Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [478] [479] [480] [481] [482] [483] (484) [485] [486] [487] [488] [489] [490] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

karinadata: 13.10.2008, godz: 19:31

Moniko... mysle ze kazdy z nas ma takie fajne wspomnienia jak Ty :) ja tez miałam kolezanki od piaskownicy, od wypraw, od pamiętników i marzeń... normalne... ale teraz jestesmy dorosłymi ludźmi, nie jestesmy juz dziewczynkami i nie będziemy.. teraz myslimy poważniej, mamy inne problemy, czasy tez są inne, bardziej hedonistyczne, nastawione na branie, brak kontaktu werbalnego, osobistego zastepuje sie smsami mailami..
tamte kontakty możemy wspominac z rozrzewnieniem.. takie pełne ideałów, beztroskie
Teraz pora stawic czoła kontaktom z ludzmi których sobie nie wybieramy...jak praca, studia czy inne środowisko.. owszem przyjaciól sobie dobieramy ale spotkamy takich na których jesteśmy "zdani" Jezus posyła nas jak owce między wilki... mamy świadczyć
Mysle ze ciągle zyjesz przeszłością..tak jak było kiedyś a teraz mamy " dzisiaj" i tym dzisiaj mamy zyć. Każdy z nas musi się nauczyć żyć z niełatwymi ludźmi..
Nie chodzi o to by przebywać tylko w miłym zyczliwym nam gronie a resztę omijać szerokim łukiem.. To jest własnie miłośc blizniego, kochajcie swych nieprzyjaciół..
Wiesz ja tez wspominam dzieciństwo w starym domu, sąsiadów.. koleznaki z ulicy..
ale to juz historia... teraz mam innych sąsiadów, koleżanki... i mam nadzieję ze i te czasy za jakieś 20 lat będe wspominać z rozrzewnieniem. tego Ci zyczę;)

(4980)
trędowata 30+data: 13.10.2008, godz: 19:30

Prosze o modlitwe w intencji wszystkich cierpiących. Bóg zapłać

(4979)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 13.10.2008, godz: 15:45

Karino dziekuje za Twoj wpis. Podam przyklad : zaproponowalam zebysmy poszly do baru wszystkie. Oczywiscie kolezanki sie zgodzily i wystarczylo ze jedna powiedziala nie i pomysl upadl. Karino powiem ci sa osoby ktore nie maja pomyslow ale dla zasady rozwalaja czyjs pomysl bo one chca blyszczec. Wyobraz sobie ze ta osoba za pare dni sama zaproponowala zebysmy poszly ale nikt juz nie ma ochoty. Karino to nie jest to konca prawda ze uciekam w swoja skorupke, ale moja mama zawsze byla wesola i nigdy w domu lub wsrod znajomych nie slyszalam plotek. Spotkania towarzyskie byly wesole. Szkoda ze sie przeprowadzilismy moze mielismy cztery pokoje ale wczesniej mielismy wspanialych sasiadow a ja mialam kolezanki na podworku. Nigdy nie obgadywalysmy sie, ale gralysmy w klasy lub jadlysmy slonecznik albo wzdychalysmy za chlopakami. Tak naprawde zylam beztrosko i bez plotek do studiow poraz pierwszy ducha rywalizacji poznalam na studiach.
Pamietam pania Anie z przedszkola jak mialam ciezko zabierala mnie do siebie i sluchalysmy Anny Jantar. Czy to moja wina ze zawsze nauczyciele mnie lubili? A kolezanka psula mi w klasie opinia bo pomagalam mamie na dzialce, a jej mama mowila jej zyby brala ze mnie przyklad i tak wszystko psula. Patrycja moja przyjaciolka poznala sie na niej i dala jej nauczke.Z kolezanka chodzilysmy tez na bazie i bez lubilysmy wspolne wyprawy. Szkoda ze moj tato pil. Ale teraz jestem dorosla i moge realizowac to co lubie. I bardzo kocham moich rodzicow i tesknie za nimi. Tatusiu pamietam bajki ktore mi opowiadales wiem ze to alkohol zniszczyl twoje dobre serce, pomimo ze piles ale nigdy nie glodowalismy i mielismy ladne ubrania i przytulne mieszkanko. Matko Boza dziekuje za opieke.

(4978)
rafał, e-mail: puma126p@wp.pldata: 12.10.2008, godz: 15:01

bardzo prosze o modlitwe w pewnej bardzo waznej dla mnie intencji

(4977)
...data: 12.10.2008, godz: 09:08

Jeżeli żyjesz w ciemności niewiary i grzechu, pamiętaj, że zawsze masz szansę powrotu, szansę zostania świętym. Wystarczy, że powierzysz się nieskończonemu Miłosierdziu Boga, wtedy w twoim życiu dokona się cud.

Pan Jezus mówi: "Aby uzyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki, ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić z wiarą do stóp zastępcy mojego i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby już po ludzku nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone nie tak jest po Bożemu: cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystacie z tego cudu miłosierdzia Bożego, na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno" (Dzienniczek św. Faustyny, 710).



(4976)
karinadata: 11.10.2008, godz: 16:21

Moniko a kto Ci karze zasługiwac na miłosc, wyglądac i lubieć to samo...? za bardzo przejmujesz sie opiniami innych,które bywają nieprawdziwe.. bądź sobą i tyle.. nie ma problemu.. i to ze sie innym cos nie podoba nie znaczy ze masz uciekac, zawsze znajdziesz w otoczeniu takie osoby i nie na tym polega ze mamy wiecznie uciekać w samotnośc, ale mamy stawic czoła.. pogonić swojego tchórza:) Zaakceptowac siebie i to ze nie wszyscy mnie polubią także zaakceptować. I jak to dobrze ze nie wszyscy nas lubią i szanują! bo co by to było.. Ty tez nie wszystkich lubisz bo usuwasz sie od tych co Ci nie pasują, z czasem moze sie tak stać ze nikt Ci nie będzie pasował do tego prowadzi chowanie sie w swojej skorupce..... Jezus tez miał wrogów..a nasza pycha ...
ludzie są nam potrzebni, zyjemy w stadzie.. wsród ludzi i dzięki nim uczymy się, na wzajem ubogacamy.. nawet uczymy sie od tych którzy są trudni, te osoby trudne są dla nas Bożym wezwaniem, przyjmij ich, kiedys podziękujesz Bogu za takie osoby. Rozwijaj się wsród ludzi, uciekając ciągle jestes jak mała dziewczynka ..w wieku
34 lat nie dajesz sobie szansy dorosnąc a tym samym stoisz w miejscu.. Stąd te rozterki...Jezus Cię wzywa i pomoże.. ale trzeba przestac się bać , zrób krok w dorosłość..stopniowo, nie uciekaj... a wtedy zaczniesz prawdziwie żyć..pozdrawiam :)

(4975)
Monika, lat 34data: 11.10.2008, godz: 14:50

a, lat 24 i Karina
Dziekuje za wasze wpisy. Zgadzam sie z Wami. Powiedzcie tylko jak mam sie zachowac jesli jest nas trzy kolezanki. Dwie sie nie odzywaja do siebie i jak jestem z jedna to slysze na jedna, a potem na odwrot. Jestem cholernie zmeczona. Zawsze bylam neutralna i jak widzialam takie naginanie na swoja strone wycofywalam sie. Dlatego lubie swoja samotnosc. Wiecie mam problem z komunikacja z innymi bo jak bylam mala nie mialam z kim szczerze rozmawiac to znaczy rozmawialam ale ze swoim odbiciem w lusterku. Przed soba moglam byc szczera. Tylko jeden byl minus ona nigdy mi nie odpowiadala. A ja nie widzialam problemu. Nawet jak zaczelam dojrzewac mialam mase pytan. Ale lusterko mi nie odpowie, a ksiazek nie lubilam. Dlatego chce zeby Jezus mnie zabral bo on mnie zna i kocha. Nie chce zaslugiwac na przyjazn czy lubienie bo spelniam czyjes oczekiwania. ty lubisz biala sukienke a ja zielona czy musze tez lubic bialy zebyscie mnie polubily?

(4974)
alicja, e-mail: alicja@wp.pldata: 11.10.2008, godz: 10:46

Zawsze byłam za inna
Za duża za dziecinna
Za wesoła za rzewna
Za DALEKA za BLISKA

Ciagle jestem za inna
Za obca za rodzinna
Za cicha i za głośna
Za miła i za nieznośna
Za grzeszna za święta

Ciągle jestem za inna
Za niewinna za winna
Za wesoła za smutna

Płynie życie mija czas
A ja ciągle nie w sam raz

(4973)
karinadata: 11.10.2008, godz: 09:39

do a,
napisałas istotną rzecz..
właśnie pytajmy najpierw czego chce od Nas Pan Bóg a potem czego my chcemy :)
mysle tak jak Ty, ze Bóg chce nam cos powiedziec poprzez takie rozsterki, otrzęsiny. chcielibyśmy nikomu nie zawadzac, zaszyc sie w swoim nieskazitelnym świecie i czekac na zbawienie..a tak nie ma być , czasem musimy isc między wilki,
przyjąc czasem to co trudne, nieznane, to przed czym nas Pan Bóg postawi,
nie uciekać...przed niełatwym człowiekiem, wymagającą pracą, podjęciem odpowiedzialnej decyzji
ale ufnie brać sie do swojego zadania i nie czekać nie wiadomo na co, co sie zdarzy samo w przypadkowym zbiegu zdarzeń ale wychodzic temu na przeciw , pytac Boga czego ode mnie oczekuje i prosic o siłę do wypełnienia tego.
Inaczej w zyciu nic się nie będzie zmieniać będziemy się miotać ,nieustanne rozterki będą nękać, niepewności jaką obrać drogę . mozna przyzywaczic sie do takiego "wygodnego leniuszkowania" to wynika z lęku, braku ufności, poukładania sobie zycia wg własnego planu mimo iż w oparciu o przykazania Boże, to jednak nie zgodnie z Jego wolą - naszym powołaniem. Prosmy Ducha sw o odwagę.

(4972)
Małgosiadata: 11.10.2008, godz: 08:41

"Jak dobrze jest dziękować Ci Panie
I śpiewać psalm Twojemu Imieniu
I opowiadać rano Twoje miłosierdzie
A w nocy wierność Twoją
Przy dziesięciostrunnej harfie
I lutni i wdzięcznej cytrze..."
Życzę wszystkim Źródełkowiczom pięknego dnia!

(4971)
Samotna, lat 30data: 10.10.2008, godz: 23:20

Dlaczego jedni maja tyle szczescie ze zycie idzie im gladko.Co ja musialam zrobic zlego,że mi nic sie nie udawalo.Nie mam juz marzen tylko rozacz mnie dopada.

(4970)
a, lat 24data: 10.10.2008, godz: 19:42

Zos

pomyśl...otwiera się przed Tobą nowy rodział życia...studia, to wspaniały czas i od Ciebie zależy jak go wykorzystasz.
TO jest niesamowite, ale naprawdę niepostrzeżenie wkroczysz w dorosłość....dojrzejesz, zmienisz się. Dlatego bardzo ważne żebyś wychodziła do ludzi, serdecznie polecam Ci jakieś Duszpasterstwo Akademickie, angażowanie się w wolontariat...jest mnóstwo sposobów
bądź dzielna i do dzieła:)

(4969)
a , lat 24data: 10.10.2008, godz: 19:37

Moniko,
chyba wielu ludzi chcialoby po prostu spokojnie żyć....
ale nie wiem, czy Jezusowi o to właśnie chodzi, wydaje mi się ze te wszystkie burze, niepokoje, niespelnione pragnienia mogą być Jego głosem, nawoływaniem...
a spokój mam nadzieję będziemy mieli w Niebie. Każdy w swoim czasie. Ja też swego czasu miałam tak dosyć życia....ale trudno modlić sie by Pan zabrał nas do siebie, gdy wokól tyle rzeczy do zrobienia, tyle bliskich do kochania...
ja własnie czuję, że prośba o śmierć jest pójściem na łatwiznę...czy egoizm trudno powiedzieć, bo każdy sam zmaga się z przeciwnościami, ja rozumiem ludzi którym brak jest sił...bo życie potrafi dać w kość.
Najważniejsze to modlić się o spełnianie woli Boga,
dla mnie osobiście byłoby dużo łatwiej Ją spełniać, gdybym umiała Ją rozeznać.
Nie chciałabym cierpieć tu na ziemi...gdyby nie bylo to wolą Boga...
tylko skąd mogę wiedzieć?

(4968)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 10.10.2008, godz: 15:37

Karino moim marzeniem jest spokojnie zyc. Mam przyklad Pana Jezusa. On nie walczyl o mnie ale delikatnie przez trzydziesci lat pukal i zapraszal. Czy ogladaliscie Marcelina chleb i wino? Panie Jezu wiem ze moim najblizszym bedzie smutno ale zabierz mnie do siebie. Moze to pycha ale nie chce sie dopasowywac. Chce byc soba. Nie chce kraczec jak inni. Jezeli wszyscy chca byc wronami dlaczego nie moge byc zabka? i wcale nie potrzebuje ksiecia. Pamietacie Szreka ? i ja przy swoim mezczyznie bede soba. Pan Bog pomoze i Maryja tez.

(4967)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 10.10.2008, godz: 13:50

Zamykam oczy aby ujrzeć to co najpiękniejsze...
A na stronce... o ciszy modlitwy...
www.dar.religia.net
Pozdrawiam w spojrzeniu Jezusa...


(4966)
Ktosiekdata: 10.10.2008, godz: 09:11

do: Zoś

Pięknie napisane, mimo wszystko... pamiętaj że zawsze jest Ktoś kto się Tobą opiekuje... a i my będziemy pamiętac w modlitwie.

Poznań jest piekny o tej porze roku...

(4965)
do Zosdata: 10.10.2008, godz: 09:03

Otwórz się na to, co nowe...nowe też może być piękne...a przyjaciele, jesli są prawdziwi, będą z Tobą wszędzie, gdziekolwiek bys się nie znalazła...
Nawiasem mówiąc, ,,wszędzie dobrze gdzie nas nie ma..,,

Życzę Ci, byś polubiła to ,,nowe,,-,,stare,, łóżko, nowe widoki z okna itp.
Jeszcze będzie pięknie...tylko trzymaj się Jezusa...Z modlitwą. e.

(4964)
Zośdata: 09.10.2008, godz: 23:28

Proszę o modlitwę...
nie jestem w nadzwyczajnej sytuacji, ale po prostu mi smutno... Nowy kierunek, nowy akademik, a w nim nowi ludzie, nowi znajomi na uczelni, nowe miasto za oknem, nowe rozkłady tramwajowe do opanowania, nowe łóżko do spania(nowe tylko dla mnie, bo tak stare jak świat) i w tym nowym świecie pozostaje mi być nadal mną, tą jedyną i zawsze tą samą i kochać ludzi po prostu za to, że każdy jest inny. Tylko, że trudno mi się przyzwyczaić i zaufać Bogu... Gdybym to umiała.... Smutno mi... Przyjaciele daleko i mają soje życie...

(4963)
tentka, e-mail: tentka@poczta.fmdata: 09.10.2008, godz: 22:28

do Ktosia, lat 33

Bardzo dobrze Cie rozumię bo mam podobny problem jak Ty. nie moge odnaleźć swojego miejsca w życiu i bardziej przejmuję sie losem innych niż swoim zyciem.
Jeśli chcesz porozmawiac na ten temat , może razem dojedziemy do jakiś wniosków to zapraszam na maila. Modlę sie za Ciebie.pozdrawiam serdecznie

(4962)
Etadata: 09.10.2008, godz: 20:46

Tak zgdazam się modlitwa pomaga ale trzba również wykazać własną ingerencję. A co do męzczyzn to Oni też lubią gdy się o nich zbiega i wyczuwają brak zainteresowania Nim u kobiety.

Mam pewien problem. Co byście poradzili osobie zlamanej z powodu miłosi?
Dziewczyna jest młoda. Najpierw rzucił ją jeden chłopici długo nie miał nikogo. Kilka tygodni temu zaczepił ją mężczyna ok 17 la starszy od niej. (Ona nie wiedziała, że jest dużo straszy, ponieważ na tyle nie wyglądał.) Spotkali się kilka razy. Mieli bardzo podobne chraktery i oboje byli blisko przy Bogu. Kilka dni temu jej rodzina dowiedziała się o dużej różnicy wieku i wyperswadowała znajomość dziewczynie. On rozstanie przyjął z bólem, ale i zrozumieniem. Ona natomiast mysli czy nie zaprzepaściła swojej szansy na miłosć i jest w dużej depresji, a jednocześnie nie chce wygladac jak "córka swego męża".
Co sądzicie o takiej sytuacji?

(4961)
Azjadata: 09.10.2008, godz: 19:22

DO MONIKI: Zgadzam się z Tobą, że mamy w ciszy poszukiwać Boga ale pamiętaj, że nie każdy tak potrafi i wtedy Bóg zsyla takie "koła ratunkowe":-). Są miliony ludzi na świecie, też żyjący z dala od Boga a każdy z nich ma swoją, indywidualną drogę nawrócenia, Bog dziala w ich sercach w różny sposób. To nie jest żadna sensacja a raczej nieskonczone miłosierdzie Boże, które chce temu słabemu, grzesznemu człowiekowi pokazać czasem bardzo mocnymi środkami drogę nawrócenia, aby się opamiętał. Ludzie czasem potrzebują "uderzenia piorunu". Tak samo inne objawienia, egzorcyzmy Annelise Michele, kult Bożego Milosierdzia rozszerzanego przez sw.Faustyne wiele wiele innych - Bóg chce aby o tym ludzie wiedzieli, aby sie nawracali i nie pozostawia ich samych. Chwała Panu za Jego dzialanie! pozdrawiam Cię mocno:-)

(4960)
karinadata: 09.10.2008, godz: 18:06

do Moniki;)
Moniko rozumiem Twoja niesmiałośc, ale jeśli TY podobasz się chłopakowi to powinnas walczyć o tę znajmość..nie jak lwica z pazurami.. ale jak ktos komu zalezy. inaczej facet pomysli ze Ci nie zalezy na nim i porwie go inna sprytniejsza tylko dlatego , ze Ty sie poddałas... o dobre rzeczy trzeba zawalczyć i o miłośc też!!!!! a uwaga! niektórzy (nawet faceci) pragną aby zabiegać o nich, okazywać zainteresowanie nawet jesli mamy pełno mają rywali w około. Ja myslę ze Pan Bóg też chce abys walczyła ..
On za Ciebie pewnych rzeczy nie zrobi.. może poprzez nadmierna niesmiałosc tracisz okazje... ten problem mozna rozwiązac.. Być moze ten chłopak to jeszcze nie ten..ale kto wie? daj mu szansę się poznać.. powiedz sobie- mam odwagę i nie lękam się z Bogiem wszystko mogę, ufasz Mu? im mocniej zaufasz tym mniej będzie lęku... powodzenia i pisz o sukcesach...:)

(4959)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 09.10.2008, godz: 15:48

Wiktorze wyrzucilam jej ksiazki do kosza pare lat temu. Na poczatku nawrocenia czytalam rozne ksiazki, teraz Pismo sw, nauczanie Benedykta XVI i Jana Pawla II Apostolstwo Chorych ( wedlug mnie jest lepsze niz Niedziela i Gosc niedzielny), Milujcie sie i niedzielne kazanie. Obecnie czytam katechezy Jana Pawla II z pielgrzymki do Polski w 1999 roku i uderzylo mnie ze Kazanie na Gorze odnosi sie w pierwszej kolejnosci do Jezusa.

A teraz z innej polki. W pracy kolega zaprosil mnie na kawe. Balam sie poniewaz widzialam dziwne usmieszki kolezanek. Poniewaz kilka dni zapraszal powiedzialam ze pojde ale w sobote, bo w tygodniu wczesnie chodze spac. Jesli mial ochote niech na przerwie usiadzie kolo mnie to pogadamy. Wiecie panicznie balam sie isc na kawe. Balam sie ze znowu spodoba mi sie a inna Go bardziej zainteresuje. Panicznie boje sie mezczyzn. Boje sie ze jestem niesmiala i inna intelektualnie sprawniejsza i sprytniejsza zdobedzie serce. Wiecie juz w modlitwie mowie Panie Jezu nie lubie rywalizacji wole ustapic. Jezeli ktos chce blyszczec i byc najlepszy niech sobie bedzie. Moj spowiednik powiedzial mi Bog pokornym laske daje a pysznym sie sprzeciwia.

(4958)
karinadata: 09.10.2008, godz: 14:58

Do ktosia,
Nie mozesz brac na siebie cieżary drugich, owszem pomoc wsparcie, słowo, pokrzepienie jest ważne jednak nie można zadręczac się problemami drugich, nie jestes w stanie udxwignąc czyjegos krzyża... Twoja rola polega na wsparciu tej osoby na tyle na ile jestes w stanie, reszta należy do niej. Inni czasem wykorzystują dobroć drugiego, ale czasem robią to bezwiednie wpadając w panikę w obliczu problemów.
Nie wpadaj w panikę gdy ktoś probuje Cie czymś obarczyć, zachowaj spokój , bo to nie pomaga drugiemu. Ty masz zachować dystans i trzexwo wspomóc na tyle ile jestes w stanie, dodając innym odwagi, zachęcając do modlitwy, wytrwałosci w pracy, czy pokonywaniu problemów. Ty nie możesz zrobić za kogoś tego zadania, trudu które stawia przed nim życie, czy oczekuje Pan Bóg. Pomagaj tak by inni przy Tobie nie wpadali w lenistwo, opieszałość. Czasem wytłumacz komuś dlaczego Twoja pomoc ogranicza się do tego punktu.. Potrafisz ocenic kiedy Towja pomoc jest niezbędna albo kiedy ktoś tylko Cie wykorzystuje? ... bo wtedy uczysz inna osobę egoizmu. Nalezy tez przyjrzec się sobie, czy moja własna duma, nie podpowiada mi myśli typu co ja z tego mam? Czy musze się tak poświęcac? Itp... Jezus uczył nas abyśmy zapominali o sobie, w sensie pewnego poświecenia się jeśli nasza pomoc jest niezbędna i nasze zasoby, talenty, dary, mozliwości są większe od innych.
Jednak nie trzeba mieć wiele by innym pomagać. Problem tylko jak to robić by ktoś nie zrzucał na nas swoje ciężary. Jeśli pomagasz komuś z miłością czystym sercem powinnas odczuc duchowa radość , i jeśli ta pomoc jest niezbędna, kogoś ratuje,.. czego on sam nie jest w stanie osiągnąc to na pewno taka pomoc ma sens, nawet jeśli Ciebie kosztuje trochę wysiłku. Pomyśl kiedys może sama będziesz potrzebować pomocy i wtedy na Twojej drodze pojawi się dobry człowiek..Pan Bóg o to zadba.. poza tym uczynki miłosierdzia to jest własnie to.. to z czego będziemy sądzeni, one pojdą za nami na wieczność.
A Jeśli jak piszesz ktoś się nie przejmuje tak swoimi problemami jak Ty je bierzesz na siebie, to chyba musisz popracować nad sobą.. bo w ten sposób stwarzasz sobie problemy...a może to jest jakas forma ucieczki od czegoś...? przemyśl.. trzymaj się 

(4957)
damian84data: 08.10.2008, godz: 21:21

do Ktos, po prostu ktos
Dziękuje za to co napisałaś żeczywiście żle postępuje musze to zmienić jestem młody dużo rzeczy niewiem ale przecierz uczymy się całe życie.Musze spojrzeć
na to z drugiej strony i poprawić swoją postawe i myślenie.

(4956)
Ktosia, lat 33data: 08.10.2008, godz: 15:16

Witam. Chcialam Was bardzo serdecznie poprosić o modlite bym potrafiła w końcu odszukać swoje miejsce na ziemi. Bym potrafila dostrzec jasne strony życia a nie tylko same problemy i zmartwienia. Jestem jaka jestem , chyba za bardzo biore do siebie problemy innych osob. Ja przejmuje sie i martwie , gdy inni zyja beztrosko pomimo zmartwien, obarczaja mnie nimi. Wiem , ktos powie , ze jestem niemadra przejmujac sie az tak. Chyba jestem za bardzo odpowiedzialna i chce pomoc? Tylko ze po tym wszystkim to ja potrzebuje pomocy i modlitwy , poki nie jest dla mnie samej za pozno. Chcialabym sie od tego uwolnic, bo to mnie wypala od srodka.Łatwo powiedziec nie, ale jesli ktos bliski mowi, ze Twojej pomocy zawdziecza tak wiele, nawet zycie to co wtedy zrobic? Odwrocic sie obojetnie?? Dlatego bardzo Was prosze o modlite...z calego seca dziekuje

(4955)
Wiktordata: 08.10.2008, godz: 14:41

Moniko ja odnoście Vasuli czy czytałaś jej pisma ja czytałem i nie było tam niczego niezgodnego z nauką KK mam pytanie czy masz jakieś źródła potrwierdzające tro jakoby ona była oszustką ? albo stanowisko Kościoła na ten temat bo z tego co pamiętam jej pisma miały imprimatur

(4954)
karinadata: 08.10.2008, godz: 12:05

Moniko jak wejdziesz na swiadectwo Glorii Polo to na końcu jest tam informacja ze zostało to za zgodą biskupa i jest polcane do rozprzestrzeniania.pozdrawiam :))

(4953)
do Grzegorza l.26data: 08.10.2008, godz: 10:59

Podpisuję się również pod Twoją wypowiedzią..pozdrawiam wszystkich serdecznie. ;-)

(4952)
Ktos, po prostu ktosdata: 08.10.2008, godz: 09:36

Do ev,
przeczytalam Twoj wpis. Chcialam Ci napisac, ze przyjaciel jest dla nas darem od Boga, jest osoba wazna... podobnie jak chlopak, ktorego kochasz.
natomiast sa takie sfery w zyciu kazdego czlowieka, gdzie ma prawo przebywac sam i decydowac o tym komu co powierzy i jak daleko kogos wpusci. Ty i tylko Ty masz prawo o tym decydowac. masz prawo do intymnosci, do dzielenia sie tym, co uwazasz za stosowne.

Przyjaciele i Przyjaciolki sa tylko ludzmi. stad czesto padaja pytania... dziwne, niewygodne, swiadczace o tym ze kieruje czlowiekiem ciekawosc. Ja sama mam taka Przyjaciolke, ktora znam od kilkunastu lat. Dawniej mowilam jej o wszystkim... niestety, przekonalam sie ze pewne rzeczy odbiera inaczej, przekreca, pare spraw nie umiala utrzymac w tajemnicy. Na jakis czas ograniczylam z nia kontakt, zerwaly sie nasze relacje...
Dzis jestesmy duzo starsze, kazda ma swoje doswiadczenia i swoje przejscia w zyciu. Ona zmadrzala, ja rowniez. Przebaczylam jej to co bylo ale jestem ostrozniejsza. CIesze sie relacja z nia, ale nie mowie jej wszystkiego. Jako kobieta mam swoje sfery gdzie jest tylko miejsce dla mnie. NO i oczywiscie dla Pana Boga, bo On jest wszedzie, a ja chce zeby byl w calym moim zyciu.

Ev, nie czuj sie winna z tego powodu, ze nie chcesz powiedziec czegos przyjaciolce, zwlaszcza o sprawach zwiazanych z chlopakiem. To sa czesto bardzo delikatne sprawy, o ktorych wiedza tylko ci , ktorych one dotycza. Masz prawo miec swoja sfere intymnosci wewnetrznej :)

Jesli masz takie watpliwosci to z pewnoscia cos znaczy. BYc moze temat ktory poruszalas z przyjaciolka jest zbyt delikatny dla Ciebie, znaczacy. Byc moze ona przekroczyla granice zadawania pytan - przyjazn nie oznacza calkowitego otwarcia sie przed drugim czlowiekiem i zniesienia wszytkich granic. Przyjazn oznacza przede wszystkim szanowanie prawa do intymnosci mojego przyjaciela.
Jesli Twoja przyjaciolka zbyt czesto zadaje takie pytania... moze pora pomyslec o rozmowie z nia? a moze pora ze swojej strony ograniczyc zwierzenia i rozmowy o problemach ktore jej bezposrednio nie dotycza?

to sa bardzo delikatne sprawy ale mysle ze do rozwiazania. pozdrawiam Cie serdecznie i zycze powodzenia :)

(4951)
Ktos, po prostu ktosdata: 08.10.2008, godz: 09:28

Do Damiana, lat 24

Pozwol ze dorzuce swoj glos... nie chce sie wtracac ani Cie oceniac, bo nie taka moja rola. Ale widze po Twoim wpisie, ze bardzo emocjonalnie podchodzisz do rozmowy z Grzegorzem.

Kolega mial racje zwracajac uwage na pewne aspekty Twojej poprzedniej wypowiedzi. I chwala mu za to. Nie wiem, czego oczekiwales wpisujac sie na Zrodelko ponizej - oklaskow, pochwal, milych slow? Z pewnoscia fajny z Ciebie chlopak, ale to co napisales pod spodem mozna interpretowac roznie.
To co napisales jako odpowiedz na post Grzegorza jest dla mnie sygnalem, ze jestes jeszcze bardzo mlodym czlowiekiem, ktory poszukuje swojego miejsca na ziemi i w Kosciele. Byc moze troche przewrazliwionym na punkcie tego, jak odbieraja go inni ludzie.... A to nie jest takie istotne.

Powiem tak. Niech Cie nie interesuje to, czy ktos chodzi na imprezy, czy ktos udaje katolika tylko wtedy gdy trzeba przyjsc do Komunii. Niech Cie nie interesuje to, czy ktos to robi na pokaz czy nie. To jest sprawa miedzy nim a Bogiem i nie Tobie osadzac w tej kwestii... Ty sie popatrz na siebie samego i to nie przez pryzmat tego jak Cie ocenia anonimowi internauci. Jest taka cnota, ktora pozwala uwolnic sie od zbednych ocen blizniego, pomaga otworzyc szeroko oczy i umozliwia obejrzenie siebie samego od stop do glow. POKORA sie nazywa.
Wiecej pokory, Damian, bo zejdziesz na zla droge. Bedziesz oceniac innych, bedziesz obrazac sie na kogos, kto bedzie probowal Ci powiedziec cos na Twoj temat... Bedziesz zyl w coraz ciasniejszym kregu emocji, ktore Cie niszcza ludzka dusze. Z czasem wpoisz sobie przekonanie ze nie jestes rozumiany, ze nikt nie potrafi docenic Twojej wiary, postawy, dobroci... Kurcze, czlowieku, wierzysz i praktykujesz po to by oceniali Cie dobrze inni? Czy dla Boga?

Jesli choc troche w Tobie przekonania ze jestes lepszy niz inni katolicy, to koniecznie lec do konfesjonalu. Ratuj siebie. Ratuj poki nie jest za pozno.

Piszesz o ludziach, ktorych postawy Ci sie nie podobaja. Maja prawo Ci sie nie podobac. ALe uzywasz takich sformulowan: "I z obserwacji i rozmów z ludzmi których znam sądze że oni nie mają BOGA w sercu." --> a ja Ci na to odpowiem cytujac słowa Pisma: "Nie sądzcie abyscie nie byli sądzeni"........

Piszesz tez "musze coś sprostować osoby które znam są katolikami wtedy gdy trzeba przyjąć jakiś sakrament w kościele i to tylko dla tego bo co by ludzie powiedzieli jak by np.dziecka nie o chrzcili a pozatym otwarcie blużnią przeciw kościołowi i BOGU a w kościele widać ich tylko ważnych uroczystościach rodzinnych."
A jaka jest Twoja postawa gdy ktos bluzni przeciw Bogu? Czy reagujesz na to? rozmawiasz z takim czlowiekiem? Swiadczysz swoim zyciem o Bogu i Jego milosci?
Wielu ludzi nie chodzi do kosciola bo uwaza katolikow za ludzi dwulicowych i takich ktorzy tylko w niedziele sa dobrzy. Czy swoim zyciem, postawa pokazujesz takim ludziom, ze jest inaczej? Czy swoja wiara, o ktorej tak pieknie piszesz, swiadczysz o Kosciele jako o wspolnocie ludzi wierzacych?

A CZY MODLISZ SIE ZA TAKIEGO CZŁOWIEKA?
A CZY TRAKTUJESZ GO Z MILOSCIA?

Co ty chcesz prostowac? Kim jestes ze chcesz prostowac informacje o nieznanych nam zupelnie tutaj osobach, po co nam to wiedziec? Nie lepiej wylaczyc internet i wziac rozaniec w reke, pomodlic sie za nich? To czy oni chodza do kosciola bo tak wypada, to moze wiedziec tylko Bog, bo tylko On widzi serce czlowieka. Ty niestety nie mozesz.... watpie tez ze masz prawo do osadzania tych ludzi.

Napisales ze bardzo czesto chodzisz do kosciola... a wiesz, ze Panu Bogu to nie wystarcza? I ze tu nie chodzi o modlitwe i chodzenie do kosciola? ale o stawanie w prawdzie i uznawanie siebie za grzesznego, malego? Ze tutaj chodzi o bycie pokornym?

Na koniec chce dodac jeszcze jedna rzecz.
To, ze ktos chodzi na imprezy i dyskoteki nie swiadczy o tym, ze zle wierzy. Ja na wiele dyskotek chodzilam w swoim zyciu. Mialam roznych znajomych, wierzacych i niewierzacych... Wielu z nich nalezalo do wspolnot roznego rodzaju. Swietnie sie bawilismy takze z tymi ktorzy nie wierzyli w Boga, takze z tymi ktorzy byli innych wyznan albo byli ateistami. Dyskoteki, piwo, dobry drink, smaczne jedzenie, wycieczki i przyjemnosci sa tez dla ludzi. Bog po to stworzyl chmiel i winorosl zebysmy umieli z nich przyrzadzac i piwo i wino. Niestety, stworzyl tez czlowiekowi wolna wole i inteligencje... Jedno powoduje ze czlowiek wybiera anarchie i nazywa ja wolnoscia. Drugie powoduje ze ten sam czlowiek szuka sprytnych usprawiedliwien nie w sobie ale dookola siebie. Mozna pic piwo i wino i byc dobrym katolikiem. Mozna chodzic tydzien w tydzien na dyskoteki i trafic do Nieba. Malo tego, mozna nadal byc czystego serca. To zalezy od czlowieka, od jego wyborow i wolnej woli.

Tyle chcialam napisac po lekturze Twoich wpisow. Nie jestem nastawiona przeciwko Tobie, wiec tego tak nie odbieraj. Mam takie przeczucie, ze jesli nie zastanowisz sie teraz nad tym w jaki sposob postrzegasz swoich Braci i Siostry w wierze, bo w koncu jestesmy Wspolnota w Jezusie, to pojdziesz złą drogą. Ja kiedys myslalam podobnie jak Ty, dzis widze ze brakowalo mi pokory i odwagi zeby stanac w prawdzie przed soba i zaczac od naprawiania swoich bledow, czyszczenia swojego serca i reperowania swoich intencji. Zycze Ci, zeby Ci tej odwagi starczylo, bo walka idzie o Ciebie. Jako czlowieka, jako przyszlego meza i ojca, jako chrzescijanina, katolika, jako Damiana.
Pozdrawiam Cie cieplo.

(4950)
Azja, lat 30data: 08.10.2008, godz: 09:25

DO POSZUKUJĄCY: Zgadzam sie z Tobą w 100%:-)!!! Bog przecież mógłby sobie nas wszystkich zignorować ale w swym nieskonczonym milosierdziu przez zwyklych ludzi podaje nam jak na talerzu co mamy robic i mysli sobie, że może wreszcie sie opamietaja..... ale to sie skonczy:-)!!! pozdrawiam!

(4949)
Artii, lat 33data: 08.10.2008, godz: 00:18

KOCHANI, dziekuje za zyczenia imieninowe :) jestescie wspaniali :)

(4948)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.10.2008, godz: 16:48

Jakie jest stanowisko biskupow w sprawie Glorii Polo? Badzcie ostrozni bo np Vasula okazala sie oszustka. Dzieki Eucharystii i przyjeciu Komunii sw Pan Jezus jest najblizej Ciebie jest w Twoim sercu i mozesz mowic do Niego. Bog mowi takze przez swoje Slowo. Ciesze sie ze Benedykt XVI nawoluje do czytania Slowa Bozego. Przeciez mamy takze nasza polska Swieta Faustynke i Jana Pawla II i polskich swietych. Mam z bierzmowania imie Honorata. Niedawno dowiedzialam sie ze jest Bl Honorat Kozminski, do ktorego modle sie. Przypomnijcie sobie scene biblijna kiedy Bog zamienil laske AArona w weza i kaplan faraona tez to umial. Badzmy jak dobre dzieci i nie szukajmy sensacji. Maryjo Ty po Zwiastowaniu nie polecialas rozbebnic innym ale poszlas do Elzbiety, gdyz Ona mogla zrozumiec i potwierdzila poslanie Aniola przez okrzyk gdyz dzieciatko w jej lonie poruszylo sie. Kiedy czytam Pismo sw i Ewangelie widze Bog nie szuka sensacjii. A Jezus z miejsc gdzie Go nie chcieli odchodzil. Sw Pawel mowi badajcie duchy. Cieplutko pozdrawiam

(4947)
poszukujacydata: 07.10.2008, godz: 09:18

Po przeczytaniu swiadectwa Glorii Polo pomyslalem sobie, ze Bog po raz kolejny za posrednictwem kolejnej osoby nawoluje ludzkosc do opamietania sie, tylko czy my na powaznie traktujemy jego slowa? W koncu czas Jego laski kiedys naprawde skonczy sie. Co wy o tym myslicie?

(4946)
gosiadata: 06.10.2008, godz: 21:32

ev. moim zdaniem jezeli ktos uwaza ze nie chce zdradzac komus swoich osobistych spraw ,powinien o tym powiedziec ze chcilaby osobiste sprawy zachowac dla siebie lub nie ma ochoty o tym ,teraz, rozmawiac.

(4945)
moniqadata: 06.10.2008, godz: 21:14

Do Artii:
Najserdeczniejsze życzenia Artur, spełnienia tych wszystkich marzeń ulokowanych na samym dnie Twojego serca; ale przede wszystkim wiary, nadziei i miłości na każdy dzień:)

(4944)
damian84, lat 24data: 06.10.2008, godz: 19:41

do grze(^_^)gorz
musze coś sprostować osoby które znam są katolikami wtedy gdy trzeba przyjąć jakiś sakrament w kościele i to tylko dla tego bo co by ludzie powiedzieli jak by np.dziecka nie o chrzcili a pozatym otwarcie blużnią przeciw kościołowi i BOGU a w kościele widać ich tylko ważnych uroczystościach rodzinnych.I śmieją sie z tych któży wierzą i chodzą do kościoła.Jest w moim otoczeniu osoba która wierzy w BOGA ale Kościół Katolicki uwarza za sekte. I z obserwacji i rozmów z ludzmi których znam sądze że oni nie mają BOGA w sercu. Może dla Ciebie wygląda to jak obłuda ale tak nie jest.

(4943)
karinadata: 06.10.2008, godz: 19:19

O Arturze:)..... Twoje imie jest mało popularne wiec trudno spamiętać kiedy świętujesz.......ale zyczenia jak najlepsze, najgorętsze, niech łaska Boża Cię nie opuszcza, pokój i dobro, zdrowia , wszelkiej pomyslności i opieki sw Patronów , w tym Marty Robin ...

(4942)
Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 06.10.2008, godz: 19:08

Dla zainteresowanych. Właśnie dostałem wiadomość którą chciałbym przekazać. Konferencje Ojca Bashobory odbędą się w terminie 21-23 listopada 2008 r. (czyli jak zamierzono pierwotnie) Ustalone też już jest miejsce spotkania Kościół Św. Dominika. Miasto: Warszawa. Dzielnica: Ursynów. Ulica: ul. Dominikańska 2. Początek o godz. 10.00 21.XI.08r. Zapisy od środy 8.10.2008r. na stronie http://www.charyzmatycy.pl/ . Co do Lublina proszę śledzić na stronie powyższej stronie gdyż tej informacji nie posiadam.

(4941)
ev, e-mail: sama19879@poczta.fmdata: 06.10.2008, godz: 17:33

Mam taki problem…staram się w życiu kierować prawdomównością.. mam przyjaciółkę i ostatnio ona zapytała mnie o pewną rzecz dotyczącą mnie i mojego chłopaka.. ja zaprzeczyłam choć nie jest to prawdą… teraz czuję się z tym źle.. zastanawiam się czy mogę mieć w przyjaźni takie sfery tylko dla siebie.. nie mówić przyjaciółce…tak aby nie być nielojalnym człowiekiem..

(4940)
Marcindata: 06.10.2008, godz: 16:00

Ostatnio zainteresowałem się nie tylko afirmacjami ale i tematem wizualizacji i na ten temat przeczytałem szereg artykułów.No właśnie...tak się zastanawiam jak to jest z tą wizualizacją,dla niektórych to normalna sprawa i ćwiczenia wizualizacyjne pomagają im w osiąganiu życiowych sukcesów a dla innych wizualizacja to zło ogromne,okultyzm...A wy co myślicie na ten temat?...Od pewnego czasu stosuję wizualizację Obrazu Bożego Miłosierdzia i wtedy gdy o godzinie 15 nie mogę stanąć przed obrazem Miłosierdzia bo np.jestem w pracy wtedy stawiam sobie przed oczyma ten obraz,obraz którego nie mogę mieć w tej chwili przed sobą na papierze. Pozdrawiam:)

(4939)
trędowata? 30+data: 06.10.2008, godz: 14:32

Do " M" Przede wszystkim dziekuje,ze jestes i za kontakt ze mna. Wiele to dla mnie znaczy. Z podanych linkow korzystam kiedy tylko moge. To ,ze inni odrzucaja bez powodu - boli. Staram sie jakoś trzymac. Przechodze kryzys wewnetrzny. Taka ze mnie wrażliwa duszyczka. Ciesze sie ze zaufałam BOGU, teraz jest mi lżej. Wszystko dzieje sie z Jego woli. Niech i tak będzie. To dzieki Niemu jeszcze żyje. Jestem świeżo po urlopie. Dziś juz po pracy : ) Serdecznie Cie pozdrawiam oraz innych zródełkowiczow.

(4938)
Artii czyli Artur Wnęk, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 06.10.2008, godz: 12:15

Kto mi dzis zlozy zyczenia imieninowe?

(4937)
grze(^_^)gorz, lat 26data: 06.10.2008, godz: 11:04

do damian84
"na swojej drodze nie poznałem jeszcze ludzi tak bardzo kochających BOGA jak ja"
- nie chcę twierdzić, że tak rzeczywiście jest, ale ja bym tak do tej sprawy tak nie podchodził. Nie sądzisz, że to trochę obłudne? Skąd możesz wiedzieć, że inni ludzie w twoim otoczeniu kochają Boga w mniejszym stopniu (lub wcale)? Na podstawie czego tak sądzisz? Tego, iż oni bywają na imprezach a Ty nie? Nie miałem zamiaru Cię urazić ale myślę, że warto to przemyśleć. Na podstawie własnego doświadczenia mogę powiedzieć, iż swego czasu uważałem się (może nadal?) za przykładnego, nawróconego chrześcijanina (w domyśle kogoś lepszego od innych, no bo przecież jestem co niedziela w kościele i wogóle). Prawda jest taka, iż w tym wszystkim byłem (jestem?) obłudny aż do bólu! To iż jestem chrześcijaninem-katolikiem (uważam, że przede wszystkim jestem chrześcijaninem, dopiero później katolikiem) sprawia, że jestem "lepszy" od innych chrześcijan (np. protestantów), nie-chrześcijan (np. żydów) czy osób niewierzących? Myślę, iż osoba niewierząca może przeżyć życie nierzadko o wiele godniej niż niejeden chrześcijanin. Przy okazji to tak sobie czasami myślę... czy osoba, która reprezentuje inną wiarę lub wcale jej nie ma jest z góry skazana na potępienie (wedle słów Chrystusa, który mówił, iż ten kto nie wierzy w niego już został potępiony)? Przecież ateista nie oznacza człowieka zbuntowanego przeciw Bogu, czy wręcz Go zwalczającego. To przecież może być człowiek, który nie potrafi w Niego uwierzyć, poszukuje Go (znam taką osobę). Po za tym, jak już to powiedziałem, może żyć równie godnie. Natomiast to, iż jesteśmy katolikami, ewangelikami, żydami, muzułmanami... w dużej mierze determinuje środowisko, w którym przyszliśmy na świat, w którym się wychowywaliśmy itd. (gdybym urodził się w rodzinie muzułmańskiej pewnie bym był właśnie tego wyznania). Trudno wobec tego oczekiwać, że taka osoba zmieni swoją wiarę na „jedyną prawdziwą” (jeśli można użyć takiego sformułowania).
Często zaglądam do Źródełka, ale jakoś nigdy nie angażowałem się w dyskusję, aż tu nagle zebrało mnie na przemyślenia :-)

(4936)
Kasia, lat 19, e-mail: szysha@interia.pldata: 06.10.2008, godz: 00:57

Witam źródełkowiczów ponownie :)
Pisalam ostatnio o sobie ... 05.10.2008 tylko ze jestem z małopolskiego.. przepraszam za pomyłkę... :)

Pozdrawiam

(4935)
Artii, lat 33data: 05.10.2008, godz: 22:08

Odnosnie Glorii Polo to ja tez zapoznalem sie z jej zyciem, przeslaniem. Co mnie tak szczegolnie dotknelo to to ze Bóg zwraca takze uwage na male wykroczenia, grzeszki. Czesto uwazamy ze jest wszystko w porzadku bo przeciez nie zabijamy, nie kradniemy, nie zdradzamy itp. myslimy ze jesli nie czynimy wielkich grzechow to palcem dotykamy juz Nieba a tak nie jest, widac to na przykladzie zycia Glorii Polo. Takze zwracajmy uwage na drobne grzechy i pracujmy nad poprawa. Tu nie chodzi o straszenie ale o fakty z zycia Glorii. Zreszta trudno nam ciagle pojac Boza ekonomie, milosc, plany. Bóg jest wielki, niepojety w swych wyrokach. POZDRAWIAM!!!

(4934)
nika, lat 33data: 05.10.2008, godz: 21:56

"Dla mnie każda osoba jest Chrystusem, a ponieważ jeden jest Jezus .....Dlatego dana osoba w danym momencie jest jedyną na świecie" Bł. Matka Teresa z Kalkuty

(4933)
Aga, lat 31data: 05.10.2008, godz: 19:18

do Tadeusza, lat 53
Tadeuszu, bardzo dziękuję za odpowiedź w sprawie nowenny pompejskiej. Wiedziała, tylko o tym że należy odmówić wszystkie 3 części różańca, nie znałam modlitw odmawianych po każdej tajemnicy w części błagalnej i dziękczynnej i ze moze byc to wyłącznie tylko jedna intencja. Będę musiała więc zacząć jeszcze raz...

do Łukasza, lat 24
szkoda że ja nie spotkałam takiego odpowiedzialnego mężczyzny, niestety mój wybranek nie potrafi podjąc decyzji o ślubie, nie chce wziąć odpowiedzialności choć deklaruje, że nie jestem Mu obojętna, sama już nie wiem czy powinnam Mu wierzyć czy sobie odpuścić. Brak mi sił na tę szarpaninę i ciągłe czekanie

(4932)
damian84, lat 24, e-mail: ddziadosz@gmail.comdata: 05.10.2008, godz: 17:30

Witam wszystkich odwiedzających te strone.Jestem samotnym człowiekiem który chce poznać nowych ludzi i miłość swojego życia której oddam swoją czystość po ślubie.Jestem bardzo wierzącym człowiekiem bardzo często chodze do kościoła.i na swojej drodze nie poznałem jeszcze ludzi tak bardzo kochających BOGA jak ja, do czasu zanim weszłem na te strone sądziłem że tacy ludzie nie istnieją i że nie znajde dziewczyny która tak samo jak ja pragnie zachować czystość do ślubu. A jednak ta strona potwierdza to że tacy ludzie są i dają wspaniałe świadectwo swojej wiary i przekonań.Bo dla mnie czystość przed małżeńska jest czymś wspaniałym i jest największym darem który możemy ofiarować miłości naszego życia.Ja nie chodze na imprezy,dyskoteki bo tam raczej nie chodzą tacy ludzie jak ja,więc do poznawania ludzi z wartościami jest właśnie ta strona i różne wspólnoty przy parafiach. " BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA, ALBOWIEM ONI BOGA OGLĄDAĆ BĘDĄ " (Mt 5,8)

(4931)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej