Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [501] [502] [503] [504] [505] [506] (507) [508] [509] [510] [511] [512] [513] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

ewadata: 10.06.2008, godz: 21:56

pozdrowienia dla wszystkich piękny wieczur dziś prawda ?

(3830)
jadata: 10.06.2008, godz: 19:58

Do Ewy. Jak możesz podaj mi swój adres email.

(3829)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 10.06.2008, godz: 16:07

Do wszystkich, ktorzy czytaja Zrodelko modle sie za Was. W maju litania Do Matki Bozej, a teraz do Najswietszego Serca Pana Jezusa. W lipcu do Najdrozszej Krwi Pana Jezusa. A w sierpniu idac na pielgrzymke do Ukochanej Matuchny takze bede sie modlila za Was. Trzeba sie wspierac. Panie Jezu z glebi serca i umyslu przebaczam mojej kochanej ziemskiej mamie ze nie pozwolila.......Kocham ja i przebaczam ziemskiemu tatowi. Prosze, aby jako zatwardzialy grzesznik nawrocil sie i zebym mogla Go spotkac w niebie.

(3828)
samosiaw, lat 30data: 10.06.2008, godz: 15:24

Od pewnego czasu borykam się sama z sobą ze swoim życiem,szukam sensu ,tracę wiarę.Od dwóch lat jest mi naprawdę ciężko na duszy,nie mam już sił odpychać tych wszystkich kłód które są mi rzucane pod nogi.Ja wiem Pan dał każdemu talent ,każdego wystawił na mniejsze czy większe próby ale ja już naprawdę nie mam sił z tym walczyć.Nie mam już nawet w sobie takiej walki wszystko zaczęło sie wypalać tracić sens.Czy o tak dużo proszę?- ja proszę tylko o spokojne,normalne życie z którego tak jak kiedyś potrafiłam się cieszyć,które jak kiedyś chłonęłam.

(3827)
Mariuszdata: 09.06.2008, godz: 22:38

Do Caroline: zgadzam się z tym, co piszesz, tylko... Wiedz, że ja pozwoliłem sobie jedynie na uproszczony szkic, który i może mnie samego spłycił ;-). Prawda, moje uczucia przeszły przez różne stadia, lecz teraz wiem, co piszę. Nie, nie jestem niewolnikiem uczucia, ono po prostu jest i w duszy gra :-D. To, że się dzielę, jest jakąś potrzebą serca które pozostawało "skute" przez wiele lat, sprawiając, że nie umiałem "dawać siebie", tym bardziej, kiedy kochałem - zamykałem się - wiem, to rany kilku platonicznych zauroczeń z czasów nastoletnich. Pragnąłem dać komuś miłość, ale z sercem zamkniętym uczynić tego się nie da... Słowa jednoznaczne: zawsze pozwalałem w duszy jej odejść, choć kochałem - to ból tak poszerzyć swoje serce. Ale miłość też puka i szuka, i woła - ona nie jest bezczynnością:
"Głos mojego ukochanego!
Oto on! Oto nadchodzi!
Biegnie przez góry,
skacze po pagórkach (...)
Oto stoi za naszym murem,
patrzy przez okno,
zagląda przez kraty.
Miły mój odzywa się i mówi do mnie:

(3826)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 09.06.2008, godz: 21:45

Oto wyjasnienie tajemnicy Marty Robin:

"W pragnieniu milosci i przyprowadzenia dusz do Jezusa, wiele razy
pozwalam jego boskiej dloni odciskac rozpalonym zelazem,
w najskrytszych zakamarkach swojej duszy dwa slowa: ofiara i hostia
tak subtelne i lagodne, ze stopniowo staly sie moim zyciem".

Marta Robin

(3825)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 09.06.2008, godz: 21:44

-=< H U M O R >=-

- Wszystkie sakramenty ustanowil sam Bog - mowi ksiadz proboszcz tytulem wprowadzenia do Ewangelii o weselu w Kanie. - Jakimi slowami ustanowil sakrament malzenstwa?
Jedna z uczennic cokolwiek zaklopotana:
- "Wprowadzam nienawisc miedzy ciebie a niewiaste".

-=< H U M O R >=-

(3824)
ewa, lat 21data: 09.06.2008, godz: 21:16

Bardzo proszę o modlitwę wszystkich w intencji przemiany i uzdrowienia mojej siostry. Panie proszę pomóż jej. Błagam. nie daję sobie już z tym wszystkim rady. Jest mi tak ciężko. Proszę pomóżcie! Ufam że tylko Pan może wszystko!

(3823)
Gosiadata: 09.06.2008, godz: 20:57

M.S. 36.22-24

(3822)
gosiadata: 09.06.2008, godz: 20:54

" Piękność kobiety rozwesela oblicze
i przewyższa wszystkie pożadania człowieka;
a jeśli w słowach jej będzie współczucie i słodycz,
maż jej nie jest [już] jak zwykli ludzie.
Kto zdobędzie żonę, ma poczatek pomyślności,
pomoc podobną do siebie i mocną ostoję."

MĄDROŚĆ SYRACHA 36,22-23

(3821)
Michał, lat 15data: 09.06.2008, godz: 20:22

Cześć!

Mam do was jedno, ważne pytanie.

Niedawno usłyszałem, że można pod specjalnym warunkiem przystąpić do Komuni Św. będąc w grzechu ciężkim. Warunkiem tym jest szczere pragnienie przystąpnienia do Spowiedzi Św. w najbliższym możliwym terminie. I tu pytanie: czy tak można zrobić? Już zaczynam się gubić, bo od jednego księdza słyszałem, że tak, od drugiego, że nie...

Czekam więc na Waszą wypowiedź!!

Pozdrawiam,
Michał

(3820)
Caroline, e-mail: fields-of-gold@wp.pldata: 09.06.2008, godz: 00:12

Do Agnieszka

Uważam, że samo to, że ktoś jest wierzący nie wystarczy do uzdrowienia. Tu potrzeba prawdziwej, głębokiej wiary i całkowitego zaufania Jezusowi. Musimy Mu się całkowicie oddać. Musimy zaryzykować i otworzyć się całkowicie na Jego działanie. Pozwolić Mu na wszystko. Tu nie wystarczy zwykłe odmawianie pacierza. Tu trzeba postawić wszystko na jedną kartę i zaufać Bogu aż do końca. Po drugie tak jak pisała Karina trzeba z Bogiem współpracować. Trzeba mieć świadomość, że proces uzdrowienia będzie bolesny, że On pootwiera stare rany... Proces uzdrawiania to walka. Walka, której z Jezusem nie możemy przegrać. On jest po naszej stronie. On chce żebyśmy zwyciężyli i stali się wolnymi ludźmi. Bo zranienia nas zniewalają, ograniczają. Sama na własnym przykładzie widzę, że Jezus czyni w naszym życiu prawdziwe cuda, uzdrawia nasze serca, leczy rany jeśli Mu na to pozwolimy i jeśli Mu naprawdę zaufamy. Polecam Ci do przeczytania książkę o której wielokrotnie tu wspominano - Urzekającą. Myślę, że tam znajdziesz odpowiedź na wiele swoich pytań.

Zgadzam się z Mariuszem, że nie można twierdzić, że z osobami samotnymi w pewnym wieku jest coś nie tak. Życie różnie się układa, pewne rzeczy są od nas niezależne. Bóg dla każdego ma swój własny czas i wszystko przychodzi wtedy gdy powinno...

Mariusz "Gdy jedne drzwi wiodące do szczęścia zatrzaskują się, otwierają się następne. Często tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które się otworzyły." Wiesz, myślę, że większość z nas przeżyła kiedyś to o czym piszesz. Myślę jednak, że jest to trochę życie marzeniami a nie tym co jest naprawdę. Często kiedy jesteśmy zakochani tworzymy sobie w głowie wyidealizowany obraz tej drugiej osoby na podstawie jakiś fragmentów rzeczywistości, które do nas docierają. Tak naprawdę stwarzamy sobie te drugą osobę. Ale to nie jest realna osoba a nasze wyobrażenie o niej. Żeby poznać drugą osobę taką jaką jest naprawdę trzeba spędzić z nią wiele czasu. W życiu nie można robić niczego na siłę trzeba być otwartym na Boga i pozwalać Mu działać a nie kurczowo trzymać się tego co nam się wydaje najlepsze. To Bóg ma być w naszym życiu najważniejszy, to On ma być źródłem wszelkiego odniesienia a nie nasze uczucia. Zapytaj Boga co On sądzi na ten temat, czego On dla Ciebie chce. i pomyśl tez o tej dziewczynie. Czego ona pragnie? Napisałeś, że zerwała kontakt, prawie nie odpisywała na e-maile. Może po prostu nie chciała się z Tobą wiązać. Powinieneś to uszanować. Słyszałam kiedyś bardzo mądry cytat "Jeżeli kogoś kochasz pozwól mu odejść, jeżeli Cię kocha to wróci". Można cale życie żyć marzeniami ale wtedy ryzykuje się to, że można przegapić miliony niespodzianek i darów, które Bóg podsuwa nam pod nos... Przede wszystkim pytaj Boga co On o tym wszystkim myśli. I czy jeżeli kazałby Ci zrezygnować z tego uczucia czy zrobiłbyś to dla Niego... Bóg poddaje nam rożnym próbom Cały czas chce sie przekonywać czy jest dla nas najważniejszy w życiu Czy nie ma dla nas nic ważniejszego. Uczucia tez czasem mogą się stać takimi "bożkami". Bóg chce żebyś był szczęśliwy ale pozwól Mu się obdarować. Powierz Mu całkowicie swoje życie i zaufaj, że to On wie co jest dla Ciebie najlepsze.

Pozdrawiam cieplutko:)
Z Bogiem

(3819)
Rafał, lat 31, e-mail: mociak@wp.pldata: 08.06.2008, godz: 21:47

Straciłem wszelką ochotę na wszystko,nie umie sie odnaleźć ,jak bardzo brakuje tej drugiej osoby.Osoby z którą można porozmawiać o wszystkim,przytulić,objąć,wyjść razem na spacer,do kina...Teraz zostałem sam nie mam już nikogo,a byłem z narzeczoną 1,5roku,jestem w wielkim dołku:-(

(3818)
Mariuszdata: 08.06.2008, godz: 21:22

ILE KOSZTUJE MIŁOŚĆ?

„Nie możemy wybierać ram dla swojego losu. Ale dajemy mu treść. Kto chce przygody, będzie ją przeżywał na miarę własnego męstwa. Kto chce ofiary, będzie ją składał na miarę czystości swego serca” (za E. Sujak, Rozważania o ludzkim rozwoju).

Rozerwę Ci serce – słowa niczym echo odbiły się kiedyś w duszy wraz z towarzyszącym im silnym bólem. Wtedy to uświadomiłem sobie, że rzeczywistość jest bardziej złożona niż ta, do której przekonują nas zmysły. Zło ujawniło w jednej krótkiej chwili swoją twarz i siłę. Odtąd przywarłem do Jezusa, pragnąłem ocalić serce, ...żyć i kochać. Lata duchowej wędrówki opatrzone Jego łaską i miłosierdziem, kiedy oczyszczał mą duszę... jednakże nawet wtedy nie żyłem w pełni. A potem pojawiła się kobieta: w Wielki Piątek, w dniu kiedy On dał przebić swoje serce... z Miłości. Dotknęło mnie ciepło to, co zobaczyłem... Znajomość nie okazała się jednak sielanką, była trudna, bardzo trudna. Wszystko zdawało się ją rozwiewać, przemawiać przeciwko niej: mieliśmy trudności z rozmową, bezpośrednim kontaktem ze sobą. Ona: zbyt młoda naówczas, by mogła dać coś więcej, ja: nie potrafiący się odnaleźć przy niej jako ‘jedynie’ kolega. Pozostał tylko kontakt wzrokowy na dystans, długie spojrzenia – gdy wszystko inne zawodziło. W końcu zerwała kontakt, prawie nie odpisywała na e-maile, słowa wypełniła cisza... zaczęły się zmagania we mnie... Czułem duchową więź, subtelną i mocniejszą chyba niż śmierć, a z drugiej strony milczenie i walka z myślami: ona się ciebie boi, jesteś złym człowiekiem, skoro cię unika; nie kocha cię, na pewno jest już z kimś innym... Widywałem ją jeszcze później: radość że jest, gorycz – że nie dość blisko. Ona – tak serdeczna i przystępna - dla mnie zdawała się być nieosiągalna, jakby dzieliła nas lodowa tafla, lecz ta tafla była też w moim sercu... Uświadamiałem sobie za każdym razem, iż kocham ów głos ciepły niczym wiosenny wiatr, że on koi moją duszę; kocham włosy – które tak zawsze bardzo pragnąłem ugłaskać, twarz serdeczną i niezwykłe oczy, mógłbym je kontemplować godzinami.. tenże ich blask...; kocham ją jako kobietę: obłe kształty, białą i delikatną skórę, malutkie rączki i stopki, kocham jej śpiew i długie spódnice, kocham jej skromność, to jak się porusza i jak się uśmiecha – całą duszą. Ta miłość, trudna, pełna zmagań ze sobą, oczekiwania, milczenia, stała się czymś, co zaczęło od środka topić lód wokół mojego serca...
I tu na Źródełku odzywają się głosy (jakby gdzie indziej było ich mało), że z osobami samotnymi w pewnym wieku jest coś nie tak... Zostawmy to, moi drodzy; każdy ma bagaż złych i dobrych doświadczeń, każdy ma w końcu swój własny zegar... niewiele jest osób, które do końca życia pozostają samotnikami, a choćby i nawet – czy jest to od razu dowód na jakieś patologie? Nie znamy ich życia, tylko On widzi ich serca – On je uczynił i wlał w nie też pewne pragnienia, które gdy znajdą stosownie sprzyjające okoliczności, wcześniej czy później się zrealizują. Wspierajmy się, zamiast oceniać... Człowiek badający swoje serce, świadomy siebie, nie zrobi niczego wbrew sobie. Na pewno nie pójdzie za ułudami tego świata: nic z fizyczności, urody, bogactw, jeśli związek nie będzie budowany na więzi duchowej. Nawet jeśli ta kobieta, której piękno, powab i dobro wzbudzały we mnie niejednokrotnie zachwyt nad wspaniałością i tajemnicą Bożego zamysłu, nie jest już samotna, jeśli dzieli z kimś swoje smutki i radości, nie jestem w stanie czynić nic na siłę. Proszę was, pomódlcie się za mnie, bym potrafił jeszcze kogoś obdarzyć tak wielkim uczuciem. Pozdrawiam :-)

(3817)
Agnieszka, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 08.06.2008, godz: 21:16

Do Piotra - ja znam tylko jednego dorosłego człowieka, który chce być sam, ale on też ostatnio się miota, wie że w jego rozumowaniu gdzieś jest błąd, tylko nie wie gdzie. Mi się wydaje, że on sie boi małżeństwa i związku z powodu przeżyć z dzieciństwa. I szuka rozwiązania.
A ty co robisz na tej stronie?
Co do odpowiedzi na pytanie twoje. W związku z tym, że to katolicki portal, napisze, że są nienormalni, bo się rozwiedli ;-).

Ale gdybym to tak zostawiła, - to mogłoby to być uznane za żart a może prowokację. Fakt, że próbowali żyć z kimś- a więc zaspokoić potrzebę bliskości- świadczy że są jak najbardziej normalnymi ludźmi. Nie udało im się z jakiegoś powodu- i można im tylko współczuć.

Do Caroline
Zapomniałam dodać, że większość moich znajomych to ludzie wierzący, i nie można powiedzieć, że wyrzucili Boga ze swojego życia. Ja też nie. Gdybym Go odrzuciła, to nie szukałabym odpowiedzi na katolickim portalu. Mam tylko mnóstwo pytań do Niego. I wiele rzeczy mi nie pasuje do uporządkowania świata. Z kolei inne układają się doskonale. Dlaczego? Po za tym mam też niepełnosprawną koleżankę, która ma pragnienia takie same jak każda kobieta (mąż, dzieci). Ze względu na niepełnosprawność - to praktycznie niemożliwe, żeby ktoś o niej pomyślał jak o żonie. A przecierz ona też jest stworzona przez boga. I te pragnienia z powietrza się nie wzieły tylko z natury ludzkiej wynikają.

Do Ani
Też czytałąm ten artykuł i uważam że jest do bólu prawdziwy. I to mnie tym bardziej wkurza. Bo to znaczy, że można być samotnym mimo, że się próbowało i krzyczało i takiego życia nie wybrało. Dlaczego? A podobno powołania do samotności nie ma.

To wszystko jest oczywiście na dużym poziomie ogólności. - znaczy to GADANIE nasze. A zycie i tak się dzieje, bez względu na to czy gadamy czy nie.

(3816)
er, e-mail: ray1982@o2.pldata: 08.06.2008, godz: 20:17

Przykre kiedy ktos utrzymuje kontakt tak naprawdę tylko dlatego, zeby otrzymac pomoc a kiedy ta druga osoba, z przyczyn niezależnych od siebie, nie moze mu jej dać, przestaje się odzywac..bo i po co, wkońcu nie ma z tego żadnej namacalnej korzyści :/

Pozdrawiam wszystkich szukających :)

(3815)
karinadata: 08.06.2008, godz: 19:56

odnosnie wpisu Agnieszki, i nie tylko
zgadzam sie z Caroline w 100% ... Bóg ma moc uzdrawiania z ran... czasem to trwa długo....bardzo długo... nawet kosztem samotnosci jeśli nie potrafimy otworzyc sie na uzdrowienie... rany doswiadczenia, mogą byc bardzo bolesne ale są tez takie które nie blokują człowieka.. Bóg ma swój czas.. musimy konsekwnetnie współpracowac z Bogiem w procesie uzdrawiania.. ON sam nie zajmie sie wszystkim bez naszego wysiłku...a wysiłek musi byc wytrwały , bez paniki ale konkretny. Sa osoby które czekają na uzdrowienie ze strony Boga i głownie narzekają , nie pracują nad sobą albo szybko sie zniechęcają.. Mysle ze Bóg nie moze dac nam więcej niz jestesmy w stanie przyjąć.. oczekuje naszego zaufania. Chcielibyśmy to przyspieszyć, po drodze dochodzą tez nowe zranienia.. bywa ze sa od nas niezalezne tym bardziej Bóg nie może milczeć, chce nam dać to co najlepsze, chce naszej wolności .. tego co boli... musimy otworzyc rany aby Bóg mogł je opatrzec.. często zamykamy się tak bardzo ze nawet sam Pan Bóg nie wchodzi na siłe.. jeśli nie potrafie komuś zaufać, np mężczyznie.. to najważniejszym krokiem nie jest szukanie go albo skupianie sie na ciągłym polowaniu..czy bezczynnym oczekiwaniu ale.. modlitwa , praca nad sednem problemu, czasem nawet korzystanie z porad pscyhologa oczywiście we współpracy z łaską Boża.. spowiedź jak wspomniała jedna osoba ma na pewno podstawowy wymiar , aby miec serce czyste wolne.... i własnie osoby zamkniete poranione i nieufne spowiedź uczy otwartości, przezwyciężania lęku , pokonania niesmiałości, przebaczenia winowajcom .. także samemu Bogu !
masz problem samotnosci? nie potrafisz zaufać? skup się nad korzeniem problemu...czego Ci potrzeba?? nie skupiaj sie nad samotnością , porażką..bezradnością i smutkiem ale szukaj lekarstwa poprzez pracę i wytrwałość.. niestety nic co dobre nie przychodzi łatwo... mozna narzekać użalać sie nad sobą
ale wtedy stoi sie miejscu albo nawet cofa..
nie pisze tego do konkretnych osób jako wywódy ale jako uświadomienie ze problemowi trzeba sie przyjrzeć i trzeba cos z nim robić...bo inaczej mozna tak żyć do śmierci.. z pytaniem dlaczego Bóg milczy..?
pozdrawiam ;)

(3814)
Siostra Ewelina –Augusti, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 08.06.2008, godz: 16:52

Dziękuję

Dziękuję Ci Boże...
za życie tylko dla Ciebie
za radość z krzyża codzienności
za ubóstwo otulone nadzieją
za przyjaźń cenniejszą niż złoto

za samotność wypełnioną Tobą
za ciszę, w której możesz odpocząć
za serce, w które możesz zstępować
i za duszę, w której możesz się schronić

za cierpienie, które uczy kochać
za miłość, która uczy przebaczać
za wiarę w to, że zawsze jesteś przy mnie
i za to...że naprawdę mnie kochasz

Siostra Ewelina –Augustianka (Francja) www.dar.religia.net

(3813)
Caroline, e-mail: fields-of-gold@wp.pldata: 08.06.2008, godz: 09:58

Do Agnieszki

Jak sama napisałaś z osobami, które mimo pewnego wieku nadal są samotne "coś jest nie tak". a to problem z dojrzałością, a to z bliskością, a to choroba która człowiek zamyka" Pewnie sama wiesz, że żeby wejść w związek trzeba te problemy przezwyciężyć. Ale można to zrobić tylko z Jezusem, który chce leczyć wszystkie nasze zranienia. Pytasz dlaczego Bóg nie pomaga im tego przezwyciężyć. A myślisz, że oni naprawdę zwracają sie z tym do Boga... Bóg nie robi niczego na siłę. On stoi u drzwi i kołacze. Żeby mógł uleczyć nasze rany musimy Go o to poprosić i pozwolić mu na to. Bóg obiecał, że uleczy naszą duszę. A On nie kłamie. Nie wierzę w to, że jeżeli poprosi się Jezusa o uleczenie On odmówi. To jest po prostu niemożliwe! Sama z własnego doświadczenia wiem jakie cuda Bóg czyni w naszym życiu jeśli sie do Niego zwrócimy i zaufamy Mu. Ludzie wyrzucają Boga ze swojego życia a potem dziwią się, że statystyki są takie jakie są...

Pozdrawiam cieplutko:)


(3812)
Zosiadata: 08.06.2008, godz: 05:23

Droga Moniko, wydaje mi sie ze troszeczke Cie rozumiem, i ze w kontaktach z mezczyznami mam albo mialam takie same trudnosci, i wiem z czego to wynika. musze jednak przyznac ze wiele z moich duchowych trudnosci zniknelo, poradzilam sobie z tym. Mysle ze pomogly mi czeste spowiedzi sw. Spowiadalam sie ze wszystkiego co tylko odbieralo mi pokoj wewnetrzny. Spowiadac sie mozna czesto, i wiem ze spowiedz jest sakramentem i wielkie sprawy sie dzieja dzieki niej, takze uzdrowienia zwlaszcza z ran duchowych.

(3811)
Piotrdata: 08.06.2008, godz: 00:07

Dlaczego od razu bycie samemu ma świadczyć o czymś nienormalnym. Normy można różnie interpretować, więc nie można mówić tu o jakimś pewniku. Tę kwestię wolałbym zostawić każdemu z osobna. Niech każdy indywidualnie rozważy, co jest dla niego lepsze i niech wybiera - bycie samemu czy z kimś. Jeżeli komuś jest dobrze samemu i jest szczęśliwy - czemu miałby to zmieniać? Żeby dostać lepszą etykietę - etykietę "normalnej osoby"? Czy może jednak lepiej, żeby żył w prawdzie i uczciwości wobec siebie, Boga i innych?
W związku z Twoją wypowiedzią Agnieszko, mam w takim razie pytanie - co w sytuacji, gdy małżeństwo się rozpada, kościelnie jest ważne, a małżonkowie żyją sami, osobno - są normalni czy nie?

(3810)
Ania, lat 24data: 07.06.2008, godz: 22:18

ale już chyba nie ma nic gorszego jak taka poraniona osoba jak ja spotyka sie bardzo długo z chłopakiem, który ją bardzo kocha i chce z nia być zawsze a ona wciąż nie wie, wciąż nie umie kochac i rani. Nie wiem czy to kwestia nieodpowiedniej osoby, czy kwestia mojej chorej osoby:( najgorzej mi jak czytam te wpisy, że ktos zranił drugą osobe i ta juz nigdy nie zwiazała się po raz drugi. Boję się że tak właśnie może być z moim chłopakiem, który będzie bardzo zraniony, jeśli go zostawie. Bardzo. To bardzo wrażliwy chłopak, który jest trochę wyobcowany, nie ma przyjaciół. Nie umiem go zostawić, nie umiem z nim być. Dramat. Nie wiem co mam robić.

(3809)
Ania, lat 24data: 07.06.2008, godz: 21:51

Hej! Smutno czytać takie wpisy, po ludzku dużo w nich racji, logicznego rozumowania. Ale nie wiemy jak to widzi Pan Bóg. Na tej stronie przeczytałam bardzo mądry artykuł świadectwo pewnej pani, która napisała, że właśnie ludzie poranieni, doświadczeni przez życie są samotni, Ci którzy tak bardzo chcą być z kimś i nie potrafią...

(3808)
kobieta, lat 24data: 07.06.2008, godz: 19:52

czy ktos zna strone internetowa lub link gdzie mozna poprosic siostry klaryski o modlitwe, bardzo tego pragne gdyz moj przyjaciel przezywa wielkie trudnosci zyciowe i chcialabym aby modlitwa wzbila sie wysoko do nieba w jego intencji

(3807)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.06.2008, godz: 17:02

Wiecie wciaz mysle nad pewna sytuacja. Na zakonczenie podstawowki najfajniejszy chlopak bawil sie ze mna, a pozniej odprowadzajac do domu spytal czy moze wpadniemy na dyskoteke. Niestety tylko plakalam. On zapytal co Ci jest, a ja nic. Nie moglam uwierzyc ze on jest ze mna i cieplo ze mna rozmawial. Pozniej nasze drogi sie rozeszly. W sredniej byl inny kolega ktory bardzo mnie lubil a ja znowu nic. Kiedy na studiach sie kolega oswiadczyl powiedzialam nie. I ciagle jak poznaje kogos kto chce mnie blizej poznac zamykam sie.
Teraz dziele sie na zrodelko ale dlaczego nie jestem tak otwarta w realnym zyciu?
Nie moge uwierzyc ze moge sie naprawde z kims realnie spotykac i po kolejnych spotkaniach zrodzi sie uczucie. To jest dla mnie bol. Moja twarz jest pelna bolu lub zlosci bo wydaje mi sie ze tylko mezczyzna moze mnie wykorzystac a ja tego nie chce. Patrze na pary ktore buduja wiez kazdego dnia i zazdroszcze bo tez bym chciala budowac szczesliwy zwiazek. to wywoluje we mnie bol tak jakby szczescie to byl luksus ktory dla mnie jest niedostepny.
Moj tato dawal mi sprosne kawaly do czytania i mial filmy pornograficzne. wydawaly mi sie normalne filmy. Przez te filmy stracilam prace w banku, bardziej sie zamknelam. Myslalam te kobiety sa kochane ja tez tak chce. nie widzialam ze one sa uzywane. Kiedy spotkalam cieplego i czystego mezczyzne wpadlam w depresje, bo chcialam mu ta dobroc zabrac. Bylam zachlanna nie jego spotkan z inna, ale tego ze wyczuwalam cos czystego. Wiecie mam znowu dola prosze pomozcie juz nie chce udawac ze wszystko jest w porzadku bo nie jest.
Bardzo prosze tylko o spokoj umyslu. Wyobrazenia odbieraja mi spokoj. Chodze spac wczesnie bo inaczej placze. Biore tabletki ale one nie pomagaja.




(3806)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 07.06.2008, godz: 11:58

Pojawiła się znikąd. Całkiem niespodzianie. Kiedy słońce zachodziło, a ja zamykałam oczy, jeszcze Jej nie było.
A kiedy obudziły nie pierwsze,delikatne promienie światła... odczułam pierwszy... Jej dotyk... Dalszy ciąg na naszej stronce... już w wakacyjnej szacie graficznej :) www.dar.religia.net
Coraz bliżej Ciebie być... tego pragnę...
A Ty...? Podziel się swoją refleksją...
Pozdrawiam słonecznie... :) Z modlitwą... przy Jezusie.
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji


(3805)
Trawiastadata: 07.06.2008, godz: 00:34

Do Agi :)
Tak, ja sie wybieram na Lednice. Mialam nie jechac ale najwidoczniej Pan mnie tam chce widziec.

Co do zdania na temat zranienia, to zgadzam sie. Ja jestem bardzo mocno poraniona i jest mi trudno ufac i kochac, i szukac w drugim czlowieku milosci, ciepla i przyjazni.
Jest mi tez trudno ufac Bogu z tego powodu.

Ufam, ze wyjazd na Lednice sprawi, ze cos sie we mnie zmieni...

Trzymajcie sie wszyscy cieplo!

(3804)
Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 06.06.2008, godz: 22:00

A ja się zgadzam częściowo z Martą. Bo fakt, że jak ktoś jest w pewnym wieku sam - i zawsze był sam, to znaczy że coś jest nie tak. Albo został zraniony i z jakiegoś powodu nie chce. Albo w nim są jakieś problemy które mu przeszkadzają tego partnera znaleźć. Za to w jeszcze późniejszym wieku szanase na znalezienie partnera są bardzo małe- więc wtedy to już jakby .. musztarda po obiedzie.
Dodam może,- że ja zawsze byłam sama, i z ogromną łatwością przychodziło mi odrzucać każdego po kolei chłopaka, który próbował się zbliżyć - i to był odruch a nie celowe działąnie. Dopiero dość niedawno zdałąm sobie sprawę że tak robię. I próbuje teraz to zmienić- ale czasami (za często) mam wrażenie, że jest już za późno.
I dobijają mnie niektóre rzeczy a ostatnio najbardziej zdanie, tu wyczytane że "Bóg nie jest złośliwy i nie każe się nikomu domyślać" . nie rozumiem tego, bo przecierz cały początek znajomości opiera się na domysłach. Bardzo długo nie wiadomo czy to co sie robi jest w efekcie dobre czy złe.
Siebie samotną - jeszcze jakoś znoszę - ale dobija mnie bardziej to co widze dookoła. Sporą grupę moich znajomych - ciągle samych. I właśnie- często "coś jest nie tak". a to problem z dojrzałością, a to z bliskością, a to choroba która człowiek zamyka. Ale przecierz to Bóg ich stworzył, takimi wąłśnie jacy są i on ich ukształtował przez to co ich w życiu spotkało - więc czemu im nie pomaga tego przezwyciężyć?
Po za tym nie oszukujmy sie ale statystyka jest przciwko nam. W parafii z której pochodzi moja koleżanka (mała wioska dość daleko od większgo miasta i na uboczu od głównych tras) ksiądz wpadł na genialny pomysł, żeby wyczytać z ambony wszystkie panny i kawalerów - którzy jego zdaniem nie powinni pozostawać w bezżennym (czy bezmężnym :-) stanie. Kawalerów było 42, a panny tylko 2 . to liczba ze wsi. W miastach może być odwrotnie. Jak to stwierdził jeden mój kolega "baby są obrotniejsze" to one uciekają ze wsi do szkoły, a potem na studia. A jak zdobędą wykształcenie, kosztem lat pracy- to na wieś raczej nie wrócą bo po co? Za to chłopy, co pozostają na wsi, maja pokończone zawodówki, albo i to nie. I to są statystyczne obrazy samotnych kobiet i samotnych mężczyzn w Polsce. Straszne? Potwierdza to znajoma która jest socjologiem i robiła badania z których wyszło, że prawdopodobnie 50% polskich kobiet (pełnoletnich) w roku 2020 będzie pannami. To znaczy że połowa mężczyzn to będa kawalerowie. Ale gdyby nawet spiknąć taką statystyczną pannę, ze statystycznym kawalerem to i tak nie bedą mieli o czym rozmawiać.
No więc- po prostu "wszystkim nie może się udać".
Co o tym sądzicie?
Dodam, że wiem iż z tych 50% część będzie żyć w wolnych zwiazkach, Ale nawet po odjęciu ich i tak to co zostanie to strasznie dużo. I znów jaką "odpowiedzialność" Bóg ponosi za statystykę? Dlaczego pozwolił, żeby tak było?

(3803)
Basaia, lat 40data: 06.06.2008, godz: 20:12

Dostałam ten wiersz od Koali i chce go dalej posłać w swiat a;)
wieczność

jest światło ogromne tak jak słońce
a nim nie jest...
są drogi jak promienie
a jest ich...wiele
są ludzie przyciągani tą Aureolą .
idą parami , albo solo...
każdego jeden promień prowadzi
i rękę podać komuś, nie wadzi...
czy widzisz ile dróg jak promienie
to światło otula?
...nie ...dużo więcej ...
słońce to przecież ...kula...

Moniko tak Ci tam wspaniale idzie nie poddawaj się. Chodź dalej na te Adoracje Najświętszego Sakramentu i dużo się módl- mnie np. bardzo pomaga Koronka do Bożego Miłosierdzia. Naprwdę że nie ma tutaj za bardzo do czego wracac. Jak jest Ci tam dobrze i nikt Ci krzywdy nie robi to zostań tam przynajmniej na razie. Cóż my możemy zrobic poza uczepieniem się skraja płaszcza naszego Pana i trzymania się go za wszelką cenę - nawet jezeli świat uwaza nas za głupców. Ja duzo posciągałam sobie róznych pieśni religijnych i słucham ich jak najczęściej. Jeżli nie masz takiej mozliwości żeby sobie coś pościągać, to daj mi znać a przeslę Ci cos na maila. Bardzo lubię słuchać muzyki - właśnie religijnej, celtyckiej, cerkiewnej. Lubię też oglądać filmy ale takie spokojnenp, teraz ściągnełam sobie Ben Hura i za chwilę go włąćzę. Mam tez sporo książek audio A. Chrisie i Tolkiena i Narnię - ale to wszystko w orginale nie chce zapomniec języka angielskiego więc sobie je słucham. Bedę się za Ceibie modliła.

Chciałabym dodac kilka słow jeszcze do tej dyskusji o zranieniach i o lęku przed byciem w związku. oczywiście tez zostałam zraniona i to tak bardzo...
Odeszłam żeby mieć trochę spokoju i teraz ten facetchce nawiązac kontakt. Jestem tylko człowiekiem i na poczatku zapieniłam się jak piwo w szklance. Ale potem mówię sobie Baska ciąży na tobie jakaś odpowiedzialność, czy po to modlisz się psalmem codziennie : "I zakrzykniemy jak tancerze w Tobie sa wszystkie moje źródła", żeby trwać w złości?
Nie sa to proste sprawy ale trzeba Bogu zostawic jakieś miejsce w swoim życiu aby mógł działac.

(3802)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 06.06.2008, godz: 14:20

Najniezwyklejsza osobowoscia XX wieku jest nie general de Gaulle,
ale Marta Robin.
kardynal Danielou

(3801)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 06.06.2008, godz: 12:59

-=< H U M O R >=-

Proboszcz ruga koscielnego:
- Wyznaczyl pan slub i pogrzeb na te sama godzine. Musimy teraz przesunac albo jedno, albo drugie.
Koscielny drapie sie za uchem i oswiadcza z szelmowskim blyskiem w oku:
- Przesunmy pogrzeb. Zmarly juz sie nie rozmysli.

-=< H U M O R >=-

(3800)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 06.06.2008, godz: 10:59

"O Matko, ktorej Serce zostalo przebite mieczem, przeszyj nasze serca
bolescia i miloscia. Oceanie goryczy, modl sie za nami. O Matko, ktora
pozostalas tak godna pod krzyzem, ucz nas wspanialomyslnie przyjmowac wole
Boga. O Matko, ktora stalas pod krzyzem, ucz nas nie uginac sie w naszych
cierpieniach i doswiadczeniach. O doskonaly Wzorze zawierzenia, podtrzymuj
nas. O wspaniala Matko, wspomagaj nas. O Matko, ktora nie masz rownej sobie,
chron nas."
Marta Robin

(3799)
Piotrdata: 06.06.2008, godz: 10:12

Zgadzam się, że dożyliśmy czasów, gdy ucieka się przed opowiedzialnością. Jednak nie do końca mogę się zgodzić, że wszyscy, a zwłaszcza hetero (mówiąc dużym skrótem), muszą koniecznie się z kimś wiązać, a jeśli tego nie robią to coś z nimi nie tak. Faktem jest, że wiele tego typu sytuacji ma podłoże traumatyczne, czy też deficytowe. Jednak dopóki im samym to nie przeszkadza, nie ma powodu, żeby ich od razu oznaczać jako "nienormalnych". Nie znaczy to, że trzeba się zgadzać z każdym, jednak trzeba mieć na uwadze, że inni mogą mieć inny pogląd na życie, mogą chcieć żyć inaczej.

(3798)
Martadata: 05.06.2008, godz: 23:59

Do Zmartwionej28
Masz ogromną odwagę:) obiecuję modlitwę, wiem, że około 30 osób na pewno się bedzie modliło w tym ja:)
Do Marcina, Mariusza, Piotra....
Dożyliśmy czasów, gdy uciekamy przed odpowiedzialnością, ale powiem tak gdy kobieta albo męzczyzna są orientacji hetero i mówią, że ta druga płeć ich nie obchodzi, to coś jest z dojrzałością nie tak, to jedna wielka "ściema" a przed związaniem z kimś naprawdę się trzeba zastanowić, a gdy rodzi się z tego coś więcej należy zadac sobie kilka istotnych pytań, polecam dziewczynom książkę Jacka Pulikowskiego "Krokodyl dla ukochanej", a mżeczyznom jego książkę "Jak wygrać ojcostwo"
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

(3797)
Koniczynka, lat 18, e-mail: iza90@buziaczek.pldata: 05.06.2008, godz: 22:06

Do Agi
Tak, ja się wybieram na Lednicę:) jest wyjazd od nas z parafii:) Jadę tam poraz pierwszy ale już teraz wiem, że nie pożałuję czasu tam spędzonego:) Bardzo piękny temat tegorocznego spotkania: przyjaźń. Pozdrawiam serdecznie:):)

(3796)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 05.06.2008, godz: 19:14

Czy wiesz ze gdybym stanela przed Toba taka jaka jestem to bym ciagle plakala?
Nic bys nie uslyszal.

(3795)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 05.06.2008, godz: 18:25

Niechciana jestesmy rowiesniczkami nie chce sie wymadrzac ale dzielic. Otoz moj tato caly czas pil i bil mame a mnie uwazal za nic. Czy nie uwazasz ze powinnam sie buntowac na caly swiat lub czulam sie niechciana? Nie wewnatrz slyszalam delikatny glos to tylko chwila. To byl Duch Swiety. Kiedy wyjechalam na wies do Szkocji po pracy chodzilam na spacery i slyszalam Po co zyjesz rzuc sie do morza nikt Cie nie kocha nikt nie zauwazy Twojej nieobecnosci. A ja mowilam nie dalam sobie zycia i nie moge go odebrac. Boze jestes taki wspanialy, a te cudowne kolory kto stworzyl? Kocham Cie Boze. Ten akt wiary uratowal mnie i dodal mocy dzieki ktorej nie slysze destrukcyjnych glosow. Ten czas mnie oczyscil. Twoje zycie nalezy do Boga. Zaufaj Mu i uwierz ze Jezus w ciemnosci Twojego zycia rozpali SWIATLO moze pomalu sie bedzie tlic ale plomien bedzie trwal. Uwierz ze Jezus przyszedl aby nadac sens ludzkiemu zyciu kazdemu. Zobacz Matke Terese z Kalkuty powolal Bog aby poszla do slumsow, aby powiedziec ze Bog o nich nie zapomnial. Modle sie za Ciebie. Tyle ludzi pochlonieci sa robieniem kariery, a kto bedzie sie modlil. Panie Jezu bede sie modlila.

(3794)
Agadata: 05.06.2008, godz: 15:51

Witam :) Ja z takim pytaniem : czy ktoś wybiera się na Lednice ?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich:)

(3793)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 05.06.2008, godz: 12:49

Basaio jest mi takze ciezko w obcym kraju. Pierwsze co szukalam w Inverness to kosciola katolickiego. Wytrzymalam dwa lata bo co piatek chodze na Adoracje Najswietszego Sakramentu i stad czerpie sile. Jak bylam bezrobotna to pojechalam do Poznania i tam szukalam pracy nie wiedzialam gdzie szukac. A jak znalazlam prace to pracodawca proponowal dodatkowe uslugi seksualne. Powiedzialam a co na to zona? nie musi wiedziec ani Twoj chlopak. Powiedzialam nie a on nawrzeszczal na mnie i powiedzial ze na moje miejsce jest setka.
Ten pan nie wiedzial ze godzine przed rozmowa bylam na adoracji u Dominikanow i oddalam te spotkanie Jezusowi. Codziennie w Poznaniu chodzilam na adoracje.
Modle sie za Ciebie abys znalazla prace. Mysle Panie Jezu jaki mam talent od Ciebie, ktory mam pomnozyc aby oddac Tobie chwale ? i wiecie ZYCIE to jest talent ktory kazdego dnia rozwijam i Bogu dziekuje. A co lubisz robic?

(3792)
Niechciana :(, lat 34data: 05.06.2008, godz: 11:58

BŁAGAM O modlitwę... NIE MAM JUŻ SIŁ... GINĘ... :(((((((((

(3791)
Marcindata: 05.06.2008, godz: 10:34

Tak,napewno zranienia powodują że trudno się zaangazować w nową znajomość,gdziś głęboko w podświadomośc tkwi lęki.A jednak potrzebujemy drugiego człowieka,patnera.Taka jest ludzka natura i co zrobić.Zwłaszcza czujemy tę potrzebę gdy przychodzą niedziele i świeta i nie wystarczy juz tylko kontakt z rodziną,szukamy kogoś jeszcze. Pozdrawiam:)

(3790)
dobry Anioł, lat 34data: 04.06.2008, godz: 23:29

Witam moje Kochane źrodełko!!!!Zagladam tu juz prawie 3 lata (jak nie wiecej) i zawsze z wielkim sentymentem.Pierwszy raz Was "odkryłam" kiedy byłam sama (po nieudanym zwiazku)i szukałam wsparcia.....ZNALAZŁAM JE....potem szukałam miłosci....I ZNALAZŁAM JA(mam wspaniałego męZa i cudowna córeczke)...Teraz znowu do Was "wracam" i bardzo prosze o modlitwe za moją 4 miesieczną córeczke,która praktycznie jest zdrowa,ale raz mi sie dusiła(przez sen)nie wiem co to było,ale wiem jedno ,ze gdybym akurat sie nie obudziła nie wiem jak by sie to skonczyło....chce i musze o tym zapomniec....ale nadal bardzo sie boje....(nie spie po nocach ....tylko czuwam).Wiem....ze modlitwa działa cuda(własnie Wasza modlitwa...modlitwa dobrych ludzi)wiec bardzo,bardzo Was prosze kochani pomódlcie sie za moja kochana córeczke(mój nadrozszy dar od Boga) o to by wiecej sie to nie powtórzyło....niesmialo prosze tez o modlitwe za siebie (o spokój i zapomnienie tego co sie stało)i za moja wspaniała rodzine.

(3789)
Gosia, lat 24data: 04.06.2008, godz: 21:07

Do Moniki lat 34
To co napisałaś o zmianie pracy i w ogóle o "małych kroczkach" ale do przodu dodało mi odwagi. Od kilku tygodni myślę o zmianie pracy i o przeprowadzce do innej miejscowości.. Dziękuję za to co napisałaś:)) Pozdrawiam!

(3788)
Piotrdata: 04.06.2008, godz: 19:16

Marcin - ja zauważam coś innego - mianowicie to, iż coraz więcej kobiet nie chce mieć dziecka, a jeśli nawet już chcą to w bliżej nieokreślonej przyszłości. W ogóle obecnie obserwuję niepokojące zjawisko postrzegania ciąży jak choroby - zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn:/ A co do samych związków - coraz więcej ludzi decyduje się na życie w związkach, bo tak jest wygodniej, po prostu. Ludzie teraz są bardzo wygodni i ich życie właściwie sprowadza się do ciągłej konsumpcji. W relacjach z innymi też. Takich czasów dożyliśmy. A co będzie dalej..

(3787)
ada......data: 04.06.2008, godz: 19:15

Ja tak z odchodząc od poniższych tematów...
Pewnie słyszeliście, że zmarła dziś Agata Mróz-Polska siatkarka, była taką młodą osobą... miała 2 miesięczną córeczkę...
...patrząc na takie tragedie człowiek dopiero zaczyna doceniać to co ma i co może stracić...
...doceniajmy to że bliscy są obok nas :) i "Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą"
ks. J.Twardowski

(3786)
Basaia, lat 40data: 04.06.2008, godz: 18:08

Moniko trzymam za Ciebie kciuki, też kiedyś byłam w takiej sytuacji jak Ty. Całkiem sama w obcym kraju bez przyjaciół i nikogo bliskiego. Mam nadzieję że Tobie się tam powiedzie i znajdziesz swoje miejsce. Mnie się to niestety nie udało, wróciłam z płaczem do domu. ale mimo wszystko ( jestem bezrobotna)nie załuję tej decyzji. tyle spotkało mnie tutaj dobrych rzeczy od czasu powrotu,że juz powoli zapominamże kiedykolwiek byłam w Angli. I tak powoli moja przegrana staje się zwyciestwem.
Napisz jak Cię traktuja w pracy, bo ja pracowałam z samymi Angolami i byłam traktowana jak podczłowiek ( nie chce uzywać brzydkich wyrazów tutaj) ale zawsze uprzemnie i z usmiechem - choćby nie wiem jakich wyzwisk używali. To muszę im przyznać.

(3785)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 04.06.2008, godz: 15:32

Agnieszko masz racje trzeba byc zawsze soba. Stracilam wiele wartosciowych znajomosci bo nie bylam soba. Balam sie za jak powiem to co naprawde mysle to mnie odrzuca a wlasnie wyczuli we mnie nieszczerosc kontakty sie urwaly.
Kiedy staram sie byc soba to wlacza sie taka lampka w glowie "jestes do niczego bez tego pracodawcy zginiesz". A tu zobaczcie myslalam ze sobie nie poradze a tu zmienilam mieszkanie, mam juz bilet na wakacje i z powrotem a jutro mam wolne ide na spotkanie w sprawie nowej pracy a potem opalac sie nad morze. Zycie jest ciezkie ale malymi kroczkami ide do przodu. W Szkocji jest taki cytat "Pomalu Anglio" i rzeczywiscie zyje sie tu pomalu.

(3784)
Mariuszdata: 04.06.2008, godz: 12:50

A jednak: "Dzikie serce" otworzyło kilka zamków... Napiszę o książce coś więcej wkrótce. Oczywiście, 'pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej...', jednakże odnotowałem kilka zagadnień wartych wystawienia na światło dzienne :-).
Spostrzeżenia oczywiście luźne, lecz nie bez obiektywizmu, choć na dłuższe dyskusje na ten i inne tematy brakuje mi czasu. Jestem wdzięczny za punkt widzenia przedstawiany przez innych: na pewno zgodzilibyśmy się w niejednej kwestii, tu i ówdzie zabraknie trafniejszego wyrażenia, bardziej przejrzystej myśli, kiedy pisze się coś naprędce. Niejednokrotnie zmuszeni jesteśmy we wpisach do uproszczeń, natomiast życie nie można rozpatrywać na jednej płaszczyźnie - byłoby to zbyt schematyczne. Pa :)

(3783)
Małgosia, lat 35data: 04.06.2008, godz: 10:23

Zgadzam się z Agnieszką. Często jest tak że jesteśmy sami bo ktoś nas kiedyś zranił. Poranienia niestety są w nas. Wybaczamy tej osobie ale mimo wszystko pozostaje w nas brak zdolności do nawiązania nowej , nowych relacji. Ktoś się zachował wobec nas kiedyś źle i niestety skutki jego grzechu twają do dziś. W życiu kazde słowo jest ważne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo potrafimy ranić. wystarczy 1 kropla by przelała się czara goryczy a późniejsze reakcje moga już być bardzo różne. Nie wszyscy mamy silną psychikę i nie wszyscy lekko znosimy zranienia.
www.mojewedrowanie.bloog.pl

(3782)
Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 03.06.2008, godz: 22:20

Do Marcin
Znam takie osoby, sama kiedyś byłam bliska stwierdzenia tego, ale wydarzyło się parę rzeczy które mi troche otworzyły oczy. Miałam okazje poznać pewnego mężczyznę, kontakt znim pokazał mi, że kobieta i mężczyzna mogą wnieść nawzajem w swoje życie wiele dobrego. I nie mówie tu o zwiazkach (chociaż to oczywiscie też), ale w ogóle o współpracy, o każdej aktywności - można się po prostu uzupełniać - w sumie do tego właśnie jesteśmy chyba stworzeni.
Jestem przekonana, że dziewczyny które tak mówią tak naprawdę nie chcą być same - tylko z jakiegoś powodu boją się być z mężczyzną, bo może ktoś je w jakiś sposób uprzedził i zranił. Więc jeśli jesteś porządnym i odpowiedzialnym facetem - to możesz w czyimś życiu odegrać podobną rolę jak ten mój kolega ;-) (dodam, że to tylko kolega, nie chłopak). A co najciekawsze nie musisz nic specjalnego robić- wystarczy że będziesz sobą.

(3781)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej