Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [173] [174] [175] [176] [177] [178] (179) [180] [181] [182] [183] [184] [185] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Dorota Karolinadata: 29.09.2011, godz: 20:47

Do mam pytanie
Chyba sam nie wierzysz w to ,ze polskie spoleczenstwo to w 97% katolicy-wierzacy,nieprawdaz? mysle ze problem nie lezy w panu Nergalu,a w ludziach, ktorzy szukaja sensacji, nikt nikomu nie karze ogladac tego programu, zyjemy na szczescie w wolnym kraju,a mysle ze pewien rodzaj zignorowania problemu moglby tu przyniesc pozytywne korzysci, bo pan Nergal nie czulby sie juz tak 'sensacyjny', mysle ze jego bawi i kreci to zamieszanie wokol jego osoby, a przez to staje sie tez popularniejszy.
Jezeli chodzi o sprawy wazne, to kazdy indywidualnie rozsadza co jest dla niego wazne, na szczescie nie zyjemy w komunie 'jedynej wlasciwej sprawy waznej'.

(20230)
do do kasiek29data: 29.09.2011, godz: 20:30

to on(ks) tak powiedzial, nie ja... i on jest jeszcze młody po 30..
juz nie pierwszy ksiadz (mlody) powiedzial o sobie "stary kawaler" :)
w koncu przed 30 osoby samotne nie naleza juz do młodych kawalerów/panien i swoje nawyki osiągają...
a za zniesieniem celibatu nigdy nie byłam... jak kaplan mający rodzinę, obowiazki mógłby poswiecic sie pracy duszpasterskiej?... znalezc na wszystko czas... byc do dyspozycji proboszcza...obchodzic kolędy , chorych i spowiadac przed swietami.. byloby to kosztem rodziny... i wcale ta rodzina nie bylaby w tej sytuacji szczęsliwa...
nie wspomnę o utrzymaniu...

(20229)
owieczka, e-mail: polka@vp.pldata: 29.09.2011, godz: 19:36

szukam przyjaciół , jestem katoliczką, mam 29 lata, panna, pochodzę z woj.opolskiego, jestem... lubię... hmmm , dalej możemy pogadać z pośrednictwem e-maila :-) Mój e-mail j/w. Słoneczne pozdrowionka dla wszystkich :-)

(20228)
!!!!!!!!data: 29.09.2011, godz: 18:30

Ale nam się porobiło.
Występujący w telewizji ks.Boniecki broni Nergala,a red.naczelny"Playboya,"nazywa Nergala barbarzyńcą,bo ten publicznie drze Biblię i ryczy na cały głos:"Żryjcie to g...o."Ponadto,ten redaktor,w ostrych słowach ocenia wszystkich,głównie znanych ludzi,którzy bronią i wspierają Nergala.

(20227)
Artii, lat 36data: 29.09.2011, godz: 18:13

Milosierny jest Pan i laskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie zapamietuje sie w sporze, nie plonie gniewem na wieki. Nie postepuje z nami wedlug naszych grzechow, ani wedlug win naszych nam nie odplaca, bo jak wysoko niebo wznosi sie nad ziemia, tak wielka jest laska Pana dla Jego czcicieli...

(20226)
Do do kasiek29data: 29.09.2011, godz: 18:10

Powiedziałaś,że"on(ten ksiądz)stary kawaler i juz nie dałby rady żyć z kobietą."
A gdyby był młody,to dałby radę?Pewnie tak,nie sądzisz?Słyszy się przecież tu i ówdzie,że powinno się znieść celibat.Nawet w samym centrum Kościoła słychać chyba takie głosy?
Ale,zastanówmy się.Wiemy,jak wielkie emocje wywołuje wszystko,co wiąże się z pieniędzmi i widzimy,słyszymy,jak obecnie "ci księża""są pazerni i łupią ludzi."Co chwila podnoszony jest temat opodatkowania ich(choć płacą podatki),czy-szerzej-opodatkowania Kościoła.Podaje się tu-nie za bardzo przystające-przykłady krajów zachodnich.
Więc załóżmy teraz,że księża się żenią.Teraz dopiero zaczęłoby się narzekanie,że płacić trzeba księdzu na utrzymanie rodziny.Trzeba postawić pytanie:czy ludzie chcieliby takiej sytuacji,w której nie mają wyboru i muszą dawać proboszczowi dużo więcej,niż obecnie?Na pewno nie chcieliby.No to dlaczego nie podoba im się bezżeństwo księży?
Poza tym wiemy,jaka jest dzisiaj rzeczywistość,ile rozwodów,ile związków się rozpada.Czy nie można śmiało założyć,iż problem ten nie ominąłby także i księży,którzy przecież są tylko ludźmi?Można.I pomyślmy zatem,jakie następstwa,wynikające z egzekucji praw osób rozwiedzionych,czekały by nas.Nas,tzn.parafii,w której taki rozwód miałby miejsce.Jak dzielić majątek?I czyj,tak właściwie,majątek?Może plebanię przedzielimy na pół i w jednej części będzie mieszkał eks-mąż ksiądz ze swoją konkubiną,a w drugiej,jego była żona z jakimś gachem?
Ja, w każdym razie,nie potrafię sobie tego wyobrazić.Ale jest to przecież możliwe.Co prawda,nie wiadomo,jak długo taki stan by się utrzymał,ale....?

Prawdę mówiąc-patrząc tak po ludzku-to,zniesienie celibatu,wydaje się już tylko kwestią czasu.Taki jest dziś świat,tacy są dzisiaj ludzie.Nawet ci,kończący seminaria.

(20225)
piotr, lat 30, e-mail: hehexham@onet.pldata: 29.09.2011, godz: 16:13

wielka brytania-szczecin kawaler wyksztalcony katolik szukam przyjaciol rozmowa.wymiana pogladow maili pozd

(20224)
Kropladata: 29.09.2011, godz: 15:08

Aldona
W każdym się można zakochać,ale nie każdy jest dla nas.Nie możesz poprostu pielęgnować w sobie tego uczucia.Pokieruj się też rozumem,miłość zależy też od nas,inaczej przysiąga małżeńska nie miałaby sensu i zdrada byłąby usprawiedliwiana "nową miłością".W żonatym mężczyźnie też można sie zakochać,ale czy to znaczy że ma sie prawo do rozbijania rodziny?to chyba pytanie retoryczne.Podobna sytuacja z księdzem.

(20223)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 29.09.2011, godz: 14:24

Do Kasiek 29
Otóż podoba mi się mężczyzna, który jest księdzem.Właśnie w tej kolejności Kasiu.Ten ksiadz , zawsze mi się podobał.Widziałąm Go tu i tam, przy róznych okazjach, ale zawsze umiałam sobie jakoś logicznie wszystko wytłumaczyć.Teraz wydaje się, że piorun jaśnisty we mnie strzelił, bo kompletnie zwariowałam na jego punkcie.Co za mężczyzna....:)Nieprawdopodobnie powabny, nieprawdopodobnie magnetyczny.Ale żeby nie było, ja już temat zamknęłam, nie ma sensu tego już wałkować.Problem jest i to dość spory, ale nie chcę już zajmować was sobą. Nie chcę więcej rozmawawiać o NIm, bo sama nie mogę już nadąrzyć gdzie jest początek i koniec i o co chodzi, pogubiłam się.Pragnę jedynie spokoju serca i normalności-, zapomnienia.Ale czy to się kiedyś uda, kto to wie?Jest mi naprawdę ciężko, ale postram się żyć dalej, jakie mam wyjście?NIe chcę już nawet pamiętać, że On istnieje, nie chcę się za niego modlić, bo nie jestem w stanie.J napewno nie będę.TYlko zapomnieć, i już więcej nie wracać do Niego, ani o nim nie mówić, zupełnie tak jak był by tematem tabu, jakgdyby On nic dla mnie nie znaczył, jakby był jednym z wielu, jakby nic się nie stało...

(20222)
do kasiek29data: 29.09.2011, godz: 12:36

do kasiek29
ja tez mialam te przyjemnosc blizej poznac kaplanow..w sensie wymiany myśli, poglądów, obserwacji ich na oazach .. nawet tych ktorzy mi sie podobali i przekonalam sie ze oni tylko wydawali sie byc ideałami.. ale to tylko ludzie... nie są jacys lepsi od świeckich dlatego ze maja powołanie, mają swoje wady..ale oczarowanie nimi czesto zamydla nam oczy...bo sa nieosiągalni przez to bardziej wydaja sie być pożądani. Nie oceniam ich.. maja pewne zachowania zewnętrzne wobec wiernych ktorych my kobiety pragniemy ale w bliskosci , codziennosci nie koniecznie spelniliby wszystkie nasze pragnienia.. to są normalni ludzie.. tylko maja inne zadanie...

(20221)
Do Artiegodata: 29.09.2011, godz: 12:29

Zgadza się:wypalanie można różnie rozumieć.
Można też wypalić papierosa,a tym papierosem wypalić dziurę np.na firanie.Ponadto można jeszcze wypalić gliniany garnek,albo-piętno,np.na czole,czy wypalić z pistoletu,albo,lepiej-z karabinu.
A można i też wypalić z grubej rury.
I właśnie ten ostatni przykład,wcielony w życie,jest najbardziej spektakularny.Nie dość,że huk niesamowity,to jeszcze potężne spustoszenie i panika,jakie następują po nim.


(20220)
Do Doroty Karolinydata: 29.09.2011, godz: 12:10

Mam pytanie.
Twierdzisz,że jakiś dowcip nie na miejscu.No dobrze,a czy uważasz,że"na miejscu"jest,by w kraju,w którym żyje 97% katolików,czyli-wierzących,telewizja państwowa,publiczna,zatrudniała do pracy osobę,która publicznie niszczy Biblię-świętą księgę dla tych osób-i mówi,że w niej zawarte są same kłamstwa,np.przykazanie mówiące o czczeniu rodziców,o tym,by nie kraść,nie zabijać,a także przyznającą się otwarcie do związków z satanizmem i opłacała tę osobę za pieniądze,które ci wierzący płacą,w formie abonamentu,na funkcjonowanie tej telewizji?
Czy,Twoim zdaniem,także na miejscu jest i to,że w telewizji publicznej występują ludzie broniący Nergala,np.ks.Boniecki,red.naczelny Tygodnika Powszechnego?Nie jestem pewien,ale to chyba już eks-naczelny,bo nie czytam TP.Nie czytam,bo-po pierwsze:od czasu,gdy rządzi/-ił w Tygodniku ks.Boniecki,pismo to stało się niskonakładowe i trudno je dostać,a-po drugie:z powszechnością,to nie ma ono już nic wspólnego,bo w tej chwili jest(od dawna zresztą)pismem niszowym,przeznaczonym dla garstki,określonej maści,intelektualistów.
Czymże więc jest jakiś żart,w porównaniu z tym,o czym wyżej?
Skupiaj się na tym,co naprawdę ważne,a także na sobie-na tym,co Ciebie dotyczy,na Twoich problemach,bolączkach i-szukaj rozwiązań.

A,tak mówiąc prawdę,to mówienie w mediach(częste),że ten i ten,że jakiś"autorytet,""broni Nergala,"jest manipulacją i odwracaniem uwagi od istoty rzeczy.Bo nie chodzi tu o samego Nergala,tak naprawdę,o jego,pewnie pseudosatanistyczne odjazdy,które mogą być tylko tak na pokaz,dla prowokacji.
Chodzi o Telewizję Polską,telewizję publiczną,ogólnie dostępną,która,jak mówi-"ma misję do spełnienia."I nie powinny pojawiać się teksty,w tytule których jest np."Kolejna,znana osoba stanęła w obronie Nergala."To jest zafałszowywanie i kierowanie uwagi,nie tam,gdzie należy.Bo powinno być:"Kolejna,znana osoba,broni publicznej telewizji."I to nawet wtedy,gdyby treść artykułu była jedynie o Nergalu.

(20219)
do kasiek29data: 29.09.2011, godz: 11:44

do kasiek29
oj zgadzam sie z Tobą.. zgadzam... to jest starokawalerski typ ktory owszem inteligentnie prezentuje w kosciele.. ale nawyki niestety ma inne...nawet jeszcze ten przed 30.
Czysta praca intelektualna, nieskalane ręce fizyczną pracą, poważanie.. jakby nie bylo wieksze bo to kapłan, człowiek Boży... nawet nasz ksiadz na grupie mówil ze on stary kawaler i juz by nie dal rady zyc z kobietą.. nie wytrzymałaby z nim.. i nie tylko on to powiedzial. Zreszta czytalam kiedys relacje kobiet ktore zwiazały sie z byłym ksiedzem.. niestety kazda z nich pisała ze to ciezki chleb.. on nagle przychodzi z innego swiata "Zycia" i ma sie stac gospodarzem domu, odkurzać, robić zakupy, pomagac przy dzieciach i majesterkowac w domu... to jest dla niego pewien kosmos bo prowadzil inny styl zycia począwszy od seminarium , byl tylko dla ludzi, głosił pracowal ustami .. i nagle przyziemne zycie.. a uczucia wiecznie nie trwają.. przychodzi codziennośc.
nie idealizujmy.. kazdy ma swoje powołanie i powinien byc tam gdzie go "postawiono". czyli na swoim miejscu.. mąż mężem a kapłan kapłanem i nie przerobi sie człowieka..

(20218)
Artiidata: 29.09.2011, godz: 09:37

Odnosze wrazenie ze Pan "X" nie zmienil portalu :(

(20217)
Kasiek, lat 29data: 29.09.2011, godz: 08:37

Do Aldony
Aldonko, podoba Ci się mężczyzna, który jest księdzem czy ksiądz, który (też) jest mężczyzną? Dlatego, że jest inny niż inni? Przerabiałam to wiele razy. Za każdym razem jakby od nowa.
Proponuję zapoznać się z nim bardziej, przekonasz się, że to chłop, jak każdy inny, być może z pewnymi starokawalerskimi nawykami;-)

pozdrawiam

(20216)
pdata: 29.09.2011, godz: 01:48

Problemy z zapisanisobie.pl - portal randkowy. Nie wiem co za ludzie tam pracują a może moderator jest ślepy. Mam tam już chyba 5 kont i pomimo ze wszystko jest zgodnie z regulaminem nie chca mi zmodernizowac konta. Wysyłam im maile a ci nic nie odpowiadają. Moze ktos spróbuje założyc zobaczymy czy to jeszcze działa.

(20215)
odpowiedz Artiego, lat 36data: 28.09.2011, godz: 22:27

Co Ci przyszlo do glowy z ta rzekoma rekrutacja do inkwizycji i mojej osoby??? Ja sie z tym nie utorzsamiam, to pomylka z Twojej strony. Wypalanie mozna roznie rozumiec, mozna w stali wypalic ladny Krzyz ;)

(20214)
do Artiegodata: 28.09.2011, godz: 21:59

Zauważyłeś,jak powiało tu Inkwizycją?
Zarówno ja,jak i Ty(prawie że w tym samym czasie)użyliśmy słowa"wypalenie."Ja,co prawda,tylko raz,ale za to Ty aż 3 razy-i to w jednym,krótkim wpisie!
Myślisz,że to przypadek?Bo jeśli idzie o mnie,no...nie wiem?
Mam nadzieję,że jeżeli instytucja Inkwizycji-której działalność obecnie jest zawieszona-będzie przeżywać swój renesans,to wtedy,gdy będę prowadził rekrutację kadr do niej,mogę skontaktować się z Tobą i zaproponować Ci pracę?
Na początek nie obiecuję zbyt wiele,ale-z tego,co już widzę-jestem pewien,że będziesz szybko się uczył i robił postępy-czyli-awans masz pewny.Tylko że-może to trochę potrwać,myślę,że rozumiesz?
Pewnie zapytasz o uposażenie?Nie obiecuję złotych gór,ale-jestem przekonany-że już na stażu będziesz miał więcej,niż obecnie masz,pracując w ochronie.A potem,po okresie próbnym,to zarobki będą,że ho,ho!
Tak nawiasem mówiąc,to Twoja przyszła praca,ma wiele wspólnego z tą,którą wykonujesz teraz,tzn.pracą w ochronie.Inkwizycja to przecież także,no jakby"ochrona."To takie stanie na straży....Nieważne.Na razie nie wchodźmy w szczegóły,bo,jak mówią-przyjdzie na to czas.
Tak sobie myślę,że skoro już-pewnie długo-pracujesz w ochronie,to okres stażu będzie można skrócić.A to oznacza...Nie,więcej nie powiem(na razie)-dość na dzisiaj dobrych wiadomości.
Jakby co,to adres mam.Gdybyś zmienił,nie zapomnij podać nowego.

(20213)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 28.09.2011, godz: 20:30

Kochani, życzę Wam, żeby nikogo z Was nie spotkało to co mnie, żeby żadebn , żadna z Was nie musieli odczuć nigdy na własnej skórze, jak to jest, gdy ktoś drogi i kochany jest nieosiągalny.

(20212)
Dorota Karolinadata: 28.09.2011, godz: 20:17

Z tego co wiem to pan Roman Polanski urodzil sie w Polsce z obywatelstwem polskim, nie wiem wiec dlaczego ktos mu odmawia tego ze byl(jest) Polakiem. A jakies 'dowcipy' o Jedwabnem to chyba troche nie na miejscu.

(20211)
Artii, lat 36data: 28.09.2011, godz: 18:27

Albowiem to Bog jest w was sprawca i chcenia, i dzialania zgodnie z [Jego] wola. Czyncie wszystko bez szemran i powatpiewan, abyscie sie stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boze posrod narodu zepsutego i przewrotnego. List do Filipian

(20210)
Do do obrońcy Polańskiegodata: 28.09.2011, godz: 17:50

Żebyś uwierzył mi na słowo,bo,podejrzewam,iż jednak nie zrozumiesz,to mam dla ciebie dowcip,związany z Polańskim,tzn. w tym sensie,iż kojarzy się z jego głośnym,oskarowym filmem.Sam wymyśliłem-naprawdę.

-Jakie to g...e,po założeniu których,pianiście cierpnie skóra na d...e i nie chce się już dłużej grać,bo nagle,do cna czuje się wypalony?
-Jedwabne.

(20209)
Do do obrońcy Polańskiegodata: 28.09.2011, godz: 17:42

Wierzyć mi się nie chce,że tak odebrałeś/aś to,co napisałem!
Zapewniam Cię więc,że ani jedno słowo,z tego,co napisałem,nie jest obroną Polańskiego-wręcz przeciwnie.Jeżeli nie możesz tego zrozumieć,to uwierz mi na słowo.

(20208)
Artii do Aldony, lat 36data: 28.09.2011, godz: 16:59

Alez Aldono! Spoko, spokojnie to sie z czasem samo naturalnie wypali... :) Ja tez tak mialem, niewlasciwe relacje, z czasem to po prostu zgaslo :) jakos samo sie wypalilo :) tez wazne zby choc troche pomoc sobie w tym wypaleniu niewlasciwych relacji, oczekiwan. No tak, wy kobiety tak macie, u Was to bardzo silne!!! Sprawy sercowe, emocjonalne, musicie sie duzo natrudzic aby takie sytuacje, emocje zwalczyc w sobie. Bede Ciebie omadlac, pozdrawiam! :)

(20207)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 28.09.2011, godz: 16:47

Dzięki Wam ludzie- tyle co usłyszałąm to dość:)Teraz reszta nalezy do mnie.Teraz mój krok.

(20206)
e/do Aldonydata: 28.09.2011, godz: 13:38

Aldona powiem tak...nie Jesteś już małą dziewczynką, masz już swoje lata. Odpowiedz sobie na pytanie, czy nie szkoda Ci czasu, energii, zapału na borykanie i walczenie z realnością dla ,,kogoś'' z kim naprawdę nigdy nie będziesz mogła być.Pomyśl nad tym, Ks. ma sakrament tak więc on już jest zajęty a w tym przypadku ,,zarezerwowany'' dla Boga. Mam wrażenie, że chodzisz do kościoła dla niego, nie przeżywasz mszy tylko wzdychasz w głębi, tłumisz swoje emocje na ,,jego'' widok lub głos...PO co? co to da? nic...zmień parafie chodź do innego kościoła. Piszesz, że nic z tym nie robisz! widocznie jest Ci to na rękę, może liczysz na coś więcej? a latka uciekają. Szkoda, że nikt nie potrafi Cię sprowadzić na ziemię, a tak swoją drogą wydaje mi się, że masz bardzo dużo czasu (nie wiem czy pracujesz) ale gdy człowiek pracuje nie ma czau na taką bezsensowność i ułudę bo po prostu jest zmęczony całym dniem i nie myśli o pierdołach. Pomyśl nad ,,zdrową'' przyszłością nie podcinaj ,,gałęzi na której sama siedzisz.""

(20205)
do obrońcy Polańskiegodata: 28.09.2011, godz: 13:23

Nie wiem czy obrona gwałciciela jest na miejscu z Twojej strony. Ja nie mam szacunku i uznania dla takiego małego, figlarnego, rozrabiaki. Przykro mi ale mówiąc o Polańskim wielki człowiek za bardzo się nakręcasz i przerysowujesz rzeczywistość...w Stanach ten pan nadal jest ,,persona non grata" i tego się trzymajmy...
A tak na marginesie piszesz,,polak..przecież on nie jest polakiem!''

(20204)
do Aldonydata: 28.09.2011, godz: 12:35

Powiedziałaś,że"to wszystko mi się podoba,"czyli sprawia Ci to przyjemność.
Ja,co prawda-jak wspominałem-patrzę czasem na tego,czy owego,księdza,widząc w nim jedynie mężczyznę(tak,jak Ty),ale,muszę Ci się przyznać,przyjemności-takiej,jaką Ty masz na myśli-nie zaznaję wcale.
Wiem natomiast,co sprawiło by mi przyjemność.Radość,może i do opisania-ale byłoby to niełatwe i możliwe jedynie,gdyby zabrali się za to najlepsi szermierze słowa-sprawiłaby mi wiadomość,że zostałem przyjęty do Academie Francaise(Akademii Francuskiej),najwyższej instytucji naukowej Francji.Do tej pory nie złożyłem tam jednak podania,bo myślałem,że aby się tam dostać,to trzeba być inteligentnym(niekoniecznie jakoś wybitnie).Okazuje się jednak,że to nie nie jest konieczne.Więc,mam szansę.Teraz tylko złożyć wniosek i czekać na odpowiedź.Pewności,że przyjmą,nie mam,to prawda,ale nadzieja jest.Tak,mam nadzieję,że zostanę przyjęty w poczet członków Akademii Francuskiej,idąc,tym samym,w ślady naszego wielkiego,światowej sławy,rodaka,Romana Polańskiego.

Nie byłoby tej nadziei,tej pierwszej radości,i-jak Ty byś powiedziała-nie podobałoby mi się to,gdyby nie krótki,nadany wczoraj w telewizji polskiej,wywiad z naszym wielkim,światowej sławy,reżyserem.Jedno z pytań dziennikarza brzmiało:"Czy powrót do Szwajcarii był dla pana trudny?"Oczywiste było,że zadającemu pytanie chodziło o to,że Szwajcaria to kraj,w którym Polańskiego spotkało tak wiele przykrości,niesłusznych oskarżeń;gdzie niemal utonąl w morzu cierpień.Także o to,że Szwajcaria to kraj,który chciał go wydać w łapy bezlitosnych,krwiożerczych i miotających,coraz to nowe zarzuty pod jego adresem,amerykańskich prokuratorów.W końcu,że to kraj,który nałożył na niego areszt domowy i zrobił z niego pospolitego przestępcę.
Przecież to jasne,iż o to właśnie chodziło.A co odpowiedział Polański?
Zaczął mówić o fizycznym przemieszczaniu się,o podróży;o tym,że samolotem leciał,ale przesiadł się w samochód,bo coś tam...Już nie pamiętam,ale nieważne.
Prowadzący wywiad,oczywiście,nie powiedział,że nie o to mu chodziło,bo przecież nie można,nie wypada,kogoś takiego,tzn.światowej sławy artysty,członka Akademii Francuskiej,poprawiać,a nawet delikatnie zasugerować mu,że czegoś może nie rozumieć.A przecież może,wszak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi,istotami omylnymi,nie wszystko wiedzącymi.

W tym krótkim wywiadzie,jeszcze jeden szczegół,jest godny zauważenia.Otóż,na pytanie dziennikarza,czy w chwilach trudnych,czuł Polański,że Polacy go wspierają i są z nim,z jego twarzy-na chwilę-zginął ten charakterystyczny uśmiech,sama twarz sposępniała i kopara opadła.Jednakże tylko na chwilę,bo bardzo szybko doszedł do siebie i odrzekł,że,owszem-czuł to.Uśmiech jednak powrócił dopiero wtedy,gdy już nie myślał o Polakach,tzn.w dwie sekundy później,kiedy dodał:"Ale z Francji,z Francji..."Nie pamiętam dokładnie,ale mówił o"ukłonach i różnych wyrazach,"jakie stamtąd płynęły szeroką rzeką.Wtedy już był rozluźniony,twarz mu promieniała pełnym blaskiem,jednym słowem-"był w domu."
W końcu nie ma się czemu specjalnie dziwić,bo przecież Francja to jego druga ojczyzna.Tylko druga,tego wielkiego Polaka,rodaka naszego.

(20203)
karinadata: 28.09.2011, godz: 12:06

Aldonko..."..Jaki Bóg ma w tym cel?"
otóz nie ma żadnego celu!
dlaczego zwyczajne fascynacje, pokusy.. zaraz przypisywac Bogu?.. ze niby On ma w tym jakiś cel??
to jest szatanski cel... niestety...
kazdą zdradę małzenską mozna by w ten sposob wytłumaczyc..ze ma w tym cel Pan Bóg bo stawia mi żonatego na drodze..?
ja zakochalam sie zonatym, lekarzu, dyrektorze, rozwodniku..zakochanie to nic złego..to sa uczucia...pytanie tylko co z tym dalej zrobisz...pojdziesz za tym?
pokusa fascynacji księdzem jest szczególna bo szatan chce zniszczyc kapłanów..(wiele kobiet doswiadcza tej fascynacji nie tylko ksiedzem)
widzisz przystojnego ksiedza który ma lepszą aparycję.. grzeczność, subtelnosc, delikatnosc w słowach... zawsze czyste paznokcie,... czego czesto brakuje mezczyznom z ulicy czy kolegom...
Ujmuje tym delikatnym sposobem bycia.. bo jemu to przystoi takim być, w koncu "reprezentuje" Boga, ma dawac swiadectwo i przykład.
mozna sie zakochać zwyczajnie, to przeciez facet z krwi i kości, wzięty z ludu...:):)
ale trzeba umiec powstrzymać wodze żądzy posiadania kogos kto do nas nie należy..
umiec zrezygnować, oddać te fascynacje Jezusowi..
Nie jest łatwo jak sie cżłowiek zakocha w kimkolwiek..
ale takie jest zycie chrzescijanina ktory przestrzega przykazan Bozych... z wielu rzeczy.. pokus, pragnien.. musi zrezygnować inaczej wdepnie w bagno grzechu ciezkiego...i bedzie odpowiedzialny przed Bogiem..
pokus tych mamy wiele, nie tylko zakochanie w kims kto ma inne powolanie..żonatym itp.. ale pokusy nieczystosci, chec bogacenia się, lenistwo... szukanie wygody, uciekanie przed ciążą.. czy mamy korzystać z tego skoro dopuszcza takie sytuacje Pan Bóg? nie...życie pelne jest roznorakich pokus..to rola złego..niszczyć....
a ten kapłan nie byłby szczęsliwszy nawet gdyby dla Ciebie zrezygnował..
zawsze chcemy miec to czego nie mozemy:) zawsze bedzie niedosyt szczęścia...
bo szczęscia mamy pragnąc przede wszystkim niebiańskiego..
Patrz na tego kapłana oczami Chrystusa, ON go chciał miec dla siebie.. ale tez dla ludu by prowadzil ludzi do nieba..
Módl sie za niego, pros o wytrwałosc dla niego..wiernosc wyborowi.. w ten sposób uczynisz wiele wiecej dobrego ... niz rozrzewniajac sie nad uczuciami..:)
bacz aby ten kapłan nie stracil z oczu Chrystusa z Twojego powodu jesli coś wyczuje, bardzo łatwo popełniamy grzechy cudze.. dlatego modlitwa sercem jest jak najbardziej wskazana i dobroczynna. To bedzie Twój dar.. jeśli pozwolisz mu wypełniać jego misję.. a Bogu oddasz jako ofiarę za kapłanów niewiernych.
przeczytałam kiedys taką modlitwę zakochanej : „Jezu, oczyść moją miłość do tego księdza, naucz mnie kochać go Twoją miłością, by nie przysłaniał mi Ciebie...”.
... :)
Nie roztrząsaj za bardzo swoimi uczuciami, bo to tez w koncu robi sie fobia..:) kocha czy nie kocha... patrzy czy nie... wiele razy w zyciu czlowiek sie jeszcze zakocha...
oby te uczucia nie dominowały nad nami tak ze zabiorą nam sprzed oczu Chrystusa..
zapominając ze Jego wola jest najważniejsza, a nic co w grzechu nie przyniesie nam szczęścia. Ja zawsze mówię ; fascynacjo ja ci sie nie dam:)

(20202)
Aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 28.09.2011, godz: 09:41

Co do księdza X......
Na pewno ma on w sobie jakiś magnetyzm, jakiś właśnie nie odparty urok osobisty , co powoduje we mnie coś o czym tutaj z przyzwoitości napisać nie da się.Po prostu się nie da.Jest to możliwe by na niego nie patrzeć, jest możliwe ażeby to wszystko przynajmniej się wyciszyło, ale on, on czasami się zjawia tu i tam i tym sposobem to zawsze będzie siedzenie na minie.Żaden mężczyzna nigdy nie wywołał we mnie takiego zachwytu.Ja nawet modlić się za niego nie jestem w stanie, a co dopiero mowa by np: Komunię św.za niego przyjąć.Chociaż przecież nie chcę dla niego żle, tylko dobrze, to tego nie jestem w stanie uczynić.Ja jedno wiem.Pan Bóg nie raz, nie dwa wyciągał mnie z przeróżnych sytuacji kryzysowych, i co prawda nie rozumiem po co zdarzyła się i ta- bo przecież to czysty nonsens, czysta iluzja to po minionych wydarzeniach pozwalam sobie wnioskować, że i teraz przecież Bóg poda mi rękę i nie pozwoli mi zginąć.Żyję tą nadzieją, chociaż czasami czuję, że temu wszystkiemu nie sprostam, że to jest próba ogniowa.Czasami czuję się tak jakbym była zdana samej sobie i samej sobie zostawiona tej niedorzeczności.Ale przecież jest Bóg nad nami i On ma nad wszystkim kontrolę, choćby mi się zdawało, że nie ma jej czasami to nie tak jest.Ja mogę stracić kontrolę nad swoim Życiem, ale wiem też , że moje życie jest w Jego rękach i że Pan Bóg nie pozwoli żebym zginęła.Wiem, że muszę uczynić dokładnie wszystko, żeby to przerwać.Ważne dla mnie samej jest to, żebym ja zaczęła się starać, żeby w to wszystko nie brnąć, tylko się wycofywać z tej chorej relacji ( do księdza).Bo tak to jest w życiu, że wtedy je godnie przeżywamy, gdy pomimo trudności, robimy wszystko by im sprostać, dążymy do dobra, trwamy przy Bogu, staramy się .Ja nie uczyniłam jeszcze nic, żeby poprawić sobie sytuację.Z jednej strony to wszystko mi się podoba bo brnę w to, ale jednocześnie widzę ile to niesie pustki i bezsensu.Bo nawet gdy myślę o nim, to potem nie ma nic, marzenia w konfrontacji z realnością pękają jak bańka mydlana.Rozpisałam się niepotrzebnie, przepraszam.Dziękuję, że mogłam się rozpisać i że zawsze znajdzie się tutaj ktoś kto pomoże i wysłucha.Pozdrawiam.

(20201)
Kasiadata: 28.09.2011, godz: 09:22

Oj, Aldona, tyle czasu już jesteś na adonaiu i nie wiesz...?
Polecam ten artykuł: http://adonai.pl/milosc/?id=99

(20200)
do Aldonydata: 27.09.2011, godz: 22:19

No i źle,i w złym miejscu,szukasz tej"najlepszej cząstki",którą"masz obrać,i której nigdy nie będziesz pozbawiona."
Zimno,zimno.

Co do tego,że widzisz w tym księdzu mężczyznę.Muszę Ci się przyznać,że mam tak samo,bo patrzę i patrzę czasem na jakiegoś księdza,gapię się jak jakiś debil,zatrzymując na nim-przez kilka minut-okropnie głupawe spojrzenie i wciąż widzę,że to mężczyzna,mimo sutanny,jaką ma sobie.Przecież sutanna,to szata,do złudzenia,przypominająca część damskiej garderoby.Więc czemu wciąż tylko mężczyzna jawi się mi?Nie wiem

A ten"urok,""czar?"Czy to tylko to,czy może coś więcej?
Może to jakiś niezwykle silny magnetyzm,potężna,wewnętrzna siła,niepokój,tajemniczość;coś-jednocześnie słabego,delikatnego,czułego,a zarazem gwałtownego,porywczego,dzikiego wręcz?
To jeszcze coś więcej?
Jeśli tak,to ja już nie jestem w stanie tego objąć,a nawet nieudolnie ująć w słowa.

Co do"odrywania oczu,"to,wydaje się,że można to zrobić.Bo trzeba spróbować po kolei:najpierw jedno,a potem drugie.Gdyby to pierwsze,mimo wszystko,nie chciało się oderwać,czyli,po prostu-zamknąć,to zawsze można je wydłubać.Po takiej operacji,drugie oko zamknie się bez problemu-automatycznie wręcz.
Gorzej,jeżeli chodzi o"odrywanie myśli."Bo myśli,to często porozrzucane są,błądzą gdzieś tam,mimo,iż wydaje nam się,że na pewno skupiamy je na kimś lub na czymś.
Z"myślami,"to ciężka sprawa i,naprawdę,nie wiadomo,jakby tu...
Na razie dajmy sobie z tym spokój,a skupmy się na oczach.Może,gdy poradzimy sobie z nimi,to i z myślami będzie łatwiej?Wiadomo bowiem,że czego oko nie widzi(już),na tym i myśl nie spocznie(czy jakoś tak?)



(20199)
Tomek, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 27.09.2011, godz: 21:54

Nie ma problemu z wiekiem. 2020 osób poradziło sobie bez problemu :)

(20198)
naomi, lat 35, e-mail: kawalate@gazeta.pldata: 27.09.2011, godz: 21:35

nie mozna sie zarejestrowac sie dla samotnych jest problem przy wieku
to tu napisze jestem z pomorskiego szukam domatora bezdzietnego kawalera 33-40 lat powyzej 175 cm z kraju lub zagranicy na dobre i zle

(20197)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 27.09.2011, godz: 20:36

W moim życiu stało się tak, że podoba mi się kapłan.
Ksiądz ten, ma w sobie niezwykle dużo uroku osobistego, ma w sobie jakiś potężny czar, jest jakiś taki magiczny, specjalny, po prostu szczególny.Nie mogę od niego oderwać ani oczu ani myśli.Jest cudowny.Tylko może szanowne grono zródełka doradzi mi jaktą fascynajcę pokonać, bo ja nie widzę w nim tego kim on jest- widzę mężczyznę.Jak z tego wyjść, jak to pokonać?Jak naprawić?Po co to się wszystko dzieje?Jaki Bóg ma w tym cel?

(20196)
do Aldony, e-mail: murzyn7@vp.pldata: 27.09.2011, godz: 18:46

Aldona wmawiasz obie, że Bóg Cię opuścił...a tak nie jest właśnie jest powiedziane, że bliscy rodzina nas opuści a Bóg nigdy!
Musisz zaufać bezgranicznie Bogu...modlić się ale ZAUFAĆ...powiedz mu w prostych słowach Tobie się oddaje bezgranicznie w całości zabierz wszystko razem z problemami zrób z tym wszystkim co chcesz mnie to nie interesuje...Łask doznają tylko ci, którzy ufają Bogu bezgranicznie...
zobaczysz, że wszystkie problemy same się jakoś rozwiążą! ja tak czynię po spowiedzi bo nie powinno się być przywiązanym do żadnego grzechu.
Aldona rozumiem Cię przechodziłam taką bezradność i nawet myślę, że nadal stoję w miejscu...też jest mi ciężko szukam pracy też mam dużo problemów, ale nie myślę w takich kategoriach, że Bóg mógłby mnie opuścić...bo bałabym się tego aby rzeczywiście tak się nie stało...aby nie było gorzej.
Zawsze gdy panikowałam moje sprawy same pozytywnie wyszły na prostą, ZAUFAJ
Pozdrawiam :)

(20195)
Do Aldonydata: 27.09.2011, godz: 15:02

Może jest tak,jak mówisz,dlatego,ponieważ"troszczysz się i niepokoisz o wiele,a potrzeba tak mało,a właściwie to tylko jednego?"
Może należy szukać"tej cząstki,której nigdy nie będziesz pozbawina?"

Miała być odpowiedź,a wyszły 2 pytania.I tak dobrze,bo mogły być 3,albo 4.

(20194)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 27.09.2011, godz: 10:29

Mam takie pytanie.
Czy Pan Bóg w jakiejś sytuacji życiowej może nas opuścić?Czy Jego opieka rozciaga się nad naszym całym życiem?Jak korzystać z opieki Najwyższego?Ostatnio w moim życiu dzieje się tyle niedobrych rzeczy, że zastanawiam się jak to jest możliwe?Dlaczego to wszystko sie dzieje?J włąsnie pytanie o Boga.Dlaczego na to pozwala-, czy zostawił mnie samej sobie, czasami dzieje się tak, że już sama nie wiem jak to jest.Nie to abym blużniła Bogu, tylko czuje, że muszę ze wszystkim radzić sobie sama i nie daje rady...

(20193)
Do Artii i Roxydata: 26.09.2011, godz: 22:18

A ja byłem w preszłości i ochroniarzem i telemarketerem i powiem Wam jedno-robić trzeba swoje i się nie przejmować ludzmi bo.......to tylko ludzie

(20192)
mam pytaniedata: 26.09.2011, godz: 21:49

@Dorota Karolina
Nie powiem,że czuję niedosyt,czytając Twoją odpowiedź.Bo,widzisz,czasem jest tak,że człowiek posługuje się retoryką,a to-nie mówię,że"jedynie"-po to,by-znając odpowiedzi na pytania,które postawi-zobaczyć,jak druga strona będzie próbowała wyjść z trudnej sytuacji;trudnej,bo usłyszy prawdę.W takim przypadku,zawsze pojawia się pytanie:czy zrobi to ona na tyle zręcznie i przekonująco,że inni(nie zadający pytanie,oczywiście),nie tyle,że dadzą wiarę jej wyjaśnieniom,ile,że uznają,iż można założyć,że jako tako wybrnęła z trudnej sytuacji,że wyszła z twarzą?

(20191)
taka jedna, lat 24, e-mail: taka_ona87@interia.pldata: 26.09.2011, godz: 21:21

Jeśli chodzi o pracę to ja też uważam, że żadna praca nie hańbi. Sama miałam swojego czasu duże problemy ze znalezieniem stałej pracy, bo wszędzie gdzie sie pojawiłam tylko miałam do czynienia z naciąganiem i wykorzystaniem ludzi za marne grosze. Nawet sprzątanie kibelków jest dobre, gdy się bardzo potrzebuje pieniędzy... a praca telemarketera? Hmmm... sama też swojego czasu różne rzeczy przrz telefon sprzedawałam, chociaż mi nie szło, ale sprzedawałam. Na szczęście z Bożą pomocą udało mi się znaleźć pracę, która może nie jest pracą moich marzeń, ale ważne, że mam umowę o pracę i zarobki wystarczają mi na to, by sie samej utrzymać i wszystkim życze dobrej pracy ;)

(20190)
do Artiego,data: 26.09.2011, godz: 21:17

Tak,ten abp to na pewno zagadka,bo nosić w sobie 130 kul!Wierzyć się nie chce.
Jednak w dzisiejszym świecie,tak na dobrą sprawę,coraz mniej już dziwi.Świat coraz bardziej zmaterializowany,ludzie skupieni tylko na tym,co doczesne,przyziemne i przyjemne-tu i teraz-bardzo szybko i łatwo przyzwyczajają się do wszystkiego.I gdy tak się obserwuje tę rzeczywistość,to dochodzi się do wniosku,że już niedługo,ten współczesny świat właśnie,stanie się takim jednym zbiorem,skupiskiem,czy muzeum,osobliwości i nikt nie będzie sobie z tego zdawał sprawy,nie będzie o tym myślał,a tylko pruł do przodu,oswajając się w mgnieniu oka ze wszystkim,co jest-co najmniej-dziwne.

Mówiąc prawdę,dla mnie,przejawem tego,o czym wyżej,i to w o wiele poważniejszym stopniu,niż te kule w ciele arcybiskupa,jest przypadek pewnego,znanego dobrze,polskiego aktora.Kilka dni temu widziałem w internecie zdjęcie przedstawiające tego pana,który ma 87 lat,ze swoją żoną,która ma 26 lat i teściową,która nie wiem ile ma lat,ale na pewno nie ma 50-iu.I tak sobie myślę:ci państwo idą sobie ulicą,wszyscy troje,rozmawiają,pewnie robią zakupy,wszyscy(z otoczenia)znają ich i nikt niczemu się nie dziwi,nie zastanawia,nie czuje pewnego,nie wiem,jak to nazwać?Wszyscy przyzwyczaili się do takiego widoku,oswoili z nim,no i cóz tu jeszcze mówić?
Może tylko to,że,przecież,jak tak się pomyśli,iż ten aktor,zwracając się do swojej teściowej,mówi:"mamo,"to robi się jakoś tak dziwnie.Bo,jak można mówić do kogoś"mamo,"skoro ten ktoś(z racji wieku)mógłby być naszą wnuczką?!
Coraz mniej takich,których takie rzeczy zdumiewają,zaskakują,wprawiają w osłupienie,każąc trwać w nim przynajmniej przez chwil kilka.Jak więc,drogi Arturze,zdziwić mogą ołowiane kule,noszone w ciele,które to ciało"podziurawione jest,jak sito?"

(20189)
do Artiego,36data: 26.09.2011, godz: 20:45

Czy,Twoim zdaniem,to,czego się chce,ma się w socjalizmie?No,bo skoro nie można mieć tego w kapitalizmie.
"Janosik to ten dobry?"Tak,dopóki rozdaje.

(20188)
Dorota Karolinadata: 26.09.2011, godz: 18:34

Do mam pytanie
hmm...nie chce odpowiadac pochopnie na Twoje pytania, moja pierwsza mysl byla: wcale tak nie jest, ze chce pomagac innym, zeby o sobie zapomniec, o swoich problemach, to byla pierwsza mysl. Kolejna mysl: nie jestem osoba, ktora lubi zwierzac sie publicznie ze swoich problemow, watpliwosci itp., jestem introwertyczka, wiec swoje uczucia trzymam dla siebie, tudziez nie mam potrzeby o nich mowic. Teraz pytam samej siebie: czy ja mam problemy ze soba? jakies na pewno, podstawowy z nich to pewnie moje kompleksy,ale to nie dlatego jest chec pomagania innym, to wyplywa raczej z mysli, ze moje problemy sa niczym w porownaniu z problemami innych ludzi. Odpisalam Ci, ale nie ukrywam, ze nie lubie jak ktos chowa sie pod bezosobowymi nickami, jestesmy tutaj w jakims sensie anonimowi,ale milej jest znac czyjes imie. Jeszcze wracajac do tematu checi pomocy, chec nie zawsze niestety zamienia sie w czyn, w realna pomoc.
Pozdrawiam

(20187)
Artii do Roxy, lat 36data: 26.09.2011, godz: 18:32

Nie przejmuj sie Roxy, my ochraniarze tez... :( czasem jest przykro :( traktuja nas ludzie nie raz jak znienawidzonych policjantow, brutali, sluzbistow, jaby jakis katow. Janosik to ten dobry a my to niby slugusy zlego. Tak sie nie raz czuje :( Nie kazy jest mily. Tak to jest w kapitalizmie, nie zawsze ma sie to co chce, szczegolnie w pracy. POZDRAWIAM CIE ROXY :)

(20186)
mała.owieczkadata: 26.09.2011, godz: 17:04

szkoda,że tutaj nie ma Forum, byśmy mieli oddzielny temat do pogadania... Panie moderatorze może lepiej utworzyć dodatkowy dział , czyli - Forum .... ?

(20185)
mam pytaniedata: 26.09.2011, godz: 12:37

@Dorota Karolina
Czy to nie jest tak,że jeśli ktoś chciałby wszystkim pomóc,ulżyć,wszystkich uszczęśliwić,a nawet prawie że zbawić,to sam ma jakiś problem ze sobą,być może coś głebszego,poważniejszego?Może jest to jakieś poczucie winy,które nie daje spokoju?Ja,gdybym sobie z czymś nie radził,nie potrafił pomóc sobie samemu,nie umiał uwolnić się od czegoś,czyli-tak naprawdę-nie potrafił zaufać Bogu i przyjąć w końcu do wiadomości,że skoro szczerze żałuję czegoś i zmieniłem już swoje życie na lepsze i takie,które podoba się Panu Bogu,to także-tak jak Ty-pragnąłbym wszystkim pomagać,wszystkich jakoś wspierać,współczuć itp.,byle tylko zapomnieć o sobie i o tym,o czym w pierwszej kolejności winienem myśleć.

Jeżeli chcesz o tym porozmawiać,to,myślę,jest tu na to chyba dość dobre miejsce,aczkolwiek nie doskonałe.

(20184)
mike22, lat 22data: 26.09.2011, godz: 00:18

Do Roxa:
Pełen szacunek!:)
Nieważne gdzie i jak, praca to prestiż sam w sobie.
Lepiej być na bezrobociu, ale żyć jak biedak albo pasożyt, w mniemanej godności? Nie sądzę.

Pozdro:)

(20183)
Pablodata: 26.09.2011, godz: 00:08

Roxa nie dostałaś prace tylko je wzielas. Wiem ze jest dramat gdy jej nie ma...
To co nas spotyka zalezy od tego za kogo sie uważamy... Wytłumacz sobie że najważniejsze jest zdrowie, szanuj siebie i zrezygnuj z jednej z prac, w miedzyczasie szukaj czegos na poziomie. Polecam ks. "Możesz Uzdrowić Swoje Życie" Louise L. Hay. Powodzenia


(20182)
Do Roksa,lat 27data: 25.09.2011, godz: 23:11

Nie martw sie zadna praca w dzisiejszych czasach nie hanbi.

(20181)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej