Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [159] [160] [161] [162] [163] [164] [165] [166] [167] [168] [169] [170] [171] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:16

pablo
moim gl bledem jest to ze od poczatku chcialam zmienic meza, nie akceptowal jego bo siebie tez nie. No i nie pasowal do schematu z glowy. a tak na prawde bardzo przypomina mi mojego ojca. Tez brak uwagi na mnie ale pomagal mi w matmie i fizyce, byl bardzo dbajacy o dom i nas.

(20900)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:04

Pablo dobry pomysl. Moze wyjade na kilka dni to nam dobrze zrobi.

(20899)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:03

Pablo
i wlasnie jest moment (oczywiscie Trudny) aby zaakceptowac to co jest. Bo paradoksalnie wiele juz zaakceptowal i okazywalo sie ze on jest w tym dobry. tak bylo z wychowywaniem syna. kiedy gadalam to efekt byl odwrotny, kiedy zaakceptowalam zgodzilam sie na jego bledy okazalo sie ze radzi sobie dobrze. Co do Barbi tez przestal -przestaje mowic bo zdalam sobie sprawe ze moze to zniechecac, zniewalac, Ja tez mialam swoje 5 minut w zyciu gdzie on mogl byc zly. Mysle ze my nie dajemy soie takiego pozwolenstwa na bycie tym kim jestesmy tylko wymagamy tego czego wymagano od nas. A wdziecznosc warzna rzecz. Bo daje radosc.

(20898)
chwila data: 13.12.2011, godz: 11:00



Elza

Wydaje mi się, że wszystkie małżeństwa na całym świecie przechodzą to samo, po jakimś czasie czar pryska jest codzienność, rutyna, może zmęczenie i ta sama osoba nam już powszednieje, może nie okazuje nam już tak swoich uczuć, nie ma już fajerwerków, bo ile można, ale to nie znaczy, że nie kocha...a czasem bywa, że ktoś wchodzi dla podniesienia ekscytacji życia, poznania kogos i czegoś innego nowego i albo w tym zostaje albo znów szuka nowości, albo chce powrotu do tego co było, bo się przekonuje że to było dla niej/niego najlepsze...i tak przez pokolenia...

(20897)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 10:56

Do niekochanego
Czy kiedys bylo inaczej? Lepiej sie czules sam ze soba. Jesli tak to co takiego stalo sie w twoim zyciu ze widzisz te zmiane.ja tez czulam sie niekochana. Moja droga rozwoju ciagle tra bo odkrywam to co jest istotne dla zycia -wartosc. Mysle ze zostales zranony niedoceniny .

(20896)
chwila data: 13.12.2011, godz: 10:42



Karinka

Jak napisałam to takie moje przemyślenia ja nie wiem jak jest na 200%, ale wydaje mi się, że diabłu niepotrzeba żadnych symboli, pierścieni itp. żeby zawładnąć naszą duszą i też nie ma 200% pewności, że akurat poprzez noszenie jakichś pierścieni ci ludzie zostali opętani, może i tak mieli być, bo diabeł znał ich słabości i to wykorzystał tak, że udało mu się ich zniewolić...
Wiesz moim zdaniem np. takie negatywne myślenie, wystarczy szatanowi, a zachwianie wiary, ufności w Pana Boga to już w ogóle otwarte drzwi do jego działania i zniewolenia naszej duszy, może takie osoby, które mają problemy z ufnością chcą się "wzmocnić" i czytają gdzieś albo ktoś im doradza noszenie takiego pierścienia czy czegoś innego, ale nie widzą rezultatów w sensie tego czego oczekiwali rodzi się w nich coraz więcej złych emocji i wtedy diabeł rządzi, tak więc nie sądzę, żeby jakaś rzecz była podstawą do opętania, chyba najpierw muszą tą być jakieś wewnętrzne sprawy danego człowieka, pisałam żyjmy w mocy Ducha Św. nie marnujmy dobrej energii, nie myślmy negatywnie, nie narzekajmy że Bóg dopuszcza to czy tamto, bo tego nie zmienimy a tylko bedziemy w energii zła, gniewu, żalu, Duch Św. to nasza tarcza ochronna, obronna, a smucenie - delikatnie nazwane - to grzech przeciwko Duchowi Św.
a powinno być, jak w tekście piosenki Arki Noego
"Kto się nawróci, ten się nie smuci
Każdy święty chodzi uśmiechnięty.
Tylko nawrócona jest zadowolona
Każda święta chodzi uśmiechnięta..."


(20895)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 10:38

do Pablo
Weronike czytalam i ogladalam film.dziekuje za wpis.Mysle ze moim problemem sa konflikty wewnetrzne ktore po starciu z rzeczywistoscia nie pasuja do schematu. I tu wlasnie konflukt. Drugim problemem jest to ze nie umie do konca przyjmowac tego co zycie niesie. Czesto stawiam opor temu co jest nie wyrazam zgody na to co mam. Wtedy odbieram to jako krzywde. Co do moich talentow. pisalam wczesniej ze zostalam wychowana w porownywaniu z siostra. siostra byla bardzo grzeczna i mama nigdy nie miala z nia problemow. Ja bylam inna zywa, spontaniczna zdolna ale leniwa. Od malego widzialam ze siostra jest ta lepsza ja gorsza. Nie mialam wsparcia w mamie tylko troche w tacie.Brak milosci i akceptacji a takze fakt bycia gorsza spowodowalo ze zgubilam siebie nie starajac sie szukac tego co jest we mnie pozytywne. i tak szlam przez zycie z lekami. I tu pojawil sie moj maz. moge powiedziec ze ucieklaz z domu myslac ze u boku meza bedzie mi lepiej. i bylo na poczatku, rzeczywiscie chcialam aby on byl tym ktory rozjasni moje zycie. Troche mieszkalismy na zachodzie .maz zawsze swietnie sobie radzil a ja tez ale zawsze ciezko z wielka niewiara w siebie. Nie wiedzialam co jest. Doswiadczylam ciezkiej depresji, teraz mam bezsennosc i problemy kobiece.Na dzien dzisiejszy coraz czesciej mysle ze problem lezy w niskim poczuciu wlasnej wartosci. Nigdy nie docenialam siebie ale ciagle stawialam wyzsza poprzeczke wymagajac od siebie coraz wiecej ( to tez z domu).I teraz kidy zaczelam sie modlic stwierdzilam ze cos sie delikatnie zmienia. dzieje sie tak ze np trafia do mnie artykul o ludziach ktorzy chca popelnicc samobojstwo bo nie radza sobie w szkole. ja zawsze sobie radzilam -nie wierzac we wlasne zdolnosci. I przyznam sie do tego ze nie docenialam w sobie madrosci i inteligencj. mam tez wiele innych darow ktore nie doceniam bo ciagle chcialam byc taka jak rodzice wymagali. A ja jestem totalnie inna od siostry. Mam 47 lat skonczylam studia, ale ciagle wewnetrznie porownuje sie z innymi kobietami czujac sie gorsza. mam juz swiadomosc ze to co ja mam to ona tego nie ma. Potrafie dobrze prowadzic rozmowe ladnie sie usmeichac doceniac w ludziach to co dobre ( szczegolnie u dzieci). jestem wrazliwa na piekno. zawsze doczytam o czyms co sie dzieje. moge powiedziec ciekawa swiata. masz racje ze trzeba byc najpierw szczesliwym ze soba. Ja moge powiedziec ze jest to moment poznawania siebie odkrywania na nowo. tego co zostalo pogrzebane. jak wazne jest aby rodzice wpierali swoje dzieci. ja to robie dla syna. Chlopiec jest pewny sojej wartosci. Pablo, na pewno chce prosic Jezusa o to aby moje konflikty rozwiazal i dal mi odwage na pokonywanie lekow i akceptacje siebie w 100%. Wiem ze dokonalam pewnej analizy ale jest to dla mnie wazne. Wybierajac meza stworzylam w swojej glowie idealny obraz partnera i co sie okazalo rzeczywisty obraz ni jak sie ma do tego co jest. Tu mowie o konlikcie bo jest to dyzonans ktory powoduje nerwice, depresje. teraz loedy doszlo do mnie ze jestem madra i inteligentna poczulam sie troche lepiej ze soba. No i pracuje nad wewnetrznym krytykiem staram sie zmieniac sztywne myslenie, bo mam prawo popelniac beledy a tego sie bardzo boje. na dzien dzisiejszy nie pracuje od wrzesnia. w pracy mimo ze wykonuje odpowiedzialne stanowisko tez czuje sie gorsza. Ciagle porownuje sie. A co do meza doceiam w nim to ze umie i potrafi dbac o dom, o syna, o mnie. Tylko ja tego nigdy nie docenialam Myslam ze tak ma byc ze to jego obowiazek. ja z kolei jestem dobra mam, ostatnio uslyszalam ze dobra zona. Potrafie stworzyc piekny nastroj w domu. Rozpisalam sie o swoim malzenstwie ale wiem ze te idealy w mojej glowie tylko przeszkadzaja w zyciu.

(20894)
Matrix do Elza i Pablodata: 13.12.2011, godz: 10:31

Tak widać tu wyraznie przerost twojego Elzo ego a przecież to nie inni mają być dla nas tylko my dla innych.Nie możemy się tylko skupiać na naszym spełnieniu jak to często robią kobiety wchodząc w związek małżeński a pozniej po paru latach przychodzi rozczarowanie bo współmałżonek nie spełnił naszych oczekiwań. I myślę też że małżeństwo powinno być zawierane po 25 roku życia bo dzisiejsi 20-latkowie nie są często dojrzali do związków na poważnie.

(20893)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 13.12.2011, godz: 05:17

Czytałam kiedyś,że jakaś Święta,nie pamiętam jaka,może była by to Weronika Guliani- w każdym razie ta święta pisała listy do Jezusa swoją krwią.To jest normlne zachowanie? Prosze o odpowiedz.

(20892)
Niekochany , lat 20data: 12.12.2011, godz: 21:38

Proszę Was o modlitwę zagubiłem się w swoim życiu :( straciłem wiarę, przestałem chodzić do kościoła, przestałem tak naprawdę żyć. Nic mi się nie układa ani sprawy prywatne ani sprawy szkolne nie wiem co się dzieje nie wiem co robić :(

Kiedyś wierzyłem że Bóg ludzi kocha. Ale teraz mam co do tego wątpliwości co do mojej osoby do takiego marnego robaka jakim jestem ja ...



(20891)
Xdata: 12.12.2011, godz: 21:05

karina
Gdyby człowiek zobaczył diabła w całej jego potworności i okazałości, nie miałby już więcej okazji do tego, by uniknąć, chociażby jednego, i to takiego najmniejszego, grzechu, bo, po prostu-umarłby ze strachu.

(20890)
Pablodata: 12.12.2011, godz: 20:47

Elza
Jak mawia autorka ksiażki "Kochaj siebie, a niewazne z kim sie związesz" - Bierzemy ślub z niewłaściwych powodów".http://dzieci.pl/cid,1024109,rgid,11690545,title,Zle-powody-zawierania-malzenstw,fototemat_zwiazek.html?smgputicaid=6d8bc Osobiscie twierdze ze najwieszym wrogiem spelnienia w zyciu jest nasze wyobrazenie o tym jakie ono powinno być. Kobiety wiadomo...potrzebują wrazeń, oczekują ze z meżczyzną w koncu osiagna swoje cele przestaną sie nudzić, bedą zamężne wiec bedą "kimś" w oczach innych ludzi itp. Wcale nie dziwi ze po tylu latach małżenstwa. wszyscy sa już znużeni...To niezgodne z ludzką naturą. Jak mawia ironiczne choć prawdziwe zdanie.
Natura człowieka najpierw go wabi, potem wykorzystuje, a nastepnie wypluwa. Tu chodzi o świadomość co to jest życie. Ty bylas bardzo młoda gdy bralas slub, ale nikt w takim wieku nie zdaje sobie sprawy co go czeka w małżeństwie. Podswiadome szukanie bratniej duszy nawet jesli dojdzie do skutku po kilku latach może wygladac podobnie do aktualnego zwiazku nawet, gdy tym wybrankiem byłby Enrike albo sam Juljo Iglesias ;p. Niestety tylko nam sie wydaje ze to inni nas uszczesliwiaja. Oni daja nam przyjemnosc, rozbudzaja nasze zmysły, łechcą nasze ego, lecz szczescie lezy w nas w srodku ;)(Polecam Film "Mr. Nobody"). Twiedzisz ze jestes delikatną osobą, cieszysz sie gdy ktoś obsypie cie komplementem, może nawet tego oczekujesz i czujesz se źle jesli tego nie doswiadczasz. Wiedz ze to przerost ego poniewaz ego zawsze sie czegoś domaga, zawsze mu mało...jestes kobieta to zrozumiale, lecz jest to jedna z rzeczy które ci przeszkadzaja byc szczesliwa (oczekiwania trzeba odpuscic).
Tak jak napisalem Łukaszowi tylko wdzieczność za to ze sie: jest, tworzy, smieje nadaje pozytywny sens zyciu. Najgorzej to być warzywem, albo ciagle narzekającym polakiem ;(.
Co do twojego męża "kobiece piękno rozbudza mężczyznę" to zadanie dla Ciebie. W koncu nie jestes juz dla siebie, ale dla was. A jesli nie odpowiada ci to, to wiedz jedno: kazdy nawet w małżenstwie miewa marzenia na temat innych osób. W sprawach małżeńskich nie chce zabierac głosu poniewaz zachowania i reakcje małżonków sa powodowane różnymi zależnościami nawet podświadomymi. Przykładowo mozesz wmawiac (nie dosłownie) męzowi ze jest oschły i marzy tylko o Barbie i wtedy on sie zniechęca, tak można zranić mężczyznę, mozna spawic ze zacznie sie go obwiniać za wlasne chore przekonania....temat rzeka dlatego tylko terapie małżeńskie.
W końcu napisałas takze coś optymistycznego. Ze wiele osób cierpi i zaczełaś zauważać ze twoje życie nie jest takie najgorsze (tutaj polecam ksiażke "Weronika postanawia umrzeć" ). Masz syna, mąż jest zaradny i dba o wszystko. Nie jedna kobieta oddala by wiele za taki stan. A jesli dusisz sie w zwiazku, nie mozesz zniesc monotonii to czasem wystarcza krótkie rozstanie, sprowokowanie sytuacji ze ciebie badź jego zabraknie na jakis czas i wtedy ludzie zaczynaja plakać, tęsknić za tym co stracili. Moje osobiste zdanie jest takie ze ludzie nie zosali stworzeni do zycia w klatce, którym moze stac sie małżeństwo. To by bylo nieludzkie... ale to w końcu oddalili sie od raju i wymyslili własne zasady gry.


(20889)
karinadata: 12.12.2011, godz: 19:35

Chwila
rozumiem Twoje obawy co do nadwrażliwości..
ja nie opieram sie na własnych obawach, przeczuleniach...nie mam w tym żadnego interesu.. :) i sama lubię te ładne rzeczy. Długo byłam nieświadoma jak inni.
Ufam ks egzorcyscie który jest dla mnie autorytetem w tych sprawach i nie polegam na swojej intuicji bo z szatanem sam człowiek nie wygra....
ten ks. powiedział nam ze nalezy pozbyc sie wszystkiego co zawiera symbolike okultustyczna w tym takie znaki jak , pentagramy, czaszki, smoki, dzwoneczki Feng shui, bimbadełka, .. po niewinne słonie bazarowe(Hindusi uważają go za boga przynoszącego szczęście i możliwości) ... bo są odniesieniem do śmierci, smoka -symbolu diabła, bóstw, bożków.. którym składa się ofiary... to teraz nie trzymam takich rzeczy.
Znam tego egzorcystę i wiem że ma dużo doswiadczenia i wiedzy w tym temacie.
Jemu też zawdzięczam to ze w ostatniej chwili uniknęłam operacji kolana po tym jak pomodlił sie za mnie modlitwą wstawienniczą.

Np niewinny pierścien atlantów.. ktos tam sobie nosi bo taki nietypowy, kupił gdzieś na allegro przypuśćmy..tymczasem odnotowano juz wiele przypadków opętań albo tragicznych wydarzen u noszących ten pierścień..a podczas egzorcyzmowania osób noszących ten pierścien ujawniały sie złe duchy..
co do ubrań.. teraz zachodnie firmy to również masońskie organizacje... to ich bizness, produkuja jedzenie ze znaczkiem Feng shui , odzież... rózne towary.. dlatego pełno teraz symboliki na towarach. Wiele ludzi to lekceważy i nie zwraca uwagi..
jednak i ta droga zły może się dostac do duszy człowieka.. (nie tylko przez muzykę) dla niektórych to brzmi śmiesznie, staroświecko,banalnie..... ale ze tyle magii dookoła sie rozpleniło to juz nie wydaje im się staroświeckie tylko brną we wszystko co im podrzucą, potem efekt taki jak ten egzorcysta - mowił wiele osób które bagatelizowało znaczenie tarota, wróżbiarstwa,zafascynowania Harrym Potterem czy znaków jak pentagram na koszulce... pierscien atlantów... czy posąg buddy w domu... w konsekwencji musiało byc egzorcyzmowane..dlatego ze każda nawet najmniejsza uchylona furtka jest dostępem złego do duszy. Gdyby tak nie było.. nie byłoby tych przypadków....
"w Miłujcie sie" przeczytałam jak u pewnych ludzi w domu straszyło.. działy sie dziwne rzeczy...nie pomogło świecenie domu i inne praktyki...jak sie okazało to "niewinny" stolik odkupiony gdzies na bazarze słuzył wcześniej do praktyk magicznych..po wyrzuceniu tego stołu i zniszczeniu go, w domu nastał upragniony spokój..

a skąd mam wiedzieć ze akurat te szale wyrabiane przez biedne Nepalki nie są produkcja dla firmy wolnomularskiej czy masońskiej..które prowadzą swoje "interesy"? mówia ze lepiej dmuchać na zimne..
diabła nalezy unikać z wszelką ostrożnością..i nawet tam gdzie sie najmniej go spodziewamy..bo on właśnie tak działa.
jeden święty powiedział ze gdyby człowiek zobaczył diabła w całej jego potworności i okazałości.. unikałby nawet najmniejszego grzechu..dlatego on robi wszystko by pojawiać sie tam gdzie ludzie go bagatelizują.

(20888)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.12.2011, godz: 18:59

X nie chciałam umniejszyć wspaniałego daru małżeństwa i miłości mężczyzny i kobiety. Miłość meżczyzny i kobiety to wspaniały dar Pana Boga. Anna Jantar śpiewa że Dobry Los pozwolił ludziom spotkać się. Albo "Przetańczyć chcę całą noc".

Czy Anioł ma płeć? Cherubini, Serafiny, Archanioł Gabriel, Rafał, Michał.
Czytałam że szatan był Jutrzenką i najpiękniejszym Aniołem. Może to szatan jest bezpłciowy? Albo przybiera postać mężczyzny okrutnego lub lowelasa, albo kobiety okrutnej i wyrachowanej lub bezpłciowej, która stara się być jak mężczyzna.

Jestem kobietą a po śmierci tylko Pan Bóg wie jak będę wyglądała. Napewno śmiertelne ciało zjedzą robaki a dusza i tu jest niewiadoma. Czy dusza mężczyzny różni się od duszy kobiety?
Czy po upadku szatana Pan Bóg stworzył Adama i Ewę i w ten sposób stworzył płeć?
Pismo święte mówi, że "uczyniłeś człowieka niewiele mniejszym od Aniołów".
Jedno jest pewne wielkie tajemnice i plany Boże Pan Bóg objawia najpierw Aniołom i Matce Pana Jezusa.
Jak by powiedziała Alutka z "Rodziny Zastępczej" to jest fascynujące. A Kubuś Puchatek, że mam mały rozumek aby to zrozumieć. I może warto być jak ta blondynka z reklamy internetu lub jak w tym kabarecie jak ojciec pojechał ze wsi do syna do miasta i powiedział że syn jest gorszym wieśniakiem niż był. I że niby syn wierzy że po śmierci zamieni się w mech. a pojechał do miasta się wykształcic. Polskie kabarety są świetne.

(20887)
Artur Wnęk / Artii, lat 36data: 12.12.2011, godz: 18:15

Kosciol jest Matka wszystkich wierzacych. "Nie moze miec Boga za Ojca, kto nie ma Kosciola za Matke". KKK nr 181. str.53

(20886)
Elzadata: 12.12.2011, godz: 16:26

do Kariny
Powiem ci ze zle sie z tym czuje. Teraz prosze aby Matka Boska odwrocila zamienila lek w milosc. Bo moje poczucie wl warosci bylo tak zle ze potrzebowalam raczej kogos kto by sie mna opiekowal a nie partnera. Minelo 24 lata i dojrzewam do swoich wartosci. Sama terapia z przerwami trwala 7 lat. Jestem kobieta delikatna i wrazliwa. lubie mile slowka i byc wazna dla mezczyzny. Wiem ze sie podobam facetom. Z drugiej strony moj maz tez jakby pokazuje ze jego ideal to kobieta typu Barbi ja taka nigdy nie bylam i nie bede. Ale na codzien jest inny. Tak zachowuje sie tylko na jakis imprezach. Na codzien jest czlowiekiem dbajacym o nas. Ale w malzenstwie wieje od dawna chlodem. To mi przeszkadza,

(20885)
chwila data: 12.12.2011, godz: 15:37



Karinka

Nie wiem może źle myślę, ale wydaje mi się, że niepotrzebnie zmarnowałaś ten szal i czyjąś pracę...nie możemy tak dosłownie traktować tego co jest jakimś symbolem w danym kraju, czy jak jest smok opisany jako zło to musi tak być...
wąż też jest jako symbol zła, szatana, ale czy musimy się bać rysunku, czy haftu z nim? Jakbyśmy byli zbyt dosłowni to musielibyśmy wybić wszystkie żyjące węże...nie dajmy się zastraszyć, a myślę że ten motyw smoka to bardziej u Chińczyków a u nich niesie to za sobą ich kultura i tam jest wszędzie i na naczyniach i ubraniach... a chyba Ci ludzie u nas w Polsce, co noszą czy używają naczynia, nie są wplątani w jakieś czary mary, kupili np. na bazarku czy targu bo taniej albo im sie spodobała odmienność tego co mamy w Polsce, chyba najgorzej to się nakręcać i czegoś bać a do czego to doprowadza wiadomo

(20884)
karinadata: 12.12.2011, godz: 14:28

Elza dostałas to o co prosiłas, czasem trzeba uwazac o co sie prosi , Matka Boza potraktowała prośbę na serio, tak jak sw Józef jest drobiazgowy trzeba przemysleć o co prosze i sprecyzowac , czasem okazuje sie ze nasza prośba spełniona wcale nas już nie cieszy. ks Pawlukiewicz dobrze to powiedział.. "my nie znamy swoich pragnień, nie umiemy właściwie prosić , nie wiemy co nas uszczęśliwi.."
człowiek musi poznać samego siebie, bo ma błędne wyobrażenia.

(20883)
karinadata: 12.12.2011, godz: 14:21

kupiłam kiedys piekny szal ze złotą nitką za 25 zł.. zw paszmina (pashmina) z cienkiej wełny.. czytałam wzmianki o paszminowych szalach pojawiają się w 3 stuleciu p.n.e. Od zawsze ceniono je bardzo wysoko - był to wyrób godny królów i cesarzy, nosili je władcy Mogołów i Juliusz Cezar.

bardzo mi sie spodobała kolorystycznie bo obie strony są różne..
dopiero po przyjściu do domu zauważyłam na szalu nieciekawe symbole ..z obu stron dwa dość duże smoki zwrócone do siebie i nad nimi jakiś symbol.. i napisy są podejrzewam w jęz nepalskim a Nepal to jeden z najbiedniejszych krajów Azji..gdzie głownie zyją tkactwa handlu szalami, wyrobami rękodzielniczymi..
I od razu pojawił się dylemat ... te smoki to symbole... może odniesienie do religii buddyzmu czy hinduizmu ..przesledziłam Sześć krain ponownych narodzin-które przedstawia stwór niczym smok..

kilka miesiecy leżał szal w szafie myslałam jak sie go pozbyć.. nie dam w prezencie..gdyż nie można dawać innym czegoś co jest zw z okultyzmem nawet jesli oni sa tego nie świadomi. W końcu wzięłam dziś i pocięłam ten szal na kawałki i wyrzuciłam do śmieci.. żal mi było tego arcydzieła które może jakas biedna kobieta Nepalska tworzyła ..ale sumienie mówi mi symbolom- Nie!
trzeba umiec pozbyć sie nawet rzeczy ładnych...
zazwyczaj zauważyliscie ze te gadżety hinduskie, wszelkie wahadełka, dzwonki, posążki, słoniki.. korale które zawierają mantrę, rózne pamiątki.. często są takie ładne , kolorowe, o ciekawej strukturze, materiale dla nas obcej... i one przyciągają.
Ks nam mówił ze często te gadżety nie chca się palić..jesli odprawiano nad nimi "modlitwę" do bóstw.
kiedys probowałam spalic statuetkę Sfinksa z Egiptu, polewałam denaturatem ..za nic nie chciał się spalić. Jedynie mozna go próbowac zmiażdżyć.

(20882)
Xdata: 12.12.2011, godz: 12:53

do Moniki
No pewnie, że w niebie nie będą ani się żenić, ani za mąż wychodzić-będą jak aniołowie, którzy nie mają płci(chyba?)
A gdyby nawet w niebie żenili się i wychodzili za mąż, to przecież nie byłoby tam poligamii, to pewne...
Zatem, jeżeli ktoś-tu, na ziemi-był kilka razy żonaty(bo kilka razy owdowiał), to z którą ze swoich żon miałby tam..No właśnie...?
Dla przykładu weźmy takiego Adama Hanuszkiewicza, który niedawno-jak to się obecnie mówi(by nie używać słowa:"śmierć," bo ono zbyt mocno przypomina i podkreśla nieuchronne zejście z tego świata, a ten świat nie chce mówić i słyszeć o śmierci, bo to wiązałoby się z"zatrzymaniem na chwilę," z zastanawianiem się, z"obawą," że ograniczałoby to konsumpcję, a także z częstszym i"gęstszym"pojawianiem się wyrzutów sumienia):"odszedł," a był 4 razy żonaty.Co prawda nie dlatego, że za każdym razem owdowiał-nie, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo przecież, gdyby można było się "tam"żenić, to musiałby ze wszystkimi, a to nie wchodziłoby w rachubę...
Oczywiście, po śmierci kogoś, składamy wyrazy współczucia rodzinie, ale wiemy, że-kiedyś,"tam"-w takim związku, w takiej jego formie, ci dwoje już zyć nie będą...
Po smierci Hanuszkiewicza, jego bliskim-na jednym z portali-składano kondolencje, do których i ja się przyłączyłem.Złożyłem najszczersze, płynące z serca,-trwając przy tym w nieutulonym bólu-wyrazy współczucia wszystkim pozostawionym rodzinom, wszystkim żonom, dzieciom tych żon i wnukom jeszcze...
Zupełnie tylko nie wiem, dlaczego wyrazy współczucia złożyłem także wszystkim, którzy na tym portalu składali kondolencje bliskim Hanuszkiewicza...?Tego zupełnie nie wiem...Ale mniejsza o to...
Nie wiem też, nie rozumiem, dlaczego Hanuszkiewicz zażyczył sobie, by na jego pogrzebie nie było żadnych kwiatów...?Skoro-zamiast trumny-był wazon, to przecież można byłoby tam nawtykać parę...
Wiadomo wszak, że Adam Hanuszkiewicz to był taki..."łamacz"stereotypów, więc na pewno nie miałby nic przeciwko takiemu.."ukwieceniu...?"
Ponadto, dlaczego ma być poszkodowany, nie mogąc-jak inni, leżący na cmentarzu-wąchać kwiatków od dołu..?
Gdyby w wazonie były kwiaty, to mógłby przecież...sobie powąchać...


(20881)
chwila data: 12.12.2011, godz: 12:25


Tak sobie poczytałam niektóre wpisy i zwłaszcza tam, gdzie ludziom jest źle idą rady typu pomódl się do takiej Świetej albo innej/innego, do Pana Boga, Jezusa itd.
hmm co jest oczywiste, my przecież doskonale o tym wiemy...tylko czasem bywa tak, że ludzie się modlą i oczekują od razu cudu,a potem jak cud nie następuję mają pretensje do tych wszystkich Świętych i Pana Boga...albo modlą się o naprawę, poprawę a postępują nadal tak samo, nie porządkując swoich myśli, a czy nie lepiej byłoby żyć przyjmując co niesie los, nie piszę o sytuacjach bardzo tragicznych, chociaż je też musimy przyjmować, bo cóż nam pozostaje...bunt, gniew, złość...wszystko to co niesie ze sobą zło, szatan...czyli dalej... żyć w mocy Ducha Św. czyli mieć w sercu i głowie miłość, radość, właśnie Trójcę Św., Maryję, wszystkie nasze złe myśli to myśli przeciwko Trójcy Św. ...I wiem Apostołowie też mieli słabości i takie tam, ale nie tędy droga, bo potem Apostołowie szli i nieustraszenie głosili prawdę o Chrystucie, nawet narażając własne życie. Jak mówią Księża w dzisiejszych czasach chrześcijanie powinni mieć większą, jeśli można tak określić większą świadomość,a podobno niektórzy Chrześciajnie nawet nie wiedzą kim jest Duch Św.ich wiara jest zachwiana, są zawiedzeni,nie mają pełnego zaufania do Pana Boga a szatanek się cieszy, tylko, że to my Chrześciajnie, Katolicy powinniśmy się cieszyć a nie ciągle narzekać i marudzić i zawracać głowę Panu Bogu, piszę my, bo ja też czasem mam sprawę do Pana Boga, nie zawsze wszystko mi się podoba na tym świecie, zwłaszcza cierpienie małych dzieci i zwierząt, a one cierpią przeważnie z czyjejś winy i same sobie nie poradzą i tak się usprawiedliwiam:)

(20880)
philozof, lat 26, e-mail: nowak32541@wp.pldata: 12.12.2011, godz: 10:06

...pewien mądry człowiek kiedyś napisał, że "Wszystkie nasze nieszczęścia
biorą się z jednej tylko przyczyny, mianowicie stąd, że człowiek nie umie przebywać w samotności". Do samotności nie należy się przyzwyczajać - trzeba ją traktować jako stan przejściowy. Ja ze swoją samotnością walczę uśmiechem i chęcią życia. I chociaż tą nierówną walkę często przegrywam to wierzę że w końcu, gdzieś tam za rogiem czeka na mnie ta upragniona "druga połowa"...

(20879)
Elzadata: 12.12.2011, godz: 10:00

no wlasnie ja sie czuje samotna w zwiazku. Majac 21 lat wyszlam zamaz i powiem ze wiele zachowan nie podobalo mi sie u meza ale myslam ze sie zmieni. Gl to ze opuszcza mnie jako kobiete nie jest mna zainteresowany w sensie intymnej. Zauwazylam w naszym zyciu zem az w towarzystwie lubi kobiety ubrane tak jak Barbi albo powiedzialabym przebrane i odkrywajace duzo -podane na talerzu. ja jestem kobieta klasyczna i powiem ze ten brak zainteresowania moja osoba zle mi robi. W sobote poczulam sie super kiery sasiad powiedzial ze lubi kiedy on wypowiedzial sie co do klasyki w ubiorze. Bylam dumna bo jakby potwierdzil moja kobiecosc ktora mam a uslyszalam od faceta ktorego uwarzam za b. interesujacego. Modle sie kochani tez dzieki tej stronie, ktora poznalam. poza tym maz bardzo dba o dom mnie i syna. Ale mysle ze moj maz bardziej lubi kobiety innego pokroju. Ja tez czuje sie bardzo samotna mimo ze rozmawiamy ale jakby wszystko wygaslo. Nie robie skokow w bok, ale podswiadomie mysle zeby znalez drugo polowe . Kiedy szlam do slubu bylam w Czestochowie i jak pisalam moja przeszlosc byla bez milosci. bojac sie jej prosilam Matke Boska aby moj jeszcze nie maz byl ze mna i nie musi mnie kochac tylko byc. Kochani odwazylam sie to napisac bo w moim sercu byl lek jeszcze jest ale teraz jakby trosze poczulam siebie i otwieram sie . Czy ta moja prosba z Czestochowy moge ja zamienic na milosc -jak to zrobic . Serdecznie dziekuje za to co napiszecie

(20878)
Elzadata: 12.12.2011, godz: 09:29

witajcie
ja wczoraj poczytalam na forum o depresji jak ludzie strasznie przezywaja nawet chca popelnic samobojstwo kiedy np nie sa atrakcyjni, madrzy, nie sa akceptowani. I doszlo do mnie ze ja jestem madta, ladna i mam wiele innych talentow a nie doceniam tego. Jak wyobrazilam sobie jak inni ludzie walcza o to co ja mam to troche inaczej spojrzalam na siebie

(20877)
roxadata: 12.12.2011, godz: 09:21

Witajcie,
Dobrze powiedziane w poprzednich wpisach- mają w sobie Pana Boga jest się pełną osobą.
Nawet osoby samotne mogą w życiu się spełniać. A czasem bywa, że będąc z kimś w parze jest się o wiele bardziej samotnym niż w samemu. Przekonałam się też o tym kiedyś. Obecnie nadal szukam swojej drogi, ale podkreślę ,,drogi'' a nie kogoś kto jak rycerz przyjedzie by mnie uratować. Będąc w parze byłam bardzo bardzo samotna, obecnie tylko czasem brakuje mi celu, może nieraz towarzystwa, ale są momenty, że czuję się szczęśliwa sama ze sobą. Zachwycam się krajobrazem, idę do kościoła, robię coś co naprawdę lubię i czuję się osobą w pewnym sensie wybraną. Inni dookoła opowiadają o tej swojej ,,połówce'', a ja opowiadam co przeczytałam, co zrobiłam, do jakich wniosków doszłam. Można być naprawdę szczęśliwym w pewnych momentach, w momentach gdy zobaczy się dalej.
Chyba nawet zacznę przedkładać powołanie do samotności, do życia konsekrowanego nad zakładanie rodziny :-) Choć na pewno są szczęśliwe i dobre związki i jest ich dużo.

(20876)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 11.12.2011, godz: 16:01

Pablo ciekawy jest Twój wpis. Gdybym się rozczulała nad tym że jestem samotna nie doświadczyłabym tylu pięknych chwil. Tak sobie myślę o kobietach w życiu Pana Jezusa. Była Maria Magdalena, Samarytanka, Maria i Marta siostry Łazarza a Pan Jezus powiedział do faryzeuszy że w niebie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić ale będą jak Aniołowie. Czyżby Pan Jezus widział ile ludziom cierpienia przynosi ludzka miłość?

Warto przeczytać książkę Ericha Fromma "Sztuka miłości".

(20875)
Elaxx2data: 11.12.2011, godz: 12:58


Karino
dzieki serdeczne ze napisalas w swoim poscie takie madre rzeczy
Dzieki za to ze wskazujesz na trud kazdej osoby, by wyjsc z samotnosci. Nie ma nic za darmo, nic sie nie nalezy ot tak " za friko"
albo sie na cos decydujemy i zmieniamy, albo....cierpmy samotnie...
jak kto woli...




(20874)
Elaxx2data: 11.12.2011, godz: 12:32



Zdecydujmy się na kupno prezentów Bożonarodzeniowych od drobnych przedsiębiorców, ze sklepu z rękodziełem, od sąsiada, który robi wszystko, aby utrzymać swój sklepik, od przyjaciółki, która wytwarza niepowtarzalne rzeczy, od tego, który oparł się globalizacji w naszych okolicach... Zróbmy tak, aby nasze pieniądze dotarły do zwykłych ludzi, którzy ich potrzebują, nie do firm międzynarodowych i wielkich przedsiębiorców, którzy płacą zbyt mało swoim pracownikom i przemieszczają firmy w inny koniec świata... robiąc tak więcej osób będzie mogło przeżyć szczęśliwe Boże Narodzenie.

(20873)
karinadata: 11.12.2011, godz: 10:47

Moniko bardzo mi sie podoba to co napisałas do Asi..
Często myslimy ze nie mamy drugiej połówki to jesteśmy najbardziej samotni, nieszczęśliwi.... że tylko partner lub partnerka może byc lekiem na samotność. To pewien egoizm.. bo tak naprawdę wielu ludzi czeka na kogoś.. kto napije sie z nimi herbaty.
Podoba mi sie to na zachodzie że ludzie szukają kontaktu.. doceniaja przynależność narodową i nie kojarzą wspólnych opłatków i kolędowania jak w Polsce dla bezdomnych czy osób niepelnosprawnych.
Jak mówisz, inicjatyw nie brakuje.. Dziś działa tyle duszpasterstw...tylko czesto czlowiek samotny tak jest rozgoryczony ze nie ruszy sie z domu.. chowa się ..bo "zdziczał" i nie ma odrobiny pokory by pierwszy wyjść do ludzi...płacząc w samotności.
moja ciocia 70- letnia narzeka na samotność, chciałaby tylko byc goszczona a nie chce pójść na grupę dla samotnych i emerytów gdzie urozmaicają sobie zajęcia..bo mówi ze ona nie jest "stara". Samotny musi zadać sobie trud wyjścia ze swej twierdzy..nie myśleć kategoriami" żeby tylko mnie było dobrze" gdyż na własne zyczenie..gotuje sobie samotność. Nie mówię o ludziach chorych.
Podoba mi sie sposób jaki wymysliła Krystyna, zapraszając na wspólny spacer w święta..
Mają kobiety mężów, dzieci a i tak często czują się samotne.. to nie małżonek jest lekarstwem na wszystko.. tylko serce człowieka ..zdolne do dawania siebie.
Jeden kapłan opowiadał ze gdy był na misjach... po wszystkich nabozenstwach uroczystościach, wigilii, zamknąl sie w kosciele i tam adorowal przy żłóbku narodzonego Jezusa.. i to był najlepiej spędzony czas mimo iz z dala od rodziny i ojczyzny.
siedzenie przed TV, nawet w szerokim gronie rodzinnym przy suto zastawionym stole albo w pubie przy piwie i dobrej muzyce... wcale nie jest zapełnieniem pustki, którą przez grzech pierworodny nosimy w sobie.. tęsknota za Bogiem będzie się wyrywać...drażnić..wołać..i lepiej nie uciekać ale pozwolić ją doświadczyć.

(20872)
Krystyna, e-mail: stokrotka040@gmail.comdata: 11.12.2011, godz: 05:47

Jeśli jesteś osobą samotną i ze smutkiem myślisz o nadchodzących świętach napisz do mnie. Chętnie porozmawiam a jeśli jesteś z Wrocławia lub okolic to może wybierzemy się na wspólny spacer? Mam 49 lat.

(20871)
Elzadata: 10.12.2011, godz: 23:14

Pabio bardzo ladnie napisales lepiej nie mozna))))))

(20870)
Pablodata: 10.12.2011, godz: 20:25

Co Łukasz rozmyślasz sobie co? I nadal nie wiesz czemu cie zostawiła i czemu kłamała?
No cóż, może miała taka mentalnośc i wcale nie ma czego żałować, tylko cieszyć sie ze teraz nie doprawia ci rogów. Idź podziekuj za to Bogu.
Napisales czy po raz kolejny zaufać dziewczynie i dać jej szanse...
Ale przecierz nie masz dziewczyny i jak narazie zadna nie jest zainteresowana...
..aby nie cierpiec proponuje zaakceptowac swoja sytuacje zyciową
A jeszcze lepiej by bylo gdybys Ty i wiekszosc ludzi zaczela dbac o rozwój duchowy i psychologiczny.
Postaw sie na miejscu ładnej dziewczyny i wszystko okaze sie jasne ...!
Ładna dziewczyna chce przystojenego , zaradnego, z poczuciem humoru faceta (oczywiscie nie zdaje sobie sprawy z tego ze tkwi we własnej pułapce wyobrazen, ale to nie istotne -taki jest swiat).
Nie musze pisac dalej, po prostu zaakceptuj siebie, pokochaj siebie i to kim jestes, co robisz, szanuj i badz za wszystko wdzieczny. Ta droga prowadzi do zycia i nim jest jesli ja akceptujesz. Wcale nie musisz z nikim byc, aby byc szczesliwym....jest to prawda, która sam odkryłem i o której wiele sie pisze, to dlatego ze jest w nas Bog ..jestesmy pelni.

(20869)
Siostra Magdalena, e-mail: malaika@orange.frdata: 10.12.2011, godz: 18:52

I jeszcze o konkursie :) Razem z siostrą Mileną bierzemy w nim udział :)
Okazało się, że w tym konkursie można głosować na dwa numerki fotek.
A nasze numerki to 8 i 10 :)
Już na stronce Dominikanina O. Pałysa jest mnóstwo wpisów.
http://kpalys.blogspot.com/2011/12/konkursowe-zdjecia.html#more
Zapraszam do pozostawiania iskierki obecności :) na dole tej stronki.
W tym czasie Adwentu Bóg – daje nam czas –.
Daje nam czas ponieważ czeka na nas i chce,
abyśmy do Niego przyszli w ciszy... modlitwie...

(20868)
Elzadata: 10.12.2011, godz: 17:01

Do Lukasza
sa kobiety ktore warto kochac, teraz zostales zrazony,Nie obwiniaj sie. Znajdziesz te druga polowe. Warto zaufac, ale to wymaga czasu. Jak bol opadnie znajdziesz te osobe.

(20867)
Elzadata: 10.12.2011, godz: 16:57

do nieznajomej
jaka rola? nie wymagam od nikogo niczego ale sa ludzie ze wspieraja.pomagaja. Wiesz ja jestem osoba ktora lubi ludziom pomagac, i to robi. Ty nie musisz

(20866)
Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pldata: 10.12.2011, godz: 13:27

>>Refleksje

(20865)
Elaxx2data: 10.12.2011, godz: 12:17

a jaka tu nasza rola?
moze zaloz blog?

(20864)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 10.12.2011, godz: 10:19

Asiu jeśli czujesz się samotna popracuj jako wolontariuszka. Ostatnio opiekowałam się starszą panią. Czułam się potrzebna i szczęśliwa. Niestety musiałam zrezygnować z opieki ponieważ nie miałam już cierpliwości i byłam zmęczona psychicznie. Minęło już trochę czasu i odpoczęłam i znowu chciałabym opiekować się starszą osobą w Polsce. Są rodziny którzy mają starsze osoby w domu a mają rodziny i pracę i potrzebują wsparcia właśnie osób samotnych, którzy mają czas.
Każdy ma swoje miejsce w życiu. Pomyśl o rodzicach, którzy stracili dziecko i to będą ich pierwsze święta....
Żyjemy w takich czasach że mówienie że czuję się samotna jest nie na miejscu. Jest wiele inicjatyw że organizuje się wspólnie Wigilię. A co z Twoimi rodzicami?
Jak byłam zagranicą Polonia organizowała wspólne Wigilie a potem Pasterka o północy. Nikt nie czuł się samotny.

Asiu może zabrzmi to niekulturalnie ale podczas świąt Bożego Narodzenia liczy się Dzieciątko Jezus. Pójdź razem z Pasterzami do żłóbka oddać pokłon Królowi królów.

(20863)
Elzadata: 10.12.2011, godz: 09:59

kochani
a ja ciagle ciagle dla ludzi zawsze siebie stawiam na drugim miescu. Bezsennosc mam juz dlugo, do tego sprawy kobiece. Prosze was o modlitwe aby Jezus uzdrowil mnie i dal mi wieksza wiare we wlasne zdolnosci i siebie. Aby wrocila chec zycia i radosc.

(20862)
Pogotowie Modlitewne, e-mail: pogotowiemodlitewne@onet.pldata: 10.12.2011, godz: 09:29

Zapraszamy do przesyłania intencji modlitewnych na adres: pogotowiemodlitewne@onet.pl !

(20861)
Siostra Magdalena, e-mail: malaika@orange.frdata: 10.12.2011, godz: 09:15

Biorę udział w konkursie - moja fotka to numer 8. Może zechcecie zagłosować :) To taka zabawa :) http://kpalys.blogspot.com/2011/12/konkursowe-zdjecia.html#more

„Minuty gwiazd...” zdobią niebo naszej codzienności. To właśnie Adwent przypomina nam jak cenny jest czas… Od nas zależy czy ta „minuta…” stanie się światłem…
I w tym to czasie mamy takie wspólne minuty radości :)
Pozdrawiam :)

(20860)
Asia, lat 22, e-mail: kordianowa@o2.pldata: 09.12.2011, godz: 21:42

Jakiś czas temu ... dokładnie, ponad rok, napisałam tu pełna rozpaczy, z powodu braku ukochanej osoby...
Z powodu samotności i z powodu braku drugiej połowy!
Byłam nieszczęśliwa i samotna.

Wtedy pewna osoba - niestety zapomniałam nick , czego bardzo żałuje, napisała mi, że za rok napiszę tutaj znowu, ale pełna radości, bo będę miała ukochaną osobę u boku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tak się stało. Za jakiś czas poznałam kogoś!!!!
Byliśmy razem prawie rok ... i niestety - KONIEC :(
Ja nie doceniłam go tak jak powinnam, on, wtedy wydawało mi się, że nie był dla mnie, skończyło się.
Teraz ... po prawie pół roku od kiedy już go nie mam. Czuję, że serce mi pęka. Ja go kochałam. Teraz to wiem. Ale żeby to zrozumieć ... musiałam go stracić.
Ostatnio mu to powiedziałam. Jakiś miesiąc temu. On odpowiedział mi, że gdybym to powiedziała trochę wcześniej, gdyby on wiedział wtedy to co wie teraz, byłoby inaczej, wrócił by.
Niestety jest za późno. On się z kimś spotyka. Ja spotykałam, ale znów nie wyszło. Kolejny już raz.

Niestety - znów jestem samotna ... a idą święta. Ostatnie spędziłam z ukochanym. Przed ostatnie, sama. Te ostatnie były piękne, przed ostatnie ... koszmarne :(

Niestety ... zaczyna się ... samotność.
To tak przykre uczucie :(


Poszę o modlitwę w mojej intencji. O miłość. O drugą osobę. Kochającą i cierpliwą. Taką dla mnie :(

Proszę o modlitwę choć ostatni raz modliłam się i byłam w kościele ... w kwietniu :(
Wstyd. Ale jakoś ...


Dlaczego tak jest ... :(
Chcę kochać i być kochaną. Chcę założyć dom i rodzinę. Chcę być szczęśliwą. :(

(20859)
Matrix do Karinadata: 09.12.2011, godz: 20:08

Ja juz nie mam czasu,ja potrzebuje pewnych rzeczy na teraz a nie dopiero za 2lata;) Pan Bog widzi ze moje potrzeby sa pilne i nie ma co zwlekac:]

(20858)
karinadata: 09.12.2011, godz: 19:15

Matrix...aleś TY niecierpliwy :)))
myslisz ze za godzine modlitwy Pan Bóg zsyła natychmiastowe łaski ? moze i tak być.. ale Boża kalkulacja jest inna, to nie jest "należność za usługę" z góry płatna.:)
Pan Bóg ma swój czas... i nie chce byśmy traktowali Go na zasadzie transakcji handlowej , ty mi , a ja tobie..
na owoce trzeba poczekać ... a jak otrzymałeś duchową łaskę to juz dużo...
ja po dwóch latach odprawiania tej godziny łaski otrzymałam pracę... a po kilku miesiącach kupiłam samochód. O duchowych nie potrafie oszacować .. na pewno było ich kilka.
Te łaski sa najróżniejsze, zgodnie z Bożym zamysłem potrzebne nam na ten czas.. może doczekasz się jakiegoś marzenia, odzyskania zdrowia czy lepszej pracy... dobrej żony..nawrócenia bliskiej osoby i pokoju dla siebie i nie musi to być za miesiąc czy 5. Czekaj cierpliwie na to co Pan chce Ci dać nawet jeśli o to nie poprosiłeś.

(20857)
Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 09.12.2011, godz: 17:36

Bo gory moga ustapic i pagorki sie zachwiac, ale milosc moja nie odstapi od ciebie i nie zachwieje sie moje przymierze pokoju, mowi Pan, ktory ma litosc nad toba. Iz.54.10

(20856)
Matrix do Wszystkichdata: 09.12.2011, godz: 16:02

Jak tam moi drodzy wczorajsza Godzina Łaski,czy doświadczyliście Bożej pomocy? Ja prosiłem o dwie rzeczy:jedna dotyczyła ducha a druga ciała.I tę pierwszą otrzymałem a tej drugiej nie ale widocznie tak ma być. Pozdrawiam

(20855)
Przemo, lat 31data: 09.12.2011, godz: 01:07

Smutne jest życie samotnika... Ale Bóg rozświetla każda samotność ...

(20854)
niebieskadata: 08.12.2011, godz: 23:19

..Nie żyjemy tylko dla siebie....O ile świat byłby piękniejszy, gdybyśmy się do siebie uśmiechali, pomagali wzajemnie, wspierali...Tak niewiele trzeba, żeby było lepiej...żeby zmienić świat o 180 stopni...Każdy z nas jest cenny, jesteśmy do siebie podobni, choć różnimy się, mamy różne talenty - dary od Boga, w które Bóg nas ,,wyposażył,, byśmy sobie nawzajem służyli, pomagali...

Kiedyś...to było w Częstochowie...była Msza Św. na placu...byłam z Mamą, a koło nas stało młode małżeństwo z dziećmi, trójką...najstarsza dziewczynka mogła być w wieku gimnazjalnym...do dziś mam w pamięci Ich uśmiechy...po prostu biło od Nich, promieniało dobro, szczerość...zamieniliśmy ze sobą może kilka zdań...coś niesamowitego...ktoś powiedziałby że to tylko uśmiech....ale ja odpowiadam...ale jaki...w swoim zyciu 2 razy tylko doświadczyłam takiego uśmiechu:):) coś niesamowitego:):) Taki uśmiech, a ile radości:):)

(20853)
niebieskadata: 08.12.2011, godz: 23:04

Chwilo
Tak masz rację:):)Zgadzam się:):)
Pozdrawiam:):)


(20852)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej