| zuzza | data: 09.09.2012, godz: 23:02 |
Do ona lat 23
Mam podobnie, coraz bardziej jest tak, że każda z moich koleżanek ma chłopaka, a ja samotna. Oprócz tego byłam w związku, ale okazało się, że chłopak, który udawał "pobożnego i dobrego" okazał się draniem, który kłamał i zdradzał mnie, nawet z moją koleżanką. Źle to zniosłam, a była to moja pierwsza taka poważna "miłośc"
Nie da się z tym uczuciem nic zrobic, a ja go zamieniłam na smutek i że mi przykro i modlę się o dobrego chłopaka, bym go spotkała i potem kochającego męża. Już od roku codziennie praktycznie. I nic się nie zmieniło, a też mam 23 lata. Ale może zmieni się i trafi mi się w końcu fajny , trzeba czekac i wierzyc oraz ufac, mimo trudności. pozdrawiam (23000)| Marco | data: 09.09.2012, godz: 21:26 |
Oj Marcin... zalatuje od tytułu takiej książki "potęgą podświadomości" albo innym NLP.
Czyli, prosty wniosek, należy spać 24 h. na dobę/ x 7 dni, a wtedy wiadomo, a najwięcej "takich bogaczy" należy szukać na cmentarzu śpią przecież "snem wiecznym"!
Ciekawe, że najwięcej takich autorów poradników, pochodzi lub pisze w "usa" kraju mlekiem, miodem płynącym i jeszcze długiem publicznym, otyłością.... a wszystko to z tego bogacenia, bycia dobrymi klientami, i tak się napędza spiralę biznesu.... ale to długi temat a miało być o "bogactwie" nie o "długach" (22999)| Marysia, lat 26, e-mail: amia104@wp.pl | data: 09.09.2012, godz: 19:02 |
Kochani,
Mam pytanie, może mi pomożecie? Jakiś czas temu byłam u spowiedzi, zanim wypowiedziałam wszystkie grzechy, kapłan mi przerwał i udzielił rozgrzeszenia. Teraz zachodzę w głowę czy ta spowiedź była ważna czy nie? A co ja mam zrobić z grzechami, których nie zdążyłam powiedzieć. Czy są mi odpuszczone, za samą chęć czynu tj ich wyznania? (22998)| Kropka, lat 26 | data: 09.09.2012, godz: 12:10 |
Witam serdecznie, chciałabym prosić bardzo o modlitwę.Chciałabym odwiedzić na Święta bardzo mi bliską osobę w Stanach i z tego względu wybieram się we wtorek 11.09 na rozmowę z konsulem.Od niego zależy wszystko,proszę o modlitwę aby moja prośba o wizę została pozytywnie rozpatrzona.Bardzo mi zależy:).Pozdrawiam. (22997)| Marcin | data: 09.09.2012, godz: 10:16 |
W bardzo dobrej książce pt. "Bogać się kiedy śpisz" którą polecam jest powiedziane że ten kto nie odnosi sukcesu natury materialnej jest mało użyteczny bo jest słabym klientem lokalnych sklepów i jego rodzina też nie czuje się zabezpieczona przed ubóstwem. Myślę że tę myśl śmiało można przenieść na grunt świętości, komu jej brakuje i jeszcze się pogrąża w nałogach jest mało wartościowy dla swojej rodziny,pracodawcy i społeczności w której mieszka.Pomyślmy nad tym, życzę dobrej niedzieli (22996)| Artii, lat 37 | data: 09.09.2012, godz: 07:19 |
-=< H U M O R >=-
Proboszcz zawiozl swoja gospodynie do lekarza. Kiedy ta wychodzi z gabinetu, pyta:
- No i co powiedzial lekarz?
- Kazal mi pokazac jezyk - relacjonuje gospodyni - i przepisal mi srodek na wzmocnienie.
- Moj Boze - steknal proboszcz, - ale chyba nie na jezyk?
-=< H U M O R >=-
(22995)
Lzy sa moim chlebem we dnie i w nocy; "Gdzie jest twoj Bog?" pytaja mnie co dzien. (Psalm 42)
(22994)| dgb | data: 08.09.2012, godz: 16:40 |
do ona - zazdrosc to straszne uczucie , nie mozesz sie skupiac na tym co ktos juz ma tylko na tym co ty chcialabys miec i podjac probe osiagniecia swego celu , a wiec musisz starac sie kogos poznac i nawet jesli 1,2,3 osoba nie beda tymi wlasciwymi (nie zostana narzeczonym,) to twoje mysli juz nie beda przepelnione zazdrosca . Zawsze warto sie skupic glownie na tym co samemu mozna zdobyc . (22993)| Beata | data: 08.09.2012, godz: 14:35 |
zainteresowanym 30 - 40 latkom polecam na pewno dobre rekolekcje z D(d)żemem które znalazłam na stronie mojej diecezji:
http://www.diecezja.tarnow.pl/index.php/wiadomoci/zapowiedzi/2740-rekolekcje-z-d-d-zemem.html
żałuję ze w tym terminie jestem na innym wyjeździe, z chęcią skorzystałabym. (22992)| Marcin do Ona,lat 23 | data: 08.09.2012, godz: 09:43 |
23 lata...wszystko jeszcze przed Tobą nie ma co tragizować.Co mają powiedzieć osoby po 30-stce... (22991)| Marysia | data: 08.09.2012, godz: 08:50 |
To co ja mam teraz zrobić?? To mój chłopak...jesteśmy ze sobą już prawie rok na początku nie zauważałam tego, nie przeszkadzało mi to...ale teraz widzę to wszystko i to nie jest tylko jesli chodzi o decyzję bo też jest kwestia innych rzeczy np nie można mu w żartach powiedziec że jest gruby bo mamusia "ze chłopak się załamie będzie przezwywal..."
czy takie oddzielenie od rodziców pomogło by?
Jego rodzice na wiosnę się przeprowadzają do innego mieszkania...do nich będzie jakas godzina drogi samochodem więc nie zawsze będzie można jechać...czy to już jakis plus?
Jesli chodzi o kazanie "chcieć to móc" to super to kazanie zresztą jak większoś kazań tego ksiedza:-)
ja też jadę za kilka dni na krótki urlopik i wtedy właśnie będzie okazja żeby szczeze z nim porozmawiac bo będzie z daleka od jego rodziców...
Nie chce go skrzywdzić bo jedną dziewczyna go już bardzo skrzywdziłam ale też nie chce później cierpieć w małżeństwie...
Bogu cały czas powierzam ta sprawę... Oddaje mu to wszystko.... (22990)| ona, lat 23 | data: 07.09.2012, godz: 20:40 |
Kochani,
Zadroszcze kolezankom, ktore maja narzeczonych, podczas gdy ja nikogo jeszcze nie mialam mimo ze mam juz ponad 20 lat.
Jak sobie radzic z tym paskudnym uczuciem -zazdrosci? (22989)
Jeśli widzimy, że inni postępują zakazanymi ścieżkami,
drogą grzeszników, nie powinniśmy iść za nimi, aby
odwieść ich od tej drogi, lecz pokazać im właściwą
drogę, postępując nią i wzywając, by na nią wstąpili.
Jeśli widzimy, że niektórzy wplątali się w doktryny i
nauki ludzkie, o których wiemy, że są z gruntu błędne,
nie powinniśmy brnąć w te doktryny, aby pomóc innym
odwrócić się od nich, lecz przypomnieć im, że badanie
jakiejkolwiek doktryny, która nie zgadza się z
podstawami Prawdy, to nie tylko strata poświęconego
czasu, lecz że zabawianie się czymkolwiek, o czym
wiemy, iż jest błędne i ryzykowne, naraża na
niebezpieczeństwo, podobnie jak wszelkie pogwałcenie
sumienia i zasad
Niechże wie, że kto by odwrócił grzesznika od błędnej
drogi jego, zachowa duszę od śmierci i zakryje
mnóstwo grzechów. Jak.5:20 (22988)| Beata | data: 07.09.2012, godz: 19:28 |
Marysiu,
Pakuję się na wyjazd dlatego ciężko mi zebrać myśli, ale coś napiszę.
Chwila i Monika poruszyły już te kwestie. Coż mogłabym Ci powiedzieć..?
Wnioskuję ze na pewno rozmawiałas z kolegą w tym temacie. Może probowałaś mu uświadomić. I przekonałaś się, że nie łatwo zmienić człowieka, ktory wychowywał sie w takim systemie 20, 25 moze 30 lat..
Ten cały proces wymagałby od niego przeanalizowania postawy rodziców, własciwej oceny ich działań wychowawczych, wniosków i zmiany myślenia.
Pytanie czy on jest do tego gotowy i czy w ogole widzi że ma problem, czy chce o tym rozmawiać? Jesli nie, to trudno mu zrozumieć, że powinien zmienic myślenie i zacząć sam wybierać. On nie zna innego modelu postępowania. Jak tu powiedziane już było, to jest problem dla terapeuty, psychologa, potrzeba rozmow o swoich lękach, skrupułach, braku akceptacji siebie, poczuciu winy i przewadze "toksycznej" dominacji rodziców.
Sprawa terapii dotyczyłaby samych "sprawców" czyli rodziców aby zmienili zasady. Ale jeśli rodzice wciąż chcą dominować i wpływać na jego decyzje? Mozesz próbować zachęcić go do psychologicznej konsultacji.. może potem on sam porozmawiałby o tym z rodzicami. Oprócz dobrej pozycji książkowej polecam też internetowe nauki ks Pawlukiewicza np móc to znaczy chcieć. W bardzo humorystycznym tonie, nie znuży się szybko. Może łatwiej mu będzie zrozumieć gdy poslucha kilku takich konkretnych analiz, pozna swoje prawdziwe pragnienia i odkryje inne możliwości..
Mam kogos w rodzinie w podobnym systemie wychowanym, ma 40 lat i nadal całkowicie nie potrafi oderwać się od rodziców, tylko tu jest jeszcze inny problem, rodzice chcieli by się usamodzielnił, on jednak nic z tym nie robi.. Taka osoba w związku małżenskim moze zrzucać odpowiedzialność na barki małżonka. Jesli nie stanie w prawdzie o swoim emocjonalnym uzależnieniu, bo to jest także problem nie umiejętnego wyrażania siebie.
Poleciłabym mu także psychologiczne rekolekcje Gajdów (www.gajdy.pl) Poruszają w nim wiele ważnych problemow nie tylko duchowych. Kiedys już wspominała o nich Karina. Takie terapeutyczne, uświadamiające. One są 2 razy w roku na wiosnę i w czerwcu, i warto je przeżyć. Są tez inne tematyczne. Młodzi ale pełni doświadczeń prowadzący małżonkowie na co dzień przyjmują w poradni. Wielu ludziom pomogli. Tam tez jest temat uzależnienia od rodziców. Oczywiście nie polecam na wstępie mówić chłopakowi o terapii bo pewnie nie pojedzie z lęku że będzie musiał się zaangażować, ale nie musi się uzewnętrzniać wystarczy ze tam będzie.Uczą też wyrażania emocji..Może aby mu było raźniej pojedziecie razem. Na pewno skorzystasz, bo nie ma ludzi bez problemów, obciążeń, niedomagań itp. Cóż więcej możesz, próbuj, zachęć.. módl się aby Bóg dotknął jego serca i umysłu.
Mona, to prawda ze większosc synów nie dostrzega wpływu matki a potem zony cierpią bo dla nich mamusia zawsze jest mądrzejsza. Tylko ze mamusia powinna zrozumieć ze teraz najwazniejsza osobą dla niego jest w pierwszej kolejnosci żona (małżonek) potem dzieci a potem rodzice. Taka jest kolejnosc wg hierarchii małżenskiej która istnieje od momentu połączenia się świętym węzłem małżenskim.
Była o tym audycja i duszpasterz małżeństw to mocno podkreślał, że sakrament ten obliguje do zmiany "ważności" i odtąd małżonkowie sa dla siebie na I miejscu.
Też znam przypadki gdzie teściowa rządzi i często jej dominacja była przyczyna rozpadu małżeństwa. Warto na takie sprawy zwrócic uwage wczesniej gdy jeszcze coś mozna zdecydować. I nie chodzi by wieszać psy na wszystkich teściowych, ale to prawda ze ten problem jest w bardzo wielu małżeństwach. Sama wiesz bo tego doświadczasz. (22987)
Marysiu poznałam parę lat temu sympatycznego faceta w pracy. Poznała nas koleżanka. Umówilismy się parę razy. spodobał mi się. Ponieważ obydwoje pracowalismy a on czasami miał dodatkowe godziny zaprosiłam go na wesele. Powiedziałam mu że to będzie świetna okazja aby lepiej się poznać. Zgodził się. Przed planowanym ślubem zaprosiłam go do siebie na niedzielny obiad. Powiedział, że mama przygotowuje obiad i odmówił a potem wymyslił aby na ślub nie pójść. Poszłam sama. Przyszłą teściową mozna poznać ale walczyć z nią o względy przyszłego męża to lekka przesada. Moja koleżanka od razu powiedziała do narzeczonego, którego mama nie trawiła przyszłej synowej, aby po ślubie mieszkali oddzielnie. Druga koleżanka straciła narzeczonego bo miał mamę alkoholiczkę, której syn musiał być na każde zawołanie.
Sama straciłam szansę na przyjaciela, przez słowa mojej mamy. Czasami żony alkoholików swoje kompleksy i rany zadane przez męża przerzucają na dzieci. A przecież dzieci nie prosiły się na świat. Ostatnio zauważyłam, że przez lęki przyjmuję postawę przepraszam że żyję. Co wcale nie oznacza, że nie cieszę się że żyję. Gdybym umiała to bym zniknęła. Mam dla kogo żyć a na weselu u kuzynki zobaczyłam jaką piękną mam rodzinę.
Jacku lat 42 dziękuje. czy jesteś kawalerem? Jeśli tak to napisz.
(22986)| Mona | data: 07.09.2012, godz: 13:14 |
Zdaje sobie sprawę , że pewnych ludzi jest ciężko zmienić nawet jeśli syn powie matce stanowcze NIE ale przynajmniej to pokaże jego przyszłej żonie , że próbował coś zmienić, że z jego strony wykonał właściwy ruch, że nie będzie tolerował manipulacji . Bo dopóki matka czuje, że ma nad nim jakąś władzę to będzie nim manipulować i nie chodzi wcale o całkowite zerwanie kontaktu a o przynajmniej staranie się wyprostowania tych relacji. A w tym przypadku widać,że syn wcale nie dostrzega wpływu swojej matki. Oczywiście, że odwołanie ślubu czy przesunięcie nie spowoduje, że nagle świat teściowych i matek stanie się idealny ale może zasygnalizuje coś synowi, by bardziej był za swoją przyszłą żoną niż za matką. Przeżywam podobną historię więc wiem jak to boli. (22985)| chwila | data: 07.09.2012, godz: 09:22 |
Marysiu
Marysiu, może ja czasem więcej gadam, ale to że ktoś dużo gada nie znaczy, że się na wszystkim zna, bo tak nie jest...
Może dla tej osoby, żeby ją wzmocnić potrzeba pomocy duchowej
i psychologicznej. Chodzi mi o podbudowanie jego "ja", sprawienia, że poczuje się mocniejszy, silniejszy, bardziej pewny siebie i zrozumie, że sam sobie poradzi. Czasem pomagają ukierunkowujące rozmowy z kimś przyjaznym lub odpowiednia lektura, chociaż w sytuacji, gdzie coś trwa od lat, a dana osoba jest zbyt "słaba" to potrzeba wpływu na rodziców, bo to oni przyczynili i przyczyniają się do takiego stanu. może jakaś wspólna terpaia, może oni się nie zmienią całkowicie, ale profesjonalista będzie potrafił ich odpowiednio ukierunkować.
Dziecko wychowywane przez nadopiekuńczych rodziców stale jest pod ich ochroną, to oni rozwiązują wszystkie problemy związane z dzieckiem i jego sprawami, a potem w dorosłym zyciu taki człowiek nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji, bo wie, że rodzice to załatwią albo boi się, że on zrobi coś źle. Są takie skrajności i takie dzieci albo są zbyt pewne siebie (przez lata wszystko im się udawało z pomocą rodziców), albo własnie jak to się określa boją się własnego cienia (bo rodzice tak pomagali, że wszystko za niego robili).
(22984)| chwila | data: 07.09.2012, godz: 08:27 |
Mona i inni zainteresowani tematem
Czy uważasz w swoje naiwności, że jak powiesz teściowej czy syn jej powie stanowcze NIE to ona będzie potulna i grzeczna...a jak syn przed ślubem powie dobrze nie będę się nawet z matką kontaktował to po ślubie tak będzie? Niektórych ludzi nie zmienisz i tym bardziej na siłę, ta dziewczyna była z nim jakiś czas, poznała jego wady i zalety i była i jest z nim nadal. Są tacy ludzie jak przyszła teściowa i oni się nie zmienią, zwłaszcza na starsze lata i moim zdaniem największy błąd jest w ludzkim odbieraniu... jeśli ktoś nam nie przypasował i kogoś nie lubimy, czy nas drażni to ludzie reagują gniewem, złością itp. a to czasem nawet jesli chodzi o sfere duchową obraca się przeciwko nim. Wiem to czasem trudne, ale najlepiej śmiać się z takich rad, nie analizować ich i nie przejmować się. Młodzi nie mieszkają razem z teściową, nie ma zagrożenia że od rana do rana będzie się wtrącać.
Zresztą czy uważasz/uważacie, że jakby nawet ślub został przesuniety czy odwołany to wszystko się zmieni, cały świat nagle będzie doskonały i wszystki matki i teściowe? Przecież może być następna taka sytuacja i następna i co wtedy...może dojdzie do absurdu, ludzie nie mogliby zawierać małżeństw, żeby nie mieć nawet w nazwie wrednej teściowej (22983)| Marysia | data: 06.09.2012, godz: 15:08 |
Beatko, Chwilo, tak bardzo udzielacie się na tym forum więc może mi pomożecie. Jak pomóc człowiekowi który został skrzywdzony przez swoich rodziców ich nadopiękunczością? Czasem mam wrazenie, że zawsze najwazniejsze dla tego człowieka jest zdanie zdanie jego taty.... Czasem mam wrazenie, że nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji...zawsze wszystko mówi rodzicom. Bardzo chce mu pomóc ale nie wiem jak....pomózcie proszę. (22982)
Do Monika 38 Nic i w żaden sposób nie powinno nam zaszkodzić.
Różne rzeczy mogą kolidować z naszymi cielesnymi
wygodami, dobrobytem czy biegiem spraw, lecz jeśli
pamiętamy, że nie żyjemy w ciele, ale w duchu, i że
jako Nowym Stworzeniom przyrzekł nam Pan w
słusznym czasie Królestwo, możemy być świadomi, iż
żaden zewnętrzny wpływ nie może zagrozić naszym
rzeczywistym interesom - interesom duchowym - ani
stanąć na przeszkodzie do osiągnięcia chwały
Królestwa, jaką Pan obiecał tym, którzy są mu wierni.
Jedynie nasz brak zaufania do Pana i nasza wobec
Niego niewierność mogą oddzielić nas od Jego miłości
i obietnic.
Nie spotka cię nic złego. PSALM 9:10
(22981)| chwila | data: 06.09.2012, godz: 10:41 |
Brzydkie kaczątko
Dlatego napisałam, że może być tak w przypadku Twoich rodziców, że prawda w oczy kole. Ty wiesz najlepiej jak jest, bo widzisz co i jak się dzieje, jeżeli chcesz coś zrobić, jeżeli nie dajesz rady a nie chcesz, żeby od razu świat się dowiedział poproś o pomoc i ingerencję osoby duchowne...Twoi rodzice pewnie będą źli i może to nic nie da, ale przynajmniej w swoim sumieniu będziesz wiedziała, że próbowałaś im pomóc
(22980)| Mona | data: 06.09.2012, godz: 10:37 |
Do na zakręcie
Trzeba stanowczo powiedzieć NIE dla teściowej i jej wtrącaniu się w wasze życie i to nie jest przesada, że teściowa może rozbić wasze małżeństwo, uczynić wam piekło. Może i nie znamy całości relacji ale z moich obserwacji wynika, że pewien schemat się powiela. Jeżeli przed ślubem nie postawi się jasno do zrozumienia kto powinien być najważniejszy dla niego to po ślubie będzie już tylko gorzej, oczywiście możemy wierzyć, że ludzie się zmieniają ale nie bądź aż tak naiwna i dmuchaj na zimne. Powodzenia (22979)| chwila | data: 06.09.2012, godz: 10:34 |
A nie, nie napisałam, że przyszła żona jest najważniejsza, napisałam, że powinien ją szanować i liczyc się z jej zdaniem, a nie mamusi, co nie znaczy że mamusię to trzeba zawsze posyłac na drzewo, bo teraz żona rządzi...ja trochę staram się zrozumieć te wtrącające się matki/teściowe, bo może nie każde wtrącanie jest takie strasznie uciązliwe, zwłaszcza jak się razem nie mieszka. Niektóre kobiety mogłyby pomysleć jak one będa się czuły jak kiedys z domu odejdą ich dzieci, ich pociechy, które tak niedawno były takie malutkie i slodkie, po latach obu stronom czasem cięzko ze sobą się dogadać, ale to jest więź rodzinna matka - dziecko i niektórym wydaje się, że nadal muszą się zajmować, opiekować dzieckim, które jest już dorosłe, to dorosłym dzieciom wydaje się głupie, ale dziecko zawsze dla matki będzie dzieckim bez wględu na wiek i zawsze będzie chciała coś wnieść w jego życie, czasem są to fatalne pomysły, ale któż z nas w całym swoim zyciu takowych nie ma...
(22978)| Beata | data: 06.09.2012, godz: 10:26 |
Brzydkie Kaczątko
Z tego co piszesz o braku na chleb, już mozna wynioskować, że to już początek nałogu. Nie ma co się łudzić. Wino dla towarzystwa czy obiadu to juz nie w "ich" temacie. Nawet jesli oni tak to nazwią. Twoi rodzice potrzebują pomocy. Musiałabys popytać grupę wsparcia AA, ALanon czy w poradni przeciwalkoholowej. By się dowiedzieć gdzie szukać pomocy, jak reagować, jakie kroki podjąć.. jakich sposobów nie używać bo pogorszą. Oczywiście wszystko zależy najbardziej od chęci rodziców. I tu jest najtrudniejszy orzech. Może Ty świadoma problemu w pierwszej kolejności będziesz potrzebowała pomocy jak sobie z ta sytuacją radzić. Na pewno potrzebujecie wsparcia gdyz ta atmosfera staje się dla Ciebie i rodzeństwa stresogenna.
Obiecuję się pomodlić w tej sprawie. (22977)| Beata | data: 06.09.2012, godz: 10:12 |
do Admina
juz biega to super, znaczy że zdrowy :)
Moze Sara i Abraham w podeszłym wieku byli jak dzisiejsi 40 latkowie ? :)
wtedy wiekowość przerastała dzisiejsze zdolności rozwoju i bytowania. Sara dziewięćdziesięcioletnia matka i stuletni ojciec Abraham, w XXI wieku nie zdolni byliby zajmować sie dziećmi.
(22976)| Brzydkie kaczatko | data: 06.09.2012, godz: 09:59 |
Chwila
tylko że to jest wino, a u mnie wino czy piwo już nie wystarcza, musi być już wódka, i czasem mało jest jedna półlitrówka musi być druga i to na 2 lub 4 osoby(do tego dochodzi czasem moje rodzeństwo) rozumiem 2 czy 3 w tygodniu spoko wszystko jest dla ludzi ale codziennie-dzień w dzień- to już chyba lekką przesada...
I tak jest kilka raz słyszalam Wieczorem w domu jak mama mówi "nie ma chleba ja nie pójdę do sklepu bo nie mam nawet na chleb" a za godzine widzę że brat idzie do sklepu po ich prowiant czyli wódka i papierosy mamie codziennie wieczorem wypala całą paczkę albo większe pół... Na jej chleb ma kase ale na chleb dla dzieci to nie ma...czasem w długi się wkopuja przez ten alkochol bo na to zawsze znajdą kase a później płacz że mają dług i trzeba go jakoś spłacić... (22975)| chwila | data: 06.09.2012, godz: 09:21 |
dot. Na zakręcie
Nie wiem czy nie za szybko ocenilismy sytuację, niektórzy wręcz napisali o odwołaniu ślubu, a przecież tak do końca nie wiemy jak jest...Wiemy, że młodzi mają podobne zainteresowania, że razem jest im dobrze (oprócz niektórych "incydentów") i razem się modlą.
Nie znamy pomysłow przyszłej teściowej, czy naprawde są takie tragiczne, "Na zakręcie" może po prostu ma dość teściowej, każdy pomysł wydaje się zły i reaguje zbyt emocjonalnie.
Młodzi mieszkają osobno, może ten chłopak tylko przekazuje te pomysły a wcale ich nie realizuje i Na zakręcie może je olać
Ja celowo wpisałam, że przy zakladaniu rodziny i przyjmując Sakrament Małżeństwa to teraz żona powinna być najważniejsza, bo owszem no niby tak może być, ale trochę chciałam sprawdzić reakcje, bo...
Może nie powinniśmy mówić, że najważniejsza jest tylko przyszła żona, a matka? Matka go urodziła, nakarmiła, wychowała i co teraz ma pójśc w całkowitą odstawkę? Może ta matka tego sie boi, że nie będzie już nikomu potrzebna, młodzie mieszkają oddzielnie, może ma tylko towarzystwo męża i czuje sie osamotniona i dlatego popełnia błędy. My tego nie wiemy, a jednak niektórzy od razu wydają wyroki i kładą nacisk na odwołanie ślubu, bo te uwagi o przemysleniu, mądrym wyborze to tego prowadzą
Sytuacja jest trudna, ale nie znając relacji wszystkich stron nie przesądzajmy sprawy (22974)| chwila | data: 06.09.2012, godz: 08:56 |
Brzydkie kaczątko
W innych krajach jak codziennie piją wino, piwo do obiadu czy kolacji nikt nie nazywa ich alkoholikami... można powiedzieć, że to zależy od rodzaju, ilości i częstotliwości pitego alkoholu, ale wiadomo że alkohol uzależnia i nawet człowiek, który uważa że nic mu nie będzie od codziennego kieliszka wina po jakims czasie może potrzebować więcej tych kieliszków i coraz częściej a potem to nie wystarcza i jest wódka od rana. Chociaż mimo to, że alkohol uzaleznia nie każdy organizm reaguje tak samo i nie muszą pić codziennie nie patrząc na porę dnia. Są ludzie którzy prowadzą towarzyskie życie piją sobie może nie codziennie, ale 3 razy w tygodniu, potem trochę przerwy np. tydzień i znów i tak kilka lat, jednocześnie funkcjonują tak, że nie zaniedbują swoich rodzin, obowiązków, pracują itd. Może z medycznego punktu możan by się przyczepić, ale... Twoi rodzice zareagowali bardzo agresywnie, więc myślę, że może być tak, że prawda w oczy kole, zwłaszcza że jak piszesz czasem może nie być pieniędzy na chleba a na alkohol są zawsze
(22973)| chwila | data: 06.09.2012, godz: 08:22 |
Marjanka
Marjanka każdy ma swój czas...czasami jest nam tu źle, załamujemy się ale wtedy gasimy czy też w zależności od naszych odczuć zasmucamy Ducha Św. Ja też mam czasem takie naleciałości, że chciałabym już odejść widząc jak dużo dzieje sie krzywdy szczególnie małym dzieciom i zwierzętom, kiedy są bite, okaleczane i muszą cierpieć, znosić ból, wtedy mówię sobie, że to ból dla Boga a Bóg na pewno ulży im w tym cierpieniu...ale jest mi strasznie ciężko kiedy słyszę, że ktoś zakopał żywcem małe kotki czy szczeniaczki tylko dlatego, nie chciało mu się poszukać dla nich domu, może sterylizacja czy kastracja to duża i dotkliwa ingerencja w ciało zwierzaka, ale chyba lepsza niż mordowanie, jednak ci ludzie wolą zabić i to w taki barbarzyński sposób... czasem pomyślę, żeby ich ktoś tak zakopał żywcem, chociaz na trochę, żeby odczuli to na własnej skórze
(22972)| Marcin do X | data: 06.09.2012, godz: 07:45 |
No proszę w jednym zdaniu ująłeś sedno problemu.Coś jest na rzeczy tylko ja całożyciowy idealista chciałbym usilnie połączyć jedno z drugim wbrew temu iż większości się nie udaje (22971)
Raczkować.. hehe maluch biega że hej. Współczuje Abrahamowi i Sarze jak musieli sie nabiegać za Izaakiem w tak podeszłym wieku ;) (22970)| Arn | data: 05.09.2012, godz: 21:22 |
Do Niebieska, lat 27
Musisz zgłosić się do egzorcysty, aby Ci pomógł. Możliwe, że będziesz musiała się przygotować na walkę duchową z ciemnymi mocami i na tej drodze najlepiej gdyby Ci towarzyszył jakiś kapłan-egzorcysta. Przeczytaj również książkę pt. "Ostatni egzorcysta - moja walka z szatanem" Gabriele Amorth. Oczywiście bądź zawsze blisko Jezusa Eucharystycznego i Maryi. Powodzenia. (22969)| Beata | data: 05.09.2012, godz: 19:10 |
Pytanie do Admina Tomka;
jak sie sprawuje i wychowuje synek?? niedługo zacznie raczkować... (22968)| X | data: 05.09.2012, godz: 12:41 |
do Marcina
"(...)to jednak większość z nas daleko ma do świętości, a i materialnie też nie wszystkim nam się powodzi."
Daleko nam do świętości, bo za dużo myślimy o tym, że materialnie nam się nie powodzi, a materialnie nam się nie powodzi dlatego, bo dużo myślimy o świętości... (22967)| Monika, lat 38 | data: 05.09.2012, godz: 12:29 |
pavel nie mam depresji tylko stany lękowe i silną nerwicę.
X lubię słuchać Antoniego Macierewicza. W prostocie wypowiedzi widzę podobieństwo do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mnie nie martwi Amber Gold. Bardziej martwi mnie co będzie jak część kradzionych pieniędzy dadzą na kościół. (22966)| Marcin do X i Monika | data: 05.09.2012, godz: 12:15 |
W takim kraju na dorobku jak nasza Polandia gdzie większość zarabia mniej niż 2 tyś. a bezrobocie zaczyna bić rekordy żadna praca nie hańbi nawet jak się jest po dobrych studiach (22965)| Marcin do Wszystkich | data: 05.09.2012, godz: 12:07 |
Niedawno nie po raz pierwszy usłyszałem o mszach uzdrowienia duszy i ciała i zastanawiam się dlaczego tak mało korzystamy z tego daru.Wśród nas nie brak ludzi chorych duchowo i fizycznie i nie każdy ma odwagę by iść do psychologa lub innego lekarza specjalisty. Może warto bardziej otworzyć się na Boże dary... (22964)| Marco | data: 05.09.2012, godz: 11:39 |
do Niebieska, lat 27
Nie wiem jakimi drogami dowiedziałaś się o klątwie... ale podobne problemy, a także inne są opisane przez egzorcystę, w książkach, czyli G. Amorth : Wyznania egzorcysty; Nowe wyznania egzorcysty; Egzorcyści i psychiatrzy. Szerokie ujecie problemów natury duchowej.
Polecam przeczytanie tych książek w takiej kolejności, powinnaś lepiej zrozumieć naturę problemu, a także potem szukać odpowiedniej pomocy, dla siebie i rodziny.
Pamiętaj BÓG jest silniejszy niż wszelkie klątwy, zło... nawet wtedy, gdy już nie widzi się ratunku.
Polecam odmawianie "Tajemnicy szczęścia" św. Brygidy.
...
Na zakręcie...
Rzeczywiście chyba jesteś "na zakręcie" ten "przyszły mąż" zachowuje się jak "facet", a nie mężczyzna.
Jeżeli ktoś, stawia "mamusię" i jej słowa, sugestie na pierwszym planie, a nie liczy się "ze swoją kobietą - przyszłą żoną" to w takim razie z jakich powodów zamierza zawrzeć sakrament małżeństwa...?
Przed Tobą poważna rozmowa i ... życiowy wybór!
(22963)| Kuba | data: 05.09.2012, godz: 11:06 |
@Na zakręcie - narzeczony potrzebuje poważnej rozmowy, wytłumacz mu że teraz to Ty jesteś najważniejszą kobietą dla niego a nie jego matka i to z Tobą będzie żył i mieszkał, drugie primo od teściowej jak najdalej bo na pewno się będzie wtrącać, a jak już sie wtrynia to jej odpowiedzieć stanowczo że to nie jej biznes, a chłopak jak dalej będzie takim maminsynkiem to wg mnie sie w ogóle na męża nie nadaje i mocno postraszyć go odłożeniem ślubu, no i nigdy przenigdy nie mieszkaj z teściową bo zrobi z Twojego życia piekło, pozdrawiam (22962)| Brzydkie kaczatko, lat 25 | data: 05.09.2012, godz: 10:18 |
codzienne picie alkocholu to już alkocholizm???
Moi rodzice codziennie wieczorem muszą mieć alkochol, a jak im powiedzialam że sa alkocholikami to o mało by mnie nie zabili... Oni nie widzą w tym nic złego... Moja siostra widzi to samo też im to mówiła ale oni swoje nadal... Czasem brakuje na chleb-przynajmniej tak rodzice twierdzą-ale na alkochol zawsze się znajdzie choćby w długi mieli wejść...
Czuje się dziwnie w mojej rodzinie, taka inna się, bo chyba jestem normalna...
Mam chłopaka muszę mu powiedziec o mojej rodzinie ale się boje nie wiem czego ale nie mogę zwlekać... (22961)| Beata | data: 05.09.2012, godz: 10:16 |
do na zakręcie!
jestem kobietą ..ale czy moge wyrazic tez swoje zdanie?
jeszcze nie jest za pozno, wiem ze goscie, lokal..itd.. ale z tego co piszesz Twoj narzeczony ma swoją wizję ktorej może nie zmieni dla Ciebie, i po slubie to on bedzie rządzil i teściowa?, Ty bedziesz musiala wiele rzeczy zaakceptować. Pytanie dasz radę? Jesli juz masz wątpliwości?
a jeśli teściowa powie synowi ze powinien sie rozwieść bo go nie sluchasz.. Myslisz zeby nie posłuchał? I moze zniszczysz sobie zycie?
ja bym wolała przeczekać, odwołac slub.. i dac sobie nawzajem jeszcze czas... upewnic sie czy naprawdę sie kochacie?, czy on chce byc niezależny czy bedzie rządzic teściowa..Porozmawiaj z nim szczerze i zauważ jego reakcję, czy wybucha złością jak rozmawiacie o jego mamie ze się wtrąca itd.. bo potem to juz będzie po rozlanym mleku. Powie ze sie czepiasz.
Chciałabym się MYLIĆ, może zle odebrałam Twój post, a prawda jest inna, Może Ty nie chcesz sie zgodzic na cos co jest nieuniknione.. Nie wiem. Wiem tyle z obserwacji ze przed slubem jest sie w stanie wiele zaakceptowac , a potem te same rzeczy wyrastaja do rangi wielkiej niezgody. Jesli teraz juz zaczyna brakowac Ci cierpliwosci, potem we wspolnym zyciu jest ona na wagę złota.
Moze Pan Bog przez te rozterki chce Ci cos powiedzieć? czy ostrzec?
Sama musisz rozeznac, sluchac podszeptu serca i co podpowiada Ci Duch sw.
Wiem ze ryzykujesz.. ale nawet jeśli odwołasz ślub (przesuniesz) czy będzie to wielka strata jeśli pozniej w pełni świadoma i spokojna pojdziesz z nim do ołtarza? Czy on z miłosci udowodni Cie ze jesteś dla niego najważniejsza i nie obrazi się jęsli jeszcze będzie musiał poczekać?
Na pewno najlepszym rozwiązaniem byłoby mieszkac z dala od teściowej.. z ktorej zdaniem on najbardziej sie liczy, wtedy będziesz spokojniejsza a mąż nie będzie zyl wg jej wizji.
Zycze mądrości . Żeby wybór był jak najlepszy. (22960)| chwila | data: 05.09.2012, godz: 10:04 |
Niebieska
Napisałaś "Klątwa dotyczy też odcięcia wszelkich dróg ratunku z klątwy(po 10 latach dopiero dowiedziałam się o niej)...
Niebieska te wszystkie klątwy, uroki czy jak je zwał to podsycanie zwatpienia, strachu przez szatana, myśl pozytywnie, nie mów, że tylko Twoja modlitwa nie wystarczy, Bóg widzi i wie, coś może być Dopustem Bożym, ale z jego woli wszystko może i zmienia się na dobre, więc droga ratunku jest zawsze...
Jeśli uważasz, że potrzebujesz wzmocnienia można zamówić Mszę Św. w Waszej intencji, można poświęcić mieszkanie, ale jak pisałam coś może być Dopustem Bożym i cierpienie, niepowodzenia mogą Tobie i rodzinie towarzyszyć nadal, nie wolno jednak poddawać się, może to jest czas próby w drodze do Życia Wiecznego
(22959)| Marjanka, lat 25 | data: 05.09.2012, godz: 09:39 |
Chwila masz rację powinniśmy się cieszyć bo poszedł w dużo lepsze miejsce:) ja chyba też tam chce już iść...
Już jest lepiej człowiek jakoś musi się przyzwyczaić do tego że jego już nie ma...najgorzej chyba do pogrzebu jest... Ja nie poszłam na pogrzeb bo przeżywam takie rzeczy i cały czas mam to prze oczami wszystko... A tak to powoli wszystko zaczyna to mijac nawet nocą bałam się sama jeździć samochodem..ale już jest lepiej trzeba czasu na to:) (22958)| chwila | data: 05.09.2012, godz: 09:38 |
Na zakręcie
Myślę, że nie tylko faceci mogą cos powiedzieć, ten temat nie jest związany z płcią, chociaż w tym przypadku chodzi o faceta, a Ty jak sama zauważyłaś zbyt późno chcesz cos robić, skutek może być taki, że po ślubie teściowa będzie miała jeszcze wiekszy wpływ na to co się u was dzieje, wtedy może czuć się jeszcze swobodniej...o ile, a to wynika z Twojego wpisu jej syn będzie na to pozwalał. Relacje matka - syn, (tak samo jak matka - córka)to śliski temat, ale może tłumaczenia, prośby, groźby, tzw. wejście na ambicję mogłyby przyszłego męża ukierunkować, w końcu to z Tobą się wiąże na całe życie i powinien Cię szanować i liczyć się z Twoim zdaniem, a nie mamusi, już nie jest pięciolatkiem. Tyle, że przyszłe teściowe mogą mieć różne argumenty, żeby synuś ich słuchał, często chodzi np. o pieniądze, to co Wam zostawią itp. Nietórzy faceci dają się przekonać, że w pewnym wieku i w związku z założeniem rodziny to oni odpowiadają za swój i własnej rodziny los, nie pozwalają swoim mamom, chociaz je bardzo kochają, wtrącać się w swoje czy już małżeńskie życie. Sa niestety takie mamy, teściowe które uwielbiają się wtrącać i czasem ze względu na doświadczenia życiowe warto posłuchać ich rad, ale można posłuchać, a co dalej będzie z tą radą to już Wasza sprawa, bo to Wasze życie i to powienien zrozumieć Twój przyszły mąż. Można porozmawiać z teściową, że jest bardzo kochana, że doceniacie jej rady, ale chcecie sami decydować o swoich sprawach, a jeśli popłenicie błedy, to będą to Wasze błedy i Wy będziecie ponosic konsekwencje.
Najważniejsze, że nie mieszkacie razem z taką wtrącającą się mamą/teściową (22957)| X | data: 04.09.2012, godz: 15:35 |
Mrówka
"Tak więc-to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby(!)"
A więc rację ma ten wybitny psychiatra, który twierdzi, że nawet 90%chorób(psychicznych)lekarze sami wymyślają...Bo, widać, naprodukowano leków, a potem, by je sprzedać, trzeba było"tworzyć"choroby, które by pasowały do nich... (22956)| Niebieska, lat 27 | data: 04.09.2012, godz: 14:06 |
Ciąży nade mną i nad moim małżeństwem(grozi nam rozpad),całą rodziną,mym dzieckiem(jestem w ciązy) bardzo silna klątwa zagrażająca nie tylko rozpadem mego małżeństwa,lecz wszelkimi chorobami,utratą zdrowia,nieszczęśliwymi wypadkami,a także utratą przez nas życia.Klątwa dotyczy też odcięcia wszelkich dróg ratunku z klątwy(po 10 latach dopiero dowiedziałam się o niej).Poza tym odczuwam pogorszenie w każdej dziedzinie życia i jestem ogromnie poniżana,wyśmiewana przez innych ludzi,nie lubiana bez konkretnego powodu.Dotyczy to również mojego wizerunku,niepowodzenia w małżeństwie,samotności,rozpaczy,oszpecenia mojego wizerunku,pozbycia się mnie za wszelką cenę,itd.
Ogromnie proszę o pomoc.Nie jestem w stanie tyle sama wymodlić,mimo,że ogromnie się staram i potrzebuję modlitwy wstawienniczej.Moja rodzina i ja-bardzo wszyscy cierpimy.
Będę ogromnie wdzięczna za pomoc. (22955)| chwila | data: 04.09.2012, godz: 10:20 |
Marjanka
Może zmień myślenie...Ten chłopak przeszedł na tamten świat i tam jego duszy jest lepiej, może cieszyć się bliskością Boga. Ból, cierpienie zostaje dla rodziny, przyjaciół dlaczego dlatego, że myslimy jak egoiści, myslimy jak nam jest źle, bo już nie będziemy mieli kontaktu z kimś bliskim, ale powinniśmy myśleć inaczej, że ta bliska osoba jest w niebie, Bóg dał tej osobie nowe miejsce
J 14:1-3
Jezus powiedział: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.
(22954)
Szukam Osoby o czystym sercu ...przy której mogła bym czuć się bezpieczna... (22953)| Na zakręcie | data: 04.09.2012, godz: 10:10 |
Witajcie, piszę ponieważ mam malusi problem, za kilka dni wychodzę za mąż, wiem, że może za późno zwracam na to uwagę, ale mój przyszły mąż zawsze wraca inny od teściowej, zawsze wtedy gdy jedzie sam do siebie do domu dowiaduję się o jakimś kolejnym cudownym i za razem irracjonalnym pomyśle. Narzeczony twierdzi, że sam na nie wpada, ale przecież przy mnie nigdy tak się nie dzieje. Gdy ona jest daleko jest świetnie dogadujemy się bardzo dobrze, mamy wspólne zainteresowania, razem spędzamy czas na modlitwie, ale każdorazowy wyjazd do niej kończy się tak samo. Dodatkowo kobieta nie potrafi ze mną rozmawiać, gdy parokrotnie próbowałam porozmawiać na różne tematy po prostu mnie zbywała, albo mówiła, acha, dobrze,a później narzeczony wracał ze "swoim" pomysłem z domku. Zazwyczaj jakoś się później dogadywaliśmy, ale teraz tuż przed ślubem mam już tego dość, ona wpycha się gdzie tylko może, mnie brakuje cierpliwości. Wczoraj dodatkowo mój przyszły mąż stwierdził, że zawsze mi coś nie pasuje, odpowiedziałam, że tylko pomysły rodem z księżyca, które przywozi z domu odnośnie naszego ślubu i naszej przyszłości... najgorsze jest to, że nie mam na niego takiego sposobu, który sprawiłby, że będzie bardziej mu zależało, bo za każdym razem mnie przeprasza, ale jest tak samo. FACECI proszę o radę (22952)
Szukam Osoby o czystym sercu ...przy której mogła bym czuć się bezpieczna... (22951)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |