| Mary1020, lat 34 | data: 07.12.2011, godz: 16:59 |
Mała mi...może chodzi o pieśń "Niebiosa, rosę spuście nam z góry"?? Pozdrawiam i życzę owocnych rozważań :) (20829)
do mała mi
Przychodzi mi na myśli pieśń "Niebiosa, rosę spuście nam z góry" :) Pozdrawiam (20828)| chwila | data: 07.12.2011, godz: 15:45 |
Elza
Wszystko o czym piszesz nie świadczy o tym, że jesteś słaba, a wręcz odwrotnie potrafisz trwać w tych złych myślach, a jednocześnie jesteś matką, żoną, masz dom na głowie, skończyłaś studia...gdybyś była gorsza i słaba nie miałabyś tego wszystkiego...wiesz są rodzice, którzy hmm kochają swoje dzieci, a jednak swoją krytyką, wymaganiami, porównaniami robią im krzywdę, czasem dlatego, że chcą takim postępowaniem swoje dzieci hartować, żeby były silniejsze, mocniejsze w życiu, a czasem bo są tacy a nie inni...
Ty masz swoją drogę, swoje życie, własną rodzinę, więc idź do przodu, nie oglądaj się na to co było w dzieciństwie, nie warto się z nikim porównywać, idealnych ludzi nie ma i Ty tez nie musisz być idealna i w sumie nieważne co mamy, co osiągnęliśmy w życiu dla Boga chyba nie ma to az takiego znaczenia
(20827)| Elza | data: 07.12.2011, godz: 13:29 |
I jak to porownywanie zaburzylo moje poczucie wlasnej wartosci jak ciezko mi uwierzyc ze jestem dobra ze umie sobie radzic. A to wszystko kosztuje mnie 5 razy wiecej bo czesto sie zmuszam. Uwierzcie mi ze to zmuszanie doprowadzilo do mojej depresji. Przewleklej bo kiedy sobie nie radze to zaczynam unikac uciekac , a tak na prawde przyczyna lezy w dziecinstwie gdzie jako male dziecko potrzebowalam bezwarunkowej milosci jak ja to teraz robie z synem. (20826)
Pax Christi!
Zapraszamy do przesyłania intencji modlitewnych na adres: pogotowiemodlitewne@onet.pl
Pozdrawiamy serdecznie!
Pogotowie Modlitewne (20825)| Elza | data: 07.12.2011, godz: 12:19 |
witajcie kochani
Ja wzielam sie za sibie i docieram do swoich zakamarkow. Mojw poczucie wlasnej wartosci jest po prostu zanizone niskie. Nie chce tak dalej zyc w przekonaniu ze jestem bezwartosciowa bo to nie prawda. Bog obdazyl nas wieloma talentami i ja je po prostu zagrzebalam bo chcialm sie przypodobac rodzicom byc jak siostra. niestety lub stety jestem inna . To wszystko co odkrywam mowi o mnie ze jestem b. ciekawa swiata, wrazliwa na piekno na ludzi, na taniec. czuje taniec cala soba. Co do pracy tu mam dylemat bo zawsze mama pokazywala ze jestem ta gorsza a ja skonczylam studia i dalej nie wierze we wlasne sily. jestem inteligentna, kreatywna, potrafie super gotowac dbam o dom i rodzine. mam tyle a jakby moj wzrok nakierowany jest na to co *powinnam miec* czyli byc jak siostra. W terapii uswiadomilam sobie wiele spraw ale teraz kiedy zaczelam sie modlic i wierzyc ze Jezus mnie kocha i wspiera zaczynam jakby bardziej ufac ze nie jestem sama i nie musze . bo moje zycie slklada sie z MUSZE a nie chce. Ale bede walczyc o siebie aby dobry Bog dal mi wiare ze jestem nie gorsza od innych ale jestem cudem sama w sobie i tego mi trzeba aby uwierzyc w siebie w swoje talenty i po prostu zyc nie porownujac sie z innymi moc popelniac bledy bo nie jestem idealna (20824)| karina | data: 07.12.2011, godz: 11:00 |
Moniko chetnie bym przeczytała Twoje wspomnienia z ziemi św i pewnie nie tylko ja tutaj...moze napiszesz (np etapami) co przezyłas w poszczególnych miejscach.. co Cie poruszyło.. zaskoczyło... co poczułaś na Golgocie.. przy sadzawce Siloe, w Nazarecie, ogrodzie oliwnym?? czy te miejsca nadal maja swój klimat charakterystyczny dla tamtego wieku? (20823)| niebieska | data: 06.12.2011, godz: 22:43 |
Z Dedykacją dla Was Wszystkich...:):):)
http://www.youtube.com/watch?v=H2MorTUCGZQ (20822)| niebieska | data: 06.12.2011, godz: 22:39 |
''Kochaj tak, jakby cię nigdy nikt nie zranił,
Tańcz tak, jakby nikt nie patrzył,
Śmiej się tak, jak tylko dzieci śmieją się,
Żyj tak, jakby tu było niebo...'' (20821)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 06.12.2011, godz: 20:32 |
Coraz bliżej święta oraz Sylwester i koniec roku jest to najlepszy okres na refleksje by przemyśleć co było złe w tym roku i co powinienem poprawić w przyszłym roku. Jak również człowiek w przyszłym roku będzie mądrzejszy bardziej doświadczony a i 6 stycznia wybije mi na liczniku 28 lat. Teraz czas by przemyśleć pewne ważne sprawy.
Ale ostatnio też wróciłem wspomnieniami do szkoły podstawówki, zawodówki oraz do szkoły średniej. Wróciłem wspomnieniami do czasów jak byłem dzieckiem .
Ale też wróciłem wspomnieniami do mojej dziewczyny i jednocześnie zastanawiam się dlaczego mnie zostawiła, dlaczego mnie okłamywała, zastanawiam co się stało, że podjęła taką a nie inną decyzję.
Najgorsze jest to, że przez nią zraziłem się do innych kobiet choć i te inne okazywały się takie same. Najgorsze jest również to, że żyję w niepewności i to, że nie powiedziała dlaczego i cały czas siebie obwiniam i zastanawiam się czy to była moja wina. Zastanawiam się jakie błędy popełniłem i co powinienem w najbliższej przyszłości poprawić i w jakiej sferze powinienem się poprawić.
I po za tym zastanawiam się czy warto po raz kolejny zaufać dziewczynie i dać jej szanse czy są jeszcze dobre kobiety i gdzie taką kobietę można znaleźć owszem samotność bardzo boli i ja mam już dość samotności ale gównie się też zastanawiam czy miłość istnieje.
Pozdrawiam
Łukasz (20820)
Karino gdyby mi ktoś powiedział na początku roku że będę w Ziemi świetej to bym nie uwierzyła. Wydawało mi się że do Izraela mogą pojechać tylko wybrane osoby. Wierzę że mój pobyt to prezent od błogosławionego Jana Pawła II. Niesamowite ale po beatyfikacji dostałam dorywczą pracę i raz tak siedziałam przy komputerze i przyszło natchnienie od Ducha świetego abym pojechała bo później będę musiała pracować i inne obowiązki nie pozwolą mi na wyjazd. Bardzo dobrą pracę wykonują biura podróży.
Karino chciałam zobaczyć okolice w których żył Pan Jezus. Pierwsza moja reakcja to zachwyt, że jestem na miejscu a z drugiej strony czułam rozczarowanie bo nowoczesne miasta. Minęło 2000 lat a myślałam że bedzie tak jak było kiedyś. Cały czas zastanawiam się gdzie jest prawdziwe miejsce Ukrzyzowania. Modliłam się w Bazylice Grobu Pana Jezusa i bardzo przezyłam pielgrzymkę. Teraz jak czytam Ewangelie to już inaczej. Zyję dalej normalnie ale mam tyle pytań. Z pewnością Msza święta zawiera całą tejemnicę która wydarzyła się w Ziemi świetej. Niesamowite jest to że atmosferę ktora panowała w Ziemi świetej jest w kościele podczas Eucharystii. (20819)| Marta:) | data: 06.12.2011, godz: 18:44 |
Do Arti Wnęk:) Oj kochany przeskrobałeś:) to co ze mną tylko o kwiatkach się da pogadać:) Do Tomka:) Miłość istnieje mimo, że może jeszcze ani Ty ani ja prawdziwej nie spotkaliśmy to ona istnieje. Miłość to Bóg:) (20818)| Artii, lat 36 | data: 06.12.2011, godz: 14:55 |
Glownym zrodlem nieszczescia Judasza bylo, ze nie uwierzyl w milosc, nie zaufal milosci :(
(20817)| Elza | data: 06.12.2011, godz: 09:15 |
Wiecie kochani pochodze z domu gdzie wiara jest b. wazna. mama jest osoba b. wierzaca tata tez byl.Rozne okresy mialam w swoim zyciu ale cos jest takiego we mnie ze jakbym duzo robila sama zamiast prosic Jezusa o wsparcie i pomoc. Co do modlitwy o przebaczenie to coraz latwiej swiadomie wybaczam i powiem ze lepiej . Co do spania kiepsko ale we snach powraca przeszlosc jak nigdy dotad. I tato zaczal mi sie snic. Dzis siostra. tematyka senna to gl. zlosc do nich. uwazam ze emocje musza zostac rozladowane bo inaczej powoduja wiele zlego w zdrowiu wiec maja ujscie we snie. Ciesze sie ze jestem na tym forum bo potrzebuje duchowego zblizenia, obudzenia i zaakceptowania siebie taka jaka jestem a mam wiele barw.Sa rzeczy ktorych nie akceptuje w sobie i tu znow klania sie wychowanie ktore weszlo w krew. czesto czuje sie gorsza porownuje sie z innymi kobietami. A przeciez kazdy jest innym szlachetnym kamieniem. (20816)| DeadmauS | data: 06.12.2011, godz: 08:24 |
"Nie wlecz twego krzyza po ziemi,nies go z godnoscia,bedzie on swietym krzyzem."sw.Escriva (20815)| karina | data: 05.12.2011, godz: 21:53 |
Elzo czy ja jestem silna.. nie wiem? wszystko to ze ofiarowuję swoje rany Bogu jeszcze jako dziecko..moze dlatego nigdy nie brałam leków? .. ale widzę braki, niemoce..konsekwencje ran.. spójrz co Monika napisała ..jakie to wymowne.. czasem skupiamy sie na naszych ranach..a trzeba umieć stanąć ponad to.. Jezus nie obiecał nam łatwego zycia.. to właśnie rany czynią człowieka otwartym na innych, współczującym, wyrozumiałym.. pod warunkiem ze sie je zaakceptuje i ofiaruje. Dopóki tego nie zrobisz bedziesz żyła w nieustannym poczuciu krzywdy bardziej cierpiąc. Nie skupiajmy sie tak bardzo na swoich ranach...Każdy ma swoją Golgote ale także górę Tabor (a jesli nie ma to wcale nie dobrze).. gdzie może sie przemienić w człowieka wolnego..
Elzo raduj sie ze masz swój udział w Chrystusowym krzyżu...On wziął wszystko nasze choć sam był święty.. a my...
Moniko .....zazdrosczę tych przeżyć:), sama zrezygnowałam z możliwosci wyjazdu do Ziemi sw bo nie mam pieniedzy..ale wierzę ze te miejsca pomagają inaczej spojrzeć w siebie.... (20814)| elza | data: 05.12.2011, godz: 18:40 |
do Moniki
a ja starm sie siebie akceptowac strasznie to trudne bo zostalam wychowana ze zawsze ktos jest lepszy -dzieci sasiadow sa grzeczne dobrze sie ucza, ale nie dam sie bede jak sportowiec)))) (20813)
Elzo też odmawiałam modlitwę o przebaczenie. Obecnie jestem na etapie przebaczaniu samej sobie. Kiedy byłam na górze Tabor prosiłam Pana Boga abym wróciła do domu zmieniona. Tak samo było podczas Drogi Krzyżowej. Otrzymałam łaskę zobaczenia kogo ja krzywdziłam a nawet złamałam życie. Dziwne ale jak przychodzę na Mszę świętą to płakać mi się chce, zbyt wiele spraw mnie przerasta. Przypominają mi się słowa" Ty jak wyprawiasz ucztę zaproś biednych, chromych....." To niesamowite że obecnie mając pieniądze można wszędzie podróżować.
(20812)| Elza | data: 05.12.2011, godz: 17:47 |
Karina
jestes bardzo wspierajaca kobieta widac ze jestes silna. Ja potrzebuje takiego kontaktu z silnymi kobietami. Moja mama zawsze byla zapracowana i wymagala nie chwalila i nie wspierala, Ja wynioslam to doswiadczenie i dla syna jestem inna wspierajaca kocham takim jakim jest i to jest piekne (20811)| karina | data: 05.12.2011, godz: 12:46 |
Elza oddaj ten problem 8 grudnia Niepokalanej ..zawierz Jej CALKOWCIE i zaufaj że zajmie sie tym..
Zbyt szybko chcesz widzieć efekty....owoce modlitw.. Zaczełas modlitwe o przebaczenie i znów sie zamartwiasz i nad snami rozmyślasz... W snach wychodzi Twoja złość.. rozumiem to ze budzisz sie zmęczona..wiesz że nie tylko Ci co sie leczą mają trudne sny? .. człowiek ma takie sny zakodowane o pewnych trudnych wydarzeniach... mnie tez latami śniły sie i do dzis śnią sie niektore złe emocje, żale.. Ignoruj je (sny).,.
to podswiadomość.. którą trzeba uzdrawiać.. Leki póki co jesli są potrzebne zażywaj... nie odstawisz ich z dnia na dzień ..
Zaufaj Panu a On bedzie Cie leczył.. nie przyspieszaj.. nie wymuszaj ... bądź CIERPLIWA DLA SIEBIE SAMEJ ..
nadmierne oczekiwania że szybko sie pozbędziemy wspomnień mogą nas pokonać. Ile sportowiec musi ćwiczyć, ile orkiestra musi mieć prób, ile trzeba sie w zyciu uczyć zadań by cos osiągnąc?
tak jest ze zranieniami które się latami nosiło ..
Popatrz; masz wspaniałego męża.. pewnie jakies słabosci ma... jak każdy..ale znosi z Tobą Twój krzyż... nie odszedł jak inni to robią gdy małżonek ma trudności...
Ja właśnie tydzien temu skonczyłam odmawiac tę modlitwę (30 dni )a już przypomniały mi sie dwie osoby z czasów liceum o których zupełnie zapomniałam ze mam im cos do wybaczenia..i to całkiem nie mało zadały mi upokorzenia. Oddaje je Panu przebaczam im i w obecności Jezusa na sposób duchowy mówie do nich ze im wybaczam. Elzo pierwszy raz odmawialam te modlitwe 10 lat temu ..teraz przyszedł czas na kolejny raz dojrzalszy i bardziej świadomy i ufny.. Nie rozpaczam, że jeszcze musze sie modlić. Człowiek całe zycie musi wybaczać bo żyje wśród ludzi i jest raniony... i sam rani innych poprzez swoje żale..
Modlitwa szczera polega na tym, że nie odwracam się za siebie..wstecz.. ale ufam, teraz jest TERAZ..a przeszłość nie jest w naszej mocy.. Bóg niech sie nią zajmie.. ja mam tylko trwać w ufności.
Zrób sobie liste za co masz dziękować Bogu...
wypisz i połóz w widocznym miejscu .. zaglądaj do niej , dziękuj... dziękuj..
i za to że zażywasz leki też dziękuj! ... dziekuj za oczy...ze możesz widzieć, podziwiać piekny świat.. czytać...
Pamiętasz Rwandyjke o której wspominałam?..bestialsko straciła wszystko co kochała ... mimo to wybaczyła bo zaufała Panu, oddała swe serce w dobre Ręce..
Ty tez oddaj .. nie rozwódź się nad snami. Wiedz ze szatan chce zniszczyć , przeszkodzić gdy próbujemy się uzdrawiać..czasem wydaje sie ze jest gorzej..bo nam utrudnia..ale któż jak Bóg?
Mnie tez kusiciel podchodził gdy odprawiałam te modlitwy.. i gdy podjęłam adopcję dziecka poczętego.. Nie daję się złym myslom..choć tak bardzo teraz brakuje słońca.. ciepła.. świeżego powietrza..i to sprzyja depresjom.. to jednak trzeba uciekać od złych myśli.. a skupiać się na adwentowym oczekiwaniu ...
nie daj sie Elzo... niech Cie teraz nic nie pokona .. bo zawierzasz sie Panu ..swoją przeszłość, bóle, rany... nie bój sie przeszkód...
czyż nie jesteś w dobrych i najwspanialszych rękach? JESTEŚ i tylko o tym myśl...Bóg z Tobą!
(20810)| Matrix do Z | data: 05.12.2011, godz: 11:47 |
Niestety jesteśmy zależni od Niemiec bo głównie dzięki nim mamy dotacje itp.Kto ma pieniądze ten ma dziś władzę czyli Chiny i Niemcy. (20809)| Artii, lat 36 | data: 05.12.2011, godz: 10:59 |
Kto zachowuje nauke Chrystusa, w tym naprawde milosc Boza jest doskonala. 1 J 2,5
(20808)| elza | data: 05.12.2011, godz: 09:34 |
do Moniki
ja tez mam ciekawosc swiata od zawsze zreszta chrzesna to podkreslaa. Jak bylam chora to tez widzialam ze mama z siostra dzwonia pytaja jak sie czuje ale najbardziej smutne jest to ze licza sie tylko one to jak one chce. Ani mama ani siostra nie akceptuja mojej wrazliwosci.Jestem inna. Ale i tak kiedys bylo gorzej teraz jest lepiej bo sie nie daje, jestem taka. Z mezem tez roznie bywalo ale powiem ze jest przy mnie mimo moich problemow. Cieszy sie kiedy ja sie ciesze . i powiem ze dla niego tez chce byc zdrowabo 26 lat ma ze mna wieczne problemy. moim marzeniem jest wstawac rano i zyc bez lekow. Cieszyc sie zyciem kazdego dnia (20807)| Elza | data: 05.12.2011, godz: 09:16 |
Witajcie
Wedlug mnie jest gorzej nie spie po nocach jak zasne to na 2-3 godz. Snila mi sie mama ze krzyczalam do niej ze jestem zla ze chce zaciskac piesci i uderzac rzeczami ze zlosci bo nigdy nie sluchala moich potrzeb i te emocje -zlosci sa wg mnie wlasnie w rekach tam najwiecej. mam sie przestraszyla. To sen. martwie sie bo ze snem mam duzy problem juz bardzo dlugo.Odmawiam modlitwe przebaczajaca, oraz do sw Rity.Ale najgorsze jest to ze jest gorzej. mam swiadomosc ze te porownania z siostra tak zle wplynely na mnie ze rzeczywiscie czuje sie gorsza od innych kobiet.To weszlo bardzo gleboko. Pojawil sie smutek i to duzy , zlosc do mamy tez duza. Prosze was kochani za modlitwe za mnie bo czuje sie bardzo slaba (20806)| z | data: 04.12.2011, godz: 22:40 |
Rodacy.
Módlcie się za tę biedną ojczyznę, bo źle się dzieje. Dzisiaj w tvp info niejaki Roman Kuźniar - doradca prezydenta ds spraw zagranicznych powiedział, że "Polska powinna zrezygnować z suwerenności na rzecz Niemiec. Natomiast przywództwa Niemiec w Europie nie tyle nie należy się obawiać co należy o nie prosić i zachęcać Niemcy by podjęły się roli przywódczej."
Na naszych oczach tworzą IV Rzeszę i anschluss naszego kraju:( (20805)| karina | data: 04.12.2011, godz: 22:06 |
tutaj wiecej o godzinie łaski... znaczenie itp...
http://sanctus.pl/index.php?grupa=44&podgrupa=355&doc=300 (20804)| Artii do Zrodelkowiczow, lat 36 | data: 04.12.2011, godz: 20:41 |
Sami sobie mozecie pomoc:
http://www.youtube.com/watch?v=TZE6e2aez6I&feature=related (20803)| Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pl | data: 04.12.2011, godz: 17:51 |
Zycie duchowe nie zna postoju. Ono idzie zawsze naprzod i podlega blogoslawionej ewolucji przemieniajacej czlowieka w dziecko Boze. o.Wladyslaw Kluz OCD
(20802)
Witajcie,
chciałabym się podzielić z wami modlitwą, bardzo piękną, choć wymagającą czasu i poświęcenia, modlitwą, dzięki której moje życie się zmieniło i na mojej drodze stanął mój ukochany mężczyzna, długie poszukiwania były, porażki, ciągle się nie udawało, szczerze mówiąc nie tylko zwątpiłam, ale poddałam się już całkowicie. Modlitwę tę zaczęłam odmawiać właśnie w intencji spotkania kogoś bliskiego i kogoś z kim będę mogła zbudować życie na skale, jeszcze wiele przed nami, i napewno trudności, ale ufam Bogu i wstawiennictwu Maryi, że nie bez powodu postawili na mojej drodze mojego ukochanego. Choć muszę przyznać ze wstydem, ze nawet wq trakcie jej odmawiania miałam ogromne wątpliwości i wiele razy chciałam się poddać, ale warto wytrwać do końca, nawet jeśłi się upadnie i przestanie, to zaczynać od nowa i od nowa, Najświętsza Maryja jest niesamowicie dobra dla mnie i myślę, ze dla każdego z nas, warto modlić się do niej na różańcu, nieustannie i prosić. Modlitwa, o której piszę to Nowenna Pompejańska, informacje jak ją odmawiać można znaleźć na tej stronie: http://pompejanska.rosemaria.pl/jak-odmawiac-nowenne-pompejanska/
Dziękuję Maryi za jej ogromne wstawiennictwo i pomoc.
pozdrawiam was serdecznie,
z Panem Bogiem
Karolina (20801)| Matrix do Karina | data: 04.12.2011, godz: 16:14 |
Godzina Laski...ciekawe.Tylko ze ja czuje sie niegodny (20800)
Elzo trzeba zacząć od siebie. Chociaż widzę wady moich rodziców i brata to jesteśmy rodziną i mamy się szanować. Właśnie w rodzinie uczymy się akceptować inność.
Pytasz jak sobie poradziłam z faworyzowaniem mamy braci ? Był taki czas że mialam okazję spędzić z bratem trochę czasu i poznać jego przyjaciól . Jak miałam chandrę to zawsze mogłam liczyć na niego i bratową. I przede wszystkim nie wtrącam się do jego życia. Cieszę się z jego sukcesów. Zawsze był zdolny i otwarty na ludzi i ma to po mamie.
Kiedy powiedziałam mu że jadę do Ziemi Świetej był pełen uznania i zaskoczony. Nigdy nie zapomnę jak wyjeżdzałam do Polski to miał łzy w oczach i powiedział " Siostra nie spotykaliśmy się często ale byłaś niedaleko a teraz wyjeżdzasz". Po co mam dalej pamiętać o jakiś urojonych urazach skoro codzienność dawała mi dowody braterskiej miłości. A jak nie miałam pracy to mama okazała mi pomocną dłoń.
Po tacie jestem trochę zamknięta w sobie ale mam coś czego nie ma nikt w mojej rodzinie ciekawość świata. Obecnie marzę o dobrej pracy i podróżach. (20799)| AmuseMe, lat 30, e-mail: ktosik4@wp.pl | data: 04.12.2011, godz: 13:03 |
Dawno mnie tu nie było :( a teraz potrzebuję pomocy by pomóc bliskiej mi osobie. Ona zawsze mówi że gdyby w głebi serca była mi bliska to wiedziałabym co zrobić, a ja nie wiem, a wiem jakwiele dla mnie znaczy.
Jak można pomóc komuś kto ma dosyć życia, kto nie ma w sobie ochoty ani woli walki, ani żadnej radości. NIe bardzo chce rozmawiać o tym co go boli, choć tak do końca to nie wiem czy tak jest, bo w niektórych sytuacjach sama powtarza że o niczym innym nie myśli tylko o tym by to z siebie wyrzucić. Ja nie wiem co mogę dla niej zrobić poza modlitwą a chciałabym zeby wiedziała ze jestem, ze może na mnie liczyć a same słowa nie wystarczą:( (20798)| Elza | data: 04.12.2011, godz: 11:41 |
Karina dziekuje za twoj wpis, Grzegorz dzikei za namiary na msze. Jak na razie modle sie o przebaczenie i do sw Rity. Karina ja zauwazylam ze to co mialam gleboko w sercu to poczucie krzywdy a co za tym idzie to gniew zlosc smutek, i te emocje powodowaly ze przez moje dlugie lata robilam dokladnie to co mialam w sercu ranilam siebie i innych.Bede dalej sie modlic bo widze sens.)))))))))dzikuje (20797)| karina | data: 03.12.2011, godz: 21:46 |
8 grudnia od 12-13 polecajcie przez wstawiennictwo Maryi takze nasze sprawy: Zródełkowiczów, kazdy niesie swój krzyż, ma pewne zranienia.. niezaleczone rany, zniewolenia, problemy osobiste, emocjonalne i zdrowotne.. Niech to będzie nasza wzajemna modlitwa za siebie ..
W tej godzinie łaski Maryja prosi szczególnie o modlitwę za GRZESZNIKÓW, o nawrócenie.. to jest właściwy cel tej godziny..
Jednak zaznacza ze bedzie polecała Bogu wszystkie nasze sprawy i można wiele otrzymać.
Modlilam sie za siostre 2lata w dniu 8 grudnia i otrzymała to co wydawało sie niemożliwe. Sobie wymodliłam pracę. Wierzę ze ta modlitwa zaowocuje choćby za kilka lat.. trzeba dać Panu Bogu czas .. On rozdaje jak chce i kiedy chce..
**************************
Matka Boża, objawiając się pielęgniarce Pierinie Gilli. we Włoszech, w Montichiari,
w święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia 1947 r. powiedziała:
"Życzę sobie, aby mnie czczono jako Maryję Róże Mistyczną, Matkę Kościoła".
"Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe miała miejsce Godzina Łaski dla całego świata".
"Dzięki modlitwie zanoszonej w tej godzinie ześlę niezliczone łaski dla duszy i ciała. Będą liczne nawrócenia".
"Pan Mój, Boski Syn Jezus okaże wielkie miłosierdzie jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za swych grzesznych braci".
"Ci, którzy nie mogą przyjść do Kościoła, niech modlą się w domu".
"Jest moim życzeniem, aby ta Godzina Łaski była praktykowana na całym świecie".
"Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski". (20796)| karina | data: 03.12.2011, godz: 21:30 |
Elza
zwyczajnie modlilam sie o uwolnienie i uzdrowienie wspomnien.. ale najwazniejsze bylo przebaczyc.. juz dwa razy odmowilam modlitwe o przebaczenie.. oprocz tego polecalam bliskie osoby Bogu i nasze relacje by Jezus je dotykał..
masz racje nie mozna ślepo podporządkowywać sie ..jesli czujesz ze mama jest despotyczna i postepuje źle.. nie musisz jej słuchać.. jestes dorosłą osoba i masz własną rodzine i swoje zycie.. ja tez tak mialam ze nie moglam zaufac zadnym kobietom..ale i mezczyznom tez.. do tej pory nie wyszłam za mąż pewnie dlatego..a najgorzej bylo z nauczycielkami i pracodawczyniami które były niesprawiedliwe..Wszystko potrzebuje czasu. Dzis sluchalam rekolekcji i ksiadz powiedzial ze kazdy z nas ma swój adwent..czas oczekiwania.. gdy Jezus mu sie objawi.. Czasami trwa to dłużej.. ale dlatego ze stoimy w miejscu.. przyzwyczajamy sie do narzekania i obwiniania.. i Jezus ma nie jako związane ręce.. On chce najpierw oczyścic serce, podswiadomosc, uczucia.. wazna jest DOBRA szczera spowiedź, najlepiej z całego życia.. znaleźć uduchowionego spowiednika.
liczy sie dobra wola..to ze pragnę coś zmienic w sobie a nie tylko w innych, ze to inni maja sie zmienić.. to ja muszę zacząc od siebie,od uporządkowania swojego ja.
Polecam przeanalizować dokładnie swoje wnętrze.. zbadać swoje serce..myśli..
w tym pomocny jest korzen grzechu który nie jednemu uświadomi ważne sprawy
przetłumaczone z angielskiego:
KORZEŃ GRZECHU
Wyznając nasze grzechy, jakże często bardziej zwracamy uwagę na grzeszne fakty, niż na ich źródło. W ten sposób umacnia się w nas korzeń grzechu. Z niego rodzą się nie tylko kolejne grzechy, ale także grzeszne przyzwyczajenia, złe nawyki i wady.
Jezus przypomina, że to w sercu człowieka rodzi się grzech: „(…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp , wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota (Mk 7, 21-23)”.
Przeznaczmy czas na analizę naszych zachowań, z których się najczęściej spowiadamy?
Z tej analizy dowiemy się, że nasze grzeszne zachowania, to przede wszystkim, wynik jednej z trzech dominujących skłonności: dumy, próżności lub zmysłowości.
1. PYCHA – poczucie własnej wartości, zależy tylko ode mnie
Charakterystyka:
Mamy wysokie mniemanie o sobie, irytują nas ci, którzy nam zaprzeczają. Łatwo osądzamy negatywnie innych i plotkujemy. Mamy trudności w rozpoznaniu własnych słabości, grzechów i przyznaniu się, że kogoś zraniliśmy. Przez nasz upór, nie prosimy, ani nie potrzebujemy czyjegoś przebaczenia, sami również nie chcemy przebaczyć innym. Kamuflujemy własne pomyłki. Często nie jesteśmy szczerzy. Wpadamy w złość, gdy za okazaną przez nas przysługę, nikt nam nie podziękuje. Czujemy niechęć do służenia/pomagania innym. Jesteśmy niecierpliwi. Trzymamy innych na dystans, jesteśmy szorstcy w codziennych kontaktach z innymi. Myślimy, że tylko my wiemy i potrafimy coś dobrze wykonać. Nie potrzebujemy od nikogo pomocy, szorstko oceniamy wszystko z czym się nie zgadzamy. Jesteśmy uparci, pewni swojej opinii a w praktyce, pomimo, że modlimy się, uważamy, że sami możemy dokonać wielkich rzeczy.
Nie lubimy sprzeciwu. Jesteśmy rozdrażnieni, gdy sprawy ułożą się nie po naszej myśli, lub gdy nikt nie zapyta o naszą opinię, lub nie weźmie naszej opinii pod uwagę. Oczekujemy, że o wszystkich sprawach będziemy informowani. Długo nosimy w sobie urazy, nie zapominamy nawet drobnych nieporozumień. Buntujemy się, gdy coś nam się nie podoba, bądź uważamy, że jest złe. Nie przyjmujemy od nikogo, żadnych nauk. Jesteśmy samowładni, nieugięci, w pierwszej kolejności liczą się moje sprawy, pomysły. Jesteśmy obojętni na punkt widzenia, gust, potrzeby innych. Okazujemy nieprzychylność, gdy ktoś zakłóca nasze plany. Bywamy wyrachowani w relacjach z innymi ludźmi i z Bogiem. Lubimy gdy nas słuchają, uważamy, że nasze zdanie jest najważniejsze. Wszelkie zabawy, gry, rozrywkę, koncentrujemy wokół siebie. Łatwo się obrażamy, oburzamy i gniewamy. Jesteśmy pyszałkowaci i przemądrzali.
2. PRÓŻNOŚĆ – poczucie własnej wartości uzależniam od tego, co myślą i mówią o mnie inni.
Charakterystyka:
Pragniemy by nas inni zauważali, podziwiali. Dopiero, gdy ktoś doceni nasze umiejętności, będziemy uważać siebie za zdolnych, mądrych, wartościowych. Pragniemy być poważani i respektowani. Jesteśmy nieśmiali ponieważ boimy się, że nie będziemy lubiani, zaakceptowani. Po niepowodzeniach, łatwo się zniechęcamy. Jesteśmy dwulicowi, gdy pragniemy zaakceptowania nas do „grupy”. Rezygnujemy, lub wyciszamy swoje zasady, aby „dopasować się” do grupy. Z łatwością osądzamy tych, o których wiemy, że nas nie lubią, a kiedy mamy przychylną „widownię” mówimy otwarcie o wadach i błędach tych, których nie lubimy. Pragniemy „zażyłych przyjaźni.” Chcemy przynależeć do „grupy”, aby nas ceniono i uważano za popularnych. Łamiemy zaufanie. Naginamy prawdę albo kłamiemy wprost, po to, aby nas zauważono i doceniono. Zawsze mówimy o sobie i swoich osiągnięciach. Staramy się być w centrum uwagi. Jesteśmy wielce rozczarowani, gdy inni nie doceniają, nie lubią, naszych poglądów, osobowości, domu itp. Staramy się być akceptowani, nawet za cenę naginania swoich zasad. Prawdziwie boimy się być odrzuceni. Cieszymy się z czyichś niepowodzeń, a z trudnością przychodzi nam, prawdziwie cieszyć się z sukcesów innych. Jesteśmy zazdrośni a nawet zawistni.
3. ZMYSŁOWOŚĆ – poczucie własnej wartości uzależniam od tego, co czuję i od rzeczy, które posiadam.
Charakterystyka:
Nasze codzienne zajęcia/czynności, uzależniamy od naszego emocjonalnego stanu – czy mamy na coś ochotę, czy lubimy osobę, z którą mamy współpracować czy lubimy zadanie, które mamy wykonać. Unikamy odpowiedzialności, kiedy nie mamy na to ochoty. Nasze obowiązki wykonujemy w ostatniej chwili, żeby je tylko zakończyć, bez troski o doskonałość. Łatwo marnujemy czas. Kiedy nie mamy wyznaczonego terminu ukończenia jakiejś pracy, robimy tylko to, co lubimy najbardziej. Uciekamy od wszystkiego, co wymaga od nas pewnych umartwień. Na wszystko narzekamy a jeśli idzie na zmianę pogody, wszyscy o tym wiedzą, gdyż nie omieszkamy pokazać jak się czujemy.
Zawsze chcemy tego, co jest najnowsze i najbardziej aktualne. Nie lubimy niczego wyrzucać. Przywiązujemy się do rzeczy, które posiadamy. Nadmierne martwimy się o rzeczy i o pieniądze. Aby się poczuć dobrze, potrzebujemy nowych rzeczy. Sporo czasu spędzamy na zakupach.
Z łatwością w kontaktach z innymi przechodzimy od przyjaźni do niechęci. Naszym priorytetem jest potrzeba, bycia lubianym i aby inni okazywali nam swoje uczucia. Poszukujemy wygody i wszystkiego, co jest najłatwiejsze i wymaga najmniejszej ilości wysiłku z naszej strony. Jesteśmy marzycielami, budujemy „zamki na lodzie” i pragniemy być w nich w centrum uwagi. W czasie posiłków, spożywamy tylko to, co lubimy, nawet jeśli sprawimy tym komuś przykrość a pozostałą żywność trzeba będzie wyrzucić. Pragniemy wszystko zobaczyć, poznać, doświadczyć. Jesteśmy nadmiernie ciekawi. Do tego stopnia szukamy we wszystkim przyjemności, że zagrażamy czystości naszych myśli i działań.
WYBIERZ KORZEŃ GRZECHU
Jeżeli w którejś z zaproponowanej charakterystyce pychy, próżności i zmysłowości, znajdziesz kilka cech, które zgadzają się z twoim zachowaniem, to prawdopodobnie jest to właściwy korzeń grzechu. Ważne jest, aby skupić się na tym jednym obszarze, nawet jeśli grzeszysz we wszystkich trzech.
Jeśli masz trudności z określeniem, co jest twoim dominującym korzeniem grzechu, zdecyduj się na Pychę. Istotą Pychy, jest doprowadzenie do duchowej ślepoty!
Oceń siebie dokładnie, wejdź głęboko w siebie, które z przejawów głównego grzechu, są w twoim życiu najbardziej widoczne. Im wyraźniej rozpoznasz „wroga” tym szybciej go wyeliminujesz.
Wybierz przeciwstawną dla swoich wad cnotę i skoncentruj się na niej, w swojej drodze do świętości.
Oto kilka przykładów przeciwstawnych cnót.
PYCHA: pokora, prostota, wzniosłość ducha, łagodność, współczucie, uległość, służba innym, zależność od Boga poprzez modlitwę.
PRÓŻNOŚĆ: czystość intencji, szczerość, miłość do Chrystusa w bliźnich, samoakceptacja, bezinteresowność, porzucenie przywiązań do rzeczy.
ZMYSŁOWOŚĆ: z miłości do Chrystusa wewnętrzna dyscyplina, skupienie się na osobie Zbawiciela, wyrzeczenia i samozaparcie z miłości do Zbawiciela, nadzieja, ofiarność, cierpliwość, czystość.
1. Przeprowadzaj swój codzienny rachunek sumienia, przyglądając się, w jaki sposób przezwyciężałeś dzisiaj korzeń grzechu i czy praktykowałeś jemu przeciwstawne cnoty. Co wybrałeś. Czy ćwiczyłeś się w cnotach czy nie? Dlaczego nie? Co możesz zrobić, aby poprawić się jutro?
2. Niech przezwyciężenie twojego korzenia grzechu, będzie celem każdej spowiedzi. Powiedz np: „Proszę księdza, zmagam się z.., albo, moim korzeniem grzechu jest…..(pycha… próżność… zmysłowość) i oto, w jaki sposób od ostatniej spowiedzi ona się uzewnętrzniła/objawiła….
3. Spraw, aby cnoty, które praktykujesz, były w centrum twojej modlitwy i owocem duchowych rozmyślań.
4. Postaraj się każdego dnia, sprawdzić swój postęp, na drodze eliminowania korzenia grzechu i wprowadzania w ich miejsce cnót. (20795)| Grzegorz44 | data: 03.12.2011, godz: 20:03 |
Do Elizy polecam msze o uzdrowienie w Częstochowie w kościele św Józefa dokładne informacje znajdziesz na stronie MAMRE.Niech łaskawy PAN BÓG ześle na Ciebie światło uzdrowienia. (20794)
Jak ten czas płynie- co po nas pozostanie? pamięć i tęsknota czy ludzka obojętność w biegu spraw w doczesnych obrotach ? nie wiem ? nie interesi mnie to...
wiem, że może pozostać to co przez lata pisałem z różnych modlitewników i stworzyłem w całości Zbiór Modlitw z Brewiarza świeckiego wziąłem hymny i psalmy a z różnych modlitewników Litanie do różnych Świętych i Błogosławionych np. do św.Faustyny czy św. Józefa czy św. Ojca Pio czy bł. naszego Papieża Jana Pawła II.czy św. Michała Archanioła czy Chrystusa Króla czy rózne Litanie Maryjne czy z Fatimy do bł. Hiacynty czy bł. Franciszka Marto i wiele innych świętych i błogosławionych i połączyłem te psalmy-hymny-litanie różne-koronki ( koronka do Miłosierdzia Bożego czy np. Koronka 10 cnót Najświętszej Maryi Panny czy tajemnice Różańca Świętego )- połączyłem to w całość . Najpierw pisałem to w telefonie i nadal mam około 61 mms ale gdy odeszła moja Mama do Boga wpadłem na pomysł by dopisać do tych litań i hymnów co napisałem wcześniej w telefonie to dopisać psalmy i tak mam już ale to nie wejdzie innym na telefon tylko część ( na pewno całość by weszła na nokie n73 bo tu dopisywałem te dłuższe mms ) ale udało mi się to zgrać- przesłać na komputer i jeśli ktoś by chciał to mogę wysłać w email innym-sam korzystam z tej mojej pracy z telefonu czy już z kompa mogę je czytać- jeśli ktoś chce proszę o kontakt- może nawet przydać się to duchownym lub każdemu świeckiemu.mając ten Zbiór Modlitw w telefonie to często sam czytam np. jak jest jakiś dzień poświęcony jakiemuś świętemu a mam litanie - hymn - do niego ( do niej ) to czytam z dodatkiem psalmu .już paru ludziom wysłałem na telefon i na email.pozdrawiam.nie chce tej pracy zatrzymać tylko dla siebie bo wiem , że innym też się mogą przydać.pozdrawiam. (20793)| Matrix do Karina i Elza | data: 03.12.2011, godz: 17:57 |
Nic tak nie oczyszcza i uzdrawia jak odmawiania systematycznie Koronka bo na Tym Obrazie widać ranę z boku w której jest nasze zdrowie (20792)
Świeci w nas Gwiazda,
która wskazuje nam na Tego,
który przychodzi do nas
i zaspakaja nasze największe tęsknoty... www.dar.religia.net
– Konkurs Daru – "Moja Gwiazda"
Zapraszamy do konkursu na najszczególniejszą kartkę-życzenie na Boże Narodzenie,
jaką należy przysłać na nasz adres z dopiskiem
"Moja Gwiazda"
Monastère des Augustines
7, place Gambetta
29120 Pont-L'Abbé
Francja
Uwaga: sam udział w konkursie jest już promowany, gdyż każdy z uczestników otrzyma niespodziankę na swój adres oraz indywidualną Mszę Świętą odprawioną w klasztornej kaplicy.
A najbardziej oryginalna kartka-życzenia będzie wyjątkowo nagrodzona. Liczy się Wasza pomysłowość i twórczość w całym wachlarzu artystycznym...
Już od dziś czekamy na Wasze prace - do 25 grudnia.
Ogłoszenie wyników nastąpi 1 stycznia.
(20791)| Elza | data: 03.12.2011, godz: 13:53 |
Monika
i jak ty sobie poradzials z tym? U mnie jest tak ze siostra i mama zazdroszcza mi wiele rzeczy. Siostra chce abym ja sluchala ale w druga strone to nie dziala. Kiedys powiedziala ze kazdy ma problemy i ne chciala mnie sluchac po prostu uciela rozmowe. mama czesto dzwoni i wg mnie to kontroluje wszystko. Jest apodyktyczna. A ja juz sie nie daje. Potrafie sie nawet przeciwstawic. kiedys nie umialam zawsze ulegalam i mamie i siostrze. Teraz jakbym dojrzala wiem czego chce i nie mam wyrzutow. jestem kobieta wrazliwa o zmysle artystycznym.Pieknie urzadzilam dom, umie z niczego zrobic cos. Siostra mnie nasladuje i powiem ze kiedys mnie to denerwowalo teraz nie. nawt kolezanki to robia. Co do mamy i siostry chcialabym i wiele razy probowalam, ale zawsze one chcialy wiesc prym i dominowac. mama nas wychowala na zasadzie porownan ja ta gorsza siostra ta lepsza. I powiem ze czesto tak sie czuje w towarzystwie innych kobiet jakos wewnetrznie odczowam braki. jestem swiadoma wielu swoich wartosci ale jak przychodzi co do czego przezucam sie na zewnatrz. mama tez uczyla ze cos trzeba udawac nie pokazywac siebie prawdziwego tak mi to weszlo w krew ze trudno mi byc soba. Tak sie rozpisalam bo czuje ze to ciagle we mnie siedzi. Ale dzis rozpoczelam modlitwe o przebaczanie. (20790)| JACEK-"TYGRYSEK" | data: 03.12.2011, godz: 11:34 |
8 grudnia jest święto Maryi Niepokalanej i w według objawień to między godziną 12 a 13 jest tak zwana godzina łaski dla nas i świata całego.w tej godzinie powinno się modlić na Różańcu Świętym i inne modlitwy Maryjne są też wskazane ,co kto zna i umie się modlić.....w tym miesiącu są Roraty - ja wpadłem na pomysł by po roratach jeśli na nich jestem to mając wkład świeczki po Mszy świętej nie gaszę światła świeczki lecz zanoszę wprost na cmentarz na grób mojej Mamy- noszę tam światło Jezusowe w Mszy świętej roratniej Maryjnej. Pozdrawiam (20789)
Elzo gratuluje że pomimo zranień wyszłaś za mąż. Wydaje mi się że dobrym lekarstwem jest zaprzyjaźnienie się z siostrą i przebaczenie mamie. Dobrym rozwiązaniem jest skupienie uwagi na Twoim mężu. Spędzajcie ze sobą dużo czasu a zobaczysz że dawne minęło i jesteś szczęśliwa z mężem. Często przytul się do niego wypłacz a poczujesz ulgę. U mnie w domu mama też faworyzowała dwóch braci, ale teraz jesteśmy dorośli i szanujemy się. (20788)| Elza | data: 03.12.2011, godz: 09:40 |
moi kochani ta modlitwa o przebaczenie wzbudzila lzy we mnie kidy czytalam o mamie. Jest we mnie tyle zalu smutku gniewu. Ciesze sie ze jestem na tym forum pozdrawiam (20787)| Elza | data: 03.12.2011, godz: 09:07 |
witaj Karina
dziekuje ci za wpis ktory uwaznie przeczytalam. jestem pelna podziwu, ze zaczelam rozmawiac z Jezusem przedtawiam i oddaje swoje krzywdy prosze o odwage . Pomalutku patrze na krzywde podobnie jak ty mi napisalas. Nie jest to latwe ale chce sie z tym zmierzyc. do tego potrzebuje odwagi. Rozmawiam z Jezusem nie uzalam sie ale prosze o uzdrowienie. Jesli chodzi o msze uzdrawiajaca, czy ktoras z was uczestniczyla w takiej mszy no i jak nalezy sprecyzowac intencje .Ciesze sie ze tu trafilam. czy ty Karina uporalas sie ze swoimi ranami, czy jest lepiej (20786)| karina | data: 02.12.2011, godz: 22:58 |
Droga Elzo
W JEGO RANACH JEST NASZE UZDROWIENIE ........ On to wszystko przeszedł...jeszcze więcej.
nie wiem czy juz korzystałas..a jeśli.. to nadal korzystaj ze mszy sw o uwolnienie i uzdrowienie ze zniewolen i obciązen pokoleniowych..
podam Ci pewne sugestie i nie obraź się jeśli jakos Cię dotkną....czasem trzeba przyjąc kubeł zimnej wody by wyjść na prostą.. a moze sie powtórze..bo ktos juz wspomniał?
odmawiaj 30 dni modlitwe o przebaczenie o. Grandisa.. na prawde super oczyszcza... http://adonai.pl/modlitwy/?id=222
odmawiaj świadomie...powoli... poświeć kazdego dnia na to czas.. aby przedstawic Panu winowajców.. mamę..i patrz w duchu na każdego jak Jezus
nikt nie jest bez winy... my tez ranimy, choc czasem trudno to dostrzec.
przebacz mamie.. moze u niej w domu tez kogos wyrozniali..moze pradziadkowie.. może to być jakies zniewolenie..
nie ma uzdrowienia bez przebaczenia.. musisz niejako "uwolnic sie" od wspomnien tj uznac tę historię.. że to się stało.. uznac ten krzyż jako dopust Boży... nie uwolnisz sie jesli nie zaakceptujesz ze to się stało.. ze tego doswiadczyłaś.
każdy w rodzinie ma jakies zniewolenia od mamy lub taty... czasem obojga jak ja..
czlowiek musi stanać naprzeciw tej przeszkody.. przyjrzeć sie jej i oddawać ją Panu na modlitwie o uzdrowienie..
dotąd aż dojdzie do tego momentu gdy przestanie obwiniać.. hodować żale i rozważać w kólko zranienia..
Trzeba Cierpliwosci.... tylko czas...zawierzenie Jezusowi..
Naprawdę zaufaj... nigdy nie jest za pozno na uzdrowienie...uwolnienie...
niektore rany potrzebuja czasu... modlitwy..a podstawą jest PRZEBACZENIE.... o to sie wpierw módl...
Na rekolekcjach o uzdrowienie wspomnien ostrzegali nas by Strzec się użalania nad sobą, i gloryfikowania swoich ran...(jaki w tych ranach jestem strasznie nieszcześliwy i wpadam w pyche i czuje sie prawie święty) .. bo to jest trwanie w labiryncie..
Wtedy spotkałas jak wielu ludzi wokól było zranionych w swoim zyciu i młodości...spotkasz ich na tych mszach..
niedawno poruszyła mnie historia ....czytałam o jednej Rwandyjce , która codziennie chodzi do więzienia i nosi jedzenie skazanym za ludobójstwo , tym którzy okrutnie zamordowali jej męża i czworo dzieci..!!
przez wiele lat była pełna żalu i nienawiści.. Czy mozna cos takiego wybaczyć? jak my byśmy postąpili gdyby nam zamordowano ojca matkę, dzieci?
Ta kobieta któregoś dnia przyjęła Jezusa..jako swego Pana i On uczynił jej serce zdolnym do przebaczenia........... i od tej pory nosi jedzenie więźniom...i mówi ze jej przebaczenie dokonało się dopiero wtedy gdy... PODAŁA MISKĘ ZUPY JEDNEMU Z KATÓW JEJ BLISKICH ...
Czy my jestesmy zdolni przebaczyc rodzicom ich błędy..?
pomyślmy za co winniśmy byc im wdzięczni? choćby tylko za życie...ze nas urodzili i nie wylądowaliśmy w kuble na wysypisku śmieci jak miliony aborcyjnych ..
odwagi Elzo... nie ma takich ran których nie mozna uzdrowić..
prawdziwa miłość to własnie przebaczenie... na ile my kochamy? (20785)| niebieska | data: 02.12.2011, godz: 20:53 |
Małe sprostowanie o rekolekcjach teraz wspomniała Maria, a nie Monika..Pomyliłam się... (20784)| niebieska | data: 02.12.2011, godz: 20:51 |
Do Elzy
Nie wiem co czujesz i przez co przechodzisz...mogę tylko sobie wyobrazić, ale to i tak nie da wglądu w całość...rozumiem, że jest Ci źle i że to cierpienie Cię odsunęło od Boga...nie mam takiej sytuacji jak Twoja, ale też powiem Ci, że przez moją sytuację, która jest konsekwencją grzechów...też był moment, czy momenty, że wątpiłam, odchodziłam...ale cały czas mam pragnienie narodzić się na nowo, żyć pełnią ale poprzez pryzmat Boga, bo wiem, że tylko takie życie ma sens....wiem, że może pomyślisz, że łatwo się mówi....choć ciągle się potykam....ale kiedyś postanowiłam sobie, że się nie poddam...
Elzo nie poddawaj się mimo tego co teraz odczuwasz i czujesz...wierzę, że Pan Bóg może pomóc każdemu w nawet najbardziej ciężkim położeniu...On ma taką moc...Jezus jest najlepszym Lekarzem...terapia też jest bardzo ważna, ale skoro nie odczuwasz po niej poprawy, to myślę, że właśnie Jezus Cię uleczy...daj Mu tylko szansę:):)Może właśnie On na Ciebie czeka, na Ciebie właśnie...na to, żebyś Go zaprosiła do swojego życia...Skoro terapia nie odniosła rezultatu, to myślę, że Jezus na Ciebie czeka, by uleczyć Twoje życie...tym bardziej...
Elzo wiara opiera się na paradoksach...bo np. wierzymy, że Bóg jest, że jest Miłosierny, Dobry i nas kocha, że posłał za nas Swojego Syna, że Jezus za nas umarł, że ogromnie za nas cierpiał....i cierpi razem z nami....nie widzimy tego wszystkiego, ale wierzymy, że tak jest...i wiara jest naszą siłą...bo ,,wiara góry przenosi,,.....tak samo może być w Twoim przypadku, że tyle już cierpisz, tak długo...ale to się może zmienić, na prawdę...tylko uwierz, swoje życie i troski złóż na dłonie Jezusa...On Cię uleczy...cierpisz, to Cię przygniata, tak, że zastanawiasz się czy to się zmieni...i zmieni się na lepsze, tylko nie poddawaj się i daj szansę Jezusowi...On Cię uleczy... tak jak mówiłam wiara opiera się na paradoksach...nawet świat też opiera się na paradoksach...
spójrz już zrobiłaś krok w tym kierunku...napisałaś tutaj:):)
Nie ma sytuacji, bez wyjścia...nie ma takich lęków, chorób, których On by nie uleczył...wierzę w to, wiem, że tak jest...
Elzo zmówię za Ciebie, Twoją Rodzinę nowennę do Św. Rity.....
Jak najbardziej polecam Ci też mszę o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą....sama byłam kiedyś...
Tutaj Magda a wcześniej Łukasz proponowali rekolekcje internetowe ,,Ciemne Noce Nikodema,, na str. www.mocneslowo.pl też uważam że warto, jeśli tylko będziesz mogła sięgnij...
Polecam Cię Panu Jezusowi i Matce Bożej:):):) Z pamięcią w modlitwie. (20783)| Artii, lat 36 | data: 02.12.2011, godz: 20:44 |
Wszystko ma jakis sens, nic nie ginie. Kazda bolesna probe zycie wieczne zanurza w oceanie Milosci. A.M. Carre
(20782)| Elza | data: 02.12.2011, godz: 19:39 |
Niebieska
dziekuje ci za tak piekny wpis. Musze sie przyznac ze to cierpienie odsunelo mnie od Boga. Tak sie czuje jakby on mnie nie zauwazal. W terapii bylam 7 lat i zobacz ciagle wraca. Cierpie na bezsennosc. A wewnetrznie to jest bloto cierpienie bol lek bezsilnosc. Bo to jakby moje zycie zawiesilo sie na krzywdzie i nie ma miejsca na milosc. I powiem ze szkoda mi mojego meza bo ja nie umie sie otworzyc i zyc tak po prostu spokojnie. On jakos to znosi choc roznie bywa. (20781)| niebieska | data: 02.12.2011, godz: 18:43 |
Do Elzy
Wiesz Elzo...Na pewno takie traktowanie Ciebie przez Mamę odcisnęło swe piętno na Tobie, Twoim życiu...Chcę Ci jednak powiedzieć, że Pan Bóg ma taką moc, by Cię z tego uzdrowić, by uleczyć rany Twojego dzieciństwa, młodości, całego Twojego Życia...On jest ponad naszymi słabościami, lękami...ponad wszystkim tym co nas tak ogranicza i blokuje i nie daje tak normalnie, spokojnie żyć...
Nie poddawaj się, a zobaczysz Twój wysiłek nie pójdzie na marne...Dobrze, że modlisz się do Św. Rity....módl się dalej...i tak trwaj...zaufaj Panu, mimo tego co Cię spotkało/spotyka...Proś Pana Jezusa by uleczył rany Twego życia, proś też o łaskę przebaczenia Mamie, tak z serca.....Mnie np. pomaga w ciężkich chwilach, po prostu klękam i mówię Bogu co mnie boli, z czym nie daje rady i proszę Go, by mi pomógł, uzdrowił, by mnie ratował...Takie szczere westchnienie wiele znaczy dla Boga...On słucha i pomoże zobaczysz...Tylko cierpliwie czekaj, zawierz Mu to wszystko...On Cię podniesie...Mimo złego samopoczucia, mimo tego co teraz czujesz ( nie patrz, nie skupiaj się na tym, bo to zły próbuje Cię odwieść od Boga)....ale mów Bogu, że źle się czujesz, dlaczego tak się czujesz, dlaczego jest Ci tak źle, że czujesz lęk przed życiem itd...Nawet krzycz o tym Bogu, o tym co czujesz...
Mogłaby też pomóc msza o uzdrowienie, z modlitwą wstawienniczą....Musiałabyś popatrzeć, gdzie w Twojej okolicy jest możliwość uczestniczenia w takiej mszy św...Na pewno w Częstochowie, ale nie tylko, musisz popatrzeć...
Ja pomodlę się za Ciebie...Niech Pan Bóg i Matka Boża mają Cię w swojej opiece i bronią Cię przed wszelkim złem! Wszystkiego Najlepszego!:):)Z Panem Bogiem!:):)
(20780)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |