Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [189] [190] [191] [192] [193] [194] [195] [196] [197] [198] [199] [200] [201] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 08.07.2011, godz: 17:19

Co slychac Kochani Zrodelkowicze? Dzis Marty Robin nie bedzie ;)

(19400)
chwila data: 08.07.2011, godz: 15:01


On 19

W życiu jest tak jak pisze Monika i jest tak jak pisze Pavel... ja w sumie tez uważam jak Pavel, ale...szczerość o tym co było złe może być próbą dla związku i jesli ta dziewczyna to zaakceptuje to by mogło znaczyć o jej bezwarunkowej miłości i że warta jest tez miłości z Twojej strony, później jak nie powiesz a się np. od kogoś dowie, może być ona zła że przed nią to zataiłeś, a może uznac że ją okłamaywałeś nawet bo takie sa reakcje, chyba że sie od razu umawiacie, że nie chcecie nic wiedzieć o przeszłości, że to nie jest dla was ważne, że liczycie sie tylko WY i żadne z Was potem nie może mieć do siebie pretensji

(19399)
paveldata: 08.07.2011, godz: 11:58

Do On 19.

Nie mów dziewczynie o twojej przeszłości!!!! Przeszłość to przeszłość. Schowaj ja do szuflady. Dręczą Cie wyrzuty sumienia, wiem o tym, ale dziewczyna nie jest twoim spowiednikiem i nie musi takich rzeczy wiedzieć. Uwierz mi i zaufaj co mowie, dziewczyna nie zaakceptuje twojej przeszłości skoro była zła. Pomyśli sobie "robił to w przeszłości wiec czemu miał by do tego nie wrócić". Przestraszy się i pójdzie sobie. Przemysł to kolego.

Pozdrawiam
pavel

(19398)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 08.07.2011, godz: 10:17

Chwilo dziekuje.

On lat 19 ważne jest abyś opowiedział dziewczynie jakie w przeszłości popełniłeś błedy. Ważne jest aby związek budować na prawdzie. Tylko zastanów się najpierw dlaczego popełniłeś te błędy. To zwierzenie będzie miało na celu sprawdzenie reakcji i akceptacji ciebie.

Tomku skoro wśród samotnych jest dużo ludzi nieśmiałych to może zorganizowane wycieczki. Byłam kiedyś na wycieczce zorganizowanej na Loch Ness i tak fajnie się złozyło że było 8 osób. Trzy małżeństwa i jeden Amerykanin i ja. Ten Amerykanin przyjechał ze znajomymi ale chciał pojechać na Loch Ness i się umówili przy zamku Urquart Castle. Uczyliśmy się tańca Szkockiego i mieliśmy super przewodniczkę. Byłam też na Orkanach i te wycieczki zorganizowane są świetne. Takie wycieczki to przyjemne z pożytecznym i są bezpieczne. I powiem że turystyka w Szkocji jest na wysokim poziomie. Ponadto zdobyłam 1 level Scottish Qualification opłacanym przez rząd szkocki i zastanawiam się nad zdobyciem drugiego stopnia w przyszłym roku.
Tomku zorganizowanie weekendowych wycieczek dla samotnych i pracujących to fajna sprawa. Na przykład można wybrać się do Kielc i zwiedzać Góry Świętokrzyskie i przy okazji może coś zaiskrzy. Takie ambitne wycieczki to niezły produkt turystyczny i rosnie zapotrzebowanie na busy i noclegi i w ten sposób nakręca się gospodarkę a Mszę świętą można robić raz w miesiącu. Miłego wypoczynku.

(19397)
Tomek, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 08.07.2011, godz: 09:36

Ponieważ jesteśmy na urlopie nie będzie oficjalnego spotkania dla osób poszukujących małżonka w Warszawie. Tydzień temu umieściłem na stronie dla-samotnych.pl zachętę aby uczestnicy sami sie organizowali i na 1400 osób nikt nie ma żadnego pomysłu.
ew. jakieś anonimowe spotkania młodych (bo tak bezpieczniej). A przecież zaproszenie na zwykłe wyjście do kina nie przerasta dorosłego człowieka który myśli poważnie o założeniu rodziny.. Ech... Tyle było zali o samotności na tej stronie ale czy ktoś tak naprawdę chcę to zmienić? Sam zaczynam mieć wątpliwości.

(19396)
chwila data: 08.07.2011, godz: 09:29


Moniczka l.37

To o czym piszesz - wstyd- to jest sedno z którym wszystko u Ciebie sie wiąże. Wiesz w takiej sytuacji trzeba (jakoś) sobie powiedzieć tak to jest mój ojciec, nie poradził sobie, jest słaby, ale ja jestem odrębną osobą, jestem jego córką, ale to nie ja pije, to nie ja ranie tym najbliższych itd. Nie musisz sie ludziom spowiadać, tłumaczyć, a te osoby które beda wiedziały może się podzielą i dla niektórych może to być problem w kontakatach z Tobą (chociaz nie powinien, ale ludzie sa różni) a innym to nie będzie przeszkadzało i to z takimi osobami sobie przebywaj i nie przejmuj się co ludzie myślą, co mówią...Kazdy z nas ma jakieś słabości, jedni mniejsze inni większe, naprawde nie warto się przejmować, a Ty nie musisz się wstydzić, tym bardziej za ojca, nie wybieramy sobie rodziców, chociaz czytałam, że podobno dusza sobie własnie wybiera i to ma czemuś słuzyć a potem jak sie rodzimy to zapominamy o tym, ale licho wie jak jest... w każdym razie ojcu możesz pomgać, możez nie pomagać, jesli już nie możesz, możesz spróbować za jakiś czas, to tak jakbyś go broniła, chroniła, jego, jego dusze przed sztanem, więc chyba warto pomóc, ale nie wstydź się, nie bój się oceny innych, bo Twoje życie musi biec dalej z nadzieją i radością a nie ciagłymi blokadami...

(19395)
On, lat 19, e-mail: petermoody@wp.pldata: 08.07.2011, godz: 01:27

Popełniłem w przeszłośći straszne błędy. Teraz jestem z dziewczyną, którą bardzo kocham, z którą chciałbym zbudować swoje przyszłe życie. Jstem innym czlowiekiem, wyciagnalem wnioski z moich błędów, zmieniłem się. Czy mam zostawić przeszłość w spokoju, czy powinienem opowiedzieć o niej mojej dziewczynie, o moich błedach z przeszłsoci?

(19394)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.07.2011, godz: 23:05

Marcinie moja podswiadomość należy do Pana Boga i hipnoza nie wchodzi w grę. Zgdzam się że potrzebuję terapii ale biorąc pod uwagę moją bujną wyobraźnię i różne stany emocjonalne i głębokość urazów to mogę stracić majątek i dalej potrzebować terapii. Jako formę terapii traktuję pielgrzymkę na którą się wybieram. Pooddychanie tym samym powietrzem którym oddychał Jezus Chrystus. Stąpanie po Świętej Ziemi. Od kiedy zapisalam sie na pielgrzymkę przygotowuję się duchowo i poznam także nowych ludzi.

Co do nienawiści taty to zauważyłam że tak łatwo mnie oceniacie. Nie potrafię być dziewczyną i sympatią dla chłopaka. Ile razy w szkole średniej lubiłam chodzić na randki a tak często po dwóch spotkaniach kończyły się spotkania. Własnie byłam starsznie chora na studiach. Wciąż koleżankom mówiłam że chcę mieć chłopaka a jak na balu kolega mi się oświadczył to powiedziałam " Idę do zakonu" i to była odpowiedź zaburzona. Co bym odpowiedziała na dzień dzisiejszy. "Poznajmy się lepiej". Ile razy w kielcach widziałam napis "Szpital psychiatryczny" i miałam ochotę tam pójść. Byłam w szpitalu w Bolesławcu i z nudów chciałam pomyć okna bo były strasznie brudne. Nawet nie wzruszyło mnie że Pana Jarosława chcieli dać do psychiatry to tak jak by miał grypę i kazano iść do lekarza. Dziwię się że po tragedii smoleńskiej trzyma się tak dzielnie i wciąż Go popieram bo mówi tak jak śp Lech Kaczyński. Nawet prezencja w Unii tego nie zmieni.

Tomku przepraszam że pisze tu dużo o sobie ale traktuję wpisy jako formę terapii i odpowiedzi są cenne. Tak sobie skojarzyłam że Łukasz przestał pisać a ja zaczęłam.

(19393)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.07.2011, godz: 23:01

Marcinie moja podswiadomość należy do Pana Boga i hipnoza nie wchodzi w grę. Zgdzam się że potrzebuję terapii ale biorąc pod uwagę moją bujną wyobraźnię i różne stany emocjonalne i głębokość urazów to mogę stracić majątek i dalej potrzebować terapii. Jako formę terapii traktuję pielgrzymkę na którą się wybieram. Pooddychanie tym samym powietrzem którym oddychał Jezus Chrystus. Stąpanie po Świętej Ziemi. Od kiedy zapisalam sie na pielgrzymkę przygotowuję się duchowo i poznam także nowych ludzi.

Co do nienawiści taty to zauważyłam że tak łatwo mnie oceniacie. Nie potrafię być dziewczyną i sympatią dla chłopaka. Ile razy w szkole średniej lubiłam chodzić na randki a tak często po dwóch spotkaniach kończyły się spotkania. Własnie byłam starsznie chora na studiach. Wciąż koleżankom mówiłam że chcę mieć chłopaka a jak na balu kolega mi się oświadczył to powiedziałam " Idę do zakonu" i to była odpowiedź zaburzona. Co bym odpowiedziała na dzień dzisiejszy. "Poznajmy się lepiej". Ile razy w kielcach widziałam napis "Szpital psychiatryczny" i miałam ochotę tam pójść. Byłam w szpitalu w Bolesławcu i z nudów chciałam pomyć okna bo były strasznie brudne. Nawet nie wzruszyło mnie że Pana Jarosława chcieli dać do psychiatry to tak jak by miał grypę i kazano iść do lekarza. Dziwię się że po tragedii smoleńskiej trzyma się tak dzielnie i wciąż Go popieram bo mówi tak jak śp Lech Kaczyński. Nawet prezencja w Unii tego nie zmieni.

Tomku przepraszam że pisze tu dużo o sobie ale traktuję wpisy jako formę terapii i odpowiedzi są cenne. Tak sobie skojarzyłam że Łukasz przestał pisać a ja zaczęłam.

(19392)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 07.07.2011, godz: 22:20

Trzeba rozróżnić pomiędzy pracoholizmem a znalezieniem sobie zajęcia po to aby nie zadręczać się problemami.

(19391)
Do Marcinadata: 07.07.2011, godz: 21:05

"Tak jak powiedziałaś najlepiej rzucić się w wir pracy albo jakiś zainteresowań co pomoże trochę niejako odwrócić uwagę od problemu."

Kompletnie sie nie zgadzam,nie można "zamalować" problemów.Pracoholizm nie jest zdrowy.
A z wizytą u psychiatry to akurat sie zgadzam.



(19390)
Do Monikidata: 07.07.2011, godz: 21:01

Uważam że potrzbna Ci terapia.Niestety jak sie jest dorosłym dzieckiem alkoholika to czasem nie wystarczy wziąść sie w garść.A przecież wiecie że nie można kogoś całe życie nienawidzieć.Bo to niszczy.Najważniejsze jest przebaczenie,wtedy człowiek doznaje ulgi.Monika jak pomożesz innej młodej osobie w podobnej sytuacji skoro sama masz zranioną psychikę?

(19389)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 07.07.2011, godz: 18:19

Moniko życze powodzenia :)

(19388)
Marcin do Monika,lat 37data: 07.07.2011, godz: 17:51

Niestety takich trudnych przeżyć nie da się usunąć z podświadomości,chyba pomogłaby tu pomóc hipnoza.Czytałem niedawno o pewnym księdzu który wpadł w nałóg alkoholizmu i to mu pomogło.Kościół jest otwarty na naukową stronę hipnozy i działa ona niemal cuda.Oczywiście nie chodzi tu o hipnozę wykonywaną przez jakiegoś uzdrowiciela czy szarlatana ale lekarza psychiatrę.Tak jak powiedziałaś najlepiej rzucić się w wir pracy albo jakiś zainteresowań co pomoże trochę niejako odwrócić uwagę od problemu.

(19387)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.07.2011, godz: 15:39

Krzysztofie bardziej niż założenia rodziny bardzo bym chciała mieć własną firmę i pomagać dzięki temu innym młodym. Cieszy mnie że jest wiele biur podróży. Bardzo jestem zaskoczona powstaniem Figloklubów przy Rainbow Tours to super sprawa. Właśnie Animatorzy czasu wolnego to przyszłość dla dzieci. Naprawdę widzę piękne zmiany.
Nienawiść do taty alkoholika wiąże się z tym, że nie umie zyć nie potrafi pokazać mi pięknej Polski. Kupił wędki a nigdy nie pojechał na ryby. Kupił menażki i mieliśmy jechać na piknik i nigdy nas nie zabrał. Ma samochód i jeździ tylko nim na zakupy. Boję się zrobić prawo jazdy. Jestem bojaźliwa i pociesza mnie to że drogi sa coraz lepsze. Kuzynka powiedziała mi że niedługo prowadzenie samochodu będzie tak powszechne jak używanie komputera czy pralki.

Chwilo dziękuje. Przede wszystkim choroba alkoholowa taty wpoiła mi że jestem kimś gorszym i czuję wstyd przed sąsiadami i mam takie wrażenie że wszyscy mnie wytykają palcami a matki nie chcą takiej synowej jak ja. Piszę to dlatego że niedługo jadę na wycieczkę i tak sobie myślę że nie powinnam że jak ja mogę jechać na taką wycieczkę. A jednocześnie czuję się taka szczęśliwa.

(19386)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 07.07.2011, godz: 15:01

Moniko jestem świadomy ze rany zostaną nawet i do końca życia, nie lubię wtykać nosa w czyjeś osobiste sprawy, ale skoro Ty pisałaś publicznie pozwoliłem sobie odpisać. Jesteś jeszcze młoda 37 lat to nie aż tak dużo jest jeszcze czas aby zadbać o swoja przyszłość (może założenie rodziny) moim zdaniem kiedyś przychodzi czas aby się od rodziców odciąć a przezywanie w kolo tego samego problemu nie pozwala człowiekowi iść do przodu. To co pisze nie musi być słuszne nie znam sytuacji dobrze, jedynie tylko to co napisałaś tutaj.

(19385)
chwila data: 07.07.2011, godz: 10:30


Moniko l.37

Moniczko...
Są ojcowie czy matki owładnięci alkoholizmem, którzy jednak sami cierpią i są kochani przez swoich najbliższych, bo ich nie krzywdzą w sensie że nie biją, a słów raniących potrafia użyć nie tylko alkoholicy, nawet siostra czy brat potrafią nas nazwac świnią i nie w sensie ironii, i dalej ci alkoholicy jak nie piją są cudownymi matkami i ojcami i sa kochani ...

Są matki lub ojcowie alkoholicy, którzy tez przez to swoje uzależnienie cierpią, ale krzywdzą rodzinę, są agresywni, przepijają wszystkie pieniądze (o ile pracują i je mają), używają przemocy i tak non stop, chociaż może tacy też mają przebłyski i żałują tego co robią i nie potrafią inaczej

Ale czy to tyczy się tylko alkoholików? Są ludzie którzy nie piją i źle traktują swoich najbliższych...

Sa takie możliwości, że można zmusić kogoś do leczenia, może taki przymus pomógł by Twojemu tacie i wam wszystkim...może nie...

ale sama nienawiść nic wam nie da..jak wiadomo agresja rodzi agresję i tak w koło...
Pan Jezus uczył nas miłości do bliźniego, nawet wroga...Twoja sytuacja jest ciężka a praca nad uzdrowieniem całego domu to niewątpliwie żmudna robota, jak praca w polu...ciągła orka, walka ze szkodnikami, "kataklizmami" i ci ludzie pracujący w polu tez mają wybór mogą sprzedać wszystko i zostawić i mieć od tego spokój, ale jednak próbują, pracują... może to nie najlepsze porównanie, ale chyba rozumiesz o co chodzi...oczywiście każdy ma granice swoich mozliwości...

Pozdrawiam


(19384)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 07.07.2011, godz: 09:30

Krzysztofie gdziekolwiek będę mieszkać rany zadane przez tatę wciąż we mnie tkwią. Byłam przecież w pracy zagranicą i nie potrafiłam otworzyć się na znajomych. Żyć naszymi wspólnymi problemami emigrantów. Wciąż tkwie w swoich urojonych problemach i wyobrażeniach. Ostatnio u psychiatry chciał mnie wysłać na jakąś terapię. Mówię szkoda pieniędzy. Dla mnie terapią jest praca. Dzieki temu że mam pieniądze mogę pojechać na wycieczkę. Grupą terapeutyczną są koleżanki i koledzy w pracy. Uczą realnego życia i mamy wspólny cel dobro firmy bo to nasza matka żywicielka.

(19383)
tiwaz, lat 21data: 06.07.2011, godz: 23:54

chetnie popisze z jakąś miła sympatyczną dziewczyną dla której wartości katolickie nie są obce moje gg 12143364

(19382)
karinadata: 06.07.2011, godz: 22:38

do Moniki i piszących do niej..
Moniko Twoja nienawisc do taty jest jak najbardziej zrozumiała w sensie uczuciowym
Nie da sie zaprzeczac i oczukać uczuc i udawać kochającą córkę gdy rany na to nie pozwalają.. to sa normalne reakcje uczuciowe.. chyba kazdy z nas czasem w zyciu kogoś znienawidził..
Dobrze jest doradzać- Kochaj Moniko tatę bo Jezus za niego umarł..

Można miec szacunek do Ojca ze względu na to kim jest czyli Dzieckiem Bozym choć słabym i raniącym...
ale czy można wymagać od dziecka miłosci gdy cierpienie, żal, złość ,ból sa nawarstwione i ogromne?... W ten sposób mozna dziecko wpędzić w poczucie winy.. skąd ma wziąść miłosc która wiąże sie z uczuciami do kogoś kto rani i szydzi..?

Tylko Jezus był tak silny i doskonały by wrogów miłować...
jak Monika moze kochać ojca skoro on sam jej tego nie nauczył?
Monika kocha mamę, a więc ma tez dobre uczucia ..
Nie usprawiedliwiam Moniki ze robi dobrze nienawidząc.. ale te uczucia sa normalne.. to jest efekt czegoś..
tak jak efektem dobroci są pozytywne uczucia..miłosc, zyczliwość..

Nie wiemy co czuje Monika, jak cierpi wewnątrz, za siebie i za mamę..bo moze sami mamy w miare normalnych ojców..

Moniko Tobie bardzo potrzebna grupa wsparcia DDA, a takze stały spowiednik..
"ucieczka" z domu nie wiele pomoże.. gdyz głeboko tkwi w Tobie rana..
w takim a nie innym srodowisku kształtowała sie Twoja osobowość i mozesz miec skrzywienia (Bez urazy) normalne zadry i psychologiczne blokady, chęc zemsty, złosc kiedys moze przerodzic sie w agresję.. jak to ma miejsce w niektorych przypadkach gdy nagle ktoś robi pod wpływem złosci coś czego by sie nigdy nie spodziewał.. To nie Twoja wina.
Dobrze jakbys pojechała na rekolekcje panstwa Gajdów - "Jezus wzruszył sie głeboko " zobacz w google. i w ogole na takie dla rodzin współuzaleznionych.

Zeby kochać kogoś kto rani i nadal nie ma w sobie skruchy ..to wymaga rozsądnej pracy, terapii i współdziałania z łaską Boża.. tylko Jezus może leczyć takie rany..
Czy potrafisz Moniko w pełni zaufać, otworzyc sie na Boga Ojca który przecież ma sie kojarzyc z dobrym ojcem..którego Ty nie miałaś? to szalenie trudne.. relacja z rodzonym Ojcem odbija sie na relacji do Boga...
Byłas Moniko na rekolekcjach ignacjańskich z przydzielonym kierownikiem duchowym? , jest tego pełno w Krakowie.. bardzo chwalą te rekolekcje..
Jakkolwiek sa Twoje uczucia.. pamiętaj to sa tyko uczucia.. w afekcie, w nastepstwie czegoś co boli.. nie wiń się..ale zwyczajnie szukaj pomocy duchowej..
Jak ktos doradził oddaj ojca Bogu.. rób to codziennie przez jakiś czas..powiedzmy 30 dni jak sie uda w kosciele..
odmawiaj modlitwe przebaczenia o. Roberta DeGrandisa -30 dniową.. . jesli potrafisz i masz dosc siły..spróbuj a zobaczysz co sie zmieni po 30 dniach.. Moze to bedzie jakis krok.. nie tylko dla Ciebie ale i Twojego ojca?
Moze cos sie zmieni? moze Pan Bóg czeka na Twój minimalny gest dobrej woli i oddania mu twojego ojca przez Ciebie która jestes z nim w pokrewieństwie..
Jest to trudne.. bardzo trudne.. ale czasem nie ma innej rady jak zaprzec sie siebie.. i nawet mając w sobie uczucia złosci niechęci do tej osoby - oddawać ją Bogu..
Bóg nie jest Bogiem bezdusznym, rozumie uczucia..
ale jak moj spowiednik Mówi trzeba czasem oderwac sie od uczuć, jakby wbrew uczuciom powierzac Bogu sprawy.. wiele rzeczy moze dokonywać sie w nas bez wzledu na uczucia jakie mamy..
Bóg ponadto wszystko działa.. mocą swoją dotyka, uzdrawia.. jeśli przyjdziemy do Niego ufnie.. mówiąc Mu jak ciezko nam kochać ale jak bardzo pragnęlibyśmy gdyby nas uzdolnił, umocnił, wyzwolił... trzeba o to prosić ....wołać do Pana..
o cos co po ludzku wydaje sie niemozliwe.
I nie nalezy oczekiwac szybkich efektów.. Pan leczy w swoim czasie.. czasem to proces.. nieraz wymaga dodatkowej terapii psychologicznej.. jesli cierpienie jest zaawansowane.. jakkolwiek Pan Bóg ma swoje ścieżki..
Moniko zycze odwagi, przepraszam jesli czyms uraziłam Cie.





(19381)
Artur, lat 30, e-mail: altcrtldel@gazeta.pldata: 06.07.2011, godz: 21:50

Poznam panią, z która mógłbym pospacerować i porozmawiać o Bogu i wartościach chrześcijańskich, bez specjalnego dogmatyzmu, po prostu zwykła rozmowa jak żyć w dzisiejszym świecie i przy tym nie błądzić. Dziękuję i pozdrawiam

(19380)
Malwinadata: 06.07.2011, godz: 21:33

Dlatego postanowiliśmy dać sobie czas. Jeżeli przezwyciężymy trudności, pewnie dopiero wówczas będziemy mogli nazwać to miłością.

(19379)
mdata: 06.07.2011, godz: 21:31

Alkohol niszczy nie tylko alkoholika, ale i rodzinę. Sama wychowałam się w rodzinie gdzie królował alkohol. Wiem jedno, wyprowadzenie się z domu nic nie zmieni, dopóki nie podejmie się pracy nad sobą i nad tym co się przeszło i jakich krzywd się doznało.

(19378)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 06.07.2011, godz: 20:53

Moniko nie wiem czy powinienem w ogóle się wtrącać ale wydaje mi sie ze lepiej kochać tate alkoholika na odległość, trzeba tez dbać o siebie. Może inni mnie skrytykują za to co powiem ale niech krytykują moim zdaniem On i jego alkoholizm zniszczą Ciebie i twoja przyszłość, nie pozwól sobie na to aby on nadal Cie krzywdził.

(19377)
Do Malwinydata: 06.07.2011, godz: 20:45

No to sie troche pośpieszyliście z tym związkiem.Chyba jeszcze nie do końca sie poznaliście.Moim zdaniem nie można jeszcze tego nazwać miłością.Bo miłość potrzebuje czasu.

(19376)
Malwinadata: 06.07.2011, godz: 19:04

Droga Moniko,

jestem z tym chłopakiem po kilku wymienionych e-mailach i po rozmowie telefonicznej. Dla żadnego z nas nie jest to łatwa sytuacja, tym bardziej, że wychodzą nowe rzeczy i sprawy. Wiem jakimi uczuciami ja go darzę, a jakimi on darzy mnie. Chcemy dać sobie czas, jeżeli to naprawdę miłość stworzona przez Pana to da nam siłę przezwyciężyć trudności jakie przechodzimy.

(19375)
Haniadata: 06.07.2011, godz: 18:50

Moniko, tutaj popieram Marcina. Sztuką jest kochać znienawidzonego tatę. Chrześcijaństwo polega m.in. na miłości. A milość to coś innego, niż kategoria "lubię - nie lubię". Może zamiast walczyć ze swoim tatą, oddaj swoje relacje z nim Panu Bogu. Twój tata, tak jak ty i twoja mama, też zasługuje na szacunek. Chociażby przez sam fakt, że on też jest powołany do zbawienia. Nie tylko za ciebie i twoją mamę Pan Jezus umierał. Za twojego tatę też. Skoro On dał twojemu tacie szansę, to ty nie masz prawa jej zabierać. A sądzisz, że babcia cieszyłaby się widząc twój stosunek do taty? I pamietaj, że żyjesz też dzięki tacie. Jesteś jego dzieckiem, czy tego chcesz, czy nie chcesz. Jeżeli nie potrafisz go polubić, to przynajmniej Kochaj (przez duże K).

(19374)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 06.07.2011, godz: 16:42

Marcinie uwielbiam tylko Pana Jezusa a moją mamę nazwałam kochaną. Co do taty to powiedział pijany mamie że to on mnie wychował. Wogóle nie nocuję ostatnio w domu i on nie umie zapytać wprost gdzie idę. Mamie powiedziałam że jak jej spyta to ma odpowiedzieć że pracuję w burdelu. Kiedyś koleżanka nazwała mnie psychopatką bo zamiast rozmawiać to tylko snułam domysły.

Marcinie nie będę potrafiła kochać taty jeśli on nie zrozumie że krzywdzi naszą rodzinę. Nie mogę udawać grzecznej dziewczynki skoro źle odnosi się do mojej mamy. Obie jesteśmy kobietami i zasługujemy na szacunek. Ostatnio powiedziałam tatowi, że dobrze ze babcia nie żyje o jak by zobaczyła jego obecnie to serce by ją bolało. On ma tak zryty przez alkohol mózg że traktuje mnie poróżnić z mamą. powiedziałam mu że mama jest czystą kobietą to nazwał mnie świnią i jak poproszę go o kasę to da mi w pysk.

Czy dla mężczyzn sensem życia po pracy jest upić się? A ja zamierzam cieszyć się życiem i pojechać na wycieczkę.
Przenajdroższo Krwio Jezusa Chrystusa chroń mnie przed psychopatami i nie pozwól załamać się.

(19373)
mo, lat 31data: 06.07.2011, godz: 12:49

Do Monika, 37

Ze szpinakiem i rokpolem są pyszne, ale z kalafiorem, hmmm, czy ja wiem? Chyba bym nie ryzykowała ;)

(19372)
Marcin do Monikadata: 06.07.2011, godz: 11:13

Nie sztuka kochać uwielbianą mamusię,prawdziwą sztuką jest kochać znienawidzonego ojca.....

(19371)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 05.07.2011, godz: 19:02

Malwino daj sobie spokój z tym chłopakiem. Wiem że to bolesne. Spotykałam sie z facetem i raz zaproponowałam aby przyszedł do mnie na niedzielny obiad. Powiedział, że w niedziele mama robi obiad. Nie mam zamiaru walczyć o niego z mamą. Jeśli chłopakowi będzie zależało na Tobie i będzie tęsknił to znajdzie sposób.
Bardzo kocham moją mamę ale nie pozwalam na kierowanie moim zyciem. Ostatnio powiedziałam mojemu tatowi że go nienawidzę bo bił mamę i pije. Zrobiłam dzisiaj mojej kochanej mamusi pierogi z jagodami. Czy można zrobić pierogi z kalafiorem ?

(19370)
Magda, lat 25, e-mail: 4331@wp.pldata: 05.07.2011, godz: 17:18

Witajcie !
Czy ktoś z was chodzi na msze dla samotnych do Jezuitów na świętojańską . I ma kontakt do Ojca Jezuity który te msze prowadzi to czekam na odpowiedź.
pozdrawiam Magda

(19369)
modata: 05.07.2011, godz: 16:50

Do Malwina

Jeśli gość woli spokój w domu, niż Ciebie to kochana daj mu spokój. Niech go ma aż za dużo. Szanuj się dziewczyno! Będą jeszcze inne wyjątkowe dni i wyjątkowe okazje i wyjątkowi ludzie. Zapewniam z autopsji :)

(19368)
Lara Moondata: 05.07.2011, godz: 16:38

Dziękuję "Do Lara Moon" :)

(19367)
do Malwina, lat 26data: 05.07.2011, godz: 15:31

Rozumiem, ze ta sytuacja jest dla Ciebie trudna i dla tego chłopaka pewnie również. Rodziców należy kochać i szanować ,lecz przychodzi taki czas, kiedy trzeba wybierać pomiędzy rodzicami a ukochaną, i jeśli istnieje prawdziwa miłość do kobiety, powinien wybrać właśnie ją. Posłuszeństwo wobec rodziny nie może być ślepe, a będąc osobą dorosłą nie powinno się pozwalać na bycie marionetką, której można narzucać swoją wolę i szantażować emocjonalnie.
Zgodnie z tym, co jest napisane w Księdze Rodzaju, to najpierw mężczyzna ma opuścić ojca swego i matkę swoją, aby mógł stać się jednym ciałem ze swoją parterką w małżeństwie.
Wiesz..jakakolwiek walka z Twojej strony może teraz nie przynieść rezultatów, ponieważ to on jako facet musi podjąć radykalną decyzję odnośnie Waszej przyszłości. Jeśli naprawdę Wasz związek cos dla niego znaczył, myślę ze uświadomi sobie, że nie może życ pod dyktando swoich rodziców i położy kres temu wszystkiemu.
Módl się do św.Józefa i ufaj, że jeśli tylko taka jest wola Pana, to na pewno cała sprawa potoczy się pomyślnie. Pozdrawiam

(19366)
Marcindata: 04.07.2011, godz: 21:39

Po wczorajszej spowiedzi czuję nowe siły duchowe. Dlatego zachęcam-nie idzmy do spowiedzi tylko z okazji świąt,róbmy to częściej......

(19365)
do Lara Moondata: 04.07.2011, godz: 21:34

Laro,musisz wytrwać!dlatego oprócz modlitwy ofiarowuję naszemu Panu coś jeszcze,w Twojej intencji


(19364)
Daniel, lat 21data: 04.07.2011, godz: 20:17

Witam.

Mam na imię Daniel i mam 21 lat. Mieszkam w okolicach Warszawy. Chciałbym poznać jakąś miłą dziewczynę w swoim wieku:)

Interesuję się głównie sportem, ale nie tylko;) Jestem wrażliwy i dość nieśmiały.

Na codzień pracuję, w weekendy studiuję - choć z tym narazie mam spokój do października;)

Jeśli zainteresowała Cię moja osoba to zapraszam do kontaktu na gg: 36783462.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Daniel

(19363)
Zawiedzionadata: 04.07.2011, godz: 19:59

Do Bytnara


Być może dlatego rozpatruję skrajne przypadki, żeby się pocieszyć. Że może być gorzej, żeby się nie załamać, że jest jak jest. Proszę Cię o modlitwę.

(19362)
Ania, lat 29, e-mail: annas007@poczta.fmdata: 03.07.2011, godz: 20:23

Jadę na wakacje, polskie morze Kołobrzeg wyjazd ok 11 lipca na tydzień, czy może ktoś by chciał pojechać? Koszt: przejazd pociągiem, nocleg ok. 30 zł. Wyżywienie we własnym zakresie.
Może znajdę tu jakąś koleżankę ?

(19361)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 03.07.2011, godz: 19:51

Wiecie ostatnio pracowałam dorywczo i miałam okazję poczytać różne książki nawet tanie romansidła. Stwierdziłam że nie ma nic piekniejszego jak spotka się kobieta i mężczyzna w realnym życiu i zaczynają czuć jakieś przyciąganie. Spotykają się rozmawiają ,cieszą sie, sprzeczają nawet obrażają ale porządkują swoje myślenie i pracują nad soba.
Mam 37 lat i w swoim zyciu spotkałam wiele "połówek" ale powiedziałam "nie".
Miłość do wybranego mężczyzny to praca na całe zycie. Nawet jak on kocha inną to ja w swojej miłości jestem otwarta na to aby pokochać innego meżczyznę. Dlatego czasami po smierci ukochanej żony mąż żeni się po raz drugi. A są stare panny które kochają i nie są w stanie pokochać innego. Jak mówi ks Jan Twardowski nie wiemy czy pierwsza miłość jest pierwsza czy ostatnia pierwszą. Kobieta nie może życ bez miłości bo uschnie. Dzięki Panu Jezusowi może być Oblubienicą Baranka i być duchową mamą dla wielu dzieci. Bardziej niż mężczyzny w swoim zyciu bardzo bym chciała pojechać do Ziemi Świętej po której chodził żył mój Pan i Bóg. Gdzie wszystko się zaczęło.......

(19360)
Małgosia, lat 30data: 03.07.2011, godz: 14:53


do xxx
To chyba piszesz o jakimś zasłyszanym bożku, a nie o Bogu. On jest 'Bogiem z nami' - tak głosi Jego imię - Emanuel. Wiesz, nie byłby Sobą - Bogiem Miłującym, Wiernym, Miłosiernym(przymiotów ma całe mnóstwo) gdyby Sobie Samemu zaprzeczał. A że my czasem nie odczuwamy Jego obecności ... nie znaczy, że Go nie ma przy nas, czy że wręcz nas opuścił. Albo jest to powodowane naszą pychą i naszym odwróceniem się od Niego, odrzuceniem Jego pomocy. Albo wchodzimy w stan tzw pustyni duchowej - sprowadza się to do tego, byśmy odczuli jak bardzo Bóg nam jest drogi, jak za Nim tęsknimy... Np Matka Teresa z Kalkuty miała bardzo często stan takiego odrętwienia, całkowitego nieodczuwania obecności Boga...A jednak nie zaprzestawała modlitwy, wiara w niej nie wygasła. Wierzyła, że Bóg Jest z nią, przy niej. Codziennie, wraz z innymi siostrami wygospodarowywała godzinę na całkowite odseparowanie się od zajęć, obowiązków, by ten czas poświęcić całkowicie modlitwie. To pomagało jej przetrwać i nieść pomoc. Ufność, że choć Boga nie doświadcza, On jest niezawodnie z nią. Nie opuści jej.
" Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. " Rz 8, 37-39
A od kiedy ktoś kochający opuszcza i nie zważa na los ukochanej osoby? Doświadczyłaś (eś) tego? Nawet jeśli człowiek, który choć stworzony na podobieństwo Boże jest słaby, to na pewno nie Bóg:
"Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę"
Iz. 49,15



No właśnie, silna wiara jest kluczem do wszystkiego. Trzeba się modlić o jej przymnażanie, a nie siać opinie podważające wiarygodność Boga.

(19359)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 03.07.2011, godz: 14:32

xxx to twoje zdanie, czy bierzesz pod uwagę ze możesz się mylić? Czasem samotność tez jest potrzebna. Co do udzielania wskazówek wystarczy usiąść i poczytać Ewangelie.

(19358)
Lara Moondata: 03.07.2011, godz: 14:30

Bardzo proszę o modlitwę...

(19357)
xxx , lat 20data: 03.07.2011, godz: 12:28

Panie Krzysztofie ( krzysztof_11@op.pl ) Z całym szacunkiem ale proszę zejść na tą ''boską'' Ziemię... z doświadczeń empirycznych (100% sprawdzalności) wiemy, że Pan Bóg nie pociesza i nie udziala wskazówek wtedy jak ktoś nas rani wręcz przeciwnie... zostawia nas samych

(19356)
Bytnardata: 03.07.2011, godz: 12:11

Do Zawiedzionej
Dlaczego rozpatrujesz i dostrzegasz tylko skrajne przypadki?
Tak jakby na Tym świecie były tylko kobiety co im się nie powiodło w małżeństwie.
Wiele kobie jest naprawdę szczęśliwych które w pełni realizują się ze swoimi życiowymi partnerami...może też czasem popatrz na tą stronę?
Trzeba myśleć bardziej pozytywnie...bo z takim (jak Twoje) postrzeganiem z dużym prawdopodobieństwem zawsze będziesz wiedzieć tylko negatywy...a w efekcie na zawsze będziesz iść samotnie przez życie.
Po za tym nie czekać aż duch święty łaskawie zaśle tego jedynego ale samej coś w tym względzie robić niż tylko utyskiwać.
Ryzyko zawsze jest i będzie...gdyby to było takie łatwe i powszednie to człek by tego tak nie cenił i oczekiwał a szczęście nie było by wówczas szczęściem.

(19355)
Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 22:39


Do Pytającej

No właśnie!.. Dlaczego tak jest?.. Niektóre kobiety godzą się na bycie z kimkolwiek, żeby uniknąć za wszelką cenę samotności. Z zewnątrz wydawałoby się, że są w sytuacji do pozazdroszczenia: znalazły swoją drugą połówkę! .. Ale ile moich koleżanek jest już po rozwodach?.. Tolerowały wyskoki swoich panów przed ślubem, a potem okazało się, że może być już tylko gorzej!...
Jest wiele par, ale chyba wciąż w mniejszości są te naprawdę wartościowe.
Może lepsza jest samotność w pojedynkę niż w małżeństwie?.....

(19354)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 02.07.2011, godz: 21:44

Pytająca to pytanie chyba Panu Bogu trzeba zadać. Nasuwa mi się gdzieś przeczytana pewna myśl: uzdrowienia ze swoich ran trzeba szukać w Bogu a nie w człowieku.

(19353)
Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 21:15

Do Marcina

Przepraszam, nie wyczułam intencji w Twoim pytaniu. Niestety jakoś do tej pory nie trafiłam na normalnego faceta. Zwykle okazują się podrywaczami, którzy nie myślą poważnie o życiu. Zależy im tylko na przyjemności. Nie jestem odpychająca, więc spodziewają się, że moja uprzejmość oznacza zachętę .. Ale nie o to mi chodzi.. Nie chcę się bawić, tylko kochać i być kochaną w związku sakramentalnym.

(19352)
pytajacadata: 02.07.2011, godz: 17:56

Jak myslicie, dlaczego jest tak , ze niektorzy maja szczescie odnalezc swoja drugo polwke bardzo wczesnie, a inni musza bardzo dlugo czekac?

(19351)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej