| Ktos, po prostu ktos | data: 18.09.2008, godz: 16:34 |
do daleko do nieba wpis nr 5667
Bog Ci stawia na drodze ludzi ktorzy moga byc dla Ciebie szansa i wybawieniem.
Paradoksalnie, Bog potrafi kazde zlo obrocic w dobro. Bo jest BOGIEM PARADOKSOW.
Proponuje rekolekcje ignacjanskie. Znam dziewczyne z rodziny... patologicznej. Choc to slowo nie odda w pelni koszmaru jej rodzinnego domu. Bardzo jej takie rekolekcje pomogly. I nie tylko jej.
I jeszcze jedno... nie mozesz pomagac innym, jesli nie umiesz pomoc sobie. Bo tracisz sily na ludzi dookola a sama zyjesz w rozpaczy. Walcz o siebie. Psycholodzy... owszem, pomoga do pewnego stopnia. Ksieza... Wszystko zalezy od tego na jakiego trafisz. Sa ksieza wyksztalceni i przygotowani do pomocy ludziom w trudnej sytuacji. Sa tez takie wspolnoty gdzie mozesz przyjsc prosic o modlitwe, pomoc, wsparcie.
Poszukaj. Nie poddawaj sie. Tak jak piszesz Bog jest jedynym Twoim oparciem. Pamietaj, szatan bedzie Ci podsuwac mysli zniechecenia, zwatpienia, rozpacz. To od niego to pochodzi. Piszesz ze niemozesz jechac na rekolakcje - wlasnie ze jedz. Niewazne jak, mnie tez szatan zniechecal zeby nie jechac na pewna pielgrzymke. Ale udalo sie wygrac walke, choc jechalam w stanie ducha czujac sie gorzej jak szmata, jak zero beznadziejne, pelna rozpaczy... I tam wlasnie Bog uzdrowil moje serce.
Walcz. Walcz z tym, co podsuwa Ci szatan. Trzymaj Boga, badz blisko Niego.
z Bogiem. i pisz jak Ci idzie.
(4780)| Artii, lat 33 | data: 18.09.2008, godz: 10:57 |
Kiedy w koncu przestanie padac? (4779)
Mogę Cie prosic o kontakt , lub e-meil. ?
Z Panem Bogiem. ewa (4778)| trędowata?? 30+ | data: 18.09.2008, godz: 07:27 |
''Śniłam dziś o aniele,
co w skrzydłach strach mój skrywa,
oddechem ciepłym nad ranem,
łzy słone moje zmywa.
Śniłam dziś o aniele,
wtulona w jego skronie.
Chciałabym tak niewiele,
schwycić choć piórko w dłonie.''
(4777)
;)(: 3xD
Jeden Człowiek moje serce ,,rozszarpał,, a przy drugim serce ,,pękło,, z niemocy i bezradności....!!!!!
I to wszystko w jednym czasie....
Marcinie:3XD
Jezu ufam Tobie
pali tęsknota...za niebem
pali tęsknota... za ciszą
pali tęsknota...za pokojem (4776)| :)(: | data: 17.09.2008, godz: 20:51 |
Do :-(:-(:-(
Droga osóbko, co się dzieje? Wracaj na ziemię, bo tu są ludzie, którzy kochają, i tacy też, którzy czekają i potrzebują Ciebie :-). (4775)
Zapomniałam napisać, że chodzi o górny śląsk, Gliwice i okoliczne miasta. (4774)| Marcin | data: 17.09.2008, godz: 19:22 |
Do tak daleko mi do nieba
Jestes blizej nieba niz myslisz...powtarzaj nieustannie:Boże bądz mi miłościw,szczególnie przed Obrazem Miłosierdzia.On Cię ukoi i uciszy Twoje serce....Pozdrawiam (4773)| Neli, lat 37, e-mail: Neli@o2.pl | data: 17.09.2008, godz: 18:30 |
Kilkoro z Was porusza tutaj aspekt organizowania spotkań w realnym swiecie. Pewnie to jest jedyny sposób, zeby się poznac. Wiem z doświadczenia, ze nie łatwo się "skrzyknąć" i spotkac tak ot na zawołanie, ale mysle, ze jeśli ustali sie trmin w miare wczesnie, zeby większośc mogła zaplanowac swój czas, zarezerwowac np. weekend, to to sie moze udac. Nie ma co się oszukiwac, wszystko zależy od chęci. Własnie z innego miejsca w sieci planujemy się spotrkac. Jak wyjdzie napisze. Ale po pierwsze trzeba chcieć. Dobrze tu Tomek zauważył - przyszło kilka osób. Dlaczego? Po prostu często zwycięża wygodnictwo i lenistwo. Ale wierze, ze jak się chce można ! Jest to mój pierwszy wpis tutaj.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
Prawdziwe zycie toczy sie w realnym swiecie.
Wszystko zaczyna się od przyjażni. (4772)
Witam. Mam do Was wielką prośbę. Mój znajomy ma chyba depresję i objawy fobii społecznej, potrzebuje pomocy psychologa, ostatnio z nim coraz gorzej. Jednak nie każdy psycholog potrafi prawidłowo zdiagnozować fobię, a podobno Ci "starszej daty" czasem nie mają o tym pojęcia. Jeśli jest tu ktoś ze śląska, kto zna dobrego specjalistę, najlepiej mającego kontrakt z NFZ to będę bardzo wdzięczna za namiary.
Pozdrawiam
z Bogiem (4771)
...!!!! Szatan nie może zwyciężyć!!! PRECZ Z MOICH OCZU !!
Tak mi bez powodu obił twarz, że na rekolekcje do CIEBIE JEZU jechać nie mogę../!!! Wiem , modlitwy w więzieniu ,,domu,, też wysłuchasz, ale ja pragnę CISZY, pragnę przytulić sie do Twojego czystego serca i wejsc CI na kolana, by nikt i nigdy nam juz nie przeszkadzał...Boże zabierz mnie juz do siebie (4770)
jak naprawić małżeństwo, którego w sumie nie było... ? byliśmy tylko dla siebie przedmiotami użyteczności seksualnej... czy to wogóle ma sens... dzieci zostały a nas już nie ma... ja jestem wierzącym a każda próba nawrócenia mojej żony spotyka się z agresją i w końcu przestałem... być mężem ale sam... mężczyzną? dla kogo? czysta paranoja z własnego wyboru... ale ufam Bogu że coś z tym zrobi bo ja po ludzku już nie potrafię... Jezu Ty się tym zajmij...
Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się u Ciebie,
2 mówię Panu: «Tyś jest Panem moim;
nie ma dla mnie dobra poza Tobą».
3 Ku świętym, którzy są na Jego ziemi,
wzbudził On we mnie miłość przedziwną!
4 Ci, którzy idą za obcymi [bogami],
pomnażają swoje boleści.
Nie wylewam krwi w ofiarach dla nich,
imion ich nie wymawiam swoimi wargami.
5 Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego:
To właśnie Ty mój los zabezpieczasz.
6 Sznur mierniczy wyznaczył mi dział wspaniały
i bardzo mi jest miłe to moje dziedzictwo.
7 Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo nawet nocami upomina mnie serce.
8 Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy,
nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy.
9 Dlatego się cieszy moje serce, dusza się raduje,
a ciało moje będzie spoczywać z ufnością,
10 bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu
i nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu.
11 Ukażesz mi ścieżkę życia,
pełnię radości u Ciebie,
rozkosze na wieki po Twojej prawicy.
(4769)| evcia | data: 17.09.2008, godz: 13:09 |
Wielkie dzięki Jureczku, za ten konkret...czujesz bluesa..Pokój z Tobą w ten deszczowy dzień.. (4768)| mar_i_usz | data: 17.09.2008, godz: 12:43 |
O wrażliwości cuś niecuś...
Mówi się, że chrześcijanin winien być człowiekiem wrażliwym, i takim zazwyczaj jest... Sprawa fundamentalna leży jednak w tym, na co ukierunkowana jest owa wrażliwość.
Niejeden/niejedna z Was ma za sobą etap zbytniej koncentracji uwagi na sobie, najczęściej zresztą wskutek jakiś zewnętrznych zdarzeń. W życiu są chwile, które potrząsają, bardzo... Zakwestionowane zostaje w nas wszystko, czym byliśmy – to już nie wystarcza, nie dostarcza odpowiedzi na rzeczywistość. Wtedy zaczyna się proces budowania siebie na nowo...
Wielu świętych przechodziło przez swoje "ciemne noce", swoją depresję i podobno wielu zwykłych, normalnych ludzi spotyka w życiu taki dłuższy dołek. Nie wiem, czy to już wpisane w naszą naturę, ale ten etap jest chyba najtrudniejszym momentem w życiu. Towarzyszą mu: ogromna koncentracja uwagi na sobie, na tym, co boli, zamyślenia – przed którymi nie sposób uciec, wyrastające jak grzyby po deszczu obawy, lęki, które coraz ograniczają swobodę. Tak stajemy się... dla niektórych to niezbęde ogniwo w ich dojrzewaniu emocjonalnym – umiera „stary” człowiek, umiera to, co dziecięce, złudne, nie mające pokrycia w realu. Nie jest jednak dobrze, kiedy to wszystko przeżywamy sami, gdy brakuje kogoś, kto ukaże światło w tunelu. Dobre słowo... :)
Dojrzała emocjonalność jest bardziej odporna na ciosy, nieprzewidziane zwroty. Coraz większą rolę zaczyna spełniać rozum, który studzi niepotrzebne obawy. Nasza wrażliwość winna się stawać coraz bardziej otwarta i nukierunkowana na relacje. To jest dobro, którym możemy się dzielić, choć wirtualnie ciężko... Nie ma sytuacji bez wyjścia, nieporozumień nie do wyjaśnienia, jeśli podchodzimy z otwartym sercem, byle nie unikać prawdy, ale atakować problem, nie siebie... Jedno dobre słowo może zmienić wiele, sprawić, że ktoś poczuje się błogosławiony, a nie potępiony. Za mało błogosławiłem ludziom słowem, za często w ciszy serca, rozmawiając o rzeczach powierzchownych, nie wsłuchując się w ich potrzeby... We wspólnocie jesteśmy zbawieni... :-)
(4767)| Piotr | data: 17.09.2008, godz: 12:18 |
Tomku - kwestia istotna - czy to byli unikalni użytkownicy? Jeżeli tak, to faktycznie musi dziwić fakt, iż na ponad 8 tysięcy osób, jakby nie patrzeć dużą populację, tylko kilka osób zdecydowało się ruszyć z domu, zważywszy, że spotkanie ma się praktycznie pod nosem.. Jednak tak, jak pisałem wcześniej - sprawa nie jest prosta. Dla wielu to jedynie, a może aż, ściana płaczu, gdzie bez wzbudzania zainteresowania rodziny, znajomych, można się wypłakać, wyżalić ANONIMOWO, a i czasem przeczytać coś krzepiącego od ludzi, którzy też mają jakieś problemy. Tylko, a może aż tyle.. Wraz z zamknięciem przeglądarki - to miejsce i problemy tu wylane znikają, jak chusteczka w koszu - zużyta i tyle. Nie jest to żaden zarzut, w żadnym wypadku - przecież ze "Źródełka" każdy czerpie tyle, ile potrzebuje. Oczywiście to nie wyczerpuje motywów - równie dobrze może to być strach przed nieznanymi ludźmi, nieśmiałość i całe mnóstwo, mniej lub bardziej ważnych, powodów. Poza tym takie realne spotkania są czymś nowym, więc trzeba pewnie jeszcze poczekać na efekty tej "nowości" - pewnie nie jutro, nie za miesiąc, ale z czasem.. powinno być lepiej ;) W ogóle warto się wspólnie zastanowić nad tymi spotkaniami - jak dla mnie spotkania w Warszawie niezbyt wchodzą w grę, zwłaszcza, że ani nie jestem stamtąd, ani tam nie studiuję, a na dodatek w ciągu roku akademickiego mam sporo absorbujących zajęć, więc tym bardziej to komplikuje sprawę. (4766)
Piotrze we wrześniu 2008 8609 osób to osoby z Warszawy. Inne miasta daleko w tyle...
1 8609 Warszawa
2 3124 Katowice
3 2911 Kraków
4 2868 Łódź
5 2779 Poznań
6 2347 Wrocław
7 2109 Lublin
8 1793 Gdańsk
9 1412 Olsztyn
10 1233 Szczecin
11 1207 Bydgoszcz
12 1026 Rzeszów
13 790 Kielce
14 619 Białystok
15 493 Gliwice
16 413 Toruń
17 361 Tarnów
18 353 Radom
19 296 Mielec
20 283 Gdynia
21 281 Częstochowa
[zródło statystki adonai.pl] :))) (4765)| Piotr | data: 17.09.2008, godz: 11:03 |
Co do tych spotkań - nie znam rozkładu geograficznego tego forum, ale większość ludzi zdaje się być spoza Warszawy, więc nie ma się czemu zbytnio dziwić. Poza tym większość z tu pojawiających się pracuje/studiuje, więc to może być kolejny powód. Czy pomogłaby ogranizacja spotkań w innych miastach? Szczerze - wątpię. Większości wystarcza anonimowość/bezpieczeństwo tego miejsca, przynajmniej na razie. Czy to się zmieni w najbliższej przyszłości? Raczej nie, ale warto mieć nadzieję i działać w kierunku zmiany;) (4764)| belka, e-mail: belka@o2.pl | data: 17.09.2008, godz: 10:13 |
Marku, masz piękne doswiadczenia, szkoda , że nie miałes odwagi tego opisać w meilu, więc nie rozumiem po co o to prosileś, by do Ciebie sie napisac, ale cóż jesli na forum łatwiej, to pisz wysłucham... poczytam dalej. Czołem. miłego dnia. (4763)| marek, lat 58 | data: 17.09.2008, godz: 00:33 |
Zaproszenie!
Właśnie dostałem zaproszenie by napisać o własnych belkach w moich oczach ,a mam ich bardzo wiele ,lecz nie wszystkie zdołam tutaj opisać .
Czuje się wolnym człowiekiem, choć jak widać ta wolność jest ograniczona w naszym narodzie.
W moich wpisach nie można znaleźć bym cokolwiek mówił, oprócz własnej osoby, to tylko gwoli przypomnienia………….
Tak byłem pijakiem ,choć kiedy zobaczyłem pijanego człowieka, kiedy byłem trzeźwy! (wtedy nic bardziej nienawidziłem jak tego pijanego )…:to była belka w moim oku::
((((Kiedy potykam się o konar to piszę ,że tak było , a nie piszę, że się przewróciłem)))).
Wiele lat borykałem się z tym uzależnieniem ,były wzloty i upadki ,był płacz i zgrzytanie zębów ,sam siebie nienawidziłem tak bardzo ,że nie potrafię tego opisać ,lecz miłość w sercu była bardzo głęboko zakorzeniona i czekała ,kiedy syn tej ziemi zrozumie ,że są inne wartości
niż pijaństwo i hulanki i te belki.
Nie można wrócić czasu a tak bardzo chciałbym……………..
Nie pamiętam dokładnie ale 30 lat temu przeczytałem książkę : ”BERNADETA SOUBIROUS”
W głębi serca przez te 30 lat wracała mi myśl ;
Po prawie 30 latach przeczytałem jeszcze raz :i zapytałem siebie gdzie był twój rozum.
Wcześniej jednak już zacząłem walczyć ze sobą :były piesze pielgrzymki do CZĘSTOCHOWY; DO LICHENIA ;DO WILNA.
Tak to właśnie była moja nadzieja i moja miłość ,od której nie mogłem się oderwać ,ale było coś jeszcze innego jak pokazać się MATCE NAJŚWIĘTSZEJ.
Za wszystkie moje przewinienia jak spojrzeć w oczy TEJ KTÓRA OTWIERA SERCE PRZED NAMI.
Małymi krokami przybliżała się moja przygoda życia, tak to mogę dzisiaj opisać.
W roku 2007 przygotowywałem się do pieszej pielgrzymki do Wilna ,kliknąłem na stronę SANTIAGO DE COMPOSTELA piesza ;pielgrzymka ,co to może być ,otwieram stronę prawie 800 km nie ma o czy marzyć.
Następny dzien już nie mogłem się doczekać powrotu do domu i zobaczyć co tam dalej jest.
Nie będę teraz opisywał jakie były przygotowania ,ale dokonało się chociaż jestem do dziś pod wrażeniem jak tego dokonałem.
Razem z dniami wolnymi zorganizowałem sobie 40 dni urlopu i wyruszyłem na największą
przygodę mojego życia .
Poleciałem do Paryża samolotem z Paryza do Bajonne pociągiem i z Bajonne do SDPDP jest To mala miejscowość we Francji coś jak nasze Zakopane
Skąd wyruszyłem pieszo do Z< SANTIAGO DE COMPOSTELA> wyruszyłem jeszcze na koniec świata jak mówią Hiszpanie do Finisterra i Muxia 29 dni pielgrzymki samotnej 900 km .
Potem pociągiem z Finisterre do FATIMA tam spędziłem 3 dni pieszej wędrówki po drogach gdzie wędrowali trzej pastuszkowie gdzie spotykali MATKĘ NAJŚWIĘTSZĄ.
Z FATIMA udałem się do LOURDES i to już było uwieńczeniem mojej pieszej pielgrzymki.
Można oblatać samolotem cały świat ,można objeździć samochodem cały świat, ale nigdy nie zobaczy i nie przeżyje się tego co na pielgrzymim szlaku.
Zapisałem 60cio kartkowy zeszyt moich zapisków ,gdybym potrafił napisałbym najpiękniejszą książkę na świecie ,ale chyba tego nie potrafię.
Dodam jeszcze ,że kiedy wyruszyłem prosiłem MATKĘ NAJŚWIĘTSZĄ bym mógł nie zawrócić z drogi ale ukończyć moje pragnienie życia i nie zawiodłem się choć sam nie do końca jestem OK.
Jeżeli zanudziłem was moim opowiadaniem to proszę o wybaczenie.
Jeżeli ktoś chciałby usłyszeć cale moje opowiadanie ,to bardzo proszę ,lecz może to trochę potrwać.
Pozdrawiam marek
(4762)| Anka, lat 30 | data: 16.09.2008, godz: 20:50 |
Jesteśmy naprawdę fajną 'źródełkową rodzinką'...poruszamy wspaniałe i bliskie nam tematy, a co najważniejsze mimo malutkich zgrzytów (co jest normale...i wskazane;-) próbujemy znaleźć ścieżkę...i o to chodzi:-)
Kolejne, ale wielkie dzięki dla Redakcji !
P.S. Rzeczywiście, jeśli do stolicy przybywa tak mało osób...może spróbować w innym mieście...oczywiście jeśli byłoby to możliwe (4761)
Witam wszystkich źródełkowiczów! Ostatnio pozanłam człowieka na którym mi zależy, ale jest pewien problem On jest bardzo negatywnie nastawiony do kościoła i prawde mówiąc nie wiem jak mam pomóc mu zmienić to nastawienie, sama jestem wierzącą osobą ale nie mam pomysłu jak delikatnie wpłynąć na zmiane jego postawy. Może ktoś podsunie mi jakiś pomysł. Pozdrawiam Aga (4760)| Monika, lat 22 | data: 16.09.2008, godz: 20:13 |
myśle, ze warto sprobowac spotkac sie realnie :) fakt nie zawsze sa udane te spotkania ale to tylko od nas zalezy jak bedzie a tak naprawde kto nie ryzkuje nie zyska :) (4759)
do Tomek:
ja np. nie mieszkam w Warszawie.
I pewnie sporo ludzi tak samo.
po drugie, ta strona to za mało.
nie wiem co zrobić, żeby kogoś na stałe poznać, wokół też widzę jak sie rozpadają związki, na szczęście nie wszystki.
Ostatnio coraz bardziej dochodzę do punktu w którym myslę, że jak mam kogoś poznać, to poznam, i nie musze się wysilac. Bo wysilałam sie już i NIGDY nic z tego nie wynikło.
Jakbym wiedziałą co zrobić- to na pewno bym to zrobiła.
pozdrawiam wszystkich (4758)
Nie wiem już co myśleć.... Latem w Warszawie było kilka spotkań (w realu) na które przyszło kilka osób. Dlaczego tak mało nie wiem? :( (4757)| Joasia | data: 16.09.2008, godz: 19:08 |
Co myślicie o spotkaniach w realnym świecie?
Może warto byłoby poznać się i porozmawiać na żywo. (4756)| Piotr | data: 16.09.2008, godz: 17:57 |
:)(: - to fajnie, że myślisz o założeniu i prowadzeniu własnej działalności, ale zbyt mało konkretne pytanie. Jeśli chcesz o tym porozmawiać, nie krępuj się i pisz, bo ta tematyka akurat jest baaardzo bliska memu sercu - mp36@tlen.pl (4755)
Deszczowa, smutna pogoda a w sercu radosc i milosc Boża :) :) :) (4754)
Poczekaj
Nie wierzysz --- mówiła miłość
w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
że zanudzisz talentem
że z dwojga złego można wybrać trzecie
w życie bez pieniędzy
w to że przepiórka żyje pojedynczo
w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
w najlepsze w najgorsze
w każdego łosia co ma żonę klępę
w dziewczynkę z zapałkami
w niebo i piekło
w diabła i Pana Boga
w mieszkanie za rok
Poczekaj jak cię rąbnę
to we wszystko uwierzysz
(4753)| Monika, lat 34 | data: 16.09.2008, godz: 15:49 |
Natalio dziekuje za Twoj wpis. Wlasnie takich slow potrzebowalam. Nie rozpamietywac przeszlosci.
Panie Jezu Ty wiesz ze w pracy mam najslabsze wyniki. Prosze przytul mnie, bo ciagle po pracy placze. Tak bardzo chcialabym byc dobra, a moze gdzies w glebi najlepsza. A tu okazuje sie ze rzeczywistosc jest inna. Najgorsze jest to ze zaczynam unikac znajomych z pracy z ktorymi wczesniej na przerwie siedzialam, a teraz wstydze sie ze jestem powolna. Proponowalam abysmy w sobote poszli na impreze, a teraz sie wstydze. Boze dodaj mi sil abym wytrwala do konca kontraktu i nie poddawala sie. Panie Jezu nie chce byc kims, ale soba, Twoim dzieckiem.
Kiedys w Zakopanem w sklepie widzialam dwa szczeniaki. Jeden szczekal a drugi spal. Panie Jezu pozwol mi byc takim spiacym, spokojnym szczeniakiem.
(4752)
Mamy pisać o wlasnych przezyciach ? po co ..w moim wypadku dałam świadectwo nie raz, że tylko Jezus jest moim przyjacielem, On moze tylko uzdrowić ,nikt więcej. To wciąż zarzuca mi się, że jestem nawiedzona albo sie wymądrzam, albo ukrywam prawdę i ubieram w piekne wyimaginowane słowa, lub zakładam maski itd.. Zewnętrznie nic mi nie brakuje, mam wszystko,niejedna osoba, ktora mnie zna w realu , chciałaby żyć tak jak ja, wiele razy to slyszałam, ale nikt nie zna mojej duszy....!!!Komu mam ufać jak nie Bogu, tylko i aż ON mi został, ON systematycznie opatruje moje rany, przykleja plastry , na to co, znów pseudobliski człowiek ,,rozszarpie,,na moim ciele-dosłownie, duszy i sercu, człowiek naogół szanowany inteligentny, wzor, autorytet dla wielu ludzi...w wilelu dziedzinach nie tylko zawodowych. Oglądaliscie zapewne film.pt;..,,Pręgi" w roli głównej z Michałem Żebrowskim- to jest cale swiadectwo mojego życia, lecz dorosłego i kogo to obchodzi, psycholog jeden drugi ma czas wyznaczony terapii, zresztą nieskutecznej, teoretycznie w tej sprawie wiem juz chyba wszystko, ksiadz jeden, drugi.. jest bezradny. Bóg jest ze mną ,każdego dnia, to On nauczył mnie wybaczać każdego dnia i uczy asertywności. Dał mi łaskę wybaczania i łaskę trwania i miłości w cierpieniu, dlatego bliscy mojemu sercu sa mi tylko święci-męczennicy, bo tylko oni i sam Jezus wiedzą co czuję..JESTEM MARNYM GRZESZNYM CZŁOWIEKIEM I BOG DLA MNIE PRZEZNACZYŁ TEN KRZYŻ BYM MOGŁA SIĘ NAWRÓCIĆ, A JA PRAGNĘ PEŁNIĆ JEGO WOLĘ, CHOC TAK CIĘŻKO...!!!
Rewelacyjnym lekarstwem i ulgą w cierpieniu duchowym fizycznym i emocjonalnym jest pomoc innym, przez ich cierpienie zblizam sie do nich ...oferuję pomoc jakąkolwiek, oddaję mój czas i energię innym, bardziej potrzebujacym, tym, ktorzy nie poznali i nie doswiadczyli jeszcze miłości samego Jezusa.
Nie potrzebuje litosci, nie potrzebuje adoracji, deklaracji przyjazni, współczucia...ostatnio pojawił sie ktos, kto czuł i przezył podobne rzeczy w swoim życiu...ale przepadł jak wszyscy w swój swiat, znikło swiatło w tunelu po człowieku... Jezus jest i będzie zawsze ze mną aż do śmierci, tak bardzo tęsknie do nieba, choc wiem, że jeszcze to nie ten czas, bo BÓG pokazał mi jak wiele mam do zrobienia na ziemi..To bylby egoizm , gdybym modlila się o to by mnie juz do siebie zabrał, a jednak strasznie tęsknię do Jezusa.
Tylko góry, cisza i modlitwa dają pełne ukojenie wewnetrzne, choć często brakuje sił, W ostatnich dniach, Bóg znów mnie doswiadcza, wyję z bólu...choć też Mu dziękuję, bo tylko dzięki tym paradoksalnym doświadczeniom jestem blisko NIEGO.
Niewiem czy to dobra droga, ale tak cięzko o własciwego przewodnika duchowego..prosze o modlitwę..:-(
(4751)| :)(: | data: 16.09.2008, godz: 14:04 |
Tak sobie myślę, że oprócz przemyśleń warto też rzucić prośbę: jestem na etapie przekwalifikowania, poszukiwania innej pracy. Dziesiątki wysłanych CV, setki wertowanych ofert, ale nic konkretnego się nie klaruje. Tak, zawsze zostaje wyjazd, ale wolałbym już swoich okolicach pozostać... Ma ktoś jakieś doświadczenia związane z rozpoczęciem własnej działalności? -Chodzi mi to po głowie od jakiegoś czasu... A najważniejsza prośba to o modlitwę, czasem sam z tym niedomagam. Dzięki z góry :) (4750)
Może jest tutaj jakaś maturzystka??
Chętnie pomoge w napisaniu pracy maturalnej ...
kontakt:
ania_zairska@op.pl
Pozdrawiam
(4749)| belka w oku swoim, e-mail: belka@o2.pl | data: 16.09.2008, godz: 08:22 |
Czemu Ty MARKU nie napiszesz o swoich ,,belkach,, nadziejach, milosciach ? Jesli Jestes zdolny do Kochania...? po ludzku oczywiscie... Abstrachując, to zwykła kultura mówi, że jesli nie chcemy dalej rozmawiać meilowo, to krotkie info wystarczy... (4748)| marek, lat 58 | data: 16.09.2008, godz: 06:34 |
To prawda, że widzi się drzazgę w oku brata a nie widzi się belki we własnym oku.
Dlaczego nie piszecie o własnych przeżyciach?
To by była miłość.
To by była radość.
Każdy z nas ma smutne i radosne przeżycia.
Wiem ,że nie można wyrazić tego słowami ,bo nie pozwalają ,ale napisać :(można):
pozdrawiam marek (4747)| Natalia | data: 15.09.2008, godz: 21:37 |
..czeka na Was w każdym ułamku sekundy.. bo w Nim zanurzony jest cały świat, On widzi kiedy wstajesz, kiedy siedzisz i pragnie z Tobą pełnej ZAUFANIA relacji. Ulżyj Mu w Jego palącemu pragnieniu dusz. (4746)| Aga | data: 15.09.2008, godz: 21:00 |
"Dawaj to, co masz, czym jesteś,
dawaj przedmioty, ale nade wszystko dawaj siebie,
swoją opiekę, swoją pomoc, swoje współczucie.
Dawaj póki czas, póki masz co dawać,
póki masz rzeczy, póki masz siły,
póki stać Cię na serdeczną troskę,
na współczucie, na uśmiech i radość.
Dawaj swoją pomoc, dawaj siebie samego,
póki Cie jeszcze trochę jest".
(Ks Mieczysław Maliński)
:)
(4745)| nadzieja, lat 28 | data: 15.09.2008, godz: 20:01 |
Zgadzam sie zt ym co piszesz ja wlasnie chcialabym sie zwrócic do kogos o pomoc ale nie wiem gdzie no i brak mi odwagi odnosnie tego co pisalas ja wlasnie chyba schodze w "dół"stracilam nadzieje,motywacje i czeka mnie juz tylko zatracic się w depresji powiec z kim mam porozmawiac,gdzie szukac pomocy nie wiem gdzie znaleźć drogę wyjścia czuje sie jak królik zamnkniety w klatce,CHCIALABYM ŻEBY W KOŃCU WSZYSTKO BYLO NA SWOIM MIEJSCU a nie jest.Co tu zrobic gdy ma sie problem który się nazywa"życie"ogolnie ujmujać.:( (4744)| :)(: | data: 15.09.2008, godz: 19:15 |
Wszystko, co mogę zrobić, to po prostu uścisnąć Wasze dłonie i powiedzieć: nie rezygnujcie, wychodźcie z bierności, łapcie każdy powiew dobra, nadziei, idąc za tym, co tętni życiem, idąc... Znam to, przez co przechodzicie, rozumiem...
Ciągle mam nadzieję, że uda nam się zawiązać jakąś wspólnotę w realu, spotykającą się przynajmniej raz w roku w jakimś miejscu, choćby na wyprawie w góry ukochane. Tak ciągle trwamy w izolacji, tymczasem prawdziwe dobro leży w spotkaniu :) (4743)| :)(: | data: 15.09.2008, godz: 18:21 |
Wszystko, co mogę zrobić, to po prostu uścisnąć Wasze dłonie i powiedzieć: nie rezygnujcie, wychodźcie z bierności, łapcie każdy powiew dobra, nadziei, idąc za tym, co tętni życiem, idąc... Znam to, przez co przechodzicie, rozumiem...
Ciągle mam nadzieję, że uda nam się zawiązać jakąś wspólnotę w realu, spotykającą się przynajmniej raz w roku w jakimś miejscu, choćby na wyprawie w góry ukochane. Tak ciągle trwamy w izolacji, tymczasem prawdziwe dobro leży w spotkaniu :) (4742)| Stasia, lat 27, e-mail: p.sotka@wp.pl | data: 15.09.2008, godz: 17:53 |
Do Mała 27
Chętnie podyskutuję z Tobą na temat tej książki (i ewentualnie innych). Napisz do mnie.
p.sotka@wp.pl (4741)| trędowata?? 30+ | data: 15.09.2008, godz: 16:30 |
DO NIEZNAJOMEJ Z WPISU NR 5635. Bardzo dziękuje,za ciepłe słowo skierowane także w moją strone. Pieknie napisany tekst....wzruszyłam się. Jak miło czuć.że po drugiej stronie komputera też jest ktoś wrażliwy... Dziękuje za podane linki. Faktycznie piękne wykonanie. Musisz wiedzieć,że codziennie po pracy słucham tych utworów. Jestem ciekawa czy są Twoje. Serdecznie pozdrawiam wszystkich zródełkowiczów (4740)
Nadzieja
Upadam co raz niżej
Ku ziemi wciąga -grzech
Lecz gdy słońce zaświeci
Wzejdę znów - gdyż wciąż chcę żyć
Upadam i powstaje i tak bez końca znów
Tak bardzo Panie pragnę być bliżej Ciebie znów
Czy dasz mi dziś tę szansę ukoisz serce me
Czy zostawisz sama wśród tłumu i wśród łez ???
(4739)| (M) | data: 15.09.2008, godz: 14:48 |
30+,
Spokojnie…
myślę, że razem z evcią – nie zrozumiałyście się…a obydwie piszecie o tym samym – o wrażliwości/uwrażliwieniu na Innych.
Używacie tylko różnych słów (fakt, czasem za mocnych).
evcia,
Masz wiele racji..
z tymże, by przyjąć do serca Twe słowa i wprowadzić je czynnie/dynamicznie w życie, trzeba być w podobnym miejscu duchowym, co Ty.
(a, jak wiadomo droga do umiejętności wypowiedzenia fiat Bogu, jest trudna i różna)
Jakiś czas temu, oglądałam filmik o Miłosierdziu Bożym :
http://www.opoka.tv/video/filmy/milosierdzienadziejadlaswiata,mf,vid,fil,p_232.html
… i tam pewna siostra zacytowała piękne słowa z Dzienniczka :
" Jezus mówi do Faustyny :
- gdybyś wiedziała, jaką nędzą jesteś… umarłabyś z przerażenia (..)
ale dlatego, że taką nędzą jesteś, objawiłem Ci całe morze miłosierdzia mojego..
takich dusz jak Twoja, szukam i pragnę "
Tylko, co… myślę, że, aby dopuścić do siebie, zrozumieć i objąć te słowa potrzeba otwartego kanaliku do serca, a, co jeśli na razie jest nieprzepuszczalny ?
Czy możliwe jest wtedy przejrzyste spojrzenie na cierpienia Innych, jak wyjść z pomocą do ludzi, gdy taka osoba sama w sobie nie ma wystarczającej siły, światła, czy nie lepiej wpierw poukładać/zbudować siebie, dostarczyć energii, na zasadzie zdrowego egoizmu (?)
Bo przecie zgoda na „krzyż w sercu” , to (także) zgoda na przyjęcie, akceptację siebie samej/samego… swego życia
Tylko, aby do tego dojść potrzebny jest czas, który każdy ma "swój" , i należy to uszanować.
Mi osobiście, dość trochę czasu zajęło wejście w etap tzw. lustra prawdy...a później odkrycie sensu w bezsensie.
Od czegoś trzeba zacząć..być może dla Innych będzie to właśnie otworzenie swego serca poprzez pisanie- wylewanie żali, podzielenia się bólem, upuszczenia emocji.
Może to właśnie pierwszy krok do poznania siebie...a później do cichego, wewnętrznego przyznania się do własnej bezsilności..(?)
Myślę, że z tym oznajmieniem (odczuciem) przed samym sobą…łatwiej wejść w dialog z Bogiem- działamy tyle, ile możemy, na ile nas stać, a reszta w Jego ręku.
To wszystko może być fajnym początkiem…przewartościowania/zmiany swego życia.
Jeśli chodzi o forumowe miejsce, to i tutaj pośród gąszczy tematów/postów można w zwykłym (na pozór) zdaniu/słowie wyłapać iskrę nadziei, która może rozniecić motywację, energię, a później zrodzi pomysł na życie.
Dlatego warto pisać do/dla Innych, dzielić się własnymi przemyśleniami, wklejać cytaty, myśli – pocieszać tak, jak się potrafi….
Dla osoby załamanej obciążonej problemami, czasem wystarczy samo zwyczajne, ludzkie zainteresowanie się Jej/Jego obecnością , a już świadomość, że ktoś przeczytał wiadomość i łączy się z tym bólem..daje wiele…
Po podaniu ciepła, serdeczności, jak i świadomości, że jest ktoś, kto nas w jakiś sposób rozumie…może nastąpić ciąg – wpierw jakieś ukojenie skołatanego wnętrza, gdzie później miejsce znajdzie spokój/cisza..
A w ciszy najlepiej usłyszeć głos Pana….i dopiero wtedy, w zgodzie z wolą Bożą, w zgodzie z samym sobą, zaczyna się mądrze działać i kochać Innych : )
Takiej harmonii życzę Wszystkim.
(przede mną jeszcze mnóstwo nauki)
Pokój i Dobro !
(4738)| Natalia | data: 15.09.2008, godz: 14:18 |
Pragnę skierować słowa zachęty do tego aby walczyć ze swoimi przewlekłymi stanami smutku, rozmyślaniem nad przeszłością, drążeniem ran i chowaniem się w kompleksach, wstydzie za siebie i chorej nadwrażliwości w stosunku do samego siebie. To wszystko moi drodzy jest tragiczną PUŁAPKĄ szatana, który chce was gnębić doprowadzając do stanu dna abyście w rozpaczy trwając NIE UFALI swojemu Stwórcy Miłosiernemu, abyście z dala od Niego pogrążalis ię w ciemnościach nie mając pojęcia o tym, że w ten sposób tkwiąc nie okazujecie żadnmej wdzięczności za to, że: macie wzrok, słuch, możecie wstać z łóżka, że potraficie myśleć, mówić, przyjaźnić się, kochać (!), rozwijąc się! Życie dane jest nampo to abyśmy przyjmując jegop dar, dzięki współpracy z łaską Bożą dary mnożyli i WZRASTALI w miłości Bożej, w indywidualnej głęboko intymnej relacji z Bogiem. On pragnie mistycznej więzi z KAŻDYM człowiekiem. Prawda ta jest źródłem największej radości i nasze plany wobec Prawdy Najważniejszej nie mają większego znaczenia. To Bóg daje i odbiera. Ktoś marzyo rodzinie, ktoś marzy o zakonie. Nasze życie to ułamek chwili dla Boga, który czuwa nad ludźmi od założenia świata. Najgorsze jest to, że jeśli ktoś trwa w tych ranach i zajmuje sie ciągłym rozmyślaniem o SOBIE, o SWOICH POTRZEBACH I RANACH, NIE POZWALA BOGU TYCH RAN OBMYĆ I UZDROWIĆ, NIE POZWALA SIĘ ULECZYĆ, WIĘC NIE UFA I W KONSEKWENCJI MAJĄ DO NIEGO DOSTĘPY DEMONY NIENAWIŚCI, KTÓRE GO W TYM DZIAŁANIU TYLKO UTWIERDZAJĄ I OSŁABIAJĄC DO GRANIC MOŻLIWOŚCI Z CIEMNOŚCIĄ ZWIĄZUJĄ!!! MÓDLCIE SIĘ DO DUCHA ŚWIĘTEGO ABY WAS UZDROWIŁ I ABY WAS DOŚWIADCZYŁ SWOJĄ NIEZGŁĘBIONĄ RADOŚCIĄ, ABY SIĘ W WAS NIEUSTANNIE MODLIŁ I UCZYNIŁ W WAS SWOJE ŚWIĘTE MIESZKANIE WYPEŁNIONE MIŁOŚCIĄ. CHCIEJCIE PRAWDZIWIE POZNAĆ TEGO, KTÓRY WAS UMIŁOWAŁ, A ZROZUMIECIE, ŻE ŻADNE NASZE LUDZKIE MAŁE I WIĘKSZE RADOŚCI NIE MOGĄ SIE RÓWNAĆ Z RADOŚCIĄ BYCIA POJEDNANYM Z MIŁOSIERNYM STWÓRCĄ, KTÓRY, BĘDĄC NIESKOŃCZENIE BOGATYM ,CHCE NAS NIEUSTANNIE UMACNIAĆ, OBDAROWYWAĆ ŁASKAMI A NA KOŃCU NASZEGO CZASU ZABRAĆ DO SWEGO KRÓLESTWA WIECZNEJ SZCZĘŚLIWOŚCI! AMEN
..a gdy będą wracać obrazy przeszłości i jakieś myśli destruktywne, odganiajcie je jak szarańcze, bo to nieprzyjaciel wasz pragnie was spowrotem zdobyć i spętać kajdanami nieufności. Wracajcie szybko myślą do Boga i całym sercem lgnijscie do Niego, On Bowiem (4737)| ev. | data: 15.09.2008, godz: 07:05 |
,,Teraz wiem, że nie dla łask, ani darów Mnie miłujesz..."
Miłość bezinteresowna chce dawać siebie, nawet gdy nie ma wzajemności.Tak kocha nas Bóg, obdarowując nas samym Sobą,nawet gdy my tego sobie nie uświadamiamy.Może dopiero w obliczu śmierci otworzą nam się oczy i ze zdziwieniem spostrzeżemy, że Jego miłość otaczała nas z każdej strony, a my jak ślepcy po omacku szukaliśmy namiastek, które nie mogły nas nasycić...
(4736)
Nie musisz udawać idealnego (czyli wstydzić się siebie), bo jeśli będziesz się czegoś wstydzić, coś ukrywać - to będziesz się bać. A jeśli będziesz się bać, to będzie przychodził do ciebie demon - będzie cię oskarżał i szantażował i nie będziesz mógł posługiwać.
Lepiej być sobą niż być kimś. (4735)| Marcin | data: 14.09.2008, godz: 21:39 |
Do Karina
Widzę że często mamy ze sobą możliwość konfrontacji na tych stronach.Nie brak między nami pewnych zgrzytów ale cenię twoje różne opinie które tu zamieszczasz.Jest w nich dużo rozwagi i trzezwego spojrzenia na różne tematy.W wielu kwestiach się z tobą zgadzam,niektóre przyjmuję jako kobiecy punkt widzenia na dany temat i przyjmuję ten punkt jako coś nad czym sie warto zastanowić i przemyśleć. Pozdrawiam") (4734)| Marcin | data: 14.09.2008, godz: 21:25 |
Do Karina
Ech...zle zrozumiałaś to co napisałem.Nie wiem czemu wzięłaś do siebie ten tekst.Napisałem to odnośnie tego co pisałaś w poprzednim mailu. Pozdrawiam:) (4733)
Dzis bylem w Lublinie na grobie siostry Wandy Róży Niewięgłowskiej, to taki polski odpowiednik Marty Robin. Mam teraz przymusowy urlop i czuje sie bardzo szczesliwym czlowiekiem :) :) :) POZDRAWIAM!!! Artii (4732)
Szukam kogos z kim moglabym powaznie porozmawiac na temat milosci
problemow z nia zwiazanych, roznic miedzy dwojga ludzmi itp.Przepraszam za bledy, jestem za granica i mam inna klawiature.Pozdrawiam wszystkich serdecznie. (4731)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |