Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [462] [463] [464] [465] [466] [467] (468) [469] [470] [471] [472] [473] [474] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

RE DO WSZYSTKICHdata: 24.12.2008, godz: 10:38

Wszystkim pracownikom za ,,cięzką pracę,, w teatrze w ostatnich miesiącach dziękuję. Jestescie Profesjonalistami :)))))
Ilu tu pisarzy poetów....itp.
Myslę że wszyscy otrzymacie godziwe wynagrodzenie, a Siostrom bezhabitowym DZIĘKUJĘ ZA ,,SZCZERY USMIECH,, w Kościele...jakie to budujące gdy WSZYSCY LUDZIE NA ŚWIECIE SĄ TAK ŻYCZLIWI I NIOSĄ LUDZIOM POKÓJ...................
Niech Narodzenie Pana Jezusa będzie RADOSNE I PEŁNE POKOJU. JEZUS-POKÓJ.




(5780)
Zosiadata: 24.12.2008, godz: 10:32

Sławku, nie zawsze człowiek ma w życiu to, o czym marzy. Pogodzenie się z tym, że kobieta nie może mieć dziecka, pomimo że bardzo pragnie być matką, jest na pewno bardzo trudne i bolesne. Można się buntować, narzekać, mieć pretensje do Boga, ale czy o to chodzi? Niezbadane są wyroki Boskie. Jedna kobieta ma mieć dzieci, inna nie. Bóg nie daje krzyża, którego nie da się udźwignąć.

(5779)
Basia, e-mail: basaia@interia.pldata: 24.12.2008, godz: 10:16

Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom dobrej woli.

(5778)
*****data: 24.12.2008, godz: 09:23

Kośció białych małżeństw nie uznaje Z punktu widzenia prawa kościelnego takie małżeństwo jest zawarte NIEWAŻNIE Wiem to z nauk przedmałżeńskich A seks oprócz prokreacji ma też inny ważny ważny aspekt OKAZANIE SOBIE MILOSCI w sposób pełny Kościół impotentom slubu nie udziela (chyba że choroba pojawi się po zawarciu sakramentu) ale to juz inna sytuacja To ze jakaś paranie może mieć dziecci nie "zwalnia" ją to od wpółżycia Pozdr

(5777)
marikadata: 24.12.2008, godz: 08:40

Spes, a jednak nie.
i to nie czasy sie zmieniają.. koscioł nie moze zakazać..
zapytaj wyzszych instytucji koscielnych. Nie chodzi też o płodność.
Są dzisiaj takie małżenstwa, spotkałam jedno. a to jest dowód ze można , przeciez to ich wybór!

nawet sw Jadwiga w małzenstwie złożyła ślub dozgonnej czystości..po 19 latach małżeństwa z Henrykiem Brodatym

św. Kinga wraz z mężem złożyła śluby czystości....

pozdrawiam i zycze wszystkim wesołych spokojnych swiąt. :)

(5776)
Sławekdata: 24.12.2008, godz: 06:51

Noemi jak kobieta (mężatka) może sie pogodzić że nie będzie mieć dzieci. Poczytajcie co przyzywała św. Anna... ech :(

(5775)
zyczliwadata: 23.12.2008, godz: 22:39

Niewyczerpana życzliwość Jezusa poruszała serca ludzkie, lecz nieugięta siła jego charakteru zadziwiała jego wyznawców. Był naprawdę szczery; nie było w nim nic z hipokryty. Był wolny od sztuczności; był zawsze pokrzepiająco autentyczny. Nigdy nie poniżał się do udawania, nigdy nie uciekał się do zawstydzania. Żył prawdą, dokładnie tak jak jej nauczał. On był prawdą. Zmuszony był głosić swojemu pokoleniu zbawczą prawdę, nawet kiedy taka szczerość czasami sprawiała ból. Był bezwarunkowo lojalny wobec wszelkiej prawdy.
Poza tym Mistrz był tak racjonalny, tak przystępny. Był wyjątkowo praktyczny w całej swojej działalności, podczas gdy wszystkie jego plany charakteryzowały się uświęconym zdrowym rozsądkiem. Był tak bardzo pozbawiony wszelkich dziwacznych, niekonsekwentnych i ekscentrycznych tendencji. Nigdy nie był kapryśny, grymaśny czy histeloryczny. W całym jego nauczaniu i we wszystkim co zrobił, zawsze była wyrafinowana roztropność połączona z nadzwyczajnym poczuciem stosowności - co wypada a co nie.
Syn Człowieczy zawsze posiadał zrównoważoną osobowość. Nawet jego wrogowie zachowywali odpowiedni szacunek wobec niego; obawiali się nawet jego obecności. Jezus był nieustraszony. Był przepełniony boskim entuzjazmem, lecz nigdy nie bywał fanatyczny. Był ożywiony emocjonalnie lecz nigdy nie był niestateczny. Był obdarzony wyobraźnią lecz zawsze praktyczny. Otwarcie stawiał czoła realnościom życia, lecz nigdy nie bywał nudny czy prozaiczny. Był odważny lecz nig dy nierozważny; rozważny lecz nigdy nie tchórzliwy. Był wyrozumiały ale nie sentymentalny; unikalny ale nie ekscentryczny. Był pobożny lecz nie świętoszkowaty. A był tak bardzo zrównoważony gdyż był doskonale zintegrowany.

Kochał ludzi jak braci, zauważając jednocześnie jak różnią się oni w zdolnościach wrodzonych czy cechach nabytych. "Chodził, czyniąc dobrze".

Jezus był człowiekiem niezwykle radosnym, lecz nie był ślepym, bezmyślnym optymistą. Ciągle napominał: "Nie upadajcie na duchu". Mógł zachowywać postawę tak pewną ze względu na swe niezachwiane zaufanie pokładane w Bogu i niewzruszoną ufność w człowieka. Zawsze był wrażliwy i taktowny w stosunku do wszystkich ludzi, gdyż kochał ich i wierzył w nich. Mimo to zawsze był wierny swoim przekonaniom i imponująco niezmienny w swym oddaniu dla czynienia woli jego Ojca.

Jezus z Nazaretu miał naprawdę silną i dynamiczną osobowość; był intelektualną potęgą i duchową fortecą. Jego osobowość przemawiała nie tylko do duchowo nastawionych kobiet, znajdujących się wśród jego wyznawców, ale także do wykształconego intelektualisty Nikodema i do odważnego rzymskiego żołnierza, kapitana postawionego na straży przy krzyżu, który gdy skończył przyglądać się śmierci Mistrza, powiedział: "Prawdziwe, to był syn Boży". A krzepcy, surowi rybacy galilejscy, nazywali go Mistrzem.

Gdy Jezus obracał się między ludźmi, zauważali oni, że był zupełnie wolny od przesądów tamtych dni. Był wolny od religijnych uprzedzeń; nigdy nie był nietolerancyjny. W jego sercu nie było niczego, co przypominałoby antagonizmy społeczne. Podczas gdy przestrzegał tego co dobre w religii jego ojców, nie wahał się lekceważyć sztucznych tradycji, wyniku przesądów i niewoli. Ośmielał się nauczać, że katastrofy przyrody, wypadki czasu i inne tragiczne zdarzenia, nie są dopustem bożych wyroków czy tajemniczymi zrządzeniami Opatrzności. Potępiał niewolnicze poświęcanie się nic nie znaczącym obrzędom i demaskował fałszywe rozumowanie kultu materialistycznego. Śmiało głosił duchową wolność człowieka i ośmielał się nauczać, że śmiertelnicy w ciele są faktycznymi i prawdziwymi synami żywego Boga.
Jezus mógł tak bardzo pomagać ludziom dlatego, że kochał ich tak szczerze. Naprawdę kochał każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Mógł być tak oddanym przyjacielem, gdyż posiadał nadzwyczajną wnikliwość – wiedział dokładnie co znajdowało się w sercu i umyśle człowieka. Był dociekliwym i przenikliwym obserwatorem. Był mistrzem w rozumieniu ludzkich potrzeb, inteligentnie dostrzegał ludzkie pragnienia.
Kiedy pocieszał głodne umysły i służył spragnionym duszom, adresaci jego miłosierdzia nie czuli, że spowiadali się przed nim, ale tak jak gdyby naradzali się z nim. Ludzie mieli do niego bezgraniczne zaufanie ponieważ widzieli, że pokładał w nich tak wiele wiary.

Czy to nie jest wystarczająca ilość argumentów by JEZUS był naszym Panem ?



(5774)
noemidata: 23.12.2008, godz: 22:23

sławku....

w mojej bliskiej rodzinie jest kobieta, która nie moze miec dzieci i wcale z tego powodu nie rozpacza, pogodzila się z tym i jest bardzo szczęśliwą osobą, nie chce ani in vitro, ani nawet adopcji....
bardzo pragnie mieć męża, który oczywiści to zaakceptuje i razem bedą mogli realizować swoje życie w byciu dla innych.....dla Kosciola....nie kazde malzeństwo bezplodne jest powolane do adopcji....to zdanie kobiety, ktora zawodowo zajmuje się adopcjami....
....a biale małzeńswto to bardzo trudna rzecz, dla dojrzalych osob, które w dodatku mają silę, motywacje i rozpoznanie woli Boga, ze to droga dla nich....niestety nie kazdy śmiertelnik się nadaje do tego....dlatego Pan daje tylko niektorym.....
.....m......

(5773)
Basiadata: 23.12.2008, godz: 21:31

Moniko

to super ze juz wróciłaś i możesz spędzić Swięta Narodzenia Jezusa razem z rodziną. Byłam ponad rok w angli i dwa te tak ważne i uroczyste Swięta spędziłam sama, ale dziękuje Bogu za to doświadczenie teraz wiem co tak naprawdę jest ważne w życiu. Też szukam kogoś bliskiego, abym już więcej nie musiała być sama na Święta i mam nadzieję ze ktoś taki się znajdzie. Trzeba ufać miłosierdziu Bożemu, któremu i ciebie też polecam.
Wiem, że tylko Bóg może uzdrowić serce człowieka z nienawiści i zaprowadzić w nim pokój- sama tego doświadczyłam! A to wielka łaska. Więc z niecierpliwością oczekuje na narodzenie się Mesjasza Syna Bożego, bo wiem, że my żyjemy tylko w terazniejszości ale Bóg zyje jednocześnie w przeszłości terażniejszości i przyszłości.
I wiem i to , że gdy jutro zabłysnie pierwsza gwiazdka to Józef będzie właśnie szukał schronienia dla Maryi.
Zdrowych spokojnych i radosnych Świat Bożegonarodzenia życzę wszystkim.

(5772)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 23.12.2008, godz: 21:13

Do Karola - Bóg potrzebuje każdego człowieka. Ciebie potrzebuje również. Kiedyś pewien ksiądz z mojej parafi powiedział, że to ludzie potrzebują Boga a nie Bóg ludzi. Zastanowiło mnie to stwierdzenie i nie dawało spokoju. Zadzwoniłam zatem do pewnego mojego znajomego, który jest też osobą duchowną z szerokimi horyzontami. Powiedział mi, że Bóg potrzebuje nas tak samo jak my Jego. Jak ma istnieć Bóg bez ludzi? Stworzył człowieka, bo go potrzebował. Zatem, nie myśl w ten sposób, że jesteś Mu niepotrzebny. W życiu różnie się układa, a to że ktoś jest rozwodnikiem wcale nie oznacza, że jest w oczach Boga przekreślony.

Do Spokojnego - Mężczyźni powinni się wiązać z kobietami, bo wtedy ich życie staje się bardziej interesujące. Świat kobiet różni się od świata mężczyzn, ale odkrywanie i poznawanie innych "światów" powoduje, że człowiek się rozwija.
Wszystkim życzę zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku.
Ja niestety muszę jutro pracować.Pozdrawiam

(5771)
Sławekdata: 23.12.2008, godz: 21:02

Noemi czy naprawde uwazasz ze para które nie moze miec dzieci nie bedzie ich pragnac choćby wbrew nadziei az do ostatniego cyklu kobiecego... ech te katolickie uczelnie ideały i teoria a zycie nie jest czarno-białe :(

Skoro konczyłas Instytut Nauk o Rodzinie to zapytaj ks. Nowosielskiego co sadzi o "białym małzeństwie" hihi zreszta takie gadki szybkoooo Ci przejda jak znajdziesz sobie chlopaka :D

(5770)
Noemidata: 23.12.2008, godz: 19:57

do Spesa.....

....jeśli jakaś para nie może mieć dzieci, takie przypadki stwierdza medycyna i nie są one tak odosobnione, to jasne ze mogą i jeśli chcą, to nie ma przeszkód zeby żyli, jako "białe małżeństwo"!!!!!!
.......to nic, ze czasy są inne.....ludzie się nie zmieniają, tylko owe czasy....
......celem małżeństwa jest nie tylko prokreacja, to już chyba wszystkim wiadomo.....
......współżycie seksualne nie jest OBOWIĄZKIEM, ALE WYLĄCZNIE PRZYWILEJEM małżonków chrześcijańskich! nikt nikogo nie może i nie ma prawa zmusić do seksu!!!!!!!!!!!!!!!...........a skąd to wiem? ukończyłam Instytut Nauk o Rodzinie i dopiero tam się dowiedzialam o co to w ogole chodzi z tym małżeństwem i rodziną.....
......nie uważam, ze moje zdanie jest sobie a muzom, bo tego naucza Kościół i w tym kierunku kształtuje myślenie...........pozdrawiam. i życze utulenia w ramionach Białego Małżeństwa Maryji i Jozefa....i cudu BOzej Milosci, jakim jest Syn Boga....

(5769)
Monika, lat 34data: 23.12.2008, godz: 19:01

Basiu jutro Pan Jezus narodzi się to okazja aby narodził sę w moim sercu. Spędzę Wigilię z rodzicami i bratem. Wróciłam ze Szkocji i mieszkam i pracuje we Wrocławiu. Mam dwa tygodnie urlopu. Emocje opadły i jestem przeziebiona i Sylwestra spedzę w domu. Jak to wspaniale mówić po polsku i nie gimnastykować się angielskim A jak zatęsknię za Szkocją to mam film Lwie serce i muzykę Reflection of Scotland i we Wrocławiu jest pub Szkocki. A i mam misia z kiltem od koleżanek z pracy na pożegnanie. No i jest internet.

Teraz tak bardzo bym chciała wyjść za mąż. Scarlet z Przeminęło z wiatrem kochała Ashleya ale nie zauważyła obok siebie Retta który ją naprawdę kocha. I ja także nie bede już wzdychała za facetem którego nie ma już w moim życiu, ale ufam Dzieciątku Jezus, że we Wrocławiu spotkam mężczyznę który mnie pokocha .

(5768)
w, e-mail: przystanek@wolnosc.pldata: 23.12.2008, godz: 17:43


Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest
Jak płynie sobie aż po nieba kres
Wiedz niebo bywa pełne wichrów i burz
A z lotu ptaka już nie widać róż
Bo wolność to nie cel lecz szansa by
Spełnić najpiękniejsze sny marzenia
Wolność to ta najjaśniejsza z gwiazd
Promyk słońca w gęsty las nadzieja

Wolność to skrzypce z których dźwięków cud
Potrafi wyczarować mistrza trud
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
To słychać będzie tylko pisk zgrzyt płacz
A wolność to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur znać przejście

Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew
Które pną się w słońce każda w swoją stronę
Wolność brzmi jak radosny ludzi śpiew
Którzy wolność swą zdobyli na obronę
Zwycięstwa mądrości prawdy i miłości
Spokoju szczęścia zdrowia i godności
Wolność to diament nie do oszlifowania
A zabłyśnie blaskiem nie do opisania

Wolność to także i odporność serc
By na złą drogę nie próbować zejść
Bo są i tacy którzy wolności cud
Potrafią wmieszać w swoich sprawek brud
A wolność to królestwo dobrych słów
Mądrych myśli pięknych snów
To wiara w ludzi
Wolność ją wymyślił dla nas Bóg
Aby człowiek wreszcie mógł
W niebie się zbudzić:))))



(5767)
spes, lat 24, e-mail: spes1984@wp.pldata: 23.12.2008, godz: 17:31

mariko

w Prawie Kościelnym nie ma zapisu ze możliwe jest istnienie białego małżeństwa

nie ma tez możliwości ponownego przyjęcia sakramentu małżeństwa jeśli już raz się go przyjęło

istniej coś takiego jak stwierdzenie nieważności małżeństwa sakramentalnego ale to ogólnie bardzo przykra i skomplikowana sprawa.

wtedy to istnieje możliwość ponownego zawarcia małżeństwa Kościelnego ale na pewno nie w wstrzemięzliwosci

(5766)
spes, lat 24data: 23.12.2008, godz: 17:23

do wszystkich zainteresowanych

w Kościele katolickim nie ma czegoś takiego jak "białe małżeństwo" nie ma mozliwosci zawarcia sakramentalnego małzenstwa a jednocześnie przyrzeczenia życia w czystości owszem historia kościoła zna takie przypadki ale czasy sie zmieniły

przypatrzcie się chociaż przysiędze małżeńskiej i przyrzeczenia składanym przed ołtarzem; przyrzeka się przyjąć potomstwo którym Bóg obdarzy przysięga się miłość małzenską (która swe dopełnienie odnajduje z zbliżeniu cielesnym)

celem małżeństwa jest dobro małżonków i ZRODZENIE POTOMSTWA - to cyt z Prawa kanonicznego które obowiązuje w całym kościele katolickim

to ze ktoś z was sie gdzieś z ym spotkał nie oznacza ze jest to w pełni zaaprobowane przez Kościół

oczywiście Kościół zaleca wstrzemięźliwość tym para które z rożnych względów nie mogą nie mogą zawrzeć sakramentalnego malzenstwa , a pragną dzielić ze sobą życie by w ten sposób mogli uczestniczy w życiu sakramentalnym

sakrament małżeństwa podnosi sferę seksualności człowieka do poziomu uświęconego laska boża , wiec nie moza byc ona czym co sie odrzuca w malzenstwie dla tak zwanych wyższych celów

(5765)
:)data: 23.12.2008, godz: 17:04

Drodzy żródełkowicze byłam u spowiedzi i dzielę się moim pokojem, nie mam do nikogo urazy...:) życzę RADOSNYCH I BOŻYCH ŚWIĄT. :)
A te rozgłosnie mają chyba kiepskich tłumaczy :)

(5764)
Piotrdata: 23.12.2008, godz: 16:19

Mariko - gdzie napisałem to, co mi zarzucasz? Nigdzie nic takiego nie napisałem. Napisałem tylko, że wiek może być tu istotnym czynnikiem, zwłaszcza, że stężenie hormonów u młodych jest jeszcze wysokie lub nawet bardzo wysokie, nie wspominając, że z wiekiem ono radykalnie spada, więc zainteresowanie seksem, z czysto biologicznego punktu widzenia, może spadać. Nigdzie też nie twierdziłem, że ludźmi rządzą tylko hormony, ale na pewno są bardzo ważnym ogniwem w systemie organizacji i zarządzania organizmów ludzkich - to nie żadne nowiny, ale wiedza z podstawówki. Piszesz o celibacie - absolutnie nie przeczę temu, że są ludzie, którzy w ten sposób pragną poświęcić się Bogu. Jednak są pewne "ale". Po pierwsze robią to dobrowolnie. Po drugie, w nawiązaniu do tego, co pisałem na początku - spójrz na to, jak niewielu jest w stanie temu podołać, jak niewielu w całej populacji ludzi decyduje się na taki krok. To pokazuje dobitnie, że to nie jest droga dla wszystkich, zwłaszcza, że jest w jakimś sensie zaprzeczeniem natury człowieka. Popęd seksualny, jak Artur świetnie ujął, jest żywiołem, momentami może nawet strasznym, ale nie można przed nim uciekać. Zakładając habit/sutannę nadal się jest człowiekiem - ze śmiertelnym ciałem, targanym mnóstwem namiętności. Ci ludzie nadal są seksualni - gdyby było inaczej, nie byłoby mowy o wstępowaniu do zakonów, czy święceniach kapłańskich - wszak trzeba być zdrowym na ciele i umyśle. To po prostu nie jest dla wszystkich.
Historia zna wiele przykładów - tych znanych i nieznanych - gdy małżonkowie decydowali się na wstrzemięźliwość. Choćby Gandhi - po 30 latach małżeństwa żył z żoną w "białym małżeństwie" - jednak zrobili to dobrowolnie, a nade wszystko służyć to miało rozwojowi duchowemu - był w tym wszystkim jakiś określony cel.

Dietrich - świetnie ująłeś to, co po części sam chciałem napisać. Nie jesteśmy protestantami - mamy oprócz Pisma Tradycję oraz Magisterium. Historia pokazuje, jak takie "interpretacje" stawały się zarzewiem zła, niepotrzebnego cierpienia - choćby przykład niewolnictwa. Nie jestem teraz w stanie przywołać konkretnych fragmentów, ale przed zniesieniem niewolnictwa w Stanach, wielu pobożnych właścicieli plantacji, a co za tym idzie wielu niewolników, szukało poparcia w Biblii dla swego "posiadania" i, o dziwo, przez dłuższy czas udawało im się to.
Drogi Wektorze - nie myślałem akurat o tym, jaki stan wybrałeś, ale jakie miałeś powody. Napisałeś, że nigdy dotychczas nie byłeś z kobietą, ale i tak uważasz, że bycie samemu jest lepsze - po czym, w takim razie tak wnosisz? Chodzi o te rozwody, rozstania? Słaby argument. Życie to ryzyko - jedno wielkie, rozbite na wiele mniejszych - ryzyka wiary, miłości, nadziei itd. Wszystko jest ryzykiem - mniejszym lub większym, ale jest. Na drogach są wypadki - czy tylko dlatego mam nie jeździć samochodem, bo może mi się coś stać? W takim razie po co w ogóle wstawać z łóżka, skoro już podczas wstawania mogę sobie coś zrobić - skręcić kostkę, coś zwichnąć, sufit się może zawalić - to jest po prostu obłęd. To mnie właśnie zdziwiło - nieporadność, zahaczająca momentami o dziecinność.
Masz niewątpliwie prawo żyć tak, jak uważasz. Chcesz być sam - żyj w takim razie sam. Jednak wątpię, aby to był Twój wybór - okoliczności najprawdopodobniej Cię do tego zmusiły. Żeby nie zwariować dorobiłeś sobie do tego ideologię, znalazłeś odpowiedni fragment w Piśmie, który zinterpretowałeś tak, jak Ci było wygodnie i gotowe. Prawdziwy wybór jest wtedy, gdy człowiek, z własnej nieprzymuszonej woli, po rozeznaniu sytuacji i możliwości, które przed nim stoją, podejmuje jakąś decyzję - lepszą lub gorszą, ale prawdziwie WŁASNĄ.

(5763)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 23.12.2008, godz: 16:14

Boże Narodzenie jest świętem serc
dla ludzi,którzy mają serce.
Powinno oznaczać zerwanie
ze wszystkimi jadowitymi kłótniami,
z wszelką przemocą i powinno być
czasem pokoju wypełnionego
miłością i prawdą.

Zapamiętaj na całe życie,że tylko
chleb,który ofiarujesz innym,uczyni
cię sytym. Tylko chorzy,których
odwiedzisz,zdołają cię uzdrowić.
Tylko ból,który złagodzisz innym,
przyniesie i tobie ulgę w cierpieniu.
Tylko radość,którą dasz innym,
uczyni cię radosnym i tylko szczęście
podarowane drugiemu człowiekowi
uszczęśliwi i ciebie.

Phil Bosmans - Boże Narodzenie

(5762)
BÓG jest z namidata: 23.12.2008, godz: 14:56


SPIEWAJMY KOLĘDĘ CICHA NOC wraz z nowo przybyłymi Redaktorami zachodnich rozgłosni radiowo-telewizyjnych...................................................witamy na ŻRÓDEŁKU
I ŻYCZYMY RADOSNYCH ŚWIĄT

1. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Alles schläft; einsam wacht
Nur das traute heilige Paar.
Holder Knab im lockigten Haar,
Schlafe in himmlischer Ruh!
Schlafe in himmlischer Ruh!

2. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Gottes Sohn! O wie lacht
Lieb´ aus deinem göttlichen Mund,
Da schlägt uns die rettende Stund´.
Jesus in deiner Geburt!
Jesus in deiner Geburt!

3. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Die der Welt Heil gebracht,
Aus des Himmels goldenen Höhn
Uns der Gnaden Fülle läßt seh´n
Jesum in Menschengestalt,
Jesum in Menschengestalt

4. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Wo sich heut alle Macht
Väterlicher Liebe ergoß
Und als Bruder huldvoll umschloß
Jesus die Völker der Welt,
Jesus die Völker der Welt.

5. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Lange schon uns bedacht,
Als der Herr vom Grimme befreit,
In der Väter urgrauer Zeit
Aller Welt Schonung verhieß,
Aller Welt Schonung verhieß.

6. Stille Nacht! Heilige Nacht!
Hirten erst kundgemacht
Durch der Engel Alleluja,
Tönt es laut bei Ferne und Nah:
Jesus der Retter ist da!
Jesus der Retter ist da!

(5761)
Dietrich, lat 22data: 23.12.2008, godz: 14:54

Wektorze,

a Księga Rodzaju mówi o małżeństwie coś innego, a Pieśn nad Piesniami (wreszcie można czytać to także dosłownie) o seksie. I cóż, Pismo zaprzecza sobie? Naprawdę, nie warto wracać do tych manichejskich jadów i negatywnych poglądów na małżeństwo, które za sprawą kilku wielkich skądinąd ludzi dostały się do Kościoła. Podstawowym, naturalnym i jakże zbożnym powołaniem jest małżeństwo i Apostołowi bynajmniej nie chodzi o zniechęcanie do niego- gdyby jedyną drogą dla chrześcijanina była wstrzemięźliwość, to chrześcijanie wymarliby w pierwszym pokoleniu. Pismo należy czytać z dobrym komentarzem i niekoniecznie polegać na sobie. Przywołałem kiedyś podczas spowiedzi te słowa Pawła i reakcją spowiednika było naświetlenie kontekstu oraz pochwała malżeństwa.

(5760)
Basia, lat 41, e-mail: basaia@interia.pldata: 23.12.2008, godz: 14:41

Moniko

czy ty jestes ta dziewzyna ze Szkocj. Tak pytam bo wspomnialas Ben Hura a jestem ciekawa co u niej slychac. mam nadzieje ze wszystko jej sie dobrze uklada.
polecam do poczytania GK Chestertona - przygody Księdza Browna- The father Brown stories. Mam nadzieje ze uda mi sie przeczytac inne jego ksiazki, ktore przyczynily sie do nawrocenia wielu ludzi.
Ze swej strony polecam tez Romana Brandstaettera "Jezus z Nazarethu" Np lubie ten fragment :
- Znaleźliśmy Mesjasza! - krzyknął i wyrzucił ku górze obie ręce.

Symeon wyciągnął powoli nogi z wody i patrząc z pobłażliwym podziwem na Andraja, spokojnie pytał:

- Kogo znalazł mój brat?
- Mesjasza, Symeonie!
- Niech brat mój nie niepokoi nieba podniesionymi rękami i opuści je ku ziemi.

Andraj wprawdzie posłusznie wykonał polecenie, ale chyba tylko po to, by posłużyć się dłońmi do innego celu: położył je z czułym namaszczeniem na
ramionach Symeona i patrząc mu prosto w oczy, rzekł:

- Dlaczego mój brat mi nie wierzy?



(5759)
otek, lat 34data: 23.12.2008, godz: 14:23

Co człowiek to opinia....Wedle mojego sumienia i rozumienia pisma świętego to najważniejsze w życiu jest dzielenie sie miłościa i czynienie dobra (o tym mówił Jezus w swym ostatnim kazaniu) I wydaje mi sie że jeśli jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga wiec i on ma tak zwany zdrowy rozsądek więc napewno w jego optyce i wielkoduszności lepszym rozwiazaniem jest być szczęsliwym z kimś i łatwiej jest wtedy uszczęśliwiać świat wokoło,mimo pewnych przeciwskazań do takiego zwiazku jak wcześniejszy rozwód jednej ze stron. Napewno nie jest Boskim założeniem poszerzanie rzeszy nieszczęsliwych samotnych osób jak i rujnowanie sobie życia poprzez sztywne trzymanie sie zasad. naszczęscie kościół wykazuje sie ostatnio dosc dużą elastycznościa w tych sprawach. Jest to pewien problem naszych czasów pozdrawiam:))

(5758)
Marcindata: 23.12.2008, godz: 12:03

A tak poza życzeniami to chcę Wam powiedzieć jedno odnośnie seksu i współzycia:jest wielu mężczyzn i kobiet którzy przeżywają bardzo mocne napięcia seksualne i ja nie ukrywam że też do nich należę więc nie wyobrażam sobie małżeństwa bez współżycia.Były w przeszłosci chwile gdy byłem zły sam na siebie że tak jest ale same napięcia są niezależne od nas i taka jest po prostu natura ludzkiej i nie tylko ludzkiej seksualności. I mówię to jako człowiek głęboko wierzący i posiadający wiedzę z zakresu teologii i prawa kościelnego.Oczywiście szanuję decyzję tych ludzi którzy zdecydowali się na białe małżeństwo,to ich świadomy i dobrowolny wybór.Może kobiety inaczej na to patrzą,może dla niektórych jest to niezrozumiałe ale tak to widzę.Seksualność która jest darem może stać się siłą autodestrukcyjną jeśli nie potrafimy nad nią zapanować dlatego trzeba się modlić i oczyszczać wzrok i serce...Pozdrawiam:)

(5757)
Marcindata: 23.12.2008, godz: 11:51

Widzę że te same tematy w kółko....z Okazji Tych Wyjątkowych Świąt życzę Wszystkim Żródełkowiczom pokoju ducha i radości.A samotnym,zwłaszcza 20,30-latkom życzę tego by jak najszybciej znalezli kogoś z kim by mogli przeżyć te i następne świeta....Z Bogiem!

(5756)
Wektordata: 23.12.2008, godz: 11:49

do Piotra
Tak Piotrze, z pełną powagą napisałem mój wpis.
Jako człowiek religijny szukam prawdy w Piśmie Świętym. Spójrzmy co pisze św. Paweł w pierwszym liście do Koryntian:
1Kor7,8 "A mówię tym, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz wdowom:Dobrze zrobią, jeśli pozostaną w tym stanie, w jakim ja jestem"
1Kor8,27 "Nie jesteś związany z żoną? Nie szukaj żony."

Nie powiem, że z entuzjazmem czytam te fragmenty. I co ja biedny mam począć?
Dlatego też, chociaż mnie ściska zazdrość, gdy widzę kochającą się parę, to za radą apostoła Pawła nie będę szukał żony, choć oczywiście trudno jest mi się z tą nauką pogodzić.
Pozdrawiam Was kochani Źródełkowicze.

(5755)
Monika, lat 34data: 23.12.2008, godz: 10:59

Piotrze dobrze piszesz. Wszystko zaczyna sie w głowie. Jeśl wiem że mam problem to szczerość przed Bogiem jest najważniejsza. Karina kiedys napisała że trzeba walczyć i ma rację. Walczyć trzeba o godność dziecka Bożego.
Film Ben Hur zaczyna sie od Narodzenia Pana Jezusa najpiekniejsza scena filmowa.

Wsółżycie seksualne jest wspaniale. Można wtedy być tak blisko kochanej osoby. Wtedy jest tylko meżczyzna i kobieta. Dlatego pokazywanie tych scen w filmie jest porażką i okradaniem intymności zwiazków. Dzieki łasce Boga odkryłam że jestem nerwowa, bo właśnie te dwa nurty się ścierają . Wizja Boga i wizja diabelska. Jezus zwycieżył i staję sie spokojniejsza. Ale wstrzemiężliwość jest też ważna wtedy energię seksualną kieruje sie na inne sprawy. Jan Paweł II swoje doświadczenie i przemyślenia ukazał w swoich ksiażkach. On nie bał sie niczego. Był czystym Mężczyzną i nie bał się kobiet.

(5754)
Basia, lat 41, e-mail: basaia@interia.pldata: 23.12.2008, godz: 10:45

Mariko
tez tak myśle ze wpierw trzeba się zorientować, co o tym myśli Kościół. Rzuciłam tym pomysłem, bo czytałam o czym takim we Włoszech- ale nie wiem czy się przyjęło.
Czy Was to też bierze tzn. ten nastrój przedświąteczny. Bo juz myślalam, że mi sie nie udzieli w tym roku , że już wiek nie ten no i cała masa innych problemów.
Oglądałam film H Poirots Christmas ( teraz by go tak nie nakrecili zbyt dużo szczegółów religijnych i odwoływania sie do Boga) i tam była historia morderstwa i skradzionych diamentów. I tak już po wszystkim myśle sobie jaki ten świat jednak jest niesamowity: oto z czarnego kamienia robi sie biały kamień. A o znów naprowadziło moje myśli na zdanie z Apokalipsy Św. Jana: "i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto otrzymuje." - słowa, można by rzec, które dostałam od Boga gdy go prosiłam w pewnwj b dla mnie ważnej sprawie.
Pozdrawiam i nie bądzcie tacy surowi nawet Bóg jest miłosierny.

(5753)
marikadata: 23.12.2008, godz: 10:07

ja tez słyszałam w prawie koscielnym jest zapis ze dwoje ludzi może związac sie przed Bogiem bez współżycia! to jest prawda i takie związki się zdarzają ale nie często. Moja mama spotkała takie małżeństwo w wieku 30-35 lat które ślubowało sobie zyć bez współżycia przy zawieraniu małżeństwa. .
i wcale nie są to babcie i dziadkowie ale także młode osoby. Przeciez księża żyją w celibacie, wiele osób samotnych też nie współzyje wiec nie mów Piotrze ze w pewnym wieku nie da sie tak żyć ..bo hormony. Jeśli tylko hormony by rządziły człowiekiem to kazdy samotny, zakonnice musiałby szukać okazji...jak widać można tak żyć.
Wymaga to wytrwałości, wierności przyrzeczeniu i na pewno nie jest łatwe. ale gdzie jest łatwo? księżom tez nie jest łatwo, samotnym także i muszą bardzo dbać o czystośc ciała by nie ulec.
chodzi tylko o to czy Karol jako ze juz raz wstąpił w zwiazek małzenski, może po raz drugi związac się z kobietą nawet jeśli zdeklarują się zyc w czystości?? trzeba by zapytać co w tej sytuacji..


(5752)
Piotrdata: 23.12.2008, godz: 01:00

Oczywiście, że związek bez seksu jest możliwy - to nie pokarm lub woda - da się bez tego żyć. Jednak problem jest chyba w czymś innym - chodzi o motywacje. Jeżeli dobrowolnie ktoś rezygnuje - w porządku, natomiast jeśli ktoś rezygnuje, bo zmuszają go do tego tylko i wyłącznie okoliczności - nie sądzę, aby to utrzymało się na dłuższą metę. Czy "białe małżeństwo" jest alternatywą dla rozwiedzionych? Szczerze - wątpię. Nawiązując do poprzedniej myśli - to trochę tak, jakby mieć w ręce cukierek, którego nie wolno nam rozpakować i musimy go "smakować" przez opakowanie i to wcale nie dlatego, że świadomie rezygnujemy z rozpakowywania, ale dlatego, że nam nie wolno. Nie zapominajmy o tym, że wiek też ma tu znaczenie. Nie spodziewajmy się, że dwudziestokilkulatek nagle powstrzyma się od współżycia do końca życia - po prostu zarówno fizycznie, jak i psychicznie ma inne potrzeby, jeszcze buzują gdzieś wewnątrz hormony.
Ktoś wspominał tu o swoich rodzicach - i ja nie wątpie w to, że ich pożycie małżeńskie jest teraz na innym poziomie - pytanie - po ilu latach? Z czasem można zrezygnować, ale trudno na początku budować więź między małżonkami bez intymności, o płodzeniu dzieci nie wspominając.

Wektor - Ty na poważnie takie rzeczy piszesz? Jeżeli tak, to wcale mnie nie dziwi, że jesteś sam, naprawdę..

Co do Kacpra - rozumiem wolność ekspresji/wypowiedzi, ale dziwię się, że skrobnął notkę. Nie wiem, czego się spodziewał? Oklasków? Owacji na stojąco? Tak w związku z tym, o czym pisał - przypomniał mi się mój znajomy, który na początku roku, podczas całkiem normalnej rozmowy, wypalił, że się z kimś spotyka.. a mianowicie z facetem. Nigdy go nie pytałem o jego życie osobiste, bo to jego sprawa. Niby nic, ale jednak w tym momencie jakoś trudno było mi uwierzyć w to zderzenie - człowieka, który twierdził, że wiara i jej zasady są dla niego bardzo ważne oraz człowieka, który siedział przede mną i o tym wszystkim mi opowiadał - dziwne doświadczenie. Jednak on potrafił spasować i przynajmniej nie pozuje na przykładnego katolika - przestał chodzić do kościoła, spowiedzi itd. Postąpił, w jakimś sensie, uczciwie, choć uważam, że jest jednak na złej drodze, drodze do nikąd..
Co do tej terapii - moi drodzy, dopóki nikt poważnie nie podejdzie do tego problemu i nie będzie chciał go porządnie zbadać, nie ma o co kruszyć kopii. Nie udowodniono genetycznego podłoża homoseksualizmu, ani skuteczności różnej maści terapii - jest remis.

(5751)
Do Karoladata: 22.12.2008, godz: 23:52

Ktoś napisał do Ciebie ,,dlaczego nie zaryzykujesz zycia z kobietą bez seksu?'' Możesz zaryzykować, co najwyżej stracisz tylko swoje życie i to te wieczne...
No comment

(5750)
Arturdata: 22.12.2008, godz: 23:43

Związanie się z inną kobietą po rozwodzie to nie grzech? To może poczytajcie ewangelie. I nie chodzi o to czy ktoś komuś wskoczy do łóżka czy nie, bo już spojrzenie porządliwie na kobietę jest grzechem.
Basiu, jak Ty to sobie wyobrażasz, żeby zdrowy mężczyzna i zdrowa kobieta mieszkali razem pod jednym dachem i nie współżyli? Natura to żywioł - jeśli ktoś nie jest tego świadomy, może mocno się poranić. A to, że są małżeństwa, gdzie małżonkowie nie współżyją ze sobą wogóle nie oznacza, że to jest normalne i że to jest dowód na możliwość abstynencji seksualnej.
Myślę też, że wcale nie chodzo o to czy uda się unieważnić małżeństwo czy nie. Bo papierek można unieważnić, ale tego co jest w środku nas już nie. Tak na marginesie, to jestem przerażony ilością i powodami dzisiaj unieważnianych małżeństw...
Pozdrawiam

(5749)
noemidata: 22.12.2008, godz: 23:23

do wszystkich samotnych.......
zycze przytulenia na te swięta do Serca Jezusa, ktore bylo tak osamotnione i serc czystych Maryji i Jozefa, którzy zyli bez kontaktow intymnych, ale to nie znaczy, ze nie byli głęboko ze sobą zwiazani....bo przecież Bog nie daje nikomu zycia nieszczęsliwego!
życze wszystkim odkrycia glebokich relacji milości i przyjaźni z innymi ludźmi, które w żaden sposob nie są oparte o seks....można mieć seks i być bardzo samotnym i niekochanym....tak naprawde....tu dramat tzw.nieudanych małżeństw.....
życze aby ten rok 2009 był taki inny, taki szczególny...
pozdrawiam.....samotna Noemi.......

(5748)
Basia, lat 41, e-mail: basaia@interia.pldata: 22.12.2008, godz: 22:35

Przeczytałam wpis poniżej i sama zaczęłam szukać wierszy Phila Bosmana i znalazłam taki ładny, że muszę się z wami nim podzielić. Sorrki, że tylko dla znających j. angielski, ale myślę że to nie jest dla was przeszkoda :)

A Silent Witness
On the day of your marriage, let a candle burn, a precious symbol that all through the years ahead will remind you of what you have promised today.

I saw it.

My little flame was right there when you placed your hands in one another’s hands
and gave your heart away for good.

I am more than an ordinary candle.

I am a silent witness in the home your love has created,

and I will live with you there.

As long as the sun keeps on shining,

I do not need to be lit.

But if you never know the joy of holding a child in your lap,
or if another beautiful star comes up on the horizon,
then light me.

Light me when it grows dark,

when a storm threatens,

when the first argument breaks out,

when something suffocates your spirit

and you find yourself suffering in silence,

then put a match to me and light me.

Light me when you want to take the first step

but you don’t know how,

when you want to talk it out

but you can’t find any words to say,

when you long to embrace but your arms won’t budge,

then light me.

My little flame is a clear sign in your home.

It speaks a special language that everyone can understand. Listen:

I am your marriage candle, the light of your life together.

I cherish you.

Let me blaze whenever it is needed

and as long as it is needed

until together, cheek to cheek,

you can snuff out my little flame.

Then I say thankfully, “Until the next time!”

—Phil Bosman, In de zevende hemel, translated from the Dutch by Ken Koeman and Gerrit Veening. Used by permission.



(5747)
Basiadata: 22.12.2008, godz: 21:52

Karolu

wiesz, że najlepiej jest dawac rady innym... Ale coś w tym jest, bo człowiek się tak czasem zapętli, że już nie umie znaleść wyjścia.
Myślę, że po prostu jest jeszcze za wcześnie dla ciebie. A to, że jesteś nieufny jest całkiem zrozumiałe. Pomyśl o unieważnieniu małżeństwa, może są po temu jakieś przesłanki. Mam znajomą , której nawet teraz niedawno się to udało- no ale ona miała dość poważne podstawy.
Zyczę powodzenia i mam nadzieję że ci się ułoży z Bożą pomocą.

(5746)
*do Karoladata: 22.12.2008, godz: 21:34

no własnie Karolu, dlaczego nie zaryzykujesz zycia z kobietą bez seksu, wtedy mozna złożyc takie przyrzeczenie i zyc w czystości tworząc rodzine i na inny sposób okazywac sobie miłosc, poprzez bycie razem. tez sie zgodze ze wiele małżęnstw nie współzyje ze sobą od wielu lat, jak moi rodzice a mimo to są ze sobą i jakoś nie wpadają z tego powodu w depresję.. czy bez seksu nie można żyć razem?

(5745)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 22.12.2008, godz: 21:01

Basiu, ja już o tym myślałem, wiem że taki związek to nie grzech lecz ja boję się siebie że pożądanie znowu wzięłoby górę. Poza tym to nie tylko sprawa sexu, to problem głębszy. Jak na to zareagują dzieci? Jakie wnioski z tego wyniosą w swoje dorosłe życie?
Te kobiety nie chciały mi wskoczyć do łóżka, tylko po krótkim czasie znajomości miały nadzieję że zaproszę je do siebie do mieszkania i swojego życia... co jednoznacznie dawały do zrozumienia, a to nie piekarnia. Gdzie czas na poznanie siebie...

(5744)
nika, lat 33data: 22.12.2008, godz: 20:34

"Pomóż, byśmy nadsłuchiwali.
Pomóż, byśmy wypatrywali.
Pomóz, byśmy wyczekiwali.
Pomóż, byśmy tęsknili.
Bo tylko wtedy usłyszymy, zobaczymy.
Bo tylko wtedy otrzymamy.
Bo tylko wtedy Ciebie spotkamy" /x.M. Maliński/

(5743)
Basiadata: 22.12.2008, godz: 20:11

Dość długo mnie tu nie było, ale jestem zajęta przed Swiętami i jeszcze szukam pracy. Fajne tematy sa poruszane i śledziłam je z dużą ciekawością.
O gejach nie chce się wypowiadać ( bez urazy) w sumie to mi nie przeszkadzali jak spotkałam dwóch i do tej pory robi mi sę niedobrze na to wspomnienie.

Do Karola- z twoich wypowiedzirozumiem, ze wychowujesz samotnie dzieci i jesteś rozwiedziony, ale jednoczesnie nie chcesz się wiązać z żadną kobietą, bo uważasz to za grzech. Otóż myślę, że możesz się mylić, czemu z góry zakładasz, że każda chce z tobą uprawiać seks. A przecież tylko taka sytuacja byłaby grzechem.
Są ludzie , którzy wiążą się ze sobą tylko po to aby razem wychować dzieci aby nie być samotnymi.
A to jak się ze sobą dogadają co do tych innych spraw to jest już ich sprawa. Przecież nawet w małżeństwie ludzie latami nie uprawiają seksu z różnych przyczyn np. choroba itp, a przecież dalej stanowią rodzinę.
Pozdrwiam i bardzo proszę o modlitwę

(5742)
spes, lat 24, e-mail: spes1984@wp.pldata: 22.12.2008, godz: 19:26

do Spokojny

właśnie to ze kobieta i męźczyzna tak bardzo sie od siebie róznią sprawia że tak bardzo siebie potrzebują, i pragną ze sobą byc na dobre i złe.

to ze inaczej patrzą na swiat nie oznacza ze nie moga na niego potrzec razem w tym samym kierunku

jedyny problem to znaleśc ta jedyna najwłasciwsza osobe zktóra mimo róznic łatwiej i lepiej iśc przez życie

(5741)
Joanna, Artur Wnęk, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 22.12.2008, godz: 00:37

Bożych, zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku 2009 życzą Joanna, Artur, Martunia Wnęk :)


(5740)
kruczkadata: 21.12.2008, godz: 23:48

Witam wszystkich przedświątecznie:)
Mam do podjęcia ciężką decyzję związaną z praca. tak jak pisałam wcześniej od lipca szukałam pracy, niedawno byłam na 2 rozmowach i nie mogę się zdecydować a dodatkowo dostałam awans w starej pracy. Gdybym była pewnym siebie, silnym człowiekiem, nie bała się nowych sytuacji i myślała wyłącznie o tym abym ja miała jak najlepiej to nie byłoby takie trudne. Przyzywczaiłam się do starej pracy a przede wszystkim do ludzi w niej pracujących i nie umiem odejść choć nie jest ona satysfakcjonująca ale może dać możliwość rozwoju (za małe pieniądze). Wybierając jedną z tamtych dwóch zrobię komuś przykrość. Trudna sytuacja a decyzję podjąć trzeba. proszę o wsparcie modlitewne w mojej intencji.
chciałam się pochwalić też tym, że w końcu po wielu miesiącach poszłam do spowiedzi. chcę wrócić do Boga i postanowiłam, że znów regularnie będę chodzić do spowiedzi żeby się do niego zbliżyć. Trochę czasu musiało minąć abym doszła do tych wniosków i dziś widzę, że bez Boga jest trudniej a właśnie wcześniej wydawało mi się, że ja sobie świetnie poradzę bez Niego i wtedy będę szczęśliwa. Myliłam się bardzo.
pozdrawiam serdecznie;)

(5739)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 21.12.2008, godz: 23:04

Boże Narodzenie :

Czas uczestniczenia w Boskim planie stworzenia nieba i ziemi

Boże Narodzenie jest czymś więcej niż tylko pięknym przeżyciem,wspomnieniem z dzieciństwa,pamiątką z odległej przeszłości. Nie jest też tym, co przez wiele tygodni można oglądać w wielkich centrach handlowych : tysiące świateł,świąteczne choinki, mieniące się wystawy,które zachęcają nas nieustannie do zakupów.Bajkowy świat marzeń i prowokacja wobec biednych,których taka demostracja zbytku i luksusu deprymuje i jeszcze bardziej pogrąża.

Ludzie pragną czasem uciec od monotonii i samotności i zaczynają świętować.Gdy jednak Boże Narodzenie kończy się przejedzeniem i przepiciem,to przestaje być świętem radości i niesie ze sobą jedynie pustkę. Nic się wtedy nie zmienia,jest smutno i beznadziejnie mimo tych pięknych choinek, mimo całego tego przepychu,który tak dużo kosztuje.

Boże Narodzenie jest wołaniem Boga o miłość między ludźmi,o zrozumienie i ofiarność, o wybaczenie i zgodę,o pokój i przyjaźń.

Adwent :

Bóg przychodzi do nas po to, byśmy otworzyli przed Nim nasze biedne serca i przyjąć Jego miłość. Ludzie powinni coraz bardziej kierować się w życiu miłością. Nie są jednak jeszcze do tego gotowi.Tak więc każdy kolejny dzień staje się nowym wyzwaniem : otwieraniem się na miłość, na Boga,który jest Miłością.

Phil Bosmans - Boże Narodzenie

:)

(5738)
Spokojnydata: 21.12.2008, godz: 21:57

Tak się czasami zastanawiam po co mężczyzna ma się wiązać z kobietą...Przecież tak bardzo się różnią i zupełnie inaczej patrzą na świat....

(5737)
reedata: 21.12.2008, godz: 21:51

Ktos bardzo prosił o modlitwę OJCZE NASZ W JĘZ. GRECKIM..pozdrawiam

Πάτερ ἡμῶν ὁ ἐν τοῖς οὐρανοῖς·
ἁγιασθήτω τὸ ὄνομά σου·
ἐλθέτω ἡ βασιλεία σου·
γενηθήτω τὸ θέλημά σου, ὡς ἐν οὐρανῷ καὶ ἐπὶ τῆς γῆς·
τὸν ἄρτον ἡμῶν τὸν ἐπιούσιον δὸς ἡμῖν σήμερον·
καὶ ἄφες ἡμῖν τὰ ὀφειλήματα ἡμῶν, ὡς καὶ ἡμεῖς ἀφίεμεν τοῖς ὀφειλέταις ἡμῶν·
καὶ μὴ εἰσενέγκῃς ἡμᾶς εἰς πειρασμόν,
ἀλλὰ ῥῦσαι ἡμᾶς ἀπὸ τοῦ πονηροῦ.
[Ὅτι σοῦ ἐστιν ἡ βασιλεία καὶ ἡ δύναμις καὶ ἡ δόξα εἰς τοὺς αἰῶνας. ἀμήν.]
Amen.

(5736)
MEDUGORJE, lat 32, e-mail: m_czarna@wp.pldata: 21.12.2008, godz: 20:37

jeśli ktoś jest zainteresowany wyjazdem na NOWOROCZNE CZUWANIE MŁODYCH W MEDUGORJE 28.12.2008 - 04.01.2009 to zachęcam do skorzystania, bo mamy jeszcze wolne miejsca. Oferta kierowana szczególnie do osób z Dolnego Śląska, Lubuskiego i Wielkopolski. Koszt 400 zł + 120 euro. Posiłki 2 razy dziennie. Szczegóły pod mailem m_czarna@wp.pl


(5735)
Sylwia, e-mail: sylwia222222@op.pldata: 21.12.2008, godz: 18:43

jesli ktos chce pogadac, piszcie:) pozdrawiam:))

(5734)
Agadata: 21.12.2008, godz: 17:05



Bóg nas zna. Zna lepiej niż my znamy samych siebie. Kocha nas, nawet jeśli często miłość ta zdaje się zakryta. On jest Bogiem, który zapewnia nam przyszłość. Nie jest On Bogiem umarłych, ale Bogiem żywych i dającym życie. Możemy w Nim złożyć naszą ufność i z Nim się związać. Gdy upadamy, upadamy w ręce Boga.

Jan Paweł II

Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenia, trudności, czy zawody...niech wasza myśl biegnie ku CHRYSTUSOWI, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem, który pomaga przetrwać każdą trudność".
Jan Paweł II

(5733)
karina data: 21.12.2008, godz: 15:50

Wektorze, to co piszesz to normalny etap w każdej zażyłej relacji dziewczyny i chłopca.. to zakochanie :) piekne, uczucia, gesty , czułe słowa.. i to jest normalne..potrzebne, i daje poczucie szczęścia.. ale nie na tym ma się konczyć.

trzeba przejsc do nastepnego etapu...etapu opadnietych emocji..zauroczenia w etap bardziej dojrzały.. dawania siebie drugiemu,służby, poświecenia..dzielenia sie..
budowania miłosci, dopiero w małżenstwie człowiek uczy sie miłości..i może kochać naprawdę...

i masz rację- to jest trud... bo miłosc kosztuje! wcale nie znaczy ze ma byc zawsze "kolorowo" to byłoby sztuczne!! nie dostaniesz miłosci za darmo, czy za piękne oczy, super samochód..te rzeczy się znudzą a liczy sie serce..

wolisz byc niezalezny...a czy to daje szczęście? myslenie i zycie tylko dla siebie wokół własnych pragnien? bez potomka, wątpię..
chyba ze masz to specyficzne powołanie do samotności :)

rozwody są.. na własne życzenie..jesli ludzie nie chcą walczyc o siebie, o miłosc tylko zyją pragnienami narzeczenstwa, ze całe zycie beda sie trzymac za rączki i wzdychac nieustannie do siebie... to nie dziwne ze gdy trzeba zachować się jak człowiek dojrzały i pokonywać rózne przeszkody...padają na pierwyszm czy drugim zakręcie i idą do urzędu po rozwód..

małżeństwo to już nie narzeczeństwo, trzeba to zaakceptowac gdy stajemy w prawdzie o sobie przed małzonkiem.. miłosc bedzie wyrazana tylko w inny sposób, dojrzalszy, realny, bardziej prawdziwy a nie zafałszowany- gdzie tylko uczucia zakochania brały górę..

tęsknisz za takimi uczuciami? czujes ukłucie w sercu a jednak bronisz się przed tym bo potem trzeba bedzie włozyc trochę trudu.. boisz sie odpowiedzialności.

zawsze łatwiej jest się schowac i uciekac niż podjąc się wyzwania. ale wiedz ze jesli bedziesz uciekał przed swoim prawdziwym powołaniem (jakie chce dla Ciebie BÓg)
to bedziesz również uciekał w zyciu od innych wyzwań, w końcu braknie Ci sił, bedziesz coraz mniej odporny a moze i zgorzkniały. Nie da się oszukać swojej natury psychiki.. jesli od jednego się uchylasz, nie bedziesz miał odwagi podjąc innych zadań. Będziesz żył połowicznie.

Póki jestes młody mylisz inaczej ale za parę lat zobaczysz ze nic nie zbudowałes..bo uciekałes.. To NIE jest wolność, ale niewola siebie
w zyciu chyba nie o to chodzi..by uciekac ale próbowac , podejmować działanie
I nie zakładaj z góry ze Ciebie czeka rozwód.. nie czeka.. jeśli TY bedziesz walczył o miłość. Nie musisz robić tak jak inni..

co wybierasz?
warto kochać, warto się trudzić. w zyciu własnie o to chodzi.

wszelkie uprzedzenia, blokady, lęk..niechęc a nawet lenistwo trzeba oddać Panu by umieć otworzyć sie na miłość , z pozdrowieniami :)




(5732)
karol do Patii 22, e-mail: karolk108@wp.pldata: 21.12.2008, godz: 15:01

Nie poddawaj się, moim skromnym zdaniem to może dlatego Bóg pozwolił Ci się od Siebie oddalić byś wyciągnęła i przyprowadziła do Niego kolejną osobę. Nie sprowadzaj wiary w Boga do samych praktyk bo one same w sobie mało znaczą jeżeli brakuje w nich naszego serca. Bądź cierpliwa i nie daj się frustracji z powodu uporu męża to nie od Boga pochodzi. Pewnie powinnaś pokazać mężowi swoją relacje i więź z Bogiem z drugiej strony tego co z niej wypływa czyli radości, troski, spokoju, zaufania, miłości męża i dzieci. Proś o cierpliwość w codzienności dla męża i łaskę tego by patrząc na Ciebie zapragnął takiej samej relacji jaką masz Ty. Rozmawiaj z nim o Bogu ale nie rób mężowi wymówek i nie naciskaj go bo to przynniesie skutek odwrotny do zamierzonego.

z modlitwą karol

(5731)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej