| smile | data: 10.08.2008, godz: 11:18 |
Łukasz:
Na adonai jest dział "miłość czy Miłość", wejdź tam i znajdziesz listę najczęściej zadawanych pytań, a dalej miłość i zakochanie i może jeszcze kilka, które Ci się przyda. To jest pomoc kogoś, kto się zna bo o taką prosiłeś;)
A ja skomentuję tylko fragment tego co napisałeś- że chciałbyś, żeby po ślubie była dla Ciebie jedyną pociągającą kobietą. To trochę niemożliwe bo jesteś facetem i po ślubie czy przed, zawsze będziesz dostrzegał inne kobiety, rzecz w tym, żeby potrafić sobie z tym poradzić.
To, że nie jest dla Ciebie kobietą, dla której mógłbyś góry przenosić może wynikać z tego, że jak sam napisałeś to ona walczyła o Ciebie, a nie Ty o nią. Wy chyba lubicie sobie trochę pozdobywać:) Ty natomiast dostałeś 'wszystko', a ona jeszcze walczyła o to, zebyś chciał to 'wszystko' przyjąć, więc jakoś mnie nie dziwi, że straciłeś motywację.
Jak dla mnie miłość bez zakochania jest jak najbardziej możliwa, szkoda tylko, że nie ma pomiędzy Wami chemii, przynajmniej wydaje mi się, że Ty tak to odczuwasz- to spore utrudnienie, nie powiem. Jeśli sam musisz się przekonywać,że ona jest dla Ciebie pociągająca to znaczy, że niebardzo masz do tego jakiekolwiek przekonanie, a ona napewno to odczuje mocno wcześniej, czy później, a w takim wypadku nie będzie się czuła w pełni kochana, ja w każdym razie bym się nie czuła.
Życzę mądrych decyzji, najlepiej konsultowanych z Bogiem:)
Pozdrawiam! (4430)
:) U mnie zupełnie na odwrót niż wspomniał Ktoś... te osoby, niezależne (bez wzgledu na płeć) mające swoje zdanie, nie są łatwe, ciezej mi z nimi nawiązac bliższy kontakt, zyczliwosc raczej bardzo oficjalna i nie czuję sie wsród nich bezpiecznie, wiec nie powiem ze moge na nich liczyć we wszystkim, skoro oni są niezależni. Wyczuwam dystans , bardziej na odległość i czasem nie wiem co myślą.. Potrafią być mili ale własnie ta ich niezależność, jak mam jakiś powazniejszy problem, ich to specjalnie nie interesuje.. a wiec powściągliwość jest.
Osobiście wolę byc w towarzystwie osób które nie chcą byc samowystarczalne, gdyz wiem ze i oni i ja mogę na nich liczyć. Takie są moje w tym temacie spotrzeżenia.
A w temacie rozwinietym przez Artura, tez dodam ze taki niebezpieczenstwa są bardzo realne niezaleznie od stanu. Człowiekiem targają uczucia, namiętność, pokusy, które zafałszowują relacje, czasem zwodnicze..jak w przypadku relacji księdza i kobiety.
Nie jest wtedy łatwo zachować dystans i tzw zdrowy rozsądek.. Dlatego takie przyjaźnie muszą byc dokładnie wzięte pod lupę.. co innego osoby wolne a co innego gdy jedna osoba jest związana czy to sakramentem małzenstwa, kapłaństa itp.. Myslę ze przyjaciela tez można sobie przemodlić :) błogosławionej niedzieli !
(4429)| Małgosia | data: 10.08.2008, godz: 10:58 |
Do Łukasz, lat 25.
Miłość to nie euforia, to nie ten dziwny stan zakochania, w którym nie myślisz i nie działasz racjonalnie. Zakochanie trwa bardzo krótko, a potem zaczyna się "proza życia". Masz Łukaszu wspaniałą dziewczynę, więc czego szukasz? Co Ci przeszkadza w tym, by dla Niej "góry przenosić". Obudzić się z sennych marzeń i działaj! Nie marnuj żadnej chwili, bo życie tak szybko ucieka. Macie już za sobą trudne doświadczenia życiowe. Przechodziliście przez to RAZEM. I taka właśnie jest ta piękna, prawdziwa Miłość, budowana w cierpieniu, mozole i trudzie dnia codziennego.
Ja kiedyś zakochałam się i podeptałam wszystko i wszystkich, co było wartościowe w moim życiu. Kiedy wyszłam z tego stanu, było już za późno i do dziś za to płacę.
Łukasz powodzenia i nie lękaj się "wypłyń na głębię". Niech Wam Bóg błogosławi.
(4428)| (...) | data: 10.08.2008, godz: 10:55 |
Arturze i Marcinie Witam serdecznie. Dodam jeszcze, że jestem osobą wolną, nie jestem z nikim związana i zanim podejmę jakiekolwiek decyzje odnosnie związku, chciałabym utrzymać jesli to możliwe czyste relacje z męzczyznami. W dzisiejszych realiach jest to trudne, ale jet to jedyna droga do tego by związek był dojrzały w przyszłości. pozdrawiam i prosze o modlitwę. (4427)| Marcin | data: 10.08.2008, godz: 09:39 |
Do Łukasza
Problem w tym że Ty...za dużo dywagujesz.Ja na Twoim miejscu skakałbym z radości że jest jakąś dziewczyna której na mnie zależy.No ale Ty to już masz od dł€ższefo czasu a tak to już jest że jak się coś ma to się tego nie docenia.A ten początkowy zachwyt i oczarowanie potrafią szybko mijać i niekoniecznie wiążą się z tym że z kimś będziemy żyć do końca życia w wielkiej miłości.Doceń to co masz i sam staraj się by tej dziewczynie było z Tobą po prostu dobrze,by była szczęśliwa. Pozdrawiam:} (4426)| Do Lukasza | data: 10.08.2008, godz: 09:39 |
Witaj Pytasz czy możliwe jest małżeństw bez zakochania Moim zdanie sprawa wygląda tak: na pewno ta osoba musi pociągac Cie fizycznie bo trudno współżyć z osoba ktora nie jest choc w minimalny stopniu dla nas atrakcyjna ale jak wiadomo miłość ma tez wymiar duchowy i nie można jej sprowadzać wylącznie do fizyczności Co do zakochania, to naturalne ze po pewnym czasie emocje opadają wkrada się szara codzienność i przyzwyczajenie Wtedy z pomocą przychodzi Pan w sakramencie małzenstwa, który przypomina komu ślubowalismy i komu jesteśmy zobowiązani milość wiernosć Ja sama jestem kilka miesięcy mężatką Mnie tez na początku znajomosci z moim wtedy przyszlym mężem nie strzeliła strzala amora, pomimo tego podjęliśmy decyzję o ślubie i jestesmy jak narazie szczęśliwi, Czego i Tobie życzę (4425)
Czy możliwa jest miłość małżeńska bez zakochania? Mam na imię Łukasz i od 3 lat jestem ze wspaniałą dziewczyną. Jest to cudowna osoba, pobożna, ładna. Wiele sobie nawzajem zawdzięczamy i czujemy, że w tym związku rozwijamy się, dojrzewamy i zbliżamy się do Boga i do siebie wzajemnie. W tym tygodniu się zaręczymy, za rok planujemy ślub. Jednak nachodzą mnie okropne wątpliwości. Problem polega na tym, że nie jestem i chyba nigdy nie byłem w Niej naprawdę zakochany i ona słabo mnie pociąga. Nasze początki to dziwny czas, kiedy ja byłem zaraz po utracie matki a Ona wychodziła z domu rodzinnego, gdzie był problem z alkoholem i ze zranień z tym związanych. Pewnie dałbym sobie wtedy z tym spokój, gdyby Ona tak bardzo o mnie nie walczyła. I wywalczyła... To wspaniałą kobieta i chciałbym jej dać wszystko to co mam, bo zasługuje na to i na wiele więcej. Jednocześnie nie czuję przy niej tego co czułem w obecności dziewcząt, dla których byłem gotów góry przenosić, jeśli tego by ode mnie zażądały. Tymczasem często sam siebie przekonuję, że Ona jest piękna i pociągająca, to nie rodzi prawdziwego zachwytu. Czasami jestem już tym zmęczony i nie daję rady. Wiem, że Ona w takich chwilach odczuwa moją bierność i boli nas to oboje. Nie chcę żeby tak było. Chcę Jej dać szczęście i pełnię radości z życia. Bardzo proszę kogoś doświadczonego o pomoc. Czy to możliwe byśmy w małżeństwie byli tak szczęśliwi jak te pary, które są ze sobą od początku w pełni zachwytu sobą wzajemnie? Czy mogę coś zrobić, by po ślubie stała się dla mnie jedyną pociągającą kobietą na ziemi?Nieraz byłem bliski zerwania, ale nie mogłem tego zrobić. Jednocześnie nie wiem, czy żeniąc się z nią nie zrobię Jej większej krzywdy. Czasem, gdy patrzę na Nią jestem zazdrosny, że dane Jej jest być z kimś, w kim tak bardzo jest zakochana... Sam już nie potrafię rozpoznać czy te rozterki, to podszepty szatana, który chce zniszczyć coś pięknego, czy głos Boga, który chce powstrzymać mnie przed zrobieniem błędu... (4424)
Bardzo dziękuję Wam za głos w temacie podobnej relacji. Może jest we mnie naiwność, ale przez wiele lat nic w jednej relacji się nie zmieniło, przynajmniej z mojej strony. Zero oczekiwań i dystans zachowany, może dlatego że to było z pomocą Bożą ? A w drugiej, jesli Bóg pomoże w zachowaniu dystansu, może sie uda. Wierzę też , że druga strona jest odpowiedzialna i tak mocno zakorzeniona w Bogu, że wie jak ustalać granice kontaktu. Wyjeżdzam, więc przez jakiś czas nie mogę kontynuować rozmowy. Jeszcze raz dziekuję za trzeżwą ocenę sytuacji i proszę o modlitwę. 3xD (4423)
Do (...)
Czysta i bezinteresowna relacja między mężczyzną i kobietą nie istnieje (mam na myśli przyjaźń - bo chyba o to Ci chodzi).
Przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa, ale tylko na pewnych warunkach, gdzie panuje jakiś dystans między tymi osobami (więc to nie będzie ,,czysta relacja'') . Natura to żywioł! I dotyczy to wszystkich: młodych, starych, księży, zakonnic, ... I to czy pojawi się coś więcej, to tylko kwestia czasu.
Kiedy widzę np na pielgrzymce jak ksiądz za bardzo spoufala się z młodą dziewczyną, to mam wrażenie, że chodzi on po krawędzi przepaści.
Słyszałem o przypadku, kiedy ksiądz rzucił kapłaństwo dla kobiety - po prostu za bardzo sobie zaufał.
Ludzie uważają, że mają wszystko pod kontrolą, kiedy to wypłakują się czy wyżalają się płci przeciwnej (np osobie zamężnej czy nawet duchownej). Ale problem pojawia się wtedy kiedy ktoś przechodzi do inicjatywy - wtedy często kontroli już nie ma. I kończy się to katastrofą.
Pozdrawiam (4422)| Marcin | data: 09.08.2008, godz: 22:07 |
Do KTOŚ 2211
Czysta,bezinteresowna relacja między mężczyzną a kobieta...Zastanawiam się co znaczy ta bezinteresowność.Myślę patrząc od męskiej strony to każda bliska relacja z kobietą łączy się w pewną czułością czy uczuciowością a czy to jest interesowność czy bezinteresowność to każdy sam musi sobie na to odpowiedzieć.Jeśli mężczyzna jest samotny i trafi na kobietę która jest w jego mniemaniu taka jaką chciałby mieć partnerkę życiową to siłą rzeczy będzie dążył do tego by ta relacja przerodziła się w związek,tu już działa podświadomość i nie ma zmiłuj.Natomiast jeśli chodzi o jakąś pomoc kobiecie to czemu nie może być bezinteresowna i nie możemy niczego w zamian za nią oczekiwać. Pozdrawiam:}
(4421)
O UMIŁOWANIU SAMOTNOŚCI I MILCZENIA- Tomasz a Kempis
1. Znajdź sobie czas na odosobnienie i rozmyślaj często o dobrodziejstwach Boga. Zostaw ciekawostki. Wybieraj takie lektury, które raczej pobudzają myśl, niż zaspokajają ciekawość. Jeżeli oderwiesz się od niepotrzebnego gadania i próżnej bieganiny, a także nie będziesz słuchać nowinek i zgiełku, znajdziesz dość czasu na pogrążenie się w rozmyślaniu. Najwięksi święci, kiedy tylko mogli, unikali ludzkich zgromadzeń i woleli służyć Bogu w ukryciu.
2. Powiedział ktoś: Ilekroć wychodziłem do ludzi, wracałem mniejszym człowiekiem. Często odczuwamy coś podobnego, gdy oddajemy się nieskończonym rozmowom. Łatwiej jest w ogóle milczeć niż nie przesadzać w mowie. Łatwiej pozostać u siebie niż strzec siebie skutecznie poza domem.
Kto więc skłania się do głębi i sięga po sprawy ducha, powinien razem z Jezusem odchodzić od tłumu. Tylko ten bez szkody staje przed tłumem, kto umie pozostawać ukryciu. Tylko ten bez szkody rozmawia, kto umie milczeć. Tylko ten może bez szkody rządzić, kto umie być poddany. Tylko ten może bez szkody rozkazywać, kto nauczył się być posłuszny.
3. Tylko ten bez szkody się raduje, kto ma w sobie pewność czystego sumienia. A przecież nawet u świętych pewność ta zawsze była pełna bojaźni Bożej. Ale jaśniejąc dobrocią i łaską, święci nie byli przez to mniej pokorni i czujni. Zadufanie złych płynie z pychy i zarozumialstwa i w końcu obraca się w zakłamanie. Nigdy nie pozwalaj sobie na zbytnią pewność w życiu, chociaż uważano by cię za najlepszego mnicha lub najpobożniejszego pustelnika.
4. Często ci, którzy cieszyli się większym poważaniem ludzi, ciężej byli doświadczani z powodu zbytniego zadufania. Dlatego lepiej jest nawet dla niektórych ludzi, aby nie byli zupełnie wolni od pokus, lecz aby mieli okazję do walki i nie wpadali w zbytnią pewność siebie, iżby, broń Boże, nie poniosła ich pycha, a także aby nie zaczęli się zwracać ku zewnętrznym rozrywkom.
O, jakże czyste sumienie miałby ten, kto nie szukałby nigdy przelotnych radości, kto nigdy nie dałby się wciągnąć zupełnie w sprawy świata! O, jak wielki pokój i spoczynek ducha osiągnąłby ktoś, kto odciąłby się od wszelkiego próżnego niepokoju, a myślał tylko o sprawach Bożych i o zbawieniu, a całą nadzieję umieścił w Bogu!
cdn (4420)
Ja mam to szczęscie, że trafiam na samych oryginałów w moim życiu. Ludzi, którzy mają zawsze swoje zdanie, nie ogladąją się na innych i swój system wartości, który jest bardzo konkretny. Mają wspólną cechę, są trudni w relacjach i ,,chodzą własnymi drogami,,.Imponują mi swoją niezależnością od innych. Mają swój świat.
Są dwie osoby w moim życiu, które są mi bliskie i o dziwo są podobne. Na pewno nie można włączyć ich do żadnych istniejących schematów. Podobne do siebie, ale kompletnie inne od rodzaju męskiego, więc też uważam, że generalizowanie jakiejkolwiek płci jest nie tylko krzywdzące, ale i nie zgodne z prawdą. ,,Moje oryginały,, bo tak mogę powiedzieć o tych osobach w ogólnym mniemaniu, jeśli takie istnieje, są ostrożni w kontaktach z kobietami, wprowadzaja dystans, nie są dostepni , a jednak uwielbiam z nimi przebywać, dużo mają ciepła w sobie, które mozna odkryć dopiero przy bliższym poznaniu.
Ta druga osoba jest mi szczególnie bliska, mogę z nią spedzać mnóstwo czasu, nawet , nie rozmawiając, wystarczy że jest.
Czuję się przy nich dobrze, zapewniaja poczucie bezpieczeństwa, oraz zapewniają mi absolutną wolnośc. Wiem też , że zawsze mogę na nich liczyć, niezależnie od stanu emocjonalnego w jakim jestem...a bywa róznie... kobieta zmienną jest..czuję akceptację moich zmiennych nastrojów i dlatego jest mi dobrze? niewiem. Tak naprawdę wystarcza mi że istnieją, niczego więcej mi nie potrzeba.
Może ktoś ma doswiadczenia w czystej bezinteresownej relacji między mężczyzną i kobietą ?. Chętnie posłucham. Jestem tu od niedawna, może ten temat już się tu przewijał - wówczas przepraszam.
Pozdrawiam ciepło :-) (4419)| Rambler, lat 26 | data: 08.08.2008, godz: 22:13 |
Sam z wyboru, nie samotny, nie jestem także singlem (nie lubię tego słowa, nic nie znaczy) a samotnikiem jak dla mnie duża różnica :-) A tak poza tym to całkiem normalny zwyczajny człowiek :-) Co zaś się tyczy kwestii damsko męskich to mam nadzieję że wreszcie przestanie się kierować dywagacje w tym kierunku by rozmawiać o tej kwestii tak ogólnie i uogólniając że chcąc niechcąc krzywdzi się pewne osoby przypisując im cech których nie posiadają...zawsze ile sił staram się walczyć z uogólnieniami które bywają krzywdzące a najczęściej są niesprawiedliwe. Niech więc każdy pisze w swoim imieniu (nie w imieniu mężczyzn/ kobiet) i o konkretnych przypadkach a nie ogólnie w rodzaju "porządna dziewczyna spławiła mnie nie zważając na moje oczekiwania, uczucia i odczucia, wolała sprawiać wrażenie nieprzystępnej etc itp itd." tak więc wszystkie tego typu dziewczyna takie już są, ja wam to mówię, tak jest sam sprawdziłem, zresztą wolność słowa mamy...wszystkiego dobrego! (4418)| Agnieszka kiki | data: 08.08.2008, godz: 17:49 |
Marcinie, cieszę się ze to napisałeś!! dobrze usłyszeć optymistyczne "prognozowanie" podejście do drugiego , który czuje sie samotny i niezauważany.
Lektorze, czasem w stogu siana znajdzie się igła:) nie jest tak ze wszystkie Cię odtrącają to już tak będzie.. może po prostu miałeś pecha.. albo nie zauwazyłes miłych dziewczyn.. a moze na swoja połowkę jeszcze masz poczekac? bo np ona nie jest na związek gotowa..?
jak piszesz jesteś spoko "facetem" a do takich się lgnie, przecież porządne dziewczyny za takimi sie oglądają;) . U mnie na grupie taki chłopak byłby w "cenie" dziewczyny takich pragną, tylko ze są od Ciebie starsze 30-32 latki,
Więc tych nie porządnych-nie żałuj. Moze wybierzesz sie na pielgrzymkę pieszą, na mur beton nie będzie tam lekceważących dziewczyn .. w takim miejscu brat- bratem, siostra- siostrą i zawsze znajdą wspolny język.. moze niekoniecznie sie parują..choć wiele par się poznało właśnie na pielgrzymkach..
a w zyciu codziennym obracamy sie w róznych kręgach i wierz mi ja tez spotykam rozne osoby, na szczęscie w mojej pracy mam samych miłych chłopaków, a nad tymi "innymi" spotkanymi nie rozwodzę się :) i czasem jest tak ze ktos nas nie polubi
co nie znaczy ze nami gardzi itp. (4417)| Marcin | data: 08.08.2008, godz: 16:39 |
Do LEKTOR 25
Jak czytam to co piszesz to trochę widzę w tym siebie.Czytając twój post to...hmm...odnoszę trochę wrażenie jakbym czytał wpis od kobiety.Niektóre"mądre"poradniki mówią wprost że nie wystarczy być miłym i wrażliwym facetem,kobiety oczekują czegoś więcej od mężczyzny i chyba tak jest w rzeczywistości.I myślę że czasami mężczyzni też myślą podobnie i dlatego wiele dobrych,uczciwych kobiet zostaje przez nich niezauważonych.A więc LEKTORZE 25 trzeba próbować dalej i nie zniechęcać się.Kto jest mądrym człowiekiem i potrafi sercem patrzyć na innych ten będzie w stanie zauważyć w drugim to co w nim najwartościowsze a błędy i słabości przebaczać i być wyrozumiałym.Kiedyś na swojej drodze życia spotkałem dziewczynę ktora miała mnóstwo wad i niełatwy charakter a jednak cieszę się że ją poznałem i byłem jej przyjacielem bo to była uczciwa i wrażliwa osoba,warta miłości. Pozdrawiam Cię
(4416)
kochani =)nie było mnie pare dni, duzo dyskusji, ;)
problemy damsko-męskie były i pewnie będą; ale Moc w
słabosci sie doskonali , i nikt nie jest ich pozbawiony.. nie łudźmy się,
ze wszystko wiemy na kazdy temat i juz nikt nas niczym nie zaskoczy...
- widziec u innych (Trawiasta )najprosciej
najtrudniej przyznac sie z czym mamy problem.. udzielamy porad wszystkim
nie przyjmując ani nie oczekując od innych, samowystarczalnosc? dzisiejsza
plaga. duma, chęć zaistnienia , zeby nas słuchali i podziwiali mądrość..
ale nie mamy byc samowystarczalni....co znaczy ratowac honor? Jakie to ma
znaczenie...
jesli nie czuje ze jestem nie w porządku (winny/a) to chyba nie ma sensu
ciagle sie
tłumaczyc.. jak wspomniała
Trawiasta , nawet jesli ktos nam cos >wyrzuci>,a tego nigdy nie
unikniemy,
gdziekolwiek w pracy, w szkole, w domu.. czasem przyjmujmy uwagi, bo mogą
byc naprowadzające.. uznajmy w sobie .. ze popełniamy błędy.
odnosnie tych "niepozornych"(Kiki) których spotykamy, mam i takie
kontakty, ale studiuje podyplomowe i poruszam sie tez w tym "oswieconym"
towarzystwie
i widzę ze nie zawsze idzie w parze wiedza z moralnością czy nawet
mądrością,
Ktoś- czasem inteligencja,pozory wyszlifowanej elokwencji ida krok w krok
z grubiaństwem,
zazdrością, głupotą, moze dosadne to sformułowania, ale nie wiem jak
powiedziec inaczej?
ale wszyscy wiedzą o co chodzi..
próbujmy dac sobie szansę na zrozumienie i miłosc nie tylko w stosunku
on-ona.
Popatrzmy tylu ludzi dookoła, samotnosc (bez partnera/partnerki )
to jeszcze nie jest pustelnia!
odwagi wszystkim samotnym
i gratulacje samotnym- którzy nie czują się samotni.
Mozemy spotykac sie, chocby tutaj....
jestem ZA aby mówic co czujemy- (Ktos 2211) czego doswiadczamy,przezycia
wewn, apostolstwo, nie uzywając podtekstów, porównan,uogólnień .
Moze ta mała "afera" zapoczątkuje dobrą przyszłość zródełka,
w dobre postanowienia , wiele ciekawostek, świeże spojrzenia, dystans do
siebie..
Rambler,to jestes samotnym z wyboru?
też dostrzegłam Twoją delikatnosc, zyczliwosc i harmonię wewnętrzną,
pomimo bycia singlem
i to czyni Cie interesującym czlowiekiem =)
Marcinie fajnie ze zaczynasz pierwszy! =)
(podaje e-mail specjalnie dla forum gdyby ktos chcial napisac)
(4415)| Marcin | data: 08.08.2008, godz: 08:57 |
Do DRODZY ZRÓDEŁKOWICZE i innych
Tak,masz rację,pora skończyć z generalizowaniem i podświadomymi stereotypami.Ja zaczynam pierwszy:}Otóż zauważam osobiście pewiem problem który mnie dotyka a pewnie i innych także:Otóż koncentruję się głównie na tym czego nie mam a mało doceniam to co już mam a jest tego nie mało. To jest chyba taka chytrość człowieka współczesnego który chce coraz więcej mieć,mieć i mieć.Dlatego oprócz tego że chce mieć to chce też dawać.Problem w tym że niektórzy którym chcę coś dać z radością to przyjmują a inni tego nie chcą.A co zrobić z darem niechcianym?Trudne to pytanie i czasami nie daję rady na nie odpowiedzieć. Pozdrawiam:} (4414)| Ja, lat 24 | data: 08.08.2008, godz: 08:55 |
Do Ktoś: Popieram pomysł. I dołączam się do rzeszy osób otwartych i pokojowo nastawionych. Z Panem Bogiem:) (4413)
Kochani od niedawna tu zaglądam i zauważyłam tendencje do generalizowania zachowań ,,kobiety,, bądż ,,mężczyzny,,. Większość osób nie skupia się na sobie, lecz na innych, bądż ogólnych schematach jakie funkcjonują ,,w obiegu,, Może, spróbujmy tę wspaniałą stronkę przekształcić raczej w przeżycia wewnętrzne. Wiem, że jest to szalenie delikatna sfera i ciężko niejednokrotnie mówic o swoim wnętrzu, ale czyż nie mamy też moralnego obowiązku dzielić się (apostołować poprzez świadectwo). ? Mamy tyle trudnych ale i pięknych doświadczeń w życiu, które mogłyby komuś pomóc. To całe bogactwo które mamy w sobie, można by dobrze wykorzystać, brońmy się przed przeintelektualizowaniem.
Schowajmy do szuflady mechanizmy obronne, na ile jest to możliwe, bo część tych mechanizmów, niestety używamy nieświadomie.
Wiem, że są tu ludzie bardzo inteligentni i mądrzy, bardzo ładnie to wyrażają, otwórzmy się na wszystkich, by każdy mógł sie wypowiedzieć bez ,,podcinania skrzydeł,, na dzień dobry.
Mam propozycję krótkoterminową, zobaczymy czy się sprawdzi. Proponuję jeden dzień bez absolutnej, najmniejszej ,,krytyki,, osób piszących. Czy ktos dołączy?
Życzę wszystkim słonecznego dnia. Z Panem Bogiem. (4412)| Agnieszka,kiki | data: 08.08.2008, godz: 06:55 |
Drogi Piotrze wyrazilam zdanie jak odbieram Twoje posty, ze mozna nimi urazic ,ród kobiet..co dałam (i inne) wyraz. a to nie jest krytyka Ciebie jako osoby! Nie sadziłam ze tak ostro zareagujesz. przepraszam jesli to Cie sprowokowało, warto bys wiedzial ze czasem mozna kogos zranic , odbierać jak atak, skrywany żal..uszczypliwość.
Milego dnia. (4411)
Mam do was pytanie kochani bo ja tego nie rozumiem dlaczego tak jest jestem miły otwarty sympatyczny słucham tylko muzyki religijnej dużo się modlę i chodzę na msze a mimo to nie mam swej kochanej dziewczyny z która mógłbym miło spędzać każda chwile z każda którą się spotkam to spotka się tylko raz i oszukuje i kłamie raniąc mnie w ten sposób lub piszę z nią tylko i na tym koniec dlaczego każda pokazuje że nie zależy jej na mnie przecież to dla mnie bez sensu to niech nie dziwią się że są same jak tak mnie traktują i mi jest bardzo przykro i smutno bo dużo cierpiałem w życiu i nadal cierpię bo chce bardzo kochać dziewczynę a jej nie ma w mym życiu co mam robić kochani pozdrawiam serdecznie i zapewniam w modlitwie :) (4410)| Marcin | data: 07.08.2008, godz: 22:16 |
Do KIKI
Widzę że lubisz mieć ostatnie slowo ale...ja też:}Niestety pewne dziewczyny które poznałem,także na stronach katolickich są warte zdrowej krytyki ale są na szczęście i takie które są warte uznania i na takie na szczęcie też trafiam.Okropnie mnie denerwują kobiety które bezwzględnie krytykują mężczyzn a same nie widzą jakie są małostkowe a takie niestety spotkałem już w swoim życiu i obym już więcej ich nie spotykał.A z tą szansą no cóż....kiedyś niejedna panna (4409)
czyżby Marcinie ? Ty tak pisałeś ze wiele jak nie wiekszosc kobiet które spotykasz są ...itd itd.. bo nie dają Ci szans ... szczerze zycze Ci samych pomyslnych znajomosci, wspaniałych kolezanek, i nie denerwuj sie tak ;) jesli masz cnotę -pokorę przemyslisz.. więc daj wszystkim przykład:) (4408)| Marcin | data: 07.08.2008, godz: 18:13 |
Do KIKI
Widzę że nadal uderzasz w tę samą nutę iTwoje myślenie jest mało elastyczne.Czepiasz się in persona mnie i Piotra i wyrokujesz że jesteśmy uprzedzeni.Prawdziwa cnota krytyk się nie boi a to że widzimy pewne wady czy błędy w myśleniu kobiet to nie znaczy że jesteśmy ich wrogami,ja na przykład wręcz przeciwnie.Niejedna kobieta krytykuje mężczyzn ile wlezie{Ty również masz tę tendencję} a wcale z tego powodu nie zamierzam jej osądzać jeśli tak rytyka ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości.Mam kilka dobrych koleżanek w pracy i wcale nie zamierzam widzieć w nich jakichś wrogów ludzkości a wręcz przeciwnie staram się zrozumieć ich punkt widzenia na pewne sprawy które poruszamy w rozmowach.Czasami trzeba się wznieść poza swoje ale płci przeciwnej,kto to potrafi ten jest prawdziwie dojrzały. Pozdrawiam
(4407)
Rambler dziękuję za odpowiedż na moje pytanie. Czuć autentyczną głębię przeżyć wewnętrznych.. Pozdrawiam ciepło i proszę o modlitwę.
(4406)
Trawiasta, bardzo mądre spostrzeżenia.. nie tylko dzielic sie myslami, doswiadczeniami ale i szanować drugiego człowieka bez względu na Q, urodę, wiek czy osobowość....
Często spotykamy ludzi mozna powiedziec "niepozornych" a to oni nas zadziwiają
niejednokrotnie bardziej niż ci z tytułami, super wozem, dobrym statusem, przebojowością..itd..
tak samo w poszukiwaniu drugiej połówki.. co jest priorytetem, nienaganny wygląd czy mądrość .. choć moze się zdarzyć ze idą w parze..
Jezus powiedział, ze ci najmniejsi będą pierwszymi.. tzn pokorni sercem..
sw Augustyn miał wspaniałą matkę... dzięki niej doszedł do tak godnego ( w Bozym zamysle) uhonorowania, ale najpierw musiał stać się najmniejszym.
zgłębiajmy księgę mądrości...ale oczywiscie to nie wystarczy:)
dzięki za te słowa.. A.
(4405)| kiki | data: 07.08.2008, godz: 17:04 |
konkretnie? chodziło wyłącznie o Twoją niechęć do kobiet.. wyrażaną w postach. tyle osób juz Ci o tym pisało..więc po co jeszcze tyle pytań? :)
(4404)| Rambler, lat 26 | data: 07.08.2008, godz: 14:50 |
Cześć Kiki :-) Jeśli rzeczywiście powiało romantyzmem to całkiem przez przypadek... romantyzm mam już za sobą :-) Miłość romantyczna miałem na myśli miłość mężczyzna - kobieta, w przeciwności do miłości powiedzmy do innych ludzi...to rozróżnienie celowe jest dosyć bardzo w moim przypadku jako że nie prowadzam się z żadną niewiastą i nie mam tego w planie na następne 30 lat :-) Co zaś do dzisiejszych czasów i ludzi jakich kreują to myślę że głównie ludzi zagubionych, ludzi którzy wynajdują tysiące spraw by zapełnić tę dojmującą pustkę, to moje zdanie...poza tym to chyba nie bardzo się zmieniło, ludzie nadal są rozmaici ;-) Idę sobie bo głowa mi pęka, życze wszystkim dużo szczęścia i uśmiechu :-) (4403)
wiem, że wiele jest na tym źródełku takich próśb.. mam chorą mamę .. lekarze nie umieją jej pomóc a ja nie potrafię patrzeć jak cierpi.. jeśli mógłby ktoś pomodlić się choć jednorazowo za moją mamę byłabym wdzięczna
pozdrawiam
Ewa (4402)| ... | data: 07.08.2008, godz: 09:27 |
O PRZEZWYCIĘŻANIU POKUS - Tomasz a Kempis
1. Póki żyjemy na ziemi, nie możemy uniknąć cierpienia i pokus. Dlatego w Księdze Hioba czytamy: Bojowaniem jest żywot ludzi na ziemi.
Niech więc każdy strzeże się pokus i czuwa w modlitwie, aby nie wtargnął którędy wróg i nie usidlił go, nie śpi on bowiem, ale krąży szukając, kogo by pożreć. Nikt nie jest aż tak doskonały i święty, aby nie doświadczał pokus, pozbyć się ich zupełnie nie zdołamy.
2. A przecież pokusy bywają nawet pożyteczne, choć są uciążliwe i męczące, bo przez nie człowiek staje się pokorniejszy, czystszy i mądrzejszy. Wszyscy święci przechodzili przez rozliczne udręki i pokusy, a jednak nie przestawali się doskonalić.
Ci zaś, którzy nie zdołali oprzeć się pokusom, odpadli i zginęli. Nie ma zakonu tak świętego ani miejsca tak ukrytego, gdzie nie wdarłyby się pokusy i trudności.
3. Człowiek nie może być bezpieczny od pokus, dopóki żyje, ponieważ to w nas samych tkwi źródło pokusy, jako że urodziliśmy się z pożądania. Ledwo odrzucimy jedną pokusę i udrękę, a już nadciąga druga i ciągle mamy powód do cierpienia, bo utraciliśmy zdolność prawdziwego szczęścia.
Niektórzy, uciekając od pokus, wpadają w nie jeszcze głębiej. Ucieczka nie prowadzi do zwycięstwa; tylko cierpliwością i pokorą możemy okazać się silniejsi od tych naszych wrogów.
4. Kto tylko zewnętrznie unika pokus, nie wyrywając ich korzenia, niewiele osiągnie; tym rychlej wrócą i tym bardziej dręczyć go będą. Stopniowo, cierpliwie i wytrwale - lepiej nad nimi zapanujesz z Bożą pomocą, niż gdybyś działał ostro i surowo. Przyjmuj chętnie rady, jeśli odczuwasz pokusę, i nie odnoś się surowo do kogoś innego, kto cierpi pokusy, ale staraj się go podtrzymać na duchu, jak chciałbyś, aby ciebie podtrzymano.
5. Przyczyną tych wszystkich złych pokus jest chwiejność ducha i mała ufność do Boga. Bo jak okręt bez sternika fale ciskają to tu, to tam, tak człowiek słaby i niestały w swoich postanowieniach miota się pośród pożądań. Ogień hartuje żelazo, a pokusa człowieka sprawiedliwego.
Często nie wiemy, do czego jesteśmy zdolni, dopiero pokusa ujawnia nam, kim jesteśmy. Czuwajmy więc zwłaszcza na początku, bo wtedy łatwiej pokonać wroga, jeśli nie dopuści się go pod żadnym pozorem do bram duszy, lecz odpędza go się od progu, choćby już i kołatał do wrót. Dlatego powiedział ktoś:
Szukaj rady zawczasu, za późno będzie na leki, Kiedy zwlekając dłużej osłabniesz w chorobie.
Najpierw przychodzi do głowy tylko zwykła myśl, od niej rozpala się wyobraźnia, a potem już człowiek zaczyna lubować się obrazami, jeden niedobry poryw i - przyzwolenie. Tak pomalutku wkracza w nas przebiegły wróg, jeżeli nie wyparliśmy go na początku.
A jeśli kto zwleka i ociąga się w tej walce, staje się coraz bardziej bezsilny, gdy wróg rośnie w siłę.
6. Niektórzy więcej pokus znoszą na początku nawrócenia, niektórzy zaś przy końcu. Inni znowu prawie przez cały czas żyją w udręce. Są też tacy, którym pokusy nie tak bardzo dają się we znaki, a sprawia to Boska mądrość i sprawiedliwość, która waży i możliwości, i zasługi i czyni wszystko dla dobra swoich wybranych.
7. Dlatego nie wpadajmy w rozpacz z powodu pokus, ale tym gorliwiej błagajmy Boga, aby w każdej udręce raczył nas wspierać: bo według powiedzenia Pawła, Bóg tyle dopuszcza, ile potrafimy wytrzymać. A więc znośmy z pokorą wszelkie pokusy i udręki ufając Bogu, bo wybawi On i podniesie pokornych.
8. Pokusy i cierpienia duchowe są próbą człowieka, próbą jego doskonałości; i zasługa przez to większa i cnota widoczniejsza. Cóż to wielkiego, że ktoś jest pobożny i żarliwy, gdy mu to nie sprawia trudności, ale jeśli przetrzyma czas próby, to dopiero nadzieja doskonałości.
Niektórym udaje się uniknąć wielkich pokus, ale nie potrafią oprzeć się drobnym i codziennym, niech się przez to uczą pokory i nie będą zbyt zadufani w ważnych sprawach, gdy w drobnych okazują się tak słabi.
(4401)| Piotr | data: 07.08.2008, godz: 09:19 |
Moja droga kiki - każdy ocenia po sobie ;) Aluzje, dygresje - jakie? Konkrety, bo na razie każda tylko się ślizga po temacie. Przestań śnić i zejdź na ziemię - każdy może mieć różne zdanie i ma prawo je wyrażać, jednak nie ma prawa być oceniany za to, że je ma.
Tak sobie myślałem wczoraj, cóż to tak zabolało tę grupę, która tak nagle się uaktywniła i sięgnąłem do tej strony 9. Jeżeli chodziło o to, że zapytałem, która, przede wszystkim z tych, które twierdziły, że wygląd się nie liczy, umówiłaby się z moim imiennikiem, to naprawdę się dziwię. Byłem po prostu ciekaw. Jeśli zapytam kogoś, kto deklaruje się jako katolik, czy chodzi do kościoła w niedziele, to chyba nie jest to nic niestosownego. Zapytałem z ciekawości, a tu taki problem..
Antypatię, niechęć - weź już przestań. To, że się komuś nie schelbia lub, że się nie przemilcza czegoś, nie znaczy, że się kogoś nie lubi. Z tego, co kto napisze można wyczytać sobie, co się chce - zawsze się znajdzie jakiś kij na psa. Pisanie o złych doświadczeniach (których akurat, poza pewnymi wyjątkami, nie miałem, jeśli chodzi o kobiety) to nie wynik złej woli, a właśnie tych doświadczeń.
Uprzedzony samotnik - tego to jeszcze nie grali. Fakt, mam naturę samotniczą, ale uprzedzony? Nie, ja tylko się nie zgadzam z opisanymi wcześniej przeze mnie postawami i tyle - czy muszę? Nie, nie muszę. Jednocześnie mimo, że się z nimi nie zgadzam nie znaczy to, że chcę kogoś zmieniać - niech sobie żyją, jak chcą.
Jak już napisałem wcześniej - olbrzymia większość tutaj to kobiety, a większość z tu wypowiadających jest samotna, więc siłą rzeczy temat kobiet i samotności będzie tu zawsze na czasie, ale spokojnie możemy porozmawiać o czymś innym - nie ma żadnego problemu. Skoro Rambler zaczął o samotności, niech będzie i to. Może być też temat o mężczyznach - mnie to naprawdę nie przeszkadza.
Dojrzałość - jakie wielkie słowo.. i śmieszne w tym momencie. Jak nie znając kogoś osobiście stwierdzasz, że jest lub nie jest, dojrzały, czy, że jest taki siaki, czy owaki? Śmieszne to i tragiczne, że ludzie, którzy mienią się pogłębioną refleksją, zbierają się na tak mały wysiłek i tak płytko sięgają. Chciałem z Tobą porozmawiać i co? Przemilczałaś (widzimy jakąś "rzekomą" analogię z przeszłości?) to i tyle, a przecież chciałem porozmawiać jak człowiek z człowiekiem i to wcale niekoniecznie o tym, o co czym dysktutujemy. Widać odwagi i dojrzałości starczyło Ci tylko na parę wpisów tutaj - przykre to i piszę to bez cienia złośliwości.
(4400)
Jutro wyruszam na piesza pielgrzymke do Czestochowy-prosze wszystkich o wsparcie modlitewne.....dziekuje:) (4399)| ... | data: 07.08.2008, godz: 00:00 |
„Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”.
May77 Serdecznie dziękuję , za przypomnienie mi ,, aktu zawierzenia ,, sprzed lat - jakże dziś znów niezbęnego. Z Panem Bogiem. (4398)| kiki | data: 06.08.2008, godz: 22:16 |
Rambler, a jednak...u Ciebie tez powiewa romantyzmem:)
no tak miłosc..pełna humoru...radości.. wręcz dziecinnie oczywiste:) gdy uczucia są gorące..
a czy w małżenstwie z długim stazem jest to mozliwe?
Osobiscie zawsze oglądam sie za parami "starszymi" wiekiem tak po 40-60, gdy ida za rękę... wręcz zachwycam się, mając nadzieję ze to trzymanie sie za ręce jest aktem prawdziwej miłosci, przyjaźni...i więzi.
sw Teresa była jako dziecko w swej delikatnosci i zachwycie, i przez taki dzieciecy aczkolwiek dojrzały odbiór codziennosci i zwyczajnej pracy .. Bóg uczynił ją doktorem Kościoła..
miała w sobie duzo pokory w rzeczach małych....i nauczyła sie kochać.
Czasem tak nie wiele trzeba a jak to kosztuje..
a wracajac do poruszonego romantyzmu, skoro powialo romantyzmem ..kazda miłosc na początku jest z natury romantyczna..oczywiscie bardziej lub mniej.. i bujająca w obłokach tez..
a nawiasem jesli chodzi o miłosc-uczucie dwojga (przed śubem) to wymiar czasu chodzenia ze sobą w celu poznania się jest bardzo różny dla kazdego... i stopniwo z romantyzmu przechodzi sie w coraz w wiekszy realizm:)
oczywiscie samotni tez mogą byc romantyczni... ale spotkałam sie z tym ze mezczyzni niektórzy wola za bardzo nie ujawniac ducha romantyzmu co nie znaczy ze go nie posiadają.. ja bardzo lubiłam jak mój (juz były) chłopak pamietał o kwiatach na plazy, o zachodzie słonca i romantycznej kolacji ze świecą;
Myśle ze ludzie romantyczni częsciej potrafią się przełamać ale czasem niektórzy ukrywają uczucia..
albo przynajmniej nie wstydzą się ze ujdą za naiwnych i nie stracą przez to na kobiecosci/męskości. Ja jako kobieta ..bym była za tym zeby delikatny romantyzm nie opuszczał mężczyzn nigdy... ale te nasze obecne czasy raczej kreują inny "model", wampa. jak Ty myslisz? Twoja kobieta jest bardziej czy mniej? oczywiscie nie musisz sie spoufalac w tej sprawie;) tak tylko, wyszło przy okazji..
(4397)| MAY77 | data: 06.08.2008, godz: 22:12 |
Jezus mówi do duszy: Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy. Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę. A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego. Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy. Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widzę was wzburzonymi. Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk. Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość (4396)
Witajcie! Mam pytanie. Czy jest tu może ktoś, kto zna Kraków i mógłby mi polecić jakiś niedrogi nocleg pod koniec sierpnia dla trzech osób, najlepiej w pobliżu centrum? A może ktoś korzystał z takiego noclegu w tym mieście i mógłby sie podzielić opinią na ten temat? Dziękuję serdecznie i pozdrawiam Wszystkich ciepło! (4395)| Rambler, lat 26 | data: 06.08.2008, godz: 20:00 |
O tak, miłość jest pełna poczucia humoru, radości, serdeczności...pewnie Tobie chodzi bardziej o miłość tę romantyczną, ja piszę w sensie ogólnym, można by za Św.Terenią powiedzieć że serce kochające jest jak kwiatek który cały czas wpatruje się w Słońce, nawet to Słońce przysłaniają je deszczowe chmury, to jednak wie że tam jest... prawdziwie kochające serce jest zawsze radosne i tego trzymać się trzeba :-)
Miło mi Kiki jeśli moje słowa stały się choć w małym stopniu użyteczne. (4394)| kiki | data: 06.08.2008, godz: 18:32 |
drogi Piotrze, w odpowiedzi powiem tyle ze jestes pretensjonalny , nie tylko ja to zauważyłam juz od paru stron w tył..więc to nie jest wymysł.. z Marcinem możecie dygresje, aluzje , żale dot kobiet wymieniac mailem..nikogo nie zranicie w ten sposób.
Na dłuższą metę przypomina to zabawę chłopców, którzy mówią sobie:
" dziewczyny są głupie", oczywiscie "głupie" to porównanie..Ty stosujesz miedzy wierszami , wyczuwa się tą niechęć i antypatię..w stopniu takim jak u nikogo dotąd.
a tutaj pasuje wykazać wiecęj dojrzałości.. w pewnym wieku.. Wypowiedzi odnośnie samotnych cyt. cnotek, zakonnic itd.. itd.. odzwierciedlają Twoje osobiste problemy, uprzedzonego zranionego samotnika.
Może wezmiesz udział w dyskusji dot innych problemów? są tutaj poruszane, nie tylko problemy samotnych i nie samotnych kobiet.. może w innym temacie posłużysz konstruktywną radą jako człowiek ambitny ( nie rozgoryczony)
nie neguję, ze masz coś dobrego, czy mądrego do powiedzenia... wiadomo, że inteligencja nie zawiera sie w "mgr" który w większości posiadamy..wymaga równie ważnej: uprzejmości, kultury osobistej.. i czasem bez "mgr" można byc inteligentnym..wrodzone?:)
pozdrawiam :)
napisał Rambler : „..tak naprawdę nie chodzi o nic więcej tylko o szacunek dla drugiego człowieka na tym wszystkie te relacje powinny się opierać... Na szczęście miłość chodzi swoimi własnymi drogami i śmieje się w głos z tych wszystkich licznych i prześlicznych dywagacji, publikacji, prezentacji, i jeszcze innych wszelkiego rodzaju racji... ”
miłość musi być jednak pełna poczucia humoru:))) wskazane.. zniesie wszelkie burze i pomoże przebaczać.. Więc jak się zakocham z wzajemnością ,wspomnę na te słowa, dzięęęki :) (4393)| Trawiasta, lat 27 | data: 06.08.2008, godz: 16:47 |
DO MG, ktora napisala piekna modlitwe....
PISZ DALEJ!
Pozdrawiam cieplo (4392)| Trawiasta, lat 27 | data: 06.08.2008, godz: 16:45 |
A mnie nurtuje jedno pytanie....
Zawsze przy okazji dyskusji na forum publicum w internecie, gdy poruszane sa kwestie z cyklu "kobiety - mezczyzni i to co sie z nimi wiaze", pojawiaja sie stwierdzenia na temat stronniczosci osob wypowiadajacych sie.
Przewaznie jest to tak, ze jakis mezczyzna pisze cos na temat kobiet, ktos mu odpowiada, rozmowa si toczy i nagle pada zarzut ze strony niewiasty ze jest stronniczy, szowinistyczny i w ogole be. I rozpetuje sie dyskusja albo i awantura obfitujaca w malo konkretne wypowiedzi, brak argumentow i schematyzmy, stereotypy, odniesienia do sztywnych podzialow plci albo do ich braku itp.
Albo odwrotnie - pojawia sie niewiasta ktora pisze cos na temat meskiego rodu. Wypowiada swoje zdanie... czasem je uzasadni, czasem nie. Jesli uzasadni, to pol biedy ;-) jesli nie, drugie pol... I trafia sie przedstawiciel meskiego rodu, ktory pedzi na odsiecz swoim pobratymcom, uzywajac roznych sformulowan jedzie po tych bidnych babach strzelajac na oslep, byle glosno a huczno.
Z takich akcji nic przewaznie nie wynika.
Oprocz duzej ilosci emocji w realu i na necie, niedyskretnych pytan nawiazujacych do sytuacji osobistej i rodzinnej dyskutanta, obrazania siebie i innych, rzucania miesem, nabialem i pieczywem.
A najbardziej rozwala mnie, gdy w takiej sytuacji petent zaczyna cytowac Pismo. Wybierajac takie słowa, ktore sa adekwatne do jego wypowiedzi i jego racji. Az sie cisnie na usta sekwencja "Moja Racja, Moja Racja, Moja wielka wielka Racja!"
....A tymczasem.....
prawdziwe zycie i to, co najbardziej istotne i rzeczywiste, realne, nijak sie ma do tego wszystkiego. To samo zycie przynosi odpowiedzi na rozne pytania. Jesli sie nie odwazysz sprawdzic czy Twoje poglady sa sluszne, nigdy sie tego nie dowiesz.
Do odwaznych swiat nalezy.
Madrosc to jest laska. A o laske trzeba prosic. Zanim sie zacznie prosic o madrosc trzeba uznac ze sie jest glupim. A na pewno glupszym niz mam o sobie mniemanie... Trudne? Bardzo. A jak boli..... Jak uwiera....
I nic dziwnego, to dotyka w koncu naszych najwazniejszych sfer. Poczucia wartosci, inteligencji, obrazu samego siebie. ZNacie kogos, kto lubi o sobie mowic wszystkim znajomym "Czesc, mam na imie Ania, wiesz, wydaje mi sie ze jestem madra ale w rzeczywistosci musze sie jeszcze duzo nauczyc"? Nikt tego nie lubi. Nie lubi przyznawac sie do brakow i tego, ze jeszcze musi sie douczyc, doksztalcic.
Nauka kojarzy sie nam z dziecmi, istotami niedojrzalymi, nieprzygotowanymi do zycia w spoleczenstwie. Prawda jest taka ze uczymy sie od poczecia. W lonie matki uczymy sie ssac kciuk, ruszac konczynami, uczymy sie rozpoznawac po dzwiekach otoczenie. Po urodzeniu uczymy sie wszytkiego od podstaw - komunikacji z otoczeniem, jedzenia, przewracania na bok, na plecy... Potem przychodzi czas na bardziej zlozone czynnosci.
Dlaczego to pisze? Nieco ironii na poczatku, co jest celowo zamierzone. Nie mam zamiaru tutaj bronic kobiet ani mezczyzn bo uwazam ze kazdy ma rowne szanse. Tylko ludzie, na litosc boska, nie utozsamiajcie sie z tym, co piszecie, nie reagujcie histerycznie na kazda uwage jaka jest skierowana w wasza strone. Nie patrzcie na oponenta jak byk z cyrkowej areny patrzy na matadora w ognistych portkach.
Cytujecie czesto Pismo. Zamknijcie je na chwile i przypomnijcie sobie, co powiedzial Jezus. O braciach najmnijeszych. I jak brzmi przykazanie milosci blizniego.
Kochaj i rob co chcesz, powiedzial Augustyn, ktory poznal zycie od podszewki. Dzis jest doktorem Kosciola Katolickiego. Dawniej.... Smakowal zycie w ramionach portowych dziewczat, szalal, pil i spiewal. A jego matka modlila sie o dar MADROSCI. I WYMODLILA.
A wiec.... kochaj blizniego swego. Niewazne czy ma tyle lat ile Ty, czy jestes od niego madrzejszy czy piekniejsza. Nie ma znaczenia, jakie doswiadczenie posiada. Po prostu go kochaj. To Twoj Brat, Twoja Siostra. Polaczylo Was to miejsce w internecie, w tej a nie innej rzeczywistosci. I to od Was zalezy, Od CIEBIE ZWLASZCZA, jakim bedzie to miejsce.
Pozdrawiam cieplo... (4391)| Rambler, lat 26 | data: 06.08.2008, godz: 16:05 |
Dziękuję za zrozumienie i serdeczne słowa. Myślę że w wielu wypadkach to od naszej postawy zależy czy to co nas spotyka stanie się dla nas błogosławieństwem czy też dramatem. Każdy ma tam jakieś swoje oczekiwania, plany, marzenia...lęki i nadzieje, czasami zbiera się tego tyle że człowiek powoli zaczyna się w tym wszystkim gubić, wpada w powierzchowność...w jednej chwili od euforii do całkowitego załamania kiedy nagle coś jest nie po jego myśli. Myślę że samotność dobrze przeżyta uczy myślenia w innych kategoriach, zwraca uwagi na wartości bardziej trwałe, uczy także szacunku do drugiego człowieka. Brakuje dzisiaj takiego autentycznego szacunku dla drugiego człowieka...nie wiem ile by się znalazło takich osób czy tutaj czy w ogóle które z czystym sercem mogłyby powiedzieć że nigdy nie ulegli pokusie by jak faryzeusz z przypowieści myśleć i mówić "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik". Kto szuka w ludziach słabości ten zawsze je znajdzie, jednak rzecz polega na tym by szukać w ludziach dobra, wtedy wszystko stanie się dobre...i nie będzie nas drażnić że ktoś nie jest taki jaki chciałbym/chciałabym aby był...rzecz polega na tym aby kochać ludzi takimi jakimi są, choć nie zawsze przychodzi nam to z łatwością, a czasem nawet przysparza nam wiele smutku...szanuj każdego człowieka i bądź wobec niego dobry i wyrozumiały, w najlepszym przypadku zyskasz serdecznego i oddanego przyjaciela w najgorszym będziesz mieć świadomość że niczego nie zaniedbałeś. Jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę wszystkim miłego popołudnia, wszystkiego dobrego :-)
PS. Kiki, nie szukam dziewczyny ale miło słyszeć że nie byłbym bez szans ;-) (4390)| MAY77 | data: 06.08.2008, godz: 12:52 |
POLECAM TE MODLITWE WE WSZYSTKICH TRUDNYCH SPRAWACH
Modlitwa do Świętej Rany Ramienia Chrystusa
O Najukochańszy Jezu Mój, Ty najcichszy Baranku Boży, ja, biedny grzesznik, pozdrawiam i czczę tę Ranę Twą Najświętszą, która Ci sprawiała ból bardzo dotkliwy, gdy niosłeś krzyż ciężki na Swym Ramieniu – ból cięższy i dotkliwszy niż inne Rany na Twym Świętym Ciele. Uwielbiam Cię, oddaję cześć i pokłon z głębi serca. Dziękuję Ci za tę najgłębszą i najdotkliwszą Ranę Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą wskutek tej Rany cierpiałeś, i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Świętej dźwigał, ulitować się raczył nade mną, nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, abym wstępując w Twoje krwawe ślady, doszedł do szczęśliwości wiecznej. Amen.
3x Ojcze nasz... 3x Zdrowaś Maryjo...
Tajemnicę nieznanej i bolesnej Rany Świętego Ramienia objawił Pan Jezus Św. Bernardowi w takich słowach: Miałem ranę na ramieniu, spowodowaną dźwiganiem krzyża, na trzy palce głęboką, w której widniały trzy odkryte kości. Sprawiła Mi ona większe cierpienie i ból, aniżeli wszystkie inne. Ludzie mało o Niej myślą, dlatego jest nieznana, lecz ty staraj się objawić ją wszystkim chrześcijanom całego świata. Wiedz, że o jakąkolwiek łaskę prosić Mnie będą przez Tę właśnie Ranę, udzielę jej. I wszystkim, którzy z miłości do tej Rany uczczą Mnie odmówieniem codziennie trzech Ojcze nasz i trzech Zdrowaś Maryjo, daruję grzechy powszednie, ich grzechów ciężkich już więcej pamiętać nie będę i nie umrą nagłą śmiercią, a w chwili konania nawiedzi ich Najświętsza Dziewica i uzyskają łaskę i zmiłowanie Moje.
Papież Eugeniusz III na prośbę Świętego Bernarda udzielił odpustu tym, którzy tę świętą modlitwę odmawiają
(4389)| Marcin | data: 06.08.2008, godz: 12:51 |
Do RAMBLER,lat26
Rzeczywiście jest w tym z pozoru prostym cytacie zawarta mądrość którą nie każdy jest przyjąć i stosować ją w praktyce.Bo ono mamy całe grono ludzi którzy sami będąc słabymi i nie bez wad oczekują od swojego przyszłego partnera by był bezbłędnym"prawdziwym mężczyzną"lub też by ona która ma być ze mną była pięknością z bezbłędnym myśleniem i może jeszcze jej teść ma być bogatym przedsiębiorcą.Tak myśli wielu ale są to w głównej mierze ludzie którzy nie potrafią patrzeć sercem.A my możemy stanąć ponad tym jak Jezus stanął wobec jawnogrzesznicy i potrafił widzieć ją tak jak inni pyszni tego nie potrafili. Pozdrawiam:} (4388)
MODLITWA O OCZYSZCZENIE SERCA I O MĄDROŚĆ BOŻĄ
Wzmocnij mnie, Boże, łaską Ducha Świętego. Daj wewnętrznemu człowiekowi we mnie męstwo i opróżnij moje serce ze wszystkich niepotrzebnych trosk i tęsknot, niechaj przestaną je szarpać rozliczne pragnienia czy to pięknych, czy szpetnych rzeczy, niech spoglądam na wszystkie rzeczy jako na to, co przemija, tak jak i ja przeminę wraz z nimi.
Bo nie ma nic trwałego pod słońcem, gdzie wszystko marność i utrapienie ducha. O jakże mądry jest ten, kto tak patrzy na świat.
Daj mi, Panie, mądrość niebieską, niech uczę się tylko Ciebie szukać i odnajdywać, tylko Ciebie poznawać i miłować, a resztę oceniać w takim porządku, jaki ustanowiła Twoja mądrość.
Spraw, abym umiał unikać pochlebców, a cierpliwie słuchał oszczerców, bo wielka mądrość nie da się zachwiać pod tchnieniem słów i nie nakłania ucha ku mamiącej na zgubę syrenie; tak tylko przejść można bezpiecznie swoją wybraną drogę.
(4387)
Tomasz a Kempis - polecam wszystkim żródełkowiczom.
O TYM, ŻE MIŁOŚĆ WŁASNA NAJBARDZIEJ PRZESZKADZA W DĄŻENIU DO NAJWYŻSZEGO DOBRA
1. Synu, trzeba, abyś oddał się wszystek za wszystko, a nic z siebie sobie nie zostawił. Wiedz, że miłość siebie samego przynosi ci więcej szkody niż cokolwiek na świecie. Zależnie od tego, co kochasz i co obdarzasz uczuciem, rzeczy mniej albo więcej czepiają się ciebie. Gdyby twoja miłość była czysta, prosta i szlachetnie nastrojona, uwolniłbyś się w ogóle od zaborczości pewnych rzeczy.
Po cóż masz pragnąć tego, czego mieć się nie godzi,. po cóż mieć coś, co może ci być zawadą i pozbawiać cię wewnętrznej wolności? To dziwne, że nie powierzasz mi w głębi serca siebie samego ze wszystkim, czego mógłbyś pragnąć i co posiadać.
2. Dlaczego zadręczasz się daremnym smutkiem? Czemu poddajesz się tylu troskom? Oprzyj się na mojej miłości, a nie będziesz musiał cierpieć nigdy utraty. Jeżeli ciągle chcesz tego lub owego, chcesz być tu albo tam, jak ci się zdaje lepiej dla ciebie i dogodniej, nigdy nie osiągniesz spokoju, nigdy nie uwolnisz się od zatroskania, bo w każdej rzeczy zawsze znajdzie się jakiś brak, a w każdym miejscu znajdzie się ktoś, kto ci będzie przeciwny.
3. Trzeba ci więc nie tyle zdobywać coś z zewnątrz albo pomnażać, ile raczej odrzucać i wykorzeniać to, co masz w sercu. A pojmij to szerzej, nie tylko w stosunku do pieniędzy i bogactwa, ale także w stosunku do zdobywania godności i pragnienia próżnej chwały, bo wszystko przemija razem ze światem.
Miejsce nie da ci schronienia, jeśli zabraknie ci ducha żarliwości; niedługo trwać będzie pokój zdobyty wśród świata, jeśli serce twe nie ma mocnej podstawy, to znaczy jeżeli nie opiera się na mnie. Potrafisz się zmienić, ale nie polepszyć. Bo przy lada sposobności, jaka się zjawi i jakiej się chwycisz, zobaczysz przed sobą to, od czego uciekłeś, i jeszcze więcej.
(4386)| kiki | data: 06.08.2008, godz: 10:26 |
cyt" Dopiero kiedy człowiek który poznał siebie, całą swoją słabość jest w stanie prawdziwie kochać ludzi rozumiejąc już ludzkie niedostatki istotę bycia człowiekiem.."
Rambler lat 26, nie! to nie jest naiwne myslenie..
fajnie, ze tak racjonalnie podchodzisz do samotnych i w ogole samotnosci.. Być może masz dziewczynę(narzeczoną) czy jesteś samotny,
jesli tak, to podejrzewam nie na długo.. Potrzeba dziś zdrowo myslących, zdecydowanych mężczyzn i Twoja dziewczyna na pewno to doceni.
i wiedz, czasem to co wydaje się naiwne..bez sztucznej inteligencji , aforyzmów..wniosłych haseł, zawiera (najprostrzą) prawdę o człowieku, o tym co każdy myślący powinien przyjąć a jesli trzeba odrzucić tzw zlepek natworzonych teorii..
samotność też może porzeszyć horyzonty, jeśli potrafi sie ją dobrze wykorzystać.. samotnośc pomaga dogłebniej wniknąc w siebie, przyjrzeć sie sobie..wszystko tylko byle nie wariować od uprzedzeń, co powiedzą inni..i nie dać się omotać w "kokon" przez tych którzy chcieliby układać nam życie.. albo podrzucic do uzytku i stosowania.."nowoczesne" hasła... myśle ze samotnosc trzeba dobrze wykorzystać.. bo to zaowocuje na przysżłość ..w związku... czy w integracji w grupie.. Nie jest to łatwe, ale jak pisałeś, pokora w tym pomaga..
zyczę Ci tego co pomaga mieć głowę na miejscu ;;... (4385)| Rambler, lat 26 | data: 05.08.2008, godz: 21:38 |
[...] myślę że odpowiadając na twoje pytanie mogę jedynie napisać to co pewnie powinno być powszechnie wiadome a mianowicie że samotność jest dla człowieka przestrzenią w której napotyka samego siebie, takim jakim jest, uświadamia sobie swoją odrębność, jednocześnie pozbywa tego co w relacjach międzyludzkich płytkie i bezwartościowe...pozbywa się postawy roszczeniowej wobec drugiego człowieka.
Schopenhauer powiedział kiedyś takie dosyć znamienne słowa że samotności nie może znieść ten kto nie może znieść samego siebie...samotność odziera człowieka z wszystkich mitów które w sobie pielęgnuje, uczy pokory.
Dopiero kiedy człowiek który poznał siebie, całą swoją słabość jest w stanie prawdziwie kochać ludzi rozumiejąc już ludzkie niedostatki istotę bycia człowiekiem. Tak myślę, pewnie dosyć naiwnie...jednak dla mnie to dosyć ważne.
Jeśli masz ochotę na głębszą w tym temacie refleksję i o wiele mądrzejsze ujęcie tematu niż to moje dosyć proste to polecam Ci książkę "Zaślubiny z samotnością" Mariana Zawady OCD, można znaleźć wiele cennych myśli, wiele spraw zrozumieć, na wiele spojrzeć z innej perspektywy. Pozdrawiam bardzo serdecznie i dobrego jutrzejszego dnia życzę. (4384)| Rambler, lat 26 | data: 05.08.2008, godz: 21:13 |
Dzięki za miłe słowo, dobrze że to co piszę nie trafia w próżnię zresztą ostatecznie jakie to ma znacznie :-) Szczerze pisząc to nie wiem w czym rzecz, z tego co widzę każdy ma tu jakieś doświadczenia we wzajemnych relacjach, lepsze czy też gorsze i stara się na tej podstawie formułować jakieś prawdy "uniwersalne" tymczasem sprawa jest prosta... jeśli ktoś nie ma zamiłowania do "niedostępnych" dziewcząt którym z jakiegoś powodu nie przychodzi łatwo uśmiechanie i "gadka - szmatka" (nie dotyczy tylko dziewcząt) to znajdzie na tej pięknej planecie pod dostatkiem dziewcząt które będą odpowiednie, jestem pewien że i te "niedostępne" nie będą miały problemu z towarzystwem, (osobiście gdyby kiedyś mi się odmieniło i poszukiwałbym towarzyszki to właśnie tego pierwszego rodzaju)... każdy jeden tworzy tu swoje ludowe filozofie, kiedy tak naprawdę nie chodzi o nic więcej tylko o szacunek dla drugiego człowieka na tym wszystkie te relacje powinny się opierać, nie byłoby tych jałowych sporów. Na szczęście miłość chodzi swoimi własnymi drogami i śmieje się w głos z tych wszystkich licznych i prześlicznych dywagacji, publikacji, prezentacji, i jeszcze innych wszelkiego rodzaju racji. Pozdrawiam serdecznie :-) (4383)
Rambler mam do Ciebie pytanie, jesli zbyt osobiste, nie odpowiadaj.
Przytoczę Twój cyt."...tylko w samotności odnajdujemy siebie i odnajdując się znajdujemy w sobie wszystkich naszych braci w samotności. Samotność łączy nas tak, jak społeczeństwo dzieli. I jeśli nie potrafimy kochać, powód tkwi w tym, że nie umiemy być samotni"
Czy możesz rozwinąć tę wypowiedż , jak Ty ją rozumiesz?
Pozdrawiam. (4382)| gosia | data: 05.08.2008, godz: 19:59 |
M.SYR.39
Wezwanie do chwalenia Pana
12 Jeszcze, zastanowiwszy się, mówić będę,
albowiem mam wiele myśli, jak księżyc w pełni.
13 Posłuchajcie mnie, pobożni synowie, rozwijajcie się
jak róża rosnąca nad strumieniem wody!
14 Wydajcie przyjemną woń jak kadzidło,
rozwińcie się jak kwiat lilii,
podnieście głos i śpiewajcie pieśń,
wychwalajcie Pana z powodu wszystkich dzieł Jego!
15 Oddajcie chwałę Jego imieniu!
Podziękujcie Mu przez wysławianie
przy dźwięku harf i wszelkich instrumentów muzycznych!
A tak powiecie w dziękczynieniu:
16 Wszystkie dzieła Pana są bardzo piękne,
a każdy rozkaz Jego w swoim czasie jest wykonany.
Nie można mówić: «Cóż to? Dlaczego tamto?»
Wszystko bowiem się pozna w swoim czasie.
17 Na Jego wezwanie woda stanęła jak spiętrzony wał,
a na słowo ust Jego powstały niezmierzone oceany.
18 Na Jego rozkaz stanie się to wszystko, co Mu się podoba,
i nikt nie może przeszkodzić, gdy spieszy z pomocą.
19 Czyny wszystkich ludzi są przed Nim
i nic nie może się ukryć przed Jego oczami.
20 On wzrokiem sięga od wieku do wieku
i nic nie jest dla Niego dziwne.
21 Nie można mówić: «Cóż to? Dlaczego tamto?»
Wszystko bowiem zostało stworzone w zamierzonym celu.
22 Błogosławieństwo Jego jak rzeka pokryło suchą ziemię
i napoiło ją jak potop.
23 Gniew zaś Jego wypędził narody
i obrócił miejsca nawodnione w słoną pustynię.
24 Jak dla sprawiedliwych drogi Jego są proste,
tak dla bezbożnych pełne przeszkód.
25 Jak od początku dobro zostało przeznaczone dla dobrych,
tak zło - dla grzeszników.
26 Rzeczy pierwszej potrzeby dla życia człowieka - to:
woda, ogień, żelazo i sól,
mąka pszenna, mleko i miód,
krew winogron, oliwa i odzienie:
27 wszystko to służy bogobojnym ku dobremu,
grzesznikom zaś obróci się na nieszczęście.
28 Są wichry, które stworzone zostały jako narzędzie pomsty,
gniewem swym wzmocnił On ich smagania,
w czasie zniszczenia wywierają swą siłę
i uśmierzają gniew Tego, który je stworzył.
29 Ogień, grad, głód i śmierć -
wszystko to w celu pomsty zostało stworzone.
30 Kły dzikich zwierząt, skorpiony i żmije,
miecz mściwy - ku zagładzie bezbożnych -
31 radują się Jego rozkazem,
gotowe są na ziemi służyć według potrzeby -
i gdy przyjdzie czas, nie przekroczą polecenia.
32 Dlatego od początku byłem o tym przekonany,
przemyślałem i na piśmie zostawiłem:
33 wszystkie dzieła Pana są dobre,
w odpowiedniej chwili dostarcza On wszystkiego, czego potrzeba.
34 Nie można mówić: «To od tamtego gorsze»,
albowiem wszystko uznane będzie za dobre w swoim czasie.
35 A teraz ustami i z całego serca śpiewajcie
i wychwalajcie imię Pana!
(4381)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |