| jacek42 | data: 14.09.2012, godz: 21:18 |
Do X
Nie wiecie, iż przyjaźń świata jest nieprzyjaźnią Bożą?
Przetoż, ktobykolwiek chciał być przyjacielem tego
świata, staje się nieprzyjacielem Bożym. Jak 4:4
Bóg celowo tak ułożył sprawy, aby Jego lud musiał
dokonywać wyboru pomiędzy przyjaźnią i
społecznością z Bogiem, a przyjaźnią i społecznością
ze światem, ponieważ rzeczy, które miłuje Pan, nie
podobają się światu, zaś rzeczy, które miłuje świat - złe
uczynki, złe myśli, złe mowy - są obrzydliwością w
oczach Pańskich. Ci, którzy miłują je i czynią, tracą z
Nim społeczność - nie posiadają Jego ducha. "A jeśli
ktoś ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest Jego". (23050)| Beata | data: 14.09.2012, godz: 19:37 |
ona 23
widocznie ten najfajniejszy z jakis powodów jeszcze sie nie ujawnił ;] Moze jest za granicą.. może cięzko się uczy lub pracuje..
a ci fajni których spotykasz.. czy faktycznie fajni? może nie dla Ciebie.. Na dobrego faceta trzeba cierpliwie poczekać. :) Ciebie pewnie też ktoś szuka.. wypatruje w kinie i nic.. bo Ty chodzisz do innego..!
tak to jest, musi byc ten czas..ku sobie.. troszke przeznaczenia, troszkę szczęścia i własnej inicjatywy. Ale nadal rozwijaj sie, bo umiejętność współżycia w grupie i nawiązywania kontaktów to tez sztuka, może masz teraz czas na znajomości przyjaciół.. a dopiero potem przyjdzie czas na miłość. Wszystko się może jeszcze ZDARZYĆ. To nie są mrzonki :)
(23049)| X | data: 14.09.2012, godz: 18:54 |
Jacek,lat 42
O, przepraszam, bo-jak widzę-poczułeś się dotknięty, jakoś szczególnie..."ukłuty,"a to boli...Cóż, wszędzie trafiają się osoby o nieco innej wrażliwości od tej, jaką prezentują pozostali...Czasem jest ona wyjątkowo specyficzna, czasem nawet-jak by to ująć?-może:"przesadnie brzmiąca..."
Wiem coś o tym, bo sam jestem człowiekiem nadmiernie wrażliwym, który ogromnie boleje nad tym, iż ta jego delikatność, czułość(w sensie reakcji na bodźce-słowa, obrazy), czyli wrażliwość właśnie, nie jest szanowana;że nie jest brana pod uwagę, że nikt, ale to zupełnie, z nią się nie liczy...
Taki przykład:jest godzina 19.30, oglądam sobie Wiadomości, jedząc jednocześnie kolację.W pewnej chwili widzę ludzi, którzy-z dyndającymi się kikutami rąk-biegają po bieżni stadionu...Powiem szczerze:w tej chwili zbiera mi się na wymioty i kończę kolację, bo-no, nie mogę dalej jeść-tak jestem wrażliwy..
Jakże ja dziwię się tym ludziom, że pokazują te okaleczone kończyny, te ich resztki...Ja nie mógłbym tego pokazywać, wiedząc, że cały świat na to patrzy..Gdybym nie miał ręki, to założyłbym protezę, nasunął jakiś rękaw, założył rękawiczkę i dopiero się pokazał-nawet sąsiadom, tylko tak...Bo po co epatować, po co wzbudzać zdumienie, niesmak, a co wrażliwszych narażać na traumy wieczne..?
Dziwię się też tym, ktorzy to pokazują, w telewizji, na przykład...Przecież oni, ukazując tego typu kalectwo, tak naprawdę to poniżają te osoby, mają je za nic, bo przecież szybko o nich zapomną, a w ludzkiej pamięci utrwalą się jako jeszcze większe dziwadła, od których, np.na ulicy, bedą cześciej odwracać wzrok... (23048)| Marcin do Mery lat 34 | data: 14.09.2012, godz: 17:33 |
W takiej sytuacji to pozostaje leczenie+modlitwa o uzdrowienie. Pozdrawiam:) (23047)| X | data: 14.09.2012, godz: 12:54 |
chwila
Lepiej już oglądać tę telewizję niż iść do kina...W życiu nie byłem w kinie..I dobrze, bo możliwe, że zaszkodziłoby mi to, i to do tego stopnia, że mógłbym "wyjść z siebie,"że mógłbym już samego siebie nie poznać...
Niedawno przecież, kilku muzułmanów poszło do kina i co z tego wynikło?A to, że cały świat muzułmański-od Pakistanu po Maroko-zawrzał, zginęło kilka osób, a potem było coraz gorzej-i jest, i nie wiadomo, jak to się skończy?Wciąż-coraz to kolejne-amerykańskie samoloty myśliwskie, okręty wojenne startują, jakby wychodziły w bój...A wszystko z powodu filmu, wyświetlanego w kinie...Nigdy nie pójdę do kina, o nie...
Zresztą nie tylko Amerykanie, ale cały świat patrzy teraz w taki sposób, że..jedno oko na Maroko, a drugie, już nie na Kaukaz, a na Pakistan...Jakże szersza perspektywa, rozleglejszy widok...!
I jak tu nie wierzyć w słowa, że sztuka-w tym wypadku film-poszerza horyzonty... (23046)| chwila | data: 14.09.2012, godz: 12:42 |
X
W szkołach są oceny, ale przeważnie i tak dzieli się uczniów na dwie grupy najlepszych i najgorszych. A tu może jest podział na najlepszych i takich, którzy...ale czy Tobie ktoś bronił trenować i strać się być najlepszym, żeby wziąc udział w Igrzyskach?
Bo mi się wydaje, że tylko tenujesz siedzienie przed telewizorem i narzekanie, że ktoś ci cos uniemożliwia, bo jesteś średni
To sponsoruj albo znajdź sponsora dla średnich dogadaj się w MKOI i zaraz ci zrobią igrzyska (23045)| ona, lat 23 | data: 14.09.2012, godz: 11:12 |
Beata,
A co jesli ktos wychodzi z domu i nic :p
Zapisalam sie na basen, gram w tenisa, dorabiam sobie jako hostessa. Ale ci fajni faceci chyba mnie lukiem omijaja, bo jakos nie moge na zadnego natrafic:p (23044)| Beata | data: 14.09.2012, godz: 10:27 |
och X
dobrze że to napisałeś..czytając Twoje posty od dawna widze ze masz w sobie pewien potencjał..zdolność postrzegania i masz potrzebną fascynacje do tego, czego pragniesz. Nawet zazdroszczę Ci (pozytywnie) ale.. czy już wszystko stracone? to ze nie jestes najlepszy nie znaczy ze nie masz szansy, Zawsze są mistrzowie i wice i zawodnicy... żeby była rywalizacja muszą być ci słabsi.. a którzy też moga dojść wysoko..
Jeśli bedziesz probował.. przypominał się i pokazał jak bardzo sie starasz.. ktoś da Ci szansę. Oczywiscie wymaga to treningu, przygotowań, ale.. kto prze do przodu bez względu na przeszkody..osiągnie.. Powróćmy do ocalonej z piekła.. marzyła od dziecka.. miala wiele przeszkód.. a jednak..doszła.. polecam przeczytaj. Oczywiście nie wszystko jest godne naśladowania, chodzi o "cel" sam w sobie, dążenie.. Ty nie musisz isć przez bagno ... mozesz pójść normalną drogą tylko wierzyć i dążyć, jeśli Bóg widzi w tym Twoj rozwój, to nie na darmo daje Ci pragnienia. Może zacznij od czegoś małego.. a spotkasz kogoś, kto Ci dalej wskaże..Nie czuj się "załatwiony" bo ciągle jeszcze masz szansę. (23043)| Mary1020, lat 34 | data: 14.09.2012, godz: 08:37 |
Marcinie...taka wiadomość bardzo często budzi strach, przerażenie, może bunt. I w osobie chorej i wśród jej bliskich. Myślę, że choremu potrzebne jest wtedy przede wszystkim wsparcie psychiczne. Trzeba przytulić, porozmawiać. O wszystkim o czym ta osoba chce. Nie unikać tematu choroby, jeżeli ten ktoś chce o niej rozmawiać. Czasem jest tak, że osoba chora potrzebuje rozmowy o chorobie, o śmierci, a jej otoczenie ucieka przed tym tematem. Nie wmawiać na siłę, że na pewno wyzdrowieje, jeżeli rokowania są inne. A może rokowania są dobre. Na razie to "tylko" diagnoza. Dawać nadzieję, zachęcać do zaufania BOGU. Myślę, że dobrze jest zapytać osobę chorą o czym chce porozmawiać. No i zapytać też jakiej jeszcze pomocy potrzebuje. Może np. trzeba pomóc w codziennych obowiązkach, pojechać z tym kimś na badania, chemioterapię, naświetlania i.t.p. Oczywiście nie wiem jaka jest osoba o której piszesz. Każdy inaczej przyjmuje wiadomość o chorobie. I czasem też takiej osobie trudno przyjąć pomoc innych. Zwłaszcza jeśli wcześniej tej pomocy nie potrzebowała. Na pewno potrzeba dużo delikatności i wytrwałości. No i sił, zarówno psychicznych jak i fizycznych. I tego Ci życzę :) I zaufania PANU BOGU. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (23042)| X | data: 13.09.2012, godz: 23:15 |
Artii
Odniosłeś wrażenie, że pomyślałem o Tobie:"zero?"
Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką przykrość sprawiłeś mi tymi słowami..!"Słowami,"bo bo tam jeszcze było coś o jakichś"faszystach"i chyba o...Zapomniałem-nieważne...Mam nadzieję, że kiedyś, przy okazji, przeprosisz mnie za to..Właściwie to mam pewność, iż tak postąpisz, bo jeżeli nie Ty jesteś do tego zdolny, to kto?Ty, który tutaj tak bardzo wyróżniasz się wśród innych-pozytywnie, oczywiście;od którego bije jakaś nadzwyczajna dobroć, wspaniałość, wielkość-prawie że świętość...Od razu to czuje, wiesz, i nie da się tego ukryć, nawet gdybyś próbował...Więc-nie próbuj..
A zerem, to ja się czuję-szczególnie ostatnio...Do tej pory jakoś dawało się z tym żyć, ale obecnie, to już jest coraz trudniej..Dzieje się tak dlatego, ponieważ, w tej chwili, czuję się szczególnie dyskryminowany, odrzucony, pogardzany-tak jakbym był człowiekiem niższej kategorii...No, nie da się ukryć-jedno wielkie zero ze mnie...
Skąd się wzięło?A stąd, że zawsze marzyłem o tym, by uczestniczyć w olimpiadzie-w igrzyskach olimpijskich, ale, niestety, nie mogę...Zawsze pragnąłem oddychać tą atmosferą igrzysk, żyć nią, być tam obecny, uczestniczyć w zawodach;zawsze chciałem-tam,"na miejscu"-chłonąć tę wspaniałą ideę olimpijską, sycić się nią do woli, a nawet do upadłego...I kiedy teraz patrzę, jak ci biedni ludzie-bez rąk, bez nóg, na wózkach inwalidzkich, na noszach-nie, przepraszam, na noszach-to nie-startują na olimpiadzie, konkurują ze sobą, cieszą się ze zwycięstw, to chyba można sobie wyobrazić, co czuję?
Dlaczego, pytam, jestem tak dyskryminowany;dlaczego nie mam takich samych praw, jak inni; dlaczego ja-człowiek w pełni sprawny umysłowo i fizycznie-nie mam szans na udział w olimpiadzie?!Przecież nawet niewidomi mogą, a ja nie...
Dlaczego nie organizuje się olimpiad dla takich ludzi, jak ja, których są miliony, którzy są większością, tzn.takich, którzy nie są aż tak dobrzy, by startować w tej olimpiadzie dla najlepszych sportowców, ale też nie kwalifikują się do olimpiady specjalnej, czyli-paraolimpiady?Dlaczego, skoro tyle mówi się o równości, o tym, by nikogo nie odrzucać, by traktować wszystkich jednakowo itd., nie ma olimpiad dla tych"średnich,"których jest-przypominam-większość...?
Była szansa, by załapać się na paraolimpiadę, ale za późno się o niej dowiedziałem..
W tym roku bowiem zrobiono-wyjątkowo-dodatkowy test, po zdaniu którego można było jechać na paraolimpiadę do Londynu...Chętni zostali zaproszeni do takiej dużej sali, gdzie na pięciu ekranach wyświetlano 5 różnych filmów animowanych(kreskówek-dla dzieci), a na jednym tylko wywiad z żoną prezydenta-nie, niekoniecznie polskiego, bo z obojętnie jakiego kraju świata.
I teraz:osoba, która usiadła przed ekranem, na którym leciał ów wywiad-bez żadnych dodatkowych pytań, wymagań-została zakwalifikowana do kadry i jechała na igrzyska... (23041)| jacek42 | data: 13.09.2012, godz: 21:47 |
Bóg celowo tak ułożył sprawy, aby Jego lud musiał
dokonywać wyboru pomiędzy przyjaźnią i
społecznością z Bogiem, a przyjaźnią i społecznością
ze światem, ponieważ rzeczy, które miłuje Pan, nie
podobają się światu, zaś rzeczy, które miłuje świat - złe
uczynki, złe myśli, złe mowy - są obrzydliwością w
oczach Pańskich. Ci, którzy miłują je i czynią, tracą z
Nim społeczność - nie posiadają Jego ducha. "A jeśli
ktoś ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest Jego"
Nie wiecie, iż przyjaźń świata jest nieprzyjaźnią Bożą?
Przetoż, ktobykolwiek chciał być przyjacielem tego
świata, staje się nieprzyjacielem Bożym. Jak 4;4 (23040)| Marcin | data: 13.09.2012, godz: 17:57 |
U członka mojej rodziny stwierdzono nowotwór nerki typu złośliwego o czym dziś się dowiedziałem.To ktoś z kim wiążą się moje wspomnienia z dzieciństwa.Zastanawiam się jak mu pomóc,co zrobić,nie chce bezradnie patrzeć na to co się stało... (23039)| chwila | data: 13.09.2012, godz: 16:46 |
X
I kto, jak nie Ty "się naogląduje" tv
(23038)| jacek42 | data: 13.09.2012, godz: 15:38 |
DO X!!!
Abyście byli bez nagany i szczerymi dziatkami Bożymi,
nienaganionymi w pośrodku narodu złego i
przewrotnego, między którymi świecicie jako światła na
świecie, zachowując słowa żywota. FILIP.2:15;16
Obowiązkiem każdego dziecka Bożego jest aktywność
w rozsiewaniu Prawdy, sprawianie, by jaśniało jej
światło, utrzymywanie go w czystości i w stanie
ciągłego świecenia. "Czystość i świecenie" (23037)| X | data: 13.09.2012, godz: 12:35 |
Tak się zastanawiam:jeżeli znany profesor, amerykanista Zbigniew Lewicki, mówi publicznie(w TVP), że filmy, jakie są obecnie-i były wcześniej-kręcone w USA na temat zamachów z 11-go września 2001 roku, to tylko komercja, to wypowiedź ta jedynie jego samego kwalifikuje, upoważnia, daje przepustkę do udziału w paraolimpiadzie, czy też-za jednym zamachem-wszystkich tych, którzy słyszeli te słowa, a nie zaprotestowali? (23036)| Beata | data: 13.09.2012, godz: 11:18 |
polecam dobry wzruszający i głębszy film - Łaska i Miłosierdzie- o przebaczeniu dwóch policjantów..i ..
http://www.ekino.tv/film,Laska-i-milosierdzie-The-Grace-Card-2010-Lektor-PL,24890.html
uwaga!
po wejściu na ten link w oknie filmu należy najpierw nacisnąć myszką napis na zielono : player z limitem (standard)
a dopiero potem wybrać -Kliknij aby obejrzeć - czerwona strzałka
a nastepnie powinno ukazać sie /w tym samym oknie / polecenie -Odtwórz- które trzeba wybrać.
Uwaga! moze ale nie musi -ze nagle pojawi sie nowe okno gdzie bedzie informacja wyslij sms aby otrzymać kod, nalezy zamknąc to okienko nie wysylac smsa!! a wrócic do tej głownej strony i tam wybrać strzałke- play
w ten sposob mozna obejrzec ten film za darmo i bez rejestracji! (23035)| Artii do X-a | data: 13.09.2012, godz: 09:54 |
Panie "X" sugerujesz ze jestem wspolwinny wymordowaniu indian amerykanskich? Jak sie czyta Twoje czepianie sie ludzi to kazdy jest jakims zerem, conajmniej na rowni z faszystami. Czlowieku wyluzuj, uspokuj sie! Fobie mozna leczyc. (23034)| Artii, lat 37 | data: 13.09.2012, godz: 09:47 |
"Nie obfitosc wiedzy, ale wewnetrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca dusze" (sw. Ignacy z Loyoli)
(23033)| chwila | data: 13.09.2012, godz: 08:20 |
Stokrotka, Zagubiona
Ja myślę, że co by nie pisać o/do Zagubionej to ona o tym wie, tylko że zwyczajnie napotkała na swojej drodze na dół i stąd taki nastrój i takie pisanie a teraz potrzebuje właśnie tych ciepłych wpisów o jakich kiedys tu była mowa, chociaż odrobina jak to się określa i napisałam wtedy "do słuchu" jest tu również potrzebna, co wydaje mi się Ty (Stokrotko) połączyłaś wspaniale:)
(23032)
Cześć
Ja teraz bardziej poświęcam czas rodzinie , mamie no i po za tym muszę teraz pomyśleć też o sobie. Mama jest już po operacji i ja muszę jej pomagać a po za tym musi ok godz. 20:00 codziennie przez miesiąc stosować zastrzyki w brzuch . Jak wiadomo po operacji mama musi się oszczędzać i nie może wykonywać czynności tak jak pełnosprawny, ale najbardziej się denerwuję jak mama jedzie autobusem, ponieważ dobrze wiemy jak kierowcy potrafią jeździć nie umiejętnie i chaotycznie i boję się, że mama może w autobusie opaść a jest jeszcze bardzo słaba. Ja oprócz tego martwię się i zastanawiam się jak mama wejdzie do wanny i się wykapie, ponieważ ostatnie pieniądze wydałem na zakładkę na sedes i siedzenie na wannę, by jej ułatwić życie i wiem, że jej to pomaga a jeszcze odczuwa bóle po operacji i na wszystko potrzeba czasu. Mama obecnie uczy się chodzić o dwóch kolach ale jeszcze jej to za dobrze nie wychodzi, ale z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Ale zastanawiam się nad tym jak jej ułatwić wejście do wanny tym bardziej, że mama nie może za bardzo podnosić nogi by nie uszkodzić biodra i z wchodzeniem do wanny ma ogromny problem. Nie wiem jak rozwiązać ten problem. Ja w obecnej złej sytuacji materialnej nie mogę sobie pozwolić na zmianę wystroju łazienki i nie mogę sobie pozwolić na za założenie kabiny prysznicowej, ponieważ to nie mały wydatek a ostatnio nawet dostałem odmowę kredytową a trzeba też spłacić kredyty, które posiadam. Jestem też zmartwiony pracą, ponieważ cały rok pracuję bez dnia wolnego ewentualne są wolne soboty i niedziele bo mój zakład w te dni nie jest otwarty, ale po za tym nie mam innych dni wolnych i nie mogę załatwić swoich spraw w tym spraw urzędowych. Moja kierowniczka nie chce mi dać choć jednego dnia wolnego, nie chce mnie nawet zwolnić wcześniej z pracy i nawet nie chciała dać mi wolny czy zwolnić mnie wcześniej z pracy dla chorej mamy a po za tym pracuję cały rok a kierowniczka nie chce mi nawet udzielić urlopu wypoczynkowego a jak wiadomo nie jestem robotem i cyborgiem i też potrzebuję odpocząć.
Pozdrawiam
Łukasz
(23031)| jacek, lat 42 | data: 12.09.2012, godz: 21:21 |
Do X Psalm 23
Ps. 23:1-6
1. Psalm Dawidowy. Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie.
2. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.
3. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje.
4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają,
5. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich. Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się.
6. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą Przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.
(BW)
Piszesz o świecie a zapominasz o Duchu Prawdy Słowie Bożym dostępnych dla wszystkich którzy Wierzą i Ufają Panu (23030)| Stokrotka | data: 12.09.2012, godz: 17:33 |
Do Zagubionej,
Dziewczyno obudź się. To niemożliwe, żebyś niczego nie umiała. Na pewno coś umiesz. Jesteś osobą kończącą studia, socjologię- to kierunek bardzo ciekawy. Nawet jeżeli nigdy nie będziesz pracować w swoim zawodzie, to świat się na tym nie kończy. Przepraszam Cię bardzo, ale nie wierzę w to, żeby 26-letnia osoba kończąca studia, nawet jeżeli jest to słaba uczelnia, nie znała podstaw ani jednego języka obcego. Nie w dzisiejszych czasach! Ze szkoły średniej wychodzi się już z dwoma językami. Nie ważne jaki jest ich poziom, ale zawsze można jakieś podstawy łyknąć a potem to już jest w w twoich rękach, czy chcesz dany język lepiej znać czy nie. Nie musisz mieć dużych ambicji, możesz być zwykłym przeciętnym człowiekiem i też coś sobą reprezentować, mieć swoje drobne marzenia, które można realizować. Każdy ma jakieś zainteresowania, na pewno jest coś co lubisz robić. Rzym jest piękny a język włoski bardzo ciepły. Naucz się trochę włoskiego i jedź do Rzymu. Jak już tam będziesz wstań wcześnie rano i idź na Palatyn, wtedy jest tam bardzo mało turystów. Następnie znajdź odpowiednią kamienną ławeczkę i sobie usiądź w spokoju. Wtedy zobaczysz i zrozumiesz, jaki świat jest jeszcze piękny a i na ludzi spojrzysz inaczej i na siebie przede wszystkim. Poranny spacer po Palatynie zawsze dobrze działa na człowieka, sprawdzam to na sobie od czasu do czasu. Może na Ciebie też podziała, jeżeli tego naprawdę będziesz chcieć. Trzeba naprawdę tylko chcieć. Najwyższy czas, żebyś nad sobą odrobinę popracowała. Nikt za Ciebie tego nie zrobi a życie naprawdę potrafi być bardzo krótkie. Twoje też. Dobrze, że masz świadomość, że sama jesteś sobie winna. To już jest coś. To dobry początek, żeby zacząć odrobinę się zmieniać. Buon divertimento jak już będziesz w Rzymie. Trzymaj się dzielnie i głowa do góry:-) (23029)| X | data: 12.09.2012, godz: 12:18 |
Artii
Nie wiem, czy wiesz, ale ten psalm(23), którego fragment tu zacytowałeś, to ulubiony psalm, czy w ogóle-tekst, protestantów?Można to zauważyć, np.oglądając amerykańskie filmy...
A dlaczego ulubiony?Dlatego, że przywodzi im na myśl dawne czasy, kiedy to wyrzynali Indian...Szli oni sobie wtedy przez tamte prerie, wąwozy, doliny i mówili:"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie uleknę, bo Ty jesteś ze mną..."Tym złem byli oczywiście Indianie, bo przecież-jak twierdzili-"dobry Indianin, to tylko martwy Indianin..."No i szli, szli i"polowali..."
Po udanym"polowaniu,"jeszcze raz wypowiadali słowa:"Kij Twój i Twoja laska-to one mnie pocieszają,"tzn.są tym, co"przydało"się na Indian, bo jest ich znowu-o iluś tam-mniej...A może nawet uratowały życie?
Nie może zatem dziwić, że protestanci-bardzo często-z taką wdzięcznością wypowiadają słowa tego psalmu... (23028)
Jedna rzecz pozostaje zawsze, i jest ona dostepna dla kazdego:
radosc innych.... dac im troche wiecej spokoju, otuchy, nadziei,
wywolac usmiech, to wszystko jest slodka praca i nie trzeba do tego
koniecznie stac na nogach ani miec dobrego zdrowia.
Wrecz przeciwnie. Nikt inny nie zrozumie tego lepiej jak ten,
kto wiele przecierpial.
Marta Robin (23027)| chwila | data: 12.09.2012, godz: 11:42 |
aaa X
Nie interesuje mnie to kto z kim i w jakiej formie jest, bo to jest sprawa tych osób, Bóg dał wolną wolę ... pytasz czy związki to coś normalnego, czy w związkach nie ma nic złego (chyba chodzi ci o podział związki bez ślubu a małżeństwo), takie same pytania można zadać również do związków małżeńskich czy to normalne, żeby po dwóch latach małżenstwa zdradzić męża, żonę, czy nie ma w tym nic złego, czy to nie jest wręcz gorsze - że ktoś, kto ślubuje w obliczu Boga, miłość, wierność drugiej osobie do końca życia w zdrowiu i w chorobie po kilku miesiącach ma już kogoś innego?
Ludzie zwykle wszystko wiedzą najlepiej, nie wiedzą jakie sa powodu danego stanu rzeczy a wydają wyroki, a to jest sprawa tych ludzi i Pana Boga
i dla mnie koniec tematu (23026)| chwila | data: 12.09.2012, godz: 11:14 |
X
Nie prowokuj, bo to niestety jest w twoim wykonaniu żenujące...
Nie przeczytałam do końca, ba nawet do środka tej popartanej plątaniny Twojej...tak dziwnie przeskakujesz tematycznie, że nie można się połapać o co Tobie właściwie chodzi...ale Ty tez nie czytasz dokładnie a potem skutki...nie zwracasz uwagi na to co czytasz, czy ja tak często używam słowa partner, ile razy naliczyłeś? a co sa jakieś widełki, że można użyć danego słowa 5 razy a 10 już nie?
A jeżeli tak cię razi słowo partner...użyłam takiego slowa dlatego, że ta dziewczyna nie była w związku małżeńskim, mogłam użyć słowa facet, kochanek, ale slowo partner to powszechnie używane słowo dotyczące związku lub biznesie, więc nie wiem czemu to Cię kłuje i co ma wspólnego z parabankiem itd. litości (23025)
Beato, nie jestem mężatką. Oczywiście, masz rację, że nie mamy większego wpływu na różne sprawy. Także na to kiedy kogoś pokochamy, kiedy ktoś pokocha nas. Wiem, że dar prawdziwej miłości możemy dostać w każdej chwili, niezależnie od tego ile mamy lat. W tym co napisałam chodziło mi nie o to, że koniecznie trzeba założyć rodzinę, kiedy ma się te dwadzieścia parę lat. Miałam na myśli to, że mając właśnie te już ponad dwadzieścia lat dobrze byłoby już być dojrzałym i gotowym na to, żeby tę rodzinę założyć, wziąć za nią odpowiedzialność. Miłego dnia. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (23024)| X | data: 12.09.2012, godz: 01:14 |
do chwili
Co Ty masz z tymi"partnerami?"Dość często wypowiadasz to słowo, a więc chyba dałaś się już przekonać, że te wszystkie tzw.związki, z udziałem tych"partnerów,"to rzecz normalna i nie ma w tym nic złego...?
Pewnie za dużo telewizji, bo tam-wiadomo-wciąż tylko parabanki, parapaństwo, paraolimpiady, paramałżeństwa, paramoralność...?Wszystko"para,"a więc-prawie, na niby, na próbę...Gdy tak człowiek patrzy i patrzy, i słucha, to w końcu daje się przekonać, że o wszystko, co jest jedynie udawaniem, jest prawdziwe i normalne..Odniosłaś takie wrażenie, prawda?
Oglądałaś pewnie w poniedziałek Lisa(tego, co to"na żywo,"on i jego-żeby się nie pomylić-goście, a więc-bez cenzury!), który-wraz z większością swoich gości właśnie oraz ze swoją-tak zwaną-publicznością, czyli wszyscy oprócz jednej osoby(Janusza Korwina-Mikke), próbował(próbowali)wmawiać-i to nawet co inteligentniejszym widzom-że to, co odbiega od normy, nie mieści się w jej ramach(w żaden sposób), co jest inne, co wygląda inaczej, w tych ramach-tak naprawdę-też się znajduje-trzeba dać to sobie tylko powiedzieć, dać się przekonać co do tego, a-od razu-znajdziemy się w świecie prawie że doskonałym, w którym to... wszyscy wszystkich, wszyscy wszystkim, wszyscy we wszystkich...A w ogóle to będzie jedność, a ta jedność będzie mówiła już tylko jednym głosem..I braterstwo będzie, tzn.bratać będzie się...brat z bratem, no bo przecież już nie-braci między nami nie będzie...
Szkoda tylko, że Janusz Korwin-Mikke nie zadał takiego oto pytania Karolinie Korwin-Piotrowskiej(to chyba nie krewność, na Boga!?):"czy jest Pani za tym, by eutanazja była legalna?"Co odpowiedziałaby ta dziennikarka(z TVN-u)?Nie udzieliłaby konkretnej odpowiedzi, a to dlatego, by-po pierwsze-nie dać satysfakcji swojemu rozmówcy(zwłaszcza takiemu rozmówcy), a po drugie-gdyby-jakimś cudem-była przeciwna eutanazji, to nie przyznałaby się do tego(nie tylko z powodu tego, że pracuje w TVN-ie), jak nie przyznałaby się do tego, że posiada-minimalną choćby-wiedzę religijną(jeżeli takową posiadałaby), bo przecież..."jak to by wyglądało?"Nie byłoby zatem obawy, ze odpowie, iż jest przeciw.Wtedy Korwin- Mikke powinien zwrócić się do siedzącego obok Krzysztofa Cegielskiego, byłego żużlowca, który-po wypadku-porusza się na wózku inwalidzkim, mniej więcej w te słowa:"Patrz, synku, ta Pani, która tak mocno Cię wspiera, z tak wielkim zaangażowaniem za Tobą się ujmuje-jak za wszystkimi zresztą, którzy są inwalidami-jest za tym, aby ludzi nieuleczalnie chorych, a więc też inwalidów, można było-zgodnie z prawem-pozbawiać życia...Ciesz się zatem, dziękuj Bogu, że w wyniku tego wypadku, jaki Ci się przytrafił, nie znalazłeś się w stanie wegetatywnym, że nie zostałeś tzw.warzywem, bo wtedy ona-ta Pani-jak i inni, jej podobni, którzy teraz najgłosniej krzyczą, domagając się równego traktowania osób zdrowych i kalekich w każdym, najbardziej nawet absurdalnym, sensie, kazała by Cię uśpić i nie byłoby Cię już z nami w tej chwili...Niestety, taka jest prawda...Na inwalidach albo robi się kasę albo wykorzystuje do tego, by przekonywać ludzi, że to, co jest złe, a więc, np.tak zwane związki partnerskie, zboczenia seksualne, to coś normalnego, czyli-dobrego;coś, co"trzeba"zaakceptowac i patrzeć, jak sobie kwitnie...
A prawdziwa troska o człowieka chorego, cierpiącego, o inwalidę, to zupełnie coś innego...To trzeba byłoby zajrzeć do Ewangelii..." (23023)
Chocbym szedl ciemna dolina to zla sie nie ulekne bo Ty jestes ze mna Panie. (23022)| Beata | data: 11.09.2012, godz: 21:59 |
Marysia 25
masz rację na siłe nie mozna szukać partnera.. Szczęściu jedynie trzeba dopomóc. Jesli ktoś siedzi więcej w domu , nie ma szans poznać w pracy ani w małym mieście, to może otwierać się na inne mozliwości, jeśli odczuwa takie pragnienia.. Dzięki temu moja siostra poznała przez portal dobrego męża, równiez moja kolezanka. Ja nie mówie ze musze poznać w ten sam sposób, Bogu zostawiam pałeczkę :) On czasem w niezwykły sposób pokazuje szansę tam gdzie sie nie spodziewamy. Moja kuzynka zawsze chciała poznać męża na pielgrzymce, grupie modlitewnej albo na oazie..modliła sie o to..a poznała.. na dyskotece i religijnego :) Pan Bóg pomaga a.. my musimy chwytać szansę. I starać sie wychodzić jej na przeciw. .
Mary1020 czy jesteś mężatką? Zgadzam się ze wszystko ma swój najlepszy czas.. i prokreacja też:) ale na niektore sprawy nie ma sie wpływu. Nie każdemu sie trafi miłość w odpowiednim momencie:) Wiele ludzi źle wykorzystuje swoją dojrzałość. Dzięki i tez pozdrawiam:) (23021)| Beata | data: 11.09.2012, godz: 21:38 |
do zagubionej
marzenia sa potrzebne! kto przestał marzyc ten na prawde przestał żyć. Jeden ksiądz napisał mi dedykację: życzę Ci odwagi w realizowaniu marzeń.
Zagubiona, dobrze ze masz marzenia!.. . Przeczytaj "Ocalona z piekła", czym są marzenia, przy tym jak ważny jest rozsądek i jak się w zyciu realizować by czegos nie zgubić po drodze. To Bóg daje nam pragnienia..musimy je własciwe odczytać.
Wierz że wiele przed Tobą nawet jeśli dziś jest kiepsko z pieniedzmi. Monika kiedys pisała ze jako bezrobotna była w ziemi świętej.. bo nie przestała marzyć. Odwagi ! (23020)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 14:32 |
Zagubiona
Na szczęście to nie jest bilans seniora...Nie wiemy ile będziemy żyli, ale póki żyjemy możemy wiele zmienić bez względu na wiek, Ty masz dopiero 26 lat, a piszesz jak nieszcześliwy, zawiedziony życiem i schyłkiem senior własnie.....gdybyś nie miała ambicji to byś nie napisała, że kończysz studia, że pracujesz nawet fizycznie. Co do pracy fizycznej mysle, że jest godna poszanowania, to sa wszelkiego rodzaju usługi z ktorych korzystamy wszyscy, sprzedawca, fryzjer, sprzataczka każdy z nich pracuje na swoje rachunki, ale jednoczesnie robiąc coś dla innych ludzi, zahacze o drogi, może powstają długo i co jakiś czas trzeba je poprawiać, ale są i mozemy z nich korzystać, co by bylo gdyby nie było ludzi w branży budowlanej jak bysmy mieszkali...co by było gdyby wszyscy siedzieli za biurkiem i tylko mysleli (a zdarza się nie zawsze prawidlowo), daj sobie trochę czasu, najperw skończ studia, najlepiej jak za bardzo za czymś nie gonimy, samo przychodzi (23019)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 11:42 |
Beata
plus o wtrącaniu
Napisałaś, że mężczyźni nie powinni mieszkać za długo z matkami, a że np. inaczej z córkami i one mogą, bo czegoś się uczą i uważasz, że tak samo jest w przypadku kilku milionów córek czy synów? Nie wiem czy chodziło o matki samotnie wychowujące dzieci... synowie mają ojców od których mogą się wiele nauczyć, a córki są rozpieszczane przez tych własnie tatusiów...
ja bym tu nie dzieliła na płeć, poza tym zależy od człowieka...
Brat znajomego długo mieszkał z rodzicami, bo mieli dom a warunki finansowe nie pozwalały na samodzielne mieszkanie, dziś ma własną rodzinę, obydwoje pracują i on oprócz pracy zawodowej zajmuje się dziećmi (jedno ma swoje, jedno jest żony z jej dawniejszym partnerem) i domem (gotuje, sprząta), więcej i lepiej od własnej żony...ona jest wiecznie zmęczona, np. jak rodzina tam jest w weekend to ona mówi, że dzieciom włącza gry komputerowe i tak mogłyby dla niej spędzać cały czas. To są gry dziecięce, ale czasem mąż, rodzina czy znajomi wtrącają się, jako że to nie jest najlepsza forma spędzania czasu dla dzieci.
I apropos wtrącania...
Można by powiedzieć, że to nie jest czyjaś sprawa i nie powinien się wtrącąć, ale czy można nie mówić nic skoro dzieci nie mają innych zabaw czy nie sa na powietrzu...dzieciom, może nie przeszkadza jak godzinami wlepiają oczy w ekran komputera, ale...
(23018)| Mary1020, lat 34 | data: 11.09.2012, godz: 11:02 |
Chciałabym wtrącić swoje "trzy grosze" odnośnie związków i samodzielności, szczególnie do wypowiedzi Beaty :) Co do mieszkania z rodzicami...Myślę, że trudno tak oceniać jaki wiek jest dobry na wyprowadzkę od nich. Tym bardziej, że mieszkanie z rodzicami nie koniecznie musi oznaczać brak samodzielności. Wszystko zależy od tego jakie się ma podejście do własnej samodzielności i odpowiedzialności, no i do rodziców. Dużo tu zależy od rodziców, od tego jak wychowali swoje dzieci. Tu zgadzam się, Beatko, z tym co napisałaś, że prawdziwa miłość polega na tym, że rodzice pozwalają dzieciom dorosnąć, dojrzeć. Pewnie napisałaś to trochę innymi słowami (nie pamiętam w tej chwili dokładnie), ale o to samo nam chodzi :) Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Bywa przecież tak, że dorosłe dzieci mieszkają z rodzicami dlatego, że rodzice (albo dzieci) potrzebują pomocy ze względu na stan zdrowia. Albo porostu tak wspólnie postanowili, albo tak się życie potoczyło, że nie mogą mieszkać oddzielnie Myślę też, że 30-letnie kobiety powinny być już dojrzałe i odpowiedzialne. I powinny umieć samodzielnie poprowadzić dom. Oczywiście, w razie potrzeby korzystać z podpowiedzi, w końcu uczymy się całe życie :) I jeszcze odnośnie związków. Myślę, że 25 lat to już taki wiek, że wypadałoby być dojrzałym i odpowiedzialnym za siebie i drugą osobę. Jeżeli ktoś nie czuję się dojrzały, to nie powinien decydować się na żaden związek. Bo w tym wieku to już trzeba umieć traktować innych poważnie. A i z medycznego punktu widzenia 23-30 lat to najlepszy czas na urodzenie dziecka :) Ale oczywiście nie ma reguły. W sumie, najlepszy czas na związek jest wtedy, kiedy szczerze i prawdziwie kogoś pokochamy :) No i z "trzech groszy" które zapowiadałam na początku, zrobiło się całe pięć ;) Pozdrawiam serdecznie:) Szczęść BOŻE :) (23017)| Marysia, lat 25 | data: 11.09.2012, godz: 10:51 |
O chyba jest więcej osob o imieniu Marysia:)
Ja mam 25lat i niedawno spotkałam chłopaka...tyle lat czekałam tyle modlitw...tyle pielgrzymek pieszych odprawiłam do Częstochowy, nawet bylam na grobie Ojca Świętego Jana Pawła II w tej intencji myślałam że pójdziej to na marne jednak nie, chociaż przezwywam teraz bardzo trudne chwilę w związku, sama nie wiem co robić ale z Bogiem dam radę...musicie oddac to wszystko Bogu...fakt modlicie się o dobrego męża to dobrze ale pozwólcie Bogu działac, oddajcie wszystko Bogu i zostawcie mu to on się tym zajmie. Oddac to znaczy nie myślcie nie szukajcie po portalach randkowych czy po innych poprostu poproscię o dobrego męża również i podziekujcie za dobrego męża i tyle. Resztę zajmicie się czymś, robicie coś żeby nie myśleć żeby nie szukac. Szukając na siłę nie dajecię Bogu szansy na działanie. Więc dlatego wydaje wam się że modlitwy nie skutkują. Ja tak zrobiłam oddałam Bogu wszystko zaczęłam biegać jeździć na roweze żeby się czymś zająć i nie myśleć i co długo nie musiałam czekac na efekty:) (23016)
Witam,
nie wiem od czego zacząć.. Jestem w ciężkiej sytuacji życiowej. Nie ma tu na myśli , kłopotów finansowych, choć one są, ale wynikają właśnie z poważniejszych problemów.
Jak widać mam 26lat. Kończę studia socjologiczne i ... Jestem zupełnie pozbawiona ambicji. Nigdy nic nie osiągnęłam, mam mało płatną, fizyczną pracę nie wymagającą myślenia. Nie mam pasji, zainteresowań. Patrzę na moich rówieśników czy osoby nawet młodsze i nie mogę uwierzyć, że one już coś osiągnęły, że czegoś chcą.
Chciałabym zmienić prace, ale wiem, że nic nie umiem, nie znam języków (niestety to moja pięta achillesowa), studia mnie niczego nie nauczyły (kiepska uczelnia). Mam wrażenie, że jestem nikim i tak już zostanie. Nie wiem co zrobić. A teksty w stylu: "weź się w garść" działają na mnie jak płachta na byka..
Jedyny pozytyw to fakt, że mam jeszcze marzenia. O godnej, dobrze płatnej pracy, stałej, z umową. O podróżach, do Rzymu czy USA. Ale one oddalają się coraz bardziej, a ja mam świadomość, że sama jestem sobie winna.. (23015)| Adam do Beata i innych kobiet | data: 11.09.2012, godz: 10:27 |
To fakt nawet jesli kobieta ma nawet 30-sci i wiecej lat to jeszcze nie wszystko stracone,niejeden 40-sto czy 50-cio latek taka młoda i dojrzała kobieta sie zainteresuje.Wiek nie jest tu przeszkoda az tak duza jak sie niektorym wydaje (23014)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 10:06 |
Beata
Małżeństwo, hierchia...A czasem tak jest, że przez taką hierarchię właśnie niektóre dziewczyny, kobiety wywyrzszają się, a jak potem trakowani są partnerzy, mężowie...te najważniejsze myślą i mówią "ma być tak jak ja chce, bo ja jestem najważniejsza", nie potrafią rozmawiać - rozkazują
A gdzie w tym wszystkim jest Pan Bóg, Jezus, Maryja, Duch Św.
(23013)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 09:56 |
Sakrament Małżeństwa - ONA najważniejsza, ON najważniejszy a po dwóch, czterech latach rozstanie...ciekawe...
(23012)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 09:51 |
Mona i inni
Ciekawa jestem jak czuje się Pan Bóg, kiedy ludzie zatruwają mu byt własnymi sprawami,(prośbami, pretensjami, emocjami) chyba gorzej niż przyszłe żony umęczone przez "wredne" teściowe
A jeśli przyszły mąż dla "świętego spokoju" bo mu przyszła żona gada powie mamusi stanowcze NIE to owszem coś zrobi, ale na odczepnego, ale OK przyszła żona będzie widziała że próbował, a po ślubie... jak może być? znów jak było, wielka mi próbowanie
Mona wydaje mi się, że Ty (jak i inne przszłe czy już żony) znosisz taki ból, bo zatwardziale upierasz się, że musi być postawione na Twoim, To Ty musisz być górą, bo teściowa wredna baba i tyle... sprawa jest taka jeśli przez wiele miesięcy coś się komuś nie podoba to próbuje to zmienić w tym czasie, jeśli widzi że się nie da i to mu będzie uniemożliwiało dalsze życie to rozstaje się z tym partnerem, a jeśli go naprawde kocha i chce z nim być to zwyczjenie zignoruje teściową, zwłaszacza jak się nie mieszka razem z nią ...
(23011)| jacek, lat 42 | data: 11.09.2012, godz: 08:04 |
A ktokolwiek nie niesie krzyża swego, a idzie za mną,
nie może być uczniem moim. Łuk4:27
Gotowość niesienia Pańskiego krzyża polega na
czynieniu woli Ojcowskiej w niekorzystnych
warunkach. Ten rodzaj postępowania sprowadził na
Pana zazdrość, nienawiść, złość, walkę,
prześladowania, itd., ze strony tych, którzy uważali się
za lud Boży, lecz o których nasz Pan, czytający w ich
sercach, powiedział, że pochodzą od swego ojca,
diabła. Odkąd postępujemy tą samą "wąską ścieżką",
jaką szedł nasz Mistrz, spodziewać się musimy, że nasz
krzyż podobny będzie do Jego krzyża - że spotkamy się
ze sprzeciwem, gdy czynić będziemy wolę naszego
Niebieskiego Ojca, gdy służyć będziemy Jego sprawie i
kiedy pozwolimy światłu jaśnieć zgodnie z nakazem
naszego Wodza i Mistrza.
(23010)
Witam. Nie mam się do kogo zwrócić o pomoc i radę - dlatego Was proszę o modlitwę za mnie.
(23009)| Zmieleni.pl | data: 10.09.2012, godz: 21:25 |
Paweł Kukiz zainicjował akcję w sprawie zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatową. Szczególy na stronie http://www.zmieleni.pl/
Zapraszam do poparcia tej akcji. (23008)| Beata | data: 10.09.2012, godz: 18:42 |
Zuzza, i Ona i....... Mary 39
Nie rozpaczajcie dziewczyny, Myslę że 23 -25 lat to jeszcze nie koniecznie odpowiedni wiek na powazne związki. Może macie jeszcze cos do przepracowania. A jeśli już czujecie się na tyle dojrzałe to wierzcie mi spotkacie jeszcze niejednego na swojej drodze. A w końcu ktoś Was doceni. Korzystajcie z samodzielności, rozwijając się, inwestując w siebie bo potem trudniej cos odłożyc na własne potrzeby.Moja siostra załozyla aparat na zeby, zrobila prawko, kupila samochod a teraz z mężem by tego nie zrobila bo sa inne wydatki na dom itd..,
Nie pozwólcie sobie zgnuśnieć. Jesteście młode i do 30 macie jeszcze trochę czasu, Może się obruszyszycie ze to za późno. W moim mieście panny po 30 roku zycia się pobrały, mają dzieci a jedna w wieku 40 lat i jeszcze urodzila dziecko. Takie małżeństwa są trwalsze.
Z reguły pobierający się młodo po 15-20 latach małżeństwa są sobą znudzeni. Przeżywaja drugą młodośc, szukają nowej adrenaliny. Jak widze na portalu randkowym ilu rozwodnikow w wieku 30-35 i więcej lat to jestem przerażona! A nawet spotkałam przypadki 25 latków rozwiedzionych. Teraz jest prawdziwa plaga na rozwody! Ostatnio znów 2 pary się rozwiodły (po 30), a były to osoby które należały do grup modlitewnych, nikt by się nie spodziewał.. Wiem ze nie można zakładać ze i nas to czeka. Takie są realia.
Lepiej poczekać dłużej na wartościowego człowieka bo coraz częściej przekonuję się w moim otoczeniu, że osoby które długo się modliły i cierpliwie czekały na małżonka, doczekały się dobrych partnerów, choć byli już od dawna spisani „na straty” przez otoczenie i rodzinę. Pan Bóg widział ich dojrzałość inaczej..za to ich wytrwałe modlitwy i cierpliwość uhonorował odpowiedzialnymi partnerami. Niedawno dowiedziałam się ze pewna nauczycielka 44 lata , dotąd samotna i nieszczęśliwa że jej się nie ułożyło, poznała na wyjeżdzie chłopaka i planują ślub. Jest nadzieja? Jest, dla każdego i w każdym wieku.
ja umówiłam się na sympatii, juz kilku proponowalo mi spotkanie, ale wiadomo wiekszosc rozwodnicy, albo dla zabawy, flirtu niewinnego.. a niestety na Zapisanych rzadko ktory coś zaproponowal, ani jeden spotkania. Strasznie malo ruchliwi czy ospali?
spotkalismy sie dopiero raz bo za 2 dni mial wyjazd do pracy w Hiszpanii a ja tez wyjezdzam w sobote w góry.. Prosil o spotkanie jak wrocimy, zobaczymy jak będzie.
Dziewczyny bez względu na wiek...wierzmy że można się zakochać z wzajemnością ! podkówka w górę ..:) bo nie ma nic gorszego jak zwiędła mina rozgoryczona na kilometr :) przecież każdy ma inne szanse, okazje, zdolność dokonywania wyboru... obalajmy mit... z sprzed ilus lat ze: jak kobieta do 25 lat nie wyjdzie za mąż to zostanie starą panną- BZDURY. BZDURY!!!!!! (23007)| Marcin do Marco | data: 10.09.2012, godz: 14:15 |
Akurat ta pozycja zasadniczo różni się od "Potęgi podświadomości" choć jak widać niestety nie rozwiązuje problemów jakie są w USA (23006)| zuzza | data: 10.09.2012, godz: 13:58 |
Do Beata
No i pięknie wyjaśniłaś to o czym zawsze myślałam, ale nie umiałam ubrac tego w słowa! Dokładnie to jest tak, takie wieczne Piotrusie Pany!
Z jakiego portalu korzystałas? I czy było już kolejne spotkanie? (23005)| mary, lat 39 | data: 10.09.2012, godz: 12:41 |
Do ona23
Kochana jesteś jescze taka młoda co ja mam powiedziec a mam juz 39 i nie mam nikogo . (23004)| Monika, lat 38 | data: 10.09.2012, godz: 11:51 |
Marysiu najlepiej porozmawiaj z księdzem u którego się spowiadałaś. Jeśli się wstydzisz to pójdź do drugiego kapłana. Przede wszystkim uwierz że zostały ci odpuszczone grzechy i odpraw pokutę. Czasami mamy jakieś oczekiwania wobec spowiednika, a usłyszane słowa "Odpuszczam ci grzechy..... są bardzo ważne. Kobiety i dziewczynki lubią się rozgadywać a faceci są konkretni. Dlatego nie bierz za złe temu księdzu za Jego zachowanie.
Wiele razy ksiądz też na spowiedzi jakby pozornie mnie spławił, ale dał rozgrzeszenie i pokutę. I teraz do każdego z nas należy odprawić pokutę i poprawić się.
Czasami nie umiemy nazwać grzechów i ksiądz nie wie o co chodzi. Dlatego trzeba przed spowiedzią powiedzieć "Panie Jezu chcę mieć czyste serce po tej spowiedzi i zebyś znał moje słabości i grzechy". (23003)| Monika, lat 38 | data: 10.09.2012, godz: 11:41 |
Beatko ostatnio moim ulubionym powiedzeniem jest "Poradzę sobie".
Nie wyobrażam sobie żeby moja mama wstawała rano i robiła mi kawę. Nastawiam budzik i szykuję śniadanie. Jak miałam chorą nogę dzwoniłam po taksówkę, żeby mój tato nie musiał rano wstawać.
Właśnie to jest fajne, że pracując i mając pieniądze możemy pewne usługi kupić, aby nasza rodzina i bardzo bliscy znajomi pokazać szacunek do nich. (23002)| Beata | data: 10.09.2012, godz: 10:24 |
Do
Monika,
W ubiegły wtorek poznałam chłopaka z portalu randkowego świeckiego , umówiłam się z nim po wielu jego namowach. Jakoś nie byłam w nastroju do kontaktów przez portal i miałam już zawiesic konto gdy on napisał. Myślałam ze szybciej „zniknie” i zniechęci się.
Byliśmy w kawiarni, na prawie 4 godz rozmowie. Było o czym rozmawiac..W pewnym momencie gdy piliśmy kawę powiedział ze mama mu codziennie robi kawę na śniadanie :) A więc dba o swego synka przed wyjściem do pracy. Ja nigdy nie poszłabym mieszkać z teściową bo to tak jakby miał dwie żony. Czytałam kiedyś porady psychologa który powiedział mądre zdanie że Prawdziwa miłość polega na obciążaniu dziecka(dorosłego) coraz większą odpowiedzialnością, a nie wyręczaniu go we wszystkim. Taka ciągła opieka rodziców zawsze obniża jego szanse na dojrzałość.
Przy pożegnaniu 2 razy pytał się czy się jeszcze zobaczymy?, potwierdziłam ze tak. Wiem ze ciągle mieszka z matką w wieku 30paru lat. lat. Dla mężczyzny nie jest to najlepsze, inaczej z córkami które ucza się gospodarzenia od swoich mam. Ja mieszkam z mamą i ciągle ucze się nowych rzeczy które powinna umieć kobieta i czasem zastepuję mamę gdy wyjeżdża . Oczywiście trzeba mieć świadomość jakie są minusy. Synowie mogą pomagać matce ale często są przez nie rozpuszczani i nie czują potrzeby by dorosnąć. Potem wobec żony mają nadmiernie oczekiwania.
(23001)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |