Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [480] [481] [482] [483] [484] [485] (486) [487] [488] [489] [490] [491] [492] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Basia, lat 28, e-mail: nicemouse@interia.pldata: 28.09.2008, godz: 14:36

Szukam kontaktu z osobami, które zetknęły si z dda lub współuzależnieniem. Proszę o kontakt mailowy. Dzięki

(4880)
Agnieszka, lat 26data: 28.09.2008, godz: 12:30

do Marcin
nie o to mi chodziło.
Nie o to pytałam.
A na kogo mam zwalać ten problem twoim zdaniem? ("zrzuć ciężary na Jezusa"? :-)
Nie chodzi o pray z dzieckiem, ani o o zasługiwanie.
Ani o to jaka jestem i jakie mam problemy. Chodzi o to że co jakiś czas kogoś poznaje, próbuje nawiązywać relacje i inni ze mną próbójąi z jakichś powodów (zawsze racjonalnych) nic z tego nie wychodzi. Na różne sposoby próbowałam to sobie tłumaczyć.
No wieć może jestem "nie taka" mam trudny charakter, lub coś w tym stylu, może uciekam przed facetami (uciekam faktycznie podświadomie czasem), może tysiąc innnych rzeczy- ale to Bóg mnie taką stworzył, właśnie taką i to on mnie w mojej sytuacji życiowej postawił. To "przez niego" włąśnie taka jestem. Po za tym nie wszyscy którzy uciekają, nie wszyscy którzy maja trudnych charakter są sami. A ja jestem. Inni nie- więc to nie jest kwestia takich czy innych cech, ani zasług, tylko nie wiem czego- okoliczności? przypadku? wyroku opatrzności? woli Boga? to jest moje pytanie i na nie chcę odpowiedzi.
Gdybym nie próbowała nic nie robiła, ani sobie ani nikomu nie dawałą szansy też bym mogła w ten sposób samotność tłumaczyć- jakiś czas z resztą przez te wszystkie podane powyżej tematy tumaczyłam sobie- ale one wszystkie stopniowo upadły. Wszystkie powody jakie sobie wymyśliłam nie są wystarczające, każdy po kolei upadał.
A jeśli w moim przypadku da się całą sytuacje racjonalnie wytłumaczyć to mam przyapdek w którym się nie da. Moja niepełnosprwn akoleżanka, która też chcialaby wyjśc za mąż i dzieci rodzić. W niej jest to prganieni jak w każdej kobiecie. Nie che opisywać dokładnie całej tej sytuacji życiowej, bo to nie twoja sprawa, ale generalnie przemyśliwałm to na wszystkie możliwe strony i jeyną możliwość jaka dla niej widzę to cud! Ona sobie w tej sprawie nie pomorze, inni też jej nie pomogą. Zadne "pozytywne nastawienie" czy "dawanie sobie szansy" w jej przypadku nie poskutkuje!!! Nie jest to totalnie niemożliwe, a jednocześnie ona w tej sprawie praktycznie nic nie może zrobić. Zrobić cos może jedynie Bóg.
Daje jej pragnienie z powodu którego ona cierpi, i jednocześnie nic z tym nie robi - dlaczego?
I jeszcze wiele osób znam w podbnej sytuacji,
W sumie ja to szystko rozumiem, że niektórzy dłużejini krócej czekają,m że to i tamto .... tysiac odpowiedzi sobie wymyslę. Ale to wszystko do czasu bo probklem jest. I nierozumiem też tego, że kiedyś to problemem nie było. Zawsze byłam miła, grzeczna i cirpliwa. ięc dlaczego teraz mam ochotę wyjśc na ulice i krzyczeć? Nie rozumiem co mi się stało.
(jak chcesz moge ci tą sytuacje na maila opisac ze szczegółami- nie tutaj!!! Choć generalnie uważam, że dyskucje nie maja sensu bo i tak nic nie zmienią.)

(4879)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 28.09.2008, godz: 08:55

Pozdrawiam w tym nowym... jesiennym dniu...
Powietrze pachnie już jesienią...
Złotymi liśćmi i długimi spacerami w czerwonym słońcu...
Wtulona w Twoją bliskość, Jezu
czekam co przyniesie ten zapach Jesieni...?
A to wszystko na naszej – jesiennej już stronce :) www.dar.religia.net
Mam nadzieję że namaluje coś ona w Twoim sercu...
Zapraszam też do refleksji :)
Pamiętam w jesiennej modlitwie.
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji




(4878)
Anka, lat 30data: 27.09.2008, godz: 23:55

Bardzo dziękuję za wsparcie słowem, może modlitwą, a przede wszystkim za możliwość "wołania o pomoc", gdy łzy są już tylko zewnętrznym wyrazem tak rozdartej duszy...wiem, że doświadczenie cierpienia z czasem dodaje nam siły i jest prawdziwym doświadczeniem miłości Boga...
... często mówiono mi, że jestem silna, pomagałam innym i często wspierałam, wytrwałam takie poniżenie, ale i ból, którego być może wielu by nie zniosło...a ja nie dałabym rady bez Chrystusa
...dziś jednak jestem na takim rozdrożu, gdzie wszystko staje mi się obojętne - to o co z trudem walczyłam, zostawiam z łatwością
...wiem, że zagubiłam sens życia i tej iskierki nadziei, która zawsze jest
...myślałam, że mój ból i tak naprawdę moja samotność jest zwykłym egoizmem i użalaniem się nad sobą, a wystarczy tylko wziąć się w garść i działać, aby wszystko miało sens
...dziś wiem, że znowu muszę odnaleźć drogę do swego serca
dobrze, że od kilku lat mogę być z Wami i odnajdywać te światełka...

(4877)
Artiidata: 27.09.2008, godz: 22:41

Moze powiedz mu ze sie ladnie ubiera (?)

(4876)
Marcindata: 27.09.2008, godz: 22:08

Do Agnieszka lat 26
Chcesz głosu teologa proszę bardzo i to teologa który też nie ma swojej drugiej połówki.Czy samotność wpływa na moje relacje z Bogiem?Raczej nie,choć z Maryją zapewne tak.Tak Pan Bóg daje pragnienia ale nie wystarczy powiedzieć:tak,chcę tu potrzeba naszej inicjatywy i działania.NIE ZWALAJMY NASZEGO PROBLEMU SAMOTNOŚCI NA BOGA!-to błąd!A czy problem samotności to działka teologa,nie sądze.To raczej działka psychologa bo to często nasze problemy z tej dziedziny powodują że jesteśmy sami.Jasne że brak tej drugiej osoby doskwiera i to bardzo a widok pierwszej lepszej pary z dzieckiem może nas zaboleć i przypomnieć nam o tym że tego nam brakuje.Myslę że Pan Bóg daje nam ludzi by pomogli nam zrealizować pragnienie bycia z drugim, problem tylko w tym że ludzie generalnie bywają zawodni a to już nie jest wina Pana Boga tylko naszej upadłej natury.Jak powiedział Jan Paweł wolność to dar ale też dramat człowieka i niewłaściwe jej zrozumienie prowadzi do dramatów. Oczywiście Agnieszko z Tobą już miałem kontakt na tej stronie i śmiało możesz mi powiedzieć:Lekarzu ulecz się sam a ja Ci powiem że możesz mieć rację ale to wcale nie zmieni naszej sytuacji osobistej. Piszesz"może nie zasłużyłam" a tak uczciwie sobie odpowiedz czy tak czy nie.Ja wiem że nie zasłużyłem ale jest we mnie jeszcze ta malutka iskierka nadziei że jednak uda mi się z kimś być... Pozdrawiam wszystkie samotne dusze i życzę spokojnej i błogosławionej niedzieli!

(4875)
Aga, lat 25data: 27.09.2008, godz: 20:01

podoba mi się kolega z pracy. kompletnie nie wiem, jak zrobić pierwszy krok i dać mu do zrozumienia, że nie jest mi obojętny. tak dawno nie doświadczałam tego stanu, że teraz boję się, jak to wszystko wyjdzie. w tej dziedzinie czuję się jak słoń w składzie porcelany. pomóżcie i pomódlcie się za te moje lęki.

(4874)
(M)data: 27.09.2008, godz: 17:36

do 30 +,

cieszę się, że zaglądasz do tego "anielskiego" muzycznego kącika na youtube.
(nie , to nie ja jestem wykonawczynią)

tutaj masz całą listę utworów paskudanki* :

http://www.youtube.com/profile_videos?user=paskudanka

proszę, zwróć szczególną uwagę na utwór "Nie poddawaj się" i przyłóż do swego serca :)

co u Ciebie słychać..?

pozdrawiam

do nike3,

dziękuję za Twój piękny wpis.

Tyle mądrych słów zostało napisanych, pozostaje mi tylko zasugerować, byś od strony duchowej mocno trzymała się ufności i nadziei, ale i stawiała malutkie kroczki w otwarciu się na Innych.

do Anki lat 30, do Agnieszki lat 26 :

..może znajdziecie jakąś iskierkę (p)odpowiedzi w konferencji ks.Pawlukiewicza :

http://swjozef.com/?i=/filmy/ks_pawlukiewicz_chciec_to_moc/403

miłego wieczoru

(4873)
R.Kdata: 27.09.2008, godz: 17:31

Operacje
na żywej tkance
duszy
bywają niebezpieczne
jedno zbyt głębokie cięcie
wywołuje krwotok
emocji trudnych
do zatamowania

(4872)
Kasia, lat 26data: 27.09.2008, godz: 15:48

Do Agnieszka 26
Jestem Twoją rówieśnicą mogę podpisać się pod tym co napisałaś...czuję się DOKŁADNIE tak samo jak Ty..... Nie wiem jak długo jeszcze....ale nie daję rady...

(4871)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 27.09.2008, godz: 13:44

Agnieszko swoje problemy zloz u stop Matki Bozej. W dziesiejszej Ewangelii Pan Jezus mowi swoim uczniom aby w sercu rozwazali to ze bedzie wydany w rece ludzi. Zastanawia mnie fakt ze to Matka Boza zachowywala wszystko w sercu i rozwazala. Wynika z tego ze Pan Jezus uczyl sie takze od swoich rodzicow. Wspaniale slowa. Wiecie ostatnio prosze Boga o radosc ale taka prawdziwa i widze ze radoscia, ktore wypelnia serce moze byc rozwazanie Slowa Bozego, wlasnie czytania na kazdy dzien. W chwilach trudnych przypomniec sobie fragment ktory mnie rano uderzyl i zyc nim. Jak mowia kaplani spozyc ten fragment.

(4870)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 27.09.2008, godz: 13:30

Karino a powiem Ci ze mam kolezanke ktora modlila sie tak : Boze Ty wiesz ze nigdzie nie wychodze prosze niech moj przyszly maz przyjdzie i zapuka do moich drzwi. I zapukal. Jak bardzo musiala miec czyste serce skoro Bog ja wysluchal. serdecznie pozdrawiam

(4869)
Anetadata: 27.09.2008, godz: 09:57

Mam sposob na trudne uczucia, mysli, depresje a mianowicie nalezy sie 5 razy przezegnac na uczczenie 5 RAN PAN JEZUSA. Jest w tym gescie sila ktora przynosi spokoj. Zawsze kiedy zaczynam czuc bol niedoopanowania czynie znak Krzyza Sw 5 razy. Trzeba tez pomyslec o tychze wlasnie ranach. Chodzi o Rany Najswietszych Rak, Nog I Serca. Oczywiscie Pan Jezus mial setki innych Ran, ale czesto slysze wlasnie o tych pieciu ranach. Jezeli zle je wymienilam to prosze o sprostowanie. Jezu Ufam Tobie. Wszystko o co z wiara proscie otrzymacie pamietajcie o tym i wierzcie.

(4868)
Małgosiadata: 27.09.2008, godz: 09:20

Aga wielkie dzięki za tą piękną modlitwę. Od dłuższego czasu nie mogę znaleźć w Źródełku niczego pokrzepiającego i odnoszę wrażenie, że "Źródełko" zamienia się nam w "Pustynię". Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

(4867)
Aga, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 27.09.2008, godz: 01:18

Panie, weź nareszcie życie moje w swoje ręce
i zrób z nim co zechcesz.
Oddaję się Twojej miłości,
nie odrzucając ani rzeczy trudnych,
ani tych przyjemnych, które przygotowałeś dla mnie.
Wystarczy mi Twoja chwała.
Wszystko, cokolwiek zaplanowałeś - jest dobre.
Wszystko jest miłością.

Jeżeli pozwolisz, że ludzie będą mnie chwalili,
nie będę się niepokoił,
Jeżeli pozwolisz, że mnie zwymyślają
- będę się niepokoił jeszcze mniej, nawet się ucieszę.
Jeśli ześlesz mi pracę - obejmę ją z radością
i stanie sie dla mnie odpoczynkiem,
ponieważ jest Twoją wolą.
A jeśli ześlesz mi odpoczynek
- będę odpoczywał w Tobie.

Tylko ocal mnie ode mnie samego.
Oddal mnie od mojej własnej, trującej potrzeby
zmieniania wszystkiego wokół,
od niemądrego działania,
od poruszania się dla samego ruchu,
przeinaczania wszystkiego, co Ty zrządziłeś.

Pozwól mi spocząć w Twojej woli i milczeć.
Wtedy światło Twojej szczęśliwości
ogrzeje we mnie życie.
Jej płomień będzie się palił w moim sercu
i świecił na Twoją chwałę.

Po to właśnie żyję. Amen.

Tomasz Merton


(4866)
Agnieszka, lat 26data: 26.09.2008, godz: 23:12

do nike
ja ma 26 lat i już teraz dokładnie tak się czuje.
bezradna
tak jakby ktoś ze mnie zartował, i jakby to co myślę czuję i czego chcę, i to co robię (bo próbuje ciagle coś robić) nie miało najmniejszego znaczenia. I nie wyobrażam sobie co może być za ileśtam lat- jeśli będę sama nadal.
Na tej stronie potrzeba teologa, żeby nam wszystkim wytłumaczył jak to jest.
Bo to co tu wypisujemy o samotności to też probem naszej realcji z Bogiem, samotność na nią wpływa i to bardzo. Nie twierdze, że inne rzeczy nie, ale ja bym np, chciała żeby mi ktoś to wszystko wytłumaczył.
Żyje sobie normalnie i nic mi nie jest, inni 'tylko czasem' (dokłądnie tak!!!!!) patrzą na mnie przez pryzmat tego, że nikogo nie mam. Ja też "tylko czasem". Generalnie jestem zadowolona z mojego życia, do czasu kiedy coś mnie w jkiś sposób boleśnie nie ukłuje, a wtedy się po prostu chwiliwo rozpadam na kawałeczki. To są drobiagi jakieś. Ale to świadczy tylko o tym, że normalnie wypieram tą myśl o samotności i strach przed tym a to wszystko - cały ten problkem i tak jest.
Co jakiś czas kogoś poznajęi próbuje coś robić, a jakoś mimo to nic z tego nie wynika - moje dziąłnie i chcenie zupełnie się nie liczy. Gdybym to była tylko ja to bym jeszcze sobie tłumaczyła że może coś robię źle (choć juz wiem że chyba nie), lub że może nie zasłużyłam. Ale ilosć ludzi w moim najbliższym otoczeniu, którym się życie podobnie ukłda po prostu mnie przeraża. Jak to możliwe, że Bóg na to pozwala? A raczej jak możliwa jest tak głęboka sprzecność, między pragnienami tym do czego ludzie czują, że sa powołani i czego by chcieli (takie poczucie - głębokie przekonanie i pragnienie skąd się bierze? nie od Boga?), a możliwościami jakie realnie są i tym co się dzieje (a raczej nie dzieje).
Nie jestem w stanie tego zrozumieć, ani zaakceptować.
Dziś się włąśnie rozsypałam, jestem tu i stawiam pytania. Jutro wrócę na jakiś czas do normalnego życia, i próbowania, może znów kogoś poznam, i może znów nic nie wyjdzie z tego z niezawinionych przeze mnie i niezrozumiałych dla mnie przyczyn (a raczej zrozumiałaych - tylko nie będę rozumiała po co mi potrzebna kolejna znajomość, kiedy i tak do niczego nie doprowadziła). I to "normalne" moje życie potrwa do czasu aż jakiś drobiazg czy głupota mi przypomni że ten problem nadal istnieje! I po co to wszystko? Skoro Bóg daje pragnienia to powinien też dać możliwość ich realizacji.
Stanowczo uważam, że do wytłumaczenia tego potrzebny jest teolog. (albo generalnie ktoś kto się zna. Może być i psychiatara byle tylko mi to wytłumaczył. Przyjmuje że ze mną może być coś nie tak, ale chyba nie ze wszystkimi, których to dotyka, bo to jest naprawdę całą masa ludzi. Czy to jakiś beznadziejny znak tych beznadziejnych czasów?)

(4865)
kamzik :), lat 31data: 26.09.2008, godz: 22:51

Do Ani
Aniu popatrz na siebie z miłością, bo tylko wtedy kiedy będziesz się akceptowała i znała swoją wartość. Jesteś wartościowa pomimo tego że popełniasz błędy, brakuje Ci cierpliwości, ranisz inne osoby. Aby to zmienić musisz się zaakceptować taką jaka jesteś ze swoimi wadami i słabościami, bo każdy z nas je ma. Nie porównuj się do nikogo, bądź sobą Ważne jest że masz pragnienia, marzenia, że chcesz coś zmienić w swoim życiu.Patrz na siebie w pozytywnym świetle, czasami się do siebie uśmiechnij . Doceń to co masz, co niesie ci każdy dzień, bo już nie wróci.

(4864)
Anka, lat 30data: 26.09.2008, godz: 19:40

Nie wiem dlaczego już dłuższy czas czuję się taka słaba, nie potrafię żyć i chyba nie chcę...jak zwykle wszystkich zawodzę swoją niecierpliwością, złością...po raz kolejny nie potrafię odnaleźć się i być dobrą, walczyć...zastanawiam się tylko dlaczego mam pragnienia, marzenia, których mieć nie powinnam - dlaczego chciałabym być żoną, matką, kiedy wiem że potrzeba serca i umiejętności do takiej roli...a ja walczę i walczę...i ciągle przegrywam
i chociaż wiem, że pytać nie powinnam...to tak boli...Panie wybacz i zabierz moje pragnienia, zabierz mnie, abym nie była dla innych ciężarem, jeśli darem być nie umiem

(4863)
karinadata: 26.09.2008, godz: 18:47

Nike , to ze masz 50 lat... to jeszcze nic straconego. Musisz tylko umiec otworzyc sie na drugiego cżłowieka, moze Bóg czeka na Twój krok odważny, na pewno mama tez by sie ucieszyła gdybys przyprowadziła zięcia do domu, na pewno zalezy jej na Twoim szczęsciu.. potomstwo zostaje pewnie marzeniem, choc mozna byłoby przygarnąć jakąś sierotkę.. Na pewno łatwiej we dwoje.. znam kilka par które zawarły małżeństwa w wieku 48-50 i wiecej lat... często to ludzie wdowcy, ale nie tylko.
w kazdym wieku mozna ułozyc sobie zycie.. nie rezygnuj z marzeń, a jak masz mozliwosc zaangazuj sie w jakąs grupę, koło zainteresowań, kurs, stowarzyszenie, wystarczą spotkania raz w tygodniu. kontakt taki daje wiecej mozliwosci, tak często ludzie się poznają. Niestety nic nam do domu samo nie przyjdzie ;), to my musimy wyjśc z domu jesli chcemy kogos poznać, zawrzec przyjaźń itp....bądz dzielna i mów Jezusowi o swoich pragnieniach, na to nie ma granicy wieku!!

(4862)
Kasia, lat 22data: 26.09.2008, godz: 17:12

Do Nike3:
Moja Droga nie smuć się! Myślę, że jesteś wspaniałą osobą a dobro które komuś dajemy od siebie zawsze do nas wraca! Niech Dobry Bóg będzie dla Ciebie pocieszeniem w trudnych chwilach! Będę się za ciebie modlić, a jeśli chodzi o macierzyństwo, to być matką można na wiele sposobów, np. duchowo, możesz podjąć Duchową Adopcje. Myślę, że ta opieka którą wyświadczasz swoim bliskim jest pokierowana właśnie tą piękną miłością macierzyńską która jest w Tobie i pozwala ci otaczać skrzydłami opieki i miłości swoich bliskich.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:-)

(4861)
kamzik:)data: 26.09.2008, godz: 15:27

Do Nike3
Im więcej umiemy dać z siebie drugiemu człowiekowi, tym bardziej jesteśmy ludźmi. Ty potrafiłaś zrezygnować z własnego "ja" poświęcając się dla innych.Musisz mieć w sobie dużo miłości, wiedz że dobro zawsze wraca. Nie rezygnuj z marzeń. Wierzę, że Bóg Cię do czegoś przygotowuje i ten czas nie był czasem straconym.

(4860)
Do Marka l.58data: 26.09.2008, godz: 14:56


Kogo przypadek i nieustanne poszukiwania prawdy zawiodły na drogę prawdy, ten musi iść nią do końca, nawet jeśli nie zazna odtąd spokoju ani pociechy i nawet jeśli nikt mu za to nie podziękuje.....
...proszę odezwij się...na e-meil, ktory znasz...dobrego dnia

(4859)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 26.09.2008, godz: 14:37

nike3 jestes wspaniala osoba. Wierze ze pomoglas Jezusowi opiekujac sie tata i mama i okazalas im swoja milosc. Miej nadzieje ze spelnia sie Twoje marzenia. Dziekuje ze napisalas bo jestes przykladem dla mlodych. Mozna sluchac wspaniale plomienne mowy ale Twoj przyklad bardziej daje do myslenia. Twoj wiek niczego nie przekresla. Twoj przyszly zwiazek moze byc dojrzalszy i radosniejszy.
Moja mamusia przez 21 lat opiekowala sie braciszkiem niepelnosprawnym a teraz po jego godnej smierci ma czas na podroze. Szkoda ze moj tato jest alkoholikiem, bo ma dobra emeryture i mogli by wspaniale spedzac czas na podrozach lub w inny sposob. Serdecznie Cie pozdrawiam i prosze jak bedzie Ci smutno lub ciezko to napisz o sobie na tej stronie. Jestem zagranica ale ta strona daje mi duzo radosci i okazje do modlitwy, a nie na skupianiu sie na sobie. Bardzo tesknie za Licheniem i jak wygasnie mi kontrakt to pojade tam. Pozdrow prosze ode mnie swoja mame.

(4858)
ela, lat 32data: 26.09.2008, godz: 09:59

Do Nike3
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, nawet teraz możesz zostać żoną i matką, więc miej nadzieję i nieustawaj w modlitwie. Może Bóg postawi na Twojej drodze człowieka, dla którego Ty staniesz się ukochaną żoną, a dla jego rodziny także matką. Dla mnie świadectwo Twojego życia jest namacalnym dowodem poświęcenia i oddania siebie drugiemu człowiekowi, dowodem wielkiej miłości. Bóg na pewno Ci wynagrodzi za Twoje serce.
Szczęść Boże :)

(4857)
EVA, lat 25, e-mail: eva.angel@interia.pldata: 26.09.2008, godz: 09:24

CO DO PRZEBACZANIA

TEŻ SIĘ Z TYM BORYKAM, TO JEST JAK KULA U NOGI, CHCĘ JĄ WYRZUCIĆ DALEKO ZA SIEBIE I MÓWIĘ "PRZEBACZAM, TAK PRZEBACZTYŁAM, " ,TYLKO ,ŻE PRZYCHODZI TAKI DZIEŃ, CHWILA I PRZYPOMINAM SOBIE CAŁĄ AKCJĘ - MIMO ,ŻE TO JUŻ ROK - ALE BOLI, NIE TAK BARDZO JAK WTEDY , TO TAK JAKBYM GASIŁA OGNISKO CIĄGLE, AMIMO ,ŻE NIE MA PŁOMIENI TO TLI SIĘ DYM.
WIEM ,ZE BĘDE PAMIĘTAŁA.., TYLKO JAK O TYM MYŚLĘ TO NIE MOGĘTAK DO KOŃCA ZUFAĆ TEJ OSOBIE, CZASEM TO MAM TYLE ĄWTPLIWOSI, A WSZYSTKO PRZEZ GRZECH - I PO CO TO WSZYSTKO? ŻEBY CAŁE ŻYCIE SIĘ MĘCZYĆ PODŚWIADOMIE?!
NAJLEPIEJ BYŁOBY BYĆ WOLNYM OD WSZELKICH PRZYWIĄŻAŃ DO OSÓB, BO SIE CIERPI POTEM, UCZUCIA..., PRZECIEŻ NIE MOŻNA BYĆ JAKIMŚ CYBORGIEM , JAK SIĘ CZUJE ŻE SIĘ KOCHA TO TRZBA TO OKAZYWAĆ? CZY RACZEJ SKRYCIE I Z DYSTANSEM ŻEBY W RAZIE CZEGO SIĘ WYCOFAĆ ? JA TAK NIE UMIEM , CHCĘ KOCHAĆ NA MAXA I BYĆ KOCHANA TAK SAMO, ODCZUWAĆ TO, MOŻE ZA DUŻO WYMAGAM...

PRZECIEŻ JESTEMY PO TO , ABY KOCHAĆ!!

WIĘC PANIE BOŻE DAJ MI MĘŻA - JEŻELI CHCESZ - WIESZ CO MAM W SERCU - OŚWIEĆ MNIE - DZIĘKUJĘ WIESZ ZA CO!!

PISZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZCIE....MIŁO BĘDZIE. DZIĘKI

(4856)
nike3, lat 50, e-mail: annazabek1@gmail.comdata: 25.09.2008, godz: 21:52

Zastanawiałam sie czy napisać, jaki to ma sens, nie wiem, czy w życiu spotka mnie jeszcze coś dobrego, odkąd pamiętam zawsze byłam sama,najpierw pragnęłam przyjażni, dorastając- miłosci, nie spełniło się moje pragnienie, nie mam męża i dzieci, których tak bardzo pragnęłam, jestem zupełnie sama ze swoimi problemami i marzeniami, które jeszcze w środku mojego serca się tlą, zostałam sama z rodzicami, ojciec zaczął chorować, leżąc obłożnie w łózku, nie chciałam go oddać do szpitala, kochałam go, wiedziałam,że umrze i dlatego pragnęłąm, aby miał godną śmierć, nie wiem co mną kierowało, że postanowiłam wieczorem pojechać po księdza a rano ojciec zmarł, było mi smutno, ale też byłam spokojna o ojca, zostam sama z mamą, która z ledwościa porusza sie o kuli,niedawno mama powiedziała mi " Bóg zostawił Cię z nami, abyś się nami opiekowała, bo nikt by inny tego nie zrobił", jestem silną kobietą, ale nieraz w samotności łzy same płyną po policzku z bezradności, z samotności i braku spełnienia swoich marzeń o macierzyństwie

(4855)
o prawdziedata: 25.09.2008, godz: 21:50

Nie poznamy prawdy, nie znając przyczyny....

(4854)
Aga, lat 24, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 25.09.2008, godz: 20:04

Witajcie:)

Ja tak spontanicznie napisze i zobaczymy co z tego wyjdzie;)
W poniedzialek rano mam przyjecie do Akademickiego Szpitala Klinicznego
we Wrocławiu na ul Borowskiej,a w srode mam miec operacje.W przyszlym tygodniu bede zmagac sie juz z leczeniem.Mieszkam 200 km od Wrocławia i większość czasu zostane tam sama.Czy jest tu ktoś z ciepłym sercem kto chciałby mnie odwiedzić? :)

Jeśli tak to prosze o odzew na maila:)
Pozdrawiam serdecznie:)

(4853)
Artii, lat 33data: 25.09.2008, godz: 17:33

Mur jest w pewnym sensie skuteczny bo tylko wtedy moze cos sie zmienic. Jak zwykle nie ma regul w 100% pewnych, co ja bede gdybac. Kazdy przypadek mozna rozpatrywac na roznych plaszczyznach. Moze lepiej badzmy doskonali jak doskonaly jest Bóg, jak uczy nas Jezus.

(4852)
evciadata: 25.09.2008, godz: 11:28

Jesli kochasz, to jestes tez otwarta (y) na zranienia, w milosci tych zranień nigdy nie unikniemy....Jezus kochał, mimo kolosalnych ran duszy i ciała od nas...
Nie izolować ale probować nauczyc sie przyjmować i prosic Jezusa ,by te rany uzdrawiał systematycznie...jadne rany Bóg uzdrowi, nowe sie pojawią..i tak będzie na całym szlaku pielgrzymowania do Jezusa w niebie...
MILOŚC TO CIERPIENIE I OFIARA

(4851)
Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.09.2008, godz: 11:19

To prawda ze ludzie poranieni rania inne osoby :( Potrzeba czasu, Bozej milosci, uzdrowienia.

(4850)
Anetadata: 25.09.2008, godz: 09:13

do Kasi 21

dokladnie tak jak mowi Arti, odizoluj sie od tej osoby na jakis czas. Czasami miesiac to juz jest duzo, ale moze rok to lepszy okres. Sa ludzie ktorzy rania, bo sa poranieni, oni potrzebuja czasu aby zaufac. Mysle ze to ranienie to proba znalezienia portu w Twoim sercu. Jak zobaczy ze jestes prawdziwa i wciaz chcesz byc dobra moze sie wyciszy. Ta osoba pewnie szuka w Tobie potwierdzenia swoich lekow, a ze nie moze znalesc to rani. Jezeli ta osoba miala trudne dziecinstwo to wiem ze jest jej trudno zaufac. Jezu Ufam Tobie, a beda dzialy sie cuda, tylko trzeba zaufac. Wyobraz sobie ze ten czas ran to najpieknieszy czas w Twoim zyciu bo dorastasz i sprawdzasz swoje mozliwosci. Nie przejmuj sie porazkami, bo to one powiedza jaka jestes i wskaza droge gdzie dalej isc.

(4849)
Artii do Kasi, lat 21, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.09.2008, godz: 00:15

Wybuduj mur miedzy Ciebie a ta osobe nie do przejscia na rok czasu. Zobaczysz co bedzie po roku czasu ;)

(4848)
Anetadata: 24.09.2008, godz: 19:46

Jak czytam o ksiedzu Michale Sopocko to taka radosc wpada w moje serce. Wierze ze to kolejny Wielki Czlowiek w historii Polski i kolejny Wielki Oredownik za nami. W niedziele Jego Beatyfikacja w Bialymstoku. Prosmy Pana Boga o wszystkie Laski przez tego Kaplana a wiem ze Pan Bog nieczego nam przez niego nie odmowi co bedzie zgodne z Jego Wola

KSIADZ MICHAL SOPOCKO WIELE CIERPIAL A JAK WIELKIE BYLO JEGO CIERPIENIE OPISYWALA SW SIOSTRA FAUSTYNA

W cierpieniu św. s. Faustyna nieustannie wspierała swego kierownika duchownego ofiarując w jego intencji: Mszę św., Komunię św., umartwienia, pokuty, wszelkie wewnętrzne natchnienia, oświecenia, wszystkie akty miłości Bożej (por. list z dnia 20 IX 1936 r., Kraków). Prosiła nawet Pana Jezusa, by przeniósł na nią cierpienia, które mają spotkać ks. M. Sopoćkę. Jednego dnia tyle się tego zebrało, że zaczęła płakać. Pan Jezus jej wtedy odpowiedział: „Córko Moja, czemu płaczesz, przecież sama się ofiarowałaś na to cierpienie; wiedz, że jest to maleńka cząstka, co tyś przyjęła za duszę tę. On więcej jeszcze cierpi. — I zapytałam się; Pana, dlaczego tak z nim postępujesz? Odpowiedział mi Pan, że dla potrójnej korony, która mu jest przeznaczona: dziewictwa, kapłaństwa i męczeństwa” (Dz. 596).


(4847)
Marcindata: 24.09.2008, godz: 16:22

Do Aneta
Dzięki za ciepłe słowa:)No właśnie jak to jest z tą naszą determinacją w dążeniu do celów.Niektórzy ją mają i dążą uparcie do świetości,bycia z drugim człowiekiem lub jakichś materialnych bogactw.Mistrzowie życia wewnętrznego i tematyką związaną z podświadomością mówią o wierze jako podstawie do tego by osiągnąć zamierzony cel.Czasami mówimy wierze ale gdzieś tam głęboko tkwi ziarenko niewiary i niepewności...Pozdrawiam:)

(4846)
Kasia, lat 21data: 24.09.2008, godz: 15:00

Jak przebaczyć gdy ktoś często rani, i nie przestaje bo nie potrafi, bo sam nie daje sobie rady ze sobą. Nie szuka pomocy bo mysli że tak musi być. Powoli tonie i pociaga za sobą innych bo przecież nie można inaczej. Tak wpajano od zawsze. Jak byc innym pomimo tego głębokiego urazu i bezsilności w głębi jak wyrwać sie z tego obłędu.:(

(4845)
kamzik :)data: 24.09.2008, godz: 11:42

Poruszając kwestię samotności trzeba zadać sobie pytanie czym ona jest? Bycie samemu wcale nie musi oznaczać samotności, gdyż można nie mieć swojej drugiej połówki a być otoczonym wieloma osobami. Ważne jest , aby się nie zamykać na drugiego człowieka, ale wychodzić, poznawać i uczyć się ludzi. Trzeba dostrzegać to co życie nam daje,te dni kolorowe, ale i te szare i smutne a nie przerzucać tylko za siebie kartki z kalendarza w oczekiwaniu na to jedno... Myślę że ważną sprawą jest umieć pokochać kogoś nie tylko uczuciem, ale miłością taką zwykłą, prostą, bez wielkiego dzwonu, tak zwyczajnie ludzką z serca do serca. Mi kiedyś zależało na pewnej osobie, ale on nie potrafił się określić, cierpiałam, jednak czas leczy rany i teraz widzę że byłam mało dojrzała, egoistyczna Został jednak strach przed otwarciem serca i zaufaniem...
Życzę wszystkim dobrego dnia , otwartego na ludzi serca i nadziei na lepsze jutro.

(4844)
:-), e-mail: kaprysna@wp.pldata: 24.09.2008, godz: 11:36

Jureczku skad ten krzyk w Tobie? co sie dzieje? ktos Cie oszukał ? ...
Dla mnie prawda,, poza prawdą, która nas wyzwoli,, z Pisma św.
jest jeszcze jedna prawda, to piosenka ktorą wczoraj uslyszałam, rewelacja
polecam Boguslaw Mec ,piosenka pt..,,Filozof,,- to chyba najnowsza piosenka, bynajmniej nie kazdemu moze odpowiadać wykonawca, ale slowa - fenomenalne- CAŁA PRAWDA- TYLKO JEDNA NAJPRAWDZIWSZA NA ŚWIECIE.
Trzymaj sie Jureczku . z modlitwą

(4843)
Anetadata: 24.09.2008, godz: 10:50

Do Marcina

Nie martw sie Marcinie, Ufaj Panu Bogu i szukaj, bo widocznie ta kobieta ktorej szukasz warta jest dlugich poszukiwan. I musisz w to wierzyc bo Bog jest Bogiem rzeczy niemozliwych. W Pismie Sw czesto jest mowa o proszacych i szukajacych a jest nawet mowa o jednym takim ktory uchwycil Pana Boga za nogi i blagal o dary, i pomimo tego ze zostal sparalizowany to tez nie puscil tylko prosil. A Pan Bog wtedy sie zmilowal i dal mu to o co prosil. Mysle ze czesto musimy doswiadczyc naszej slabosci paralizu bezradnosci i trwac na chwale Pana Boga.

(4842)
Marcindata: 24.09.2008, godz: 08:45

Do Artii,lat33
To dobrze że wystarczyło ci cierpliwości by szukać i się nie zniechęcać mimo iż tak długo byłeś samotny.Ja w sumie już przekroczyłem 30-stkę i też w ostatnich latach próbowałem kogoś znalezć ale nic z tego nie wychodzi i wszelkie próby w tym kierunku kończą sięc porażkami.Przez długi czas bardzo się tym przejmowałem ale teraz zacząłem nabierać większego dystansu do tego tematu i po prostu godzę się na to że jest jak jest choć to bardzo trudne i bolesne.Po prostu nie można zmusić kogoś by był z nami ani się tego nie da kupić jak laptopa w sklepie.No właśnie...godzę się z tym ale tylko tak sobie wmawiam tak naprawdę sam siebie oszukując...wielu jest takich,niestety wielu...Pozdrawiam:)

(4841)
Piotrdata: 24.09.2008, godz: 01:20

Trudno się nie zgodzić ze słowami Chrystusa odnośnie prawdy. Sam uważam, że możliwe jest tylko skłamanie lub powiedzenie prawdy, bo cóż oznacza półprawda? Połowa to prawda, a druga to kłamstwo? Raczej nie, bo jedno wyklucza ze swej istoty drugie. W matematyce "+" i "-" dają wynik negatywny, nieprawdaż?

(4840)
Anka, lat 30data: 23.09.2008, godz: 22:41

...taki dzisiaj zwykły dzień, a zarazem niezwykły - 40 lat od śmierci św. Ojca Pio, który jest mi bliski każdego dnia od 6 lat - w roku, w którym zmarła moja mama "poznałam" tę niezwykłą postać...i Bogu dziękuję za ten dar, kiedy w życiu są takie momenty gdy potrzebuję zrozumieć prawdziwy sens cierpienia, ale i radości...i Padre Pio jest mi wtedy najbardziej bliski
...a dzisiaj w Chojnicach dane mi było uczestniczyć w Eucharystii z udziałem Jego niezwykłych relikwii (ciało Świętego)
...........i jak tu zaprzeczyć, że to nie my wybieramy świętych, ale oni nas...........

(4839)
puleczka, lat 19, e-mail: magdabraham@wp.pldata: 23.09.2008, godz: 22:30

Hej Nazywam się Magda, ale mówią na mnie Pulka pewnie dlatego, że zawsze mam coś do powiedzenia ;) Jestem spokojną a czasami szaloną dziewczyną, która chciałaby poznać jakiegoś fajnego chłopaka, który mógłby obdarzyć mnie miłością ;) ciężko mi znaleźć chłopaka, gdyż nie chodzę na żadne imprezy jak większość moich koleżanek bo w ogóle mnie to nie interesuje ;) wiodę dość spokojne życie Często uczęszczam na Eucharystię ;) czerpie od Jezusa siłę, która pomaga mi żyć, szczególnie wtedy, gdy jest ciężko ;) A teraz trochę o moim wyglądzie: jestem trochę puszystą blondynką o niebieskich oczach (noszę okularki) ;) uwielbiam czytać książki, grać na gitarze, śpiewać, układać wiersze a także w wolnym czasie szydełkuje ;) jestem romantyczką ;) uwielbiam oglądać wschód i zachód słońca oraz spacerować nad morzem ;) Czy znajdzie się tutaj ktoś kto ma podobne zainteresowania i chciałby mnie poznać? Pozdrawiam serdecznie ;)

(4838)
Ktos, po prostu ktosdata: 23.09.2008, godz: 21:47

Daleko do nieba :)

to, co sie dzieje w Twoim sercu to czas przelomu. Dla Ciebie - to święty czas. Bog nam daje takie momenty w jakims celu..... przewaznie po to, by cos czlowiekowi uswiadomic, naprowadzic, ukazac prawde o nim samym....a to sie wiaze z potrzeba podzielenia sie emocjami, przezyciami z innymi ludzmi.

wiec dobrze, ze przyszlas, usiadlas i napisalas, co czujesz. niech to bedzie infantylne, niedojrzale, krotkie, dlugie, emocjonalne - najwazniejsze ze to bylo szczere i wiazalo sie z Twoja potrzeba serca. byc wsrod ludzi, mowic do nich i uslyszec odpowiedz, to potrzeba czlowieka. chocby witrtualnie. chocby poprzez forum.

to normalne i naturalne, ze chcialas cos napisac, wiec nie czuj sie zle. od tego jest to miejsce tutaj, jestesmy my - zeby sie dzielic swoja obecnoscia, modlitwa jak chlebem. wiec nie przepraszaj za to prosze Cie :)

czasami tak jest, ze w czlowieku sie spotykaja dwa swiaty. serce czlowieka jest bardzo pojemne i potrafi wiele zniesc, uniesc i pomiescic. zycze Ci sily, wytrwania i swiatla, zebys umiala dostrzec te sprawy, ktore sa dla Ciebie istotne, we wlasciwy sposob, zebys umiala to wszystko pojac i udzwignac.
zycze Ci wiary, milosci i NADZIEI.

czekam na Twoje wpisy - pozdrawiam Cie cieplo :)

a w sprawie pytania o połprawde...

ks Tischner powiedzial bardzo madre zdanie kiedys ze sa trzy rodzaje prawdy: cala prawda, swinto prawda i gowno prawda. tyle okiem filozofa-bacy.

a jesli masz watpliwosci co do tego, czy sa polprawdy.... przypominam slowa Jezusa, jedynego autorytetu w historii ludzkosci w zakresie prawdy.
NIECH MOWA WASZA BEDZIE TAK TAK, NIE NIE.

i drugi cytat:
TYLKO PRAWDA WAS WYZWOLI.

komentarza chyba nie trzeba dodawac... chocby sie wydawalo ze polprawdy tworza calosc, to jest to mylne wrazenie. jest jedna prawda, polprawdy to klamstwa.
pozdrawiam cieplo.

(4837)
:)(:data: 23.09.2008, godz: 21:36

Chyba znalazłem :-). Niedawno dzieliłem się swoimi dylematami związanymi z poszukiwaniem pracy. Muszę odetchnąć z ulgą i powiedzieć z niemałą dozą prawdopodobieństwa, że sytuacja zaczyna się klarować i pojawia się szansa, po pozytywnym przejściu całego etapu kwalifikacyjno-przygotowawczego oraz okresu próbnego na stabilną, stałą pracę :). Poza tym chyba znajdzie się dość wolnego czasu, energii i zapału, by podziałać również "na swoim". To teraz dla mnie dwie sprawy priorytetowe. Życzę Wam wszystkim WYTRWAŁOŚCI - w każdym położeniu...

(4836)
karinadata: 23.09.2008, godz: 20:46

piotrku 9999 w swoim zyciu doswiadczylam cierpienia i bylo ciezko, obecnie tez nie jestem całkiem wolna , w pewnym sensie ograniczona z powodów zdrowotnych, i doswiadczam bólu często, dlatego pisze z własnego doświadczenia . mimo to wiem ze cierpienie ma sens. Artii - Marta Robin miała niezwykłe powołanie do cierpienia, żebysmy choć w 1 % potrafili brać z niej przykład, kolejny dzis przykład to patron dzisiejszy sw Ojciec Pio.. cierpienie jest darem... dziekujmy.. ;

(4835)
Kdata: 23.09.2008, godz: 20:11

DZIĘKUJĘ ZA WASZE WYPOWIEDZI.

POZDRAWIAM SERDECZNIE!!!

(4834)
Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 23.09.2008, godz: 19:21

Jeszcze co do Konferencji O. Bashobory, nastąpiła zmiana terminu. W dniach 19-21.XI konferencje odbędą się w Lublinie w kościele Kapucynów przy Al. Kraśnickich. Początek 19.XI o godz. 10.00. W Warszawie Konferencje odbędą się 22-24 listopada w Kościele Dominikanów tylko tu mam w ciagu trzech dni otrzymać informacje dokładnie w którym ( do wyboru Św. Jacka na Starówce lub Św. Dominika na Służewcu). Początek tak jak w Lublinie o godz. 10.00 Całkowity koszt Konferencji to 50 zł. od osoby. Ze względu na dużą liczbę osób zainteresowanych i ograniczoną ilość miejsc w kościele (kościół na te trzy dni zostaje zamknięty dla osób nie zgłoszonych) już mozna zgłaszać swój udział poprzez stronę http://www.charyzmatycy.pl/ . Tam podany jest email i telefon.

(4833)
Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 23.09.2008, godz: 17:26

DOBRA NOWINA: JEZUS UZDROWIENIEM UZDROWIENIE CIAŁA * UZDROWIENIE DUSZY O. JOHN BASHOBORO, WARSZAWA 21-23 XI 2008 TRZYDNIOWA KONFERENCJA EWANGELIZACYJNA

Program
Piątek:
1.Raj (dwa świadectwa głębokiej relacji z Jezusem) 40'
2.grzech (x. dr Łukasz Laskowski: „Magia w Biblii"; egzorcysta x Andrzej Trojanowski; Robert Tekieli „Panorama współczesnych zagrożeń duchowych"; dr Joanna Dziasek „Granica między chorobą psychiczną a zniewoleniem"; świadectwo multimedialne Leszka Dokowicza; wykład o. Aleksandra Posackiego, świadectwa bohaterów programu „Jarmark cudów", dyskusja wokół „Egzorcyzmów Anneliese Michel") na zakończenie modlitwa z ojcem Johnem Bashoboro
Sobota
3.Ofiara – głoszenie Jezusa Chrystusa
Sakrament pokuty; modlitwa o uwolnienie (modlitwom drugiego dnia towarzyszy posługa zespołu „Gospel Rain");
Niedziela
4.Jezus Panem, głosi ojciec John Bashoboro modlitwa o uzdrowienie
5.Prośba o Ducha Świętego, a na zakończenie Msza święta, na którą zapraszać będziemy naszego Arcypasterza;
6.wspólnota – każdy uczestnik konferencji wyjeżdża z informacją o 3-5 wspólnotach w obrębie 2-5 kilometrów wokół swego miejsca zamieszkania (modlitwom trzeciego dnia towarzyszy również posługa zespołu „Gospel Rain"); po zakończeniu konferencji jest możliwa otwarta Msza z modlitwą o uzdrowienie dla parafian;
Uczestnicy konferencji poza materiałami konferencyjnymi, możliwością zakupu wydawnictw apologetycznych i ewangelizacyjnych, dostają możliwość wejścia w wymianę ze wspólnotami organizującymi konferencję przy pomocy dwóch portali: apologetycznego i ewangelizacyjnego;
Projekt powstaje we współpracy kilku rzeczywistości Kościoła katolickiego (SNE, charyzmatycy.pl, Grupy Modlitwy i Wsparcia św. Michała Archanioła, portal newage.info.pl; wspólnota Modlitwa Media Współpraca i inne); w różnych konfiguracjach organizujemy od pewnego czasu różne mniejsze projekty, są to sesje „Magia – cała prawda" (Warszawa 2007, Jasna Góra 2008), multimedialne katechezy ewangelizacyjne (kilkanaście odsłon w całej Polsce) oraz inne działania służące ratowaniu dusz i głoszeniu Jezusa; konferencje z ojcem Johnem są syntezą tych doświadczeń; pierwsza konferencja w powyżej zarysowanym kształcie odbyła się przed dwoma miesiącami w Gdańsku dla 3000 osób; tuż przed konferencją w Warszawie będzie miał miejsce konferencja w Lublinie (od 19 XI).
Uczestniczyłem w tym trzydniowym wydarzeniu w Gdańsku i widziałem w jaki sposób Bóg posługuje się tym pokornym kapłanem z Ugandy, któremu wymordowano kilkudziesięcioosobową rodzinę, a który przebaczył oprawcom (więcej informacji o nim na charyzmatycy.pl). Widziałem, że Jezusowi spodobało się wysłuchiwać jego modlitw, widziałem uzdrowionych paralityków i chromych, uczestniczyłem w kilkunastu z kilkudziesięciu egzorcyzmów, widziałem jak na imię Jezusa ciała ludzi opuszczały nawet nieme duchy; widziałem bluźniących pierwszego dnia, jak bez sił, dnia drugiego, zapłakani i zasmarkani korzyli się przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie, by trzeciego dnia przyjmować Ciało Jezusa z uśmiechem, na oczach trzytysięcznego tłumu. Widziałem tysiące osób, które z radością nawracały się do Jezusa, byłem świadkiem rozmów świadczących o uzdrowieniach duchowych. Chciałbym by Warszawa doświadczyła takiego przyjścia naszego Pana z mocą do serc jak największej ilości ludzi.
Robert Tekieli

(4832)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej