Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [64] [65] [66] [67] [68] [69] (70) [71] [72] [73] [74] [75] [76] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Artii, lat 38data: 26.12.2013, godz: 11:38

WITAJ SMUTNO :) To nie tak jak piszesz, zapraszam na:
http://ekai.pl/forum/kobiety/x2330/

(25680)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 25.12.2013, godz: 22:07

Ho ho hooo! Jestem tańczący Święty Mikołaj i mam dla ciebie życzenie. Przeglądnij sobie moją wideo pocztówkę na

http://www.dancingsantacard.com/?santa=202837

(25679)
smutnodata: 25.12.2013, godz: 19:08

szkoda, że dawne źródełko minęło. była to najlepsza strona katolicka. pozostałe albo płatne, albo "bez ludzi" - osamotnione, z niewielką ilością zaglądających osób. Dla samotnych nie wypaliło. Adonai i Źródełko tworzyło 2w1. Inne strony są samodzielne i szukają środków na utrzymanie. Szkoda, że administratorzy Adonai zakończyli żywot Źródełka Poznajmy się:(:(:(:(

(25678)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 24.12.2013, godz: 20:42

http://chwilkawytchnienia.com/Boze_Narodzenie/Oplatek.htm

(25677)
Marcindata: 24.12.2013, godz: 19:28

Życzę wszystkim Źródełkowiczom błogosławionych Świąt Narodzenia Pana:)

(25676)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 24.12.2013, godz: 17:22

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim , aby przy świątecznym stole nie zabrakło światła i ciepła rodzinnej atmosfery, A Nowy Rok niósł ze sobą szczęście i pomyślność.

(25675)
stokrotkadata: 24.12.2013, godz: 15:10

"Nim gwiazdka zabłyśnie, nim święta przeminą, niech Wam Wszystkim błogosławi Panienka z Dzieciną. Niech się w Wasze życie radość, szczęście, zdrowie wplata, dziś, jutro, W Nowym Roku i po wszystkie lata"

(25674)
tomannek, lat 44, e-mail: tomek531@vp.pldata: 24.12.2013, godz: 14:16

Dzisiaj jest ten rodzaj wyjątkowej ciszy,
Że każdy wszystko usłyszy:I sanie w obłokach mknące,
I gwiazdy na dach spadające,A wszędzie to ufne czekanie ?
Czekajmy – dziś cud się stanie.

(25673)
Tomasz 30+data: 24.12.2013, godz: 10:21

Mario

cyt." Mario, lat 33 data: 05.12.2013, godz: 20:25, IP: 178.235.25.133

W poprzednim wpisie powiedziałem, że o czymś opowiem. Chciałem nawiązać do Ewangelii według Św. Jana. Fragment o wskrzeszeniu Łazarza. Tak sobie myślę o Łazarzu i Jego siostrach. Wiemy, że Maria była nierządnicą - dziś powiedzielibyśmy: prostytutką. Tak sobie myślę, że niełatwo im trojgu było......."






Dziwne , że na katolickim forum nikt jeszcze tego nie zdementował ?. Łazarz miał dwie siostry Martę i Marię ale żadna z nich nie była "prostytutką" ! Ową kobietą " lekkich obyczajów " była Maria Magdalena .Ta była "prostytutka" pierwsza widziała Zmartwychwstałego Jezusa . To tyle wyjaśnień.

Mario popracuj nad swoją wrażliwością lub nadwrażliwością to jest twój problem musisz się jej pozbyć gdyż to ona cię niszczy. Musisz odzyskać pewność siebie aby normalnie żyć. Wiem ,że jest to bardzo trudne . "Miękkie serce " to przekleństwo .











(25672)
Beatadata: 24.12.2013, godz: 10:10

Chwila masz rację, żeby coś zrozumieć trzeba by przeżyć to samo..tyle że.. każdy ma co innego ..lekarz nie musi byc chory by leczyć..
Mario dobrych słow otrzymał tez duzo.. takich motywacji..modlitwy.. (ja sie rowniez modlę za niego)wiele osób dobrze mu zyczy , mimo iz on odbiera to troche inaczej..
No jasne, ze taką choroba jak depresja.. to troche inaczej czlowiek mysli, nie jest swiadomy do końca pewnych symptomów ..mozna sobie ponarzekac.. ale czy na forum mozna to robic w nieskonczonosc? to chyba staje się męczące..nikt potem nie ma juz ochoty czytac w kolko tego samego. :)
Mysle ze Mario najlepiej zrozumieja osoby na podobnym etapie..z depresją, ktore też potrzebuja porozmawiać o podobnych odczuciach ..(własnie grupy wsparcia np DDA tak robią) .. bardziej potrzeba terapii osobistej.. czegoś co przyniesie jakis skutek.. konkretnych działań.. o których wiele osób tu napomknęło.

Ja nie wiem co bym robiła.. pewnie wiecej trułabym Bogu :);) bo On ma tę cierpliwośc i nas najlepiej zrozumie.. a drugi człowiek no cóz..ma granice wytrzymałości:) nie łatwo być wśrod ludzi smętnych... wolimy wesołych, pełnych nadziei.. to jest w człowieku normalne że bardziej ciągnie do pozytywnych....
Ale jesli starasz sie komus pomóc,raz, drugi wysłuchasz.. wspierasz go słowem, modlitwą, podrzucasz mu dobre ksiazki, swiadectwa, a ktoś uważa ze to nie wystarczy.. to cóz można zrobić? czy nie za duzo oczekujemy od innych?
Nic wiele, nie jesteś Bogiem i nie zabierzesz komus cierpienia.. nie wezmiesz tego na siebie, to jest krzyż danej osoby.. każdy ma swój.. Przykładowo miałam kolezanke w depresji.. oczekiwała wiecej niz mozna było jej dać.. manipulowała swoją choroba, brała na litość .. nie słuchała rad..(może nie chciała?). Zrobiłam co mogłam,załatwiałam, pomagali jej inni, wysyłali paczki..a jej ciagle było mało..w pewnym momencie powiedzialam dość..bo ona coraz wiecej chciała takich dobrych wujków.. bo ma depresje.... nikt nie przeżyje za kogoś życia. Ludzie zaczynaja uciekać jak widzą że ktoś stawia za duze oczekiwania innym.

Życze Tobie i Mario i Adminowi i wszystkim zródelkowiczom, żeby Jezus narodził sie w Waszych sercach i dał każdemu dawkę potrzebnej miłości.. By uzdrowił to co bolesne, napełnił nadzieją , że nawet to co trudne ma sens..by postawił na Waszej drodze dobrych Aniołów.

(25671)
jacek 42data: 23.12.2013, godz: 22:58

JEZUS powiedział: "Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego" nie tylko przypomina jeden z głównych powodów Jego narodzin i przybycia na świat, ale jednocześnie wskazuje jedną z głównych cech ludzi wywodzących się z prawdy. (Jana 18:37)

(25670)
chwila data: 23.12.2013, godz: 11:45



Coż od razu dało się zuważyć, ze Mario zepchnął siebie na dno, z którego teraz ciężko mu się wygrzebać i od razu napisałam że za bardzo filozofuje, analizuje i się rozdrabnia, pisząc to chyba jak wszyscy inni co widać we wpisach zapomniałam, że przecież człowiek w depresji nie myśli tak jakby sam tego chciał i jakby chcieli tego inni...on nie jest sobą...

taki przykład...nie można wymagać od kogoś chorego na grypę, żeby nie marudził, że ma gorączkę i katar itp. tylko założył adidasy i biegał, bo sport to zdrowie...wydaje mi się, że depresja to nie jest stan złego nastroju na kilka dni i człowiek może się otrząsnąć, chociaż może zależy jakie stadium, ale jak widać stadium Mario to nie powierzchowne skaleczenie, to głęboka rana. Dlatego każde takie gadanie typu otrząśnij się, nie narzekaj ciągle, nie koncentruj się tylko na sobie, jest błędne i sama ten błąd popełniłam, ale cóż nie znam się za bardzo. Może trzeba postępować tak że ok wiem jaki to człowiek i że mogę się spotkać z różnymi reakcjami, ale co mnie kosztuje dobre słowo, które może przyczynić się do lepszego samopoczucia tego człowieka. Chyba jakaś terapia z osobami, które się znają na rzeczy będzie bardziej pomocna i skuteczniejsza

(25669)
Artii do wszystkich, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 22.12.2013, godz: 20:41

SWIAT PELNYCH MILOSCI I MOCY BOZEJ, SZCZESCIA W GRONIE RODZINNYM ZYCZY ARTUR WNĘK Z RODZINA. PS.Deus caritas est!

(25668)
Letycjadata: 22.12.2013, godz: 11:03

Do: Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pl

Przykre i straszne jest to, co piszesz. Nie ze względu na gabaryty Twoich "problemów", ale na rozdmuchiwanie własnego ego, co trafnie zaznaczyła Ela. Masz 33 lata (jak wynika z podpisu), a piszesz jak zagubiony 15-latek. Dzieci mają czasem trudniejsze doświadczenia niż Ty, nie mówiąc o dorosłych. Bierz się w garść, a to demostracyjne zwracanie na siebie uwagi, po prostu żenujące dla mnie jako czytelnika Adonai.

(25667)
Agata, lat 20, e-mail: agaciik@op.pldata: 21.12.2013, godz: 16:59

Agato, lat 24 : Bóg na pewno nie chce naszego cierpienia. Jednak masz rację, iż samotność to cierpienie. Ostatnio coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy samotność może być powołaniem. Dochodzę do wniosku, że tak. Mimo że przynosi ból to niesie ze sobą jakiś sens, chociaż chcę zrozumieć jaki.

(25666)
Trzeźwy alkoholik, lat 44, e-mail: tomannek@gmail.comdata: 21.12.2013, godz: 13:32

Do Mario,czytałem bardzo dokładnie wpis Abc,i wcale się nie dziwię jej obawom.Alkoholik który trzeźwieje nikogo nie obarcza winą za swoją chorobę,nie tylko odstawia alkohol,ale przede wszystkim leczy swój umysł,ciało i duszę,zmienia swoje zachowanie,inaczej postrzega świat,zwraca uwagę na potrzeby innych,staje się odpowiedzialny za swoje postępowanie.Chciałbym ci bardzo podziękować za przypowieść o piromanie,uświadomiła mi ona że są na świecie ludzie dla których już zawsze będę poza nawiasem społeczeństwa.Dziękuję Bogu za to że kocha mnie takiego jakim jestem i że postawił na mojej drodze ludzi którzy takiego"piromana"przyjęli pod swój dach i obdarzyli przyjaźnią i miłością,a tak na koniec,czy ty jesteś w stanie obiecać mi że już nigdy w życiu nie będziesz miał kataru?Jako człowiek mogę obiecać że zrobię wszystko aby nie dopuścić do nawrotu choroby,i nic więcej.Z Panem Bogiem.

(25665)
gość2data: 21.12.2013, godz: 11:55

Mario, Kuba ma rację..! bardzo sie w swoim egocentryzmie zagmatwałes.. tyle ludzi ma problemy rany i jakos ida do przodu a ty tylko jęczysz.. i mówisz ze kazdy cos neguje..powiedz ile mozna sluchac zawodzenia.. udzielac rad??.... skoro Ty i tak swoje.. i swoje..no wiec jak wiesz swoje....i nikt cie nie rozumie.. to znaczy ze jestes taki samowystrczalny..ze nikt nie jest w stanie Ci dogodzić.. wiec nie pisz już o swoich problemach bo i tak nikt nie znajdzie na nie recepty.. bo skoro Ty wiesz najlepiej.. tylko Twoja sytuacja jest beznadziejna i w ogóle.. to nie ma sensu wywlekac problemów.. których tu nie rozwiążesz..
potrzebujesz ruszyc sie do odpowiedniej osoby w 4 oczy porozmawiac a nie za szklanym ekranem , a wiesz ze jestes taki przypadek.. któremu nie łatwo pomoc bo sam wiesz wszystko najlepiej......

Nie dziw sie ze masz depresje.. ze wali sie ten twoj swiat zbudowany z kawałków dobrych marzeń, intencji.. to nie wystarczy..skoro ty z tym nic nie robisz.. ładnie piszesz..ale to nie wystarczy..mozna pieknie pisać a jak to realizujesz? zycze odwagi ruszenia sie z domu.. rozpoczecia konkretnej terapii a nie wygodnego użalania za szklanym ekranem. A pisać możesz.. wspierać innych również..ale nie wywlekaj juz swoich spraw bo to nic nie zmienia..ciągle stoisz w jednym miejscu. Posluchaj Kuby ktory dobrze Ci radzi.. znajdz odpowiednia osobę, pomoc. Oddaj sie Bogu. pozdrawiam i zycze spokojnych świąt.. żeby Jezus narodził się w Tobie..i Ty abys pozwolił Mu sie przemienić.

(25664)
Monika, lat 39data: 20.12.2013, godz: 21:40

Agato lat 24 samotność to według mnie utopijne słowo. Wynajmuje pokoik i pracuje z wspanaiałymi ludźmi. Dostałam od Pana Boga dar czystości i staram się być darem dla innych. Tworzymy jedną rodzinę ludzką. Nikt nie jest samotny. Mamy tylko inne oczekiwania, plany i marzenia. Jako marketingowiec mogę śmiało powiedzieć, że nie zysk, ale wspólne cele tworzą organizacje. Najlepszymi Organizatorami są mężczyźni. Oczywiście kobiety też wiele wnoszą. Przykładem jest Matka Boża. Pozwoliła aby Pan Bóg o wszystko się zatroszczył. Kto wie czy dary złoto, kadzidło i mirra nie pozwoliły utrzymać się w Egipcie.

Kochani Źródełkowicze proszę pamiętajcie przy Wigilijnym Stole o Emigrantach. My też jesteśmy Polakami. Będzie to dla Nas ciężki czas. Mamy Rodziny Przyjaciół Znajomych i Polskich Duszpasterzy. Proszę o pamięć za Emigrantów z Wielkiej Brytanii.

(25663)
Marcin do Agata,lat 24data: 20.12.2013, godz: 21:09

Tak masz rację...dlatego trzeba się otworzyć na wspólnotę i szukać tej jedynej osoby.Masz dopiero 24 lata,wszystko jeszcze przed Tobą

(25662)
to jaaadata: 20.12.2013, godz: 19:49

do agata
co do samotności to myśle że nie można powiedzieć czy jest powołanie ale na pewno jest to jedna z dróg życiowych.Zależy co kieruje takim człowiekiem i dlaczego jest samotny.Jeśli ma sie do czegoś powołanie to wtedy czuje sie pokój w sercu i radość ale inną stałą.I sie to po prostu wie.
A tak swoją drogą nie zaglądam tu zbyt często bo dawne żródełko mineło a teraz to widze mase ludzi sflustrowanych,i zapatrzonych tylko w swoje problemy.i opowiadający tasiemcowe historie życiowe .


(25661)
agata, lat 24data: 20.12.2013, godz: 17:18

Witam wszystkich bardzo serdecznie,od kilku tygodni coraz głębiej zastanawiam się nad istota powołania czy jest możliwe że niektórzy ludzie są powołani do samotności.Życie w samotności nie przynosi żadnych owoców,jest pozbawione radości ale w tym bólu trzeba jakoś wytrwać ale jak...

(25660)
Elaxx2data: 20.12.2013, godz: 13:38

Mario, jeśli chodzi o twoj ostatni wpis...Wiesz co, nie wiem,kto dał sie zwieść ale ja nie czuje sie zwiedziona z tego prostego powodu,że się nie angażowałam az tak dogłębnie...:(( ani również nie analizowałam tak bardzo twego stanu- nie czułam takiej potrzeby...Widzę,ze bardzo dokładnie analizujesz swe ego,jest ono-to twoje ego-przerobione na tysiąc sposobów,czemu jeszcze ktoś miałby to robić...?
Oczekiwanie,ze masz być samowystarczalny emocjonalnie...to brzmi dziwnie.Czy od człowieka dorosłego nie oczekuje się bycia samowystarczalnym..?Tak, jesli jest zdrowy to oczywiście.Jesli jest chory, to ten czlowiek wymaga leczenia.Czyż nie tak?
Co do bagatelizowania twych słow- nie wydaje mi sie,by to miało miejsce.Twoje słowa są tu rownie ważne jak innych piszących, maja rowną wartośc - ani mniejsza ani wieksza niz kogokolwiek.
Nie wiem, co robić by Ci pomóc,ten szklany ekran ma jednak ograniczone możliwości,przez to nie przeskoczę...wiec jednak leki to numer jeden...
Pozdrawiam Cie w tym strapieniu,będe oczekiwała na moment ujrzenia twych wpisów.Hejka

(25659)
Artii, lat 38data: 20.12.2013, godz: 12:17

Milosierdzie Moje jest tak wielkie, ze przez cala wiecznosc nie zglebi go zaden umysl ani ludzki, ani anielski. Bóg

(25658)
Kuba, lat 24data: 20.12.2013, godz: 09:28

@Mario, nie wytrzymałem i muszę Ci to napisać, chłopie Ty tylko jęczysz i stękasz. Skupiony na swoich cierpieniach, przeżyciach i Bóg wie czym jeszcze masz pretensje do całego świata o to jak było i jest. A co te Twoje pretensje zmienią, ano nic. Weź idź do specjalisty nie wiem, mądrego zakonnika czy psychologa katolickiego wyrzuć mu to wszystko i poproś go o KONKRETNE rady i KONKRETNE działania. Bo z takim kwękoleniem nic nigdy nie osiągnięsz. To prawda życie jest ciężkie i okropne ale trzeba sobie z tym radzić bo już czas ku temu. Myślisz że nasi dziadkowie w latach wojny i stalinowskiego terroru mieli lepiej, bynajmniej mieli duuuużo gorzej a jak wspaniałym są pokoleniem i się nie załamali ani nie rozpłynęli w niebyt. Potrzeba ścisnąć cztery litery wziąć życie za bary i DZIAłAC a nie marudzić o swoich wydumanych w dużej mierze problemach. Pozdrawiam

(25657)
Elaxx2data: 19.12.2013, godz: 17:21


"Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanica profesjonaliści." (autor nieznany)

(25656)
Elaxx2data: 19.12.2013, godz: 17:02


Mario,
A i owszem...mam serce,ale może chłodne..? nie gorące..? Nigdy nie byłam gorąca,przynajmniej w tej dziedzinie..Tyle innych rzeczy mnie pociągało:nauka,podróże..Tu zawsze byłam gorąca..Nie uznaje i nie uznawałam nigdy,ze mogłabym być niegodna Boga...czy cos w tym stylu..Ja sobie po prostu tym nie zaprzątałam myśli,ze tak sie wyrażę nieelegancko.Staram sie czynić dobre uczynki, odmawiam różaniec i...tyle.
Co do opery: nic straconego,zawsze mozesz nadrobić.Może zaczniesz od"Nabucco"( Nabuchodonzor) Verdiego..?Ma w sobie motyw biblijny,zapodam tu,zeby nie szukać w sieci, moze ktos inny sie tez skusi..? Nieee, muzyka nie jest za głośna,może jak bedziesz siedział na widowni,ta muzyka nie wyda Ci sie zbyt głośna, jest w sam raz...
opera Nabucco
Akt I
Na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej lud błaga Boga o ratunek przed zbliżającą się armią babilońską, którą prowadzi król Nabuchodonozor. Hebrajczycy spodziewają się, że zakładniczką pokoju zostanie znajdująca się wśród nich Fenena, córka Nabucca. Uwolniła ona z niewoli babilońskiej młodego księcia Izmaela i wraz z nim uszła do Jerozolimy. Na czele zbrojnego oddziału babilońskiego wkracza na dziedziniec. Abigail – pierworodna, lecz nielegalna córka króla Babilonu. Ona także kocha Izmaela i teraz triumfuje, widząc swoją rywalkę, Fenenę, zdaną wraz z Izmaelem na jej łaskę. Pojawia się też Nabucco, grożąc śmiercią wszystkim Żydom. Nie słucha próśb Zachariasza i zamierza się mieczem na Fenenę. Szczęściem w ostatniej chwili osłania ją Izmael, zaś Nabucco poznawszy swą córkę, w porywie ojcowskiej czułości bierze ja w ramiona. Zarazem jednak przysięga ukarać srogo naród żydowski.

Akt II
-Odsłona 1.
Abigail nie posiada się z gniewu, że król na czas swojej nieobecności w Babilonie powierzył władze nie jej, lecz Fenenie. Gdy więc Arcykapłan Baala, oburzony życzliwością Feneny dla Żydów, proponuje Abigail królewską koronę, młoda dziewczyna podchwytuje te myśl z zachwytem. Postanawiają wspólnie rozpuścić z ludem wieść, że Nabucco zginął na wojnie, i wprowadzić Abigail na tron.
-Odsłona 2.
W innej części królewskiego pałacu stary Zachariasz modli się, aby Bóg oświecił jego umysł. Lud żydowski jest przekonany, że Izmael to zdrajca; jedynie Zachariasz i jego siostra Anna, wierzą w dobra wolę Izmaela i Feneny. Pałacowy sługa, Abdallo, wpada z wieścią o śmierci Nabucca. W ślad za nim wkracza Abigail wraz z Arcykapłanem Baala, pragnąc odebrać Fenenie królewską koronę. Wtem nieoczekiwanie pojawia się wśród zebranych Nabucco i wkłada koronę na swe skronie. Ogarnięty szałem, żąda, aby wszyscy oddali mu hołd jako bogu. Zachariasz nieustraszenie sprzeciwia się temu, a i córka Nabucca brutalnie nalega na oddanie mu czci boskiej, grom z niebios powala go na ziemię. Triumfująca Abigail stroi się w królewskie szaty.

Akt III
-Odsłona 1.
We wspaniałych wiszących ogrodach Babilonu Abigail jako władczyni zasiada na tronie. Arcykapłan uzyskuje od niej wyrok śmierci na Fenenę i wszystkich Żydów. Aby spowodować zagładę plemienia izraelskiego, Abigail wykorzystuje zręcznie słabość Nabucca, którego umysł uległ zamroczeniu. Kiedy jednak król dowiaduje się, że i Fenena ma ponieść śmierć, odmawia zatwierdzenia wyroku. Wówczas Abigail rozkazuje go uwięzić.
-Odsłona 2.
Żydzi siedzący nad wodami Babilonu skarżą się gorzko na swój los z dala od ukochanej ojczyzny. Zachariasz dodaje im otuchy i zaręcza, iż lew Judy w końcu odniesie zwycięstwo (chór Va pensiero).

Akt IV
-Odsłona 1.
Z głębokim smutkiem rozmyśla Nabucco o Fenenie, którą ujrzał przez okno prowadzoną na miejsce stracenia. W tej tragicznej chwili błaga o pomoc Jehowę, Boga Izraela. Obłęd ustępuje i Abdallo na rozkaz swego pana przynosi mu miecz.

-Odsłona 2.
U wejścia do świątyni Baala Arcykapłan oczekuje skazańców. Fenena, umocniona na duchu przez Zachariasza, żegna się ze światem. Zatem jednak Arcykapłan rozpoczął krwawą ofiarę, pojawia się groźny Nabucco. W tym momencie rozlatuje się na kawałki posąg Baala i rani śmiertelnie Abigail. Chcąc odkupić swe przewinienia, w ostatniej chwili życia prosi ona o połączenie małżeńskim węzłem Feneny z Izmaelem i umiera z imieniem Jehowy na ustach. Wzruszony Nabucco wspaniałomyślnie darowuje wolność wszystkim Żydom, zaś Zachariasz intonuje pochwalny hymn na cześć potężnego Jehowy.

Jak widać,nie ma w tym nudy.Jest normalna treśc i akcja, jak wszędzie indziej. :)Kazda scena operowa ma na górze napisy elektroniczne i wiadomo,o czym śpiewają :)

(25655)
Marcin do Alicja,lat 25data: 18.12.2013, godz: 20:47

Piękne świadectwo działania łaski Bożej.Też bym chciał przejść taką totalną zmianę,może się uda:) Pozdrawiam

(25654)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 18.12.2013, godz: 19:35

"Bog zawsze podnosi sluchawke, bez wzgledu na to, ile czasu uplynelo od ostatniej rozmowy." Paul Johnson

(25653)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 18.12.2013, godz: 17:49

Nie wiem, czy jeszcze będę pisał na "Źródełku"...
Daliście się zwieść pozorom z powodu moich ról DDA - "dziecku niewidzialnemu" i "maskotce" (umniejszanie moich problemów i potrzeb, oczekiwanie, że mam być samowystarczalny emocjonalnie i nie tylko, odbieranie mi prawa do niezadowolenia, bagatelizowanie moich słów, traktowanie jakbym przesadzał i/lub fantazjował czyli traktowanie jak dziecko, negacja mojego smutku, żalu, nawet depresji). To co widzicie, to tylko to co STARAM się dawać innym ludziom. Zawsze opanowany i nienachalny w wyrażaniu swoich potrzeb i problemów ("dziecko niewidzialne), i zawsze skory do niesienia pomocy innym i chętnie się do ludzi uśmiechający, ukrywający swój ból i smutek (maskotka). Tak to działa. Dlatego tak o tych rolach mówiłem, by ktokolwiek próbował o nich coś się dowiedzieć i zrozumieć. Gdy rozmawiam z kimś, czuję się jakbym mówił w innym języku niż ta druga osoba. Albo jakby wszyscy zmówili się, żeby ze mnie zrobić wariata, ja mówię tak a wszyscy negują, negują, negują... I nawet nie są tego świadomi!
Mam problem - wróciła depresja, po tej dziwacznej i zupełnie wyjątkowej, niemal dwutygodniowej, nierównej przerwie. Przedtem potrafiłem się jakoś trzymać bo była cały czas, mniej-więcej stabilna, choć pogłębiała się bezustannie. Ale teraz, jakby to wyrazić... Spadłem z drabiny marzeń, że może coś jest możliwe. Nie potrafię sobie poradzić. Módlcie się, BŁAGAM Was, bo nie chcę być tak zupełnie sam gdy będę umierał - a czuję, że tym razem już tego nie zatrzymam.
To nie jest głupi żart. Boję się być sam. Nie wiem co robić. Nic nie wiem.

(25652)
Sara, lat 38data: 17.12.2013, godz: 23:50

Jestem dziś na rekolekcjach w swojej parafii akurat o godz 18 z nauką dla młodzieży, czekam na rozpoczęcie Mszy Św. Już za kilka chwil rozpocznie się Eucharystia, jeszcze Ksiądz między ławkami chodzi i "zbiera młodzież" bliżej Stołu Pańskiego - ku pierwszym ławkom. Lada chwila ma się rozpocząć Msza, śpiew na wejście, już słychać moją ukochaną "Niebiosa rosę..." nagle z drugiej ławki wychodzi dziewczyna bez znaku krzyża idzie ku tyłowi uśmiechnięta do koleżanek a zza kaptura wesoło skaczą jej białe słuchawki od mp3..... Aż trudno to skomentować.....

(25651)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 17.12.2013, godz: 23:07

Elu xx2, co Ty wygadujesz... Jak to nie masz "aparatu"... Każdy go ma, nazywa się... serce. :)
Może coś Cię oddziela od Miłości Boga? Nie wiem co, Ty sama najlepiej wiesz - jeśli jest coś takiego. Nie daj temu kosmatemu wmawiać Ci, że Ty nie możesz poczuć Miłości Boga. Wiesz, diabeł tak zawsze działa wobec osób w jakiś sposób osamotnionych. Urabia człowieka jak glinę... Może pozwolić Ci poczuć się kimś wyjątkowym, a potem tę wyjątkowość wykorzysta, by wmówić Ci, że jesteś zbyt wyjątkowa... Aż wkońcu myślisz, że się nie nadajesz. Albo może wmówić Ci, że jesteś jakaś, inna, nieudana, może nawet, że nie zasługujesz. Wiesz co to znaczy "dia"? Oddzielać. Tak jak Ewę od Adama, ich oboje od Boga, mnie od ludzi, Ciebie od Boga i może ludzi też w jakiś sposób (takie odnoszę wrażenie)... Wiem, masz rację - Miłości Boga nie można poczuć tak na zawołanie. Powiem Ci coś...
Gdy się nawracałem, dla mnie warunkiem bliskości z Bogiem było wyzbycie się grzechów... Tak wierzyłem, bo grzechy sprawiały, że nie czułem się godny Boga. Gdy się "oczyściłem" odnalazłem Boga i...Jego Miłość. Dlatego napisałem, że może coś Cię oddziela - niekoniecznie grzech. Może pomyśl nad tym. Oczywiście, czasem to nie takie proste, ja wiem. Ale tak chciałbym, żebyś poczuła tę Miłość...bo ona jest... nie do opisania :)

Opowiedz coś o swoich pasjach... Wiesz, nigdy nie byłem w operze, ale kojarzy mi się, niestety, raczej negatywnie - z niezrozumiałym śpiewem, nie wiem dlaczego ale zawsze zbyt głośnym. ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

(25650)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 17.12.2013, godz: 20:31

Bog wezwal nas przez Ewangelie, abysmy dostapili chwaly naszego Pana Jezusa Chrystusa. 2 Tes 2,14

(25649)
Ambasadordata: 17.12.2013, godz: 19:47

Do Alicja 25

Niesamowite rzeczy tu napisałaś, jesteś przykładem jakich nam wszystkim potrzeba, ktœre wzmacniają wiarę i dają wiarę niedowiarkom.. Naprawdę masz za co dziękować Bogu!! I mam nadzieję, że to już dosadnie zrozumiałaś..? Myślę, że dla umocnienia i podtrzymania otrzymanej łaski powinnaś spotkać się z egzorcystą który dalej Cię poprowadzi bo najprawdopodobniej to właśnie demony lub sam szatan próbował Cię zwieść z Bożej drogi.. Nie utrać daru który otrzymałaś bo jest niesamowity, cudowny, przepiękny i wielki..!!! Chwalmy Pana!!!

(25648)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 17.12.2013, godz: 00:51

Podpisz petycje

http://www.petycje.pl/petycja/10171/wniosek_o_umorzenie_kaucji_za_mieszkanie-rozlozenie_na_raty.html

(25647)
Agata, lat 20, e-mail: agaciik@op.pldata: 16.12.2013, godz: 19:09

Witajcie. Chcę być bliżej Jezusa. Niestety nie zawsze mi się to udaje. W dzisiejszym, zabieganym świecie jest to możliwe. Chociaż inni wolą zasłaniać się różnymi pretekstami. Ja ich nie szukam. Wierzę w Jego moc i wpływ na moje życie. Czuję, że nic nie dzieje się bez Niego. Przykre jest to, że coraz więcej ludzi szuka wsparcia w różnych dziwnych miejscach, a nie w modlitwie. Mnie modlitwa pomogła pokonać nerwicę lękową, na którą cierpiałam przez siedem lat. Wierzyłam, że tylko to może pomóc mi w walce z chorobą. To Jezus sprawił, że potrafię teraz cieszyć się życiem w pełni. Mogę Mu ufać i powtarzam to moim bliskim. Niestety oni nie potrafią mi uwierzyć. Przeceniają moją siłę w walce z chorobą, ale to w właśnie modlitwa pomogła mi stać się zdrową dziewczyną. Teraz kiedy zbliża się Boże Narodzenie, częściej myślę o miejscu wiary w moim życiu. Jestem jednak pewna, że chcę być blisko Boga i będę robiła wszystko, by nie dać zwieść się innej drodze.

(25646)
Marcin, lat 35, e-mail: dr.haus35@nokiamail.comdata: 16.12.2013, godz: 13:01

Do Wolna. To co piszesz to bzdura,jest jeszcze inna metoda,na poranienia dobra jest jeszcze zemsta oko za oko ząb za ząb,kto kogoś poranił,zasługuje na sprawiedliwy odwet,i to bzdura,że jak sie wybaczy,żyje sie łatwiej,ten poraniony całe życie cierpi,a ten co poranił,jest szczęśliwy,to niesprawiedliwe,więc samemu trzeba wymierzyć sprawiedliwość,i to jest dobre oko za oko ząb za ząb.

(25645)
Artiidata: 16.12.2013, godz: 12:35

Swiat moze istniec bez slonca, ale nie moze istniec bez Boga.

(25644)
Artiidata: 15.12.2013, godz: 23:18

"Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadlych w duchu. Liczne sa nieszczescia, ktore cierpi sprawiedliwy. Ale Pan go ze wszystkich wybawi" /Psalm nr 34/

(25643)
Alicja, lat 25data: 15.12.2013, godz: 19:28

Kochani! Niedługo już Boże Narodzenie, Pan Jezus rodzi się w naszych sercach. Chciałabym podzielić się z Wami nadzieją i miłością, jaką Pan Jezus zapalił w moim sercu. Chciałabym przytulić każdego z Was z osobna, tak po ludzku, bez oceniania, komentowania i powiedzieć do ucha: "Jezus Cię kocha!" Skoro kocha kogoś takiego jak ja...
Opowiem Wam pewną historię, autentyczną w 100%, za jej prawdziwość mogę ręczyć własną głową ;)
Była sobie pewna dziewczynka. Miała około 4 lat. W jej życiu zaszło coś, czego sama nie rozumiała, czego nie potrafili zrozumieć jej rodzice, rodzeństwo, a co sobie uświadomiła w wieku lat 20. Mówiąc krótko, bez owijania w bawełnę: zmolestowano ją seksualnie.
Ta sama dziewczynka, czy już raczej dziewczyna w wieku lat 17, może 18 zachorowała na depresję, potem wpadała w chorobliwe manie (przeciwieństwo depresji, nadmierna euforia bardzo wyniszczająca organizm), wreszcie w wieku 22 lat zdiagnozowano u niej ChAD (chorobę afektywną dwubiegunową). Nie ważne z jakiego powodu.
W wieku 18-23 lat wielokrotnie próbowała podejmować próby samobójcze. Jednak Pan nie chciał jej śmierci do tego stopnia, że gdy w maju 2010 roku skoczyła z mostu, nic się jej nie stało... Dopłynęła niemal bez żadnych siniaków do brzegu (a była to Wisła w Warszawie).
W wieku 25 lat, kiedy skończyła studia i dostała pracę, wydawało się, że wreszcie stanęła na nogi. Ale. Kolejne choroby: padaczka, omdlenia, nerwoból i tym podobne spowodowały, że niemal się załamała. Nie chciała już podejmować prób samobójczych, ale postanowiła zmienić wiarę, na jakąkolwiek niż katolicyzm...
A jednak... zdarzyło się coś, czego dziewczyna nie może pojąć do tej pory: nagle odzyskała spokój, odnalazła Jezusa ukrytego w Komunii Świetej, wybaczyła sobie i innym, przede wszystkim sobie, bo innym wybaczyła dawno.
W tej chwili ta dziewczyna pisze do Was te słowa i dzieli się z Wami wiarą, nadzieją i miłością. Błogosławionych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

(25642)
Elaxx2data: 15.12.2013, godz: 18:27

Mario,
no cóż poradzić, skoro tak sie czuje..
Ja osobiscie lubie muzyke powazna, Bacha, telemanna, vivaldiego, opery rózne...Ale jak ide z kimś nieobeznanym to on mówi: "co ty w tym widzisz? ja tam wcale tak tego nie odbieram.." A przecież orkiestra gra DLA WSZYSTKICH JEDNAKOWO prawda..? z tym,ze kazdy ma inny aparat odbierający i co innego słyszy...I tak jest Panem Bogiem. Albo sie ma ten dar albo nie...

(25641)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 15.12.2013, godz: 11:11

Trzeźwy Alkoholiku... Gdzież ja w moim wpisie człowieka oczerniam? Napisałem, że MOŻE tak czy tak być, ale NIE MUSI. Doradzałem dużą ostrożność. A czytałeś wpis Abc? Dziewczyna się boi - i słusznie - bo sama ma już rozwalone życie przez problem alkoholowy w Jej rodzinnym domu. Chciałem żeby trzeźwo patrzyła na swoją relację z tym człowiekiem. Bo Miłość lubi nam zakładać różowe okulary i często ignorujemy niepokojące sygnały. To co zauważam u alkoholików, to oni sobie zawsze myślą, że jedynym problemem jest sam alkohol - jak przestaje pić, myśli, że już jest "w porządku" wobec świata i ludzi - to pewnie przez poczucie winy, wszyscy oskarżają o picie i jeszcze są własne wyrzuty sumienia. A ja pisałem o mentalności. Jak alkoholik, po odwyku, wraca...czy raczej - próbuje wrócić - do domu, do żony, dzieci... tak naprawdę nie aż tak wiele się zmienia w warstwie merytorycznej, jak mu się wydaje. Jego oczekiwania wobec najbliższych są wciąż podobne i wciąż rodzinę krzywdzi. Trzeba jeszcze czasu by sobie zdać sprawę z tego: co zrobił ze mną alkohol, z moim postrzeganiem świata, innych ludzi, jak postrzegam siebie samego, swoje życie, problemy, zranienia itp. - również wobec innych, a szczególnie wobec bliskich. I trzeba sobie zdać sprawę, że się krzywdziło i być może nadal się krzywdzi zrzucaniem odpowiedzialności za swoje własne krzywdy na innych np. na swoją rodzinę, mimo, że "już jest ok, bo nie piję"... Możesz mi dać gwarancję, że tamten człowiek zadał sobie pytania tego typu? Ja naprawdę wiem, że alkoholizm nie bierze się znikąd, wiem, że osoby pijące są też ofiarami wielu doznanych w życiu krzywd. Ale jeżeli sami są zdolni bardzo krzywdzić to, proszę Cię, daj ludziom prawo do obrony i nie zrzucaj na nich winy.

Przedstawię to w jeszcze innym świetle...wyobraź sobie, że...

Mieszkasz w jakiejś miejscowości z żoną, może nawet macie dzieci... A w okolicy jest podpalacz - piroman. Widzisz jak sąsiadom spłonął cały dobytek, jak płaczą, że nie mają teraz gdzie się podziać itp. Słyszysz, że ktoś gdzieś spłonął żywcem we własnym domu.
Powiedzmy, że po jakimś czasie, roku może dwóch od tych strasznych wydarzeń, staje przed Twoimi drzwiami człowiek, który szuka schronienia na noc. Przyjmujesz go pod swój dach, a po dłuższej rozmowie z nim, on Ci szczerze, z szacunkiem wobec Twojej osoby i Rodziny, i z zaufaniem wyznaje, że jest owym niesławnym piromanem. Mówi, że walczy z tym, że się stara i modli się codziennie, widzisz w jego oczach szczerość i determinację. Jednak mówi, że nie może obiecać, że nie "odbije mu" i nie spali Twojego domu. A w tym domu wszyscy, których Kochasz...
Takie pytanie do Ciebie: zasnąłbyś tej nocy?

Łatwo być wyrozumiałym jak się jest "po drugiej stronie sytuacji".

I jeszcze taka obiektywna refleksja... Czemu Ty bronisz człowieka, o którym nic nie wiesz? A skąd możesz wiedzieć, jaki on jest? Ja rozumiem, że się jakoś utożsamiasz z powodu sytuacji, ale bez przesady. Pozatym weź pod uwagę, że ONA MA PRAWO MU ODMÓWIĆ. Tak często alkoholicy budzą litość w sercu kobiety i ona ma wtedy problem z asertywnością. A bywa, że nawet potrafią to wykorzystywać - świadomie lub podświadomie. Ja nie mówię, że Ty czy nawet ten chłopak taki jest ale on może taki być. A jeżeli nie rozumiesz dlaczego Abc tak się boi i dlaczego ja tak Ją przestrzegam, to zerknij i poczytaj:

http://www.psychologyhub.eu/artykuly/27,role-w-rodzinie-dda
http://www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=23&Itemid=65
http://rodzina.opoka.org.pl/dwaplus/trud/6912.1,Najczestsze_zachowania_i_lista_cech_DDA.html

Życzę Ci wytrwałości i szczęścia ale też refleksji, Trzeźwiejący Alkoholiku.
Pozdrawiam, z Bogiem :)

(25640)
wolnadata: 14.12.2013, godz: 22:32

Mario, pomyśl czy nie masz jeszcze do wybaczenia?.. Jezus nam wybaczył wszystkie grzechy..poszedł na krzyz za nas..za Ciebie.. wydaje mi sie ze nie uzdrowi Cie dopóki nie przebaczysz...rodzicom, nauczycielon, rowiesnikom itd.. bo nieprzebaczenie blokuje..i człowiek non stop roztrząsa rany..a mamy sie uzdrawiac z nich ..a nie wiecznie oglądać,porownywać i cedzić przez sito..
z Jezusem to jest mozliwe trzeba prosic Go nawet jesli uczucia sie nie zmienia do tej osoby... to w sercu bedzie wola przebaczenia, pokój..i duchowa WOLNOŚĆ.

Zostales zraniony.. dobra- to jest fakt!..nie podważalny..nie trzeba tego udowadniać w sądzie.. Spotykam mnostwo takich osob poranionych jak Ty czy ja..albo jeszcze gorzej.. sluchalam roznych swiadectw mlodych starych...(np. o Bashobora gdy otruli mu ojca,wypedzili matkę, a jego probowano otruć z zazdrosci! i to jego ciotka mu to wszystko uczynila a on jej wybaczyl wszystko w jednej chwili gdy sie o tym dowiedział)
Ale każdy wychodzi z tego inaczej.. dlaczego?? bo wiele tez zalezy od nas samych..jedni przebaczyli i poszli naprzód pracując nad sobą, porzucili wczesniejsze schematy myślowe i zawalczyli .. ..inni roztrząsaja latami swoje rany..nawet gloryfikują je..ubieraja w złote papierki..i często o tym nie wiedzą ze to jest w nich strasznie chore..mechanizm..

ksiadz mi na rekolekcjach powiedzial podczas spowiedzi-często osoby zranione wpadaja w egoizm..ktory nieświadomie pielegnuja latami.. Pomyslalam- jak to??!..ja egoistka?? tyle mnie zranili w życiu tyle wycierpialam..niczym "męczennica" jaka egoistka..ale po jakims czasie zrozumialam ze mial rację!! ciagle zyłam tymi ranami.. użalałam sie nad soba samą..jaka ja skrzywdzona.. jakie mialabym trudne zycie, dziecinstwo .. gdyby nie te rany, miałabym osiągnięcia w zyciu..
ale GUZIK! jestem tylko grzesznikiem..mam ograniczenia..jak kazdy (nieporaniony) czlowiek.. nawet jakbym miala cudowne dziecinstwo i rodziców.. robiłabym inne błędy.. czy błedne wybory.. wcale nie musiałabym osiągnąć sukcesu.. i byc wzorem dla innych..! moze nawet mogłabym coś zle wykorzystać..sukces itp

Człowiek zraniony szybko przyzwyczaja sie do obwiniania innych za swoje niepowodzenia w zyciu. Ale to niesprawiedliwe! w koncu dochodzi do tego ze sam mysli o sobie idealnie, ze to inni są winni za wszystko, to staje sie wygodne, przyzwyczajenie, hołdowanie sobie samemu..
Bo człowiek nie widzi własnej słabosci.. ucieka przed odpowiedzialnością za swoje życie. To co napisała "chwila" .. w czasie wojny ludzie mieli straszne dylematy..był terror, walka o zycie.. a niektorzy wybierali ucieczkę od smierci donoszac na innych i to tez był ich wybór..wola..
wolno im było zrzucic na mechanizm bo takie czasy? wolno..ale to nie jest wytłumaczenie, po prostu nie byli szczerzy , ani uczciwi.. zło w niech zwyciężało..
Ile mogę narzekac na swojego tate ze nie był ojcem? a co, on znowu ma narzekać na swojego.. na czasy w ktorych żył? i tak mozna narzekac do 7 pokolenia..na dziadków itp..ale to nie jest wyjscie..Trzeba odciąć tę pępowinę
Jestem wdzięczna Bogu ze mi to odslonił..bo wtedy rozpoczal sie proces mojego uzdrawiania z ran..nieprzebaczenia...złosci..cieprpienia
I jeszcze jedno powiem..przez te rany wlasnie Bóg mnie uszlachetnia..uwrazliwia na innych, pokazuje jak mozna rany wykorzystać , ze mozna cos z nimi zrobic..dobrego.. Jeden ksiadz powiedzial dobrze.. teraz jest czas ludzi poranionych.. kościoła cierpiącego..to przez takich ludzi Bóg bedzie dokonywał odnowienia serc, przemian w kosciele..
Bo Jezus choc zmartwychwstaly to nadal miał widoczne rany na dloniach i stopach..
Trzeba pozwolic Mu działać. Prosic o miłosc i nie zakładać nie umiem bo mnie nikt tego nie nauczył..dobra, ale po co jest Jezus? po to zeby mnie nauczyc kochac..tylko czy ja pozwalę na to? czy wygodniej mi obwiniać moj los aż do śmierci..i tak życie przeleci... trochę na włąsne życzenie..czyż nie?

(25639)
Kasia, lat 32, e-mail: rika1981@wp.pldata: 14.12.2013, godz: 18:06

Dopadł mnie smutek.
Ponieważ od dłuższego już czasu znajomi a mam ich mało nie mają czasu dla mnie.
Chcę za pośrednictwem źródełka poznać przyjaciół i przyjaciółki
z Krakowa i małopolski oraz ze śląska Jaworzno tylko i Katowice.
Czekam na Was kochani!

(25638)
Monika, lat 39data: 14.12.2013, godz: 16:46

Rado ten drugi kolega na widok którego nie umiałam nic powiedzieć, przypomniał mi tych chłopaków, którzy wzgardzili moim zakochaniem. Po raz pierwszy w życiu poczułam ból z powodu wzgardzenia i wyśmiania moim uczuciem. Jednak teraz potrafię przyjąć inicjatywę mężczyzny mojej nowej relacji. Z trzech zostało dwóch a może już tylko jeden?

Czyżby biblijne 40 lat błądzenia minęło i wejdę do Obiecanej Krainy?

Maryjo i Józefie proszę , aby Dzieciątko Jezus narodziło się w moim umyśle. Niech w tym roku stajenką będzie moja głowa. Każdy rok zbliża do Pana Boga.

(25637)
Trzeźwy alkoholik, lat 44, e-mail: tomannek@gmail.comdata: 14.12.2013, godz: 14:42

Do Mario 33

Faktycznie masz rację pisząc do Abc że nie masz pojęcia o czym mówisz,tym bardziej nie wiem dlaczego zabierasz głos i próbujesz oczernić człowieka którego nie znasz.Facet okazał uczciwość,szacunek i wielkie zaufanie dla tej dziewczyny przyznając się do swojego problemu,już na starcie mógł ją przez to stracić,jeśli chodzi o to że nie może jej obiecać że nigdy się nie napije,nie jest to szukanie furtki i zabezpieczanie się,ja mogę zapewnić że nie napiję się DZIŚ,z tych DZIŚ zebrało mi się sporo tygodni i miesięcy,a dzięki wsparciu kochanej kobiety,której przyznałem się do tego problemu i codziennej modlitwie mam nadzieję że jeszcze sporo tych DZIŚ przedemną.Budowanie związku na uczciwości i wzajemnym szacunku jest przykładem odpowiedzialności jaką ten człowiek okazał,życzę im wielu szczęśliwych DZIŚ,a tobie Mario polecam lekturę literatury AA,da ci to jakiś pogląd na tą chorobę,odrób lekcję zanim zaczniesz oceniać.

Boże użycz mi pogody ducha,abym godził się z tym czego nie mogę zmienić,
odwagi,abym zmieniał to co mogę zmienić,
i mądrości,abym odróżnił jedno od drugiego.

(25636)
Mario, lat 33, e-mail: marjoz1310@interia.pldata: 13.12.2013, godz: 23:04

Elu xx2
cieszę się, że podobają Ci się moje wpisy. Przeglądałem starsze wpisy i natrafiłem na Twój, w którym stwerdzasz, że nie czujesz miłości Bożej a opuszczenie. Smutne to, bo przecież cała nasza wiara bez poczucia bycia kochanym przez Boga, trochę...jakby to powiedzieć, no... traci sens. To tak jakby wierzyć, że gdzieś PODOBNO istnieje słońce, a wokoło wieczna noc. A próbowałaś kursu "Filip"?. Podobno... ludzie wracają z nich ubogaceni.

Do Moniki, lat 39
Chciałbym Ci coś wysłać... napisz do mnie na maila, proszę... Nie bój się to żaden spam czy wirus. Chcę Ci przesłać pewne rekolekcje. A co do świata tzw. "gwiazdorów", to nie sądzę, by warto było wogóle o tym myśleć - strasznie pogubieni ludzie, i jak na profesjonalnych aktorów przystało, bardzo sugestywnie uśmiechają się do zdjęć.

(25635)
chwila data: 12.12.2013, godz: 15:55



Dominik

Masz trochę racji, ale o ile tok logicznego myślenia nie jest widoczny tak od razu (chociaż napisanie zdanie i poprawnego szyku to też logika) to, że ktoś np. potrafi rysować bryły geometryczne i dobrze liczyć to tego nie widać w takiej mierze jak to kiedy kontaktujemy się pisząc. Człowiek kulturalny, żeby nie wtykać inteligentny, polak każdy powinien znać zasady polskiej pisowni i ortografii. Po cóż nasza edukacja...

(25634)
chwila data: 12.12.2013, godz: 13:12



Muszę jeszcze dopisać...z tą równością ...tak mamy się czuć dobrze i tak jak inni... to że ktoś nie jest najmądrzejszy, to że ktoś nie jest najpiękniejszy, to że nie ma markowych zabawek, markowych ubrań nie czyni go gorszym, to że ktoś będzie mi po stokroć mówił, że jestem beznadziejna, głupia i nic nie warta, to jest jego sprawa, ja nie będę tak o sobie myśleć bo szanuje samą siebie, bo szanuję Ducha Św. i choćby wszyscy nas opluwali i odsunęli się od nas to jest jeszcze Pan Bóg, Pan Jezus to jest nasz ratunek

(25633)
chwila data: 12.12.2013, godz: 12:57



Mario

Zapomniałam... teraz trochę bardziej rozumiem Twój odbiór, silne zranienia powodują, że nie odbieramy różnych słów ot tak tylko za bardzo bierzemy je do siebie. Mario jak ktoś czy ja coś pisze, to nie ma w umyśle a teraz Ci dowalę...więc nie odbieraj czyichś wpisów w ten sposób. Tzn. może ktoś tak pomyśleć, ale ja wierzę, że ludzie raczej starają się zrozumieć i pomóc.
Z mojej strony mogę Cię zapewnić, że Cię wspieram.

(25632)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej