| Marcin | data: 14.01.2009, godz: 21:02 |
Do Karina i innych
Tak wygląd to nie wszystko i nie można ludzi oceniać po zdjęciach.Pamiętam jak pierwszy raz miałem się spotkać z dziewczyną poznaną na stronie katolickiej i przy pierwszy kontakcie wogóle mi się nie podobała i przy tym była strasznie spięta i zdenerwowana.Ale po rozmowie i paru spotkaniach okazało się że pierwsze wrażenie jest złudne a brak urody można "zretuszować"miłą aparycją,wartościową osobowością,schludnym wyglądem.Tylko z tego co zauważyłem niestety to kilka dziewczyn zrezygnowało po znajomości już po pierwszym spotkaniu nie dając sobie i mnie szansy choć na tych spotkaniach starałem się zachowywać przyzwoicie.No ale to nauka dla mnie i wniosek-nie dla mnie dziewczyny z internetu;)Łukasz rzeczywiście powinien przestać desperacko szukać dziewczyny na necie,lepiej wrzucić na luz...w końcu ma dopiero 24 lata i wszystko jeszcze przed nim. Dobranoc wszystkim:) (6130)| Marcin | data: 14.01.2009, godz: 20:50 |
Do Piotra
Tak pomyliłem się to co napisałem było napisane do Łukasza tak jak to już napisałem wcześniej. (6129)| karina | data: 14.01.2009, godz: 19:55 |
ja zauważyłam ze nieraz ktos wcale nie musi się nam podobać.. a potem nie wiadomo kiedy pojawia się uczucie i zainteresowanie.
i Ludzie bardzo roznie wychodzą na zdjęciach więc uważam ze najlepiej podjąc trud spotkania z osobą która wydaje sie nam fajna w kontaktach internetowych.. Wygląd to nie tylko uroda ale to coś w gestach, mimice, w oku i sposobie mówienia.. Mojej siostrze tez nie spodobał sie na zdjęciu ale sie z nim spotkała i dzis są parą
i zastanawia się dlaczego nie przypadł jej do gustu na zdjęciu? przeciez z wyglądu jest fajnym chłopakiem, pewnie wyobrazenie jaki on powinien byc, wykreowane w myslach i pragnieniach odbiegało od rzeczywistości. A skoro nie jest taki jak myslałam, to rozum podpowiada " on ci sie nie podoba"
Ale jak sie poznali, zobaczyli siebie z innej perspektywy. Każdy mowi ze są ładną parą. Dlatego nie należy aż tak skrupulatnie oceniac kogoś na podstawie zdjęcia, bo na prawde mozna się zdziwić.. warto się o tym przekonać. (6128)| WERNI | data: 14.01.2009, godz: 18:36 |
OGLADALAM DZIS PEWIEN PROGRAM O CZYSTOSCI PRZEDMAŁZENSKIEJ -PADALY ROZNE ODPOWIEDZI I TAK SOBIE POMYSLALAM ZE ZAPYTAM WAS LUDZI BEDACYCH NA PORTALU KATOLICKIM CO O TEJ CZYSTOSCI MYSLICIE CZY WARTO JA ZACHOWAC CZY NIE ORAZ DLACZEGO.
MAM NADZIEJE ZE TO PYTANIE NIE WYWOLA ZNOW KLOTNI NA PORTALU!!!!! :) (6127)| Szola | data: 14.01.2009, godz: 17:51 |
Nie było moim celem ani umniejszanie bożego miłosierdzia,ani negacja Jego sprawiedliwości, może jestem troche mało pokorna, ale pytania i wątpliwości które tutaj zamieściłam, są tylko efektem mojej potrzeby zrozumienia.
Niestety Piotrek nie mam takiego daru jak Ty, i słowa z moich ust nie płyną jak potok. (6126)| Piotr | data: 14.01.2009, godz: 15:05 |
Marcin - nigdy nie robiłem wiwisekcji swojego życia uczuciowego tutaj, więc chyba pomyliłeś się i źle zaadresowałeś swój wpis.
Poza tym zgadzam się z Twoim wpisem, no może poza tym, że to koniecznie mężczyzna musi zabiegać o względy kobiety - życie po prostu pokazuje, że nie zawsze.
Co do Łukasza - hmm.. powinieneś chłopie, przynajmniej na trochę, odpuścić. Tak, jak piszą dziewczyny - może źle szukasz, może nie w tym miejscu. Ciągłe zalewanie "Źródełka" swoimi ogłoszeniami.. faktycznie wskazuje na desperację. Współczuję, ale nie popieram - jak widzisz do niczego to nie prowadzi. Lepiej odpocząć i pozwolić sobie na takie zwykłe, codzienne życie - może to będzie okazja do złapania równowagi i wygaszenia wielu negatywnych emocji. Zrobisz oczywiście, jak będziesz chciał, ale rozważ chociaż chwilowe odpuszczenie sobie i innym.
Co do innych kwestii - tu również podtrzymuję zdanie przedmówczyń i przedmówców - nie można generalizować, bo to, jak zawsze zależy od człowieka. Przesadzasz z twierdzeniem, że to wyłącznie wina kobiet. O feminizmie nie wspominając - wiesz, co masz na myśli, czy rzucasz nośnymi hasełkami? Masz też żal, moim zdaniem nieuzasadniony, że kobiety (ale przecież nie tylko one) kierują się względami estetycznymi przy wyborze partnera - natura, mój drogi, natura. Gadki o pięknym wnętrzu są ważne, ale nie zmienia to faktu, że o ile nie mamy upośledzonego wzroku, patrzymy na to, jak ta druga osoba wygląda i czy się podoba. W nawiązaniu do wypowiedzi Karoli - nie chodzi tu koniecznie o piękno, które jest względne, bo jak sama Karola wskazuje - dla jednego może być coś pięknym, choć drugiego to odrzuca, ale o gust, o to czy ktoś/coś nam się podoba. Żale lepiej kierować w związku z tym do Najwyższego - wszak to On to tak wymyślił, nieprawdaż? Poza tym, jak przez Internet, nawiązać i podtrzymać, unikając zbędnych rozczarowań, ewentualną znajomość? Na początku może wystarczyć telefon, internet, ale z czasem trzeba czegoś więcej i tym właśnie są zdjęcia - namiastka, które daje pewne wyobrażenie. (6125)| Marcin | data: 14.01.2009, godz: 14:33 |
Ten ostatni post nie był skierowany do Piotra ale do Łukasza,pomyliłem się:).A co do mężczyzny to Schopenhauer miał sporo racji,właściwie głównymi powodami dla którego mężczyzna się żeni jest potrzeba bliskości kobiety i posiadanie dzieci.Kobiety generalnie jeśli decydują się na związek z mężczyzną to patrzą na to czy ten ktoś jest im w stanie zapewnić bezpieczeństwo materialne bo to dziś zaczyna się wysuwać na czoło i nie ma co zaprzeczać że jest inaczej,po prostu sprawy materialne dziś zaczynają dominować czy chcemy tego czy nie.Osobiście jestem przeciwnikiem materializmu który dziś zaczyna panować i bardziej stawiam na wartości duchowe ale jako człowiek świecki jestem zmuszony do tego by dbać o sprawy materialne a gdybym założył rodzinę to ta dbałość musiała by się znacznie zwiększyć.Ostatnio się zastanawiam czy kobieta z którą bym chciał by zaakceptowała by moją sytuację materialną i mam wątpliwości mimo iż mam duży,dobrze urządzony dom i w miarę nowy samochód.Po prostu Wy dziewczyny coraz wyżej stawiacie poprzeczkę i czasami my mężczyzni się zastanawiamy czy podołamy waszym wysokim wymaganiom bo nie każdy z nas wygląda jak James Bond i nie jest bogaty jak Rockefeller:) Pozdrawiam:) (6124)| Marcin | data: 14.01.2009, godz: 11:33 |
Do Piotra,skrystalizowane piękno i innych
Czytam to co napisałeś Piotrze i komentarze do twojego postu i widzę że problem który tu był wielokrotnie poruszany znów powraca jak bumerang.Jestem w stanie zrozumieć to że za każdym razem dostawałeś"kosza"od dziewczyny którą poznałeś przez internet ale co do twojej wybredności czy nie odnośnie ideału kobiety to nie będę się wypowiadał bo cię nie znam osobiście.Już tak zostało ustalone że to mężczyzna ma zabiegać o względy kobiety a ona go wybiera lub nie.Co jednak gdy mężczyzna stara się i poznaje kobiety i za każdym razem słyszy "nie"?.Myślę że mężczyzna i kobieta relagują na tego typu porażkę podobnie:zastanawiają się"co ze mną jest nie tak",zaczynają mieć małe poczucie własnej wartości,zaczynają negatywnie myśleć o płci przeciwnej itp.Bycie z kimś lub nie zaczyna być promierzem własnej wartości dla wielu,często,zwłaszcza w małych społecznościach wartość dorosłego człowieka,zwłaszcza mężczyzny mierzy się tym czy założył rodzinę czy nie.Dlatego nie dziwcie się dziewczyny że mężczyzni którzy nie mogą znalezć towarzyszki zaczynają się denerwować i pisać to i owo bo samotność to ciężar z którym czasami ciężko się żyje i nawet dobrobyt materialny tu nie wystarcza.Oczywiście są mężczyzni i kobiety którzy mówią o sobie że są niezależnymi singlami i jest im z tym dobrze i nie przejmują się tym co inni mówią o ich bezżenności ale oni czasami sami siebie oszukują... Pozdrawiam:) (6123)| grzegorz | data: 14.01.2009, godz: 10:10 |
Gdy czytam niektóre ogłoszenia, zarówno kobiet i mężczyzn, to jestem przerażony. Wydaje mi się iż niektórzy są wręcz zdesperowani w poszukiwaniu partnera życiowego, a w ten sposób można się tylko unieszczęśliwić. Jeśli dane nam jest żyć w związku to wcześniej czy później spotkamy tę osobę, tu czy tam (choć nie wierzę w przeznaczenie).
Ja tymczasem wziąłem sobie do serca słowa Artura Schopenhauera, który powiedział, iż żeniąc się mężczyzna pozbawia się połowy swoich praw, a w zamian podwaja swoje obowiązki…he he (6122)| Skrystalizowane Piekno | data: 14.01.2009, godz: 09:27 |
P.S Łukaszu nie obwiniałabym tylko kobiet, bo o ile się orientuję to już dośc długo i często zamieszczasz swoje ogłoszenie i chyba dalej bez owocnie. Może ty też jestes wybredny? Bo niepowiesz mi że zakażdym razem to dziewczyna daje ci kosza.
Karola, zgadzam sie z Toba. Plec nie ma znaczenia bo i mezczyzni i kobiety postepuja podobnie. To zalezy od czlowieka a nie od plci.
Ja rowniez zauwazylam ze Łukasz czesto daje ogloszenia na Adonai, tak jakby chcial za wszelka cene znalezc swoja dziewczyne tutaj wlasnie. A moze ona Ci jest przeznaczona w innym miejscu? Moze masz jeszcze czas na to zeby ja odnalezc? Moze za bardzo przebierasz i wybrzydzasz? Moze Pan Bog ma dla Ciebie inny Plan niz taki ktory sobie zalozyles? Moze po prostu nie jestes jeszcze gotowy zeby przyjac Milosc swojego zycia? Skad wiesz...?
Proponuje Ci zebys oderwal sie od internetu i poszukal wsrod ludzi. I nie licz na to ze dziewczyna Ci z nieba zleci prosto w Twe ramiona, idealna, wymarzona i od razu ubrana w slubna suknie. Nic z tego, do Prawdziwej Milosci czesto sie dochodzi w trudzie, bolu i kosztem wielu wyrzeczen. A przede wszystkim CIERPLIWOSCI.
Mlodosc ma swoje prawa ale cierpliwosc w czekaniu na upragniona osobe to podstawa. I wiecej zaufania Panu Bogu, Łukasz. Poki co caly czas czytam Twoje skargi i zale, ale nic konkretnego nie robisz zeby swoje wnetrze z nich oczyscic i zaczac nowy rozdzial zycia.
Powodzenia.
(6121)
Drogi Łukaszu, rozumiem twoje oburzenie względem postępowania NIEKTÓRYCH kobiet ale niestety mężczyźni w tym względzie też nie są lepsi. Wiem co pisze - ... odległość nie ma znaczenia...liczy się tylko miłość....itd...długie rozmowy o wszystkim i o niczym...ale kiedy dojdzie do wymiany zdjęć nagle kontakt się urywa. Dlaczego? No nie oszukujmy się, każdy/a z nas ma jakiś typ osoby której poszukuje. Dla jednego, jakaś kobieta może być pieknością świata a drugi nawet nie spojrzy w jej stronę. Przykre jest to, że często nie dajemy sobie nawet szansy na bliższe poznanie. Bo przecież ważniejsze jest wnętrze człowieka niż samo "opakowanie".
P.S Łukaszu nie obwiniałabym tylko kobiet, bo o ile się orientuję to już dośc długo i często zamieszczasz swoje ogłoszenie i chyba dalej bez owocnie. Może ty też jestes wybredny? Bo niepowiesz mi że zakażdym razem to dziewczyna daje ci kosza. (6120)| a, lat 24 | data: 13.01.2009, godz: 22:29 |
Łukasz,
mi się wydaje, że to jest dużo większy problem dzisiejszych czasów. Żyjemy w dobrobycie, tak naprawdę większość z nas wszystko ma...
a jeśli ktoś nie ma chłopaka/dziewczyny...to szuka tego co wydaje się być po ludzku najlepsze...czyli ładny wygląd i dużo kasy = szczęście w życiu
Wg mnie to po prostu zatracanie wartości. Trzeba głęboko wierzyć w Miłość, by szukać Miłości. (6119)| Ronin | data: 13.01.2009, godz: 22:02 |
do Artur:
Dziękuję za odpowiedź - żeby było jasne, zgadzam się z tym spostrzeżeniem, z tym że jeśli Bóg kocha nas tak ze bierze nasze winy na siebie, to jest to dalekie od sprawiedliwości (siła złego na jednego), bo jak wszyscy wiemy, Jezus został za nasze grzechy osądzony niewinnie, po to abysmy mogli żyć. Jest to akt wielkiego miłosierdzia - i akt równie wielkiej NIESPRAWIEDLIWOŚCI.
(6118)| Marcin | data: 13.01.2009, godz: 21:17 |
Do Szola
Nie wiem czemu tak ci zależy nad tym by umniejszać rolę Bożego miłosierdzia i winić Boga za to że jest sprawiedliwy..... (6117)| Piotr | data: 13.01.2009, godz: 21:12 |
Szola - takich, smutnych przykładów, jak ten, można przytaczać tysiące, ale cóż one mają potwierdzić? Że Boga nie ma, czy że Bóg nie jest w tym czy w podobnych przypadkach niemiłosierny? Ten problem trawi Kościół od samego początku - jak to możliwe, że ten nieskończenie miłosierny Bóg dopuszcza zło na świecie? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ani ja, ani Ty nie jesteśmy Nim, więc nie możemy stwierdzić jednoznacznie, jak to naprawdę wygląda - tylko On to wie.
Ja bym wrócił do metafory mrówki i człowieka. Wydaje mi się, że ona świetnie oddaje to, co tak Cię zastanawia - mamy zbyt małą perspektywę, ażeby dobrze ocenić sytuację - wszak nie wiemy, ile DOBRA (paradoksalnie) dramat tego dziecka spowodował/spowoduje dla reszty ludzi. Nie wiemy również, ile dobra, mimo tego, co to dziecko przeżywało, otrzymywało i będzie otrzymywać. On wie po prostu lepiej. Widząc cierpienie trudno w to uwierzyć - odzywa się w człowieku współczucie, bunt - typowo ludzkie odruchy. Hiobowi, choćby, też było trudno zrozumieć cierpienie, jakie go spotkało, zwłaszcza, że było niezawinione (co zresztą jest zapisane w tej Księdze). On też miał wątpliwości, żal, bunt, ale było coś jeszcze - wiara - wiara w to, że Bóg Miłosierny (!) nie dopuścił do tego ot tak, dla zabawy, że miał w tym swój cel, którego jeszcze nie widać. Tego wszystkiego nie da się pojąć bez wiary.
Zamknęłaś Go w swoich wyobrażeniach, w swojej logice, jakże ludzkiej, ale jakże ograniczonej - w takim wypadku nie można się dziwić Twoim wątpliwościom. Na szczęście jest On ponad nami - ponad naszymi wyobrażeniami, pojęciami itd. Jest jak wiatr, który chciałabyś złapać, ale, co najwyżej, udaje się złapać odrobinę powietrza, a wiatr wieje dalej..
Twierdzisz, że wierzysz, więc ja pytam w co? Jesteś katoliczką? Jeżeli tak, to dziwne, że jeszcze nie zauważyłaś, czym Chrystus odkupił na krzyżu.. Na pewno nie był to uśmiech, nie odchodził w glorii chwały, otoczony tłumem wielbicieli - On po prostu cierpiał. To w oczach świata jest głupie i bez sensu - jak Bóg-Człowiek mógł zrobić coś tak głupiego, skoro mógłby powiedzieć słowo i wszystko byłoby w porządku? To w oczach świata jest złe - trzeba skracać cierpienie, choćby przez uśmiercanie śmiertelnie chorych - nieważne czy tego chcą, czy nie. Cierpienie jest zawsze passe.. Najwyższy jednak w tym wszystkim ma swój cel, ma jakiś plan, bo inaczej trzeba by przyjąć zapewne, że to jakiś stary, bezlitosny złośliwiec.
Poza tym pamiętaj - zło na ten świat sprowadził ostatecznie człowiek, używając wolnej woli, który wybrał zło. Cierpienie tego dziecka, jest przede wszystkim, wynikiem zła, jakiego dokonał wolny człowiek. To nie Bóg to dziecko bił i molestował, ale człowiek. Oczywiście tu kolejny raz można zadać pytanie, gdzie był Bóg? On był, jest i będzie - to tylko człowiek wybrał samowolę, życie bez Boga, bez zasad, wybrał inaczej, wybrał bycie gdzie indziej, bycie z kimś innym. Gdyby trzymał się Jego zasad, nigdy by tego nie zrobił, ale wybrał inaczej. Problemem nie jest tutaj Bóg, ale CZŁOWIEK.
(6116)
Dawno mnie tu nie było straciłam wątki:) ale NATALIO Ciebie odczytałam i zgadzam się...dziękuję za te słowa. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Bożej nocy. (6115)
Dziewczyno! Czego oczekujesz od mężczyzny? Czy miłości oczekujesz? Czytam ogłoszenia i czytam i się dziwię, szukają inteligentnego, wykształconego, przystojnego niektóre szukają jeszcze wysportowanego inne szukają wysokiego. Czasami wydaje mi się że w Polsce nie ma równo uprawnienia w jest sporo dyskryminacji. Doświadczenie moje stwierdza że rodzice uczą swoje dzieci by w życiu dużo osiągnęły by znalazły mężczyznę który zapewni im byt a gdzie miłość, a gdzie wyższe cele moim zdaniem najważniejsze jest serce, dobro a pozory mylą.
Czasami słyszę, też zarzuty pod adresem mężczyzn że dają ogłoszenia i szukają piękności a same nie widzicie co piszecie. W Kobietach siedzi feminizm. Kobiety piszą że mężczyźni proponują im seks zgadzam się z tym tylko, że ja dawałem też ogłoszenia i nic nie było napisane o seksie a mimo to były kierowane do mnie propozycje dotyczące seksu. Jeśli jakaś kobieta jest bez winy niech persza żuci w nas kamieniem. Zastanówcie się czego tak naprawdę chcecie pod przykrywka miłości chcecie czegoś innego! Pytanie czy miłość da się kupić? Owszem jeśli mężczyzna ma kasę to może kupić każdą kobiete1 Pytanie czy wy się cenicie? Cały czas słyszę oczekuje np. miłości a przy ty jeszcze piszecie że ma byś taki i taki- Czy piszę prawdę? Ale najpierw zapytaj sama siebie Czy ja oczekuje coś od siebie? Czy ja mogę dać mężczyźnie coś? Każdy może brać, ale coś od siebie nie chce dać. Pytanie czy po tym co piszecie czy miłość istnieje. A najbardziej mnie interesują ogłoszenia takie jak odpisuje na oferty tylko z zdjęciem? Czy to jakiś konkurs na mistera! Nie wiem Czy ja powinnam w nim wystąpić? Aż żal patrzeć! Teraz coś ode mnie nawet jakbym był przystojny a nawet najprzystojniejszy na świecie tak jak Brat Pitt a miłości bym nie to pusty by był, nawet jak bym posiadł całą wiedzę i mądrość tego świata a miłości bym nie maiła był bym nikim, Nawet jak bym miał kasy kupę, komórę i furę a miłości bym nie miał cierpiał bym , samotny porostu bym był nikim. Pozdrawiam i skłaniam wszystkie drogie Panie do refleksji. (6114)| Natalia | data: 13.01.2009, godz: 20:19 |
Ci, którzy będą Boga bez przerwy oskarżać o wojny, o nieszczęścia w rodzinach o problemy i tragedie ludzkie NIGDY nie zrozumieją istoty Jego miłosierdzia. Jest nie obiecał, że świat będzie spokojny i że dzieci będą szczęsliwe a rodziny trwałe. Wręcz przeciwnie. Obiecał, że przyszedł rzucić na ziemię ogień i że będzie potrzebna ofiara ze strony wielu oraz zadanie sobie trudu raykalnego wyboru: idę za Nim, bądź jestem łasy na to co podpowiada świat. Jezus obiecał mieszkań wiele w Niebie a na ziemi drogę ciernistą i pełną prześladowań. Dlaczego jest cierpienie? czy można Boga nazwać miłosiernym jeśli je dopuszcza? Jeśli Bóg dopuścił strasznej męki i cierpienia na swoim umiłowanym Synu, który był bez grzechu to znaczy, że nas również nie ominie. Problem polega na tym, że w naszych czasach ludzie zapominają o tym, że istnieje szatan i że jego demony działają nieustannie i podburzają ludzi do grzechu, i że nieszczęscia i rozłamy i uzależnienia i wojny to nie sprawka Boga, tylko szatana. Grzechy w rodzinach przechodzą z pokolenia na pokolenie ale to nie znaczy, że dla niektórych jest zamknieta droga szczęścia i zbawienia. Jezus miłosierny czeka na każdego i zawsze można zacząć życie z Nim, niezależnie jaką sie ma przeszłość. On sam jest naszym szczęściem i radością, bo pokazuje przemijalność i nietrwałość ziemskich uciech oraz ziemskiego piękna. Trwając z Nim w bliskości zaczynamy pragnąć świętości. On będzie Wam błogosławił i pomoże wyjść z kryzysów i uzależnień, uleczy rany dzieciństwa, pomoże założyć szczęśliwą rodzinę nawet tym, którzy mieli bardzo złe, patologiczne domy. Obdarzy siłą by móc sprostać zadaniom jakie stawia życie i postawi na drodze ludzi, którzy szczerze wysłuchają. Na tym polega miłosierdzie. (6113)| Szola | data: 13.01.2009, godz: 19:35 |
do Piotr: nie widzę w oczach molestowanego i bitego dziecka miłosierdzia bożego, widzę za to Jego odwieczną sprawiedliwość, sprawiedliwość jest Jego stałym przymiotem, miłosierdzie jest okazywane, czyli jest objęte w ramy czasowe, nie jest ciągłe, ale przejawia się przez jakiś tylko czas, sprawiedliwość przez odwieczne, wieczne, powieczne czasy. (6112)| gosia | data: 13.01.2009, godz: 18:29 |
w przezwyciezaniu naszych słabosci wazna jest równiez praca ,taka uczciwa praca ,dobre na nude jest również poswiecenie ,pomoc naszym bracią i siostra. (6111)| Piotr | data: 13.01.2009, godz: 15:50 |
Szola, moja droga - w jakim sensie mnie obciąża? Ja napisałem tę bajkę? Ja tylko stwierdziłem, że to bajka i tyle. Przyczepienie się do tej bajki świadczy tylko o tym, że zasadniczo wasze dywagacje są.. bezowocne. Nadal nie rozumiem skąd zarzut, że Boskie(!) miłosierdzie jest wybiórcze - oświećcie mnie, bo naprawdę muszę błądzić w wielkich ciemnościach.
Kolejna sprawa - a Ty wczułaś się w moją sytuację? Skoro coś mi zarzucasz, popatrz na siebie, bo sama zdaje się robisz to samo (sic!).
Uczucia są ważne, to fakt - wszak jesteśmy istotami emocjonalnymi, ale od myślenia mamy rozum. Nie bez kozery Szatan odwołuje się tak naprawdę do naszych emocji, mamiąc i zwodząc nas. Twój zarzut, przynajmniej w odniesieniu do mnie jest całkowicie niesprawiedliwy, bo niby gdzie się nie wczuwam w sytuację drugiego człowieka? Może chodzi Ci o to, że nie mówię tego, co ludzie chcą usłyszeć, tylko to, co myślę? Taki jestem i nie wstydzę się tego. Jakbyś mogła precyzyjniej formułować zarzuty, byłoby łatwiej rozmawiać. Wiem, ogólniki łatwiej rzucić - jednak wysil się, to nie boli.
Mam nieodparte wrażenie, że chyba za bardzo emocjonalnie podchodzisz do ludzi i stąd to podejście - "przytul, poklep..". To jest chyba jeden z największych mitów związanych z chrześcijaństwem - słodki, aż do znudzenia, obrazek Jezusa, który tylko wszystkich głaszcze i tuli. Faktem jest, że najważniejszym z przykazań jest przykazanie miłości Boga i bliźniego - co do tego nie ma wątpliwości, ale to nie wszystko. Są jeszcze inne przykazania, nauczanie Kościoła (oparte zresztą na nich i na szeroko pojętym Objawieniu), które je dopełniają i z którym są kompatybilne. Jezus nie tylko umarł w niezbyt "cukierkowej" scenerii, ale również jasno wskazywał co jest złe, mimo, że wielu się to nie podobało i wielu pewnie się zniechęciło. Jednak miłość bliźniego to nie przyklepywanie, usprawiedliwianie zła, w imię dobrych relacji z innymi, dobrego samopoczucia, ale właśnie postawienie sprawy jasno, w imię Miłości, że to, co widzimy jest złe. Nie dziwi chyba fakt, jak wrogowie Kościoła skrzętnie to wykorzystują - jeżeli Kościół nie zgadza się na aborcję - jest NIECZUŁY na potrzeby kobiet, jeżeli mówi stanowcze "nie!" "małżeństwom" homoseksualnym nie wczuwa się w sytuację gejów i lesbijek, nie wspominając już o sztucznym zapłodnieniu, które tak rozgrzało ostatnio to forum - mam kontynuować?
Nie przesadzaj z tym wczuwaniem się - jeżeli ktoś robi coś złego sam, robi to z własnej WOLNEJ woli - tego jakże wielkiego daru Boga dla człowieka. Jeżeli trwa w tym nadal, mimo napomnień, to zgodnie ze słowami Chrystusa, trzeba odejść "strząsając pył z butów" i dać sobie spokój - niestety, wielu wybiera zło, bo jest łatwiejsze i jest im z tym dobrze. Rozczulanie się nad nimi to przesada. Nie znaczy to, że mamy się za nich nie modlić i jakby co nie wyciągnąć do nich ręki - absolutnie nie. Chodzi mi o to, żeby przypadkiem w ramach tego współczucia nie zmieniać przykazań - nie tędy droga. Jest to tym ważniejsze, że nie brakuje tych, którzy właśnie tak czynią, niestety. (6110)| Szola | data: 13.01.2009, godz: 13:40 |
do conio
skoro potrafiłeś wykazać taką siłę ducha, żeby przeczytać całą Biblię, żeby potem bronić swojej wiary, to uważam, że jeżeli sobie postanowisz że nie będziesz oglądać stron "dla dorosłych" to tak właśnie będzie, troche wiary w samego siebie! (6109)| Szola | data: 13.01.2009, godz: 13:38 |
do Artur i Piotr: skoro to była bajka dla dzieci, to dlaczego Artur napisał ją niejako pod moim adresem? Uważam że spostrzeżenie które zamieścił Ronin było słuszne. A tłumaczenie po fakcie że to bajka dla dzieci chyba trochę Was jednak obciąża;) i jeszcze jedno, widzę że jesteście dobrzy w pisaniu innym o tym co jest dobre, a co złe, słuszne i niesłuszne, w ocenianiu czyjegoś życia, podejścia, ale chyba brak Wam jednak pokory i pochylenia się nad słabościami drugiego człowieka, wczucia się w jego sytuację. (6108)
Mogę jedynie podpisać się pod moimi poprzednikami.Sama znajomość Pisma Świętego nie jest gwarantem większej wiary, czy tez siły duchowej.Słowo Boże musi "zejść głębiej" .Tak jak ziarno wschodzi zakopane w ziemi, tak tez Słowo Boże musi z poziomu intelektualnego zawędrować na poziom duchowy.Tylko wtedy będzie mieć moc sprawczą w Twoim życiu.Poza tym częsta Adoracja Naswiętszego Sakramentu, spowiedź i Eucharystia powinny Cię znacznie umocnić w walce.Polecam również codziennie odmawianie Różanca.Przynajmniej jednej dziesiątki, ale w możliwie jak największym skupieniu.Zyczę powodzenia w walce. z Bogiem :) (6107)| Artur, lat 32 | data: 13.01.2009, godz: 09:04 |
Do Ronin
Król dostał karę za Królową, bo ją kochał. Za parobka nie przyjąlby kary, bo nie kochał go tak jak Królową.
Tylko, że Bóg kocha każdego z nas jednakowo; i za każdego z nas poszedł na krzyż... (6106)| Trawiasta, lat 28 | data: 13.01.2009, godz: 07:40 |
Coniu,
bardzo duzo osob ma taki problem jak Ty. takie mamy czasy, ze bombardowani jestesmy erotyka, seks przestal byc tabu, powstaja gazety, witryny, filmy...
nasza wolna wola ciagle jest poddawana probom. czesto upadamy...
jedyne uzdrowienie w tej sytuacji jest w Sakramencie Pokuty i w czestej Eucharystii. dobrze ze czytasz Biblie.... Bog przemawia do nas na rozne sposoby, w Twoim przypadku wyslal do Ciebie pseudoprorokow, zeby Cie moze zmobilizowac do blizszej znajomosci z Nim :) moze teraz pora na nastepny krok?
nie boj sie Spowiedzi. znajdz dobry kosciol, z dobrymi spowiednikami. zaloz sobie blokade na strony porno, staraj sie wychwycic moment w ktorym pokusa przemienia sie w czyn - w takiej chwili warto zlapac za Rozaniec i glosno odmowic dziesiatek... modl sie do Matki Bozej, Rozaniec, Litania Loretanska, pamietaj tez o Koronce do Milosierdzia Bozego.
a nade wszystko WALCZ. nie poddawaj sie zlym myslom, lękom, wstydowi, poczuciu beznadziei, rezygnacji. Zły tak wlasnie dziala, atakujac nas od tej strony. Walcz o siebie i o swoja czystosc, godnosc i szacunek. Do siebie i swojej Ukochanej Kobiety, jesli ja masz lub bedziesz mial.
odwagi :)
dobrego dnia! (6105)| Natalia | data: 12.01.2009, godz: 22:45 |
Najprawdopodobniej nie jesteś z Bogiem w relacji miłości. Tylko w takiej relacji człowiek ma pragnienie przyjąć dar całkowitego wyzwolenia i prosić całym sobą o pomoc , o czytość, bo jeśli modlitwą przybliżasz się do tak świętego Boga to chcesz aby On całkowicie Ciebie przemienił i uczynił pięknym i czystym. Relacja OSOBOWA z Bogiem.. w której człowiek z Bogiem rozmawia jak z ludzkim przyjacielem- choć to Duch, który nieco inaczej daje odpowiedź i to na wiele sposobów, daje największe owoce. W Twoim sercu musi być wypisane Imię Jezus.W Twojej duszy nieustanne pragnienie dzielenia się ze wszystkim z Jezusem. Jedno słowo Biblijne w Twoim sercu, a nie wiele słów "napakowanych" w pamięci. to niezwykła i potężna różnica między świadkami Jehowy a wierzącym katolikiem czy protestantem.. (6104)
Do Conio:
Dlaczego przegrywasz ze słabościami? Bo nie jesteś nieskończenie doskonały jak Bóg.
Jako ludzie zostaliśmy obarczeni grzechem po biblijnym raju.
Bóg wie, że jesteś słaby i nie potrzebuje, żebyś dążył do ideału. On przez Swojego Syna zwyciężył naszą słabą ludzką naturę i odkupił nasze grzechy. Ale walcz o Boga i czystość w sercu do końca. Nie myśl, że skoro nasze grzechy są odkupione to masz laby.
I nie zastanawiaj się dlaczego jesteś słaby tylko coś z tym zrób.
Od myślenia to Cię tylko głowa rozboli. (6103)| conio | data: 12.01.2009, godz: 22:13 |
Kiedyś do moich drzwi zapukali Świadkowie Jehowy. Zaimponowali mi. Ich wiedza Biblijna, rzucali cytatami z Pisma Świętego jak z rękawa. Byłem wtedy takim typowym katolikiem- do kościoła chodziło się raz w tygodniu w Niedzielę, Słowa Bożego wcale się nie czytało.
Wiedziałem, że są oni sektą, ale z racji tego, że moja wiedza Biblijna była znikoma, nie potrafiłem obronić wiary Katolickiej. Postanowiłem, że przeczytam Biblię. I udało się.
Gdy znów zapukali do mojego domu, potrafiłem uzasadnić błędność ich nauki. Oczywiście była "walka na cytaty". Może pojawiło się troszkę agresji.
Ale jest coś innego co mnie bardzo dręczy. Znam Biblię. Potrafię bronić Kościoła Katolickiego. Ale jestem wciąż tak bardzo słaby. Gdy jestem sam w pokoju, i internet jest włączony nie potrafię się oprzeć temu by oglądać strony "dla dorosłych".
"Nie pożądaj żony bliźniego swego" mówi Bóg, "(...)nie spoglądaj pożądliwie na kobietę" mówi Syn Boży.
Dlaczego jestem tak słaby? Wciąż przegrywam walkę ze swoją seksualnością :(
Dlaczego tak jest, że potrafię tylko mówić, a gdy nikt mnie nie widzi, to przegrywam ze swoją cielesnością? (6102)| prośba | data: 12.01.2009, godz: 21:22 |
Chciałbym Was prosić o modlitwę...o siły by żyć i by co dnia odnajdywać sens w czasami trudnej rzeczywistości. Wiecie tak bym chciała żeby ktoś potrzymał mnie za rękę i powiedział - "wszystko będzie dobrze, przytulił"...... ja wiem że to niemożliwe....zazwyczaj akceptuje swój los i swoje życie, ale czasmi jest ciężko, więc jak ktoś się pomodli będę wdzięczna :). (6101)| Piotr | data: 12.01.2009, godz: 20:59 |
Ronin - to była bajka dla dzieci, a Ty chyba jesteś trochę starszy niż jej pierwotni adresaci. Po drugie - skąd to oskarżenie o wybiórczość miłosierdzia? Jakim prawem tak twierdzisz? Czyżbyś wiedział coś, czego inni nie wiedzą? Czemu zamykacie Nieskończonego w swojej zamkniętej strukturze ograniczenia i małości? On nie jest taki, jak ja, czy Ty - On jest ponad tym wszystkim, ponad nami. Rozumiem pragnienie zrozumienia, które najbardziej widać u Szoli, jednak to, co najbardziej widać to chęć strącenia Go z piedestału i postawienia pod pręgierzem - jak On, taki niby miłosierny, dobry, sprawiedliwy, pozwala na to, żeby jedni pławili się w bogactwie, podczas gdy za ścianą bliźni umiera z głodu, żeby "sprawiedliwi" znaleźli się w domu Jego wraz z tym stadem "czarnych owiec", które cały czas Go ingorowały, Jego przykazania, a On jednak ich przyjął, nie wspominając o tym, dlaczego temu pozwolił jeszcze żyć, a tamtą zabrał do siebie w tak młodym wieku - jak to możliwe, jak On tak mógł? Czy nie wychodzi wtedy z człowieka jego małość, typowo ludzka zazdrość/zawiść, ograniczoność? Czy w ten sposób nie podrywamy siebie i innych do buntu, jak ten, który się pierwszy zbuntował, który uznał, że sam wie lepiej - jak żyć, jak postępować, jak stać się dla samego siebie bogiem? On nic nie wie - jest wybiórczy, taki nielogiczny...
Jeżeli miałbym użyć jakiejś metafory, to stwierdziłbym, że człowiek to Mrówka, którą zajmuje się Bóg - Człowiek. Mrówka ma zbyt małą i ograniczoną perspektywę, aby w pełni zrozumieć poczynania Człowieka - jest zdana na Jego łaskę. Może z nią zrobić, co chce, ale On jednak woli, w jedynie sobie zrozumiały sposób, jedynie sobie zrozumiałymi i znanymi środkami, zaprowadzić ją do celu, który sam jej wyznaczył. (6100)| Trawiasta, lat 28 | data: 12.01.2009, godz: 15:04 |
W nawiazaniu do dyskusji na temat in vitro...
W najnowszym Gosciu Niedzielnym - historie trzech malzenstw ktore borykaja sie z tym problemem. Reportaze o trzech parach, ktore nie moga miec dzieci. Ich wyznania, ich walka, bezradnosc.
Jest tez krok po kroku opisana procedura zaplodnienia in vitro. Jesli ktos z was do tej pory nie zapoznal sie z nia, zapraszam do lektury. Krotko, konkretnie etap po etapie opisane poszczegolne dzialania zmierzajace do poczecia dziecka.
Polecam tez do przeczytania rewelacyjny artykul o jedynym na swiecie diakonie swieckim ktory nie slyszy i nie widzi. Historia czlowieka ktory odnalazl Swiatlo gdy zaczal pograzac sie w ciemnosci.
Dobrego tygodnia :) (6099)| Natalia | data: 12.01.2009, godz: 13:45 |
Ludzie! zajmujecie się jakimiś bajkami! A w EWANGELII jest przypowieść o synu marnotrawnym, którego Ojciec kocha i któremu wszystko przebacza i tym synem jest KAŻDY z nas. Nie ma jakiejś lepszej królowej i gorszego parobka. Wszyscy jesteśmy Jego synami, umiłowanymi dziećmi. Czytajcie EWANGELIĘ tam jest zawsze odpowiedź... (6098)| jak mgła...32 | data: 12.01.2009, godz: 12:31 |
Nieważne kim ktoś jest,
nieważne skąd przybywa.
Nieważne jaki status ma,
ani jak się nazywa.
Ważne natomiast czy w sercu ma,
dobro szacunek i miłość.
Ważne też jaki dla innych jest -
bo to jest ważne,
a nie kim jest. (6097)| Ronin | data: 12.01.2009, godz: 11:14 |
do Artur:
Bardzo ładna metafora, ale... potwierdza tylko wybiórczość miłosierdzia. Bo gdyby osobą która kradnie nie była Królowa, a zwykły parobek? Czy zakończenie byłoby takie samo?
(6096)| Trawiasta, lat 28 | data: 12.01.2009, godz: 11:03 |
Do przykre to
O czytanie ze zrozumieniem apeluje do Zrodelkowiczow juz kolejny raz, bo w trakcie dyskusji emocje biora gore i ucieka nam sedno sprawy... Polacy tak juz maja ze zapalaja sie namietnie ale i gasna dosc szybko w swoich zapalach. Taka cecha narodowa...
Ponizej postaram sie odpowiedziec na Twoje wpisy, bo kilka mysli mi sie nasunelo w trakcie ich lektury.
1. Napisalas ze Jezus nie potepial ludzi ale czyny. BRAWO. Zgadzam sie z Toba absolutnie. Tylko ze in vitro jest CZYNEM niegodziwym. A wiec zlym. Ten sam Jezus mowil uczniom ze ich CZYNY beda o nich swiadczyc. Po owocach ich poznacie. Poznacie, a nie ocenicie. Poznacie, komu sluza, komu sa wierni. Bogu? Szatanowi? Innej opcji nie ma.
Wiernosc Przykazaniom, Chrystusowi, Kosciolowi boli. Tak jak czesto boli wiernosc malzenska. Albo wiernosc slubom zlozonym przez osobe duchowna. Nikt nie jest doskonaly, czesto narazeni jestesmy na pokusy i wydaje sie nam ze nie podolamy tej wiernosci utrzymac. Ale od tego jest Bog, jest Kosciol, sa Sakramenty, Rekolekcje, Wspolnoty zebysmy mogli sie umacniac i z pokusami walczyc. Bog nie wymaga od nas rzeczy niemozliwych. Swiat natomiast zawsze podsunie nam alternatywe, ciekawa, latwiejsza, umotywowana troska o nasze samopoczucie, szczescie... Zbawienie jednak to cos wazniejszego niz dobre samopoczucie i szczescie. I czesto zdobywane w trudzie, lzach i ciemnosciach ducha. Ale zawsze mozna podniesc oczy na Krzyz. Tam jest nasze Swiatlo. Jedyne prawdziwe Swiatlo.
2. To, ze ktos powie Ci cos przykrego, bolesnego, swiadczy tylko o nim samym. Nie o chrzescijanach ogolnie. I mozna po takiej wypowiedzi ocenic jego poziom. Ale nie jego wiary i "ilosci chrzescijanstwa w chrzescijanstwie". Bog w swoim czasie wystawi temu czlowiekowi rachunek z ktorego sie bedzie musial rozliczyc. Kazdy z nas taki rachunek otrzyma.... Pamietaj o tym.
3. Piszesz ze rozwazasz in vitro (w odpowiedzi na post Piotra). Chce wiec Ciebie spytac, jak wyglada Twoje chrzescijanstwo, skoro rozwazasz dokonanie rzeczy zlej moralnie, ktora Kosciol zdecydowanie potepil i odrzucil? Jak to godzisz w swoim sumieniu, jak wyobrazasz sobie przyszlosc po ewentualnym urodzeniu takiego dziecka? Czy myslalas o tym kiedykolwiek? Jesli tak, jakie wnioski Ci sie nasunely? Bardzo jestem ciekawa Twoich wnioskow, chcialabym je poznac.
Do *do czytających* - trafnie ujales bardzo wazna kwestie, bo latwo jest komus schlebic, poklepac po pleckach, wyglosic frazesik czy dwa, ale trudniej jest w imie milosci powiedziec prawde, zajac zdecydowane stanowisko nie przekreslajac ani nie potepiajac czlowieka. Mysle ze wiele osob boi sie powiedziec co mysli naprawde bo wazniejsze jest dla nich to, co mysla o nich inni.
Do KONIEC KLOTNI:
Nikt tutaj nie jest agresywny, klotnia trudno nazwac wymiane emocjonalnie nacechowanych wypowiedzi..... A to ze emocje wyrazamy slowami, to juz taka cecha nasza ludzka. Zrodelko to nie kolko parafialne wzajemnej adoracji mowionej szeptem, tylko miejsce spotkania osób ktore majac rozny punkt widzenia roznie beda sie wypowiadac. Panujemy nad sytuacja :)
A Twoj wpis wniosl wiecej wrzasku niz wszystkie dyskusje ostatnio - uzywajac CapsLocka drzesz sie niewymownie. Proszac o stonowanie wypowiedzi, sam (a) o tym pamietaj.
pozdrawiam serdecznie i zycze dobrego tygodnia wszystkim :) (6095)| Marcin | data: 12.01.2009, godz: 10:47 |
Dostałem wiadomość od znajomej że Amerykanie za kilka dni mają przegłosować ustawę aborcyjną która pozwoli aborcji stać się czymś legalnym...szkoda komentować tych ich decyzji."Naród który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości"....te słowa Jana Pawła dotkną ich tam samo jak tych krajów gdzie aboracja jest czymś normalnym. Co do Boga to co by było gdyby był tylko karzącym ojcem?Czy wtedy Jego dzieci by go kochały... Pozdrawiam:) (6094)| Szola | data: 12.01.2009, godz: 10:46 |
do Artur: ale ja nie mam 5 lat, żeby swoje przekonania opierać na bajkach.
do Piotr: co mnie skłoniło do takich przemyśleń, chyba potrzeba ciągłego docierania do prawdy,nie twierdze tym samym że do tej prawdy kiedyś uda mi się dojść, ale chcę próbować, a te przemyślenia, czy też postawione tutaj problemy, są nie jedynymi które krążą w mojej głowie, a w obliczu tego co spotkało smutną, myśle że problem Bożego miłosierdzia i sprawiedliwości wydaję się teraz dość abstrakcyjny i nierzeczywisty. (6093)| Szola | data: 12.01.2009, godz: 10:40 |
do smutna: przykro mi że masz taką sytuacje w domu, mogę sobie tylko wyobrażać jak jest to dla Ciebie trudne, znam parę osób które mają podobny problem i czuję się w takiej sytuacji bezradna, jestem z Tobą i obiecuję modlitwe, uważam że dla Ciebie to też może być jakaś forma ratunku-modlitwa (6092)| Artur, lat 32 | data: 11.01.2009, godz: 23:50 |
Do Szola
Proponuje abyś nabrał trochę pokory, do swoich przemyśleń, bo mogą Cię one przerosnąć...
A jak pogodzić sprawiedliwość i miłosierdzie? Spróbuję odpowiedzieć tak jak tłumaczył ktoś kiedyś dzieciom na kazaniu:
,,Dawno temu żył pewien Król. Był on bardzo smutny, gdyż w jego królestwie szerzyła się nieprawość - była plaga kradzeży. W końcu, aby coś z tym zrobić, Król wydał rozporządzenie: ,,Od jutra, ten kto coś ukradnie, dostanie poblicznie 100 batów''. I na drugi dzień złapano pierwszą osobę na kradzieży - Królową. Król bardzo się zasmucił, ale sprawiedliwość musi być. Zaprowadzono Królową pod pręgież, po czym Król zdjął koszulę i powiedział ,,ja dostanę chłostę zamiast Królowej''.
Mniej więcej tak brzmiącą bajkę słyszałem u wspomnianego przez Oleńkę Ks. Pawlukiewicza. (6091)| Piotr | data: 11.01.2009, godz: 23:44 |
Szola - a co Cię skłoniło do takich przemyśleń, o ile można wiedzieć? (6090)| wpis do zródełka, lat 7 | data: 11.01.2009, godz: 23:20 |
Kto mi ODPOWIE GDZIE MOŻNA SPOTKAĆ ŻYWEGO DINOZAURA..?! Tylko chcę mu spojrzec prosto w oczy..Dobranoc wszystkim ddoobbrryymm ? Ludzioomm. (6089)
Do Alien (wpis z 5 stycznia)
cytat: "Właśnie dlatego chciałem sie Was zapytać czy pomimo tego wszystkiego tj. pracy choroby ojca i duzego stresu oraz malo wolnego czasu możłiwe jest to aby znaleźć szczęście i miłość w życiu. "
- tak, jest możliwe :) trzeba wierzyć i rozglądać się ;)
Do Eli (wpis z 5 stycznia)
cytat: "Trudne jest to czekanie, bo wiem tylko tyle, że nie chcę aby moje życie wyglądało tak jak teraz, żyć dla samej siebie uciekając w pracę. Przyjmę wszystko cokolwiek On ode mnie zarząda bylebym tylko miała pewność, że to jest Jego Wola. "
- Elu, poszukaj jakieś pasji w życiu, rozwiń swoje zainteresowania... uciekanie w pracę nic nie da, a rozwijajac swoje pasje otwierasz się na osoby, które interesują się podobnymi zagadnieniami, a tym samym poznajesz innych ludzi, a skoro ich poznajesz, to dajesz się poznać i wówczas może i dasz się poznać miłości... Uciekajac w pracę zabierasz szansę na poznanie Twojej osoby przez innych...
Do caroline (wpis z 6 stycznia)
cytat: "Dlatego apeluję o to by przywrócić życzliwość i trochę poczucia humoru ( ---> Sylwia, Oleńka, Wiera) do Źródełka ;)"
- "Sylwia", to niby o mnie chodzi? ;)
A przy okazji pozdrawiam Oleńkę :) Mam nadzieje, że Twój real działa ;) bo moje tesco nie specjalnie... ale za to jak wchodzę do warzywniaka, to już nie rozglądam się na boki, a na pana z tego warzywnika ;D przedwczoraj zauważyłam, że on jest strasznie sympatyczny i gentelmeński :) (6088)| smutna | data: 11.01.2009, godz: 23:06 |
witam lubie tą strone czesto tu zaglądam i dlaeto pisze bo chyba nie mam komu powidzieć wiec powie wam.A więc sprawa jest taka mieszkam z rodzicami i od jakiegoś czasu(wiecej niz rok)zauwazyłam ze codzienie wieczorm musi byc alkochol to piwo czy wódka..rozumiem raz na jakiś czas ale nie codzienie...czesto słysze ze na zycie nie ma ze na długach zyjemy ze nie ma kasy to skad oni biora kase na alkochol...???na to maja ale jak którys brat czy siostra poprosi o batonika o słysze odpowiedz "nie mam pieniedzy"...dzis znowu jezdziłam i po wódke i byłam tak zdenerwowana ze kupiłam sobie papierosy i zapaliłam wolałam to niz siedziec i pić(chociaz mi proponowali ale nie mogłam patrzec na to) z nimi chyba zle zrobiła....ale chyba jeden nie zaszkodzi...nie umiem im powiedziec co o tym mysle bo pewnie usłysze odpowiedz ze raz na jakis czas moga sie napic ale oni pija codzienie wiem wszystko jest da ludzi ale z umiarem...
obliczyłam ze srednio na alkochol wydaje sie ok 3800 złzakładajac ze codzienie kupuja 4 piwa po 2,50 ale czasmi jest wódka i więcej piw za to mieli by nowe auto wakacje dla dzieci(a jest nas 7) ale czy oni kiedyś to zrozumiją.......nie wiem moze kiedys ale moze bedzie wtedy juz za pózno...... (6087)
stęskniłam się za Wami :)
duzo musiałabym napisać, by odpisać na wszystkie posty, które tu zamieściliście, więc odpiszę tak Wszystkim i na tyle tematów, na ile uda mi się ogarnąć w jednym poście. ;)
In Vitro:
Ja jestem zdecydowanie przeciwna. Bardzo mi się podobało jak ktoś z Was napisał, że małżeństwa bezdzietne mamy - jako chrześcijanie - wspierać, wysłuchać, modlić się z nimi, być obok i dawać nadzieję... Własnie taka powinna być postawa chrześcijanina. Tzn.taka według mnie. :)
Kilka razy padło też pytanie, oskarżenie, czy zażalenie, że my - chrześciajnie - nie chcemy pomóc tym małżeństwom w taki sposób, jak chciazby wsparcie podczas całego tego procesu... i dlaczego nie potrafimy zrozumiecć jak oni pragną tego dziecka, szczegolnie kobieta... Otóż ja - jako chrześcijanka, ale przede wszystkim kobieta - powiem Wam, że w pełni rozumiem te kobiety, które pragną mieć dziecka, a nie mogą. Ale nie dlatego, że sama nie mogę mieć dzieci, bo tego nie wiem (w sensie biologicznym), ale nie mogę mieć ich z innego powodu... Nie mam męża, nie znam mężczyzny, z którym chciałabym przejsć przez życie i załozyć z nim rodzinę opartą o wartości chrześcijańskie.... Jeszcze kilka dni temu było dla mnie jedno z największych marzeń... (długa historia, więc moze innym razem ją napiszę), ale powiem Wam, że mnie - jako 26-letniej kobiecie, bez męża i dzieci - bardzo trudno było przeżyć Boże Narodzenie... Płakałam jak śpiewałam kolędę Lulajże Jezuniu... tak bardzo chciałam wówczas zaspiewać do snu swojemu dziecku... O wiele trudniej jest mi się pogodzić z tym, że nie jest mi dane bycie matką, jak z tym, że nie jest mi dane bycie zoną... ale in vitro?
... nawet jeśli byłoby to w końcu zgodne z nauką kościoła (tak tylko przypuszczalnie)... to patrząc na to zupełnie z innej strony... musiałbym zyć w ciągłym stresie, w ciągłym napięciu... faszerować się non stop tabletkami (co raczej nie byłoby zdrowe dla mojego przyszłego dziecka), mieć nadzieję, by potem poronić.... przezywać presję ze strony otoczenia (bo każdy czekałby na to dziecko, każdy by chuchał i dmuchał, by mu się nic nie stało)... a jesli bym tak poroniła 2-3 razy? przecież to wykańcza orgaznim, psychikę kobiety, niszczy małżeństwo... - o tym chyba niikt nie pomyślał... A przecież to, co przezywamy, zostaje w nas na całe życie...
- to tylko taka mała refleksja na koniec....
"Logiczność/Miłosierdzie Boga"
...hm... Zgadzam się z osobą, która napisała, że logicznośc ludzka jest czymś innym niż ta Boża. Podobnie jest z miłosierdziem, czy sprawiedliwością.
Ludziom jest trudno wybaczać, trudno wysłuchać, trudno pójść na kompromis, trudno zapomnieć, a jeszcze trudniej zaczynąc wciąż od nowa: odnawiać związek, przyjaźnie, relacje z dziećmi/rodzicami i tak trudno powiedzieć ludziom, że mimo tego, iż ktoś nas zawodzi/rani, to my go kochamy (czyli: kochamy go jako człowieka, ale nie akceptujemy jego zachowania )... Bogu to jakoś łatwiej przychodzi. ;)
cdn. (6086)| Natalia | data: 11.01.2009, godz: 22:54 |
Miłosierdzie nie jest przejawem emocjonalności. I nade wszystko: miłosierdzie okazuje Bóg każdemu a nie tylko wybrańcom. Od człowieka zależy na ile się na nie otworzy i na ile przyjmie Boże warunki "współpracy" ( miłość Boga ponad wszystko inne + miłość bliźniego i praca nad zachowaniem przykazań) Trzeba nieustannie pamiętać o tym że nic nie możemy sami z siebie i że aby trwać w dobrym i by wzrastać i dać sie przemieniać Bogu potrzebujemy nieustannej modlitwy, najlepiej w gorącej więzi osobistej z Bogiem... ale nade wszystko pamiętać trzeba: to nie my wybraliśmy Boga tylko On nas, i zapłata za walke w ziemskich kolejach losu jest ta sama.. Mieszkanie w Bożym Królestwie. (6085)| Szola | data: 11.01.2009, godz: 22:14 |
Bo sprawiedliwość równo ocenia wszystkich podłóg ich grzechów i cnót, a miłosierdzie jest wybiórcze i subiektywne, jednym Bóg okazuje swoje miłosierdzie, a drugim tylko swoją sprawiedliwość, poza tym jak wcześniej było wspomniane, Bóg jest niezmienny i stały, więc dlaczego miałby ulegać miłosierdziu i okazywać tym samym emocjonalność swoją? i nie traktujcie mnie jak wroga,ja tylko pytam, a wierze tak samo gorąco jak Wy, ale nie chcę żeby moja wiara była ślepa. mam swoją teorię na ten temat,myślę że dość logiczną,ale chcę poznać Wasze zdania (6084)| Marcin | data: 11.01.2009, godz: 21:22 |
Do szola
A dlaczego połączenie miłosierdzia i sprawiedliwości miałoby być nielogiczne?... (6083)| Natalia | data: 11.01.2009, godz: 20:57 |
Bóg nie jest nielogiczny. Jego "sprzeczność" nie ma też nic wspólnego ze sprzecznościami charakteryzującymi człowieka. Jeśli Bóg jest wierny - a JEST- to jest wierny do końca - po wieczność całą. Jeśli kocha - a On JEST MIŁOŚCIĄ - to kocha na zawsze, na wieki. Jeśli jest sprawiedliwy to jest sprawiedliwy we wszystkich swych wyrokach i to właśnie ze względu na swoje niepojęte miłosierdzie...
Jeśli chodzi o jakieś sprzeczności, to mogą one być tak widziane z ludzkiego punktu widzenia, bo jest wszechpotężnym mocarzem a jednocześnie tak delikatnym i czułym jak maleńki Jezus w ramionach Matki. Jest Duchem wszechobecnym i wszystkowiedzącym a jednocześnie ze stworzeniem swoim nawiązuje tak intymny kontakt. Jest niewidzialny i nieograniony a jednocześnie "mieści" się w Opłatku Eucharystii w całości dzięki niepojętej mocy pomnażania bez końca swej Obecności. Jest Ojcem, Matką, Przyjacielem a zarazem najprawdziwszym Oblubieńcem. Przez to Bóg wyraża najdoskonalej, że jest dla nas WSZYSTKIM. Niepojęte może być czasem to w jaki sposób Bóg człowieka prowadzi, czasem może dla człowieka zawierać wiele sprzeczności. Logika ludzka nie ma możliwości ogarnięcia logiki Bożej, bo człowiek to po pierwsze: stworzenie, a po drugie: tak kruche przemijające i maleńkie jak - w marnej metaforze- ziarenko piasku wobec potęgi oceanu... (6082)| Małgosia | data: 11.01.2009, godz: 20:55 |
Wszystkim pragnącym bliżej poznać temat miłosierdzia Bożego gorąco polecam pozycję książkową "101 pytań o Boże Miłosierdzie" autorstwa Piotra Szweda MS, ks. Andrzeja Witko. Można zamówić przez internet w Wydawnictwie "Misericordia" Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.
Adres stronki http://www.misericordia.bel.pl/ (6081)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |