Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [471] [472] [473] [474] [475] [476] (477) [478] [479] [480] [481] [482] [483] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Monika, lat 34data: 17.11.2008, godz: 16:18

Radosc dzisiaj dal mi Pan a dlaczego bo wracam do domu. To niesamowite ze po dwoch i pol roku spedze Wigilie z Rodzicami. Moze uda mi sie spedzic Sylwestra na Gorze sw Anny. Znajac siebie juz jestem spakowana. Troche sie boje ale wierze ze znajde prace no i oczywiscie bede mogla spotykac sie z kawalerami i cieszyc sie polska mowa. Wiecie naprawde czuje sie szczesliwa, ale to Laska Boza. Jezu ufam Tobie. chocby mnie doszly zle wiesci moje serce ufa Tobie, bo tylko Ty oddales za mnie zycie i w Twoich ranach jest moje zdrowie. Boze zmiazdz mnie a potem uksztaltuj serce wedlug Serca Jezusa, abym mogla oddac Ci chwale.

(5330)
Marcindata: 17.11.2008, godz: 15:58

O widzę że jest jakieś drugi Marcin...;)Talenty...czasami nawet nie wiemy jakie mamy bo nie dano nam przysłowiowej wędki by pojść na ryby.W sumie nie męczę się tym co robię ale i tak mam bardzo małą satysfakcję z tego co robię i nawet nie wiem do końca co nowego mógłbym robić i dlatego tkwię w tym co robię.I wielu takich jest ale może dlatego że talent zaczyna się kojarzyć z dobrze płatną praca i dla wielu to jest najistotniejsze.Niestety mamy czasy pogłębiającego się konsumpcjonizmu dlatego ten jest uważany za kogoś interesującego kto potrafi zarabiać pieniądze i dużo kupuje.Ale dokąd to będzie trwać...Czy ludzka chęć posiadania i ciekawość nowych odkryć ma jakieś granice...Pozdrawiam:)

(5329)
Nataliadata: 17.11.2008, godz: 14:57

Ależ mądre są słowa Ks. Dejczera... dziękuje za ich zamieszczenie

(5328)
magda, lat 31data: 17.11.2008, godz: 11:20

Ważna petycja

http://www.petycje.pl/petycja/3549/petycja_przeciwko_obrazie_uczuc_religijnych.html

(5327)
n_annadata: 16.11.2008, godz: 23:30

Odpowiem na zapytanie kiedy wlasciwie zaczyna sie adwent.... nie od polnocy ale od pierwszych RORAT :D
pozdrawiam

(5326)
marcindata: 16.11.2008, godz: 23:11

Dziękuję za odpowiedz:)

(5325)
(m)data: 16.11.2008, godz: 21:47

"Talentem jest nie tylko otrzymanie czegoś, ale i brak czegoś.
W świetle wiary talentem jest na przykład zdrowie, które masz, ale i to, że chorujesz, też jest talentem. Jezus w każdym przypadku stawia ci pytanie: co robisz z tym talentem? Zmarnować bowiem można zarówno zdrowie, jak - jeszcze bardziej - brak zdrowia. A przecież wszystko jest darem - talent to dar. Jesteś nieustannie przez Boga obdarowywany. Talentem na przykład jest to, że nie potrafisz się modlić, a ty uważasz, że to nieszczęście. Ważne jest, co robisz z tą nieumiejętnością modlenia się. Może zakopałeś ten talent i mówisz sobie: no to nie będę się modlił. A przecież z niego można tak wiele wykrzesać; nieumiejętność modlitwy powinna pogłębiać w tobie głód Boga, a tym samym stać się środkiem twojego uświęcenia. Podobnie gdy masz problemy domowe, kiedy rodzina jest skłócona - to też twój talent i dana ci od Boga szansa. Co z nim robisz? Jeżeli załamujesz się i zniechęcasz, to zakopujesz go w ziemi. Człowiek wiary nie może nie dostrzegać głębszego sensu własnych doświadczeń, przy czym już samo poszukiwanie sensu jest jakimś obracaniem talentem.
(...) Jeżeli pewne sytuacje wywołują u ciebie napięcia, to znaczy, ze kryje się w nich jakby przysypany diament – twój talent. Co z nim robisz, jak go wykorzystujesz ? Przecież wszystko ma służyć twojemu uświęceniu. W tym sensie wszystko jest łaską. Przygniatające cię cierpienie czy różne niesprzyjające okoliczności to cały kompleks talentów. My jednak często jesteśmy jak ślepi lub jak małe dzieci, które wielu rzeczy nie rozumieją. Dopiero kiedy staniemy przed Bogiem, wszystko zobaczymy i zrozumiemy. Poznamy to całe morze talentów, w którym byliśmy zanurzeni.
Talenty dzielą się na mniej i bardziej cenne. Jeśli ci coś wychodzi, udało ci się – to na pewno talent, ale jeśli ci nic nie wychodzi – to drogocenniejszy dar. Niepowodzenia to bezcenne skarby dane ci w życiu, właśnie niepowodzenia. Bóg kiedyś zapyta cię, tak jak ten ewangeliczny pan, który wrócił z podróży i zażądał rachunku od swoich sług, jak wykorzystałeś swoje życiowe porażki, które On dawał ci jako szansę, jako talent. Niekiedy jest ich tak wiele w twoim życiu – czy je wykorzystujesz ? Przypowieść o talentach to ewangeliczne wezwanie do nawrócenia. Musisz zacząć inaczej patrzeć na swoje życie, musisz patrzeć na nie oczyma wiary. Dopiero wtedy dostrzeżesz to nieustannie Boże obdarowywanie cię, dostrzeżesz, że całe twoje życie jest jakby kompleksem ukrytych szans nieustannej wewnętrznej przemiany. Poznasz, że wszystko jest łaską. Bóg, udzielając ci łask trudnych, niekiedy jakby wciska ci swój dar do rąk, a ty bronisz się, nie chcesz go przyjąć. Tymczasem łaski trudne to najcenniejsze talenty twojego życia. Jest ich nieraz tak wiele, bo Bóg chce abyś miał czym obracać.
Wiara to udział w widzeniu Boga, a Pan Bóg zupełnie inaczej patrzy na twoje życie. Jeśli wierzysz, to tak jakbyś oczami Jezusa patrzył na swoje życie, na każdy swój dzień. Wtedy dopiero dostrzeżesz tę nieustanną szansę nawrócenia i uświęcenia. Wtedy zaczniesz też rozumieć cierpienie, które w świetle wiary jest krzyżem, a więc czymś, co cię wewnętrznie przemienia - o ile go przyjmujesz. Kiedy rozpoznajesz w swoich trudnych doświadczeniach krzyż, a tym samym szansę ku przemianie, wówczas rzeczywiście stają się one dla ciebie darem" /"Rozważania o wierze" ks Tadeusz Dejczer/

(5324)
marcindata: 16.11.2008, godz: 21:25

Witam
Mam pytanie odnośnie dzisiejszej ewangeli dlaczego Jezus obirajac jeden talent trzeciemu słudze dał go piewszemu który mial 5 talentów a nie temu który miał 2 talenty?
Pozdrawiam

(5323)
Piotr, lat 41, e-mail: piotrek@interia.pldata: 16.11.2008, godz: 21:21

Witam Źródełkowiczów. Znana jest Wam zapewne sytuacja prześladowanych i mordowanych Chrześcijan w Indiach. Z inicjatywy Komisji Misyjnej Konferencji Episkopatu Polski czasopisma katolickie takie jak Gość Niedzielny, Niedziela, zamieściły 16 listopada kartkę pocztową z treścią protestu przeciw tej sytuacji. Można go będzie przesłać na ręce Ambasadora Indii w naszym kraju. Portal Wiara publikuje jego treść, zachęcając także do wysyłania protestu drogą mailową, na adres ambasady: goi@indem.it.pl
można samemu wysłać protest na kartce pocztowej o treści:

Szanowny Pan

Chandra Mohan BHANDARI
Ambasador Indii w Polsce
ul. Rejtana 15
02-516 WARSZAWA

Szanowny Panie Ambasadorze!

Jestem wstrząśnięty(a) falą okrutnych prześladowań chrześcijan w Indiach: mordowaniem księży i wiernych, bandyckimi napadami na rodziny, gwałceniem sióstr zakonnych, niszczeniem kościołów, instytucji kościelnych i domów. W imię solidarności z prześladowanymi protestuję przeciwko łamaniu podstawowych praw człowieka: prawa do życia i wolności religijnej. Domagam się podjęcia stanowczych działań Pańskiego Rządu, kładących kres nienawiści i prześladowaniom. Modlę się tej intencji.

Z nadzieją na pokój w Indiach i z wyrazami szacunku

podpis (imię i nazwisko)

Zachęcam do aktywnego włączenia się do tej akcji wszystkich ludzi dobrej woli. Jeśli macie taką wolę wyślijcie tę prośbę w mailach do swoich znajomych. Pozdrawiam. Z Panem Bogiem. Piotr

(5322)
marysia, e-mail: mrysia_211@wp.pldata: 16.11.2008, godz: 21:17

witam zaglądam tu bardzo często i postanowiłam napisać a więc pomóżcie mi co mam zrobić nie jest to duży problem może nawet będziecie się śmiać a wiec raz na jakiś czas idę na imprezkę ale tylko po to aby po skakać po szaleć odstresować się i umówiłam się z koleżankami na andrzejki a są ona 29.11 a od 30.11 mamy adwent(a ja w adwent i W. Post nie chodzę na imprezy chociaż są) czy związku z tym mam się bawić do 24.00??na to tak wygląda to chyba nie opłaca się iść na disko..heh ale problem no nie??POZDRAWIAM wszystkich zaglądających na tą stronę

(5321)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 16.11.2008, godz: 18:56

A ja tak sobie myślę, że każdy człowiek ma w sobie jakieś mniejsze lub większe talenty, tylko nie wszyscy je w sobie jeszcze odkryli. Ważne jest, żeby zainteresowania i predyspozycje poszły we właściwym kierunku zawodowym. Ja jestem człowiekiem turystyki i hotelarstwa i naprawdę czasami ręce mi opadają, gdy widzę jak ludzie pracują i jakie mają podejście do pracy. W sumie strasznie niektórzy się męczą i wciąż narzekają. Pytam się,"to co tu robisz?"Jeżeli denerwują cię ludzie, jeżeli nie potrafisz odnaleźć się w tej różnorodnej mieszance charakterów ludzkich, mało tego zapanować nad nią i wszystko tak zorganizować, żeby każdy był zadowolony, to dlaczego kurczowo trzymasz się tego i męczysz siebie i otoczenie. To naprawdę bardzo ważne, żeby robić to, co się lubi i w czym jest się pewnym i dobrym.
A teraz trochę z innej beczki. Ważne jest też, żeby ktoś od czasu do czasu w nas uwierzył, że jesteśmy w stanie coś zrobić, czegoś dokonać. Zaskoczyć samego siebie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To wcale nie muszą być jakieś wielkie rzeczy. Życie samo w sobie ma tak wiele smaków i kolorów. Nie narzekajmy, że szklanaka jest od połowy pusta. Cieszmy się , że do połowy jest pełna. Miłego wieczoru.

(5320)
karinadata: 16.11.2008, godz: 18:43

moze to sie nie spodoba ze znow zabieram głos(za co przepraszam zniecierpliwionych-poprawie sie nastepnym razem!)) ale wpis Piotra i Noemi mnie zachęcił:) ten temat równiez mój problem..

równiez chciałabym zdobyc- wydoskonalic takie talenty jak wiara nadzieja i miłość..
jeśli to cżłowiek posiada to do odkrycia innych darów typu talent muzyczny czy inne... jest o wiele prostsza droga. Mnie w dziecinstwie i dorastaniu bardzo brakowało tej nadziei.
Choć niektórzy wiedzą ze mają taki czy inny talent juz od dziecka. Ale czy cos z tym robią? jesli brak im nadziei?
Pamiętam Piotrze ze ja tez jako dziecko śpiewałam, chodziłam do pracy mamy i spiewałam i ludzie chwalili mój głos.. potem na skutek róznych zdarzen i doswiadczeń zacięłam sie i "straciłam" głos... mój głos osłabł..bo nigdy go nie wydoskonaliłam.
Teraz wiem ze umiem pisac wierszyki i mam wyobraznie, tworzę rózne karteczki...ale...ale dla mnie to za mało , brakuje mi czegoś..jakis zew jest bo niedokryty albo zakopany, moze ten spiewający?

Tak więc na Twoim przykładzie Piotrze , widać ze na nadrabianie zaległości nigdy nie jest za późno!
a wracając do talentów duchowych wg mnie tych znaczących do rozwijania innych .. człowiek który ma nadzieję to ma tez przejrzystrze spojrzenie na siebie takiego jakim stworzył go Pan Bóg i nie skupia sie na tym czego nie potrafi i nigdy nie będzie mógł np taniec artystyczny (moja bolączka!), gra na instrumencie..ale odkrywa to co lubi i przy duzej cierpliwosci i wytrwałości jak piszesz , rozwija się, a nawet pomnaża swój talent.Czasem z nutka zazdrości patrzymy na innym ten to ma talent! nie akceptując tego ze my nie potrafimy, myslimy ze nie mamy żadnego.. własciwie nie wiele robimy by zabrać sie za własny.

Ciekawie dzis u nas na kazaniu ks dr prof APaciorek mówił, że Bóg obdarował każdego hojnie bardzo róznymi darami , nam talenty kojarzą się głownie ze scisłym umysłem, poliglotą, śpiewaniem, grą, sportem, malarstwem..które najłatwiej wychwycają media.
Polecił tez zaintersowac sie talentem jaki otrzymał każdy - biblia! słowo które przemawia i oczyszcza umysł z niewłasciwego myslenia.

Kiedys praktykowałam systematycznie czytanie biblii, teraz muszę powrócic do tego. Bo pamiętam ze to słowo przenika w podswiadomosc a Słowo natchnione jest prawdą bo pochodzi od naszego Stwórcy.
Noemi, dlatego nie mozna zgodzic sie tylko na to ze w niebie będę miec wszystkie talenty. a tutaj? tu też jest zycie które jest początkiem i talentami pracuję też na zbawienie.. a chyba Pan Bóg tez chce miec tu na ziemi grajków, orkiestrę:)) chórzystów, skoczków.. którzy zadbają o oprawę liturgiczną czy tradycję i kulturę narodową. Pan Bóg nie ma nic przeciwko jeśli pomnażając dary duchowe, człowiek mądrze wykorzystuje inne dary. Gdyby nie było grajków ile świat byłby uboższy!
No a zycie ,Magnolio masz rację jest darem(talentem) pewnie najwyższym ,
wielką okazją! pytanie jak je przeyżyc, uświęcić, i zycie kaleki nie oznacza ze nie ma celu bo to tylko ciało choruje.
a cierpliwosc i zdolnosc komunikacji to tez wspaniała umiejetność! o nie! taki talent jest do zdobycia nawet dla największego "beztalencia" :))
ciekawe gdzie sie mozna tego nauczyc? chyba najlepiej w komunikacji na żywo...
Trzeba brac sie za odkopywanie... mocna łopata się przyda.
kurczę, nie wiedziałam ze tyle tekstu wyjdzie, musze udoskonalic sie w pisaniu!


(5319)
Piotrdata: 16.11.2008, godz: 18:27

Noemi - można by się sprzeczać co tego, co napisałaś odnośnie wiary, nadziei i miłości, ale akurat nie o tym w tym momencie. Po pierwsze - czym w takim razie są te inne "mniej ważne" zdolności i w jakim celu jesteśmy nimi obdarzani, jeśli nie po to, żeby wykorzystać je na drodze zbawienia? Po drugie - skąd wiesz, że choćby to granie na skrzypcach się nie przyda? Pewność, czy spekulacje? Po trzecie - jaką masz pewność, co będzie się działo po drugiej stronie? Znów pewność, czy jakieś pobożne życzenia? Zejdźmy może jednak na ziemię. To wszystko jest nam potrzebne. Wszelkie doświadczenia, ludzie, których spotykamy, wszystko, co otrzymujemy od Najwyższego jest nam potrzebne i jest WAŻNE. Cnoty, o których wspominasz, są specjalnymi darami, które mają przenikać naszą rzeczywistość, wzbogacać ją, nas. Skoro Bóg, jako Najwyższe Dobro, jest dawcą tylko dobra, to i jego różnorakie dary są dobre, i godne pomnażania.

(5318)
Magnolia, e-mail: sztuka_zycia@poczta.fmdata: 16.11.2008, godz: 18:11

Podstawowym darem,a jednocześnie talentem jest nasze życie.Najbardziej doceniają jego wartość ludzie kalecy i ciężko chorzy.Nawiązując do poruszanego tematu samobójców-co oni robią z otrzymanym talentem(życiem)?-nasuwa mi się tylko jedna odpowiedż-"zakopują"go.
Talenty to nie tylko wybitne zdolności,ale przede wszystkim te najmniejsze przymioty naszej codzienności jak chociażby budowanie dobrych relacji we własnym otoczeniu,cierpliwość,zdolność przebaczania.I można by ich tu nieskończenie wiele wymieniać...Dobrego wieczoru:)

(5317)
Noemi, lat 31data: 16.11.2008, godz: 16:31

witam!
coś tu mowi się o talentach? Najwieksze to wiara, nadzieja i... milośc, to talenty godne pomnazania i o takie Bogu chodzi, bo czy granie na skrzypcach komuś się przyda do zbawiemia? moze....a jak ktoś chce grac, to i tak bedzie to potrafił w przyszłym zyciu, jeśli teraz nie ma mozliwości sie tego nauczyć, bo Bog spełnia nawet najdrobniejsze nasze pragnienia, choć czasem nie spełnia absolutnie niczego o co Go prosimy....caluski dla wszystkich!m.

(5316)
Noemi, lat 31data: 16.11.2008, godz: 16:31

witam!
coś tu mowi się o talentach? Najwieksze to wiara, nadzieja i... milośc, to talenty godne pomnazania i o takie Bogu chodzi, bo czy granie na skrzypcach komuś się przyda do zbawiemia? moze....a jak ktoś chce grac, to i tak bedzie to potrafił w przyszłym zyciu, jeśli teraz nie ma mozliwości sie tego nauczyć, bo Bog spełnia nawet najdrobniejsze nasze pragnienia, choć czasem nie spełnia absolutnie niczego o co Go prosimy....caluski dla wszystkich!m.

(5315)
Piotrdata: 16.11.2008, godz: 15:03

Marcinie - jeszcze nie jest za późno. Dopóki żyjemy mamy szansę lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, ale zmienić to i owo w swoim życiu. Piszesz o zmarnowanych talentach, ale moim zdaniem, tak można powiedzieć na łożu śmierci - wtedy już niewiele można zmienić.
Ja jeszcze jakieś 3 lata temu nie odważyłbym się czegokolwiek głośno zaśpiewać. Wstydziłem się swego głosu i tego, jak śpiewam. Do tego jeszcze w szkole od nauczycielki muzyki usłyszałem, że co prawda mam słuch muzyczny, ale nie powinienem śpiewać i nie robiłem tego. Dopiero jakiś czas temu, dość niespodziewanie, dostałem się do.. chóru. Okazało się, że nie tylko głośno i donośnie mówię, śmieję się, ale.. że potrafię śpiewać i to w miarę prób coraz lepiej ;) Nie śpiewam już w chórze, ale nie odmawiam sobie śpiewu, jeśli tylko jest okazja. Planuję udać się do profesjonalnej nauczycielki śpiewu i popracować z nią. O nauce gry na mych ukochanych skrzypcach nie wspomnę. Nie chodzi o karierę, ale o to, żeby właśnie coś z tymi talentami zrobić. Chcę również wrócić do rysowania, które w jakiś sposób zaniedbałem, a chcę nad tym popracować. Jest mnóstwo rzeczy, które chce jeszcze zrobić, poprawić - tym bardziej, że czas cały czas płynie i go ubywa..
Cierpliwość/wytrwałość to cnoty, nad którymi trzeba pracować. Jedni się z nimi rodzą, inni nie, ale i ci, i ci muszą się w nich doskonalić. Inaczej ci pierwsi je stracą, a ci drudzy nie zyskają.

(5314)
a, lat 24data: 16.11.2008, godz: 15:01

czy jest tutaj ktoś kto poradzil sobie z syndromem dda? i chcialby podzielić sie wskazówkami?

(5313)
Marcindata: 16.11.2008, godz: 14:11

Do Kariny,Piotra i innych
Karino właśnie zanim otworzyłem tę stronkę też przypomniała mi się przypowieść o talentach dziś czytana.Niestety w moim przypadku budzi we mnie wyrzuty a na pewno nie pozwala mi zbyt wiele pozytywnego na ten temat napisać.Może niech napiszą na ten temat ludzie którym się udało rozwinąć talenty bo mnie się udało co najwyżej parę zakopać ale tak bywa z ludzmi którym brak cierpliwości i wytrwałości i do tego mało zacnego grona się zaliczam.Nad Podkarpaciem też słońca raczej nie widać;(
Piotrze staram się obiektywnie patrzeć na swoje próby związania się z kobietami.Być może wynikły one po części z mojej winy i jest też prawdą że kilka z tych kobiet które spotkałem miały kompletnie wykrzywiony obraz tego z kim by chciałby być i dlatego mają problem ze znalezieniem partnera.Problem jest niemal globalny i chyba stary jak świat.Zresztą wszelkie problemy,grzechy i błędy ludzkie występowały na świecie dużo,dużo wcześniej niż czasem nam się zdaje czyli jak powiedziano:"Nic nowego pod słońcem". Pozdrawiam:)

(5312)
karinadata: 16.11.2008, godz: 12:58

tak do Ciebie Marcinku (@) a któz by? :)
a tak, wiecej panów! wskazane,wskazane, potrzebni jesteście.
piszcie nie tylko o tym co boli. nie tylko o samotności.. tez o tym z czym poradziliście,
o przygodach i o talentach, bo piekny dzis temat w liturgii, czekam na nowe wieści.
pozdrawiam w baaaardzo pochmurny tarnowski dzień.Słonca zero:()

(5311)
dziuniadata: 16.11.2008, godz: 11:43

Czy ma ktoś może link do piosenki "Łzy matki"?

(5310)
Piotrdata: 16.11.2008, godz: 10:55

kamo - nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że ktoś ma wymagania - bez względu na jakim portalu. To jest sprawa osoby, która je stawia - jeśli znajdzie kogoś odpowiedniego to jest jej zysk, jeśli to ma problem i tyle. Po co roztrząsać takie sprawy - przyznam - nie rozumiem, ale chyba też nie muszę.

Marcinie, Marcinie.. przestań być takim "zgorzkniałym, starym piernikiem". Przepraszam za mocne słowa, ale po tym, co ostatnio czytałem same się nasunęły. Nie twierdzę, że pewne Twoje obserwacje są błędne/złe, ale nie można obwiniać tylko innych, a z siebie robić męczennika - zresztą widać, że do niczego ta droga nie prowadzi - no może tylko do jeszcze większej frustracji, złości.
Przesadą jest też twierdzenie, że ktoś skromny jest od razu mało atrakcyjny. Może bierze się to stąd, że mylona jest uroda z atrakcyjnością - ta pierwsza może się zawierać w tej drugiej, natomiast nie jest konieczna. Można być atrakcyjnym, a wcale nie grzeszyć urodą. Nie przesadzałbym też z tą powierzchownością/bylejakością współczesnych. Oczywiście są tacy ludzie, ale jest też mnóstwo takich, którzy niekoniecznie mają siłę/ochotę przekrzykiwać rozwrzeszczaną tandetę..
W tych wypowiedziach wartości jawią się jak pewne fetysze - brzmi to brutalnie - ale tak to odbieram. Panowie, wręcz z wyrzutem, piszą, że nie piją/nie palą i przez to najpewniej są sami, o wartościach duchowych nie wspominając. To nie tak, a przynajmniej nie w większości wypadków. Jak zwykle - są tacy dla których abstynencja od używek może być problemem, ale z moich doświadczeń (a obracam się w różnych kręgach ludzi) wynika, że dla większości ludzi takie rzeczy są nieistotne - jeżeli ktoś Cię lubi, to chyba lubi Cię takiego, jakim jesteś? To naprawdę są szczególiki. Zresztą zawsze można zmienić towarzystwo - taka opcja też istnieje.
Uważam też, że czas najwyższy, abyś zaczął żyć swoim życiem i skupił się przede wszystkim na nim. Analizowanie kto? z kim? dlaczego? jest chyba objawem dość patologicznym, dodatkowo podszytym zazdrością/zawiścią. Lepiej przede wszystkim pilnować swojego ogródka ;)
To, o czym piszesz, czyli wchodzenie w patologiczne faktycznie jest patologią, ale niekoniecznie masochizmem. Weź pod uwagę choćby to, o czym pisała Karina, a mianowicie DDA. Trzy literki, ale prawdziwy problem, tym większy, jeśli się nic z nim nie robi, nie rozwiązuje go.

(5309)
Karolina, e-mail: karkaza@interia.pldata: 16.11.2008, godz: 10:49

Witam!...
Postanowiłam,że ot,tak sobie napiszę.Może mi to coś pomoże.
Mam problem z Bogiem.Nie potrafię zaakceptować Jego Miłości,uwierzyć w nią.Mam do Niego pretensje,że mnie stworzył,dał mi życie.Ciągle się z Nim kłócę i to robi się strasznie męczące.Odkryłam bowiem niedawno własną nijakość.I szarość.Takie nic mam w środku,w życiu,pustka.Chciałabym...być kochana...i czuć się kochana..,przez Niego..Ale On wydaje się być daleko.Myślę coraz częściej o tym,żeby skończyć własne życie,ale nie mam na to odwagi.
Jestem sama.Wydaje mi się,że nie mam przyjaciół.Chciałabym tez poznać jakiegoś dobrego chłopaka,którego bym mogła pokochać i być przez niego kochana.Ale nie umiem kochać.Miałam już wielu facetów w życiu,ale nigdy żadnego nie umiałam pokochać,a teraz uciekam od bliskości a jednocześnie jej bardzo pragnę.
Generalnie,to mam dość.Nie umiem znaleźć rozwiązania w własnym życiu.
Potrzebuję jakiejś pewności.Stałego punktu zaczepienia.A tego mi bardzo brak. Kogoś stałego potrzebuje,kto byłby przy mnie...Pewności,że nie odejdzie,i będzie, zostanie... Ale to jest niemożliwe.
Pozdrawiam
jak chcecie to mi coś odpiszcie.

(5308)
Marcindata: 16.11.2008, godz: 10:03

Do stokrotka,Karina i innych
Karino czy to o mnie chodzi czy o jakiegoś innego Marcina:)?Widzę że aktywnie uczestniczysz w pisaniu listów na tej stronie,niech każdy kto ma coś mądrego do powiedzenia coś napisze...zobaczmy jaki jest zarówno męski jak i kobiecy punkt widzenia na różne tematy.
Stokrotko-nie wiem czy dla tych młodych była to kara za ich niewłaściwe postępowanie,nie mnie to osądzać.Co do tego chłopaka który próbował popełnić samobójstwo z powodu dziewczyny to straszna głupota,nikt nie jest wart tego by z jego powodu się zabijać.Oczywiście istnieją sytuację ekstremalnie trudne w życiu które mogą doprowadzić do próby samobójczej i są to takie sytuację w których bałbym się osądzać tych którzy się targnęli na swoje życie ale sytuacja z tym chłopakiem na pewno do nich nie należy. A co do kobiet które miały w domu brutalnego ojca i same wybierają podobnego partnera to jest to nielogiczne i można by to nazwać pewnego rodzaju masochizmem.To tak jakby facet mieszkał tylko z matką i była ona zaborcza i znalazłbym sobie zaborczą dziewczynę.Dla mnie jest to to również masochizm,można powiedzieć:z deszczu pod rynne. Pozdrawiam w ten niedzielny poranek:)

(5307)
DO KARINY, e-mail: evciaa@gazeta.pldata: 16.11.2008, godz: 08:37

Karina od dzis modlę się za Ciebie.

(5306)
karinadata: 16.11.2008, godz: 08:21

dziękuje Marcinie, wiesz za co.. z modlitwą.

(5305)
......, e-mail: innni@tlen.pldata: 15.11.2008, godz: 19:02

DO ARTURA

Są takie wydarzenia w życiu, które leczą z jakichkolwiek złudzeń i zauroczeń i za to Chwała Panu.

(5304)
@, e-mail: bucior@op.pldata: 15.11.2008, godz: 18:28

Ludzi przemądrzałych i wscibskich też nalezy omijac szerokim łukiem...Ten kto się nudzi uwielbia oceniać innych....znow ktos tu pogubił MERITUM, ale nie do mojej oceny to należy..z modlitwą za przemądrzałych manipulatorów (ki)

(5303)
karinadata: 15.11.2008, godz: 18:13

na dobry humor zacytuję słowa jednego z forumowiczów z innej strony które mnie rozbawiły,
temat dotyczył tego.. ze jedna dziewczyna poznała sie na zjeżdzie samotnych z jakims chłopakiem i tego wieczoru całkiem dobrze sie bawili,
niestety na kolejnych zjazdach on omijał ją już szerokim łukiem..

na to jeden forumowicz odpisał jej ze widocznie ona nie przypadła mu do gustu a liczy sie obustronne zainteresowanie i dodał
cyt : .
" Gdyby tak było, że każdy pasuje do każdego to byłaby tylko taka rubryka dziś dołączyły Panie: A, B, C i Panowie X, Y, Z i o to maszyna losująca stwierdzila, że parami będą AZ, BY i CZ :)))) "

bardzo mnie to rozmieszyło :)

(5302)
Artur, lat 31data: 15.11.2008, godz: 17:44

Dlaczego dziewczyny wiążą się z ,,menelami''? Chyba nie dlatego, że odpowiadają im takie wartości.
Znam dziewczynę 20-letnią, która wyjechała do Anglii i związała się tam z Anglikiem prawie dwa razy starszym od niej. On miał problemy z alkoholem i po jakimś czasie okazało, że również z przemocą. Bił ją dość często. Ona oczywiście z tego powodu bardzo cierpiała, bo wypłakiwała się bliskim po przyjeździe do Polski, ale jednocześnie nie mogła go zostawić i wracała do niego.
Chyba to nie jest odosobniony przypadek.
Myślę, że dziewczyny wiążą się z takimi ludźmi z dwóch powodów:
1. tak bardzo potrzebują miłości, że są w stanie związać się z kimkolwiek (aby był)
2. uważają, że na nikogo lepszego nie zasłużyły.
Nie wiem jak ta historia, którą opisałem się skończyła i zastanawiałem się czy była tam wogóle miłość.
Pewien zakonnik powiedział, że trzy rzeczy muszą współistnieć jednocześnie - aby wogóle istniały; są to: miłość, moc i trzeźwe myślenie. Jeśli myślimy, że coś jest miłością (i jest nawet tutaj trzeźwe myślenie), ale nie daje ona mocy - to nie jest miłość. To samo jeśli miłość jest z mocą a nie jest trzeźwo myśląca -to też nie jest miłość. Muszą współistnieć trzy naraz.
Więc w tej historii miłości z pewnością nie było.
Pozdrawiam

(5301)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 15.11.2008, godz: 16:51

Do mm - Moim zdaniem śmiało możesz pisać do osób, które podają swoje maile przy wypowiedziach. Czasami jeden drugiemu w ten sposób bardzo może pomóc. Ja na przykład bardzo jestem otwarta na ludzi, może ma na to wpływ mój zawód, gdzie spotykam bardzo dużo różnych ludzi i miło jest zamienić z każdym kilka słów.
Gdyby na przykład Marcin podał swojego maila, to na pewno bym do niego napisała, bo zaintrygował mnie swoimi wypowiedziami i chętnie bym z nim podyskutowała.
A teraz pytanie do Marcina. Czy myślisz, że Pan Bóg pokarał w ten sposób tych młodych ludzi, ponieważ żyli w grzechu? To przede wszystkim wielka tragedia dla rodzin tych ludzi, bo będą musieli z tym żyć a inni będą przerabiać tę historię długo, długo....Myślę, że ten ksiądz powinien ich po prostu pochować. Pewien chłopak chciał się zabić, bo zostawiła go dziewczyna. Samobójstwo nie udało się , ale zrobił z siebie kalekę na całe życie i teraz ma pretensje do całego świata, że żadna dziewczyna go nie chce. Natomiast mój znajomy ma do mnie pretensje, że nie potrafię zrozumieć tego przypadku. Pytam się, co tu jest do zrozumienia? Samobójstwo nie jest wyjściem z sytuacji, to straszna głupota. Życie po tej stronie jest takie krótkie, że nie warto go sobie jeszcze skracać. Może ktoś się wypowie na ten temat?
Pozdrawiam i uciekam do pracy.

(5300)
mmdata: 15.11.2008, godz: 14:08

zastanawiam się czy osoby, które podają swojego maila przy poście są otwarte na otrzymywanie maili od innych?
Moje pytanie jest związane z tym, że chciałabym do kogś napisać, ale nie wiem czy mogę. Jakby szukał znajomości to by przecież napisał na poznajmy się?:(
Co radzicie?

(5299)
kama, e-mail: kamelonka@poczta.onet.pldata: 15.11.2008, godz: 14:05

mnie czasem dziwi jak meżczyzna na portalu randkowym i nie tylko świeckim ale tez na katolickich !
stawia wymagania: atrakcyjna , a przynajmniej powinna byc ładna, długie włosy, szczupłej budowy, inteligentna, z którą można porozmawiac na każdy temat, wierna, uczciwa, wyrozmiała, umiejąca isc na kompromis ,dobrze jak lubi tańczyć, nie bojąca się wyzwań, wiedzaca czego chce, akceptująca mnie takim jakim jestem, pracowita, religijna ale nie do przesady i mająca wielkie serce;))...

tylko gdzie takiego ideała spotkać? przeciez taki nie istnieje! to samo dotyczy mężczyzn..

Pan Bóg a także natura nie obdarzyła żadnego człowieka tak wieloma atutami. Rózne wydarzenia życia nie wpłynęły dobrze na rozwój osoby, jego wykształcenie a nawet wygląd. Czasem jest niesmiałość, jakaś niezaradność, lub inne ograniczenia..
a tu ktoś egoistycznie wymysli sobie takiego ideała 'pod siebie' który najlepiej spełni wszystkie jego oczekiwania. To jest chore! zawyżone oczekiwania od innych, podczas gdy samemu do tego ideału daleko!
dlaczego ludzie nie są zdolni do przyjęcia ograniczen drugiej osoby i zgodzenia się na mniej niz na nic?
gdyż szukanie takiego ideała konczy sie na niczym albo zaliczaniem po drodze krótkotrwałych miłostek dla chwilowego pocieszenia się..
EGOIZM dzis strasznie się rozpanoszył i złudne myslenie ze mi sie wszystko należy
czego zapragnę i najlepiej by sie nie przemęczyć w zyciu z drugą osobą. a jesli zachoruje to jest powód by się rozstać.
to są moje spostrzeżenia i myslę ze nie tylko kobiety przyznają mi rację bo chyba każdy się z czyms takim juz spotkał, szczegolnie od kilku lat taka tendencja sie nasiliła..i nie dziwne ze tylu ludzi samotnych.

(5298)
karinadata: 15.11.2008, godz: 11:56

.. dziewczyna super porządna a idzie z menelem.. skoro jej tacy odpowiadają to jakie ona ma wartości!?
to jest chyba jasne, jesli wybieram kogos bez wartosci to widocznie taki mi odpowiada i zgadzam sie na jego swiatopogląd, sposób zachowania itp. bez względu na to jak zostałam wychowana..
w przypadku tej kolezanki o której wspomniała M, to jest choroba, dzieci z doswiadczeniami przemocy lub patologii tzw DDA nie szanuja siebie, gdyz mają ogromne poczucie winy z powodu alkoholizmu w rodzinie i często tak wybierają, pozwalają się poniżac.

co do szukania..niektórzy sami ze soba czują sie niezbyt dobrze, męczą ich własne braki, dlatego baczniej analizuja i wyłapują je u innych. Do tego trzeba miec odwagę na związek, wiąże sie to z pewnym ryzykiem, jak wszelkie inne działanie. Spotyka sie rózne osoby na swojej drodze... i czasem poprostu ktoś odchodzi mimo iz zapowiadało sie całkiem dobrze.
Myslę ze nie mozna od razu tragizować, jak ona/on się zachował/a , na pewnym etapie poznania się wynikły rózne sprzeczności między dwojgiem ludzi i lepiej to zakonczyć z pokorą , nie unosząc sie dumą jak ona mogła mnie zostawić itp..
Gorzej gdy takie osoby "bawią się w miłość" to na pewno pozostaja rany, ale za naiwnośc czasem trzeba odpokutować.
to prawda ze niektórzy chcą miec kogoś za wszelką cenę byle nie być samymi..
zdarza sie ze czasem porządny chłopak bierze za zonę manipulatorkę, która przejmuje nad nim kontrolę:)
Znam takie pary (moja kolezanka)... zauwazyłam sie ze jak mężczyzna miał w domu dominująca matkę to własnie taką kobietę sobie na zonę wybiera i pozwala sobą rządzić;)
nie wiem jak on to wytrzymuje...ale widocznie mu to odpowiada:)
czasem , przeciwieństwa sie przyciągają..
ale jesli trafiają na siebie dwie zakompleksione, pełne obaw, nie ufne osoby to naprawdę jest im cieżko stworzyć związek..
zycze wszystkim dobrych wyborów... i nieustawania w poszukiwaniach.
Na wartosciowe rzeczy trzeba sie napracować;)

(5297)
M., lat 25data: 14.11.2008, godz: 23:45

Do Marcina. Wydaje mi się że większość dziewczyn dlatego wybiera takich jak to napisałeś „meneli” ponieważ mają zbyt niską smoocene i nie wierzą w to, że zasługują na lepszego mężczyznę boją się że zostaną same. Moja koleżanka jest tego przykładem jej ojciec pił i stosował przemoc w stosunku do całej rodziny. Myślałam, że ona będzie chciała wyrwać się z tego piekła i że będzie szukać innych wartości u mężczyzny niż takich jak ma jej ojciec, ale niestety tak się nie stało. Jej narzeczony jest strasznie zazdrosny wręcz nazwałabym to chorobą robi jej okropne sceny nawet przy znajomych i sądzę że nieraz ją uderzył, a ona zawsze go broni i kiedy raz z nią rozmawiałam to mówiła jaki jest wspaniały kiedy są sami, ale przecież nie na tym polega związek. Czasem trzeba gdzieś wyjść i co zawsze będzie ją tak traktować? To wszystko dzieje się teraz kiedy są narzeczeństwem, a co będzie po ślubie? Aż boje się pomyśleć. To przykre, że nawet w dzisiejszych czasach kobiety tak bardzo boją się być same, że wolą żyć z takimi draniami!!
Oj chyba tylko my tzn. osoby nie mające partnerów to wszystko analizujemy kto z kim, dlaczego itd. inni po prostu są ze sobą nie myśląc o tym, a my widząc te wszystkie nie udane związki szukamy ideału którego tak naprawdę nie ma. Choć ja zawsze wszystkim którzy mi mówią, że chyba szukam ideału bez wad skoro jestem sama mowie: „owszem szukam ideału, ale takiego który będzie miał takie wady z którym da się żyć i który będzie akceptował moje wady lub razem popracujemy nad tym żeby tych wad było mniej” Wiem trudno jest znaleźć kogoś takiego, ale jeszcze nie straciłam nadziei. Pozdrawiam

(5296)
Magadata: 14.11.2008, godz: 23:40

Do Celiny , lat 31
Celino, bardzo miło że pomyślałaś o dzieciach, które może nie same, ale samotnie spędzaja święta. Pracuję w Domu Dziecka, więc wiem jak to jest , gdy większosć dzieci wyjeżdża do swych rodzinnych domów, a część zostaje w placowce i wiem jak jest im przykro, chociaż niektórzy przybierają maskę niezależnych twardzieli. Widzę też radosć na twarzach dzieci , które wyjeżdżają do rodzin zaprzyjeźnionych, jak czekają na tę chwilę.
Dam Ci tylko dobrą radę, może na początek weź tylko jedno dziecko.
Często sa to poranione dzieci, i jeśli ktoś po jednej wizycie dziecka u niego w domu stwierdza,że to nie to, że rezygnuje już z tej znajomości, tak naprawdę nie ma pojęcia co to dziecko czuje, najpierw odrzucone przez rodzinę, a teraz widzi że po raz kolejny nie umie sprostać wymaganiom, że jest niechciane.
Porozmawiaj z psychologiem pracującym w placówce bądź z wychowawcą bezpośrednim dziecka

Celino życzę powodzenia.
Maga

(5295)
Justa, lat 29, e-mail: spring79@op.pldata: 14.11.2008, godz: 22:45

Do Marcina i innych :) Wydaje mi się, że dobrze jest jeśli dążymy do ideału, faktem jest, że ideału nigdy nie osiągniemy, bo natura ludzka jest w jakimś stopniu "ułomna" (może to troszkę nie najlepsze określenie). Każdy z nas musi mieć jakieś dobre wartości, na których się opiera, gdyż one pozwalają nam uporządkować życie i są mocną podstawą do kształtowania tego życia. Posiadanie jakiegoś ideału czy wzorca na pewno ułatwia stworzenie swojej hierarchii wartości, co nie znaczy, że zawsze się do tej hierarchii stosujemy. Wydaje mi się też, że musimy przyjąć fakt, że człowiek popełnia błędy i często się na drodze ku ideałowi potyka, co nie znaczy, że mamy w pełni te błędy akceptować - w tym rzecz, że mamy próbować je naprawiać i starać się ich nie powtarzać.
A co do upodobań kobiet - nie wiem jak inne Panie, ale mi nie imponują umięśnieni Panowie z grubym porfelem. Liczy się to co mężczyzna ma się w głowie i sercu, jakie wartości są najważniejsze dla niego, nie pijący i nie palący - jak najbardziej.
Pozdrawiam wszystkich poszukujących swojej Drogi :)

(5294)
gosia, lat 27data: 14.11.2008, godz: 22:22

Zawsze podobali mi sie mezczyżni tak zwani twardziele ,na pozadnych chłopaków nawet nie zwracalam uwagi ,ale chyba teraz z racji wieku i powazniejszego mysleniu o zalozeniu rodziny zaczynam doceniac tych dobrych chlopakow. Tak sie zastanawiam dlaczego nigdy nie zwracalam uwagi na pożądnych chłopakow i mysle ze to wynika z mojego srodowiska w jakim sie wychowalam, roli taty i roli mediow w moim życiu. Pozdrowienia : )

(5293)
Marcindata: 14.11.2008, godz: 21:39

Do Karina
Może i na końcu ale oczywiście nie zamierzam pozostawić bez odpowiedzi to co napisałaś w odpowiedzi na mój list.Otóż osobiście guzik mnie to obchodzi że ktoś się naśmiewa ze mnie że staram się być uczciwy,nie pije,nie pale.Niektórzy to robią ale jak mi mówią że tak robi "prawdziwy mężczyzna"tzn,pije,pali, zalicza kolejne dziewczyny to się im śmieje w twarz.Pewnie że oceniam kobiety i tak jak tysiące innych mężczyzn będę kiwał nadal głową z dezaprobatą gdy zobacze jak porządna dziewczyna idzie pod rękę z menelem(czyt.typem z pod ciemnej gwiazdy).Pewnie są faceci którzy chcą tylko zaliczać dziewczyny i uważają je za zakonnice ale nie ma się co nimi przejmować tylko omijać szerokim lukiem. Pozdrawiam:)

(5292)
Marcindata: 14.11.2008, godz: 21:20

Do Stokrotka 135
Myślę że wcale się nie zagalopowałem z tą bylejakością,po prostu jest wielu cwaniaków którzy potrafią świetnie grać i maskować się przed kobietami by uchodzić za "idealnego mężczyznę" a po ślubie to wychodzi jaki on jest i wtedy dopiero kobieta otwiera oczy ale jest już często za pózno.Oczywiście Maryja i Józef są niedoścignieni jak słusznie zauważyłaś ale ludzie, a my którzy uważamy się za wierzących w szczególności ,mamy obowiązek zbliżać się do tego ideału i jeśli dziewczyna jest osobą wierzącą,ma zasady,potrafi się uśmiechnąć do blizniego,jest wrażliwa a chłopak jest uczciwy,wrażliwy i szanujący kobietę to oni są już blisko tego ideału jaki prezentowała Święta Rodzina.To wszystko jest ważne i musimy mieć to na uwadze....W tym tygodniu zmarła tragicznie pewna młoda dziewczyna z mojej miejscowości,zmarła razem ze swym chłopakiem na wskutek zaczadzenia w mieszkaniu.Szok,tragedia,rozpacz....i do tej rozpaczy doszedł fakt iż ta dziewczyna już od dawna mieszkała ze swoim chłopakiem bez ślubu kościelnego i wyszło jeszcze że z tego(i zapewne jeszcze innych)powodu przez 3lata nie była u spowiedzi.I dzis proboszcz ma dylemat jak iść do tego domu jak prowadzić pogrzeb osoby która żyła w grzechu nie chcąc tego zmienić.Pozostaje tę sprawę zostawić Bożemu Miłosierdziu ale w ludzkich oczach jest jasne że życie wbrew przykazaniom i przyzwoitości jest złem...Dlatego tak ważne jest by zbliżać się do tych ideałów którymi są Józef i Maryja. Dobranoc wszystkim:)

(5291)
Marcindata: 14.11.2008, godz: 19:49

No niezle mi się dostało,dobrze że chociaż Piotrek rozumie mój punkt widzenia.Czy staram się być kimś takim jak św.Józef?Tak,staram się.Czy mi to wychodzi?Nie chce być sędzia dla siebie samego,niech inni to ocenią.A co do mężczyzn to chcę Wam dziewczyny powiedzieć coś czego chyba nie wiecie.Otóż wielu chłopaków gorszy się i krzywi na widok dziewczyny która idzie pod rękę z...przepraszam za mocne określenie...menelem albo kimś kto nadużywa alkoholu.I wielu z nich mówi:o matko co ona w nim widzi,oczu nie ma czy co,zupełnie jej nie rozumiem.Tak, to są jedne z tych sytuacji w których mężczyzna dochodzi do wniosku że kobieca logika jest...nielogiczna.Tak jak powiedział Piotrek i ja to powtórzę ponownie dla wielu kobiet mężczyzna pokroju św.Józefa jest mało atrakcyjny i niezauważalny.A co do mojego braku partnerki to to że jej nie mam jest dla mnie karą za błędy przeszłości i samotność przyjmuję jako krzyż który jest trudny i czasami bardzo ciężki ale jest w tym wola Boża i staram się ją przyjąć z pokorą co wcale nie znaczy że z radością i łatwością. Pozdrawiam wszystkie Zródełkowiczki które starają się żyć inaczej niż dyktuje dzisiejszy świat i ich wzorem do naśladowania jest Maryja a nie gwiazdy pop czy ekranu.

(5290)
Gabrysia, lat 33, e-mail: oaza4@op.pldata: 14.11.2008, godz: 19:29

cały miesiąc pisałam z chłopakiem który mnie tu odszukał, teraz przestał się odzywać. Tak strasznie mi na nim zależało, może znów mnie tu odnajdzie

(5289)
ania, e-mail: aniac@poczta.onet.pldata: 14.11.2008, godz: 18:03

wydaje mi się Marcinie ze szukasz ideała i porównując kobiety do Maryi...a czy Ty w oczach innych jestes porównywalny do sw Jozefa? bo wypada tak zapytac..
jesli tak to powinienes byc rozchwytywany..
wnioskuje ze jestes bardzo niedowartosciowanym człowiekiem. nie spotkałam jeszcze chłopaka który by sie zastanawiał co ona w nim widzi? i ze patrzysz na to z niesmakiem.... nikt na siłe nikomu nie każe byc z druga osobą, to jest jego świadomy wybór..

ludzie dzis nie potrafią sie odnalezc, mają jakies wygórwane wyobrażenia o partnerze idealnym... stworzą taki własny obraz i kurczowo sie go trzymają.. a czasem trzeba z czegos zrezygnować.
i jak stokrotka spytam kto potrafi byc jak Józef albo Maryja? nie ma takiego człowieka, mozna ich naśladowac ale nigdy takimi idealnymi wzorami św rodziny nikt z nas nie będzie! I Pan Bóg tez tego od nas nie wymaga. Maryja była niepokalana bez grzechu a Józef był szczególnie obdarzonym łaską człowiekiem do roli ojca Syna Bożego. I to prawda Marcinie , możemy marzyć o byciu na wzór rodziców Jezusa.. z tym ze my otrzymalismy pewne ograniczenia, braki, słabości..

mamy rozne doswiadczenia życiowe i one w jakis sposób człowieka ograniczają.. ale to najlepiej zrozumiec dopiero w małżeństwie. .. wczesniej to takie idealizowanie miłości małżenskiej, a w zyciu bywa róznie, trzeba się zgodzic na słabosci drugiej osoby, nie zapominając ze kazdy ma swoje...

Uważam ze jesli człowiek zna swoje ograniczenia i nie "udaje" przed sobą ideała, to łatwiej mu otworzyc sie na druga osobę i nie stawiac innym poprzeczki wyzej niz samemu sobie..

a co do Piotra widzisz, wy cierpicie na to samo co wiele kobiet!
które szukają prawdziwego mężczyzny,czasem po drodze spotykają takich którzy chcą sie tylko zabawic, albo są niezdecydowani, jak ta dziewczyna którą Ty spotkałes.. nie wszyscy mysla powaznie o przyszłości..ale chyba nie ma czego żałowac , lepiej wczesniej stracic niz gdyby stworzyc toksyczny związek z taką osobą. Prawie każdy bez względu na płeć, sparzył się na drugiej osobie.
czasem zdarza sie ze pierwszy partner zostaje na całe życie, ale to bardzo rzadko. Z reguły kazdy samotny w pewnym wieku ma jakies przykre wspomnienia..

tak wiec ogolnie problem jest po obu stronach.. w pewnym wieku wymagania wzrastają i coraz trudniej przyjąć drugiego z pewnymi ograniczeniami.

(5288)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 14.11.2008, godz: 17:42

Piotrek...., nie możesz znaleźć odpowiedniej dziewczyny. Odpowiedniej, to znaczy jakiej? Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć. Żyję na tym świecie dłużej od Ciebie i z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że związek ma wtedy szansę przetrwania gdy para jest do siebie podobna. Jesteś spokojnym, wierzącym człowiekiem a więc szukaj dziewczyny podobnej do siebie. Można się różnić, ale nie w tych podstawowych sprawach. Przecież ateista nigdy nie zgodzi się z wierzącym albo ktoś bardzo lubiący imprezy z cichym spokojnym człowiekiem. Przeciwieństwa mogą fascynować, prowokować, zmuszać do myślenia, dyskusji ale na dłuższą metę to związki od samego początku skazane na przegraną. Poza tym bardzo ważna jest rozmowa. Trzeba lubieć ze sobą przebywać i rozmawiać na wszystkie możliwe tematy. Dlaczego mamy tak dużo rozwodów? Bo większośc ludzi nie potrafi się właściwie dobrać, a potem fascynacja mija, przychodzą jakieś problemy, coś zaczyna się psuć, szerzej otwierają się nam oczy i uciekamy, bo niczego nie chce się już naprawiać......Ja zawsze powtarzam, że w każdym związku trzeba mieć więcej wspólnego niż tego innego, tego indywidualnego. Do tego niech każdy doda tyle samo dobrej woli, pracy nad samym sobą, miłości, przyjaźni i zwiazek się uda i zawsze będzie miał szansę na przetrwanie.

(5287)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 14.11.2008, godz: 16:18

Marcinie, Marcinie, Marcinie.....chyba się trochę zagalopowałeś z tą "bylejakością"......Dla Ciebie może jakiś tam chłopak być bylejaki a dla tej ładnej dziewczyny może być fajnym facetem, z którym warto się związać. Nie pomyślałeś o tym? Ten bylejaki chłopak ma ładną dziewczynę i nie czuje się samotny a Ty???? Coś mi się wydaje, że nie należy w ten sposób oceniać ludzi. Może się mylę, ale poczułam nutkę zazdrości w Twojej wypowiedzi.....On bylejaki i ma kogoś, Ty z wartościami i....., sam sobie dokończ to zdanie. Maryja i Józef są ideałami, których żaden człowiek nie doścignie, bo jest tylko człowiekiem z szeregiem wad i słabości. Coś mi się wydaje, że masz tak wygórowane oczekiwania wobec kobiety, że żadna im nie będzie w stanie sprostać. Maryja została wybrana przez Boga, jest jedyna w swoim rodzaju. My kobiety nie dorastamy Jej do pięt. Tak samo jest z Józefem. Został wybrany przez Boga i żaden mężczyzna mu nie dorówna. To są ideały, wzory, to liderzy wśród Świętych.Pozdrawiam Wszystkich i życzę pogodnego patrzenia na ludzi, takiego wnikliwego dostrzegania ich pozytywnych i wartościowych cech.

(5286)
Piotrek..., lat 25, e-mail: lekkim_powiewem@op.pldata: 14.11.2008, godz: 15:54

tak się przyglądam rozmowie tu na forum odnośnie tego jakie są dzisiejsze kobiety czy mężczyźni.
Na podstawie swoich własnych obserwacji, chciałbym napisać coś od siebie.

Otóż w zupełności zgadzam się z Marcinem. Przytoczę tu jego myśl
"A czy wszystkie kobiety marzą o kimś takim jak św.Józef?...z tego co zauważam to nie,dla niektórych kobiet taki mężczyzna jak Józef jest kimś nudnym,mało rozrywkowym,kimś na kogo by raczej nie zwróciły uwagi."

Nie chcę się wychwalać, ale właśnie jestem takim spokojnym człowiekiem, nie palę papierosów, jeśli chodzi o alkohol, to okazyjnie (naprawdę okazyjnie) wypiję piwko, w miarę jakoś tako wyglądam; wykształcenie wyższe... no i naprawdę trudno jest mi znaleźć jakąś odpowiednią dziewczynę.
Pewien mój kolega (też spokojny) nawiązał znajomość z jakąś dziewczyną, no i musiał tą znajomość przerwać, bo on nie pije alkoholu (jest abstynentem) i nie prowadzi rozrywkowego stylu życia. A ona za to typ imprezowiczki...

Obserwując świat doszedłem do wniosku, że jeśli facet jest typem 'twardziela' to zawsze ma przy boku swoją dziewczynę.
Pozdrawiam.

(5285)
karinadata: 14.11.2008, godz: 14:50

no Marcinie przegiąłeś z tym uogolnieniem kobiet :)))) ze tylko one nie interesują sie typem Józefa a meżczyzni (piszesz w imieniu :każdy !) chciałby miec pokorną pobozną jak Maryja !
he he... tym sprowokowałes mnie do napisania co mysle..
nie uogolniam ze kazdy, bo znam tez porządnych .. ale spotykam tez wielu mężczyzn dla których "z kosmosu" chyba taka kobieta albo powiem inaczej często znane powiedzenie mężczyzn: dewotka, zakonnica, świętoszka itp sama to usłyszałam jak odmówiłam dwóm pojscie do łóżka po krotkiej znajomosci..albo zwyczajnie przykład na wycieczce w niedzielę ze wolałam isc na mszę św niz zaliczyc jakis wypad.
nawet na zapisanych sobie spotyka sie wypowiedzi :nie szukam przesadnie religijnej co oznacza :nie za skromnej i nie za poboznej ...ale modnie ubranej odważnej (namiętnej) , zeby sie z nią pokazac . Pobozni mężczyzni tez tego pragną. :))
chyba 2 razy się spotkałam ze ktoś stawiał za wzor kobiety- żony Maryję
a reszta nie wspomniala o religijnosci..
dla niektórych jesli pokorna- znaczy tyle w sensie ze nie zwracająca uwagi na innego i zapatrzona w swojego wybranka:)))
wiec nie pisz ze kazdy meżczyzna szuka poboznej skromnej dziewczyny jak Maryja, bo nie uwierzę! takie rzeczy pisz za siebie.. .takich jak Józef- meżczyzn jest tez nie łatwo spotkać, choc na pewno są tylko bardziej pochowani:).
..cnota pokora jest dzis wysmiewana.. kojarzy sie z wyrzeczeniem, pewnym ograniczeniem bo nie pojdziesz do łożka przed ślubem, bo nie szalejesz... nie przekroczysz 10 przykazan..

ale Marcinie...pachnie mi tu goryczą .. ciągle oceniasz kobiety , takie porządne dziewczyny, co ona widziała w takim ...itp
to jest problem emocjonalny. człowiek akceptujący siebie nie "waży" ludzi na co kto zasłużył, na jakiego partnera a Ty często to robisz ...i chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego.
wybacz ale trochę niesprawiedliwe są Twoje określenia kobiet.. probujesz za swoją samotność obwiniac ród kobiecy? niczym przyklejanie etykiety ...

Proszę żeby mężczyzni to czytający nie poczuli sie urażeni, nie mam "alergii" jesli chodzi o mężczyzn.. odbieram rzeczywistośc jaka jest.. i wierzę ze mozna spotkac poczciwych zwyczajnych i sw Józefów , którzy szukają na wzór Maryi.

Marcinie pora przestac tak myslec.. a działac i szukac tego wzoru :) inaczej poszukiwania moga byc trudne. nastawienie zmienia duzo.
miłego dnia zyczę, :-)

(5284)
Do Marcinadata: 14.11.2008, godz: 13:42

Nie wiem gdzie szukasz tyhc dziewczyn, ale ja znam wiele takich.
Jeśli jesteś z Warszawy lub okolic polecam raz przyjść we wtorek na spotkanie Wspólnoty Woda Życia www.wodazycia.pl wiele pięknych, wykształconych, żyjących Bogiem na codzień samotnych dziewcząt, kobiet w dowolnym wieku...

Na przeznaczonych, również dziesiątki takich znajdziesz. Zamiast narzekać zacznij szukać:)

Z Bogiem.

(5283)
Marcindata: 14.11.2008, godz: 13:40

Do Celina,31lat
Pracowałem kiedyś w domu dziecka więc mogę ci coś poradzić i myślę że to dobry pomysł.Dzieci to nie rzeczy a osoby więc tak jak każdy człowiek docenią to że chociaż na święta mają do kogo pojechać i przynajmniej te pare dni w roku będą mogły poczuć ciepło domowego ogniska na które nie mogą liczyć w domu dziecka.Myślę że gdybym w chwili obecnej był sam to też wziąłbym takie dziecko pod swój dach na święta a może nawet stworzyłbym mu rodzinę zastępczą.Chociaż wiadomo że samotny mężczyzna czy samotna kobieta nie stworzy takiej rodziny w pełnym wymiarze ale jeśli jest dobrym,wrażliwym człowiekiem to stworzy przynajmniej namiastkę która i tak będzie o wiele lepsza dla tego dziecka niż życie w domu dziecka. Pozdrawiam i życzę podjęcia odważnej decyzji:)

(5282)
eladata: 14.11.2008, godz: 11:55

Niektórym jakoś trudno jest spotkać tą włąsciwą osobę przy boku której spędzi się resztę życia. A tęsknota za miłością i długie czekanie nie najlepiej wpływają na taką osobę samotną, więc czasem popełnia się błędy, byleby tylko w pore przyszło opamiętanie, bo rozwodów rzeczywiście jest coraz więcej.
Poznałam kiedyś człowieka z którym spotykałam się około pół roku. Nie najlepiej wspominam ten czas, ta znajomość to była ciągła manipulacja uczuciami. Przez długi czas z nikim się nie spotykałam więc bardzo tęskniłam za tym prawdziwym uczuciem, za tym by kochać i być kochaną. Dzieliło nas wiele, od sporej różnicy wieku, poprzez sposób podejścia do życia i praktykowanie wiary. Ale ta tęsknota za miłością i jego zachowanie w stosunku do mnie przysłoniły mi racjonalne myślenie. Szybko mi się oświadczył. Choć wiedziałam że nie jestem gotowa by podjąć taką decyzję on nieustannie nalegał. W końcu definitywnie zkończyłam tą znajomość. Ale poczucie winy i krzywdy, które ja mu wyrządziłam i które on na każdym kroku mi przypominał i podkreślał pozostawiło we mnie ranę. I choć minęło 2 lata i on ma już żonę i dziecko w drodze, to jednak nadal nie pozwal mi o sobie zapomnieć. Dla mnie to nie jest zachowanie normalne. W ramach jak on to mówi naszej "przyjaźni" pisze smsy o jego uczuciu do mnie. Gdybym ja miała mieć takiego męża, który za moimi plecami podtrzymuje dawne znajomości z byłymi to chyba wolę nadal być sama. Mam tylko nadzieję, że jego żona jest i będzie z nim szczęśliwa. A ja poprosiłam by wykasował mój nr telefonu i tak sobie myślę, że może powinnam zmienić nr.

(5281)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej