Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [500] [501] [502] [503] [504] [505] (506) [507] [508] [509] [510] [511] [512] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

karinadata: 16.06.2008, godz: 14:42

o Piotrze..nie prawda ze facet musi byc mocny zbudowany itp.... znam duzo małych chłopaczków szczupłych "niepozornych" a mają swoje ksieżniczki..
nikt tu nie da Ci gotowej recepty.. jak dobra wrózka.. Ty musisz sie zmienic i myslenie o sobie.. mysle ze masz zakodowaną w swym umyśle porażkę..czujesz się brzydki i inni to czują.. i nawet ta dziewczyna z koscioła mogłaby miec problemy ze zwróceniem na Ciebie uwagi...pozbądź sie najpierw zafałszowanego obrazu siebie, popracuj nad sobą abys miał odwagę i wiarę
ze ktos na Ciebie zwróci uwagę.. czy akurat ta dziewczyna?? niekoniecznie..ale zeby spróbowac ją poznać jest Ci potrzebna wiara w siebie.. abys w przypadku ewentualnej porażki nie wpadł w depresje, rezygnację.. i nie chował sie przed ludźmi... bo to błędne koło.. badź cierpliwy.. pogadaj z psychologiem..kumplem.. a przede wszystkim módl sie o uzdrowienie swojego obrazu.
a porażki mają motywowac i zachęcać do dalszych kroków... za którymś razem sie uda i trzeba dać sobie kolejną szansę.. nawet 100 razy! tylko tacy wygrywają, którzy walczą....powodzenia..

(3880)
jadata: 16.06.2008, godz: 11:56

Mam taki problem dzisiaj przystąpiłam do sakramentu spowiedzi... chce naprawde naprawić swoje życie... ale mam problem z zadośćuczynieniem.. ostatnio pozwoliłam na to aby ktoś zachował się nieuczciwie...dziś co prawda się z tego wyspowiadałam ale jak mam naprawić ten grzech? tak mi jest z tym źle a nie za bardzo moge to odkrecić... wiem ze ja w jakimś stopniu też jestem odpowiedzialna za ta sytuację, ponieważ nie powiedziałam nie....nie chce aby to doprowadziło też do kłamstw.. ech... wszystko z siebie dziś zrzuciłam przy spowiedzi.. ale nie wiem jak to naprawić... narazie to tylko modle sie za te osoby...

(3879)
bernard, lat 33, e-mail: cistercium@vp.pldata: 16.06.2008, godz: 10:42

...do "ela, lat 32 , IP: 83.28.3.124, "
Napisz do mnie , jesli mialabyś życzenie .
bernard , cistercium@vp.pl

(3878)
Skrzacik, lat 26data: 16.06.2008, godz: 08:49

Witajcie :-) Właśnie minęło Nam 2 lata od pierwszego emeila, którego wymieniliśmy między sobą za pomocą Adonai- poznajmy się... :-) Za rok się pobieramy. Bardzo prosmy o modlitwę w Naszej intencji. Dziękuję, ja również modlę się za Źródełkowiczów.
PS: Dla szukających, szukajcie i nie traćcie nadzieji... bo nigdy nic nie wiadomo ;-)

(3877)
Monika, lat 20, e-mail: moonik4@tlen.pldata: 16.06.2008, godz: 01:36

Ślepnę. Znów z przykrością stwierdzam, że obraz się rozmazuje. Jakkolwiek już do tego przywykłam, bo z zaburzeniami widzenia zmagam się od 9 lat, teraz zaczynam być zmartwiona nie na żarty. Przed miesiącem zaczęłam nosić nowe, nowo dobrane okulary! Czuję, że nieuchronnie tracę wzrok...Na dodatek rodzina obwinia mnie o tę sytuację, mimo że tu działa czynnik genetyczny. Lekki paradoks... I wołam: Panie, nie pozwól, by do tego doszło, jeszcze chociaż parę lat! Cóż ja będę warta niewidoma? Nawet nie pokroję chleba, bo prędzej stracę palce. Przydałabym się jeszcze Panie, jeszcze byłby ze mnie pożytek! Ocal, proszę Cię.
Niedawno zczęłam modlić się codziennie TS. Ale diabeł zrobił wszystko, żebym przestała. Bo ta modlitwa go mocno ogranicza. Tak trudnej walki dawno nie toczyłam. Przegrałam ostatnio trzeci raz. Ale przedwczoraj zaczęłam czwartą bitwę. Nie, nie zamierzam się poddać. Tylko że zły potrafi tak to obrócić, że jest w stanie wywołać we mnie niechęć do modlitwy, a nawet nieufność do Boga i Jego Mocy... I wołam: Panie, obroń mnie! Przyjdź Duchu Święty, ja bez Ciebie nawet modlić się nie potrafię. Walcz we mnie, Boże.
Kiedyś zdałam sobie sprawę, gdzie rzuciło mnie życie. Miejsce jak miejsce, nawet i piękne, jednak tak bardzo mi tu brak wspólnoty, tym bardziej, że miałam już okazję przekonać się, czym ona jest dla zabłąkanej owcy. Duchowe pustki tutaj panują. Daleko do centrum, również tego religijnego...Nieciekawa sytuacja. A ja nie chcę, by moja wiara była okazjonalna ani, żeby stała w miejscu. Chcę rozwoju, kierownictwa, chcę wiedzy. Czy tak wiele pragnę?
Cztery miesiące temu zostałam dotkliwie pobita przez dwie osoby. Nie musiałam mówić ani słowa... Ale to był pretekst, by pozwolić dojść do głosu agresji, okazja, by wreszcie wykrzyczeć wszystkie znane "ozdobniki" języka polskiego. Bolało bardzo ale najbardziej wtedy, gdy później patrzyłam na swoje rozległe zasinienia i krwawe ślady, bo dopiero wtedy dostrzegałam pełnię tej napaści. Nie, nie byłam na policji. Wiem, jak skończyłaby się ta sprawa. Być może nawet z niekorzyścią dla mnie. A nie chciałam też rozdrapywać zadanych ran. Te duchowe uleczył w pełni Chrystus. Dowodem na to brak żalu do tych ludzi. Dobry Jezus to jedyny taki lekarz. Długo się modliłam zaraz po zdarzeniu, może około godziny powtarzałam wciąż "Nie pozwól Panie, żebym im uwierzyła, żeby to we mnie zostało, żebym zaczęła podążać ich tokiem myślenia. Nie pozwól Panie (...)" Prosiłam o pokój serca i go otrzymałam. W pełni. Ale rany fizyczne okazały się za poważne, by się zagoić. Mam te ślady do dziś, wnioskuję więc, że pozostaną na mojej skórze do końca życia.
***
Ale ostatnio przyszedł do mnie jakiś dobry duch. Może mój Stróż, nieco zaniedbany ale wciąż wierny przyjeciel? Może dopiero w chwili smutku i wyciszenia usłyszałam Jego głos. A może to był sam Pocieszyciel, sądząc po mądrości... Mówi do mnie w duszy tak: Monia, te prośby...rozumiem... Ale - słyszysz? Słyszysz, o co Twoje serduszko bije każdym swoim uderzeniem? NAUCZ MNIE KOCHAĆ, PANIE.
***
...może właśnie mam świadczyć o tym, że nie oczami, ale sercem jesteśmy powołani patrzeć? Nie przywiązywać wagi do wyglądu, ale do wyglądu serduszka? Odsunąć na dalszy plan fizyczność, ustępując miejsca temu, co najważniejsze? Nie oceniać nigdy po wyglądzie - nie wyróżniać, nie dyskredytować, ale przede wszystkim i tak po prostu, z wdziękiem dziecka ...kochać. Zwłaszcza to, co w tym serduszku trudne i to, co w nim zranione. Być, to najważniejsze. Może do tego oczy wcale nie są potrzebne... ?
...może właśnie mam należeć do dzielnej armii Pana Boga? Nie liczyć potknięć, ale każde nowe podjęcie walki. Nie do trzech razy sztuka, nie do czterech, ale do Jezusowego-Miłosierdzia-wraz-z-wolą-walki-i-ufnością razy sztuka.
...może właśnie te trudne okoliczności to nie przypadek? Może to, że coś zrozumiałam, do czegoś mnie zobowiązuje, zwłaszcza do dzielenia się tym, co mam? Może ten brak pomoże mi zrozumieć niedostatki i smutki mojego brata i siostry? I może jest we mnie dość siły, tylko jeszcze nie odkrytej, by pójść na żniwo Pana? I wśród pracy na polu, wśród chwastów i kurzu, znaleźć to, czego tak szukam? Może nawet okaże się, że to właśnie tam bije Źródło.
...może właśnie mam te ślady przyjąć i zaakceptować? Czy krzyż - znak hańby, winy i przegranej - nie stał się znakiem chwały, wolności i zwycięstwa? A wszystko za sprawą tajemnicy zbawczej mocy Boga. Czy to nie Ten, który i moje rany przemienił? Może powinnam nosić swoje blizny z dumą. Bo dotknął ich sam Bóg. Bo udowodnił, że miłość przez krzyż, miłość trudna - ponieważ uczy - jest najpiękniejsza. A może jedyna.
Jak echo brzmią jeszcze w moich uszach słowa Dobrego Ducha.
:)
"Słyszysz? Słyszysz, o co Twoje serduszko bije każdym swoim uderzeniem?
NAUCZ MNIE KOCHAĆ, PANIE."
Naucz...
***
Bardzo proszę o więcej takich mądrości jak ta od Dobrego Ducha i nieśmiało też proszę o modlitwę za mnie o wytrwałość.

(3876)
Carolinedata: 16.06.2008, godz: 00:41

To prawda Natalio, że Bóg jest niekochany;(;(;( My mamy tysiące wlasnych problemów i często zapominamy, że Bóg jest prawdziwą i żywą Osobą, która chce być kochana a nie automatem, który spełnia nasze życzenia. Zapominamy, że chrześcijaństwo to nie jakiś system wierzeń ale spragniony miłości Bóg... Bóg, który czeka na nasze spojrzenie, dobre słowo, uśmiech...

Polecam piękną książke Gabrieli Bossis "On i ja" www.objawienia.pl/gabriela/gabriela-spis.html

(3875)
Piotrdata: 15.06.2008, godz: 23:46

to znów ja z kolejnym wpisem...
samotność... dzięki za reakcje na mój wpis...
wiele dziewczyn i kobiet odwiedza tą stronę, więc może pomożecie mi...
wydaje mi się, że facet powinien być silny, mocny, dobrze zbudowany ... itd by dać swojej dziewczynie poczucie bezpieczeństwa... może nie mam racji, ale taki "model faceta" istnieje, przynajmniej w moim umyśle...
zatem wszystkie moje próby nawiązania kontaktu z kimkolwiek są skazane na porażkę, bo ja niestety nie jestem strongmanem:( a do tego ta straszna moja nieśmiałość połączona z niezbyt ładnym wyglądem i moimi dolegliwościami chorobowymi:(

jest taka jedna dziewczyna, która mi się bardzo podoba... czasami jak ją widzę, a praktycznie tylko widuję ją w kościele na mszy :), zerkam na nią dyskretnie... no ale co z tego kiedy na zerkaniu się kończy... widzę, że ona jest chyba również sama, bo zawsze samą ją widzę... no i jak tu do niej zagadać... przecież się nie znamy jesteśmy obcy... i co gorsza ona w ogóle nie patrzy na mnie:( ... często dołuję się stwierdzeniem, że dobrze że się ona ze mną nie zna; niech pozna kogoś innego, lepszego, bardziej wartościowego, silniejszego...

jeszcze raz dziękuję że mogę się wypowiedzieć na tym forum... trudno się żyje samemu a Wasza reakcja jest na pewno czymś bardzo miłym i krzepiącym...
jakże mam potrzebę "wylania" swoich myśli; dziękuję, że mogę to uczynić tutaj
z Bogiem na cały nowy tydzień:-)

(3874)
daisydata: 15.06.2008, godz: 23:38

Piotrze! Na tej stronie wyczytałam wspaniałe słowa. Żaden mężczyzna nie będzie dla kobiety brzydki o ile tylko jest on męski. Długo nad tym myślałam i uznałam, ze jest to całkowita prawda. W mężczyznach podziwiamy ich męskość, zaradność, stosunek do życia, wyznawane wartości a nie ich wygląd. Dlatego chyba też mało która dziewczyna marzy o tzw "ciachu", a nawet często nas odstraszają. Marzymy o prawdziwym mężczyźnie, który będzie z nami na dobre i na złe.
Pozdrawiam!

(3873)
Natalia, e-mail: owocna01@o2.pldata: 15.06.2008, godz: 22:06

Nie mów: "czego Bóg chce 'do cholery' ? " ,bo tak nie można odnosić się do człowieka, a co dopiero......... do TAKIEJ Miłości.. żebyś wiedziała jak Bóg jest wrażliwy.. i tom właśnie On jest najbardziej niekochaną Miłością..
"Szukajcie wpierw Królestwa Niebieskiego i sprawiedliwości Jego, a wszystko INNE będzie Wam dodane"..to OBIETNICA Boga!
dodać warto : Szukajcie Całym Sercem...

Pozdrawiam.

(3872)
Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 15.06.2008, godz: 20:42

do ela (i właściwie do Piotra też)
Gdzieś przeczytałam i to chyba na tej stronie, że nikt nie musi usprawiedliwiać swojej na świecie obecności, jesteśmy bo stworzył nas Bóg. Więc wygląd, nie może być usprwiedliwieniem dla ukrywania się przed światem. Ani praca społeczna nie jest konieczna, żeby żyć dla innych.
Ja też tak mam, że życie samemu wydaje mi sie mniej warte. I mniej ważne. A co więcej w obecności par- czuje się gorsza, i to pomimo tego- że wiem, że to nie oni mnie jako gorszą i nieszczęśliwą postrzegają, to ja tak siebie widzę. Też chciałabym być parą, choć nie uważam, że jest to stan który gwarantuje wieczną szczęśliwość, przeciwnie- gwarantuje on głównie problemy - tylko jeśli ma się szczęście to wtedy z problememi nie jest się już samemu. Więć elu- rozumiem co masz na myśli.

Generalnie pod każdym innym względęm- po za tym damsko-męskim wszystko mi się układa. niemalże widać tchnienie Boga w tym co mnie spotyka - po za tą jedną dziedziną ...
Tym bardziej nie rozumiem - jak coś co uważam za najważniejsze i czego zawsze chciałam może być tak na ubocze odłożóne? (Przez Boga?) tAk jakby on czego innego chciał dla mnie. Więc co- moje zdanie się nie liczy? Tylko czego chce do cholery? mógłby przecierz powiedzieć- a nie kazać się domyślać?
Zdzarzają się w moim życiu takie spotkania z ludźmi - takie sytuacje które dają mi jakąś nadzieje, a potem nagle nic z tego nie wychodzi. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że to moja wina, ale okazuje się, że nie. Skąd mam wiedzieć jakie spotkanie jest tym ważnym. Które ma znaczenie a które nie? Może to ja powinnam to znaczenie nadawać? Ale do tego trzeba dwojga czasami - w miłości na pewno.
Więc- podsumowując - dla mnie samotność, w tej chwili to problem niemal teologiczny.

(3871)
karinadata: 15.06.2008, godz: 18:07

Piotrze;*...smutne to co piszesz... samotnosc czesto jest naszą ucieczką w głab siebie, od ludzi.. lek przed zranieniem, nie umiejetnosc otwarcia się ..to z czegos wynika..trzeba popracowac nad przyczynami a nie akceptowac poprzez bierność, ciągłe zamykanie się..
Czy jestes az tak brzydki?? czy pozwoliłes sobie to wmówic..
urodę można poprawić.. wystarczy inna fryzura, ciekawe oprawki - okulary chocby słoneczne ;) ciekawy styl ubierania.. czy od razu musisz byc nieskazitelny jak w reklamie m185 wzrostu..by czuc sie męski i atrakcyjny?? bład!
z pewnymi cechami, brakami natury trzeba sie pogodzić..
wiesz tak naprawdę znam ludzi mało atrakcyjnych a wydają sie byc ładni... ich podejscie do samych siebie czyni ich ciekawymi ..ich rysy dostosowują sie do myslenia o sobie..psychologia to potwierdza..
fakt problemy zdrowotne moga byc uciążliwe ale nie tylko to jest głownym problemem (często spotyka sie to u osób zdrowych)..to cos jest w Twojej psychice.. było juz o tym ,ale jak nie widziałes polecam 43 minuty o chłopaku który nie wiele otrzymał od losu, choc patrząc na niego? chyba otrzymał dosc by stawic zyciu czoła.. :
http://video.google.co.uk/videoplay?docid=3493207271920409738

mysle Piotrze ze musisz zmienic myslenie o sobie, swój obraz wykrzywiony przez jakies schematy...kulturę, czyjś ostry język..
warto wychodzic do ludzi, poznawac przyjaciół...uczyc sie otwartości a z czasem moze pojawi sie jakas dziewczyna?? to moze potrwać ale nigdy nie rezygnuj z tych marzeń!!!!!!!!! wiesz dziewczyny tez potrafia wyczuc Twoja osobowość.. nie zwracamy uwagi na kogos kto nie akceptuje siebie, wyglada na zakompleksionego.. ..taki ktos wydaje sie nam byc załosny.. mało pociągający..dlatego warto zmienic siebie...praca musi byc wytrwała.. ale sie opłaci.. Wierzę ze masz w sobie dość odwagi, jestes wrażliwym i uprzejmym chłopakiem.. mógłbys kogos uszczęsliwić.. ale chyba nie dajesz sobie szansy, łatwo sie zniechęcasz po trudnych doswiadczeniach..a je trzeba oddawać Jezusowi na modlitwie i na nowo pokonywac przeszkody.. walcz o to!! z modlitwą;) i najl zyczeniami !!!!!!

(3870)
Alicjadata: 15.06.2008, godz: 17:22

Kochani Źródełkowicze! bardzo prosze Was o modlitwe za mnie w intencji zdrowia.

(3869)
merydata: 15.06.2008, godz: 16:58

"200 km na godzinę. Dziewczyna: Zwolnij, boje się. Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa... Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz. Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno. Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła) Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie (Dziewczyna zdjęła kask z jego głowy i włożyła na siebie) Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz. Dziewczyna: Kocham Cię. (Dziewczyna pocałowała go) Następnego dnia w gazecie: >W wczorajszym wypadku dwuosobowym który sie wydarzył w mieście zginęła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazał jej powiedzieć ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej."
To jest miłość....miłość warta poświęcenia.............

(3868)
marysiadata: 15.06.2008, godz: 16:55

Piotrze nie jesteś sam.....masz nas....odezwij sie to porozmawiamy...

(3867)
Angelika, lat 22, e-mail: angkr@o2.pldata: 15.06.2008, godz: 14:12

Witam serdecznie;) Chcialabym bardzo prosić Was Przyjaciele o Modlitwę za to aby sisotra oborniła prace licencjacką a ja abym zdała pomyślnie egzaminy;)Szczególnie ten we wtorek i czwartek.Wasza modlitwa bardzo mi pomoże bo nie wierze ze je zdam,jestem załamana nauką ale weirzę ze Bóg mi pomoże;) Pozdrawiam

(3866)
Piotrdata: 15.06.2008, godz: 12:26

tak często poruszany problem samotności...
niestety mnie również to dotyczy... jakże ta samotność mnie boli... jakże chciałbym się z kimś spotkać i po prostu porozmawiać...
myślę, że samotność moja bierze się stąd, że jestem człowiekiem bardzo nieśmiałym... niestety nie obdarzył mnie Bóg piękną urodą:( jestem raczej brzydkim człowiekiem, który wstydzi się swojego wyglądu, a ponadto mam inne choroby, które potęgują jeszcze moją nieśmiałość...
dopiero teraz czuję jakże ważna jest obecność drugiego człowieka; samotne dni bywają nie do zniesienia... często nie mam ochoty się z nikim widywać, ponieważ wydaje mi się, że jestem kimś gorszym i nie chciałbym być ciężarem dla nikogo... dlatego żyję sam ze sobą, ale muszę przyznać, że smutno się samemu żyje:(

trzymajcie się kochani źródełkowicze; odwiedzając tę stronę widzę, że problem samotności dotyczy nie tylko mnie; dziękuję, że mogłem zostawić tutaj swój wpis...

(3865)
Gusia, e-mail: tentka@poczta.fmdata: 15.06.2008, godz: 11:42

Do Ela, lat 32

Bardzo chętnie porozmawiam z Tobą Elu na poruszony przez Ciebie temat. proszę podaj mi swojego maila.pozdrowionka

(3864)
Marcin, lat 25, e-mail: chlopak121@interia.pldata: 15.06.2008, godz: 10:21

Do Agi-mail powyzej

(3863)
Ania, lat 24data: 15.06.2008, godz: 09:49

Basaia! Wydaje mi się, że właśnie ludzie samotni nie chcą mieć czasu dla siebie, na czytanie książek czy słuchanie muzyki.... Chcą swój czas poświęcać innym, dawać im siebie.
Ja podziwiam że potrafisz cieszyć sie z tych rzeczy!

(3862)
agi, lat 23data: 15.06.2008, godz: 07:07

Marcinie, ja cierpię na depresję, podaj maila, odpiszę.

(3861)
ela, lat 32data: 14.06.2008, godz: 23:44

Temat samotności. To takie nudne gdy wałkuje się wkółko to samo, aż strach poruszać znów ten sam wątek. Ale mnie nadal to dotyczy, choć moją samotność już "oswoiłam", a może to tylko złudzenie? Nie wiem, nie wnikam w to, ale jest dobrze bo trwam Przy Bogu, a to daje mi siłę i nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Jest tylko małe ale. Przez to, że nadal nie założyłam rodziny czuję się gorsza, taki nieboraczek życiowy. Czy Wy też tak macie? jak sobie poradzić z tym uczuciem pustki, ze świadomością że takie życie jest mało warte. Mam w sobie ogromną potrzebę życia nie tytlko dla samej siebie, a samotność temu nie sprzyja niestety. Oczywiście wiem, że można udzielać się społecznie, służyć drugiemu przez wolontariat itp. Ale jeśli tak jak mnie praca pochłania 6dni w tygodniu i nie znajduję sił by pracować społecznie dla innych, a mimo wszystko pustka pozostaje...
JEZU UFAM TOBIE, tylko Ty mnie trzymasz przy życiu.

(3860)
Gusia, e-mail: tentka@poczta.fmdata: 14.06.2008, godz: 22:36

Basaia, lat 40
Bardzo mądre to co napisałaś o samotności czy mogłabyś mi podać swojego maila
z góry dziękuje i pozdrawiam serdecznie.Trzymaj tak dalej!!!

(3859)
Basaia, lat 40data: 14.06.2008, godz: 19:59

Wiem, że temat samotności został tutaj wielokrotnie poruszony na tym forum. Otóż mam już swoje latka i muszę się Wam przyznać,że teraz już oswoiłam się z tym , że jestem całkiem sama i już raczej się to nie zmieni. Ale naprawdę wcale nie uważam się za jakąś oszkodowaną czy takie inne tam bzdety. Wręcz jestem zadowolona, że właśnie tak potoczyło się moje życie. Mam czas dla siebie, słucham sobie muzyki czy czytam książki. Mam bardzo niewielu znajomych i wcale mi ich nie brakuje.
Co do uzdowień to myślę, że po prostu trzeba mieć trochę cierpliwości, ale mówię Wam, że warto czekać. Jak już człowiek tego doświadczy to jest to po prostu coś wspaniałego. A wiem o czym mówię, bo przeżywałam noc duchowa przez wiele lat i czułam się koszmarnie jak zamknięta w klatce.
Musimy tego chcieć , ale i tak inicjatywa wychodzi od Boga. Na powtierdzenie przytoczę tutaj mój ulubiony fragment ksiązki Jezus z Nazaretu R. Brandstaedtera:

(Jezus)Pewnego razu, siedząc nocą samotnie na dachu domu, pod wiosennym niebem, usłyszał pomruk skradającego się Jahwe. Był to pomruk Pana zbliżającego się równocześnie z dalekiej dali, od zewnątrz i z najbliższej bliskości, od wewnątrz, a głos Tego, idącego od Nieskończoności nie ograniczonej żadnymi granicami, i Tego idącego od Skończoności, ograniczonej granicami człowieczego ciała, był jednym i tym samym głosem_odgłosem kroków Boga wychodzącego na wielkie spotkanie celem dokonania świętego Powtórzenia...Coraz donośniejszy stawał się pomruk Pana zbliżającego się równocześnie z dalekiej dali, od zewnątrz, i z najbliższej bliskości, od wewnątrz. Już brzmiał łoskot pędzących kół, skutych obręczami o wszechwidzących oczach, potężniał, rozpościerał się na całe niebo, które teraz płonęło jak kamień szafirowy, wrzało ogniem, szumiało jak szum wielkich wód. Nie była to postać ani cień, ani nawet jej zarys, lecz tylko Podobieństwo tego, czego nie było widać, Podobieństwo niepodobne do wszystkiego, co jest wyrażalne za pomocą słów, barw, dźwięków, i idąc szło na wielkie spotkanie, a gdy wreszcie się spotkało, zeszło, scaliło - nie było to spotkanie ani zejście, ani scalenie, bo jakże Jedność może się spotkać, zejść i scalić? - usta Jezusa wypowiedziały słowa, które były uciszonym, orzeźwiającym echem kroków Pana, przybyłego na wielkie spotkanie:
- Idź, syn twój żyje.
- Amen - odpowiedzieli uczniowie, domownicy i dworzanin królewski, który łkając
obejmował stopy Jezusa.

radosnego świętowania Dnia Pańskiego życzę wszystkim.

(3858)
Ania, lat 24data: 14.06.2008, godz: 17:45

Moni! Ja niestety nie jestem z Twoich okolic, ale chciałam Ci napisać, żebyś się nie załamywała, Pan Bóg to najlepszy Przyjaciel a móc rozmawiać z Nim to wielka łaska. Nigdy nie wiesz co przyniesie następny dzień, a może być naprawdę zaskakujący:) Pozdrawiam!

(3857)
asia, lat 20, e-mail: soulinchaines@gmail.comdata: 14.06.2008, godz: 17:30

witajcie kochani:) proszę was w imieniu mojej znajomej, doktoranki pedagogiki, która od jakiegoś czasu zajmuje się tematyka ściągania, uczciwości studentów o wypełnienie którkiego sondażu do badań. to zajmie wam max. 3 minuty, uzyskacie od razu wynik a wpomoże bardzo badania :) dziękuję z góry , oto link

http://ppoloch.lua.pl/ankieta.html

(3856)
Marcin, lat 25data: 14.06.2008, godz: 15:32

Depresja,nerwica...czy jest tu ktoś z takimi problemami?
Pozdrawiam Wszystkich

(3855)
milena, lat 22data: 14.06.2008, godz: 10:59

prosze o pomoc modlitwe, we wtorek bronie pracy licencjackiej prosze o pomoc Boze kochany. badz ze mna blagam

(3854)
karinadata: 14.06.2008, godz: 08:22

Moniko dziekuje!
oczywiscie nie ma nic złego w zadnej pracy:) czy biurowa czy sciereczka, wazne ze daje CI spełnienie.. ja nawet z wykształceniem, chwyciłabym sie kazdej pracy ale ze wzgledów zdrowotnych nie moge dzxwigac, długo stac, kregosłup... nie nadaje sie do fizycznej i aktywnej
kazda praca jest służbą drugiemu... podziały stworzyli ludzie, pycha..
co by było gdyby nie było sprzątaczek? kelnerów kucharek??? cały biznes by padł, hotele itp... szanujmy kazdą prace.. i dziekujmy Bogu za nią... buzka;)

(3853)
ewa, e-mail: ewciac141@wp.pldata: 13.06.2008, godz: 21:50

Do Elefelki
Organowane są cudowne Franciszkańskie Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej kolo Przemyśla - 6 ostatnich dni lipca. Na prawdę cudowne miejsce. Można odpocząć wyciszyś się, ale także pobawić -świetny program spotkania. Polecam sama byłam już dwa razy i w tym roku też jadę :-) Nie wiem czy to Cię zainteresuje ale możesz poczytać w internecie coś więcej i się zastanowić. Na prawdę WARTO! Pa

(3852)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 13.06.2008, godz: 20:28

Modlitwa napisana przez Marte Robin

Panie ofiaruje sie Tobie,
aby byc zywa hostia Twojej Milosci.
Chce sie ofiarowac,
aby Twoje imie bylo uswiecone,
aby przyszlo Twoje Krolestwo,
aby wszystko na ziemi i w niebie
dzialo sie wedlug Twej woli,
abys byl lepiej znany i kochany,
wychwalany przez wszystkich.

(3851)
robertdata: 13.06.2008, godz: 20:14

Witam. Chciałbym prosić was o modlitwę za osobę bliską mojemu sercu, a która znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Pozdrawiam i z góry dziękuję.

(3850)
Moni, lat 22, e-mail: remba2@interia.pldata: 13.06.2008, godz: 18:30

Czuję się bardzo samotna... nie mam już żadnego Przyajciela... Wszyscy się odwrócili ode mnie... Przeżywam trudny czas w życiu i nie mam do kogo buzi otworzyć, prócz Boga. On mi daje dużo ale chciałabym,by ktoś mnie tak namacalnie przytulił...

Może jest ktoś z Zielonej Góry, Wschowy, lub okolic?
A nawet jeśli nie to miło mi będzie jeśli ktoś mi napisze choć jedno słowo.

(3849)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 13.06.2008, godz: 17:37

-=< H U M O R >=-

Chlopiec wyznaje na pierwszej spowiedzi:
- Pozadalem zony blizniego swego.
Kaplanowi az glos odebralo:
- W tym wieku?!
- Tak - wyjasnia penitent - bo robi lepsze nalesniki niz mama.

-=< H U M O R >=-

(3848)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 13.06.2008, godz: 17:02

Moja misja jest ofiara. A moje zycie nieprzerwana msza.
Zawsze mialam wrazenie, ze moje loze bolesci to nie lozko to oltarz.
To krzyz.
Marta Robin

(3847)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 13.06.2008, godz: 16:03

Karino bedzie dobrze. Poznalas gorzki smak bezrobocia. U mnie w hotelu jest remont. Mezczyzni pieknie klada kafelki i odnawiaja sciany. Architekt pieknie zaprojektowal a wykonawcy zrealizowali. Jak weszlam do nowych pokoi to zaniemowilam z zachwytu. Dlaczego wlasciciel hotelu traktuje tych zwyczajnych pracownikow jak kogos gorszego? Jak teraz podziwiam widoki to wiem ze to zasluga prostych ludzi. Jak ide chodnikiem to wiem ze to zwyczajni mezczyzni to ukladali. Mialam szefowa, ktora jak widzala ze jest duzo pracy to zdejmowala zakiet i sama pracowala. Dlaczego sprzataczki lub pokojowki sa traktowane z gory? Od malego lubie sprzatac to cos fajnego wycierac kurze, scielic lozko i wywietrzyc pokoj. Pamietam na pogrzebie braciszka kiedy stalismy nad grobem jeszcze nie zasypanym uslyszalam "Placzesz ale ziemia jest tez uswiecona". Po tym czulam wewnetrzny spokoj i pewnosc ze to nie czlowiek ale Pan Bog ma pelna kontrole nad swiatem. A takze Karino jak nie moglam znalezs pracy to chodzilam na spacery z braciszkiem z zespolem Downa i pracowalam w domu. Nauczylam sie gotowac i sprzatac. Moja mama mowi ze duzo jej pomagalam. Kiedys bylam u babci i stalam nad grobem dziadka i uslyszalam " Zobacz dzieki pracy ten swiat istnieje." Od tamtej pory stalam sie pracowita. Dlaczego teraz praca jest luksusem tylko dla wybranych? Czy kazdy musi byc pracownikiem biurowym? A jezeli ktos lubi prace fizyczna? Mam duzo pytan wszystkie oddam Maryi na pielgrzymce.

(3846)
elefelkadata: 13.06.2008, godz: 14:00

Witam. mam za soba cieżki okres i poszukuje indywidualnych lub grupowych rekolekcji / skupien ( nie powołaniowe). mam 25 lat wiec takie dla dziewczyn ze szkoły sredniej itp odpadaja :).
moze ktos z was przebywał kilka dni w ciekawym, spokojnym miejscu lub zgromadzeniu. Z gory dzieki :)

(3845)
ewa, lat 21, e-mail: ewciac141@wp.pldata: 13.06.2008, godz: 00:18

Oczywiści że nie odebrałam tego negatywnie. Ale czasem w pospiechu można palnąć jakiś śmieszny błąd :-) Ale dziweczyny czy to takie bardzo ważne...... Buziaczki:-*

(3844)
karinadata: 12.06.2008, godz: 20:36

bardzo proszę o modlitwe.. od poniedziałku ide do nowej pracy w urzędzie .. po ostatniej porażce z pracą i potraktowaniu mnie jak "zbędnego towaru" nie łatwo mi się jeszcze pozbierać.. zazdrość , rywalizacja o swoje miejsce jaka była w tamtym zakładzie przeszła granice przyzwoitości..i nie sądziłam ze mozna byc az takim niewolnikiem u pracodawcy..
jesli ta praca okaze sie kolejnym niewypałem to chyba strace wiare
w jej sens a przede wszystkim w siebie.. prosze o zdrowaś..
i dodam ze poznałam gorzki smak bezrobocia i wszystkim poszukującym zdesperowanym u nas czy na obczyźnie...życze aby los sie do nich uśmiechnął i spotkali dobrego pracodawcę!!!!
.... bo chyba tacy jeszcze są..? Boże...są?
pozdrawiam :)

(3843)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.06.2008, godz: 18:36

Dietriechu dziekuje za autora i tytul, ale mnie konkretnie interesuja autorzy siostr lub braci zakonnych. Moze np karmelitow bosych lub franciszkanow?

(3842)
Basiadata: 12.06.2008, godz: 18:32

Z wielką radością informuję, że Oratorium Leśniowskie „Siedem Pieśni Marii”, będzie miało swoją premierę Leśniowską w sobotę 14 czerwca o godz. 20.00. Jest to pierwsze tego typu Oratorium Maryjne w Polsce od kilkuset lat.
Wszystkich tych, którzy pragną przejść ścieżkami życia Maryi, gdzie wplecione są losy każdego z nas. Wstęp na koncert będzie wolny. Prosimy o poinformowanie tych osób, do których ta informacja z różnych powodów może nie dotrzeć, aby każdy mógł uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu. Zapraszają Ojcowie i bracia Paulini z Leśniowa. www.lesniow.pl

PROGRAM WIECZORU

19.00
-
Msza święta na szczycie w intencji artystów i uczestników oratorium

20.00
-
Koncert poprzedzony świadectwami osób, które Opatrzność Boża włączyła w tworzenie oratorium

23.00 - 5.00
-
Dziękczynne czuwanie modlitewne w kościele
Podczas czuwania czynna będzie kawiarenka z darmową kawą i herbatą

(3841)
P.data: 12.06.2008, godz: 13:38

Pewien ojciec powierzył trzem swoim synom jedyną owieczkę do pasienia. Ale dzieci źle się spisały, bo gdy raz nieopatrznie zasnęły, przyszedł wilk i rozszarpał owieczkę.
Co za smutek, co za płacz biednych dzieci!

Najstarszy z nich tak narzekał:"Jakże tu teraz wrócić do domu? Ojciec się pogniewa i mocno nas wychłoszcze. Gdyby nie ta kara, nie martwiłbym się wcale."

"Co do mnie-mówił drugi-lękam się także kary, ale i to mnie boli, że zasmucę dobrego ojca."

"A ja-dodał najmłodszy, który najgłośniej zawodził-nie zważam wcale na karę, mnie tylko to boli, że najdroższego ojca obraziłem"

(3840)
Marcindata: 12.06.2008, godz: 11:12

To co czytam tutaj doprowadza mnie do wniosku ze nie tylko Ten który nas wszystkich kocha nie jest kochany ale i ludzie nawzajem nie potrafią dać sobie milości.Strach,lęk przed zaangażowaniem...kto tak reaguje na relacje z drugim czlowiekiem po prostu traci,jak to mówią-do odważnych świat należy. Pozdrawiam:)

(3839)
Dietrich, lat 22data: 12.06.2008, godz: 01:09

Moniko, poza Dziejami polecam pisma autorów starochrześcijańskich, np. przekłady tekstów Ojców Apostolskich: Ks. Marek Starowieyski (oprac.) "Pierwsi świadkowie. Pisma Ojców Apostolskich" (wydało Wydawnictwo M). Bardzo wiele tekstów w przekładzie na angielski jest dostępnych za darmo w internecie.

(3838)
karinadata: 11.06.2008, godz: 23:25

Ewo2 i ja,
nie ma nic złego w zwyczajnym zwróceniu uwagi komus ze robi błędy ortograficzne ;)
a raczej zachęta do popracowania..
a kultura? (ja) no cóż, jak zajrzycie na inne fora to zobaczycie komu jej brakuje..i jaki tam język ...mysle ze tu jest wspaniale!!!!!! :)) pozdr

(3837)
Ewa 2data: 11.06.2008, godz: 21:57

Są lepsze i gorsze dni..to nie znaczy , że jestem pozbawiona kultury. A Ewa1 jak jest mądra, to mi wybaczy..

(3836)
Jadata: 11.06.2008, godz: 19:21

Ewo2, popracuj nad kulturą osobistą.

Pozdrawiam.

(3835)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 11.06.2008, godz: 15:42

Interesuje sie zyciem pierwszych chrzescijan, tzn pogan, ktorzy nawrocili sie. Obecnie czytam Dzieje Apostolskie, ale prosze o podanie tytulow ksiazek, ale tylko opracowania w oparciu o Pismo Swiete. Najlepiej zeby autorami byli siostry zakonne lub bracia zakonni.

Polecam ostatnia encyklike Benedykta XVI. Ostatnio zastanawiam sie czy pieniadze, ktore zarabiam naleza tylko do mnie czy mam modlic sie na co przeznaczyc je. W tej encyklice znalazlam odpowiedz. Wogole czuje wewnetrzna jednosc z Ojcem Sw i mysle ze Bog mnie poucza przez Niego. Pozdrawiam wszystkich, szczegolnie tych ktorzy czytaja wpisy ale nie wpisuja sie.

(3834)
karinadata: 11.06.2008, godz: 14:14

tak (Monika) NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSOWEGO.. to przępiekna litania, modlitwa.. rozważcie każde wezwanie "smakując" treść .. ile tam głębi!! nieskończone morze........................
sw Teresa powiedziała ze jedyną słabością Boga jest Jego serce! i On nie może długo dać sie prosić..
ja dzis byłam przed Najsw Sakramentem, wczesniej spotkałam kolezankę której wszystko sie wali.. rodzina... modliłam sie za moja kolezankę wezwaniami tej litanii...
i tak rozważałam:

Serce Jezusa..wszelkiej chwały najgodniejsze..
cnót wszelkich b e z d e n n a głębino..
cierpliwe i wielkiego miłosierdzia..
hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają..
gorejące ognisko miłości..
dobroci i miłości pełne..
dla nieprawości naszych starte.. itd..

pomyslałam ze żadne najpiękniejsze słowa nie są w stanie oddać chwały i wielkości Boskiego Serca Jezusowego... w Nim jest to źródło którego my tak szukamy w innych mirażach...
tam jest to zjednoczenie w pełnym szczęściu..
rozważając te słowa czułam tę zaledwie mikroskopijną namiastkę Boskiej chwały... czułam sie bliżej Boskiego Serca... jakbym stała w Jego tryskających dookoła promieniach ... i czułam.., że Ono było otwarte na oścież.. na tyle na ile zdołałam się do Niego zbliżyć..
wiem ze moja modlitwa przebiła się przez wszystkie gąszcze i chaszcze mojej niemocy... słabości , grzechy , że Bóg zanurzył moje prośby w swoim Sercu..
to jest ta Jego słabość o której mówiła św Tereska.

Odmawiajcie tę litanię szczeg. teraz w miesiacu poswieconym Najświętszemu Sercu...

Moc tej modlitwy jest szczególna bo w niej sławimy wielbimy nieskończony majestat a więc wieczność do której pełni dążymy..................



(3833)
Ewa 2data: 11.06.2008, godz: 07:54

EWO 1
Popracuj nad ortografią - pozdrawiam.

(3832)
ewadata: 10.06.2008, godz: 22:13

pozdrowionka dla wszwstkich

(3831)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej