Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [469] [470] [471] [472] [473] [474] (475) [476] [477] [478] [479] [480] [481] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Dietrich, lat 22data: 23.11.2008, godz: 20:51

Karino, dobrze, że zwróciłaś uwagę na znaczenie słowa "łaska". W języku polskim nie jest ona jednoznacznie związana z darmowością, ale po łacinie łaska to gratia, coś danego gratis- gratia gratis data- łaska dana za darmo- "darmówka" :), coś takiego. Gratisowa rzecz od Pana Boga.

(5430)
karina, e-mail: karine2@op.pldata: 23.11.2008, godz: 17:56

do Natalii
miło ze pojawiłas sie tu z dobrym akcentem i dzielisz sie swoimi przemysleniami:)
tez nieraz myslałam jak to jest ze jeden ma łaskę wiary a drugi musi na nią dłuzej czekać i troszkę sie wiecej postarać..podobnie uważam ze kazda łaska jest nam darmo dana, nie zasłuzylismy w niczym na łaski,jak sama nazwa wskazuje łaska a więc wolny nie przymuszony dar Pana Boga - znany kaznodzieja. Pan Bóg obdarowuje ile chce i kiedy chce. Tak naprawdę bez niej nie byłoby wielu świętych.. i nasza współpraca jest ważna , jak my ją wykorzystamy, czy nie zmarnujemy. Dzisiejsze święto to także dar dla nas chrześcijan, Chrystus obajwiający się nam jako Król wszechświata w całym swym majestacie, który oczekuje naszego przybycia do swego pałacu, na ucztę z Nim królowania. Czy tęsknimy za tym?

(5429)
Nataliadata: 23.11.2008, godz: 16:18

Do Adriana!

Witaj w gronie walczących i ufających Bożemu Miłosierdziu! Właśnie przez TO SAMO przechodziła moja rodzina i wygrał Jezus. Rozłamu nie ma. Obiecuję modlitwę codziennie w tej intencji. Polecacaj tę sprawę Maryi, odmawiaj koniecznie różaniec, módl się z wiarą w to, o co prosisz. Pan z Tobą!

(5428)
Adriandata: 23.11.2008, godz: 15:26

Szczesć Boże
Zwracam się z prośba o modlitwe za moich rodziców Janine i Mieczysława, ponieważ zaszło nie porozumienie i chcą się rozwieść tata oskarża mame o zdrade co tak naprawde żadnej zdrady nie było.Jeśli było by to możliwe zbierzcie się wszyscy razem i modlcie się za moich rodziców żeby oswietlił im dobrą droge, niech światło Jezusa prześwietli ciemność szatana ,niech Bóg wyważy cieżkie czarne wrota szatana i niech stanie nogą na grzechu, bardzo bym prosił Was bo nie wiem jak bym zniosł rozłam w domu,doznaje aż spiekoty i robi mi sie bardzo goraca jak dochodzi do klótni, teraz chce mi sie płakać, proście Boga żeby wytarł moje łzy.Pozdrawiam i bardzo liczę na Waszą pomoc.

(5427)
Dietrich, lat 22data: 23.11.2008, godz: 12:03

Akacjo, dziękuję Ci za link do tekstu protestu przeciwko prześladowaniu chrześcijan w Indiach. Wysłałem go mailem- kosztowało mnie to raptem 2 minuty.

(5426)
ziarenko WNMdata: 23.11.2008, godz: 11:30

"CHRYSTUS WODZEM, - CHRYSTUS KRÓLEM, - CHRYSTUS, CHRYSTUS WŁADCĄ NAM!"
"Na urocz. CHRYSTUSA KRÓLA - Hymn -
Tyś Chryste wieków, czasów Pan,
- Na skroniach. Twych, korona lśni -
Tyś ludzkich dusz, serc Władcą sam!
- Dla Ciebie dziś hymn chwały brzmi!
"Nie chcemy, by panował On!" -
Zbrodniczy krzyk podnosi się - Lecz
my z serc wznosim zgodny ton - I
Królem, Chryste zwiemy Cię!
O Boski Królu mocą Swą -
Piekielne bunty, moce złam! -
Niech świat miłością płonie Twą, -
A Ty do niebios wiedź nas bram!
Wszak na to przykuł katów młot -
Do drzewa krzyża ręce Twe, - I serce
nawskróś przeszył grot -
Byś zlał na dusze dary Swe!
Wszak na toś w chleba postać skrył
- Swoją Osobę - Boski dar, - Abyś
miłością wśród nas żył, -
By nas Twój Boski rozgrzał żar!
Niech Ci hymn płynie wszystkich władz, -
Niech ludy Tobie skłonią się, -
Niech dla Cię będą znoje prac, -
Wiedza i sztuka wielbią Cię!
Niech królów berła, koron blask. -
Skłania się Tobie, Władco nasz! - A
Ty Swą dłonią, pełną łask -
Pokojem słodkim ludzkość darz!
O Chryste, władco ludzkich dusz. -
Niech wieczna chwała Tobie brzmi! -
Ojcu, Duchowi wiecznych zórz - Po
nieskończone wieków dni !"

"KRÓLUJ NAM, CHRYSTE, zawsze i wszędzie -
To nasze powszechne hasło -
Ono nas zawsze prowadzić będzie -
I świecić jak słońce jasno.
Naprzód przebojem, Boga wyznawcy, -
Do walki z grzechem w swej duszy -
Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty -
Z nim w bój nasz zastęp wyruszy.
Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie -
Podnosząc w górę swe czoła -
Przed nami życie rozkwita wzniośle -
Odważnie, bo JEZUS woła."

(5425)
Marcindata: 23.11.2008, godz: 11:23

Czytając końcówkę przepowiedni Glorii Polo można wysunąć jeden wniosek-najmilsza Bogu jest modlitwa wstawiennicza,zwłaszcza jeśli modli się za nas ktoś kogo nie znamy osobiście.Więc my którzy tu się piszemy i nierzadko dażymy innych pomocnym słowem pamiętajmy o sobie nawzajem w modlitwie wstawienniczej. Życzę wszystkim spokojnej niedzieli!:)

(5424)
o. Mateusz, e-mail: rediroma@o2.pldata: 23.11.2008, godz: 09:22

KRÓLU WIECZNOŚCI I CZASU, STÓRCO NIEBIOSÓW I ZIEMI, PANIE GWIAŹDZISTYCH PRZESTWORZY, BĄDŹ POCHWALONY NA WIEKI. KRÓLU ZIEMSKIEGO ISTNENIA, ŹRÓDŁO MĄDROŚCI I ŁADU, PEŁEN DOBROCI DLA MAŁYCH BĄDŹ POCHWALONY NA WIEKI. KRÓLU SKAZANY PRZEZ WIELKICH, PŁASZCZEM POGARDY OKRYTY, Z CIERNI KORONĄ ZWIEŃCZONY, BĄDŹ POCHWALONY NA WIEKI. KRÓLI ZHAŃBIONY NA KRZYŻU, Z SERCEM OTWARTYM PRZEZ WŁÓCZNIĘ, ŻYCIE ZABITE GRZECHAMI BĄDŹ POCHWALONY NA WIEKI. KRÓLU POKOJU I ŁASKI, PRZEBACZ NAM WINY ODSTĘPSTWA, OTWÓRZ ZBŁĄKANYM RAMIONA, ZJEDNAJ NAS TWOJĄ MIŁOŚCIĄ. KRÓLU NADZIEI CZŁOWIECZEJ, TOBIE I OJCU TWOJEMU Z DUCHEM ŚWIATŁOŚCI I PRAWDY CHWAŁA NIECH BĘDZIE NA WIEKI. AMEN.(Liturgia Godzin, hymn z jutrzni) Radosnego odawania chwały naszemu JEZUSOWI CHRYSTUSOWI KRÓLOWI WSZECHŚWIATA, NASZENU ZBAWICIELOWI I ODKUPICIELOWI. WSZYSTKIM ŻYCZĘ BŁOGOSŁAWIONEJ NIEDZIELI.

(5423)
Akacjadata: 22.11.2008, godz: 23:34

WItam wszystkich!
Większość z Was już zapewne wie, że w Indiach (ale i nie tylko w Indiach) gwałci się, żywce pali, morduje naszych braci chrześcijan oraz bezcześci Hostię Świętą. Nie możemy tylko wysłuchiwać apelów Ojca Świętego, lub tylko czytać gazety katolickie lub tylko słuchać rozgłośni radiowych, albo np. jak co niektórzy, skupiać się wyłącznie na swoich trudach czy bagnie grzechu. Jest teraz czas na to, aby reagować, działać, i modlitewnie, ale i też horyzontalnie, czyli okazać swój sprzeciw, protest... do konsula Indii w Polsce. Proszę resztę doczytać na stronach:

http://www.radiojozef.pl

a szczególnie na stronę "Gościa Niedzielnego":

http://info.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1225965207&dzi=1225965056

Pan Jezus mówi do św. Faustyny, że daje 3 możliwości czynienia miłosierdzia bliźnim, to jest: konkretny czyn, dobre słowo, lub modlitwa... przez które to daje się niezbity dowód miłości ku Bogu.

Pamiętajmy, że nikt z nas nie wie, który z naszych uczynków miłosierdzia, przechyli szalę i zagwarantuje nam zbawienie w oczach Mistrza z Nazaretu. Jednoczmy się, bo naprawdę wypełniają się słowa Ewangelii i dziękujmy Panu, że nie dopuszcza na nas takich prób, jak na chrześcijan z Indii, którzy wyznając imię Jezus, chwilę później mają odciętą głowę, lub płoną żywcem oblani benzyną, albo są brutalnie gwałceni i zmasakrowani.

Proszę, niech każdy zareaguję, po pierwsze modlitwą (również za prześladowców), a po drugie przez wysłanie e-mailem, kartki z Gościa Niedzielnego, czy też zwykłym listem protestu do konsula Indii, oraz po trzecie, przekażę swoim bliźnim tę informację, czy też przeklei tę wiadomość na inne fora i witryny katolickie.

Jezu, Boże mocny,
Jezu, Boże pokoju,
Jezus, męstwo Męczenników,
Jezus, światłości Wyznawców,
Zmiłuj się nad nami!

(5422)
Piotr M., lat 25, e-mail: lekkim_powiewem@op.pldata: 22.11.2008, godz: 22:36

Faryzeusz: "Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik".

Celnik (nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc): "Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu."

Jakże często zdarza mi się być takim oto faryzeuszem. Porównuję siebie do innych i jestem dumny z siebie, że inni są tacy źli, a ja taki pobożny, taki dobry...... ech, ile we mnie pychy.

Dlaczego więc tak jest, że dopiero grzech, ulegnięcie pokusie sprowadza mnie na ziemię? Gdyby nie moja własna słabość, to pewnie stałbym się 100%-wym celnikiem. Dopiero kiedy uświadomię swoją znikomość i grzeszność to wchodzi we mnie pokora.

Może więc dobrze, że na świecie są pokusy i im ulegamy? Bo wtedy dochodzimy do wniosku, że zdatni jesteśmy na Miłosierdzie Boże... bo sami nic nie zdołamy... bo sami jesteśmy grzesznym prochem...

(5421)
Nataliadata: 22.11.2008, godz: 22:20

Oj Piotrze Piotrze :) niech tak zostanie, jak jest. Dla mnie nie ma łask, które sie należą, to, że je otrzymuję także wcale nie znaczy, że się należą. Ale rozumiemy , że chodzi o to samo, więc niech zostanie jak jest. Masz rację. Cokolwiek napiszemy nie zmieni tego, że poddani jestesmy działaniu Opatrzności.

(5420)
Nataliadata: 22.11.2008, godz: 22:09

Dziekuje Noemi za dobre słowo. A także miło słyszeć, że podobnie myślimy :) Niech Pan Ci błogosławi!!

(5419)
Piotrdata: 22.11.2008, godz: 22:07

Cóż, sądzę Natalio, że faktycznie w gruncie rzeczy chodzi nam o to samo. Ja nie widzę zasadniczej sprzeczności między moim wpisami, a Twoimi, no może poza tym, że jakoś razi cię ta "należność". Jednak w kontekście łaski jest jasnym, że z Jego perspektywy, bez względu na to kim jestem, jakie mam zasługi, dana łaska się należy, skoro ją otrzymuje, choć nie wiem dlaczego.. Zresztą akurat "należność" nie jest tutaj wcale najistotniejsza - sedno sprawy jest gdzie indziej - poza nami, bez względu na to, co powiemy/napiszemy.

(5418)
Marcindata: 22.11.2008, godz: 22:07

Przeglądałem właśnie kanały telewizyjne i...nic ciekawego tam się nie działo.Albo reklamy które non stop próbują nam wmówić że potrzebujemy tego czy tamtego,albo jakieś nieciekawe filmy o płytkiej treści.I miliony ludzi zajmuje swój czas siedząc wieczorem i patrząc na rzeczy nieciekawe.Dlatego cieszę się że jest ta strona,strona na której ludzie dzielą się wartościami.A jeszcze wspanialej by było gdyby ci ludzie z tych stron mogli się ze sobą spotkać.Poza tym bardzo poważnie zastanawiam się nad sensem swojego życia,pytam siebie kim właściwie jestem.Pytam się o przyszłość i zastanawiam się nad tym co dalej.Wiem że najlepiej powierzyć Bogu swą przyszłość i swoje działania. Dobrej nocy wszystkim życzę:)

(5417)
Noemidata: 22.11.2008, godz: 18:58

do natalii:
bardzo dziekuje za twoje bardzo dojrzałe wpisy! w zupełnosci sie z tobą zgadzam, sama myśle podobnie, po prostu wyjmujesz mi to z usta, jak sie to mówi...
dziekuje bardzo!!!:)

Nawiązując, do tego czy nam się coś należy - ano nic się nie należy, a wszystko jest darem darmo danym, z powodu tego, ze Jezus nas kocha, nie ma innej przyczyny, ale zgodzić się z tym nie jest łatwo, choc to proste...
A to jak nas prowadzi, kazdego indywidualnie, jest znane tylko Jemu samemu, nie zawsze musi nam pokazywać dlaczego robi to czy tamto w naszym życiu!
Trzeba ślepo zaufać .... Jego miłości! "Panie chocbyś mnie zabił, to ja ci ufać bede" (Hiob). Nie raz się straci wiare, ale to tez jest ok. Kryzysy są po to, zebyśmy rosli, a nie się staczali, a rosnąć mam na myśli to co mowi sw. Jan i sw.Tereska - stawać się coraz mniejszym...i mniejszym! a najbolesniejsze jest to, kiedy On nam pokaże kim jestesmy sami z siebie. Ja mam za sobą zycie w powaznym grzechu, co mnie nauczylo, zeby nie polegać na sobie! już nigdy....
......a propos amotnosci? czy jest tu ktoś, kto samotność wybrał sam, z wlasnej woli?
nie tylko dlatego, ze tak mu się zycie uklada....ale po prostu dla Jezusa....
pozdrawiam każdego!m.


(5416)
krzysztof , lat 31, e-mail: stachu285@wp.pldata: 22.11.2008, godz: 16:41

Jesteśmy różni mamy inne zainteresowania i poglądy na życie każdy z nas inaczej lubi spędzać czas ma inne oczekiwania. Mam na imię Krzysztof jeżdżę od urodzenia na wózku inwalidzkim chce poznać dziewczynie sprawną, miłą, która rozumie osobę niepełnosprawną. Troszkę niewyraźnie mowę ale spoko. Proszę piszcie do mnie mam już dość samotności i są momęty że nie chce już mi się zyć.
Proszę tylko o konkretne i poważne osoby ,moje numer gadu-gadu 3446516 Proszę Piszę Krzysztof

(5415)
Nataliadata: 22.11.2008, godz: 15:42

Skąd wiem że się nie należy? Bo zostaliśmy stworzeni z nieprzebranego bogactwa miłosierdzia Bożego i życie zostało nam darmo darowane i wszystko co dalej, w tym życiu konsekwetnie jest darmową łaską , w tym najbardziej niezwykłą- odkupienie w Jezusie Chrystusie. Zatem nie ma czegoś co sie należy. Jedyne co należy się komukolwiek to Chwała samemu Bogu. To, co dostajemy to wielkie i małe dary. Każdy otrzymuje tak naprawdę WSZYSTKO, w samym Bogu, ze względu na Jego miłosierdzie i to, że zechciał nas uczynić swymi dziećmi. O tym wielokrotnie zapewniał Jezus swoich świętych, w tym Św. Faustynę. Jesteśmy nicością, i sami z siebie na nic nie zasługujemy... jednak ze względu na tę słabość i nicość nam "należy się" miłosierdzie. Miłosierdzie w swej mądrości prowadzi często przez krzyż, dla każdego inny. Wiem jak rozumieć refleksję buddyjską ale nie podoba mi się w niej poruszanie wątku czy się coś należy czy nie. W gruncie rzeczy chodzi nam o to samo, tylko ja wolę inaczej ująć prawdę o nieprzypadkowości naszych losów :)

(5414)
Piotrdata: 22.11.2008, godz: 11:30

Natalio - masz prawo do własnego zdania, jednak uważam, że dzielisz włos na czworo. Ta myśl, abstrahując, że wyrosła na gruncie buddyjskim, niesie ze sobą uniwersalną myśl - nie jesteśmy panami swojego życia, jak często nam się wydaje. Można pójść dalej - to, co otrzymujemy możemy nazwać darem, łaską - czyż nie tak? A skąd wiesz, że to, co otrzymujemy, nam się nie należy? Pewność, z jaką wielu się wypowiada o rzeczywistości metafizycznej, jest zaskakująca..
Prawdę powiedziawszy nic mi nie wytłumaczyłaś i nadal nie wiem, czemu się nie zgadzasz.

(5413)
Aldona, lat 29, e-mail: adona25@wp.pldata: 22.11.2008, godz: 10:50

Witam serdecznie:)
Czy ktoś mógł by mi dokładnie wyjaśnić co oznacza termin:mistyczne zaślubiny z Jezusem?Szalenie ciekawi mnie co też za tym siękryje.......Z góry dziekuję za pomoc.

(5412)
Marcindata: 22.11.2008, godz: 10:31

A ja nie porządam żony blizniego swego co najwyżej patrzę na nią z uznaniem:) Bo patrzeć a patrzeć to różnica,wszystko zależy od tego co zostanie w naszym sercu.Tylko że tu wkrada się problem podświadomości.Jeśli nawet patrzymy na coś co może prowadzić do upadku i myślimy że nie ma w naszym sercu porządliwości tego to i tak obraz koduje się głęboko w podświadomości i może w końcu doprowadzić nas do upadku.To tak jak z reklamą na którą patrzymy,jeśli widziamy ją raz to jeszcze nie musi to nas prowadzić do decyzji zakupu ale jeśli popatrzymy na tę reklamę kilka razy to będąc w markecie sięgniemy to ten reklamowany towar nawet jeśli nie jest nam potrzebny.Niektórym wystarczy że raz zobaczą reklamę i już są w stanie kupić to co widzieli.Tak samo jest z obrazami które mogą nas przywieść do grzechu.Więc najlepiej nie patrzeć za długo,nie wpatrywać się w to co nas może prowadzić do złego.A we mnie koduje się obraz kobiety ciepłej,dobrej,wrażliwej,cichej...I ten obraz prowadzi do tego że chciałbym kogoś takiego obok siebie mieć.Może to moje marzenie stanie się rzeczywistością,nie tracę nadziei.A drugi obraz to obraz stabilizacji zawodowej i materialnej której też bardzo pragnę...Wiem że te dwa obrazy są bliskie sercu i pragnieniom osób które wchodzą na tą stronę więc módlmy się za siebie nawzajem o te dobra nie zapominająć o dobrach duchowych. Pozdrawiam:)

(5411)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 22.11.2008, godz: 10:20



Kiedy Harold ( Hal ) J. Oppenhuis przyjął Chrystusa jako swego Zbawiciela,miał trzydzieści siedem lat. Latem 1973 roku w dziesięć dni przeczytał całą Biblię,od Genesis aż do Księgi Objawienia ( Apokalipsy ). " Czułem niesamowity głód Boga. Wiara dodawała mi skrzydeł " - wspomina.
Hal miał jednak jeden problem: nie potrafił rzucić palenia.
" Prosiłem o modlitwę, kogo tylko się dało. Udzielano mi także rozmaitych porad, jak na przykład : >. Mogłem odejść,ale w domu i tak natychmiast sięgałem po papierosa. Nie potrafiłem rzucić nałogu,chociaż tak bardzo tego pragnąłem! W końcu pogodziłem się z myślą, że już na zawsze pozostanę palącym chrześcijaninem " - przyznaje Hal. Lecz nigdy nie przestał się modlić.
Jak na ironię, Hal był nauczycielem i miał prowadzić zajęcia dotyczące ochrony zdrowia. Podczas jednej z lekcji, w styczniu 1974 roku, opowiadał o tym, w jaki sposób palenie papierosów szkodzi na płuca. W pewnej chwili jeden z uczniów zapytał : " Panie profesorze, a czy pan przypadkiem nie pali? ".
Oczywiście Hal musiał się przyznać. I wtedy zaczęło się z nim dziać coś bardzo dziwnego.
" Poczułem piekący ból w piersiach.To trwało piętnaście, może dwadzieścia sekund. Nie mogłem się poruszyć! Świadkami tego niezwykłego wydarzenia było trzydziestu moich uczniów. W końcu ból ustał, a ja już nigdy więcej nie zapaliłem papierosa. Nawet nie czułem takiej potrzeby! Jezus, mój Pan i Zbawca, cudownie uwolnił mnie od palenia, i to w chwili, kiedy stałem przed całą klasą! ".
Mniej więcej miesiąc później, podczas tych samych zajęć, jeden z uczniów zapytał Hala, co się wtedy wydarzyło. W sali zapanowała cisza: wszyscy chcieli to usłyszeć. " Powiedziałem im, że to Pan uleczył mnie z nałogu ".
Za każdym razem, gdy Hal opowiada historię cudu, czuje w piersiach ciepłe mrowienie. Obecnie mieszka w Indianapolis, w stanie Indiana, gdzie prowadzi zajęcia z Biblii dla osób uzależnionych od alkoholu i narokotyków.
" Wiem, że Bóg potrafi zwalczyć nałóg w jednej chwili. Dał mi prawdziwą wiarę, dzięki której mogę się modlić za innych ludzi. Ani jednego dnia nie wytrzymałbym bez Jezusa! ".

Relacja z książki :

" Cuda dnia powszedniego. Bóg podaje rękę potrzebującym "
Autor: Bell James ,Clark Stephen

:)

(5410)
gosia, e-mail: mwozniak2@poczta.fmdata: 21.11.2008, godz: 21:03

Witajcie, mieszkam we Wrocławiu, czy ktos z czytajacych ten portal, mógłby mi pomóc w znlaezieniu taniego i fajnego pokoju w tym mieście. jesli szukacie współlokatorki to ja jestem najlepsza, miła, sypmatyczna, bez nalogów, religija.

(5409)
trudne pytanie...data: 21.11.2008, godz: 20:26

Bardzo dziękuję z każdy głos w dyskusji. Oczywiście miło będzie jak ktoś jeszcze coś doda od siebie ;). Wiem, ze niektóre sprawy i tak muszę rozważyć we własnym sercu. Odnaleźć sens...ciągle na nowo...

Dziękuje a2a za szczere i poruszające świadectwo własnych zmagań z czasami niełatwą rzeczywistością. Rozumiem w dużym stopniu co przezywasz. Pozwolisz, że nie będę tego komentować. Powiem tylko tyle – żyj i nie bój się czuć - niczego. Ja głęboko wierzę, że Jezus się byle czym nie gorszy i zna nasze ludzkie słabości lepiej niż ktokolwiek inny. Musisz dotrzeć do siebie, żeby być wolnym, choćby przez bunt, grzech i zwątpienie. Wtedy odkryjesz, że tak naprawdę zasady którymi się kierowałeś nie były niewolą, ale źródłem wolności.

Piotrze, dzięki za głos rozsądku w tym całym czasami idealistycznym podejściu do wiary. Bóg wymaga od nas działania i odwagi.

Jeśli o mnie osobiście chodzi to seks nigdy nie był i mimo tego co napisałam wcale nie jest najważniejszy, a nawet ważny w moim życiu. Zdaję sobie jednak sprawę, że prędzej czy później w relacji z mężczyzna ten temat się pojawi....Szkoda, ze współczesny świat uczynił z seksu rzemiosło. Dla mnie jest i będzie on tajemnicą i sztuką do tego piękną :).

(5408)
Nataliadata: 21.11.2008, godz: 20:24

Do Piotra
Wiesz dlaczego sie nie zgadzam z tym buddyjskim twierdzeniem? Bo jeśli już mam patrzec w ten sposób, to wolę inne zdanie: ..że NIC nam sie nie należy, również to, Co MAMY nie należy nam się, bo wszystko jest łaską.
Myślę, że to zdanie jest zdecydowanie bardziej sprawiedliwe i zdecydowanie bardziej przypmina tę prawdę, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi.
Nie ma w tym zdaniu pokusy aby myśleć, że komuś sie coś należy a komuś nie, tylko dlatego, że ma lub nie ma. Tu można się łatwo zapętlic. Szanuję Twój punkt widzenia. Mój na pewno nie jest czysto ludzki, ale jest inny.

(5407)
Marcindata: 21.11.2008, godz: 19:30

do Czysta
A dlaczego ludzie samotni wystawiają na piedestał seks?...a dlatego że jest on dla nich substytutem związku,zapełnieniem pustki związanej z drugim człowiekiem.A ludzie którzy już mają kogoś nie muszą się skupiać tylko na seksie bo w małżeństwie dochodzą inne sprawy choć i w nim zdarzają się sytuacje w którym współmałżonaka traktuje się jak przedmiot.

(5406)
Piotrdata: 21.11.2008, godz: 18:19

Natalio - uważam, że nie masz racji, chyba, że patrzysz na to z perspektywy czysto ludzkiej. Jednak w tych słowach zawarta jest prawda o świecie, ale z o wiele szerszej perspektywy, perspektywy, która jest poza naszym zasięgiem - perspektywy Boga, która bardzo często jest niezrozumiała. Na tym również zasadza się wiara - nie rozumiem, ale wierzę, że to ma sens, głębszy sens, mimo, że po ludzku się przeciw temu buntuje. O tym właśnie pisałem w poprzednim moim wpisie.

(5405)
Nataliadata: 21.11.2008, godz: 17:31

Piotrze nie mogę zgodzic sie ze stwierdzeniem "jezeli czegoś nie masz, to znaczy ze Ci się to nie nalezy" bo jesli je odwrocic to jest: "jesli cos masz, to znaczy, ze ci sie nalezy" a chyba nie zgodzimy sie z tym, ze człowiek ktory np. zdradza swoja zone i nie kocha dzieci ma te zone i dzieci bo mu sie w pełni nalezą.. a ktos, kto latami pragnie miec rodzine i nie ma jej , to znaczy, ze mu sie nie nalezy. Jednak w pełni prawdziwe jest twierdzenie, że być może ten człowiek mimo wszystko nieprawidłowo tego szczęścia szukał, być może tylko wydaje mu się, że chciał służyć Bogu bezinteresownie..a może Bóg cały czas walczy o to aby byc u niego na pierwszym miejscu. To ciężko ocenic. Bardzo ciężko. I co najwazniejsze, nie wolno oceniać.
Warto zwrócić uwagę na to, iż Pan Bóg nigdy nie mówił, że pragnienia serca człowieka są dla Niego nieważne! : Chocby w Psalmie 37, który traktuje o "niepewnym losie bezbożnego" czytamy słowa: wer. 4: " Rozkoszuj się Panem, A da Ci, czego życzy sobie serce Twoje! " i tam jest wykrzyknik, oryginalnie postawiony :) Wiemy, że mamy pełnic Jego wolę, ale jesli jestesmy blisko Niego, On bedzie dawał nam pragnienia serca zgodne z Jego wolą, które sam będzie chciał spełnic. Dalej czytamy jak bardzo niebezpieczna jest droga zazdrości: wer. 7 " Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję, nie gniewaj się na tego , któremu się szczęści, na człowieka który knuje złe zamiary (...) nie gniewaj się, gdyż to wiedzie do złego... "

Zobaczcie jak bardzo ceniona jest droga sprawiedliwego:wer. 16 " Lepsza jest odrobina u sprawiedliwego niż mnóstwo dostatków u bezbożnych Bo ramiona bezboznych będą połamane ale sprawiedliwych Pan podeprze."

Pan TROSZCZY się: wer. 18 "Pan troszczy się o dni niewinnych, przeto dziedzictwo ich trwać będzie wiecznie"

i jeszcze ważne słowa: wer. 23 "Pan kieruje krokami męża, wspiera tego, którego droga mu się PODOBA. Choćby się potknął, nie przewróci się."

W gruncie rzeczy całe nasze ziemskie bytowanie ma od początku jeden cel: Nawrócić się, więc Zwrócić się całkowicie do Boga, Jemu dziękować i jego wielbić. Jego oczekiwać. Wszystkie doświadczenia ziemskie są talentami, dzięki którym możemy dojrzewać do spotkania z Ojcem. Bóg jest Bogiem zazdrosnym i pragnie być całkowicie na pierwszym miejscu,i to nie bez przyczyny.. ale dlatego, że On ma moc być dla nas być Wszystkim. Nawet zakonnice, które oddały swe życie na wyłaczną słuzbe i wybrały wiele umartwien Jezus pyta, czy kochają go dla Niego samego, czy dla łask jakie daje ?? (pokój serca, radość, szczęscie duszy, uczucie miłości , wolność i wiele wiele innych)

Pod obrazem Jezusa miłosiernego widniej napis: Jezu ufam Tobie.
Wiele razy myslałam, że umiem go prawidłowo odczytac, a pare lat nie docierało do mnie tak naprawde zadne z tych słow.
Tak naprawdę zaufac Panu, to wielkie zadanie. To jest ciągła walka z samym sobą i z tym co przychodzi z zewnatrz aby zabrac nam ufnosc. Ufać to nie znaczy wierzyc, ze skoro bedzie sie sprawiedliwym, to Bog wszystko nam w zyciu poukłada. Ufac to znaczy wierzyc, ze On w kazdym momencie jest z nami i prowadzi nas droga, ktora jest dla nas najlepsza, bo tylko On wie, na jakiej drodze najlepiej dojrzeje nasza dusza. Mozemy sobie zyczyc ludzkiego szczescia i bycia razem z kims, ale coz znaczy ludzkie szczescie? A poza tym krzyż.. Jezus wskazuje na krzyż.. nie ma innej drogi. Krzyż bedzie zawsze. W malżenstwie jest on zawsze i moze byc cięższy niż życie tzw. "samotne".
Moze sie zdarzyc, ze miesiac po slubie zona ciezko zachoruje i wkrotce umrze, albo urodzi niepełnosprawne dziecko, nie chodzi o pesymizm, ale o jasne zobaczenie jak nietrwałe i ułudne moze byc szczescie ludzkie. Najwiecej radosci mamy wtedy, gdy sami siebie całkowicie ofiarujemy, zyc miłoscią to byc nieustannie dla innych, dla Jezusa i dla innych.. to nieustannie zapominac o sobie i słuzyc. Kazdy człowiek ma prawo do pragnien jakie podpowiada mu jego serce. Najpierw oddaj swoje Serce prawdziwie , do końca i bez nieufnosci, bez narzekania.. Boskiemu sercu Jezuswemu, ktore dało Ci wszystko: nowe życie, Zbawienie. Zbawienie, czy zdajesz sobie sprawę co to znaczy??

To zbawienie, to zapłata, która daje nam darmo, wszystko jedno ile robotnicy pracowali i w jakich warunkach.. (czy ktoś zył w zakonie, czy w malzenstwie, czy w trudnym malzenstwie, czy w bardzo szczesliwym, czy za jego zycia umarły mu wszystkie dzieci, czy tez zyły długo i dały mu wnuki, czy wiele swiata widział w zyciu, czy żył w malej miescinie i niewiele radosci tego swiata zakosztował itd.)

Nie lękajcie się! O co chodzi? nie o to, że z Nim nie będzie trudnej drogi, ale że On zawsze będzie w niej z nami.. Zawsze. Jego nieustanna święta, miłująca Obecność. Nic ponad nią się nie liczy. Żadne przemijające rzeczy tego świata nie dadzą Ci prawdziwego smaku szczęścia, jeśli wpierw nim zakosztujesz smaku radości bycia z Nim razem.. Wszystko co ziemskie ma smak szczęścia tylko wtedy, gdy dzieje się w promieniach Jego Miłości. Jezusa można prosić o wiele.. można i trzeba! Ale On zawsze spełni to tak, abyś Ty na tym nie stracił. Trudna jest Ewangelia, dlatego trzeba wiele sie modlić o prawdziwe umiłowanie Świętości, o dary Ducha Świętego.

Niech Wam Bóg błogosławi.

(5404)
karinadata: 21.11.2008, godz: 17:10

a2a,
odsyłam CIę moze juz słuchałeś ale nie zaszkodzi jak wrócisz do tego..
wykład ks Pawlukiewicza w bardzo humorystycznym tonie, doskonałym odbiorze przez najbardziej znudzonego słuchacza i moze znajdziesz tam odpowiedx na rózne swoje niepewności dot seksualności:
http://adi86.wrzuta.pl/audio/r1lOJuYi2V/sex_-_poezja_czy_rzemioslo

(5403)
Monika, lat 34data: 21.11.2008, godz: 16:44

a2a moze to co napisze bedzie glupie ale nie wielbienie Jezusa przynosi Mu radosc ale sproboj w czasie rozanca w tajemnicach bolesnych byc z Nim w Ogrojcu. Widzisz Uczniowie posneli to modl sie i pros abys Ty uklakl przy Nim.
Czesto chodze po pracy do kosciola i zobacz Pan Jezus jest sam w tabernakulum a przeciez chce byc w sercach ludzi. jestesmy Dziecmi Boga a to oznacza ze jak dobre i ufajace dzieci mamy Mu ufac dlatego ze Pan Bog patrzyl jak Jego Syn byl bity, wysmiany, opluty, wzgardzony i dali mu korone z cierni a krolowie ziemscy maja szmaragdy i diamenty i inne bogactwa. Matki ciesza sie dziecmi a pozniej takie dziecko gdy dorosnie lezy zapite w rowie lub jest traktowane jak konsument.
Ogladnij Ben Hura piekny film. W filmie Jezus z Nazaretu Jezus mowi do Judasza otworz serce Judaszu nie rozum, bo Judasz chcial aby Pan Jezus mial udowodnic ze jest Mesjaszem przed Sanhedrynem. My mamy przyjac Jezusa a nie czekac aby cos udowodnil. Czy Ty cierpiales jak On? Twoje i moje cierpienie to glupstwo.

(5402)
Monika, lat 34data: 21.11.2008, godz: 16:42

a2a moze to co napisze bedzie glupie ale nie wielbienie Jezusa przynosi Mu radosc ale sproboj w czasie rozanca w tajemnicach bolesnych byc z Nim w Ogrojcu. Widzisz Uczniowie posneli to modl sie i pros abys Ty uklakl przy Nim.
Czesto chodze po pracy do kosciola i zobacz Pan Jezus jest sam w tabernakulum a przeciez chce byc w sercach ludzi. jestesmy Dziecmi Boga a to oznacza ze jak dobre i ufajace dzieci mamy Mu ufac dlatego ze Pan Bog patrzyl jak Jego Syn byl bity, wysmiany, opluty, wzgardzony i dali mu korone z cierni a krolowie ziemscy maja szmaragdy i diamenty i inne bogactwa. Matki ciesza sie dziecmi a pozniej takie dziecko gdy dorosnie lezy zapite w rowie lub jest traktowane jak konsument.
Ogladnij Ben Hura piekny film. W filmie Jezus z Nazaretu Jezus mowi do Judasza otworz serce Judaszu nie rozum, bo Judasz chcial aby Pan Jezus mial udowodnic ze jest Mesjaszem przed Sanhedrynem. My mamy przyjac Jezusa a nie czekac aby cos udowodnil. Czy Ty cierpiales jak On? Twoje i moje cierpienie to glupstwo.

(5401)
Piotrdata: 21.11.2008, godz: 16:16

a2a - pomijając już w tym momencie czystość, która jest tylko pretekstem, powinieneś się skupić przede wszystkim na tym, co Ty zrobiłeś, czego zaniechałeś. Sam zresztą o tym piszesz, w związku z Twoją psychoterapią. Jednak problemem nie jest, czy też nie było "wielbienie Jezusa", ale Ty sam. Nie rozwiązywałeś problemów, tylko przerzucałeś je na wyższą instancję, bo skoro się do niego gorliwie modlisz, to zapewne On to załatwi. Jednak On nie jest wróżką, czy też złotą rybką. Osobą Jezusa potwierdził, że droga jest niełatwa, kręta i nieprzyjemna. To, co zrobiłeś jest niestety dość częste i przestrzega przed tym wielu kierowników duchowych - problemy w pierwszej kolejności rozwiązuje sam człowiek. W tym wypadku również sprawdza się, że wiara wymaga uczynków. Same modlitwy nic tu nie zmienią - jeżeli On będzie tylko musiał wychodzić do Ciebie, a Ty okopiesz się na swojej pozycji, to będzie to ciągła pogoń - pytanie, komu zależy bardziej?
Z drugiej strony - jaką masz pewność, że życie, które przeżywałbyś inaczej, byłoby lepsze i gdzie by Cię ono doprowadziło? Gdybyś wpadł w jeszcze gorszy stan, żyjąc inaczej, zapewne też byś przeklinał wszystko (niewykluczone, że Boga), ale pewnie sam byś czuł się w porządku. Nadal jednak problem nie w Nim, ale w Tobie.
Oczywiście nie można wykluczyć, że we wszystkim, co Cię spotkało, nie było Bożej interwencji - nawet w tym, co było nieprzyjemne, jednak ostatecznie to Ty podejmujesz decyzje, dokonujesz wyborów. Nikt Ci nic nie zabrał, bo niby co? Nie miałeś nic, więc i nic Ci nie zabrano. Stara buddyjska mądrość mówi: "Jeżeli czegoś nie masz, to znaczy, że Ci się to nie należy" - brutalne, ale trudno odmówić temu racji. Może zostałeś powołany do czegoś innego, niekoniecznie do założenia rodziny? Może jeszcze musisz poczekać? Jeżeli wierzyłeś tylko dlatego, że czegoś chciałeś, trudno też się dziwić obecnej sytuacji - w takim wypadku można śmiało stwierdzić, że zmarnowałeś te lata, ale z własnej winy.

(5400)
Monika, lat 34data: 21.11.2008, godz: 16:14

do trudne pytanie przeczytalam wczoraj w Pismie sw slowa sw Pawla w I liscie do Koryntian, ze dziewica troszczy sie o sprawy Pana by byla czysta dusza i cialem. Twoje dziewictwo w ludzkich oczach moze byc wysmiane ale w oczach Bozych ma sens. A takze dalej pisze nie masz zony "Nie szukaj zony, ale jesli ploniesz to ozen sie. Lepiej wyjsc za maz niz plonac"
Uwierz mi zylam w nieczystsci i teraz marze zeby byc czysta i ufam ze chociaz moja dusza nedzna to Maryja zaprowadzi do Jezusa i On mnie oczysci i bede w orszaku dziewic kiedy Pan przyjdzie.

wiecie zachwycilam sie 10 Przykazaniami Bozymi, np 9. nie pozadaj zony blizniego swego (czyli mam nie zazdroscic faceta), 10. ani zadnej rzeczy ktora jego jest ( czyli dobr ziemskich)


(5399)
czysta data: 21.11.2008, godz: 14:42

2a2,: "dziś ci ludzie mają ponad 30 lat jak ja i całą masę zaległych problemów, których "wielbienie Jezusa" w żaden sposób nie rozwiązało. chodzą do różnych poradni albo prubują sami sobie dac radę. czasami nie mając już siły. i każdemu z nich powiesz, że za mało kocha?"..
rozumiem ze doswiadczenia i rozne przezycia mogły zostawic rany. Jezus uwalnia!
polecam wspaniale pozycje ksiazkowe o ranach , niepokojach i problemach w wierze równiez psychologicznych , jak kochać..poparte świadectwami uwolnionych, zajrzyj znajdziesz cos dla siebie:
http://www.jezuici.pl/osrodekwydawnictwo/

wiesz niektórzy katolicy sądzą ze jak będa wielbic Boga i isc Jego przykazaniami, to mają miec zycie bez problemów! to błąd!!!
Jezus nie obiecywał za wiernosc życie spokojne , i same pomyslnosci.
to jest instrumentane traktowanie Boga i wiary.
Ja tez nie znam osób wierzących którzy mają spokojne zycie, Wiara jest wymagająca. Ja tez nie ma sielanki.. i nie o to chodzi, gdyby tak miało byc to każdy z łatwością by wierzył i żył przykazaniami i wręcz lgnął do wiary.
Dlatego nie wszyscy potrafią byc wierni Bogu bo to trochę kosztuje. Trzeba rozpatrywać swoja wiarę w swietle ewangelii. To jest droga do zbawienia, pod górę, droga wyrzeczeń, szlachetna, trudna ale ma swój kres. Nigdzie nie ma łątwo samotnemu cieżko ale w małżenstwie staje sie też przed róznymi problemami doswiadczeniami. Naszym celem jako ludzi wierzących jest iść pod prąd, nieraz z duzym bagażem. nie spotkałam sie z żalem z powodu wytrwania w czystosci :) jestem dumna ze wytrwałam i rozumiem tych którym sie nie udało. I ciesze sie ze bede mogła oddac sie komuś cała, bez wczesniejszego dzielenia sie "na części" z rózymi przygodami. Nie uwazam ze coś straciłam. a nawet jesli bym miała zostac sama..to i tak nie żałuję. wierzę ze Bóg to wynagrodzi w zyciu przyszłym i chyba to jest najważniejsze ze wypełniam Jego wolę. A kochać nikt mi nie zabrania, Bóg pragnie dac nam miłość i nauczyc nas kochać, Tylko szatan pragnie nas skłocić i okaleczyć i zniechęcić.
nie wątp w to ze wszystko o co walczyłes, starałeś się miało sens. M I A Ł O !!!
Dobrych rzeczy nie można żałować. 3-maj się ciepło!!!

(5398)
Vanilia, lat 34data: 21.11.2008, godz: 14:32

a2a
Zbyt skomplikowane Twoje rozważania i doswiadczenia by ogarnąć je kilkoma zdaniami. Nie Jestes sam, pamiętaj o tym.! Zapewniam o modlitwie.

(5397)
a2adata: 21.11.2008, godz: 14:06

czysta@:
mylisz się. dla mnie seks po prostu nie istnieje. nauczyłem się nie odczuwać żadnej potrzeby jakiekolwiek intymnego kontaktu, bo nie chcę go odczuwać. takie pragnienie było dla mnie zbędne i bolesne.
jako nastolatek byłem członkiem pewnej sekty. odszedłem po 5 czy 6 latach, a żeby to zrobić musiałem zostawić całe swoje życie i wszystko zacząc od zera. więc zacząłem żyć na nowo, ale coraz bardziej stawało się dla mnie jasne, że moje życie wcale nie idzie we właściwym kierunku. chodziłem codziennie przez te lata na mszę, a modlitwa mi towarzyszyła przez cały dzień. i tak było przez kolejne lata, a moje życie się wcale nie zmieniało. i to nie chodzi tylko o jakieś wielce intymne aspekty mojego życia. widzisz, ja mam bardzo specyficzny zawód. przez 10 lat pracowałem w miejscu, które mnie po prostu niszczyło, i nic nie mogłem zrobić, tzn mogłem - zostać bezrobotnym. w imię ogromnego zysku oczekiwano ode mnie całego mojego życia + postępowania, które uważałem za zwykłe złodziejstwo. bo nim było. ja temu nigdy nie uległem, i powiem ci szczerze, że czasem pytam się sam siebie czy na prawdę było warto trwać przy swoim za taką cenę. w końcu i tak odszedłem z poczuciem zupełnie zmarnowanych tam 10 lat pracy.
na początku roku poszedłem do psychoterapeuty i okazało się, że wszystkie te problemy, które tak mnie miażdżyły mają swoje rozwiązanie na wyciągięcie ręki. ja powinienem to zrobić zaraz jak odszedlem z tamtej sekty. i jakoś tak się składa, że co chwila spotykam kogoś kogo znałem z okresu mojego nawrócenia, jak pamiętam wtedy człowieka młodego, pełnego życia, rozmodlonego. dziś ci ludzie mają ponad 30 lat jak ja i całą masę zaległych problemów, których "wielbienie Jezusa" w żaden sposób nie rozwiązało. chodzą do różnych poradni albo prubują sami sobie dac radę. czasami nie mając już siły. i każdemu z nich powiesz, że za mało kocha?


(5396)
Vanilia, lat 34data: 21.11.2008, godz: 13:23

do a2

Twój wpis mnie uradował..Tak mało dziś w swiecie pełnym konsumpcji i sexu, jest męzczyzn z zasadami godnymi naśladowania. Krzywdzące jest generalizowanie, wiem, ale osobiscie nie spotkałam do tej pory męzczyzny, ktory nie jest żonaty ani tez nie jest duchownym, a trzyma się podobnych zasad...Życzę dalszego trwania i wspaniałej kobiety , ktora zasługuje na Twoją uwagę I DOCENI TWOJĄ CZYSTOŚC. A dzięki upływu lat, róznych doświadczeń, jestesmy dojrzalsi, bardziej świadomi naszych decyzji....co ja bym w zyciu oddała, by byc w podobnym położeniu co Ty, na pewno nie jest to czas stracony!!!..rozważ to, proszę jako łaskę od Boga, że CIę tak bardzo obdarował, a wszystko pięknie dalej w Twoim zyciu poprowadzi
- ZAUFAJ!
Jeśli swoją czystosc ofiarujesz Bogu, On Ci to wynagrodzi, jestem tego pewna. Więcej cierpliwosci ... Wspomnę w modlitwie.

(5395)
czysta do a2a data: 21.11.2008, godz: 13:17

drogi czysty bracie czy nie traktujesz Pana Boga jak sklep, coś za coś...ja dochowałem czystości ale za to masz mi dac to ... to tak jakby nie dochowałes jej tak naprawdę w najwyższym wymiarze ale tylko po to by cos otrzymać.. teraz masz żal do Pana Boga.. a ja jestem dziewicą i nie żałuję! wg mnie to jakbym robiła sobie wyrzuty , co ja z tego mam, bo mogłam szalec z facetami... to byłoby "chore" zaprzeczeniem tego w co wierzę.
Co mi z takich szalenstw? czy mamy myslec głównie(sorki) genitaliami? co bys zyskał śpiac z dziewczynami? tylko chwilowa przyjemność, traktowanie czyjegos ciała jak przemiot używania.. skoro w czystosci nie znalazłes kobiety zycia to gdybys sobie używał nie wierzę ze byłbys bardziej zdolny do wierosci jednej kobiecie.
Dlaczego ludzie samotni myślą i tak bardzo skupiają się na sexie?? jakby on był na piedestale życia.. w małżenstwie zapytaj wielu osób.. nie to jest najważniejsze. Jesli jest miłośc to wszystko jest na swoim miejscu...i cielesnośc także.
Wydaje mi sie ze twoj problem jest gdzie indziej. Normalnie czlowiek wierny Bogu nie traci wiary i nadziei, nie musi sie leczyc u psychoterapetów by udowodnić sobie ze jego zycie i postępowanie moralne i etyczne miało sens..
to ze spotkałes na swojej drodze taką dziewczynę to się zdarza, nie zyjemy na pustkowiu ale spotykamy roznych ludzi i tez można sie w nich zakochać, ja tez zakochałam sie w żonatym z wzajemnością! ale nie odbieram to jako Boże prowadzenie, ze ktos taki sie pojawił na mojej drodze..po prostu stało sie, uczucia szaleją czasem, pokusy tez czają sie życiu człowieka, i żonaty moze się zakochać... ale co ja z tym zrobię? nie obwiniajmy za wszystko Pana Boga, bo sami jestesmy kowalami losu i decydentami.. Zyczę bys odzyskał swoje postanowienia, i nie robił to tylko dla siebie czy jakiejs zasady coś za coś. ...bo wtedy tak sie zaczyna zniechęcenie.. Ciesz sie ze jestes czysty, Oddaj Bogu za to chwałę.. bo inni żałują bardzo żałują.. i otwórz się na życie, nie obwiniaj zdarzenia i ludzi.. Nie można zmieniać biegów w wierze, jestem wierny/a i tyle. Kochaj..

(5394)
a2a, lat 34, e-mail: a2a@tlen.pldata: 21.11.2008, godz: 12:12

trudne pytanie@:
a ja podzielam w pełni twoje obawy. mam 34 lata, żyłem w czystości, bo uważałem że należy być wiernym wszystkim zasadom, w które wierzymy, także tym które bolą. nawróciłem sie jak miale 22 lata w bardzo dramatycznych okolicznościach. wydawało mi się wtedy, że "Bóg ma dla mnie plan" i będzie mnie prowadził ku dobru. tylko że mijały kolejne lata i nic się wydarzyło. Bóg mi odmawiał miłości i przecinał wszystkie relacje, które prowadziłyby do bycia z kimś i pokochania tej osoby. w sposob zadziwiająco konsekwentny i całkowicie bez wyjątku. ktos powie od razu, że to ja tak to widzę. ale ja zadawałem sobie to pytanie ta tyle często, żeby być pewnym, że absolutnie nie mialem wpływu na te sytuacje. Bóg po prostu nie chce miłości ludzkiej w moim życiu. czułem coraz większe zgorzknienie i żal. i zastanawiam się po latach co mi dało życie w czystości. zupełnie bez emocji przyznaję, że absolutnie nic. księża których pytałem o sens czystości zawsze mówili o wierności Bogu, Jego łasce czystości...Jezus to, Jezus tamto... ale to wszystko to wzniosła metafizyka, a moje życie to konkretne fakty i wciąż upływający czas. a nie zespół dogmatow który akceptuje albo nie...
Szczególnie jedno wydarzenie pokazało mi, ze cały ten trud był zupełnie niepotrzebny. parę lat temu spotkałem kogoś i zupełnie straciłem głowę. wtedy wydawalo mi się że kocham tę kobietę bardziej niż własne życie. i nagle wszystko runęło. powiedziala mi że miała jakiś facetów wcześniej i sypiała z nimi. wcześniej w życiu nigdy bym nie pomyslał, że to może byc powodem kryzysu. a okazało się że nie umiem tego faktu zaakceptować. nie miałem siły jej wybaczyć. i to nie była kwestia czegoś sobie wyjaśnienia, bo potrafiłem to robić przed sobą godzinami. ale zacząłem też całym sercem żałować, że sam tak nie żylem jak ona, bo wtedy nie czułbym żalu nic do niej i nie oceniał jej. a z dugiej strony, dla niej moja czystość nie miała żadnego znaczenia, nigdy nie powiedziała mi przez ponad 2 lata, że to jest cokolwiek watre w jej oczach. w końcu odeszła, bo miała dość mojego problemu z jej przeszłością oraz tego, że nie chcę z nią współżyć. w pewnej chwili okazało się to dla niej nie do przekroczenia. potwornie się boję że to się wszystko powtórzy - mój brak zgody na czyiś grzech oraz całkowita obojętność tej drugiej osoby.
ponad tym wszystkim jest jednak we mnie coś, co jescze bardziej boli. ogromne poczucie krzywdy, że Bóg mi zabrał kilkanaście lat życia, najpiękniejszy etap młodości zupełnie po nic. gdybym miał 20 lat i piękną 20letnią dziewczynę czystość byłaby dla mnie czymś co daje szczęście i będzie dla kogoś pięknym darem.
a teraz mam ponad 30lat i nie zależy mi już zupełnie na tym, żeby kogoś pokochać. spotykam się z zainteresowaniem kobiet w moim wieku, które najczęściej szukają męża w sposób posuniety wręcz do heroizmu.
ja nie potrafilbym kogoś takiego pokochać. poza tym ta kobieta zrozumiałaby, że ja byłbym szczęśliwy z kimś innym i kiedy indziej.
od roku niemal chodzę na psychoterapię, bo miałem silne obsesje samobójcze i stałą depresję. to też rodzi caly szereg bolesnych pytań. codzienna Eucharystia przez te lata, rozpaczliwa wiara w to że Bóg da mi w końcu szczęsliwe, spełnione życie. Czy to wszystko było nie potrzebne...? bez znaczenia ? a może to tylko metafizyka, która nie generuje żadnych faktów życiowych bo nie od tego jest.
prawdopodobnie moje życie będzie dalej iść starym torem, tak jak do tej pory, tyle że nauczę się je akceptować. i przeżyję je ostatecznie bez żadnego dramatu.



(5393)
Marcindata: 21.11.2008, godz: 11:18

No tak kobiety boją się zranień i na pewno mają swoje rację które są słuszne i racjonalne.Niestety nie brak też kobiet które ranią,kobiet które potrafią zostawić dobrego męża i dziecko bo akurat inny się nawinął.A kobiety które trwają przy tyranie niesłusznie zakładają że albo on albo samotność....nawet w pózniejszym wieku można kogoś znalezć. Pozdrawiam:)

(5392)
Ufająca, lat 26data: 21.11.2008, godz: 11:05

do Marcina,

modlę się Koronką do Miłosierdzia Bożego, modle się także za wstawiennictwem Jana Pawła II...dziękuję za modlitwę. Ufam i wierzę, że Bóg jest Miłosierny.
Pozdrawiam

(5391)
dot trudne pytaniedata: 21.11.2008, godz: 08:03

kobiety sie boja słusznie napisała N, dzisiaj słyszy sie tyle o rozwodach i toksycznych zwiążkach, braku miłości w rodzinie że te wrażliwsze kobiety naprawdę sie boją zranienia , niedocenienia. To jest lęk ktory paraliżuje. Ale czystośc to skarb i nigdy nie pisz i nie mów po co, kto to doceni bo to jest chore myslenie... czystosc zachowana to skarb i przede wszystkim dla Pana Boga!! a potem dla swojego wybranca

(5390)
perelka asia, lat 27data: 21.11.2008, godz: 06:14

do trudne pytanie...
hey, rozwalil mnie twoj wpis bo...jak ja ci zazdroszcze, sama dziewica nie jestem i bardzo dlugo tego zalowalam, moj maz mial nie latwe zadanie, przebrnac przez bariere gdzie nie byl tym pierwszym dlatego dziewczyno szanuj swoj skarb, odddaj go najwyzszemu oblubiencowi, to piekny dar ze jestes dziewica i wielkie swiadecwo dla tych kobiet ktore sa rozwiazle i nie widza w tym nic zlego, mysle ze powinnas raczej sie skoncentrowac jak pomoc innym i jak uzyc tego co masz a jak pojawi sie ktos wartosciowy kto na ten dar zasluzyl to Bog ci go pokaze, nie ma sensu szukac na sile i gdybac...peace

(5389)
Nataliadata: 20.11.2008, godz: 23:08

do trudne pytanie...

Tak, dobro i miłość jest najważniejsza. Ale nie może być dobrego celu do którego idzie się złą drogą - świadomie i mając wolny wybór.

(5388)
N.data: 20.11.2008, godz: 23:05

często kobiety nie dają szansy, bo zranień, które mogą zadać mężczyźni, boją sie bardziej niz bólu samotności, inne zaś trwają w raniących i toksycznych związkach, bo wolą karmić się bólem przemieszanym z gorzką miłością niż znosić rany wieloletniej samotności..

(5387)
Marcindata: 20.11.2008, godz: 21:58

Do trudne pytanie
Twoja obawa o to czy ktoś doceni to że jesteś dziewicą wynika prawdopodobnie z tego że twoja podświadomość zakodowała te opinie które zapewne przeczytałaś lub usłyszałaś a które twierdziły:dziewictwo jest niemodne,to śmieszne być dziewicą w takim wieku,co za cnotka,itp.Ale nie są to opinie wszystkich mężczyzn na świecie tylko tej części bardziej egoistycznej która myśli o kobiecie w kategorii przyjemności.Skoro jesteś atrakcyjna to wykorzystaj to że się podobasz i daj komuś szansę a nie tylko narzekasz na samotność.Rozumiem samotność kobiety która nie ma powodzenia u mężczyzn z takiego czy innego powodu ale nie rozumiem kobiet którymi interesują się mężczyzni,nierzadko wartościowi, a one choć widzą kogoś wartościowego to nie dadzą mu szansy tylko narzekają na samotność.Myślę że taka postawa jest niewłaściwa i wynika ona z egoizmu i braku miłości blizniego.Wiem-ostre to słowa-jednak czasami potrzebne i wynikające z pragnienia dobra dla innych. Dobrej nocy wszystkim życze!:)

(5386)
dziwnaa, lat 30data: 20.11.2008, godz: 21:58

do trudne pytanie
Doskonale rozumiem Twoją potrzebę kochania i bycia kochaną. Też bardzo, bardzo długo byłam sama, potem ktoś się pojawił w moim życiu i aż zachłysnęłam się radością że oto ktoś jest. A po jakimś czasie minęły emocje, wróciłam do racjonalnego patrzenia i dostrzegłam wiele rzeczy, spraw, różnic, których wcześniej nie dostrzegałam, plus oczywiście to o czym pisałam ostatnio,
I zaczęło się wiele pytań w sercu, lęków, i chyba więcej "cierpienia" niż przysparzała mi samotność.
Dlaczego to piszę? Rozumiem Twoje pragnienia, ale chcę Ci powiedzieć, że czasem może samotność chroni nas przed niewłaściwymi wyborami. Ale, łatwo mi to mówić, a sama mam zagmatwaną sytuację.
W każdym bądź razie - co do czystości - nie masz się absolutnie czego wstydzić. To jest wręcz powód do radości. Ja zawsze wyobrażałam sobie (wyobrażam nadal) że mojemu narzeczonemu, przyszłemu mężowi, powiem o tym z radością, że ten dar ofiaruję tylko jemu jedynemu i że razem będziemy się cieszyć :)

(5385)
łatwa odpowiedź..., lat 24data: 20.11.2008, godz: 21:50

Do "trudne pytanie..."
Jak można nie docenić czystości? Nie wyobrażam sobie... Sam marzę o takiej kobiecie i muszę Ci powiedzieć, że jesteś prawdziwą Księżniczką :))
Nie trać wiary... Pozdrawiam.

(5384)
trudne putanie...data: 20.11.2008, godz: 21:12


Do Natalii,
To piękne co napisałaś...tak zgadzam się z Tobą.... zawsze czułam głęboki sens tego wszystkiego.... jednakże obecnie doszło do mnie, że oprócz najpiękniejszej i bezwarunkowej miłości Boga potrzebuje miłości człowieka. Męczę się w samotności (dla jasności nie chodzi mi o brak ludzi, bo mam znajomych, tylko o brak bliskiego człowieka, do którego mogłabym się choćby przytulić). Wiesz jakieś 3-4 lata temu pewnie napisałabym dokładnie to co Ty. Dziś tego po prostu już nie czuję. Co do bycia dzieckiem bożym to wydaje mi się, że znacznie ważniejsze jest to jak postępujemy w życiu i ile dobra i miłości damy innym niż to czy jesteśmy jak to określiłaś „niewinni”.

Do Osoby w podobnej sytuacji ;)
Wydaje mi się, że nawet musisz powiedzieć ;).
Nie polecam intensywnego poszukiwania męża, ani pośpiechu w tych sprawach. Mimo wszystko i bez względu na wszystko.

(5383)
N.data: 20.11.2008, godz: 20:45

Jak mozna bac sie powiedziec ze jest sie czystym... ???
ja bałabym sie powiedziec cos odwrotnego...! to byłby dopiero wstyd dla mnie... ..

(5382)
trud. pyt - odpdata: 20.11.2008, godz: 20:29

Wiesz jestem w podobnym wieku i podobnej sytuacji co Ty. Obecnie jestem na intensywnym etapie szukania meża : ) "srednio mi to wychodzi ". Tez moze mam minimalna obawe przed mezczyznami ale staram sie ja zwalczac i jak najwiecej z nimi rozmawiac. A co do czystosci to pomyslalam ze jak spodkam mezczyzne ktoremu bede mogla zaufac i wspólnie planowac przyszłosc to poprostu mu to powiem, wiem ze to nie bedzie proste ale jak to mówia do odwaznych swiat nalezy. Sama chetnie bym uslyszala zdanie mezczyzn na ten temat .

(5381)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej