Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

chwila data: 06.11.2013, godz: 12:47


Beata

Jeszcze zapomniałam, gdybyś bardzo chciała i była gotowa na związek, miłość do tzw. grobowej deski to pewnie byś zaryzykowała mimo tej swojej ostrożności czy wyboru jak napisałaś kiedyś (ja to bardzo dobrze rozumiem).
Myślę, że do tej pory nie było na Twojej drodze takiego odpowiedniego chłopa, a może był ale go zignorowałaś, ale póki jesteś na tym świecie to ten świat należy do Ciebie i jeszcze możesz stracić dla kogoś głowę...a później będziesz mogła odpowiadać na swoje pytania:)

(25500)
Kasia, lat 32, e-mail: kluseczka502@wp.pldata: 06.11.2013, godz: 08:12

Szukam koleżanek które są katoliczkami wierzącymi.
Bo brakuje mi w moim otoczeniu takich koleżanek.
Mogą pisać dziewczyny i panie w różnym wieku z Krakowa i Katowic
a także z całej Polski.
Czekam na mejle.
Pogadam na tematy religijne i inne i o wszystkim o i o niczym.

(25499)
jacek42data: 06.11.2013, godz: 07:30

..:. zaufanie .:..

Jezus powiedział: Przede wszystkim szukajcie Królestwa Bożego. Nie martwcie się o dzień jutrzejszy, bo jutro będziecie mieli inne troski, a i dziś zmartwień wam nie braknie.

Mateusza 6,33.34

(25498)
Basia, lat 22, e-mail: bmmppp@gmail.comdata: 05.11.2013, godz: 23:45

Witaj Alku, jeśli chcesz porozmawiać - napisz, zapraszam.

(25497)
Artii, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 05.11.2013, godz: 18:22

Pewnego dnia Marcie Robin ukazal sie Jezus mowiac:
«To ciebie wybralem, abys przezywala moja Meke w sposob najpelniejszy
od czasu mojej Matki i nikt po tobie nie bedzie jej przezywal w
Kosciele w takiej pelni. Abys mogla przezywac ja calkowicie,
nigdy nie zasniesz, coraz bardziej postepujac w cierpieniu.
Spac znaczyloby porzucic cierpienie. Bedziesz cierpiec coraz bardziej.»

(25496)
kasia, lat 24data: 05.11.2013, godz: 17:47

Alek miałam to samo, studia i imprezy oddaliły mnie od Boga ale teraz wróciłam i jest mi lżej :)) jestem silna tą moją wiarą w Niego :)

(25495)
chwila data: 05.11.2013, godz: 11:32

Beatka Beatka

Z tym pomaganiem to wiem ciężko jest, sama też za bardzo emocjonalnie podchodzę i wiem że nie zawsze da się komuś pomóc, czasem można mieć dość, ale moim zdaniem lepiej zacisnąć zęby i próbować...patrzę na to w ten sposób, że co by się stało gdyby Pan Bóg zostawił wszystkie zabłąkane owieczki samym sobie, może nie wszystkim da się pomóc, może niektórzy nie potrafią przyjąć pomocy, może podejmują właściwych decyzji, ale najpierw jest szansa, jest wyciągnięta pomocna dłoń, a później cóż pan Bóg dał nam wolną wolę...dlatego zawsze warto próbować komuś pomóc, bo jak piszesz może ktoś potrzebuje właśnie takiej Beaty, która stara się znaleźć złoty środek...

Czy kobieta powinna/ może być sama? I być szczęśliwa...jak wiesz każda i każdy najlepiej wie to po sobie...Szczęście jak dla dzieli się na dwie strony...jedna to stan emocjonalny budowany poprzez otaczający świat a druga strona to wewnętrzny stan ducha... no ale nie można tu oddzielać jednak umysłu a umysł mówi, że ...To zależy jak się czuje sama ze sobą, czy ma dobrą pracę, pieniądze, czas na realizację zainteresowań, na pewno bez spraw materialnych będzie bardziej zgorzkniała, kobieta samotna powinna mieć za przyjaciół takież same samotne osoby, bo z nimi będzie łatwiej...mają więcej czasu, żeby pogadać, razem wyjeżdżać, itp. Może mieć do towarzystwa zwierzęta i z tym wszystkim może być szczęśliwa a może nie być...
A można mieć męża, dzieci i to wszystko i tez nie być szczęśliwą kobietą...zrozumieć kobietę trudna sprawa, czy my kobiety zawsze rozumiemy same siebie;)
Dziecko...o ile się je bardzo chce... nie należy łączyć urodzenia dzieci z tym czy będzie łatwo czy trudno, bo wiadomo że nie będzie to sama sielanka, ale uśmiech dziecka, każde mamo wynagradza cały trud rodzicielski...koszty emocjonalne na pewno duże, tak samo jak koszty utrzymania, ale żyjemy tylko raz i nie przeliczajmy istnienia dziecka...

Uczucia powinny iść w parze z rozsądkiem, zwykle bywa tak że same uczucia gubią ludzi a sam rozsądek np. powoduje, że związek jest taki hmm... bez czułości

(25494)
Piotr, lat 28, e-mail: naviter@interia.pldata: 05.11.2013, godz: 10:24

Droga Beato!
Zadajesz dobre pytania, ale trudno się na nie odpowiadać, bo każdy na swojej drodze zmaga się z nimi, że tak to ujmę, indywidualnie.
Gdy np. pytasz, czy rezygnować z pięknych uczuć, to każdy ma być może trochę inne wyobrażenie co do przeżywania tych uczuć.
Wielkie zakochanie, serducho, które szybciej bije, poczucie wielkiej radości ze wspólnego oglądania gwiazd na niebie - tak, to są te piękne uczucia. Czy należy z nich rezygnować, gdy zakochamy się trochę nierozsądnie? Ha, chciałbym znać odpowiedź, ale pewnie nie powinienem jej formułować w oderwaniu od konkretnych okoliczności.
Czy kobieta może czuć się szczęśliwa jako osoba żyjąca w pojedynkę? Tak, może, ale znowu, rozumiem, że droga do odkrycia tego poczucia szczęścia jest trudna, nasączona łzami, które płyną w długie samotne wieczory, gdy nie ma się do kogo przytulić.
Co do rozmawiania z ludźmi w trudnych związkach - mam podobne problemy co Ty. Często nie wiadomo, co mówić. Świetne, zachwycające zdawałoby się pary się rozchodzą. Dlaczego? Z mojego doświadczenia wynika, że przyczyną są niespełnione oczekiwania. Kobieta chce poczucia bezpieczeństwa, ale jak sama nazwa wskazuje, jest to tylko "poczucie". Bezpieczeństwa jako takiego nie da się zapewnić. A potem zostaje rozżalenie, że miało być inaczej.
Często mi chodzi po głowie problem kryzysu męskości. Faceci, by zdobyć serce kobiety roztaczają wokół siebie taką atmosferę pewnego siebie, silnego faceta, który zapewni kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem, czy ludzie w związku nie powinni trochę zmienić optyki. Zamiast mówić: będzie nam razem dobrze bezpiecznie i wygodnie, powinni sobie powiedzieć uczciwie, że będą ze sobą do końca życia nawet jeśli będzie im źle, niedobrze, niewygodnie i biednie.

W przeciwnym razie już na samym początku lepiej zaniechać budowania związku, by potem nie mieć niespełnionych oczekiwań.
Gdy kobieta z różnych przyczyn czuje się źle w związku, czasem trzeba przytulić, przeczekać, otoczyć silnym ramieniem. Ale nie obiecywać na siłę, że wszystko się nagle zmieni. Szczęście wymaga cierpliwości.

(25493)
jacek42data: 04.11.2013, godz: 18:12

..:. miłość .:..

Apostoł Jan napisał: Miłość Boga do nas okazała się przez to, że posłał na świat swego jedynego Syna, abyśmy dzięki Niemu żyli. Nie na tym polega miłość, że my pokochaliśmy Boga, lecz na tym, że On nas kocha i posłał swego Syna, aby się ofiarował na przebłaganie za nasze grzechy.

1 Jana 4,9-10

(25492)
Beatadata: 04.11.2013, godz: 12:35

do Chwila
oczywiscie zgadzam sie z Toba , trzeba pomagac. Wlasnie kolejne malzenstwo mam oboje do mnie sie żalą i nawet juz mowia o uniewaznieniu po 5 latach!. to jest dla mnie trudne bo ja wszystko przezywam za bardzo, doradzam jak umiem zeby sie ratowali, troche podsuwam dobrych kompetentnych ludzi , moze teraz potrzebuja mnie a nie doradców ktorzy sie pojawili typu: zostaw ją z dzieckiem!. Moze dobrze ze ja nie wyszlam za mąż?
czy kobieta powinna być sama? i może byc szczęśliwa? czy raczej powinna wyjść za mąz urodzić dzieci wbrew temu czy bedzie to łatwe czy nie i ile to będzie ją kosztować. czy uczucia są ważne czy rozsądek i trzeba zrezygnować z pięknych uczuc na rzecz stworzenia rodziny po prostu z rozsądku?

(25491)
chwila data: 04.11.2013, godz: 11:53


Spokojny

Dodam jeszcze, że oczywiście czytając BB każdy może mieć swoje wrażenia i takie jak napisałeś... ale oprócz tego co napisałam, że trzeba wziąć pod uwagę sytuację i stan danej osoby, stan emocjonalny osoby piszącej i też to, że chociaż dziwnie brzmi tekst o zachowaniu, może BB nie zawsze była w porządku dla własnego taty, może nie poświęcała mu czasu przez lata, może prowadziła zbyt rozrywkowy tryb życia, to tylko przykłady a teraz w obliczu ciężkiej choroby zdała sobie sprawę, że może nawet odejść z tego świata i może to jest język wyrzutów sumienia, może panika, ale chyba to nie jest nic złego, wydaje mi się, że lepsze takie nastawienie niż obojętność, wymawianie się brakiem czasu itp. a przecież ten rodzic płodzi, rodzi, pielęgnuje i wychowuje a przede wszystkim kocha, dla rodzica każde jego dziecko czy ma lat 5 czy 55 zawsze jest jego dzieckiem zawsze będzie się interesował, martwił i chyba powinno być odwrotnie i nie ma nic dziwnego w nazewnictwie zdrobniałym a ciepłym i z miłością

(25490)
chwila data: 04.11.2013, godz: 11:25


Spokojny

Nie każdy, ja się nie zgodzę...cóż ma wiek do bliskiego związku emocjonalnego...czy lepiej mówić ojciec i matka i nie troszczyć się o ich zdrowie, bo każdy jest dorosły...czy jak jesteś lub będziesz w związku np. małżeńskim to by znaczyło że kochasz ta swoją drugą połowę ponad wszystko...czy choć raz nie powiesz do żony zdrobniale imieniem np. zamiast Baśka Basieńko, czy choć raz nie użyjesz zdrobniałego nazewnictwa zwierzęcego typu kotku, żabko...czy według ciebie nie wypada bo jesteście dorośli, dojrzali? Troska o drugą osobę, bliską sercu i jej nazewnictwo i właśnie takie zdrobniałe nazewnictwo chociaż może wydawać się dziecinne, tak naprawdę świadczy o wielkim przywiązaniu, szacunku i miłości...a dziecinne czy nastolenie zachowanie to tych którzy ukrywają swoje prawdziwe uczucia i odczucia, bo się wstydzą albo uważają się za twardzieli, tylko to jest śmieszne, bo Pan Bóg w ciągu sekundy może pokazać im ich wielkość czyli małość

(25489)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.11.2013, godz: 21:44


SZCZESC BOZE!

Francuzi doszli do wniosku ze nie potrzebuja kosciolow, wiec je burza :(
Stwierdzili ze skoro jest malo ksiezy, wiernych tez nie wielu to po co zajmuja miejsce, wiec je burza.
Domyslam sie ze na to miejsce wybuduja islamskie meczety.
Jejku, do kad my idzimey... :( :( :(

Oto filmik z takiej akcji, jednej z wielu, na YOU TUBE, wklej:

Démolition de l'église Saint-Jacques d'Abbeville

Albo jeszcze mocniejszy :

Démolition de la nef de l'église Saint-Jacques

Zapraszam tez do "GOSCIA NIEDZIELNEGO" z dnia: 27 pazdziernika, str 31.

PS. I pomyslec ze konczy sie wlasnie "ROK WIARY" do 24 listopada tego roku.

Z POZDROWIENIAMI!

Artek

(25488)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.11.2013, godz: 21:18

Witam

Bardzo proszę o modlitwę za zmarłych z mojej rodziny:

+ Czesława Kozłowska zd. Iwanicka ( Babcia )
+ Maria Bednarska zd. Majchrzak ( prababcia )

Za modlitwę za ich duszę bardzo serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam
Łukasz

(25487)
Beatadata: 03.11.2013, godz: 20:10

Chwila
chyba mnie nie zrozumiałas. Rozumiem ze trzeba wesprzec wysłuchać pokrzepić ale.. nie można przeżywać problemów wszystkich znajomych dookoła cierpiących a wiesz ze takich ma się wielu..., Każdy czlowiek ma ograniczone możliwości psychiczne i całego miasta czy tylko osiedla z problemami nie udźwigniemy,a w szczególności gdy z danym problemem jeszcze sie nie spotkaliśmy,
Jak mówisz najlepiej rozmawiać z kimś kto przeżył podobną sytuację, i rozumie co przyżywamy, jak śmierć, kryzys małżenski.. a co innego depresję, samotnosc czy cierpienie bo tego prawie każdy w zyciu doświadczył. A wysłuchiwanie o problemach małżenskich prze osobe samotną jest bardziej szkodliwe niż coś znaczy.Potrafi solidnie zniechęcić do małżeństwa i ustawia w wykrzywionym zwierciadle ten sakrament. W dodatku wysłuchuje sie jednej strony, to nie ma obiektywizmu. Te osoby powinny najp pomyslec o tym co chca powiedzieć jaki to może mieć wpływ na inne osoby.... Jemu ulży ze się wygada? a jaki niesmak zostawi.. czasem niszczący..o relacjach przyjacielskich nie wspomne jak tamta osoba "obgadana" na ciebie podejrzliwie patrzy..wspierać trzeba tylko jeśli się da ROZSĄDNIE bo zamiast tego, mozna wszystko schrzanić.. i pość przysłowiowo z torbami..

(25486)
Alek, lat 22data: 03.11.2013, godz: 17:31

Cześć,
w sumie nie do końca wiem, czemu tu piszę, nie czuję jakiejś potrzeby poznania kogoś, nie jestem samotny, ale po prostu oddaliłem się nie tyle od Boga, co Kościoła w ostatnich latach i wszedłem na tę stronę, by poczytać wpisy ludzi, którym jest lżej, ponieważ są z Bogiem mocno związani... od momentu rozpoczęcia studiów prawniczych cała ta duchowość we mnie zgasła, imprezy, alkohol, nowe znajomości skutecznie uelastyczniły mój kręgosłup moralny. Teraz to wszystko przestało mnie bawić, wypaliłem się z uczuć, emocji, czegoś mi brakuje... Mimo młodego wieku może znajdzie się ktoś w podobnym etapie życia i podzieli się doświadczeniem.

(25485)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.11.2013, godz: 14:31

"Cierpienie jest wielkie pod warunkiem, ze potrafimy cierpiec
w sposob swiety.
Cierpienie nabiera wartosci takiej, jaką mu nadaje ten, kto cierpi.
Obysmy nie cierpieli na prozno, to zbyt smutne...
Obysmy cierpieli dla Boga i dla dusz..."
Marta Robin

(25484)
Xdata: 03.11.2013, godz: 00:07

jacek42

Widzisz, znów muszę zakłócić tę-jakże wymowną-ciszę;znów muszę przerwać to milczenie, w którym-tak głęboko-byłem pogrążony;znów muszę twardo stanąć na tym łez padole...Przyznaję-robię to bardzo niechętnie, ale-z drugiej strony-jestem zmuszony to zrobić, nie mam wyjścia.Chciałem to uczynić już wcześniej, jednak zawsze wycofywałem się, nie chcąc zawracać Ci głowy, nie chcąc Cię niepokoić i stawiać w sytuacji, w której-gorąco poproszony o odpowiedź na pewne pytanie(publicznie)-nie będziesz mógł nie odpowiedzieć-chociażby przez samą grzeczność...Teraz jednak przełamałem się i zdecydowałem, że-w końcu-to właśnie do Ciebie zwrócę się z tą swoją prośbą; teraz powiedziałem sobie:"dość szukania, dość tracenia czasu..."
"Dość szukania"kogoś takiego, jak Ty-kogoś wyjątkowego, nieprzeciętnego;kogoś"stojącego wyżej"(już teraz); kogoś-tak bardzo-uprzywilejowanego duchowo, ponieważ nie ma to sensu, gdyż-mimo długotrwałych i intensywnych poszukiwań(nawet ze świecą w ręku)-nie natrafiłem na jakikolwiek, najmniejszy nawet, ślad takiej osoby, a co jak co, ale szukać to ja potrafię, a zwłaszcza-wyszukiwać...Tak więc pozostałeś tylko Ty.Wiem-może gdzieś tam jest jeszcze ktoś taki, gdzieś daleko-i głęboko ukryty, "uśpiony..."Być może..
Pytanie moje jest...A, zapomniałem, muszę Ci wyjaśnić, skąd wiem o tym Twoim nadzwyczajnym uprzywilejowaniu duchowym.Dowiedziałem się o nim stąd właśnie, z tego forum, bo co prawda nie jestem tu już tu aktywny, ale akurat Twoje wpisy to lubię czytać-oj, bardzo lubię...I tak, czytając sobie(no, bo komuż innemu?), natrafiłem na wpis, w którym to postanowiłeś się ujawnić; postanowiłeś odkryć przyłbicę, zrzucić maskę i stanąć w całej okazałości i...chwale..I.."chwale"(Cię za to)..
Wiem, że powiesz-zapytasz:"A cóż jam takiego tam wyrzekł?"Racja, możesz nie pamiętać, to znaczy-możesz(tak w pierwszej chwili), jak to mówią-nie skojarzyć, więc przypomnę Ci.Powiedziałeś(tak-właśnie Ty to powiedziałeś), że jesteś powołany do tego, by szerzyć, by głosić, idee ekumenizmu; że jesteś"naznaczony..."Mówiłeś też, iż już od dawna(nawet-"dawien dawna"(a może i wcześniej?), od młodości, czyli-"od młodego, "(i "małego")-czułeś w sobie tę wyjątkową, niewytłumaczalną siłę; tę przedziwną moc...I jeszcze to "światło.."Właśnie:czy mógłbyś wyjaśnić to wszystko trochę precyzyjniej, rzucić jakby więcej światła-zwłaszcza na to wspomniane" światło...?"
Byłbym wdzięczny, jednak nie nalegam, bo to nie jest to pytanie, które chcę Ci zadać...Nie możesz się go doczekać?Cierpliwości...
Wiesz, zaczynam Ci zazdrościć tej...duchowości, mówiąc tak ogólnie...Ależ to musi być uczucie, gdy człowiek prowadzony jest przez Ducha św. i gdy ma on(ten człowiek)100-procentową pewność tego...Nie wiem, czy to dobre porównanie, czy odpowiednie, ale tak sobie myślę, że taki człowiek to czuje się poniekąd, jak ten pies prowadzony na smyczy...Nie, nie-nie o to chodzi, że mu źle-wręcz przeciwnie!Taki pies to z radością daje sobie tę smycz założyć, bo wie, że za chwilę będzie mógł sobie polatać, że wyjdzie z panem na spacer..Tak się już do niej przyzwyczaił, że nie wyobraża sobie, by mu ją zdjąć, nie chce tego, w ogóle nie myśli o tym.Podobnie jest z Tobą, prawda?Ty już tak przyzwyczaiłeś się do tego prowadzenia przez Ducha św., tak się już z nim-że się tak wyrażę-"zrosłeś, "że teraz to Ty i ON to już jedność, a właściwie-jednia...
Rozumiesz w tej chwili, dlaczego to akurat do Ciebie postanowiłem zwrócić się z prośbą o pomoc, prawda?A więc pytanie moje jest takie:"Jak żyć, drogi Jacku, jak zyć...?"
Żartowałem, chociaż niezupełnie..Widzisz, mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić.Od pewnego(właściwie-dłuższego już)czasu dręczy mnie myśl(albo-wątpliwość):czy ja dobrze robię trzymając w domu święte obrazki, figurki i..."takie tam"...rzeczy...?Może i bym Ciebie nie pytał, ale niedawno(może z 10 dni temu)rzuciłeś tu taki oto cytat z Pisma św:"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby, ani żadnego obrazu, tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią."
Kiedy to przeczytałem, i kiedy-od razu-pomyślałem o tym Twoim "powołaniu,"o tym, że Ty i Duch św.to jedno i to samo-można tak powiedzieć, to-z miejsca, od razu-wiedziałem, że sprawa zostanie wyjaśniona-i to raz na zawsze...No bo kto, jeśli nie Ty, może pomóc to rozstrzygnąć?No, sam powiedz...?
Pytam zatem:czy-zgodnie z Twoją sugestią-wystarczy te obrazy, figury itp., po prostu wyrzucić na śmietnik, pozbyć się ich, czy może należałoby ten proces, to"oczyszczanie, "jakoś..."okrasić...?"
No, mam tu na myśli, czy może-tak" dla pewności"-jeszcze, np.opluć, podeptać...?Jak myślisz?Na pewno wiesz, bo pewnie sam to już robiłeś, i innym doradzałeś...
Myślę, że masz też doświadczenie, jak postępować z figurami Matki Bożej, stojącymi przy drogach, gdzieś, np., blisko miejsc zamieszkania?Pytam o to, ponieważ taka figura znajduje się blisko mojego domu, i kiedy tak obok niej porzechodzę to czuję...Nie muszę mówić, sam dobrze wiesz przecież...Ja myślałem o rozwiązaniu radykalnym, ale obawiam się reakcji ludzi...No wiesz-głupi, ciemny lud, zwodzony przez tych...Sam wiesz przez kogo..No tak, obrzucam epitetami tych biedaków, a przecież byłem kiedyś, taki, jak oni-taki ciemny, taki głupi, taki omamiany, zwodzony w tych ich..., no przecież wiesz(i ja wiem)...Otrzymałem jednak tę łaskę-jako jeden z nielicznych zapewne-że poznałem Ciebie, i dzięki temu-"zrozumiałem..."(i-"pojąłem")..
A, jeszcze jedno..Co do rzeźb, figurek, obrazków, rożańców etc., to sprawa jest dość prosta, że tak to ujmę, ale z krzyżami?I tu mam kłopot, bo jakoś nie mogę zdjąć krzyży, które mam w domu i wyrzucić-byle gdzie, a przedtem jeszcze sprofanować, no wiesz-tak"dla pewności..."
Nie wiem, co robić..?Naprawdę-nie wiem...
Od czego jednak mam Ciebie?Człowieka(chyba jeszcze wciąż człowieka), który WIE ?
Wie..."co i jak?"
Należy zrobić, oczywiście...?

(25483)
.data: 02.11.2013, godz: 22:18

witam.
polecam strony internetowe do czytania książek religijnych.
http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2011-05/20_szatan.pdf
oraz o Maryi
http://www.oredzia.strefa.pl/booki/mistyczne_miasto_boze.pdf

(25482)
Agusia, lat 22, e-mail: agata_1818@wp.pldata: 01.11.2013, godz: 17:29

Polecam do przeczytania książkę Marii Valtorty Poemat Boga-Człowieka. To wspaniała lektura dla tych którzy pragną lepiej poznać życie Swiętej Rodziny; bardzo szczegółowe opisy i rozmowy Maryi z Józefem , Jezusa z apostołami i wiele wiele innych. Dzięki temu można lepiej wyobrazić sobie jak żył Jezus, wiele wydarzeń z Ewangelii jest rozbudowanych, także inne nie znane z ewangelii cuda i fakty. Jest to książka wzruszająca i pełna Miłości Boga do człowieka. Czytając tą książkę rodzi się pragnienie stawania się lepszym, czuje się Bożą Miłość. Bardzo gorąco polecam tę lekturę, tym bardziej że mimo tego, że jest to tak wspaniała książka jakoś nie jest o niej wśród wierzących głośno.. Dodam jeszcze , że książka ta jest spisem objawień Matki Bożej i Jezusa, które Valtorta miała.

(25481)
Spokojny do B.B,lat 37data: 01.11.2013, godz: 06:36

Twój wpis brzmi conajmniej dziwnie, tym dziwniej że masz już 37 lat i treść wpisu brzmi jakby pisała nastolatka,każdy się chyba z tym zgodzi

(25480)
Piotr, lat 28, e-mail: naviter@interia.pldata: 31.10.2013, godz: 23:31

Droga Edyto.
Samotność może być inspirująca. Skup się na tym, co lubisz, co umiesz, co daje Ci radochę i rozkoszuj się teraźniejszością.

Wiem, wymądrzam się.

(25479)
chwila data: 31.10.2013, godz: 15:29



Klaudia l.33

Moim zdaniem żałobę trzeba przeżyć w sposób jeśli można tak określić - dla siebie najlepszy, nie przejmować się tym co pomyślą inni, można rozmawiać, płakać a nawet, krzyczeć, żeby wszystko z siebie wyrzucić, można mieć huśtawki nastroju, bo taka jest żałoba...każdy człowiek ma inny czas żałoby, nie można powiedzieć, że jest to pól roku czy rok, bo niektórym potrzeba trzy lata czy więcej...należy jednak się pilnować...dlatego pisałam że warto rozmawiać z kimś, bo ten ktoś też będzie na nas zwracał uwagę, żeby nie doprowadzić się do stanu leżenia i patrzenia w sufit...a z czasem właśnie jak trochę te emocje już opadną można iść na kawkę i rozmawiać nawet tylko o pogodzie... i w końcu cieszyć się życiem, swoim życiem które mimo wszystko jest, chociaż jak odchodzi najbliższa osoba czujemy się jakbyśmy umarli sami...można odkryć w sobie jakiś ukryty talent, można przelewać swoje myśli na papier, można pisać bloga, można malować, śpiewać, robić jakieś dzieła artystyczne, pomagać innym ludziom, zwierzętom, aby poprzez to pomóc samemu sobie

(25478)
chwila data: 31.10.2013, godz: 14:56



Klaudia

Beata dobrze radzi, kieruj swoje myśli do Maryi, sama tak robię kiedy mi źle, ale różnie bywa...czasami osoby pogrążone w żałobie tak żle się czują, że już więcej nie zniosą swojego bólu, żalu, rozpaczy, czują że się duszą i modlą się o odebranie tego wszystkiego a to nadal jest...zastanawiam się czy to wola Boża, czy tylko niemoc ludzka...
Mi też się nie podoba jak ktoś mówi, że ktoś stracił rodzica jak miał np. 7 lat a czyjś rodzic żył dłużej, ale to co ta osoba ma się wyzbyć emocji, żalu, bólu, dla niej w tym czasie stała się tragedia, oczywiście osobie dorosłej jest łatwiej, sama zatroszczy się o własne życie a dziecko które zostaje samo lub ma tylko jednego rodzica ma gorzej, ale dlaczego ludzie chcą umniejszać w danym czasie czyjś ból...nie pojmuję tego...
Rozmawianie z kimś o śmierci, o swoim bólu...oczywiście nie należy ludzi zadręczać swoimi sprawami, ale z drugiej strony nie możemy tego dusić w sobie, nie możemy z tymi emocjami walczyć sami, bo one nas zniszczą, nie wierzę w to że są ludzie tak silni, że to się na nich nie odbije i oczywiście chodzi mi o takie osoby, które były z kimś emocjonalnie bardzo związane...trzeba tylko znaleźć osoby w podobnej sytuacji, osoby które w podobny sposób przeżywały czyjeś odejście i z takimi osobami rozmawiać...i czasem nawet zwrot "wszystko będzie dobrze" przez niektóre osoby uważane za głupie może dać więcej niż zupełna obojętność innych osób...

Każdy z nas przechodzi w swoim życiu różne sytuacje, każdemu może się zdarzyć coś złego i dziwi mnie podejście Beaty, że nie powinno się o czymś mówić, że ktoś nie chce słuchać o czyichś problemach, tą osobę też może dopaść coś złego i jak będzie się czuła kiedy nie będzie mogła się tym podzielić, kiedy nikt nie będzie chciał jej wysłuchać, kiedy nie będzie miała wsparcia ...co pozostaje...pustka, niemoc, dół, depresja....Człowiek nie żyje sam dla siebie, chrześcijanin, katolik powinien wiedzieć to najlepiej...dlatego warto poszukać wartościowych, empatycznych ludzi, których nie przestraszy czyjś kolejny problem czy np. czyjaś długotrwała nawet żałoba...


(25477)
Kasia, lat 32, e-mail: rika1981@wp.pldata: 31.10.2013, godz: 14:23

Jestem niepełnosprawna w niewidoczny sposób.
Brakuje mi przyjaciółek i przyjaciół.
Szczególnie wierzących katolików.
Proszę Was o wsparcie w postaci przyjaźni mejlowej.
Kasia.

(25476)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 31.10.2013, godz: 09:52

Gdybym miala zyc drugi raz, nie chcialabym zyc inaczej. Cierpienie zblizylo mnie do Boga i cierpienie dalo mi poznac pelnie zycia. Bogu dziekuje, ze dal mi te droge, abym szla do Niego!... Smierci sie nie boje, gdyz ufam gleboko w Milosierdzie Boze. Zofia Cramer 32 lata (chwile przed smiercia)

(25475)
veroni2900, lat 33, e-mail: laluniagirl@wp.pldata: 31.10.2013, godz: 08:16

mam 33 lata szuka bratniej duszy zarowno kolezanek jak i kolegow do popisania meili a takze popisania na skeypie jestem samotna brakuje mi z kims pogadac o wszystkim i o niczym szukam ludzi do popisania pogadania w te dni jesienno zimowe mam nadzieje ze odezwa sie do mnie ludzi tacy samotni jak ja

(25474)
jacek42data: 30.10.2013, godz: 19:39

..:. przebaczenie .:..

Jezus powiedział: Kochajcie swoich wrogów, bądźcie dobrzy dla tych, którzy was nienawidzą.

Łukasza 6,27

(25473)
Beatadata: 30.10.2013, godz: 16:09

Klaudia ..masz rację, jest to straszna pustka po starcie mamy:( nic nie wydaje sie juz takie same..i boli i boli.. wszystko Ją przypomina..pragnienia odchodzą na dalszy plan..
na mnie akurat gadanie typu czas leczy rany nie działa ..tak jak ostatnio poznałam kolezanke która mi mowiła jak ktos mi mówi- bedzie dobrze.. nie martw.. się a ja tu mam syna w śpiączce i nie wiem czy sie obudzi bo jest coraz gorzej..to mnie tylko tym wkurza..lepiej zeby nic nie mówił.. bo takie pocieszenie jest do bani..na odwal sie.. choć niby w dobrej wierze to nie działa..

no tak jakos jest, uciekamy od cudzych cierpien...bo jesteśmy bezradni.. i nie wiemy jak sie mamy zachować.. czy mamy sie czuć winni ze nas to nie spotkało? dołuje nas czyjes cierpienie.. boimy sie ze nas to samo spotka..ciągnie do ludzi radosnych, a smutnych chciałoby sie omijac z daleka.. bo mamy za malo radosci na co dzień... ale każdy ma w życiu czas radości, i czas łez, czas kompletnego dna, depresji..samotności i braku srodków do życia... i jest to indywidualny krzyż każdego..z którym musimy sie zmierzyć. Nie można porownywać sie do innych.

Ja jestem typem ktory wolałby sam znosic załobę w swoim czasie.. niz szukać zrozumienia .. ktore na mnie w tym czasie by nie działało, ani nie chciałabym na siłe tym cierpieniem kogos obarczać.. chyba ze jest mąż, dziecko..to inaczej..cierpi się wspólnie..
Klaudio nikt nie może zabrać tego bólu..bo nie ma takiej mocy.. musisz przecierpiec i przeżałować tyle ile potrzebujesz i pudrowanie przez innych jak piszesz nie ma sensu. Mozesz chodzić na grób, rozmawiać, wspominać.. wypłakiwać się. Ale tez jak masz koleżanki to po jakims czasie żałoby warto pójść na kawę, tak mi się wydaje by nie wpaść w taki dół dołowania się bo życie stanie sie udręką.
A przecież mamy dalej żyć.. cieszyć się dniem, porą roku, śpiewem ptaków, przyrodą..słońcem.. i dobrą nowiną, bo życie sie nie kończy.
bacz na to abyś w sercu nie miała rozżalenia że Ciebie to spotkało a inni się śmieją, podróżują i nie mają zmartwień. To jest złudne.
Ja chyba szukałabym natchnienia w książkach i piśmie św.. mszy św.. i pozwoleniu sobie na bycie w ciszy, bo nie można uciec od tego cierpienia jakim jest strata najblizszej osoby.
moja koleżanka nie raz mówi ze jej matka zmarła jak miała 13 lat..a inni maja matki i czuć w jej głosie gorycz. Ale czy to ode mnie czy od kogokolwiek zależy?
Czasem miałam dosc sluchania dookoła o smutkach, nieudanych małżeństwach kolezanek i dołowania się ich problemami.. bo sama tez je mam. Potrzebuje tez ludzi radosnych silnych by się umacniać i podnosić.
Dlatego swoimi problemami staram sie nie obarczać, nie narzekać a jak jest mi z tym bardzo zle to znosze je tylko z Jezusem sam na sam..bo któż mnie tak zrozumie jak ON? syty głodnego nie zrozumie...

Klaudio w tej chwili moze CI pomoc przetrwac załobę tylko Maryja która straciła syna..Jezus ktory tez miał uczucia i zapłakał nad Łazarzem.
Wszystko oddawaj na modlitwie, przed obrazem Maryi... i duzo rozmawiaj z mama jakby była obok.. jakby tylko była niewidzialna. Zapewne ona nie mniej sie martwi teraz o Ciebie, chce bys normalnie żyła i była szczęśliwa. Słuchaj mszy przez internet o uzdrowienie np czatachowa.pl
jak trwoga to do Boga ale czasem czlowiek nic nie może.. zostaje tylko Bóg..

(25472)
Kasia, lat 32, e-mail: rika1981@wp.pldata: 30.10.2013, godz: 11:52

Jestem w niewielkim stopniu niepełnosprawna.I czasem samotna.Nie ma nikt ze znajomych ostatnio dla mnie czasu.
Szukam tutaj przyjaźni mejlowej.
Czekam na koleżanki i kolegów z całej Polski
i zdrowych i niepełnosprawnych.

(25471)
Edytadata: 29.10.2013, godz: 21:34

Nie wiem jakiego rodzaju wpis można tu zamieścić. Jestem bardzo samotna, może jest ktoś tak samo samotny jak ja, bratnia dusza?

(25470)
Klaudia, lat 33data: 29.10.2013, godz: 17:23

Beata
Chwila

Słowa od Was daja trochę ulgi. Zadziało się tyle, że chciałabym oddać część komuś. wszystko razem jest bolesne. bardzo bolesne. z obawami jestem na "ty", nie potrafię sobie miejsca znaleźć. każdego z nas to czeka, czas leczy rany, ułoży się , rana musi przyschnąć itd. Ludzie chcą zakrzyczeć i zapudrować ból, łzy, źle im patrzeć na smutne oczy, na cierpienie w nich, źle słuchać o nieporadności podczas doświadczenego cierpienia, w rozłące z bliską osobą trwającej do końca własnego życia. inni jeszcze mówią o Chrystusowym wieku, bo mam 33 lata... i...? pustka
...też doznałam zranienia, marzyłam o rodzinie, dziecku. O krok od tego doznałam porzucenia. teraz fizycznie, mentalnie, i duchowo odczuwam brak, pustkę i aż czasem boje się pragnąć, ale po cichu gorąco pragnę, w samym środku serca, tuż obok tej rany po stracie Matki. Prawdą jest, że Miłość jest też cierpieniem. do granic niemożliwości.

(25469)
Klaudia, lat 33data: 29.10.2013, godz: 17:03

Beata
Chwila

Słowa od Was daja trochę ulgi. Zadziało się tyle, że chciałabym oddać część komuś. wszystko razem jest bolesne. bardzo bolesne. z obawami jestem na "ty", nie potrafię sobie miejsca znaleźć. każdego z nas to czeka, czas leczy rany, ułoży się , rana musi przyschnąć itd. Ludzie chcą zakrzyczeć i zapudrować ból, łzy, źle im patrzeć na smutne oczy, na cierpienie w nich, źle słuchać o nieporadności podczas doświadczenego cierpienia, w rozłące z bliską osobą trwającej do końca własnego życia. inni jeszcze mówią o Chrystusowym wieku, bo mam 33 lata... i...? pustka
...też doznałam zranienia, marzyłam o rodzinie, dziecku. O krok od tego doznałam porzucenia. teraz fizycznie, mentalnie, i duchowo odczuwam brak, pustkę i aż czasem boje się pragnąć, ale po cichu gorąco pragnę, w samym środku serca, tuż obok tej rany po stracie Matki. Prawdą jest, że Miłość jest też cierpieniem. do granic niemożliwości.

(25468)
B.B, lat 37data: 29.10.2013, godz: 13:13

BARDZO PROSZĘ O WYZDROWIENIE MOJEGO TATUSIA.O JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZY.BŁAGAM.OBIECUJĘ POPRAWĘ SWOJEGO ZACHOWANIA.TAK BARDZO GO KOCHAM.PROSZĘ POMÓZ .DZIĘKUJĘ.TOBIE SKŁADAM MODLITWY I OBIETNICE

(25467)
Beatadata: 29.10.2013, godz: 10:04

nie czytajcie ksiazek Paulo Coelho, ksiadz znajomy egzorcysta mówil ze to jest new age i zagrozenie duchowe.

(25466)
jacek42data: 28.10.2013, godz: 18:05

„Celem Pana dla całego kościoła, który może być zrealizowany przez niewielu jest to, by pozostał świadectwem życia, które zwyciężyło śmierć, i będzie zwyciężać śmierć do końca. To jest cel i to jest pytanie życia. Świadectwo Jezusa jest zawsze związane z powstaniem z martwych. On żyje przez moc która zwyciężyła śmierć.”

„Czy płomień pali się, tak jak na początku? Świadczymy, że Jezus żyje i jest zwycięzcą nawet nad ciemnym i śmiertelnym tłem świata. Kościół jest tutaj, jako świadectwo życia i przez nasza obecność musimy dowodzić, że Bóg wzbudził Jezusa z martwych. Jest to zadanie obecnego dnia i godziny. Jest to sprawa życia i śmierci w duchowym znaczeniu.

(25465)
Beatadata: 28.10.2013, godz: 10:10

do Dawida
czasami cierpienie jest łaską..jest potrzebne..dla oczyszczenia, umocnienia wiary.. dla zaufania Bogu, przyjmijcie to cierpienie jako dar..nie tylko jako cos czego trzeba sie natychmiast pozbyc, modlcie sie o siłe.. o zdrowie ale ze spokojem, cierpliwością, dajac Bogu czas.
Tez miewam rozne bóle..dlatego wiem ze usilna modlitwa o zabranie bólu jest wieksza frustracją i niepogodzeniem się do końca z cierpieniem. Najpierw mówcie Bogu tak.. a ON już sam zadziała.. w rózny sposób, nieoczekiwany, przez kogoś, księdza , lub nawet przez medycynę.
Ofiaruj to cierpienie Jezusowi za grzeszników a bedzie to wielki dar dla Pana Boga, którego ON potrzebuje. Resztę zostawcie Bogu, a przyjdzie pociecha, ratunek, ukojenie a moze nawet uzdrowienie...
Mnie pomocna była nowenna do o.Papczyńskiego z namaszczeniem, wtedy naprawdę ból ustąpił. Czekałam na to prawie pół roku. Wiem ze to miało sens..

(25464)
jacek42data: 28.10.2013, godz: 07:30

witam
Artii
Masz racje :Kto umie dobrze czynić, a nie czyni grzeszy. Jk 4,17
Tak jeżeli idziesz za Jezusem niesiesz krzyż swój i należysz do niego i nie czynisz tego co pochodzi od Niego to grzeszysz:
1) A był człowiek z faryzeuszów imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. (2) Ten przyszedł do Jezusa w nocy i rzekł mu: Mistrzu! Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był. (3) Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. (4) Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? (5) Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. (6) Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. (7) Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.Ew. Jana 3:1-36 całość
Widzisz Jezus powiedział wyrażnie, wtedy będziemy wiedzieli, że jest to dobre i pochodzi od Niego.Bo jeżeli należysz do Jezusa nie wydasz złego świadectwa ,a jeżeli to zrobisz to będziesz wiedział że zgrzeszyłeś mamy wolną wolę.Wybór jest jeden Jezus albo Szatan?Życie albo śmierć?
Nikogo nie można porównać do Ciebie, Panie! Jesteś wielki i wielkie jest przepotężne imię Twoje! Kto nie lękałby się Ciebie, Królu narodów?
Jeremiasza 10:1-25 Całość Pozdrawiam

(25463)
Kamiladata: 28.10.2013, godz: 00:04

Beatko, napisz do mnie e-maila. Wiem że pisałaś - pytając o tatę, ale miałam formatowany dysk i nie zapisałam e-maili i wszystkie wiadomości poszły. Mam nadzieję że mnie pamiętasz...nie chcę się tu rozpisywać. Polecałaś mi O. Papczyńskiego w wiadomej sprawie.

(25462)
dawid, e-mail: dawid.adam.daniel@gmail.comdata: 27.10.2013, godz: 20:31

Błagam o modlitwę za moją dziewczynę. Ból się nasila, a ona coraz bardziej cierpi

(25461)
taka jedna, lat 26, e-mail: taka_ona87@interia.pldata: 27.10.2013, godz: 18:14

Czy granie w gry lotto jest grzechem? Nie chodzi mi o takie nałogowe granie, tylko takie gdy ktoś od czasu do czasu sobie zagra. Ja w ogóle nie gram, ale może sie skusze jak jednorazowo ;)

(25460)
Szanti, lat 42data: 27.10.2013, godz: 17:40

" KTO ŚPIEWA , DWA RAZY SIĘ MODLI " św. Augustyn

(25459)
stascha2366, lat 47data: 27.10.2013, godz: 16:29

Przenajswitsza Panienko dziekuje za wszystko co uprosilam u Ciebie do Syna Twego.
Ty wysluchalas moich prosb dala wiare nadzieje i milosc ktorej tak potrzebowalm. Wiem ze nie jestem najlepsza owca w stadzie Twego Syna ale kiedy mysle o wszystkim Ty przychodzsz mi z pomoca.
Panienko bardzo prosze o zdrowie dla mojej mamy ktora bardzo cierpi na bole nog ktore przytwarzaja jej tyle cierpienia ze nawet nachodza jej czarne mysli. Nie zabieraj jej nadzieji daj jej sile aby mogla byc jeszcze wsrod nas. A rownoczesnie prosze Cie o zdrowie dla naszej calej rodziny. Dziekuje za wszystko co dla nas zrobilas. Bog Zaplac

(25458)
Łukasz, lat 29, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 27.10.2013, godz: 16:19

Jest udało się wymienić zamki w drzwiach

(25457)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 27.10.2013, godz: 14:18

II bardzo udana konferencja już za nami. Tym razem Małgorzata Kramarz przekazywała swoją wiedzę w zakresie budowania zdrowych relacji w rodzinie. Wystąpienie Pani Małgorzaty nagrodzone zostało gromkimi brawami.

Już dzisiaj zapraszamy na kolejną konferencję, którą poprowadzi Pani Bożena Ośko a tematem będzie "Jak kochać i wymagać, czyli co mogą zrobić rodzice, by wychować szczęśliwe dzieci". 23 listopada 2013 (sobota), godz. 15.30, Milicz, KOM ul. Dąbrowskiego 3. Serdecznie zapraszamy rodziców, nauczycieli i wychowawców.

http://www.akademiarozwojurodzica.pl

(25456)
Artur "Artii" Wnęk, lat 38data: 27.10.2013, godz: 08:53

Strach jest wiekszym zlem niz samo zlo. Sw.o.Pio

(25455)
jacek42data: 27.10.2013, godz: 08:22

..:. lojalność .:..

Bóg powiedział: Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym.

Wyjścia (2 Mojżeszowa) 20,1-26 Całość

(25454)
Artiidata: 26.10.2013, godz: 14:26

Kto umie dobrze czynic, a nie czyni grzeszy. Jk 4,17

(25453)
jacek42data: 26.10.2013, godz: 08:06

(15) Baczmy więc pilnie, jak mamy postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, (16) wykorzystując czas, gdyż dni są złe. (17) Dlatego nie bądźmy nierozsądni, ale rozumiejmy, jaka jest wola Pańska.

List do Efezjan 5:1-33 Całość

(25452)
Beatadata: 25.10.2013, godz: 20:33

Klaudia 33
modl sie caly czas o dobrego męża! coraz wiecej 40 latek wychodzi za mąz i jeszcze urodzily dziecko. Moze za rok, dwa bedziesz juz mężatką? nigdy nic nie wiadomo.. Musisz gorąco pragnąć i modlić sie. Widzisz ja jestem sama ale troche z wlasnego wyboru... problem był we mnie, odrzucalam okazje, nie myslalam o malzenstwie.. bo nikomu nie ufałam. Za duzo miałam zranien. Ale nie rozpaczam.. Bóg zna nasze ludzkie biedy.
Trzeba czegos bardzo pragnąć a ja pragnęłam za słabo. Bądź dobrej myśli, ze spotkasz kogoś wartościowego i nie pozwól nigdy na zwątpienie i ospałość. Bóg daje nam pragnienia :)

(25451)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej