Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [492] [493] [494] [495] [496] [497] (498) [499] [500] [501] [502] [503] [504] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Trawiastadata: 25.07.2008, godz: 14:38

Arturze!!!

"Kazda rzecz wielka musi kosztowac i byc trudna. Tylko rzeczy male i liche sa latwe. kard.Stefan Wyszynski" - dziekuje Ci za te slowa....
Jakze sa aktualne wobec naszej biezacej dyskusji...

J...
...przeczytalam Twojego posta i bardzo Ci dziekuje za te slowa. Sa madre i oddaja to, czego ja nie umialabym wyrazic tak prosto i oczywiscie... Dziekuje Ci.
Masz racje piszac, ze wielu mezczyzn sprowadza slub do przepustki - a przeciez sens i istota malzenstwa siega o wiele glebiej. Malzenstwo jest niezwyklym aktem, wiazacym dwoje ludzi z ich przeszloscia, z bagazem doswiadczen, z historia rodzin i obciazeniami pokoleniowymi, z marzeniami, pragnieniami, potrzebami, oczekiwaniami... Takze z upodobaniami i lękami, obawami. A to wszystko dokonuje się poprzez wyrazenie WOLNEJ WOLI bycia razem PRZEZ CALE ZYCIE dwoch odrebnych istot, dwoch roznych temperamentow, pragnien, oczekiwan... Dwa obce swiaty nagle sie musza odtad stac jednoscia. Jakby tego bylo malo, młodzi ślubują byc razem NA DOBRE I ZLE, w zdrowiu ale i w chorobie. Trudne slowa. Jeszcze trudniejsze wytrwanie w tym.
Niewyobrazalne? Po ludzku, niemozliwe do wykonania. Dobrze, ze dla Boga nie ma nic niemozliwego... Bo jesli sie sklada sobie nawzajem slub wiernoci, milosci i uczciwosci malzenskiej a On jest Swiadkiem, najwazniejszym Swiadkiem tej przysiegi, to zawsze mozna wezwac Go na pomoc. Bog potrafi przemieniac ludzkie serca i czynic cuda. Trzeba tylko umiec Go o to prosic i - co najwazniejsze - TRZEBA POZWOLIC MU NA TO. A to wymaga staniecia w prawdzie przed soba samym, przyznania sie do win i slabosci, otwarcia sie na Jego Obecnosc, na Jego dzialanie.
Takze w sferze seksualnej. A moze przede wszystkim w niej?

A co do rozumienia sensu czystosci w nauce Kosciola... - post Piotra:
Mysle ze trzeba chciec zrozumiec ten sens. Zrozumienie i przyjecie tej nauki wymaga wyrzeczen, rezygnacji z wlasnych wygod dla kogos bliskiego. Najprosciej jest powiedziec "to twoj problem, mnie to nie dotyczy, ja chce miec dobrze a jak ci sie nie podoba to do widzenia". Brak dialogu - bo kazdy chce mowic a nie kazdy chce sluchac co ma ktos do powiedzenia. Nawet jesli slyszy, nie slucha.

Jesli ktos bylby zainteresowany nauka Kosciola na temat czystosci w malzenstwie to polecam strone prowadzona przez kapucyna, o. Ksawerego Knotza. Warto poczytac nawet jesli jest sie stanu wolnego - zeby wiedziec, lepiej znac temat, bo to zawsze rozwija. Adres strony: http://www.szansaspotkania.net/

pozdrawiam cieplo

(4280)
zyczliwa, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 25.07.2008, godz: 14:29

Piotrze nie kreuję się na osobę dojrzałą, jak wszyscy uczę się kochać w sposób czysty, ranię innych jak wszyscy i zranienia też jeszcze trafiają do mnie, to naturalne. Upadam i wstaję... Naturalne również , że świat emocji w którym żyjemy jest bardziej lub mniej zmienny. Nikt mnie tutaj nie zranił, pomyślałam , że więcej dobrego zrobię modląc sie za te osoby, ponieważ mój poziom argumentacji w tym wypadku nie był wystarczająco przekonujący, niż uparcie wchodzić w szersze grono osób , które zwyczajnie łapie za słowa.
Lubię żródełko, a najbardziej przemawiały do mnie wpisy Mariusza, Twoje Piotrze , paradoksalnie Trawiastej i wiele zdań anonimowych osób wplecione w konteksty poszczególnych tematów.. Trzymajcie tak dalej. Chętnie poczytam nowe wpisy, z dystansem spojrzę na siebie i na swoje emocje. Z Bogiem :3xD

(4279)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 25.07.2008, godz: 12:43

Swiat zas przemija, a z nim jego pozadliwosc; kto zas wypelnia wole Boza, ten trwa na wieki. 1 Jana 2,17

(4278)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.07.2008, godz: 12:43

Nasza Martunia ma juz 10 miesiecy :) jest przekochana i przeurocza :) :) :) *** Jesli zapomne o nich, Ty, Boze na niebie, zapomnij o mnie. ADAM MICKIEWICZ

(4277)
Piotrdata: 25.07.2008, godz: 12:36

J - ja powiem szczerze nie wiem, czy większość zachowujących (lepiej lub gorzej) nauczanie Kościoła, rozumie sens czystości. Nie wspomnę już o całej rzeszy tych, którzy czują się co prawda katolikami, ale to im nie pasuje, tamto im nie pasuje, a przede wszystkim większości młodych, którym nie pasuje etyka seksualna Kościoła katolickiego.
Co do tego "klasztoru po ślubie" - osobiście uważam, że to wina braku dialogu, traktowania seksualności jako czegoś złego, strachu przed intymnością, podszyte bezrefleksyjną dewocją. Przepraszam za tak ostre słowa, ale tak właśnie myślę.
Osobiście uważam, że olbrzmia większość ludzi patrzy na to, jako na cel - jedni odrzucając ją, a drudzy podporządkowując temu wszystko, a przecież nie o to chodzi. To ma być narzędzie służące do uformowania prawdziwej i głębokiej więzi. Inaczej te dwie połówki są tylko narzędziami..

życzliwa - chyba jednak nie jesteś tak dojrzała, na jaką pozujesz. Ktoś skrytykował (słusznie bądź nie) Twoją wypowiedź, a Ty, jak dziecko zareagowałaś - "Teraz to ja się na was obrażę. Nie lubię was" - pokazując swoją niedojrzałość, jednak. Poza tym nie uważam, żeby wywiązała się kłótnia, a nawet jeśli, to trzeba się zastanowić, czy nie była (jest) potrzebna? Nie rób z siebie ofiary, tylko jako dorosła, dojrzała (sic!) osoba stań w prawdzie i skup się na argumentach, choćby dla ciebie niemiłych, a nie na ludziach.

(4276)
asdfgh, e-mail: asdfgh_mail@op.pldata: 25.07.2008, godz: 09:57

Wszyscy jesteśmy inni ..... Nie rozumie stworzył sie klanik?? a czy to zle ze gropa ludzi o podobnych poglądach tworzy jakaś wspólnotę co z koleji prowadzi do poczucia jedności. A poglady jak byly wymieniane tak są każdy wypowiada swoje zdanie. Nie rozumie życzliwa o co ci właściwie chodzi i do czego dążysz? proszę wyjaśnij mi

Jasno konkretnie i bez przenośni i cytatów.

(4275)
zyczliwa, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 25.07.2008, godz: 09:00

Mirelka jak trafnie zauważyłaś, ustepuję miejsca innym - mądrzejszym, bo widzę że tu ,,jakiś klanik się stworzył,, a nie otwartość na wymianę poglądów. Łączę się w modlitwie.

(4274)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 25.07.2008, godz: 00:34

Kazda rzecz wielka musi kosztowac i byc trudna. Tylko rzeczy male i liche sa latwe. kard.Stefan Wyszynski

(4273)
Jdata: 24.07.2008, godz: 23:56

Trawiasta, zgadzam się z Tobą w ocenie postu ****. Człowiek, którego Sarenka obdarzyła uczuciem nie rozumie sensu czystości (nie tylko przedmałżeńskiej, ale w ogóle), co gorsza podejmuje dość stanowcze kroki ku temu, by Sarenkę do swojego zdania przekonać. A w tym temacie nie może być kompromisu, a podejście, które proponujesz **** - według mnie - prowadziłoby do złych skutków.

Mężczyźni ze względu na to jak zostali skonstruowani, mają pragnienie zrealizowania się seksualnie, nawet w oderwaniu od konkretnej osoby, czyli mówiąc wprost - bez miłości. Zadaniem dla nas, mężczyzn, jest by właśnie to wszystko wypełnić miłością osobową, żeby to miało sens. I to się doskonale realizuje w małżeństwie, gdy kobieta i mężczyzna łączą się w jedno. I wtedy to jest piękne. Tylko do tego trzeba zrozumienia istoty miłości, bo nie oszukujmy się, w fizyczności jest ogromna pokusa szukania siebie.

Ja mam wrażenie, że coraz częściej spotyka się mężczyzn, którzy są w stanie wytrzymać do ślubu. Tylko co z tego? Jeśli facet sobie myśli "no dobrze, skoro ona tak bardzo tego chce, to poczekamy do ślubu" a nie spróbuje zrozumieć istoty aktu małżeńskiego, to to niczym się nie różni od podjęcia współżycia przed ślubem - no właśnie z tą różnicą, że ludzie "nie są wstanie" się rozejść ze względu na sakrament. I myślę, że to dokładnie stąd biorą się zdrady, czy "klasztor po ślubie". Dlaczego? Bo jeśli małżeństwo jest tylko "przepustką do seksu", to mężczyzna nadal chce wtargnąć w sferę seksualną kobiety. A to nie da mu satysfakcji, bo kobieta musi się na tą sferę otworzyć, a to wymaga wysiłku, bo zazwyczaj kobieta ma inną wrażliwość na seksualność. Zaznaczam tu, że niczego nie odmawiam osobom niewierzącym, choć uważam, że niewiele z nich ma podejście szukania głębszego sensu cielesności. Niestety wydaje mi się, że takie myślenie jest obecne także pośród niektórych mężczyzn należących do Kościoła - małżeństwo przepustką do seksu, a to wszystko ubrane w światopogląd katolicki (nie w wiarę). Więc mnie nie dziwi to, że i w małżeństwach osób mniej lub bardziej wierzących sfera seksualna może wyglądać kiepsko. Wiem też po sobie, że są we mnie pragnienia, które są po prostu pokusami szukania własnej przyjemności.

****, według mnie, w sytuacji Sarenki, zdanie "pobierzcie się, to załatwi problem" idzie dokładnie przeciwnie do kierunku rozwiązania problemu, o którym pisałaś, problemu "sypiania ze sobą, a nie obok siebie". Jeśli małżonkowie mają sypiać ze sobą, to do tego potrzeba miłości, a nie despotycznego stawiania sprawy "coś sobie ubzdurałaś". W łożu małżeńskim wychodzą na wierzch wszystkie istniejące niedoskonałości: brak zaufania, brak zrozumienia, brak dialogu, itp. Uświadommy sobie, że uprawiając seks w małżeństwie bez używania antykoncepcji, bez jakichś perwersji można nadal grzeszyć przeciwko czystości, i co gorsza, tak się dzieje w niektórych małżeństwach. Po to jest okres narzeczeństwa, żeby nad pewnymi rzeczami podjąć pracę, po to, żeby piękne przeżycie zjednoczenia małżonków nie okazało się wielkim rozczarowaniem. I nie ma co przyspieszać małżeństwa faktem, że są wielkie pokusy, bo bądźmy szczerzy - w większości przypadków zakochani nie są jeszcze gotowi na ten krok i gdyby nie te pokusy, to nie decydowaliby się jeszcze na małżeństwo. Całe piękno współżycia małżonków jest do wzięcia, tylko trzeba tego chcieć.

(4272)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 24.07.2008, godz: 23:23

Lepiej jest popelniac bledy, kierujac sie dobrocia, niz czynic cuda w zlosci.

(4271)
Ewka, e-mail: ewawea@wp.pldata: 24.07.2008, godz: 22:55

Przepraszam, że nie na temat, ale mam do Was ogromną prośbę. Wprawdzie do ślubu jeszcze dużo czasu, ale piękna oprawa muzyczna Mszy św. jest dla nas bardzo ważna. Czy macie jakieś propozycje pieśni pasujących na taką uroczystość? Będę wdzięczna za każdą sugestię.

(4270)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 24.07.2008, godz: 21:57

Do IP 194.146.219.130- bardzo ładnie to wszystko ujęłaś. Jesteście przykładem małżeństwa, a wcześniej osób, które w spawach łóżkowych miały takie same poglądy. Byliście na tej samej płaszczyźnie. Chciałabym tylko na coś zwrócić uwagę. Mianowicie, że jesteś i zawsze będziesz dla swojego męża pierwszą kobietą i mam nadzieję że do samego końca również jedyną, bo tego życzę każdej kobiecie. W ten sam sposób można spojrzeć na Twojego męża. Na łamach źródełka wypowiadało się dużo nieszczęśliwych, zdradzanych osób. Życie przynosi nam dużo niespodzianek i tych dobrych i tych złych, o tym wszyscy wiedzą. Pozostać jedynymi dla siebie, do końca swoich dni, to dopiero sukces i z pewnością ciężka praca, ale o tym już inni dużo starsi w małżeństwie mogą się wypowiadać. Dobranoc

(4269)
Mariuszdata: 24.07.2008, godz: 21:15

aaa... posłuchajcie sobie: http://www.youtube.com/watch?v=qHAhRRHHD6s&feature=related

(4268)
Mirelkadata: 24.07.2008, godz: 21:11

I po co ciagnac dalej te klotnie?

Zyczliwa, skoro jestes starsza i madrzejsza to moze wez i odpusc, hm?

Czytam i czytam.... kazdy pisze to, co mysli.Trawiasta pisze inaczej, bo jest inna. Zyczliwa pisze inaczej bo jest inna. Jeszcze inni pisza inaczej. Kazdy ma swoj styl.A moim zdaniem liczy sie przekaz. Tak trudno to zaakceptowac i nie krytykowac, zyczliwa?
Trawiasta moze czasem za bardzo slodzisz ale ogólnie uwazam, ze madrze piszesz. Wszyscy tutaj cos wnosza dobrego i o to chyba chodzi, nie??

pax et bonum,
Mirelka

(4267)
****, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 24.07.2008, godz: 20:38

Do Trawiastej-, dziękuję za wpis. Nie będę rozwijać dyskusji. Zgadzam się z Tobą, że małżeństwo nie rozwiązuje wszystkich problemów. Chodziło mi tylko o ten jeden problem. Sypiania ze sobą a nie obok siebie. Sarenka napisała, że to jej ukochany. Zakładam więc, że go kocha a więc patrzy też na niego w kategoriach swojego przyszłego męża, czy nie? Oczywiście, że małżeństwo nie polega tylko na chodzeniu ze sobą do łóżka i naprawdę nie może się tylko na tym opierać. Trzeba mieć sporo współnego żeby ono ostatecznie przetrwało. Bardzo dużo mężów zdradza swoje żony. Żony mężów też. Myślę, że ludzie pracujący w hotelarstwie dużo mogliby napisać na ten temat. Są wśród nich są i tacy, którzy w niedzielę siedzą w pierwszych ławkach na Mszy Świętej. Proszę jednak, nie rozwijajmy tego tematu.
Cieszę się, że przeczytałaś "Pianistkę"Czasami warto przeczytać, coś zupełnie innego. Ja cenię Jelinek za jej odwagę, że nie boi się trudnych tematów. Nie należy do moich ulubionych pisarek. To tyle.

(4266)
siostra, e-mail: s.katarzynafranciszka.cr@gmail.comdata: 24.07.2008, godz: 20:02

Justynko*,
Pamiętaj, że nie jesteś sama w swoim cierpieniu, jest Bóg, który troszczy się o Ciebie...
...są życzliwi ludzie, którzy się za Ciebie modlą...ja też pamiętam;-)

(4265)
Trawiastadata: 24.07.2008, godz: 14:58

Widzę, że wiele osob zainteresowalo sie wpisem Sarenki.
To bardzo dobrze... to znaczy ze temat ten jest wielu ludziom bliski, a czystosc przedmalzenska i seksualnosc zawsze wzbudzaja emocje i poruszenie. W koncu to najbardziej gleboka i intymna sfera kazdego z nas....

Nie chce juz kontynuowac tej wymiany zdan z Zyczliwa - rozumiem i akceptuje fakt, ze ma wlasne zdanie i ze chce sie z nim podzielic. Rozumiem tez ze bedac starsza niz ja i pewnie wiekszosc piszacych tutaj Zrodelkowiczow, ma zupelnie inne spojrzenie na rzeczywistosc. To niezwykle cenne, bo po to tu jestesmy, zeby sie dzielic swoimi opiniami. Natomiast forma czy sposob wyrazenia swojego zdania to juz zupelnie inna sprawa...... i tutaj wiek ani doswiadczenie nie ma znaczenia. Mysle ze prawdziwa ludzka zyczliwosc, milosc blizniego i delikatnosc w wyrazaniu osadow powinny gorowac nad wiekiem, doswiadczeniem oraz ocena, a kazdy swoimi wypowiedziami prezentuje siebie i pokazuje, jaki jest, takze wnioski kazdy sobie sam niech wyciagnie. Tyle moim zdaniem w tym temacie.

Natomiast chcialabym odniesc sie do wpisu *** (Stokrotka135@op.pl).

Napisalas ze jesli sie kochaja powinni sie pobrac. I tu sie z Toba nietrudno nie zgodzic, bo po co czekac? Nawet sw Pawel pisze o tym, ze lepiej sie pobrac niz plonac z powodu pokus. Tylko ze.... jest jeden maly detal.

Malzenstwo nie polega tylko na legalizacji wspolzycia seksualnego. Owszem, wspolzycie miedzy malzonkami jest niezwykle istotnym jego elementem... I tu nie tylko chodzi o dzieci. O zjednoczenie, zaufanie, bliskosc - wystarczy przeczytac piekne swiadectwo od "Do Sarenki".
Małzenstwo to cos wiecej.
To wspolne przezywanie kazdego kolejnego dnia, do smierci. Wspolne akceptowanie siebie, znoszenie swoich wad, zalet, chrapania, przyzwyczajen, wspolne posilki, zakupy, jezdzenie do lekarza. Wspolne trwanie w zdrowiu i chorobie... Pieknie brzmi, prawda?

Jak wiadomo kazdemu z Was, bo kazdy z Was ma bagaz doswiadczen za soba, pieknie brzmiace slowa trudne sa w realizacji w codziennym zyciu. Trzy Gwiazdki piszesz, ze "powinni sie pobrac i problem sie sam rozwiaze". Nic bardziej mylnego... po slubie problemy sie dopiero zaczynaja. I to ze zdwojona sila, bo przychodzi tez odpowiedzialnosc za wspolmalzonka, walka ze swoim egoizmem, ze swoimi wadami... Problemy sie same nie rozwiazuja, natomiast same sie chetnie nawarstwiaja. Od rozwiazywania problemow sa ludzie, ktorych te problemy dotycza. A to nie jest proste....
Inna sprawa to pytanie: Czy człowiek ktory nie potrafi przyjac i zaakceptowac wartosci drugiej osoby jeszcze przed slubem, w trakcie tzw "chodzenia ze soba", bedzie w stanie sprostac takiemu zadaniu pozniej, do konca zycia? Nie mam na mysli wspolzycia ale WARTOSCI. Malzonkowie powinni miec wspolne cele, wspolne WARTOSCI i razem, WSPOLNIE pielegnowac je, wspolnie dazyc do tego zeby byly w ich domu te wartosci pielegnowane, przekazywane, RAZEM, nie w pojedynke. To jest bardzo ciezka praca, czesto bolesna i wymagajaca dawania z siebie.

Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat, gdy bylam w zwiazku z pewnym czlowiekiem. Dobra rada znajomej, ktora brzmiala tak samo jak Twoja - "wezcie slub i sie wam ulozy". Bogu dzieki, ze do tego nie doszlo... Ten człowiek owszem, dazyl do tego zeby miec w domu kobiete, ale wiem ze jako mąż i ojciec nie sprawdzilby sie. Byl wygodny i nieodpowiedzialny... Pewnego dnia trafilam do szpitala z nagla utrata swiadomosci i podejrzeniem padaczki. Nagle, w srodku zajec na uczelni stracilam przytomnosc, przestalam oddychac. Trafilam na ostry dyzur i zostawili mnie na oddziale neurologii. Zadzwonilam ze szpitala do pracy do mojego óczesnego "partnera", z prosba, zeby przyjechal, przywiozl mi jakies ubrania z domu, recznik, plakalam, balam sie... Czulam sie fatalnie, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje... Jak zareagowal moj "partner" zyciowy? Nawet nie powiedzial swojemu szefowi ze jestem w szpitalu, nie spytal czy moze wyjsc wczesniej jechac do mnie. Stwierdzil tylko ze on nie moze sie ruszyc z pracy. Czy nie moga mnie wypuscic zebym pojechala po swoje rzeczy do domu... Bylam zszokowana. Zadzwonilam do jego szefa i osobiscie powiedzialam mu co sie dzieje, szef byl zaskoczony ale pozwolil mu wyjsc wczesniej z pracy. Pozniej mialam powazne klopoty ze zdrowiem, co odbilo sie na mojej pracy, studiach - zostalam z tym sama, bez zadnego wsparcia z jego strony... Kiedy sie wreszcie z nim rozstalam, ta sama znajoma ktora powiedziala mi zebysmy sie pobrali powiedziala mi "dobrze ze z nim zerwalas.." - Ludzkie sady i opinie, jakze sa zmienne i niepewne....

Trzy Gwiazdki piszesz ze natura czlowieka jest jaka jest i trzeba sobie z nia poradzic. Zgadzam sie. Nie zmienimy siebie. Nie przemienimy w bezplciowe istoty i anielskich skrzydlach i aureoli nad glowa. Bog nas stworzyl seksualnymi, biologicznymi istotami, ktore sa podatne na wplywy roznych czynnikow... Dal nam rece, nogi, brzuch, dal narzady plciowe i uklad nerwowy. Dal nerki,serce i watrobe. Ale nade wszystko kazdego wyposazyl w zestaw Wolna Wola plus Sumienie. I dlatego musimy nad soba pracowac. PRACOWAC NAD SOBA.
Jesli ktos kupuje pieknego rasowego konia arabskiego, ktorego chce wystawic na prestizowych zawodach, pozostawi go samemu sobie w stajni? Kon nie wyprowadzany na padok, zaniedbany, dziczeje, cierpi i zdycha. Trzeba o niego dbac, pilnowac zeby byl najedzony, uwazac na choroby kopyt, na pasozyty... To wymaga wiele wysilku i dyscypliny. Ale jaka radosc gdy przebiegnie swoj dystans, nie straci ani jednej przeszkody i zdobedzie zloty medal! "Bieg ukonczylem, wiary ustrzeglem" napisal sw Pawel. My biegniemy, zmagamy sie sami ze soba, swoimi slabosciami i ze swiatem, a gramy o najwyzsza stawke. O to zeby byc szczesliwymi. Tutaj i w wiecznosci.

Co do slow Twojego kolegi o robieniu klasztoru po slubie.... To taki slogan, dosc czesto spotykany wsrod mezczyzn, ktorzy nie rozumieja idei czystego malzenstwa. Zaznaczam, to nie jest BIALE Malzenstwo. Czyste malzenstwo to takie ktore szanuje swoja seksualnosc nawet po slubie, gdy juz mogą bez troski i obaw oddawac sie radosci i wolnosci ze wspolzycia. Wolnosc nie oznacza anarchii, a niektorzy mysla ze wezma slub i czesc, moge wszystko. Takie podejscie oznacza przedmiotowe traktowanie wspolmalzonka, brak szacunku dla jego osoby, jest po prostu egoistyczne. Czyste malzenstwo na pierwszym planie stawia szacunek do OSOBY wspolmalzonka, dbanie o dobro drugiego czlowieka - nawet kosztem swoich ambicji.

A co do ksiazki pani Jelinek.... czytalam ja i osobiscie uwazam ze nie wnosi zadnych wartosci a jej autorka nie jest dla mnie autorytetem jesli chodzi o moralnosc i wartosci. Nagroda Nobla...coz, wiele nagrod przyznawanych przez ludzi nie oddaje prawdziwej wartosci nagradzanych dziel. Dla Chrzescijanina najwieksza nagroda jest w Niebie, do tego powinien dazyc ze wszystkich sil i nie zniechecac sie. Wszak gra idzie o najwyzsza stawke...wlasne szczescie i wlasne zbawienie.

Tyle moich przemyslen co do Twojego wpisu, Trzy Gwiazdki. Zaznaczam, to jest moje zdanie i oczywiscie, mozesz sie z nim nie zgadzac. Zapraszam do wymiany zdan jesli chcesz oczywiscie :)

a wszystkich pozdrawiam serdecznie i zycze pieknego dnia.

PS. Justyno*, modle sie za Ciebie rowniez. Ufaj... jestem z Toba calym sercem. Niech Ci Pan blogoslawi i umacnia Cie...

(4264)
zyczliwa, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 24.07.2008, godz: 14:41

Caroline szybko dołączę się do Twojej wypowiedzi bo jest genialnym trafieniem w meritum - BRAVO !. O to mi chodziło - to jest konkret, który przytoczyłas . Tam nie ma GDYBANIA o tym jakie ilości alkoholu mają być spożywane, lecz CZARNO NA BIAŁYM ,, z kobietą zamężną nigdy nie SIADAJ, nie ucztuj przy winie..,, Oczywiście można to odnieść do zachowania czystości przedmałżeńskiej, małżeńskiej jak i również zakonnej gdy np. pojawia się ,,chemia,, w relacjach między mężczyzną a kobietą. :3XD

(4263)
asdfgh, e-mail: asdfgh_mail@op.pldata: 24.07.2008, godz: 13:44

"Z kobietą zamężną nigdy razem nie siadaj
ani nie ucztuj z nią przy winie,
aby przypadkiem twa dusza nie skłoniła się ku niej,
byś przez swą namiętność nie potknął się aż do zagłady"

Tak w Piśmie Świętym jest mnóstwo porad i zasad z jakimi powinniśmy żyć jednak gdy serce jest czyste to te zasady są nie potrzebne bo wynikają z czystości serca. Nie mniej jednak jesteśmy tylko słabymi ludźmi ...

Trzeba uważać aby przez wyplenianie zasad nie zatracić spontaniczności i czlowieczenstwa bo przecież nie jesteśmy robotami które żyją według określonych przepisów porad i cytatów.

(4262)
Carolinedata: 24.07.2008, godz: 13:10

A wracając do rady Trawiastej na temat alkoholu to czytając dzisiaj Pismo św natrafilam na taki fragment w Księdze Mądrości Syracha :

"Z kobietą zamężną nigdy razem nie siadaj
ani nie ucztuj z nią przy winie,
aby przypadkiem twa dusza nie skłoniła się ku niej,
byś przez swą namiętność nie potknął się aż do zagłady" (Syr 9.9)

W Piśmie Św. pełno takich praktycznych porad. Widocznie tez są potrzebne;)

(4261)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 24.07.2008, godz: 12:54

Sarenko wspolzycie to wspaniale uniesienie, ale tylko ma sens w malzenstwie. Po upojnej nocy przychodzi kryzys. Nikt o tym nie mowi ale cialo kobiety jest tak zbudowane ze po stosunku cialo kobiety naturalnie zaczyna sie przygotowywac do poczecia. Psychika kobiety po wspanialych doznaniach zastanawia sie czy nie jestem w ciazy. To naturalne. Znam to z doswiadczenia i jeszcze odkrylam inne sprawy, ale nie bede rozwijala. Sarenko czyste cialo to cos pieknego czego zazdroszcze. Poczekaj. Na pielgrzymce bede modlila sie za Twojego chlopaka aby odkryl jaki ma Czysty skarb i Cie uszanowal. Pozdrawiam

(4260)
Sarenka, lat 25data: 24.07.2008, godz: 08:47

Dziękuje ślicznie wszystkim za słuszne uwagi i dobre porady;)
Z całego seca pozdrawiam wszystkich;). Dzieki wam utwierdzam się w swoim przekonaniu, pomału już zaczeło mi się wszystko przewracać do góry nogami. Teraz wrcam znów i czarne bedzie dla mnie czarne a białe, białe;)
Jeszcze raz dziękuje wszystkim;)

(4259)
Do asdfgh i innych, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 24.07.2008, godz: 08:28

Jak widać nie zrozumiała(e)ś mojej wypowiedzi, ale dziękuję za odważną krytykę, jeśli miała na celu potrzymanie na duchu Trawiastej to ją absolutnie akceptuję, jeśli inny cel, no cóż , jesteśmy wolni. Jeśli chodzi o moje doświadeczenia to daj mi czas , jeśli uznam że mogę świadectwem pomóc, to to zrobię, a póki co, to robię miejsce ,, innym,, gdyż na ujawnianie moich doświadczeń, chyba na razie nie czas i miejsce. Mimo mojej dojrzałości wiekowej, nie uważam się za osobę dojrzalszą duchowo czy emocjonalnie od kogokolwiek , wszyscy mają swoje drogi i swój czas. A dojrzały we wszystkich sferach jest tylko Bóg. Dziekuję za Wasze świadectwa i życzę wszystkim świętości, bo to chyba jest nasz wspólny cel. Z Bogiem

(4258)
Smutasek, lat 26data: 23.07.2008, godz: 21:40

Do Sarenki.
Nie popełniaj tego błędu i nie ulegaj... Jeśli chłopak Cię naprawdę kocha to to zrozumie, a jeśli dalej będzie nalegał to, chłopak ten nie jest dla Ciebie. Wiem łatwo napisać, ale naprawdę tak jest...
Ja po 1,5 roku uległam...i miesiąc po chłopak mnie zostawił... Czasu nie cofne, niestety. Co najważniejsze straciłam nieodwracalnie. Mieliśmy być do końca życia razem, a tu prosze koniec. Może to była kara? Nie wiem. W każdym razie stało się a ja tego bardzo żałuję...
Przemyśl wypowiedzi, większość z ludzi dobrze Ci radzi, nie ulegaj pokusie... Pozdrawiam :-)

(4257)
****, e-mail: Stokrotka135@op.pldata: 23.07.2008, godz: 21:35

Jeżeli można, dodam również kilka słów na temat problemu Sarenki. Sarenka napisała, że ten ktoś jest jej ukochanym. Ona ma 25 lat, on jest cztery lata starszy. Jeżeli się kochają a w przyszłości chcą mieć dzieci i swoją rodzinkę, to powinni się pobrać i problem sam sie rozwiąże. Nie ma na co czekać....Natura człowieka jest jaka jest a seksualność jest bardzo intywidualną sprawą i trzeba sobie z nią poradzić. Sarenka uważa, że nie należy współżyć przed ślubem i nie chce tego a więc powinna mieć ukochanego z takimi samymi poglądami. Pewien kolega powiedział mi, że są kobiety które z domu i przed ślubem i po ślubie robią "klasztor", a więc niech się lepiej zastanowią czego tak naprawdę chcą.
Elfriede Jelinek, uhonorowana Nagrodą Nobla w 2004 roku napisała ciekawą książkę "Pianistka", w której bohaterka, prawie czterdziestoletnia kobieta nie radzi sobie ze swoją seksualnością. Książka narobiła szumu, film na jej podstawie też. To tyle.

(4256)
Piotrdata: 23.07.2008, godz: 21:10

Cóż w przypadku Sarenki raczej widzę tylko jedno wyjście - trzeba się rozstać, jeśli się zamierza być w zgodzie z nauczaniem Kościoła. Skoro on bardzo chce się z Tobą przespać, to raczej nie sądzę, że pomoże specjalnie tutaj jakaś nawet długa rozmowa, o tekście, który wcześniej w tym wątku został wrzucony, nie wspomnę. Mocno wątpię w zmianę, choć absolutnie nie mogę jej wykluczyć.

(4255)
Cdata: 23.07.2008, godz: 20:21

i pomódlmy się też za Justynę...

(4254)
Do Sarenki data: 23.07.2008, godz: 20:02

Warto czekać wbrew temu co mówi świat. Jestem mężatką od roku. Ja i mój mąż byliśmy dla siebie pierwsi i czekaliśmy ze współżyciem do ślubu, choć oboje mamy już swoje lata:) Tak jak pisała już moja poprzedniczka, seks to nie zawsze uniesienie, ono przychodzi pozniej, najpierw uczy się siebie nawzajem, swoich reakcji, odczuć. Na początku nie zawsze jest łatwo, potrzeba ogromnego zaufania, otwierania się na siebie, bezpieczeństwa. Czasem jak napotykaliśmy na jakieś problemy żartowaliśmy, że mając spore doświadczenie byłoby nam łatwiej:), ale za żadne skarby świata nie zamienilibyśmy naszej niewinności. Te pierwsze spotkania mają coś z zadziwienia, są nieporadne a przez to piękne i nigdy się już nie powtórzą. Ta sfera życia rozwija się powoli-mówię tu bardziej o kobiecie. Rozwija się z miłości, daje bliskość i radość. Pozwala być jednym ciałem. Ja mam świadomość że jestem dla mojego męża jedyną kobietą i on jest dla mnie jedynym mężczyzną. O to warto walczyć.

(4253)
asdfgh, e-mail: asdfgh_mail@o2.pldata: 23.07.2008, godz: 19:18

Cześć
Życzliwa nie podoba mi się ton twoich wypowiedzi.

"Z całym szacunkiem do twoich wszystkich wpisów, naogół wiele mądrości w nich, ale pozwól, że zabiorę głos i skomentuję Twój ostatni wpis... Twoje porady są naiwne i infantylne.."

Wyjaśnij mi gdzie jest szacunek nazywając wpisy Trawiastej naiwnymi i infantylnymi?
Najpierw piszesz ze wiele mądrości w nich, potem kierujesz ton wypowiedzi na własna osobę tzn. (…zabiorę głos…) i nazywasz tekst Trawiastej naiwnym ….
komentując wpis stawiasz siebie wyżej.
Droga Życzliwa gdzie jest ta płynąca mądrość i jednocześnie naiwność, infantylność, bo jedno z drugim się gryzie i to bardzo!


"Każda kobieta ma inny temperament, więc Twoje rady mimo dobrych intencji, są po prostu śmieszne. Dla mnie sprawa jest jednoznaczna, albo czarne albo białe, po co prowokować los np. jakimkolwiek piciem alkoholu"

Każda kobieta ma inny temperament tak jednak to nie oznacza ze każda kobieta w danej sytuacji zachowa się tak a nie inaczej patrząc na ludzi przez pryzmat ich osobowości i temperamentu nic nie jest czarne albo białe, bo ile ludzi tyle zachowań, Jeśli chodzi o zachowanie czystości zdecydowanie czarne albo białe tak albo nie! Jednak, jeśli chodzi o prowokowanie i picie alkoholu to już kilka odcieni szarości jest, bo nie każdego prowokuje to samo a znów inni po wypiciu piwa idą np. spać.

"Przemyśl następnym razem temat zanim pospieszysz się z poradą komukolwiek."

Jak najbardziej się z tobą zgadzam przemyśl następnym razem zanim cokolwiek napiszesz.



"Dziękuję za odpowiedz. Kochana Trawiasta, jeśli mogę sie tak zwrócić, nie oceniłam Twojej osoby, lecz Twoją WYPOWIEDŻ jako ,,infantylną,,, i żeby było jasne, wyłącznie w temacie ,, alkoholu,, . A to jest szalona róznica. Jestem od Ciebie dużo starsza i również znam powyższy temat z szeroko rozumianej autopsji, tylko dlatego pozwoliłam sobie na komentarz."


Mówisz wyłącznie w temacie alkoholu jednak można było odczuć jakoby to określenie tyczyło się ogółu lub przynajmniej kilku porad

"Twoje porady są naiwne i infantylne.."

Może to tylko ja tak odbieram a to co napisałaś była głęboko przemyślane i wcale nie musisz prostować ze tylko porada dotycząca alkoholu.
Tak jesteś straszą tez masz doświadczenia jednak nie znaczy ze takie same przeciwnie pewnie trochę się różnią, Trawiasta rozumuje w taki sposób ty w taki w wielu kwestiach macie podobne zdanie. Jednak dziwi mnie jedna rzecz skoro Życzliwa jest starsza i bogatsza w doświadczenia powiedz mi dlaczego zamiast szukać kwint esencji i uzupełnienia wszystkich wypowiedzi dojrzałością Ty zaczynasz od jakiś nietaktownych określeń. To ze ma się doświadczenie nie oznacza ze się z niego zawsze korzysta, tym bardziej nie oznacza tez ze skoro jesteś starsza masz prawo okazywać swojej wyższości nad młodszymi, to jest właśnie infantylność starszych i doświadczonych.


"Zaznaczyłam na początku wpisu, iż naogół masz mądre wypowiedzi, choć jestem tu od krótkiego czasu, więc nierozumiem usprawiedliwiania się i potwierdzania Twojego poczucia własnej wartości."

Trawiasta porostu szuka potwierdzenia ze to co mówi ma sens, ze ma prawidłowo wypracowane poglądy, ze to co zdobyła z trudem zaowocuje w przyszłości a przez to wszystko oczekuje potwierdzenia tez swojej wartości.
Wiec droga życzliwa zamiast szukać dziury w całym pokaz ze jestes starsza i bardziej doświadczona i daj młodszemu twardy grunt pod nogami a nie robisz wątpliwości w tym co ktos inny ma poukładane.

Odpowiedz mi teraz na pytanie czy wiesz, jaka jest rola starszych wobec młodszych i jaki są infantylne zachowania zarówno młodych jak i starszych.

Nie chce mi się już analizować twojej dalszej wypowiedzi … wszystko jest dobre w miarę i gdy stanowi pewna harmonie nie dobrze, gdy pomiędzy krytykę i pochwaly, akceptacje wkradają się skrajności. Jednak zastanow się co krytykujesz i co chcesz poddac ponownej analizie czy z tego nie będzie wiecej szkody czasem.

Skoro ktoś jest ułożony i wypracował w sobie pewne sprawy po co zakłócać to krytyka jeśli to co wypracowane jest dobre. No ale co jak starszy patrzy przez swoja dumę ze jest starszy i bardziej doświadczony i to mu przysłania głębsze patrzenie ….. jak dla mnie porostu infantylne.

(4252)
M.data: 23.07.2008, godz: 18:59

Czystoś przedmałżeńska...tak ciekawość tego co tak intymne w kontaktach między ludzmi chyba już na zawsze będzie dla człowieka,zwłaszcza mężczyzny, czymś niezwykle interesującym i ciekawym.

(4251)
Mariuszdata: 23.07.2008, godz: 18:52

Do Sarenki i innych: jeśli kocha naprawdę, uszanuje Twoją decyzję, jakąkolwiek by ona nie była. Albo przejdziecie wspólnie przez tą próbę, albo któreś z was się wycofa. Tym zmierzysz waszą miłość... bo jeśli w nią wierzysz, pójdziesz za tym, co słuszne, tam, gdzie nie stracisz serca. Miłości NIE MOŻNA zbudować na doznaniach zmysłowych, miłość rodzi się w duszy i właśnie na płaszczyźnie psyche spotkanie osób winno się dokonać; więź na tyle mocna, by mogła przetrwać najgorsze zawieruchy (nikt nie pomyśli nawet na moment o rozstaniu jako najsłuszniejszym rozwiązaniu, bo poczujecie się "niepełnymi", kiedy zabraknie go/jej obok). Z czasem również pełne oddanie się drugiej osobie w małżeństwie przestanie być "inwazją" (zabrzmiało to nieładnie, drogie kobietki ;). Jeśli obedrzemy naszą płciowość z tego uczucia, kontakt fizyczny staje się czystą biologią i mechaniką (może niezgrabnie, ale dosadnie).

(4250)
Do Mariusza, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 23.07.2008, godz: 17:00

Dziękuje za Twoje rozważania. Jakże dzisiejsza wypowiedż była mi właśnie dzis potrzebna :D

(4249)
Do Trawiastej, e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 23.07.2008, godz: 16:56

WITAM CĘ SERDECZNIE.

Dziękuję za odpowiedz. Kochana Trawiasta, jeśli mogę sie tak zwrócić, nie oceniłam Twojej osoby, lecz Twoją WYPOWIEDŻ jako ,,infantylną,,, i żeby było jasne, wyłącznie w temacie ,, alkoholu,, . A to jest szalona róznica. Jestem od Ciebie dużo starsza i również znam powyższy temat z szeroko rozumianej autopsji, tylko dlatego pozwoliłam sobie na komentarz. Zaznaczyłam na początku wpisu, iż naogół masz mądre wypowiedzi, choć jestem tu od krótkiego czasu, więc nierozumiem usprawiedliwiania się i potwierdzania Twojego poczucia własnej wartości. Nie wątpię, że Jesteś osobą wartościową i dobrze, że dzielisz się swoim doświadczeniem. Cenne są Twoje świadectwa dla poszukujących dróg do Boga, poprzez właściwe relacje z ludzmi. Ja wciąż jestem w drodze do Pana jak wszyscy i niezależnie od wieku i doświadczenia, chętnie korzystam z rad nawet młodszych od siebie - jeśli są mądre. Powiem więcej, mamy wiele wspólnego w pojmowaniu świata ludzi zarówno w sensie emocjonalnym, duchowym jak i intelektualnym.
Dlatego, iż uważam Cię za osobę wartą mojej uwagi, pozwoliłam sobie na ,,delikatną ocenę,,. Osoby dojrzałe emocjonalnie naogół potrafią przyjąć krytykę, jeśli jest konstruktywna. Często ocena obiektywna otwiera nowe horyzonty myślenia.. Ja cenię sobie ludzi, którzy nie zawsze zgadzają się z moim zdaniem, gdyż to prowokuje do ponownego przeanalizowania poglądów.
Skoro już tu piszę to odniosę się jeszcze do zdania..,, a najbardziej cierpią potem dziewczęta,, Uważam że mężczyzni też cierpią, w podobnych sytuacjach, lecz na inny sposób, może tylko mniej o tym mówią...
W związku z powyższym dla dobra wspólnej sprawy, proponuję dziś wszystkim czytającym wspólną modlitwę np. wieczorem w intencji Sarenki. Pozdrawiam wszystkich ciepło. Z Bogiem.

(4248)
Do Trawiastejdata: 23.07.2008, godz: 15:55

A ja tam wcale nie uważam, że to co piszesz jest infantylne wręcz przeciwnie jest przejawem trzeźwego i realistycznego patrzenia na życie. Pisanie o swoich doświadczeniach to najlepsze co możemy zrobić. Nigdy nie wiesz komu pomożesz dając rady, które w Twoim przypadku się sprawdziły. Jeśli pomogą one jednej osobie to już jest sukces. Pewnie, że lepiej pisać piękne ogólniki, bezpieczniej ale trzeba być odważnym żeby napisać o swoich doświadczeniach. Dlatego pisz dalej Trawiasta bo uważam, że Twoje rady są cenne. Trzymaj się ciepliutko:)

(4247)
Trawiastadata: 23.07.2008, godz: 13:44

Do zyczliwej,

dziekuje za komentarz. mam nadzieje ze kierowalas sie wylacznie dobrem Sarenki a nie wlasnymi emocjami - bo nadmiar emocji jest tu zbedny...

owszem, zgodze sie z tym, ze najlepsze byloby radykalne rozwiazanie. tylko ze ludzie sa rozni i nie zawsze da sie je zastosowac. sama wiem ze czesto mezczyzne trzeba podejsc sposobem i postawic na swoim jednoczesnie nie bedac zbyt ostrym czy surowym, bo po prostu facet sie zniecheci totalnie. a przeciez nie o to tutaj chodzi...
znam ludzi ktorzy bedac zmuszeni np do mieszkania w jednym namiocie na wyjezdzie (bo taka wyszla glupia sytuacja mimo ze mieli mieszkac w dwoch) przez kilka nocy spali wlasnie tak,poprzekladani - dlaczego? Bo nie chcieli sie zbytnio do siebie przytulac. Nie chcieli sie prowokowac nawzajem, a spac musieli jakos... Człowiek jest tylko czlowiekiem i nawet przez sen pewne odruchy czlowiek ma wyrobione.
Stad kilka moich propozycji praktycznych. Bo wiesz, Zyczliwa, najtrudniej jest nie pisac piekne slowa ale zyc sobie zwyczajnie na co dzien i PRAKTYCZNIE rozwiazywac sytuacje sporne tak, by nikogo nie skrzywdzic zbyt pochopnie.
Stąd kilka moich propozycji. Byc moze nie trafionych - ale to czy pasuja do Sarenki, pozwol, niech oceni ona sama. To do niej byly przede wszystkim kierowane moje slowa... Jesli bedzie chciala sie do mojej wypowiedzi odniesc, to uczyni to z pewnoscia. A ja z mila checia podejme z nia dalszy dialog :-)

Natomiast chcialabym sie odniesc do slowa "INFANTYLNIE". Nie uwazam sie za osobe infantylna. Moje wypowiedzi nie maja rowniez takiego charakteru. Infantylizm przejawia sie w niedojrzalosci i - na ogol - w braku logicznego powiazania tego co sie mysli z tym co sie chce powiedziec. W efekcie mamy setki roznych wpisow w ktorych az roi sie od tekstow typu spoko, lol, koffam ciem, hihi itp. Ale to juz zupelnie inna kwestia... w kazdym razie mam za soba pewien bagaz doswiadczen i przezyc, posiadam wrazliwosc i pewne cechy osobowosci ktore sprawiaja ze tak a nie inaczej patrze na zycie. Moze Ci sie to nie spodobalo, do czego masz prawo, bo kazdy pisze inaczej, ale to nie znaczy ze jestem infantylna.

pozdrawiam cie serdecznie, mam nadzieje ze nie odbierzesz tego wpisu negatywnie :)
dobrego dnia wszystkim zycze.

(4246)
Mariuszdata: 23.07.2008, godz: 12:20

Rozdział „Głos Ojca” odkrywa drogę, którą prowadzi nas Bóg, by uleczyć to, co w nas zranione. On właśnie, jak ojciec, koryguje wszystkie zaniedbania ze strony ziemskich rodziców. Pytanie tylko, na ile jesteśmy otwarci na Jego działanie... Męska inicjacja, jakiej pragnie dokonać w nas Ojciec polega w mniemaniu J. Eldridge’a na rozbiciu w pierwszej kolejności fałszywego ja, budowanego na naszych ranach: „W miejscu, w którym zostaliśmy zranieni, budujemy swoje fałszywe ja. Odnajdujemy w sobie kilka talentów, które dla nas pracują, i dzięki nim próbujemy żyć (...) ‘jako obrona przed bólem’. Jako sposób ratowania siebie (...) Zatem Bóg musi to wszystko usunąć (...) Bóg udaremnia nasz plan ocalenia; rozbija fałszywe ja”. Ale jakim sposobem tego dokonuje? - „Rany, którą wchłonąłeś, nie da się uzdrowić (...) Nie można uzdrowić tego, co się wypiera (...) Większość mężczyzn wypiera swoją ranę – wypierają fakt, że coś się stało i że to boli, wypierają, że ona może kształtować to, w jaki sposób dzisiaj żyją. Zatem inicjacja mężczyzny musi obrać bardzo sprytny kurs; kurs, który może wydać się dziwny, a nawet okrutny. Bóg musi nas zranić powtórnie w to samo miejsce (...) ZAMIERZAJĄC DAĆ CI ŻYCIE, ZABIERZE WSZYSTKO, NA CZYM SIĘ OPIERAŁEŚ”, zatem to, co jest dla nas najcenniejsze, co jest naszym sposobem na życie, a zwłaszcza Ewę: „Co to znaczy, ze mężczyzna zakochuje się w czyjejś promiennej buzi? Może to oznaczać, że jego dusza ma pewną pracę do wykonania. To o jego duszę, nie o co innego tu chodzi. Zamiast ganiać za swoją wybranką, starać się ‘dorwać’ ją... powinien on sam zamknąć się na trzy miesiące w górskiej chacie, pisać wiersze, pływać w górskich strumieniach i marzyć (...) Jeśli ona musi odejść, to prawdopodobnie dlatego, że ty musisz jeszcze trochę popracować nad duszą. Chodzi mi o to, że męska wędrówka zawsze wyprowadza mężczyznę z dala od kobiety, aby mógł do niej wrócić z gotową odpowiedzią na swoje pytanie. Mężczyzna nie przychodzi do kobiety po siłę; przychodzi, by ją kobiecie ofiarować”. Cdn.

(4245)
Do Sarenki, lat 30, e-mail: buonpr@o2.pldata: 23.07.2008, godz: 12:07

Droga Sarenko,

pozwól, że ja też dorzucę swoje trzy grosze do Twojego wpisu. Nie chcę udzielać Ci rad, bo generalnie tego nie lubię, ale chcę się podzielić własnym doświadczeniem. Od 2 lat jestem mężatką. Przedtem miałam chłopaka i podobny dylemat jak Ty. On również nie rozumiał, dlaczego chcę zaczekać ze współżyciem do ślubu, chociaż muszę mu przyznać, ze przez długi czas szanował moją postawę. W końcu jednak różnica naszych światopoglądów okazała się tak wielka, że rozstałam się z nim. Bardzo trudne przeżycie, ale to było jedyne wyjście, by nie iść na kompromisy, których nigdy bym sobie nie wybaczyła.
Niedługo potem Bóg postawił na mojej drodze mojego obecnego Męża. Powiem tak: nie ma nic piękniejszego, niż dać siebie jako żona temu, który na to zasługuje i który razem z Tobą odpowiedzialnie czuwa nad zachowaniem czystości przedmałżeńskiej. Dzisiaj dziękuję Bogu, że dał nam tę łaskę dotrwania, bo tylko seks małżonków może naprawdę dać spełnienie i radość.
Wierz mi, że nie brakowało ludzi, którzy pukali się w głowę i próbowali mi wmówić, że to co robię jest niedzisiejsze i nie ma sensu. Wokół Ciebie pewnie też ich nie brakuje. Trzeba być silnym i nie przejmować się nimi. Nie brakuje też ludzi, którzy znają wartość czystości przedmałżeńskiej, tyle, że oni nie zawsze mają odwagę wypowiadać się tak zdecydowanie, jak ich przeciwnicy.
I jeszcze jedno - wokół seksu narosło wiele mitów, wskutek których ludzie cierpią. Świat usiłuje nam wmówić, że to niesamowite uniesienie i ZAWSZE cudowne przeżycie. Że mężczyzna zawsze ma być gotowy, a kobieta zawsze chętna. A życie pokazuje co innego. Pierwszy stosunek rzadko kiedy jest niesamowitym uniesieniem dla kobiety. Tak jak w każdym obszarze związku, tak i w seksie trzeba uczyć się siebie wzajemnie i jest to proces. Dobrze przechodzić przez niego mając całkowite zaufanie do partnera. Myślę, że szczególnie dla kobiety jest to ważne, bo to przecież "inwazja" w jej ciało.
Tyle moich przemyśleń. Pozdrawiam Cię serdecznie i modlę się za Ciebie.

(4244)
May77data: 23.07.2008, godz: 09:40

Do Sarenki

Sarenko, jezeli zrealizujesz uczucie do chlopaka teraz i w ten sposob, przegrasz ja to wiem. Jezeli myslisz ze to jest skomplikowane i masz do podjecia trudna decyzje to bardzo sie mylisz. Zauwaz ze historia sie powtarza i ze nie ty pierwsza stoisz w zyciu przed takim dylematem, a te kobiety ktore przez to przeszly i z takich czy innych powodow podjely decyzje bledne mowia Ci teraz nie rob tego. Jezeli jest choc jedna osoba ktora mowi ze warto grzeszyc to jest to zwyczajny klamca. Wydaje mi sie ze zyciem ludzi kieruja naprade proste zasady i jest ich tylko 10. Zycie czesto boli, nawet wtedy kiedy chcemy zyc po Bozemu nie ma latwo. Podejmujac dobra decyzje bedziesz cierpialo ale niebo bedzie sie cieszylo, podejmujac zla decyzje tez bedziesz cierpiala tylko ze to cierpienie nie bedzie radoscia nieba. Tak sobie mysle ze wielu kobietom sie nie uklada bo sa za slabe. Odmezczyzny Pan Bog wymaga szacunku do kobiety, ale aby on mogl ja szanowac ona musi potrafic szanowac siebie. Jezeli nie czujesz szacunku do siebie to narazie lepiej Ci bedzie szukac drogi do siebie anizeli do tego chlopaka. Idac z nim do lozka jemu tez zycie zniszczysz, a moze nawet kolejnym kobietom bo wcale nie jest powiedziane ze na zawsze bedziecie razem. On moze Ciebie zostawic i moze zostawil juz inne przed Toba i moze szukac milosci dalej szukajac prostych rozwiazn i latwych kobiet bo nauczy sie miedzy innymi i od Ciebie ze mozna przed slubem. Mysle ze wiele kobiet, i mezczyzn takze moze napisac ze jak porzuci sie jedna milosc to latwiej potem porzucic i druga, nie zwazajac na cierienie tej drugiej strony. Sami mnozymy to cierpienie. A pomysl jakim on bedzie Ojcem dla wlasnych dzieci jezeli nie bedzie szanowal matki tych dzieci.

(4243)
Ania, lat 24data: 22.07.2008, godz: 22:10

eee ŻYCZLIWA, chyba jednak Ty przesadzasz. Rady podane przez Trawiastą nie są infantylne, a jeśli mogą komukolwiek pomóc, to jak najbardziej niech będą umieszczane tutaj na naszym źródełku. Jak Trawiasta pisze, ma za sobą pewne doświadczenia, więc rady na pewno nie są urwane z choinki. Na pewno najlepiej byloby nie jechac na taki wyjazd, ale czasami kogoś nie stać na bardziej radykalne kroki i trzeba się ratować takimi drobnymi poradami.


(4242)
Do Trawiastej , e-mail: zyczliwa@o2.pldata: 22.07.2008, godz: 19:51

Z całym szacunkiem do twoich wszystkich wpisów, naogół wiele mądrości w nich, ale pozwól że zabiorę głos i skomentuję Twój ostatni wpis... Twoje porady są naiwne i infantylne.. Każda kobieta ma inny temperament, więc Twoje rady mimo dobrych intencji, są po prostu śmieszne. Dla mnie sprawa jest jednoznaczna, albo czarne albo białe, po co prowokować los np. jakimkolwiek piciem alkoholu w sytuacji, którą przytoczyłaś..to trochę takie prowokowanie , a co tzn cyt. ,,ODWRÓĆ GŁOWĘ W KIERUNKU NÓG,, ? Przemyśl następnym razem temat zanim pospieszysz się z poradą komukolwiek. Jest to szalenie delikatna materia i do każdej osoby w tej sferze należy podchodzić z wielką rozwagą. ŻYCZLIWA :P

SARENKO WIERZĘ W CIEBIE , PORADZISZ SOBIE, TWOJA KOBIECA INTUICJA NA PEWNO PODSUNIE CI WŁAŚCIWE ROZWIĄZANIE, poproś Ducha Św. o światło przed wyjazdem i w każdej ,,śliskiej chwili,, .
Jedyne co mogę obiecać to modlitwę, pamiętam w codziennych różańcach. Powodzenia. Z Bogiem.

(4241)
justyna*data: 22.07.2008, godz: 19:19

bardzo prosze o modlitwe, jestem zalamana, maz powiedzial mi ze powinnismy sie rozwiesc..jestesmy 3 lata po slubie..kocham go, a on nawet nie chce rozmawiac, unika tematu ucieka w prace.. zachowuje sie jak kawaler..woli kolegów, błagam pomodlcie sie w tej intencji..tak mi smutno...tak mi zle.. dziekuje..

(4240)
Trawiastadata: 22.07.2008, godz: 15:57

Sarenko kochana!!!

przeczytalam Twoj wpis i zastanawialam sie co Ci napisac... moi poprzednicy pieknie ujeli to wszystko i napisali od siebie. Dobrze, ze mozesz liczyc na wsparcie i zrozumienie innych osob :)

Ja tez chce dorzucic pare swoich groszy do tego skarbczyka...

Przede wszystkim chce Cie przestrzec zebys NIE REZYGNOWALA ZE SWOICH ZASAD nawet w "imie Milosci". Widac po tym, co piszesz, ze jestes bardzo emocjonalnie rozdarta. Ze chcesz dochowac Bogu wiernosci a z drugiej strony boisz sie swojego ciala, swojej reakcji, bo w koncu ludzcy jestesmy i tak nas Bog stworzyl, ze jak jest dziewczyna i chlopak to rodzi sie miedzy nimi wiele emocji, uczuc no i pozadanie seksualne.
Tylko ze zawsze najbardziej cierpi dziewczyna.....
Tak jestesmy skonstruowane, co zauwazyl juz Karol Wojtyla w swojej pieknej ale BARDZO TRUDNEJ ksiazce "Milosc i odpowiedzialnosc". Dlaczego napisalam drukowanymi lterami?
Bo temat jest BARDZO TRUDNY. Ale nie jest niemozliwy do przyjecia.

Sarenko, powiem Ci tak - ja bardzo zaluje, ze moment wspolzycia mam juz za soba. Mam 27 lat. Duzo doswiadczen. Nie zaluje tylko tego, ze mialam odwage powiedziec STOP. I ze kazdy upadek moj na drodze walki o zycie w czystosci staram sie natychmiast zanosic do konfesjonalu. Ale to nie wroci juz stanu pierwotnego...
Bog jest Twoim pierwszym najlepszym Przyjacielem. Owszem, wymaga wiernosci Sobie i Swoim przykazaniom. Ale popatrz, te przykazania sa dla naszego dobra, bezpieczenstwa. Bog zna Twoja delikatna kobieca-dziewczeca psychike. Wie jakie sa Twoje slabe punkty, delikatne miejsca. Wie, o czym marzysz i czego się lękasz. Daje Ci sile i moc w postaci rozanca, oredownictwa Maryi, wsparcia Swietych,Blogoslawionych i Aniolow. Ale reszta nalezy do Ciebie.
Do Ciebie nalezy decyzja czy podejmiesz wspolzycie, czy ulegniesz. Tylko do Ciebie. Tak samo jak dal mozliwosc podjecia decyzji pierwszym rodzicom w raju - uszanowal ich wolna wole, bo tak bardzo ich ukochal.
Nie podoba mi sie postawa Twojego chlopaka, jesli mam byc szczera. Rozumiem go, bo ze swoim tez mialam podobne doswiadczenia. Ale wiedzialam, ze musze byc twarda, wiedzialam tez o jego poranionej seksualnie przeszlosci. Z czasem, z modlitwa wiele spraw sie ulozylo. Teraz on pilnuje niejednokrotnie mnie i stawia granice. Zmienil sie diametralnie. Bo mnie kocha. Ale przede wszystkim przezyl powrot do Boga, wrocil do noszenia Szkaplerza. Jest slaby ale jednoczesnie mocny. BO mnie szanuje, nie sprowadza swojego kochania mnie do kochania plus zaspokojenia potrzeb seksualnych. Nie mowie ze potrzeby sa zle! są ludzkie ale tylko dojrzali ludzie w malzenstwie sa w stanie podolac im i sobie nawzajem.

Sarenko, badz silna. Nie pozwol sobie ani nikomu innemu na to zebys odeszla od Boga i swoich zasad. Bron siebie, nawet za cene przykrosci. Bog bedzie z Toba caly czas, nawet jesli chlopak odwroci sie od Ciebie i powie ze ma Cie dosc.
A jesli masz rozterki to zastosuj rozwiazania praktyczne, ktore moga ulatwic Ci ten wyjazd - nie pij duzo alkoholu jesli wiesz ze bedziesz pozniej z chlopakiem sama, nie spijcie w jednym lozku (posciel sobie np na podłodze albo odwroc glowe w kierunku nog w namiocie i spij w oddzielnym spiworze), staraj sie byc blisko ale jednoczesnie umiej postawic z wdziekiem granice - kobiety to potrafia jesli chodzi o relacje z ukochanymi mezczyznami :) i caly czas podkreslaj ze nie odtracasz go, ze szanujesz tego czlowieka i wlasnie z tego powodu ze go kochasz nie bedziesz podejmowac wspolzycia teraz.
Byc moze on tego teraz nie zrozumie... ale jesli Cie naprawde kocha, to zrozumienie przyjdzie pozniej.
I przede wszystkim MODL SIE za niego i o niego. I nie ustawaj w podejmowaniu rozmow o wierze, wartosciach, o tym, co dla Ciebie jest wazne. NIech on widzi ze ma doczynienia z madra niewiasta, ktora nie boi sie wyzwan :-)
Bo kazdy mezczyzna jest jak wyzwanie.

pozdrawiam Cie cieplo i zycze udanego wyjazdu, niech pogoda dopisze :)

(4239)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 22.07.2008, godz: 13:35

Proroctwo Apokalipsy dotyczace smierci dwoch trzecich ludzkosci
nie odnosi sie do skutkow wojny atomowej czy innego kataklizmu,
ale do duchowej smierci czlowieka.
Marta Robin

(4238)
Sarenkadata: 22.07.2008, godz: 13:31

Bardzo Ci droga Gosiu dziękuje;)

(4237)
taka sobie DO SARENKIdata: 22.07.2008, godz: 13:05

Przeczytałam Twój wpis, który mnie bardzo poruszył przez wzgląd na pewne okoliczności. Kilka lat temu miałam dokładnie taki sam dylemat, jak Ty i nawet byłam wówczas Twoją rówieśniczką. Nie poszukuję winnych tego, na co się w efekcie zdecydowałam, jak mi się wydawało w imię miłości. To jednak prawda, że Bóg nie chce dla nas niczego złego, że każde przykazanie ma głęboki sens. Szkoda, że nie znalazłam wówczas nikogo, kto by mi to uświadomił. Wszędzie słyszałam jedynie, że to przecież takie normalne, poza tym już miałam przecież "swoje lata". Nawet pani ginekolog, u której się badałam robiła wielkie oczy, że jestem dziewicą - jakby to było ujmą. Teraz wiem, jak to smutne spojrzenie. Nie chodzi o to, że mam do kogoś pretensje. Nie. Nie mam do nikogo oprócz samej siebie. Chciałabym cofnąć czas, ale się nie da. Muszę z tym, jakoś żyć. Wiem, że przez niektórych jestem spostrzegana, jako ta gorsza - to trudne, ale sama sobie na to zasłużyłam. Miej na uwadze, że nieważne czy będziesz dalej z tym, którego dziś kochasz czy ten związek na skutek różnych przyczyn się rozpadnie, jeżeli wierzysz w Boga będziesz miała wyrzuty sumienia jeśli postanowisz zrobić coś, co zarezerwowane jest jedynie dla małżonków. Czy dla chwili cielesnego uniesienia warto niszczyć siebie? Uwierz mi, że nie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę właściwego wyboru. ps. A wyjazdy we dwoje mogą być piękne, pomimo a właściwe przez to, że brak w nich seksu. Teraz to wiem. Szkoda tylko, że ja dowiedziałam się o tym zbyt późno.

(4236)
Magda, lat 23, e-mail: kadr13@wp.pldata: 22.07.2008, godz: 12:30

Witajcie Kochani!
mam do Was pilne pytanie, czy wiecie może gdzie w Zakopanem mozna jak najtaniej przenocować?szukam noclegu dla pary narzeczonych w dn.29.07-02.08.2008, bez wyzywienia, tyle tylko by przenocować, umyć sie i odpocząć i móc przyrządzić jakieś szybkie jedzenie we wlasnym zakresie.
proszę odpiszcie na maila jesli wiecie cokolwiek, czas nas nagli...
pozdrawiam...

(4235)
Jdata: 22.07.2008, godz: 11:17

Sarenko, będę pamiętał o Tobie na modlitwie.

A do tekstu, który podała Gosia, chciałbym jeszcze coś dodać. Wszystkie argumenty podane w tym tekście są ważne i trafne, myślę że przekonałyby chyba każdego człowieka dobrej woli, ale wydaje mi się, że jest jeszcze jeden argument, chyba ważniejszy od wszystkich. Tylko że jego już nie da się przyjąć bez wiary.

W każdym z nas czai się "mały egoista", i choć wydaje się nam, że czasem z całego serca i z całych sił mówimy "kocham", to już po chwili mogą się w nas obudzić myśli o własnych korzyściach. Jeśli ktoś z taką świadomością chce w akcie seksualnym zbliżyć się do drugiego człowieka, to jest to co najmniej karkołomne i nierozważne. Ale właśnie po to Bóg dał nam ogromny dar sakramentu małżeństwa i łaski, jakie z niego płyną - by miłość małżonków, gdy stają się jednym, była czysta i pełna. Tylko trzeba w to uwierzyć, chcieć to przyjąć, chcieć o to walczyć.

Myślę sobie, że małżeństwo to jest dokładnie to, co oznacza "zaprosić Boga do naszej bliskości fizycznej". Sądzę, że to jest dla chrześcijanina właśnie ta kolosalna różnica między współżyciem 5min. przed małżeństwem, a współżyciem 5min. po małżeństwie.

(4234)
gosiadata: 21.07.2008, godz: 21:44

Do Sarenka .Pare stron temu Aga przesłała tekst odnośnie czystości przedmałżeńskiej skierowany do mężczyzn, może będzie on jakąś podpowiedzią .


DLA MĘŻCZYZN

Jest takie powiedzenie: "Najlepszym interesem jest czerpanie zysków z szaleństwa innych". I właśnie o tym jest ten artykuł. Chcę się podzielić z tobą kilkoma rzeczami których nauczyłem się - a kosztowało mnie to niemało - o dziewczynach i relacjach. Uściślając, zanotowałem dziesięć powodów, dla których czekam z seksem aż do czasu, gdy się ożenię.

I

Powód 1. Seks nie jest czymś, co by dawało zupełną radość.
Kiedy byłem w szkole średniej, pamiętam takie przeżycia które później określiłem jako "kac miłosny". Po współżyciu z dziewczyną, następnego ranka czułem pustkę. To coś, czego nie zobaczysz w telewizji ani kinie, ale zdarza się bardzo często. Była pustka, później nawet żal.

Ten "kac miłosny" był dla mnie czymś bardzo dziwnym. Zwłaszcza dlatego, że podczas nauki w liceum, seks był moim "bogiem". Myślałem o nim rano, w południe i wieczorem. Więc mógłbyś w takim razie przypuszczać, że seks był moim spełnieniem - osiągnięciem koronującym służenie mojemu "bogowi". A mimo tego zawsze po fakcie czułem w sobie brak spełnienia.

Czy też doświadczyłeś czegoś takiego? Czy miałeś kiedykolwiek takiego "kaca miłosnego"? Jeśli tak, powinieneś się zastanowić: "Dlaczego tak jest? Dlaczego seks, tak ważny dla mnie, daje mi pustkę uczuciową?"

Pamiętam, że zupełnie nie rozumiałem, skąd brała się ta pustka. Później doszedłem do wniosku: "Po prostu potrzebuję więcej seksu, i już". (Często myślimy w ten sposób o rzeczach które naszym zdaniem powinny dać nam zaspokojenie, a nie dają. Na przykład gdy kupujemy samochód, o którym długo marzyliśmy, wkrótce później już jest dla nas tylko "dobry". Zamiast uświadomić sobie, że coś takiego jak samochód nie jest w stanie dać nam spełnienie, zwykle popełniamy błąd myśląc: "No cóż, to chyba nie był ten samochód, inny da mi na pewno pełną radość".)

Ale pustka trwała nadal. W końcu więc doszedłem do wniosku, że przedmałżeński seks nie był czymś, co by dało mi pełną radość. Daje zbyt dużo niepewności. Nie jest taki, jak pokazują go filmy. Gdyby taki był, dałby mi pełne uczucie zaspokojenia i nie byłoby żadnej "pustki".

II

Powód 2. Teraz chcę bardziej szanować kobiety.
Dowiedziałem się że, dziewczyny często niespecjalnie rozumiej, o co chodzi w seksie im i mężczyznom. To znaczy - ich sposób patrzenia jest zupełnie inny niż mężczyzn. Dziewczyna często usprawiedliwia seks mówiąc "ale ja go kocham" nawet, jeśli nie chce tak naprawdę tego robić. Dlaczego tak się dzieje? Mówi się że "dziewczyny używają seksu aby zdobyć miłość, mężczyźni używają miłości aby zdobyć seks."

Oto jak to działa: dziewczyna już sobie wyobraża ślub, mężczyzna wyobraża sobie wszystko, co będzie mógł z tą dziewczyną zrobić, i co to będzie jak później pójdzie i wszystko poopowiada kolegom. Podczas gdy coś wewnątrz dziewczyny mówi jej, że miłość i ślub to dobra rzecz, coś wewnątrz mężczyzny mówi mu coś dokładnie przeciwnego - że takie myślenie czy opowiadanie o tym innym jest złe, mimo tego - dalej to robi. Dlaczego? Na pewno dla fizycznej przyjemności, ale również - jak myślę - z innego powodu: to sprawia, że czuje się mężczyzną. Niestety jest w tym duża dawka ironii - cóż męskiego jest w oszukiwaniu kobiet?

Odkryłem, że kiedy szanujesz kobietę, szanujesz również siebie. Dlaczego? Ponieważ pewnego dnia będziesz żałował, a żal będzie trwał o wiele dłużej niż dawna przyjemność. W filmie Rob Roy główny bohater mówi: "Szacunek jest prezentem, który mężczyzna daje sam sobie". Kiedy szanujesz kobietę robiąc to, co - jak czujesz w swoim sercu - jest dobre - czyli to, co jest najlepsze dla niej - szanujesz siebie i możesz być pewny, że nie będziesz musiał kiedyś odczuwać długotrwałego żalu.

III

Powód 3. To żona kogoś innego.
Oto co mam na myśli: większość dziewczyn, z którymi byłem, teraz jest żonami innych mężczyzn. Kiedy stawiam się w sytuacji tych mężczyzn, nie chciałbym aby mi zrobiono to, co im. Prawdę mówiąc mam wtedy ochotę dać sobie za to w twarz.
Wtedy nie myślałem, że kiedy sam się ożenię, nie będzie mi się podobało, że ktoś wcześniej współżył z moją żoną. A co z tobą? Czy podoba ci się fakt, że ktoś inny mógł uprawiać seks z twoją żoną? Jeśli masz dziewczynę, i ta myśl już cię drażni, pomyśl o tym jak silniejsza będzie ona, gdy ta dziewczyna zostanie pewnego dnia twoją żoną.

Możesz też iść o krok dalej. Ta dziewczyna jest czyjąś córką. A co gdyby była twoją? Albo gdyby była twoją siostrą? Czy chciałbym aby ktoś taki jak ja ją wykorzystywał? Teraz widzę dziewczyny z innej perspektywy. One są czyimiś przyszłymi żonami, czyimiś córkami, siostrami itd.

IV

Powód 4. Seks zabił moje najlepsze przyjaźnie.
Przykładowo, miałem w liceum dziewczynę moich marzeń. Nigdy się z nią nie nudziłem, bardzo pasowaliśmy do siebie. Czekaliśmy trochę, a później, dzięki moim zabiegom, rozpoczęliśmy współżycie seksualne.

Nasz związek zaczął wkrótce opierać się przede wszystkim na seksie. Już nie miałem takiego pragnienia, aby moją dziewczynę poznawać we wszystkich dziedzinach. I tak, zamiast zbliżyć się do siebie, tak naprawdę zaczęliśmy się od siebie zupełnie oddalać. Oto co mam na myśli mówiąc "seks zabił moje najlepsze przyjaźnie". Ludzie mogą się kontaktować ze sobą na różne sposoby: emocjonalnie, umysłowo, fizycznie, duchowo. Ale kiedy zacząłem z moją dziewczyną komunikować się głównie fizycznie, to spłyciło inne poziomy naszej relacji. W rezultacie nasz związek zaczął się rozpadać. A moglibyśmy do dzisiaj być razem gdybyśmy (gdybym ja!) zaczekali.

Widziałem niezliczoną ilość razy jak tak się dzieje w innych relacjach, nie tylko własnych. I myślę, że istnieje ku temu powód, który teraz wyjaśnię.

V

Powód 5. Seks przedmałżeński rujnuje inne poziomy relacji.

Zawsze przytrafiały mi się dwie rzeczy, kiedy miałem seks z dziewczyną. Jak patrzę wstecz, mogę powiedzieć, że przytrafiały mi się dokładnie za każdym razem, chociaż wtedy nie byłem świadom tych prawidłowości. Oto te dwie rzeczy: 1) Traciłem szacunek do dziewczyny (wbrew mej woli). 2) Ona przestawała mi ufać (wbrew jej własnej woli).

Nie wiem dlaczego tak się działo, ale wiem, że tak się działo. Jedno wiem na pewno - nie jestem odosobniony. Widziałem jak to się dzieje zawsze i wszędzie. Znam wielu ludzi mających problemy małżeńskie ponieważ wcześniej byli zaangażowani w przedmałżeński seks. Wchodzą w związek małżeński z brakiem szacunku i zaufania, a to dwie niezbędne rzeczy dla zdrowego małżeństwa.

Znam nowopoślubioną parę która współżyje ze sobą rzadziej niż raz w miesiącu, ponieważ on nie czuje do niej szacunku, a ona mu nie ufa, więc nie chce mu się w pełni oddawać. To bardzo smutne i o wiele powszechniejsze, niż myślisz. Ale nikt o tym nie mówi głośno. A filmy pokazujące seks pozamałżeński również tego nie tak nie przedstawiają. Wygląda na to, że nikt głośno nie chce o tym mówić, chociaż to prawda.

VI

Powód 6. Czekanie na seks z żoną oznacza lepszy seks w małżeństwie.
Dlaczego? Ponieważ wejdziemy w małżeństwo z większą ilością szacunku z mojej strony i większym zaufaniem z jej strony. To też jedna z rzeczy, których się nauczyłem: jeśli dziewczyna nie ufa chłopakowi, w pełni nie będzie chciała mu się oddać. I tak naprawdę bycie z nim nie będzie dla niej radością.

Oto dlaczego tak się dzieje. Ponieważ "dziewczyny używają seksu aby zdobyć miłość, a mężczyźni używają miłości aby zdobyć seks", para będzie przed małżeństwem uprawiać ze sobą seks. Dziewczyna robi to, aby podtrzymać związek. Mężczyzna robi to, ponieważ chce tego - nawet bardziej niż samego związku. Później, po ślubie, kobieta ma to, co chce: trwały związek z mężczyzną. Nie potrzebuje więc już seksu, aby podtrzymywać relacji. A ponieważ może mieć żal, że miał z nią seks zanim się pobrali, teraz nie jest zainteresowana współżyciem. A mężczyzna - który nie jest w pełni przywiązany do żony z powodu przedmałżeńskiego seksu - nadal pragnie współżycia, ale nie jako czegoś, co miałoby więź między nimi zacieśniać. To po prostu seks. Więc, jakość tego współżycia jest kiepska.

Nie wymyśliłem sobie tego wszystkiego. Teraz już nie jestem w liceum, wielu ludzi których obserwuję wchodzi w związek małżeński, i widzę, że to się dzieje bardzo często. Lekarstwo jest jedno: czekanie z seksem do małżeństwa da mężczyźnie większy szacunek do kobiety, a kobiecie - do mężczyzny. W rezultacie będą mieli lepszy i częstszy seks, ponieważ mają do siebie więcej szacunku i kochają się głębiej.

VII

Powód 7. Brak współżycia z innymi kobietami zaowocuje lepszym seksem w moim małżeństwie.

Seks jest czymś tajemniczym, czymś co powoduje powstanie głębokiej więzi między ludźmi, nawet jeśli nazwiemy go "przypadkowym". Problem leży w tym: im głębsza więź między mną a dziewczyną, tym mniej głęboką więź będę mógł mieć w moją przyszłą żoną. Można tę sytuację porównać do naklejki - im częściej będziesz ją przyklejał do różnych miejsc, tym słabiej się będzie ich trzymać. Po pewnym czasie już do niczego jej nie przylepisz.

Jeśli zwiążę się z innymi dziewczynami zanim wejdę w związek małżeński, nie będę w stanie związać się tak dobrze z moją żoną. Nie będę jej miłować tak, jak bym mógł. Każdy mijający dzień, w którym okazuję wierność mojej przyszłej żonie, oznacza moją lepszą więź z nią.

To zabawne: nasza kultura potępia cudzołóstwo, chociaż dopuszcza seks przedmałżeński, nawet z wieloma partnerami. To ironiczne. Ponieważ, jeśli z tego równania usuniesz czas, seks przedmałżeński jest tym samym, co zdrada. Łatwo sobie wyobrazić, jaki ogromny wpływa ma zdrada na małżeństwo, tak naprawdę seks przedmałżeński ma prawie taki sam skutek. Rani potencjalną więź między mężczyzną i kobietą.

VIII

Powód 8. Nie muszę spać z kobietą aby poznać, czy jesteśmy "seksualnie dobrani".
Seks powinien być ukoronowaniem małżeństwa, a nie jego najważniejszym akcentem - oto, czego się nauczyłem. Ma być jak polewa lukrowa na cieście kiedy wszystkie inne aspekty małżeństwa układają się dobrze. Doszedłem do wniosku że seks będzie dobry wtedy, kiedy cała relacja będzie dobra. To dlatego wiem, że nie muszę spać z przyszłą żoną po to, aby zobaczyć czy jesteśmy "seksualnie dobrani". Jeżeli uda nam się zgadzać w każdej innej dziedzinie, ze współżyciem również wszystko będzie w porządku.

Trzeba tu powiedzieć jeszcze coś. Następną rzeczą, którą odkryłem, jest to: jeśli traktujesz seks jako najważniejszy wyznacznik udanego związku, zapewne nie doświadczysz udanego współżycia. Pomyśl. Kiedy patrzysz przez lupę na swoją relację seksualną z partnerem, osądzając ją i osądzając przez jej pryzmat cały związek, katastrofa wisi w powietrzu. Jesteś jak w klatce. Jesteś trzymany w zamknięciu przez coś, co powinno raczej cię uwalniać, a nie ograniczać.

Ale jeśli skupisz się na innych aspektach związku, doznasz uwolnienia, które właśnie zaowocuje współżyciem przynoszącym o wiele więcej radości; bez presji, która każe aby za każdym razem było perfekcyjnie (bo nie będzie). Co ważne - nie sądzę aby człowiek w wieku ucznia szkoły średniej był w stanie nie skupiać się na seksie, chyba że tego seksu w ogóle w jego życiu nie ma. Dlatego uważam, że należy poczekać.

IX

Powód 9. Odkryłem coś dającego mi więcej satysfakcji niż seks.
Wiem, co teraz myślisz: "Uhm, na pewno!". Ale to prawda. Co ciekawe, seks w pewien sposób pomógł mi odkryć coś, co go przewyższa. Tym czymś tak naprawdę nie jest coś, lecz ktoś. To Bóg.

Posłuchaj mnie! Wiem że to wygląda naciągane, ale wszystko układa się w logiczną całość. Bóg stworzył nas w taki sposób, abyśmy nie mogli być całkowicie zaspokojeni bez Niego. Wbudował to niejako w ludzkość i w każdego z nas. Jak to ktoś ujął: "Wewnątrz każdego człowieka jest próżnia w kształcie Boga, i tylko Bóg może ją wypełnić".

Oto dlaczego tak często widzimy, jak ludzie zmieniają zawody, przyjaciół, sposób ubierania się - ponieważ w naszym poszukiwaniu całkowitego wypełnienia odczuwamy ciągły brak z powodu rzeczy i ludzi, którzy tej naszej pustki nie wypełniają. Później się ich pozbywamy i szukamy następnej rzeczy lub osoby mając nadzieję, że ona dokona w nas takiego wypełnienia, jakiego szukamy. Problem w tym, że nigdy niczego takiego nie znajdziemy, dopóki nie przyjdziemy po to do Boga, ponieważ tylko On jest w stanie to zapewnić.

Bóg kocha nas zbyt mocno aby zobaczyć, że potrafimy znaleźć wypełnienie w czymkolwiek innym niż On sam. On chce dla nas najlepszego - a On sam jest najlepszy. Nikt ani nic nie jest ważniejsze niż Bóg. Wiem, że to prawda ponieważ przekonałem się na sobie. Pustka, którą miałem - po kupieniu tego i tamtego, po seksualnych wyczynach, po tych moich wszystkich wysiłkach aby znaleźć spełnienie - owa pustka skończyła się, gdy zaprosiłem Boga do mojego życia. Dokładniej - gdy poprosiłem, aby Jezus Chrystus wszedł w moje życie. Jezus powiedział "Kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie" (Jana 6:35). Te słowa stały się prawdą w moim życiu. Kiedy wszedłem w relację z Bogiem, próżnia w kształcie Boga, która była dotychczas we mnie, w końcu się wypełniła. Już nigdy nie czułem pustki. Poznanie Boga dało mi głębszą satysfakcję, niż kiedykolwiek mógł to uczynić seks.

X

Powód 10. Bóg dał mi siłę, aby czekać.

Minęły lata odkąd ostatnio współżyłem seksualnie. Chciałbym móc powiedzieć, że całe życie czekałem na małżeństwo, ale nie mogę... Mam chwile, kiedy czegoś mocno żałuję (i, jak wcześniej powiedziałem, takie smutne momenty bywają o wiele dłuższe niż jakiekolwiek chwilowe przyjemności). Żałuję sposobu, w który traktowałem dziewczyny. Martwię się o stabilność mojego przyszłego małżeństwa (jeśli i kiedy się ożenię). Ale Bóg pomógł mi rozprawić się z moimi przeszłymi czynami i z troską o przyszłość. Jest w trakcie zmieniania mnie, i już mnie zmienił ogromnie.

Bóg także dał mi umiejętność czekania na małżeństwo, abym to w nim mógł uprawiać seks. Oczywiście, czasami była to walka, ale Bóg zawsze okazywał wystarczająco dużo siły, aby mnie w niej wspomóc. Wszystko z Nim jest możliwe. I na każdym mijającym dniu, tygodniu i roku mam tę świadomość, że będę mieć lepsze i silniejsze małżeństwo przez to, że czekałem. Dzisiaj mam także bliższy związek z Bogiem dzięki temu, że na Nim polegam w tej dziedzinie życia.

Jak zacząć

Jeżeli chcesz odnieść sukces w twoim przyszłym związku - jako mąż i ojciec - najlepiej zacznij od siebie. Tu nie chodzi o znalezienie dobrej żony czy posiadanie dobrych dzieci. Musisz zacząć od siebie. A najważniejszym związkiem, tym który pomoże ci stać się lepszym mężem i ojcem - jest związek z Bogiem.

Bóg jest twórcą seksu, miłości - i w ogóle związku. Stworzył te rzeczy dla nas, aby nas cieszyły. I będziemy mogli znajdować w nich radość, jeżeli będziemy postępować według Jego reguł. Odkryłem, że Bóg nie jest moralizatorem. Nie mówi "rób to" albo "nie rób tego" bez powodu. Kiedy mówi "nie rób tego" (np. nie uprawiaj seksu poza małżeństwem), nie mówi tego aby pokazać kto tu rządzi. Mówi tak, ponieważ jest to dla mojego dobra. Mówi tak, ponieważ wie, jak stworzył mnie - jako mężczyznę - i wie, co jest dla mnie najlepsze i co przyniesie mi najlepsze spełnienie.

Poznawanie Boga osobiście.

Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest Bogiem, który stał się człowiekiem - "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami". On był "dokładnym odbiciem Boga". Krótko mówiąc Jezus pokazał dokładnie, jaki jest Bóg. Więc jak zaczniemy z Nim relację?

Bóg żywi do nas szczerą miłość i chce, abyśmy o tym wiedzieli. Ale jest jeden problem. Obecnie tym, co stoi na przeszkodzie między nami a Nim jest nasz grzech (nieumiejętność doskonałego kochania Boga i ludzi).

Więc Jezus Chrystus ("Bóg w ciele człowieka") wziął na swoje ramiona cały nasz grzech w chwili, gdy z własnej woli zmarł na krzyżu. Zrobił to, abyśmy byli zupełnie uwolnieni od kary za nasze czyny. Złożył nieporównywalną z niczym ofiarę - był bity, upokarzany, chłostany i ukrzyżowany za nas. Później, po trzech dniach, zmartwychwstał. Teraz prosi nas, abyśmy odpowiedzieli na Jego poświęcenie zapraszając Go do naszego życia.

Jezus Chrystus był najprawdziwszym mężczyzną, który kiedykolwiek żył. Ludzie nie zawsze w to wierzą, ale to prawda. Więc, jeśli zapraszasz Go, aby wszedł w twoje życie, zapraszasz Tego, który najlepiej z wszystkich ludzi wie o byciu mężczyzną. Pomoże ci stać się prawdziwym mężczyzną - nie w wersji z Hollywoodu - ale kimś o wiele wartościowszym i cenniejszym dla innych ludzi.

Jak wygląda taki prawdziwy mężczyzna? Nie jak wilk (ktoś, kto dba jedynie o własne interesy), ale raczej jak pasterz - ktoś, kto troszczy się o pomyślność innych. Kiedy dojrzewasz w swojej relacji z Chrystusem, odkrywasz coraz lepiej, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną. A Chrystus zmieni twoje myślenie o kobietach i sposób, w jaki je traktujesz.

Możesz rozpocząć swoją relację z Chrystusem, która będzie trwała wiecznie. "Gdyż tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (Jan 3:16). Wiara oznacza zaufanie. Kiedy ufasz albo polegasz na ofierze, którą Chrystus złożył za ciebie, otrzymasz życie wieczne - związek z Bogiem, który rozpocznie się teraz i trwać będzie wiecznie. Jeżeli jest to teraz pragnieniem twojego serca, oto przykładowe słowa, które możesz powiedzieć Bogu:

Drogi Boże, wyznaję, że zgrzeszyłem przeciwko Tobie. Dziękuję Ci za to, że poniosłeś na krzyż cały mój grzech. Pragnę otrzymać Twoje przebaczenie. Chcę wejść z Tobą w relację. Zapraszam Cię, abyś wszedł do mojego życia jako mój Zbawiciel i Pan. Proszę, abyś uczynił ze mnie takiego, jakim chcesz, abym był.

Pozdrawiam.




(4233)
M.data: 21.07.2008, godz: 19:25

Do Samotna
Lekarstwem na samotność jest wyjście do ludzi.A że boli to jest oczywiste bo nikt nie jest stworzony do życia w pojedynkę. Pozdrawiam i życze odwagi w wychodzeniu do drugiego człowieka.

(4232)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 21.07.2008, godz: 15:56

Jak mozna powiedziec ze Bog jest okrutny. Jesli w glowie zalozysz ze Bog jest Miloscia i tylko On to zobaczysz wszystko w innym swietle. Zobaczysz, ze to Twoje plany i oczekiwania Cie rania. A jak uklekniesz i ucalujesz Krzyz Jezusa i szepniesz ufam i zaczniesz sie modlic to zobaczysz ze to Bog jest bardziej czuly, wierny i kocha bezinteresownie niz Ty. W trudnych chwilach radze wziac rozaniec i modlic sie i uciekac do Maryi. Moze pomoca byc takze Ewangelia, szczegolnie te fragmenty o uzdrawianiu przez Jezusa.

Powiedzcie, dlaczego Jezus do uzdrowionych mowil tylko nikomu nie mowcie co to znaczy?

(4231)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej