| jacek, lat 42 | data: 12.09.2012, godz: 21:21 |
Do X Psalm 23
Ps. 23:1-6
1. Psalm Dawidowy. Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie.
2. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.
3. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje.
4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają,
5. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich. Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się.
6. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą Przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.
(BW)
Piszesz o świecie a zapominasz o Duchu Prawdy Słowie Bożym dostępnych dla wszystkich którzy Wierzą i Ufają Panu (23030)| Stokrotka | data: 12.09.2012, godz: 17:33 |
Do Zagubionej,
Dziewczyno obudź się. To niemożliwe, żebyś niczego nie umiała. Na pewno coś umiesz. Jesteś osobą kończącą studia, socjologię- to kierunek bardzo ciekawy. Nawet jeżeli nigdy nie będziesz pracować w swoim zawodzie, to świat się na tym nie kończy. Przepraszam Cię bardzo, ale nie wierzę w to, żeby 26-letnia osoba kończąca studia, nawet jeżeli jest to słaba uczelnia, nie znała podstaw ani jednego języka obcego. Nie w dzisiejszych czasach! Ze szkoły średniej wychodzi się już z dwoma językami. Nie ważne jaki jest ich poziom, ale zawsze można jakieś podstawy łyknąć a potem to już jest w w twoich rękach, czy chcesz dany język lepiej znać czy nie. Nie musisz mieć dużych ambicji, możesz być zwykłym przeciętnym człowiekiem i też coś sobą reprezentować, mieć swoje drobne marzenia, które można realizować. Każdy ma jakieś zainteresowania, na pewno jest coś co lubisz robić. Rzym jest piękny a język włoski bardzo ciepły. Naucz się trochę włoskiego i jedź do Rzymu. Jak już tam będziesz wstań wcześnie rano i idź na Palatyn, wtedy jest tam bardzo mało turystów. Następnie znajdź odpowiednią kamienną ławeczkę i sobie usiądź w spokoju. Wtedy zobaczysz i zrozumiesz, jaki świat jest jeszcze piękny a i na ludzi spojrzysz inaczej i na siebie przede wszystkim. Poranny spacer po Palatynie zawsze dobrze działa na człowieka, sprawdzam to na sobie od czasu do czasu. Może na Ciebie też podziała, jeżeli tego naprawdę będziesz chcieć. Trzeba naprawdę tylko chcieć. Najwyższy czas, żebyś nad sobą odrobinę popracowała. Nikt za Ciebie tego nie zrobi a życie naprawdę potrafi być bardzo krótkie. Twoje też. Dobrze, że masz świadomość, że sama jesteś sobie winna. To już jest coś. To dobry początek, żeby zacząć odrobinę się zmieniać. Buon divertimento jak już będziesz w Rzymie. Trzymaj się dzielnie i głowa do góry:-) (23029)| X | data: 12.09.2012, godz: 12:18 |
Artii
Nie wiem, czy wiesz, ale ten psalm(23), którego fragment tu zacytowałeś, to ulubiony psalm, czy w ogóle-tekst, protestantów?Można to zauważyć, np.oglądając amerykańskie filmy...
A dlaczego ulubiony?Dlatego, że przywodzi im na myśl dawne czasy, kiedy to wyrzynali Indian...Szli oni sobie wtedy przez tamte prerie, wąwozy, doliny i mówili:"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie uleknę, bo Ty jesteś ze mną..."Tym złem byli oczywiście Indianie, bo przecież-jak twierdzili-"dobry Indianin, to tylko martwy Indianin..."No i szli, szli i"polowali..."
Po udanym"polowaniu,"jeszcze raz wypowiadali słowa:"Kij Twój i Twoja laska-to one mnie pocieszają,"tzn.są tym, co"przydało"się na Indian, bo jest ich znowu-o iluś tam-mniej...A może nawet uratowały życie?
Nie może zatem dziwić, że protestanci-bardzo często-z taką wdzięcznością wypowiadają słowa tego psalmu... (23028)
Jedna rzecz pozostaje zawsze, i jest ona dostepna dla kazdego:
radosc innych.... dac im troche wiecej spokoju, otuchy, nadziei,
wywolac usmiech, to wszystko jest slodka praca i nie trzeba do tego
koniecznie stac na nogach ani miec dobrego zdrowia.
Wrecz przeciwnie. Nikt inny nie zrozumie tego lepiej jak ten,
kto wiele przecierpial.
Marta Robin (23027)| chwila | data: 12.09.2012, godz: 11:42 |
aaa X
Nie interesuje mnie to kto z kim i w jakiej formie jest, bo to jest sprawa tych osób, Bóg dał wolną wolę ... pytasz czy związki to coś normalnego, czy w związkach nie ma nic złego (chyba chodzi ci o podział związki bez ślubu a małżeństwo), takie same pytania można zadać również do związków małżeńskich czy to normalne, żeby po dwóch latach małżenstwa zdradzić męża, żonę, czy nie ma w tym nic złego, czy to nie jest wręcz gorsze - że ktoś, kto ślubuje w obliczu Boga, miłość, wierność drugiej osobie do końca życia w zdrowiu i w chorobie po kilku miesiącach ma już kogoś innego?
Ludzie zwykle wszystko wiedzą najlepiej, nie wiedzą jakie sa powodu danego stanu rzeczy a wydają wyroki, a to jest sprawa tych ludzi i Pana Boga
i dla mnie koniec tematu (23026)| chwila | data: 12.09.2012, godz: 11:14 |
X
Nie prowokuj, bo to niestety jest w twoim wykonaniu żenujące...
Nie przeczytałam do końca, ba nawet do środka tej popartanej plątaniny Twojej...tak dziwnie przeskakujesz tematycznie, że nie można się połapać o co Tobie właściwie chodzi...ale Ty tez nie czytasz dokładnie a potem skutki...nie zwracasz uwagi na to co czytasz, czy ja tak często używam słowa partner, ile razy naliczyłeś? a co sa jakieś widełki, że można użyć danego słowa 5 razy a 10 już nie?
A jeżeli tak cię razi słowo partner...użyłam takiego slowa dlatego, że ta dziewczyna nie była w związku małżeńskim, mogłam użyć słowa facet, kochanek, ale slowo partner to powszechnie używane słowo dotyczące związku lub biznesie, więc nie wiem czemu to Cię kłuje i co ma wspólnego z parabankiem itd. litości (23025)
Beato, nie jestem mężatką. Oczywiście, masz rację, że nie mamy większego wpływu na różne sprawy. Także na to kiedy kogoś pokochamy, kiedy ktoś pokocha nas. Wiem, że dar prawdziwej miłości możemy dostać w każdej chwili, niezależnie od tego ile mamy lat. W tym co napisałam chodziło mi nie o to, że koniecznie trzeba założyć rodzinę, kiedy ma się te dwadzieścia parę lat. Miałam na myśli to, że mając właśnie te już ponad dwadzieścia lat dobrze byłoby już być dojrzałym i gotowym na to, żeby tę rodzinę założyć, wziąć za nią odpowiedzialność. Miłego dnia. Pozdrawiam. Szczęść BOŻE :) (23024)| X | data: 12.09.2012, godz: 01:14 |
do chwili
Co Ty masz z tymi"partnerami?"Dość często wypowiadasz to słowo, a więc chyba dałaś się już przekonać, że te wszystkie tzw.związki, z udziałem tych"partnerów,"to rzecz normalna i nie ma w tym nic złego...?
Pewnie za dużo telewizji, bo tam-wiadomo-wciąż tylko parabanki, parapaństwo, paraolimpiady, paramałżeństwa, paramoralność...?Wszystko"para,"a więc-prawie, na niby, na próbę...Gdy tak człowiek patrzy i patrzy, i słucha, to w końcu daje się przekonać, że o wszystko, co jest jedynie udawaniem, jest prawdziwe i normalne..Odniosłaś takie wrażenie, prawda?
Oglądałaś pewnie w poniedziałek Lisa(tego, co to"na żywo,"on i jego-żeby się nie pomylić-goście, a więc-bez cenzury!), który-wraz z większością swoich gości właśnie oraz ze swoją-tak zwaną-publicznością, czyli wszyscy oprócz jednej osoby(Janusza Korwina-Mikke), próbował(próbowali)wmawiać-i to nawet co inteligentniejszym widzom-że to, co odbiega od normy, nie mieści się w jej ramach(w żaden sposób), co jest inne, co wygląda inaczej, w tych ramach-tak naprawdę-też się znajduje-trzeba dać to sobie tylko powiedzieć, dać się przekonać co do tego, a-od razu-znajdziemy się w świecie prawie że doskonałym, w którym to... wszyscy wszystkich, wszyscy wszystkim, wszyscy we wszystkich...A w ogóle to będzie jedność, a ta jedność będzie mówiła już tylko jednym głosem..I braterstwo będzie, tzn.bratać będzie się...brat z bratem, no bo przecież już nie-braci między nami nie będzie...
Szkoda tylko, że Janusz Korwin-Mikke nie zadał takiego oto pytania Karolinie Korwin-Piotrowskiej(to chyba nie krewność, na Boga!?):"czy jest Pani za tym, by eutanazja była legalna?"Co odpowiedziałaby ta dziennikarka(z TVN-u)?Nie udzieliłaby konkretnej odpowiedzi, a to dlatego, by-po pierwsze-nie dać satysfakcji swojemu rozmówcy(zwłaszcza takiemu rozmówcy), a po drugie-gdyby-jakimś cudem-była przeciwna eutanazji, to nie przyznałaby się do tego(nie tylko z powodu tego, że pracuje w TVN-ie), jak nie przyznałaby się do tego, że posiada-minimalną choćby-wiedzę religijną(jeżeli takową posiadałaby), bo przecież..."jak to by wyglądało?"Nie byłoby zatem obawy, ze odpowie, iż jest przeciw.Wtedy Korwin- Mikke powinien zwrócić się do siedzącego obok Krzysztofa Cegielskiego, byłego żużlowca, który-po wypadku-porusza się na wózku inwalidzkim, mniej więcej w te słowa:"Patrz, synku, ta Pani, która tak mocno Cię wspiera, z tak wielkim zaangażowaniem za Tobą się ujmuje-jak za wszystkimi zresztą, którzy są inwalidami-jest za tym, aby ludzi nieuleczalnie chorych, a więc też inwalidów, można było-zgodnie z prawem-pozbawiać życia...Ciesz się zatem, dziękuj Bogu, że w wyniku tego wypadku, jaki Ci się przytrafił, nie znalazłeś się w stanie wegetatywnym, że nie zostałeś tzw.warzywem, bo wtedy ona-ta Pani-jak i inni, jej podobni, którzy teraz najgłosniej krzyczą, domagając się równego traktowania osób zdrowych i kalekich w każdym, najbardziej nawet absurdalnym, sensie, kazała by Cię uśpić i nie byłoby Cię już z nami w tej chwili...Niestety, taka jest prawda...Na inwalidach albo robi się kasę albo wykorzystuje do tego, by przekonywać ludzi, że to, co jest złe, a więc, np.tak zwane związki partnerskie, zboczenia seksualne, to coś normalnego, czyli-dobrego;coś, co"trzeba"zaakceptowac i patrzeć, jak sobie kwitnie...
A prawdziwa troska o człowieka chorego, cierpiącego, o inwalidę, to zupełnie coś innego...To trzeba byłoby zajrzeć do Ewangelii..." (23023)
Chocbym szedl ciemna dolina to zla sie nie ulekne bo Ty jestes ze mna Panie. (23022)| Beata | data: 11.09.2012, godz: 21:59 |
Marysia 25
masz rację na siłe nie mozna szukać partnera.. Szczęściu jedynie trzeba dopomóc. Jesli ktoś siedzi więcej w domu , nie ma szans poznać w pracy ani w małym mieście, to może otwierać się na inne mozliwości, jeśli odczuwa takie pragnienia.. Dzięki temu moja siostra poznała przez portal dobrego męża, równiez moja kolezanka. Ja nie mówie ze musze poznać w ten sam sposób, Bogu zostawiam pałeczkę :) On czasem w niezwykły sposób pokazuje szansę tam gdzie sie nie spodziewamy. Moja kuzynka zawsze chciała poznać męża na pielgrzymce, grupie modlitewnej albo na oazie..modliła sie o to..a poznała.. na dyskotece i religijnego :) Pan Bóg pomaga a.. my musimy chwytać szansę. I starać sie wychodzić jej na przeciw. .
Mary1020 czy jesteś mężatką? Zgadzam się ze wszystko ma swój najlepszy czas.. i prokreacja też:) ale na niektore sprawy nie ma sie wpływu. Nie każdemu sie trafi miłość w odpowiednim momencie:) Wiele ludzi źle wykorzystuje swoją dojrzałość. Dzięki i tez pozdrawiam:) (23021)| Beata | data: 11.09.2012, godz: 21:38 |
do zagubionej
marzenia sa potrzebne! kto przestał marzyc ten na prawde przestał żyć. Jeden ksiądz napisał mi dedykację: życzę Ci odwagi w realizowaniu marzeń.
Zagubiona, dobrze ze masz marzenia!.. . Przeczytaj "Ocalona z piekła", czym są marzenia, przy tym jak ważny jest rozsądek i jak się w zyciu realizować by czegos nie zgubić po drodze. To Bóg daje nam pragnienia..musimy je własciwe odczytać.
Wierz że wiele przed Tobą nawet jeśli dziś jest kiepsko z pieniedzmi. Monika kiedys pisała ze jako bezrobotna była w ziemi świętej.. bo nie przestała marzyć. Odwagi ! (23020)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 14:32 |
Zagubiona
Na szczęście to nie jest bilans seniora...Nie wiemy ile będziemy żyli, ale póki żyjemy możemy wiele zmienić bez względu na wiek, Ty masz dopiero 26 lat, a piszesz jak nieszcześliwy, zawiedziony życiem i schyłkiem senior własnie.....gdybyś nie miała ambicji to byś nie napisała, że kończysz studia, że pracujesz nawet fizycznie. Co do pracy fizycznej mysle, że jest godna poszanowania, to sa wszelkiego rodzaju usługi z ktorych korzystamy wszyscy, sprzedawca, fryzjer, sprzataczka każdy z nich pracuje na swoje rachunki, ale jednoczesnie robiąc coś dla innych ludzi, zahacze o drogi, może powstają długo i co jakiś czas trzeba je poprawiać, ale są i mozemy z nich korzystać, co by bylo gdyby nie było ludzi w branży budowlanej jak bysmy mieszkali...co by było gdyby wszyscy siedzieli za biurkiem i tylko mysleli (a zdarza się nie zawsze prawidlowo), daj sobie trochę czasu, najperw skończ studia, najlepiej jak za bardzo za czymś nie gonimy, samo przychodzi (23019)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 11:42 |
Beata
plus o wtrącaniu
Napisałaś, że mężczyźni nie powinni mieszkać za długo z matkami, a że np. inaczej z córkami i one mogą, bo czegoś się uczą i uważasz, że tak samo jest w przypadku kilku milionów córek czy synów? Nie wiem czy chodziło o matki samotnie wychowujące dzieci... synowie mają ojców od których mogą się wiele nauczyć, a córki są rozpieszczane przez tych własnie tatusiów...
ja bym tu nie dzieliła na płeć, poza tym zależy od człowieka...
Brat znajomego długo mieszkał z rodzicami, bo mieli dom a warunki finansowe nie pozwalały na samodzielne mieszkanie, dziś ma własną rodzinę, obydwoje pracują i on oprócz pracy zawodowej zajmuje się dziećmi (jedno ma swoje, jedno jest żony z jej dawniejszym partnerem) i domem (gotuje, sprząta), więcej i lepiej od własnej żony...ona jest wiecznie zmęczona, np. jak rodzina tam jest w weekend to ona mówi, że dzieciom włącza gry komputerowe i tak mogłyby dla niej spędzać cały czas. To są gry dziecięce, ale czasem mąż, rodzina czy znajomi wtrącają się, jako że to nie jest najlepsza forma spędzania czasu dla dzieci.
I apropos wtrącania...
Można by powiedzieć, że to nie jest czyjaś sprawa i nie powinien się wtrącąć, ale czy można nie mówić nic skoro dzieci nie mają innych zabaw czy nie sa na powietrzu...dzieciom, może nie przeszkadza jak godzinami wlepiają oczy w ekran komputera, ale...
(23018)| Mary1020, lat 34 | data: 11.09.2012, godz: 11:02 |
Chciałabym wtrącić swoje "trzy grosze" odnośnie związków i samodzielności, szczególnie do wypowiedzi Beaty :) Co do mieszkania z rodzicami...Myślę, że trudno tak oceniać jaki wiek jest dobry na wyprowadzkę od nich. Tym bardziej, że mieszkanie z rodzicami nie koniecznie musi oznaczać brak samodzielności. Wszystko zależy od tego jakie się ma podejście do własnej samodzielności i odpowiedzialności, no i do rodziców. Dużo tu zależy od rodziców, od tego jak wychowali swoje dzieci. Tu zgadzam się, Beatko, z tym co napisałaś, że prawdziwa miłość polega na tym, że rodzice pozwalają dzieciom dorosnąć, dojrzeć. Pewnie napisałaś to trochę innymi słowami (nie pamiętam w tej chwili dokładnie), ale o to samo nam chodzi :) Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Bywa przecież tak, że dorosłe dzieci mieszkają z rodzicami dlatego, że rodzice (albo dzieci) potrzebują pomocy ze względu na stan zdrowia. Albo porostu tak wspólnie postanowili, albo tak się życie potoczyło, że nie mogą mieszkać oddzielnie Myślę też, że 30-letnie kobiety powinny być już dojrzałe i odpowiedzialne. I powinny umieć samodzielnie poprowadzić dom. Oczywiście, w razie potrzeby korzystać z podpowiedzi, w końcu uczymy się całe życie :) I jeszcze odnośnie związków. Myślę, że 25 lat to już taki wiek, że wypadałoby być dojrzałym i odpowiedzialnym za siebie i drugą osobę. Jeżeli ktoś nie czuję się dojrzały, to nie powinien decydować się na żaden związek. Bo w tym wieku to już trzeba umieć traktować innych poważnie. A i z medycznego punktu widzenia 23-30 lat to najlepszy czas na urodzenie dziecka :) Ale oczywiście nie ma reguły. W sumie, najlepszy czas na związek jest wtedy, kiedy szczerze i prawdziwie kogoś pokochamy :) No i z "trzech groszy" które zapowiadałam na początku, zrobiło się całe pięć ;) Pozdrawiam serdecznie:) Szczęść BOŻE :) (23017)| Marysia, lat 25 | data: 11.09.2012, godz: 10:51 |
O chyba jest więcej osob o imieniu Marysia:)
Ja mam 25lat i niedawno spotkałam chłopaka...tyle lat czekałam tyle modlitw...tyle pielgrzymek pieszych odprawiłam do Częstochowy, nawet bylam na grobie Ojca Świętego Jana Pawła II w tej intencji myślałam że pójdziej to na marne jednak nie, chociaż przezwywam teraz bardzo trudne chwilę w związku, sama nie wiem co robić ale z Bogiem dam radę...musicie oddac to wszystko Bogu...fakt modlicie się o dobrego męża to dobrze ale pozwólcie Bogu działac, oddajcie wszystko Bogu i zostawcie mu to on się tym zajmie. Oddac to znaczy nie myślcie nie szukajcie po portalach randkowych czy po innych poprostu poproscię o dobrego męża również i podziekujcie za dobrego męża i tyle. Resztę zajmicie się czymś, robicie coś żeby nie myśleć żeby nie szukac. Szukając na siłę nie dajecię Bogu szansy na działanie. Więc dlatego wydaje wam się że modlitwy nie skutkują. Ja tak zrobiłam oddałam Bogu wszystko zaczęłam biegać jeździć na roweze żeby się czymś zająć i nie myśleć i co długo nie musiałam czekac na efekty:) (23016)
Witam,
nie wiem od czego zacząć.. Jestem w ciężkiej sytuacji życiowej. Nie ma tu na myśli , kłopotów finansowych, choć one są, ale wynikają właśnie z poważniejszych problemów.
Jak widać mam 26lat. Kończę studia socjologiczne i ... Jestem zupełnie pozbawiona ambicji. Nigdy nic nie osiągnęłam, mam mało płatną, fizyczną pracę nie wymagającą myślenia. Nie mam pasji, zainteresowań. Patrzę na moich rówieśników czy osoby nawet młodsze i nie mogę uwierzyć, że one już coś osiągnęły, że czegoś chcą.
Chciałabym zmienić prace, ale wiem, że nic nie umiem, nie znam języków (niestety to moja pięta achillesowa), studia mnie niczego nie nauczyły (kiepska uczelnia). Mam wrażenie, że jestem nikim i tak już zostanie. Nie wiem co zrobić. A teksty w stylu: "weź się w garść" działają na mnie jak płachta na byka..
Jedyny pozytyw to fakt, że mam jeszcze marzenia. O godnej, dobrze płatnej pracy, stałej, z umową. O podróżach, do Rzymu czy USA. Ale one oddalają się coraz bardziej, a ja mam świadomość, że sama jestem sobie winna.. (23015)| Adam do Beata i innych kobiet | data: 11.09.2012, godz: 10:27 |
To fakt nawet jesli kobieta ma nawet 30-sci i wiecej lat to jeszcze nie wszystko stracone,niejeden 40-sto czy 50-cio latek taka młoda i dojrzała kobieta sie zainteresuje.Wiek nie jest tu przeszkoda az tak duza jak sie niektorym wydaje (23014)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 10:06 |
Beata
Małżeństwo, hierchia...A czasem tak jest, że przez taką hierarchię właśnie niektóre dziewczyny, kobiety wywyrzszają się, a jak potem trakowani są partnerzy, mężowie...te najważniejsze myślą i mówią "ma być tak jak ja chce, bo ja jestem najważniejsza", nie potrafią rozmawiać - rozkazują
A gdzie w tym wszystkim jest Pan Bóg, Jezus, Maryja, Duch Św.
(23013)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 09:56 |
Sakrament Małżeństwa - ONA najważniejsza, ON najważniejszy a po dwóch, czterech latach rozstanie...ciekawe...
(23012)| chwila | data: 11.09.2012, godz: 09:51 |
Mona i inni
Ciekawa jestem jak czuje się Pan Bóg, kiedy ludzie zatruwają mu byt własnymi sprawami,(prośbami, pretensjami, emocjami) chyba gorzej niż przyszłe żony umęczone przez "wredne" teściowe
A jeśli przyszły mąż dla "świętego spokoju" bo mu przyszła żona gada powie mamusi stanowcze NIE to owszem coś zrobi, ale na odczepnego, ale OK przyszła żona będzie widziała że próbował, a po ślubie... jak może być? znów jak było, wielka mi próbowanie
Mona wydaje mi się, że Ty (jak i inne przszłe czy już żony) znosisz taki ból, bo zatwardziale upierasz się, że musi być postawione na Twoim, To Ty musisz być górą, bo teściowa wredna baba i tyle... sprawa jest taka jeśli przez wiele miesięcy coś się komuś nie podoba to próbuje to zmienić w tym czasie, jeśli widzi że się nie da i to mu będzie uniemożliwiało dalsze życie to rozstaje się z tym partnerem, a jeśli go naprawde kocha i chce z nim być to zwyczjenie zignoruje teściową, zwłaszacza jak się nie mieszka razem z nią ...
(23011)| jacek, lat 42 | data: 11.09.2012, godz: 08:04 |
A ktokolwiek nie niesie krzyża swego, a idzie za mną,
nie może być uczniem moim. Łuk4:27
Gotowość niesienia Pańskiego krzyża polega na
czynieniu woli Ojcowskiej w niekorzystnych
warunkach. Ten rodzaj postępowania sprowadził na
Pana zazdrość, nienawiść, złość, walkę,
prześladowania, itd., ze strony tych, którzy uważali się
za lud Boży, lecz o których nasz Pan, czytający w ich
sercach, powiedział, że pochodzą od swego ojca,
diabła. Odkąd postępujemy tą samą "wąską ścieżką",
jaką szedł nasz Mistrz, spodziewać się musimy, że nasz
krzyż podobny będzie do Jego krzyża - że spotkamy się
ze sprzeciwem, gdy czynić będziemy wolę naszego
Niebieskiego Ojca, gdy służyć będziemy Jego sprawie i
kiedy pozwolimy światłu jaśnieć zgodnie z nakazem
naszego Wodza i Mistrza.
(23010)
Witam. Nie mam się do kogo zwrócić o pomoc i radę - dlatego Was proszę o modlitwę za mnie.
(23009)| Zmieleni.pl | data: 10.09.2012, godz: 21:25 |
Paweł Kukiz zainicjował akcję w sprawie zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatową. Szczególy na stronie http://www.zmieleni.pl/
Zapraszam do poparcia tej akcji. (23008)| Beata | data: 10.09.2012, godz: 18:42 |
Zuzza, i Ona i....... Mary 39
Nie rozpaczajcie dziewczyny, Myslę że 23 -25 lat to jeszcze nie koniecznie odpowiedni wiek na powazne związki. Może macie jeszcze cos do przepracowania. A jeśli już czujecie się na tyle dojrzałe to wierzcie mi spotkacie jeszcze niejednego na swojej drodze. A w końcu ktoś Was doceni. Korzystajcie z samodzielności, rozwijając się, inwestując w siebie bo potem trudniej cos odłożyc na własne potrzeby.Moja siostra załozyla aparat na zeby, zrobila prawko, kupila samochod a teraz z mężem by tego nie zrobila bo sa inne wydatki na dom itd..,
Nie pozwólcie sobie zgnuśnieć. Jesteście młode i do 30 macie jeszcze trochę czasu, Może się obruszyszycie ze to za późno. W moim mieście panny po 30 roku zycia się pobrały, mają dzieci a jedna w wieku 40 lat i jeszcze urodzila dziecko. Takie małżeństwa są trwalsze.
Z reguły pobierający się młodo po 15-20 latach małżeństwa są sobą znudzeni. Przeżywaja drugą młodośc, szukają nowej adrenaliny. Jak widze na portalu randkowym ilu rozwodnikow w wieku 30-35 i więcej lat to jestem przerażona! A nawet spotkałam przypadki 25 latków rozwiedzionych. Teraz jest prawdziwa plaga na rozwody! Ostatnio znów 2 pary się rozwiodły (po 30), a były to osoby które należały do grup modlitewnych, nikt by się nie spodziewał.. Wiem ze nie można zakładać ze i nas to czeka. Takie są realia.
Lepiej poczekać dłużej na wartościowego człowieka bo coraz częściej przekonuję się w moim otoczeniu, że osoby które długo się modliły i cierpliwie czekały na małżonka, doczekały się dobrych partnerów, choć byli już od dawna spisani „na straty” przez otoczenie i rodzinę. Pan Bóg widział ich dojrzałość inaczej..za to ich wytrwałe modlitwy i cierpliwość uhonorował odpowiedzialnymi partnerami. Niedawno dowiedziałam się ze pewna nauczycielka 44 lata , dotąd samotna i nieszczęśliwa że jej się nie ułożyło, poznała na wyjeżdzie chłopaka i planują ślub. Jest nadzieja? Jest, dla każdego i w każdym wieku.
ja umówiłam się na sympatii, juz kilku proponowalo mi spotkanie, ale wiadomo wiekszosc rozwodnicy, albo dla zabawy, flirtu niewinnego.. a niestety na Zapisanych rzadko ktory coś zaproponowal, ani jeden spotkania. Strasznie malo ruchliwi czy ospali?
spotkalismy sie dopiero raz bo za 2 dni mial wyjazd do pracy w Hiszpanii a ja tez wyjezdzam w sobote w góry.. Prosil o spotkanie jak wrocimy, zobaczymy jak będzie.
Dziewczyny bez względu na wiek...wierzmy że można się zakochać z wzajemnością ! podkówka w górę ..:) bo nie ma nic gorszego jak zwiędła mina rozgoryczona na kilometr :) przecież każdy ma inne szanse, okazje, zdolność dokonywania wyboru... obalajmy mit... z sprzed ilus lat ze: jak kobieta do 25 lat nie wyjdzie za mąż to zostanie starą panną- BZDURY. BZDURY!!!!!! (23007)| Marcin do Marco | data: 10.09.2012, godz: 14:15 |
Akurat ta pozycja zasadniczo różni się od "Potęgi podświadomości" choć jak widać niestety nie rozwiązuje problemów jakie są w USA (23006)| zuzza | data: 10.09.2012, godz: 13:58 |
Do Beata
No i pięknie wyjaśniłaś to o czym zawsze myślałam, ale nie umiałam ubrac tego w słowa! Dokładnie to jest tak, takie wieczne Piotrusie Pany!
Z jakiego portalu korzystałas? I czy było już kolejne spotkanie? (23005)| mary, lat 39 | data: 10.09.2012, godz: 12:41 |
Do ona23
Kochana jesteś jescze taka młoda co ja mam powiedziec a mam juz 39 i nie mam nikogo . (23004)| Monika, lat 38 | data: 10.09.2012, godz: 11:51 |
Marysiu najlepiej porozmawiaj z księdzem u którego się spowiadałaś. Jeśli się wstydzisz to pójdź do drugiego kapłana. Przede wszystkim uwierz że zostały ci odpuszczone grzechy i odpraw pokutę. Czasami mamy jakieś oczekiwania wobec spowiednika, a usłyszane słowa "Odpuszczam ci grzechy..... są bardzo ważne. Kobiety i dziewczynki lubią się rozgadywać a faceci są konkretni. Dlatego nie bierz za złe temu księdzu za Jego zachowanie.
Wiele razy ksiądz też na spowiedzi jakby pozornie mnie spławił, ale dał rozgrzeszenie i pokutę. I teraz do każdego z nas należy odprawić pokutę i poprawić się.
Czasami nie umiemy nazwać grzechów i ksiądz nie wie o co chodzi. Dlatego trzeba przed spowiedzią powiedzieć "Panie Jezu chcę mieć czyste serce po tej spowiedzi i zebyś znał moje słabości i grzechy". (23003)| Monika, lat 38 | data: 10.09.2012, godz: 11:41 |
Beatko ostatnio moim ulubionym powiedzeniem jest "Poradzę sobie".
Nie wyobrażam sobie żeby moja mama wstawała rano i robiła mi kawę. Nastawiam budzik i szykuję śniadanie. Jak miałam chorą nogę dzwoniłam po taksówkę, żeby mój tato nie musiał rano wstawać.
Właśnie to jest fajne, że pracując i mając pieniądze możemy pewne usługi kupić, aby nasza rodzina i bardzo bliscy znajomi pokazać szacunek do nich. (23002)| Beata | data: 10.09.2012, godz: 10:24 |
Do
Monika,
W ubiegły wtorek poznałam chłopaka z portalu randkowego świeckiego , umówiłam się z nim po wielu jego namowach. Jakoś nie byłam w nastroju do kontaktów przez portal i miałam już zawiesic konto gdy on napisał. Myślałam ze szybciej „zniknie” i zniechęci się.
Byliśmy w kawiarni, na prawie 4 godz rozmowie. Było o czym rozmawiac..W pewnym momencie gdy piliśmy kawę powiedział ze mama mu codziennie robi kawę na śniadanie :) A więc dba o swego synka przed wyjściem do pracy. Ja nigdy nie poszłabym mieszkać z teściową bo to tak jakby miał dwie żony. Czytałam kiedyś porady psychologa który powiedział mądre zdanie że Prawdziwa miłość polega na obciążaniu dziecka(dorosłego) coraz większą odpowiedzialnością, a nie wyręczaniu go we wszystkim. Taka ciągła opieka rodziców zawsze obniża jego szanse na dojrzałość.
Przy pożegnaniu 2 razy pytał się czy się jeszcze zobaczymy?, potwierdziłam ze tak. Wiem ze ciągle mieszka z matką w wieku 30paru lat. lat. Dla mężczyzny nie jest to najlepsze, inaczej z córkami które ucza się gospodarzenia od swoich mam. Ja mieszkam z mamą i ciągle ucze się nowych rzeczy które powinna umieć kobieta i czasem zastepuję mamę gdy wyjeżdża . Oczywiście trzeba mieć świadomość jakie są minusy. Synowie mogą pomagać matce ale często są przez nie rozpuszczani i nie czują potrzeby by dorosnąć. Potem wobec żony mają nadmiernie oczekiwania.
(23001)| zuzza | data: 09.09.2012, godz: 23:02 |
Do ona lat 23
Mam podobnie, coraz bardziej jest tak, że każda z moich koleżanek ma chłopaka, a ja samotna. Oprócz tego byłam w związku, ale okazało się, że chłopak, który udawał "pobożnego i dobrego" okazał się draniem, który kłamał i zdradzał mnie, nawet z moją koleżanką. Źle to zniosłam, a była to moja pierwsza taka poważna "miłośc"
Nie da się z tym uczuciem nic zrobic, a ja go zamieniłam na smutek i że mi przykro i modlę się o dobrego chłopaka, bym go spotkała i potem kochającego męża. Już od roku codziennie praktycznie. I nic się nie zmieniło, a też mam 23 lata. Ale może zmieni się i trafi mi się w końcu fajny , trzeba czekac i wierzyc oraz ufac, mimo trudności. pozdrawiam (23000)| Marco | data: 09.09.2012, godz: 21:26 |
Oj Marcin... zalatuje od tytułu takiej książki "potęgą podświadomości" albo innym NLP.
Czyli, prosty wniosek, należy spać 24 h. na dobę/ x 7 dni, a wtedy wiadomo, a najwięcej "takich bogaczy" należy szukać na cmentarzu śpią przecież "snem wiecznym"!
Ciekawe, że najwięcej takich autorów poradników, pochodzi lub pisze w "usa" kraju mlekiem, miodem płynącym i jeszcze długiem publicznym, otyłością.... a wszystko to z tego bogacenia, bycia dobrymi klientami, i tak się napędza spiralę biznesu.... ale to długi temat a miało być o "bogactwie" nie o "długach" (22999)| Marysia, lat 26, e-mail: amia104@wp.pl | data: 09.09.2012, godz: 19:02 |
Kochani,
Mam pytanie, może mi pomożecie? Jakiś czas temu byłam u spowiedzi, zanim wypowiedziałam wszystkie grzechy, kapłan mi przerwał i udzielił rozgrzeszenia. Teraz zachodzę w głowę czy ta spowiedź była ważna czy nie? A co ja mam zrobić z grzechami, których nie zdążyłam powiedzieć. Czy są mi odpuszczone, za samą chęć czynu tj ich wyznania? (22998)| Kropka, lat 26 | data: 09.09.2012, godz: 12:10 |
Witam serdecznie, chciałabym prosić bardzo o modlitwę.Chciałabym odwiedzić na Święta bardzo mi bliską osobę w Stanach i z tego względu wybieram się we wtorek 11.09 na rozmowę z konsulem.Od niego zależy wszystko,proszę o modlitwę aby moja prośba o wizę została pozytywnie rozpatrzona.Bardzo mi zależy:).Pozdrawiam. (22997)| Marcin | data: 09.09.2012, godz: 10:16 |
W bardzo dobrej książce pt. "Bogać się kiedy śpisz" którą polecam jest powiedziane że ten kto nie odnosi sukcesu natury materialnej jest mało użyteczny bo jest słabym klientem lokalnych sklepów i jego rodzina też nie czuje się zabezpieczona przed ubóstwem. Myślę że tę myśl śmiało można przenieść na grunt świętości, komu jej brakuje i jeszcze się pogrąża w nałogach jest mało wartościowy dla swojej rodziny,pracodawcy i społeczności w której mieszka.Pomyślmy nad tym, życzę dobrej niedzieli (22996)| Artii, lat 37 | data: 09.09.2012, godz: 07:19 |
-=< H U M O R >=-
Proboszcz zawiozl swoja gospodynie do lekarza. Kiedy ta wychodzi z gabinetu, pyta:
- No i co powiedzial lekarz?
- Kazal mi pokazac jezyk - relacjonuje gospodyni - i przepisal mi srodek na wzmocnienie.
- Moj Boze - steknal proboszcz, - ale chyba nie na jezyk?
-=< H U M O R >=-
(22995)
Lzy sa moim chlebem we dnie i w nocy; "Gdzie jest twoj Bog?" pytaja mnie co dzien. (Psalm 42)
(22994)| dgb | data: 08.09.2012, godz: 16:40 |
do ona - zazdrosc to straszne uczucie , nie mozesz sie skupiac na tym co ktos juz ma tylko na tym co ty chcialabys miec i podjac probe osiagniecia swego celu , a wiec musisz starac sie kogos poznac i nawet jesli 1,2,3 osoba nie beda tymi wlasciwymi (nie zostana narzeczonym,) to twoje mysli juz nie beda przepelnione zazdrosca . Zawsze warto sie skupic glownie na tym co samemu mozna zdobyc . (22993)| Beata | data: 08.09.2012, godz: 14:35 |
zainteresowanym 30 - 40 latkom polecam na pewno dobre rekolekcje z D(d)żemem które znalazłam na stronie mojej diecezji:
http://www.diecezja.tarnow.pl/index.php/wiadomoci/zapowiedzi/2740-rekolekcje-z-d-d-zemem.html
żałuję ze w tym terminie jestem na innym wyjeździe, z chęcią skorzystałabym. (22992)| Marcin do Ona,lat 23 | data: 08.09.2012, godz: 09:43 |
23 lata...wszystko jeszcze przed Tobą nie ma co tragizować.Co mają powiedzieć osoby po 30-stce... (22991)| Marysia | data: 08.09.2012, godz: 08:50 |
To co ja mam teraz zrobić?? To mój chłopak...jesteśmy ze sobą już prawie rok na początku nie zauważałam tego, nie przeszkadzało mi to...ale teraz widzę to wszystko i to nie jest tylko jesli chodzi o decyzję bo też jest kwestia innych rzeczy np nie można mu w żartach powiedziec że jest gruby bo mamusia "ze chłopak się załamie będzie przezwywal..."
czy takie oddzielenie od rodziców pomogło by?
Jego rodzice na wiosnę się przeprowadzają do innego mieszkania...do nich będzie jakas godzina drogi samochodem więc nie zawsze będzie można jechać...czy to już jakis plus?
Jesli chodzi o kazanie "chcieć to móc" to super to kazanie zresztą jak większoś kazań tego ksiedza:-)
ja też jadę za kilka dni na krótki urlopik i wtedy właśnie będzie okazja żeby szczeze z nim porozmawiac bo będzie z daleka od jego rodziców...
Nie chce go skrzywdzić bo jedną dziewczyna go już bardzo skrzywdziłam ale też nie chce później cierpieć w małżeństwie...
Bogu cały czas powierzam ta sprawę... Oddaje mu to wszystko.... (22990)| ona, lat 23 | data: 07.09.2012, godz: 20:40 |
Kochani,
Zadroszcze kolezankom, ktore maja narzeczonych, podczas gdy ja nikogo jeszcze nie mialam mimo ze mam juz ponad 20 lat.
Jak sobie radzic z tym paskudnym uczuciem -zazdrosci? (22989)
Jeśli widzimy, że inni postępują zakazanymi ścieżkami,
drogą grzeszników, nie powinniśmy iść za nimi, aby
odwieść ich od tej drogi, lecz pokazać im właściwą
drogę, postępując nią i wzywając, by na nią wstąpili.
Jeśli widzimy, że niektórzy wplątali się w doktryny i
nauki ludzkie, o których wiemy, że są z gruntu błędne,
nie powinniśmy brnąć w te doktryny, aby pomóc innym
odwrócić się od nich, lecz przypomnieć im, że badanie
jakiejkolwiek doktryny, która nie zgadza się z
podstawami Prawdy, to nie tylko strata poświęconego
czasu, lecz że zabawianie się czymkolwiek, o czym
wiemy, iż jest błędne i ryzykowne, naraża na
niebezpieczeństwo, podobnie jak wszelkie pogwałcenie
sumienia i zasad
Niechże wie, że kto by odwrócił grzesznika od błędnej
drogi jego, zachowa duszę od śmierci i zakryje
mnóstwo grzechów. Jak.5:20 (22988)| Beata | data: 07.09.2012, godz: 19:28 |
Marysiu,
Pakuję się na wyjazd dlatego ciężko mi zebrać myśli, ale coś napiszę.
Chwila i Monika poruszyły już te kwestie. Coż mogłabym Ci powiedzieć..?
Wnioskuję ze na pewno rozmawiałas z kolegą w tym temacie. Może probowałaś mu uświadomić. I przekonałaś się, że nie łatwo zmienić człowieka, ktory wychowywał sie w takim systemie 20, 25 moze 30 lat..
Ten cały proces wymagałby od niego przeanalizowania postawy rodziców, własciwej oceny ich działań wychowawczych, wniosków i zmiany myślenia.
Pytanie czy on jest do tego gotowy i czy w ogole widzi że ma problem, czy chce o tym rozmawiać? Jesli nie, to trudno mu zrozumieć, że powinien zmienic myślenie i zacząć sam wybierać. On nie zna innego modelu postępowania. Jak tu powiedziane już było, to jest problem dla terapeuty, psychologa, potrzeba rozmow o swoich lękach, skrupułach, braku akceptacji siebie, poczuciu winy i przewadze "toksycznej" dominacji rodziców.
Sprawa terapii dotyczyłaby samych "sprawców" czyli rodziców aby zmienili zasady. Ale jeśli rodzice wciąż chcą dominować i wpływać na jego decyzje? Mozesz próbować zachęcić go do psychologicznej konsultacji.. może potem on sam porozmawiałby o tym z rodzicami. Oprócz dobrej pozycji książkowej polecam też internetowe nauki ks Pawlukiewicza np móc to znaczy chcieć. W bardzo humorystycznym tonie, nie znuży się szybko. Może łatwiej mu będzie zrozumieć gdy poslucha kilku takich konkretnych analiz, pozna swoje prawdziwe pragnienia i odkryje inne możliwości..
Mam kogos w rodzinie w podobnym systemie wychowanym, ma 40 lat i nadal całkowicie nie potrafi oderwać się od rodziców, tylko tu jest jeszcze inny problem, rodzice chcieli by się usamodzielnił, on jednak nic z tym nie robi.. Taka osoba w związku małżenskim moze zrzucać odpowiedzialność na barki małżonka. Jesli nie stanie w prawdzie o swoim emocjonalnym uzależnieniu, bo to jest także problem nie umiejętnego wyrażania siebie.
Poleciłabym mu także psychologiczne rekolekcje Gajdów (www.gajdy.pl) Poruszają w nim wiele ważnych problemow nie tylko duchowych. Kiedys już wspominała o nich Karina. Takie terapeutyczne, uświadamiające. One są 2 razy w roku na wiosnę i w czerwcu, i warto je przeżyć. Są tez inne tematyczne. Młodzi ale pełni doświadczeń prowadzący małżonkowie na co dzień przyjmują w poradni. Wielu ludziom pomogli. Tam tez jest temat uzależnienia od rodziców. Oczywiście nie polecam na wstępie mówić chłopakowi o terapii bo pewnie nie pojedzie z lęku że będzie musiał się zaangażować, ale nie musi się uzewnętrzniać wystarczy ze tam będzie.Uczą też wyrażania emocji..Może aby mu było raźniej pojedziecie razem. Na pewno skorzystasz, bo nie ma ludzi bez problemów, obciążeń, niedomagań itp. Cóż więcej możesz, próbuj, zachęć.. módl się aby Bóg dotknął jego serca i umysłu.
Mona, to prawda ze większosc synów nie dostrzega wpływu matki a potem zony cierpią bo dla nich mamusia zawsze jest mądrzejsza. Tylko ze mamusia powinna zrozumieć ze teraz najwazniejsza osobą dla niego jest w pierwszej kolejnosci żona (małżonek) potem dzieci a potem rodzice. Taka jest kolejnosc wg hierarchii małżenskiej która istnieje od momentu połączenia się świętym węzłem małżenskim.
Była o tym audycja i duszpasterz małżeństw to mocno podkreślał, że sakrament ten obliguje do zmiany "ważności" i odtąd małżonkowie sa dla siebie na I miejscu.
Też znam przypadki gdzie teściowa rządzi i często jej dominacja była przyczyna rozpadu małżeństwa. Warto na takie sprawy zwrócic uwage wczesniej gdy jeszcze coś mozna zdecydować. I nie chodzi by wieszać psy na wszystkich teściowych, ale to prawda ze ten problem jest w bardzo wielu małżeństwach. Sama wiesz bo tego doświadczasz. (22987)
Marysiu poznałam parę lat temu sympatycznego faceta w pracy. Poznała nas koleżanka. Umówilismy się parę razy. spodobał mi się. Ponieważ obydwoje pracowalismy a on czasami miał dodatkowe godziny zaprosiłam go na wesele. Powiedziałam mu że to będzie świetna okazja aby lepiej się poznać. Zgodził się. Przed planowanym ślubem zaprosiłam go do siebie na niedzielny obiad. Powiedział, że mama przygotowuje obiad i odmówił a potem wymyslił aby na ślub nie pójść. Poszłam sama. Przyszłą teściową mozna poznać ale walczyć z nią o względy przyszłego męża to lekka przesada. Moja koleżanka od razu powiedziała do narzeczonego, którego mama nie trawiła przyszłej synowej, aby po ślubie mieszkali oddzielnie. Druga koleżanka straciła narzeczonego bo miał mamę alkoholiczkę, której syn musiał być na każde zawołanie.
Sama straciłam szansę na przyjaciela, przez słowa mojej mamy. Czasami żony alkoholików swoje kompleksy i rany zadane przez męża przerzucają na dzieci. A przecież dzieci nie prosiły się na świat. Ostatnio zauważyłam, że przez lęki przyjmuję postawę przepraszam że żyję. Co wcale nie oznacza, że nie cieszę się że żyję. Gdybym umiała to bym zniknęła. Mam dla kogo żyć a na weselu u kuzynki zobaczyłam jaką piękną mam rodzinę.
Jacku lat 42 dziękuje. czy jesteś kawalerem? Jeśli tak to napisz.
(22986)| Mona | data: 07.09.2012, godz: 13:14 |
Zdaje sobie sprawę , że pewnych ludzi jest ciężko zmienić nawet jeśli syn powie matce stanowcze NIE ale przynajmniej to pokaże jego przyszłej żonie , że próbował coś zmienić, że z jego strony wykonał właściwy ruch, że nie będzie tolerował manipulacji . Bo dopóki matka czuje, że ma nad nim jakąś władzę to będzie nim manipulować i nie chodzi wcale o całkowite zerwanie kontaktu a o przynajmniej staranie się wyprostowania tych relacji. A w tym przypadku widać,że syn wcale nie dostrzega wpływu swojej matki. Oczywiście, że odwołanie ślubu czy przesunięcie nie spowoduje, że nagle świat teściowych i matek stanie się idealny ale może zasygnalizuje coś synowi, by bardziej był za swoją przyszłą żoną niż za matką. Przeżywam podobną historię więc wiem jak to boli. (22985)| chwila | data: 07.09.2012, godz: 09:22 |
Marysiu
Marysiu, może ja czasem więcej gadam, ale to że ktoś dużo gada nie znaczy, że się na wszystkim zna, bo tak nie jest...
Może dla tej osoby, żeby ją wzmocnić potrzeba pomocy duchowej
i psychologicznej. Chodzi mi o podbudowanie jego "ja", sprawienia, że poczuje się mocniejszy, silniejszy, bardziej pewny siebie i zrozumie, że sam sobie poradzi. Czasem pomagają ukierunkowujące rozmowy z kimś przyjaznym lub odpowiednia lektura, chociaż w sytuacji, gdzie coś trwa od lat, a dana osoba jest zbyt "słaba" to potrzeba wpływu na rodziców, bo to oni przyczynili i przyczyniają się do takiego stanu. może jakaś wspólna terpaia, może oni się nie zmienią całkowicie, ale profesjonalista będzie potrafił ich odpowiednio ukierunkować.
Dziecko wychowywane przez nadopiekuńczych rodziców stale jest pod ich ochroną, to oni rozwiązują wszystkie problemy związane z dzieckiem i jego sprawami, a potem w dorosłym zyciu taki człowiek nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji, bo wie, że rodzice to załatwią albo boi się, że on zrobi coś źle. Są takie skrajności i takie dzieci albo są zbyt pewne siebie (przez lata wszystko im się udawało z pomocą rodziców), albo własnie jak to się określa boją się własnego cienia (bo rodzice tak pomagali, że wszystko za niego robili).
(22984)| chwila | data: 07.09.2012, godz: 08:27 |
Mona i inni zainteresowani tematem
Czy uważasz w swoje naiwności, że jak powiesz teściowej czy syn jej powie stanowcze NIE to ona będzie potulna i grzeczna...a jak syn przed ślubem powie dobrze nie będę się nawet z matką kontaktował to po ślubie tak będzie? Niektórych ludzi nie zmienisz i tym bardziej na siłę, ta dziewczyna była z nim jakiś czas, poznała jego wady i zalety i była i jest z nim nadal. Są tacy ludzie jak przyszła teściowa i oni się nie zmienią, zwłaszcza na starsze lata i moim zdaniem największy błąd jest w ludzkim odbieraniu... jeśli ktoś nam nie przypasował i kogoś nie lubimy, czy nas drażni to ludzie reagują gniewem, złością itp. a to czasem nawet jesli chodzi o sfere duchową obraca się przeciwko nim. Wiem to czasem trudne, ale najlepiej śmiać się z takich rad, nie analizować ich i nie przejmować się. Młodzi nie mieszkają razem z teściową, nie ma zagrożenia że od rana do rana będzie się wtrącać.
Zresztą czy uważasz/uważacie, że jakby nawet ślub został przesuniety czy odwołany to wszystko się zmieni, cały świat nagle będzie doskonały i wszystki matki i teściowe? Przecież może być następna taka sytuacja i następna i co wtedy...może dojdzie do absurdu, ludzie nie mogliby zawierać małżeństw, żeby nie mieć nawet w nazwie wrednej teściowej (22983)| Marysia | data: 06.09.2012, godz: 15:08 |
Beatko, Chwilo, tak bardzo udzielacie się na tym forum więc może mi pomożecie. Jak pomóc człowiekowi który został skrzywdzony przez swoich rodziców ich nadopiękunczością? Czasem mam wrazenie, że zawsze najwazniejsze dla tego człowieka jest zdanie zdanie jego taty.... Czasem mam wrazenie, że nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji...zawsze wszystko mówi rodzicom. Bardzo chce mu pomóc ale nie wiem jak....pomózcie proszę. (22982)
Do Monika 38 Nic i w żaden sposób nie powinno nam zaszkodzić.
Różne rzeczy mogą kolidować z naszymi cielesnymi
wygodami, dobrobytem czy biegiem spraw, lecz jeśli
pamiętamy, że nie żyjemy w ciele, ale w duchu, i że
jako Nowym Stworzeniom przyrzekł nam Pan w
słusznym czasie Królestwo, możemy być świadomi, iż
żaden zewnętrzny wpływ nie może zagrozić naszym
rzeczywistym interesom - interesom duchowym - ani
stanąć na przeszkodzie do osiągnięcia chwały
Królestwa, jaką Pan obiecał tym, którzy są mu wierni.
Jedynie nasz brak zaufania do Pana i nasza wobec
Niego niewierność mogą oddzielić nas od Jego miłości
i obietnic.
Nie spotka cię nic złego. PSALM 9:10
(22981)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |