| ewa, lat 21 | data: 21.06.2014, godz: 12:16 |
Chciałabym bardzo zachęcić was do odmawiania nowenny pompejańskiej. Tylko z prawdziwą wiarą i zaufaniem. Uwierzcie w to, że "gdyby cały świat wiedział jak Maryja jest dobra i jaką ma litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do niej".
Jeśli czujesz, że od razu nie dasz rady wytrwać codziennie, to zacznij chociaż odmiawiać dziesiątek, jeden dziesiatek z wiarą i proś o pomoc. Ona cię wysłucha. Różaniec ma wielką moc.
Zachęcam was bardzo gorąco, ona zmieni wasze życie tylko zaufajcie, i najważniejsze zapragnijcie tego z całego serca!!! Dla wszystkich szukających miłości, samotnych i dla takich którzy chcą żyć pięknie. Z pozdrowieniami i z uśmiechem:)
(26180)
Kasik, bardzo dziękuję za modlitwę! Nie znałem wcześniej św. Szarbela.
Natomiast ja od jakiegoś czasu mam takie przekonanie, że modlitwa ma przede wszystkim przybliżać nas do Boga. Natomiast to nie jest tak, że modlitwa sama z siebie jest tylko naszą prośbą, którą chcielibyśmy mieć spełnioną. Nie powinniśmy czekać na spełnienie się tego, o co prosimy w modlitwie, bo takie oczekiwanie jest obarczone błędem naszego ludzkiego, niedoskonałego myślenia. My tak naprawdę nie wiemy, co dla nas będzie dobre. Powinniśmy oddawać nasze sprawy Bogu z pełną ufnością to znaczy z pewnością, że Bóg wie, co z nimi zrobić tak, by jak najlepiej wskazać nam ścieżkę do miłości. Natomiast jeśli będziemy jedynie czekać na spełnienie się naszych próśb, to takie oczekiwanie może nas sprowadzić na manowce, bo mamy ufać Bogu, a nie własnym, niedoskonałym, ludzkim zamiarom.
Innymi słowy módlmy się, a resztę zostawmy Bogu. Jeśli nasze ludzkie prośby się nie spełniają, to i tak bądźmy pewni, że nasze modlitwy są wysłuchiwane, a Bóg wie, co robić, by wyprostować nasze ścieżki. (26179)| kari, lat 30 | data: 18.06.2014, godz: 14:00 |
Hej,
jak poznać, że się kogoś kocha?
Jestem z kimś i niby powinnam sama dobrze wiedzieć co czuję do narzeczonego, ale... nie wiem.
Wiem, że się razem świetnie przyjaźnimy, choć to dla mnie nie problem przyjaźnić się z facetami- z kobietami mi się znacznie trudniej rozmawia.
To jest nieuchwytne uczucie braku czegoś, ciągłego braku. Co z tego, że on jest przystojny, w moim typie, ma bardzo podobny do mojego charakter, podobne usposobienie, podobne zainteresowania, ale co jest nie tak? Sama już nie wiem. Czy ktoś tu miał podobne obawy, czy wątpliwości? (26178)| Artii | data: 18.06.2014, godz: 12:48 |
PRAWO CZWARTE
Musimy osobiscie przyjac Jezusa jako Zbawiciela i Pana.
Wtedy dopiero mozemy poznac i przezywac Boza milosc i Jego plan dla
naszego zycia.
MUSIMY PRZYJAC JEZUSA
"Wszystkim tym jednak, ktorzy Go przyjeli, dal moc, aby sie stali
dziecmi Bozymi, tym ktorzy wierza w Imie Jego"
(J 1,12).
PRZYJMUJEMY CHRYSTUSA PRZEZ WIARE
"Laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare. A to pochodzi nie od
was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil"
(Ef 2,8-9).
Aby byc ZBAWIONYM trzeba przyjac DAWCE zbawienia, Jezusa Chrystusa,
osobiscie zapraszajac Go do swego serca i zycia.
Chrystus Pan mowi: "Oto stoje u drzwi i kolacze: jesli kto poslyszy
moj glos i drzwi otworzy, wejde do niego i bede z nim wieczerzal,
a on ze mna" (Ap 3,20)
Jezus pragnie wejsc w twoje zycie, aby z toba przebywac i
przemieniac ciebie. Z twojej strony przyjecie Jezusa oznacza:
-uznanie swojej grzesznosci i odwrocenie sie od grzechow
-zaufanie Jezusowi, ktory ofiarujac siebie, wykupil cie spod
panowania grzechu
-poddanie swojego zycia Jezusowi i Jego Slowu
Jezus chce wejsc w twoje zycie bez wzgledu na to, jaki jestes.
Potrzebuje tylko twojej decyzji, aktu wolnej woli:
"chce Panie, wejdz w moje zycie".
JAKI JESTES?
1. "JA" czlowiek na tronie swojego zycia (Chrystus nie zaproszony do zycia)
Rozne dziedziny zycia poddane wlasnemu "JA", czesto prowadzi
do niezadowolenia i niepokoju.
2. "CHRYSTUS" na tronie zycia - ja czlowiek przekazuje tron zycia
Chrystusowi. Dziedziny zycia pod kierownictwem Chrystusa,
ktory w zycie czlowieka wnosi harmonie i pokoj.
Ktore z tych dwoch przykladow przedstawia Twoje zycie?
Czy przyklad "2" przedstawia zycie jakiego pragniesz?
Dalsze uwagi wyjasnia Ci,w jaki sposob mozesz przyjac Chrystusa
jako swojego Zbawiciela i Pana.
MOZESZ PRZYJAC JEZUSA TERAZ PRZEZ MODLITWE
Pamietasz, w Apokalipsie (3,20) Jezus wyrazil pragnienie by wejsc
do twojego zycia.
Mozesz to uczynic dzisiaj, teraz! Bog zna twoje serce i nie zalezy
Mu na pieknych, starannie dobranych slowach, lecz na szczerosci
twojego serca.
Oto przyklad modlitwy:
"Panie Jezu, potrzebuje Ciebie, Uznaje swoja grzesznosc.
Otwieram Ci dzwi mojego zycia i przyjmuje Cie jako Zbawiciela i Pana.
Dziekuje Ci, ze umarles za moje grzechy na krzyzu. Prosze o Twoje
kierownictwo w moim zyciu. Ksztaltuj mnie wedlug Twojej woli".
Czy taka modlitwa wyraza pragnienie twojego serca?
Jesli tak, to modl sie w tej chwili aby Jezus mogl spelnic swoja
obietnice i zamieszkac w twoim zyciu.
JAK MOZESZ UPEWNIC SIE, ZE CHRYSTUS ZAMIESZKAL W TWOIM ZYCIU?
Czy propsiles Jezusa Chrystusa, aby wszedl do twojego zycia?
Czy uczyniles to szczerze?
Chrystus powiedzial, ze wejdzie do twojego zycia.
Czy moglby cie zawiezc? Na czym jednak opierasz swoje przekonanie,
ze Bog wysluchal twojej modlitwy?
(Na podstawie wiernosci i wiarygodnosci samego Boga i Jego slowa)
KIM JESTES W CHRYSTUSIE?
Jezeli otrzymales chrzest i przez wiare przyjales Jezusa Chrystusa,
mozesz miec pewnosc, ze:
* jestes nowym stworzeniem (2 Kor 5,17)
* jestes dzieckiem Bozym (Gal 4,6 ; J 1,12)
* w Chrystusie masz odpuszczenie grzechow (1 J 1,8-9)
* twoje cialo jest swiatynia Ducha Swietego (1 Kor 6,19)
* juz teraz zaczelo sie dla ciebie zycie wieczne (1 J 1,8-9)
A CO Z UCZUCIAMI?
Nie nasze zmienne uczucia, lecz obietnice zawarte w Pismie Swietym
sa nasza podstawa i autorytetem. Chrzescijanin zyje wiara w
niezmiennosc Boga i Jego Slowa. Wyobrazmy sobie taka sytuacje, jest
pociag, oznaczmy go nawiasem kwadratowym z napisem [FAKT] za nim
zwykly nawias i napis ktory symbolizuje wagony (wiara) i kolejny (uczucia).
[FAKT]-(wiara)-(uczucia)
pociag - wagon - wagon
Ten przyklad pociagu i wagonow ukazuje stosunek miedzy
faktem (Bogiem i Jego Slowem), wiara (nasza ufnoscia do Boga i
Jego Slowa), a uczuciami (roznymi reakcjami emocjonalnymi)
Pociag ciagnie za soba wagon. Jednakze bezcelowe byloby usilowanie
ciagniecia pociagu przez wagon. Wiara moze wyrazac sie uczuciowo,
ale uczucia nie sa sprawdzianem wiary i wiezi z Bogiem.
W relacji z Bogiem ufamy nie przezyciom czy doznaniom, ale Bogu,
ktory jest wierny i wypelnia to co obiecal (por.2 Kor 5,7)
(26177)
panna z pomorza szuka bezdzietnego kawalera domatora 35-42 lata z kraju wsi zagranicy na dobre izłe powyzej 175 cm
(26176)| Artur "Artii" Wnęk, lat 39, e-mail: artur_wnek@op.pl | data: 17.06.2014, godz: 14:25 |
PRAWO TRZECIE
Jezus Chrystus jest jedynym, Bozym rozwiazaniem problemu grzechu
i winy czlowieka. Tylko przez Niego mozesz poznac Boza milosc i
plan dla swojego zycia.
ON UMARL ZA NAS...
"W tym przejawia sie milosc, ze nie my umilowalismy Boga, ale ze On
sam nas umilowal i poslal Syna swojego jako ofiare przeblagalna za
nasze grzechy". 1 J 3,16
I ZMARTWYCHWSTAL
"Chrystus umarl za nasze grzechy... zostal pogrzebany... zmartwychwstal
trzeciego dnia, zgodnie z Pismem... ukazal sie Kefasowi, potem dwunastu.
Potem ukazal sie wiecej niz pieciuset braciom na raz". 1 Kor 15,3-6
I DLATEGO ON JEST JEDYNA DROGA
"Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i zyciem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". J 14,6
Bog przerzucil pomost nad ta przepascia, ktora dzieli nas od Niego.
Poslal swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby umarl za nas, ponoszac
w ten sposob kare za nasze grzechy.
Nie wystarczy jednak o tym wszystkim wiedziec...
(26175)| nowonarodzona | data: 17.06.2014, godz: 00:18 |
Kochani, chciałabym zachęcić was do częstego czytania Pisma, poważnego traktowania Boga, oraz do oddania swojego życia Jezusowi.
Polecam rozmowę Jezusa z Nikodemem ( Ewangelia Jana ). (26174)
Twoje słowa są takie piękne. Tyle w nich wiary i nadziei. Zapewniam o modlitwie. Napisz do mnie, jeśli chcesz. (26173)
Peter zastanawiałam się do Kogo mam się pomodlić za Ciebie . o to żebyś z ufnością przyjmował Wolę Bożą.. W myśl przyszedł mi Św. Szarbel. Omówiłam w Twojej intencji litanie do tego Świętego..I po tym doszłam do wniosku,że ja sama miałam z tym problem.. Bo przez ostatnie miesiące zdarzały mi się takie naprawdę sytuacje trudne..a modliłam się do Wielu świętych i wydawało mi się ,że chyba nikt mnie nie słucha.. A tu jest chyba ważna wielka cierpliwość.. Módl się do Św. Szarbela -On Cię napełni spokojem.. (26172)| Karusia, lat 21 | data: 14.06.2014, godz: 19:44 |
Zapraszam do wspólnej rozmowy na moim profilu http://www.dla-samotnych.pl
nr 8062 :) Pozdrawiam! (26171)| Beata | data: 14.06.2014, godz: 19:00 |
Moniko
ja mysle ze **** przeczytala między wierszami.. odwracając kota ogonem..niechcący.. my wiemy o co chodzi ale dla kogoś kto nie czyta dokładnie i nie zna sytuacji to róznie moze odebrać nawet nie mając złej woli.. a na pewno nie chciala obrażać Twojego taty.. my z reguły pisząc podajemy ogólnikowo.. a inna osoba z boku moze zupelnie inaczej odebrać nasze myśli.. nie zrozumie o co nam chodzi.. i to jest normalne w takich wirtualnych wpisach.. (26170)
Bardzo dziękuję Peter:) Oczywiście ,że pomodlę się Ciebie (26169)| Aśka, lat 40 | data: 14.06.2014, godz: 16:42 |
QWERTY zgadzam się z Tobą prawie w 100%
dorosły człowiek powinien jednak myśleć przed szkodą a nie po,
modlic sie przed, jak już ktos wcześniej pisał,
pewne rzeczy można przewidzieć,
'zawrócić' dziewczynie w głowie po to tylko aby pomóc jej ?
a co to za pomoc, adres pschiatry czy kogo tam to kazdy by jej dał,
jeśli ostatni człowiek do jakiego miała zaufanie zawiódł ją...
Smutny mógł poświecic się jeszcze w imię tych 'dobrych chęci' jakie ogólnie nim kierowały, poczekać, rozwiązać sprawę w inny sposób
dorosły czlowiek powinien być odpowiedzialny 'przed' bo potem zostają już tylko winy (lub zasługi-jednak nie wtym przypadku niestety)
szkoda, że sam nie poszedł do psychologa, aby mu pomógł w postępowaniu z ta dziewczyną, jeśli zabrakło mu wyobraźni ... mówiąc bardzo delikatnie (26168)
Do Monika, lat 40
Podoba mi się to, jak piszesz. Żadne cierpienie nie zniszczy nadziei, jaka płynie z wiary. Masz w sobie taką niezwykłą ufność. Widać, że jesteś osobą, która kieruje się miłością. Jest coś niesamowitego w tym, co napisałaś: „Moje blizny na sądzie będą dowodem, że próbowałam kochać.”
Dobrze, że wyrażasz swoje uczucia, mówisz o tym, co Cię zabolało. Dobrze, że potrafisz czerpać radość z tego, że jesteś wolna i czekasz z otwartym serduchem na miłość.
(26167)| Artii | data: 13.06.2014, godz: 21:17 |
Ja jestem twoim zaopatrzeniem i ja zaspokoje wszystkie twoje potrzeby... Mat 6,31-33
(26166)
Kasik, pomodlę się za Ciebie modlitwą do Ducha Świętego, który jest pocieszycielem strapionej duszy. W zamian Ty pomodlisz się za mnie o to, bym potrafił z ufnością przyjmować wolę Bożą. (26165)| Monika, lat 40 | data: 13.06.2014, godz: 19:36 |
Tylko chorzy ludzie mogą tak przekręcić moje słowa. Użyłam słów, że mój tato mnie wyśmiewał. Jak można tak szatańsko przekręcić moje słowa. To szczyt chamstwa. Proszę jeszcze raz przeczytać moją wypowiedź. Proszę nie obrażać mojego taty i zachować trochę kultury i taktu, a nie prymitywne skojarzenia.
Nie spotkałam jeszcze miłości mojego życia. To znaczy, że jestem panienką.
W realnym życiu staram się unikać takich ludzi.........Jestem czystą kobietą. A swoją obecną czystość zachowuję dla Przyszłego Męża, jak Bóg da......i nie chodzi tylko o czystość narządów rodnych, ale czyste serce, myśli, skojarzenia, pragnienia.
Proszę mnie nie obrażać, bo na to nie zasługuję. (26164)| polonistka, lat 40, e-mail: kolenska@wp.pl | data: 13.06.2014, godz: 18:46 |
do ****, lat 43. Myślę, że nie zrozumiałaś wypowiedzi Moniki lat 40. Apeluję o czytanie ze zrozumieniem. (26163)
Jestem nieśmiała i spokojna.
Jestem bardzo smutna bo brakuje mi bardzo ludzi wierzących przyjaciół.
Szukam koleżanek i kolegów z Krakowa i Katowic. (26162)
Zapraszam Was na wieczór dziś.
I na trzy dni 13 do 15 czerwca do Chrzanowa w Małopolsce.
Do Parafii św.Mikołaja w Chrzanowie.
Trwają od dziś uroczystości związane z Świętym Michałem Archaniołem.
I są nabożeństwa o uwolnienie od nałogów i opętań.
I o uzdrowienia z modlitwą wstawienniczą.
Dokładny program sprawdźcie na stronie internetowej
Parafia Św.Mikołaja w Chrzanowie.
(26161)| Beata | data: 13.06.2014, godz: 11:27 |
do "****"
tak, tata jest najważniejszym mezczyzną w zyciu córki..bo pierwszy.. jedyny który kształtuje w dziecku obraz siebie..i w końcu obraz Boga-Ojca.. to juz jest dowiedzione nawet psychologicznie..
Córki w pewnym wieku bardzo pragną aby były one najwazniejsze dla niego.. i on jest dla nich głownym autorytetem....to ojciec przygotowuje je na pełną dojrzałość, kontakty.. własciwe relacje damsko męskie..
moje siostrzenice wręcz przepadają za swoim ojcem.. i widze jak on jest obecnie dla nich ważny..najwazniejszy ..., pozniej sie to zmieni gdy wejdą w związki..ale jest ten czas gdy ojciec ma ogromna role do spełnienia.. widze tez po sobie, jak brakowalo mi więzi emocjonalnej z ojcem..że nie zaistniał jako najwazniejszy mężczyzna.. widze braki.. ale nie każdemu dane..czasem trzeba przejść przez cierpienie..i najwazniejsze by nie popełniać podobnych błędów ale rozeznawać.. (26160)| Beata | data: 12.06.2014, godz: 12:11 |
qwerty jestes jakis rozgoryczony...nie porównuj innej sytuacji do swego rozczarowania.. w nich jest pełno żali..
w tym momencie oceniasz człowieka.. jak nie znasz sytuacji, motywów.. i w ogóle.. co zaistniało.. smutny podzielił sie tym ze chcial jak najlepiej i zrobil co mógł.. jak piszesz...o woli.. nawet chory psychicznie ma swoją wolną wolę..mimo iz ona zaburzona przez jakies psychotropy..ale za to nie obiwniajamy całego świata.. moze dla niej te leki były potrzebne..
a co mial zrobic smutny?
wziążć na siebie caly ciężar odpowiedzialnosci do ktorego nawet po ludzku nie byl zdolny w tej sytuacji? mial sie z nią ożenić ..? z osobą niezdolną do odpowiedzialnosci ..czy stać jej osobistym ochroniarzem? a gdzie byla jej rodzina? z taka choroba to jest różnie.. i czasem nie ma wpływu nawet matka i ojciec..rodzeństwo.. więc ich też obwinisz? a księża nie są od tego żeby dawać kopa ..oskarżać..potepiać.. bo więdzą ze tylko Bóg zna serce człowieka.. okolicznośći tragedii..
Znajomy mial dobrą żone, 4 dzieci.. pracę, jego klub sportowy miał osiągnięcia a popełnił samobójstwo..bo schizofrenia..bo miał mysli samobójcze.. częste w tej chorobie....i leczył się..rodzina nawet pojechala z pielgrzymką do częstochowy w jego intencji specjalnie.. a tu telefon w drodze.. nie żyje.... winna żona? dzieci.. matka? ..ojciec?
qwerty piszesz jak oskarżyciel.. nie masz prawa osądzać samotnego. On i tak robił co mógł.. jesli ona przedawkowała leki.. to nie miała nad sobą kontroli tak jest w takiej chorobie.. bardzo często.. mój kuzyn tez zjadł za duzo i umarł..chciał czy nie chciał żyć..ale musieliby go zamknąc w kaftan by nie mógl zazyc leku..logiczne myślenie wyłączone..
Ona nie żyje.. jest w rękach miłosiernego Boga, moze nawet w niebie.. a ja podziwiam smutnego ze robił co mógł.... nie wymagajmy od kogoś cudotwórczych metod.. nieraz twój przyjaciel nawet nie zadzwoni albo nie wspomoże gdy jestes w biedzie..
bądźmy wyrozumiali bardziej dla innych niz samych siebie..czasami łatwiej zrzucić na kogoś odpowiedzialność..bo nam trzeba zawsze nieba przychylić.. a siebie wybielić.. stało się... pewnych rzeczy nie przewidzisz.. a ta dziewczyna pewnie juz jest szczęśliwa a tu nie wiadomo jaka mialaby przyszlość z chorobą. krzyża sie nie uniknie.. i nikt nie ma takiej mocy go nam zabrać.. a człowiek który nie potrafi tez zadbać o swoje dobro tylko robi coś wbrew sobie by drugiemu ulżyć , nie jest sam wobec siebie w porządku.. zeby drugiemu dać szczęście..trzeba samemu to szczęście w sobie poczuć inaczej to zamieni się w chore poświęcenie....
Pamiętaj każdy człowiek jest inny, i sytuacja jest inna. Nie chodzi o to by szukać winnego. Poza tym jest jeszcze Bóg.. i człowiek musi dać Jemu szansę w pierwszej kolejności.. człowiek nie przeskoczy pewnych rzeczy bo jest "ograniczony" szczególnie wobec takiej choroby... (26159)
Mogę prośić o modlitwę ? w zamian oferuje to samo..:) Mam trudną sytuację i chyba sama nie radzę:( Potrzebuje wsparcia.. (26158)| ****, lat 43 | data: 11.06.2014, godz: 16:16 |
Do Moniki lat 40,
Czy Ty naprawdę uważałaś swojego ojca za "miłość swojego życia"? Tak sobie myślę, że żyję na tym świecie 43 lata. Sporo widziałam, sporo przeżyłam, z wieloma problemami się borykałam i nadal borykam, jak większość zresztą ludzi, ale nigdy mi nie przeszło przez myśl, że ojca można uważać za miłość swojego życia. Stwierdzenie, że tata jest pierwszym mężczyzną w życiu córki, trochę dziwnie zabrzmiało. Przepraszam, może się czepiam Twoich słów, ale tak sobie myślę, że niezłą krzywdę potrafi ojciec wyrządzić córce. Mam tu na myśli krzywdę emocjonalną.
qwerty, ciekawe jest to, co napisałeś. Uważam, że warto się nad tym zastanowić. Nie mam najmniejszego zamiaru stawać ani po Twojej stronie, ani po stronie smutnego. Nie w tym rzecz. Nie chcę nikogo ani bronić, ani atakować. Chodzi mi o to, że warto sobie samemu zadać pytanie, jakiej pomocy udzieliłabym ja czy Ty, czy inna osoba na miejscu smutnego? Jaka byłaby moja reakcja, moje zachowanie, gdybym spotkała kogoś takiego jak ta dziewczyna itd... Zgadzam się z Tobą, że spowiedź w konfesjonale nie załatwia sprawy. Zresztą, jeżeli chodzi o moje poglądy na temat spowiedzi, to z pewnością nie jeden katolik spaliłby mnie na stosie, dlatego nie będę w to wnikać. Myślę, że nie jest łatwo zrozumieć postępowanie konkretnego człowieka, jeżeli samemu nie było się w dokładnie takiej samej sytuacji, nie doświadczyło się tego samego na własnej skórze. Już dawno temu doszłam do wniosku, że my katolicy za szybko oceniamy innych, za szybko szukamy wytłumaczeń dla siebie. Tak trudno przyznać się samemu sobie, że nie jestem zawsze i wszędzie dobrym człowiekiem, że wyspowiadałem/am się a potem dalej grzeszę.... Każdy popełnia błędy, każdy w swoim życiu błądzi. Tylko czy każdy chce trochę się nad tym zastanowić? Trochę nad sobą popracować, trochę krytycznie na siebie samego spojrzeć a nie wciąż szukać winy w innych ludziach? Życie jest, jakie jest, ale to już wszyscy wiemy. Pozdrawiam Wszystkich
(26157)| smutny | data: 11.06.2014, godz: 15:51 |
Do @qwerty
Tak naprawde nie wiesz co jej powiedzialem i raczej nigdy sie nie dowiesz. Raczej nie bede wglebial sie w dyskusje z Toba. Nie popchnolem jej do samobojstwa, nie moglem dac jej milosci, zapisalem ja na terapie, chcialem jej pomoc. Pozwol ze to Bog mnie osadzi a nie TY i cale szczescie ze nie Ty. Mysle, ze nawet jesli zrobilem cos zlego milosierny Bog mi wybaczyl, bo go o to prosilem.
Z Bogiem
(26156)| qwerty | data: 09.06.2014, godz: 18:43 |
do smutny
Tak zgadłeś (ku mojemu zdziwieniu), do ciebie kieruje swoje wcześniejsze wypowiedzi. Twoja odpowiedź potwierdza to o czym pisałem wsześniej. We wszystkich twoich wypowiedziach to ty jesteś poszkodowanym i tak siebie przedstawiasz. Podpisujesz się smutny, piszesz o tym co ciebie spotkało, jaki jesteś biedny, chociaż to nie ty zmierzyłeś się ze śmiercią.
W dwa tyg. po wszystkim piszesz, że się "otrząsnąłeś", że to "zaakceptowałeś" ... no co za bzdury!!! Zdania, że: "nie można zmusić alkoholika do terapii, skoro nie uważa że jest chory" w ogóle nie da się skomentować! Niech zgadnę, pani psycholog ci to powiedziała? Takie teksty to pewien standard, a porównywanie chorego do alkoholika, w odniesieniu do ludzi faktycznie chorych psychicznie jest po prostu obraźliwe. Alkoholizm na wczenym etapie to wybór wolnej woli, choroba psychiczna NIE. Nerwice, manię czy psychozę diagnozuje się teraz "na zapas" i w zasadzie z miejsca po pierwszych kilku konsultacjach. Poza tym, który lekarz przepisuje pacjentowi choremu na psychozę ze skłonnościami samobójczymi silne psychotropy?!
Jeśli myślisz, że słowa księdza, modlitwa i zamówienie mszy załatwiają sprawę, to się grubo mylisz. Jeśli ksiądz po 2 tygodniach "zdjął ciężar z twojego serca", to świadczy to tylko o tobie. Chrześcijańska mentalność wybaczania winy przez osoby trzecie (w tym przyp. przez księdza) poprzez sakrament, nie ma zastosowania w rzeczywistości. Konfesjonał wymyślili leniwi i tchórzliwi ludzie, którzy nie mieli odwagi, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje czyny. Dlatego wyznają swoje winy poprzez osoby trzecie.
Osobiście mam żal, mimo iż nie znałem tej dziewczyny. Być może dlatego, że 4 lata temu spotkało mnie coś podobnego. Miałem wtedy trudne chwile w życiu jak każdy, ale największym nieszczęściem było spotkanie osoby podobnej do ciebie. Mogę sobie tylko wyobrazić co powiedziałeś tej dziewczynie i jaka mogła być jej reakcja. Zresztą ty jeden to wiesz najlepiej. Jednak po twoich wypowiedziach odnoszę wrażenie, że znalazłeś już sobie na wszystko wygodną odpowiedź (i to ekspresowo po 2 tygodniach), co tylko potwierdza moje odczucia w stosunku do twojej osoby. (26155)| kari, lat 30 | data: 08.06.2014, godz: 10:29 |
hej,
Jak poznaliście, że kogoś kochacie? Jak to w ogóle rozpoznać? Mam kogoś, właściwie wszystko ma zmierzać do ślubu w przyszłości, już nas rodzina tytułuje mężem i żoną. Coś jednak nie daje mi spokoju... Znam go, przyjaźnię się z nim, jednak nie byłam w nim zbyt długo zakochana. Szybko okazał się trochę innym człowiekiem niż gdy go poznałam, poza tym on choruje na pewną ,,ryzykowną chorobę", bierze leki, ale ma częste nawroty i dlatego jest na rencie. Jest moim przyjacielem to od razu przyznaję, ale nie wiem, czy to miłość? To dobry, miły człowiek, ma dobre serce i jest troskliwy, lubi dzieci i w ogóle. Czuję, że go bardzo lubię, ale nie wiem jak rozpoznać miłość?
(26154)| dgb | data: 06.06.2014, godz: 23:27 |
co do wpisu Agat [26271] - fajnie sie tego slucha to fakt , jednak rozwiazania problemu tam nie ma wogole (26153)| Monika, lat 40 | data: 06.06.2014, godz: 20:47 |
qwerty super, że napisałeś. Powiedzenie przez zaufaną osobę niecenzuralnych słów, świadczy tylko o niej. Wyobraź sobie, że mój własny tato najbliższy i pierwszy mężczyzna w moim życiu wyśmiewał mnie na każdym kroku. Czy myślisz, ze miłosne porażki mnie zniechęcają. To dziwne mam 40 lat a coraz bardziej jestem pewna, że z miłością mojego życia zestarzeję się. Dzisiaj śmiałyśmy się z koleżankami, że będę mu tańczyła przy balkoniku. Wiara katolicka daje NADZIEJĘ, której żadne cierpienie nie zniszczy. Moje blizny na sądzie będą dowodem, że próbowałam kochać.
Pragnę złożyć w tym miejscu świadectwo. Ostatnio dowiedziałam się czegoś istotnego o niby miłości mojego życia. Powiedziałam sobie po raz pierwszy od 20 lat "A co mnie to obchodzi". Jestem wolna, a spotkanie miłości mojego życia jest przede mną. Obecnie staję w prawdzie, że jeszcze nie spotkałam miłości mojego życia. (26152)| smutny | data: 06.06.2014, godz: 19:55 |
Do qwerty.
Nie wiem o czym do mnie piszesz. Czy ty masz zal do kogos o cos? Bo totalnie nie rozumiem twojej wypowiedzi. Ona byla kierowana do mnie czy ogolem do wszystkich? (26151)
Boży charakter
Lecz łaska Pana od wieków na wieki dla tych, którzy się go boją, a sprawiedliwość jego dla synów ich synów, dla tych, którzy strzegą przymierza jego i pamiętają o wypełnianiu przykazań jego.
Księga Psalmów 103:17-18
Wiekuisty jest łaskawy nie tylko dla bogobojnych rodziców, ale także dla ich dzieci, gdy one także Mu służą. Jakże to ważne, by doprowadzić swoje dzieci do Chrystusa. Nie należy zwlekać z pouczaniem dzieci o Bogu, lecz trzeba zaczynać jak najwcześniej. Dla maluchów wydano specjalne opowieści biblijne, przystosowane do ich dziecięcego rozumku. Nie jest łatwo wychować dzieci w tym bezbożnym świecie, ale w mocy Ducha Świętego trzeba dołożyć wszelkich starań, by nasze pociechy wyrosły na prawdziwych uczniów Chrystusa. (26150)
Łukasz, jeśli tylko chcesz, oferuje swoją pomoc. Jeśli tylko będę potrafił postaram się pomóc. Czekam na Twoją wiadomość (26149)| Malgorzata | data: 05.06.2014, godz: 14:32 |
Do Lukasza.
Piszesz, ze straciles resztki zaufania do Boga.
Wyobraz sobie, ze On nigdy nie stracil zaufania do Ciebie.
Kocha Cie i chce, abys był blisko Niego bez stawiania warunków, bo milosc nie stawia warunków tylko kocha.
Smierc nie jest rozwiązaniem jezli w kolo, tak wiele osob walczy o zycie i pewnie chętnie by się z Toba zamienilo.
Idz do Hopspicjum, zobacz pacjentow przewlekle chorych, może spróbuj się zaopiekować ktoryms z nich, dorosłym, dzieckiem.
Zobaczysz, wtedy ze warto zyc i dziekowac Bogu za wszystko.
Pozdrawiam, Gosia (26148)
Witajcie w Chrystusie Jezusie ,zapraszam samotne na GG:15961142. na rozmowy i wymiany zawsze można porozmawiac i wymieniac sie myślami ,polecam program radio screamer z którego słucham radio Medjugorie ,na www;dobre programy darmo. (26147)| ****, lat 43 | data: 04.06.2014, godz: 17:53 |
Do Lukasza,
Dlaczego straciłeś resztki zaufania do Boga, jeżeli mogę spytać? Bo widzisz, to nie jest tak, że Pan Bóg musi dać nam wszystko, czego chcemy, o czym marzymy itd.... Wiara nie na tym polega. Jeżeli chcesz, to napisz coś więcej o problemie, który Cię gnębi a z pewnością znajdą się osoby, które będą chciały się wypowiedzieć. Może w ich wypowiedziach znajdziesz coś dla siebie.
Pozdrawiam i głowa do góry;-) (26146)| Beata | data: 04.06.2014, godz: 14:40 |
do Admina, ostatnio dodałam dwa wpisy do samotnej i Marcina i nie ma ich zamieszczonych? (26145)| Artii | data: 04.06.2014, godz: 09:53 |
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Jedna rzecz pozostaje zawsze, i jest ona dostepna dla kazdego:
radosc innych.... dac im troche wiecej spokoju, otuchy, nadziei,
wywolac usmiech, to wszystko jest slodka praca i nie trzeba do tego
koniecznie stac na nogach ani miec dobrego zdrowia.
Wrecz przeciwnie. Nikt inny nie zrozumie tego lepiej jak ten,
kto wiele przecierpial.
Marta Robin
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- (26144)
(26) Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. (27) Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.
Ew. Jana 6:1-71
Jezus powiedział wyrażnie, że nie szukamy Go choć widzimy cuda, tylko pożądliwości tego świata dbamy o ciało i wykonujemy jego cielesne potrzeby : A gdzie Duch, gdzie strawa Miła Bogu ,gdzie Chwała i uwielbienie Panu Naszemu
gdzie Wiara,Ufność,Miłość,Pokora,Szczerość (26143)| qwerty | data: 03.06.2014, godz: 23:22 |
Co za Happy End. To tylko potwierdza tezę iż potrzebujecie waszej wiary tylko dla spokoju własnego sumienia. Smutny napiszę ci z perspektywy człowieka, który 4 lata temu myślał, że pociąg intercity rozwiąże wszystkie moje problemy. Brak pieniędzy, pracy, perspektyw, samotność bla bla bla itd to wszystko można przetrwać. Natomiast dostać od zaufanej osoby staropolskie sp....... w najmniej sprzyjającym momencie swojego życia... to jest gwóźdź do trumny. Jasne, że będą cię teraz klepać po plecach księża i psycholodzy, ale nic się przez to nie nauczysz. Nikt z was nie wie co czuje się w takim momencie i jak takie doświadczenie rozdziera duszę. Wy naprawdę myślicie, że macie niekończący się limit na grzechy i sakrament spowiedzi? To powodzenia. Napisałbym więcej, ale obawiam się, że moje przemyślenia są niezgodne z "prawdą i nauką Kościoła Katolickiego". Tak czy inaczej smutny, życzę ci czystego sumienia. (26142)
Witajcie. W najbliższą sobotę, 7 czerwca po raz kolejny będę na Lednicy. Bardzo chciałabym poznać i spotkać się z chłopakiem (najlepiej z Wrocławia), który kocha Pana Jezusa. Pozdrawiam Was. :) (26141)| smutny | data: 03.06.2014, godz: 18:15 |
Witam,
jakis czas temu pisalem o Dominice i jej tragicznej smierci. Po kilku tygodniach po tej informacji mozna powiedziec ze sie otrzansolem. Zaakceptowalem to co sie stalo. Bylem na jej grobie, pomodlilem sie , spotkalem sie z ksiedzem ktory odprawil pogrzeb. Zamowilem u niego msze. To on zdjal ciezar z mojego serca mowiac ze nie jestem winny. Dominika w ostatnich dniach swojego zycia modlila sie. Kiedy ktos z jej rodziny wszedl do pokoju zobaczyl ksiazeczke do nabozenstwa i rozaniec na stole. Dominika lezala niezywa. Nie poszla do pracy. Spotkalem sie rozniez z Natalia ktora byla jej psychologiem. Wynika z tego ze Dominika miala psychoze, a ja na tyle ile moglem jej pomoc pomoglem. Nie mozna zmusic alkoholika do terapi skoro nie uwaza ze jest chory.
Chcialem podziekowac za cieple slowa ktore do mnei skierowaliscie. Byly dla mnie duzym wsparciem. Dominika najpradowopodbniej nei popelnila samobojstwa. Lykala leki psychotropowe az zasnela. Wieze ze ma szanse na zbawienie i zycie wieczne z Panem Jezusem i o to bede sie modlil.
Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam. (26140)
Swiat moze istniec bez slonca, ale nie moze istniec bez Boga. Ktos powiedzial (26139)| lukasz | data: 02.06.2014, godz: 21:48 |
Od prawie roku straciłem resztki zaufania do Boga. Skończyły się też modlitwy składające się z żalu, nienawiści i przekleństw. Chciałbym wierzyć, ale skończyły mi się po wielu latach zapasy sił.
Jestem ogólnie bardzo nieszczęśliwym człowiekiem i jak ktoś tu się zajmuje naprawdę beznadziejnymi przypadkami to proszę gorąco o pomoc !!
Miałem marzenia, ale teraz tym największym jest śmierć. (26138)| Julia | data: 02.06.2014, godz: 15:35 |
"Drogie dzieci! Módlcie się i bądźcie świadomi, że bez Boga jesteście prochem. Dlatego, zwróćcie wasze myśli i serce ku Bogu i modlitwie. Zaufajcie Jego miłości. Dziatki, w Bożym Duchu jesteście wezwani, by być świadkami. Dziatki, jesteście drogocenni i wzywam was do świętości, do życia wiecznego. Dlatego bądźcie świadomi, że życie [na ziemi] jest przemijające. Kocham was i wzywam do nowego, nawróconego życia. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie."
(26137)
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam.
Ewangelia św. Jana 16:23
Modlitwa w imieniu Jezusa Chrystusa nie polega jedynie na wypowiadaniu określonej formuły. Człowiek, który zwraca się do Boga Ojca w imieniu Zbawiciela, naprawdę wierzy w biblijnego Jezusa i Jego dzieło, którego dokonał przez swój krzyż i zmartwychwstanie. Jeżeli np. ktoś nie uznaje Boskości Chrystusa lub nie uważa Jezusa za jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi, to nie modli się w imieniu Pana. (26136)| Artii | data: 02.06.2014, godz: 07:04 |
Kto przestaje byc przyjacielem, nigdy nim nie byl. przyslowie chinskie (26135)| Artii | data: 01.06.2014, godz: 13:20 |
PRAWO DRUGIE
Czlowiek jest grzeszny,a poprzez grzech oddzielony od Boga, dlatego
tez nie przezywa Jego milosci ani planu dla swojego zycia.
CZLOWIEK JEST GRZESZNY
"wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni sa chwaly Bozej" (Rz 3,23)
Czlowiek zostal stworzony do wspolnoty z Bogiem, ale samowolnie wybral
niezalezna droge zycia. W rezultacie pierwotna jednosc z Bogiem
zostala zerwana. Te samowole wyrazajaca sie w buncie lub obojetnosci
wobec Boga Pismo Swiete nazywa grzechem (por Iz 53,6a)
CZLOWIEK JEST ODDZIELONY OD BOGA
"Albowiem zaplata za grzech jest smierc" (to znaczy odlaczenie
od Boga) (Rz 6,23)
Bog jest swiety, a czlowiek jest grzeszny. Dzieli ich wielka
przepasc. Czlowiek ustawicznie usiluje dosiegnac Boga i zdobyc obfite
zycie przez swoje wysilki, na przyklad: dobre, uczciwe zycie; etyke;
filozofie; religie... Jednak ludzkie wysilki sa niewystarczajace, by
dosiegnac Boga.
Co w takiej sytuacji uczynil Bog?
(26134)| malgorzata | data: 01.06.2014, godz: 11:36 |
Do ,,samotna, czy nie''
Witaj.
Dzieki za Twoje szczere słowa.
Mysle jednak, ze jest tez tak, ze człowiek tęskni za tym czego nie ma.
Jak jest sam, to myśli o tym, żeby kogos poznac, jak już znalazł, a cos się nie układa, to myśli, szkoda, ze nie jestem sama, sam.
Powrot do przeszlosci tylko szkodzi, trzeba cieszyc się tym co się ma i probowac ratować, to co się ma.
Masz wspaniale dzieci, to prawdziwy skarb, a z mezem trzeba uczciwie, szczerze porozmawiać, tak aby kazde z Was wypowiedziało swój bol.
Rozmowa, wspolna modlitwa można zmienić wszystko na dobre.
Polecam szczególnie modlitwę do Sw.Jozefa, Sw.Rity.
Wszystko będzie dobrze.
Pozdrawiam,Gosia (26133)| Beata | data: 01.06.2014, godz: 10:12 |
do samotna czy nie..
dziękuję za Twoj wpis.. widzisz ja się zgadzam.. wcale samotność singla nie jest najgorszym cierpieniem..jakby się wydawało.. gorsza jest samotność w związku.. masz męża i co? amory gdzieś tam..
mam kilku znajomych którzy są bardzo samotni w małżeństwie.. i to jest jeszcze gorsza samotność niż bycie singlem.. bo oczekujesz więcej w związku a nie masz tego..
tak naprawdę rozmawiałam z koleżanką zamężną i ona mówi ze czesto jest samotna..nie ma rodziców ... i tak naprawdę brakuje jej matki.. i ja jej mówię,że właściwie każdy w życiu musi doswiadczać chwili samotności bez względu na stan..nie ucieknie sie od tego...sami się rodzimy...indywidualnie cierpimy.. sami umieramy... i wreszcie sami staniemy przed Bogiem
jesli ktoś myśli ze jego samotność jest najgorsza to niech rozejrzy się dookoła.. zyjemy w rodzinach, przy rodzicach niekiedy, mamy znajomych a i tak czujemy się sami. Księża też mają chwile gdy czują się bardzo samotni.
Samotność jest częścią życia ludzkiego... wpisana w życie każdego, by człowiek chciał szukać Boga...
otwórzmy się na innych, wyjdźmy do samotnych, chorych.. to świat będzie piękniejszy z obu stron..zamiast skupiać się na swojej biedzie.. (26132)| Beata | data: 01.06.2014, godz: 10:03 |
do M...módl sie do św Charbela niesamowity.. odmawiaj nowenne jedna za drugą, pomaga,kup sobie o nim książki, poczytaj w internecie orędzia sw Charbela..a szatan ustąpi..nie bedzie mial takiej władzy tylko tyle ile Ty mu sam dopuścisz....tylko musisz zaufac przez wstawiennctwo świętych.. (26131)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |