Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [67] [68] [69] [70] [71] [72] (73) [74] [75] [76] [77] [78] [79] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

taka jedna, lat 26, e-mail: taka_ona87@interia.pldata: 14.11.2013, godz: 11:41

To zapytam inaczej. Czy kobieta, która nie chce miec dzieci ma szanse na znalezienie kogoś kto też nie chce ich miec, albo chociaz kogos kto ją zaakceptuje i nie zechce na siłe zmieniać? Mężczyźni zwykle chcą mieć dzieci i oczekuja od kobiet, by je rodziły.

(25530)
chwila data: 14.11.2013, godz: 10:04



Beatka

Wiesz Ty chyba jesteś za bardzo rozsądna, za mądra w tym swoim życiu:)

(25529)
chwila data: 14.11.2013, godz: 10:01


A mi się wydaję, że wcale ale to wcale Pan nie naznacza ludzi samotnością...wszak wolna wola nasza jest i nasz wybór...
Pan Bóg jeśli chce, żeby dana osoba bardziej się skierowała ku niemu ma różne inne możliwości...tak samo jak "nie załatwia" wszystkich powierzonych mu spraw, a przynajmniej nie od razu, nie musi...niektórzy się modlą o coś i skarżą, że nie otrzymują, a ich myślenie jest takie, jakby to był koncert życzeń do spełnienia

(25528)
Robertdata: 14.11.2013, godz: 05:34

panie ześlij łaske i opamietanie na moja mame PROSZE :)

(25527)
Pomocnikdata: 14.11.2013, godz: 03:17

do Dawid

Z czym, czego konkretnie masz dość..?? Co się u Ciebie dzieje?? Nie poddawaj się tak łatwo i na wszystko, dosłownie na wszystko jest wyjście gdy tylko powierzysz to Panu Bogu!!! No ewentualnie polecam modlitwę do Św Rity od spraw beznadziejnych..

(25526)
Sylvester, lat 22, e-mail: usable@wp.pldata: 14.11.2013, godz: 00:20

Upadłes tak ze juz wydaje Ci sie ze nie mozna bardziej? Zgrzeszyłes najciezej jak wg ciebie to mozliwe? Czujesz sie zle, podle? Moze otoczenie Ci przynosi ból, nie ma w nim osób z ktorymi bys sie dobrze rozumiał? Nie radzisz sobie? Czujesz lęk? Masz nałogi? To wszystko co budzi w twojej duszy strach to szatan, to otaczające pokusy, to czyhające za rogiem zniewolenia. W twoim sercu jest walka miedzy dobrem a złem, miedzy tym co pochodzi od Boga i co od Niego nie jest. Poniewaz przez wieki narody dopuszczały sie wiekszych upadków, grzechów, Bóg dał kolejną szanse...Jezusa. Ktory odkupił juz nasze grzechy. Pamietaj ze co by sie nie stało, czego bys sie w zyciu nie dopuscil, nie mozesz sie poddac. Nie mozesz poddac sie w walce o Niebo. W walce o zbawienie. Przychodz do Ojca, On czeka w sakramentach...modl sie o charyzmaty.. Pamietaj ze jest Chrystus. Olej wszystko dookoła. Naprawde nic nie ma znaczenia, nie wiesz kiedy przyjdzie Ci zejsc z tego swiata. Poprostu przyjmij całym soba wiare. Oddaj sie Jezusowi. Pojednaj sie z Bogiem. Zyj prawdą, walcz z grzechem. Nie bój sie upadków, jestes na nie narazony przez cale zycie tu na ziemi ale spokojnie, masz sie podnosic i walczyc dalej. Twoja dusza bedzie coraz piekniejsza a sam z czasem zauwazysz jak wszystko co cie otacza przestaje miec wplyw na twoj wewnetrzny spokój. Chcesz do konca zycia byc juz tylko szczesliwy? Patrz na wszystko i wszystkich przez Chrystusa, kochaj najpierw Jego, pozniej dziewczyne, chłopaka, bliskich.. Masz nałogi? A moze cierpisz bo zniewolił Cie grzech, uczucie do osoby ktora Cie rani? Weź krzyz w dłoń, zamknij oczy i wołaj do Jezusa... wołaj z wiara , połoz w Nim ostatnia nadzieje...i ..sam zobacz jak On Cie podniesie. I modlmy sie za siebie. To ważne. By pomagac nosic krzyz. Chwała Panu!

(25525)
dawiddata: 13.11.2013, godz: 18:53

Proszę o pomoc, nie daje już rady, mam dość...

(25524)
Artii, lat 38data: 13.11.2013, godz: 15:32

Milosierdzie Moje jest tak wielkie, ze przez cala wiecznosc nie zglebi go zaden umysl ani ludzki, ani anielski.

(25523)
Beatadata: 13.11.2013, godz: 14:32

taka jedna,
ja tez nie mam uczuc macierzynskich..ale to jest chyba tak jak Monika pisze...jak kogos pokochasz z wzajemnoscia te uczucia naturalnie sie w Tobie zrodzą..
NO kosciol naucza ze malzenstwo jest powolane do dawania życia i taka jego idea..podstawowa..nawet jak ktos nie czuje pragnienia. Ale jak sie pojawi takie malenstwo nie jedna kobieta pomyśli ze nie moglaby juz bez niego żyć, gdyby nagle go zabrakło...wtedy te uczucia moga wyeksplodować gdzies głeboko zakopane..

(25522)
Beatadata: 13.11.2013, godz: 14:27

Chwila, Maja,
dziękuje za tych kilka słow :)
Sylwester rozbawiles mnie troche, masz dar :)
pozdrawiam.

(25521)
Stokrotkadata: 12.11.2013, godz: 17:05

Do taka jedna, lat 26

Małżeństwo nie tworzy się tylko po to, aby wychowywać potomstwo. To, że nie chcesz mieć dzieci, nie oznacza, że powinnaś być do końca życia sama. To nie oznacza również, że jest z Tobą coś nie tak. To oznacza, że jesteś ze sobą szczera a to jest ważne w życiu. Być ze sobą szczerym i z drugim człowiekiem też. Pozdrawiam

(25520)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 12.11.2013, godz: 11:33

Badzcie dla siebie nawzajem dobrzy i milosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bog wam przebaczyl w Chrystusie. (Ef.4,32)

(25519)
Artii do Ani 25 latdata: 12.11.2013, godz: 11:32

Na pewno nie jest!!! Tez zaufaj Bogu pomimo wszystko.

(25518)
.data: 11.11.2013, godz: 21:36

Gdy się przeczyta książkę o Maryi- Mistyczne Miasto Boże,

http://www.oredzia.strefa.pl/booki/mistyczne_miasto_boze.pdf

wtedy łatwiej jest pojąć i zrozumieć Traktat o doskonałym nabożeństwie Najświętszej Maryi Panny i jej naśladowaniu do Chrystusa,

http://torun.vassula.pl/wp-content/uploads/2012/03/%C5%9Aw.-Ludwik-Maria-Grignion-de-Montfort-Traktat-o-doskona%C5%82ym-Nabo%C5%BCe%C5%84stwie-do-NMP.pdf

Polecam też książkę o objawieniu duszy czyśćcowej Siostrze Marii od Krzyża,

http://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/11/siostra_maria_od_krzyza-_rekopis_z_czyscca.pdf,

i dla tych co jeszcze nie czytali przypomnę link strony internetowej o Walce z szatankiem w świecie, są tam różne cenne modlitwy, wypowiedzi m.in. egzorcystów jak ks. Gabriel Amorth i wiele innych ciekawych rzeczy,

http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2011-05/20_szatan.pdf

(25517)
Monika, lat 39data: 10.11.2013, godz: 23:44

do taka jedna lat 26 parę lat temu miałam operację. Kiedy przed operacją lekarz mnie uświadamiał o konsekwencjach od razu pomyślałam o moim przyszłym mężu. Kiedy mężczyzna kocha kobietę i kobieta kocha mężczyznę naturalną sprawą jest, że chcą mieć dzieci. Dzieci są największym skarbem dla rodziców.
Minęło 18 lat jak bałam się, że jestem w ciąży. Nie bałam się dziecka, ale bałam się i teraz to rozumiem, że nie chciałam aby w taki sposób poczęło się dziecko. Nie kochałam tego mężczyzny.
Jeśli nie jesteś zakochana i nie masz narzeczonego to nie martw się jak spotkasz swoją połówkę to zobaczysz Twoje myślenie się zmieni. Może podświadomie się czegoś boisz. Zawierz całą sprawę Matce Bożej i rozmawiaj szczerze z mężczyzną którego spotkasz. Nie pozwól się ograbić z pięknego daru jakim jest macierzyństwo.


(25516)
Ania, lat 25, e-mail: mloda359@interia.pldata: 10.11.2013, godz: 23:39

To czemu nowo poznane osoby, kiedy dowiadują się, że jest maleństwo robią obrót o 180 st. i udają, że nie znają?

(25515)
Lara Moondata: 10.11.2013, godz: 22:34

Bardzo proszę o modlitwę, bo już nie mam siły zmagać się z tym wszystkim, czego doświadczam.

(25514)
Marcin do Ania 25data: 10.11.2013, godz: 11:36

Nie jest skazana na pewno tym bardziej ze jeszcze wszystko przed Toba :)

(25513)
Sylvester, lat 22, e-mail: usable@wp.pldata: 10.11.2013, godz: 07:54

nie, nie jest;) trwajac silna wiara przy Bogu nie bedzie czuc sie samotna. Jezeli jest zawarty zwiazek małżeński i osoby sie rozstaja to zawsze jest tego przyczyna, mozna szukac uzdrowienia ran takiego zwiazku prosic w modlitwie, gleboko wierzyc, ale kiedy jednak z roznych przyczyn nie da sie odnowic sakramentu, jedyna droga jest droga zawierzenia swojego zycia Panu, caly ciezar ofiarowac Jemu.

(25512)
Marcodata: 09.11.2013, godz: 22:35

>> TYSIĄC LAT HISTORII POLSKIEGO NARODU

(25511)
Ania, lat 25data: 09.11.2013, godz: 22:25

Czy kobieta samotnie wychowująca dziecko skazana jest na samotność?

(25510)
Majadata: 09.11.2013, godz: 12:50

Beata, przeżywam bardzo podobne problemy.

Jednak nie wierzę w kłamstwa typu "jestem beznadziejna", "nie mam siły", "nie uda mi się".... to są kłamstwa pochodzące z piekła.

Spróbuj znaleźć w sobie siłę, by zaufać Jezusowi, tak, by to zaufanie przeniknęło też do Twojego samopoczucia i poczucia własnej wartości. Trzymaj się dzielnie!

(25509)
Artii, lat 38data: 09.11.2013, godz: 09:11

"Jedynie cierpiac i poprzez cierpienie uczymy sie kochac i kochamy
prawdziwie, gdyz prawdziwe cierpienie nie opiera sie na ludzkich
radosciach doczesnego zycia, ale jest odarciem sie ze wszystkiego
az do rezygnacji z siebie na krzyzu".
Marta Robin 1902 - 1981
17 marca 1927 roku. Chateauneuf-de-Galaure / Francja

(25508)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 08.11.2013, godz: 20:17

Popatrzcie, jaka miloscia obdarzyl nas Ojciec: zostalismy nazwani dziecmi Bozymi: i rzeczywiscie nimi jestesmy. Swiat zas dlatego nas nie zna, ze nie poznal Jego. Umilowani, obecnie jestesmy dziecmi Bozymi, ale jeszcze sie nie ujawnilo, czym bedziemy. Wiemy, ze gdy sie objawi, bedziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Kazdy zas, kto poklada w Nim te nadzieje, uswieca sie, podobnie jak On jest swiety. 1 J 3,1-3

(25507)
taka jedna, lat 26, e-mail: taka_ona87@interia.pldata: 08.11.2013, godz: 20:12

Małżeństwo tworzy sie po to, by wychować potomstwo. Czy w takim razie - skoro ja nie chce miec dzieci to powinnam byc do końca życia sama, bo związanie sie z kims i nie powołanie na świat dziecka byłoby nie po chrześcijańsku?

(25506)
taka jedna, lat 26, e-mail: taka_ona87@interia.pldata: 08.11.2013, godz: 20:07

Czy jeśli kobieta nie chce mieć dzieci to oznacza, że coś z nią jest nie tak? Ja nie chce i nigdy nie chciałam, po prostu nie mam instynktu macierzyńskiego. Czuje że wychowywanie dzieci to nie jest moje powołanie, ale do zakonu tez nie chce iść.

(25505)
Sylvester, lat 22, e-mail: usable@wp.pldata: 08.11.2013, godz: 00:37

Beata, najważniejsze sa dwie kwestie. Pierwsza to taka aby zawierzac to Panu w modlitwie, a druga, pamietaj ze najpierw jest w Twoim życiu Bóg, pozniej partner, mąż. Chodzi o to, kiedy nie bedzie dookola nikogo, byś Ty nie czula sie samotna, byś czuła bliskosc Jezusa. Wtedy wszystko inne przyjdzie samo ;) Czasem Pan doświadcza ludzi samotnoscia, by nakierowac ich spojrzenie na Niego ;) Warto to zgłębic ;) polecam wszystkim samotnym czujacym przygnebienie ;) Poza tym, ostatnia kwestia- czasem nawet nie wiemy jakie jest nasze powolanie a juz sobie planujemy jaki bedzie ten partner, partnerka, ile bedziemy miec dzieci :) Oddaj swoja sprawe Panu. Każda. On ją dobrze załatwi ;) Piona!

(25504)
chwila data: 07.11.2013, godz: 14:35


Beatka

Nie wiem co z Twoim zdrowiem, ale jak widzę w życiu ludzie generalnie mają problemy ze zdrowiem a mimo to pobierają się, rodzą dzieci. Najważniejsza jest siła umysłu. Ty chyba robisz według powiedzenia chciałabym a boję się. Boisz się przyszłości, boisz się, że ktoś Cię zrani, ale chyba jeszcze bardziej boisz się swojej samotności, więc może jak się napatoczy ktoś sensowny to zaryzykuj...Nie trzeba od razu iść do Ołtarza

(25503)
Beatadata: 06.11.2013, godz: 15:53

Chwila
no własnie nie stracilam dla nikogo głowy...i nie wiem dlaczego tak jest? niektórzy biorą tego kto ich zechce. Ja tak nie potrafię. a z moim zdrowiem nie jest coraz lepiej. chyba nie mam siły wyjść za mąż. Ile to zachodu. Ale nie chciałabym zostać sama, gdy rodziców zabraknie:(

(25502)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38data: 06.11.2013, godz: 15:48

Doswiadczam, jak cudownie jest kochac, nawet poprzez cierpienie,
gdyz jest ono niezrownana szkola prawdziwej milosci, jej zywym
jezykiem, wielkim nauczycielem rodzaju ludzkiego.
Kto nie poznal bolesci pelnej trwogi, nigdy nie bedzie mogl
kosztowac pelni urokow glebokiej radosci.

Marta Robin 1902 - 1981. Chateauneuf-de-Galaure / Francja

(25501)
chwila data: 06.11.2013, godz: 12:47


Beata

Jeszcze zapomniałam, gdybyś bardzo chciała i była gotowa na związek, miłość do tzw. grobowej deski to pewnie byś zaryzykowała mimo tej swojej ostrożności czy wyboru jak napisałaś kiedyś (ja to bardzo dobrze rozumiem).
Myślę, że do tej pory nie było na Twojej drodze takiego odpowiedniego chłopa, a może był ale go zignorowałaś, ale póki jesteś na tym świecie to ten świat należy do Ciebie i jeszcze możesz stracić dla kogoś głowę...a później będziesz mogła odpowiadać na swoje pytania:)

(25500)
Kasia, lat 32, e-mail: kluseczka502@wp.pldata: 06.11.2013, godz: 08:12

Szukam koleżanek które są katoliczkami wierzącymi.
Bo brakuje mi w moim otoczeniu takich koleżanek.
Mogą pisać dziewczyny i panie w różnym wieku z Krakowa i Katowic
a także z całej Polski.
Czekam na mejle.
Pogadam na tematy religijne i inne i o wszystkim o i o niczym.

(25499)
jacek42data: 06.11.2013, godz: 07:30

..:. zaufanie .:..

Jezus powiedział: Przede wszystkim szukajcie Królestwa Bożego. Nie martwcie się o dzień jutrzejszy, bo jutro będziecie mieli inne troski, a i dziś zmartwień wam nie braknie.

Mateusza 6,33.34

(25498)
Basia, lat 22, e-mail: bmmppp@gmail.comdata: 05.11.2013, godz: 23:45

Witaj Alku, jeśli chcesz porozmawiać - napisz, zapraszam.

(25497)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 05.11.2013, godz: 18:22

Pewnego dnia Marcie Robin ukazal sie Jezus mowiac:
«To ciebie wybralem, abys przezywala moja Meke w sposob najpelniejszy
od czasu mojej Matki i nikt po tobie nie bedzie jej przezywal w
Kosciele w takiej pelni. Abys mogla przezywac ja calkowicie,
nigdy nie zasniesz, coraz bardziej postepujac w cierpieniu.
Spac znaczyloby porzucic cierpienie. Bedziesz cierpiec coraz bardziej.»

(25496)
kasia, lat 24data: 05.11.2013, godz: 17:47

Alek miałam to samo, studia i imprezy oddaliły mnie od Boga ale teraz wróciłam i jest mi lżej :)) jestem silna tą moją wiarą w Niego :)

(25495)
chwila data: 05.11.2013, godz: 11:32

Beatka Beatka

Z tym pomaganiem to wiem ciężko jest, sama też za bardzo emocjonalnie podchodzę i wiem że nie zawsze da się komuś pomóc, czasem można mieć dość, ale moim zdaniem lepiej zacisnąć zęby i próbować...patrzę na to w ten sposób, że co by się stało gdyby Pan Bóg zostawił wszystkie zabłąkane owieczki samym sobie, może nie wszystkim da się pomóc, może niektórzy nie potrafią przyjąć pomocy, może podejmują właściwych decyzji, ale najpierw jest szansa, jest wyciągnięta pomocna dłoń, a później cóż pan Bóg dał nam wolną wolę...dlatego zawsze warto próbować komuś pomóc, bo jak piszesz może ktoś potrzebuje właśnie takiej Beaty, która stara się znaleźć złoty środek...

Czy kobieta powinna/ może być sama? I być szczęśliwa...jak wiesz każda i każdy najlepiej wie to po sobie...Szczęście jak dla dzieli się na dwie strony...jedna to stan emocjonalny budowany poprzez otaczający świat a druga strona to wewnętrzny stan ducha... no ale nie można tu oddzielać jednak umysłu a umysł mówi, że ...To zależy jak się czuje sama ze sobą, czy ma dobrą pracę, pieniądze, czas na realizację zainteresowań, na pewno bez spraw materialnych będzie bardziej zgorzkniała, kobieta samotna powinna mieć za przyjaciół takież same samotne osoby, bo z nimi będzie łatwiej...mają więcej czasu, żeby pogadać, razem wyjeżdżać, itp. Może mieć do towarzystwa zwierzęta i z tym wszystkim może być szczęśliwa a może nie być...
A można mieć męża, dzieci i to wszystko i tez nie być szczęśliwą kobietą...zrozumieć kobietę trudna sprawa, czy my kobiety zawsze rozumiemy same siebie;)
Dziecko...o ile się je bardzo chce... nie należy łączyć urodzenia dzieci z tym czy będzie łatwo czy trudno, bo wiadomo że nie będzie to sama sielanka, ale uśmiech dziecka, każde mamo wynagradza cały trud rodzicielski...koszty emocjonalne na pewno duże, tak samo jak koszty utrzymania, ale żyjemy tylko raz i nie przeliczajmy istnienia dziecka...

Uczucia powinny iść w parze z rozsądkiem, zwykle bywa tak że same uczucia gubią ludzi a sam rozsądek np. powoduje, że związek jest taki hmm... bez czułości

(25494)
Piotr, lat 28, e-mail: naviter@interia.pldata: 05.11.2013, godz: 10:24

Droga Beato!
Zadajesz dobre pytania, ale trudno się na nie odpowiadać, bo każdy na swojej drodze zmaga się z nimi, że tak to ujmę, indywidualnie.
Gdy np. pytasz, czy rezygnować z pięknych uczuć, to każdy ma być może trochę inne wyobrażenie co do przeżywania tych uczuć.
Wielkie zakochanie, serducho, które szybciej bije, poczucie wielkiej radości ze wspólnego oglądania gwiazd na niebie - tak, to są te piękne uczucia. Czy należy z nich rezygnować, gdy zakochamy się trochę nierozsądnie? Ha, chciałbym znać odpowiedź, ale pewnie nie powinienem jej formułować w oderwaniu od konkretnych okoliczności.
Czy kobieta może czuć się szczęśliwa jako osoba żyjąca w pojedynkę? Tak, może, ale znowu, rozumiem, że droga do odkrycia tego poczucia szczęścia jest trudna, nasączona łzami, które płyną w długie samotne wieczory, gdy nie ma się do kogo przytulić.
Co do rozmawiania z ludźmi w trudnych związkach - mam podobne problemy co Ty. Często nie wiadomo, co mówić. Świetne, zachwycające zdawałoby się pary się rozchodzą. Dlaczego? Z mojego doświadczenia wynika, że przyczyną są niespełnione oczekiwania. Kobieta chce poczucia bezpieczeństwa, ale jak sama nazwa wskazuje, jest to tylko "poczucie". Bezpieczeństwa jako takiego nie da się zapewnić. A potem zostaje rozżalenie, że miało być inaczej.
Często mi chodzi po głowie problem kryzysu męskości. Faceci, by zdobyć serce kobiety roztaczają wokół siebie taką atmosferę pewnego siebie, silnego faceta, który zapewni kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem, czy ludzie w związku nie powinni trochę zmienić optyki. Zamiast mówić: będzie nam razem dobrze bezpiecznie i wygodnie, powinni sobie powiedzieć uczciwie, że będą ze sobą do końca życia nawet jeśli będzie im źle, niedobrze, niewygodnie i biednie.

W przeciwnym razie już na samym początku lepiej zaniechać budowania związku, by potem nie mieć niespełnionych oczekiwań.
Gdy kobieta z różnych przyczyn czuje się źle w związku, czasem trzeba przytulić, przeczekać, otoczyć silnym ramieniem. Ale nie obiecywać na siłę, że wszystko się nagle zmieni. Szczęście wymaga cierpliwości.

(25493)
jacek42data: 04.11.2013, godz: 18:12

..:. miłość .:..

Apostoł Jan napisał: Miłość Boga do nas okazała się przez to, że posłał na świat swego jedynego Syna, abyśmy dzięki Niemu żyli. Nie na tym polega miłość, że my pokochaliśmy Boga, lecz na tym, że On nas kocha i posłał swego Syna, aby się ofiarował na przebłaganie za nasze grzechy.

1 Jana 4,9-10

(25492)
Beatadata: 04.11.2013, godz: 12:35

do Chwila
oczywiscie zgadzam sie z Toba , trzeba pomagac. Wlasnie kolejne malzenstwo mam oboje do mnie sie żalą i nawet juz mowia o uniewaznieniu po 5 latach!. to jest dla mnie trudne bo ja wszystko przezywam za bardzo, doradzam jak umiem zeby sie ratowali, troche podsuwam dobrych kompetentnych ludzi , moze teraz potrzebuja mnie a nie doradców ktorzy sie pojawili typu: zostaw ją z dzieckiem!. Moze dobrze ze ja nie wyszlam za mąż?
czy kobieta powinna być sama? i może byc szczęśliwa? czy raczej powinna wyjść za mąz urodzić dzieci wbrew temu czy bedzie to łatwe czy nie i ile to będzie ją kosztować. czy uczucia są ważne czy rozsądek i trzeba zrezygnować z pięknych uczuc na rzecz stworzenia rodziny po prostu z rozsądku?

(25491)
chwila data: 04.11.2013, godz: 11:53


Spokojny

Dodam jeszcze, że oczywiście czytając BB każdy może mieć swoje wrażenia i takie jak napisałeś... ale oprócz tego co napisałam, że trzeba wziąć pod uwagę sytuację i stan danej osoby, stan emocjonalny osoby piszącej i też to, że chociaż dziwnie brzmi tekst o zachowaniu, może BB nie zawsze była w porządku dla własnego taty, może nie poświęcała mu czasu przez lata, może prowadziła zbyt rozrywkowy tryb życia, to tylko przykłady a teraz w obliczu ciężkiej choroby zdała sobie sprawę, że może nawet odejść z tego świata i może to jest język wyrzutów sumienia, może panika, ale chyba to nie jest nic złego, wydaje mi się, że lepsze takie nastawienie niż obojętność, wymawianie się brakiem czasu itp. a przecież ten rodzic płodzi, rodzi, pielęgnuje i wychowuje a przede wszystkim kocha, dla rodzica każde jego dziecko czy ma lat 5 czy 55 zawsze jest jego dzieckiem zawsze będzie się interesował, martwił i chyba powinno być odwrotnie i nie ma nic dziwnego w nazewnictwie zdrobniałym a ciepłym i z miłością

(25490)
chwila data: 04.11.2013, godz: 11:25


Spokojny

Nie każdy, ja się nie zgodzę...cóż ma wiek do bliskiego związku emocjonalnego...czy lepiej mówić ojciec i matka i nie troszczyć się o ich zdrowie, bo każdy jest dorosły...czy jak jesteś lub będziesz w związku np. małżeńskim to by znaczyło że kochasz ta swoją drugą połowę ponad wszystko...czy choć raz nie powiesz do żony zdrobniale imieniem np. zamiast Baśka Basieńko, czy choć raz nie użyjesz zdrobniałego nazewnictwa zwierzęcego typu kotku, żabko...czy według ciebie nie wypada bo jesteście dorośli, dojrzali? Troska o drugą osobę, bliską sercu i jej nazewnictwo i właśnie takie zdrobniałe nazewnictwo chociaż może wydawać się dziecinne, tak naprawdę świadczy o wielkim przywiązaniu, szacunku i miłości...a dziecinne czy nastolenie zachowanie to tych którzy ukrywają swoje prawdziwe uczucia i odczucia, bo się wstydzą albo uważają się za twardzieli, tylko to jest śmieszne, bo Pan Bóg w ciągu sekundy może pokazać im ich wielkość czyli małość

(25489)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.11.2013, godz: 21:44


SZCZESC BOZE!

Francuzi doszli do wniosku ze nie potrzebuja kosciolow, wiec je burza :(
Stwierdzili ze skoro jest malo ksiezy, wiernych tez nie wielu to po co zajmuja miejsce, wiec je burza.
Domyslam sie ze na to miejsce wybuduja islamskie meczety.
Jejku, do kad my idzimey... :( :( :(

Oto filmik z takiej akcji, jednej z wielu, na YOU TUBE, wklej:

Démolition de l'église Saint-Jacques d'Abbeville

Albo jeszcze mocniejszy :

Démolition de la nef de l'église Saint-Jacques

Zapraszam tez do "GOSCIA NIEDZIELNEGO" z dnia: 27 pazdziernika, str 31.

PS. I pomyslec ze konczy sie wlasnie "ROK WIARY" do 24 listopada tego roku.

Z POZDROWIENIAMI!

Artek

(25488)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.11.2013, godz: 21:18

Witam

Bardzo proszę o modlitwę za zmarłych z mojej rodziny:

+ Czesława Kozłowska zd. Iwanicka ( Babcia )
+ Maria Bednarska zd. Majchrzak ( prababcia )

Za modlitwę za ich duszę bardzo serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam
Łukasz

(25487)
Beatadata: 03.11.2013, godz: 20:10

Chwila
chyba mnie nie zrozumiałas. Rozumiem ze trzeba wesprzec wysłuchać pokrzepić ale.. nie można przeżywać problemów wszystkich znajomych dookoła cierpiących a wiesz ze takich ma się wielu..., Każdy czlowiek ma ograniczone możliwości psychiczne i całego miasta czy tylko osiedla z problemami nie udźwigniemy,a w szczególności gdy z danym problemem jeszcze sie nie spotkaliśmy,
Jak mówisz najlepiej rozmawiać z kimś kto przeżył podobną sytuację, i rozumie co przyżywamy, jak śmierć, kryzys małżenski.. a co innego depresję, samotnosc czy cierpienie bo tego prawie każdy w zyciu doświadczył. A wysłuchiwanie o problemach małżenskich prze osobe samotną jest bardziej szkodliwe niż coś znaczy.Potrafi solidnie zniechęcić do małżeństwa i ustawia w wykrzywionym zwierciadle ten sakrament. W dodatku wysłuchuje sie jednej strony, to nie ma obiektywizmu. Te osoby powinny najp pomyslec o tym co chca powiedzieć jaki to może mieć wpływ na inne osoby.... Jemu ulży ze się wygada? a jaki niesmak zostawi.. czasem niszczący..o relacjach przyjacielskich nie wspomne jak tamta osoba "obgadana" na ciebie podejrzliwie patrzy..wspierać trzeba tylko jeśli się da ROZSĄDNIE bo zamiast tego, mozna wszystko schrzanić.. i pość przysłowiowo z torbami..

(25486)
Alek, lat 22data: 03.11.2013, godz: 17:31

Cześć,
w sumie nie do końca wiem, czemu tu piszę, nie czuję jakiejś potrzeby poznania kogoś, nie jestem samotny, ale po prostu oddaliłem się nie tyle od Boga, co Kościoła w ostatnich latach i wszedłem na tę stronę, by poczytać wpisy ludzi, którym jest lżej, ponieważ są z Bogiem mocno związani... od momentu rozpoczęcia studiów prawniczych cała ta duchowość we mnie zgasła, imprezy, alkohol, nowe znajomości skutecznie uelastyczniły mój kręgosłup moralny. Teraz to wszystko przestało mnie bawić, wypaliłem się z uczuć, emocji, czegoś mi brakuje... Mimo młodego wieku może znajdzie się ktoś w podobnym etapie życia i podzieli się doświadczeniem.

(25485)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.11.2013, godz: 14:31

"Cierpienie jest wielkie pod warunkiem, ze potrafimy cierpiec
w sposob swiety.
Cierpienie nabiera wartosci takiej, jaką mu nadaje ten, kto cierpi.
Obysmy nie cierpieli na prozno, to zbyt smutne...
Obysmy cierpieli dla Boga i dla dusz..."
Marta Robin

(25484)
Xdata: 03.11.2013, godz: 00:07

jacek42

Widzisz, znów muszę zakłócić tę-jakże wymowną-ciszę;znów muszę przerwać to milczenie, w którym-tak głęboko-byłem pogrążony;znów muszę twardo stanąć na tym łez padole...Przyznaję-robię to bardzo niechętnie, ale-z drugiej strony-jestem zmuszony to zrobić, nie mam wyjścia.Chciałem to uczynić już wcześniej, jednak zawsze wycofywałem się, nie chcąc zawracać Ci głowy, nie chcąc Cię niepokoić i stawiać w sytuacji, w której-gorąco poproszony o odpowiedź na pewne pytanie(publicznie)-nie będziesz mógł nie odpowiedzieć-chociażby przez samą grzeczność...Teraz jednak przełamałem się i zdecydowałem, że-w końcu-to właśnie do Ciebie zwrócę się z tą swoją prośbą; teraz powiedziałem sobie:"dość szukania, dość tracenia czasu..."
"Dość szukania"kogoś takiego, jak Ty-kogoś wyjątkowego, nieprzeciętnego;kogoś"stojącego wyżej"(już teraz); kogoś-tak bardzo-uprzywilejowanego duchowo, ponieważ nie ma to sensu, gdyż-mimo długotrwałych i intensywnych poszukiwań(nawet ze świecą w ręku)-nie natrafiłem na jakikolwiek, najmniejszy nawet, ślad takiej osoby, a co jak co, ale szukać to ja potrafię, a zwłaszcza-wyszukiwać...Tak więc pozostałeś tylko Ty.Wiem-może gdzieś tam jest jeszcze ktoś taki, gdzieś daleko-i głęboko ukryty, "uśpiony..."Być może..
Pytanie moje jest...A, zapomniałem, muszę Ci wyjaśnić, skąd wiem o tym Twoim nadzwyczajnym uprzywilejowaniu duchowym.Dowiedziałem się o nim stąd właśnie, z tego forum, bo co prawda nie jestem tu już tu aktywny, ale akurat Twoje wpisy to lubię czytać-oj, bardzo lubię...I tak, czytając sobie(no, bo komuż innemu?), natrafiłem na wpis, w którym to postanowiłeś się ujawnić; postanowiłeś odkryć przyłbicę, zrzucić maskę i stanąć w całej okazałości i...chwale..I.."chwale"(Cię za to)..
Wiem, że powiesz-zapytasz:"A cóż jam takiego tam wyrzekł?"Racja, możesz nie pamiętać, to znaczy-możesz(tak w pierwszej chwili), jak to mówią-nie skojarzyć, więc przypomnę Ci.Powiedziałeś(tak-właśnie Ty to powiedziałeś), że jesteś powołany do tego, by szerzyć, by głosić, idee ekumenizmu; że jesteś"naznaczony..."Mówiłeś też, iż już od dawna(nawet-"dawien dawna"(a może i wcześniej?), od młodości, czyli-"od młodego, "(i "małego")-czułeś w sobie tę wyjątkową, niewytłumaczalną siłę; tę przedziwną moc...I jeszcze to "światło.."Właśnie:czy mógłbyś wyjaśnić to wszystko trochę precyzyjniej, rzucić jakby więcej światła-zwłaszcza na to wspomniane" światło...?"
Byłbym wdzięczny, jednak nie nalegam, bo to nie jest to pytanie, które chcę Ci zadać...Nie możesz się go doczekać?Cierpliwości...
Wiesz, zaczynam Ci zazdrościć tej...duchowości, mówiąc tak ogólnie...Ależ to musi być uczucie, gdy człowiek prowadzony jest przez Ducha św. i gdy ma on(ten człowiek)100-procentową pewność tego...Nie wiem, czy to dobre porównanie, czy odpowiednie, ale tak sobie myślę, że taki człowiek to czuje się poniekąd, jak ten pies prowadzony na smyczy...Nie, nie-nie o to chodzi, że mu źle-wręcz przeciwnie!Taki pies to z radością daje sobie tę smycz założyć, bo wie, że za chwilę będzie mógł sobie polatać, że wyjdzie z panem na spacer..Tak się już do niej przyzwyczaił, że nie wyobraża sobie, by mu ją zdjąć, nie chce tego, w ogóle nie myśli o tym.Podobnie jest z Tobą, prawda?Ty już tak przyzwyczaiłeś się do tego prowadzenia przez Ducha św., tak się już z nim-że się tak wyrażę-"zrosłeś, "że teraz to Ty i ON to już jedność, a właściwie-jednia...
Rozumiesz w tej chwili, dlaczego to akurat do Ciebie postanowiłem zwrócić się z prośbą o pomoc, prawda?A więc pytanie moje jest takie:"Jak żyć, drogi Jacku, jak zyć...?"
Żartowałem, chociaż niezupełnie..Widzisz, mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić.Od pewnego(właściwie-dłuższego już)czasu dręczy mnie myśl(albo-wątpliwość):czy ja dobrze robię trzymając w domu święte obrazki, figurki i..."takie tam"...rzeczy...?Może i bym Ciebie nie pytał, ale niedawno(może z 10 dni temu)rzuciłeś tu taki oto cytat z Pisma św:"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby, ani żadnego obrazu, tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią."
Kiedy to przeczytałem, i kiedy-od razu-pomyślałem o tym Twoim "powołaniu,"o tym, że Ty i Duch św.to jedno i to samo-można tak powiedzieć, to-z miejsca, od razu-wiedziałem, że sprawa zostanie wyjaśniona-i to raz na zawsze...No bo kto, jeśli nie Ty, może pomóc to rozstrzygnąć?No, sam powiedz...?
Pytam zatem:czy-zgodnie z Twoją sugestią-wystarczy te obrazy, figury itp., po prostu wyrzucić na śmietnik, pozbyć się ich, czy może należałoby ten proces, to"oczyszczanie, "jakoś..."okrasić...?"
No, mam tu na myśli, czy może-tak" dla pewności"-jeszcze, np.opluć, podeptać...?Jak myślisz?Na pewno wiesz, bo pewnie sam to już robiłeś, i innym doradzałeś...
Myślę, że masz też doświadczenie, jak postępować z figurami Matki Bożej, stojącymi przy drogach, gdzieś, np., blisko miejsc zamieszkania?Pytam o to, ponieważ taka figura znajduje się blisko mojego domu, i kiedy tak obok niej porzechodzę to czuję...Nie muszę mówić, sam dobrze wiesz przecież...Ja myślałem o rozwiązaniu radykalnym, ale obawiam się reakcji ludzi...No wiesz-głupi, ciemny lud, zwodzony przez tych...Sam wiesz przez kogo..No tak, obrzucam epitetami tych biedaków, a przecież byłem kiedyś, taki, jak oni-taki ciemny, taki głupi, taki omamiany, zwodzony w tych ich..., no przecież wiesz(i ja wiem)...Otrzymałem jednak tę łaskę-jako jeden z nielicznych zapewne-że poznałem Ciebie, i dzięki temu-"zrozumiałem..."(i-"pojąłem")..
A, jeszcze jedno..Co do rzeźb, figurek, obrazków, rożańców etc., to sprawa jest dość prosta, że tak to ujmę, ale z krzyżami?I tu mam kłopot, bo jakoś nie mogę zdjąć krzyży, które mam w domu i wyrzucić-byle gdzie, a przedtem jeszcze sprofanować, no wiesz-tak"dla pewności..."
Nie wiem, co robić..?Naprawdę-nie wiem...
Od czego jednak mam Ciebie?Człowieka(chyba jeszcze wciąż człowieka), który WIE ?
Wie..."co i jak?"
Należy zrobić, oczywiście...?

(25483)
.data: 02.11.2013, godz: 22:18

witam.
polecam strony internetowe do czytania książek religijnych.
http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2011-05/20_szatan.pdf
oraz o Maryi
http://www.oredzia.strefa.pl/booki/mistyczne_miasto_boze.pdf

(25482)
Agusia, lat 22, e-mail: agata_1818@wp.pldata: 01.11.2013, godz: 17:29

Polecam do przeczytania książkę Marii Valtorty Poemat Boga-Człowieka. To wspaniała lektura dla tych którzy pragną lepiej poznać życie Swiętej Rodziny; bardzo szczegółowe opisy i rozmowy Maryi z Józefem , Jezusa z apostołami i wiele wiele innych. Dzięki temu można lepiej wyobrazić sobie jak żył Jezus, wiele wydarzeń z Ewangelii jest rozbudowanych, także inne nie znane z ewangelii cuda i fakty. Jest to książka wzruszająca i pełna Miłości Boga do człowieka. Czytając tą książkę rodzi się pragnienie stawania się lepszym, czuje się Bożą Miłość. Bardzo gorąco polecam tę lekturę, tym bardziej że mimo tego, że jest to tak wspaniała książka jakoś nie jest o niej wśród wierzących głośno.. Dodam jeszcze , że książka ta jest spisem objawień Matki Bożej i Jezusa, które Valtorta miała.

(25481)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej