Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [136] [137] [138] [139] [140] [141] (142) [143] [144] [145] [146] [147] [148] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 20.04.2012, godz: 15:32

Szanowni Państwo

Napisałem własną biografie i poprzez moje doświadczenia chcę pomóc innym a może moje doświadczenia przyczynią się do tego, że osoba czytająca zmieni swoje postępowania, myślenie czy nawet życie i głęboko w to wierzę.
Urodziłem się w roku 1984, choć w czasach PRL-u to mało pamiętam tamte czasy w mojej pamięci są szczątkowe obrazy i więcej pamiętam z opowieści niż z doświadczenia. W roku w którym się urodziłem a urodziłem się na początku roku był rozwód mojej mamy z moim tatą a sąd postanowił powierzyć opiekę nade mną mojej mamie a tata dostał możliwość odwiedzania mnie. Jako dziecko byłem łobuziak i wszystkim dokuczałem w szczególności babci , która wcześniej zapowiedziała, że nie doczeka mojej komunii i tak się stało zmarła w marcu przed moją komunią . Komunię wspominam z dobrej strony. Jako dorastający nastolatek może nie byłem za grzeczny ale też nie zamierzałem się uczyć i nawet miałem wstręt do nauki a jak dobrze pamiętam słowa mojej Pani wychowawczyni ucz się bo jak nie to znajdę pracę tylko przy kopaniu rowów. Jak sięgam pamięcią nie lubiłem nauczycieli a za to uwielbiałem grać w piłkę nożną. W podstawówce byłem radosnym chłopakiem i na nic nie zważałem chciałem się tylko bawić i nie zważać na nic, wręcz uciekałem od szkoły i zawsze miałem problemy z nauką. W podstawówce zaczęły się ataki na moją osobę i wtedy nawet tego nie rozumiałem. W wolnych chwilach po szkole chodziłem do wujka chrzestnego i do cioci, która w szczególności bardzo mnie pomogła w nauce w szczególności w nauce geografii. Na moim osiedlu nie miałem zwolenników, wręcz odwrotnie spotykałem się z agresją oraz słyszałem wyzwiska pod moim adresem ale się tym nie przejąłem i dziś im to wybaczam. Ja jako dziecko doświadczyłem uczucia, że chodząc w odwiedziny do wujka nie jestem mile widziany, byłem za każdym razem atakowany i zmuszany bym nie przychodził aż w końcu w starszym wieku powiedziałem dość i jak wujek sobie nie życzy nie będę przychodził i jak pamiętam nazwał mnie dziadem i biedotą, która powinna ze wszystkiego zrezygnować to mnie zabolało ale teraz uważam, że nie mam do niego żalu choć wiem, że nie chce utrzymywać kontaktu ja mu wszystko wybaczam i nie czuję do niego żalu i nawet napisałem do niego list wypływający z mojego serca a teraz czekam i nie chcę się narzucać. Do 6 roku życia tata utrzymywał ze mną kontakt a później przestał przychodzić i przestał się mną interesować owszem czułem potrzebę mieć tatę i chciałem by był przy mnie ale wynikło inaczej i teraz też nie mam do niego żalu i nie czuję złości i jak by przyszedł podał bym mu dłoń na zgodę. Przez pewien czas chodziłem do drugiej cioci i chciałem jej pomóc by była uzależniona od alkoholu ale ona nie chciała pomocy i też zerwała kontakt, choć ja jej chcę pomóc ale cóż ona nie chce i nic na siłę może zrozumie swój błąd ja o to nie mam żalu. Jako uczeń podstawówki mam mało wspomnień . Nie wiem dlaczego po ukończeniu szkoły urwał się kontakt z kolegami i koleżankami z szkoły podstawowej i do dnia dzisiejszego nie utrzymujemy kontaktu, choć ja się starałem po latach spotkać to albo oni wyjechali albo zajęci są własnym życiem lub pracą i nie mają czasu się spotkać.
W 1999 roku po ukończeniu szkoły podstawowej zdecydowałem się na kontynuowanie nauki w szkole zawodowej a było to spowodowane bratem ciotecznym, który był uczniem tej samej szkoły i poszedłem tam po jego namowie. Okazało się, że ta szkoła była największym błędem w moim życiu ale teraz chcę naprawić ten błąd a jak wiadomo człowiek uczy się na błędach ale były to 3 lata z życia. W tej szkole przeszedłem wielką szkołę życia, ponieważ trafiłem do klasy gdzie oni z nikim się nie liczyli i tym bardziej z nauczycielami a ze mną ostro postępowali ale przetrwałem nie na chwilę się nie podałem oraz nie zwątpiłem. W 2000 roku w moim mieszkaniu miał miejsce pożar, który strawił całkowicie kuchnie a rzeczy codziennego urzynku były nie zdatne do użytku. Od momentu pożaru popadliśmy w pożyczki i kredyty i do dnia dzisiejszego jesteśmy zadłużeni ale jestem pełen nadziei, że w końcu spłacimy wszystkie długi . W pewnej chwili straciłem pracę i nie miałem pieniędzy na opłaty i do mieszkania w odwiedziny przychodzili komornicy z firmy windykacyjnej i nie chcieli dług wstrzymać a obecnie choć zdziwiony zadłużeniem jestem w stanie go spłacać a jest to pokaźna suma i aż dziw, że wszystko spłacam w terminie. W szkole zawodowej nie brałem pod uwagę nauki, gdyż zawód mnie nie interesował. Ale udało mnie się ukończyć szkołę by uzyskać tytuł. W 2002 roku ukończyłem trudną szkołę i zacząłem pracować by pomagać mamie. Zacząłem od pogrzej pracy za małe pieniądze, by później iść do pracy za większe pieniądze, choć na dzisiejsze czasy są to dość skromne pieniądze a w serwisie sprzątającym nie można dużo zarobić. Z powodu ambicji, które mnie zmotywowały do dalszej pracy nad sobą zdecydowałem się na kontynuowanie nauki. W 2008 roku zdecydowałem się na rozpoczęcie Liceum Uzupełniające, które ukończyłem u uzyskałem dyplom i wykształcenie średnie. W 2008 roku poznałem swoją pierwszą dziewczynę z którą byłem nie całe pół roku ale mnie nagle zostawiła bez podania przyczyny a teraz więcej dowiaduję się o kłamstwach i teraz zrozumiałem, że związek był budowany na kłamstwie a dziś na spokojne twierdze, że nie ma do niej żalu. Przed dziewczyną i po rozstaniu z nią poznałem wiele dziewczyn raz mnie się rozmawiało dobrze a innym razem źle ale znajomości się kończyły zanim powstała miłość, owszem też doświadczyłem sporo kłamstw i dziwnych sytuacji przez te dziewczyny ale co nas nie zabije to nas wzmocni ale ja nie żywię do nich żalu oraz nie na wieści. Tylko zgodna buduje a nie zgoda rujnuje.
Po ukończeniu Liceum zdecydowałem się na dalszą naukę, ponieważ lepiej się uczyć później niż wcale i wybrałem kierunek Technik Administracji. Po rozstaniu z dziewczyną bardzo się załamałem w roku 2008 zostałem przywieziony do szpitala z powodu myśli samobójczych i po rozmowie zostałem wypuszczony. W 2010 roku w stanie ciężkim trafiłem do szpitala na oddział detoksykacyjny a żarzyłem śmiertelną dawkę leku . W tym też okresie mama zamówiła mszę za mnie i nagle zacząłem odzyskiwać świadomość i zacząłem funkcjonować. Lekarze powiedzieli, że mój organizm jest bardzo silny i to cud że żyję i zostałem wypisany do domu. W 2011 roku też maiłem próbę samobójczą ale z mniejszą dawką leku i też trafiłem na oddział detoksykacyjny gdzie po wyleczeniu i odzyskaniu sił zostałem wypisany. W 2012 roku na początku tego roku trafiłem do szpitala z powodu myśli samobójczych na oddział psychiatryczny na obserwacje w którym byłem trzy dniu. Pierwsze dwa dniu to było piekło bo byłem na najgorszym oddziale , jeśli piekło istnieje to wiem jak wygląda, było tam strasznie i Ci chorzy ludzi coś okropnego po 2 dniach zostałem przeniesiony na inny lżejszy oddział z którego zostałem wpisany do domu. Lekarz po dogłębnej analizie i badaniach nie stwierdził choroby psychicznej i uznał, że nie będzie potrzeby bym nadal był pacjentem. Obserwacja stanu psychicznego w kierunku choroby psychicznej negatywna. Zrozumiałem, że życie jest piękne i mam dla kogo żyć. W związku z tym, że moja mama jest coraz bardziej chora chcę jej pomagać i teraz nie mogę jej zostawić. W ostatnich czasach miałem wielką wolę by walczyć o prawdę i w różnych sprawach i za każdym razem sprawę wygrywałem i nigdy się nie poddałem. Choć wiele spraw okazało się ciężkich ja się nie podałem i z nie jedną instytucją wygrałem. Były w moim życiu chwile słabości i złe chwile ale przetrwałem choć mam cały czas pod górkę kiedyś dojdę na szczyt i będę mieć z górki. Obecnie uczę się w studium Technik Administracji i mam dobre wyniki w nauce a sam zawód jest moim ulubionym a na dzień dzisiejszy jestem na etapie zmiany szkoły i chcę dokończyć kierunek w innej szkole. Choć nie mam pełnej rodziny a nawet nie mam rodziny w cale i nie mam kolegów, koleżanek i nie mam dziewczyny nie martwię się tym i jestem pogodnym człowiekiem i to wszystko nie jest mnie potrzebne do życia. Optymistycznie patrzę w przyszłość z nadzieję, że jeszcze wiele osiągnę i jeszcze mnie spotka mnie coś miłego, ponieważ zawsze po burzy wychodzi słońce a czasami nawet tęcza.
Nie myślę o przeszłości i nie zważam na przeszłość lecz brnę na przód jak maszyna pełną parą.
W moim życiu było więcej chwil złych ale to mnie wzmocniło i teraz jestem silniejszy i odporniejszy.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i co po raz kolejny powtarzam co nas nie zabije to nas wzmocni. Pomimo nie powodzeń nie tracę ducha, choć jestem typem romantyka to mocno stąpam po ziemi. Trzeba pamiętać, że nadzieja zawsze umiera ostatnia ale u mnie cały czas się pali płomień nadziei , który w przyszłości rozpali inne płomienie. Nadzieja jest tą iskierką na lepszą przyszłość.
Po doświadczeniach zrozumiałem, że warto żyć i warto trwać w postanowieniach i nie poddawać się i dycha nie gasić. Jestem tylko człowiekiem i jak każdy popełniam błędy . Uważam, że za błędy trzeba ponosić konsekwencje ale i uważam, że zasługuję na drugą szansę. Na dzień dzisiejszy cieszę się życiem i jestem szczerym człowiekiem, który pomimo, krytyki nie boi się wypowiadać na różne tematy a z obserwacji wynika, że zaczynam się otwierać na świat i ludzik. Choć w duszy jestem nieśmiały zaczynam bardziej śmielej sobie poczynać. A przecież to nie świat jest zły to my ludzie takim go czynimy. A teraz oprócz pracy nadal się uczę i ze szczerego serca wybaczam wszystkim przez których doświadczyłem tyle zła, ponieważ nie potrafię nie na widzieć, choć chciałem nie na widzieć nigdy tego celu nie mogłem zrealizować i jestem z tego dumny. Do tej pory miałem negatywnie o sobie myślałem ale dziś się zmienia moje myślenie i wreszcie wiem, że jestem dobrym oraz wartościowym człowiekiem. Odnalazłem w sobie wiele talentów i wartości . Jestem typem człowieka, który nie dzwoni po hydraulika czy elektryka lecz sam naprawia i w ostatnim czasie ten talent w sobie odnalazłem po za tym lubię gotować a przede wszystkim eksperymentować w kuchni.
Zobaczyłem, że coraz lepiej idzie mi w nauce a mocną moją dziedziną jest prawo a i interesuje się oprócz komputerów psychologią. Mam ogromne poczucie własnej warności i uważam, że jestem zaradny i nie raz udowodnię, że potrafię o siebie zadbać i że nie zginę w tym świecie a i staję się coraz bardziej ambitny i pracowity. Mam poczucie własnej wartości i cenię własne życie i nie mam co się martwić na zapas tym bardziej, że moja przyszłość klaruje się w kolorowych barwach. W przyszłości zmienię pracę i skończę szkołę i jeszcze wielkie osiągnę rzeczy. Nie przestanę brnąc na przód a , że ostatnio nauczyłem się walczyć o lepsze jutro tym samym wierzę w lepszą przyszłość, bo najważniejsza zasada nie poddać się.

Z Poważaniem
Łukasz

(22079)
Artur Wnęk / Artii, lat 37data: 20.04.2012, godz: 13:58

Dam im jedno serce i wniose nowego ducha do ich wnetrza. Z ciala ich usune serce kamienne, a dam im serce cielesne. Ksiega Ezechiela 11,19

(22078)
mdata: 20.04.2012, godz: 13:40

Bardzo proszę Was o modlitwę za bardzo bliskiego mi człowieka, którego przerastają problemy, boryka się z nałogami które niestety ściągają go coraz niżej na dno..Coraz częsciej wspomina o śmierci, boję się że nie udźwignie już tego wszystkiego i ...
Błagam, pomódlcie się za Rafała bo sama już nie daję z tym rady.

Pozdrawiam

(22077)
alana181, lat 40, e-mail: alana181@wp.pldata: 20.04.2012, godz: 10:43

Pojawił się na żródełku wpis dotyczący adopcji
Ja jestem dzieckiem adoptowanym,dowiedziałam się o tym dopiero w wieku 14 lat i to nie od rodziców a od kolezanek,poczatkowo starasznie się buntowałam nie chciałam rozmawiac z rodzicami...ale teraz z perspektywy czasu wiem ze dzięki nim dostałam szansę na normalne życie,ze to oni dali mi wszystko to czego nie zaznałam od rodziców biologicznych,Prawdą jest to że nie ta matka co cię urodzi ale ta co Cię wychowuje

(22076)
dzika różadata: 19.04.2012, godz: 23:38

'' jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity"

(22075)
agadata: 19.04.2012, godz: 21:02

oby się nawrócił...trzeba wierzyć. Nic więcej nie możemy zrobić. pozdr

(22074)
nocna_zmianadata: 19.04.2012, godz: 20:55

"Modlitwa nie zmienia świata, zmienia ludzi, a ludzie zmieniają świat. "
/Albert Schweitzer/

(22073)
karinadata: 19.04.2012, godz: 19:28

do Agi
dziekuję, nic wiecej nie wiem prócz tego co napisałam, dostałam wiadomosc od pewnej osoby. Jesli cos sie dowiem, dam znać. Ja tez dzis ofiarowywałam go podczas mszy sw prosząc Boga by ogarnęło go miłosierdzie.

(22072)
fiolek, lat 23data: 19.04.2012, godz: 17:12

Ok, nie ma problemu. Modlitwe znalazlam na niemieckiej stronie katolickiej. Przetlumaczylam ja dla Was ponizej na jezyk polski, bo byla w obcym jezyku( niemiecki). Jesli ktos dobrze zna niemiecki i chcialby oryginalna wersje- moge przeslac na maila.

Przez wielka obietnice Twojego pelnego milosci,
niesplamionego serca
zmiluj sie nad biednymi duszami w czysccu.

Zdrowas Maryjo... X 3


Pozdrawiam.

(22071)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 19.04.2012, godz: 17:09

Jesli ziarno rzucone w ziemie umrze, przyniesie plon obfity.

(22070)
agadata: 19.04.2012, godz: 16:34

do karina
Poleciłam Roberta Jezusowi koronką do Miłosierdzia Bożego. Napisz coś więcej o nim, to Twój znajomy? Ja też proszę o modlitwę za mnie bym sie nie załamywała i trwała na modlitwie bo ostatnio jest z tym u mnie ciężko.

(22069)
Paweł do fiołka, lat 22, e-mail: scheiba18@tlen.pldata: 19.04.2012, godz: 15:59

Fiołek jak możesz to wyślij mi treść tej modlitwy. Mój email powyżej podał. Z góry dziękuje.

(22068)
Kropladata: 19.04.2012, godz: 15:35

Adopcja jest chyba i tak łatwiejsza niż podjęcie zostania rodziną zastępczą dla dziecka. Dzieci do adopcji a zwłaszcza niemowląt nie jest tak dużo.W domach dziecka są raczej dzieci które wg prawa mają rodziców tylko nie mogą sie nimi zajmować, ale adoptowane też nie mogą być.I takie dzieci mają najgorzej, jedyna szansa na lepsze życie to rodzina zastępcza.Na szczęście są ludzie którzy sie tego podejmują.

(22067)
karinadata: 19.04.2012, godz: 13:36

bardzo proszę o modlitwę...
przed chwilka dostałam wiadomosc z Kopenhagi z prośbą o modlitwę za umierającego w Niemczech Polaka-ROBERTA , ma najwyżej 10 dni życia , a nie jest pojednany z Bogiem i co najgorsze nie chce :(. Trzeba ratować go...aby wybrał niebo!

(22066)
Elaxx2data: 19.04.2012, godz: 11:56

Łukasz, a co tu jest do myslenia? Przeciez napisane jak wol.

(22065)
Tajemniczy do fiołekdata: 19.04.2012, godz: 11:36

mogłaby pani podać tekst tej modlitwy za dusze czyścowe proszę o email francesco.forgione@interia.pl

(22064)
Marcin do Lila i tych co modlądata: 19.04.2012, godz: 09:54

Ja przeczytałem kiedyś właśnie na Adonai o pewnym księdzu który szczególnie modli się za dusze czyśccowe i dusze umierające i też podjąłem modlitwę za te dusze. Czy te dusze pomagają nam w trudnościach odwdzięczając się za modlitwę za nich?....Każdy kto się modli powienien sam sobie na to odpowiedzieć.

(22063)
Marcin do Moderatora i tych ktdata: 19.04.2012, godz: 09:50

Dzieci adoptowane,dzieci adoptowane wzięte z domu dziecka....jakoś tak się złożyło że miałem sporo kontaktu z takimi dziećmi. Podjęcie się wychowania takiego dziecka to często krzyż,zmierzenie się przybranych rodziców z bardzo trudnymi problemami tych dzieci,ich światem zaburzonej osobowości. Dlatego chwała tym wszystkich małżeństwom które podejmują się trudnej sztuki adopcji,trudów wychowania człowieka który czasami potrzebuje tak wiele miłości że tylko małżeństwo złożone z ludzi o bardzo otwarych sercach jest w stanie dać taką miłość....

(22062)
Liladata: 19.04.2012, godz: 08:07

Do fiolek

Dusze czyśćcowe są bardzo zapomniane i cierpią. Ostatnio też częściej modlę się za nie koronką do Bożego Miłosierdzia po natchnieniu jakie dostałam od Boga. Modlę się za nie i proszę także je o modlitwę w pewnej trudnej sprawi, która mnie po ludzku przerasta.

(22061)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 19.04.2012, godz: 05:00

Witam



Co myślicie o warsztacie „12 kroków ku dojrzałości” ???

Ulotkę informacyjną znalazłem dzisiaj w kościele Św. Anny .



Warsztat „12 kroków ku dojrzałości”

program terapeutyczno formacyjny jest propozycją dla osób :







potrzebujących wglądu w siebie samych

pragnących zmiany swojego życia na lepsze

zmagających się z konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi

z zaniżona samooceną i tendencją do izolowania

mających trudności w realizacji celów

uwikłanych w trudne relacje

nadmiernie odpowiedzialnych lub nieodpowiedzialnych

zranionych psychicznie, nieufnych

posiadających potrzebę kontroli

przeżywających leki i stresy

samotnych i odrzuconych





Praca z programem „Wreszcie żyć” obejmuje:





1) osobistą praca nad 12 krokami z pomocą materiałów formacyjnych,

2) rozmowę w grupie o doświadczeniu i wynikach pracy nad ćwiczeniami i o wszystkich wyłaniających się problemach i wolnych pytaniach. Spotkania odbywają się raz w tygodniu i trwają po dwie godziny

Grupy warsztatowe 10-12 osób

Miejsce spotkań Marianie ul. Wileńska 69, salka za kościołem

ZAPRASZAMY TAKŻE NA MITINGI 12 KROKÓW, które odbywają się przy katedrze św. Floriana
( salka za kościołem ) w soboty od 16.30 do 18.30

http://12krokow.net/

(22060)
fiolekdata: 18.04.2012, godz: 22:10

Witajcie,
Ostatnio znalazlam krotka, ale skuteczna i bardzo ladna modlitwe, po odmowieniu ktorej podobno maja zostac uwolnione 3 dusze z czyscca. Podobno tak objawila Maryja. Na ile to jest prawda ,tego nie wiem, ale w kazdym razie modlitwy za dusze czysccowe nigdy za wiele. Dodam, ze modle sie nia od jakiegos czasu codziennie i mam wrazenie, ze w zyciu mi sie od tego czasu zaczelo lepiej ukladac. Byc moze to wdziecznosc du czysccowych;)

(22059)
mała owieczkadata: 18.04.2012, godz: 22:09

witam serdecznie !
Przesyłam linki na wsparcie dla potrzebujących:

http://www.czadowatablica.pl/jak-pomoc-2/formularz-wplaty/

http://www.ziarenkodoziarenka.pl/pl/lista-darczycow.html

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich.


(22058)
Kropladata: 18.04.2012, godz: 21:05

"Znam małżonków ,którzy nie mogli mieć dzieci ,w każdym bądz razie przez wiele lat nic nie "zaskoczyło" zdecydowali się na adopcję dziewczynki .Niektórzy mówią ,że ta dziewczynka przyniosła in szczęście bo w krótkim okresie urodziła im się dwójka najpierw chłopiec a póżniej dziewczynka.Coś w tym jest ..."

Czasem ludzie jak sie pogodzą z tym że nie mogą mieć swojego dziecka, to to dziecko sie pojawia. Takie przypadki sie zdarzają.Czasem człowiek za bardzo czegoś chce.

(22057)
Kropladata: 18.04.2012, godz: 21:03

Do Pawła 22 lata

A ja uważam że Pan Bóg jak najbardziej wysłuchał Tomka i jego żonę.Do adopcji tez trzeba dojrzeć i mieć odwagę.To nie jest taka prosta sprawa.Wiadomo że każdy chce mieć swoje dziecko.Jednak adoptowanie dziecka wcale nie jest gorsze, jest również czymś pięknym.To danie temu dziecku szansy na normalną rodzinę.Dobrze że są ludzie którzy potrafią pokochac cudze dziecko, a i łaska Boże jest też im bardzo potrzebna.Ja bym tego absolutnie nie traktowała jako niewysłuchaną modlitwę.Może właśnie to jest ich droga.

(22056)
tomaszdata: 18.04.2012, godz: 16:31

Znam małżonków ,którzy nie mogli mieć dzieci ,w każdym bądz razie przez wiele lat nic nie "zaskoczyło" zdecydowali się na adopcję dziewczynki .Niektórzy mówią ,że ta dziewczynka przyniosła in szczęście bo w krótkim okresie urodziła im się dwójka najpierw chłopiec a póżniej dziewczynka.Coś w tym jest ...

(22055)
Agata, lat 30, e-mail: alatala@poczta.onet.pldata: 18.04.2012, godz: 08:49

do Paweł 22

A może jest tak jak w książce "Oskar i Pani Róża", że Boga można prosić tylko o sprawy duchowe?

A może jest zupełnie inaczej...

(22054)
Tajemniczy, e-mail: francesco.forgione@interia.pldata: 17.04.2012, godz: 22:48

PILNA PROŚBA
jeżeli ktoś wybiera się do Czatachowa na spotkanie otwarte z ojcem Danielem w sobotę 21 kwietnia lub bedzie słuchał przez radio opoka fm to bardzo gorąco proszę o osobisty kontakt ze mną na email francesco.forgione@interia.pl gdyż mam ważną prośbę
ci co słuchają wiedzą o czym mówię dlatego czekam na emaile może ktoś słucha albo bywa na tych spotkaniach z ojcem Danielem

(22053)
Paweł, lat 22, e-mail: scheiba18@tlen.pldata: 17.04.2012, godz: 21:40

Do Tomka z Adonai
Gratuluje.
Ale czy Bóg do końca was wysłuchał, skoro musieliście adoptować dziecko?
A już się cieszyłem, że jednak wam się udało i wszystko jest możliwe w rękach Boga.
Fajnie wszystko Tomku, ale ja jakoś nie potrafię zaufać Bogu.

(22052)
Artii, lat 37data: 17.04.2012, godz: 20:48

Swietnie Tomek z malzonka :) jak to powiedzial Jan Budziaszek, WSZYSTKO JEST ŁASKA :)

(22051)
Tomek, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 17.04.2012, godz: 15:48

Anno nasz synek jest adoptowany. Widocznie Bóg taką nam drogę przeznaczył. 11 lekarzy, napro, bardzo dużo cierpienia i łez. Po 7 latach nadal nie wiemy czemu biologicznie nam się nie udało skoro oboje jesteśmy zdrowie. Dziś jesteśmy szczęśliwi i prosimy Boga o rodzeństwo dla Michała :)

(22050)
annadata: 17.04.2012, godz: 14:35

Łatwo krytykować napro oraz in vitro jak sie ma swoje dziecko Być może wyczekiwane, ale jest swoje Warto zrozumieć osoby upokorzone przez los oraz cierpiące nie zawiniony ból Wsparcie duchowe dziecka nie zastąpi

(22049)
Piotr, lat 35, e-mail: widmiak@wp.pldata: 17.04.2012, godz: 14:04

Ehh wszedlem tu znow po dluzszej przerwie ale obserwuje to samo, duzo powtarzajacych sie wpisow i w charakterze malenchloijno-depresyjnych.
Ludzie wezcie sie w garsc, ruszcie sprzed komputerow, wiosna idzie:-D!

Bylem na mszy dla samotnych to garstka potem zostala, boicie sie ale czego?

Sieci nie kazdy ufa a jak chcecie przez nia cos poczuc do kogos i dobrze poznac??
Kojarzy mi sie to z grupa literatow, ktorzy zastanawiaja nad poprawnoscia wypowiedzi i tworzeniem coraz bardziej wymyslnych tekstow ale pytam po co?
W partnerze szukamy czegos nieuchwytnego i nie dojdziemy do tego dyskusja - tak jak i istoty wiary itp, jestesmy tylko ludzmi.
Trzeba podejsc, powiedziec cos milego do jego/jej, usmiechnac,
to cala prosta recepta na wasz glowny problem...

(22048)
Monika, lat 38, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 17.04.2012, godz: 12:24

Pawle lat 22 Pan Bóg daje patologiom dzieci, aby ich nauczyć miłości. Jeżeli taki mały człowieczek nie wzbudzi uczuć ludzkich to co może innego.
Największą rewolucję w życiu dokonują niemowlaki. W mojej pracy czasami przyglądam się rodzicom i dzieci we wszystkich wzbudzają piękne uczucia. A już łza się kręci jak ojcowie potrafią troszczyć się o dzieci.

Nigdy nie zapomnę jak pracowałam jako akwizytor i raz poszłam w Poznaniu do pewnej rodziny i otworzył bardzo kulturalny meżczyzna. Kiedy odmówił i zamknął drzwi, usiadłam na schodach i chowałam materiały i usłyszałam " Wiesz synku jedna pani chciała mi sprzedać....., ale wiesz ja wolę spędzać czas z Tobą". Poszłam do domu i wiedziałam, że nigdy w życiu nie chcę być akwizytorką i wciskać ludziom produktów, których nie chcą. Jak będą coś chcieli to pójdą do sklepu.

(22047)
Monika, lat 38, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 17.04.2012, godz: 12:11

Tomku gratuluje daru ojcostwa i Pan Bóg jest wielki. Dziękuje, że podzieliłeś się ze Źródełkowiczami to wspaniałą nowiną.

Pan Bóg jest wielki. Pracuję i martwiłam się, że w tym roku nie pojadę na Jasną Górę do Matki Bożej. Wspaniała niespodzianka. Z najnowszym numerem "Miłujcie się" dostałam zaproszenie na Czuwanie Czytelników, Kolporterów i Ruchu Czystych Serc, Ruchu Czystych Serc Małżeństw i Ruchu Wiernych Serc. Spotkanie odbędzie się 23 czerwca o godz 14.00. Bardzo bym chciała pojechać.

Tomku z pewnością dla maleństwa to będzie za wcześnie na taką podróż, ale będę pamiętała za Twoją Rodzinkę na Jasnej Górze.

Źródełkowicze spotkajmy się na Jasnej Górze 23 czerwca. Start 14.00. Zaznaczcie datę w kalendarzu.

(22046)
Tomek do Alicji, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 17.04.2012, godz: 11:36

Ma na imię Michał.

(22045)
Agata, lat 30, e-mail: alatala@poczta.onet.pldata: 17.04.2012, godz: 10:11

5% to mało, ale dla kogoś, kto się w tych 5% znajdzie to ogromnie dużo.
Nie jestem znawcą naprotechnologii, a do tego jestem niewierząca. Myślę, że powinno się pisać o tych wątpliwościach i badać, czy rzeczywiście mają związek z naprotechnologią, a nie zamiatać wszystko pod dywan.

Kasiu i Tomku gratuluję. Podziwiam wiarę i wytrwałość, szkoda, że mi jej brakło...

(22044)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 16.04.2012, godz: 23:24

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do X

(22043)
Kropladata: 16.04.2012, godz: 22:23

To wszystko zależy z jakiego powodu ktoś ma problemy z płodnością. A swój cykl i tak warto obserwować.

(22042)
Alicjadata: 16.04.2012, godz: 22:16

Kasiu, Tomku.... wielkie gratulacje :) Wasz przykład pokazuje jak warto być wytrwałym w modlitwie. Pochwalcie się jak ma na imię dzieciątko ?:)
Wszystkiego dobrego !!

(22041)
Xdata: 16.04.2012, godz: 22:12

Łukasz
Pytasz, czy"ty sposobem,"tzn., wstrzykując sobie insulinę, Twój znajomy mógł popełnić samobójstwo...?
Nie wiem tego, może tak..?
Zacząć jednak należy od tego, że nie jest łatwo odebrać sobie życie, choć mogłoby się wydawać, iż to, naprawdę, nic trudnego...
Weźmy, np., Twojego znajomego(pewnie też ze stolicy?), który, zamiast bawić się zastrzykami, mógł przecież wjechać, albo wejść, na ostatnie piętro Pałacu Kultury i skoczyć w dół...On jednak nie był do tego zdolny, było to dla niego za trudne..Chciał odejść z tego świata nie stając ze śmiercią twarzą w twarz, a jedynie robił ku niej jakieś podchody, czaił się...Nic dziwnego zatem, że to się nie udało..Jak mówiłem-nie jest łatwo..

(22040)
Tomek, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 16.04.2012, godz: 21:33

Jeśli chodzi o źródła to znam wyniki ośrodka z Lublina około 5% skuteczności. Przypadki zmian zdrowotnych to świadectwa par które się do nas zgłaszają bo przecież ich świadectwo nie ma szans aby ukazało się prasie "pobożnej"... Z ciekawości czekam aż ktoś odważny napisze jak wygląda prawda o napro w Polsce ale póki co na to się nie zanosi a podawanie statystyk z Irlandii już nikogo nie bawi...

(22039)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 16.04.2012, godz: 21:24

W dniu dzisiejszym moja mama wraz ze swoim partnerem strasznie się kłócą oraz wyzywają to jest straszne nie do wytrzymania coś okropnego i nie do opisania jak pies z kotem i teraz mama płacze, widać, że się nie na widzą.

(22038)
Kropladata: 16.04.2012, godz: 20:37

Tylko skąd to tak nagle wyszło?Jakieś źródła?
Nie neguje tego co pisze Tomek ale muszą być na to jakieś naukowe dowody skoro to prawda, chodzi mi o badania naukowe.A nic takiego nie znalazłam w internecie. Wszędzie dalej pisze że to zdrowa, naturalna i etyczna metoda. I nie wiedziałam że tam sie stosuje jakieś leki.Chyba że chodzi o leczenie jakiś ginekologicznych nieprawidłowości.Jak wiadomo choroby trzeba leczyć.

(22037)
Tomek do Paweł, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 16.04.2012, godz: 20:11

Bóg ma niesamowity plan i nasze modlitwy zostały wysłuchane. W poranek zmartwychwstania odbył się chrzest naszego synka. Fakt było ciężko przez te 7 lat i czasami po ludzki niezrozumiale ale dziś wiem że On wie najlepiej. Ufajcie :)

(22036)
Paweł, lat 22, e-mail: scheiba18@tlen.pldata: 16.04.2012, godz: 20:04

>>>>>Do Tomka z Adonai

(22035)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej