Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [118] [119] [120] [121] [122] [123] (124) [125] [126] [127] [128] [129] [130] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

chwila data: 06.09.2012, godz: 10:41



Brzydkie kaczątko


Dlatego napisałam, że może być tak w przypadku Twoich rodziców, że prawda w oczy kole. Ty wiesz najlepiej jak jest, bo widzisz co i jak się dzieje, jeżeli chcesz coś zrobić, jeżeli nie dajesz rady a nie chcesz, żeby od razu świat się dowiedział poproś o pomoc i ingerencję osoby duchowne...Twoi rodzice pewnie będą źli i może to nic nie da, ale przynajmniej w swoim sumieniu będziesz wiedziała, że próbowałaś im pomóc

(22980)
Monadata: 06.09.2012, godz: 10:37

Do na zakręcie

Trzeba stanowczo powiedzieć NIE dla teściowej i jej wtrącaniu się w wasze życie i to nie jest przesada, że teściowa może rozbić wasze małżeństwo, uczynić wam piekło. Może i nie znamy całości relacji ale z moich obserwacji wynika, że pewien schemat się powiela. Jeżeli przed ślubem nie postawi się jasno do zrozumienia kto powinien być najważniejszy dla niego to po ślubie będzie już tylko gorzej, oczywiście możemy wierzyć, że ludzie się zmieniają ale nie bądź aż tak naiwna i dmuchaj na zimne. Powodzenia

(22979)
chwila data: 06.09.2012, godz: 10:34



A nie, nie napisałam, że przyszła żona jest najważniejsza, napisałam, że powinien ją szanować i liczyc się z jej zdaniem, a nie mamusi, co nie znaczy że mamusię to trzeba zawsze posyłac na drzewo, bo teraz żona rządzi...ja trochę staram się zrozumieć te wtrącające się matki/teściowe, bo może nie każde wtrącanie jest takie strasznie uciązliwe, zwłaszcza jak się razem nie mieszka. Niektóre kobiety mogłyby pomysleć jak one będa się czuły jak kiedys z domu odejdą ich dzieci, ich pociechy, które tak niedawno były takie malutkie i slodkie, po latach obu stronom czasem cięzko ze sobą się dogadać, ale to jest więź rodzinna matka - dziecko i niektórym wydaje się, że nadal muszą się zajmować, opiekować dzieckim, które jest już dorosłe, to dorosłym dzieciom wydaje się głupie, ale dziecko zawsze dla matki będzie dzieckim bez wględu na wiek i zawsze będzie chciała coś wnieść w jego życie, czasem są to fatalne pomysły, ale któż z nas w całym swoim zyciu takowych nie ma...

(22978)
Beatadata: 06.09.2012, godz: 10:26

Brzydkie Kaczątko
Z tego co piszesz o braku na chleb, już mozna wynioskować, że to już początek nałogu. Nie ma co się łudzić. Wino dla towarzystwa czy obiadu to juz nie w "ich" temacie. Nawet jesli oni tak to nazwią. Twoi rodzice potrzebują pomocy. Musiałabys popytać grupę wsparcia AA, ALanon czy w poradni przeciwalkoholowej. By się dowiedzieć gdzie szukać pomocy, jak reagować, jakie kroki podjąć.. jakich sposobów nie używać bo pogorszą. Oczywiście wszystko zależy najbardziej od chęci rodziców. I tu jest najtrudniejszy orzech. Może Ty świadoma problemu w pierwszej kolejności będziesz potrzebowała pomocy jak sobie z ta sytuacją radzić. Na pewno potrzebujecie wsparcia gdyz ta atmosfera staje się dla Ciebie i rodzeństwa stresogenna.
Obiecuję się pomodlić w tej sprawie.

(22977)
Beatadata: 06.09.2012, godz: 10:12

do Admina
juz biega to super, znaczy że zdrowy :)
Moze Sara i Abraham w podeszłym wieku byli jak dzisiejsi 40 latkowie ? :)
wtedy wiekowość przerastała dzisiejsze zdolności rozwoju i bytowania. Sara dziewięćdziesięcioletnia matka i stuletni ojciec Abraham, w XXI wieku nie zdolni byliby zajmować sie dziećmi.

(22976)
Brzydkie kaczatkodata: 06.09.2012, godz: 09:59

Chwila
tylko że to jest wino, a u mnie wino czy piwo już nie wystarcza, musi być już wódka, i czasem mało jest jedna półlitrówka musi być druga i to na 2 lub 4 osoby(do tego dochodzi czasem moje rodzeństwo) rozumiem 2 czy 3 w tygodniu spoko wszystko jest dla ludzi ale codziennie-dzień w dzień- to już chyba lekką przesada...
I tak jest kilka raz słyszalam Wieczorem w domu jak mama mówi "nie ma chleba ja nie pójdę do sklepu bo nie mam nawet na chleb" a za godzine widzę że brat idzie do sklepu po ich prowiant czyli wódka i papierosy mamie codziennie wieczorem wypala całą paczkę albo większe pół... Na jej chleb ma kase ale na chleb dla dzieci to nie ma...czasem w długi się wkopuja przez ten alkochol bo na to zawsze znajdą kase a później płacz że mają dług i trzeba go jakoś spłacić...

(22975)
chwila data: 06.09.2012, godz: 09:21

dot. Na zakręcie

Nie wiem czy nie za szybko ocenilismy sytuację, niektórzy wręcz napisali o odwołaniu ślubu, a przecież tak do końca nie wiemy jak jest...Wiemy, że młodzi mają podobne zainteresowania, że razem jest im dobrze (oprócz niektórych "incydentów") i razem się modlą.

Nie znamy pomysłow przyszłej teściowej, czy naprawde są takie tragiczne, "Na zakręcie" może po prostu ma dość teściowej, każdy pomysł wydaje się zły i reaguje zbyt emocjonalnie.

Młodzi mieszkają osobno, może ten chłopak tylko przekazuje te pomysły a wcale ich nie realizuje i Na zakręcie może je olać

Ja celowo wpisałam, że przy zakladaniu rodziny i przyjmując Sakrament Małżeństwa to teraz żona powinna być najważniejsza, bo owszem no niby tak może być, ale trochę chciałam sprawdzić reakcje, bo...

Może nie powinniśmy mówić, że najważniejsza jest tylko przyszła żona, a matka? Matka go urodziła, nakarmiła, wychowała i co teraz ma pójśc w całkowitą odstawkę? Może ta matka tego sie boi, że nie będzie już nikomu potrzebna, młodzie mieszkają oddzielnie, może ma tylko towarzystwo męża i czuje sie osamotniona i dlatego popełnia błędy. My tego nie wiemy, a jednak niektórzy od razu wydają wyroki i kładą nacisk na odwołanie ślubu, bo te uwagi o przemysleniu, mądrym wyborze to tego prowadzą

Sytuacja jest trudna, ale nie znając relacji wszystkich stron nie przesądzajmy sprawy

(22974)
chwila data: 06.09.2012, godz: 08:56


Brzydkie kaczątko

W innych krajach jak codziennie piją wino, piwo do obiadu czy kolacji nikt nie nazywa ich alkoholikami... można powiedzieć, że to zależy od rodzaju, ilości i częstotliwości pitego alkoholu, ale wiadomo że alkohol uzależnia i nawet człowiek, który uważa że nic mu nie będzie od codziennego kieliszka wina po jakims czasie może potrzebować więcej tych kieliszków i coraz częściej a potem to nie wystarcza i jest wódka od rana. Chociaż mimo to, że alkohol uzaleznia nie każdy organizm reaguje tak samo i nie muszą pić codziennie nie patrząc na porę dnia. Są ludzie którzy prowadzą towarzyskie życie piją sobie może nie codziennie, ale 3 razy w tygodniu, potem trochę przerwy np. tydzień i znów i tak kilka lat, jednocześnie funkcjonują tak, że nie zaniedbują swoich rodzin, obowiązków, pracują itd. Może z medycznego punktu możan by się przyczepić, ale... Twoi rodzice zareagowali bardzo agresywnie, więc myślę, że może być tak, że prawda w oczy kole, zwłaszcza że jak piszesz czasem może nie być pieniędzy na chleba a na alkohol są zawsze

(22973)
chwila data: 06.09.2012, godz: 08:22


Marjanka


Marjanka każdy ma swój czas...czasami jest nam tu źle, załamujemy się ale wtedy gasimy czy też w zależności od naszych odczuć zasmucamy Ducha Św. Ja też mam czasem takie naleciałości, że chciałabym już odejść widząc jak dużo dzieje sie krzywdy szczególnie małym dzieciom i zwierzętom, kiedy są bite, okaleczane i muszą cierpieć, znosić ból, wtedy mówię sobie, że to ból dla Boga a Bóg na pewno ulży im w tym cierpieniu...ale jest mi strasznie ciężko kiedy słyszę, że ktoś zakopał żywcem małe kotki czy szczeniaczki tylko dlatego, nie chciało mu się poszukać dla nich domu, może sterylizacja czy kastracja to duża i dotkliwa ingerencja w ciało zwierzaka, ale chyba lepsza niż mordowanie, jednak ci ludzie wolą zabić i to w taki barbarzyński sposób... czasem pomyślę, żeby ich ktoś tak zakopał żywcem, chociaz na trochę, żeby odczuli to na własnej skórze

(22972)
Marcin do Xdata: 06.09.2012, godz: 07:45

No proszę w jednym zdaniu ująłeś sedno problemu.Coś jest na rzeczy tylko ja całożyciowy idealista chciałbym usilnie połączyć jedno z drugim wbrew temu iż większości się nie udaje

(22971)
Tomek, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 05.09.2012, godz: 22:51

Raczkować.. hehe maluch biega że hej. Współczuje Abrahamowi i Sarze jak musieli sie nabiegać za Izaakiem w tak podeszłym wieku ;)

(22970)
Arndata: 05.09.2012, godz: 21:22

Do Niebieska, lat 27
Musisz zgłosić się do egzorcysty, aby Ci pomógł. Możliwe, że będziesz musiała się przygotować na walkę duchową z ciemnymi mocami i na tej drodze najlepiej gdyby Ci towarzyszył jakiś kapłan-egzorcysta. Przeczytaj również książkę pt. "Ostatni egzorcysta - moja walka z szatanem" Gabriele Amorth. Oczywiście bądź zawsze blisko Jezusa Eucharystycznego i Maryi. Powodzenia.

(22969)
Beatadata: 05.09.2012, godz: 19:10

Pytanie do Admina Tomka;
jak sie sprawuje i wychowuje synek?? niedługo zacznie raczkować...

(22968)
Xdata: 05.09.2012, godz: 12:41

do Marcina
"(...)to jednak większość z nas daleko ma do świętości, a i materialnie też nie wszystkim nam się powodzi."
Daleko nam do świętości, bo za dużo myślimy o tym, że materialnie nam się nie powodzi, a materialnie nam się nie powodzi dlatego, bo dużo myślimy o świętości...

(22967)
Monika, lat 38data: 05.09.2012, godz: 12:29

pavel nie mam depresji tylko stany lękowe i silną nerwicę.

X lubię słuchać Antoniego Macierewicza. W prostocie wypowiedzi widzę podobieństwo do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mnie nie martwi Amber Gold. Bardziej martwi mnie co będzie jak część kradzionych pieniędzy dadzą na kościół.

(22966)
Marcin do X i Monikadata: 05.09.2012, godz: 12:15

W takim kraju na dorobku jak nasza Polandia gdzie większość zarabia mniej niż 2 tyś. a bezrobocie zaczyna bić rekordy żadna praca nie hańbi nawet jak się jest po dobrych studiach

(22965)
Marcin do Wszystkichdata: 05.09.2012, godz: 12:07

Niedawno nie po raz pierwszy usłyszałem o mszach uzdrowienia duszy i ciała i zastanawiam się dlaczego tak mało korzystamy z tego daru.Wśród nas nie brak ludzi chorych duchowo i fizycznie i nie każdy ma odwagę by iść do psychologa lub innego lekarza specjalisty. Może warto bardziej otworzyć się na Boże dary...

(22964)
Marcodata: 05.09.2012, godz: 11:39

do Niebieska, lat 27

Nie wiem jakimi drogami dowiedziałaś się o klątwie... ale podobne problemy, a także inne są opisane przez egzorcystę, w książkach, czyli G. Amorth : Wyznania egzorcysty; Nowe wyznania egzorcysty; Egzorcyści i psychiatrzy. Szerokie ujecie problemów natury duchowej.

Polecam przeczytanie tych książek w takiej kolejności, powinnaś lepiej zrozumieć naturę problemu, a także potem szukać odpowiedniej pomocy, dla siebie i rodziny.

Pamiętaj BÓG jest silniejszy niż wszelkie klątwy, zło... nawet wtedy, gdy już nie widzi się ratunku.
Polecam odmawianie "Tajemnicy szczęścia" św. Brygidy.

...

Na zakręcie...

Rzeczywiście chyba jesteś "na zakręcie" ten "przyszły mąż" zachowuje się jak "facet", a nie mężczyzna.
Jeżeli ktoś, stawia "mamusię" i jej słowa, sugestie na pierwszym planie, a nie liczy się "ze swoją kobietą - przyszłą żoną" to w takim razie z jakich powodów zamierza zawrzeć sakrament małżeństwa...?
Przed Tobą poważna rozmowa i ... życiowy wybór!



(22963)
Kubadata: 05.09.2012, godz: 11:06

@Na zakręcie - narzeczony potrzebuje poważnej rozmowy, wytłumacz mu że teraz to Ty jesteś najważniejszą kobietą dla niego a nie jego matka i to z Tobą będzie żył i mieszkał, drugie primo od teściowej jak najdalej bo na pewno się będzie wtrącać, a jak już sie wtrynia to jej odpowiedzieć stanowczo że to nie jej biznes, a chłopak jak dalej będzie takim maminsynkiem to wg mnie sie w ogóle na męża nie nadaje i mocno postraszyć go odłożeniem ślubu, no i nigdy przenigdy nie mieszkaj z teściową bo zrobi z Twojego życia piekło, pozdrawiam

(22962)
Brzydkie kaczatko, lat 25data: 05.09.2012, godz: 10:18

codzienne picie alkocholu to już alkocholizm???
Moi rodzice codziennie wieczorem muszą mieć alkochol, a jak im powiedzialam że sa alkocholikami to o mało by mnie nie zabili... Oni nie widzą w tym nic złego... Moja siostra widzi to samo też im to mówiła ale oni swoje nadal... Czasem brakuje na chleb-przynajmniej tak rodzice twierdzą-ale na alkochol zawsze się znajdzie choćby w długi mieli wejść...
Czuje się dziwnie w mojej rodzinie, taka inna się, bo chyba jestem normalna...
Mam chłopaka muszę mu powiedziec o mojej rodzinie ale się boje nie wiem czego ale nie mogę zwlekać...

(22961)
Beatadata: 05.09.2012, godz: 10:16

do na zakręcie!
jestem kobietą ..ale czy moge wyrazic tez swoje zdanie?

jeszcze nie jest za pozno, wiem ze goscie, lokal..itd.. ale z tego co piszesz Twoj narzeczony ma swoją wizję ktorej może nie zmieni dla Ciebie, i po slubie to on bedzie rządzil i teściowa?, Ty bedziesz musiala wiele rzeczy zaakceptować. Pytanie dasz radę? Jesli juz masz wątpliwości?
a jeśli teściowa powie synowi ze powinien sie rozwieść bo go nie sluchasz.. Myslisz zeby nie posłuchał? I moze zniszczysz sobie zycie?
ja bym wolała przeczekać, odwołac slub.. i dac sobie nawzajem jeszcze czas... upewnic sie czy naprawdę sie kochacie?, czy on chce byc niezależny czy bedzie rządzic teściowa..Porozmawiaj z nim szczerze i zauważ jego reakcję, czy wybucha złością jak rozmawiacie o jego mamie ze się wtrąca itd.. bo potem to juz będzie po rozlanym mleku. Powie ze sie czepiasz.

Chciałabym się MYLIĆ, może zle odebrałam Twój post, a prawda jest inna, Może Ty nie chcesz sie zgodzic na cos co jest nieuniknione.. Nie wiem. Wiem tyle z obserwacji ze przed slubem jest sie w stanie wiele zaakceptowac , a potem te same rzeczy wyrastaja do rangi wielkiej niezgody. Jesli teraz juz zaczyna brakowac Ci cierpliwosci, potem we wspolnym zyciu jest ona na wagę złota.
Moze Pan Bog przez te rozterki chce Ci cos powiedzieć? czy ostrzec?
Sama musisz rozeznac, sluchac podszeptu serca i co podpowiada Ci Duch sw.
Wiem ze ryzykujesz.. ale nawet jeśli odwołasz ślub (przesuniesz) czy będzie to wielka strata jeśli pozniej w pełni świadoma i spokojna pojdziesz z nim do ołtarza? Czy on z miłosci udowodni Cie ze jesteś dla niego najważniejsza i nie obrazi się jęsli jeszcze będzie musiał poczekać?
Na pewno najlepszym rozwiązaniem byłoby mieszkac z dala od teściowej.. z ktorej zdaniem on najbardziej sie liczy, wtedy będziesz spokojniejsza a mąż nie będzie zyl wg jej wizji.
Zycze mądrości . Żeby wybór był jak najlepszy.

(22960)
chwila data: 05.09.2012, godz: 10:04


Niebieska


Napisałaś "Klątwa dotyczy też odcięcia wszelkich dróg ratunku z klątwy(po 10 latach dopiero dowiedziałam się o niej)...

Niebieska te wszystkie klątwy, uroki czy jak je zwał to podsycanie zwatpienia, strachu przez szatana, myśl pozytywnie, nie mów, że tylko Twoja modlitwa nie wystarczy, Bóg widzi i wie, coś może być Dopustem Bożym, ale z jego woli wszystko może i zmienia się na dobre, więc droga ratunku jest zawsze...
Jeśli uważasz, że potrzebujesz wzmocnienia można zamówić Mszę Św. w Waszej intencji, można poświęcić mieszkanie, ale jak pisałam coś może być Dopustem Bożym i cierpienie, niepowodzenia mogą Tobie i rodzinie towarzyszyć nadal, nie wolno jednak poddawać się, może to jest czas próby w drodze do Życia Wiecznego

(22959)
Marjanka, lat 25data: 05.09.2012, godz: 09:39

Chwila masz rację powinniśmy się cieszyć bo poszedł w dużo lepsze miejsce:) ja chyba też tam chce już iść...

Już jest lepiej człowiek jakoś musi się przyzwyczaić do tego że jego już nie ma...najgorzej chyba do pogrzebu jest... Ja nie poszłam na pogrzeb bo przeżywam takie rzeczy i cały czas mam to prze oczami wszystko... A tak to powoli wszystko zaczyna to mijac nawet nocą bałam się sama jeździć samochodem..ale już jest lepiej trzeba czasu na to:)

(22958)
chwila data: 05.09.2012, godz: 09:38

Na zakręcie

Myślę, że nie tylko faceci mogą cos powiedzieć, ten temat nie jest związany z płcią, chociaż w tym przypadku chodzi o faceta, a Ty jak sama zauważyłaś zbyt późno chcesz cos robić, skutek może być taki, że po ślubie teściowa będzie miała jeszcze wiekszy wpływ na to co się u was dzieje, wtedy może czuć się jeszcze swobodniej...o ile, a to wynika z Twojego wpisu jej syn będzie na to pozwalał. Relacje matka - syn, (tak samo jak matka - córka)to śliski temat, ale może tłumaczenia, prośby, groźby, tzw. wejście na ambicję mogłyby przyszłego męża ukierunkować, w końcu to z Tobą się wiąże na całe życie i powinien Cię szanować i liczyć się z Twoim zdaniem, a nie mamusi, już nie jest pięciolatkiem. Tyle, że przyszłe teściowe mogą mieć różne argumenty, żeby synuś ich słuchał, często chodzi np. o pieniądze, to co Wam zostawią itp. Nietórzy faceci dają się przekonać, że w pewnym wieku i w związku z założeniem rodziny to oni odpowiadają za swój i własnej rodziny los, nie pozwalają swoim mamom, chociaz je bardzo kochają, wtrącać się w swoje czy już małżeńskie życie. Sa niestety takie mamy, teściowe które uwielbiają się wtrącać i czasem ze względu na doświadczenia życiowe warto posłuchać ich rad, ale można posłuchać, a co dalej będzie z tą radą to już Wasza sprawa, bo to Wasze życie i to powienien zrozumieć Twój przyszły mąż. Można porozmawiać z teściową, że jest bardzo kochana, że doceniacie jej rady, ale chcecie sami decydować o swoich sprawach, a jeśli popłenicie błedy, to będą to Wasze błedy i Wy będziecie ponosic konsekwencje.
Najważniejsze, że nie mieszkacie razem z taką wtrącającą się mamą/teściową

(22957)
Xdata: 04.09.2012, godz: 15:35

Mrówka
"Tak więc-to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby(!)"
A więc rację ma ten wybitny psychiatra, który twierdzi, że nawet 90%chorób(psychicznych)lekarze sami wymyślają...Bo, widać, naprodukowano leków, a potem, by je sprzedać, trzeba było"tworzyć"choroby, które by pasowały do nich...

(22956)
Niebieska, lat 27data: 04.09.2012, godz: 14:06

Ciąży nade mną i nad moim małżeństwem(grozi nam rozpad),całą rodziną,mym dzieckiem(jestem w ciązy) bardzo silna klątwa zagrażająca nie tylko rozpadem mego małżeństwa,lecz wszelkimi chorobami,utratą zdrowia,nieszczęśliwymi wypadkami,a także utratą przez nas życia.Klątwa dotyczy też odcięcia wszelkich dróg ratunku z klątwy(po 10 latach dopiero dowiedziałam się o niej).Poza tym odczuwam pogorszenie w każdej dziedzinie życia i jestem ogromnie poniżana,wyśmiewana przez innych ludzi,nie lubiana bez konkretnego powodu.Dotyczy to również mojego wizerunku,niepowodzenia w małżeństwie,samotności,rozpaczy,oszpecenia mojego wizerunku,pozbycia się mnie za wszelką cenę,itd.

Ogromnie proszę o pomoc.Nie jestem w stanie tyle sama wymodlić,mimo,że ogromnie się staram i potrzebuję modlitwy wstawienniczej.Moja rodzina i ja-bardzo wszyscy cierpimy.

Będę ogromnie wdzięczna za pomoc.

(22955)
chwila data: 04.09.2012, godz: 10:20


Marjanka

Może zmień myślenie...Ten chłopak przeszedł na tamten świat i tam jego duszy jest lepiej, może cieszyć się bliskością Boga. Ból, cierpienie zostaje dla rodziny, przyjaciół dlaczego dlatego, że myslimy jak egoiści, myslimy jak nam jest źle, bo już nie będziemy mieli kontaktu z kimś bliskim, ale powinniśmy myśleć inaczej, że ta bliska osoba jest w niebie, Bóg dał tej osobie nowe miejsce


J 14:1-3

Jezus powiedział: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.









(22954)
Magdalena, lat 34, e-mail: magdalena76256@wp.pldata: 04.09.2012, godz: 10:10

Szukam Osoby o czystym sercu ...przy której mogła bym czuć się bezpieczna...

(22953)
Na zakręciedata: 04.09.2012, godz: 10:10

Witajcie, piszę ponieważ mam malusi problem, za kilka dni wychodzę za mąż, wiem, że może za późno zwracam na to uwagę, ale mój przyszły mąż zawsze wraca inny od teściowej, zawsze wtedy gdy jedzie sam do siebie do domu dowiaduję się o jakimś kolejnym cudownym i za razem irracjonalnym pomyśle. Narzeczony twierdzi, że sam na nie wpada, ale przecież przy mnie nigdy tak się nie dzieje. Gdy ona jest daleko jest świetnie dogadujemy się bardzo dobrze, mamy wspólne zainteresowania, razem spędzamy czas na modlitwie, ale każdorazowy wyjazd do niej kończy się tak samo. Dodatkowo kobieta nie potrafi ze mną rozmawiać, gdy parokrotnie próbowałam porozmawiać na różne tematy po prostu mnie zbywała, albo mówiła, acha, dobrze,a później narzeczony wracał ze "swoim" pomysłem z domku. Zazwyczaj jakoś się później dogadywaliśmy, ale teraz tuż przed ślubem mam już tego dość, ona wpycha się gdzie tylko może, mnie brakuje cierpliwości. Wczoraj dodatkowo mój przyszły mąż stwierdził, że zawsze mi coś nie pasuje, odpowiedziałam, że tylko pomysły rodem z księżyca, które przywozi z domu odnośnie naszego ślubu i naszej przyszłości... najgorsze jest to, że nie mam na niego takiego sposobu, który sprawiłby, że będzie bardziej mu zależało, bo za każdym razem mnie przeprasza, ale jest tak samo. FACECI proszę o radę

(22952)
Magdalena, lat 34, e-mail: magdalena76256@wp.pldata: 04.09.2012, godz: 10:10

Szukam Osoby o czystym sercu ...przy której mogła bym czuć się bezpieczna...

(22951)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 04.09.2012, godz: 00:36

Uwazajcie, aby nikt nie odplacal zlem za zle. 1 Tes 5,15

(22950)
Marcindata: 03.09.2012, godz: 20:03

Taka myśl mnie nurtuje że mimo iż ludzki umysł tak światły i doskonały to jednak większość z nas daleko ma do świętości a i materialnie też nie wszystkim nam się powodzi. A przecież już w Starym Testamencie byli ludzie którzy łączyli jedno z drugim. A my...

(22949)
Jacek, lat 42, e-mail: krys42a@gmail.comdata: 03.09.2012, godz: 18:12

Moniko piszesz że Maryja jest Twoja ostoją spokojem itp.Czy nie zapominasz JEZUSIE przez Niego płynie usprawiedliwienie łaska.Nauczmy się właściwie modlić, jak też właściwie
pracować i posiadać właściwą nadzieję. A chcąc to
osiągnąć, bądźmy skorymi do słuchania, powolnymi do
mówienia, szybkimi do posłuszeństwa Słowu
Pańskiemu i Jego lekcjom, jakich nam już udzielił, oraz
Jego metodom pouczania nas, prowadzenia i
błogosławienia nam. Bądźmy powolnymi w mówieniu
Mu o tym, co wolelibyśmy, starajmy się natomiast
osiągnąć taki poziom rozwoju chrześcijańskiego
charakteru, który sprawi, że nie będziemy szukali swej
własnej woli, lecz zawsze woli i dróg naszego Ojca w
niebie. Prosicie a nie bierzecie, przeto iż źle prosicie. Jak.4:3

(22948)
paveldata: 03.09.2012, godz: 17:12

Do Monika,38

Monika, ile już czasu masz depresje?

Pozdrawiam

(22947)
Monika, lat 38data: 03.09.2012, godz: 11:59

X w obecnej sytuacji ważne są dzieci. Mają własne małe problemy. Kryzys gospodarczy jest szansą na zwrócenie uwagi na nowy kierunek rozwoju gospodarczego.

Jako marketingowiec z dyplomem magistra ale bezrobotny zarabiający na chleb jako sprzątaczka, co właściwie mi nie przeszkadza bo robię to co lubię i ludzie widzą efekty mojej śmiesznej pracy i właśnie dzieci są zainteresowane co ta śmieszna pani ma w rękach czyli miotłe co wcale nie oznacza że na niej lata. Moge powiedzieć że lekarstwem na kryzys jest praca nad jakością człowieka. Zwrócenie uwagi aby człowiek był a nie miał coś. Erich Fromm i nauczanie Jana Pawła II jest lekarstwem.

(22946)
Monika, lat 38data: 03.09.2012, godz: 11:48

Mrówko czytam także Pismo święte i artykuły ojca Posackiego egzorcysty. Dzieki temu ojcu logicznie myślę. Podobno depresja jest dziełem diabła. Bardzo wazne w depresji i lękach zaufać nauczaniu Kościoła katolickiego i zawierzyć zycie Matce Bożej. Starać się nie oglądać złych filmów i depresyjnej muzyki. Słuchać muzyki dzieki której czuje radość że żyję. Osobiście lubię Kim Wilde. Jej ciepły głos i piekne piosenki dają mi radość. Dla mnie radość sprawia patrzenie w niebo.
Nie słuchać komentarzy tylko starać się samemu myśleć.

(22945)
Monika, lat 38data: 03.09.2012, godz: 11:38

Mrówko dziekuje za wpis. Brałam dwa leki przeciwlękowe. Jeden odstawiłam sama i lekarz powiedział, ze dobrze zrobiłam i czułam się w porządku. Obecnie staram się brać drugi lek tylko wtedy, kiedy naprawdę mam lęki lub rośnie agresja dla wyciszenia. Przed weselem kuzynki odstawiłam lek, aby zobaczyć jak się czuję i nie być nadmiernie wyciszona. Czułam się swobodnie tylko podczas zbyt dużo tańców noga dawała o sobie znać. Miałam uraz stawu skokowego.

Biorę Efevelon SR. Staram się też dużo spać, kiedy mogę. Kiedy coś mnie przerasta idę do spowiedzi i czuję się silniejsza.

(22944)
Mary1020, lat 34, e-mail: mary1020@wp.pldata: 03.09.2012, godz: 09:56

Łukaszu, na pewno będzie z każdym dniem coraz lepiej :) Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie :) Zapraszam serdecznie wszystkich do odwiedzenia strony mojej Wspólnoty: www.bernadeciatka.prv.pl . A może ktoś będzie miał ochotę dołączyć do nas? :). Zapraszam też na mojego bloga: www.bozy-dzieciak.bloog.pl . Miłego dnia. Szczęść BOŻE :)

(22943)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.09.2012, godz: 01:03

Mama cały czas jest jeszcze w szpitalu i pewnie będzie jeszcze do końca tego tygodnia . W niedzielę próbowała chodzić, ale jeszcze jej nie wychodzi. Nadmieniam, że mama jest po operacji biodra a dokładnie lekarz powiedział, że była to poważna operacja, ponieważ biodro zostało całkowicie zdarte i że zwykły lekarz nie podjął się operacji i musiał mamę operować profesor a zarazem ordynator Szpitala. Operacja była długa i skomplikowana, ponieważ pozostała tylko kość ogonowa , która wbijała się w miednicę i to był ostatni moment na operacje i w ostatniej chwili zdążyli bo by było gorzej jak by kość przebiła miednicę a po za tym mogła mama jeździć na wózku inwalidzkim. Lekarz powiedział, że mama powinna się cieszyć, że chodzi i sam jeszcze nie widział tak zjechanego biodra.
Jak już wspomniałem w niedziele próbowała chodzić, ale jej jeszcze nie wychodzi i się strasznie męczy i obawiam się co będzie jak wyjdzie ze szpitala, ponieważ będzie musiała mieć pomoc i ja będę musiał jej pomóc a po za tym nie będzie można było jej zostawić samej w domu, gdyż drobny ruch może jej zaszkodzić a w niedzielę jeszcze odczuwała ból a najgorsze jest to, że rany nie chcą się goić tak jak przy cukrzycy. Nie wiem czy nie będę musiał wziąć urlopu dla mamy albo zwolnienia na opiekę nad mamą ale jestem dobrej myśli, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
Pozdrawiam
Łukasz


(22942)
Arndata: 02.09.2012, godz: 21:39

Do Ewa, lat 30
Ewuniu nie poddawaj się i nie trać nadziei. Zasługujesz na miłość i dobry, ciepły dom. Oczekuj nieoczekiwanego. Nie rezygnuj Pan słyszy Twój głos i zna wszystkie pragnienia Twojego Serca. Proś Maryję, aby Ci pomogła. Jezus zawsze spełni każdą prośbę swojej Matki. Powodzenia:)

(22941)
Mrówka, lat 32, e-mail: katmal7775@gmail.comdata: 02.09.2012, godz: 21:08

Wpisuję to by przestrzec innych i by błagać Was o modlitwę. Od 4 lat moje zycie jest wegetacją. Uszkodzona mnie lekami psuchotropowymi. Od 2,5 roku każda minuta jest cierpieniem. Mam uszkodzony mózg i tlyko cud móglby mi pomóc.
Nie bierzcie antydeprsantów, tym bardziej neuroleptyków ani benozdiazpien...chyba ze jestescie bardzo chorzy...ale liczcię sie z tym, ze po tych lekach mozecie cierpiec jeszcze bardziej...ja bez przerwy mysle o zabiciu sie.. zaczelo sie UTRATY ODCZUWNIA UCZUC po leku citalopram (citabax) i fevarin( fluvoksamina)... nikt mi nie moze pmoc...jak umra rodzice to zdechne na ulicy...nie mam nikogo...medycyna jest bezsilna, modlic sie nie mam sily... biore kilka tabletek leku "nasen" w dzien zeby przetrzymac cierpienie, bo ten lek powoduje u mnie ustapienie cierpienia, ale nie wiem czy Bogu sie to podoba bo ten lek bywa nazywany "narkotykiem dla ubogich"...pewnie dalejk nisczy moj mozg, ale bez niego leze na podlodze, krzycze i placze z cieprienia.... jak ktos mi moze pomoc, jak jest wsrod Was lekarz to blagam o pomoc...bylam nawet u egzorcystow, na modlitwach o uzdrowienie i nic...boje sie ze pjde do piekla za ten "nasen"...moze bog by wolal zebym tak cierpiala bez ulgi...lekarze przyznaja ze jestem benzadziejnym przyopadkiem


Zabijanie i okaleczanie psychotropami. Atypowe leki przeciwpsychotyczne, antydepresanty SSRI i SNRI


Cokolwiek sądzicie o eksperymentach dr Mengele z Auschwitz-Birkenau – jego prace przyczyniły się do niewiarygodnego postępu medycyny i farmakologii w pewnym “konkretnym” kierunku. To on jest ojcem-założycielem współczesnej akademickiej medycyny, a nie żaden Hipokrates.

Na wstępie, podzielmy współcześnie stosowane generacje leków działających na mózg:
-leki antydepresyjne (SSRI, SNRI, TLPD (badania wstrzymane), SARI (badania wstrzymane), mediatory melatoniny i COX (badania rozpoczęte) ).
-leki neuroleptyczne (I generacja (badania wstrzymane), II generacja (badania wstrzymane), III generacja).
-analogi GABA przekraczające barierę krew-mózg (gabapentyna, pregabalina, walprominiany i inne).
-benzodiazepiny (badania wstrzymane, część używana przez wojsko i przestępcze grupy zbrojne).
-inne (buspiron, hydroxyzyna, i in., badania częściowo wstrzymane).

W teorii akademickiej:

Leki antydepresyjne, w teorii akademickiej, mają powodować zwiększone stężenie neuroprzekaźników w neuronach mózgu.
Leki neuroleptyczne mają z kolei obniżać stężenie neuroprzekaźników i blokować receptory.
Analogi GABA mają zwiększać stężenie i dostępność GABA, przekaźnika uspokajającego, w mózgu.
Benzodiazepiny działają na podtypy receptorów GABA – kanały chlorkowe, i mają powodować uspokojenie.
Inne – głównie przeciwlękowe.

Wady prochów znane z oficjalnej medycyny:

Wady leków antydepresyjnych: po kilku miesiącach leki antydepresyjne przestają działać na depresję. Często powodują one pobudzenie, nieraz znaczne, często także otępienie i w późniejszym efekcie, ubytek emocji. W pierwszych miesiącach powodują niesamowity wręcz przypływ energii i weny twórczej. Stąd, w krajach zachodu, także w Polsce, pojawiła się “moda” na ich rekreacyjne zażywanie, bez wskazań medycznych. W moim środowisku było to właśnie modne.
wady leków neuroleptycznych: powodują strukturalne uszkodzenia mózgu, brane przez lata i w dużych dawkach. Działając na dopaminę, powodują identyczny stan, jaki jest w chorobie parkinsona – czyli ubytek dopaminy. Degeneruje to neurony z mózgu.
Wady analogów GABA: np gabapentyna powoduje duszności, częste zapalenia płuc, oskrzeli i infekcje, stany nerwicowe, zmniejszenie odporności.
Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.
Wady leków innych: wiadomo, że hydroxyzyna powoduje wyłączenie pewnych obszarów podkorowych w mózgu. Lęk i strach nadal zostaje, ale nie na poziomie fizjologicznym – człowiek o tym nie myśli.

Czego oficjalna medycyna nie mówi nam oficjalnie?

Obowiązującą do dziś hipotezą na powstawanie chorób mózgu, to hipoteza neuroprzekaźnikowa. I tak, za choroby depresyjne i lękowe ma być odpowiedzialny mały poziom serotoniny w mózgu. Za choroby psychiczne ma być odpowiedzialny zbyt wysoki poziom dopaminy w mózgu. Wszystko ładnie, tylko to ciągle jest tylko hipoteza, do dziś niepotwierdzona, ba, obalona przez niezależnych neurobiologów.
Podawanie leków antydepresyjnych ma powodować zwiększenie poziomy serotoniny, zaś podawanie leków neuroleptycznych ma obniżać poziom dopaminy. I tym samym leczyć choroby. Tylko, że istnieje konkurencyjna hipoteza, że zachwianie równowagi przekaźnikowej to albo stan towarzyszący chorobom, nie mający zbytniego wpływu na nie, albo stan osobniczy, występujący nawet u ludzi zdrowych. W latrach 50-tych XX wieku wynaleziono chlorpromazynę, czyli lek neuroleptyczny z grupy fenotiazyn. Początkowo miał być to lek na nadciśnienie. Jednak zaobserwowano, że powoduje on częściowe zaleczenie chorób psychiki podczas jego podawania (po odstawieniu objawy wracały). W późniejszych badaniach zaobserwowano, że chlorpromazyna powoduje spadek poziomu dopaminy w mózgu. Tak więc – to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby (!)
Tak samo miała się rzecz z lekami antydepresyjnymi. Zaobserwowano, że zwiększają one poziom serotoniny i powodują częściowe zaleczenie choroby. Tu też dopasowano chorobę do leku, a nie lek do choroby.

Co mówią dziś niezależni naukowcy?

Twierdzą oni, że zwiększony poziom dopaminy i zmniejszony poziom serotoniny tylko częściowo wpływają na rozwój lub postęp choroby. Według ich hipotezy, jedynie ekstremalnie wysoki poziom dopaminy lub ekstremalnie niski poziom serotoniny może wywołać chorobę. A kiedy tak się dzieje?
Jeśli podaje się pacjentowi lek neuroleptyczny, to spada mu poziom dopaminy. Powoduje to, naturalnie, częściowe zaleczenie choroby, lub, czasami – brak poprawy. Jednak organizm, także mózg, dąży do homeostazy. Jeśli poziom dopaminy się obniża w wyniku podawania leku neuroleptycznego, mózg zaczyna produkować jej o wiele za dużo, niż mu potrzeba. Wtedy panuje równowaga, wychodzi to na zero. Jednak kłopoty zaczynają się pojawiać, jak odstawiasz lek neuroleptyczny – wtedy nadal w mózgu jest o wiele za dużo dopaminy, bo mózg nadal ją produkuje w zwiększonej ilości. To skutkuje nawrotem choroby psychicznej, bo neurony są bombardowane ogromną ilością dopaminy. Tak więc “nawrót” choroby to nic innego, jak tylko objaw odstawienia, oznaka uzależnienia.
Identycznie jest w przypadku podawania leków przeciwdepresyjnych. Ich podawanie, przez pierwsze miesiące lub parę lat, powoduje zwiększoną ilość serotoniny w mózgu. Jednak tutaj także mózg dąży do homeostazy, i praktycznie przestaje produkować serotoninę, po miesiącach lub roku, dwóch. Wtedy lek antydepresyjny przestaje działać, częściowo, bo dalej wyłapuje resztki serotoniny znajdujące się w neuronach. Kłopoty pojawiają się, gdy chcesz lek antydepresyjny odstawić. Wtedy poziom serotoniny dalej jest bardzo niski, powrót do stanu poprzedniego jest długotrwały. Wraca depresja, strach. Traktowane jest to jako nawrót choroby, podczas gdy to tylko efekt uzależnienia / odstawienia.

Inne dowody na bezpodstawność hipotezy dopaminowej i serotoninowej:

-w medycynie stosowane jest łączenie leków o zupełnie przeciwstawnym mechanizmie działania. I tak łączy się leki generacji SSRI (inhibitory wychwytu serotoniny) z lekami generacji SARI (inhibitory wchłaniania serotoniny). Na logikę, takie połączenie w najlepszym wypadku powinno się znosić, czyli wychodzić na “zero”, lub, robić sito z mózgu. A jednak, takie połączenia są stosowane. Świadczy to o tym, że o ile serotonina ma niewielki wpływ na powstawanie / leczenie depresji i lęku, o tyle musi istnieć inny, nieznany jeszcze czynnik powodujący choroby / wyleczenie.
-były prowadzone eksperymenty medyczne z leczeniem autyzmu – leczono tę chorobę dość tanimi, opisanymi wyżej, lekami antydepresyjnymi. Dało to częściowo pozytywne rezultaty, nie licząc wielu działań niepożądanych. Ale badania te wstrzymano, i teraz planuje się testy z psychotropami zupełnie nowych generacji, z nieznanymi długofalowymi działaniami niepożądanymi, prawdopodobnie uzależniającymi po kres życia.

Dalej:

-cząsteczki chemiczne starszych leków były modelowane przez człowieka, na drodze prób i błędów. Cząsteczki chemiczne nowoczesnych leków, takich jak kwetiapina, agomelatyna, zyprazydon, arypiprazol, były modelowane już przez tzw superkomputery, czyli sztuczną inteligencję. Po pierwsze, nie wiadomo jakie dyrektywy są wydawane komputerom tego typu, nie wiadomo też, czego te komputery szukają. Tzn wiedzą o tym szefowie korporacji farmaceutycznych i rządy.
Czym jest sztuczna inteligencja, nawet z osiągniętą samoświadomością (stanie się to już w 2013 roku), bez człowieczeństwa? Zaufacie takiemu tworowi?
-cząsteczka chemiczna agomelatyny (valdoxan) – jeden z nowszych leków antydepresyjnych. Działa ona nie na serotoninę, ale na receptory melatoniny. Dotychczas melatoninie przypisywano rolę jedynie w zasypianiu i regulowaniu rytmu dobowego. Obecnie przypisuje się valdoxan, który nie wiadomo, jak działa, milionom ludzi. Jakie będa długofalowe działania uboczne tego leku? Czy wpływ na receptory melatoninowe, nie obala jednocześnie hipotezy serotoninowej w powstaniu i leczeniu depresji?

A teraz mocny tekst o tym, jak w ramach prawa i “sztuki lekarskiej” można zrobić z człowieka roślinkę:

1. etap pierwszy, czyli podanie leku neuroleptycznego w dużej dawce. Powoduje to gwałtowny spadek poziomu dopaminy i objawy choroby parkinsona, tzw “objawy pozapiramidowe”. Jest to oficjalny znak do zaprzestania podawania tego leku, nagle, w ciągu kilku dni.
2. diagnoza na tym etapie: zaburzenia depresyjne, ew. zaburzenia lękowo-depresyjne. Mózg takiego człowieka, po odstawieniu leku neuroleptycznego (punkt 1), jest bombardowany ogromną ilością dopaminy (czyli: pobudzany).
3. wtedy, diagnoza z punktu drugiego, jest przesłanką dla lekarzy, żeby włączyć ekstremalnie silny lek przeciwdepresyjny, który spowoduje dodatkowe pobudzenie – czyli klomipraminę (anafranil).
4. rezultaty włączenia leku przeciwdepresyjnego (pobudzającego) i jednoczesnego odstawienia leku neuroleptycznego (tłumiącego) to wciąż narastające pobudzenie, bezsenność, aż do objawów schizofrenii – wiadomo, z jednej strony mózg jest pobudzany dużymi ilościami dopaminy, a z drugiej strony, pobudza się go jeszcze bardziej lekiem antydepresyjnym.
5. na tym etapie zbiera się konsylium lekarskie i ustalona jest nowa diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Rodzinie takiej osoby mówi się, że choroba dotąd była “utajona”, i że tylko przez przypadek ujawniła się w szpitalu, co jest nieprawdą.
6. tu następuje zmiana wektora leczenia, do tego z punktu pierwszego. Następuje odstawienie leku antydepresyjnego i podanie jeszcze silniejszego leku neuroleptycznego (patrz punkt 1) w megadawce.
7. diagnoza z punktu piątego (schizofrenia paranoidalna) jest przesłanką do włączenia drugiego i trzeciego leku neuroleptycznego, branych naraz w dużej dawce.
8. jaki jest rezultat tego wszystkiego:
-uszkodzenie mózgu;
-zaburzenie równowagi neuroprzekaźnikowej;
-objawy pozapiramidowe i z czasem rozwój choroby parkinsona;
-uzależnienie od leków neuroleptycznych;
-inne działania niepożądane: cukrzyca, znaczna otyłość, znaczny spadek aktywności i weny twórczej aż do katatonii, zaburzenia kardiologiczne, stygmatyzacja, rozwój pełnoobjawowej depresji ze względu na brak dopaminy, bezwolność i brak instynktu buntowniczego.
9. odpowiednio manipulując kombinacjami farmaceutyków, można wywołać złośliwy zespół neuroleptyczny, zespół serotoninowy – często kończące się zgonem, a także wywołać arytmię serca (wydłużenie odstępu QRS, QT, załamek U, torsades de pointes) – brak reakcji na nagłe pogorszenie samopoczucia – “bo przecież to świr, więc może od czasu do czasu źle się czuć, w kaftan go” – skutkuje zgonem.

To, co opisałem powyżej, jest w granicach polskiego i międzynarodowego prawa. Ba, nie jest to nawet sprzeczne z tzw “sztuką lekarską” – wystarczy odpowiednio “skrupulatnie” prowadzić kartę chorego.








Zabijanie i okaleczanie psychotropami. Atypowe leki przeciwpsychotyczne, antydepresanty SSRI i SNRI


Cokolwiek sądzicie o eksperymentach dr Mengele z Auschwitz-Birkenau – jego prace przyczyniły się do niewiarygodnego postępu medycyny i farmakologii w pewnym “konkretnym” kierunku. To on jest ojcem-założycielem współczesnej akademickiej medycyny, a nie żaden Hipokrates.

Na wstępie, podzielmy współcześnie stosowane generacje leków działających na mózg:
-leki antydepresyjne (SSRI, SNRI, TLPD (badania wstrzymane), SARI (badania wstrzymane), mediatory melatoniny i COX (badania rozpoczęte) ).
-leki neuroleptyczne (I generacja (badania wstrzymane), II generacja (badania wstrzymane), III generacja).
-analogi GABA przekraczające barierę krew-mózg (gabapentyna, pregabalina, walprominiany i inne).
-benzodiazepiny (badania wstrzymane, część używana przez wojsko i przestępcze grupy zbrojne).
-inne (buspiron, hydroxyzyna, i in., badania częściowo wstrzymane).

W teorii akademickiej:

Leki antydepresyjne, w teorii akademickiej, mają powodować zwiększone stężenie neuroprzekaźników w neuronach mózgu.
Leki neuroleptyczne mają z kolei obniżać stężenie neuroprzekaźników i blokować receptory.
Analogi GABA mają zwiększać stężenie i dostępność GABA, przekaźnika uspokajającego, w mózgu.
Benzodiazepiny działają na podtypy receptorów GABA – kanały chlorkowe, i mają powodować uspokojenie.
Inne – głównie przeciwlękowe.

Wady prochów znane z oficjalnej medycyny:

Wady leków antydepresyjnych: po kilku miesiącach leki antydepresyjne przestają działać na depresję. Często powodują one pobudzenie, nieraz znaczne, często także otępienie i w późniejszym efekcie, ubytek emocji. W pierwszych miesiącach powodują niesamowity wręcz przypływ energii i weny twórczej. Stąd, w krajach zachodu, także w Polsce, pojawiła się “moda” na ich rekreacyjne zażywanie, bez wskazań medycznych. W moim środowisku było to właśnie modne.
wady leków neuroleptycznych: powodują strukturalne uszkodzenia mózgu, brane przez lata i w dużych dawkach. Działając na dopaminę, powodują identyczny stan, jaki jest w chorobie parkinsona – czyli ubytek dopaminy. Degeneruje to neurony z mózgu.
Wady analogów GABA: np gabapentyna powoduje duszności, częste zapalenia płuc, oskrzeli i infekcje, stany nerwicowe, zmniejszenie odporności.
Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.
Wady leków innych: wiadomo, że hydroxyzyna powoduje wyłączenie pewnych obszarów podkorowych w mózgu. Lęk i strach nadal zostaje, ale nie na poziomie fizjologicznym – człowiek o tym nie myśli.

Czego oficjalna medycyna nie mówi nam oficjalnie?

Obowiązującą do dziś hipotezą na powstawanie chorób mózgu, to hipoteza neuroprzekaźnikowa. I tak, za choroby depresyjne i lękowe ma być odpowiedzialny mały poziom serotoniny w mózgu. Za choroby psychiczne ma być odpowiedzialny zbyt wysoki poziom dopaminy w mózgu. Wszystko ładnie, tylko to ciągle jest tylko hipoteza, do dziś niepotwierdzona, ba, obalona przez niezależnych neurobiologów.
Podawanie leków antydepresyjnych ma powodować zwiększenie poziomy serotoniny, zaś podawanie leków neuroleptycznych ma obniżać poziom dopaminy. I tym samym leczyć choroby. Tylko, że istnieje konkurencyjna hipoteza, że zachwianie równowagi przekaźnikowej to albo stan towarzyszący chorobom, nie mający zbytniego wpływu na nie, albo stan osobniczy, występujący nawet u ludzi zdrowych. W latrach 50-tych XX wieku wynaleziono chlorpromazynę, czyli lek neuroleptyczny z grupy fenotiazyn. Początkowo miał być to lek na nadciśnienie. Jednak zaobserwowano, że powoduje on częściowe zaleczenie chorób psychiki podczas jego podawania (po odstawieniu objawy wracały). W późniejszych badaniach zaobserwowano, że chlorpromazyna powoduje spadek poziomu dopaminy w mózgu. Tak więc – to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby (!)
Tak samo miała się rzecz z lekami antydepresyjnymi. Zaobserwowano, że zwiększają one poziom serotoniny i powodują częściowe zaleczenie choroby. Tu też dopasowano chorobę do leku, a nie lek do choroby.

Co mówią dziś niezależni naukowcy?

Twierdzą oni, że zwiększony poziom dopaminy i zmniejszony poziom serotoniny tylko częściowo wpływają na rozwój lub postęp choroby. Według ich hipotezy, jedynie ekstremalnie wysoki poziom dopaminy lub ekstremalnie niski poziom serotoniny może wywołać chorobę. A kiedy tak się dzieje?
Jeśli podaje się pacjentowi lek neuroleptyczny, to spada mu poziom dopaminy. Powoduje to, naturalnie, częściowe zaleczenie choroby, lub, czasami – brak poprawy. Jednak organizm, także mózg, dąży do homeostazy. Jeśli poziom dopaminy się obniża w wyniku podawania leku neuroleptycznego, mózg zaczyna produkować jej o wiele za dużo, niż mu potrzeba. Wtedy panuje równowaga, wychodzi to na zero. Jednak kłopoty zaczynają się pojawiać, jak odstawiasz lek neuroleptyczny – wtedy nadal w mózgu jest o wiele za dużo dopaminy, bo mózg nadal ją produkuje w zwiększonej ilości. To skutkuje nawrotem choroby psychicznej, bo neurony są bombardowane ogromną ilością dopaminy. Tak więc “nawrót” choroby to nic innego, jak tylko objaw odstawienia, oznaka uzależnienia.
Identycznie jest w przypadku podawania leków przeciwdepresyjnych. Ich podawanie, przez pierwsze miesiące lub parę lat, powoduje zwiększoną ilość serotoniny w mózgu. Jednak tutaj także mózg dąży do homeostazy, i praktycznie przestaje produkować serotoninę, po miesiącach lub roku, dwóch. Wtedy lek antydepresyjny przestaje działać, częściowo, bo dalej wyłapuje resztki serotoniny znajdujące się w neuronach. Kłopoty pojawiają się, gdy chcesz lek antydepresyjny odstawić. Wtedy poziom serotoniny dalej jest bardzo niski, powrót do stanu poprzedniego jest długotrwały. Wraca depresja, strach. Traktowane jest to jako nawrót choroby, podczas gdy to tylko efekt uzależnienia / odstawienia.

Inne dowody na bezpodstawność hipotezy dopaminowej i serotoninowej:

-w medycynie stosowane jest łączenie leków o zupełnie przeciwstawnym mechanizmie działania. I tak łączy się leki generacji SSRI (inhibitory wychwytu serotoniny) z lekami generacji SARI (inhibitory wchłaniania serotoniny). Na logikę, takie połączenie w najlepszym wypadku powinno się znosić, czyli wychodzić na “zero”, lub, robić sito z mózgu. A jednak, takie połączenia są stosowane. Świadczy to o tym, że o ile serotonina ma niewielki wpływ na powstawanie / leczenie depresji i lęku, o tyle musi istnieć inny, nieznany jeszcze czynnik powodujący choroby / wyleczenie.
-były prowadzone eksperymenty medyczne z leczeniem autyzmu – leczono tę chorobę dość tanimi, opisanymi wyżej, lekami antydepresyjnymi. Dało to częściowo pozytywne rezultaty, nie licząc wielu działań niepożądanych. Ale badania te wstrzymano, i teraz planuje się testy z psychotropami zupełnie nowych generacji, z nieznanymi długofalowymi działaniami niepożądanymi, prawdopodobnie uzależniającymi po kres życia.

Dalej:

-cząsteczki chemiczne starszych leków były modelowane przez człowieka, na drodze prób i błędów. Cząsteczki chemiczne nowoczesnych leków, takich jak kwetiapina, agomelatyna, zyprazydon, arypiprazol, były modelowane już przez tzw superkomputery, czyli sztuczną inteligencję. Po pierwsze, nie wiadomo jakie dyrektywy są wydawane komputerom tego typu, nie wiadomo też, czego te komputery szukają. Tzn wiedzą o tym szefowie korporacji farmaceutycznych i rządy.
Czym jest sztuczna inteligencja, nawet z osiągniętą samoświadomością (stanie się to już w 2013 roku), bez człowieczeństwa? Zaufacie takiemu tworowi?
-cząsteczka chemiczna agomelatyny (valdoxan) – jeden z nowszych leków antydepresyjnych. Działa ona nie na serotoninę, ale na receptory melatoniny. Dotychczas melatoninie przypisywano rolę jedynie w zasypianiu i regulowaniu rytmu dobowego. Obecnie przypisuje się valdoxan, który nie wiadomo, jak działa, milionom ludzi. Jakie będa długofalowe działania uboczne tego leku? Czy wpływ na receptory melatoninowe, nie obala jednocześnie hipotezy serotoninowej w powstaniu i leczeniu depresji?

A teraz mocny tekst o tym, jak w ramach prawa i “sztuki lekarskiej” można zrobić z człowieka roślinkę:

1. etap pierwszy, czyli podanie leku neuroleptycznego w dużej dawce. Powoduje to gwałtowny spadek poziomu dopaminy i objawy choroby parkinsona, tzw “objawy pozapiramidowe”. Jest to oficjalny znak do zaprzestania podawania tego leku, nagle, w ciągu kilku dni.
2. diagnoza na tym etapie: zaburzenia depresyjne, ew. zaburzenia lękowo-depresyjne. Mózg takiego człowieka, po odstawieniu leku neuroleptycznego (punkt 1), jest bombardowany ogromną ilością dopaminy (czyli: pobudzany).
3. wtedy, diagnoza z punktu drugiego, jest przesłanką dla lekarzy, żeby włączyć ekstremalnie silny lek przeciwdepresyjny, który spowoduje dodatkowe pobudzenie – czyli klomipraminę (anafranil).
4. rezultaty włączenia leku przeciwdepresyjnego (pobudzającego) i jednoczesnego odstawienia leku neuroleptycznego (tłumiącego) to wciąż narastające pobudzenie, bezsenność, aż do objawów schizofrenii – wiadomo, z jednej strony mózg jest pobudzany dużymi ilościami dopaminy, a z drugiej strony, pobudza się go jeszcze bardziej lekiem antydepresyjnym.
5. na tym etapie zbiera się konsylium lekarskie i ustalona jest nowa diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Rodzinie takiej osoby mówi się, że choroba dotąd była “utajona”, i że tylko przez przypadek ujawniła się w szpitalu, co jest nieprawdą.
6. tu następuje zmiana wektora leczenia, do tego z punktu pierwszego. Następuje odstawienie leku antydepresyjnego i podanie jeszcze silniejszego leku neuroleptycznego (patrz punkt 1) w megadawce.
7. diagnoza z punktu piątego (schizofrenia paranoidalna) jest przesłanką do włączenia drugiego i trzeciego leku neuroleptycznego, branych naraz w dużej dawce.
8. jaki jest rezultat tego wszystkiego:
-uszkodzenie mózgu;
-zaburzenie równowagi neuroprzekaźnikowej;
-objawy pozapiramidowe i z czasem rozwój choroby parkinsona;
-uzależnienie od leków neuroleptycznych;
-inne działania niepożądane: cukrzyca, znaczna otyłość, znaczny spadek aktywności i weny twórczej aż do katatonii, zaburzenia kardiologiczne, stygmatyzacja, rozwój pełnoobjawowej depresji ze względu na brak dopaminy, bezwolność i brak instynktu buntowniczego.
9. odpowiednio manipulując kombinacjami farmaceutyków, można wywołać złośliwy zespół neuroleptyczny, zespół serotoninowy – często kończące się zgonem, a także wywołać arytmię serca (wydłużenie odstępu QRS, QT, załamek U, torsades de pointes) – brak reakcji na nagłe pogorszenie samopoczucia – “bo przecież to świr, więc może od czasu do czasu źle się czuć, w kaftan go” – skutkuje zgonem.

To, co opisałem powyżej, jest w granicach polskiego i międzynarodowego prawa. Ba, nie jest to nawet sprzeczne z tzw “sztuką lekarską” – wystarczy odpowiednio “skrupulatnie” prowadzić kartę chorego.






(22940)
Xdata: 02.09.2012, godz: 19:37

Monika
Może i to prawda, że obecnie w Polsce-przy tej władzy-można i"spokojnie żyć..?
Jednakże spokój ten trwa już chyba zbyt długo, bo mimo, iż coś się wokół dzieje, o czymś jest głośno, to człowiek nie wie, o co-tak naprawdę-chodzi i po co ten wrzask?Np."Amber Gold"usłyszałem w telewizji(jak dotąd)2348 razy i nie wiem, co to takiego?Ogólnie-to tak, niby wiem, ale dokładnie-"po imieniu"-to juz nie...
Bo tak:opozycja mówi-"afera Amber Gold,"władza-"sprawa Amber Gold,"a media-"tak zwana afera Amber Gold."No i bądź tu mądry i domyśl się...Nie da się..A wszystko to wina tego"spokoju"właśnie, tego, że-od dawna-na szczytach władzy nic się nie zmienia-ci sami ludzie, ten sam język, ten sam sposób komunikacji z ludźmi...Nic zatem dziwnego, że człowiek czuje się zagubiony, że nie może zrozumieć, co się dzieje..?
A wyobraźmy sobie teraz, że nastąpiły zmiany, że przy władzy jest opozycja, tzn.PiS i że wtedy wybucha ten cały Amber Gold.Jak wtedy wygladałby sytuacja, czy równiez wtedy ten zwykły, szary człowiek nie potrafiłby zrozumieć, co się w kraju dzieje?Otóż-z pewnością-nie!Nie, bo wtedy rzadzący mówiliby-"sprawa Amber Gold,"opozycja-"afera Amber Gold,"a media(głównie telewizja)-też, jednym głosem z opozycją-"afera Amber Gold."Wtedy, z ust dziennikarzy, to"tak zwana,"zniknęłoby, a prawdopodobnie w ogóle się nie pojawiło i juz człowiek miałby jasną sytuację i juz wiedziałby, że to jest afera, a więc doszło-na dużą skalę-do oszustw, korupcji, złodziejstwa, łamania prawa w wielu obszarach gospodarki, życia publicznego, społecznego...
Widać teraz, jak konieczne jest dokonanie zmian-tam,"na szczytach,"by zwykły obywatel mógł zrozumieć, co się w kraju dzieje, by wiedział, gdzie dzieje się źle, by mógł zakasać rękawy i zacząć-w miarę swych możliwości-robić wszystko, aby do podobnych patologii-tak szkodliwych dla wszystkich-nie dochodziło...
A jest ku temu nadzieja, bo kryzys, który nadchodzi-a podobno większy niż się pierwotnie spodziewano-przetasuje scenę polityczną-nie ma co do tego wątpliwości..
Bo co jak co, ale pogorszenie się sytuacji ekonomicznej, przekonanie się o tym, że portfel coraz chudszy, musi doprowadzić do zmiany rządzących-cudów nie ma...Właściwie to tylko to może do tego doprowadzic, bo tam żadne afery, korupcje, skandale, wysyp dewiacji, zboczeń, anomalii(takze pogodowych)-wbrew temu, co twierdzą niektórzy-nic nie znaczą, a w każdym razie niewiele i nikogo od władzy nie odsuną...

(22939)
Tadzio, lat 23, e-mail: siwy87-11@o2.pldata: 02.09.2012, godz: 17:36

Witam.

(22938)
Jacek, lat 50, e-mail: maxasa@poczta.fmdata: 02.09.2012, godz: 13:46

Artysta plastyk szuka do wynajęcia skoromnego pokoiku z dostępem do łazienki i wc-do kuchni niekoniecznie, w miejscu cichym i spokojnym, (nie w bloku) w cenie max. 400 zł/mieś.
Najchętniej na terenie klasztoru, itp.
Pozdrawiam wszystkich czytających mój post.

(22937)
Ewa, lat 30data: 02.09.2012, godz: 12:43

Ech, ja też się codziennie modlę o drugą połówkę, ale nie wiem czy zasługuję na tego kogoś, wyjątkowego i tylko dla mnie. Może po prostu mam być sama? Bardzo chciałabym, żeby to się zmieniło. Marzy mi się prawdziwa ciepła i szczęśliwa rodzina, której nie miałam...

(22936)
Xdata: 02.09.2012, godz: 12:20

Monika
Czy Donald Tusk skończy kiedyś jak Lepper?Nie wydaje się...
Jak już jesteśmy przy tym najgroźniejszym, seryjnym samobójcy, który-czując się bezkarnie-krąży po kraju, to warto wspomnieć, że ostatnio widziano go, jak kupował bilet kolejowy do Gdańska.Jednak nie pojechał tam, bo-ostatniej chwili-otrzymał wiadomość, że-przebywajacy w areszcie-Marcin P., który chciał złożyć obszerne oświadczenie, nagle stracił mowę i-po przebadaniu go przez lekarzy-okazało się, że już nigdy jej nie odzyska..

(22935)
Monika, lat 38data: 02.09.2012, godz: 12:04

Beato najważniejsza była na weselu moja kuzynka i jej mąż. Najważniejsze żeby Oni byli szczęśliwi i nasze modlitwy podczas zaślubin przyniosły owoce w ich życiu. Nie wstydzę się być panną. To dla mnie szansa że kiedyś kogoś poznam i będziemy dla siebie podpora na starość.
Podczas składania życzeń powiedziała panna młoda piękne słowa "Dziękuje że jesteś".
Te słowa mają jakość ponieważ troche miałysmy spięcia. Mój udział w jej święcie był dowodem na testament babci "Abyśmy się w rodzinie szanowali" to są święte słowa. Czułam podczas zaślubin i weselu że zmarli z rodziny czuwają nad nasza rodziną. Nie rozumiem do końca dlaczego ksiądz dał mi kawałek Hostii konsekrowanej podczas ślubu.
Wcześniej otrzymywałam taką Hostię w Szkocji podczas Mszy świętej. Jezus żyje!!!

(22934)
Marjanka, lat 25data: 01.09.2012, godz: 20:44

Beatko chyba masz rację on do nas przemawia a my czasem nie słyszymy jego głosu a może nie chcemy słyszeć...chcemy robić po swojemu bo wydaje nam się że tak będzie najlepiej...
Wiesz kiedy chciałam mieć wkońcu druga połówkę modliłam się o to ale nic więc zaczęłam robić po swojemu zaczęłam szukać na siłę...to nic nie dalo w końcu odpuściłam oddałam wszystko Bogu poprosiłam żeby się tym zają i co po jakimś czasie druga połówka się znalazła:)

jesli chodzi o wesela to zawsze je uwielbiałam...smutno mi było tylko wtedy jak szły wolne piosenki bo wtedy nie miałam z kim tańczyć:) teraz jest inaczej zupełnie w końcu mam z kim tańczyć:) bo teraz wesela to nie tak jak dawniej że tańczyło się odbijanego kazdy z każdym a nie tak jak teraz że z kim się przyjdzie z tym się tańczy i tylko z tym:)

(22933)
Beatadata: 01.09.2012, godz: 19:07

Monika- kiedys nie cierpialam wesel! nie umialam tanczyc ,kompleksy, nie mialam z kim.. a teraz lubię wesela! Ostatnio na wesele w rodzinie zaprosilam pewnego chlopaka ktorego poznalam na krotki czas przed, w internecie. Zgodzil się! Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Miałam do tańczenia partnera. Ale on chwilami się nudzil bo musiałam isc do gości , rozmawiac z ciociami, kuzynami i przygotować zabawy bo orkiestra nie mogla zająć się wszystkimi gadżetami.
Troche było mi go żal..moze nie do końca się wybawił. Nie płacił, nie dokładał do prezentu więc nie wykorzystałam go. Niby mówil ze było ok. Ale wiem ze chwilami się nudzil przy stole sam, bo nie znal tam nikogo a ja musiałam robic rundki miedzy stołami :) W każdym razie fajna sprawa miec kogos u boku, z kimś pogadać, zatanczyć i miec dla kogo ładnie wyglądać:) dzięki niemu nie czułam sie sama jak połówka jabłka mimo iz to wesele w rodzinie!
Ale też fajnie patrzeć na innych szalejących na parkiecie. No najwazniejsze ze goście sie dobrze bawili. Też lubię zabawy w kółku ze wszystkimi, takie integracyjne tańce. Na wsi rzeczywiscie klimaty inne, miastowi to docenią ;)
Piekne wesele jeszcze o niczym nie świadczy. Ostatnio ktos powiedzial w TV ze niektorzy mają super wesele płomienne, z wielką pompą a potem równie głośny płomienny rozwód. Bardzo lubie obecnie na topie plenery ślubne. I żeby tylko zostały dobrym wspomnieniem..

X- wielki to był naprawdę JP II. , Chciałabym byc wielka wiarą a nie w oczach ludzi. W niebie jest inna hierarchia, nawet wśród aniołów.

(22932)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej