| Basaia, lat 40 | data: 03.06.2008, godz: 21:08 |
Kiedys czytałam Ben Hura ale mam tylko mgliste wspomnienia z tej książki, nigdy nie widziałam filmu, ale jeżeli go polecasz Moniko to postaram się go obejżeć. Muszę to potwierdzić, że już teraz słowa tak do mnie nie przemawiają jak kiedyś, więcej mi daje różaniec i adoracja Najświętszego Sakramentu.
O tej mistyczce Marcie z Francji kiedys cos czytałam, jak moja mama była chora to tak jakoś bardziej interesowałam sie tymi sprawami, a później w natłoku codzienności odsunęłam się od tego.
Jeszcze chciałam się z Wami podzielić fragmentem o przebaczaniu, który znalazam w internecie:
Przebaczenie oznacza
Nieodmawianie
Swojej miłości nikomu.
Przebaczenie oznacza
Uzdrowienie rany w sercu
Zadanej przez zapiekłe myśli.
Przebaczenie oznacza
Ujrzenie światła Boga
W każdym, bez względu
Na jego zachowanie.
Przebaczenie nie jest tylko
Dla innych - ale dla nas,
Dla błędów, które popełniliśmy
Dla winy i wstydu,
W których z uporem trwamy.
Najważniejsze
To przebaczyć sobie
Za odejście od miłującego Boga.
Przebaczenie oznacza
Przebaczyć Bogu i naszym
Fałszywym myślom,
Że byliśmy kiedyś
Porzuceni przez Boga i samotni.
(3780)
Witajcie :) Jesteśmy Stowarzyszeniem UŚMIECH:) Poszukujemy osób chętnych pełnić posługę wychowawcy na koloniach. Jak tematyka strony wskazuje- w formie wolontaryjnej. Gwaranrujemy niezapomniane wrażenia, w atmosferze radości i braterskiej miłości :) Prosimy o kontakt na mail grosik18@interia.pl lub grazyna bondel@wp.pl Liczymy na Wasze otwarte serca:) Pozdrawiamy serdecznie :) (3779)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 03.06.2008, godz: 11:31 |
Podczas rekolekcji objawia sie nam Chrystus - SWIATLO SWIATA.
Swiatlo, ktore sie glosi i ktore jest przezywane przez cala wspolnote,
aby razem dawac swiadectwo.
o. Finet (3778)| Artur Wnęk / Artii, lat 33 | data: 03.06.2008, godz: 10:57 |
Osoba Marty Rabin zdumiewa każdego. I dzieje się tak, mimo iż od jej
śmierci upłynęło bez mała dwadzieścia siedem lat.
Tym bardziej szczególne jest to właśnie świadectwo.
Jego autor - Alain Assailly - na co dzień znakomity psychiatra,
postanowił „mędrca okiem i szkiełkiem" przyjrzeć się temu,
co stanowiło o fenomenie Marty. Potwierdził, zatem po wnikliwych
obserwacjach trwających aż do śmierci mistyczki, że przez dziesiątki
lat Marta nie przyjmowała żadnych pokarmów, poza codzienną
Eucharystią, że w tym czasie nie zaznawała także snu i że tak
naprawdę cud staje się naturalną możliwością...
Alain Assailly (3777)| Marcin | data: 03.06.2008, godz: 10:28 |
Zauważyłem że spora część moich znajomych,zwłaszcza tych w wieku gdy poznaje się drugą osobę i zakłada rodzinę mówi...dziewczyny mówią:dziecko-tak,mężczyzna-nie. A i wielu znajomych chłopaków myśli niechętnie o ewentualnym małżeństwie.To zjawisko wydaję mi sie niepokojące chociaż oczywiście myśl i tak tylko część osób ale tak część jest niemała.A ja.. no cóż nadal jestem kawalerem mimo 30-stki na karku ale kawalerem z przymusu a nie z wyboru. Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów i życzę im i sobie pełnego otwarcia na drugiego człowieka,także tego płci przeciwnej. (3776)| A | data: 03.06.2008, godz: 05:48 |
Ja rownie pomodle sie za Ciebie Zmartwiona (3775)
Zmartwiona modle sie takze za Ciebie. Bedzie dobrze.
Kiedys sluchalam muzyki soul wydawala mi sie taka piekna. Wogole muzyka Czarnoskorych wydaje mi sie prawdziwsza i glebsza (oprocz gospel). Kiedy chodzilam na dyskoteki i sluchalam tych pieknych emocjonalnych dzwiekow bylam taka szczesliwa. Ale powiem Wam ze naprawde jestem szczesliwa po godzinnej Adoracji Najswietszego Sakramentu. Moze mi ktos snuc piekne kazania, ale one do mnie nie trafiaja. A tu klekam milcze chociaz w glowie nawal mysli i potem cisza. Wychodze taka wyciszona. Lubie tez sluchac Benedykta XVI, ma taki spokojny glos. Chociaz teksty ma glebokie i trudne, ale bardzo lubie Jego cieply autentyczny glos. Nad nim naprawde jest Duch Swiety. Wydaje mi sie ze Pan Bog poprzez niego chce pokazac swoj obraz. Pan Jezus powiedzial ze owce Jego nie pojda za obcym, bo nie znaja ich, a Jego sluchaja bo Jezusowi zalezy na owcach.
I wiecie Pan Jezus jest Dziedzicem calej ziemi (z dzisiejszego czytania) chce oddac poklon Takiemu Dziedzicowi.
Czy ogladaliscie Ben Hura? Ogladalam ze sto razy piekny, gleboki film. Pozdrawiam cieplutko. (3774)| Ufająca, lat 34 | data: 02.06.2008, godz: 13:48 |
Droga zmartwiona. Zapewniam CIE o swojeje modlitwie. Również przed ciążą brałam leki, krotko przed- odstawilam. Na szczęscie dziecko jest zdrowe, więc bądz dobrej myśli. W moich problemach emocjonalnych po długim leczeniu farmakologicznym, nie pomogli ani psychiatrzy ani psychologowie- lecz sam Jezus. Po rekolekcjach , na ktorych mnie uzdrowił, przestałam brac leki, z dnia na dzień odrzucilam wszystkie, mimo iż lekarze zalecają stopniowe odstawienie podobnych leków. Ten stan bez farmakologii trwa juz u mnie 3 lata. Wierzę że BÓG w sposób ewidentny tutaj podziałał. Więc życzę uleczenia i zapewniam o modlitwie. (3773)| Piotr | data: 02.06.2008, godz: 13:21 |
Zmartwiona - przede wszystkim nie martw się aż tak bardzo na zapas - w ten sposób można sobie tylko zaszkodzić. Poważny człowiek, zwłaszcza obarczony problemami, powinien być ostrożny, ale i z tym nie można przesadzić. Jeżeli obawiasz się komplikacja ciąży, jakie ewentualnie mogą spowodować Twoje leki, skonsultuj się ze swoim lekarzem prowadzącym. Jeżeli to nie wystarczy skonsultuj się z innymi. Dopiero wtedy zastanawiaj się, co zrobić. Teraz tylko niepotrzebnie się tym katujesz. Porozmawiaj o tym również ze swoim facetem, jeśli trzeba z bliskimi. Nie zostawaj ze swoim problemem sama.
(3772)| Trawiasta | data: 02.06.2008, godz: 11:57 |
Karina, to ja dziekuje - ciesze sie ze moje przemyslenia moga byc komus pomocne.
To wazne co piszesz i Ty, o imprezach techno takze slyszalam i o tym co sie dzieje przed nimi i w trakcie nich... Dobrze ze dodalas cos na temat innej niz rockowa muzyki.
Zmartwiona,
chce Ci pogratulowac odwagi w proszeniu o modlitwe. To nie jest latwe.
Ja rowniez bralam takie leki i lekarka uprzedzila mnie o skutkach w przypadku zajscia w ciaze. Wiec rozumiem Twoj strach i mocno Cie przytulam.
Zycze Ci CIERPLIWOSCI w leczeniu. Ono sie kiedys skonczy, trzeba byc tego pewnym. I zycze Ci konsekwencji - zebys nie zrezygnowala w trakcie. Pamietaj, ze macierzynstwo to olbrzymia odpowiedzialnosc. Moje zdanie jest takie, ze poki masz czas na leczenie, to lecz się, inwestuj w swoje zdrowie, dbaj o caly organizm, o ducha, o psychikę... a gdy skonczy sie czas leczenia i bedziesz sie starac o Dziecko, wtedy zobaczysz tego owoce. I jestem przekonana ze owoce modlitwy beda piekne.
Mnie pomoglo w wyzdrowieniu wstawiennictwo JPII. Patronem kobiet starajacych sie o dziecko i matek w ciazy jest tez sw Gerard Majella, redemptorysta. No i poczciwy Sw Jozef.
A przede wszystkim Matka Boza. Ona jest Matka, wiec wie najlepiej jak to jest...
Jesli chcesz sie pomodlic z innymi lub prosic o modlitwe w swojej intencji to napisz np do siostr klarysek kapucynek klauzurowych, czy do franciszkanow - oni maja skrzynki intencji modlitwenych. Takze do sanktuarium maryjnego w Gidlu mozna wyslac mail z prosba o odprawienie mszy sw w danej intencji.
Proponuje tez msze w Lesniowie, to jest santkuarium rodzin tam sa udzielane specjalne blogoslawienstwa dla rodzin, kobiet itp.
pozdrawiam cieplo :)
(3771)
Zmartwiona lat 28-ja ze swojej strony również obiecuję modlitwę.Odezwij się do mnie na maila. (3770)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 02.06.2008, godz: 10:03 |
„Zawsze ogromnie kochałam Dobrego Boga i modliłam się do Maryi, a szczególnie lubiłam z Nią rozmawiać”
Marta Robin
(3769)
Kondzio, ;)
i jeszcze jedno.. owocem grzechu są lęki.. bo szatan po grzechu wprowadza w serce człowieka zamęt, poczucie winy, wyrzuty, dręczy na rózne sposoby oskarżając Cie przed Bogiem ..aby zniechęcać...pogrążyć..upokorzyć..
Owocem przebaczenia w spowiedzi św jest radość, pokój...wolne serce, świezość..
Jezus chce Ci je dawac kazdego dnia..tylko ON jest takim wspaniałym dawcą ..
Zawsze biegnij do Niego... (3768)
Kondzio, ;)
grzech był i będzie, zawsze jakaś słabosc jest w cżłowieeku z którą trzeba walczyć. Nie myśl jak staniesz na sądzie przed Bogiem ale mysl jak powstawac na nowo.. ilosc upadków nie ma duzego znaczenia jeśli jest równowazona ilościa powstawań.. nie pomyslałes ze Bóg dopuszcza Ci taką słabosc ku zbudowaniu Twojej pokory? nie chciej stawac sie ideałem na miarę bezgrzesznego bo to nie wyjdzie..
święci też mieli rózne słabości..i zostali świętymi. Nie pozostawaj w grzechu tylko ciągle się podnoś, wołaj do Pana ale bez potępiania siebie, bo On sam Ciebie nie potępia!
Jemu miła jest Twoja walka...trud.. ten trud moze byc drogą do zbawienia własnie poprzez tą słabość.. ćwicz się w cierpliwości. i ufaj ze Miłosierdzie Boże jest ponad wszystko..w dzień sądu Jezus pokaże Ci owoce tego jak walczyłeś z grzechami.. nie będzie Cię katował ile nagrzeszyłeś.. to byłoby zaprzeczeniem Jego miłosierdzia>>
zwracaj sie do Najświetrzego Serca Jezusowego (czerwiec) Sw Teresa mówiła "złap sie Serca Jezusowego, ono jest Jego największą słabością" i będzie Cie umacniało..
częsciej korzystaj chocby z krótkich adoracji przed Najw Sakramentem, tam powierzaj swoj problem jak "ofiarę" ..
Niech Twoja słabośc będzie dla Ciebie drogą do większych zasług...modlitwy za siebie i innych...a nawet radości...!!! uwierz!!
mozesz karmic się swiadectwami innych, pełno tego w internecie...i na zródełku..
WMU spiewa: "Błogosławiona wina...mój grzech dziś lezy u mych stóp..do mnie nie należy już"
nie poddawaj sie , nigdy!! Jezus przebacza CI zawsze...ale czy Ty sobie? ;) (3767)
Zmartwiona, napisz do mnie. Pomodlę sie za Ciebie ile tylko chcesz. (3766)| Zmartwiona, lat 28 | data: 01.06.2008, godz: 21:19 |
Kochani
Znam wspaniałego mężczyznę, coraz częściej rozmawiamy o wspólnej przyszłości. Po ślubie oczywiście chcielibyśmy mieć dzieci. Tymczasem ja od kilk lat cierpię na zaburzenia lękowo-depresyjne, nie daję rady funkcjonować bez leków, a takich leków oczywiście nie nalezy brać w ciąży, gdyż mogą powodować poważne wady u dziecka....męczę się już tyle lat...Nie potrafię się sama systematycznie modlić, nie mam na to siły, modlę się przez jakiś czas, potem nachodzi mnie zwątpienie, wpadam w gorszy stan itd. Mam prośbę czy znalazłby się ktoś, kto chciałby się za mnie modlić przez kilka miesięcy? Będę przogromnie wdzięczna.... ja po prostu nie mam siły sama...jeśli ktos taki by się znalazł, to proszę, by napisał... (3765)
Trawiasta, bardzo precyzyjnie ujęłaś ten temat w swojej wypowiedzi do ;/..
czytałam to zaciekawieniem.. to czego nie mogłam wyrazic w mojej wypowiedzi.
wszystko o czym powinien wiedziec każdy fan rocka czy innej muzyki.. zanim wykonawca stanie sie dla wielbiciela bogiem... mając tę swiadomość można wybierać.. (3764)| Kondzio, lat 25 | data: 01.06.2008, godz: 18:03 |
Walka z grzechem jest naprawdę ciężka. Mimo wielu moich postanowień wciąż upadam. Po prostu nie mam siły walczyć z moimi namiętnościami i żądzami ciała.
Co zrobić by zwycięsko wyjść z tej walki?
Nie chcę grzeszyć, ale przecież jak każdy człowiek mam grzeszną naturę. Jak ja stanę w obliczu Boga podczas sądu? Zaczynam się bać. Jestem przecież taki wielki grzesznik:(
Jakże bardzo chciałbym mieć silną wolę i zwycięsko przeciwstawiać się pokusom. (3763)
do ;/
zgadzam sie ze wystepuje rock w chrześcijaństwie.. i znam niektóre zespoły..
ja odwoływałam się do tego pierwotnego, nie chrześcijańskiego rocka ,nie mówię ze wszyscy rocmani mają cos wspolnego z satanizmem.. jednak jest spora grupa rockowców
szczegolnie tam gdzie rock i hard metal sie narodził ..którzy wdepnęli w satanizm.. ich teksty są demoniczne, nie zrozumiałe czasem dla słuchacza.. jak bełkot
muzyka owszem wciągająca..i o to chodzi , coś musi pociągnąć..
polecam Ci przeczytać ciekawy artykuł.. http://nickycruz.ovh.org/diabelskie_bebny.html
odnotowano wiele przypadków samobójstw u osób utożsamiających sie z muzyką rockową, niektórzy rockowcy sami mówią ze muzyka rockowa to coś wiecej , to przesłanie z którym się człowiek identyfikuje(Mick Jagger)..na koncertach mozna spotkac wielu takich jak Twoja kolezanka, ja czytałam o tym wiele świadectw "w miłujcie się" a takze na kongresie odnowy w duchu św w czestochowie słyszałam swiadectwo dj-a który pracował w dyskotekach w berlinie..opowiadał jak przed koncertami wykonawcy "modlili sie" (ich rytuał )do szatana prosząc o oddziaływanie na młodych, on mówił ze na koncertach było prawdziwe piekło.. sprzęty wręcz wariowały..dochodziło do przedawkowania narkotyków,uduszenia w histerycznym tancu, negliżu, wpadania w trans,morderstw, brak samokontroli... takie rzeczy się dzieją, u nas w polsce w dużych miastach na duzych koncertach masowych tez sie zdarzają choć nie w takim natężeniu oczywiscie,
są miejsca-dyskoteki gdzie ludzie po prostu się bawią..znam takie .. ale chodzi mi głownie o samą muzykę.. niestety przekaz słowny jest ważny.. dlaczego niekiedy puszczany ukryty tekst "od tyłu" zawiera zwroty do diabła?... to przekaz słowny wpływa na podswiadomość..choc Ty tylko muzyki słuchasz..
Oczywiscie znam tez polskie zespoły rockowe i nie zarzucam im ze mają cos wspolnego z satanizmem. Ogólnie zalecam ostrożność. bo dla wielu zaczynało sie niewinnie a potem konczyło sie tragicznie. I ja juz tyle powiem w tym temacie...a mysle ze warto wiedziec więcej.. nie bedzie to na pewno strata czasu jeśli poszerzysz wiedzę na ten temat, choćby po to by sam sie bronic i innych uswiadamiac . pozdrawiam;) . (3762)| Trawiasta | data: 01.06.2008, godz: 16:00 |
Do krzywej buzki :/
Dzieki za napisanie o chrzescijanskim rocku! Nareszcie ktos napisal o tym czego sluchaja ostrzy Synowie Bozy :) chwala Ci za to!
Natomiast nie zgodze sie do konca z tym zdaniem:
"każda muzyka może być zła i dobra jednocześnie - zależy, jak się ją interpretuje i czy jak bardzo jest się podatnym na jej działanie ;]. "
WIec tak, moim zdaniem jedna rzecz nie moze byc zla i dobra jednoczesnie. To sie wyklucza. Nie uwazacie?
Muzyka sama w sobie nie jest zla. Zle jest to, co robia z nia ludzie, bo to oni ja tworza, komponuja, miksuja. A nastepnie sprzedaja.
Muzyka metalowa nie jest zla sama w sobie. Tak samo jak muzyka klasyczna, czy muzyka Indian Peruwianskich. Ani jak disco polo, choc mozna toczyc spory o wartosci estetyczne i madrosc tekstow. Ale nie w tym rzecz.
Zeby cos interpretowac trzeba miec wiedze. Dlatego dobrze ze m.in. tutaj sie porusza sprawy np ksiazek Coelho, czy muzyki z podtekstami. Uwazam ze nie mozna zabraniac komus sluchac muzyki takiej czy smakiej, ale trzeba podac mu wiedze o tym co kryja tresci czy symbole uzywane przez danego wykonawce. Inaczej potem sie wciska dzieciakom kity ze krzyz odwrocony do gory nogami to znak miecza a nie satanistow, a one to kupuja!
Mimo wszystko trzeba te wiedze mlodziezy podawac. W przystepnej formie. Uswiadamiac ich skad sie biora rozne tresci ktore potem spiewaja pod nosem przy sprzataniu. Skad sie bierze nazwa zespolu, charyzma wokalisty, jego ubranie czy symbolika zwiazana z zespolem. To jest wazne, bo od tego sie zaczyna.
Inna sprawa to podatnosc na dzialanie...
Młodziez jest bardzo podatna na to, co wokol niej sie dizeje. Mlodzi chca byc dorosli ale jednoczesnie nie chca byc dorosli. Chca byc samodzielni, ale wiele decyzji z checia oddaja rodzicom. Chca byc piekni, a sa niezgrabni bo dorastaja. Chca byc akceptowani przez wszystkich, jednoczesnie czuja sie samotni.
Sa czujni, zeby nie przegapic najwazniejszych spraw dookola nich. Sluchaja muzyki ktora pomaga im przezyc nastepny dzien. Wiek dorastania...cholernie trudny czas.
Idole mlodziezy oprocz tworzenia muzyki maja jeszcze jeden cel. Sprzedac jak najwiecej plyt. I zarobic na biletach. Dlatego tez oprocz plyt mozna kupic wisiorki, naklejki, plakaty, koszulki, majtki, bluzy, spodnie, torby, dlugopisy, pokrowce na komorki, wisiorki do kluczy.... z logo ukochanego zespolu. Niektorzy pisza ksiazki kucharskie, autobiografie, wydaja tomiki poezji... ok, to jest pomysl na zycie i ja tego nie neguje. Gorzej jesli za ta checia promocji siebie stoi jeszcze pomysl sprzedawania mlodziezy ideologii ktora niszczy.
I tu wchodzimy w teren dziwnych przekazow roznych piosenek. Satanistycznych podtekstow, chorych idei - bo niektorzy wykonawcy sa po prostu moim zdaniem chorzy, na nienawisc, na samotnosc, na brak przyjazni i milosci i zamiast isc z tym do specjalisty FASZERUJA TYM DZIECIAKI. A one to przyjmuja, zyja tym, bo to sa ich idole, najwazniejsi dla nich. Wieszaja sobie ich podobizny na scianach i nuca ich piosenki, ucza sie tekstow na pamiec, podpatruja zachowanie...
Potem po ulicy chodza 12 letnie panienki z golymi pepkami i co drugie slowo mowia HELOU albo KUR..., nie mowiac o tym ze robia fryz na Dode i ucza sie smiac jak ona. Albo nastoletni chlopcy z dlugimi wlosami podkreslajacymi oczy kredka, tną sie i maluja paznokcie na czarno, rzucaja sloganami o krwi i dziwnych rytualach. Pozniej morduja kolegow i kolezanki, swoich rodzicow...W ich pokojach slychac echo slow Marylina Mansona.
To tyle z mojej strony refleksji na ten temat. Pozdrawiam cieplo :)
(3761)
„I gdzie odeszły te piękne dni...” – zapytam w tym dzisiejszym dniu dziecka :)
Może nadszedł czas, aby je odzyskać.
Pan sprawił, że potrafię się bawić, umiem się śmiać, pragnę cieszyć się...
On stworzył mnie, abym się radowała – i to radowała razem z Nim.
Pismo Święte mówi, że Bóg „upodobał” nas sobie. Hm...
A może Bóg upodobał sobie też to, co mnie się podoba?
Może n także potrzebuje kogoś, z kim będzie dzielił towarzystwo,
śmiał się, bawił i odpoczywał?
Czy to możliwe? Spróbuj jeszcze dzisiaj!
Rozraduj się w Nim... Podziękuj za to że jesteś dzieckiem Boga.
www.dar.religia.net
Z serdecznym pozdrowieniem :) w tym dniu...
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji
A to dla wszystkich... :)
Siedziała żabka nad brzegiem stawiku. Co jakiś czas łapała przelatującą muszkę, przekąszając w ten sposób „małe co nie co”. Zbliżał się wieczór, żabka patrzyła na stawik
i dumna była ze swego mieszkania. Na niebie pojawiały się przepiękne kolory zachodzącego słońca, odbijające się w tafli stawiku. Żabka rzekła: „Co za dziwna, świecąca kula płynie po moim stawiku. Jakaż ona piękna i ile mu dodaje uroku, jak wszystko dzięki niej błyszczy... Ach! Muszę wskoczyć i złapać ją, wtedy zatrzymam ją dla siebie.” Żabka wskoczyła do wody, ale nic nie znalazła, więc wyszła na brzeg i po tafli stawiku szukała wzrokiem świecącej kuli. Widząc ją znowu wskoczyła, ale i tym razem jej nie znalazła.
Sytuacja powtarzała się, w końcu zmęczona wyszła na brzeg.
Przelatywał właśnie motyl i zagadnął ją:
- E... Żaba, coś taka zmęczona?
- Szukałam świecącej kuli, ale nie potrafiłam jej złapać.
- Czego szukałaś? - zapytał motyl.
- Świecącej kuli. Och! Gdybyś ją widział, to zapragnąłbyś ją mieć dla siebie. Gdy ona była
w wodzie, całe moje mieszkanie było przepiękne i błyszczało. A te kolory... Och! Gdybyś przyleciał wcześniej to sam byś zobaczył, ale może jeszcze będzie, popatrzmy razem.
I motyl wraz z żabką zwrócili swój wzrok na taflę stawiku, w którym jeszcze odbijało się zachodzące słońce.
- Och, żabo, żabo - rzekł motyl - i pomyśleć, że zachwycałaś się tylko odbiciem. Podnieś swój łebek, a zobaczysz świecącą kulę.
- Co ty mówisz, przecież ona jest w wodzie - odparła żaba.
- No to popatrz w górę - odparł motyl.
Żaba spojrzała w górę i zobaczyła prawdziwą świecącą kulę.
(3760)| Madzia, lat 19 | data: 31.05.2008, godz: 23:32 |
Piotrze, ja szanuję Twoje zdanie i tylko poszanowania zdania mojego oczekiwałam. A tak mi sie skojarzyło, że mój znajomy twierdzi że katolicy nie myślą, tylko ślepo przyjmują naukę Kościoła. Zabawne że w tej dyskusji tutaj było też troche o ślepym przyjmowaniu tego co niekoniecznie katolickie. Ja tak myślę, że to jak oceniamy daną książkę, utwór, autora zależy od tego co przeczytaliśmy, czego się nauczyliśmy, jaka jest nasza wiara i przez pryzmat czego patrzymy. Tylko ja uważam, że jeżeli w jakiejś innej religii jest coś mądrego o życiu i nie zaprzecza to nauce kościoła katolickiego to osobiście chętnie się z tym zapoznam. A jeżeli wśród tego znajdzie się coś nieodpowiedniego i niezgodnego z moją wiarą to mam rozum i pomoc Ducha św. by to rozpoznać. Ja wierze w dużą pomoc Ducha w rozeznawaniu takich spraw.
Tak odnośnie Harrego Pottera i wpływu tej książki na dzieci.. Ja spotykam wiele dzieci, które są wychowywane na brutalnych bajkach i filmach i słysze od nich teksty, których dorośli w najgorszym gniewie i złości by nie użyli. Wole żeby dzieci fascynowały się bajkowym światem Pottera, który jest bardzo spokojną bajką bez agresji i brutalności. Jednak przyznaje bez bicia, że nie czytałam żadnych opinii dlaczego to Potter jest zły.
A tak zmieniając lekko temat to jestem na etapie czytania "Urzekającej" i odkrywania własnej duszy. Jestem zafascynowana przystępnością treści i łatwością odbioru. (3759)| ;/ | data: 31.05.2008, godz: 22:28 |
do kariny
no dobrze, teksty może mają nie za wesołe. ja np. jestem ich fanem(nie fanatykiem :P) i ze swojego doświadczenia przynajmniej powiem, że od ich muzyki myśli samobójczych jeszcze nie miałem. poza tym nie staram tłumczyć sobie ich piosenek, bo lubię MCR za muzykę którą tworzą oraz za genialny głos Gerrarda - nie za teksty.
nie mówię też, że ich muzyka nie może zmieniać. w sumie moja koleżanka z klasy, która jest strasznie podatna na modę, może być tego przykładem. na wakacjach 2007 ubierała się w różowe ciuszki itp, straszna lala z niej była. gdzieś w roku szkolnym zaczęła słuchać rocka i co zostało z różowej koleżanki? tylko zdjęcia, bo ona sama zmieniła się o 360stopni: czarny makijaż wokół oczu, czarne ciuchy itp. na szczęście u niej zatrzymało się to na etapie zewnętrznym, bo teraz już przerzuciła się na inne kolory ubrań (moda ;]).
więc, karino, przyznaję Ci rację... do połowy. każda muzyka może być zła i dobra jednocześnie - zależy, jak się ją interpretuje i czy jak bardzo jest się podatnym na jej działanie ;].
na koniec chciałbym nadmienić coś o rocku, bo gdy słyszę, gdy ktoś uogólnia rocka jako złą muzykę to aż mnie skręca ;].
mianowicie rock to tysiące podgatunków - m. in. jest wśród nich CHRZEŚCIJAŃSKI rock, czyli nazwa mówi sama za siebie, jest to rock, który NIE JEST ZŁY :). Chrześcijański rock w tekstach odnosi się do treści religijnych, często są to modlitwy, prośby do Boga, sławienia Go. słyszałem też kilka piosenek, które od początku do końca zbudowane są z cytatów z Biblii :). jakby ktoś chciał posłuchać, to polecam ChristianRock.Net (3758)
Piotrze dziekuje za Twoje rady z pewnoscia z nich skorzystam. Wlasnie zamierzam sie wyluzowac i biore caly sierpien wolny, tzn przyjezdzam do Polski. Spedze czas na pielgrzymce a potem jade do domu babci. Pamietacie Scarlett z Przeminelo z wiatrem. Kiedy bylo jej zle wracala do Tary do domu. Moim prawdziwym domem jest dom babci na wsi. Jak bylam nastolatka i mialam problemy to jechalam do babci. Nie lubie swojego rodzinnego miasta. Kojarzy mi sie tylko z porazkami i bolem. Ciesze sie ze przyjezdzam do rodzicow, ale teraz tez na grob braciszka.
Piotrze mam to szczescie ze mieszkam w przepieknym miescie Inverness od mojej pracy mam kilka krokow do parku, pol godziny jazdy nad morze i godzine w gory. Czy Pan Bog mnie nie rozpieszcza? Boze badz uwielbiony Ty nic nie mowisz ale scielisz mi poslanie. Teraz zmienilam mieszkanie na przytulne i mieszkam z pania spokojna jak ja. Mam jeszcze blizej do kosciola bo tylko przejde prze ulice. Badz uwielbione Najswietsze Serce Jezusa i Serce Maryi. Aha i w piatki mam blisko do innego kosciola gdzie jest adoracja Najswietszego Sakramentu. Wczoraj mialam egzamin w collegu i wyobrazcie sobie siedzialm na wprost pana egzaminatora i wogole nie czulam stresu. Wrecz usmiechalam sie do niego. Panowala taka spokojna atmosfera. Badz uwielbiony Panie Jezu. Jestes wierny w malych rzeczach. (3757)| Trawiasta | data: 31.05.2008, godz: 14:05 |
Do krzywej buzki czyli :/
Ja rowniez spotkalam sie z opinia ze MChR to grupa zwiazana z emo. Wiele osob mlodych ktore znam i ktore siedza po emo po czubek swojego ja sluchaja w kolko MChR.
W internecie rowniez znalazlam rozne zrodla ktore nakierowuja MChR w strone emo, jesli nie pisza wprost.
A co do Harrego Pottera... ja uwielbiam te bajke, bo tak ja traktuje. Nie chce byc czarnym magiem, bialym magiem, fioletowa czarownica... ale na miotle bym sobie polatala:)
Jednoczesnie wierze w Boga i nie uznaje zadnego innego zrodla Mocy niz On. Jesli by chcial zebym latala to bym latala, ale najwidoczniej Jego Plan w stosunku do mnie polega na tym zebym scigala autobusy miejskie na dwoch nogach. I niech tak bedzie :)
Owszem nie podoba mi sie kilka rzeczy w Harrym, w ksiazce jak i w filmie, ale mysle ze to ja zadecyduje kiedy moje dziecko ktore kiedys bede miec, przeczyta te ksiazke. I obejrzy film.
Natomiast rozumiem niepokoj ludzi ktorzy obawiaja sie wplywu czarnej magii i w ogole magii na dzieci. Dziecko nasiaka roznymi tresciami, wiele z nich przetwarza w sobie i pozniej wchodzac w dorosly swiat tworzy sobie rozne poglady na zycie, rzeczywistosc... trzeba po prostu z dzieckiem rozmawiac. Stworzyc klimat zaufania i ROZMAWIAC. Nie owijac w bawelne, nie udawac ze nie ma tematu, nie uzywac infantylnych slow czy powaznych terminow. Jesli sie czegos nie wie o tym czego dziecko slucha nie bac sie przyznac do ego, zanteresowac sie, posluchac tej muzyki razem. Sprobowac odczuc ja, przezyc. Zaobserwowac, czy dziecko ma jakies chwile smutku i zwatpienia, jak sie wtedy zachowuje, w co ucieka... czy w marzenia, jedzenie,sluchanie techno czy ogladanie w kolko tych samych odcinkow M jak Milosc. Nie kontrolowac jak chora osoba ale BYC po prostu byc OBOK i pozwalac dziecku sie rozwijac a jednoczesnie dbac o jego bezpieczenstwo. I ROZMAWIAC, tlumaczyc co dobre, co zle. I mowic KOCHAM CIE i JESTES MI POTRZEBNY TAKI JAKI JESTES.
Tego brakuje teraz mlodziezy. Dlatego emo sie tna i maluja oczy na czarno, dlatego dziewczynki i chlopcy czuja sie odrzuceni i siegaja po papierosy, alkohol, narkotyki, seks. Dlatego nienawidza doroslych i tyle w nich agresji.
(3756)
„Roztropność jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia.’. Człowieka roztropnego (mądrego) charakteryzuje przenikliwość i przewidywanie. Nie ocenia z pozorów, powierzchownie i pochopnie, ale wielostronnie, gruntownie.. roztropność jest umiejętnością głębszej refleksji” wyjątek KKK (1806 ).
i do tego dążmy... zawsze pytajmy najlepszego przewodnika -Ducha św, niech nas prowadzi.. nigdy nie mozemy polegać tylko na swojej wiedzy.
i czasem nawzajem się upominajmy, przyjmując opinie innych bez popadania w smutek, bez poczucia „niższości” ale jako próbę rozeznania ,
dyskusje powinny zachęcać do zgłębiania tematu i ... nawet jeśli dojdziemy do innych wniosków, niz wcześniej myśleliśmy, nie jest to czymś wstydliwym.. a może sami komuś pomożemy?
Cieszę sie jeśli Duch sw działa poprzez osobę i pomaga mi zrozumieć.. czasem wystarczy jedno zdanie. Trawiasta, w dwóch zdaniach nie dotyczących mojego wpisu do Ciebie..szczególnie dałaś mi do myślenia, pozytywnie zapadło mi w pamięć:)
a spacery? ja czasami też wybieram spacer.. bo pięknem przyrody mozna prawdziwie odetchnąć i oczyścić mysli...
dobrego dnia wszystkim życzę.. ;)
ps. mail podaje nie pełny gdyz wychwytywacze żerują ..;O (3755)
jak Tomek, mysle ze najwazniejszy w tym wszystkim rozsądek ale i pewna „odporność” na współczesne mody.. kazdy moze wyrazić swoje zdanie..
czytac nie czytać modne czy kontrowersyjne ksiązki?.. niekoniecznie nie czytać
- jeśli ktoś ma potrzebę... ale na pewno z głową, zasięgając opinii innych:)
(bo zeby dyskutować trzeba znać książkę)
To jak mowi Caroline, wiara umacniana też w tym pomaga.
Od siebie dodam ze dzisiaj nawet wskazane badać, włączone czujniki nigdy nie zaszkodzą.. manipulatorów którzy próbują wcisnąc co się da..nie brak...podobnie (i nie tylko)w reklamie trzeba umiec dopatrzeć sie czy rzeczywiscie chodzi o jakość i nasze dobro..czy głownie o zysk (sam zysk jeszcze nie straszny) ale jakie może mieć skutki np. zdrowotne ..moralne, społeczne.. nieraz chodzi przecież o rzeczy cenne, o własciwe decyzje .. o życie.
Czujność to nie jest jakaś „schiza”. Człowiek który myśli, analizuje.. nie znaczy ze zawsze wszystko wie najlepiej, ale dzieki temu się uczy..
(3754)| Caroline | data: 31.05.2008, godz: 10:06 |
"Ci, którym się jego książki nie podobają, piszą tylko o tym. Czy to coś złego?" Oczywiście, że nie. To dobrze, że piszą:) Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Tak samo Ci, którym się te książki podobają... Czy to coś złego? Jeżeli chodzi o mnie to też nie jestem miłośnikiem jego twórczości. Właściwie czytałam tylko dwie (Alchemika i Nad brzegiem rzeki Piedry...) i to dosyć dawno. I odebrałam je jak swego rodzaju ładną bajkę. Może gdybym czytała je teraz oceniłabym inaczej, pewnie tak. Przez "Pielgrzyma" rzeczywiście nie dałam rady przebrnąć;) I w moim poście o to mi chodziło, że jednym się te książki podobają innym nie i to że się komuś podobają nie oznacza zaraz, że ma słabo wysublimowany gust literacki i w ogóle upadł na samo dno czytając taką "papkę". Ja tu nie chcę bronic książek Coehla (sama zresztą miałabym do nich trochę zastrzeżeń) Myślę tylko, że powinniśmy oceniać jego książki, a nie tych którzy je czytają i uznać, że komuś mogą się po prostu podobać. I moim zdaniem ma do tego prawo...
Pozdrawiam cieplutko:)
Z Bogiem
(3753)
mnie sie wydaje ze nie chodziło tu o przepychanie się ..kto w jaką książkę wierzy .... tylko o konkretne zdanie o niej ..i o umiejetnosc spojrzenia na treści (i domniemam o to chodziło wypowiadajacym),
masz racje Caroline kazdy ma rozum..
ale też zachwycanie sie tymi ksiazkami czy doszukiwanie w nich elementów boga-bóstwa (jak wspomniał Piotr) to moze sie dla niektórych skonczyć wiarą w to ze autor napisał książkę pod natchnieniem ducha sw;) niestety ..opieram sie na tym ze nawet katolicy nie zawsze potrafią rozeznawać(nie mam was na mysli )..kazdy tu zagląda..
Jesli czytamy cos i widzimy tam pewną niespojnośc to mnie się wydaje ze katolik (jesteśmy na stronie katolickiej wiec opieram sie na wierze)nie powinien zachwalać takich ksiązek. To tak jakby muzułmanin poczytał ksiązkę która zawiera elementy katolicyzmu .. i sie zachwycał niektórymi rozdziałami i propagował ją w swoim srodowisku bo w tych rozdziałach nie dopatrzył się sprzeczności:) on się za nią nie weźmie ..
oczywiscie nie jest niczym złym przeczytanie ksiązki alchemika itd ..jesli ktos juz przeczytał i ma swoje zdanie na jej temat.. rozumując jej przesłanie, to ma prawo jasno wyrazic swoje zdanie.. bez przeciągania na swoją stronę jak warto je czytać albo ile mu ta książka dała ..bo czasem lepiej nie czytać niz czytać .. (isc na spacer -Piotr) niż namieszać innym w głowie:)
nie o to chodzi ..czy warto?
bez urazy- nie pisze to przeciw zwolennikom , czytajcie.. ale nie oburzajcie sie na tych co mają odmienne zdanie.. (3752)| Piotr | data: 31.05.2008, godz: 06:55 |
Caroline - to nie jest mania prześladowcza. Ci, którym się jego książki nie podobają, piszą tylko o tym. Czy to coś złego? Odnoszę wrażenie, że miłośnicy tycj książek nie mogą przeboleć tego, że ktoś może się z nimi nie zgadzać. A najlepsze jest to, że na obronę, nie wiedzieć czemu się bierze argumenty nietrafione w moim przekonaniu, przynajmniej w stosunku do mnie. Wątki religijne są dla mnie najmniej ważne, albowiem to, jak się z nim obchodzi Coelho.. śmieszy. Madzia napisała, że on pisze o bogu bez słowa "bóg" - to o czym on właściwie pisze, jeżeli faktycznie pisze w ogóle? Jeżeli nawet pisze o bogu, to nie wiem jakim. Jeżeli miałbym powiedzieć na jakiej to religii oparł się autor, to raczej celowałbym w buddyzm, przyprawiony hinduizmem. Czemu? Ano chociażby temu, że jest to system ateistyczny - Budda nie jest żadnym bogiem, bo w buddyzmie każdy jest dla siebie bogiem i nie potrzebuje żadnych zewnętrznych bóstw - tak to w skrócie ujmując. Doszukiwanie się jakichś pierwiastków boskich choćby w "Alchemiku" jest raczej grubą przesadą i przekonaniem, które ma słabe podstawy faktyczne.
Kto będzie chciał przeczytać i tak po to sięgnie, o czym najlepiej świadczy to, że na tyle języków go przecztłumaczono. Czy było warto? Osobiście uważam, że lepiej byłoby pospacerować po lesie, pokontemplować choćby przyrodę dookoła niż scinać tyle drzew na wypociny tego człowieka.. (3751)| Piotr | data: 31.05.2008, godz: 05:24 |
Odnośnie wpisu Madzi, 19 - raczej nie ma mowy tutaj o zakrzyczeniu. Każdy, włącznie z Tobą, wyraził swoje zdanie. Ja, poza fragmentem o mówieniu o Bogu, bez używania "boga", nie odnosiłem się bezpośrednio, ani też jakoś pośrednio do Twojej odpowiedzi, tylko do książki "Alchemik". Twoja reakcja, przepraszam, że to piszę, ale przypomina reakcję dziecka, które nagle trafia na innych i się obraża, bo ktoś może mieć inne zdanie. Nie pozwól emocjom "zakrzyczeć" zdrowego rozsądku, zwłaszcza jeśli wysuwane są argumenty mniej lub bardziej merytoryczne. Inaczej wyjdziesz na rozkapryszonego dzieciaka.
Co do tego nieszczęsnego Pottera - pewne rzeczy zostały tu po prostu wyolbrzymione. Książka spotkała się z bardzo gwałtowną reakcją, ale przede wszystkim pewnych grup protestankich - publiczne palenie książek itp. Kościół chyba dał się jakoś temu ponieść i zajął się.. bajką, kolejną zresztą. Można oczywiście czepiać się tego, że jest o wiele mocniej osadzona w realiach świata, które znamy - sierota, świat realny przenikający się z tym magicznym itp, ale to
i tak będzie reakcja przesadna.
Już wcześniej pisałem, że współczesny świat jest silnie materialistyczny. Książki Rowling były po prostu świetną odtrutką - taką lekką, zabawną "metafizyką", na dodatek nieźle napisaną. Co należy oddać tej serii książek - nie ma pseudofilozoficznych wywodów, ubierania w dziwaczne, wręcz czasem śmieszne metafory, tylko czysta rozrywka. Podkreślam - ROZRYWKA. Oczywiście nie są to książki najwyższych lotów, ale ani autorka, ani tym bardziej jej książki nie pretendują do miana "intelektualnych". Ten problem niestety występuję u autora "Alchemika", o zgrozo..
:/ - zaciekawił mnie ten wątek, w którym piszesz o niezgodzie odnośnie nauczania Kościoła nt. homoseksualizmu. Czy mógłbyś to rozwinąć? Jest to ciekawe zwłaszcza dlatego, że interesuje mnie kwestia rozbieżności między postawami, myśleniem ludzi, określających się, jako katolicy (celowo tak napisałem) a nauczaniem Kościoła; zwłaszcza interesujące dla mnie jest to w kontekście wielonurtowości katolicyzmu, o której pisał Chesterton.
I tak na koniec, do przemyślenia - Marylin Manson jest, czy to się podoba, czy nie, wychowankiem szkoły katolickiej... (3750)| Caroline | data: 30.05.2008, godz: 22:07 |
A ja tam się zgadzam z Madzią Nie można z góry twierdzić, że książki Paulo Coehlo to samo zło Myślę, że podstawą jest tutaj krytyczne podejście do tego co się czyta Każdy ma swój rozum Nie można generalizować i wszędzie doszukiwać się podstępu Nie znam wielu książek Coehlo wiec nie mogę sie wypowiadać o całej twórczości i nie przeczę, że są tam treści niezgodne z nauką Kościoła Ale po to Katolik ma rozum żeby nie przyjmować na serio wszystkiego co przeczyta Tez czytałam kiedyś Alchemika i szczerze mówiąc nie pamiętam żeby było w nim coś złego Książka jak książka:) Niektóre cytaty są ładne. Sama kiedyś słyszałam jak ksiądz cytował książkę "Zair" na kazaniu. Myślę, że nie można wpadać w jakąś manię prześladowczą i wszędzie doszukiwać się zagrożenia. Bo siła chrześcijan polega nie na eliminowaniu wszystkich treści, które wydają się nam podejrzane (bo one będą zawsze) ale na umacnianiu się w wierze po to żeby była na tyle silna byśmy (jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę) bez żadnego problemu mogli czytać sobie książki Paulo Coehlo, Harry Potera czy Kod Leonardo da Vinci z całą świadomością, że to fikcja literacka, która nie może mieć wpływu na naszą wiarę. Takie jest moje zdanie nie wiem czy słuszne;)
Z Bogiem:) (3749)| karina | data: 30.05.2008, godz: 21:49 |
Do ;/
Ciesze sie ze zadałes mi pytanie.. zespoły które akurat wymieniłam miałam na mysli jako rock,
Ale tez miałam na mysli muzyke emo ogólnie jako muzyke która nawiązuje do smierci, agresji,mrocznej ........ jesli chodzi o My Chemical Romance... kojarzony jest z ruchem emo, tę informacje o zespole znalazłam w internecie
Wiec ja tego nie wymysliłam, nie znam MCHR a to co oni sami mowią o sobie?
moze odbiegac od prawdy..
głośna niedawno sprawa nastolatki z anglii która pod wpływem ostatniej płyty MCHR pt "The Black Parade" czarna parada, postanowiła sie zabić by dołaczyc do czarnej parady w zaswiatach, do czego wykonawcy zachęcają w tekstach.. pokój nastolatki ozdobiony był symbolami subkultury emo oraz plakatami My Chemical Romance..
ale przejrzałam teksty piosenek MCHR i powiem ze to co uparcie powtarzają fani wierząc ze ta grupa nie mówi o śmierci itp...nie jest nieprawdą..
widzisz w muzyce tak jak w polityce i u ludzi mediów.. można mówic rózne rzeczy..zmieniać poglądy.. ile to tych z prawicy nagle wyjawiało poglądy lewicowe i na odwrót..
niektórzy muzycy tez to wykorzystują, wmawiając fanom co innego a tekstami potwierdzają co innego.. jak widac nie idzie w parze to co mówia w wywiadach a o czym spiewają..
przykład ? piosenka MCHR -Dead zacytuje tekst
„Och zabierz mnie ze szpitalnego łóżka
Nie byłoby to wspaniale?
To nie dokładnie to co planowałas
I czy nie byłoby świetnie
Gdybyśmy byli martwi ..Och martwi..”
Piosenka „You Know What They Do To Guys Like Us In Prison:
Życie jest marzeniem dla śmierci,
I cóż, Nie będe szedł na dół sam
Ale pójde z moim przyjaciółmi.
Teraz teraz teraz teraz...
Zauważyłam ze ich teksty nie są barwne ani romantyczne, nie zawieraja ideologicznych treści, ani obyczajowych ...one są raczej mroczne, smutne, niemal w kazdym tekscie mowa o umieraniu, szpitalu!
A o nim samym na wikipedii piszą:” Gerard w wieku ośmiu lat zdał sobie sprawę, że wszyscy umrą i od tego czasu ma obsesję na temat śmierci. Strach przed śmiercią w samotności znajduje odbicie w pisanych przez niego tekstach piosenek..A inspiracjami muzycznymi są dla niego Iron Maiden, Misfits, David Bowie, The Smiths, Queen, Pink Floyd..
Wiadomo ze niektórzy z tych wykonawców głosza pochwałe śmierci w swych utworach..
Sam Gerard w wywiadzie przyznał ze „nosi w większości czarno-czerwone ciuchy, uzasadnia to faktem, iż dla niego są to pogrzebowe kolory.”
słuchając utwórów tego wykonawcy i obserwując teledyski nie znajduje tam pozytywych reakcji .. pozdrawiam ;)
(3748)
Czy zazdroszcze Rowling? Nie zazdroszcze ani talentu, ani bogactwa. Dlaczego mam jej zazdroscic ? (3747)
nie znam pozycji Coela ale wiem jak łatwo sie zachłysnąc czasem jakimś "nowoczesnym pisarzem" który tworzy własne teorie ..pisać każdy może, nie dajmy sie zwariować oh ech..
nie podważam wszystkich ale jest sporo w naszych księgarniach takich którzy głoszą swoje poglądy nie wiadomo na jakiej podstawie , czytelnik też musi to wyczuć.... cóż z czasem dojrzewamy jak młode wino choc jeszcze jakis czas temu myslelismy inaczej , polecam zachować dystans jak wspomniał Piotr, dobrze jak ktos czasem naświetli nam sprawe; choc nie we wszystkim mozemy sie zgadzac , Basai czasem tez wystarczy mądre zdanie na kubku ;P..................................... (3746)| ewa | data: 30.05.2008, godz: 17:15 |
JEZU UFAM TOBIE! (3745)| ;/ | data: 30.05.2008, godz: 17:01 |
hmm, chciałem odpowiedzieć na 2 wypowiedzi:
Monika: "Czy zwykla bezrobotna Rowling ot tak sobie mogla zdobyc tak potezny rynek zbytu?"
Czy może zazdrościsz Rowling jej sukcesu? Czy to, że napisała niesamowitą serię książek, dzięki którym z biedaczki stała się bogaczką Cię irytuje? Nie rozumiem tego, każdy ma prawo do wzbogacania się, a Rowling zrobiła to dzięki swojemu talentowi literackiemu.
PRAWIE we wszystkich sprawach zgadam się z Kościołem, niezgadam się chyba tylko z jego opiniami nt. Harrego Pottera oraz homoseksualizmu(o czym nie będę pisał). Harry Potter to powieść, jest bajkowa, owiewa w takie jakby "mity". Nie wiem, dlaczego Kościół uważa, że czytanie tej książki może być gorszące ;/. Czy Kościół zabrania czytania Królewny Śnieżki? Przecież tam jest wiedźma, rzuca uroki - w Harrym też jest magia - ale wydaje mi się, że raczej się tego Kościół nie czepia...
karina: "wystarczy popatrzeć do czego prowadzi emo, przesłanie tekstów wykonawców rocka np Curta Cobaina, Marylina Mansona czy MCHR"
co do CC i MM mogę się zgodzić, bo MM to antychryst i nigdy bym nie odważył się słuchać jego piosenek, ale MCR?? nie rozumiem, czemu zaliczyłaś ten zespół razem z MM, jeżeli nie są oni satanistami, tylko grają kawał dobrej muzy, której sam słucham?
i tak dla sprostowania: ŻADEN z wymienionych przez Ciebie zespołów NIE JEST EMO ;]. na wiki nic nie pisze o CC i MM, a MCR nie jest EMO na pewno (sami to mówią)
pozdrawiam (3744)
Drodzy Źródełkowicze
chciałam dodac kilka słow do dyskusji o mediach, marketingu i róznych książkach.
Nie dajcie się takiej trochę panice, bo własnie Bóg tak działa- wykorzystuje złych ludzi do pokazania Swojej obecności w świecie, do utwierdzenia dobra.
R Brandstaetter w książce Jezus z Nazaretu słowami Gamaliela upominał gorliwść Szawła ( a przeciez wszyscy wiemy jak to się skończyło dla niego:): " Odstąp od Niego i od Jego uczniów i zaniechaj ich, bo jeżeli działanie Galilejczyka iest działaniem ludzkim, wniwecz się obróci, a jeżeli jest kłamstwem i oszustwem, minie jak mija mgła, jak mija wiatr, ale jezeli pochodzi od Elohim, nie zdołasz zniszczyć Jego nauki i Jego ludzi i w końcu może się okazac, że walczysz z samym Bogiem!"
Wierzcie mi, ze były takie czasy gdy tez sie przejmowałam takimi sprawami, aż kiedyś pojechałam do sanktuarium w Kalwari i kupiłam sobie pięknie malowany kubek ze słowami psalmu : Kto ufa Tobie Panie bezpieczny" i teraz zawsze go uzywam do picia herbaty:). (3743)| Madzia, lat 19 | data: 30.05.2008, godz: 13:39 |
Każdy ma swój rozum i swoje zdanie a ja narazie się trzymam swojego zdania i owszem, nie wiem czy za pare lat się nie zmieni. Smuci mnie tylko to że w pewien sposób moje zdanie zostało "zakrzyczane". Nie wszyscy musza myśleć tak samo. Ja nie dyskredytuje zdania innych ale chciałabym też żeby moje zdanie nie było skreślane np z powodu na mój wiek czy "niedoświadczenie". Jeżeli chodzi o Coelho to mówiłam jedynie o Alchemiku bo tę książkę gruntownie przestudiowałam pod kątem motywu wędrówki i wszystkie wnioski do których doszłam, wyciągnęłam sama, nie sugerowałam się żadnymi ocenami czy recenzjami tej książki. Mam 19 lat ale myślec umiem. (3742)| Artur Wnęk / Artii, lat 33 | data: 30.05.2008, godz: 13:31 |
Obecnie jestem na kompie raz na 1,5 miesiaca, kontakt ze mna telefoniczny, POZDRAWIAM WSZYSTKICH!!! Zapracowany Artii
* * *
Trzeba plonac i spalac sie. Wielu dzisiaj szuka Jezusa pelnego chwaly, a nie Jezusa ukrzyzowanego.
Marta Robin
(3741)| kobieta, lat 24 | data: 30.05.2008, godz: 13:30 |
witajcie!!!
chcialm Wam napisac odnosnie naszego osobistego powołania, my sobie wybiramy zawodty al;e Bog tak kieruje naszymi drogami, zeby zostac tym kim sie ma byc w jego planach, widze to na swoim przykladzie, tak mnie prowadził, ze wlasnie doprowadził mnie do bycia własnie pedagogiem, pomimo ze studiuje zupelnie co innego, na poczatku bylam troche zla ze nie moge studiowac dziennie tego czego chcialam ale z czasem trafilam do pracy z dzieciakami oczywiscie caly czas studiujac co innego, dzis pracuje tam juz kolejny rok wiec widzicie Bog kazdego z nas prowadzi czasmi poprzez bolesne doswiadczenia ale dopiero z czasem widzimy ze jednak to mialo sens gdyz gdyby nie to dswiadczenie to nie bylisby mu tym kim jestesmy,On ma dla kazdego z nas swoja droge i ja caly czas przygotoiwuje , mnie prowadzil najpierw przez bycie animatorka w oazie i opieke nad dzieciakami wlasnie w oazie i stad wszystk sie zaczelo, Bog ma swoje scierzki i kazda sprawa na ziemi ma swoje miejsce pod niebem wszystko zdarza sie po cos, nawet te bolesne dni.....tylko trzeba umiec odczytac Bozą wole a to nie jest juz takie proste, pamietqcie ten obraz gdzie Bog puka do drzwi a klamka jest z drugiej strony, to tylko my mozemy otworzyc a to nie jest takie proste moze i trudne ale warto, bo nic nie stracimy a zyskac mozemyu bycie z Jezusem i szczescie tu na ziemi gdy odkryjemy swoje powolanie nie zawod tylko swoje predyspozycje i umiejetnosci a to juz jest jakis poczatek, do wszystkich zrozpaczonych pamietajcie ze nawet jesli Wy nie ufacie teraz Bogu ale On ufa Wam i liczy na Was, a po drugie to własnie teraz On niesie Was na swoich ramionach keidy wydaje sie ze jestescie sami. (3740)| Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 30.05.2008, godz: 13:12 |
Ale jakze dluga i trudna jest to droga!
Bulwersujace swiadectwo zlozyla pewna mloda dziewczyna, ktora odwiedzila
Marte Robin w kwietniu 1927 roku, pelna zachwytu, gdyz miala wstapic
do zakonu, obudzila w Marcie rozdzierajacy zal.
Oto jej relacja:
Nasze rozstanie bylo bolesne. Marta siedziala na brzegu lozka,
plakala i trzymala mnie w ramionach.
Byl to czas, kiedy przykuta do lozka Marta bala sie zostawac sama
w domu, kiedy wszyscy wychodzili w pole.
Powtarzala z rozpacza: "Nie nadaje sie do niczego!"
* * *
z ksiazki: "Nieruchoma podroz" Jeana Antiera, str.70 (3739)| karina | data: 30.05.2008, godz: 12:14 |
zgodze sie z komentarzami co do ksiązek Paulo Coelho ..
nie ma tam praktycznie nic sensownego do przekazania.. a jeżeli autor zachęca do pewnych seksualnych zachowan-onanizm czy innych sposobów..,
to własciwie co on ma cennego do przekazania?
ktos pisze ze trzeba umiec wybierać.. na pewno...
ale dla mnie nie jest zachętą czytac książke i wybierać pomiędzy chwastami..wyimaginowanymi przesłankami
mnie to po prostu męczy..
łatwiej jest posłuchać przyjemnej piosenki choc niekoniecznie wartosciowej w tresci niz czytać książkę która wymaga koncentracji ..
jak napisała !!! : "pewien przekaz istnieje niezauwazony do czasu..."
czym sie karmisz tym nasiąkasz..
możesz oczywiście nie tylko czytać, ale "badawczo" analizować przesłanie książki..
ale ilu ludzi szczeg młodych ma taką świadomosc ?
wiecej takich którzy dają się oczarować.. skutki? wystarczy popatrzeć do czego prowadzi emo, przesłanie tekstów wykonawców rocka np Curta Cobaina, Marylina Mansona czy MCHR
zafascynowani tym ludzie uważaja ze ta muzyka(nie chodzi tylko o muzykę ale o słowa które zawiera) ich wyzwala .. daje siłę i nic nie zmienia w ich "zdrowym" postrzeganiu świata.... wolności wybierania, w wielu przypadkach oczywiscie do czasu..
jak nastolatka Hannah pod wpływem rzekomo świetnie skomponowanych piosenek, wybitnie uzdolnionego wykonawcy( w co nie watpię, talent posiada).. popełnia samobójstwo... a przecież zaczynała tak niewinnie..czerpiąc z nich tylko to co "dobre" ..takich przypadków którzy dają się wciągnąć..jest coraz więcej..
wracając do książek - to jest właśnie przekaz w treści..spotkać można wielu pisarzy próbujących udowodnić nam swoją receptę na szczęście...i niektórym to sie udaje..ale jeśli ktos w kolejnym dziale zachęca do samobójstwa lub drogi na skróty czy iluzji marzeń itp to przestaje byc dla mnie wart "zainteresowania"
potwierdzam to co Piotr napisał":Współcześni podniecają się praktycznie wszystkim czego nie rozumieją, albowiem z góry zakładają, że jest to coś głębokiego, wartościowego. Do tego dochodzi trochę tej, trochę tamtej filozofii.."
i to jest niestety niedojrzałość .. nie chodzi tylko o wymiar religijny..ale ogólną naiwność , brak własnego rozeznania, papugowanie czyjegos sposobu myślenia
.. nawet jesli ten człowiek uważa sie ze wrócił na dobrą drogę, odrzucił satanizm i uważa sie za godnego naśladowania, zrównoważonego.... niemal za Boga bo odkrył coś nowego..własną filozofię ..to czy ja mam święcie wierzyć w jego system wartości , przyjmować bezkrytycznie każde jego "odkrycie" ..postrzeganie świata ..?
i jeszcze polecać innym takiego oświeconego autora który idzie z prądem postępu cywilizacji ?
osobiście Dżem lubię.. niektóre utwory jak ballady owiane marzeniami, o głębszych zwrotach,wybieram konkretne zdania dla siebie.. "zyj z całych.. sił..chwila która trwa moze byc najlepszą z twoich chwil i nieskończoną..; ludzi dobrych i złych wciąz przynosi wiatr, wciąz zabiera mgła..." nie spotykam u nich zachęty do jakiś dewiacji.... (jak jest to w przypadku niektórych)
choć oczywiscie nie wszystkie teksty są dla mnie inspiracją, wskazówką...mogłabym miec pewne zastrzeżenia..
ale wiadomo ze wykonawcy często piszą pod wpływem własnych przeżyć ,odwołują sie do uczuć..poglądów które nie muszą byc takie jak moje..
ale żeby zachować jasny umysł i umieć przyjmować to co istotne wymaga to pewnej dojrzałości, a nawet czujności!! .. nie muszę zgadzać się z moim idolem...
Madziu, wydaje mi sie ze za parę lat... troszkę inaczej spojrzysz na tego autora...chyba ze to słowo tak zakiełkuje ze stracisz własną zdolność oceny..
miejmy nadzieję ze tak nie będzie..pozdrawiam ;) (3738)| Tadeusz, lat 53, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 30.05.2008, godz: 09:24 |
Z SERCA DO SERCA
MUZYKA I ŚPIEW Z ZIEMI ŚWIĘTEJ
(31.05-2.06.2008 r.)
Dzieło Biblijne Archidiecezji Lubelskiej zaprasza na spotkanie z muzyką i śpiewem w wykonaniu Rabab ZAITOUN i Louaie ZAHAR pochodzących z Kany Galilejskiej i Nazaretu. Koncerty odbędą się:
Warszawa - kościół św. Andrzeja (ul. Chłodna 9) – 31. maja 2008r. (sobota) - godz. 19.00
Lublin - Archikatedra Lubelska – 1 czerwca 2008 r. (niedziela) – godz. 20.00
Lublin - kościół Świętej Rodziny – 2 czerwca 2008 r. (poniedziałek) – godz. 19.00
Andrychów – kościół św. Macieja Ap. – 4 czerwca 2008 r. (środa) – godz. 19.00
Wszystkich miłośników muzyki i Ziemi Świętej serdecznie zapraszamy!
Charakterystyka muzyków:
Rabab ZAITOUN – urodziła się w Kanie Galilejskiej a mieszka nieopodal kościoła upamiętniającego pierwszy cud Jezusa dokonany na weselu. W jej rodzinie zrodziło się aż pięć powołań na służbę Bożą (dwóch księży i trzy siostry zakonne). Aktualnie wykłada język angielski we franciszkańskiej szkole Terra Santa College w Nazarecie. Już w wieku pięciu lat rozpoczęła swą przygodę z muzyką w chórze kościelnym. Jej piękny i przenikający do serca głos znalazł uznanie wielu muzyków i mieszkańców Ziemi Świętej. Swe muzyczne talenty rozwija po dzień dzisiejszy. Aktualnie jest organistką i dyrygentką chóru. Jest kompozytorką wielu utworów, które dedykuje najczęściej Bogu i Matce Najświętszej. Jej utwory na wydanym dysku „Ya Laytani” i teledyski są bardzo popularne w Ziemi Świętej, oraz poza jej granicami. Swoją pasją do muzyki pragnie podzielić się także z rodakami Sługi Bożego Jana Pawła II, którego bardzo kocha. Jest to jej pierwszy przyjazd do Polski.
Luaie ZAHER – urodził się w Nazarecie. Łączy zawód prawnika z wielką pasją do muzyki. Gra na wielu instrumentach muzycznych. Należy do czołówki najbardziej utalentowanych organistów Ziemi Świętej. Jest kompozytorem wielu znanych utworów. Wraz z Rabab ZAITOUN założył w 2006 r. instytucję The Holy Land Sounds, której celem jest promowanie muzyki chrześcijańskiej w Ziemi Świętej i poza jej granicami.
(3737)| ulaaa | data: 30.05.2008, godz: 07:13 |
do studentki...
Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego (kan. 1251) dzisiejsza uroczystość(UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA) znosi obowiązek zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych.
... do takiej informacji dotarłam, co do zabaw w tym dniu- nie bylo napisane.
Pozdrawiam :)
(3736)| twig, lat 24 | data: 30.05.2008, godz: 02:10 |
A dla mnie to niesamowite co piszecie o pedagogice, ja właśnie kończę ten kierunek i tak mało ludzi ode mnie z grupy chce pracować w tym zawodzie. Ja sama także nie jestem pewna co dalej robić w życiu a przez całe 5 lat mówiliśmy tylko o tym, jaki to "kiepski" kierunek i jak tu się ratować. Ludzi z powołaniem brakuje na tym kierunku!!! Szkoda, że tak jest. (3735)| Piotr | data: 29.05.2008, godz: 23:53 |
Madziu, 19 - też dokładnie przeczytałem "Alchemika" i.. nic nie znalazłem. Tam nic nie ma. Problem z tymi i podobnymi książkami to tak naprawdę problem spredawania ludziom strawnego, ale pustego opowiadania, do którego dorabia się wielką ideologię, która ma nadać głębię. Najprostszym chwytem jest tajemnica. Współcześni podniecają się praktycznie wszystkim czego nie rozumieją, albowiem z góry zakładają, że jest to coś głębokiego, wartościowego. Do tego dochodzi trochę tej, trochę tamtej filozofii, może jeszcze szczypta religii i mamy książkę Coelho. Fenomen jego książek jest dla mnie w pewnym sensie dziwny, ale dla ludzie przesiąkniętych materializmem, papka tego typu stanowi pewną odskocznię, a że jeszcze, jak słusznie zauważyłaś, nie ma tam Boga (powiedzmy sobie szczerze - w ogóle), tylko jakiś pierwiastek metafizyczny, to kupują to praktycznie w ciemno; dla wielu współczesnych Bóg i religia są generalnie passé, tylko przy tym właśnie trochę dziwi wiara w takie książki - wręcz śmieszy.. Ta ocena jest właśnie wynikiem dystansu, z jakim podszedłem do tej książki. Na tym tle książki o Potterze, jakkolwiek można mieć do nich zastrzeżenia, są przynajmniej uczciwe. Autorka nie sili się na przekaz czegokolwiek, tylko bawi i jest w tym do jakiegoś stopnia autentyczna. A Coehlo'owskie pseudofilozoficzne napuszenie - jak dla mnie żenada, tym bardziej, że bardzo nieautentyczna.
Moniko - nie przesadzałbym z tym oblężeniem Kościoła. Nie każdy, kto się z nami nie zgadza jest od razu naszym wrogiem. Inaczej musięlibyśmy popaść w jakąś paranoję. Jednakże nie przeczę, że są środowiska, które delikatnie rzecz ujmując, są wrogie Kościołowi. Działają tak, czy inaczej, ale tutaj przesadzasz i zalecałbym to, co zaleciłaś innym - odetnij się w jakiś sposób od współczesności - mediów, kultury popularnej - bo inaczej mogą być z tego poważne problemy. Wrzuć na luz i pooddychaj przez chwilę głęboko.. :) (3734)| gosia | data: 29.05.2008, godz: 21:39 |
Do Potepionej i Kajki. Wiecie ja tez bardzo chcialam byc pedagogiem i pomagac innym, myslalam ze najlepiej bym pasowala do tego zawodu, ale byc moze z tchorzostwa, braku zdecydowania, presji innych osob nie zostalam.
Przez wiele lat nie moglam sie z tym pogodzic pomimo iz studiowalam cos innego co wcale mi nie lezalo. Nawet 2 czy 3 razy podejmowalam proby aby zaczac studiowac pedagogike ale niestety nie udane. No i po studiach konsternacja, mialam dosc tego zawodu,pomimo presji rodzicow odnosnie pracy, zostalam opiekunka do dzieci potem opiekunka osob starszych.
Nie zaluje mojego wyboru pomimo iz po ostatniej pracy bola mnie plecy. A obecnie szukam pracy w moim zawodzie, a moim marzeniem jest zyc po Bożemu i byc żoną i matką : ) (3733)| studentka | data: 29.05.2008, godz: 21:30 |
Witam wszystkich Źródełkowiczów:)
Czasami jak człowiek ma jakąś rozterkę, to przydatne bywa wiedzieć jak inni patrzą na daną sprawę, co o tym myślą. Szczerze mówiąc to nie wiem za bardzo jak o tym napisać, jest to w sumie błacha sprawa, choć z drugiej strony ważna. Otóż są teraz juwenalia, oczywiście są one organizowane również w piątek. Nie byłam w tym roku na juwenaliach, chciałabym pójść jutro, pomimo, że nie chodzę w piątki na imprezy. Mam w związku z tym mały dylemat. W sumie to jest tylko koncert, ale na koncercie też się ludzie bawią. Nie wiem więc za bardzo jak mam postąpić. Czy w związku z tym, że są to juwenalia, a nie jakaś zwykła impreza, obowiązuje jakiś rodzaj "dyspensy"? Może mój wpis wydaje się bardzo prozaiczny, sama też trochę tak twierdzę, ale jeśli ktoś ma jakieś zdanie na ten temat, to bardzo proszę, aby się ze mną nim podzielił. (3732)
"Nie było Ciebie tyle lat
Myślałam że nie wrócisz już
Poukładałam sobie świat
I nie zostawię tego już"
Krystyna Giżowska
...chyba najwyższa pora poukładać swój świat i przestać żyć tylko marzeniami...
....co o tym myślicie?
(3731)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |