Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [503] [504] [505] [506] [507] [508] (509) [510] [511] [512] [513] [514] [515] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 29.05.2008, godz: 17:18

Czy myslicie ze za autorem Paulo Coehlo i Rowning nie stoja inni ludzie? Te ksiazki maja cos osiagnac. Czy zwykla bezrobotna Rowling ot tak sobie mogla zdobyc tak potezny rynek zbytu? Tresci sa odpowiednio przemyslane i maja trafic przede wszystkim do inteligentnych. Kod Leonardo da Vinci jaki ma cel marketingowy? Czy tylko aby dobrze sie sprzedala? Czy czasem nie aby katolikowi namieszac w glowie? Ktos kto ma slaba wiare moze pomyslec to moze byc prawda i cel zostal osiagniety zasiana zostala watpliwosc.
w marketingu sa najpierw badania i cel jaki chcemy osiagnac. Czy ktokolwiek zrobil badania co mysla ludzie po przeczytaniu tych ksiazek. Uwierzcie w ankiecie mozesz dac taka odpowedz co naprawde myslisz a oni zrobia pozniej kampanie abys zmienil zdanie. Sprzatam pokoje, a nie zajmuje sie marketingiem bo to fikcja to nauka jak manipulowac ludzmi. Czy ktokolwiek ze specjalisty slucha klienta czy slucha go aby nim zmanipulowac? Przepraszam jesli kogos obrazam.

(3730)
Marcin, lat 24, e-mail: mniszek1712@interia.pldata: 29.05.2008, godz: 15:52

do "potępionej" 24
nic nie jset strcone, zawsze można zacząć od nowa, a miłości się cżłowiek uczy. myślisz że jak jest małe dziecko to kocha tak rodziców jak później , płacze kiedy mu nie spełnią jego żądania. dziecko jest uczone przez rodziców kochania a co więcej Bó daje łąskę miłości, aby człowke mógł kochać. tak naprawdę ty nie odkryłaś jeszcze jak Bóg ciebie mocno kocha.nauczysz sie kochać .wszystko przed tobą. ty go kochasz. mówisz że wszystko strcone - właśnie to jest działenie złego ducha odbrać człowiekowi nadzieję i miłość. "Ciąglę zaczynam od nowa choć czasem upadam" takie słowa są pewnej pieśni religijej.

(3729)
kajkadata: 29.05.2008, godz: 12:53

Do Potępionej.

Przed chwilą przeczytalam Twoj wpis. Wiesz może trudno Ci w to uwierzyc, ale czytajac to, co napisalas czulam jakbym czytala historię swojego zycia, zwlaszcza ostatnich kilku miesiecy. Ja tez chcialam pracowac jako pedagog. Niestety mialam problemy z ktorymi wtedy nie umialam sobie poradzic, przede wszystkim problemy z emocjami. One byly silniejsze niz zdrowy rozsądek... I one zniszczyly to, czego tak bardzo mocno chcialam, cos co bylo moim wielkim pragnieniem. Podjelam nie takie decyzje i dzis mi juz nic z tamtego pragnienia, mojego marzenia nie zostalo. Jedynie poczucie ogromnej pustki, bolu, zalu do samej siebie, ze bylam tak slaba, ze sie wycofalam.
Czuje jakbym stracila wszystko co mialam. Dzis wiem, ze gdybym jeszcze raz mogla wybierac, zdecydowalabym zupelnie inaczej. Szukalabym ludzi, ktorzy mogli by mi pomoc w moich niepoukladanych sprawach. Wtedy nie umialam spokojnie spojrzec na cala sytuacje. Boli mnie to, co sie ze mna dzieje, ze moje zycie jest wlasnie takie, ze zniszczylam je w pewnym sensie przez sama siebie, ale z drugiej strony wiem tez, ze nie do konca jestem odpowiedzialna za to, ze taka jestem. Rozne rzeczy nas ksztaltuja, czasem nie mamy na to wplywu, ze jestesmy tacy a nie inni. Ale gdy sie cos takiego zauwazy, to nie mozna tego w zaden sposob lekcewazyc. Trzeba dac sobie pomoc. Dzis o tym wiem, ale moje zycie ulozylo sie inaczej, nie tak jak ja chcialam, jak ja to widzialam. Nie wiem czy kiedys wroce do swoich marzen, czy stane sie na tyle dojrzala emocjonalnie, by pracowac jako pedagog, choc bardzo bym chciala. Bog poprowadzil mnie wedlug swojego planu, choc mi jest trudno to przyjac, bo na chwile obecna nie wiem jak to sie skonczy. Chcialabym po prostu zapomniec o tym co sie stalo, boje sie pytan ze strony znajomych - co dalej.. Boje sie, bo nie wiem co mam im mowic. Udaje i usmiecham sie mowiac, ze jestem zadowolona z zycia, ze dobrze wtedy zdecydowalam, choc w głębi serca jest zupelnie inaczej. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic. To wciaz tak bardzo boli... Nikomu do tej pory tak naprawde o tym nie opowiadalam, choc meczę się z tym bo dusze to wszystko w sobie. Chcialabym wykrzyczec ten swoj bol, to wszystko co teraz czuję. Pierwszy raz spotkalo mnie coś o czym nie umiem powiedziec, co wolę pominąć milczeniem, ktore tak boli..
Wiedz, ze Cię rozumiem, wiem co czujesz. Ja dopoki nie przeczytalam Twojego wpisu myslalam, ze tylko ja przezywam cos takiego, ze nikogo na swiecie cos takiego podobnego nie spotkalo. Trzymaj sie. Pamiętam o Tobie

(3728)
Trawiastadata: 29.05.2008, godz: 11:38

Droga Potepiona!

Przeczytalam Twoj wpis i jestem z Toba calym sercem. Wiesz, nie jest jeszcze nic stracone - dopoki zyjesz mozesz walczyc.
Mnie tez zly duch oszukiwal, w rozny sposob, ze jestem niekochana, niepotrzebna, ze nie zasluguje na Boze milosierdzie, Jego laske... to nieprawda!!!!!!!!!!!
Dobrze ze zauwazylas, ze zly duch tak dziala. Teraz przed Toba drugi trudny etap drogi - przezwyciezyc ludzkie lęki i znalezc dobrego spowiednika, ktory bedzie TWoim przewodnikiem po drodze wiary. Bo wiara jest droga, po ktorej sie idzie, czasem sie czlowiek cofa, czasem upada ale nie jest powiedziane ze do Celu nie dojdzie!
Ja rowniez mam do siebie pretensje ze przez swoje zle wybory zawalilam studia, nie mam tytulu magistra, ze nie pracuje w ukochanym zawodzie... ale wiesz co Ci powiem, ostatnio nad tym myslalam. I doszlam do wniosku ze czasami tak jest, ze my chcemy byc np pedagogami, jak piszesz, a nie udaje sie nam to. Dlaczego? odpowiedz pierwsza - to nasza wina. Moze cos zawalilismy , to sie moze przytrafic kazdemu. Ale odpowiedz druga, siegajaca glebiej - moze Bog tak pokierowal nami, zeby tak bylo? MOze On nie chce zebys pracowala jako pedagog. Moze musisz przejsc jakis etap zycia, umocnic sie, dojrzec i dopiero wowczas bedziesz mogla skonczyc studia i pracowac jako pedagog? Rozne sa sciezki Boga i roznie nas prowadzi.
Nie bede pisac w kolko tego samego. Ale chce Ci powiedziec jeszcze raz - jestes potrzebna i kochana. I zmien prosze nicka, bo NIE JESTES POTEPIONA. Dla tych, ktorzy uwierzyli w Jezusa, zlapali sie Go za skrawek plaszcza - jak ta niewiasta z Ewangelii, co nie miala odwagi ale wiare - nie sa potepieni. Czesto mamy wiare w sobie ale boimy sie przyjsc do konfesjonalu, do kosciola. Nie bojcie sie tego! Chrystus uzdrawia. Tylko w Nim jest prawdziwe remedium na zło tego swiata.
Potepiona, trzymaj sie cieplo. Myslami i modlitwa jestem z Toba.

(3727)
!!!, lat 31, e-mail: del-mar@gazeta.pldata: 29.05.2008, godz: 10:50



Poruszony został temat książek PAULO COELHO

na stronie: www.psychomanipulacja.pl jest Baza informacji, można sie tam dowiedzieć co to za jeden... były satanista, "nawrócony" a jednak coś sie przemyca czasem niewidoczne w jego książkach...

podobnie jak z książkami Anthony`ego de Mello, jezuita ale trochę za bardzo skierował sie w stronę filozofii wschodu, jego książki nie mają aprobaty K. K. do spraw wiary, a czasem jego opowiadania są umieszczane na tej stronie, tylko podany jest inny autor..

o książkach typu Harry Potter też nie warto wspominać jakie to "dno"

Ktoś tutaj zaliczył książki P. C. do tej samej literatury co "Dzikie serce" J. E. - jak można być aż tak ślepym???

Słowo pisane może szkodzić, jak mówione, czy czyny... sztuki walki, pewien rodzaj tańca, medytacje, joga... to nie zawsze jest tym, za co się to uważa, pewien przekaz istnieje niezauważony do czasu...

czasem warto sie przyjrzeć otoczeniu i w porę wykryć "zagrożenia", czas działa zawsze na niekorzyść w tym wypadku...

(3726)
Madzia, lat 19data: 29.05.2008, godz: 10:49

Zainteresowała mnie rozmowa o książkach Paulo Coelho. Wczoraj zdawałam mature z polskiego i jedną z książek które omawiałam był "Alchemik", dlatego ta książka jest mi bardzo dobrze znana. Przyznaje, że innych książek nie czytałam, a jedynie fragmenty "Podręcznika Wojownika Światła". Moim zdaniem są to bardzo wartościowe lektury, gdyż Coelho mówi o Bogu nie używając słowa "Bóg" i też dlatego ludzie chcą go czytać. W "Alchemiku" nie znalazłam żadnych treści sprzecznych z nauką Kościoła, a uwierzcie mi że bardzo dokładnie przestrudiowałam tą książkę. Posunę się nawet do stwierdzenie, że polecam tą księżkę wszystkim. Bardzo nie lubie uogólniania i smuci mnie to że osoby piszące wcześniej skreślają całą twórczość Coelho. Ludzie, musimy pamiętać że gdy czytamy książki to trzeba przede wszystkim myśleć. To tak jak z Harrymi Potterem, który przez wielu został skrytykowany, ale większość osób, które go czytały zdają sobie sprawe że to tylko fikcja a przy okazji pokazuje moc przyjaźni, też siłę ukrytą w nas samych, a przecież Bóg jest w każdym z nas. Ja czytałam i Coelho i Pottera i jakoś ciągle wierze w Boga i moja wiara jest dość silna.

(3725)
Onadata: 29.05.2008, godz: 09:21

Co do książek Paulo Coelho uważam, ze trzeba mocno stąpać po ziemi i nie dać ponieść się emocjom, które te książki w nas wzbudzają. Uważam, że nie są złem pod warunkiem, że umie się "zdrowo" do nich podejść. Nie zapominajmy też o fikcji literackiej:) Z jego książkami jest dokładnie tak samo jak np. z muzyką. Jeśli słuchacz Dżemu i wierzysz w to, że "w życiu piękne są tylko chwile" to zapowiada się jakiś życiowy dołek, załamanie. Do tych piosenek też trzeba odpowiednio podejść, tak samo jak do książek P.Coelho. Przede wszystkim trzeba mieć w sobie ufność i niezachwianą wiarę w Boga, a wtedy nie damy się ponieść emocjom wypływających z jego książek.

(3724)
gosiadata: 28.05.2008, godz: 22:50

Do Potepionej. Wiesz co nie ma co narzekac co bylo to bylo tego sie nie zmieni, poprostu wez sie teraz do roboty ,jestes mloda wszystko prze toba, a przeszkody sa zawsze i beda poprostu trzeba wierzyc i dzialac. Pozdrowienia : )

(3723)
wędrująca, lat 35data: 28.05.2008, godz: 22:39

Kochani co do książek Paolo Coelho to rzeczywiście mają mało wspólnego z wartościami katolickimi. W książce "Weronika chce umrzeć"- Coelho wychwala onanizm, jako rzecz którą absolutnie warto zrobić jako ostatnią rzecz przed śmiercią. "Pielgrzyma " nie dało rady doczytać. Tytuł brzmi zachęcająca, niestety treść wyimaginowana na maxa. Kompletnie nie warto ani czytać ani kupować tych książek. Jedyne co mogą zrobić to nieźle namieszać w głowie. A wy co o tym myślicie?
www.mojewedrowanie.bloog.pl

(3722)
agus, lat 20, e-mail: aguska00@interia.pldata: 28.05.2008, godz: 21:32

na rozstaju dróg.. prosze o modlitwe.. tak trudno wybrac to Pan Bog dla nas wybrał.. naszą życiową droge.. prosze o wsparcie bo naprawfde mam trudny okres w zyciu..

(3721)
potepiona, lat 24data: 28.05.2008, godz: 20:00

dziekuje Wam wszystkim ludziom dobrej woli za dobre slowa skierwane do mnie sa one bardzo budujace, jednak napisze tak, ze ja polegalam glownie na sobie a to daltego ze bardzo mnie ktos w zyciu poranil pewno i tak naprawde to nie umialam zaufac nikomu, tak naprawde to nie mialam przyjaciela ale wiecie slowa sloewami a dzialanie to tez wazne, widzisz Trawiasta Tobie udalo sie przezwyciezyc wszystko z jezusem, mnie skutecznie ktos oszukal (zly duch) ze jestem nie kochana, mi zabraklo pokory...nie umialam zadzialac wtedy kiedy trzeba, dzis bylabym szczesliwa spelniona kobieta, zawsze marzylam o byciu pedagogiem i kims przy boku wszystko to moglo sie spelnic gdyby nie moja zatwardzialosc serca i te klapki na oczach i wiara tylko w siebie, uwierzcie mi ja przegralam wojne o moje zycie, bitew wiele sie toczylo na wielu plaszczyznach ale zabraklo wiary....i otwarcia sie z mojej strony na Boga, zabraklo czynu.Bog mnie moze i kocha a wrecz napewno ale mi sie nie udalo jego pokochac i uwierzyc w jego milosc do mnie, dalam sie oszukac,Bog pragnie tu i teraz dzialania a mnie zabrakalo dzialania wtedy kiedy trzeba bylo, szczesliwi jestescie gdy wam sie udalo zaufac Bogu i nie dalo sie zwiesc zlemu.....

(3720)
Tomek, e-mail: admin@adonai.pldata: 28.05.2008, godz: 19:34

Do oddania dwa kotki z Warszawy osierocone przez zmarłą osobe.
http://picasaweb.google.com/McKowalczyk

Osoby zainteresowane niech piszą do mnie a ja przekaze kontakt do konkretnej osoby.


(3719)
Basaia, lat 40, e-mail: basaia@interia.pldata: 28.05.2008, godz: 14:51

Kuropatwo nie osmielę się konkurować z twoja wiedzą i doswiadczeniem w końcu ja mam tylko 40 lat ;). Zapewniam Cię, ze nie chcę zwracac na siebie uwagi ale z drugiej strony sama nazwa tego portalu to Pomoc Duchowa Źródełko.
Więc to chyba normalne że jeden pisze o tym a drugi o tamtym - zwłaszcza jak ludzie mają jakieś doswiaczenia.
Chcę Was tylko zapewnic, że mnie ta cała sprawa nauczyła pokory - no cóż Bóg zesłał na mnie własnie takie doświadczenia. I również myśle że jednej z podstawowych prawd wiary : że człowiek się sam nie zbawi a tym Kimś kto go zbawia jest Bóg.
Przykre to dla mnie jest ze własnie nie znalazłam w nikim z ludzi oparcia i dlatego nauczyłam się być silna. I jeszcze dlatego że bardzo kochałam tego człowieka i odbierałam to że zostałam ukarana własnie za moją miłość. Teraz to już wszystko przeszło, Chrystus mnie uzdrawia każdego dnia i czuję, że kiedys odzyskam zaufanie i warę w ludzi. A moze i spotkam miłość na mojej drodze kto to wie, zawsze trzeba mieć nadzieję.

(3718)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.05.2008, godz: 12:31

Prosze nie czytajcie Paula Coelho bo otworza sie wam oczy na innego ducha. Czytalam jego ksiazki i pobieglam do spowiedzi bo cos dziwnego zaczelo sie ze mna dziac. Dzieki spowiedzi swietej jestem wolna i Duch Swiety daje swiatlo co czytac. Naszym Mistrzem jest Jezus i Jego Slowo, nauczanie Kosciola Katolickiego. A przede wszystkim idzcmy do Maryi Stolicy Madrosci. Odkryjmy Skarby w Kosciele a nie poza nim. Swiat chce zebysmy go bardziej sluchali a nie Boga. To wszystko jest chwyt marketingowy. Ojciec marketingu Philip Kotler napisal 10 przykazan marketingu. My wierzacy mamy 10 przykazan Bozych. Studiowalam marketing to moja pasja i wiem ze teraz jest kampania walki z Kosciolem. Teraz jest kampania piekny swiat sami stworzymy i nie potrzebujemy Boga. Prosze uwazajcie. Mieszkam w Szkocji ale jak przyjezdzam do Polski to widze to bardziej. Wylaczcie telewizory, kobiety nie kupujcie babskich gazet bedziecie wolne i same poznacie co jest dobre dla Was. Adorujcie Najswietszy Sakrament. Znam to z praktyki.

(3717)
bejbe, e-mail: bejbeta230@interia.pldata: 28.05.2008, godz: 11:50

sprostowanie
ostatni moj wpis z 26.V - oczywiscie miałam na mysli Wiosenną! a nie Trawiastą..
przepraszam za pomyłkę!!

(3716)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 27.05.2008, godz: 22:47

do basaii 40

dotknal mnie Twoj wpis ale jakis czas nie wiedzialam o co mi chodzi, wiec nie pisalam ;)... a teraz juz chyba wiem.. widzisz, to co mnie dotknelo najbardziej to ze napisalas ze jestes sama. Z tego co piszesz to sa jakies grube sprawy (skoro ocieraja sie o kontekst kryminalny) i trwaja juz dlugo (co najmniej 6 lat).. potrzebujesz naprawde jakiegos wsparcia, kogos madrego, jesli nie ma ich wsrod Twoich przyjaciol, czy rodziny, to szukaj - to wazne, zeby szukac pomocy.. stad (tzn z drugiej strony kabelkow) nie da sie Ci nijak okazac ani wsparcia ani nawet zrozumiec czy cokolwiek zrobic. WIadomo, sprawy sa grube, a i Tobie nie chodzi o jakies omawianie na forum swoich spraw. Wiadomo ze to nie jest miejsce. Ale przez to powstaja skroty myslowe nie da sie zrozumiec sytuacji. A mysle ze Twoj wpis jest jednak z potrzeby wsparcia, ktorego tutaj - sila rzeczy - nie da sie uzyskac. Moze spotkalas ludzi zlych, ale sa tez ludzie inni, ktorzy pomoga. Moze trzeba poszukac. Nie wiem dokladnie co to za sprawa, ale naprawde byc samemu w walce z duzym problemem to musi wyniszczac. Ja wiem ze jest Bog, ale Bog czesto dziala poprzez ludzi i nie jest niczym zlym szukac pomocy, wsparcia. PAdlo haslo satanisci, sa ksieza ktorzy sie tym zajmuja, trzeba szukac, oni sie znaja, moze cos doradza, co robic i jak. Warto sie czasem kogos poradzic, nie byc tak calkiem samemu. Wiem, ze czesto jest tak, ze jak nie dostawalo sie wsparcia tak naturalnie to czlowiek uczy sie byc twardym i radzic sobie sam. Do pewnego stopnia to jest dobre, bo trzeba dorosnac, uczyc sie brac swoj krzyz na swoje ramiona. Ale od pewnego momentu, to moze nie byc dobre. Czlowiek na skutek cierpienia zaczyna sie zamykac i jest tak przyzwyczajony ze jest sam, ze juz nawet nie pamieta ze moglby poszukac pomocy. Nie wiem kto Cie dreczy, jakiej natury to sa sprawy, ale naprawde, zrob co tylko mozesz, zebys mogla naprawde z kims szczerze porozmawiac, poradzic sie jak postepowac, a przynajmniej poszukaj wsparcia modlitewnego - sa siostry ktore sie modla, mozna napisac, mozesz pojechac do jakiegos zgromadzenia i poprosic o modlitwe, zeby wlasnie nietylko tak elektronicznie, ale nawiazac jakis tez fizyczny kontakt. Przyjsc, poprosic o modlitwe, niech ktos za Toba stanie tez z ludzi. Wspolnota jest wazna, otwieranie serca na pomoc kogos drugiego. Ja kompletnie nie wiem, nie znam tej sytuacji, ale to jest chyba to co we mnie sie odezwalo, ze trzeba szukac pomocy, wsparcia, jak sa takie grube sprawy. Potrzebujesz jej, nikt nie jest ze stali, jak to sa takie grube sprawy, to modl sie, rob co uwazasz za sluszne ale naprawde tez szukaj wsparcia. Ja wiem, ze Twoj wpis byl taki silny, taki ze sie nie boisz, ze nie mozna Cie zastraszyc, ale napisalas mocne rzeczy, mocne, nikt nie jest samotna wyspa, kazdy pragnie i potrzebuje wsparcia, i chociaz to byl wpis silny dla mnie to bylo smutne, bardoz smutne... nie badz sama, poszukaj pomocy, pros o nia Pana Boga... Pismo mowi biedak zawolal Pan go wysluchal, proscie a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, i ze nie da sie zachwiac i potknac sprawiedliwemu :). Moze to co pisze jest calkiem nietrafione, Ty znasz sytuacje. Tak czy owak, zycze Ci pokoju serca, rozeznania i swiatla od Pana BOga i tego co Ci trzeba, Bog wie najlepiej i niech Ci to da :).

(3715)
kuropatwa, lat 999data: 27.05.2008, godz: 21:50

Basai,
jesli chcesz modlic sie za kogos, to sie modl.
Wejdz do swojej izdebki i po prostu sie modl.

Nie wypisuj o tym na forum bo nikt Cie o to nie pytal....

Moze pora poszukac dobrego spowiednika po psychologii, z doswiadczeniem w rozmowach z ludzmi z problemami zyciowymi?

(3714)
Basaia, lat 40, e-mail: basaia@interia.pldata: 27.05.2008, godz: 20:18

Wierzcie mi ze modle sie za ludzi którzy dręcza mnie już 6 lat.:)
Teraz to już przyjmuje z politowaniem, ale 2 lata temu byłam bliska załamania nerwowego i nawet myślałam żeby skończyć ze sobą.
Sa to trudne dla mnie sprawy i nie piszę o nich dla wzbudzenia czyjegokolwiek współczucia, tylko dlatego ze wiem że moje wypowiedzi są czytane. A że cała sprawa ma już praktycznie zabarwienie kryminalne, więc apeluję o zaprzestanie tej bezsensownej działalności, bo będę zmuszona podjąć kroki samoobrony.
Pozdrawiam Źródełkowiczów i dziękuję za okazane wsparcie.
Paulo Coelio tak to skwitował : " Zdarza się że zło podąża śladem wojownika światła. Wtedy spokojnie zaprasza je on do swojego namiotu. Wojownik słucha uwaznie i wypytuje zło o jego zamiary. Po czym wstaje i odchodzi. Zło gadało jak najęte i jest tak zmęczone i tak puste, że nie zdoła pójść za nim ani na krok. "

(3713)
Carolinedata: 27.05.2008, godz: 18:24

Do Basaia

"Zawsze przebaczaj swoim wrogom. Nic ich bardziej nie potrafi rozzłościć" ;) Oscar Wilde

Z BOGIEM:)

(3712)
Trawiastadata: 27.05.2008, godz: 17:42

Do Basai.

Twoj nick jest dosc popularny w sferach popkultury zwiazanej z metalem, bo sama znam kilka osob, ktore nigdy w zyciu nie czytaly nic na adonai i maja takie same nicki jak Ty, podobne adresy internetowe i loginy na kilku portalach.

Poza tym jakie masz DOWODY na to ze ktos uzyl Twojego konta, zakladajac konto na innym portalu?DOWODY a nie DOMYSLY. W internecie to jest znaczaca roznica. W zyciu realnym zreszta tez :)

Z tego co sie orientuje, zeby moc zalozyc i uzywac aktywne konto na jakims portalu trzeba znac email, bo na email przychodzi link aktywujacy konto. Dopiero po aktywacji poprzez klikniecie mozna konta uzywac. Jesli ktos nie zna Twojego hasla do skrzynki email to nie bedzie mogl aktywowac konta na portalu satanistycznym. Ot, tyle.

Basai, bez obrazy, ale Twoja wypowiedz wzbudzila we mnie bardzo mieszane odczucia.
Mam wrazenie ze oprocz problemow z sercem i praca masz rowniez problemy z emocjami - nawet jesli ktos zalozyl Ci konto na portalu dla satanistow, to powinnas - skoro okreslasz siebie czlowiekiem czynu - sprawdzic to i skontaktowac sie z administratorem serwisu w celu wyjasnienia sprawy.

Po drugie, pisanie publicznie o zemscie (przypominam, jestesmy na portalu adonai) w kontekscie charakteru innych wypowiedzi osob tutaj piszacych, jest nie na miejscu.
To jest portal chrzescijanski. Nas jako chrzescijan obowiazuja pewne zasady, miedzy innymi "kochaj blizniego swego jak siebie samego..." - gdzie tutaj wzmianka o zemscie?
Bardzo otwarcie piszesz ze sie zemscisz. Bardzo mocno to brzmi, w moim odczuciu i dlatego postanowilam napisac.
Rozumiem ze postanowilas wyrazic swoje oburzenie faktem ze ktos zalozyl Ci konto. Ale wyrazic oburzenie, to jedno. Mozna to uczynic poprzez rozne slowa. A pisanie wprost o zemscie do "tamtego i innego" jest juz jednoznaczne i nie ma nic wspolnego z wyrazeniem oburzenia czy zlosci.
Czytajac to mam problem z wyrazeniem poparcia dla Twojej osoby. Bo owszem, uwazam ze podszywanie sie pod kogos jest zle. Ale nie moge pochwalic Twojej reakcji bo tez nie jest dobra. Co chcialas przez to osiagnac? jaka reakcje wsrod nas chcialas wywolac, czego oczekiwalas chcac nas w taki sposob powiadomic o tym ze ktos Ci zalozyl lewe konto? Wspolczucia, zrozumienia, sympatii - to naturalne ze tego byc moze potrzebowalas. Ale NIE W TAKI SPOSOB, BASAI.

Co mnie jeszcze zdziwilo, to fakt, ze piszesz o tym ze jestes nieprzejednana bo stracilas prace i masz problemy z sercem. Jak utrata pracy ma sie do rzekomego utworzenia konta na portalu satanistycznym? Bo nie do konca to rozumiem...

Ja rowniez bylam w sytuacji bezrobocia, z wieloma problemami i nie tylko zdrowotnymi. Ale w zyciu by mi do glowy nie przyszlo mieszac tego ze straszeniem kogos za lewe konto. Nawet na portalu satanistycznym.
Wspolczuje Ci utraty pracy i choroby serca. Nikomu tego nie zycze, bo to trudna sytuacja.

To jest oczywiscie moje prywatne zdanie, do ktorego mam prawo. Postanowilam je wyrazic publicznie w reakcji na Twoj wpis. Natomiast do Twojej osoby nie mam nic, wiec nie odbieraj tego w kategorii nalotu na Twoja osobe.

Na zakonczenie chcialabym zapytac, w jakich godzinach zamierzasz straszyc.... i gdzie :) chetnie wpadne z aparatem :)
pozdrawiam serdecznie, z Bogiem.

(3711)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 27.05.2008, godz: 17:20

Jezu... patrzysz na mnie spojrzeniem przyszłości...
Masz prawdziwy dar wywoływania uśmiechu w wygasłych oczach...
tak jak się zapala świecę...
Ciąg dalszy na stronce :) www.dar.religia.net
Zachęcam do refleksji...
Z serdeczną myślą i modlitwą w spojrzeniu Jezusa...
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji


(3710)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 27.05.2008, godz: 16:14

Mariuszu powiem ci ze nie warto. Szczerosc, czulosc, wiernosc to piekne filary par ktore chca zalozyc rodzine. Pozatym sa fikcja, bo serce mowi to jest klamstwo. bylam czula on tez ale oszukiwalismy sie bo po kazdym spotkaniu mialam kaca moralnego.
Zadalam mu pytanie co zrobisz jak zajde w ciaze ? Kim dla ciebie bedzie to dziecko ? Niewazne byly jego odpowiedzi, bo wiem jedno moje dziecko zasluguje na obydwoje rodzicow. Gdybym zaszla w ciaze mowilam mu nie bralam tabletek i nigdy brac nie bede to urodzilabym to dziecko. Jakie upakarzajace by bylo prosic go o alimenty. musialabym wyjechac bo jego zona ma prawo do niego. Tak jak biblijna Hagar zostala wypedzona.
A kim moje dziecko byloby dla jego prawdziwych malzenskich corek? Czy moge pozwolic aby czulo sie gorsze ? On musi zaopiekowac sie zona i corkami a nie mna.
Panie Boze Twoje ustawy sa sluszne na wieki. Badz uwielbiony Boze ze dales mi madrosc i niedopusciles abym zniszczyla zycie sobie chron kobiety ktore zakochaly sie w zonatych, niech poznaja ze co Bog zlaczyl niech czlowiek nierozdziela. Ty rozumiesz ze kobiety pragna milosci zwroc ich serca ku Tobie ktory takze jestes spragniony milosci czlowieka. Jezu Ty w obrazie Jezusa Milosiernego wychodzisz z ciemnosci i pokazujesz swoje Serce przytul nas wszystkich.

(3709)
Basaia, lat 40, e-mail: Basaia@interia.pldata: 27.05.2008, godz: 15:36

Słuchajcie , ktoś na podstawie mojego konta, które zapewnie zdobył tutaj, założył konto na stronie satanici. Uważam takie postępowanie za dziecinne i poniżej wszelkiej krytyki.
Do wiadomości tego i innego, mnie raczej sie nie da nastraszyć- o czym już się niektórzy przekonali. Nadchodzi taki czas, ze teraz ja będe straszyła i mysle, że na samym straszeniu nie zakończę bo jestem człowiekiem czynu.
A czemu jestem taka nieprzejednana, bo zostałam sama, bez pracy i z chorym sercem bez cienia pomocy z żadnej strony.Ale sobie dam radę.
Nie okażę litości bo mnie jej też nie okazano.

(3708)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 27.05.2008, godz: 11:39

Trawiasta, masz duze pokłady sił by dawać innym nadzieję..
cieszę sie ze to piszesz, ze ufasz Bogu i chcesz żyć...
Jesteś przykładem na to, że nawet z największych problemów jest wyjście , i z Bogiem wszystko jest możliwe..
tak trzymaj i już nigdy nie trać nadziei.. co do zdrowienia to odbywa sie to etapami..
i będzie coraz lepiej. pozdrawiam:)

(3707)
Trawiastadata: 26.05.2008, godz: 23:11

Witam,
dziekuje za komentarze.
na poczatek chcialam szybciutko odpisac Karinie.

TO ze mieszkamy ze soba, to niestety kwestia glownie warunkow ekonomicznych i sytuacji zyciowej w jakiej sie znalazl moj Ukochany i ja. powiem tylko tyle ze nie moze liczyc na swoja rodzine, bo to rodzina dysfunkcyjna i na tym zakoncze ten temat. nie chce pisac o szczegolach.
ja niedawno zakonczylam leczenie depresji lękowej choc odstawilam leki nadal borykam sie z problemami, ale ufam ze i one przemina. w koncu zdrowienie trwa dlugo i trzeba byc cierpliwym... dla mnie najwiekszym problemem nie jest opanowywanie swojego popedu, ale lęk przed samotnoscia w wielkim pustym mieszkaniu. zimą bylo najgorzej... teraz jest o wiele lepiej.
wiem ze jest mu ciezko bo oboje jestesmy tylko ludzmi. ale to on wyszedl z ta propozycja i to on walczy ze soba, wiec nie pozostaje mi nic innego jak go wspierac. inaczej co ze mnie za partnerka? to trudna sytuacja ale ja znam kilka par, ktore rowniez z roznych powodow przez jakis czas mieszkaly ze soba zachowujac czystosc.
owszem, nietrudno zgodzic sie z kolega ktory pisze o odwroceniu kolejnosci itp. ja bardzo zaluje ze jest tak jak jest, ale jeszcze raz podkreslam - fakt ze mieszkamy ze soba to nie jest nasz wolny wybor, probowanie doroslosci bez odpowiedzialnosci czy uleganie modzie. nie chce pisac ze szczegolami, ale doswiadczylismy oboje wiele i poki co nie mamy innego wyjscia. jedyne wyjscie z tej sytuacji bez wyjscia - nie grzeszyc. i to robimy, bo tylko to mozemy.
nie przeskoczymy trudnosci ekonomicznych. nie przeskoczymy trudnosci z praca, z roznymi innymi sprawami. ale mozemy robic cos od siebie, mozemy trzymac sie Boga i sluchac Go. jest trudno ale moze byc pieknie. to jest nasz swiadomy wybor, spanie w oddzielnych pokojach i podjelismy go nie dlatego zeby blysnac przed Wami tylko dlatego zeby wpuscic do naszych serc Boga. Naszego najlepszego Przyjaciela. Zeby uzdrowil to co chore, rozswietlil ciemnosc i dal nam sile do tego by trwac w Nim i przy Nim.
Obecnie jestesmy na etapie zblizania sie do Niego. Nie wiem jak potoczy sie zycie, czy bedizem malzenstwem, czy zostaniemy przyjaciolmi... ale wiem jedno. Czuje sie nareszcie traktowana jak KLEJNOT W KORONIE KROLA. Ta decyzja moj Ukochany przywrocil mi moja zraniona kobiecosc, moja zbrukana godnosc. I pokazal m, ze kocha mnie. Pomimo wszystko.
I to jest dla mnie najwazniejsze. Dzieki niech beda Bogu :)

PS. POLECAM WSZYSTKIM WAM PRZECYZTANIE KSIAZKI URZEKAJACA. Ktos tu kiedys o niej pisal.... Zwlaszcza ty, potępiona24 - przeczytaj ja uwaznie. Znajdziesz odpowiedz na pytanie, dlaczego kobieta jest piekna. i godna milosci. I dlaczego NIE JESTES potepiona.
Pamietaj, ze Bog kocha kazdego czlowieka wyjatkowa miloscia. Taka, ktorej nie da sie opisac. Bo kazdy z nas jest inny i chocbys tkwila w najwiekszym bagnie, to i tak jestes kochana i potrzebna. Problemy emocjonalne i osobowosciowe sprawiaja ze boimy sie przyjac Boga z Jego miloscia. Dlaczego?
Bo czlowiek zraniony boi sie UFAC. Boi sie polegac na Kims. Drugim czlowieku. Nauczycielu, lekarzu, pracownikowi spolecznemu. Matce, ojcu, sasiadowi. Bogu. Ja rowniez balam sie ufac, czulam wielka potrzebe kontrolowania sytuacji i polegania na sobie. Ale nie przez zarozumialosc tylko przez lęk. Silny lęk, poczucie odrzucenia i potępienia - dzis domyslam sie, ze szatan w ten sposob chcial spowodowac, zebym przestala wierzyc w Miłosc. W to, ze jestem potrzebna. Moja proba samobojcza ktora ostatkiem sil przerwalam jest na to dowodem. O mnie, o Ciebie, o kazdego z nas toczy sie dzis walka. Bo jestesmy cenni, cenniejsi niz zloto, pieniadze, grunty rolne i ustawy uwlaszczeniowe czy akcyzy. BO jestesmy wiele wiecej warci niz polityka i glosy wyborcow. DLATEGO TAK JEST.
Bog Cie nigdy nie zostawi, potepiona. NIGDY. A to ze czujesz w sobie zamet... poczytaj listy Matki Teresy z Kalkuty. Ona czula podobnie, a mimo to...dala swoim zyciem piekne swiadectwo jaka sile ma MILOSC. Bo to z milosci zgodzila sie doswiadczac wszelkich ofiar i niedogodnosci. I z milosci poszla w ulice Kalkuty z tym swoim cieplym usmiechem matki.

Dluga droga przede mna, przed wami... przed Nami. Droga ktora prowadzi w Gore. Zycze Wam sil, mocy ducha, zebyscie w tej Drodze wytrwali.
I pamietajcie - kazdy jest CENNY. Wazny. Potrzebny. Kochany. trzeba tylko otworzyc sie na Boga, ktory czeka na Wasze TAK.

Z Bogiem.

(3706)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 26.05.2008, godz: 20:59

do potepionej 24

a moze nie zadecydowala o CALYM zyciu? nie wiem, moze sprobuj wybaczyc Panu Bogu, wiem to glupio brzmi, ale to moze byc dobry punkt wyjscia... czlowiek nie jest sie w stanie powierzyc, zaufac a tymbardziej przyjac ze jest kochany jesli ma poczucie krzywdy...czasem wykrzyczenie bolu i proba, chociaz proba wybaczenia jest juz krokiem do przodu... i jeszcze jedno, jak mi ktos powiedzial... zeby wybaczyc komus nie musisz uwazac ze on jest winny, np. matka czy ojciec jak dziecku dzieje sie krzywda, czuja sie winni nawet jesli to nie oni spowodowali. Ale dali temu dziecku zycie i czuja sie odpowiedzialni i pragna wybaczenia. I czasem mozna zrobic to bez uczuc, bo czlowiek po przejsciach jexst bardzo zamrozony i czesto nie czuje. Ukleknac wybaczyc, opowiedziec ta straszna historie. To nic ze Ty wiesz i On wie. Opowiedz, ze bylo tak i tak, i sprobuj wybaczyc... On nie chcial zeby tak sie stalo. Ja wiem, ze nawet jak to my robimy zle, jak krzywda dzieje sie nawet z naszego powodu, to poniewaz czasem jestesmy w cos wciagnieci (z nasza wlasna pomoca czesto, to prawda) i łączy sie to z jakims naszym bolem czy cierpieniem, to wlasnei dlatego, nawet jesli to my mamy wine, czujemy sie skrzywdzeni. I jestesmy, ale to zwykle zly duch nas wykorzystuje. Ale my i tak czujemy sie skrzywdzeni przez Boga. Ze On mial byc tym ktory nas widzi, nas chroni, nie da nas skrzywdzic, ze wlos nam z glowy nie mial spasc i co? co jak spadl....i to nietylko wlos, co jak sie stalo cos strasznego... gdzie On byl? w nas to zostaje i potrzeba wybaczenia... popatrz, najblizsze osoby w malzenstwie rania sie nieraz strasznie, sa grube rzeczy, ale niektorzy z nich potrafia przebaczyc, pojednac sie... moze sprobuj... moze akurat cos peknie, to co Ci tak nie pozwala juz przyjmowac Boga, myslec o Nim... za tym wszystkim pewnie jest wielki bol, wielka Twoja krzywda... nie jest latwo wybaczyc, ale od tego wszystko sie chyba zaczyna... bardzo cieplo Cie sciskam :-)

(3705)
Monika, lat 34data: 26.05.2008, godz: 16:52

Dziewczyny jesli marzycie o milosci prawdziwej to rozaniec do reki i postanowienie przez jakis czas nie ogladam telewizji i nie slucham muzyki. Dbam o higiene psychiczna. To rewelacja. Mam czas przygladac sie sobie i mowic jestes piekna.

(3704)
Marcin, lat 24, e-mail: mniszek1712@interia.pldata: 26.05.2008, godz: 14:42

Do "potępionej" 24 lata.
Droga młoda osóbko, nic nie jest stracone, zawsze jest nadzieja. Pan Jezus powiedział: "przyszedłem znaleźć to co zginęło". jak owcę zagubioną, która już sama nie mając siły leży i kwiczy do Pasterza, który by jej pomógł. Jeżeli się nie umiesz zwrócić do Boga sama "Powiedz Tobie Boże to wszstko oddaje" i nic więcej i nie martw się Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słaboiści. uwierz w to to jest trudne, ale możliwe.
Jesteś kochaną osóbką przez Pana Boga.
jest nadzieja, jest Miłośc, która Cię kocha.
Pozdrawiam

(3703)
bejbe, e-mail: bejbeta230@interia.pldata: 26.05.2008, godz: 11:53

wydaje mi sie Piotrze ze to nie tak, nikt Trawiastej nie potępił i nie osądzał jej czynów(których nie było)
i nie ma sensu sugerowac takich przesłanek.. i dochodzeń..
chodziło to z czym ewentualnie wiąże się relacja z człowiekiem żonatym..
trawiasta podałaś temat ale nikt nie obwinia Cię, przeciez nic nie zrobiłas złego, mówiłas tylko o swoich uczuciach i cierpieniu ze nie umiesz sobie dac rady.... a do czego mogłoby to doprowadzic... to juz inna sprawa.. Ciebie nie dotyczy
poza tym ta dyskusja miała na sensu warto zeby inni tez sie nad tym zastanowili i pomogło im to nieco zdystansowac sie do miłosci względem osoby w związku.
i o to chodziło!
tez kiedys potrzebowałam takiego orzeźwienia..


(3702)
agnieszka, lat 24data: 26.05.2008, godz: 10:51

witajcie!!!
chcialabym pomoc komus kto potrzebuje tej namacalnej pomocy tzn. jesli ktos zna kogos kto czeka na jakis przeszczep jakiegos organu to ja bym pomogla jesli by sie wszystko zgodzilo z medycznego pkt widzenia to oodalabym potrzebny "lement" dp przeszczepu jeli znacie kogos takiego piszcie, tutaj adres email podam pozniej.
chce komus podarowac zycie...oddajac swoje....czuje taka wewnetrzna ptrzebe.

(3701)
Piotrdata: 26.05.2008, godz: 03:59

Ci, którzy chcą zachować czystość, nie mieszkają z sobą do ślubu. Przede wszystkim ze względu na pokusy, których przecież nie brakuje. Mówimy tutaj raczej o ludziach, którzy z różnych względów, ex post, uznali, że źle robią. Refleksja późna lepsza niż żadna - to fakt, ale dobrze jest zapytać - gdzie byli wcześniej i o czym myślęli? A co dalej? Nie wiem, czy po doświadczeniach seksualnych między dwojgiem ludzi, abstynencja jest najlepszym i najzdrowszym pomysłem. Nie chodzi o to, że uważam abstynencję za coś złego, ale trzeba to robić z głową. Inaczej będzie to przypominać sytuację, gdy najpierw odbędzie się poród, a później będziemy widzieć ciążę. No i oczywiście pytanie - po co? W czym ma to pomóc? Obawiam się, że jest swoisty wybieg na czas podejmowania decyzji, wynikający po prostu z tego, że niezbyt wiadomo, co z tym fantem dalej zrobić. Po raz kolejny mamy problem, gdy ludzie robią to, co myślą, a jeśli myślą o tym, co robią, to dopiero po fakcie..

Mariusz - generalnie się zgadzam, że zdrady świadczą o czymś "niezdrowym", ale.. w ZWIĄZKU. Do tanga trzeba dwojga. Wiele zdrad jest wynikiem reakcji na zdradę partnera lub szukaniem poza związkiem tego, czego nie możemy w tym związku uzyskać. A to o czym piszesz - te piwa, siłownia itp - to są pewne atrybuty męskości, które są potrzebne, bo wymierne i jest zawsze czym się pochwalić przed kumplami. Tutaj sytuacja jest analogiczna, jak u kobiet - one się stroją tak naprawdę, aby konkurować z innymi kobietami, a my, przynajmniej większość, lubi rywalizować w ten, czy inny sposób. To, że szukają zewnętrznego potwierdzenia wcale nie oznacza, że wewnętrznie nie są mężczyznami, ale, jak mówi przysłowie - od przybytku głowa nie boli ;)

Co do wiosennej - chyba niektórzy nie czytali ze zrozumieniem lub nie chcięli i ostatecznie odpłynęli w swych rozmyślaniach od jej wpisu, ażeby podzielić się własnymi przemyśleniami lub doświadczeniami. Szkoda, że odbył się nad nią sąd, chociaż niczemu tak naprawdę nie była winna, bo przecież nic nie zrobiła.

(3700)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 25.05.2008, godz: 22:53

do trawiastej w nawiazaniu do innych wpisow tez ;)

a propos tej audycji ks Pawlukiewicza i mieszkania razem, nawet jesli sie nie wspolzyje. Ks w tamtej audycji podal jedna mocna rzecz ktora mnie zastanowila. Czesto jest tak, moze bardziej dla kobiety, ze jak ona mieszka z chlopakiem przed slubem, to mimowolnie uczy sie bac jego bliskosci bo podswiadomie boi sie grzechu. I jak tak sie wgra taki mechaznim, ze on sie zbliza=zbliza sie grzech, to potem juz w malzenstwie taki mechaznim pozostaje. I kobiety sa zdezorientowane, mysla co z nimi nie tak, ze to moj maz, a ja nie moge sie uspokoic, czerpac radosci ze wspolzycia. A to wlasnie daltego, ze iles miesiecy, lat, ona sie bala, grzechu, ciazy i potem sie to przenosi tez w malzenstwo. Pewnie mozna z tego jakos wyjsc i pewnie nie kazdej sie to zdarza, ale mnie to chyba najbardziej przekonalo. W tej audycji jest duzo wiecej argumentow czy spojrzenia rzucajacego swiatlo na to, czemu mieszkanie razem (nawet bez wspolzycia) nie jest moze najlepszym pomyslem. A on naprawde tlumaczy wiele spraw przystepnie, jak funkcjonuje czlowiek, jak to dziala, rozne mechanizmy i naprawde to jest madre. Powodzenia!

(3699)
potepiona, lat 24data: 25.05.2008, godz: 22:43

witajcie
chcialm Wam opowiedziec moja historie, ja czuje sie naprawde jak ta potepiona i odrzucona od Boga, ale na własne zyczenie juz niedlugo minie rokk jak zmagałam sie z niesamowitymi problemami wyszło pozniej ze emocjonalnymi a i odpoczynku, a nie mogłam zidentyfikowac przyczyny, wreszcie jakl ktos polecił mo zebym oddla sprawe Bogu ja nie umiałam sie do Niego zwrócic, tak mi bylo ciezko ze prawie 2 razy posunelam sie do najgorszego czyny.....na szczescie sie nie udałao, niemoznosc otwarcia serca na boga sprawila ze nie umiem Kochac blizniego i czuje sie tutaj na ziemi bardzo zle, tak pusto.
Wiem ze teraz łatwo mi sie pisze ale wyedy jak mialam klopoty to proste nie bylo i nie udało mi sie zaufac Panu w tych ciezkich chwilach, dzis zyje tak jakoby nic sie nie stało wszystko wrocilo do normy z mala roznica, ze Bog nie kroluje w moim sercu i ze krok po kroku skutecznie odrzucam jego plany wobec mnie, do tylu spraw mnie powływał i powołyje nadal a ja......mloda ale ta sprawa z tymi problemami zadecydowala o calym dalszym moim zyciu.

(3698)
maultka, e-mail: small_dreamer@poczta.onet.pldata: 25.05.2008, godz: 21:02

Jest taka audycja ks. Pawlukiewicza nawet, na temat mieszkania razem przed ślubem. Polecam:)

(3697)
wiosenna, lat 26, e-mail: wiosenna26@poczta.onet.pldata: 25.05.2008, godz: 19:57

Do Ani 24
Ania, dziękuję Ci za obronę. Dobrze to określiłaś: cierpię, ale nie robię nic, aby rozbijać czyjeś małżeństwo. Przeciwnie - walczę z tym, co czuję do tej osoby, chociaż to dla mnie trudne. I myślę, że większość z dziewczyn, które mają ten problem, myśli i czyni podobnie.

Niektóre wpisy mnie dotknęły, bo były czystym osądzaniem (np. wpis Ja 24)... Choć pewnie nie miały takie być w zamierzeniu autorów.
Dziewczyny, oby nam się udało zapomnieć i otworzyć się na prawdziwą miłość, gdy już ją spotkamy... Tego życzę gorąco Wam i samej sobie. Myślę, że musimy zaufać Jezusowi i rzeczywiście zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby z tej sytuacji uczynić twórcze doświadczenie, a nie porażkę, jak radziła Karina. To tak na zakończenie tego tematu. Z modlitwą :)

(3696)
karinadata: 25.05.2008, godz: 18:21

Trawiasta, ale masz wykopki i zdobyte szczyty..;)
podziwiac Twego chłopaka, tak - on Cie musi kochać!!!! zależy mu...

ale powiem Ci cos waznego!!
niedawno w jakiejs audycji radiowej usłysząłam od pewnego ksiedza odnośnie spraw narzeczeńskich i on mówił ze
młodzi dzisiaj niepotrzebnie zamieszkują razem, nawet jesli nie śpią ze sobą to strasznie się z tym" męczą" niepotrzebnie skazując się na pokusy!
zużywają przy tym masę energii po to by nie zgrzeszyć!!
tą energię zamiast spozytkować na rzeczy ważne typu praca nad sobą, rekolekcje, aktywny wypoczynek w terenie... pielgrzymki, wspolne wyjścia, rozmowy itp...
takie bycie pod jednym dachem pozbawia sił.. ile szarpaniny wewnętrznej z pokusami, hormonami..
okres przed ślubem to bardzo ważny czas pracy nad sobą powinna byc ona wytężona bo trud sie opłaci! to co zrobicie przed , po ślubie mozna wykonać nie wiecej niz 40-50 % a czasem mniej.. (badania z poradni małżeńskich)

zakochanie to własnie taki czas, gdy jesteśmy w stanie zrobic wiele dla drugiej osoby, czas przyjemnych uczuć, a za tym idzie większa siła energii , kto był wzajemnie zakochany wie ile mógł zrobić w tamtym czasie ... na co go było stać..
i to doskonały czas do pracy nad sobą którego nie mozna zmarnować..
ale zeby miec do tego zapał nie powinno się obciążać dodatkowymi pokusami.
nawet jeśli życie we dwoje jest tańsze... zawsze można zamieszkać na przemiennie z jakąs parą wynajmującą mieszkanie on-on, ja-ona.
myslę ze Twój chłopak (szczeg mężczyzna!) przechodzi ogromne katusze by nie przyjsc do Ciebie w nocy... czy warto aż tak nadwyrężać jego siły witalne gdy moglibyście ją zużyć na rzeczy ważniejsze.. ?
;) pozdrawiam

(3695)
Mariuszdata: 25.05.2008, godz: 11:17

A propos tematu na topie: dziewczyno, nie szukaj takiego substytutu miłości, nie u mężczyzn żonatych. Na darmo będziesz pragnęła oddania, opiekuńczości, tego by poświęcał ci więcej czasu (zważ: on ma własne życie!). Wplątasz się w dramat z udziałem więcej niż dwóch osób: tak, wynik przewidywalny jest jeden - DRAMAT! Fakt, że mężczyzna zaczyna szukać doświadczeń poza małżeństwem świadczy o czymś "niezdrowym" w nim samym, w jego relacjach z żoną. Powiniem nad tym niewątpliwie podjąć wysiłek pracy, lecz droga absolutnie nie prowadzi poprzez ucieczkę w inny związek. Czy możemy mówić w ogóle o jakimś niedostatku męskości w w chwili obecnej? J. Eldredge rozróżnia prawdziwą męskość, której upatruje w sercu, od sztucznego pozerstwa, z którego obrazami stykamy się na co dzień. Nie sposób się z nim nie zgodzić: mam stać się człowiekiem statecznym, być dla kogoś oparciem, ostoją, pomocą. I nie jest ważne ile piw jestem w stanie wypić w ciągu godziny, ile kilogramów wrzucam na sztangę, czym jeżdżę, ani nawet to, jaką partnerkę posiadam - to nie w tym...
Wracając do myśli przewodniej: trudno mi uwierzyć, by mężczyzna, któremu z jakiś powodów żona "nie wystarcza", mógł się ni stąd, ni zowąd, poza małżeńską alkową wykazać szczerością, czułością, wiernością - tak bez "MECHANICZNEGO" podejścia do kobiety. Mogę się mylić, czy jednak warto...?

(3694)
Eladata: 25.05.2008, godz: 08:36

Proszę o modlitwe za mojego Tate, Panie JEzu daj mu pokój serca i łaskę wiary, aby nie dręczył siebie i całej rodziny. Matko Pięknej Miłości módl się za nami.

(3693)
ewelinkadata: 25.05.2008, godz: 00:15

Witajcie :) Dziś mija kolejna sobota którą spędzam w domku tzn byłam na spacerku ale wiecie co chciałam napisać :) ... chciałam sie podzielić z Wami moim smutkiem z tego powodu, kurcze kiedy nadejdzie jakaś zmiana :/
a najgorsze jest to że nie mam nadziei, że kiedyś się to zmieni...z roku na rok czekam na człowieka, który mnie pokocha...i nic! żyje jedynie nadzieją i marzeniami... i chyba się przyzwyczaiłam do marzeń bo one nie ranią!! czasem się nawet zastanawiam czy jestem w stanie pokochać człowieka jeśli tyle jestem sama... jeszcze nigdy się nie zakochałam a jeśli już... to w człowieku, który kompletnie nie zwracał na mnie uwagi...a lata mijają...samotności ty moja odejdź czym prędzej bo ranisz moje serce!!!!

(3692)
Basaia, lat 40, e-mail: basaia@interia.pldata: 24.05.2008, godz: 20:10

Dziewczyny

a teraz coś żeby Was oderwać od przykrych wspomnień. Polecam 2-gą część Narni - książę Kaspian. Jest tam cały oddział myszy wojowników, które związują kota. I oczywiście walki dobra ze złem ciąg dalszy.
Trzymajcie się cieplutko iświętujcie Dzień Pański jutra pa

(3691)
ada......data: 24.05.2008, godz: 16:52

.....Trawiasta
Twój wpis może uratować wiele poranionych kobiet :) Warto walczyć, na początku wygramy JEDNĄ bitwę, ale z czasem wygramy i wojnę....
POZDRAWIAM!

(3690)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 24.05.2008, godz: 11:46

"To , co mnie wzrusza najmocniej (...) to jego wierność dla kwiatu, to obraz róży, który świeci w nim jak płomień lampy nawet podczas snu(...). Byle podmuch wiatru może zgasić lampę - trzeba dobrze uważać.”
Wiesz...? Kochać „Kogoś” to odkryć cud... niedostrzegalny dla innych.
Ciąg dalszy na stronce www.dar.religia.net :)
I ja poznałam w moim życiu „Kogoś”, kto jest we mnie jak "płomień lampy"... a ja jedyną różą... A ty? Czy i dla Ciebie Jezus
jest najlepszym przyjacielem...
cudem Twoich dni...?
Podziel się swoją refleksją... na stronce www.dar.religia.net
Siostra Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji


(3689)
Trawiastadata: 23.05.2008, godz: 22:00

Szarpanie sie w zwiazku...cos mi to przypomina...

Ja rowniez sie szarpalam. I to przez wiele lat. Zylam na hustawce - wyrzuty sumienia i radosc, euforia. I tak na zmiane... człowiek z ktorym zylam traktowal mnie przedmiotowo i wszystkie moje prosby o zaniechanie prob wspolzycia, bo do pelnego wspolzycia nie doszlo, konczyly sie... pieszczotami i pocalunkami.
Najgorsze bylo to ze on na drugi dzien potem mowil ze ja tez jestem winna po czym klekal przed obrazem Jezusa Milosiernego z ksiazeczka z modlitwami, modlil sie ostentacyjnie patrzac na mnie, czasem przerywal te modlitwy i robil mi wyrzuty: czemu sie nie modlisz zemna?! zyjesz bez Boga! powinnas sie modlic jak ja z ksiazeczki!! itp, a ja nie moglam na niego patrzec. wszystko mi sie wywracalo we wnetrzu. po modlitwie kladlismy sie spac. bardzo czesto znow sie do mnie dostawial... bo mezczyzna musi , tak mi to tlumaczyl.
A ja na to pozwalalam. Protestowalam ale jakos za slabo. Nie bylo mi z tym dobrze i nie chce teraz tutaj szukac usprawiedliwienia. Mam swiadomosc tego, ze robilam zle. Ale zylam wowczas w stanie totalnego zalamania i odsuniecia sie od Boga, ktory i tak mnie chronil. Czulam olbrzymia potrzebe spowiedzi generalnej, czulam jak we mnie wszystko placze, moje poranione serce, dusza, moja poraniona kobiecosc, godnosc... bo oprocz tego czlowiek z ktorym bylam ranil mnie na inne sposoby.
Pamietam jak plakalam stojac przed obrazem Milosiernego Jezusa i proszac Go zeby cos zrobil bo ja nie mam sily uciec stamtad, wyrwac sie z tego zwiazku... I Bog mnie wysluchal. Zerwalam z tym czlowiekiem w dosc dramatycznych okolicznosciach, poznajac jego kolege. Dlugo uwalnialam sie od tamtego... Nie dawal mi spokoju, pisal smsy o tym ze wrozka mu przepowiedziala ze do niego wroce i urodze mu troje dzieci... Potrafil zadzwonic do mnie do pracy i opowiadac ze snil mu sie Papiez jak siedzi z nami przy stole i laczy nasze dlonie. Takie historie wyczerpywaly mnie psychicznie bylo we mnei wiele złosci, ale po jakims czasie zauwazylam ze ta zlosc, jej wyrzucanie z siebie uwalnialo mnie. Jednoczesnie moja mama modlila sie za mnie i cala moja rodzina mi kibicowala. Rodzina ktora porzucilam dla tego czlowieka, z ktora mnie sklocil w perfidny sposob! Zaczelam wracac do siebie.
Dzis jestem w innym zwiazku bardzo trudnym. Nie uchronilam sie od bledu wspolzycia. Oboje tego zalujemy. ZALUJEMY! nie ze wzgledu na wyrzuty sumienia czy inne sprawy. ZALUJEMY ze pozbawilismy siebie nawzajem radosci ktora byc moze na nas czeka... nie wiemy czyw tym zwiazku w ktorym jestesmy, czy w innych bo to wie jedynie Pan. Zamiast zaufac Mu i oddac Mu siebie calkowicie postanowilismy ufac tylko sobie. I ok, trzeba sobie ufac. Ale jestesmy tylko LUDZMI i tak naprawde tylko w BOGU mozna pokladac calkowite zaufanie.

Wczoraj przezylam wielki kryzys wiary. Poklocilam sie z moich obecnym partnerem. Nalozylo sie na to wiele problemow... Krzyczalam do Boga, ze mam dosc. Ze jestem zmeczona. Ze chce wreszcie zaczac zyc, ze chce znaku ktora droga jest dobra... I dostalam ten znak. W najsmielszych snach nie spodziewalam sie ze mezczyzna ktory mnie kocha postanowi spac w oddzielnym pokoju. Dlaczego?
BO CHCE DAC BOGU PRZESTRZEN MIEDZY NAMI. Dziewczyny! Takich slow nikt Wam nigdy nie powie jesli Was naprawde ine kocha. I ja widze, ile go to kosztuje. Ile go kosztowalo unikanie wspolzycia gdy mieszkalismy w jednym pokoju.
Czuje sie teraz jak diament, wydobyty z brudu, blota, spod zwalu kamieni, czyszczony i polerowany jak najpiekniejszy skarb. Bo ten, ktorego kocham ofiarowal mi szacunek. I POWIEDZIAL BOGU TAK.
TO jest dla mnie cud. Cud, bo wiem ze moj Ukochany cierpi, ze przezywa noc wiary, ze nie potrafi wrocic do Boga. I jestem z niego dumna.
DZIEWCZYNY! I CHLOPAKI! NIewazne ile macie lat .Relacja miedzy Wami moze byc piekna TYLKO wtedy gdy na pierwszym miejscu bedzie Pan. On Wam da sile do znoszenia swoich humorow, problemow, do codziennych spraw. Czy w zwiazku czy w malzenstwie BOG MUSI BYC NA PIERWSZYM MIEJSCU. I modlcie sie razem, wspolnie. Niech Wam towarzyszy zapalona swieca, jako symbol Tego, do ktorego wznosicie serca. I nie poddawajcie sie. Bog jest wiekszy niz szatan i potrafi dac sile do pokonania pokus.
Niech bedzie pochwalone Jego najswietsze Imie, bo jest dobry, milosierny i wspanialy. Niech Was błogoslawi, trzymajcie sie.

(3688)
karinadata: 23.05.2008, godz: 21:16

Basaia ja sie tez z tym spokałam! niektórym nie wystarcza żona ale z jakis powodów nie chcą jej zostawiac (powiedzmy ze to jest miłosc ;), ale na boku inne czemu nie...

tak w ogóle to cżłowiek nawet związany z kimś ciągle jest podatny na zakochanie się,
w pracy... w nauczycielu, w kosciele, na wakacjach... zawsze znajdzie sie ktoś miły i uroczy, czasem do tego dochodzi namiętność i już bardzo blisko upadku
nie jest złem zakochać sie..do starości jest w cżłowieku nutka romantyzmu,chęć bycia zdobywanym , docenionym.. o czym małżonkowie w swoim gniazdku czasem zapominają
.. szczególnie gdy człowiek czuje sie samotny i znudzony chodzeniem samemu na spacery.. i nagle bum, pojawił sie kandydat
ideał, taki czuły, delikatny, nad wyraz cierpliwy i jeszcze przystojny hm..:)
pal licho gdy jest do wzięcia ;), ale zonaty, rozwodnik...to jest walka między sumieniem a uporczywym wzdychaniem..to jest dramat czyjegoś życia..
Pan Bóg chyba wziął pod uwagę taką możliwośc.. dlatego nakazał VI .
Pan Bóg jest zazdrosny o miłość, nie toleruje innych Bogów i tak samo uznał ze miłośc miedzy kobietą a mężczyzną -małzeńska ma polegać na wierności jednej osobie, na wierności temu wyborowi
a kochać każdego można inaczej...
Monika zgadzam sie ze najlepszy prezent to modlitwa..
wiem jaki to ból niespełniona miłość, o ile to w ogole była miłość?

Wiosenna i pozostałe dziewczyny duzo siły życzę i odwagi!!
bądźcie mężne w boju!
zasługujecie na piękną i prawdziwą miłość! nie na odpadki po kimś (sorki)
wiem ze teraz trudno wam to przyjąć, ale z czasem spojrzycie na to inaczej...pod warunkiem ze wyjdziecie z tego zwycięsko.. mnie się udało nie pierwszy raz..wam tez się uda:)







(3687)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 23.05.2008, godz: 19:43

do Moniki lat 34

Moniko, nie zgadzam sie z Toba ;)..

mysle ze lepiej jest calkiem zerwac kontakt - nawet taki psychiczny, tzn NIE MODLIC SIE ZA ZONATYCH, zwlaszcza za tego ktory nam wpadl w oko, w ktorym sie jest zakochanym.. mi sie wydaje ze naprawde, to ciezka walka, ale najlepiej kompletnie zerwac kontakt i robic wszystko zeby sie nie wiazac. A taka modlitwa za zonatego moze bardzo wiazac... niby to dobra swieta rzecz sie modlic, a mi sie naprawde wydaje ze najlepiej sie odciac! dla dobra swojego i innych tez, ale nawet przede wszsytkim swojego. A Bog sie wszystkimi zaopiekuje.

i druga rzecz. Nigdy nie mow nigdy. To tak nie dziala ze inni sa lepsi, wiec Tobie sie nie moze nic dobrego, nic co pragniesz przytrafic. Bez sensu. Po pierwsze moze wcale nie sa lepsi. A po drugie, uwierz w Boga. Jestes stworzona na JEgo podobienstwo. Jestes Jego dzielem. Ty piszesz jakbys sie sama skazywala na jakies dlugie nieszczesliwe zycie. TO jest jakas rozpacz. Walcz z tym!!! Jestes cudownym dzielem, ukochanym dzieckiem, wspanialego, dobrego i kochajacego OJCA. On nie tworzy bubli!!! Wiec nie mow tak na siebie, bo obrazasz Boga! Ktos jest w czyms lepszy? To jest. Ty tez jestes wyjatkowa. Jestes jeszcze bardzo mloda, jeszcze moze byc duzo szczescia przed Toba. Tylko sie otworz na to ze Bog Cie kocha, ze jest Wszechmocny, ze nie ma nic niemozliwego. NIewazne jaka jestes, wazne jaki On jest. A Ty naprawde jestes Jego dzieckiem, ukochanym dzieckiem. Bez zadnych Twoich zaslug, na milosc sie nie zasluguje! I nikt inny na nic nie zasluguje. Bog nas kocha za darmo :-). Uwierz w to. Pozdrawiam cieplo!

(3686)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 23.05.2008, godz: 19:23

Basaia poznalam zonatego mezczyzne na pielgrzymce w Szkocji. Cieszylam sie ze moge isc do Matki Bozej. A on upatrzyl mnie sobie. Pozniej dzwonil chcial sie umawiac mowilam mu ze w moim zyciu jest inny mezczyzna. Po smierci mojego brata przyjezdzal zapraszal na rozmowy , nawet bedac ateista zaczal chodzic do Komunii. Po spedzonej z nim nocy plakalam i lecialam do kosciola i wylam mowilam mu jestes zlodziejem bo mnie nie kochasz tylko wykorzystujesz i zabierasz mi Jezusa. Co by powiedziala Twoja zona? Dla niej jestem dziwka. Dzieki szczerej swietej spowiedzi jestem wolna , nawet jak on ma tupet dalej przychodzic do kosciola. Jestem ciekawa czy wyspowiadal sie z tego ze bedac zonaty uwodzil slaba kobiete spragniona ciepla i milosci. Teraz na pielgrzymki do Plsucarden nie chodze czy spotkania nie chodze bo sie boje on ma szatanska moc przyciagania a ja czuje ze miekne. kobiety uciekajcie od facetow przy ktorych czujecie sie slabe i jeszcze z wlasnego doswiadczenia z daleka od zonatych na emigracji. Mezowie lepiej skromnie zyc w Polsce niz zdradzic zone. Przepraszam zone tego faceta bylam glupia. Znam mezczyzne przy ktorym czulam sie silna. On byl przejrzysty i czysty. Mezczyzna z zasadami.

(3685)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 23.05.2008, godz: 18:47

Wiecie co najlepsze co mozemy ofiarowac zonatemu mezczyznie modlitwe.
Modlic sie i jeszcze raz modlic sie. Plakac czuc wewnetrzne rozdarcie i modlic sie. Nie ma innego lekarstwa. W jednym wpisie ktoras napisala ze mozemy dawac nieswiadome sygnaly to prawda. Wiec trzeba modlic sie. Matko Boza ucieczko grzesznikow modl sie za nami. Ja wiem jedno cierpie bo moja milosc jest nie tylko nieodwzajemniona ale przede wszystkim wytworem mojej wyobrazni i chorych uczuc. To szansa na oczyszczenie. Dziekuje Wam za wpisy. poraz kolejny wiem ze nigdy nie wyjde za maz bo jest wiele madrzejszych i cieplejszych kobiet.

(3684)
Basaia, lat 40, e-mail: basaia@interia.pldata: 23.05.2008, godz: 18:23

Karino

Twoje wypowiedzi bardzo mi się podobają i ten cytata z Ewangeli przypomniał mi to co mnie spotkało kilka miesięcy temu. W ubiegłym roku poznałam przez kolezankę rozwodnika z drugiej części Polski. Widzieliśmy się tylko raz na jej wieczorku poetycki i potem pisaliśmy ze sobą. Facet tworzy wiersze i jeszcze zajmuje się magią, kilka rzy upomniałam go o tą magię , ale bagatelizował całą sprawę. Nastepnie zauważyłąm , że jego maile zaczęly robić si ecoraz bardziej takie prywatne, jakieś takie dwuznaczności tam pisał. Wiec szybko wyjaśniłam całą sprawę z nim tzn. napisałam mu że jestem katoliczką i nie widzę perspektyw dla naszego związku.
Czy uwierzycie co mi napisał drogie dziewczyny???!!!
" Ja mężem tej kobiety będę jeszcze długo"
To znaczy ja czym bym była - cudzołożnicą tak ?- nawet według jego opini.
Trzymajcie się z daleka od wszelkich takich zwiąkó oto moja rada.

(3683)
Basaia, lat 40, e-mail: basaia@interia.pldata: 23.05.2008, godz: 18:06

Do Moniki

Wszyscy cierpimy i nie da się tego tutaj uniknąć, więc nie można ich tak tłumaczyć. Myśle, że oni zabili w sobie Miłość. Też dwa razy pod rząd zostałam odrzucona i cierpiałam, ale teraz to widzę, ze to cierpienie mnie wzbogaciło.

Do Wiosennej 26
nie myl miłości z zauroczeniem.

(3682)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 23.05.2008, godz: 14:29

Ania- to prawda nikt tu nie zdradził dzieki Bogu i nie padło takie oskarżenie
;)... ale od marzeń i wzdychań bardzo często dochodzi do czynów..
tym bardziej jesli to działa w obie strony!

ile rozwodów dziś.. w kosciele katolickim?

dla naszych zakochanych kolezanek..to taka dygresja (profilaktyka) dla osób które zakochały sie nieszczęsliwie i snują marzenia które nie mają szansy by je uszczęsliwić...
dobrze mieć swiadomość w jakie można wpaść w bagno zanim to się stanie....
zamiast marzyć o osobie będącej w związku, lepiej stanąć w prawdzie czym to "pachnie".....jakie niesie konsekwencje... i wytrzeźwieć ;)
uczucia mydlą i potrafią pozbawic nas samokontroli

a co jest łatwe? nic co.. trudne, niespełnione uczucia, utrata pracy,cieżka sytuacja finansowa, śmierć bliskiej osoby, poważna choroba, zdrada... cierpienie dzieci...
w każdej sytuacji musimy szukać pomocy u Boga abyśmy szukając własnego szczęścia nie robili to kosztem innych. pozdrawiam :)


(3681)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej