Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [475] [476] [477] [478] [479] [480] (481) [482] [483] [484] [485] [486] [487] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Piotrdata: 01.11.2008, godz: 11:47

Madziu - jeżeli szukasz oazowiczów, to najpewniejszą drogą do ich poznania jest włącznie się w Oazę. Inaczej mamy do czynienia z loterią, a chyba nie o to chodzi. Twoje narzekania wobec tego są trochę bezsensowne. Zamiast narzekać, lepiej coś zrobić - w tym przypadku szukać tam, gdzie najpewniej spotkasz kogoś, kto będzie podzielał Twoje poglądy.

Gosiu, 22 - patrzenie na ciało jest całkiem naturalne i wcale nie wyłącznie męskie. Kobiety również patrzą na ciało i nie ma w tym nic niezwykłego. Po prostu jesteśmy tak już stworzeni, że najpierw widzimy powłokę, a dopiero później ewentualnie poznajemy drugiego człowieka bliżej - jego wnętrze.

Przyznaję - do tej pory nie wiem, o co chodziło z tym TVNem 24..:/ Swoją drogą, mimo tego, że przeprosiłaś, chciałbym się dowiedzieć, czemu to napisałaś? Po prostu mnie to nurtuje..

(5130)
Madzia, lat 19, e-mail: magdalewandowska1@wp.pldata: 31.10.2008, godz: 22:44

Witajcie!
Dawno tu nie zaglądałam a widze że jak zwykle ciekawe tematy i posty:). Tak się ostatnio zastanawiam jak bardzo trudno jest znaleźć faceta który by wyznawał takie wartości jak ja. Zaczęłam studia w Warszawie i widzę dużo niedojrzałych cwaniaków którzy pokazują jak bardzo wszystko mają gdzieś. Dlaczego tak jest że nikogo nie mogę spotkać? Dlaczego kiedy jestem samotna w nowym mieście i tak bardzo potrzebuję kogoś naprawdę bliskiego to nikt nawet nie pojawia się na horyzoncie? Czasami aż się buntuje przeciwko takiemu stanowi rzeczy ale nie mogę nic zrobić.. No bo niby mogę pójśc na jakąś imprezę i poznać jakiś fajnych chłopaków ale czy jest jakakolwiek szansa że to będą ludzie z oazy lub przynajmniej z takimi wartościami? Moja przyjaciółka ciągle mi powtarza że powinnam po prostu cierpliwie czekać ale może jednak powinnam coś zacząć działać.. Co Wy o tym myślicie? Co mi radzicie?

(5129)
karinadata: 31.10.2008, godz: 19:47

rekma, to bardzo duzo ze przyznałes sie do popełnienia błedu, choc mysle ze to raczej była pewna nietrafna uwaga.. i ważne ze nikomu nie wyrządziła krzywdy..:)
czasem nieopatrznie wnioskujemy. wiec nie zniechęcaj się i zaglądaj tu częściej :)

(5128)
rekmadata: 31.10.2008, godz: 18:38

Przeprosilem ,mało jest takich ,którzy uzają własny błąd.
rekma!

(5127)
Marcindata: 31.10.2008, godz: 14:01

Do Rekma
A skąd ci przyszło do głowy to tvn 24?Co programy tej telewizji mają wspólnego z tym co tu piszemy?.Przecież nasze posty to nie wiadomości z serii:wybór Laty na prezesa PZPN czy:jaki wizerunek powinien widnieć na monecie euro.My tu piszemy o życiu takim jakim ono jest o prawdziwych problemach ludzkich a nie tanich sensacjach które codziennie próbuje nam do głowy wtłoczyć telewizja czy prasa...

(5126)
rekmadata: 31.10.2008, godz: 11:02

Przepraszam za moj wpis: (że wkrada się tvn24),którego teraz żałuje ,że wpisałem ,
"każdy z nas ma prawo do własnych przemyśleń "
jeszcze raz przepraszam.
=================


(5125)
Gosia, lat 22, e-mail: gosia_ur21@wp.pldata: 31.10.2008, godz: 11:02

Według mnie każda kobieta i każdy mężczyzna są prawdziwi heheh :P
A swój ideał osiągają kiedy dążą do tego by osiągnąć szczyt swojego rozwoju pod względem fizycznym, psychicznym i duchowym...
A idealną Miłość tworzą wtedy kiedy spotykają właśnie siebie tzn. tak jak Adam i Ewa, Maryja i Józef...
Trzeba doceniać każdego człowieka... każdemu człowiekowi przeznaczony jest jego własny ideał... ;)
Nie ma mniej czy bardziej idealnych.. wszyscy jesteśmy dziećmi Boga tj. Ideału
Nasz ideał wiąże się z podobieństwem do Boga, człowiek osiąga swój szczyt jeśli starając się być obrazem i podobieństwem Boga..

(5124)
Dominika, lat 24, e-mail: dominiq83@o2.pldata: 31.10.2008, godz: 10:20

pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów z Częstochowy, co prawda nie mieszkam w samym centrum ale 10 km od centrum właśnie wróciłam z Jasnej Góry, to naprawdę niesamowite, miałam ostatnio ciężkie dni i chwile, i gdy wracam z tego miejsca czuje się jak nowo narodzona, TO miejsce działa cuda naprawdę wierzcie mi, zapraszam Was wszystkich którzy macie dobre i złe dni, gdy was dopadną chwile zwątpienia na Jasna Gore...

(5123)
Marcindata: 31.10.2008, godz: 09:23

No właśnie... jakie cechy powinien według was posiadać PRAWDZIWY mężczyzna i PRAWDZIWA kobieta?. Dla mnie wzorem jest tu Maryja i św. Józef. Ona-czysta i święta,wrażliwa na drugiego człowieka,piękna na duszy i na ciele.On-troskliwy,odważny,odpowiedzialny,święty......ONI oboje są odpowiedzią na prawdziwą męskość i kobiecość. Pozdrawiam w tym czasie zadumy nad życiem i śmiercią

(5122)
kruczka, e-mail: bialakruczka@gmail.comdata: 31.10.2008, godz: 01:26

bardzo lubię tutaj zaglądać, piękne i mądre rzeczy tutaj wypisujecie. czytając niektóre wpisy powodują, że też chcę czuć to szczęście bycia w pełni córką Boga. Czasem jest mi ciężko i trudno mi zrozumieć ten świat, myślę, że z Bogiem byłoby mi łatwiej. Chciałam w koncu pójść do spowiedzi ale coś mnie blokuje, chyba myśl, że to nic nie zmieni, że potem i tak będę żyć tak jak teraz czyli byle jak. Nie chcę już tak żyć, bez Boga, bez modlitwy ale tak mi trudno wrócić. Dlatego jeszcze raz proszę Was o modlitwę o wytrwałość i siłę. A może ktoś ma jakąś dobrą radę? Wcześniej ktoś napisał aby wybrać się do Częstochowy. Powiem szczerze, że nadarzyła się okazja choć odległość dość spora ode mnie jest. wszystko jednak legło w gruzach. ale myśle, ze nic straconego tylko wyjazd został odłożony w czasie. a tak się cieszyłam. naprawdę.
Tak ciężko iść przez życie samemu...
pozdrawiam wszystkich cieplo;)

(5121)
Beata, lat 32, e-mail: samarytanka76@o2.pldata: 30.10.2008, godz: 22:42

witajcie wszyscy...znam to miejsce,był czas,ze poznałam tu dobrych ludzi i nasz kontakt wirtualny ucichł,urwał się...pisze dziś,bo moja wiara za malutka,niedawno odnaleziona...kryzys dopada..zwłaszcza tego kto bardzo chce być blisko Pana...o sobie krótko...postaram się...samotnie wychowuje dwie córeczki,przestaje sobie radzić z życiem,to wszystko tak skomplikowane było podczas gdy byłam daleko od Pana,ze trudno teraz w pigułce napisać o tym co złe, a co dobre było...wiem jedno ...dzięki Panu żyje ja i moje córki,których ojcowie nie uznali..każdy z nas ma inną historię,a należymy do jednego Boga..proszę Was módlcie się za mnie dzieci i moich rodziców,bo bez nich jak i siostry- która teraz daleko...nie dałabym rady,Pan dał mi odpowiedź na moje prośby i objawił się w ludziach,których poznałam w internecie i tak...jak internet potrafi nieść dużo zła, tak... nie spodziewając się...otrzymałam wiele łask....za te osoby,które każdego dnia staram sie pocieszyć i za nas jak i za Was tu wszystkich chwała Bogu!! wiem,ze tylko Pan mnie trzyma...zaczynają się schody,dzieci chore,niby zwykłe przeziębienie a ja grypę czuję w kościach...jutro nie wiem jak wstanę aby sie nimi zająć..jedna córa ma 5 lat a druga 5 miesięcy...pozdrawiam Was wszystkich bardzo ciepło i serdecznie,zjawie się znów i podejrzewam,ze niedługo. zostańcie z Bogiem!! spokojnej nocy

(5120)
Marcindata: 30.10.2008, godz: 21:31

Do Basia,lat 24
Myślę że po prostu niewłaściwych mężczyzn wybierasz.Napisz do mnie to się przekonasz:mati1978@onet.eu Pozdrawiam i czekam na twój sygnał:)

(5119)
Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 30.10.2008, godz: 21:26

Każdy z nas stracił w życiu kogos bliskiego. Babcię, dziadka, może rodziców, może dziecko lub przyjaciela czy kolegę. Nie zawsze mamy możliwość by odwiedzić grób bliskiej osoby. Ale raz w roku przychodzą dni które zbierają nas przy grobach naszych bliskich. Jest to Święto Wszystkich Świętych i następny dzień Święto Zmarłych tradycyjnie nazywane Zaduszkami.

Tradycją i zwyczajem jest, że w te dni odwiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, znajomych. Przynosimy kwiaty, zapalamy znicze, modlimy się za nich. Są to też chwile zadumy i refleksji, nie tylko nad tymi co odeszli ale i nad naszym życiem. Są to dni szczególnej łączności z tymi, którzy odwołani przez Boga z tego świata, czekają na Nas na drugim brzegu. Wierząc w istnienie Boga, w to czego uczył nasz Jezus Chrystus wiemy, że nasi bliscy których groby odwiedzamy nie odeszli od nas na zawsze. Groby które odwiedzamy to tymczasowe mieszkania nie dusz naszych bliskich lecz ciał do których byliśmy przyzwyczajeni obcując z nimi w życiu. Przystrajając kwiatami groby czynimy to tak jak przystrajamy często kwiatami nasze mieszkania. Przystrajamy tymczasowe mieszkania cial naszych bliskich. Duszom natomiast zapalamy światła. Swiatła symbolizujące Chrystusa. Swiatla które rozjaśniają im drogę do domu do którego podąrzają. Światła rozjaśniające ciemności czyśćca do którego często trafiają nim trafią do mieszkania przygotowanego przez Ojca. Ale kiedy tak przystrajamy groby, kiedy zapalamy światła oni są obecni wśród nas. Mimo że ich nie widzimy, są z nami. Radują się z naszej obecności. W te dni znajdźmy choćby chwilę by nie zapomnieć o grobach swoich bliskich. By nie zapomnieć o tych którzy przekroczyli już bramę Domu Ojca. Wiele jest też grobów zapomnianych przez ludzi. Zatrzymajmy się choćby na chwilkę z chwilą zadumy, refleksji i przy takich grobach. Będzie to radością i dla dusz zapomnianych przez ludzi. I nie zapomną nam tego.
Uszanujmy też miejsca spoczynku naszych bliskich, znajomych.
Kiedyś na jednym z cmentarzy widziałem napis:
"Pamiętaj i uszanuj to miejsce. Dziś jest ono miejscem ich spoczynku, jutro będzie Twoim"
I na koniec jeszcze krótka modlitwa.
Boże, miłosierny Panie, daj duszom sług i służebnic Twoich miejsce w niebie, błogosławiony pokój i jasność Twojego światła.
Panie, wysłuchaj łaskawie naszych modlitw za dusze sług i służebnic Twoich, za które się modlimy prosząc, abyś je przyjął do społeczności swoich Świętych.
Spraw, prosimy Cię, Panie, aby dusze sług i służebnic Twoich, oczyszczone ze swoich win, otrzymały przebaczenie i wieczny odpoczynek.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

(5118)
Trawiasta, lat 27data: 30.10.2008, godz: 19:50

Marcinie, chyba mnie zle zrozumiales... ja nie pisze nic o PRAWDZIWYCH facetach. Przeczytaj jeszcze raz moj wpis powoli i z uwaga :)
Ja odnioslam sie tylko do kwestii atrakcyjnosci mezczyzn i kobiet. Ostatnio na ten temat rozmwialam z przyjacielem i z moim Ukochanym, rozne padly kwestie i pytania ale moj wniosek jest taki: trzeba odkrywac swoje naturalne piekno, nie dawac sie zmanipulowac haslom z telewizji, wpajaniu od malego ze tylko modne jest piekne.... A poza tym nie ma pieknego zewnetrza bez pieknego wnetrza. A to jest mozliwe tylko gdy nasza relacja z Bogiem jest prawdziwa,zywa, szczera. Maryja nie uzywala kosmetykow, nie farbowala wlosow a jednak jej pieknosc opiewaja Ci, ktorym sie objawila. A byla zwyczajna dziewczyna z Nazaretu, ktora powiedziala Bogu FIAT....

Karino, trudno sie nie zgodzic z Twoim stwierdzeniem. Tak, ludzie potrzebuja piekna dookola siebie i byc moze dlatego chca byc w otoczeniu pieknych ludzi. Ale mysle ze prawdziwe piekno wynika, wyrasta z glebi czlowieka; mozna byc przecietnej urody a przyciagac do siebie ludzi swoim cieplem, charakterem, dobrym stosunkiem do swiata. Co prawda w pracy zawodowej jest inaczej... to jest dziedzina w ktorej niejednokrotnie liczy sie (zludny czesto) pierwszy efekt, pierwsze wrazenie, spodobasz sie na rozmowie, przechodzisz... jesli jestes ladna to zalatwia wszystko.
Na szczescie Pan Bog nie mierzy nasza ludzka miara. I patrzy na Serce czlowieka a nie na jego wyglad. Jak dobrze ze tak jest :)

rekma, sprobuj wylaczyc telewizor w momencie czytania zrodelka. wtedy Ci tvn24 nie wejdzie :) pozdrowienia.

(5117)
Agnieszka, lat 34data: 30.10.2008, godz: 18:24

Prosicie o miłość ale o taką dobrą i mądrą,
...do człowieka, który jest dojrzały i potrafi ją odwzajemnić.
O taką, z której radość rozpiera serce a nie rozsadza wnętrzności.
Jest uczucie nazywane miłością, które na jego miano nie zasługuje.
To udręka, niepewność, ból, rozpacz po zdradzie.
Wszystko to wynika z tego, iż nie potrafimy zatrzasnąć drzwi za przeszłością i pozwalamy się wkradać demonom, które nie są w stanie wnieść w nasze życie niczego dobrego.
PRzynosza tylko smutek, ból i żal....
Są takie uczucia, po ktorych powinno się dać wyczyścić pamięć.
Moglę się o siłę i mądrość, która by mi pomogła walczyć z tymi demonami.
Boże nie pozwól mi więcej ulec iluzji. Daj mi uciec od ludzi, którzy mnie zranili i zdradzili
Pomóż mi przestać ich kochać, pomóż obronić się przed kolejnym zranieniem.
Daj mi poznać dobrego człowieka, ktory mnie nie zdradzi gdy zbrzydnę na terapii,
który mnie odwiedzi w szpitalu, który bedzie przy mnie gdy będę się leczyła a nie będzie czekał czy się wyleczę.
Zwątpiłam w człowieka...
a moze to nie był człowiek...
tylko narcyz....
nie zaufam już kwiatom...

(5116)
Gosia, lat 22, e-mail: gosia_ur21@wp.pldata: 30.10.2008, godz: 09:12

Do Basi

Wiesz.. nie znam Twojej historii...
Mogę tylko napisać co mi się nasunęło jak czytałam Twój wpis...
Mężczyźni patrzyli, patrzą i będą patrzyli na kobiety - na ich ciało, urodę itd. bo taka jest ich natura, tak to zostało urządzone... i w sumie czy jest w tym coś złego?
Nie wiem dlaczego u niektórych kobiet pojawia się pragnienie by mężczyzna patrzył na nie jak .. ( no właśnie jak? hmm) jak na drugiego mężczyznę tylko, że kobietę ? heheh
A w sumie chciałybyśmy, żeby mąż patrzył na nas jak na kobiety... i również zachwycał sie naszym ciałem :) Tylko, że przecież przed i po ślubie to wciąż ten sam facet.. ;)
Wiesz ja Cię rozumiem bo też tak czuję, też chciałabym, żeby mój mężczyzna poznał mnie najpierw jaka jestem naprawdę w środku.. I dla mnie też cielesność nie jest punktem nr 1...
A dokładniej.. po prostu chciałabym żyć z moim mężczyzną w czystości przedmałżeńskiej ...
Myślę że trzeba starać się to w pewien sposób zrozumieć, pojąć.. heh
Może mężczyźni właśnie tacy są (chociaż w sumie nie wiem jacy są hehe - może tu poproszę panów o zdradzenie rąbka tajemnicy ;)) bo to oni są w pewnym sensie inicjatorami... No nie wiem ale ja osobiście bardzo źle czułabym się w roli 100% podrywacza/ki.. ;) Wydaje mi się że większość mężczyzn (a może tak naprawdę wszyscy) czują się gdzieś tam zdobywcami i to nie tylko kobiet... No a kobiety lubią być zdobywane.. odkrywane... itd. Dlatego mężczyznom potrzebny jest jakiś wskaźnik, który zawęziłby krąg kobiet spośród których mają wybrać tą jedyną...
Dlaczego mężczyźni patrzą na ciało? (Kobiety zresztą też tylko są bardziej tolerancyjne, wyrozumiałe tzn w inny sposób postrzegają piękno)Piękno ciała, atrakcyjność jest związana z tym, że dwoje ludzi chce ze sobą po prostu być (w wąskim i szerokim rozumieniu tego słowa :) To jest jakby wyznacznik kiedy na kogoś spojrzymy i czujemy że chcemy go poznać, jest dla nas interesujący..:)
Wiesz myślę że każdy facet i każda kobieta ma jakieś tam swoje wartości.. Tylko, że zależy co dla kogo jest wartością...
Są ludzie, którzy nie czują się gotowi wiązać się z kimś do końca życia... dlatego zmieniają partnerów, szukają... Zresztą można to wyczuć... Po to chyba m.in Bóg dał kobietom intuicję.. ;) Dosyć łatwo można wyczuć jaki jest facet tylko trzeba mieć odwagę stanąć w prawdzie, chcieć go poznać takim jakim jest a nie tłumaczyć sobie w duchu, że w tym się zmieni, a tamto to w sumie da się wytrzymać...
Trzeba stanąć w prawdzie przed samą sobą i przed drugim człowiekiem... I nie naciągać się, nie udawać kogoś innego, nie skrywać swoich poglądów, marzeń, zapatrywań... Trzeba mieć do tego odwagę... Kobiety czasem boją się chcieć czegoś więcej... boją się, że przez to zostaną odrzucone.. każdy boi się odrzucenia... Ale to nie powód żeby zapomnieć o tym co się wyznaję, co nosi się w sercu.. bo to co ma się najgłębiej w sercu to jest naszą najgłębszą istotą... rezygnując z tego rezygnujemy z siebie... Wiem to doskonale z własnego przykładu
To nie jest tylko tak, że mężczyźni skaczą z kwiatka na kwiatek.. czasem jest tak że kwiatki pozwalają po sobie skakać... Dlaczego? bo nie znają do końca swojej wartości...
Istotę kobiety w jakimś sensie określa Pismo Święte.. Niestety nie mam pod ręką teraz i nie mogę dokładnie zacytować... ale pisze w nim, że kobieta miała być pomocą dla Adama.. (w sumie, żeby nią być to trzeba najpierw siebie samą poznać - co ja mogę zaoferować, jak pomóc mojemu Adamowi - trzeba dowiedzieć się kim jestem, jaka jestem, poznać swoją wartość, żeby pomagać komukolwiek trzeba być silną osobą, silną kobietą, ... A skoro mamy byś wszystkie pomocą dla swoich mężczyzn czyli z natury jesteśmy SILNE :) Bóg nas takimi stworzył!!! Trzeba odkrywać w sobie tą siłę.... Mężczyzna ciebie zranił? ale przecież Ty jesteś silna :) poradzisz sobie... Mnie też kiedyś ktoś zranił... Baardzo.. ale z czasem odkryłam że to nie było zranienie.. to była nauka dla mnie.. i dla tej osoby...
Wiem że boli, ale to dlatego, że człowiek ma uczucia, które też są darem.. :) często cudownym.. :)
Apropo mężczyzn... Myślę że często jest tak że kobieta musi pomóc mężczyźnie po prostu być z nią... W sensie otwarcie powiedzieć czego oczekuje, jakie ma zapatrywania na związek, porozmawiać o tym co w sumie jest najistotniejsze...Ludzie boją się/ wstydzą się raczej na takie tematy rozmawiać... I nie liczyć tak bardzo w tej sferze na Adama ;) bo to on w końcu w raju całą winę, że sam zjadł jabłko zwalił na Ewę.. :P Kobieta powinna najpierw poznać swoją rolą ...
Twoje serce jest pęknięte..? Więc poszukaj uleczenia.. daj sobie czas... Naucz się kochać samotność, doceń ją wykorzystaj, zaplanuj, przygotuj się na pełnienie swojej roli, nie bój się marzyć i pragnąć tego co jest najlepsze.. :) Naucz się żyć sama ze sobą, sam na sam - uwierz mi .. to jest dopiero sztuka.. ;) I z tymi którzy są właśnie teraz najbliżej.. A których często sie poprostu nie bierze pod uwagę.. nie docenia ich obecności..
I nie martw się.. W końcu czuwa nad tobą Najlepszy Tato... :) A wyobraź sobie najlepszego na świecie tatę, jaki Twoim zdaniem miałby on być...:) i pomyśl że Bóg jest "większy" od Twojej wyobraźni... I chce dla nas tego co najlepsze... :) A wszystko jest w jego mocy.. Więc po prostu weź go za rękę i idź... On już o wszystko zadba... Tylko zaufaj i MIEJ OCZY SZEROKO OTWARTE I BąDź GOTOWA... :)
I nie bój się ludzi - są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.. i są to TYLKO/ AŻ ludźmi.. :) Nie patrz JA/ ONI tylko w kategoriach MY.. Każdy w oczach Boga ma taką samą - największą wartość Ci którzy cują się zranieni i ci którzy ranią...
Każdemu kogo spotykasz podaruj wolność i zostaw drzwi otwarte żeby zawsze mógł wyjść... A kiedy ktoś przy Tobie zostanie tak po prostu - po tym poznasz MIŁOŚĆ

(5115)
ewik, lat 21, e-mail: ewciac141@wp.pldata: 29.10.2008, godz: 21:53

Witam wszystkich źródełkowiczów. Jakoś ostatnio czuje się bardzo samotna brakuje mi bliskiej osoby. Chwilami sobie myślę czy kiedyś wogóle spotkam tą jedyną połówkę. Tyle ludzi na świecie a ja sama. Tyle par a ja sama. Pomino zwątpienia mam cichą nadzieję na to że może Go spotkam. Pozdrawiam wszystkich samotnych

(5114)
Baśka, lat 24data: 29.10.2008, godz: 20:06

I znów życie pokazało mi swoją ciemną stronę. Po raz kolejny wykorzystał mnie człowiek, któremu zaufałam, wdeptał, wbił w ziemię, zabawił się moimi uczuciami. Tylko dlatego, że myślę inaczej, że cielesność nie jest dla mnie punktem numer 1, że nie chciałam zgodzić się na przekroczenie granic...
Każdy mężczyzna, którego spotykam patrzy na mnie jak na przedmiot, a ja chciałabym znów uwierzyć, że istnieją jeszcze ludzie, którzy posiadają pewne wartości, nie skaczą z kwiatka na kwiatek, nie hulają i nie stąpają po pękniętych sercach....Tak bardzo boli.... Nie potrafię już nikomu zaufać. Zaczynam bać się ludzi....

(5113)
jaro43, lat 43, e-mail: jarus61@wp.pldata: 29.10.2008, godz: 17:59

Wiara przekazana przez rodziców ,to rzeczywiscie spory kapitał.Ale ja go zmarnowałem i potrzebowałem ogołocenia z czegoś co było dla mnie sensem zycia- z pieniędzy...bym mógł się nawrócić i spotkać Jezusa Zmartwychwstałego.Minęło już 10 lat od czasu,gdy oddałem życie Jezusowi...i nie żałuję...cieszę sie ,ze moge wzrastac we wspólnocie katolickiej....serdecznie pozdrawiam...

(5112)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 29.10.2008, godz: 17:18

ZAPALMY „ŚWIATEŁKO” NASZEJ MIŁOŚCI...
Spełnienie w wieczności...
w światłości...
Wszelkie nasze pragnienie dąży do wieczności,
głębokiej wieczności, do światłości...
W te dni „Światła...” kiedy w szczególny sposób myślimy
o tych którzy istnieją już... w „Światłości...”
Zapalmy „światełko” naszej miłości...
( Kliknij na obrazek światła... )
www.dar.religia.net
Podczas naszej modlitwy wieczornej
w kaplicy klasztornej
- przez gest ofiarowania światła i kadzidła
zaniesiemy te wszystkie „światełka”
jako dar miłości... przed Oblicze Pana.

Ze światełkiem modlitwy.

(5111)
Marcindata: 29.10.2008, godz: 16:32

Do Gosi,Trawiastej I Kariny
Gosiu ładne i bardzo"praktyczne"świadectwo.A co do Trawiastej i Kariny to...o matko!...znów ci PRAWDZIWI MĘŻCZYZNI;).No dobra,O.K.macie prawo wymagać od mężczyzn tego czy tamtego.Podobnie my od was wymagamy pewnych przymiotów duszy i ciała także bo mężczyzni jak wiadomo są wzrokowcami i patrzą na wygląd kobiety i to się dla nich również liczy.Choć akurat modelki z Fashion Tv nie są dla mnie ideałem kobiecej urody i niejeden mężczyzna też się krzywi na ten"ideał" który lansują magazyny Tv,możecie mi wierzyć. Pozdrawiam:)

(5110)
Monika, lat 34data: 29.10.2008, godz: 16:06

staram sie nie ogladac telewizji. Wogole nie czytam babskich gazet a jak jestem ciekawa co jest modne ide do sklepu. jak chce posluchac plotek wystarczy przerwa w pracy. i wiecie zauwazylam ze mam tyle czasu dla siebie. zachwycam sie ksiazka Henryka Sienkiewicza Kvo Vadis (przepraszam za blad) i odkrylam ze my mamy dobrze mozemy otwarcie wyznawac swoja wiare w Jezusa a pierwsi chrzescijanie zostali Meczennikami. Duzo dowiaduje sie o zyciu Rzymian i rosnie we mnie ciekawosc jak zyli pierwsi chrzescijanie. I jedno co mnie uderzylo to zdanie Winicjusza kiedy uslyszal sw Piotra w Ostrianum rzekl "On widzial i slyszal Jezusa" to tak jak ja kiedy uslyszalam Jana Pawla II w Czestochowie w sercu czulam ze wierze temu Czlowiekowi. Ale rozwoj wiary to laska Boga. Jestem zachwycona ze otrzymalam od mojej Mamy dar wiary. A tu na emigracji wiem ze tylko wiernosc Jezusowi jest moim kapitalem i zyskiem.
Szkoda mi Islandczykow. Prosze o modlitwe.

(5109)
rekmadata: 29.10.2008, godz: 16:06

myslę ,że zaczyna się wkradać tvn24 a nie żródełko.

(5108)
AGAdata: 29.10.2008, godz: 15:52

Jeśli chodzi o modlitwę do Świetego Pawła to zawsze modliłam sie swoimi słowami :). I zawsze owoce modlitwy przekraczały oczekiwania .

(5107)
karinadata: 29.10.2008, godz: 14:58

Trawiasta pięknie napisałas...swiat nie potrzebuje.. :))
tak powinno byc zawsze..
szkoda ze czasem czegos brak nie ułatwia zycia...
moja kolezanka z powodu niezbyt atrakcyjnej urody nie moze znalezc pracy mimo iz wykształcona, ale zawsze te ładne mają szanse przed nią.
mimowolnie kierujemy sie urodą..pierwsze wrażenie..
ale czasem tak jest ze ktos nie zachwyci nas urodą ale tez nie ma w sobie tego czegoś by zaciekawić, nie ma poczucia wartości, siły przebicia, jest wystraszony, niepewny siebie, bo nie czuje sie dosc atrakcyjny ... wtedy trudniej mu zdobyc czyjes zaufanie, zainteresowanie..
paskudnie media wychowują ... najwiecej cierpią kobiety bo zawsze maja byc atrakcyjne bez zmarszczek itp zeby pracowac z ludxmi co jest wiekszosc zawodów kobiecych.
a prawdziwych mezczyzn potrzebujemy szczegolnie. :) oni nie powinni sluchac reklam i gazet. choc dbac o siebie tez muszą..
ale kobieta płec piękna musi stawiac sobie wieksze wymagania.. byc zadbaną ale bez przesiadywania godzinami w salonach pieknosci..
ale wiadomo ze powłoka to nie wszystko, jesli wnętrze jest płytkie.. dlatego najpierw
swiadomosc swojej niepowtarzalnosci , taką jaką stworzył nas Bóg.
najgorzej gdy czlowiek podporządkowuje wszystko pod urodę, i od niej uzaleznia powodzenie, szczęście, miłość...
to jest niebezpieczne, bo choc brak urody utrudnia pewne rzeczy to jednak uroda nie jest gwarancją powodzenia i szczęscia.. co widac dookola.. ile osob konczy tragicznie. jedna piękna dziewczyna sie powiesiła..inna leczy na anoreksje..itd itd.
więc zdrowy rozsądek. nie dajmy sie zwariowac co wmawiają nam inni..
pozdrawiam :))

(5106)
Trawiasta, lat 27data: 29.10.2008, godz: 14:16

A propos atrakcyjnosci....

Nie ma wzorca czlowieka atrakcyjnego. Kazde pismo, kazdy portal, kazdy projektant maja swoja wizje czlowieka, kobiety i mezczyzny, atrakcyjnego. Nie wiem czy wiecie, dlaczego modne byly anorektyczne modelki? Bo projektanci homoseksualisci kreowali wizje nie kobiety ale chlopca... Stroje, filozofia ubioru, dodatkow, sposobu poruszania sie, wszystko to mialo podkreslac chlopiecy charakter postaci. A kobieta chlopcem nie moze byc -ma kraglosci, inaczej sie porusza, inaczej mowi, pachnie... Wiec na pokazy mody brano jak najchudsze modelki. W internecie mozna obejrzec jak wygladaja... bezplciowe smutne twarze, pomalowane oczy bez wyrazu, chude biodra, zero kraglosci, zero piersi... A potem doniesienia o tym, ze 12, 13, 14 latki umieraja... Anoreksja, bulimia...

Kazdy z nas jest atrakcyjny. Jedyny i niepowtarzalny. Mamy swoje drobne wady ale nie moga przeslonic nam naszych zalet. PANOWIE!! SWIAT NIE POTRZEBUJE IDEALNYCH MEZCZYZN Z RETUSZEM!! SWIAT POTRZEBUJE NORMALNYCH MEZCZYZN, z wadami, zaletami, o mocnych korzeniach i wartosciach ktore moga przekazac swoim dzieciom. Mezczyzn ktorzy umieja szanowac kobiete, drugiego czlowieka, mezczyzn ktorzy sie nie boja byc slabymi ale nie boja sie tez stanac do walki. NIE SLUCHAJCIE SWIATA, sluchajcie swoich serc. Meskich, walecznych, ale tez takich ktore sie umieja wzruszyc na widok dziecka, umieja spedzic z synkiem czas i poswiecic uwage coreczce. PANOWIE, walczcie o siebie, ale zacznijcie od walki z przekonaniem ze musicie byc idealni. Atrakcyjnosc mezczyzny zaczyna sie od jego SERCA.....

Sciskam wszystkich serdecznie i zycze dobrego dnia :)

(5105)
Gosia, lat 22, e-mail: gosia_ur21@wp.pldata: 29.10.2008, godz: 14:07

Do Marcina

Ja zmieniłam swoje nawyki myślowe i odmieniłam swoje życie...
I robię to każdego dnia od nowa..
I co z tego że czasami robię 3 kroki do tyłu i tylko jeden do przodu.. Ale jeśli czuję w środku, że muszę coś tam zmienieć... To musze to zrobić.. nie ma wyjścia... Można oczywiście coś odwlekać.. ale jaki w tym sens.. czy nie lepiej wziąść byka za rogi.. Ale ważne jest by we wszystkim mieć zdrowy rozsądek i wyrozumiałość dla własnych ograniczeń... Jeśli czegoś mimo wszystko nie udaje mi się zmienić.. To poprostu uczę się z tym żyć.. I czasem to też jest jakaś zmiana ( bo może poprostu nie jestem gotowa jeszcze na pewne zmiany, może to jeszcze nie czas - trzeba zająć się życiem, trwającą chwilą... ) Na wszystko przychodzi właściwy czas, na który my nie mamy już wpływu... W życiu trzeba być elastycznym heh
Wiem, że ogólnie ale w sumie nie będę opisywać całej historii mojego życia.. Bo najważniejsze są tak naprawde wnioski jakie człowiek wyciąga...

(5104)
mala_zdw, lat 22, e-mail: zdw1@poczta.onet.pldata: 29.10.2008, godz: 11:17

Witam wszystkich bardzo ciepło :)) bardzo dawno mnie tu nie było; ale fajnie znowu z powrotem do Was wrócic :)) Widzę, że stronka super sie rozwija; pojawiły się nowe osoby.
Pamietam o Was drodzy Źródełkowiczew modlitwie i proszę Was także o modlitwę; staramy się z mężem o dzieciątko; ale na razie nie jest nam to chyba dane; a my tak bardzo byśmy chcieli... Ale ufam Bogu i w Nim pokładam nadzieję. Pozdrawiam:))

(5103)
Daniel, lat 25, e-mail: daniel24poczta@interia.pldata: 29.10.2008, godz: 01:52

Cześc.jestem Daniel.mam 25lat.jestem muzykiem romantykiem.lubie gory spacery kajaki.kocham Boga.

(5102)
Caitdata: 28.10.2008, godz: 23:42

Do Kasi 22
Droga Kasieńko! Po tym co napisałaś wnioskuję, że jesteśmy do siebie bardzo podobne:D Tyle tylko, że ja mam dziś lepszy dzień ... czytaj: Lęk przed samotnością wyjątkowo został wyparty dziś przez radość ... radość życia. Rozumiem co czujesz (lub tak mi się wydaję ;).) Wiem jak samotność boli, jak czekanie irytuje, jak juz nie chce Ci się nawet bezsilnie płakać. Mam tylko ogromną do Ciebie prośbę. Nie przepraszaj, że oddychasz! Nie przepraszaj, że żyjesz! Bo to, że jesteś jest najpiękniejszą rzeczą na świecie i sama musisz przyznać, że bez Ciebie świat byłby inny;) jak dla mnie gorszy! Bo każdy z nas ma prawo na nim żyć i kolorować go swoją osobą! I mowi Ci to osoba, ktora co 2 dzień ryczy w poduszkę lub wrzeszczy: dlaczego mnie to wszystko omija!!! A dziś chcę Cie wirtualnie przytulić i powiedzieć Ci, ze nie masz wcale to a wcale racji :D Nie pozwol by samotność przygniotła poczucie wlasnej-Twojej wartosci! samotnośc może zniknąć rownie szybko jak sie pojawila (moze,....wcale nie musi!) ale to co o sobie myslisz...to co kryje sie w Twojej głowie...to w co uwierzylas....tego z dnia na dzien przekreslic sie nie da! Dlatego ... dziękuj, że oddychasz ... usmiechnij sie do siebie (na sile! na probe! na chwilke!) i nigdy ale to prze nigdy nie czuj sie z tego powodu winna. Chociaz dzis wysmiej ta samotnosc! a Co! Ja ja dzis wysmialam;) I pomogło:D Possdrawiam cieplo!

(5101)
mała, lat 29data: 28.10.2008, godz: 22:45

Mam teraz taki trudny czas w życiu, wiele smutku..niektóre sprawy trzeba od początku poukładać..czasami zastanawiam sie jak nie zwariować gdzie odnaleść siebie, siłe do walki, do radości z małych spraw..jak kochać innych..i pozostac sobą? Jak zacząć pogodnie patrzeć na zycie...

(5100)
Marcindata: 28.10.2008, godz: 21:51

Dzięki za odpowiedzi na moje przemyślenia,przeczytałem je z uwagą.A może napisze tu ktoś kto zmienił swoje nawyki myślowe i odmienił swoje życie...niech napisze"ku pokrzepieniu serc":) Dobranoc wszystkim:)

(5099)
...data: 28.10.2008, godz: 19:48

Jeszcze raz ja . Jeśli jesteś jeszcze tam to prosiłabym żebyś podała mi stronkę gdzie istnieje modlitwa do świętego Pawła bo szukałam i nie mogę jej znaleść , chyba że ktokolwiek może mi powiedzieć gdzie można ją znaleść bądz napisze ją jeśli jest niedługa, będę wdzięczna.

(5098)
...data: 28.10.2008, godz: 19:13

Bardzo dziękuję ci Aga. Ta osoba jest jeszcze młoda więc może jeszcze aż tak żle nie jest ale lepiej wcześniej dla jej dobra. Pomodlę się za Ciebie . Dzięki .

(5097)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.10.2008, godz: 16:29

Marcinie jak zaczelam prace w Szkocji bylam pod wrazeniem ze na wszystko mnie stac. Nowe kosmetyki ciuchy, niedzielne obiady w restauracji i wiesz co ? zauwazylam ze od perfum kreci mi sie w glowie, ciuchy nudza mi sie i chce cos nowego, ale nic mi sie nie podoba bo albo kolor albo kroj. Albo mam rzeczy ktore tak lubie ze przyzwyczajam sie do nich. Wcale nie jestem rozrzutna, wrecz umiem kupowac to co naprawde potrzebuje i mam tego niewiele.
Czesto zadaje pytanie po co pracuje? Pracuje zeby zyc, czy zyje aby pracowac. Bylam na Orkney gdzie w muzeum wyczytalam ze patron mojej parafii w Polsce byl pierwszy ewangelizatorem Wikingow i Celtow na tej wyspie.
Rozumiem ze firma ma cele i zamowienia, ale ja chce spedzil chociaz pare godzin robiac cos dla siebie. Chocby zakupy i obiad. zanim sie obroce godzina szosta. Potem modlitwa i lektura Pisma sw i tak dzien leci. Dzieki lasce Boga wstaje z radoscia.
Marcinie podoba mi sie Twoja hierarchia wartosci i powiem Ci to kobieta zostala stworzona dla mezczyzny a nie mezczyzna dla kobiety. Kobieta ma wniesc do swiata mezczyzny swoje kobiece serce. Ach jakie to piekne, ale trudne i bez pomocy Boga niewykonalne.

(5096)
AGAdata: 28.10.2008, godz: 13:23

Egoiście można pomóc tak: modlisz sie żarliwie do Św. Pawła o nawrócenie egoisty , ale nie takie zwykłe:) tylko o takie ,żeby jak Szawła Bóg stącił go z konia, żeby ujrzal swoje wady i bliźniego obok siebie i zapragnął kochac bliźniego . A Święty Paweł zawsze wysłuchuje:)) Dodatkowo pomaga modlitwa: ,,Duchu Najświętszy twej Ogniem Miłosci rozpal w sercu...( tu imię) pragnienie świętości. " Zobaczysz,że ten człowiek się zmieni...

(5095)
Anetadata: 28.10.2008, godz: 12:01

Do Grazia

Wczoraj weszlam na google i czytalam biografie 25 kobiet ktore zostaly okreslone jako najwieksze gwiazy w historii kina. Swiat okreslil je jako piekne utalentowane i niesamowicie bogate. Nie bylo wsrod nich ani jednej ktora moim zdaniem odeszla z tego swiata szczesliwa. Liczne malzenstwa, romanse, choroby psychiczne rowniez mysle ze odzwierciedlaja co tak naprawde dzialo sie w ich sercach. To prawda, nie jest dobrze kiedy czlowiek jest sam, ale bycie z kims kogo sie kocha tez nie oznacza szczescia. Bo moze to byc milosc toksyczna, nieodwzajemniona, nierozumiana. Czy bedac samemu, czy bedac z kims stale trzeba sie modlic w pierszym przypadku aby kogos znalesc a w drugim aby z tym kims wytrzemac w prawdzie, szczerosci i wiernosci. Nikogo i niczego nie dostajemy raz na zawsze, to jest proces ktory trwa przez cale zycie. Wszystkim sie wydaje ze jak juz kogos znajde to bede szczesliwa albo szczesliwy ale prawda jest taka ze bedzie sie szczesliwym tylko przez kilka miesiecy, a potem czsto sa zwatpienia w te osobe, osamotnienie pomimo bycia razem. Prawdziwa milosc moim zdaniem musi byc na to gotowa. trzeba przygotowac sie na cierpienie aby wytrwac w milosci. Poza tym do 39 roku zycia, a teraz nawet juz po 40 ludzie decyduja sie na pierwsze malzenstwo. Nie jestem zwolennikiem czekania tak dlugo, ale jezeli potrafi sie zyc w czystosci to dojrzalsze malzenstwo jes wspanialsze. Zwlaszcze jezeli zrealizuje sie swoje marzenia zwiazane z rozwojem osobistym. Polecam nie zalamywac sie a rozwijac bo przyszla milosc moze okazac sie nadzwyczaj wymagajaca. Wiem cos o tym.

(5094)
Graza, lat 33, e-mail: pyza1975@gazeta.pldata: 28.10.2008, godz: 11:13

mysle ze zeby kogos pokochac, polubic i zeby ktos odwzajemnil te uczucia trzeba zaczac od pokochania i polubienia siebie, oczywiscie to tylko male ziarenko, bo licza sie tez inne okolicznosci.. ja jestem sama od kilku lat, zostalam bardzo zraniona i tak naprawde boje sie otworzyc na drugiego czlowieka i nie lubie siebie, nie akceptuje, wydaje mi sie ze jestem chodzaca porazka.. itd.. takie bledne koło.. i pozatym czym dluzej to trwa tym gorzej.. no i nie bardzo mam z kims isc gdziekolwiek,a w 4 scianach raczej sie nie pozna nikogo.. BLEDNE KOLO...

(5093)
...data: 28.10.2008, godz: 09:33

Jak pomóc człowiekowi egoiście??

(5092)
a, lat 24data: 27.10.2008, godz: 23:02

Marcin!

Uderzyły mnie Twoje słowa....kiedy widzisz nieatrakcyjnego mężczyznę z atrakcyjną kobietą!!
Czy nieatrakcyjny mężczyzna nie może mieć bardzo atrakcyjnej kobiety??

No tylko pod warunkiem, że jest bardzo atrakcyjny w środku ;)

Kurcze.....uroda przemija....nie wiemy co się stanie jutro....choroba, wypadek...utrata wzroku...wózek....czy paskudne poparzenie twarzy....

czemu wciąż tak zależy nam na wyglądzie zewnętrznym??

niby człowiek wie, że najważniejsze jest serce....a jednak.......

Pozdrawiam Cię i życzę wytrwałości....


(5091)
Asia, lat 28, e-mail: papillon007@wp.pldata: 27.10.2008, godz: 22:43

Witajcie!
Odkąd w pełni zaufałam Bogu, oddałam Mu wszystko co posiadam, zaczęły się zmiany w moim życiu. Wcześniej odczuwałam jakiś smutek i lęk przed samotnością. A jakieś niewielkie niepowodzenia "dołowały" mnie. Z pewnością brakowało mi dystansu do siebie i otoczenia. Nauka, rodzina, przyjaciele nie potrafili zapełnić pewnej pustki, która gdzieś głęboko tkwiła w moim sercu. W końcu odkrycie - łaska - że tylko Bóg daje prawdziwą radość i spełnienie, odmieniło moje życie. Teraz wiem, że jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na właściwym miejscu. Wszelką pracę, ambicje i relacje z innymi ludźmi oddaję właśnie Jemu i wiem, że się nie zawiodę. Fakt bycia dzieckiem Ojca Wszechmogącego dosłownie dodaje mi skrzydeł. Bo wiem, że jeśli będę budować na skale, którą jest Jezus Chrystus nie doznam zawodu. Nie jest to łatwe, by rezygnować z własnej woli i by z miłością przyjmować Jego wolę. Ale z perspektywy czasu widzę, jakim błogosławieństwem są te chwile i decyzje w których całkowicie zdałam się na Pana. Każdego dnia walczę i wybieram pomiędzy dobrem a złem, często też upadam. Ale to Pan daje mi siłę, by powstawać i nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. I to co najpiękniejsze w tym wszystkim - Miłość Boża, która jest niewyczerpanym źródłem. Każdego dnia Pan zaprasza do tego Źródła - również i Ciebie!!! Skosztuj i zobacz jak dobry jest Pan!!!
Pozdrawiam w Panu

(5090)
kasia, lat 22data: 27.10.2008, godz: 20:46

Ja ostatnio mam bardzo ciężki okres,nie daje sobie rady ze swoim życiem.Chodze nakrecona jak zegarek.Budze się z lękiem i zasypiam z lękiem przed samotnością.Nie wiem już sama czego chce od życia.Najgorsze jest porównywanie się do innych wtedy to czuje jak trace kontrole nad emocjami.Z natury jestem wrażliwa i to bardzo,więc do rozpaczy w moim przypadku krótka droga.Poczucie winy to u mnie normalne przepraszam za wszystko za to że oddycham za to że się uśmiecham. Boję sie że strace coś najważniejszego w moim życiu i to paraliżuje cała moją duszę i cały mój umysł.Jednak mam nadzieję i wierze że to minie dlatego prosze o modlitwe w mojej intencji.

(5089)
Martadata: 27.10.2008, godz: 19:29

Do Mrcina, do wszystkich można ze mną pogadac też: marta19kropelka@wp.pl
Mamy też wiele stereotypów, że ten piękny to jest dobry i madry a ten brzydki to już blee, i czasem na odwrót bardzo czesto bronimy bezpodstawnie tego kogoś biednego a ładnemu zazdrościmy i dlatego z niego szydzimy... Odwołam się do kochania siebie w odczuciu miłości Boga do nas jak się tego nie nauczymy gdzieś po drodze, albo ktoś nam tego nie pokaże to cienko z nami będzie co byśmy nie robili, bo wszystko i tak będzie źle, najpierw pokochaj siebie a potem pytaj czego konkretnego chce na tej Ziemi Bóg od Ciebie, i zapomnij o porównywaniu się z innymi, bo każdny z nas mimo, że w obliczu tego co się dzieje trudno w to wierzyć drogi jest w oczach Pana. Nie myślcie proszę, że jestem taka wolna od tych problemów, one ciągle do mnie wracają, bo kudłaty nie śpi...
Cieplutko pozdrawiam Wszystkich:)

(5088)
nika, lat 33data: 27.10.2008, godz: 19:08

Karolu.... !
W chwilach pokus módl się sercem...do Jezusa, wzywaj Jego pomocy np słowami:
*Panie Jezu, oddaję Ci moje pragnienia seksualne.
Proszę napraw we mnie to wszystko, co zniszczył grzech,
abym mógł odzyskać wolność w tej dziedzinie
i doświadczać popędu seksulanego tak,
jak Ty tego pragniesz.
Amen*



(5087)
karol, lat 31data: 27.10.2008, godz: 18:19

Chciałbym zaświadczyć o mocy i miłosierdziu P. Jezusa dla tych co się źle mają... są w nałogach tak jak ja byłem. P. Jezus wyzwolił mnie z nałogu alkoholizmu i nikotynizmu. W sierpniu bieżącego roku wziął chyba największy z moich nałogów: onanizm. Stało się to po kolejnym wyrzeczeniu się grzechu, szatana i przyjęcia P. Jezusa na swojego Pana i Zbawcę. Nałóg trwał odkąd zacząłem dojrzewać czyli od 15 lat z czego walcząc, wstydząc, upadając raz za razem od początku mego nawrócenia czyli od lipca 2003. Nie raz płakałem, byłem zły na siebie i na Boga że tak długo to trwa ale głównie to najgorszy był wstyd i niskie poczucie swojej wartości. Do spowiedzi potrafiłem chodzić codziennie, co dwa dni spowiadając sie tylko z jednego grzechu... w sumie teraz gdy na to patrzę to wszystko kręciło się wokół nałogu i grzechu... nieraz gdy przychodziła pokusa potrafiłem mówić różaniec, a gdy skończyłem to i tak zgrzeszyłem. W końcu miałem dość takiej "gry" z Jezusem w kotka i myszkę... nieraz uświadamiałem sobie że dlatego upadam bo w sumie gdzieś w głębi duszy chciałem to robić... i nie ma się co usprawiedliwiać...

Bardzo pomogło mi w zdrowieniu gdy szłem ulicą... (każdy w szponach tego nałogu wie) gdy przychodziły myśli i pokusy dotyczące dosł. każdej spotkanej dziewczyny czy kobiety w zasięgu wzroku. Zaraz przeciwstawiałem tym myślom to że każda dziewczyna też potrzebuje uczucia, uwagi, ma godnośc którą ja przez swoje myśli niszczę i brudzę i jest piękna, nie po to by ją przez to wykorzystać i zniszczyć.
Bóg naprawdę działa w każdej sytuacji i wie jak uzdrowić chorego... gdy mnie uzdrowił byłem na KOLEJNYCH rekolekcjach i po raz KOLEJNY miałem przyjąć P. Jezusa na swojego Pana i Zbawcę, w sumie to byłem na nich tylko z powocu moich dzieci by odpoczęły od codzienności.
Bóg tak chciał i przy mnie postawił dziewczynę-nastolatkę Asię która wychowywała się bez ojca, szukająca u mężczyzny uwagi, rozmowy, rady, aprobaty postawił ją przy mnie rozwodniku z dziećmi o grzeszych skłonnościach... mnie poraziła jej czystość duszy, radość życia i świeżość której nie potrafię określić. Przez to co sobą stanowiła zapragnąłem być dla niej tym kogo potrzebowała choć przez parę dni które spędziliśmy na rekolekcjach, i przenieść to w codzienność bym naprawdę pozbył się nałogu i być czystym w spojrzeniu,mowie i czynie tak jak Asia.
W chwili kiedy klęczałem przed Najśw. Sakramentem spadły maski których byłem świadom i oddałem swoje serce, duszę i ciało P. Jezusowi wszystko to co mam i czym jestem i poprosiłem aby przemienił mnie tak jak chce i kiedy zechce. We mnie powstało takie uczucie na podobieństwo "nic mnie to nie obchodzi" tzn. będę się starał z całych sił ale nie będę się przejmował jeżeli coś nie wyjdzie.
I to było to co mnie uratowało bo zawsze po upadku miałem takiego doła że najchętniej to bym ze sobą skończył (wiadomo kogo to sprawka). Po powrocie do codzienności pierwszą walkę przegrałem, i tak kolejno przez dwa miesiące. W końcu miałem dość i doszłem do takiego punktu że jeżeli upadnę to całkowicie odwróce się od Jezusa z pretensjami do Niego że nic mi nie pomaga, albo w końcu coś z tym zrobi. Wspomniałem Mu że On jest moim Panem i po 1 mnie stworzyl to wie co ze mna nie tak, po 2 oddalem Mu wszystko i niech mna rozporzadza. Przeprosilem Go w duchu za to co robie i ja jako grzesznik oddaje Mu ten grzech i nalog. Teraz gdy to pisze uswiadomilem sobie ze wtedy na rekolekcjach oddalem Mu wszystko tylko nie grzech ktory zachowalem dla siebie ale ciagle sam chcialem sobie z nim poradzic.
Od tej pory w chwili pokusy, a mam je caly czas bo walka trwa, mam siłe skierowac tok myslenia na inne sprawy, nieraz sa silniejsze ataki wtedy mowie W Imie Jezusa Chrystusa, przez Zasługi i Moc Jego Przenajswietszej Meki i Krwi dzieki ktorej Odkupił nas idz precz szatanie! i to skutkuje.
Od 2 miesiecz jestem czysty i wiem ze to nie moja zasługa. Dziekuje CI Ojcze za tą łaskę.

CHWAŁA PANU

przepraszam za stylistykę ale pisze prosto z serca...


(5086)
Ala, lat 28data: 27.10.2008, godz: 17:25

Do Marcina ...
Czy Ty chociaż próbowałeś kogoś poznać z tej stronki ? :) Napisałeś do kogoś... ?

(5085)
karina, e-mail: karinne22@op.pldata: 27.10.2008, godz: 17:12

ja to rozumiem tak, jesli modlisz sie długo o coś a Pan Bóg ci tego nie daje....
to chyba jest jakis powód...co nie? Pan Bóg wie najlepiej jaki...
przeszkody moga byc rózne, choćby to ze nie chcemy tego co Pan Bóg chce odrzucamy to... a to co my chcielibyśmy- nie jest dla nas dobre..

inny powód.. coś blokuje otwarcie się na tę osobę..
inny powód.. moj egozim , trzeba cos zmienic w swoim życiu..
Bóg zna nas najlepiej i wie jak sprawdzilibysmy sie w roli męża/żony..
jeszcze inny powołanie do samotności choc nie chcemy sie na to zgodzić..
..brak dojrząłości..
Musi byc jakaś przeszkoda!
Pan Bóg NIE jest tyranem, rozumie czas, biologie człowieka.. i nie przedłuza w nieskonczoność jeśli bylibysmy na to gotowi..
zalóżmy- jesli masz powołanie do małzeństwa i jestem dojrząłym uporządkowanym cżłowiekiem to dlaczego się nie udaje..? przeciez to jest sprzeczne..
kwestia tego co chce Pan Bóg i dlaczego milczy? albo dlaczego Ty nie umiesz spotkac tej osoby?
mysle ze trzeba pytac Boga co jest dla mnie najlepsze.. i zgodzic sie na Jego wolę, tj.czekac cierpliwie na Jego znak i na przyjecie tej osoby którą nam przeznaczył..

(5084)
Marcindata: 27.10.2008, godz: 16:06

No tak na uczcie już od lat siedzę na ostatnim miejscu ale tak bardzo bym chciał usłyszeć:przyjacielu przesiądz się wyżej....choć może już to usłyszałem i się przesiadłem na większe krzesło tylko tego nie zauwazyłem.W każdym z nas jest coś"ze świata".Nie jestem ani materialistą,ani hurrapesymistą ale świat pędzi do przodu i kto zostaje w tyle ten siłą rzeczy porównuje się do innych i to porównanie wypada niekorzystnie.A włąsciwie to tak naprawdę jeśli chodzi o sprawy pozaduchowe to najbardziej potrzeba mi uczciwej i poważnie myślącej o życiu dziewczyny,nawet największa gonitwa za pieniądzem zakończona sukcesem tego nie zastąpi może być najwyżej substytutem tego.A jaka jest wasza hierarchia wartości moi Drodzy,napiszcie co dla was jest najważniejsze w życiu.U mnie 4 rzeczy są najważniejsze:czyste sumienie,zdrowie,druga osoba przy boku,stabilizacja materialna.Tak bardzo bym się chciał skupić głównie na sprawach wiary,sprawach ducha ale sprawy ciała ciągle zaplątają moje myśli i niestety ten problem dotyczy wielu,bardzo wielu.Jedna rzecz jest tu ważna:by w pogoni za sprawami materii nie zapomnieć o duchu....wielu o tym zapomina.Tak gdzie pracuję pracuję też bardzo atrakcyjna,ładna,wrażliwa i pracowita dziewczyna ale...mam wrażenie że sprawy ducha są dla niej mało istotne.Chciałbym się mylić ale chyba tak jest. Niestety wiele jest takich osób...Pozdrawiam wszystkich Zrodełkowiczów.Szczególnie tych którzy odpisali na mój post:)

(5083)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej