Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Beatadata: 22.04.2012, godz: 11:52

ŁUkasz z zainteresowaniem przeczytałam opis marszu w obronie TRWAM. Widziałam i w TV, było Was bardzo duzo i na pewno media tego nie powiedzą jak dużo. Podobały mi sie wystapienia polityków i dziennikarza Reszczyńskiego.

co do weekendu majowego. Trudno jest kłamać pracodawcę że wyjeżdżasz, choć na pewno jakiś powód miałbyś choćby to ze np jedziesz do rodziny, czy masz cos ważnego,jakieś zajęcie. Bo jeśli tamci za każdym razem się wymigują.. i niekoniecznie są szczerzy do końca, dlaczego Ty masz za każdym razem być na dyżurze choćbyś tylko miał siedzieć w domu?
Nie wiem co chcesz usłyszeć.. bo w tym wypadku albo masz jakiś powód albo nie masz.. I pracodawca też pewnie nie uwierzy jeśli nie masz dowodu, np bilet pociągu na dany dzień .. jesli tamci sie wykręcą to będziesz musiał sie pogodzić ze zawołaja Ciebie.. nie zmusisz ani nie postawisz sie pracodawcy bo możesz stracic pracę. A kłamstwo to sprawa sumienia...

(22100)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 22.04.2012, godz: 00:19

Cześć
Chciałem was prosić o pomoc albo o mądrą radę . Ja pracuję w serwisie sprzątającym, ponieważ żadna praca nie hańbi, ale nadal się uczę w szkole zaocznej. Jak wiadomo zbliża się 1 maja i jak wiadomo jest to dzień ustawowo wolny od pracy tak samo jak 3 maja . Ja pracuję w firmie zewnętrznej ale nasza firma wynajmuje nas na Obiekt Mennicy Polskiej , gdzie znajdują się tam trzy budynki A, B i C. Jak wiadomo mój budynek A ma przedłużony weekend i dni wolne wypadają między 30 kwietnia i 6 maja a do pracy przychodzę dopiero 7 maja. Jest to dobry czas na odpoczynek. Ja pracuję na budynku A gdzie oprócz tego, że sprzątam wewnątrz budynku to również mam teren zewnętrzny a w długi weekend mam wolne. A na pozostałych dwóch budynkach B i C pracują inni mężczyźni tylko, że nie mają pracy wewnątrz budynku lecz sam teren. Ale z tego co jest mnie wiadome budynek B będzie miał skrócony długi weekend, ponieważ 30 kwietnia, 2 maja i 4 maja nie są tam dniami wolnymi od pracy. Ale problem jest taki obawiam się, że Pani kierownik zadzwoni do mnie bym przyszedł do pracy 30 kwietnia, 2 maja i 4 kwietnia. Uważam, że jeśli do mnie zadzwoni i mnie będzie kazała przyjść do pracy będzie to nie sprawiedliwe tym bardziej, że ja chcę zrealizować plany, które nie można zrealizować jak się pracuje. Jak ja bym musiał przyjść do pracy to by było nie sprawiedliwe, ponieważ inni by odpoczywali ja bym musiał przyjść a z tego co wiem ja nie pracuję na budynku B. W związku z tym, że jest nas trzech mężczyzn, każdy powinien przyjść w jeden dzień ale jak się oni nie zgodzą i kierowniczka będzie mnie kazała przyjść to będę miał problem. A w tym nadchodzącym tygodniu mogę dostać telefon a oni zawsze się powołują, że nie mają czasu, że wyjeżdżają albo, że nie mają dojazdu. Proszę o jakąś radę jak się zachować i jak rozmawiać i co powiedzieć kierowniczce. Za mądre i pomocne rady bardzo serdecznie dziękuję
Pozdrawiam
Łukasz

(22099)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 21.04.2012, godz: 22:38

Witam
Dzisiaj byłem na pl. Trzech Krzyży w marszu w obronie wolnych mediów oraz w obronie telewizji Trwam. Uczestniczyłem we mszy i w marszu i mam pozytywne doświadczenie. Jestem dumny, że jestem Polakiem i jestem dumny, że jestem katolikiem. Dzisiaj przeżyłem cudowny dzień, podczas marszu doświadczyłem mnóstwo ciepła i miłości a sama atmosfera była motywująca. Wspólne śpiewy i jedność oraz zgoda. Wiele organizacji pod jednym szyldem a Masza i katecheza były przepiękne a i pogoda dopisywała dopiero pod koniec marszu się popsuła ale był upał. Jestem mile zaskoczony w śród nas były osoby młode, dzieci, starsze ale również osoby chore i bardzo ich najbardziej podziwiam, że mimo choroby byli z nami. Najbardziej byłem zaskoczony, że było tyle ludzi a sam pl. Trzech Krzyży nie mógł pomieścić tyle społeczeństwa z całej Polski i nie był do tego nawet przygotowany. Jak wiadomo w mediach piszą i mówią co innego tym bardziej zaniżają statystyki, że było nas znacznie mniej. Ale wiem jedno, że było nas więcej niż 100 tysięcy. Ludzie byli z daleka i non stop dojeżdżały nowe autokary z ludźmi. Podczas marszu byli z nami księża a po za tym czuliśmy wielkie poparcie Kościoła katolickiego. Na spotkaniu był odczytany apel episkopatu Polski, gdzie kościół apeluje do rządu o przyznanie koncesji telewizji Trwam. A został pobity następny rekord bo jeszcze tyle ludzi nie widziałem a do Warszawy przyjechały ogromne pielgrzymki. Nie potrafię opisać przeżyć, które doświadczyłem podczas marszu i każdy człowiek był skory by pomagać drugiemu. Ludzie mili i optymistycznie nastawieni na świat chętnie do pomocy drugiemu. W śród nas byli politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski a prawica zjednoczyła się. W śród nas byli też organizacje w tym solidarni 2010 i inne organizacje. Podczas tego marszy gasły wszystkie spory i podziały. A drogą telewizyjną z Chicago łączył się z nami ks. Tadeusz Rydzyk. W czasie marszu czułem obecność nie tylko Boga ale również naszego wielkiego Polaka błogosławionego Jana Pawła II, który nam z nieba błogosławił. Zrozumiałem, że można nam wszystko zabrać, ale wiary nie można zabrać.
W śród nas byli też aktorzy w tym Pani Katarzyna Łaniewska znana jako Babcia Józia z serialu.
W czasie marszy były pieśni religijne oraz patriotyczne. Wszem nie każdy mógł przyjąć komunię świętą, ponieważ było nas tak wielu, ale wielkie podziękowania dla księży, dla których było to wyzwanie. Występował z nami zespół Kapela z nad Baryczy . Ja nie będę się za bardzo rozpisywać, ale nie żałuję że tu byłem, ponieważ przeżycia były nie do opisania a do domu wróciłem z nadzieją a przede wszystkim wróciłem silniejszy, pełen wiary.

Pozdrawiam
Łukasz

(22098)
Marcin do Zalamana lat 33data: 21.04.2012, godz: 21:52

Czy twoj kryzys dotyczy tylko problemu z samotnoscia? Jesli tak to pol biedy,ja mam wiecej powodow do kryzysu

(22097)
załamana, lat 33, e-mail: xxxewaxxx@op.pldata: 21.04.2012, godz: 20:59

... chciałabym się obudzić jutro z nadzieją na lepsze życie, mam dość walczenia o nie :( jestem załamana, popadam w straszną depresję. Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe:( pragnę być szczęśliwa, kochać i być kochana...

(22096)
agadata: 21.04.2012, godz: 20:33

do Arti 37

Lubie Twoje wpisy :)

(22095)
Weronika, lat 22data: 21.04.2012, godz: 14:49

Normalna,spokojna ,mila studentka farmacji chetnie porozmawia z osoba dla ktorej milosc,prawda sa najwazniejszymi wartosciami w zyciu. Moj numer gg 7684535:)

(22094)
Gosiadata: 21.04.2012, godz: 12:18

Łukasz,
no widzisz, jesteś silnym człowiekiem. Przeszedłeś przez niejedno, a jak sam stwierdziłeś: "Co nie zabije, to wzmocni". Dużo optymizmu i nadziei życzę:)

(22093)
xPawełdata: 21.04.2012, godz: 12:08

Szczęść Boże.

Zapraszamy serdecznie do wspólnej modlitwy śpiewem i ciszą, podczas II Spotkania Młodych "Taize w Grębocinie" organizowanego przez Wspólnotę “Słowo Życia” z Grębocina we wspólpracy ze Wspólnotą z Taizé. Spotkanie to gromadzi młodych ludzi z różnych zakątków Polski. Spotkanie odbędzie w dniach 25-27 maja b.r.

Zapraszamy do udziału w modlitwach, na które zapraszamy wszystkich chrześcijan. Spotkajmy się wszyscy, stwórzmy wspólnotę chrześcijan, trwajmy na modlitwie wokół Tego, który nas łączy, wzywa do jedności, komunii z Nim i wszystkimi ludźmi.

Zapraszamy do udziału we wspólnych, otwartych dla wszystkich, modlitwach ze śpiewem kanonów z Taizé, na hali sportowej w Zespole Szkół nr 2 w Grębocinie:
25.05 (piątek) godzina 19:30 – Modlitwa z adoracją krzyża.
26.05 (sobota) godzina 20:30 – Liturgia światła. Wspólne świętowanie Zmartwychwstania i Zesłania Ducha Świętego.
27.05 (niedziela) godzina 09:30 – Msza św. - Zesłanie Ducha Świętego

Młodzież od 15 do 35 lat, zapraszamy do pełnego udziału w spotkaniu. Na stronie www.spotkaniegrebocin.pl zapoznać się można z programem i szczegółowymi informacjami na temat udziału w spotkaniu i zgłoszeń.

Pozdrawiamy w Chrystusie

Grupa orgnaizatorów spotkania Taize w Grębocinie wraz z duszpasterzami

(22092)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 21.04.2012, godz: 10:28

Bardzo was proszę o modlitwę za ŚP. Ciocie i Wujka Elżbietę i Wiesława Szewczyk Wieczny odpoczynek racz im dać Panie światłość wiekuista niechaj im świeci, dobry Jezu a nasz Panie daj im wieczne spoczywanie. Nich odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen

(22091)
Artii, lat 37data: 21.04.2012, godz: 09:22

I GDZIE BYŁ WTEDY BÓG? NA GOLGOCIE.

(22090)
Artii, lat 37data: 21.04.2012, godz: 09:15

Moj synu! Wiedza, chociaz jest tak wielka, pozostaje ciagle marna rzeczywistoscia; jest mniejsza niz nicosc w porownaniu z ogromna tajemnica Boga. Sw.o.Pio

(22089)
alana181@wp.pl, lat 40, e-mail: alana181@wp.pldata: 21.04.2012, godz: 05:50

Dziś wiem że nie adoptuje się dziecka dla kaprysu ,ot tak sobie,adoptuje się dziecko z miłości,i to ogromne szczęście że są ludzie chcący dać takim dzieciom możliwość normalnego życia.
Jak wiele jest takich dzieci które czekają na rodzinę.Mówi się że z takim dzieckiem mogą być problemy...to prawda mogą być ale z biologicznymi dziećmi często też są,dziecko to dziecko i trzeba je kochać bezwarunkowo

(22088)
gosiadata: 21.04.2012, godz: 01:11

Czesc Łukasz , przeczytałam z ciekawoscia cały twój życiorys, znam Ci troche bo czasmi tu zagladam...kiedys pisąłam tu wiecej...i nie poddawaj sie nigdy a w najtrudniejszych momentach módl sie z serca do Boga On Cie wysłucha. Powodzenia :)

(22087)
Xdata: 20.04.2012, godz: 22:52

Łukasz
To my, w kraju, mamy do czynienia z..."pełzającym puczem,"będącym już na ostatniej prostej-już, już dopełzającym do mety, z wypowiedzeniem wojny, z przymierzaniem generalskiego munduru przez premiera, ze świadomością, że oto nadeszły już ostatnie dni, a może godziny, spokojnego snu naszej ojczyzny, a może i Europy albo nawet i całego świata, a Ty-beztrosko, nierozważnie, ryzykownie-biograficznie się tutaj wywnętrzniasz...?!
Czy zdajesz sobie sprawę, jakie zagrożenia niesie z sobą podawanie takich informacji ze swojego życia w kontekście sytuacji, jaka, za chwilę, tu się wytworzy;rzeczywistości, jaka będzie miała tu miejsce...?!
Oj, nieroztropny...

(22086)
Kasiadata: 20.04.2012, godz: 19:28

Do Alana181:
Strasznie dziękuję Ci za Twoje słowa, podnoszą na duchu. Adoptujemy przecież nie po to, by mieć dziecko tylko dla siebie lecz by je wychować - dla Boga i świata. I największą radością będzie dla mnie to jeśli nasz synek będzie po prostu dobrym człowiekiem.

(22085)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 20.04.2012, godz: 18:34

Przepraszam, że się tak bardzo rozpisałem , chciałem tylko pomóc nie gniewajcie się na mnie.
Chciałem przedstawić swoją historię, że miałem ciężko i że nadal mam ciężko ale się nie poddaje, walczę, mam nadzieję na przyszłość i wiem, że przyszłość niesie dla mnie coś w prezencie. Mam wiarę, nadzieję, optymizm mimo, że bywają ciężkie chwile i dni zwątpienia. Nie można się podać, trzeba żyć i chwytać dzień pełną piersią . Jest w życiu ciężko trzeba patrzeć na wszystko z dystansem i z optymizmem i nie poddawać się rozpaczy. Myśli pozytywne przywołują miłe chwile. Nie można zatracić wiary oraz nadziei . Trzeba być twardym i jednocześnie czułym na innych. Wiem, że to ciężkie ale warto. Powinnyśmy być twardzi ale jednocześnie pomagać innym być dla nich braćmi i siostrami . W tych trudnych czasach powinniśmy sobie pomagać i być dla siebie podporą i nie kłócić się. Zgoda to ona buduje a nie zgodna niszczy i rujnuje. Życzę wszystkim życzliwości dla innych a przede wszystkim pogody ducha.
Pozdrawiam
Łukasz

(22084)
paveldata: 20.04.2012, godz: 16:31

Do Łukasza

Przeczytałem Twój życiorys. Fajnie się czytało, chociaż więcej mogłeś napisać o swoich relacjach z kolegami i koleżankami w szkole średniej i podstawowej :D

Pozdrawiam

(22083)
Marcin do Łukaszdata: 20.04.2012, godz: 16:28

Łukasz a czy Ty myślisz że znajdzie się choć jedna osoba która będzie miała cierpliwość czytać cały twój życiorys? ;)

(22082)
Azidata: 20.04.2012, godz: 16:09

Bardzo proszę wszystkich życzliwych ludzi o modlitwę za moją rodzinę,która znalazła się na ,,życiowym zakręcie''
Dziękuję.Szczęść Boże.

(22081)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 20.04.2012, godz: 15:32

Szanowni Państwo

Napisałem własną biografie i poprzez moje doświadczenia chcę pomóc innym a może moje doświadczenia przyczynią się do tego, że osoba czytająca zmieni swoje postępowania, myślenie czy nawet życie i głęboko w to wierzę.
Urodziłem się w roku 1984, choć w czasach PRL-u to mało pamiętam tamte czasy w mojej pamięci są szczątkowe obrazy i więcej pamiętam z opowieści niż z doświadczenia. W roku w którym się urodziłem a urodziłem się na początku roku był rozwód mojej mamy z moim tatą a sąd postanowił powierzyć opiekę nade mną mojej mamie a tata dostał możliwość odwiedzania mnie. Jako dziecko byłem łobuziak i wszystkim dokuczałem w szczególności babci , która wcześniej zapowiedziała, że nie doczeka mojej komunii i tak się stało zmarła w marcu przed moją komunią . Komunię wspominam z dobrej strony. Jako dorastający nastolatek może nie byłem za grzeczny ale też nie zamierzałem się uczyć i nawet miałem wstręt do nauki a jak dobrze pamiętam słowa mojej Pani wychowawczyni ucz się bo jak nie to znajdę pracę tylko przy kopaniu rowów. Jak sięgam pamięcią nie lubiłem nauczycieli a za to uwielbiałem grać w piłkę nożną. W podstawówce byłem radosnym chłopakiem i na nic nie zważałem chciałem się tylko bawić i nie zważać na nic, wręcz uciekałem od szkoły i zawsze miałem problemy z nauką. W podstawówce zaczęły się ataki na moją osobę i wtedy nawet tego nie rozumiałem. W wolnych chwilach po szkole chodziłem do wujka chrzestnego i do cioci, która w szczególności bardzo mnie pomogła w nauce w szczególności w nauce geografii. Na moim osiedlu nie miałem zwolenników, wręcz odwrotnie spotykałem się z agresją oraz słyszałem wyzwiska pod moim adresem ale się tym nie przejąłem i dziś im to wybaczam. Ja jako dziecko doświadczyłem uczucia, że chodząc w odwiedziny do wujka nie jestem mile widziany, byłem za każdym razem atakowany i zmuszany bym nie przychodził aż w końcu w starszym wieku powiedziałem dość i jak wujek sobie nie życzy nie będę przychodził i jak pamiętam nazwał mnie dziadem i biedotą, która powinna ze wszystkiego zrezygnować to mnie zabolało ale teraz uważam, że nie mam do niego żalu choć wiem, że nie chce utrzymywać kontaktu ja mu wszystko wybaczam i nie czuję do niego żalu i nawet napisałem do niego list wypływający z mojego serca a teraz czekam i nie chcę się narzucać. Do 6 roku życia tata utrzymywał ze mną kontakt a później przestał przychodzić i przestał się mną interesować owszem czułem potrzebę mieć tatę i chciałem by był przy mnie ale wynikło inaczej i teraz też nie mam do niego żalu i nie czuję złości i jak by przyszedł podał bym mu dłoń na zgodę. Przez pewien czas chodziłem do drugiej cioci i chciałem jej pomóc by była uzależniona od alkoholu ale ona nie chciała pomocy i też zerwała kontakt, choć ja jej chcę pomóc ale cóż ona nie chce i nic na siłę może zrozumie swój błąd ja o to nie mam żalu. Jako uczeń podstawówki mam mało wspomnień . Nie wiem dlaczego po ukończeniu szkoły urwał się kontakt z kolegami i koleżankami z szkoły podstawowej i do dnia dzisiejszego nie utrzymujemy kontaktu, choć ja się starałem po latach spotkać to albo oni wyjechali albo zajęci są własnym życiem lub pracą i nie mają czasu się spotkać.
W 1999 roku po ukończeniu szkoły podstawowej zdecydowałem się na kontynuowanie nauki w szkole zawodowej a było to spowodowane bratem ciotecznym, który był uczniem tej samej szkoły i poszedłem tam po jego namowie. Okazało się, że ta szkoła była największym błędem w moim życiu ale teraz chcę naprawić ten błąd a jak wiadomo człowiek uczy się na błędach ale były to 3 lata z życia. W tej szkole przeszedłem wielką szkołę życia, ponieważ trafiłem do klasy gdzie oni z nikim się nie liczyli i tym bardziej z nauczycielami a ze mną ostro postępowali ale przetrwałem nie na chwilę się nie podałem oraz nie zwątpiłem. W 2000 roku w moim mieszkaniu miał miejsce pożar, który strawił całkowicie kuchnie a rzeczy codziennego urzynku były nie zdatne do użytku. Od momentu pożaru popadliśmy w pożyczki i kredyty i do dnia dzisiejszego jesteśmy zadłużeni ale jestem pełen nadziei, że w końcu spłacimy wszystkie długi . W pewnej chwili straciłem pracę i nie miałem pieniędzy na opłaty i do mieszkania w odwiedziny przychodzili komornicy z firmy windykacyjnej i nie chcieli dług wstrzymać a obecnie choć zdziwiony zadłużeniem jestem w stanie go spłacać a jest to pokaźna suma i aż dziw, że wszystko spłacam w terminie. W szkole zawodowej nie brałem pod uwagę nauki, gdyż zawód mnie nie interesował. Ale udało mnie się ukończyć szkołę by uzyskać tytuł. W 2002 roku ukończyłem trudną szkołę i zacząłem pracować by pomagać mamie. Zacząłem od pogrzej pracy za małe pieniądze, by później iść do pracy za większe pieniądze, choć na dzisiejsze czasy są to dość skromne pieniądze a w serwisie sprzątającym nie można dużo zarobić. Z powodu ambicji, które mnie zmotywowały do dalszej pracy nad sobą zdecydowałem się na kontynuowanie nauki. W 2008 roku zdecydowałem się na rozpoczęcie Liceum Uzupełniające, które ukończyłem u uzyskałem dyplom i wykształcenie średnie. W 2008 roku poznałem swoją pierwszą dziewczynę z którą byłem nie całe pół roku ale mnie nagle zostawiła bez podania przyczyny a teraz więcej dowiaduję się o kłamstwach i teraz zrozumiałem, że związek był budowany na kłamstwie a dziś na spokojne twierdze, że nie ma do niej żalu. Przed dziewczyną i po rozstaniu z nią poznałem wiele dziewczyn raz mnie się rozmawiało dobrze a innym razem źle ale znajomości się kończyły zanim powstała miłość, owszem też doświadczyłem sporo kłamstw i dziwnych sytuacji przez te dziewczyny ale co nas nie zabije to nas wzmocni ale ja nie żywię do nich żalu oraz nie na wieści. Tylko zgodna buduje a nie zgoda rujnuje.
Po ukończeniu Liceum zdecydowałem się na dalszą naukę, ponieważ lepiej się uczyć później niż wcale i wybrałem kierunek Technik Administracji. Po rozstaniu z dziewczyną bardzo się załamałem w roku 2008 zostałem przywieziony do szpitala z powodu myśli samobójczych i po rozmowie zostałem wypuszczony. W 2010 roku w stanie ciężkim trafiłem do szpitala na oddział detoksykacyjny a żarzyłem śmiertelną dawkę leku . W tym też okresie mama zamówiła mszę za mnie i nagle zacząłem odzyskiwać świadomość i zacząłem funkcjonować. Lekarze powiedzieli, że mój organizm jest bardzo silny i to cud że żyję i zostałem wypisany do domu. W 2011 roku też maiłem próbę samobójczą ale z mniejszą dawką leku i też trafiłem na oddział detoksykacyjny gdzie po wyleczeniu i odzyskaniu sił zostałem wypisany. W 2012 roku na początku tego roku trafiłem do szpitala z powodu myśli samobójczych na oddział psychiatryczny na obserwacje w którym byłem trzy dniu. Pierwsze dwa dniu to było piekło bo byłem na najgorszym oddziale , jeśli piekło istnieje to wiem jak wygląda, było tam strasznie i Ci chorzy ludzi coś okropnego po 2 dniach zostałem przeniesiony na inny lżejszy oddział z którego zostałem wpisany do domu. Lekarz po dogłębnej analizie i badaniach nie stwierdził choroby psychicznej i uznał, że nie będzie potrzeby bym nadal był pacjentem. Obserwacja stanu psychicznego w kierunku choroby psychicznej negatywna. Zrozumiałem, że życie jest piękne i mam dla kogo żyć. W związku z tym, że moja mama jest coraz bardziej chora chcę jej pomagać i teraz nie mogę jej zostawić. W ostatnich czasach miałem wielką wolę by walczyć o prawdę i w różnych sprawach i za każdym razem sprawę wygrywałem i nigdy się nie poddałem. Choć wiele spraw okazało się ciężkich ja się nie podałem i z nie jedną instytucją wygrałem. Były w moim życiu chwile słabości i złe chwile ale przetrwałem choć mam cały czas pod górkę kiedyś dojdę na szczyt i będę mieć z górki. Obecnie uczę się w studium Technik Administracji i mam dobre wyniki w nauce a sam zawód jest moim ulubionym a na dzień dzisiejszy jestem na etapie zmiany szkoły i chcę dokończyć kierunek w innej szkole. Choć nie mam pełnej rodziny a nawet nie mam rodziny w cale i nie mam kolegów, koleżanek i nie mam dziewczyny nie martwię się tym i jestem pogodnym człowiekiem i to wszystko nie jest mnie potrzebne do życia. Optymistycznie patrzę w przyszłość z nadzieję, że jeszcze wiele osiągnę i jeszcze mnie spotka mnie coś miłego, ponieważ zawsze po burzy wychodzi słońce a czasami nawet tęcza.
Nie myślę o przeszłości i nie zważam na przeszłość lecz brnę na przód jak maszyna pełną parą.
W moim życiu było więcej chwil złych ale to mnie wzmocniło i teraz jestem silniejszy i odporniejszy.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i co po raz kolejny powtarzam co nas nie zabije to nas wzmocni. Pomimo nie powodzeń nie tracę ducha, choć jestem typem romantyka to mocno stąpam po ziemi. Trzeba pamiętać, że nadzieja zawsze umiera ostatnia ale u mnie cały czas się pali płomień nadziei , który w przyszłości rozpali inne płomienie. Nadzieja jest tą iskierką na lepszą przyszłość.
Po doświadczeniach zrozumiałem, że warto żyć i warto trwać w postanowieniach i nie poddawać się i dycha nie gasić. Jestem tylko człowiekiem i jak każdy popełniam błędy . Uważam, że za błędy trzeba ponosić konsekwencje ale i uważam, że zasługuję na drugą szansę. Na dzień dzisiejszy cieszę się życiem i jestem szczerym człowiekiem, który pomimo, krytyki nie boi się wypowiadać na różne tematy a z obserwacji wynika, że zaczynam się otwierać na świat i ludzik. Choć w duszy jestem nieśmiały zaczynam bardziej śmielej sobie poczynać. A przecież to nie świat jest zły to my ludzie takim go czynimy. A teraz oprócz pracy nadal się uczę i ze szczerego serca wybaczam wszystkim przez których doświadczyłem tyle zła, ponieważ nie potrafię nie na widzieć, choć chciałem nie na widzieć nigdy tego celu nie mogłem zrealizować i jestem z tego dumny. Do tej pory miałem negatywnie o sobie myślałem ale dziś się zmienia moje myślenie i wreszcie wiem, że jestem dobrym oraz wartościowym człowiekiem. Odnalazłem w sobie wiele talentów i wartości . Jestem typem człowieka, który nie dzwoni po hydraulika czy elektryka lecz sam naprawia i w ostatnim czasie ten talent w sobie odnalazłem po za tym lubię gotować a przede wszystkim eksperymentować w kuchni.
Zobaczyłem, że coraz lepiej idzie mi w nauce a mocną moją dziedziną jest prawo a i interesuje się oprócz komputerów psychologią. Mam ogromne poczucie własnej warności i uważam, że jestem zaradny i nie raz udowodnię, że potrafię o siebie zadbać i że nie zginę w tym świecie a i staję się coraz bardziej ambitny i pracowity. Mam poczucie własnej wartości i cenię własne życie i nie mam co się martwić na zapas tym bardziej, że moja przyszłość klaruje się w kolorowych barwach. W przyszłości zmienię pracę i skończę szkołę i jeszcze wielkie osiągnę rzeczy. Nie przestanę brnąc na przód a , że ostatnio nauczyłem się walczyć o lepsze jutro tym samym wierzę w lepszą przyszłość, bo najważniejsza zasada nie poddać się.

Z Poważaniem
Łukasz

(22080)
Artur Wnęk / Artii, lat 37data: 20.04.2012, godz: 13:58

Dam im jedno serce i wniose nowego ducha do ich wnetrza. Z ciala ich usune serce kamienne, a dam im serce cielesne. Ksiega Ezechiela 11,19

(22079)
mdata: 20.04.2012, godz: 13:40

Bardzo proszę Was o modlitwę za bardzo bliskiego mi człowieka, którego przerastają problemy, boryka się z nałogami które niestety ściągają go coraz niżej na dno..Coraz częsciej wspomina o śmierci, boję się że nie udźwignie już tego wszystkiego i ...
Błagam, pomódlcie się za Rafała bo sama już nie daję z tym rady.

Pozdrawiam

(22078)
alana181, lat 40, e-mail: alana181@wp.pldata: 20.04.2012, godz: 10:43

Pojawił się na żródełku wpis dotyczący adopcji
Ja jestem dzieckiem adoptowanym,dowiedziałam się o tym dopiero w wieku 14 lat i to nie od rodziców a od kolezanek,poczatkowo starasznie się buntowałam nie chciałam rozmawiac z rodzicami...ale teraz z perspektywy czasu wiem ze dzięki nim dostałam szansę na normalne życie,ze to oni dali mi wszystko to czego nie zaznałam od rodziców biologicznych,Prawdą jest to że nie ta matka co cię urodzi ale ta co Cię wychowuje

(22077)
dzika różadata: 19.04.2012, godz: 23:38

'' jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity"

(22076)
agadata: 19.04.2012, godz: 21:02

oby się nawrócił...trzeba wierzyć. Nic więcej nie możemy zrobić. pozdr

(22075)
nocna_zmianadata: 19.04.2012, godz: 20:55

"Modlitwa nie zmienia świata, zmienia ludzi, a ludzie zmieniają świat. "
/Albert Schweitzer/

(22074)
karinadata: 19.04.2012, godz: 19:28

do Agi
dziekuję, nic wiecej nie wiem prócz tego co napisałam, dostałam wiadomosc od pewnej osoby. Jesli cos sie dowiem, dam znać. Ja tez dzis ofiarowywałam go podczas mszy sw prosząc Boga by ogarnęło go miłosierdzie.

(22073)
fiolek, lat 23data: 19.04.2012, godz: 17:12

Ok, nie ma problemu. Modlitwe znalazlam na niemieckiej stronie katolickiej. Przetlumaczylam ja dla Was ponizej na jezyk polski, bo byla w obcym jezyku( niemiecki). Jesli ktos dobrze zna niemiecki i chcialby oryginalna wersje- moge przeslac na maila.

Przez wielka obietnice Twojego pelnego milosci,
niesplamionego serca
zmiluj sie nad biednymi duszami w czysccu.

Zdrowas Maryjo... X 3


Pozdrawiam.

(22072)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 19.04.2012, godz: 17:09

Jesli ziarno rzucone w ziemie umrze, przyniesie plon obfity.

(22071)
agadata: 19.04.2012, godz: 16:34

do karina
Poleciłam Roberta Jezusowi koronką do Miłosierdzia Bożego. Napisz coś więcej o nim, to Twój znajomy? Ja też proszę o modlitwę za mnie bym sie nie załamywała i trwała na modlitwie bo ostatnio jest z tym u mnie ciężko.

(22070)
Paweł do fiołka, lat 22, e-mail: scheiba18@tlen.pldata: 19.04.2012, godz: 15:59

Fiołek jak możesz to wyślij mi treść tej modlitwy. Mój email powyżej podał. Z góry dziękuje.

(22069)
Kropladata: 19.04.2012, godz: 15:35

Adopcja jest chyba i tak łatwiejsza niż podjęcie zostania rodziną zastępczą dla dziecka. Dzieci do adopcji a zwłaszcza niemowląt nie jest tak dużo.W domach dziecka są raczej dzieci które wg prawa mają rodziców tylko nie mogą sie nimi zajmować, ale adoptowane też nie mogą być.I takie dzieci mają najgorzej, jedyna szansa na lepsze życie to rodzina zastępcza.Na szczęście są ludzie którzy sie tego podejmują.

(22068)
karinadata: 19.04.2012, godz: 13:36

bardzo proszę o modlitwę...
przed chwilka dostałam wiadomosc z Kopenhagi z prośbą o modlitwę za umierającego w Niemczech Polaka-ROBERTA , ma najwyżej 10 dni życia , a nie jest pojednany z Bogiem i co najgorsze nie chce :(. Trzeba ratować go...aby wybrał niebo!

(22067)
Elaxx2data: 19.04.2012, godz: 11:56

Łukasz, a co tu jest do myslenia? Przeciez napisane jak wol.

(22066)
Tajemniczy do fiołekdata: 19.04.2012, godz: 11:36

mogłaby pani podać tekst tej modlitwy za dusze czyścowe proszę o email francesco.forgione@interia.pl

(22065)
Marcin do Lila i tych co modlądata: 19.04.2012, godz: 09:54

Ja przeczytałem kiedyś właśnie na Adonai o pewnym księdzu który szczególnie modli się za dusze czyśccowe i dusze umierające i też podjąłem modlitwę za te dusze. Czy te dusze pomagają nam w trudnościach odwdzięczając się za modlitwę za nich?....Każdy kto się modli powienien sam sobie na to odpowiedzieć.

(22064)
Marcin do Moderatora i tych ktdata: 19.04.2012, godz: 09:50

Dzieci adoptowane,dzieci adoptowane wzięte z domu dziecka....jakoś tak się złożyło że miałem sporo kontaktu z takimi dziećmi. Podjęcie się wychowania takiego dziecka to często krzyż,zmierzenie się przybranych rodziców z bardzo trudnymi problemami tych dzieci,ich światem zaburzonej osobowości. Dlatego chwała tym wszystkich małżeństwom które podejmują się trudnej sztuki adopcji,trudów wychowania człowieka który czasami potrzebuje tak wiele miłości że tylko małżeństwo złożone z ludzi o bardzo otwarych sercach jest w stanie dać taką miłość....

(22063)
Liladata: 19.04.2012, godz: 08:07

Do fiolek

Dusze czyśćcowe są bardzo zapomniane i cierpią. Ostatnio też częściej modlę się za nie koronką do Bożego Miłosierdzia po natchnieniu jakie dostałam od Boga. Modlę się za nie i proszę także je o modlitwę w pewnej trudnej sprawi, która mnie po ludzku przerasta.

(22062)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 19.04.2012, godz: 05:00

Witam



Co myślicie o warsztacie „12 kroków ku dojrzałości” ???

Ulotkę informacyjną znalazłem dzisiaj w kościele Św. Anny .



Warsztat „12 kroków ku dojrzałości”

program terapeutyczno formacyjny jest propozycją dla osób :







potrzebujących wglądu w siebie samych

pragnących zmiany swojego życia na lepsze

zmagających się z konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi

z zaniżona samooceną i tendencją do izolowania

mających trudności w realizacji celów

uwikłanych w trudne relacje

nadmiernie odpowiedzialnych lub nieodpowiedzialnych

zranionych psychicznie, nieufnych

posiadających potrzebę kontroli

przeżywających leki i stresy

samotnych i odrzuconych





Praca z programem „Wreszcie żyć” obejmuje:





1) osobistą praca nad 12 krokami z pomocą materiałów formacyjnych,

2) rozmowę w grupie o doświadczeniu i wynikach pracy nad ćwiczeniami i o wszystkich wyłaniających się problemach i wolnych pytaniach. Spotkania odbywają się raz w tygodniu i trwają po dwie godziny

Grupy warsztatowe 10-12 osób

Miejsce spotkań Marianie ul. Wileńska 69, salka za kościołem

ZAPRASZAMY TAKŻE NA MITINGI 12 KROKÓW, które odbywają się przy katedrze św. Floriana
( salka za kościołem ) w soboty od 16.30 do 18.30

http://12krokow.net/

(22061)
fiolekdata: 18.04.2012, godz: 22:10

Witajcie,
Ostatnio znalazlam krotka, ale skuteczna i bardzo ladna modlitwe, po odmowieniu ktorej podobno maja zostac uwolnione 3 dusze z czyscca. Podobno tak objawila Maryja. Na ile to jest prawda ,tego nie wiem, ale w kazdym razie modlitwy za dusze czysccowe nigdy za wiele. Dodam, ze modle sie nia od jakiegos czasu codziennie i mam wrazenie, ze w zyciu mi sie od tego czasu zaczelo lepiej ukladac. Byc moze to wdziecznosc du czysccowych;)

(22060)
mała owieczkadata: 18.04.2012, godz: 22:09

witam serdecznie !
Przesyłam linki na wsparcie dla potrzebujących:

http://www.czadowatablica.pl/jak-pomoc-2/formularz-wplaty/

http://www.ziarenkodoziarenka.pl/pl/lista-darczycow.html

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich.


(22059)
Kropladata: 18.04.2012, godz: 21:05

"Znam małżonków ,którzy nie mogli mieć dzieci ,w każdym bądz razie przez wiele lat nic nie "zaskoczyło" zdecydowali się na adopcję dziewczynki .Niektórzy mówią ,że ta dziewczynka przyniosła in szczęście bo w krótkim okresie urodziła im się dwójka najpierw chłopiec a póżniej dziewczynka.Coś w tym jest ..."

Czasem ludzie jak sie pogodzą z tym że nie mogą mieć swojego dziecka, to to dziecko sie pojawia. Takie przypadki sie zdarzają.Czasem człowiek za bardzo czegoś chce.

(22058)
Kropladata: 18.04.2012, godz: 21:03

Do Pawła 22 lata

A ja uważam że Pan Bóg jak najbardziej wysłuchał Tomka i jego żonę.Do adopcji tez trzeba dojrzeć i mieć odwagę.To nie jest taka prosta sprawa.Wiadomo że każdy chce mieć swoje dziecko.Jednak adoptowanie dziecka wcale nie jest gorsze, jest również czymś pięknym.To danie temu dziecku szansy na normalną rodzinę.Dobrze że są ludzie którzy potrafią pokochac cudze dziecko, a i łaska Boże jest też im bardzo potrzebna.Ja bym tego absolutnie nie traktowała jako niewysłuchaną modlitwę.Może właśnie to jest ich droga.

(22057)
tomaszdata: 18.04.2012, godz: 16:31

Znam małżonków ,którzy nie mogli mieć dzieci ,w każdym bądz razie przez wiele lat nic nie "zaskoczyło" zdecydowali się na adopcję dziewczynki .Niektórzy mówią ,że ta dziewczynka przyniosła in szczęście bo w krótkim okresie urodziła im się dwójka najpierw chłopiec a póżniej dziewczynka.Coś w tym jest ...

(22056)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej