Miałam ostatnio bardzo symboliczny sen.
Plaża, nad oceanem. Wieczór i...
Jeśli chcesz posłuchać snu muszli...
Kliknij... www.dar.religia.net
Z wakacyjnym pozdrowieniem w sercu lata...
Podziel się i swoim „snem...” :)
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji
(4030)
mam pytanie... jeśli ktoś może mi pomóc byłabym wdzięczna...
czy ktoś wie ktory święty jest od choroby tj. zaburzenia osobowości (lękowe), depresja czy zachowania schizofreniczne, ogolnie od zdrowia psychicznego?
proszę mi udzielic odpowiedzi lub przysłac modlitwę, ktora pomoże mi w przezwyciężeniu pewnego problemu...
odpowiedzi prosze kierowac pod adres:
czystajaklza.szczyt@wp.pl
dziekuję za pomoc!
bedę pamietała o was (tobie) w modlitwie... (4029)| Trawiasta | data: 27.06.2008, godz: 15:50 |
Do Magdy :)
Ciesze sie ze masz motywacje zeby dzialac. To bardzo wazne zeby sie nie poddawac. Tak trzymaj :)
Masz duzo racji w tym co piszesz, o wychowywaniu dzieci. Powiem Ci, ze gdyby moja sytuacja ekonomiczna była inna, zdecydowalabym sie na zalozenie rodziny znacznie wczesniej. Moim wielkim marzeniem jest miec kilkoro dzieci, duzy dom, kuchnie z wielkim drewnianym stolem, przy ktorym bede mogla przyjmowac gosci i podawac moim bliskim posilki. Rodzina to najpiekniejsza rzecz jaka moze przytrafic sie czlowiekowi :)
Co do tej blokady, zastanawiam sie nad tym co Ci doradzic. Mysle ze kazdy z nas ma w sobie takie blokady; w zaleznosci od tego jaki bagaz niesiemy, jakie obciazenia wynieslismy z rodzinnego domu... Ja tez mam takie blokady, w co wiele osob nie chce wierzyc, bo na codzien jestem osoba towarzyska i nie mam trudnosci z nawiazywaniem kontaktow z ludzmi. Ale mam.
Mysle, patrzac na siebie, ze kazdy z nas powinien starac sie zadac sobie pytanie dlaczego we mnie ta blokada? ten lek? przeciwko komu jest skierowany? czego dotyczy? Jakich sytuacji? a potem trzeba przywolac taka sytuacje ktora blokuje CIe i przezyc ja w calosci, przygladajac sie jej i analizujac. Ty sama bedziesz wiedziec w pewnym momencie co jest przyczyna lęku i co sprawia ze sie blokujesz.
Jest takie powiedzenie "jesli chcesz pokonac strach musisz go poznac i oswoic" - cos w tym jest. Sama rozeznaj w sobie, co sprawia CI trudnosc i co powoduje ze tracisz wiare w siebie. To trudne na poczatku, ale potem jest o wiele latwiej.
Jesli Ci bedzie bardzo trudno to proponuje Ci kontakt z psychologiem. Dlaczego? Bo latwiej jest komus obcemu, zaprawionemu w pracy z czlowiekiem, przyjrzec sie z boku temu co mowimy i robimy, pomoc naprowadzic na wlasciwe wnioski.
Bezplatna pomoc i wsparcie mozesz uzyskac w tzw Osrodku Interwencji Kryzysowej - w kazdym wiekszym miescie powinien byc taki osrodek, pomoc jest udzielana calodobowo i anonimowo i bezplatnie.
mozesz sprobowac zapytac tez w takim osrodku interwencji gdzie mozna udac sie w celu skonsultowania sposobu pisania cv - z tego co wiem jedna z fundacli pomagajaca tylko kobietom w znalezieniu pracy rozsylala po osrodkach interw kryzysowej informacje o kursach,szkoleniach itp.
a jesli chodzi o postawe "nie zalezy mi"..
nie moge sie do konca zgodzic z Mery. Postawa "nie zalezy mi" to inaczej tzw tumiwisizm czyli lekcewazenie. Jesli sie starasz o prace nie wolno Ci pokazac ani grama lekcewazenia. Co innego przyjecie postawy luzu, swobody i pewnosci siebie. Tu sie z Mery moge zgodzic. Ale jest zasadnicza roznica miedzy okazywaniem braku zainteresowania "... i wlasciwie to mi wszystko jedno czy dostane te prace czy nie" a swoboda i podejsciem bezstresowym.
Po co isc na rozmowe o prace, po co zajmowac czas potencjalnego pracodawcy, po co tracic czas swoj i energie skoro tak naprawde wisi Ci to czy dostaniesz prace czy nie? to bardzo niedojrzala postawa. jesli sie starasz o prace, musisz wiedziec czego chcesz. Musisz miec jasno okreslone oczekiwania wobec pracodawcy i w trakcie rozmowy je zaprezentowac. Oczywiscie sa rozne sytuacje ale chodzi o to zeby nie traktowac tego zbyt lekko. Bo moze wyjsc lekce - waząco. A to przeciez nie o to chodzi prawda?
Magdo, trzymam kciuki. Daj znac jak Ci poszlo :)
Pozdrawiam cieplo (4028)| magda | data: 27.06.2008, godz: 15:21 |
Mary, będę pamiętała o twoim sposobie na stres :) dzięki wielkie.
Spodobał mi się :) (4027)| magda | data: 27.06.2008, godz: 15:18 |
Chcę napisać, że wszystko co piszę jest prawdą oprócz tego, że zmieniłam płeć swoim dzieciom. Bardzo was przepraszam ale zrobiłam to w obawie, że ktoś ze znajomych może mnie skojarzyć i śmiać się z moich rozterek.
Ale jak to mówią, kto nie umie kłamać, zawsze zrobi to nieudolnie. Przepraszam.
Poza tym zrobiłam sobie dzisiaj zdjęcia, powiedziałam Panu fotografowi,że to ma być najlepsze zdjęcie jakie zrobił w swoim życiu :) bo od tego zależy ,,moja przyszłość"
Żeby tylko nie dopadł mnie dół psychiczny, bo wówczas nawet z łóżka nie chce mi się wstać, pozdrawiam.
(4026)
Magdo, zazdroszczę Ci :) Dla mnie dobrym sposobem na stresy przeróżnych rozmów kwalifikacyjnych jest próba podejścia do każdej z nich na zasadzie "w sumie, to mi nie zależy". I to działa. Jeśli mi nie zależy bardzo, to się nie stresuję bardzo. Uda się? To dobrze. Nie uda się? Też dobrze. Przez to jestem luźniejsza, uśmiechnięta (no, bo co mi zależy?), mam otwartą głowę do dialogu i w efekcie... robię dużo lepsze wrażenie na rozmówcy. Spróbuj - może i Tobie się uda. Oczywiście to nie znaczy, że naprawdę olewam sprawę - to po prostu mała próba oszukania emocji. Powodzenia. (4025)
Drogi tomie, naprawdę 26?
dla mężczyzny..jeszcze młody i ciągle masz szanse.
co do Twojej inteligentnej wypowiedzi..
(a propos, masz podobny styl pisania , sposób wyrażania i nawet dylematy do Piotra.. ;)
Cóz, są rzeczy ważne i ważniejsze.. trzeba umieć je pogodzić
Wiadomo praca to podstawa bytu i rozwoju ...ale wiadomo nadmiar obowiązków nie sprzyja samotnym takim jak Ty ;/ więc w takich wypadkach zostaje Ci nawiazywanie znajomosci internetem:) no cóz, dziś zupełnie normalne:).. są i takie udane-sfinalizowane znajomosci!
tylko! trzeba mieć czas na poznanie się..
inaczej zostanie przebywanie w towarzystwie samych panów ;)..
Własciwie skoro nie masz czasu i mozliwosci na znajmosci z paniami, to chyba nic dziwnego ze jesteś ciągle sam?.... i nawet trudno zeby pojawiła się dziewczyna ot tak, bo gdzie ją poznasz, na ulicy? (fajnie byłoby:)
dobrze ze sie modlisz, Pan Bóg pomaga ale my musimy więcej z siebie dać:)
te dziewczyny które interesują sie marką samochodów(partnera) wiadomo, jakie mają priorytety..
Oczywiscie zgadzam sie z tym! tez takie znam i czasem im sie udaje znalezc podobnych sobie, tych chłopców którzy tez nie chcą "biednych" dziewczynek..
Nie patrz na takie.. czasem trzeba z czegos zrezygnowac na rzecz ważniejszych cech, Jak ktos napisał wczesniej :osoby samotne czasem nieswiadomie tworzą sobie "ideała" który nie istnieje..a przeciez są tez miłe, zadbane( nie typowe lalunie) mądre dziewczyny,mozna powiedziec "zwyczajne",
Twoi niektórzy znajomi koledzy na pewno mają swoje połówki , prawdziwe kobiety a nie wojowniczki ich portfela:)... Ja bym była raczej optymistką na Twoim miejscu, jestes zaradny, pewnie masz dobry zawód..
przy tym wszystkim żebyś nie mierzył az tak wysoko (tzw mania wyższosci)bo wtedy na prawde trudno spotkać "swojego" ideała.. czasem status zawodowy, fakultety a dobre serce zdolne do kochania- nie zawsze idą w parze..
ideałem byłoby to wszystko pogodzić i stworzyć piękną zdrową rodzinę.... jakie piekne a jakie trudne...trzeba wiele bezinteresownego daru z siebie w prawdziwej miłości. kochać nie "za coś" ale kochać "kropka"..
Uczmy sie każdego dnia kochać w małych gestach..
więc zycze Ci samych dobrych spotkań na drodze..:)
(4024)
Przepraszam, to jest mój poprawny adres (4023)| magda | data: 27.06.2008, godz: 08:50 |
Do Trawiastej - dziękuję Ci ogromnie za słowa pochwalne dla kobiet wychowujących dzieci. Czujemy się doceniane.
Nie zrobiłam kariery zawodowej i mam z tego powodu poczucie, że jestem mniej warta od innych, a niektórzy nazwią mnie kurą domową, ale gdyby cofnął się czas i miałabym jeszcze raz wybór, czy praca czy wychowanie dzieci, ani przez chwilę nie byłoby zawachania - dzieci.
Jestem z nich dumna, są to młodzi, odpowiedzialni ludzie o wrażliwym sercu, dla których ważniejsze jest BYĆ niż MIEĆ (będą to wspaniali mężowie i ojcowie)
Dzisiaj napisałam CV i list motywacyjny, w poniedziałek wysyłam do pracodawcy :)
Najtrudniej jest mi przekonać siebie, że nie jestem najgorsza, a wszyscy ludzie nie są ode mnie lepsi. Jak pokonać tę blokadę, która może przeszkoszić na rozmowie kwalifikacyjnej ? (4022)
Do Danusi i Kariny, oczywiście zwracam uwagę na wygląd, nie byłbym mężczyzną gdybym nie zwracał, taka już nasza natura, ale nie stawiam tego na pierwszym miejscu, czasem wystarczy, że dziewczyna potrafi sie odpowiednio ubrać i zadbać o siebie, by już zwracać na siebie uwagę. Co z tego, że dziewczyna jest ładna ale nie można z nią normalnie porozmawiać, a jedyne czym się interesuje to samochody (zwłaszcza samochodami adoratorów)? Miałem okazję spotykać się z taką, więcej nie mam zamiaru ! Kolejna rzecz to, to że nie użalam się nad sobą, po prostu troszkę zdziwił mnie wątek Danusi która zastanawia się czy być z chłopakiem, co prawda interesującym ale jednak nie pasującym do jakiegoś "wzorca" wyglądu, z tego też powodu zacząłem się zastanawiać czy ja jako chłopak o przeciętnym wyglądzie mam jakieś szanse?
Odnośnie, tezy Kariny to ja często odnoszę odwrotne wrażenie, tzn. że trudno znaleźć wolną, fajną dziewczynę, ale to zapewne wina miejsc w których przebywam tzn. studia stricte techniczne na których są w zasadzie sami faceci! no i teraz praca, też sami faceci ... szkoda, ze w mojej okolicy nie ma takich spotkań bo nie zaprzeczam ale chętnie bym się wybrał, gdzie mógłbym poznać miłe normalne dziewczyny. Dyskotek itp. mam dość... Podaje maila, jeżeli ktoś chce podyskutować zapraszam. Pozdrawiam (4021)
do M
ja akurat nie byłam na spotkaniu tylko dostałam taka informacje ze jest i potem dowiedziałam sie jak było od pewnej dziewczyny która była zawiedziona ze był tylko jeden chłopak.... do rzeszowa nie mam tak blisko, 60km
uważam ze panowie maja lepiej bo moga spotkac wiecej wolnych kobiet niz na odwrót, jak pisałam, gdzie sie nie obejrzec, na dyskotece czy na innych wyjazdach pielgrzymkach.. zawsze wiecej kobiet a samotnych meżczyn jak na lekarstwo, moja siostra to tez zauważyła gdziekolwiek pojdzie.. widac oni sie nie ujawniają, nie jeżdzą i nie chodza na zabawy, spotkania itp...
a gdyby tylko wiecej wychodzili sami z domu, mieliby wieksze szanse i dziewczyny by skorzystały z nowych znajomosci;). w tamtym roku byłam po raz trzeci z chłopakiem na rekolekcjach, gdzie znowu było 4 panny w wieku 27-35 lata, zadnego kawalera!
i jak one mają kogos poznać? nie wiem gdzie Ty szukasz swojej połówki ale polecam CI chocby rekolekcje wyjazdowe gdziekolwiek w polsce..a zobaczysz ze spotkasz tam przynajmniej 2-4 wolne dziewczyny. A czemu niektóre nie dają szansy? hm... to indywidualna sprawa.. i tyczy sie to bardziej tych "swiatowych"...
tez spotykam sie z tym ze samotni nie dają szansy...to działa w obie strony..jakiś lęk paralizuje ludzi przed odpowiedzialnością.. niektórzy zbyt długo byli sami i boja sie cos zmieniać, chcieliby miec dziewczynę/chłopaka ale powaznych rzeczy sie obawiają, są ciągle niezdecydowani...niedojrzałość to powazna przeszkoda, gdyz zawiera lęk, obawy..pozdrawiam
(4020)| Ela | data: 26.06.2008, godz: 20:14 |
Proszę o modlitwe, abym odnalazła pokój serca.
Jezu ufam Tobie. (4019)| M. | data: 26.06.2008, godz: 18:15 |
Do Karina
U was w Rzeszowie? Hmm.to całkiem niedaleko mnie;)Co do dziewczyn to co z tego że jest jeszcze dużo wolnych jak wiele z nich jest nieprzystępnych i bardziej wolą się bać być z kimś niż dać sobie i drugiemu szansę.Ciekawym czemu uważasz że faceci są w lepszej sytuacji od was? Ja w ogóle tak nie uważam,to faceci mają gorzej bo nieraz sie starają i zabiegają o dziewczynę a na końcu dostają przysłowiową figę i rozczarowanie.Dzisiejsze dziewczyny inaczej myślą niż 10-20 lat temu i to ich myślenie jest niestety gorsze jeśli chodzi o pewne sprawy chociaz nie mówię że wszystkich bo nie lubię uogólnień.A poza nawiasem to fajnie by było gdyby jakieś spotkanie miało jeszcze miejsce kiedyś w Rzeszowie bo na tym o którym piszesz nie mogłem być czego przyznam żałuję. Pozdrawiam (4018)
Ago jezeli mezczyzna modli sie za Ciebie to jest to cos wspanialego. Ukleknac razem i odmowic rozaniec to cos pieknego. Wiecie ostatnio modle sie do Sw Jozefa aby sie mna zaopiekowal. Aby pustka po moim tacie alkoholiku On zapelnil. Aby braki w bozym postrzeganiu swiata On wyprosil u Boga. Jezeli macie rany to uciekajcie sie do swietych naszych patronow.
Mariuszu dziekuje za Twoje wpisy dzieki nim moge poznac co mysli mezczyzna. Kiedys mialam nieodpowiednie patrzenie na wiele spraw. Mowilam cos i patrzylam na reakcje i widzialam ze moje wypowiedzi sa nieodpowiednie. Ale ja dopiero raczkuje w dojrzalosci.
Przeczytanie wspolnie ksiazki a pozniej dzielenie sie to cos pieknego. (4017)| alina, lat 38 | data: 26.06.2008, godz: 16:02 |
Do Agi !! jestem pod wrazeniem Twojej wypowiedzi. Ja też szukam. Ciągle się modlę. Wierze ze Bóg mnie wysłucha. Wraz z twoim listem wzmocniła sie moja wiara. Gratuluję i życzę Wam -Tobie i Krzyskowi szczęścia. (4016)| Trawiasta | data: 26.06.2008, godz: 13:08 |
Magdo poszukująca pracy!!!
TAK TRZYMAJ!!! Ciesze sie ze cos robisz, bo pamietaj ze jak czlowiek nic nie robi to jest strasznie meczace, w efekcie umiera w nas chec walki, wola zmian...wszystko.
Ja za soba mam etap leczenia depresji, ktora bardzo dlugo sie mnie trzymala. I powiem Ci ze bardzo mi w tym pomogla praca. Fakt ze moglam cos robic, za cos bylam odpowiedzialna, ze ktos potrzebowal mojej pomocy, bylam uzyteczna - to bardzo pomagalo. Ale rowniez w domu. Sprzatanie,gotowanie,wymyslanie udogodnien w kuchni - to niby takie byle co, ale dla kobiety to niezywkle WAZNE dzialania. Bo dom to nasze gniazdo, nasze serce. Jestesmy istotami domowymi, nie kurami, ale istotami i kazdy obowiazek traktujemy powaznie. Jesli nie mozemy znalezc pracy jest nam trudno i te obowiazki czesto zamieniaja sie w kare czy sa tak przykre ze ciezko nam je wypelniac. Mnie w takiej sytuacji pomoglo oddawanie tych emocji i przezyc, tego zranionego serca swojego, Bogu. Bylo mi przynajmniej lzej i moglam sie latwiej koncentrowac na pracy, przezwyciezac swoja slabosc.
Zycie kobiety nie jest proste ale jakze piekne...marze o tym zeby moc wychowac swoje dzieci i byc w domu z nimi, spelniac sie jako matka. Wierze ze kiedys mi sie to uda. Wiem ile trudu kosztuje wychowanie dziecka bo jest nas w domu czworka, moja mama naprawde wiele musiala dla nas poswiecic, poswiecila z wielka miloscia i radoscia. Dlatego szanuje bardzo wszystkie kobiety ktore maja dzieci, wszystkie dojrzale matki szukajace pracy - i kibicuje Wam, kobiety, bo wiem, ze jestescie potrzebne. Nam, przed 30 i po 30, potrzebuje Was spoleczenstwo bo dojrzala kobieta moze wniesc wiele dobra i spokoju, madrosci zyciowej i radosci, doswiadczen w zycie innych ludzi.
Sciskam Cie mocno, Magdo, jestem przekonana ze uda Ci sie znalezc prace. I jestem z Ciebie dumna, zenie czekalas do poniedzialku zeby zaczac cos robic dla siebie. Zrobilas to juz teraz. Wspanialy przyklad dla reszty :)
dobrego dnia! informuj nas jak Ci idzie :) (4015)
do Toma, czy Ty nie patrzysz na wygląd dziewczyny? :)Oj cos panowie.. sie zaczęli użalac nad swoim losem;P, zamiast solidnie wziasc sie do pracy:)..uzbroic w cierpliwość ... gdzie sie nie obejrzec to wiecej wolnych kobiet, na rekolekcjach.. innych wyjazdach panów samotnych brak..a jak sie pojawi to 1;5.. taki wybór..:)) hm.. nie narzekajcie panowie, i tak jestescie w lepszej sytuacji;) a takie ponure myślenie na pewno nie pomoze wam zdobyc niewiesciego serca.. przecież nie tylko wy macie problem;) takie hedonistyczne czasy nastały.. podobno dawniej ludzie parowali sie na weselach..:) a teraz są media, internet..i tak zle i tak ciężko..;) głowa do góry... kazdy znajdzie swojego/ją... ale trzeba sie bardzo starać.
a dlaczego na spotkanie zródełkowe nie chcą przychodzić... ?
u nas bylo raz w rzeszowie, przyszlo 5 dziewczyn i jeden chłopak! szczęśliwiec! ;)) (4014)| magda | data: 26.06.2008, godz: 08:12 |
Dziękuję Wszystkim za piękne słowa. Życzliwe słowa leczą.
Pod ich wpływem nauczyłam się wczoraj 50 potrzebnych w administracji skrótów.
Komputer i internet nie są mi obce, ale dzisiaj poproszę córkę o ściągnięcie programu- mistrz klawiatury.
Jak będę w czymś dobra, to wróci może poczucie własnej wartości.
Wspierajcie mnie myślami - pozdrawiam serdecznie.
(4013)
Witajcie:)
A ja poruszajac temat samotnosci i wychodzenia z niej powiem Wam ze spotkalam wlasnie dzieki Adonai poprzez zrodelko Przyjaciela jakiego nie mialam nigdy wczesniej.
Zaczelo sie dosc nietypowo;)
Bylo to w lutym zeszlego roku,kiedy znalazlam jego wpis,pozostawiony na zrodelku w dziale " poznajmy sie ". On nie pisal o zadnych wymaganiach kogo szuka,tylko ze chcialby porozmawiac,znalezc odrobine ciepla,zrozumienia.I wiecie brak tych oczekiwan wzgledem drugiej osoby mnie nastawil pozytywnie,nie odstraszyl i zdecydowalam sie do niego odezwac,tak zwyczajnie,po prostu chcialam zobaczyc czy moze ma jakis problem i potrzebuje rozmowy.
Zaczelismy rozmawiac,okazalo sie,ze owszem mial pewien problem,wyszlismy od calkowitej szczerosci,otworzenia sie i zaufania.
Ja wtedy wcale nie szukalam przyjazni,bo zdawalam sobie sprawe ze to nie ten czas,ze nie umialabym dac siebie drugiemu czlowiekowi.Bylam w obciazeniu psychicznym,niedlugo mialam sie udac do szpitala na leczenie,operacje i ciazylo mi to wszystko,wiec zdawalam sobie sprawe ze nie jest to dobry czas na zawieranie nowych przyjazni.Ale zycie jest nieprzewidywalne..moze zaskoczyc i o to przyklad.
Chcialam z nim porozmawiac,pomoc w miare mozliwosci,jeszcze wykrzesac z siebie takie okruchy i mimo wszystko sprobowac dac cos z siebie drugiemu.
A pozniej chcialam odejsc.. zakladalam tymczasowa obecnosc.
Przyjazni w ogole nie przewidywalam i bardzo sie zaskoczylam.
Czas kiedy mialam isc na operacje coraz bardziej sie zblizal,a ja czulam sie przygnebiona,balam sie bolu,tym bardziej,ze wiem czym on jest,przeszlam wiecej operacji i swiadomosc tego bolu mnie paralizowala.
Krzys poprosil o numer telefonu,juz wczesniej,ale nie chcialam zabardzo mu dac,jednak gdy bylam przed samym pojsciem do szpitala poprosil o numer ponownie,dalam mu.Obiecal ze zadzwoni.
Telefon byl jedyna rzecza laczaca mnie ze swiatem kiedy bylam na oddziale chirurgii i ortopedii to tez Krzys z tego korzystal.Zaskoczylam sie kompletnie,kazdego dnia pisal do mnie po kilkanascie smsow,pisal kazdego dnia przez te 3 tygodnie keidy tam lezalam w szpitalu,zadzwonil tez raz ale tak porzadnie 2 dni po mojej operacji,rozmawialismy ponad 40 minut i to byla nasza peirwsza telefoniczna rozmowa.
Bylo to dla mnie czyms niesamowitym,chlopak do ktorego ja napisalam chcac jemu cos dac od siebie,pomoc rozmowa,pomogl tak bardzo mnie,czego sie nie spodziewalam.A znalismy sie ponad miesiac,jedynie miesiac i to wylacznie na odleglosc.Dostalam od niego wielkie wsparcie gdy bylam w szpitalu,tak mnie to cieszylo ze on rozumie,sam kiedys byl w szpitalu wiec po czesci wiedzial jak to smakuje.Tylko ze jego nie operowano.Mysle ze Bog postawil mi go na drodze i bylo to wielkim darem,balam sie tego leczenia,a Krzys swoja obecnoscia pomogl mi je przejsc choc byl daleko to jednak tak blisko,duchowa obecnoscia towarzyszyl.
Zdumiewalo mnie to i zdumiewa do dzis ze chlopak z ktorym znalismy sie ponad miesiac potrafi sie tak troszczyc,dac oparcie i cieplo drugiej osobie.
Dodam,ze Krzys i ja mielismy kompleksy,zanizona ocene wlasna,i oboje czulismy pustke w sercach.I pod wplywem wzajemnego kontaktu ja i on sie zmienilismy.Naprostowalo sie to i moja samoocena wydzwignela sie do gory,jestem po wypadku owszem,wiec fizycznie na tym trace,na atrakcyjnosci,bylam tego swiadoma,ze nie kazdy zaakceptuje wyglad,sposob chodzenia,szczerze mu powiedzialam wiele rzeczy,a on nei przekreslil mnie,zaakceptowal taka jaka jestem i widzial wnetrze,serce,cieplo,a nie sam wyglad.Od pierwszej rozmowy przez komunikator minelo wiele czasu,doszly rozmowy telefoncizne,listy,a od grudnia takze spotkania.I zrodelko stalo sie poczatkiem poznania,nawiazania kontaktu,a zaaowocowalo wielkim dobrem.
Ja i on czulismy sie samotni,pragnelismy z serca milosci.Ale mimo swoich niedoskonalosci,slabosci otworzylismy sie na siebie.Dalismy szanse poznania.
Ostatnio okazalo sie ze wzajemnie za siebie dziekujemy Bogu i kazde z osobna to czynilo nawet o tym nie wiedzac.
Przyjaznimy sie i ciagle poznajemy wciaz i dalej.
Tylko ze ja widze i wiem,ze jemu zalezy takze na czyms wiecej,niz przyjazn,zalezy mu zebym go pokochala.Modli sie o to bo sie przyznal.A ja tez pragnelabym zeby Bog napelnil mi serce miloscia.
Mam jeszcze ta niesmialosc,powoli sie ucze przelamywac blokady,boje sie tej niepewnosci ktora czuje w uczuciach,chcialabym miec serce zalane miloscia i czekam zeby to sie stalo.Modlilam sie tez o milosc do Boga,prosilam w intencjach.
Przedtem zakochalam sie w kims ale ten ktos nie chcial,nie zalezalo mu tak jak mi,bal sie,ze jestem po wypadku i byloby za trudno prowadzic wspolne zycie.Nie chcial a nic wymoc takze nie mozna,milosc daje wolnosc.Takze musialam sie z tym pogodzic.Przecierpialam to bardzo.Dlatego teraz jest mi trudniej pokochac,nie czuje stanu zakochania jak wtedy.Teraz czuje inaczej.
Wprawdzie nie wiem jak sie to dalej potoczy,moze bedzie nam dana ta milosc,poki co spotykamy sie i poznajemy a co bedzie dalej? Zycie pokaze..
Ale chcialam Wam powiedziec,to ze sie poznalismy,zaczelismy rozmawiac i byc dla drugiej osoby bardzo nas ubogacilo,wiele nam dalo.Zmienilismy sie oboje.Chociazby to,ze on odbudowal moje poczucie wartosci,swoja postawa.Pokazal mi ze moge sie podobac chlopakowi.Ze komus na mnie zalezy.I powiem Wam ze czuje sie przy nim bardzo kobieco,on jest szczuply,ale potrafi dac oparcie i zapewnic bezpieczenstwo,jest meski,potrafi pocieszyc gdy jest taka koniecznosc,wlac otuche.Oboje mozemy o wszystkim porozmawiac,ufac sobie.On natomiast stal sie odwazny,otwarl sie i nauczyl byc silniejszym.Jak mowi zyskal takie zycie w sobie i radosc.I nauczyl sie wyrazac swoje zdanie w konfrontacji z rodzicami,ktorzy nie chcieli zbyt zebysmy sie widywali.Dzieli nas 170 km. I spotykamy sie w miare mozliwosci.
Ale dzieki Adonai i zrodelku sie poznalismy i uczymy sie tak wiele jak jedno dla drugiego byc.A zaczelo sie tak niepozornie,mialo byc tymczasowymi rozmowami,a stalo taka przyjaznia o ile nie czyms wiecej;)
Takze wierzcie,probujcie,nie wiecie skad przyjdzie przyjaciel a moze ukochana osoba na ktora czekaliscie:) Tylko otworzcie sie na drugiego czlowieka,i nie miejcie takiego silnego progu oczekiwan wzgledem drugiego czlowieka.On nie pisal kogo szuka,a ja nie wiedzialam kogo chce spotkac i zwyczajnie sie odezwalam zeby porozmawiac,dac te troche ciepla ktorego szukal i zrozumienia a prosze co wyniknelo;) ?
Napisze jeszcze,ze przede mna sa kolejne leczenia,operacje,a jemu mimo wszystko zalezy na mnie i nie boi sie ze byloby za trudno razem budowac rodzine i isc przez zycie.Wiem takze ze w obliczu tego cierpienia bede miala przyjaciela,ktory do mnie wyciagnie reke,bedzie,a tego zawsze sie balam,ze przez ten bol bede przechodzic sama i nie bedzie kogos kto przytuli,potrzyma za reke zadzwoni,poza najbliszymi( babcia,rodzice) Ale Bog postawil mi Krzysia na drodze.Juz wtedy przed pojsciem do szpitala,takiego przyjaciela w nim znalazlam,i wiem,ze mi pomoze,nie odejdzie.Latwiej bedzie mi przejsc te wiele operacji,bol.Nie chcialabym tego znosic sama,latwiej z druga osoba.
Dzieki Ci Jezu za wszystko co mi dajesz,za tych ktorzy sa mi tacy bliscy,za milosc ktora obdarowujesz,za laski ktore rozdajesz,jestem Ci za to wdzieczna,za ten bol takze ktory mnie ksztalci,wiem,ze jestes ze mna i nie opuscisz mnie.I dziekuje Ci sercem,ze moglam Cie spotkac Ciebie Jezusa Eucharystycznego w Hostii.To bylo olbrzymie przezycie dla mnie.I poczulam Cie mocno,odczulam Twoja milosc,i te ukojenie ktore mi rozlewales.Poczulam jak sie troszczysz i ten pokoj ktory zostawiasz w sercu,te olbrzymie cieplo...i lagodnosc.. a bylo to wsrod bolu,kiedy lezalam tak bezwladnie na lozku i Ty przyszedles do mnie.Wtedy Cie poznalam poznalam naprawde..
I niech to jest swiadectwem dla wszystkich.Dotykajac bolu poznalam naprawde Jezusa,teraz nie boje sie juz cierpienia,bo zlanczam je z cierpiacym Chrystusem.
I jak dobrze ze to zrozumialam,sens cierpienia,bo jeszcze sporo mam go przed soba..
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)
(4012)
Jestem z Grudziądza jeśli jakieś małżeństwo ma ochotę wstąpić do domowego kościoła lub chce dowiedzieć się z "czym to się je" to zapraszam bardzo z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że bardzo umacnia to małżeństwo i naprawdę Bóg jeszcze bardziej błogosławi jeśli znajdą się zainteresowani to proszę o kontakt telefoniczny lub mailowy tel.792-760-207.Po rozmowie czy telefonie a nawet spotkaniu do niczego Was to nie zobowiązuje ostateczna decyzja należy do was,podaje także stronę Domowego Kościoła abyście mogli sobie poczytać http://www.domowykosciol.diecezja.torun.pl/ z Panem Bogiem. (4011)| ania, lat 24 | data: 25.06.2008, godz: 23:25 |
no to i ja przyłączam sie do grona szukających pracy. Nie jest łatwo, ale nie poddaję się:) Pozdrawiam! (4010)| Do_Admina | data: 25.06.2008, godz: 23:07 |
Skoro tak, to może sprawdzić warto, czy są samotni w Małopolsce? ;-) (4009)
W Łazienkach na spacerze tym razem byly tylko 2 osoby - jak wiadac nie ma samotnych w Warszawie i bardzo mnie to cieszy :)
a tak na powaznie to... ech :( (4008)| minoga, lat 24 | data: 25.06.2008, godz: 21:37 |
Witam wszystkich:)
Widzę, że jest tutaj dużo osób w takiej samej sytuacji jak ja. ja też właśnie skończyłam studia, wszystko się zmieni, czas iść do pracy. Też się boję czy uda mi się znaleźć coś fajnego, czy mnie przyjmą tam gdzie chcę. wiem, że przez to, że nie jestem pewna siebie i wiele rzeczy jest dla mnie trudniejszych niz dla innych nie będzie to łatwe, ale jakoś tak od kilku miesięcy nastawiam się że nie bedzie źle. I teraz gdy już nadszedł czas ukonczenia studiów czuje strach ale wierze, że się ułoży. Zawsze sobie myśle, że tylu ludziom się udaje to dlaczego mnie ma sie nie udac? na razie mam prace ale to jest taka, ktora byla dobra na czas studiow a teraz czas zaczac pracowac w zwodzie albo chociaz tam gdzie beda potrzebne moje kwalifikacje. Prosze Was o modlitwe za moja obrone, ktora odbedzie sie 1 lipca. denerwuje sie bo nie lubie takich "przedstawien", wiem, że nie chodzi w tym o to zeby mi udowodnic, że nie zasluguje na tytuł mgr i że komisja jest pozytywni do mnie nastawiona ale i tak sie denerwuje. nie chce zrobic wstydu sobie a nie promotorowi. także jeszcze raz proszę o modlitwe.
pozdrawiam;) (4007)
Tom;;)) (Tomku) znów ten temat;) nie sugeruj się i nie traktuj wszystkich „ogólnikowo” ( z cyt. Piotra ) tj.dziewczyn..
Ludzie są sami- nie tylko dlatego ze nie maja powodzenia! czy dlatego ze nie są piekni... mysle ze uwierzyłes w pewne „skrzywienie” na ten temat!! Naczytałes sie gazet?;)
Niektórzy są tak zamknęci .. choc na pozór wyglądają na bezproblemowych.. to nie uzewnetrzniaja sie z tym ze cierpią na brak pewnosci siebie..samotnosc.. kazdy boi sie niezrozumienia i bycia samotnikiem-„dziwakiem” jak takich niektórzy postrzegają.. niektórzy z nich często nie są zdolni do miłosci, lekają sie jej.. odrzucenia.. są tak niepewni siebie,i boją sie odpowiedzialnosci!! nie potrafia nikomu zaufać..i czasem z powodu kompleksów nie wiedzą jak sobie z tym radzić... boją się wiec .. nie dają szansy na miłość.. Choc wydają sie byc mili i zdecydowani to na prawde się boją.. tego nie widac co w człowieku siedzi;)..
Mowienie ze w przypadku samotnych chlopców czy dziewczyn ..chodzi tu głownie o wygląd jest błędem!!
Ten temat był juz poruszany ostatnio... i nie są to „frazesy”(znów cyt Piotra;) ze ludzie przecietni czy mało atrakcyjni są w szczęsliwcyh zwiazkach...bo czy tylko ładni mają swoje połówki??? Moze są ludzie zwracający uwagę tylko na wygląd...to są ludzie niedowartosciowani..
ale Ty nie interesuj sie takimi dziewczynami...zobacz zwyczajne dziewczyny w otoczeniu, przecietne... nie musza być „laski” bo takie pewnie tez chcą miec księcia..(choc nie koniecznie) i to tez tyczy sie panów, którzy za bardzo patrzą na wygląd a nie na wartosci.. na człowieka.. uroda przemija!! ;)))
a poza tym...dodam ze wiele (niezbyt gorliwych katoliczek) własnie patrzy bardziej na status materialny, społeczny chłopaka.. niz na wygląd!! Często któraś mówi „moze i ładny ale..on nie ma dobrego wykształcenia, mało zaradny..słabo zarabia.. jak utrzymałby rodzinę?.. itp”
a mężczyzni znów oczekują czegos innego od kobiet..
tak wiec róznych ludzi spotykamy, z róznymi oczekiwaniami.. i nie mysl ze wszyscy samotni nie mja swoich połówek bo są mało atrakcyjni!! To medialny reklamowy spod, schemat :jestes tego warta... itp.
I wierz w to ze jest dziewczyna która patrzy troszke na wygląd;)(zadbanie) ale bardziej na serce i dojrzałość :) to ze Danusia tak napisała to jej wybór..ale spojrz dookoła siebie na inne pary, czy widzisz tylko same gwiazdy?? Bo ja nie..... wszystko co dobre wymaga zdobywania... szukaj swojej perły ale nie sugeruj sie tym ze wszystkie patrzą tylko na Twój wygląd.. wazna jest Twoja odwaga i otwartość , czasem trzeba poczekać cierpliwie..Pan Bóg wie dlaczego.....;) a zapytaj Jego ;)
(4006)
Pozycja zawiera obok wstępu dwanaście rozdziałów. Pierwszy z nich – „Dzikie serce” – stara się sprecyzować podstawowe pytania wpisane w męską duszę: „Kim jestem? Z czego jestem zrobiony? Do czego jestem przeznaczony? (...) Co sprawia, że żyjesz? Co pobudza twoje serce?”. Jednak aby odpowiedzi na te pytania zdybać, autor zaprasza do wędrówki.... a dokąd? W zasadzie na początku pada zdanie wstrząsające kulturowo przyjętym obrazem, mianowicie: „większość mężczyzn w Kościele uważa, iż Bóg postawił ich na tej ziemi, by byli dobrymi chłopcami (...) Właśnie taki mamy wzór dojrzałości mężczyzny-chrześcijanina (...) I z tego powodu serce mężczyzny ciągnie w góry, w miejsca odległe, niczym ranne zwierzę szukające kryjówki (...) Wiedzą [mężczyźni], że ich serce uciekło, ale nie potrafią złapać tropu”. W dalszej kolejności John Eldredge doszukuje się głównych pragnień męskiego serca, podpierając się historycznymi przykładami, obrazami z dzieciństwa, literaturą. Pragnienie stoczenia bitwy, pragnienie przeżycia przygody, pragnienie uratowania pięknej: „Widzicie, to nie jest tak, że mężczyzna musi walczyć; on musi walczyć dla kogoś (...) trzeba być bohaterem dla kobiety, którą się kocha”. Po czym zauważa pewną zależność: „każda [kobieta] chce, by o nią walczono (...), chce być upragniona. Chce by się o nią starano (...) W końcu każda kobieta pragnie posiadać ukryte piękno, które można by odsłonić (...)by naprawdę być piękną i cieszyć się tym”. Wszystko puentuje myśl: „Mężczyzna musi wiedzieć, że jest silny (...), że ma wszystko, co potrzeba. Kobieta musi wiedzieć, że jest piękna (...), warta tego, by o nią walczono”. Cdn. (4005)| Agnieszka | data: 25.06.2008, godz: 20:27 |
jeszcze raz do tom
Zapomniałam dodać, że pociesza mnie to, że nie tylko dziewczyny tak szukają i zadają podobne pytania. :-)
Fajnie, że faceci też.
wydaje mi się, że najgorsze są nierealistyczne oczekiwania wobec drugiej osoby, które zarówno kobiety jak i mężczyźni mają. Dlatego często zamiast dać sobie szansę ludzie rezygnują, poddają się. (4004)| gosia | data: 25.06.2008, godz: 19:32 |
Do Magda. Wiem ze szukanie pracy w Polsce nie nalezy do najłatwiejszych rzeczy, jeszcze przy obecnej korupcji i układach. Ale trzeba sobie jakos dawać rade, "szukajcie a znajdziecie". Napewno sa jeszcze uczciwi ludzie którzy chcą dać szanse innym. Własnie jestem na podobnym etapie co Ty. I znalazłam sobie na poczatek praktyke. Wysłałam pare CV do firm o prace ,dzwoniłam o praktyke i jasne nie wszyscy chca sie zgodzić. Trzeba wysłuchac odmów i liczyc sie z tym ze nikt nie odpisze na CV, ale pomimo tego nie należy sie załamywać i wierzyć ze Bóg ma cos dla nas : )
Ps. Najlepiej szukać tam gdzie sa poszukiwani pracownicy, odpowiedziec na oferty pracy( internet ..itd. ) (4003)
Witam!
Z wielką radością chciałabym Was wszystkich poinformować, że w w dniach 30 czerwca - 5 lipca 2008 roku w Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu k. Jasła odbędzie się XXI Międzynarodowe Saletyńskie Spotkanie Młodych. Więcej informacji znajdziecie na stronach: http://www.saletyni.pl/index.php?sub=news&id=226 i www.spotkania.saletyni.pl.
Pozdrawiam cieplutko! :) (4002)| :) | data: 25.06.2008, godz: 18:25 |
"Możesz być sam,
lecz nie wolno ci być samotnym.
Samotność nie może być śmiertelną raną w twoim sercu.
Tylko ty możesz coś zmienić.
Musisz swoją miłością budować pomosty
ku innym.
Pomosty miłości potrzebują dużo cierpliwości,
ale to się opłaca.
Na nich bowiem leży szczęście twoje." (4001)| danusia do Toma | data: 25.06.2008, godz: 17:31 |
Tom podasz maila? Chciałabym coś Ci wyjaśnić. (4000)
A ja tak sobie pomyślałam, że z tą samotnością u osób wypowiadających się na łamach źródełka jest chyba różnie. No bo popatrzcie moi Drodzy, nikt nie chciał opisać jak było na spotkaniu w Warszawskich Łazienkach. Pomysł fantastyczny a nikt się jakoś nie odważył napisać czy ktoś tam się spotkał i czy świetnie się bawił, bo chyba lepiej wyjść do ludzi niż siedzieć przed monitorem komputera i pisać o swojej samotności, prawda? Przez kilka dni zajmowaliśmy się samotnością "samotnego Piotra", który jednak nie odważył się podać swojego e-maila, a może w ten sposób poznałby kogoś wartościowego? Przecież w poznawaniu ludzi nie chodzi tylko o to, żeby zaraz myśleć o ożenieniu się czy wydaniu się za mąż. Nie jestem z wykształcenia psychologiem, ale gołym okiem widać, jaką krzywdę robi człowiekowi internet a raczej człowiek samemu sobie przez internet. Spotkałam się z wieloma wspaniałymi wypowiedziami na łamach tego portalu i dobrze, że on jest. Kiedyś ktoś napisał, że namawiał ludzi do wspólnego pójścia na pielgrzymkę i też nic z tego nie wyszło, a szkoda. Przyjęło się jakoś, że źródełko tworzą poprzez swoje wypowiedzi ludzie samotni a ja mam takie wrażenie że oni chcą być samotni i nadal pisać o swojej samotności. Mam wrażenie, że boją się kogoś spotkać bo nie potrafią już rozmawiać twarzą w twarz, bo wolą zamykać się w czterech ścianach i siedzieć przed monitorem komputera, bo tak jest wygodniej i łatwiej. Jest tak dużo możliwości wyjścia do drugiego człowieka, poznania go, nauczenia się czegoś od niego bo życie naprawdę potrafi być piękne. Nie zamykajcie się w swoich skorupkach, bo sami się krzywdzicie.
Jeżeli ktoś jest z kimś i cierpi z powodu zachowania czystości a chce zakładać rodzinę, to dlaczego nie zalegalizuje tego związku. Naprawdę nie ma sensu zastanawiać sie czy za parę lat ten mężczyzna będzie mi się podobał. Po co to całe rozdrabnianie się. Życie naprawdę jest krótkie i nie należy wciąż się zastanawiać tylko działać. Wypowiadają się tutaj osoby z całej Polski, pewnie że nie wszyscy mogą się ze sobą spotkać, ale gdyby naprawdę chcieli, to w poszczególnych miastach z pewnością mogłoby się kilka osób spotkać i miło spędzić czas. Zdobyć razem jakiś szczyt albo pokonać trasę rowerową albo iść do kina. Sposobów na pokonanie samotności jest naprawdę dużo, trzeba tylko chcieć otworzyć się na drugiego człowieka i tego Wam Wszystkim życzę.
Mam nadzieję, że Maciej spędzi urlop ze znajomą a samotny Piotr znajdzie w sobie odpowiednią ilość odwagi i pokona nieśmiałość. Pozdrawiam (3999)
Elu to powolanie juz zaczelo kielkowac kiedy bylam na studiach. Niestety nie bylam na tyle otwarta zeby z kims o tym porozmawiac. Jak jezdzilam na rekolekcje to inni dawali mi sygnaly, ale ja balam sie. Ksiadz zapytal "co z Twoim powolaniem? Nie potrafilam konkretnie z nim rozmawiac. Problemy dnia codziennego nie sa przyczyna mojego pragnienia. Ale coraz bardziej wiem ze chcialabym pracowac dla Jezusa. Nawet teraz oddaje kazdy dzien pracy Jezusowi. Codziennie odmawiam rozaniec i prosze o rozeznanie powolania. Moze na pielgrzymce bede miala okazje szczerze porozmawiac i modlic sie o swiatlo. Zamierzam tez pojechac do benedyktynek i tam porozmawiac. Naprawde to jest trudne, ale narazie skupiam sie na obecnych obowiazkach. Wiem jedno potrafie byc posluszna, a nawet mam radosc kiedy spelniam np kolezanki polecenie. Pozdrawiam. (3998)| Marta | data: 25.06.2008, godz: 14:58 |
Magdo! Walcz o siebie i swoje marzenia!!! Nie poddawaj się myślom, że nikt Cię nie zatrudni - nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz!!! Sama jestem właśnie na etapie szukania pracy... Nie mam również doświadczenia i jak na razie nikt nie odpowiada na moje aplikacje, ale staram się walczyć z czarnymi myślami. Magdo, nie poddajemy się! :) Głowa do Góry!!! :) (3997)| Kasia, lat 20, e-mail: klatkak@vp.pl | data: 25.06.2008, godz: 14:30 |
PUK PUK
Jesteś tam, miłości ma?
Otwórz proszę...serce ofiaruję Tobie.
Czy przyjmiesz je i dasz mi swoje?
Ja się Twoim zaopiekuję, miłością otulę...
Tęsknię za Tobą, nie chowaj się,
czy Ty wiesz jak bardzo potrzebuję Cię :)
PUK PUK
Parę lat temu napisałam ten wiersz niby taki zwykły, mój a tak naprawdę każdy by mógł się pod nim podpisać. Każdy z nas szuka szczęscia i miłości, bo jak powiedział Jan Paweł II tylko miłość może nas uszczęśliwić :)
Ja też szukam i wierzę, że warto poczekać na tą tak ważną w życiu chwilę, spotkanie ze swoją miłością, sesnem życia :) Drogi Jacku, Tom i wszyscy szykający, tęskniący nie poddawajcie się i gorąco ufajcie Bogu. Wiem, że czasem jest ciężko, trudno co nawet wiąże się z pretensjami do Boga dlaczego ja jestem samotny, samotna znów ja nie mam nikogo a on, ona ma. Nie gniewajmy się na Pana On wie co dla nas jest dobre i w którym momencie da to na czym nam tak bardzo zależy :)
Droga Ago ja też często idąc ulicami, patrząć na te zakochane pary, słysząc od znajomych, że zakładają swoje rodziny myślę kiedy mnie to szczęście spotka :) Jesteś młodą osóbką ja też dlatego musimy cierpilwie czekać i w odpowiednim czasie spotkamy swoją miłość ja w to wierzę i myślę, że Ty też :)
Pozdrowienia i dużo radości życzę każdemu z was :)
ps. Puk puk jeśli jesteś tam Miłości ma otwórz proszę :) (3996)| Trawiasta | data: 25.06.2008, godz: 14:07 |
PS do Magdy lat 40
PRzeczytaj koniecznie Urzekającą Johna i Stasi Eldrege. Ta ksiazka bardzo mi pomogla wyzbyc sie kompleksow, uwierzyc w siebie i przede wszystkim umocnic sie w swojej kobiecosci. POLECAM CI JA Z CALEGO SERCA! (3995)| Trawiasta | data: 25.06.2008, godz: 14:06 |
Do Magdy, lat 40.
ODWAGI!!! To ze masz 40 lat nie jest zadna przeszkoda dla Ciebie w podjeciu pracy. Ba, jest nawet zaleta - dzieci masz odchowane, jestes dojrzala, znasz zycie od innej strony niz mlode dziewczeta. Nie umiejszajac oczywiscie mlodym :) Jako matka jestes odpowiedzialna, potragfisz podejmowac szybkie decyzje, umiesz znalezc rozwiazania w sytuacjach trudnych, potrafisz negocjowac. Dlaczego? Bo jestes matka, a wychowanie dzieci wlasnie takie sytuacje zaklada na codzien.
Takich cech poszukuja pracodawcy u swoich potencjalnych pracownikow. Owszem, wiek dojrzaly moze zniechecac co poniektorych.Ale jesli sie boja przyjac dojrzala odpowiedzialna kobiete to sami na tym traca.
Pamietaj, pracy jest teraz duzo w roznych dziedzinach. Z poczatku moze byc CI trudno ale sie nie zniechecaj. Sa fundacje specjalnie dla kobiet prowadzace kursy np z zakresu zakladania wlasnej dzialalnosci, kadr itp. Sa one dofinansowane z funduszy unijnych. Malo tego, sa kursy prowadzone SPECJALNIE DLA PAN PO 40 ROKU ZYCIA - bo jest to grupa ktorej trudno sie odnalezc na rynku pracy (chocby dlatego ze ostatni raz pracy szukaly 20 lat wczesniej...) - szukaj takich instytucji, bo one ulatwiaja znalezienie pracy.
Ze swojej strony doradze Ci jeszcze doksztalcaj sie sama. Niekoniecznie platne kursy. Np ucz sie codziennie 10 słów w jezyku obcym :) albo zainteresuj sie jakims programem komputerowym. I zglebiaj jego tajniki. Pozniej gdy na rozmowie o prace pracodawca spyta Cie o TWoje mocne strony, bedziesz mogla z duma powiedziec, ze jestes osoba ciekawa swiata, mimo braku funduszy na doksztalcanie sama staralas sie poprawic swoje kwalifikacje. Pracodawcom to imponuje bo swiadczy to dobrze o kandydacie.
A przede wszystkim NIE PATRZ NA SIEBIE W TEN SPOSOB! 40 lat to po prostu kolejna dekada zycia. Niesie z soba plusy i minusy, jak wszystko. U jednej osoby pokaze mocne strony, inna ze zdumieniem odkryje w sobie mozliwosci o ktorych nie miala pojecia dziesiec lat wczesniej... Kazdy z nas ma potencjal, ktory trzeba odpowiednio odkryc. NA MIARE SWOICH MOZLIWOSCI i SIL.
Bog nam dal zycie, cialo, ludzi dookola, dal nam zmysl orientacji, spryt, inteligencje. Wykorzystaj to - wierze, ze sobie poradzisz. Skoro udalo Ci sie wychowac dzieci i jeszcze masz sile na skonczenie studium i szukanie pracy, to znaczy ze jest w TObie o wiele wiecej sil i mozliwosci niz sie wydaje :)
Patrz w lustro nie na zmarszczki przy oczach czy jakies tam siwe wlosy. One sie pojawiaja, bo taka nasza natura. Patrz sobie prosto w oczy i szukaj tam swojej sily, mocy, kobiecej wrazliwosci, intuicji, odpowiedzialnosci. Szukaj tam siebie. I powtarzaj Magdzie jaka widzisz w lustrze, ze jest wspaniala kobieta, ktora zasluguje na cos dobrego od zycia, od Boga.
A potem glowa do gory i idz dalej. "Alleluja i do przodu" :)
trzymam kciuki, powodzenia! (3994)
Witam wszystkich
Bardzo często wchodze na tę stronę i czytam Wasze wypowiedzi...
Bardzo często uczę sie od Was...
Jakoś w ostatnim czasie bardzo często obił mi się o uszy temat samotności;
bardzo dobrze rozumiem tych, którzy nie mają jeszcze swojej drugiej połówki- ja również do takich osób należę....Nie powiem, że jest mi z tym łatwo; bo wcale tak nie jest wręcz przeciwnie; kiedy słyszę wiadomości z moich byłych klas- że dużomoich rocznikowych znajomych wychodzi za mąż i się zeni to jakoś tak mi smutno na sercu- nie z zazdrości czy tam ....... ale z tego, ze ja mimo, ze bardzo bym chciała mieć już swoją własną rodzinę- nie mogę tego "osiągnąć"....
Pocieszam się cały czas słowami, które niejednokrotnie powtarzają mi przyjaciele: "Na wszystko w życiu przyjdzie czas...." i mimo wszystko wierzę w to, ze Bóg ma dla mnie wspaniały plan- jeszcze lepszy od moich zamysłów i zamiarów..... Moze przez to czekanie pozwala mi bardziej zastanowić się nad tym czym rzeczywiście jest - będzie dla mnie małżeństwo........ Czy sobie poradzę?
wiem, ze takie "gdybanie" niczego nie zmieni......
sama kiedyś ""szukałam"" chłopaka--- kiedyś nawet poznałam wspaniałego gościa, który zrobił na mnie wrazenie- ja wiązałam z nim wszelkie nadzieje; zaimponował mi i chyba tak na prawdę się zakochałam, ale to wszystko było jednostronne; mimo ze ja bardzo tego chciałam, on nie zwracał na mnie uwagi....
Żyję do dzisiaj samotnie; jakoś z tym walczę- stwierdziłam, że nie będę robić nic na siłę; że poczekam- choć czekanie bardzo mnie męczy; że będę wierzyć i modlić się o dobrego męża i o wspaniałą rodzinę a dobry Bóg w końcu wysłucha mojego błagania.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i głowa do góry....
"Uśmiechajmy się do życia, a ono uśmiechnie sie do nas":0)
(3993)| Magda, lat 40 | data: 25.06.2008, godz: 13:00 |
Witam wszystkich i proszę o wsparcie duchowe i podpowiedź jak sobie poradzić w tej mojej rzeczywistości.
Mam 3 córki, nigdy nie pracowałam, bo zajęłam się wychowywaniem dzieci, trudno było iść do pracy, gdy nikt nie chciał ci pomóc w ich wychowaniu ( podkreślę, że moja teściowa była na emeryturze ale wręcz powiedziała, że nam nie pomoże, bo jej nikt dzieci nie bawił) a na opiekunkę do całej trójki nie było nas stać.
Obecnie dziewczynki są samodzielne: jedna skończyła gimnazjum, druga 2 kl. gim., a trzecia szkołę podstawową.
Ja w między czasie skończyłam 2-letnie Studium Administracji i nachodzą mnie myśli o pracy.
Ale od razu nasuwa się szereg wątpliwości i pytania typu :
-kto zatrudni 40-letnią kobietę, która jeszcze nigdy nie pracowała,
-czy wogóle mam prawo myśleć o sobie,że się nadaję do jakiegoś tam biura (na razie mam tyle kompleksów, że nie wiem czy je przezwyciężę),
Piszcie i pomóżcie mi wyzbyć się tych czarnych myśli....
(3992)| kaśka, lat 30 | data: 25.06.2008, godz: 12:44 |
do Julki,
np. pytają czy współżyliście przed ślubem :) (3991)| Marta | data: 25.06.2008, godz: 12:35 |
Julio, ja nie wychodziłam za mąż, ale moja siostra i owszem. :) Nie denerwuj się - pytania są bardzo proste. Jeśli zdecydowałaś się na małżeństwo, to odpowiedź na nie nie sprawi Ci najmniejszego problemu. Dotyczą one, z tego co mówiła mi siostra, rodziny, małżeństwa, jak sobie to wyobrażacie, itd. itp. Także nie stresuj się - odwagi! I wszystkiego potrzebnego do pięknego w Bogu małżeństwa. Pozdrawiam serdecznie! (3990)
Witam wszystkich :) Niedługo wychodzę za mąż, jestem w trakcie załatwiania formalności u proboszcza. Słyszałam, ze na jednym z takich spotkań z księdzem, będzie nam zadawał dużo pytań. Może ktos z was był już na takim spotkaniu i może mi powiedzieć o co konkretnie księża pytają...trochę się denerwuję przed tym spotkaniem. Pozdrawiam (3989)
Dlaczego tak trudna jest ta samotność? Dlaczego cudowni młodzi ludzie są samotni? Dlaczego tak trudno znaleźć swoją Drugą Całość? Każdy z Was tutaj jest piękny, a mimo to, jesteście sami... Nie rozumiem tego...
Jacku... Masz dopiero 24 lata - nie zniechęcaj się tak łatwo... (3988)| Aga, lat 24 | data: 25.06.2008, godz: 03:13 |
Do Jacek 24
Jacku! Ja wczoraj skończyłam studia i bardzo się boje, że mogę popaść w taki smutek jak Ty. Jestem w o tyle gorszej sytuacji, że jeszcze nie mam pracy, itd. Wszystko przede mną...
I pewnie wiele jest takich osób jak my. Ale tak sobie myślę, że temu wszystkiemu trzeba nadać jakiś sens. Trzeba sobie jasno wyznaczyć konkretne cele i sukcesywnie do nich dążyć, (chociaż wiadomo, ze czasami nie będzie łatwo). Ale wychodzę z założenia, że im większy wysiłek w coś wkładamy, tym później więcej radości z tego mamy:). Nie wiem, może jakaś podróż w nieznane (polecam Camino de Santiago), może jakieś studia podyplomowe, nauka jakiegoś języka… Napewno warto też z kimś porozmawiać.
Nie masz co się załamywać! Bo powiem szczerze, że troszkę mnie przeraziło jak przeczytałam Twój wpis. Hm, młody chłopak, po studiach i taka załamka...
Wiesz, jeśli chcesz znaleźć kobietę swojego życia, to musisz wziąść się w garść. Ty masz być dla niej oparciem, głową rodziny. A z takim podejściem, to nie bardzo:(
Zawsze trzeba mieć nadzieję i być wdzięcznym za to co jest nam dane przeżywać w danym czasie i otworzyć się na to co Pan Bóg nam daje! Nic nie dzieje się przypadkiem! Powodzenia!:)
(3987)| M. do JACEK | data: 25.06.2008, godz: 00:39 |
Wykorzystaj ten czas na udoskonalanie swojego wnętrza. Postaraj się, by Ta, której pragniesz, zastała Cię wkrótce mężnym, pokornym, wytrwałym. Rozwijaj swoje talenty. Nie rozmyślaj tylko o sobie i własnej samotności - to zamyka na innych ludzi. Nie rozżalaj się nad sobą jak rozkapryszony chłopiec. Pamiętaj, że miłość, której pragniesz, to bycie dla kogoś, a nie posiadanie kogoś, zatem postaraj się czas pustki przeżyć trenując własną osobowość. Każdego dnia wyciągnij do kogoś rękę w prostym geście pomocy. Nie trzymaj się kurczowo tej myśli, że JUŻ powinieneś założyć rodzinę - ,,daj czasowi czas". Pamiętaj, że jesteś jedyny na świecie, wyjątkowy, a własnej wartości nie możesz mierzyć dotychczasowym powodzeniem u kobiet. Wybacz, że brzmi to jak zbiór nakazów:) Mam nadzieję, że ta forma przekazu nie wzbudzi w Tobie uprzedzeń. Pozdrawiam ciepło i życzę cierpliwości i odwagi. (3986)| picasso_21, lat 22 | data: 24.06.2008, godz: 23:37 |
Moj przyjaciel jest zakonnikiem. Jego mama lezy w szpitalu i jest ciezko chora. Jutro rano bedzie miala operacje. Lekarze daja mozliwosc smierci. Mysle ze ten czlowiek ktory zrobil tak wiele dla mnie jest gotowy na smierc tak bliskiej mu osoby. Jest gotowy bo Jezus go przygotowal. Ale mimo wszystko w waszym imieniu pragne go prosic o modlitwe za jego matke, aby zyla nadal i cieszyla sie ze ma syna ktory oddal cale swoje zycie wlasnie Bogu. Jezeli czytasz to i w jakis spoosb poryszlo sie cos w twoim sercu to nie badz obojetny. Pomodl sie jesli nie sprawi ci to trudnosci w jej intencji. (3985)| Mariusz | data: 24.06.2008, godz: 23:21 |
Tytuł niczym z przygodowej powieści wzięty – książka dotyka jednakże duchowości, lecz nic bardziej mylnego, jeśli komuś od razu rzuci się na myśl spuścizna pozostawiona przez świętych tj. choćby: Franciszek, Jan od Krzyża, Augustyna, Teresa, Benedykta od Krzyża, Faustyna itd. Tamte, spisane zostały przez osoby wybitne, ale prowadzące „profesjonalne” życie duchowe w obrębie klasztornych murów, nie przystają do trybu i wymogów życia chrześcijanina będącego osobą świecką (subiektywna opinia, choć mogą odezwać się głosy, że te dzieła są wspaniałe i niewątpliwie takimi są – jednak kto próbował zaszczepić tryb życia tych świętych na swoje „podwórko”, ten wie).
Dziełko Johna Eldridge’a to nie lekarstwo, raczej recepta. Autor stawia sobie za cel wskazanie kierunku, którym wiedzie droga do uzdrowienia męskiego serca, poszukującego swojej autentycznej tożsamości. Pytanie, czy lektura takowa w ogóle jest przydatna: przecież człowiek rodzi się mężczyzną lub kobietą – czy już to nie dość? Z założenia – tak, lecz wystarczy prześledzić dane statystyczne dotyczące rozwodów i ich przyczyn, porzucanych niemowląt, osób samotnych, różnorakich zjawisk patologicznych, by dostrzec, że coś się wykrzywia w tym „na obraz Boga” uczynionym stworzeniu. Cdn.
(3984)| ela | data: 24.06.2008, godz: 23:17 |
Moniko piszesz o sowim powołaniu do życia zakonnego. A może to tylko ciężar życia codziennego obudził w Tobie chęć wstąpienia do zakonu, taka forma ucieczki od problemów?
Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo optymizmu i światła na drodze, którą Bóg Ci przeznaczył. (3983)| tom | data: 24.06.2008, godz: 23:09 |
Ja też jestem w podobnej sytuacji co Jacek... skończyłem studia, mam pracę i co z tego skoro wciąż jestem sam? Podobno dla dziewczyn wygląd nie ma dużego znaczenia, ale sądząc po wypowiedzi Danusi coraz bardziej nabieram wątpliwości, zresztą znam kilku podobnych do siebie chłopaków, z wyglądu całkiem przeciętni, troszkę nieśmiali, z poczuciem humoru, spokojni którym można zaufać... dlaczego są sami ? nie rozumiem tego, może dlatego że nie wyglądają jak Brad Pitt? lub nie jeżdżą ekstra samochodem? Rozumiem, że można mieć wątpliwości jeżeli ktoś jest naprawdę odstraszający, ale rozstawać się z kimś tylko dlatego, że nie pasuje do jakiś wyidealizowanych marzeń co do wyglądu? Tak czy inaczej, dziękuję Bogu za to że potrafiłem zrozumieć w dobrym momencie, że związki w które się pakowałem nie miały przyszłości, w dalszym ciągu proszę Boga by postawił na mej drodze dziewczynę przy której poczuję sens dalszego istnienia... (3982)| Ela | data: 24.06.2008, godz: 22:08 |
Proszę o modlitwe, troszke się pogubiłam, prosze światło Ducha Świętego (3981)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |