| Aga | data: 10.09.2008, godz: 13:34 |
Przeczytajcie :)
" Doświadczyła miłosierdzia "
Mam dziś tylko 27 lat, ale w życiu doświadczyłam wiele zła i sama zadałam wiele bólu. Wiem, co to samotność, agresja, brak miłości, przytulenia. Jako młoda dziewczyna przeżyłam bunt. Spędzałam czas w "knajpach", barach, na dyskotekach. Kłamałam, kradłam i piłam alkohol. Później wpadłam w sferę grzechów nieczystych. Nie chodziłam nawet na niedzielną Mszę św., choć mama myślała, że chodzę do kościoła. Prowadziłam podwójne życie, o którym nie mieli pojęcia moi najbliżsi. Szukałam miłości, niemal krzyczałam z bólu: kochajcie mnie, bo umrę.
Któregoś dnia razem z mamą byłam u cioci, która bardzo dużo się modliła. Kiedy przyszłyśmy, właśnie odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Znałam tę modlitwę, nawet gdzieś w telewizorze widziałam obrazek Pana Jezusa Miłosiernego. Gdzieś w pamięci pozostały mi słowa: "dla Jego bolesnej męki". Fajne to było, podobało mi się. Popatrzyłam chwilę i przełączałam dalej na kolejne kanały. Oglądałam filmy i różne rzeczy, a gdzieś ten Jezus wciąż był.
Wystarczyło pół Koronki
Podeszłam do cioci i zapytałam: "Ciociu, co robisz?", a ona powiedziała, że się modli. Chwilę potem uklękłam koło niej w kuchni i zmówiłyśmy razem pół koronki. Ciocia miała mnóstwo obrazków. Spodobały mi się. Zawsze byłam ciekawska. Lubiłam patrzeć, co ktoś ma, oglądać. Spodobał mi się obrazek przedstawiający Jezusa na krzyżu. Bardzo. Prosiłam, żeby mi dała i otrzymałam go.
Z tym obrazkiem poszłam do góry. Zamknęłam się w pokoiku, gdzie spałyśmy i gapiłam się na Jezusa. Był bardzo pokrwawiony. To był taki wyjątkowy, inny krzyż. Gapiłam się i usłyszałam w sercu: "Ja ciebie kocham, zobacz, co dla ciebie zrobiłem". A ja jak dziecko odpowiedziałam Mu: "Nie wiedziałam!". I zaczęłam płakać.
Po płaczu nad tym obrazkiem zeszłam do cioci. Nic jej nie mówiłam. Spytałam, o której jest Msza św. w radiu. Była nazajutrz o 7 rano. Wszyscy spali, a ja przy radiu siedziałam i słucham Mszy świętej. Tak się zaczęło. Doświadczyłam wtedy wielkiej miłości Bożej. Tylko pół koronki wystarczyło i Pan Jezus zmiłował się nade mną.
Z różańcem w ręku
Do tego czasu Bóg mnie przygotowywał. Rok wcześniej moja siostra powiedziała, żebym poszła na różaniec. Zwyzywałam ją wtedy od najgorszych i odesłałam. Ale kiedy przychodziłam z barów i trochę już wytrzeźwiałam, to nawet o trzeciej w nocy w łóżku odmawiałam cały różaniec. Kiedyś nawet śpiewałam. Niesamowite to było. Tak mnie Maryja złapała i zaprowadziła do Jezusa.
Dostała adres
Ciocia mówiła mi o św. s. Faustynie, o Miłosierdziu Bożym, o tym, że jest "Dzienniczek". Sama nie miała go w tym momencie, żeby mi dać. Pojechałam do domu i od razu kupiłam "Dzienniczek". I zamiast wieczorem gonić do "knajp", siedziałam w fotelu i godzinami czytałam "Dzienniczek" Faustyny.
Właśnie tam znalazłam informację o nowym Zgromadzeniu. Powiedziałam więc do Jezusa: "Wiesz, jak dasz mi adres, to wstąpię". Taka obietnica zrodziła się we mnie i po pół roku otrzymałam ten adres.
Zadzwoniłam do sióstr i zapytałam: "To wy jesteście? Jadę do was na Święto Miłosierdzia". Miałam wtedy 18 lat. Mama nie pytała się o nic, tylko dała pieniądze. Pojechałam sama przez całą Polskę, byłam na tym święcie, później na rekolekcjach i... wstąpiłam do sióstr. Nie wyobrażam sobie dziś innego życia.
"Sorry, Jezu"
Dotychczas na "miłość" i przyjaciół musiałam zarobić. Żeby mieć kumpli obok siebie, żeby nie czuć się niczym, śmieciem, kupowałam sobie najdroższe ciuchy. Miałam pieniądze, więc jeszcze kiedy postawiłam im coś "z procentem", to już byłam super, akceptowali mnie. Przez całe swoje nastoletnie życie walczyłam o prawdziwą miłość. Doczekałam się niesamowitego cudu Miłosierdzia.
Byłam już pięć lat w zakonie. Na co dzień słyszałam o Miłosierdziu, dużo się modliłam. Ale dopiero po pięciu latach Bóg dał mi przekroczyć próg strasznego lęku przed Nim.
Kiedyś siadałam w kaplicy i płakałam. Modliłam się: "Przepraszam, ja się Ciebie boję. Nie wierzę, że jesteś miłosierny, moje serce tego nie zna. Ja tylko wiem, że jestem śmieciem. Nie czuję miłości do siebie i nie chcę żyć".
Wiedziałam, że Pan Jezus mnie kocha, że jest miłosierny. Na pamięć znałam cytaty z "Dzienniczka" i Biblii. Ale moje serce tego wszystkiego nie znało, nie odczuwało. Nie miało pojęcia, jak Bóg kocha. Było zalęknione, zamknięte, obwarowane.
Czytałam wtedy książkę, "Najpierw pokochaj siebie". Sam tytuł już mnie rozbroił. Płakałam. Czytałam i płakałam. Przeczytałam dwie linijki i przez 15 minut płakałam.
Ta książka była niesamowita, bo Pan Jezus prosił mnie, chciał, żebym pokochała samą siebie. Powiedziałam wtedy: "Sorry Jezu, to jest dla mnie niemożliwe, wiesz? Ja się mogę zabić, unicestwić, wystrzelić w kosmos. To czuję do siebie. Jak Ty tego chcesz, to zrób to". I w ten sam dzień zaczęłam sobie przebaczać wszystkie grzechy z przeszłości. Mówiłam sobie: "Damaris: ten grzech i ten - przebaczam ci". Opowiadałam Mu moje życie. I wtedy łzy lały się jak rzeka, w kaplicy.
I teraz mogę powiedzieć, że dzięki temu przebaczeniu moje serce mogło się tak troszeczkę otworzyć, powolutku na Jego Miłosierdzie.
I to przebaczenie jest takie niesamowite dla mnie. Codziennie to robię. Bo co dzień upadam. Co dzień komuś nie podoba się coś co robię. I żeby się nie odrzucić, to przebaczam sobie. Dzięki temu mogę się śmiać do Was, a wcześniej nie umiałam tego robić. Byłam jak zabita. Jak zamordowana.
"Nędzą jesteś..."
Teraz już wiem, czuję, że Bóg przychodzi i przytula mnie do serca. Doświadczyłam, że naprawdę tak jest. I On prowadzi, pokazuje prawdę.
Czuję, że to Jego Miłosierdzie zwycięża. Słyszę, jak mówi do mnie: "kocham cię za nic". A ja wiem, że między ludźmi tak nie ma, że w świecie musisz zasłużyć na miłość.
Mogę powiedzieć, że jestem coraz bardziej szczęśliwa. On stoi przy mnie i kiedy upadam, mówi: "Kochana, gdzie idziesz? Tutaj do Mnie wracaj". Każdego dnia dziękuję Jezusowi, że walczy o mnie.
Często się mówi tak pięknie o Miłosierdziu. Trzeba jednak również uprzedzać, że spotkania z Bogiem Miłosiernym, z Jego świętością muszą być czasem bolesne. I dzieje się tak przez naszą grzeszność. Żeby doświadczyć Jego Miłosierdzia, trzeba spotkać się z Nim tam, gdzie jest ciemno.
W "Dzienniczku" Pan Jezus mówi do Faustyny: "Gdybym ci odsłonił całą nędzę, jaką jesteś, umarłabyś z przerażenia (...). Dlatego, że tak wielką nędzą jesteś, odsłoniłem ci całe morze miłosierdzia mojego. Takich dusz jak twoja szukam i pragnę...".
Te niesamowite, szczególnie dla mnie - słowa - dają nadzieję każdemu, nawet w najgorszym położeniu.
Jezu, Tatusiu! Chcę być jak dziecko. Kochaj mnie za nic.
s. Damaris
(4680)| Ania, lat 21 | data: 10.09.2008, godz: 12:45 |
Do Łukasz, lat 24
Życzę Ci z całego serca tej jedynej, którą wybrał dla Ciebie Bóg, a z którą połączysz sie na całe życie węzłem małżeńskim.
(4679)| :)(: | data: 10.09.2008, godz: 09:45 |
"swój czas" - mądrość i serce potrzebne, by go dostrzec... (4678)| Aga | data: 10.09.2008, godz: 00:24 |
Znalalam kiedys ten piekny przekaz i chce sie nim podzielic z Wami:) Pozdrawiam cieplutko wszystkich!
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się
do swojego brata i wyciągasz
do niego ręce, jest Boże
Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz,
aby wysłuchać, jest
Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z
zasad, które jak żelazna
obręcz uciskają ludzi w ich
samotności, jest Boże
Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz
odrobinę nadziei "więźniom",
tym, którzy są przytłoczeni
ciężarem fizycznego, moralnego
i duchowego ubóstwa, jest
Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w
pokorze, jak bardzo znikome
są twoje możliwości i jak wielka
jest twoja słabość, jest
Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz
by Bóg pokochał innych
przez ciebie,
Zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie.
Matka Teresa z Kalkuty
-------------
Karina obiecuje modlitwe,Bóg moze wszystko,trzeba Mu zaufac i wierzyc calym swoim sercem,a modlitwa jest droga do Ojca o potrzebne cuda,wyproszenie laski.
(4677)
Witam, stracilem wszystko, sens zycia, zgubilem sie calkiem, juz nie mam ochoty na nic, to co mnie spotkalo, to jest po prostu jakas bzdura, ktora nie moge zrozumiec, pogodzic sie nie moge to jest wielki, dol,a le nie wiem jak to nazwac jak wyjsc, pewne zeczy da sie naprawic, trudno spotkac ludzi ktorym mozna zaufac, ale nie wiem jak to wyjasnic pewne mysli da sie w sobie zabic ale ktore wyjda nie da sie zabic (4676)| karina | data: 09.09.2008, godz: 16:41 |
prosze o modlitwe za 18 l. Bartka w stanie ciezkim po wypadku walczy o zycie! i jego brat rowniez w szpitalu.
lekarze powiedzieli modlcie sie o cud!! bardzo porządna rodzina. Boże spójrz... (4675)| Monika, lat 34 | data: 09.09.2008, godz: 16:13 |
Arku 31 dziekuje za Twoj wpis, dal mi do myslenia. Nigdy o tym nie zastanawialam sie ale jestem uzalezniona od swojej wyobrazni. A to oznacza ze zle postrzegam wszystko. Przede wszystkim uzalezniam sie od mezczyzn i pragne czegos co nigdy sie nie wydarzy. Pierwszy chlopakiem od ktorego sie uzaleznilam byl Krzysiek. Czy fakt ze wtym czasie moj kolega metalowiec sie powiesil moze miec wplyw, ze zly duch wtargnal do mojej wyobrazni? A pozniej wszystko w zyciu sie skomlikowalo, a ja dryfowalam w zyciu. A kiedy na drodze pojawil sie realny chlopak to ja go zbywalam. kiedy poznalam pewnego ksiedza uslyszalam to jest wcielony diabel chce cie oszukac i zaczelam slyszec glosy, a moja relacja z tym ksiedzem ciagle bylam agresywna. O co w tym wszystkim chodzi? Czytalam takze ze pornografia jest takze dzielem diabla. Dobry Boze jak Twoje dzieci cierpia. A nam sie wmawia ze diabla nie ma. Dobry Jezu wierze ze Zmartwychwstales i zyjesz, ale faktem jest ze to diabel Cie ukrzyzowal aby miec wladze nad ludzmi. Ale myli sie Ty zyjesz i Zwyciezyles swiat. Boze badz uwielbiony cichy i pokorny. Jezus rzekl do Piotra kto mieczem wojuje od miecza ginie. Badzmy dla siebie lagodni jak Maryja i jej Syn i Jozef. (4674)| Trawiasta, lat 27 | data: 09.09.2008, godz: 14:22 |
Kochani,
czytam i przegladam, co piszecie... to niesamowite, ze tylu ludzi odnajduje podobienstwa do siebie w wypowiedziach innych osob. To wspaniale ze jest takie miejsce gdzie mozna sie podzielic tym, co sie nosi w sercu, co sie czuje... o czym sie mysli...
Kochani, nie zapominajcie nigdy, ze zawsze i wszedzie z nami jest Bog. Tylko ze jest tak blisko nas, ze nie dostrzegamy Go, zajeci swoim swiatem, zabiegani i pelni trosk o jutrzejszy dzien...
On jest. On zyje i kocha nas. I tak jak piszecie - nie opuszcza swoich ukochanych Dzieci nigdy.
Od nas zalezy czy Go zechcemy wysluchac i czy damy Mu zgode na wejscie w nasz swiat.
Od Ciebie zalezy czy bedziesz Maria, pokornie kleczaca u stop Jezusa i sluchajaca Jego slow, czy staniesz sie jak Marta, zajeta sprawami blahymi i codziennymi...
Bog nas kocha i szanuje nasze wybory. Szanuje nasze ludzkie serca.
pozdrawiam cieplo (4673)| :) | data: 09.09.2008, godz: 10:58 |
"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest..." - teraz mnie uczysz i pozwalasz kochać wszystko... Dziękuję za te lekcje, Panie... (4672)| Kasia, lat 22 | data: 09.09.2008, godz: 10:09 |
Witajcie:-) Muszę przyznać, że ostatnio jestem częstym gościem tej strony i uważam, że jest niesamowita! i bardzo pomocna! super jest to, że można tu do siebie pisać, dzielić się dobrym słowem i poznawać ciekawych ludzi:-) a dla wszystkich tych, którzy mają smutne dni i problemy mam taki cytat: " Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz." Joz 1,9 (4671)| marek, lat 58 | data: 08.09.2008, godz: 23:43 |
trendowaty!!!!!!!
A myslałem ,ze jestem samotny wsród ludzi na tym swiecie,pierwszy raz wyczytałem, że sa ludzie ,którzy przeżywaja podobne problemy,lecz czy ,napewno.
Chciałbym podzielic się o ile to będzie możiwe z osobami, które są odpychani,odrzucani,czują sie jak (tredowaci) tak jak ja ,podzielic sie codziennym życiem,troska i radoscia ,przygodą i niepowodzeniem.
(Nie patrz na piekność patrz w serce człowieka,bo serce zostaje a piekność ucieka)
Chcialbym o ile bedzie to możliwe pisać o prawdziwych problemach trendowatych.
Jeżeli zawadziłes sie o konar to napisz, że tak było ,nie pisz ,że się przewrociłes.
(mój e-maile ) marek777711wp.pl (4670)| Kasia, lat 22 | data: 08.09.2008, godz: 10:34 |
Witam:-) tak od wczoraj czytam wasze wpisy i muszę przyznać, że akurat teraz kiedy jest mi tak ciężko, kiedy przyszły sytuacje i chwile których się nie spodziewałam, czytając wpisy Agnieszki i Adama jest mi lżej:-) tak jakby one tyczyły się mojej sytuacji! Dziękuję:-) (4669)
Wszystko ma swój czas,
I jest wyznaczona godzina
Na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
Czas sadzenia i czas wyrywania
Czas zabijania i czas leczenia,
Czas burzenia i czas budowania,
Czas płaczu i czas śmiechu,
Czas zawodzenia i czas pląsów,
Czas szukania i czas tracenia,
Czas milczenia i czas mówienia
Czas miłowania i czas nienawiści,
Czas wojny i czas pokoju.. (4668)
Zgadzam się z Adamem. Nigdy nie nalezy się poddawać ponieważ pan Bóg jest z nami cały czas lecz zawsze zaskakuje, bo działa w tym momencie, gdy się tego najmniej spodziewamy. Dopiero, kiedy się zaufa Bożej miłości i przestanie martwić o jutro można dostrzec jego Boży plan wobec nas. Wielokrotnie się o tym przekonuje w życiu. Nic się nie dzieje, gdy skupiam się na swoich smutkach i na tym co ja chce ale gdy tylko powierzam to Panu i godzę się na Jego wolę, wszystko czego pragnęłam przychodzi, wielokrotnie piękniejsze niż sobie mogłam wyobrażać. Niestety nie zawsze przychodzi łatwo wyrzec się swojego JA i z ufnością zawierzyć woli Bożej... (4667)
Witam wszystkich! Pamietajcie, ze chocby nie wiem jak bylo Wam trudno w zyciu to nigdy a to przenigdy sie nie poddawajcie, albowiem w najmniej spodziewanym momencie nadchodza dobre dni i otrzymuje sie pomoc jakiej nigdy dotad sie nie otrzymalo. Zawsze nalezy ufac, wierzyc w lepsze jutro chocby nie wiem jak byloby przykre. W trudnych chwilach starajcie sie zawierzyc Bogu, ale nie spoczywajcie zarazem na laurach, czasami szczesciu nalezy dopomoc... (4666)| Marcin | data: 07.09.2008, godz: 14:15 |
Do Moniki i Artura
Moniko różnie jest z tymi ludzmi,jedni myślą by uporządkować swoje życie i widzą w tym potrzebę a są tacy ktorzy wolą żyć byle jak i szukać namiastek bo uporządkowanie,zmiany i dążenie do dojrzałości wymagają pracy nad sobą.
Arturze jest sporo prawdy w tym co piszesz a te wady i postanowienie że zmienię to czy to i zlikwiduję nałóg czy wadę musi się opierać na wykorzenieniu swego złego przyzwyczajnia.Dobre chęci tu nie wystarczą.Nie wystarczy powiedzieć:przestanę pić,aby przestać trzeba najpierw zadać sobie pytanie:dlaczego piję?Picie to tylko skutek a przyczyny trzeba szukać.Podobnie z innymi nałogami i problemami.Niedawno czytałem o afirmacji i nawet zastosowałem jedno z ćwiczeń i widzę że daje to efekty.Po prostu złe myśli rodzą problemy,depresje,nałogi a dobre pozwalają właściwie przechodzić przez życie. Pozdrawiam w to niedzielne popołudnie:) (4665)| ewa | data: 07.09.2008, godz: 13:33 |
DO SMUTASÓW...
,,Nie zagłębiaj się w nędzy swojej, jesteś za słaba..."
To zaproszenie Jezusa dla wszystkich smutasów. Mamy za mało czasu, aby zajmować się sobą. Wyjście do brata z pomocą i życzliwością otwiera serce na Bożego Ducha. A Jezus niech Sam się zajmie naszymi brakami, one Mu nie przeszkadzają w obdarowywaniu nas miłością, wprost przeciwnie, jeszcze bardziej przyciągają Jego wzrok. (4664)| Lizka | data: 07.09.2008, godz: 10:53 |
do trędowata??
nie jesteś sama ja czuję sie podobnie jak Ty, nigdzie nie pasuję, nie mogę odnaleźć swojego miejsca w życiu. mam tylko nadzieję, ze Bóg pomoże mi przejść przez to zycie. łączę się z Toba w modlitwie.Trzymaj się!!! (4663)| Małgosia | data: 07.09.2008, godz: 08:50 |
Ale się narobiło, bardzo przepraszam, ale mój poprzedni wpis jest do "smutny_marzyciel, lat 26" a nie do "Łukasz lat 24". Jeszcze raz bardzo przepraszam Łukasza i serdecznie pozdrawiam.
(4662)| Małgosia | data: 07.09.2008, godz: 08:45 |
Do Łukasz, lat 24.
Tak się składa Łukaszu, że ja też teraz przechodzę przez taką fazę posuchy modlitewnej i nie tylko. Z różnych konferencji wiem, że tak często w naszym życiu jest. Nie powinniśmy się tym przejmować, ale dalej trwać na modlitwie, chociaż osobiście mamy co do jej jakości i wartości wiele zstrzeżeń. Nawet na ostatnich moich rekolekcjach wspaniały kapłan ks. Edward Szymanek przypomniał słowa Pismego Św. „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości; gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26).
Widzę, że jesteś Łukaszu "fanem" Miłosierdzia Bożego i pewnie czytałeś Dzienniczek Św. siostry Faustyny. Proponuję, abyś do niego wrócił, bo tam opisanych jest wiele takich "ciemności duchowych".
Serdecznie Cię pozdrawiam i polecam Miłosiernej Miłości Jezusa.
(4661)
Witam ...
Nie wiem co mam robic w swoim zyciu ... Modle sie, ale moja modlitwa to klepanie koronki do Milosierdzia Bozego i zdaje mi sie ze bez efektow . Nie wiem jak sie modlic, sil brakuje . Koronke znam od dawna. i staram sie odmawiac, ale modlitwa jest sucha, nie wiem jak to zmienic , aby byla mocna i skuteczna . Szukam kontaktu z kims kto mial depresje ( tzn był leczony przez psychiatre)
i WYSZEDŁ z niej, został wyleczony i teraz radzi sobie w zyciu. Szukam pomocy u ludzi, bo jakos mam odczucie ze Pan Bóg o mnie zapomniał.
(4660)
Ludzie chca sie zmienic. I zazwyczaj probuja, tylko, ze to im za bardzo nie wychodzi. Probuja zmienic:
- swoje dzialanie (np. przestac pic)
- myslenie
- czucie (np przestac sie bac)
Niestety te proby czesto sa bezskuteczne, bo nawet jesli taka zmiana nastepuje, to tylko na krotki czas.
,,Jesli chcemy zmienic siebie musimy zmienic nasze postrzeganie'' - postrzeganie Boga, siebie i innych.
No bo przeciez jaki jest moj Bog, taka jest moja wiara i takie jest moje zycie. Jeśli postrzegam Boga jako srogiego tyrana, to nic dziwnego, ze sie Go boje i mu nie ufam. A przeciez Bog jest Kochajacym Ojcem, ktory nie mowi: ,,Dlaczego znowu zgrzeszyles?, dlaczego mnie ranisz?''. Ale mowi ,,Dziecko, nie uciekaj ode Mnie, przeciez ja ciebie kocham,,
To postrzeganie siebie i drugiego czlowieka wplywa na to jaki mam stosunek do siebie i innych. Jesli siebie nie kocham i nie moge sobie darowac ,,zle zawiazanego krawata'', to jak wybacze innym wieksze rzeczy?
Mozna to wszystko ubrac w schemat:
Postrzeganie->Czucie->Myslenie->Dzialanie.
Jesli chcemy zmienic ktorys z tych czynnikow musimy najpierw zmienic postrzeganie.
Zapytaj Boga jak On Cie widzi i spojrz na siebie Jego oczami. A wtedy i tego drugiego czlowieka bedziesz traktowac jako dar, a nie jako zagrozenie.
(4659)| JUREK | data: 06.09.2008, godz: 20:43 |
Jedni mówią,że czas to pieniądz,,,,inni,że czas to miłość,,,więc wszystkim,życzę dużo,dużo czasu!!!!! (4658)| :-( | data: 06.09.2008, godz: 17:02 |
Bóg daje i Bóg odbiera... (4657)| trędowata??, lat 30 | data: 06.09.2008, godz: 16:03 |
Świat jest wielki,zamieszkuje go ogrom ludzi... a ja wciąż czuje sie samotna,jakby odrzucona. Co robie nie tak? dlaczego tak jest? wciąż zadaje sobie pytania...i nie mam odpowiedzi. Czuje,że nigdzie nie pasuje. To dla mnie wielki ciężar,psychiczny ciężar. Modle sie do Boga by mnie wspierał każdego dnia. Prosze Was wszystkich o modlitwe za mnie , bym nadal mogła trwać. By życie moje nabrało kolorów. Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za okazane wsparcie duchowe. (4656)| Monika, lat 34 | data: 06.09.2008, godz: 15:46 |
Marcinie a mi sie wydaje ze z wiekiem nie potrzebujemy az tak bardzo ani przygodnego seksu a tym bardziej masturbacji. To jak mowi Katechizm jest pewnym nieuporzadkowaniem. Z wiekiem potrzebujemy bardziej uporzadkowac swoje myslenie. Jak mowi Pismo Sw "odnawiajcie umysly". Bardzo porzadkuje moje myslenie niedzielna Msza sw i nauczanie Jana Pawla II. Jan Pawel II jest dla mnie duchowym przewodnikiem w byciu chrzescijaninem i Jego postawa i swiadectwo zycia. Do konca zycia nie potrzebuje innych autorytetow. Tak jak Jan Pawel II oddal sie Maryi tak i ja pragne byc uczniem ktory pod Krzyzem wzial Maryje za Matke. (4655)| Marcin | data: 06.09.2008, godz: 11:08 |
Do Karina i Monika
No tak,seks jest tylko dodatkiem i tak naprawdę my normalnie myślący i szanujacy się ludzie szukamy czystej milosci i bliskości drugiego czlowieka.Jeśli jednak jej przez długi czas nie znajdujemy a mamy już swoje lata to jest ogromna pokusa by przygodny seks czy masturbacja stały sie substytutem milości i rekompensata za brak bliskości drugiego czlowieka.Nie wystarczy mieć znajome dziewczyny z którymi miło się rozmawia w pracy i poza nią bo tu natura wola o kogoś na stałe,na codzień...Pozdrawiam w ten piękny jesienny dzionek:) (4654)| corel | data: 06.09.2008, godz: 09:56 |
Niekiedy różnice budzą w nas gniew, poczucie izolacji, niepokój, dlatego też trudno jest pamiętać, że jedynie różnice potrafią nas czegoś nauczyć. :-) (4653)
Aha i jeszcze jedno dostalam od Boga jeden talent Zycie, a teraz to takze Boze zycie. (4652)
Arku piekny i meski wpis. Dziekuje. Masz racje dwa serca kochajace i szanujace sie. Jeden mezczyzna proponowal Paryz, Grecje i wiele milych chwi, a ja marzylam o domu i rodzinie. Niestety on chcial tylko przyjemnosci, a ja prawdziwego szczescia pochodzacego od Boga.
Kiedy moja mama pracowala w przedszkolu, czesto ja odwiedzalam i jeden maly Krzys chcial ciagle bawic sie ze mna w dom, niechcialam. Dzieki Swietej Rodzinie i znajomych rodzin zobaczylam ze rodzina to wspanialy Bozy dar. Niestety nie wierze abym mogla byc dobra zona a o byciu matka wogole sobie nie wyobrazam. Tylko dlaczego kiedy widze dzieci to plakac mi sie chce. Wydaje mi sie ze rodzina katolicka jest darem od Boga. Myslalam ze mam powolanie do zakonu. Powolanie mam ale raczej do bycia siostrzyczka Jezusa, ale nie Oblubienica. Zdalam sobie sprawe, ze nie moge slubowac Jezusowi aby byc Jego Oblubienica poniewaz kocham pewnego mezczyzne. Nie chce zyc w klamstwie, ale takze zyc w iluzji. dlatego jesli pojawi sie odpowiedni mezczyzna w moim zyciu to bedzie to tylko Bozy dar. Moze Go spotkam po piecdziesiatce moze za rok a moze juz Go znam ale nie przyszedl czas. nie martwie sie ze moj zegar biologiczny zaniknie i nie bede miala dzieci. Jest tyle dzieci w domach dziecka, ktore pragna milosci i ciepla rodzinnego. Poki swieci slonce i niebo jest blekitne zycie jest piekne. (4651)| boje sie | data: 05.09.2008, godz: 07:51 |
juz kilka razy tu pisalam proszac o modlitwe i pomoglo. dzis tez prosze o takie wsparcie. nie radze sobie, boje sie co bedzie dalej, jest coraz gorzej... z gory dziekuje (4650)| mm | data: 04.09.2008, godz: 21:28 |
Dla szukających i wątpiących: www.wodazycia.pl
Dużo konferencji i innych materiałów do odsłuchania lub przeczytania. (4649)| cień. | data: 04.09.2008, godz: 20:28 |
,,Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa czasem jedyną formą protestu na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku.'' (4648)| Angelika, lat 22 | data: 04.09.2008, godz: 15:24 |
Proszę o modlitwę o pomyslne zdanie egzaminu poprawkowego który odbędzie się jutro;) Pozdrawiam (4647)
czesc :) mieszkam w gorach, wybieram sie niedlugo na Giewont wiec serdecznie zapraszam milosnikow Polskik Tater na jedno-dniowa super wycieczke :D, mysle ze bylaby wspaniala okazja do pogadania :) pozdrawiam :] (4646)| karina | data: 04.09.2008, godz: 09:06 |
Arti miło usłyszec opinie nt seksualnosci mężczyzn:) zgadzam sie z tym ..na ogół samotne osoby mają inne wyobrażenie o tej delikatnej sferze.. ze podstawą związku jest miłość cielesna-sex i dlatego bez niego tak trudno samotnym..:) to błąd.. bo najbardziej potrzeba nam drugiego człowieka.. bliskości, miłosc wyraża sie na różne sposoby. Przed slubem wydaje nam sie ze strasznie cierpimy z powodu wstrzemieźliwosci seksualnej.. ze jej brak nas ogranicza, czyni nerwowymi..ze jestesmy poszkodowani w porównaniu z innymi.
Szatan wpaja nam rózne teorie i mami pokusami. Tak naprawdę potrzebujemy życ dla kogoś, zeby ktoś przy nas był, żeby się starać i być dla kogoś najważniejszym bo brat siostra to nie to samo.. Po ślubie najważniejsze są relacje.. rozumienie drugiego i szacunek.. a reszta czyli sex jest dopełnieniem
miłości, jeśli dwoje ludzi się szanuje i troszczy o siebie to wszystko jest na swoim miejscu, i sex albo ładniej współżycie daje radość taką jaką Bóg stworzył czystą wolną i ofiarującą.. jak sie okazuje tego trzeba sie dopiero nauczyć;) w małżeństwie . Wszyscy samotni muszą sie pilnować zeby nie zwieść się ułudzie ze najbardziej potrzeba seksu by wyrazic miłość i poczuć się kochanym..
nie tak dawno kolezanka mi powiedziala ze bierze slub przed wakacjami bo dłuzej nie wytrzymają bez seksu.. teraz zwierzyła sie ze to powinno być najmniejszym problemem ludzi którzy chcą się pobrać. Motywacją powinno być pragnienie załozenia rodziny, wzajemnego dawania siebie, pokonywania trudności, wyzbywania egoizmu... wtedy o wiele łatwiej przyjąć pierwsze rozczarowanie po okresie zakochania..i przyjąc drugą osobę taką jaką ...
(4645)| * | data: 03.09.2008, godz: 22:15 |
Strapiona - przeżywałem niegdyś takową trudność. Teraz, mimo smutniejszego czasu, wiem, że nie mogę patrzeć na swoją osobę przez pryzmat emocji i nimi się kierować - nie badać non stop uczuć, bo one przecież nas nie konstytuują; jesteśmy czymś więcej. Lęk i stres zawsze będą nam towarzyszyć, ale nie powinno się do nich przywiązywać zbyt dużej wagi, bo przecież nie one są narzędziami naszego działania i zazwyczaj są po prostu przedwczesne i nieuzasadnione. Nierzadko występują pod płaszczykiem projekcji, ale przecież to rozum analizuje, podejmuje decyzje, zaś ciało działa. Dopóki realnie nie stanie się nic złego - czemu się martwić? I jeszcze jedno narzędzie pomocne, potężne - nabyte w trakcie bojów ze sobą - akceptacja tego, że żyjąc w duchu chrześcijańskim, trzeba umieć tracić to, do czego jesteśmy przywiązani, po to, by zyskać coś innego - bogatszych nas. Takich strat nie unikniemy w drodze do wieczności :). (4644)| Marcin | data: 03.09.2008, godz: 21:39 |
Wrzenie i niepokój wewnętrzny najlepiej ucisza Korona do Bożego Miłosierdzia...i codzienna afirmacja przed zaśnieciem i po przebudzeniu,np.powtarzanie słów:jestem wyciszony,Boży pokój wypełnia moją duszę. Pozdrawiam (4643)| judyta, lat 20 | data: 03.09.2008, godz: 21:32 |
Kolejna "zdeptana miłość" wpisuje sie w tym miejscu... I nie potrafi się podnieść i otrzepać z kurzu rozczarowania i tęsknoty ... Ilu łez potrzeba , aby obmyć sie i zapomnieć ... ? Bo czy można zaakceptować siebie , gdy ktoś kto Cię kochał ... Cię odrzucił ? (4642)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 03.09.2008, godz: 19:57 |
Arturze jeśli szedłeś z Praską Pielgrzymką PMK wychodzącą 16-tego to pod tymi linkami są galerie zdjęć z tegorocznej pielgrzymki. Może na którymś znajdziesz i siebie :) http://foto.onet.pl/a7kjn,vskjs9ksssas
http://foto.onet.pl/a7kjn,1i84wkk8onwo
(4641)| Strapiona | data: 03.09.2008, godz: 19:42 |
Proszę o modlitwę w mojej intencji,o spokój wewnętrzny o usunięcie leku i stresu który paraliżuje moją osobę. (4640)| :-( | data: 03.09.2008, godz: 09:23 |
,,Duchowe faux pas,, również ja aktualnie przeżywam. Niewiem co mam zrobić z wrzeniem wewnętrznym, ktore objęło chyba już wszyskie sfery, najbardziej emocjonalną...Boże ratuj ! (4639)| Monika | data: 02.09.2008, godz: 22:44 |
Bóg zapłać "...". Mam tylko tę nadzieję, że "cień" się tu pojawił.
Życzę wszystkim źródełkowiczom oraz gościom dobrej nocy a jutro udanego, bożego dnia. (4638)| ... | data: 02.09.2008, godz: 20:05 |
Piękny jest ten wpis nr 5525, wspaniałe życzenia... (4637)| Artur, lat 31 | data: 02.09.2008, godz: 19:27 |
Do Tadeusza
Dziekuje za powiadomienie o Praskiej Pielgrzymce Pieszej na stronach Adonai ponad miesiac temu. Co roku chodze na jakas pielgrzymke do Czestochowy i akurat w tym roku nie moglem wziac urlopu w pierwszej polowie sierpnia. Bylem tym mocno rozgoryczony, bo pielgrzymka jest dla mnie pewnym rodzajem rekolekcji, ktore pozwalaja mi zachowac jakas taka rownowage w tym pedzacym swiecie. I akurat w zrodelku przeczytalem informacje, ze 16 sierpnia wychodzi rowniez pielgrzymka na Jasna Gore. Takze jeszcze raz dziekuje.
Jesli chodzi o moje wrazenia z pielgrzymki, to musze przyznac, ze byla ona idealna dla mojego dzisiejszego stanu. Staram sie nie porownywac pielgrzymek, bo tak naprawde to wszystkie pielgrzymki sa dobre, mimo, ze sa bardzo rozne. Trzeba tylko trafic do odpowiedniej w odpowiednim czasie. Ale ta moja tegoroczna pielgrzymka zrobila na mnie duze wrazenie z racji przeuroczych ludzi, ktorzy pielgrzymowali jak i tych ktorych mijalismy w drodze, ciekawych konferencji, sposobu prowadzenia modlitw i przede wszystkim muzycznych (...i ta cudowna piosenka,,Dwie twarze'' (chyba taki tytul)).
Pozdrawiam
(4636)
Wiesz, cos Ci powiem, w teorii jak sie jest samym to jest inaczej a jak sie ma wspolmalzonka to jest zupelnie inaczej, inny swiat. Teraz Ci sie tak zdaje, wydaje Ci sie ze bedzie tak i tak a zycie pokaze nieco inaczej, nie twierdzie ze gorzej czy lepiej ale inaczej, tak jest z masturbacja. Wiesz, seksu mogloby w ogole nie byc i ludzie byli by szczesliwi bo prawdziwy glod to tak naprawde drugi czlowiek, ktorego kochamy, to podstawa!!! Sex to taki dodatek, przyprawa do dobrego dania :) Faceci strasznie wariuja na punkcie seksu, zwlaszcza kawalerowie ale z czasem czlowiek przekonuje sie ze milosc do wspolmalzonka to tak naprawde kochajace sie, szanujace serca, sex to tylko pewien element, napewno nie podstawowy. Kazdy musi tego doswiadczyc, przekonac sie. Twoj Moniko glod to nie potrzeba seksualna a drugi czlowiek, to Twoja druga polowka, ktora w koncu odnajdziesz :) (4635)| Marcin | data: 02.09.2008, godz: 17:42 |
Do a,lat 24
Proponuje ci następującą rzecz.Wieczorem przed zaśnieciem i rano po przebudzeniu powtarzaj sobie:w dzień i w nocy wszystko mi sprzyja i wszystko mogę w Tym który mnie umacnia.Mnie to pomaga i daje siłę do pokonywania problemów codzienności. Pozdrawiam:) (4634)
Artii odczuwam Boza milosc kazdego dnia. Czuje jakby Ktos mnie przytulal.
Arku czuje sie wciaz mala wystraszona dziewczynka. Przeszkadza mi to w byciu dorosla dojrzala kobieta. Pracuja we mnie hormony, ktore przy dojrzewaniu nauczyly mnie tylko pozadliwosci, a nie tworczego, czystego zwiazku. Kiedy staram sie byc kobieta, to mala dziewczynka wciaz we mnie placze i hamuje.
Na terapii rysowalam siebie wciaz jako mala dziewczynka w domu , a psycholog nie mogla mi pomoc. Kiedy powiedzialam jej, ze sie masturbuje aby czuc sie kochana ona powiedziala ze to normalne. Ale ja w sercu uwazam ze to jest glebszy problem. Od dziewieciu lat nie robie tego(i nie mam potrzeby), ale moja psychika szwankuje bo nie umiem poradzic sobie z bolem ktory odczuwam.
Moja seksualnosc nalezy do Boga i meza (jesli Bog zechce).
"Wielu jest powolanych, ale malo wybranych".
Wierze ze tylko Bog moze to zmienic. Prosze o modlitwe. (4633)| Ela | data: 02.09.2008, godz: 15:30 |
Proszę o modlitwe za moją Rodzine, o dobre decyzje i wypełnianie woli Pana Jezusa.
(4632)| Ela | data: 02.09.2008, godz: 15:29 |
Proszę o modlitwe w intencji mojej siostry, przechodzi przez trudny czas, proszę o dary Ducha Świętego dla niej i otwarcie się na Miłosierdzie Pana Jezusa.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Bóg zapłać
(4631)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |