Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [453] [454] [455] [456] [457] [458] (459) [460] [461] [462] [463] [464] [465] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Asia, lat 20, e-mail: asia.d@onet.eudata: 26.01.2009, godz: 10:45

na sprawdzenie nie ma najczęsciej czasu,
jest godzina, a zadań 8.
Zadania rozbudowane. I zanim się je wylizy trzeba pomysleć w ogóle jak się za nie zabrać.
Gdyby ktoś dał mi jeszcze 15 min, pewnie bym sprawdziła.
Poza tym chce uleczyć dusze która teraz płacze,
a nie chce wracać to egaminu.

O czym Pani w ogóle mówi?
Że w tym wieku, w którym jestem ja, tzn. 20 lat - okres buntu przeciwo Bogu mija?
Co Pani mówi.
To to się dzieli na okresy? I mija z wiekiem?
Doprawdy, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.

Moge mieć 25 lat i moge nie dojrzeć jeszcze do tego, aby w pełni wierzyć.
Każdy dorasta inaczej do tego, ja jeszcze nie dorosłam.
Narazie za wsyztskie swoje problemy obarczam właśnie Boga, chociaż wiem, że on nie jest niczemu winny.

Kiedy człowiek jest gotów do owocnej i pełnej wiary - to on sam to wie i tak poprostu jest - TEGO NIE OCENIA SIĘ WIEKIEM, TU NIE MA ZADNEGO KRYTERIUM.

Ktoś na maila wysłał mi bardzo mądrą wiadomość.
Że ten oblany egzamin jest dla mnie szansą. Szansą powrotu do Boga. Że jestem zrozpaczona i pełna żalu i to jest dla mnie ta szans, aby mu zaufać, aby wrócić i porozmawiać z nim. Aby oddać mu ten żal.
Nie dosłownie - ale sens był taki.
Wypowiedź - fakt, ciekawa i rozsądna.

Ale ta wypowiedź taką jest wtedy, gdy wsyztsko się układa ... i jakoś tam się żyje.
Ale kiedy świat wywraca się do góry nogami to tak nie jest.
To nie jest takie IDEALNE.

Skoro Bóg tak mnie kara - i tak chce przywołać mnie znów do siebie - to ja dziękuje.
Bóg mnie zna ... ja znajmuje się innymi sprawami, kiedy ukkłada mi się to co jest dla mnie najwazniejsze, a arzcej ważne.
Kiedy w domu jest dobrze,
kiedy w szkole jest dobrze,
kiedy w pracy jest dobrze.
I tyle.
Mógł mi pozwolić zaliczyć egzamin!
Miałabym chwile wytchnienia dla siebie,
chwile wolnego wreszcie dla siebie,
bo nie mam tego wolnego w ogóle!
Miałabym czas pomyśleć.
Tak znów nie mam.
Bo zycie trzeba troszke inaczej ułożyć,
i wszystko się pozmienia ...

Znowu myslami przy studiach będę.
A to jest najgorsze.

Też się zastanawiam nad tym, co ja zrobkie kiedy naprawde dotknie mnie coś strasznego, coś nieodwracalnego. Nie wiem. Bedę musiała stawić czoła i żyć dalej.
Ale etraz też staram się to robić!
Ale taki "wypadek" komplikuje naprawde wiele spraw.

(6230)
Trawiasta, lat 28data: 26.01.2009, godz: 10:32

Zgadzam sie z Kariną. Mezczyzna nie moze byc dziadem byle jak ubranym. U nas w Polsce jakies takie dziwne stereotypy sa - jak katolik to ma byc ubrany byle jak i skromnie, byle sie w oczy nie rzucac a jak liberal to ciuchy z croppa i pachnacy Kleinem? Nieprawda. Wszystko jest dla ludzi, a to ze mezczyzna potrafi o siebie zadbac, chocby skromnie ubrac sie ale schludnie i czysto i umiejetnie dobierze spodnie do sylwetki i koszule dopnie, guziki ma wszystkie dobrze o nim swiadczy.

Marcina tez rozumiem. Nie mozna zwracac zbytniej uwagi na wyglad i oceniac ludzi w ten sposob. Niestety tak jestesmy wyposazeni ze oceniamy po wygladzie i zachowaniu... wiecej czasu trzeba zeby poznac kogos od podszewki. Ale ine mozna sie zalamywac i poddawac, myslec o sobie zle.

Jak chorowalam na depresje, nie dbalam o siebie i swoj wyglad. Pewnego dnia postanowilam to zmienic. Zrobilam remanent w szafie, pomagala mi w tym mama i moj Ukochany. Wyrzucilam prawie wszystko...... Odkrylysmy z mama ze nosilam ubrania (bluzki, spodnice) ktore kiedys dostalismy od kogos, potem ja je dalam siostrom, one mamie i potem wrocily do mnie. Stare, sprane, bez wyrazu, wygladalam w nich jak wychowanka DPS-u albo przytulku.... Mama powiedziala mi wtedy ze jej przykro widziec mnie w takim stanie i bardzo by chciala zebym zaczela wreszcie o siebie dbac.
Uswiadomilam sobie wtedy jak bardzo zle siebie traktuje, jak duzo trace przez to ze nie potrafie podkreslic swojego uroku, piekna ktore przeciez posiadam. Byc moze Lukasz i inni ktorzy tez maja problem z dziewczynami nie potrafia tego zrobic? Tyle w nas obaw, leku przed odrzuceniem, ocena innych ludzi.... To strasznie skomplikowane to nasze ludzkie wnetrze. Ale nie wolno sie poddawac, dopoki jest nadzieja, trzeba probowac cos zmienic.

Uswiadomilam sobie wtedy jak bardzo zle siebie traktuje, jak duzo trace przez to ze nie potrafie podkreslic swojego uroku, piekna ktore przeciez posiadam. Byc moze Lukasz i inni ktorzy tez maja problem z dziewczynami nie potrafia tego zrobic? Tyle w nas obaw, leku przed odrzuceniem, ocena innych ludzi.... To strasznie skomplikowane to nasze ludzkie wnetrze. Ale nie wolno sie poddawac, dopoki jest nadzieja, trzeba probowac cos zmienic.

Dobrego tygodnia zycze Wam :)

(6229)
dziewczynadata: 26.01.2009, godz: 09:54

Konradzie myślę,że nie każda kobieta pragnie takiego bezwzględnego twardziela.Ja bynajmniej do nich nie należę.Mężczyzna też posiada uczucia i też może uronić łzę.Bardziej imponują mi faceci uczuciowi,wrażliwi,niż Ci niewzruszeni.BĄDZ SOBĄ i głowa do góry! :)

(6228)
Szoladata: 25.01.2009, godz: 23:31

czytałam dzisiaj o poglądach św. Augustyna, i tak się zastanawiam nad jego tezą, że dusza jest potrzebna ciału, że bez duszy ciało nie prosperuje, obumiera, że to dusza żyje i że to ona ożywia ciało. gdyby tak było to zwierzęta, także istoty posiadające ciało i ożywione, musiałyby posiadać duszę, a przecież jej nie posiadają, w takim układzie według mnie ciało jest zupełnie niezależne od duszy ,nie tylko pod względem swej natury, że jest materią, ale także pod względem swego istnienia, więc ciało może funkcjonować bez duszy, no i względy czasowe, ciało ulega starzeniu, jest zależne od czasu, przechodzi pewne etapy, dusza nie ulega czasowi, ale to dzięki duszy, która daje nam świadomość istnienia, możemy przenosić nasze myśli w czasie, wracać do tego co już było i wybiegać w przyszłość ktorej jeszcze nie ma, wyobrażam sobie(bo pewności mieć nie mogę) że zwierzęta trwają w wiecznym teraz tak jak ciało, nie rozróżniają przeszłości i przyszłości, to tylko nasz umysł(dusza) widzi różnice, Bóg też trwa w wiecznym teraz, bo jest poza czasem, nie podlega jego prawom, tylko żę ciało jako takie czy ludzkie czy zwierzęce, mimo braku świadomości czasu, ulega mu w sposób zmysłowy, ulega destrukcji, więc jest objęte w ramy czasowe, mimo braku swojej świadomości tego faktu, dusza ludzka łączy ciało, które trwa w teraz ale ulega zniszczeniu z przedwiecznym Bogiem, który trwa w teraz ,ale nie jest ograniczony ramami czasowymi, więc dusza to pomost, który łączy, chociaż sama jest wieczna, osadzona zostaje w ciało, ażeby połączyć się z ziemią, która też ulega zmianom czasowym, bo jest materialna, więc dusza jest uwikłana bo mimo że nie podlega czasowi to ma jego świadomość, bo zawarta jest w ciało które z czasem się zmienia. czy przez to ma większą świadomośc niż Bóg? który czasowości nie doświadcza

(6227)
Agnieszka do Asi (7153)data: 25.01.2009, godz: 23:26

Nie jestem młoda, ani nie miałam warunku, ale napiszę.
Nie panikuj. Studia dobre, to trzeba się wziąć do roboty i tyle. Wiele osób ma warunek; sesja poprawkowa to nie kara, a szansa dla studenta. Na drugi raz nie pisz w pośpiechu, nie rób głupich błędów, koniecznie przeczytaj dokładnie polecenia i sprawdź zanim oddasz. To się wydaje oczywiste, ale wiem, że część moich studentów w ogóle tego nie robi. Mam nadzieję, że przeszedł Ci już ten nastrój, że oblany egzamin to zawalone życie. Naprawdę, co powiesz wobec poważnych problemów, nieodwracalnych, na które nie masz wpływu?
No i nie wygłupiaj się i wróć do Boga. W tym wieku młodzieńczy bunt już mija i zaczyna się rodzić dojrzała wiara.

Wybacz, że napisałam. Nie musisz czytać, skoro nie chcesz rozmawiać.

(6226)
Konrad, lat 26data: 25.01.2009, godz: 22:08

Nie dziwię się Łukaszowi, że jest zrozpaczony, że nie układa mu się z dziewczynami. Mnie też się nie układa. Szczerze mówiąc nie mam szczęścia do dziewczyn. Pamiętam studniówkę. Nie miałem odwagi zapytać się jakiejkolwiek dziewczyny czy by ze mną poszła. Dopiero koledzy mnie "swatali" z pewną dziewczyną. Ale ja byłem taki spięty, że nie wiem, czy była ona zadowolona z mojego towarzystwa.
Ilekroć szedłem na wesela, szedłem bez partnerki. Znów nie miałem odwagi żadnej dziewczyny poprosić. Ale co ja na to poradzę, że jestem taki nieudacznik? Po prostu nie potrafię rozmawiać z dziewczynami. Jestem człowiekiem małomównym. Mam mało przyjaciół, znajomych, kumpli. Typ samotnika.

Miałem przyjemność być dzisiaj na koncercie kolęd w kościele po mszy św. Oczywiście byłem sam. Było tam wiele naprawdę fajnych dziewczyn. Może fajnie byłoby zagadać do którejś. Ale o czym? O czym można rozmawiać z nieznajomą dziewczyną? Rozumiem, że do jakiegoś chłopaka, mógłbym zagadać na przykład o sporcie- jak tam Małysz skakał, jak nasi piłkarze ręczni na mistrzostwach świata; albo o polityce- sytuacja na bliskim wschodzie, kryzys, bezrobocie itp... ale z dziewczyną? o czym tu rozmawiać z dziewczyną? Na modzie się nie znam, biżuterią się nie interesuję, tańczyć nie umiem, ...
A najgorszym jest przyznać się do słabości. Bo wam dziewczynom, to się wydaje, że facet to silne i bezwzględne indywiduum. Nie. To nie prawda. Wiele facetów jest naprawdę wrażliwych. Lecz każdy facet chce ukryć łzę kapiącą z jego policzka, łzę wzruszenia. Bo media lansują nas jako twardzieli.
Też chciałbym zaimponować dziewczynie siłą, muskulaturą, sprytem, przebiegłością, bezwzględnością, niewzruszoną postawą. Chciałbym ukryć wszelkie słabości.
A mężczyzna wrażliwy, nieśmiały, lekko zawstydzony, łatwo się wzruszający... niestety nie ma on poważania u kobiet.
Nigdy nie myślałem, że samotność może być aż tak bolesna. Jakże trudno się do tego otwarcie przyznać. Łatwiej jest grać niewzruszonego twardziela, mimo, że na duszy jest ciężko.

(6225)
karinadata: 25.01.2009, godz: 20:12

do ŁUkasza i Marcina
wydaje mi sie ze nadmierne spięcie blokuje rozmowę albo oczekiwanie ze muszę się sprawdzić, ze musze byc dobrym rozmówcą i wywrzeć wrazenie nawet jesli ta osoba mnie sie nie spodoba.. nie ma takiej potrzeby! nie musimy "gadac" jak najęci ze spotkanymi osobami. proste, nie wszystkich się od razu polubi.. Jeśli nie idzie rozmowa nie ma sensu sztucznie ją podtrzymywać i męczyć się.
Łukaszu, tak jak Monika myslę, lepiej wstac i isc razem na spacer, przejsc się , pooglądać wystawy, lub iśc nad Wisłę czy do parku.. to rozładuje napięcie i wskaże temat do rozmowy, a jesli nie to spotkacie ludzi po drodze i zawsze coś się dzieje..nie musicie duzo mówic ważne by być obok siebie..
poza tym nie wiadomo czy będzie drugi raz? Ale czasem tak jest w relacji z nową osobą, najpierw sie jej przyglądamy, jestesmy nie ufni, nie wiemy jak ta osoba nas odbierze i skupiamy się na tym. Kolejne spotkania mogą byc inne, przełamiemy lody.. warto umówic się w ciekawe miejsce, do kina, teatru, na wystawę, koncert na rynku itp.. potem będzie dużo łatwiej.
ŁUkaszu zawsze mozesz przemyslec tematy do rozmowy wczesniej.. masz na pewno hobby, podrózowałes, wspomnienia z wakacji, szkoły.. moze lubisz sport..tematów mozesz rozwinąc bez liku.. jeśli zauważysz zainteresowanie, mozesz zachęcac dziewczynę do rozmowy pytaniami; jak spędziła wakacje, ferie, jakiej słucha muzyki..
Wiadomo jesli to spotkanie przy kawie, pierwszy drugi raz ...trudno siedziec z nieznaną osobą i milczeć..
patrzeć jej w oczy i milczeć?? nawet nie wypada się wpatrywać bo to moze onieśmielać.. do tego etapu potrzeba wiecej spotkań. Dlatego wymyśl inne miejsce spotkania, choćby wspomniany długi spacer. Oboje będziecie bardziej rozluznieni a jak przełamiecie pierwszy stres mozecie wstąpic do kawiarni i postawisz jej kawę, czy ciasto.. tak zwyczajnie. I nie przejmuj się jak nie wyjdzie.. Bo chyba jestes nadmiernie sfrustrowany tymi spotkaniami. Nie ma takiej potrzeby..wierz mi dziewczyny też przeżywają ale na 1 spotkaniu na prawdę można sobie pozwolic na małe gafy.. to nie jest występ przed szeroką publicznością.. jesteście anonimowi w tłumie i warto zachować dystans do siebie samego.. Powodzenia, małymi kroczkami.. a zobaczysz będzie lepiej..

(6224)
Marcindata: 25.01.2009, godz: 19:16

Do Kariny i innych
No właśnie czymś odrażającym jest to gdy dziewczyna patrzy na chłopaka pogardliwie bo nie przyszedł na zwykłe spotkanie z nią w eleganckich spodniach i lakierkach i w garniturze tylko w normalnych ale czystych dżinsach,kurtce i butach.
a ona sama była normalnie ubrana.Z życia wzięte....Co do Łukasza to chłopaka zaczynam rozumieć bo piszę z nim na gg i po prostu kontakty z kobietami go przerastają bo się poparzył raz,drugi,trzeci i myśli że znów się to może zdarzyć.Normalna sprawa,działanie podświadomości i tyle.Kobiety też się tak boją jak sie poparzą i to jest normalne,tak działa nasza psychika,negatywne nabyte nawyki myślowe są czymś normalnym i nie można je wykorzenić ot tak sobie.Co do zagadania to sam nie wiem o czym rozmawiać z kobietą i nie zawsze mam pomysł na rozmowe a nawet jak ona jest to czasami szybko kończy się pomysł na to o czym rozmawiać.Z płcią swoją nie ma takiego problemu a z Wasza płcią to róznie hywa w kwestii dogadania się. Pozdrawiam:)

(6223)
Julka, lat 28, e-mail: parole28@wp.pldata: 25.01.2009, godz: 17:19

hej,
może słyszeliście o jakimś mieszkaniu dwupokojowym do kupienia w okolicy dolinki służewieckiej w Warszawie. przyszedł czas kiedy muszę ograniczyć swoją wolnosć poprzez dożywotni kredyt:) i nie wyobrażam sobie innego miejsca do życia.
będę wdzięczna za jakies informacje,
pozdrawiam

(6222)
karinadata: 25.01.2009, godz: 14:28

Marcinie a ja lubię jak chłopak ma gustowne spodnie, jest zadbany i uczesany, co w tym dziwnego? Miło widziec ze ktos dba o siebie.
to ze jestem katoliczką mam patrzec tylko na niesfornego niezadbanego a moze przysłowiowego dziada? :)) Ty tez zauwazasz ładną kobietę, czy zwróciłaby Twoją uwagę (w dodatku w miejscu publicznym jak praca gdzie obowiązują pewne normy) dziewczyna nieładnie uczesana, w byle jakiej sukience z bistoru. To normalne ze staramy sie wyglądac schludnie, tego od nas wymagają dzis normy społeczne, pracodawcy..
Nie wiem dla czego nazywasz to odrażające? ze dbamy o wygląd?
Wszyscy jestesmy wzrokowcami, i pierwsze w kontakcie widzimy jak człowiek się prezentuje.. A jesli ktos nie chce rozmawiać albo pogardliwie patrzy na Ciebie bo masz nie modne choć czyste spodnie.. to tylko o nim świadczy.
Nie trzeba mieć spodni od Armaniego by dobrze wyglądać..
Mimo to estetyka wyglądu jest wskazana, robimy to tez dla samych siebie.
Ja nie wyobrażam sobie isc nie uczesana i nie podmalowana do pracy, a pracuje w urzędzie i widze ze mężczyzni tez bardzo dbają o siebie, o fryzurę, gdy mają spotkanie zakładają lepsza marynarkę wyjściową.. to jest poszanowanie ludzi z którymi się stykamy.. Oczywiscie do fabryki czy na produkcję nie trzeba isc w wizytowym ubraniu. Ale i tak kazdy powinien o siebie dbać wychodząc do ludzi.
pozdrawiam ;

(6221)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 25.01.2009, godz: 13:57

Łukaszu dlaczego dziewczyny Cię onieśmielają? Rozpoczęcie rozmowy zależy od sytuacji. Koleżance w pracy możesz powiedzieć że ma ładną fryzurę. Przede wszystkim bądź sobą i nie próbuj robić wrażenia. Są dziewczyny dla których będziesz atrakcyjny przez tą nieśmiałość bo trudno żyć z cwaniakiem.
Zwróć uwagę na swój wygląd. Zmień fryzurę i może zapach. Skromnie ale ładnie ubrany. Może masz zaufanych przyjaciół im się zwierz. Możesz też pochwalić się swoimi pasjami lub umów się do kina i obejrzyjcie film. Możesz też umówić się i milczeć. Łukaszu ja ze zdenerwowania dużo gadam, wiec ze mną problem miałbyś z głowy. Szkoda że jestem starsza bo z chęcią bym się z Tobą umówiła.

(6220)
Asia., lat 20, e-mail: asia.d@onet.eudata: 25.01.2009, godz: 13:42

Dzień dobry,
nie wiem co tu robie, ale czuje, że potrzebuje pomocy.
Wczoraj miałam egzamin, a razcej poprawke egzaminu... NIE ZDAŁAM. Byłam pewna, że zdam. Umiałam, naprawde umiałam.
Kocham matematyke, kocham ją. A całki, pochodne, ekstrema etc. To jest poprostu cudo! Lecz nie zdałam.
Szczerze liczyłam, że zdam i to dobrze zdam. A tu brakował mi AŻ 1 punkt do zaliczenia. Nie wiem jak to się stało ... naprawde to umiem.
Fakt - zrobiłam kilka głupich błędów, lecz to przez pośpiech i przez moją bezmyślność. Ale nie tyle żeby nie zaliczyć egzaminu.

Jeszcze do wczoraj, byłam szczęśliwą młodą dziewczyną, wszytsko w większości mi się układało. Tak całkiem niedawno dostałam się na wymarzona studia, a raczej kierunek. Mature zdałam wyśmienicie dobrze. Byłąm szczęśliwa!
Byłam ... a teraz jestem zrozpaczona.

Może to był zły wybór, że poszłam na zaoczne studia? Kiedy wsyzscy kazali mi iść na dzienne?
Lecz ja chciałam nie obciążać rodziców finansowo i sama zarobić na studia!
Poza tym chciałam pracować i chciałam mieć własne pieniądze!
Nie żałowałam tej decyzji do wczoraj!
A teraz nie wiem już czy to był dobry wybór.

Niby czasu mi starcza na nauke, po pracy mam czas, nie mam innych obowiązków ... W pracy nawet czasem otwieram jakąś ksiażeczkę i się uczę.
Po pracy 3 razy w tygodniu daje korepetycje, lecz nie przeszkadza mi to, a przynajmniej zarobie jakiś grosz. Zresztą lubie pomóc, lubie czuć się potrzebna.
Fakt - mało spotykam się ze znajomymi, bo nie bardzo mam kiedy, prace kończe o 15.00, a o 16.00 jestem w domu plus minus. Potem szybko obiad, i korepetycje. Robi się 18.00 troche pogadać z mamą czy siostrą, to już 19.00 potem kolacja, 19.30 - szybko kąpiel ... jak się streszcze to jest 20.00 ... i zaczyna chcieć mi się spać, bo wstaje wcześnie, wyjeżdżam do pracy już o 6.05 więc wstaje po 5.00. Wiec gdy jest 20.00 chce spać, NIE MOGE, muszę się uczyć, więc robie to ... potem zmęczona i wykończona śpie, i znów wstaje bardzo wcześnie ... i dzień jak dzień, dokładnie tak samo.

Kocham takie życie,
czasem jak mama mi mówi, że mam rzucić prace i zająć się nauką - diabeł mnie kusi :P Poczuć smak lenistwa, mimo, że je czuje, ah to jest piekne :]
Ale NIE! Kocham swoją prace, choć czasem mnie nudzi. Kocham swoje pieniadze, kiedy co miesiąc do wypłaty moge dać siostrze jakieś kieszonkowe - to jest uczucie poprostu niezbędne.
Ciesz się, kiedy gdzieś wychodze i potrzebuje pieniądze, kiedy mama mi daje ... a ja mówie, że nie dziękuje, mam swoje. To jest tak przyjemne.
Kiedy moge kupić mamie prezent! Kiedy widze jak sie cieszy! Bezcenne.

A jeszcze bardziej sie ciesze, kiedy mówie mamie - mamo, zlaiczyłam technologie informacyjną na 5! Promienieją mamy oczy radością!
A teraz?
Musiałam wrócić do domu ... i powiedzieć, mamo nie zaliczyłam.
Reakcja mamy?
Cała droga do domu w milczeniu,dobrze, że to tylko 8 km.
Całą droge w pociągu wracając do do domu sie gryzłam z tą myślą, łzy napływały same, 2 godziny męki.
Potem jestem prawie w domu, mama czeka w aucie,
a ja mówie, że oblałam.

Nie chodzi tylko o mame, chodzi też o mnie, mnie też jest przykro.
Zawaliło się coś co kocham - zycie. Przez matematyke, którą uwielbiam!! Nie ma nic piękniejszego niż matematyka.

Dzisiaj powinnam być na uczelni, nie pojechałam, nie moge się złamać. Nie moge przekroczyć progu uczelni. NIE CHCE więcej!!
Myślałam? Przenieść się na inną uczelnie?
Zreyzgnować i zacząć za rok?
Co zrobić?
Żadne rozwiązanie mi nie pasuje.
Chciałabym zostać tam gdzie jestem bo to dobra uczelnia. Ale jak nie zalicze jeszcze czegoś? Podobno matematyka finansowa też jest ciężka, a statystyka? Jak czegoś jeszcze nie zalicze?
2 warunki? W życiu - nigdy!
2 jest naprawde ciężko zaliczyć. 1 ujdzie.
Chyba zaczynam dostrzegać to, że nie amm na nic czasu!
Znajomy wyzywają, że ich nie odwiedzam. Że nie wychodze do nich. Nie jeżdże na imprezy, a przecież jestem młoda.
Rodzina wyzywa że siedze w domu.
Praca - dom, weekend - uczelnia.
Cała moja trasa!
Czy ja wytrzymam tak?

Nie wiem czemu tu pisze, znaczy się wiem, ale nie wiem, czemu akurat w takie miejsce.
Wiecie kiedy ostatnio byłam w Kościele?
Jak byłam świadkiem na bierzmowaniu u siostry!
Kiedy w niedziele byłam w Kościele? Nie pamietam!
Nawet na pasterce nie byłam, a keidyś tak je lubiłam.
Modlitwa? NIE! Nie umiem się przełamać.
Zreygnowałam z Boga. Kiedy? W 2 klasie liceum .... miałam wpadkę... też szkoła, też. I od tego czasu KONIEC.
Dzięki temu 3 klasa poszła ajk po maśle, włącznie z maturą! Efekt był piękny.
I do dziś nie moge się przełamać.
Wiecie ile razy chciałam? Bo wiem, że musze, wiem, że powinnam.
A wiecie czym się tłumacze?
Tym, że nie amm czasu,
tym, że kiedy mam wolny weekend wole się wyspać i odpoczać niżeli iść do Kościoła.
A co to za wytłumaczenie? Żadne!
ZJAZDY NA UCZELNI MAM PRAKTYCZNIE CO TYDZIEŃ, tydzień w tydzień!
Narazie miałam 1 wolny weekend, kiedy były święta. Tak ZERO.
A ja nie poszłam ...
Nie umiałam, lecz chciałam, znaczy się potrzebowałam tego, ale nie mogłam,
ja się boje, że znowu zacznie mi się nie układać, to co chce, żeby się układało,
a o niepowodzenia chyba obwiniam Boga, (???) To jest straszne.
Ztrsztą nie o tym chciałam pisać.
To zmienie sama.
Bo sama musze wstać na nogi i na nich ustać.
Ktoś podciął mi skrzydła, ale nie pozwole żeby one były odciete na zawsze!
Nie pozwole!

Może jest tu jakaś młoda osoba, która była kiedyś albo jest w podobnej sytuacji?
Miał ktoś z Was kiedyś warunek?

Nie chce rozmawiać!
Nie mówcie mi, że BÓG to wszytsko, musze wierzyć i terefere.
Nie mówcie że pomyłki się zdarzają,
bo wiem o tym,
nie mówcie mi że nie zawsze będzie dobrze,
bo też o tym wiem,

Nic usłyszeć nie chce więc nie wiem po co ja tu napisałam?
I nawet nie zamierzam tego wykasować.
Nie.

Pozdrawiam,
miłej niedzieli.


(6219)
Gabadata: 24.01.2009, godz: 20:33

Do Basi!
Ja także jestem ze Śląska i z Ruchu Światło- Życie! Tylko, że jestem kobietą:) Pozdrawiam Oazowiczów:)

(6218)
Marcindata: 24.01.2009, godz: 10:51

Najpierw do wszystkich a potem do Łukasza:)
Wczoraj w pracy byłem mile zaskoczony bo miałem kontakt z pewną dziewczyną która nie dość że jest ładna to ma wysoką kulturę osobistą,potrafi uśmiechem zjednać sobie osobę z którą ma kontakt i wogóle można tylko życzyć sobie i innym by mieli kogoś takiego za partnera życiowego.Dobrze że jeszcze są takie dziewczyny.Ale....ale spotkałem się też z dziewczynami o bardzo niskiej kulturze osobistej i takie które oceniają mężczyzn po tym w jakie spodnie są ubrani,czy mieszkają w mieście,czy fryzurę mają dobrze ułożoną.Te dwa typy kobiet są po prostu dla mnie(i zapewne nie tylko)po prostu ODRAŻAJĄCE!Dlatego jeśli czytają to dziewczyny które takie są to chcę im powiedzieć-STOP!NIE TĘDY DROGA!Zmieńcie to czym prędzej bo odpychacie od siebie innych,tym bardziej jeśli ogłaszacie swój anons na stronach katolickich i chcecie kogoś poznać. A co do Ciebie Łukaszu to myślę że po prostu nie panikuj i nie przerażaj się możliwością kontaktu z dziewczyną,po prostu normalnie rozmawiaj i tyle.Już po raz kolejny poruszasz ten temat na Adonai jakby szukając ratunku na tych stronach i... to dobrze bo może dzięki temu co inni napiszą na ten temat trochę Ci to pomoże w tych kontaktach. Pozdrawiam:)

(6217)
Monika, lat 19, e-mail: moonik4@tlen.pldata: 23.01.2009, godz: 22:16

Jestem w trakcie egzaminów, właśnie dzisiaj zdałam jeden z nich i mam chwilę wolnego. Chciałam ją dobrze wykorzystać, dlatego zajrzałam po długiej nieobecności na Adonai. Tyle dobrego nadal dzieje się przez tutejsze artykuły i Źródełko.
Pragnę życzyć Ci dobrego łikendu przeżytego razem z Panem Bogiem, nieco słońca w te pochmurne styczniowe dni, uśmiechniętej, dobrej duszy obok Ciebie. Wszystkim zgarbionym pod ciężarem codzienności, samotności, zranień ślę szczery uśmiech i przytulam do serca. Ogarniam każdego modlitwą do Matki Najświętszej.
Z Panem Bogiem
M.

(6216)
+, e-mail: odnowa@vp.pldata: 23.01.2009, godz: 17:07

Wieczny odpoczynek racz im dać PANIE..

(6215)
przemasdata: 23.01.2009, godz: 16:22

LITANIA ZA ZMARŁYCH.

Kyrie eleison.Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste usłysz nas. Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże…
Duchu Święty, Boże…
Święta Trójco, jedyny Boże…
Święta Maryjo, módl się za nim (nią).
Bramo niebieska…
Królowo Wniebowzięta…
Święty Michale…
Święty Janie Chrzcicielu…
Święty Józefie…
Święty N. (imię Patrona zmarłego)…
Wszyscy Święci i Święte Boże…
Bądź mu (jej) miłościw, wybaw go (ją), Panie.
Od zła wszelkiego…
Od cierpień w czyśćcu…
Przez Twoje wcielenie…
Przez Twoje narodzenie,
Przez Twój chrzest i post święty…
Przez Twój krzyż i mękę…
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu…
Przez Twoje zmartwychwstanie…
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie..
Przez zesłanie Ducha Świętego…
Przez Twoje przyjście w chwale…
Prosimy Cię, abyś nam odpuścił grzechy, wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał nam pragnienie nieba…
Prosimy Cię, abyś nas zachował od nagłej i niespodziewanej śmierci…
Prosimy Cię, abyś uchronił nas, naszych krewnych i dobrodziejów od wiekuistego potępienia.
Prosimy Cię, abyś naszym dobroczyńcom dał wieczną nagrodę…
Prosimy Cię, abyś wprowadził do wiekuistej światłości naszych nauczycieli i wychowawców.
Prosimy Cię, abyś okazał miłosierdzie ofiarom wypadków, katastrof i wojen…
Prosimy Cię, abyś dał wszystkim wiernym zmarłym wieczny odpoczynek…
Prosimy Cię, abyś pozwolił im radować się chwałą zmartwychwstania…

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się:
Boże, Ty sprawiłeś, że Twój Syn zwyciężył śmierć i wstąpił do nieba, daj Twoim zmarłym sługom udział w Jego zwycięstwie nad śmiercią, aby mogli na wieki oglądać Ciebie, swojego Stwórcę i Odkupiciela. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

(6214)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 23.01.2009, godz: 15:33

Co to znaczy iść za Jezusem?...
więcej na naszej stronce poświęconej
światełku powołania...
Pozdrawiam :)
www.dar.religia.net
I w Tobie jest Światło...


(6213)
Matematyk :)data: 23.01.2009, godz: 11:16

mój wpis był 7140; no i chyba zrobiłem błąd; przepraszam; wychodzi na to, że nie jestem dobrym matematykiem :(

(6212)
Prośbadata: 23.01.2009, godz: 08:51

ślicznie wszystkim dziękuję za rozpiskę rachunku!!

najbardziej zrozumiale równania z vatem ..dla mojej "mozgównicy" podały ..Ma-tyczka, Buźka , x510

miło mi ze tyle osób pospieszyło z pomoca takiej antymatematyczce jak ja:)))

pozdrawiam ;))

(6211)
x510, e-mail: x510@wp.pldata: 22.01.2009, godz: 22:31

ZADANIE Z MATMY

Jako że według mnie pseudo matematyk się myli zamieszczam rozwiązanie według mnie.

Jeżeli kwota brutto to netto + 22% kwoty netto, w takim razie:

brutto = 122% z netto

134200=1,22 * netto

netto = 134200 / 1,22

netto = 110000

(6210)
eladata: 22.01.2009, godz: 22:08

134.200,00/122%=110.000,00

(6209)
Ma-tyczka :)data: 22.01.2009, godz: 21:59

Pseudo a gdzie ten Vat ???
Według mnie 134.200 x22 i podzielić przez 122 = 24.200 vat

sprawdzenie 110.000 + 24.200 = 134.200
110.000 x 22% = 24.200

pozdrawiam :)

(6208)
:)data: 22.01.2009, godz: 21:29

Z matmy może dobra nie jestem, bardziej z rachunkowości, ale twoje zadanie można obliczyć z proporcji
100% = x
122% = 134200
więc x po przeliczeniu wynosi 11000
Powodzenia :)

(6207)
Matematyk :)data: 22.01.2009, godz: 20:40

powiedzmy, że jestem dobry z matmy; kwota netto będzie wynosiła

(100%-22%)*134200=78%*134200=(78/100)*134200=78*1342=104676 zł

serdecznie pozdrawiam; Pseudo Matematyk :)

(6206)
angelodata: 22.01.2009, godz: 19:22

134.170,48

(6205)
Marcindata: 22.01.2009, godz: 15:44

"Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata",starajmy się znalezć czas na to by o godzinie15.00 wypowiedzieć te słowa....

(6204)
Prośbadata: 22.01.2009, godz: 14:33

czy jest tu ktos dobry z matmy?
prosze o pomoc
jestem cienka z matmy!
mam obliczyc ile wynosi kwota netto , od kwoty brutto( z podatkiem vat 22%) wynosi 134.200,00 zł brutto.

jaki trzeba wykonac rachunek? prosze o rozpiske rachunku
próbuje na kalkulatorze od kwoty brutto odejmuje 22 % i wychodza mi jakies bzdury.
dziekuje z gory.

(6203)
BASIAdata: 22.01.2009, godz: 14:16

Czy jest ktoś z chłopaków w grupie 33 albo w Ruchu Swiatło Zycie? Szukam kogoś takiego ze Sląska.

(6202)
Zosiadata: 21.01.2009, godz: 20:51


Droga a, lat 24!
Zacznę od słów, jakie usłyszałam podczas rekolekcji, których temat brzmiał "Spojrzenie wiary na doświadczenie kryzysu":
1) "Trzeba wypracować w sobie pewnego rodzaju niechęć do zadawania sobie zbyt wielu pytań i należy po prostu wykonywać to, co musi być zrobione."/T. Radcliff/
2) "Bóg każdego prowadzi jego własną drogą. Jedni dochodzą do celu prędzej i łatwiej, inni trudniej i później. Wszystko, co możemy uczynić, jest drobnostką w porównaniu z tym, co otrzymujemy, ale to "niewiele" musimy sami zrobić, przede wszystkim wytrwale modlić się o poznanie właściwej drogi, a kiedy się ją dostrzeże, iść bez oporów za natchnieniem łaski. Kto tak postępuje i trwa cierpliwie, nie może powiedzieć, że jego wysiłki są daremne. Nie trzeba tylko wyznaczać Bogu terminów." /Edyta Stein/

Wielu ludzi miewa trudności w relacjach z Bogiem. Bywa tak, że faktycznie zaczynamy zadawać Mu zbyt dużo pytań, zagadujemy Go i oczekujemy na szybką odpowiedź, a kiedy jej nie otrzymujemy, mamy pretensje, żal, obrażamy się na Boga. Porównałabym to do zachowania dziecka, które czegoś chce tu i teraz, a kiedy tego nie dostaje, tupie nóżką i ciężko je uspokoić. My też bywamy takimi dziećmi. A tymczasem to, że Bóg nie odpowiada od razu lub nie tak, jak byśmy chcieli, nie oznacza, że nas nie słucha. Słucha, słucha... Tylko On ma swój plan, swoje terminy, a my niestety jesteśmy bardzo niecierpliwi, podejrzliwi, nie pozwalamy Mu się wypowiedzieć do końca. Liczymy na jakiś wyraźny znak z Jego strony, a nie zawsze taki otrzymujemy. Chcielibyśmy, żeby się dostosował do naszych planów, a to my mamy zdać się na Jego wolę. Czego nam potrzeba? Wiary, zaufania, cierpliwości, pokory, pokoju wewnętrznego, dobrej modlitwy (ks. Twardowski napisał w pewnym wierszu: "Nie módl sięjeśli czekać nie umiesz"). Nie jest to łatwe, kiedy przechodzi się kryzys, oj nie jest... Ja sama ciągle się tego uczę.

Rozmawiałam kiedyś na podobny temat ze znajomym księdzem. Mówiłam o swoich problemach, w tym również o trudnościach w relacjach z Bogiem, jakie wtedy miałam. Usłyszałam pytanie: Jak wygląda twoja modlitwa? Może warto zadać sobie takie właśnie pytanie. Moja rozmowa z Bogiem nie może polegać tylko na zagadywaniu Go, zadawaniu pytań, żądaniu odpowiedzi. Potrzeba też milczenia, wyciszenia swojego serca, bo tylko tak usłyszymy Boga. Warto otwierać Biblię i czytać po fragmencie. Często takie niby przypadkowo wyłowione fragmenty zawierają wskazówkę, jaką daje nam w danym momencie Bóg. Dużą pomocą są też dla mnie odpowiednie książki, a szczególnie zapiski świętych. Oni też miewali trudności w kontaktach z Bogiem, różne wątpliwości, chociażby Matka Teresa z Kalkuty. Poza tym bardzo cenię twórczość ks. Twardowskiego, bo uczy pokory, miłości do Boga, właściwego przeżywania również tych trudnych doświadczeń. Do wielu fragmentów wracam, by przemyśleć coś na nowo.

Piszesz, że chciałabyś porozmawiać z jakimś księdzem. I słusznie. Z własnego doświadczenia wiem, że takie rozmowy są bardzo potrzebne, pomagają coś przemyśleć, zrozumieć. Naprawdę warto podzielić się swoimi wątpliwościami i trudnościami w wierze z kimś kompetentnym, kto jest blisko Boga. Zatem życzę Ci, żebyś miała możliwość z takim człowiekiem się spotkać i porozmawiać.

(6201)
innadata: 21.01.2009, godz: 18:35

Jeszcze raz ja. Jeśli nie tu, jeśli nie w tym realu jest dla ciebie druga połówka to może gdzieś indziej w innym . Ja myślę , że to się wie . Jest tak jak ktoś napisał , że różne są małżeństwa np. z rozsądku, z przypadku dla pieniędzy . Niektórzy się zakochują i biorą ślub nawet nie wiedząc czy to miłość czy tylko zakochanie. a po ślubie jakiś czas wszystko mija. A miłość to się poprostu wie , że to to , na całe życie. I jeśli jest to miłość na całe życie to powinno się nie mieć żadnych nawet najmniejszych wątpliwość, że tej osobie można bezgranicznie ufać.

(6200)
a, lat 24data: 21.01.2009, godz: 18:22

Piotrze,
dziękuję za odpowiedź. Może masz rację z tym, że zakrzykuję Boga pytaniami i nie słucham odpowiedzi...po trosze boję się też, że jej nie usłyszę...bo jakoś nie wiem jak mogłabym ją usłyszeć...takie spoglądanie w głąb siebie, by odnaleźć głos Boga wydaje mi się niebezpieczne, bo wydaje mi się, że to i tak będą moje myśli, moje pragnienia...
może internet to nie jest najlepszym miejscem na szukanie takich rad...sama wolałabym porozmawiać z jakimś księdzem w cztery oczy
mam jednak nadzieję, że ktoś się skusi i napisze świadectwo o tym jak porozumiewa się z Bogiem:)

(6199)
Gabryś, lat 21, e-mail: hucherko999@wp.pldata: 21.01.2009, godz: 16:01

Dawno tu nie byłam... pozdeawiam caaałe Zródełko.

(6198)
Piotrdata: 21.01.2009, godz: 15:34

Pysieczko - warto popracować nad czytaniem ze zrozumieniem, zwłaszcza, gdy zaczyna się odpisywać w środku nocy.
Zbytnio szufladkujesz innych i ich wypowiedzi. Ani w wypowiedzi Zosi, ani innych, nie zauważyłem pesymizmu, żalu - źle czytam może? Nie zauważyłem również narzekania na małżeństwa, tym bardziej, że większość (a przynajmniej tak mi się wydaje) tego pragnie - skąd w ogóle taki pomysł? Jestem co najmniej zdziwiony..
Tak, jak napisała Zosia - życie nie jest czarno-białe, a wypowiedzi tu zamieszczane, przynajmniej spora część, świetnie oddaje tę sytuację. Dotyczy to każdego aspektu życia - nie tylko małżeństwa. Czy to ma być to narzekanie? Być może..

a, 24 - życie pokazuje, że człowiek, gdy pyta innych o zdanie, tak naprawdę już zna odpowiedź, a przynajmniej nosi w sobie pewną sugestię - chce się po prostu skonsultować. Wsłuchaj się bardziej w siebie, w to, co może On do Ciebie mówi, ale Ty nie słuchasz, bo cały czas go zakrzykujesz pytaniami. Poza tym - odpowiedzialny przyjaciel/znajomy powinien zasugerować, co ON by zrobił w takiej sytuacji, ale nie powinnaś brać tego, jako ostatecznej wytycznej, bo to inny człowiek - choćby nie wiem, jak podobny, bliski - to nadal inny człowiek. Dlatego właśnie nie może powiedzieć zrób tak, bo to TWOJE życie i to Ty, jakkolwiek może być to ciężkie zadanie, musisz wziąć za nie odpowiedzialność - gdybyś posłuchała osoby trzeciej, a coś by nie wyszło, miałabyś zawsze kogo winić. Nie dziw się więc temu, że możesz usłyszeć takie słowa - ODPOWIEDZALNY i ROZSĄDNY przyjaciel zasugeruję najwyżej rozwiązanie, pomoże, ale nie weźmie na siebie TWOICH decyzji.
Moja znajoma miała podobny problem. Ja przy okazji też, bo byłem bombardowany na okrągło pytaniami - czy powinna to tak zrobić? a jak powinna postąpić itp. Proces przełamywania się w podejmowaniu decyzji trwa już jakiś czas i się jeszcze nie skończył, ale dzięki temu, że ja i inni udzielilśmy jej wsparcia, pozwoliło to na jej "uniezależnienie". Droga jeszcze daleka, ale już parę kroków zrobionych. Nie znam Ciebie, Twojej sytuacji, ale skoro dostrzegasz jakiś problem, to już sporo - wiesz nad czym masz pracować. Niestety nie ma łatwych rozwiązań, więc takowym Cię nie poratuję, ale postaraj się o jakąś pomoc w Twoim własnym otoczeniu. Jeżeli będzie to tylko wsparcie psychiczne to też dobrze - trzeba będzie szukać pomocy gdzie indziej.

(6197)
Bożego dnia*, lat 8data: 21.01.2009, godz: 12:34

http://pl.youtube.com/watch?v=Gnaqo99WFs4

(6196)
gosia, lat 22data: 21.01.2009, godz: 08:50

Uśmiech na ustach gdy w sercu ból to najtrudniejsza z życiowych ról...

(6195)
Zosiadata: 20.01.2009, godz: 21:50

do Pysieczka
Przyznam, że zaskoczyła mnie Twoja ostra krytyka, zarzucanie, że atakuję cudze poglądy, marzenia, bo nic takiego nie było moją intencją. Nie rozumiem też, dlaczego niby ma być we mnie pesymizm i żal wynikający z rozczarowania małżeństwami innych ludzi. Czy powołanie się przeze mnie na wypowiedź JEDNEJ z koleżanek o samotności w małżeństwie oznacza, że wszystkie małżeństwa są nieszczęśliwe? Byłby to chyba błędny i bezpodstawny wniosek. Obserwując otaczającą mnie rzeczywistość, dostrzegam ludzi szczęśliwych i nieszczęśliwych, po prostu różnych. Świat nie jest wyłącznie czarny ani wyłącznie biały. W sobotę byłam na ślubie koleżanki z pracy i naprawdę z całego serca życzyłam jej i jej mężowi, by byli szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Ponieważ pracuję z dziećmi i młodzieżą, widzę, że bardzo potrzeba dobrych małżeństw, odpowiedzialnych, mądrych rodziców. Mam nadzieję, że oni tacy będą.

Jestem samotną osobą. Nie wiem, czy tymczasowo, czy już tak zostanie. Marzę o rodzinie, nawet bardzo (choć był czas, że chciałam te pragnienia w sobie zdusić, bo niemożność ich zaspokojenia strasznie doskwierała, jednak marzenia zostały), ale po dosyć długim i intensywnym okresie chcenia, zawiedzionych nadziejach uświadomiłam sobie, że nie mogę swojego szczęścia uzależniać tylko od tego, czy kogoś już spotkam, bo życie okaże się nie do zniesienia. Mogę sobie coś wymarzyć, zaplanować, ale jeśli to się nie spełni, to przecież też muszę żyć. Będę szczęśliwa, jeśli dane mi będzie spotkać człowieka, z którym stworzę rodzinę. Natomiast teraz uczę się cierpliwości w czekaniu, cieszenia się chwilą obecną.

Wierz mi, Pysieczko, że doskonale wiem z własnego doświadczenia, jak smakuje samotność i przez jakie kryzysy się przechodzi. Dużo mogłabym napisać. Wierzę, że Bóg ma jakiś plan, że wszystko ma jakiś sens, ta moja obecna samotność też po coś jest mi dana. Modlę się o to, żebym tego czasu, doświadczenia nie zmarnowała.

Jeśli chodzi o świętych i błogosławionych, to są wśród nich osoby zarówno duchowne, jak i świeckie. Przecież wszyscy jesteśmy powołani do świętości.

(6194)
a, lat 24data: 20.01.2009, godz: 20:53

Peopole,
dzieki za odpowiedź..
owszem, masz rację...ale w ważnych sprawach życiowych co ludzie mówią?
sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie! sama musisz wiedzieć!
więc myślę sobie, że to Bóg mnie stworzył, do czegoś powołuje...ze ma jakiś plan co do mnie i JEGO pytam....i nic. I tak w kólko...
a w którymś momencie KS Pawlukiewicz powiedział...że właśnie podejmowanie decyzji, czyni nas ludźmi....czy coś w tym stylu.
a ja jestem załamana coraz bardziej:(

(6193)
moniqa, lat 23data: 20.01.2009, godz: 20:02

http://pl.youtube.com/watch?v=5ilqyyg5Wsg&feature=PlayList&p=C9D21DBB6F5F817D&playnext=1&index=32


"Bóg i tylko On....":)
Pozdrowienia Kochani:*

(6192)
Zielonoooka, lat 17, e-mail: zielonooka_92@interia.eudata: 20.01.2009, godz: 19:47

"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym." JP2

Dlatego wciąż szukam swojej drugiej połówki... Kogoś, kto sprawi, że będę szczęśliwa, że na mojej twarzy znów pojawi sie uśmiech...
Może to właśnie Ciebie szukam? Może to Ty jesteś mi przeznaczony? :)
Chcesz mnie poznać? Pisz na e-mail! :)

(6191)
karina do a, Innejdata: 20.01.2009, godz: 19:35

a.. , jesli boisz sie zmian i decyzji to na pewno utrudnia działanie. cos blokuje. Odwagę i gotowośc na zmiany trzeba posiadac zeby zrobic jakis krok, dać sobie i komus szanse. poszukaj przyczyny. Moze za malo otrzymałas wsparcia od rodziców, nie wierzysz w siebie, boisz sie ryzyka, nad czyms musisz popracować, pewnie tez nad nieśmiałością. Ryzyko jest wplecione w nasze życie.Pan Bóg oczekuje od nas ufności i decydowania. Jak Jezus kroczący po wodzie , uczeń gdyby miał wiecej ufnosci nie tonął by. czasem musimy porzucic lęki i pomyslec co nam Bog mówi przez taką sytuację, napotkaną osobę a nawet problemy.. ja długo bałam sie zrobic prawo jazdy,chciałam a nie mogłam.. pytałam Boga i co jakis czas podsuwał mi natchnienia, nie od razu odczytałam to jako odpowiedź.. Bóg da Ci odpowiedź..moze w końcu ją usłyszysz..Badź dobrej myśli i czasem spróbuj zdobyc sie na odwagę w małych decyzjach.

Inna, odpowiedziałas jak z polecenia Bozego :) .. jak ktos jest powołany znajdzie..jesli długo nie znajduje to albo nie ma w tym woli Bożej albo (smutniejsze) przegapił? na zasadzie niezdecydowania. tak wiec czekający od dzis zastanawiają się nad powołaniem:))

(6190)
innadata: 20.01.2009, godz: 17:40

Tak wogóle chciałam napisać , ze każdy wie a przynajmniej powinnien wiedzieć jakie jest jego powołanie więc jeżeli ktoś jest powołany do małżeństwa to znajdzie swoją drugą połówkę wcześniej czy póżniej chyba , że przegapił ją bądż sobie odpuścił zważywszy na charakter . Widzę , że niektóre rzeczy same się robią i my nie mamy na to wpływu .

(6189)
Marcindata: 20.01.2009, godz: 14:40

Przypomina mi się jak w czasie świąt ksiądz proboszcz mówił o tym by przyjmować komunię w czasie każdej Eucharystii.To tak jakbym przyjść na ucztę i spożyć to co tam dostaniemy.No właśnie takie to proste a jednak problem w tym że trzeba wytrwać w łascę.A na jaki czas nam się to udaje....tydzień,dwa,trzy a pozniej już nie idziemy do komunii bo wydaje sie nam że straszni z nas grzesznicy i nie możemy przyjąć uczty.Wiem jak to jest bo to sam przeżywam często i się zastanawiam dlaczego i odpowiadam sobie że to ludzka słabość.A może to dlatego że nie jesteśmy tak głodni tego chleba eucharystycznego jak tego ziemskiego.A nie powinno tak być....

(6188)
karinadata: 20.01.2009, godz: 13:00

Pysieczka Twoje zrzuty są bezpodstawne. nikt nie zabrania marzyc o rodzinie małżenstwie.. to nie tak jak myslisz. Kazdy z nas marzy o prawdziwym szczęsciu we dwoje. Trzeba pamiętać tez ze dopoki nie pochodzisz w czyiś butach ...zawsze masz inne wyobrazenie. nie nalezy od spelnienia czegoś uzależniać swoje szczęscie.

(6187)
Marcindata: 20.01.2009, godz: 11:23

Do Pysieczka,lat25 i innych
No właśnie twój post pobudził mnie do ostrzejszego wystąpienia;)Tak,nie twierdze że TYLKO I WYŁĄCZNIE małżeństwo i stabilizacja materialna dają szczęście,są takż inne"detale"szczęśliwości.Co do małżeństw to znam wiele szczęśliwych małżeństw i nic dziwnego że szczęście kojarzy mi się z małżeństwem choć nie zawsze i nie każde jest sielanką.Ale drugi człowiek przy boku,dzieci dają nadzieję i świadomość że mamy dla kogo żyć,ktoś po nas pozostanie...A samotność potrafi być nie mniejszym dramatem niż nie udane małżeństwo.

(6186)
do a , lat 19, e-mail: peopole@onet.eudata: 20.01.2009, godz: 11:14

Może Cię rozczaruje tym co powiem a może jakoś pomogę mam nadzieję że to drugie Pisząc o tym że nie masz odpowiedzi musisz wiedzieć że Bóg działa różnie nie tylko w głębi serca można odczuć odpowiedź na twoje pytanie ale też przez innych ludzie to że porozmawiasz z kimś a on Ci coś doradzi... Mam nadzieję że tą odpowiedzią chodź trochę Ci pomogłem

Pozdrawiam

(6185)
Piotrdata: 20.01.2009, godz: 09:35

Proszę o modlitwę o zdrowie dla mojej żony Agaty. Serdeczne Bóg zapłać.

(6184)
Do Zosi, "do samotnych", kari, lat 26, e-mail: pysieczka@interia.pldata: 20.01.2009, godz: 01:18

Zaskoczyły mnie Wasze wypowiedzi, z jednej strony dlatego, że atakujecie poglądy (i pewnie marzenia ) Marcina nie czytając ich Dokładnie, a po drugie, że płynie od Was ogrom pesymizmu, żalu i rozczarowań małżeństwami... innych ludzi (domniemam, że żadne z Was nie jest w związku małżeńskim).
Wg mnie Marcin nigdzie nie napisał, że "jedyną obowiązującą przez całe wieki zasadą szczęścia doczesnego ma być wyłącznie założenie rodziny i życie w stabilizacji materialnej" - nie dodał, że "jedyną" i że "obowiązującą" - podejrzewam, że mówił o tym w kontekście jego znajomych, którym się układa, bądź nie w życiu zawodowym, czy osobistym. Nie wykluczał też w swoich wypowiedziach świętych, czy błogosławionych, bo Ci zazwyczaj byli po ślubach kapłańkich, bądź zakonnych. Poza tym, tak szczerze mówiąc, to kto powiedział, że świętym, czy błogosławionym nie może być osoba świecka, czy rodzina?

Narzekacie, że tyle osób marzy o rodzinie, a jest tyle rozczarowanych (samotność w związku, rozwody, patologie, przemoc...). A czy ktoś z Was zastanawiał się ile małżeństw zawartych jest z prawdziwej miłości? (dlaczego co 4 małżeństwo się rozpada?)... Czy ktoś z Was wziął pod uwagę takie przykłady jak małżeństwo z rozsądku, dla pieniędzy, bo dziecko "przyszło za wczesnie".... Powodów, dla których ludzie wchodzą w związek małżenskie może być naprawdę wiele... Więc nie mierzcie wszystkiego jedną miarą!

Kolejna sprawa, taka jak kryzysy w małżeństwie... jak dla mnie, jest to chyba nawet naturalne, a nawet potrzebne (bo uczy nas cym jest miłość, zaufanie, wsparcie). Jesli małżonkowie są blisko Boga, to niestety, są tym intensywniej narażeni na zewnętrzne przeszody, spowodowane chociazby zazdrością ludzi trzecich, np. "im się układa, a mi nie, więc im tą sielanką popsuję"... czasem ludzie bywają okrutni, ale - jeśli małżeństwo zawarte jest z miłości i z Bogiem - wszystko da się "przetrzymać".
Patrząc na te kryzysy z innej strony... Tak narzekacie na te małżenstwa, a czy nie uważacie, że ludzie samotni nie przeżywają swoich kryzysów? Czyzby samotność wg Was była zwyczajnie łatwiejsza? No i nasuwa mi się kolejne pytanie, dlaczego ludzie samotni, marzący o szczęsliwym małżeństwie, nie mają - wg Was - prawa w takowe wierzyć??

(6183)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej