Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [498] [499] [500] [501] [502] [503] (504) [505] [506] [507] [508] [509] [510] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

gosiadata: 24.06.2008, godz: 22:06

do Jacek, lat 24,

Zaufaj Bogu! ja wiem, że może to trochę banalnie brzmi "zaufaj", ale uwierz mi Bóg JEST i dla Niego jesteś najważniejszy!!!! On wie czego Ci potrzeba i jeśli to jest zgodne z Jego wolą to w odpowiednim czasie Ci to da:) Domyślam sie, że teraz ciężko Ci w to wierzyć, ale przecież Bóg nie powiedział, że będzie łatwo a wręcz przeciwnie, że droga ta jest wąska i trudna a "kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony"(Mt 10,17-22). Mi też w niektórych sytuacjach jest trudno ufać i wierzyć, zwłaszcza wtedy, gdy mam wrażenie że świat mi sie wali na głowę, ale staram się.. i czasem tez mam takie złe myśli, ale w samobójstwie nie ma rozwiązania. I proszę Pana, by moich myśli strzegł i je uleczył.
Co do drugiej połówki to nie szukaj jej na siłę. Polecam Ci modlitwę znajdującą sie na tej stronie do Św. Józefa o dobrą żonę :)) Pomodlę się za Ciebie. Pozdrawiam!

(3980)
DO EMIdata: 24.06.2008, godz: 22:00

Daj sobie czas na prawdziwą miłość, pozwól sobie na komfort czekania i nie pozwól na złamanie serca już w tym wieku. Powodzenia :)

(3979)
danusia, lat 23data: 24.06.2008, godz: 21:30

Witam serdecznie! Jak myślicie czy małżeństwo z mężczyzną który nie do końca podoba mi się jeśli chodzi o urodę może być udane i wspaniałe? Bardzo podoba mi się jego hierarchia wartości i podejście do wielu spraw (również takich dotyczących małżeństwa i rodziny). Czekałam na takiego chłopaka i modliłam się o dobrego męża.. Wiem, że uroda przemija a pozostaje to co najważniejsze, czyli wnętrze człowieka, ale mimo to jestem pełna wątpliwości czy w późniejszym wspólnym życiu taka a nie inna uroda mojego chłopaka nie będzie mi coraz bardziej "przeszkadzała". Od początku znajomości zdawałam sobie sprawę, że nie do końca mi się podoba, ale tłumaczyłam sobie to tym, że przecież prosząc Boga o dobrego męża wyraziłam zgodę na to, że nie musi to być superprzystojniak i że nie wygląd zewn. jest najważniejszy. Wiem też, że kochać to znaczy akceptować drugą osobę taką jaka jest i chcieć dla niej dobra... Trochę się w tym gubię...ciągle jest to "ale". Będę wdzięczna za wyrażenie swojej opinii. Proszę o modlitwę o dobre rozeznanie w tej sprawie i w ogóle o dobre rozeznanie swojego powołania. Pozdrawiam Odwiedzających tę stronkę:)



do Emi
Zaufaj Bogu i módl się! On wie co jest dla Ciebie najlepsze:)) Odwagi i wytrwałości!

(3978)
ja, lat 28data: 24.06.2008, godz: 21:24

Zachowanie czystosci jest rzeczywiasci trudne, ,wymaga pracy z obu stron, moze jakas osoba duchowna by sie wypowiedziala w tej sprawi.
Wiele dziewczyn cierpi i nie wie co robic.Tak jest ze plec meska nie wytrzymuje bez pieszczot, choc unikaja seksu, przepraszam za bledy, ale pisze z innej klawiatury,pozdrowka dla wszystkich.

(3977)
Jacek, lat 24, e-mail: zalamany@op.pldata: 24.06.2008, godz: 20:44

Witajcie! Ostatnio jestem bardzo smutny, bo nie mogę znaleźć sensu życia. Skończyłem już studia, mam pracę, ale nie mogę odnaleźć drugiej połówki. Straciłem już wiarę, że to kiedyś nastąpi i powoli tracę też nadzieję. Zarówno praca, jak i ulubione zajęcia sprawiają mi coraz mniej przyjemności i są dla mnie coraz bardziej monotonne. Coraz częściej mam myśli samobójcze, bo nie widzę sensu życia w pojedynkę. Spotkałem już wiele kobiet, ale żadna nie chce się ze mną spotykać. Każda twierdzi, że nie ma czasu, ale przez ile można go nie mieć - miesiąc, dwa, trzy? Może mają rację, bo na mało ważne rzeczy nie ma się czasu, a widocznie taki dla nich jest kontakt ze mną. Ale żadna szczerze i uczciwie tego nie powiedziała. Dlatego nie wierzę już w uczciwość kobiet. W zasadzie nie wiem, po co to piszę, bo i tak taki człowiek jak ja nie ma dla nikogo znaczenia. Po co takie życie, w którym nie ma tego, co najważniejsze, czyli miłości? Nie ma, też nadziei, że kiedykolwiek ta miłość nadejdzie, bo szukam już 7 lat bez żadnych efektów. Jestem coraz bliżej końca.

(3976)
ONA, lat 24data: 24.06.2008, godz: 20:41

DZIĘKUJE WAM ZA TE WSZYSTKIE WPISY...muszę na nowo uwierzyć w ten związek, musze znów wrócic do Pana...i spokojnie patrzec na niego i siebie..nie wiem co Pan mi planuje w przyszłości ale musze mu zaufać....

(3975)
Aldona, lat 28, e-mail: adona25@wp.pldata: 24.06.2008, godz: 20:23

Najwspanialszy Meżczyzna mojego zycia, Ten Który wart wszystkiego jest...Jezu kto jest tak cenny jak Ty,Ty jestes tak bliski mi, Jezu Ty, do nieba zabierasz mnie, tam zawsze z Tobą bycchcę,Jezu,kto jest tak cenny jak TY,jestes najwspanialszymPrzyjacielem jakiego kiedy kolwiek w zyciu miałąm, jesteś siłą mojego zycia i za to co wszystko Ci dziekuję, żezawsze podajesz mi rękę kiedy potrzebuje pomocy, że mogę wypowiedzieć Ci wszystkie złę i dobre rzeczy skrywane w sercu..TY Jezu jestes najwspanialszym Mezczyną mojego zycia, Tobie chwała Panie mój, Tyś jest wart wszytskiego, kazdego cierpienia i kazdej trudnosci.Aldona.

(3974)
*do Piotra, e-mail: wercia148@wp.pldata: 24.06.2008, godz: 20:23

do Piotra (z IP 77 223 214 241)
co ty odpowiesz na wpisy do Ciebie? jakos dziwnie dyskusja szybko zeszła z toru.. jakby celowo, tak nagle ? odezwiesz sie dopiero jak twoj temat ucichnie, jakby nigdy nic..

(3973)
Ania, lat 24data: 24.06.2008, godz: 19:51

ONA 24!
Doskonale Cię rozumiem, jestem w chyba jeszcze gorszej sytuacji, bo moja znajomość trwa duużo dłużej:(
Powodzenia w rozeznawaniu!

(3972)
jaadata: 24.06.2008, godz: 19:12

Miłość to nie tylko zakochanie . Miłość przedewszystkim może być na całe życie , jest się pewnym , że chce się z tą osobą być do końca życia. A wątpliwości co do ufności nie powinno mnieć się żadnej , chodzi mi o ślub ogólnie mówiąc , przynajmniej ja napewno bym się tego trzymała. Możecie komentować jesli chcecie. Pa.

(3971)
Emi =(, lat 18, e-mail: zielinska16@wp.pldata: 24.06.2008, godz: 19:04

MAM problem nawet nie wiem od czego zacząć ;( byłam z pewnym chłopakiem kiedyś prawię rok uczył sie w tej samej szkole co ja tylko w starszej o rok klasie z początku było wszystko dobrze wielka miłość i wogole bardzo go pokochałam bo był opiekuńczy, kochany i zawsze mi pomagał...z czasem zaczęło sie wszystko psuć ;( on zaczął mnie straszyć i wogole przeżywałam wtedy straszne chwile zmieniałam numer bo miałam dość jego straszenia i wydzwaniania kolegów ;( byłam sama myślałam już nawet o samobójstwie i może wtedy byłby to dobry pomysł bo teraz znów bym nie cierpiała ;( zmieniałam numer i wszytko ucichło ale mi nadal go brakowało pomimo że mnie straszył i groził :( po kilku miesiącach napisał znów...żebym mu wybaczyła że sie zmienił i że teraz wie jak bardzo mnie kocha...:( zaufałam mu i dałam mu szansę byliśmy razem jakiś czas a on znalazł sobie inna zaczął nie mieć czasu dla mnie a jak przyjechał zapewniał że bardzo mnie kocha i nikogo nie ma :( ufałam mu w każdym jego kłamstwie... :( aż w końcu kontakt sie urwał ;( zniszczył miłość i moje zaufanie...;( znów zerwaliśmy kontakt na bardzo długo bo nie chciałam go znać za to co zrobił chodź tak bardzo go kochałam ;( teraz moje koleżanki miały śmiertelny wypadek ;( 4 zginęły na miejscu 11 kwietnia tego roku ;( byliśmy oboje na pogrzebie ze szkoły on był ze swoja klasa ja ze swoją... widziałam jak patrzy na mnie jak by potrzebował pomocy której ja tez potrzebowałam bo dziewczyny były bardzo nam bliskie jedna uczyła sie z nim w 4 klasie a 2 ze mną w 3klasie pozostałe 2 w klasie 1... po pogrzebie dziewczyn dostałam smsa w którym on przeprasza mnie za wszelkie zło jakie mi uczynił...że teraz zrozumiał jak życie człowieka jest kruche i krótkie....powiedziałam mu od razu że wybaczam mu wszystko ale już teraz będziemy tylko znajomymi że nie potrafię mu zaufać już i pokochać go zgodził sie tylko na przyjaźń byliśmy nawet dobrymi znajomymi ale teraz on znów zaczyna straszenie że zniszczy mi opinie i wogole... proszę może to wszystko wydaje sie głupie ale ja już sobie nie radzę .... tak samo niedawno miałam chłopka z którym byłam pól roku było nam razem cudownie... ;( zostawił mnie dla innej... dlaczego?? czy ja jestem aż taka zła że nie zasługuje na szacunek i miłość?? proszę pomóżcie i odpiszcie...;(

(3970)
***, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 24.06.2008, godz: 18:35

Macieju, Dolny Śląsk jest przepiękny. W Sudetach można tyle ciekawych miejsc znaleźć. Ja po prostu jestem w tych rejonach zakochana i wszystkim je polecam. A od jakiegoś czasu myślę o tym, żeby się tam przeprowadzić.

(3969)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 24.06.2008, godz: 15:32

Macku z przyjemnoscia odpisuje na Twoj wpis. Otoz zaproponuj kolezance pielgrzymke lub rekolekcje, np Ruchu Czystych Serc. Bedziecie mieli czas na modlitwe i poznanie sie. A przy okazji poznacie inne osoby.

Ktos napisal do mnie ze nie do kazdego Zgromadzenia mnie przyjma z powodu wieku. Zgadzam sie. Ale to ma byc wola Boza potwierdzona zgoda Przelozonej, a nie moje chcenie. Mysle o benedyktynkach bo misja jest "modl sie i pracuj" z pewnoscia z powodu mojego charakteru nie nadaje sie do klauzurowego. To powolanie dla szczegolnie czystych dusz. Moja jeszcze wymaga wiele pracy. Jestem silna fizycznie ale psychicznie slaba. Do pracy umyslowej tez sie nie nadaje. Opiekowac dziecmi? Jestem za miekka nie potrafilabym podniesc glosu. Jak opiekowalam sie dziewczynka znajomych a ona robila mi na przekor, przeprosilam ja na chwile i poszlam do kuchni nie potrafilam podniesc glosu. Pomyslalam to jest mala dziewczynka to ja nie potrafie przekonac zeby zalozyla czapeczke. Po chwili przyszla do kuchni i spytala czy juz wychodzimy do przedszkola powiedzialam ze lzami w oczach ze tak. Nastepnym razem probowalam ja inaczej przekonac ale juz nie wychodzilam bo ona chyba czula sie winna.

Jak przyjade w 26 lipca do domu to moja chrzesnica powiedziala do mojej mamy:"ciociu czy moge pojechac z toba jak Monika przyjedzie z pewnoscia ucieszy sie jak mnie zobaczy" jak to uslyszalam lzy mialam. Ona ma 10 lat. Mama powiedziala do niej w niedziele modl sie za chrzestna bo zle sie czuje. Po Mszy mama mowi ze tak sie goroco modlila. I mowi ciociu ja tak prosilam za moja chrzestna. Wiecie mam depresje i jeszcze miesiac musze pracowac. Czuje sie tutaj obco. Szkotki traktuja Polki jak drugiej kategorii. Pracuje dwa lata staralam sie wychodzilam z nimi do restauracji skladalam sie na kazda skladke, a o zabawie dla pracownikow na Christmas Party nic mi nie powiedzaly musialam sama przyjsc do pracy. Prosze o modlitwe.

(3968)
smiledata: 24.06.2008, godz: 12:33

Najbardziej zaniepokoiło mnie w Twoim wpisie jako uzasadnienie tego, że jesteś z Nim to, że nie chcesz być sama, a on jest dobrym człowiekiem. To, że on jest dobrym człowiekiem, owszem, jest istotne, ale chyba niewystarczające. Byłam w podobnym związku, potrzebowałam kogoś obok i też mieliśmy problemy z czystością, też zastanawiałam się nad przyszłością tego wszystkiego. Byliśmy razem 3 lata, moje wątpliwości nigdy się nie rozwiały, dopiero gdy się rozstaliśmy, z mojej inicjatywy zresztą, udało mi się zawierzyć tak naprawdę wszystko Jezusowi, dzięki temu teraz nie dręczą mnie już wątpliwości, co do tego, czy to jak postępuję i jakich dokonuję wyborów jest słuszne. Generalnie życzę Ci powodzenia, napewno będzie ciężko, postaraj się zdziałać coś w kwestii czystości, wtedy będziesz miała czysty obraz tego jak wygląda Wasz związek, na czym się opiera i czy warto o tym myśleć przyszłościowo.

Do Maciek:
Masz możliwość wyjechania na wakacje, a czemu nie miałeś możliwości spotkania się z nią więcej niż 2 razy? Ja zaczęłabym od jakiegoś nomalnego spotkania, nawet kilku, bądź jakiegoś weekendowego wyjazdu. Większe wycieczki to mimo wszystko coś poważniejszego... może się na to zgodzi, ale ja zaczęłabym łagodniej.

(3967)
kwiatuszek, e-mail: wercia14@wp.pldata: 24.06.2008, godz: 12:21

Marzeno, dobrze ze napisałas swoje zdanie!
ja powiem tyle ze łatwo jest pouczać , wymagać od innych ale najtrudniej zobaczyć własne kolce.. i jeszcze cos z nimi zrobić.
A cieszę sie jak czytam ze niektórym udaje się wyjsc z samotnosci.. mnie sie udało!

zycze wszystkim miłego dnia i czegos dla ochłody :)

(3966)
Ja , lat 28data: 24.06.2008, godz: 10:15

Do Hanki: Fajny wpis, daje duzo do myslenia, chyba wiele dziewczyn ma takie problemy, ja tez zreszta, pozdrowka i trzymajcie sie mocno.

(3965)
hankadata: 23.06.2008, godz: 23:07

do Ona: Nikt nam nie da gwarancji czy to ta, jedna jedyna osoba, czy z nią będziemy szczęśliwi. Nikt nie powie co czeka nas gdy zdecydujemy się na związek z danym człowiekiem. To jest przyszłość, która dla nas pozostaje zakryta, i jako chrześcijanie ufamy że Pan Bóg nad wszystkim czuwa i On sam wie co jest dla nas najlepsze. Zatem modlimy się o rozeznanie właściwej drogi. I czasem jesteśmy 100%-owo pewni że wybraliśmy dobrze, ale czasem pojawiają sie wątpliwości na zasadzie co by było gdyby.. Ale tez nie wiemy tego co mogłoby sie zdarzyć. I na tym braku znajomości przyszłości bazują notabene wszelkiego rodzaju magicy, wróżki, jasnowidze, tarociści, twórcy horoskopów itd itp. Ale ja nie o tym..
Widzisz ja też podobne problemy z czystością. Też później mam masę wątpliwości. Boję się jak to będzie wyglądać w przyszłości.. Są sprawy które nas różnią. Nieraz czuje się rozdarta między pragnieniem ciała a wiarą. Tylko że fakt iż on mi sie podoba jako mężczyzna (a w istocie pięknie go Pan Bóg stworzył, i zachwyca mnie niezwykle) nie jest zły. Złe jest rozbudzanie pożądania, i podążanie za tymi pragnieniami ciała. Ja zawsze bym chciała żeby to on powiedział nie, bo gdy pójdziemy w pieszczotach za daleko to ja niemalże natychmiastowo mam wyrzuty sumienia, i zaczynam płakać. I kochany sie zamartwia, że znów mnie skrzywdził, a starał sie byc delikatny. Ale to są nasze wspólne błędy. I oboje ponosimy ich konsekwencje. Powiedział mi kiedyś że gdybym rok temu przyszła do niego i powiedziała że chce z nim uprawiać seks, on zgodziłby się bez wahania, lecz teraz widzi że ta sfera intymności wymaga delikatności i że bardzo by mnie wówczas zranił. I mimo tych upadków cieszymy się że najlepsze wciąż jeszcze przed nami.
Nie rezygnuj z kontaktu z Bogiem. Bo szczęśliwi możecie byc tylko z Nim. Mówiłaś swojemu chłopakowi że chciałabyś abyście oparcia szukali w Bogu? Warto porozmawiać. Jak on nie będzie chciał, to ty z szukania nie rezygnuj. On pomoże. Nam pomaga. Porozmawiaj z Radkiem. Bo związek to jest ciężka praca 2 ludzi. I bywa ciężko.

I ktoś pytał o szczęście znalezione w związku. Na myśl o moim drogim nieidealnym, lecz wspaniałym mężczyźnie sie uśmiecham. Rzeczywiście może czasem chciałabym żeby był inny, bo wtedy byłoby prościej. Zwłaszcza gdy sie pokłócimy, albo mamy jakiś kryzys czy nieporozumienie. Tylko że ja go takiego kocham. Takiego który trochę w siebie nie wierzy, ale za to robi pyszną herbatę. Takiego który nie zawsze rozumie moje wątpliwości, ale wspiera i przytula mówiąc że będzie dobrze. Takiego który nieraz denerwuje, ale który tez potrafi rozbawić. Jestem szczęśliwa. Tak po prostu. I Bogu za to dziękuję. Za to takie zwykłe codzienne szczęście.

(3964)
MACIEK, e-mail: mozeodbiore@o2.pldata: 23.06.2008, godz: 23:06

Czesc Wam Wszystkim,dzisiaj zwracam sie do was starszych i mlodzych osob z adonai wyrazenie swojego zdania, swoich mysli, co myslicie na dany temat, a napewno wasze sugestje pomoga rozwiazac mi pewien problem a mianowicie.. do 3 lat znam sie z pewna dziewczyna-kolezanka, widzialem sie z nia dwa razy i mimo tego utrzymujemy caly czas kontakt mailowy...zblizaja sie wakacje i chcialbym gdzies pojechac, odpoczac a zabardzo nie mam z kim...wiec pomyslalem o tej owej sobie która znam tak jak wczesniej wspomnialem, ale zastanawiam sie czy mimo,3 lat znajomosci, dwoch spotkan i korespondencji mailowej owa osoba bedzie chciala pojechac a co wy byscie zrobili gdyby wam przytrafila sie taka okazja propozycja..mam na mysli naprawde uczciwy i wartosciowy wyjazd, aby pochodzic, pozwiedzac, odpoczac czy wy byscie chcieli pojechac na taki wyjazd czy byscie mieli obawy i zaufali tej drugiej osobie..a moze zamiast wiekszego wyjazdu moze jakis mniejszy wyjazd np. weekend gdzies chcialbym poznac wasze zdanie na ten temat co o tym myslicie i czy wogole warto podejmowac sieczegos takiego a co bedzie gdy ta osoba odmowi
Bardzo dziekuje Wam za pomoc zapraszam jak i na maila i na zrodelko i prosze o wasze wpisy z Bogiem Maciek

(3963)
Monika, lat 20, e-mail: moonik4@tlen.pldata: 23.06.2008, godz: 22:46

(Wróciłam po tygodniu z Beskidów, więc już jestem i odpisuję prędko wszystkim.)
Źródełkowicze, pisałam już wcześniej, jakiego to nagle doznałam olśnienia, czy może raczej natchnienia w odpowiedzi na kłopoty. Ale to, czego doświadczyłam z Waszej strony, wprost się nie mieści w mojej głowie :) No niepojęte! Muszę to tutaj na forum podkreślić, bo jesteście niesamowici. Dziękuję po stokroć za wszystkie Wasze wpisy a w szczególności za te ciepłe maile. To dla mnie bardzo ważne. Każdy z nich był inny, ale każdy tak samo drogi i dający naprawdę wiele mocy ducha. O, żebyście widzieli mnie po otwarciu skrzynki, jak ujrzałam tą ilość wiadomości ze źródełka, pomyślałby kto, że szalona albo w totka trafiła! (Właściwie to tak, jakbym trafiła, nawet lepiej, bo to nie pieniądze a serdeczne istoty.) No nie mam słów. Obiecuję każdemu jeszcze indywidualnie odpisać. Do piątku powinnam zdążyć. Poruszę tutaj tylko jedną kwestię, tylko nie bardzo wiem, jak to zrobić, bo nie chciałabym nikogo, kto napisał, urazić. Z całym przekonaniem i z mocą dziękuję Wam za pochylenie się nad moimi sprawami, bo okazaliście wiele serca, wsparcia, ciepła i zrozumienia. Tylko widzę, że często przejmowaliście się tak, że aż zmusiliście mnie do zatrzymania się raz jeszcze nad tym, co do Was skierowałam. No i w tej chwili zawstydziły mnie Wasze maile. Kochani, muszę Wam to powiedzieć: to nie są aż tak poważne problemy, zresztą piszecie również o sobie i widzę, że na tym tle nie mam wielkich powodów do zmartwienia. Toteż ja się nie zamartwiam, przeciwnie, bo dopóki jest z czym walczyć, dopóki wojna trwa, dopóty żyje w człowieku duch walki. Umacnia mnie to i pozwala być radosną i szczęśliwą. I żyć jak najbardziej zwyczajnie. Mam nadzieję, że zostałam dobrze zrozumiana. Absolutnie nie mam na myśli, że czyjś wpis był niepotrzebny, nie, w żadnym razie. Przeciwnie. Wszystko to sprawiło, że zyskałam nowe siły. Daliście mi ogromnie dużo radości oraz nadziei. I nie mówcie, że moja wiara jest wielka, nie widzę jej tak. Wciąż uczę się rozmawiać z Bogiem i wciąż pozwalam, by szatan wkraczał między nas. Wciąż moja moralność jest podwójna. Taka wewnętrzna wojna. No cóż, tak już ma być, to nieuniknione :)

Raz jeszcze dziękuję wszystkim, że mogłam spojrzeć na siebie Waszymi oczami.
I dziękuję za to, że tak ciepło mnie tutaj przyjęliście.
Szczęść Wam Boże.
Monika
p.s. "Nie mam nic, czego Ty nie możesz mieć"

(3962)
Ania, lat 20, e-mail: ania1609@wp.pldata: 23.06.2008, godz: 22:38

"Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć
Tęskność zawrotna przybliża nas
Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet
Cudnie spokrewnią się ciała nam

Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!

Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę
Z oknem na rzekę lub też na park
Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;
Schodzić będziemy codziennie w świat

Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!

Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić
Siebie zachwycić i wszystko w krąg
Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć,
Lecz nam się uda zachwycić go.

Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!"

(SDM)

Pozdrowienia słoneczne dla wszystkich:)

(3961)
Margodata: 23.06.2008, godz: 22:06

Do Ona
Coś wiem o twojej sytuacji, sama przeżywałam podobną, jest ciężko (niestety wygodnie i łatwo jest tylko mówic) utrzymać czyste relacje. Ale nie poddawaj sie ! Dobrze ze pytasz siebie czy to jeste ten chłopak, dobrze ze nie brniesz ślepo w tą znajomośc, ale sie zastanawiasz. Dobrze byłoby gdybyś rozmawiała ze swoim chłopakiem o wątpliwościach które nosisz w sercu...., takie rozmowy nie są łatwe ale dają jasny obraz 2 osobie, z doświadczenia powiem Ci jeszcze tak- warto walczyć, rozmawiać i probować razem iśc do Boga- niełatwą drogą ale na pewno przynosząca wiele radości i spokoju w sercu, warto pytac -"co mi właściwie w nim nie pasuje, a może to jakaś z moich cech nie pozwala nam byc do końca szczęśliwymi, może trzeba zajrzec głębiej ...
Może pomyślicie o jakiej wspólnej wyprawie na pielgrzymkę albo jakieś rekolekcje..., :)
pozdrawiam i modlę się za Ciebie:) o właściwe wybory

(3960)
ONA, lat 24, e-mail: BasiekF@interia.pldata: 23.06.2008, godz: 18:38

Poznaliśmy sie blisko rok temu, to on mnie zauważył, gdy go poznałam pomyślałam: taki zwyczajny chłopak,niejest szcztuczny, zarozumiały warto go poznać blizej, był zabawny i bardzo wygadany.Nie bylo żadnego wybuchu uczucia, zaczęliśy sie spotykać, to ja go pierwasz pocałowałam, po prostu chciałam to zrobic. opowiadaliśmy dużo, czułam się w jego towrzystwie dobrze, choć od samego początku zadawałam sobie pytanie i ciągle je zadaję: czy to jest ten jeden? tak mnie dręczy to pytanie, ten niepokój, wiem że on bardzo chce być moim mężem, a ja...mam taki czas że moge bez problemu wyznać mu że go kocham...ale potem nadchodzą wątpliwości, czy to co do niego czuję to jest własnie to??? z biegiem czasu widze jak wiele jest rzeczy które mnie w nim drażnią, wiem że nie ma ideałów...teraz najbardziej boli mnie ze nie potrafimy trwać w czystości, ze od dłuższego czasu są tylko pieszczoty, ze pociag seksualny jest duży a my przyzwyczailismy sie do zaspokajania siebie, choc nie zgodziłąm się na seks, bo chcę czekać do ślubu i on to rozumie to jednak czuję ze to wszystko nam się rozmwya, nasze uczucia zostają gdzies poza nami. Pytam siebie i Pana Boga często czy to jest to ? i nie mam spokoju w sercu, boję się przyszłości z nim, choć jest odpowiedizalny w sprawach codziennych, pracowity...a nie potrafimy zapanowac nad naszymi ciałami, nie potrafimy wypracować sobie wzajemnej pomocy, nauczyc sie mówic nie. Nie mam głęboko w sercu przekonania ze on jest mi przeznaczony, pojawiają się myśłi o innych mężczyznach...i proszę kogoś o pomoc, bo już raz się z nim rozstałam, ale postanowiłam jeszcze raz spróbować, bo nie chcę byc sama, bo wiem że to jest dobry człowiek. Chciałabym żebyśmy szukali oparcia w Bogu, a nie robimy tego, nie modlimy się razem, osobno ja tez już się nioe modlę tak jak kiedyś.....wiem zę jestem daleko od Boga, on też i nie mam pewności czy on chce byc blizej Niego.....kiedys poznałam tu chłopaka, myślałam ze to już jest to, był wierzący, blyskotliwy...ale tez się nie udało....i potem już chyba straciłam nadzijeę ze jeszcze poznam kogoś wartościowego. i poznałam Radka, i tak od prawie roku czekam aż Pan pozwoli mi odczuć ze to jest ten chłopak którego kocham a by ćmoze sobie nie umię tego uświadomić....to jest dla mnie ciężki czas, bo wiem ze on mi się niedługo oświadczy a ja nie mając zupełnej pewności i spokoju wewnętrznego nie będe wiedziała co zrobić, nie chce uciekac od ołtarza, nie chcę go ranić, chcę zeby był szczęsliwy...ja też pragnę szczęścia...tylko czy czeka mnie ono z nim??

(3959)
Mdata: 23.06.2008, godz: 18:28

Do Ewy i innych
Mam propozycję-skończmy wreszcie pisać o samotności i o tym czego mężczyzna oczekuje od kobiety i odwrotnie.Pora wprowadzić jakieś nowe tematy,bardziej optymistyczne i takie które nie doprowadzają do przygnębienia.Może by tak ktoś wreszcie napisał że mu sie udało,że mam bliską osobę i jest szczęśliwy.Pesymizm już znamy może poznajmy coś innego. Pozdrawiam:)

(3958)
doPiotraIP 77 223 214 241, e-mail: monisia111001@o2.pldata: 23.06.2008, godz: 13:08

Piotrze IP 77 223 214 241,to zdanie sie oczywiscie tyczy sie Ciebie, tylko dla zrozumienia sensu dodam ze z Twoich wypowiedzi (do Piotra samotnego, ale nie tylko!)- tez mozna wyczytać ze masz "kompleksy" i ze jestes samotnikiem, w dodatku.. nie przebaczyłeś komuś...
i zgadzam sie z Marzeną, masz pewna "alergie" na kobiety;), to widać niby jesteś "miły" ale cynizm-złośliwość przebija aż nad to...co kojarzy sie z zakładaniem maski -o czym sam piszesz.. a zarzucasz pozostałym..

(3957)
R, e-mail: el-cafe@gazeta.pldata: 23.06.2008, godz: 10:47



Witam serdecznie!

Mam dosyć nietypowy problem, jak na stronę katolicką... ale można ująć, że jestem "tonący" : )

Cała sprawa dotyczy pracy - obojętnie, czy to na terenie kraju, czy poza nim, jeżeli ktoś z osób to czytających mógłby mi pomóc, będę wdzięczny za kontakt.

Dziękuję za zrozumienie.

z Panem BOGIEM !

(3956)
doPiotra, e-mail: monisia111001@o2.pldata: 23.06.2008, godz: 09:19

Do Piotra drugiego, dlaczego próbujesz wszystkim tu dziewczynom piszącym narzucic spotkanie z Piotrem?, jakby kazda dziewczyna wyrazająca opinie miała od razu brac na siebie samotnosc wszystkich chłopaków tu piszących (inaczej wg Ciebie ma do powiedzenia tylko „same frazesy” w tym temacie) .. czy na forum osoba wypowiadająca musi mieć od razu zobowiązanie ?
Ty jak sie do tego masz? Piszesz tez do samotnych dziewczyn, zaproponowałes im spotkania?? co do Piotra samotnego to z Twoich wypowiedzi tez mozna wyczytać ze masz "kompleksy" i ze jestes samotnikiem, w dodatku.. nie przebaczyłeś komuś...
i zgadzam sie z Marzeną, masz pewna "alergie" na kobiety;), to widać niby jesteś "miły" ale cynizm przebija aż nad to...co kojarzy sie z zakładaniem maski -o czym sam piszesz.. pozdrawiam i przemyśl swoja postawę;

(3955)
Marzenadata: 22.06.2008, godz: 22:32

Do Piotra IP 77 223 214 241

Drogi Piotrze od dłuższego czasu czytam Twoje wpisy w Źródełku i prawie za każdym razem mam inne zdanie :-). Ja nie wiem jak to jest, ale chyba normalnie urodziliśmy się na „innych planetach”. Co ciekawe nie mogę Twoim wpisom odmówić jasności przekazu i inteligencji. Bardzo podoba mi się także, ze pomimo pojawiającej się czasami w Źródełku fali krytyki Twojej wypowiedzi, pozostajesz sobą. Zawsze z szacunkiem patrzę na Osoby, które nie są „chorągiewkami”. Jednakże jedno mnie niepokoi – pewnie zupełnie niepotrzebnie ;) – Twój cynizm. Ktoś kiedyś powiedział (i w pełni się z nim zgadzam), że cynik to zraniony idealista...........Wydaje mi się, że przemawia przez Ciebie także czasami duży żal (niechęć) do kobiet. Starasz się być obiektywny i kulturalnie formułować swoje myśli, ale gdzieś pomiędzy wierszami można poczuć, że i tak uważasz iż mężczyźni są „lepsi” (to może niezbyt trafne słowo). I jeszcze jedno bez względu na to co czasami wiemy, co dyktuje nam rozum ,co uważamy za obiektywną prawdę i na co wskazuje logika (cały układ przyczynowo- skutkowy), istnieje jeszcze jeden świat – świat serca. Zupełnie inny, może nie tak poukładany i nie tak przewidywalny, ale zachwycający, łamiący wszystkie bariery i pozostawiający bez słów. Uwierz, gdyby światem rządziła tylko logika nie było by mnie tutaj i nie pisałabym do Ciebie tych słów. I tu nie chodzi o bujanie w obłokach tylko o coś zupełnie innego. Dużo by pisać. I nie byłyby to tylko frazesy. No cóż Piotruś myślę, że mielibyśmy o czym dyskutować :-), bo podobnie jak Ty, też mam swoje zdanie :-).

(3954)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 22.06.2008, godz: 19:16

do *
to o czym piszesz to sa dowody na to ze miłość nie wybiera.. ludzie bardzo zakompleksieni tracą szansę.. nie daja jej sobie i nie potrafia dać innym..
ten mężczyzna nie skupia sie na swoim wyglądzie...i ta kobieta to doceniła.
ja tez znam kilka takich par i wierzcie są naprawdę szczęsliwi..

(3953)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 22.06.2008, godz: 19:06

Piotrze samotny,
ja mysle ze po tylu wspaniałych poradach, (co ważne! ) od płci przeciwnej :), uwierzysz w siebie, staniesz sie mężczyzną odważnym! , niewiasty takich poszukują a Ty w końcu spotkasz taką na swojej drodze która doceni Twoje wrazliwe serce.. takich mężczyzn potrzeba, a atrakcyjność fizyczna? Względna, każdy ma inny gust i w takiej masie ludzi poszukujących , pragnących miłości to naprawdę nie ma znaczenia.. wierz w siebie, abyś gdzieś po drodze nie stracił tej drogocennej perły.. może to ta dziewczyna która widujesz.. może inna ?? próbuj próbuj.... pomodlę się za Ciebie!

Stokrotko, skoro tak CI ktos powiedział na pewno miał rację.. a wzrost?? kobiety sredniego wzrostu są najatrakcyjniejsze dla średnich jak i wysokich panów bo oni czują się przy niej mężni :) kobieta nosi obcasy i to wystarcza..
są kobiety które wolą niższych,tak wiec wzrost nie decyduje o "przystojnosci"
przy tym wszystkim nie najważniejsza jest powłoka ale kochamy to "coś" w nas..
Marto tak jest... niektórzy ludzie szukają "wymarzonego ideała" a potem dziwią się ze są samotni...ile jest pieknych a samotnych ...to zdolność do kochania odgrywa decydującą rolę.. moze dla niektórych dobry przyjaciel ..bo jesli nie mamy nawet jednego przyjaciela to czy potrafimy kogos pokochac.. wydaje się to mało prawdopodobne ..





(3952)
Martadata: 22.06.2008, godz: 17:41

Każdy człowiek jest piękny, gdy tworzy harmonię. Jeśli ma piękne wnętrze, ono emanuje na zewnątrz...

(3951)
Aga, lat 24, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 22.06.2008, godz: 17:38


Witajcie w niedzielny dzien:)
Chcialabym sie dzielic dlatego cos Wam tu zostawie:


" Zawsze mocno trzymaj się teraźniejszości.
Każda sytuacja,a nawet chwila,
ma nieskończenie wielką wartość,
reprezentuje bowiem całą wieczność. "

Johann Wolfgang von Goethe

----


Gdybyśmy mieli otwarte oczy

" Dzień po dniu,
przyroda maluje dla nas
nieskończenie piękne obrazy.
Gdybyśmy tylko mieli otwarte oczy,
aby je dostrzec... "

John Ruskin

----

" Świat cały ujrzeć w ziarenku piasku,
niebo zobaczyć w zwykłej łąk roślinie,
wieczność móc zawrzeć w rąk potrzasku,
a nieskończoność mieć w godzinie.

William Blake

----

" Trzeba nam,
byśmy się stali tak prości i bezsłowni
jak wzrastająca kukurydza lub padający deszcz.
Trzeba nam po prostu być. "

Etty Hillesum

Pozdrawiam wszystkich cieplutko:)

(3950)
*data: 22.06.2008, godz: 15:21

W przyjaźni wygląd nie jest istotny i to prawda. Od dłuższego czasu znam kogoś, komu nie podobam sie fizycznie ale rokuje to sporymi nadziejami na przyjaźń a ona jest przecież w życiu bardzo wazna. Nie mam o to nie wiadomo jakich pretensji , fizycznie mnie również nie wszyscy sie podobają. Myślę, ze cos jest w powiedzeniu, że "każda potwora znajdzie swego amatora". Czasem idąc ulicą widze przystojnego mężczyznę z niezbyt atrakcyjną kobieta lub odwrotnie, jednak coś ich do siebie przyciągnęło i razem trzyma.
Znam pewne małżeństwo, on nie bardzo urodziwy i w zasadzie powinien mieć naprawdę sporo komleksów na punkcie swojego wyglądu i zapewne ma świadomość jak wygląda ale pomimo tego odważył sie poznać swoją obecną żonę. Myślę, że ona na początku przede wszystkim dostrzegła piękno jego wnętrza i to ją ujęło a z czasem go również pokochała.
Pozdrawiam

(3949)
***, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 22.06.2008, godz: 13:42

Do Piotra - Nie jestem wysoką kobietą, mam 163 cm wzrostu i w zasadzie jestem z tego zadowolona. Mogę bez problemów zakładać buty na wysokich obcasach. Czy jestem piękna? To zależy, co kto lubi, ale kiedyś usłyszałam że jestem śliczna i bardzo mnie to ubawiło. Myślę, że jestem normalna i nie straszę swoją twarzą dzieci i innych. Staram się, podobnie jak Ty dbać o siebie. Właśnie pomalowałam sobie paznokcie na ceglany kolor:-)
Napisałeś, że żadna z wypowiadających się kobiet nie napisała wprost do samotnego Piotra, żeby do niej napisał. Proszę bardzo: Samotny Piotrze, podaję poraz drugi swój e-mail, jeżeli chcesz, możesz do mnie napisać. Jeżeli będę w stanie Ci jakoś pomóc, to pomogę.
A teraz chciałabym przytoczyć słowa pewnej pani na temat samotności: "Możesz rzucać się w wir różnych zajęć i obowiązków albo w ramiona innego człowieka, ale i tak nadal pozostaniesz samotny. Nawet w najgłębszym związku jakaś część nas samych pozostaje samotna. Trzeba się z tym pogodzić. Dla mnie samotność to stan permanentny". Jeszcze coś, trzeba pamiętać o tym, że bycie samym i bycie samotnym, to dwie różne rzeczy. Miłej niedzieli wszystkim życzę.

(3948)
promienna, e-mail: promienna29@interia.pldata: 22.06.2008, godz: 10:46

Piotr cyt: "wymiana myśli odbywa się w wirtualnym świecie, gdzie o wiele łatwiej się ukryć i zamaskować." masz tez na mysli siebie z tymi frazesami, ogólnikami??? ;)))))
bez wzgledu na wiek kazdy moze sie wypowiadac a młodzi tym bardziej !! :)))
a skad wiesz czy ktos do tamtego Piotra nie napisał?..zawsze wyrokujesz

(3947)
Martadata: 22.06.2008, godz: 10:38

Piotrze, z całą pewnością masz prawo pisać to, co myślisz i czujesz, ale tylko pod warunkiem, że nikogo nie będziesz krzywdzić swoimi słowami... Wydaje mi się, że masz rację, pisząc o idealizmie dziewczyn na tej stronie. Jednak, czy mężczyźni, którzy zaglądają tu nie myślą tak samo? Również szukają ideału. Świat wirtualny zabiera nam cudowny moment poznania drugiego człowieka. Nie zgłębiamy jego istoty, bo - na przykład - ma tylko 160 cm wzrostu. Nie mówię, że zewnętrzna część człowieka jest mało ważna, ale przecież, jak słusznie zauważyłeś, nie trzeba iść od razu do ołtarza. Wszak może narodzić się tu drugie bardzo ważne i potrzebne uczucie - PRZYJAŹŃ. Jej też jest coraz mniej na świecie... Zamieściłam tu swój anons - może właśnie spotkam kogoś ważnego. Zwłaszcza, że jestem na zakręcie życia.
Ciebie, Piotrze, pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę wszystkiego wspaniałego... Bądź dzielnym Wojownikiem!

(3946)
Piotrdata: 22.06.2008, godz: 06:21

*** - jesteś piękną, wysoką, silną kobietą? Sądzę, że jestem wysokim i silnym mężczyzną, a co do urody - trudno mi się wypowiedzieć, jednak bez względu na to, staram się o siebie dbać.
promienna - ano frazesy i nie mam zamiaru się z tego wycofywać. Przede wszystkim dlatego, że żadna, nawet wspominając o adresie skrzynki, nie napisała, że chciałaby z nim choćby wymienić parę listów. Nic takiego nie miało miejsca i nawet się na to nie zanosi. Tym bardziej jest to dziwne, że olbrzymia większość, z dziewczyn tu piszących, jest samotna i do tego najwyraźniej idealistyczna, przynajmniej w deklaracjach. Coś chyba tutaj jednak nie jest tak. Wszak nikt nie każe od razu iść do ołtarza.
Wiek tu nie ma nic do rzeczy, a jeśli ma - to po co się ktoś wypowiada? W takich sprawach zwłaszcza najlepiej nie wypowiadać się, jeśli się nie ma o tym pojęcia, a już na pewno nie robić tego z litości, aby komuś poprawić humor/samopoczucie. Ogólniki tak naprawdę zwalaniają nas z odpowiedzialności, tym bardziej, że wymiana myśli odbywa się w wirtualnym świecie, gdzie o wiele łatwiej się ukryć i zamaskować.
Abstrahując już od tego, co napisałem - skoro inni mają prawo pisać, co myślą, tak i ja mam prawo pisać, co myślę - czyż nie tak?

(3945)
Gwiazdka :-)data: 21.06.2008, godz: 18:45

Adonai to w języku hebrajskim "mój Pan". Mnie też to zastanawiało przez pewien czas, aż wreszcie zobaczyłam na samym dole stronki dział "o stronie..." i tam znalazłam odpowiedź :-)

(3944)
Piotr, lat 25, e-mail: pkowalski@poczta.onet.eudata: 21.06.2008, godz: 16:34

Cześć, od kilku miesięcy śledzę ADONAI i cieszę się, że znalazłem to miejsce; widzę, że nie jestem sam w szukaniu Boga i ludzi, dla których Bóg jest równie ważny;

szkoda, że nie mogłem wybrać się dzisiaj na spacerek adonai o 14:00; za późno zauważyłem tę informację; może zrobimy jakąś listę mailingową? a moze jest już cos takiego?

dołączyłem też jakiś czas temu do rodzinki adonai na naszej klasie, a wlasnie: co to znaczy adonai ?

(3943)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 21.06.2008, godz: 14:59

Do *** prosze nie porownujmy sie do znanych ludzi. Wlasnie my zwyczajni ludzie mamy piekniejsze zycie, bo prawdziwe, a oni sztuczny i wykreowany przez innych. Przed praca ide kolo rzeki i obserwuje ptaki, ktore chlapia sie w wodzie. kiedy wczesnie wyjde z domu siadam na lawce i obserwuje je. One sa takie radosne. Pan Jezus w dzisiejszym czytaniu powiedzial "zobaczcie na lilie polne nawet Salomon w swoim przepychu nie jest tak ubrany jak one" i " nie martwcie sie Pan Bog sie troszczy o kazdego". To jest prawda, bo kiedys ide sobie przez miasto i mialam dziesiec funtow w portfelu i nagle takie natchnienie moze wejdziesz do sklepu weszlam i za dziesiec kupilam swietne bawelniane biale spodnie. W innym dniu tez przypadkowo weszlam do sklepu i stanik taki ladny w kwiatuszki i tak ladnie lezy. Jak zobaczylam sie w lusterku to nawet male piersi mi nie przeszkadzaly, bo slicznie sie ukladaly. Albo idziesz na pielgrzymke przydadza ci sie dobre buty tutaj gorskie buty sa tanie i sprzedawca zaproponowal dobre buty. Spytalam moze te drozsze beda lepsze. A on zaproponowal dwa rodzaje i po nizszej cenie. Wyprobowalam na spacerze i sa lekkie i dobre. Pozdrawiam cieplutko.

(3942)
ewadata: 21.06.2008, godz: 14:32

do Michala i Marysi
ja jeszcze nie jestem pewna ale chyba się wybiorę
ja jak coś to idę z Przemyską tj. od 4.07- 15.07
jeszcze nie jestem pewna czy dostanę urlop. Ale jakoś strasznie mnie ciągnie
pozdrawiam

(3941)
do Piotradata: 21.06.2008, godz: 11:08

myślę ze nie chodzi o udawanie kogoś innego-to na dłuższa metę tez widać. Chodzi o to by uwierzyć w miłość Boga do człowieka, w to że stworzył każdego z nas z Miłości, że każdy jest jedyny, wyjątkowy. I absolutnie nie-beznadziejny. Poznać siebie - przede wszystkim z tej dobrej strony, bo Bóg stworzył człowieka dobrym. Poznać swoje ograniczenia i słabości, mieć ich świadomość, ale nie zadręczać sie nimi. Bo nie ma ideałów. Pokochać najpierw Stworzyciela i uwielbić Go za to jakimi nas stworzył. Potem pokochać siebie, i innych ludzi. Często ta miłość do siebie jest najtrudniejsza, często źle rozumiana (a to egoizm, zadufanie w sobie, pycha, zadzieranie nosa etc), a przecież mamy kochać bliźniego jak siebie samego..
hanka

(3940)
do Monikadata: 21.06.2008, godz: 11:06

czy wiesz , że w większośći żeńskich zgromadzeń jest ograniczenie wieku? często do 30 lat, albo do 35. więc nie wszędzie cię przyjmą

(3939)
Aga, lat 24, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 20.06.2008, godz: 23:39

Witajcie:)

Jakas osóbka chciala abym podala maila, w poprzednim moim wpisie go zabraklo wiec zostawiam - modus_vivendi@o2.pl

Jesli ktos chcialby porozmawiac,nawiazac ze mna kontakt to zapraszam do napisania.Jesli moglabym komus pomoc w jakims problemie to takze jestem.

A ze swojej strony kieruje do Arka podziekowania za Jego wpis,jest super:)
Swietnie to ujales.Moglabym uzyskac kontakt do Ciebie?Chcialabym porozmawiac.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)


(3938)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 20.06.2008, godz: 19:34

Wiecie co mi sie wydaje ze czy bede z danym czlowiekiem czy nie jest to decyzja. Po dziewieciu latach jak sobie przypomne kazdego mezczyzne ktory sie mna zainteresowalam a ja Go nie chcialam powodem byla Jego uroda. Ale tak naprawde to ja mialam problem. Wydawalo mi sie ze jestem tak brzydka (pomimo ze nakladalam makijaz, staralam sie modnie ubrac, chcialam zrobic wrazenie a nie spotkac sie) ze powinnam miec przystojnego mezczyzne. Pan Bog stawial na mojej drodze mniej urodziwych mezczyzn, ale dobrych i z sercem. Wiecie kiedy na studiach chlopak mi sie oswiadczyl powiedzialam nie, bo chce pojsc do zakonu. Wiecie czy to bylo natchnienie? bylam na kilku weselach ale nigdy nie pomyslalam jak tez tak chce. Czy to zaburzenie a moze Pan Jezus ma inny plan?
Pan Jezus wie ze pragne prawdziwej i czystej MILOSCi. Nigdy nie szukalam Boga, ale szukalam milosci. Swiat pokazywal milostki lub okruchy, a w Kosciele katolickim dzieki Odnowie, katechizmowi odkrylam ze Bog jest Miloscia.
Jan Pawel II na Swiatowym Dniu Mlodziezy w Czestochowie zaszczepil we mnie ziarenko, ktore chyba teraz rozkwita. Nie wiem do jakiego zgromadzenia wstapic, ale nie chce juz uciekac. Modle sie i Jezu ufam Tobie.

(3937)
Rafał, lat 31, e-mail: mociak@wp.pldata: 20.06.2008, godz: 18:46

Jestem pracującym rencistą spokojnym miłym wrażliwym.Interesuję sie przyroda komputerami muzyką lubie spacery lecz doskwiera mi samotność.Bardzo chciałbym poznać miła sympatyczną dziewczynę,nie szukam żadnych przygód myślę bardzo poważnie o związku.Najchętniej z województwa pomorskiego - GG:4211925

(3936)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 20.06.2008, godz: 18:22

Zycze wszystkim udajacym sie na wakacje spokojnego wypoczynku. Za Piotrkiem dziekuje takze ze moglam cos napisac na tej swietnej stronie. Dziekuje za wasze wypowiedzi nauczylam sie dzieki Wam ze wszyscy potrzebujemy byc wysluchani i ze kazdy ma cos do powiedzenia. tym bardziej tesknie za ojczyzna, bo mysle ze wspolnie tworzymy wspanialy polski narod. W lipcu przyjezdzam, aby uczestniczyc w pieszej pielgrzymce. Prosze Was jak bedziecie pod namiotami i uslyszycie swierszcze lub zobaczycie swietliki to napiszcie. Wogole prosze dzielcie sie wspomnieniami i pomyslami na spedzanie wolnego czasu. wiecie pracuje w hotelu i teras jest duzy ruch i mam duzo pracy. Z przyjemnoscia poczytam i Wasze wpisy. A jak bedziecie na rekolekcjach to powiedzcie Jezusowi ze caly czas o nim pamietam. Wasze cieple slowa dodadza mi sily. Wiecie w Szkocji jest zimno i czesto leje, a Wasze cieple slowa dodadza mi sily na nastepne dni. Modle sie ostatnio do jakiego zgromadzenia wstapic czy mozecie mi powiedziec, gdzie Pan Jezus by mnie widzial? Cieplutko wszystkich pozdrawiam.

(3935)
***, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 20.06.2008, godz: 14:13

Do samotnego Piotra - dlaczego nie chcesz podać swojego e-maila? To przecież mógłby być Twój pierwszy krok. Zastanów się nad tym. Wcale nie chodzi o to, żebyś nagle stał się kimś innym, mocnym, wspaniałym mężczyzną dla kobiety. Chodzi o to żebyś zrobił coś dla siebie, żebyś siebie mógł najpierw pokochać. Metoda małych kroczków jest bardzo dobrą metodą, bo wtedy nikogo się nie naśladuje, nikogo się nie gra. pozostaje się sobą. Polega na tym że powoli zmieniam w sobie to, co mi przeszkadza. Człowiek sam w sobie się zmienia, bo taka jest kolej rzeczy. Oczywiście, że jak ktoś ma 160 cm wzrostu, to nie zrobi się z niego 185-centymetrowego faceta, ale przecież są i drobne, niskie kobiety......

Do tego drugiego Piotra - czy jesteś przystojnym, wysokim, mocnym mężczyzną?Mam nadzieję, że nie obraziłeś się na to pytanie, bo niczego złego nie miałam na myśli. Powstał mi w głowie następujący pomysł. Może byśmy wszyscy opisali swój wygląd? Wszyscy, którzy wypowiadali się na temat samotności i wyglądu. Co w sobie kochamy, co nam się w sobie podoba itd...
Pewnie wszyscy z Was znają aktoreczkę Annę Muchę, która chce zrobić karierę w USA. Patrzyłam dzisiaj na nią i pomyślałam sobie, o Boże jak dobrze że moja szyja nie jest taka krótka jak jej. Jestem szczęśliwa, że mam szyję na której każdy wisiorek, łańcuszek będzie dobrze wyglądał. Może to śmieszne co napisałam, na pewno śmieszne bo sama się z tego śmieję, ale właśnie o takie drobne rzeczy w życiu chodzi. Z milionów drobnych rzeczy człowiek się składa. Nikt nie jest idealnie w stu procentach piękny albo brzydki. Naprawdę bardzo dużo zależy od nas samych, nie wszystko ale dużo. Pozdrawiam Wszystkich

(3934)
promienna, e-mail: promienna29@interia.pldata: 20.06.2008, godz: 13:10

Piotrze2 jakie frazesy????
nie każdy kto tu pisze odnalazł już swoją połówkę..to są młode osoby, a nie znaczy to ze nie mogą wypowiedzieć się co myslą .. i cały czas sie rozchodzi o najwazniejsze...praca na sobą, akceptacja siebie, bo w tym leży sedno powodzenia lub nie...
miłość zmienia, jak ktoś napisał .. ale nie każdy niedowartościowany ma szczęście spotkać takiego Anioła, który pomoże mu rozwinąc skrzydła..

Piotrze samotny, chyba nie zrozumiałeś do końca, nikt Ci nie kaze zakładać maski!
chodzi o przemianę siebie a wtedy bedziesz mógł być sobą i staniesz sie atrakcyjny:)
a Ty ciągle myslisz o wyglądzie.. nie spotykasz w swoim srodowisku szczęsliwych par dla których nie najwazniejszy jest wygląd ? uwierz ze to jest mozliwe...

(3933)
Piotrdata: 20.06.2008, godz: 08:02

promienna - w moim otoczeniu jest sporo osób, których uroda pozostawia wiele do życzenia, więc spotkanie się z brzydką osobą nie stanowi dla mnie problemu. Nigdy zresztą nie stanowiło. Inaczej zapewne rzecz się ma przy szukaniu drugiej połówki - tutaj jednak uroda, wygląd mają większe znaczenie, wszak przy założeniu, że chce się stworzyć coś trwałego, druga połówka musi się nam podobać, bo będziemy musięli ją znosić dlużej niż jedno spotkanie. Nie stoi to w kolizji z tym, co napisałem na początku - przecież spotkanie to jeszcze nie ślub:]
Mnie do tej pory jednak martwi bardziej fakt, iż tak mało tutaj konkretów w porównaniu do wysypu ogólnych frazesów, które są bardziej projekcją oczekiwań, pragnień niż jakimś konkretem. Do tej pory chyba tylko jedna (!) dziewczyna napisała coś konretnego w temacie "miłość a uroda", a mianowicie, że jej chłopak piękny nie jest, ale kochają się i są ze sobą. Większość to słowa, a jak wiemy, słowa nic albo niewiele kosztują.
* - zgadzam się, że miłość może być świetną ściężką do uzdrowienia/oczyszczenia. Jednak powstaje problem - jeżeli nawet już się przełknie nieurodziwość (fajny neologizm;), to jeszcze zostaje pogmatwane wnętrze, które może być przeszkodą zasadniczą. I tutaj właśnie można skonfrontować teorię z praktyką - na ile jest się w stanie, zwłaszcza gdy się rzuca dużo frazesów (typu: wygląd się nie liczy itp) - spojrzeć na to, co niby najważniejsze w drugim człowieku, dostrzegając te wady, zranienia, dojrzeć coś wartościowego.. Najlepiej by było, gdybyśmy wstępowali w związki bez poważniejszych obciążeń, ale życie pokazuje, że tak naprawdę to niemożliwe.
M - cóż napisać - nie napiszę, że Cię rozumiem, bo nawet Cię nie znam, nie napiszę, że współczuję, bo tak naprawdę tylko Ty wiesz, co czujesz. Jedyne, co mogę napisać to to, żebyś pozwolił sobie na przeżycie tego żalu, który mniej lub bardziej, ale przebija się przez słowa Twojego wpisu. Nie chodzi o to, żebyś zrobił z siebie cierpiętnika, ale żebyś mógł coś dzięki niemu zrobić zrobić coś pozytywnego - może jakaś zmiana w życiu..

Szeleszczenie - miałaś już przystojnego/pięknego męża?

(3932)
Piotrdata: 20.06.2008, godz: 00:13

samotność...
jakże często jest ten problem wałkowany...
znów odzywam się... przez ostatnie kilka dni czuję się dowartościowany... ile wpisów pojawiło się na źródełku w odpowiedzi na mój wpis... jakże ważny się czuję... tyle Źródełkowiczów stara się mnie pocieszyć, dodać odwagi... a są przecież inni z tym samym problemem co ja- problemem samotności...
dziękuję Wam wszystkim,
takie fragmenty zastanawiają mnie
Karina napisała "nie zwracamy uwagi na kogoś, kto nie akceptuje siebie (...) dlatego warto zmieniać siebie"
ciągle poszukująca napisała "dlatego dziewczyny tutaj próbują Piotra nakierować na zmianę siebie"
czy oznacza to, że mam założyć "maskę"; udawać twardziela, pewniaka ... zmieniać się tzn. być kimś innym niż tak naprawdę jestem? ... dziwne... przecież uczciwość nakazuje by być sobą i nie "grać" kogoś innego

już podziękowałem wszystkim; szczególnie dziękuję osóbce o nicku "Aga do Piotra i innych niesmia" tak długi wpis, tyle pięknych i krzepiących myśli szczególnie dla mnie... dziękuję:)

...a życie toczy się dalej... nie chcę więcej nikogo zanudzać moją samotnością... każdy ma przecież swoje problemy...

dziękuję, że mogłem zaistnieć na źródełku... dziękuję Wam za te kilka dni, kiedy mi doradzaliście i pokrzepialiście mnie...
...dziękuję



(3931)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej