| Kropelka | data: 07.06.2011, godz: 23:20 |
Pavel
Czasem na świecie dzieją sie rzeczy których nie rozumiemy.Ale to nie znaczy że Pan Bóg ma nas gdzieś dopuszczając nieszczęścia.A susza...cóż,może tak ma być w naturze.Wiem że łatwo mówić jak mnie to osobiście nie dotyczy.A dlaczego są powodzie?Może takie katastrofy mają uczyć ludzi że trzeba sobie pomagać.Jakby był raj na ziemi to każdy myślałby tylko o sobie i swoich luksusach.Tak samo choroby,uważam że chorzy,niepełnosprawni uczą innych ludzi pokory i tego że ktoś kto jest słabszy też ma prawo żyć,a pomoc takiemu człowiekowi to coś pięknego. (19150)| do Pavla | data: 07.06.2011, godz: 23:18 |
Gdzie jest Bóg i co sobie myśli...
Z Miłosierdzia Swego daje nam ubogich, potrzebujących, abyśmy pomagając im- siebie ratowali (uczynki miłosierdzia zakrywają grzechy). Wiemy, że ci ludzie w Afryce cierpią, więc dlaczego bogatsze państwa im nie pomogą? To zostanie nam wygarnięte na Sądzie. A ci biedni swoje odcierpią tu na ziemi , życie jest krótkie, Tam w Wieczności Bóg im wszystko zrekompensuje.
Bóg Jest Najlepszym Ojcem. Ojcem Mądrym. Jeśli dopuszcza cierpienie, to czyni tak z Miłości- żeby nami wstrząsnąć, byśmy nie zginęli w Piekle. A że oni, niewinnie cierpią? Są przez to błogosławieni, bo tylko niezawinione cierpienie jest rodzajem współpracy w Odkupieniu- współuczestniczy w Męce Chrystusa.
(19149)
Anoil może spróbuj wybadać przyczynę nie bezpośrednio, zadając pytania trochę okrężna droga np: nie pytaj "dlaczego nie chcesz iść do spowiedzi" a zapytaj "dlaczego uważasz że spowiedź jest zła" a może jest coś czego twoje córka nie potrafi zdefiniować lub tak bardzo się tego wstydzi że za nic w świecie nie chce tego powiedzieć nikomu innemu. Jakie działanie podjąć zależy od aktualnej sytuacji jeśli temat jest rozgrzebany nazbyt i dla wszystkich drażliwy to radziłbym chwile od tego odpocząć złapać miedzy czasie lepszy kontakt z dzieckiem a za jakiś czas delikatnie wrócić. Na pewno nie można tego tak zostawić pasowało by znaleźć przyczynę być może jest blacha ale równie dobrze może być to coś poważnego co rzutuje na dalsze życie. Nie jestem ani księdzem ani psychologiem może to co napisałem jest naiwne, zawsze możesz skorzystać z profesjonalnej pomocy trochę trzeba poszukać i na pewno coś się znajdzie być może bezpłatnie.
pozdrawiam (19148)| pavel | data: 07.06.2011, godz: 21:59 |
DO Marcin
Znacznie lepiej mi to wyjasnila Lara Moon, w sumie ok akceptuje ten argument. Ale nie rozumiem jednego. Dlaczego czarni w Afryce cierpia np. susze? Deszcz to w sumie niewielka rzecz co zlezy milosiernemu Bogu zeby zeslac albo zsylac regularnie wode tym ludziom. Gdzie jest wowczas Bog i co sobie mysli?
Pytanie oczywiscie do wszystkich :) (19147)
Witam.Jestem mamą 10 letniej dziewczynki.Córka rok temu przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej.Od tamtej pory nie można jej było zaciągnąć do spowiedzi.Kazda próba konczyła sie histerią , nawet przy konfesjonale.Nie pomagaja żadne prośby ani groźby ,kary ani obietnice.Córka nie mówiła zeby coś podczas pierwszej spowiedzi sie wydarzyło.W tym roku miał rocznicę i niestety nie poszła do spowiedzi.Najgorsze jest to ,że przyjęła komunię.Rozmawiałam z nia wczesniej że to grzech , ze tak nie wolno, ale ona postanowiła zrobić po swojemu .Mam do siebie pretensję że dopusciłam do tego.Córka jest spokojną dziewczynką ,dobrze sie uczy ,ale ma grzechy w postaci nieposluszeństwa, zapomnienia o modlitwie i niepójście do kościoła( chociaz ten ostatni to właściwie grzech mój , ze z nia nie zawsze chodziłam) Teraz doszło jeszcze przyjęcie komunii bez spowiedzi.Prosze o radę , jak ja przemóc do spowiedzi.I czy jest to ciężki grzech bior ac pod uwage jej wiek.Bardziej ja czuje sie winna ,bo to ja jestem odpowiedzialna za jej wychowanie.Jakie jest stanowisko koscioła w takiej sytuacji>? Jak powinnam sie teraz zachowac i co dalej robić ?Prosze o odpowiedz najchetniej księdza.Pozdrawiam . (19146)| Marcin do Pavla | data: 07.06.2011, godz: 19:28 |
jesli ludzkosc sie nie nawraca i nie ucieka do Bozego Milosierdzia to zaczyna do glosu dochodzic Boza sprawiedliwosc... (19145)| kate | data: 07.06.2011, godz: 17:08 |
do pola i kaja72: w sprawie porady: mój mail: kejti1504@wp.pl (19144)| Lara Moon | data: 07.06.2011, godz: 16:16 |
Pavel,
miłosierdzie nie oznacza zgody na plucie sobie w twarz i nie oznacza przymykania oczu na kpiny z siebie.
Jak dla mnie oznacza przebaczenie i dążenie do podźwignięcia grzesznika mimo jego grzechów przy jednoczesnym wychowywaniu do dążenia ku lepszemu. Jak wiesz wychowanie polega czasem na karceniu.
Tak ja to rozumiem, ale to bardzo trudne do zaakceptowania. Tymbardziej, że osobowość ludzka jest bardziej złożona i nieraz grzeszy się z niewiedzy, słabości czy wewnętrznych zranień, którym nie jesteśmy winni.
Nie odczytuj tego, że się wymądrzam - czasami uczucie żalu i goryczy w stosunku do P. Boga jest tak wielkie z powodu wewnętrznego nieuporządkowania (nie zawsze zawinionego), że trudno sobie z tym poradzić.
Jedno jest pewne - trzeba przyjąć za pewnik, że P. Bóg czasem ma swoje powody, żeby nas doświadczać, ale to nie oznacza, że nas nie kocha. Przecież w końcu życie swoje za nas oddał i przeszedł niezliczone męki.
(19143)| pavel | data: 07.06.2011, godz: 14:26 |
Do Marcin
Kar? A któż zsyła te kary? Miłosierny Bóg? Jesli tak to czy dalej jest milosierny jesli to robi?
(19142)| Marcin | data: 07.06.2011, godz: 10:45 |
Rzucilem wczoraj okiem na fragmenty 3 tajemnicy fatimskiej i widze ze zaczyna sie ona wypelniac w naszej rzeczywistosci.Tylko rodzi sie taka refleksja ze brak globalnego nawrocenia,ciagle miliony zyja wedlug zasady:robta co chceta.To na pewno nie wstrzyma kar ktore spadaja i jeszcze spadna na ludzkosc... (19141)| Marcin do Smutna | data: 06.06.2011, godz: 22:13 |
Gdy sie pojawia taki brak checi do zycia to trzeba szukac za wszelka cene czegos co nada sens i naped do zycia...moze jakis wolontariat a moze inne dzialanie ktore pomoze choc na chwile zapomniec o tym co zniecheca i rodzi poczucie bezsensu (19140)
NIE CHCE MI SIĘ JUŻ ŻYĆ (19139)| Małgosia, lat 30 | data: 06.06.2011, godz: 12:33 |
Umartwianie wzroku....odwoływanie się do Boga o pomoc .........nastawienie psychiczne......
Trudna walka, ale możliwa do wygrania. A jak istotne są..trofea, rzutujące na życie małżeństwa!
Poza tym - wierzę - Bóg mając dla nas swój plan, nie brał pod uwagę w swej Miłości bylejakości, bo nie byłby Sobą. Dlaczego zatem przez popęd mamy być minimalistami, tracić godność, szacunek do siebie we własnych oczaqch i oczach innych. Tak często spotkam się ze słowami o prawdziwie kochających się osobach, tuż przed ślubem...dlaczego muszą czekać...? Dowiedziono, że takie pary przeżywają potem kryzysy przez zdrady w znacznie częstszych przypadkach niż te, które wytrwały.
A jeśli ktoś upiera się przy swoim, że 'po co czekać?', bez przyjęcia jakichkolwiek argumentów - to pozostaje chyba... zostawić taką osobę miłosierdzu i sprawiedliwości Bożej... (19138)
Doroto Karolino życie jest piękne a nie ciężkie. My kobiety jesteśmy jak perełki, które w bólu odkrywają piekno swojej kobiecości. Możesz być krystalicznie piekna ufając Bożemu Miłosierdziu.Wydaje mi się że stawanie w prawdzie o swoich ułomnościach już jest dążeniem do świętości. Święty jest tylko Pan Bóg. (19137)| Marcin | data: 05.06.2011, godz: 21:50 |
Rozumiem przez to nadmierna ciekawosc widzenia wszystkiego co nie zawsze jest wlasciwe (19136)| Do Marcin | data: 05.06.2011, godz: 20:57 |
Co rozumiesz przez umartwianie wyroku? (19135)| karina | data: 05.06.2011, godz: 16:26 |
"..uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. ."
Ewangelia w moim życiu
Patrz w niebo
Widziałem, jak patrzyłeś dzisiaj w niebo, patrzyłeś, jak wstępowałem do Ojca. Było was wielu na górze, ale wszyscy stali w ciszy.
We Wniebowstąpieniu
najważniejsza jest cisza
Cisza pełna miłości
w domu Ojca
i cisza pokoju
w sercach które zostały
na ziemi
Pokój miałeś w sercu i pewność moich słów: „Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Moje spojrzenie niech stanie się dla cie-bie jak rosa i jasny promień słońca. Spojrzenie z góry Tabor i z góry mojego wstąpienia do nieba.
Spojrzenie, w którym zawsze możesz schować się przed złym światem.
Patrzę na ciebie z miłością. Wtedy tylko kochać potrafisz.
Moje spojrzenie przekonuje cię, że nie mam względu na to, jak bardzo często upadasz.
Kocham cię dlatego, że jesteś i że się podnosisz. I choć często zniekształcasz mój obraz w sobie, nie przestaję kochać, a nawet kocham jeszcze bardziej, bo wiem, jak bardzo potrzebujesz Mnie i mojego miłosnego spojrzenia.
Patrz więc na Mnie wstępującego do nieba, powtarzając w sercu: Tylko Bóg! Tylko Bóg! Tylko Bóg!
Patrz w niebo, bo tylko stamtąd możesz spodziewać się pomocy, i oddaj Mi pokłon. Bo jestem z tobą zawsze, aż do skończenia świata.
Nie jesteś sam, gdy pragniesz głosić i wprowadzać w życie Ewangelię Miłości.
Zawsze wracaj do mojego Ojca, do którego Ja idę dziś, do Jego kochanych ramion, byś dla wszystkich był znakiem – żywym i przekonującym – Jego miłosiernej Miłości. Czekam każdego dnia na twoje spojrzenie, na spotkania z tobą.
Patrz w niebo, bo wtedy wiem, że ty ciągle o Mnie pamiętasz i pozwalasz, bym uważnie patrzył na twoje życie.
PAMIĘTAJ, ŻE JA JESTEM Z TOBĄ AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA.
/Ks. Marek Chrzanowski FDP, orionista, odpowiedzialny za Instytut Życia Konsekrowanego dla dziewcząt i kobiet, poeta/
(19134)| Dorota Karolina | data: 05.06.2011, godz: 14:48 |
Moniko, ale ja pisałam o moim piciu wina i to w samotności,a nie przy mężczyźnie, bo go nie mam. Nie jestem święta i czasami upadam, ale nie jetem też obłudna i wiem, że życie jest ciężkie i widocznie nie mam tyle siły co Ty, ale wcale się tego nie wstydzę i nie mam zamiaru pisać tutaj tylko pięknych, krystalicznych słów, bo prawdziwe życie takie nie jest, człowiek to nie anioł, Bóg go tak nie stworzył.
Gosiu, dzięki za mail, odezwę się na pewno. (19133)
Doroto Karolino a ja nie chcę pić wina kiedy spotkam ukochanego mężczyznę. Chcę czuć swoje prawdziwe emocje czyli strach, niepewność, obawy. Nie potrzebuję sztucznych rozweselaczy. Timmi to przeszłość. Jest tylu kawalerów na świecie. W tym roku idę na pieszą pielgrzymkę. Kocham piesze pielgrzymki. (19132)
Dorota Karolina,
chętnie popiszę z Tobą, jeśli masz czas i ochotę, pisz na maila:)
Pozdrawiam ciepło. (19131)
Karino to proste. Wszystkie obowiązki wykonywać z miłością. Nauczyłam się czułości kiedy pracowałam w hotelu. Traktowałam gości hotelowych jak swoje dzieci i starałam się tak pracować aby byli zadowoleni. Bardzo lubiłam pracę w pralni. świeże i czyste ręczniki. Mój szef to docenił może nie finansowo ale miał szacunek do mnie. A menedzer restauracji uczył mnie zartowac i smiać się. A menedżerka hotelu była Aniołem, bo nigdy nie spotkalam tak dobrej kobiety. Wierzę że są na ziemi Anioły, które pomagają ludziom. (19130)| Marcin | data: 03.06.2011, godz: 16:21 |
Bo w walce o czystosc przeszkadza ile moze szatan i podswiadomosc a pomaga modlitwa i umartwienie wzroku (19129)| doMoniki | data: 03.06.2011, godz: 12:42 |
Monika: "pożądanie trzeba zamienić w czułość" wspaniała to rada... a jak to zrobić?
Jeden kapłan dał świadectwo, ze czystość dla niego nie byłaby mozliwa gdyby nie oparł sie mocno na Jezusie i swoje pragnienia, gdyby nie modlił sie na różańcu, .. bo dzisiaj czystość nie jest mozliwa bez pomocy z góry.. wszystko jest "produkowane" na zmysłowość i rozbudzanie namiętnosci.. a do tego brak mocnych relacji w rodzinie sprzyja słabościom.
doskonale Cie rozumiem, tez ucierpialam z powodu braku miłosci ojcowskiej..choc nie bylam przez niego poniżania jak Ty
takim osobom trudniej, szukają potwierdzenia kobiecości w seksapilu, pożądliwości u mężczyzn.. myląc pragnienia z cielesnością.. by ktoś je zaspokoił. I bez Jezusa , patrzenia na Niego i przeczystą Maryję, nie jest możliwe zycie w czystości.
Masz rację, kobieta czysta musi emanować kobiecością a nie agresywnością. Pzdr.karina (19128)| Małgosia, lat 30 | data: 03.06.2011, godz: 10:07 |
Mam przekonanie o słuszności zachowania czystości przed ślubem. Słyszałam wykład seksuologa, który wyliczał zalety wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem....Nie wątpię w sens tego, nawet wobec krzykliwego opowiadania się za mieszkaniem przed ślubem ze sobą, 'wypróbowywania się' także w sferze intymnej, stanowczego zdania, że bez takiej próby życie po ślubie nie ma szans powodzenia. A jednak przykro mi i czuję się winna, gdy wobec takiego 'agresywnego krzykacza' nie umiem sypnąć argumentami broniącymi czystości przedślubnej i w ogóle mieszkania osobno. Pozostaje mi jedynie czyste sumienie... i okrojone świadctwo słowne z 'własnego podwórka' ( nie będę się zwierzać ze spraw osobistych pierwszej lepszej koleżance w pracy)....
(19127)
Karino kiedy miałam wyjechać do Szkocji byłam na adoracji Najświętszego Sakramentu. Jakimś sposobem trafiłam do kościoła katolickiego w którym była adoracja. I wtedy powiedziałam Panie Jezu Ty mi wystarczasz. W pracy byłam radosna i szczęsliwa. Ale miałam słaby punkt brak ojcowskiej miłości i pragnienie mężczyzny. Jean Vanier mówi że pożadanie trzeba zamienić w czułość. Kobieta nigdy nie będzie szczęśliwa jeśli jej czystość i piekno wewnętrzne nie będzie promieniować na otoczenie. To właśnie czysta kobieta znająca swoje pragnienia i uciekająca do Matki Jezusa Chrystusa i taka jest moja ziemska mama. (19126)| Dorota Karolina | data: 02.06.2011, godz: 23:00 |
Krzysztofie faktycznie, czasami jestem nieuważna, ale to przesądzanie łączy się w jakiś sposób z przesadzaniem:)
Moniko, mam nadzieje, że są chwile kiedy czujesz się szczęśliwa, że wspominając Timmiego uśmiechasz się w ten znaczący sposób... Kiedy skończe brać tabletki na serce naleję sobie kieliszek czerwonego wina i będę słuchać Feeling Good w wykonaniu Michaela Buble, które to wykonanie przypomina mi o moim marzeniu zobaczenia Nowego Jorku, i wiem, że będę wtedy właśnie tak się uśmiechać, i to utwór który Tobie też polecam z serca: www.youtube.com/watch?v=yYe6tmrFxbw
Gosiu napisz coś do mnie do nas, pozdrawiam (19125)| Serce pocieszone:) | data: 02.06.2011, godz: 22:47 |
Do Kariny
Byłam dziś na Adoracji :) (19124)
Łukasz żaden portal nie da Ci 100 % skuteczności. Życie to ryzyko czasem się uda i jest dobrze a czasem się nie uda i tez trzeba sie z tym pogodzić. (19123)| Magda, lat 25 | data: 02.06.2011, godz: 19:28 |
Witajcie !
Ma ktoś z was namiary na księży zakonnych ? Bo poszukuje mądrego księdza który zajmuje się kierownictwem duchowym i stałym spowiednictwem . Tylko mam utrudnione zadanie bo nie jestem studentką . (19122)
Dorota Karolina ja napisałem przesądzasz przez ą zrozumiałeś mnie troche w innym kontekscie ale to nie szkodzi. (19121)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 02.06.2011, godz: 16:47 |
Cześć
Czy ktoś z Was zna skuteczne portale z ogłoszeniami matrymonialnymi gdzie można znaleźć dziewczynę tylko na stałe ponieważ nie interesują mnie przygody.
(19120)| do serca płacz-karina | data: 02.06.2011, godz: 11:05 |
czytalam Twoj post..wyobrażam sobie ze Twoje serce cierpi.. poradzisz sobie jedynie z Jezusem.. idź na osobistą adoracje Najsw sakramentu jesli masz taka mozliwosc i tam oddaj Mu wszystkie te bolesne uczucia.. powiedz by je ukoił, a nawet zabrał i miejsce to wypełnił swoją Miłością. Zawsze tak robię gdy sobie nie radzę z uczuciami lub trudnymi ludźmi, idę kilka razy na osobistą adorację by byc jak najbliżej sakramentu i patrzeć na Niego.
jednoczesnie pamiętam ze moja modlitwa ma byc trwaniem przy Jezusie w Jego obecnosci, nie skupianiu się tylko na sobie i "adorowaniu" swoich ran, gdyz wtedy nie nawiązuję kontaktu i nie czuję Jego obecności. Zawierzam to i ufam ze ON mnie dotyka, przemienia.. oraz te osoby.wiem ze On sie moim problemem zajmuje, owocem tego jest ukojenie.. jakaś ulga... Trzeba na nowo wzbudzac w sobie wiarę..gdyż jej nie mamy na zawsze.
Czasem tego czego nie da się zmienić.. w Nim można się od tego uwolnić i po pewnym czasie przychodzi odpowiedź ze stało się całkiem dobrze a serce juz nie boli. Dziś widuje mojego byłego z ktorym nic mi nie wyszło, choc miałam taką nadzieję..ale gorzko zawiodłam, w dodatku wygłupiłam bo pierwsza mu wyznałam, ale oddałam to Jezusowi i mój "były" jest mi teraz obojętny, On sam nawet nie unika mnie, jak mnie spotka to mi macha z uśmiechem.. i mnie to wystarczy, teraz wiem ze tak miało być..
Jezus uwalnia. ZPanem Bogiem.. (19119)
Witajcie Kochani:) Serdecznie pozdrawiamy Wszystkich z Poznania... Dzisiaj po południu spotykamy się z młodzieżą;) Jeśli ktoś chciałby do nas dołączyć serdecznie zapraszamy:) Mam nadzieję że spotkamy się również na Lednicy:) Jedno ze spotkań na Lednicy jest o godz 14.30 obok namiotu powołań a kolejne o 15.00 także obok namiotu powołań:) Jeśli ktoś w Was jest chętny zapraszamy serdecznie i gorąco. Oto nasze kontakty... S.Magdalena 789 197 581 i gg: 35092519 i kandydatka Magdalena (Mady): 513 957 863 i gg:510753.
Zaufaj! Tak jak Maryja!!! Białą, czystą kartkę podpisz śmiałym ''FIAT" i ufaj i kochaj...
Pamiętamy o Was podczas naszych spotkań powołaniowych:) Z modlitwą i radością...
www.dar.religia.net (19118)| Serce płaczące | data: 02.06.2011, godz: 00:22 |
DO ALDNY I KARINY
Potrzebowałam usłyszeć właśnie takie słowa:) Bardzo Wam Dziękuję! (19117)| Dorota Karolina | data: 01.06.2011, godz: 18:39 |
Łukasz ma rację, dzisiaj najważniejsze są dzieci, niech będą najważniejsze każdego dnia, niech ich dzieciństwo będzie jak ze snu, niech będzie spełnionym marzeniem,pełnym cudów, uśmiechów, buziaków, bo "kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"(Janusz Korczak) (19116)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 01.06.2011, godz: 18:09 |
Życzę wszystkim dzieciakom, aby ich dzieciństwo było jak najlepsze i aby trwało jak najdłużej! (19115)| Siostra Weronika | data: 01.06.2011, godz: 15:02 |
Spotkałam na szpitalnym korytarzu UŚMIECH, sfrunął ku mnie jak kwiat,
który się zerwał z łodygi.
Zasadziłam go w sercu, przyjął się, jest piękny i wydał dobre owoce...
To była Miłość, na którą odpowiedziałam miłością i której codziennie służę poprzez najprostsze gesty...
Któż Tej Miłości nie potrzebuje, Ona jest jak tlen, bez którego nie możemy żyć.
Wszyscy jesteśmy spragnieni tej wielkiej Miłości, Której nie można zatrzymać dla siebie, ale trzeba się Nią dzielić, podać dalej, Jej służyć...
Ona jest jak małe ziarenko, przyjmij je i zasadź w Twym sercu, a zapuści korzenie i stanie się pięknym kwiatem, W Twoim sercu...
Zapraszam na naszą stronkę
www.dar.religia.net.
Zapraszam do kontaktu GG 36090869
(19114)| karina | data: 01.06.2011, godz: 13:20 |
aldna
zgadzam sie..to ważne co napisałas.. choc to trudne,
jestesmy przeniknięci pragnieniem kochania ...czasem tak bardzo tego pragniemy ze aż przysłania nam Boga.. a niestety nikt nie potrafi kochać tak jak Bóg,
miłosc ludzka jest słaba ..
czasem mysle ze gdybysmy naprawdę kochali Boga to nie rozpaczalibyśmy nad brakiem miłości człowieka ..
problem ze my wszystko sprowadzamy do uczuć, gdy ich nie ma, lub sa trochę inne, nie tak wzniosłe i ekcsytujące, sądzimy ze to juz koniec, ze to już nieszczęście.
Bóg jest ponad tymi uczuciami.. ponad zmysłowością, romantyzmem i oczarowaniem..
kocha w sposób ABSOLUTNY , BEZWARUNKOWY..
gdybyśmy często o tym myśleli.. UPAJALI SIE TĄ PRAWDĄ , bardziej niż nad uczuciami do kogoś, to pewnie mielibyśmy skrzydła jak nie jeden święty zakochany w Bogu..:)
codziennie rano wstawalibyśmy z zachwytem i świadomością bycia kimś ważnym..
gdybyśmy tak Boga witali w progu światyni jak ukochanego z kwiatami na peronie !..
ta myśl nie pozwoliłaby nam wpadac w zwątpienie ...zapatrywać się w co inne i szukać gdzie indziej miłosci.. w tym gdzie jest tylko jej namiastka..
Myśle ze szatan robi wszystko by odwrócic człowieka od Zródła ..i podrzuca miraże.. złudzenia miłosci.. bo wie ze pojawią się rozczarowania, zawiedzenie, gorycz, łzy, i zniechęcenie.... a wtedy trudno uwierzyc ze jest Ktoś ponad to wszystko..
ze to Bóg jest miłością doskonałą i tylko do Niego mamy iść po te "adrenaliny" ciągle wzbudzając wiarę...
Czesto ulegamy uczuciom w samotnosci.. mysląc nikt mnie nie kocha, dla nikogo nie jestem ważny, bo nie mam męża/żony..a to fałsz..
bo nawet mąż i zona ma dni kiedy czuje sie niekochana/y przez swojego współmałżonka..i mają niedosyt..
gwarancję KOCHANIA może zapewnić nam tylko Bóg
pomocna jest Jego matka Maryja, która kochała i kocha cały lud Boży który Jezus z krzyża Jej przeznaczył.
Maryja sama mówi ze jest naszą Matką i kocha jak Matka, jest czuła, delikatna i bardzo oddana, niezależnie od naszej wierności.. dla nas kobiet powinna być jedynym najdoskonalszym wzorem kobiecosci..
Szukajmy szczęścia w Bogu, poprzez Niego, by patrzeć inaczej na człowieka..
nie oczekując wiecej niż on moze nam dać.
zauwazyłam ze gdy czesciej adoruję Jezusa w najsw sakramencie, moje myśli nie dążą tylko za ziemskimi pragnieniami, problemy nie wydają sie tak trudne, podświadomośc napełnia sie pokojem, przestaję byc tak istotna dla siebie samej i zatroskana tylko o ziemskie zycie..
mysli kierują naszymi czynami.. jesli jest w nich miejsce dla Boga wszystko staje sie inne.. może to jakaś namiastka tego do czego Bóg chce nas przygotować, by otworzyć się na Jego niepojęte ludzkim rozumem życie, na potężna rzeczywistość o jakiej nikt żywy jeszcze nie śnił.
Niech uczucia nie mają nad nami calkowitej władzy... trzeba je badać, przyglądać sie im.. bo jak moj spowiednik powtarza, Pan Bóg działa w tobie niezaleznie od uczuć.. twoja modlitwa tez jest wazna niezaleznie jak sie dzisiaj w niej czujesz.
Świat sprowadza wszystko do przyjemnych uczuć..by wiecznie byc zakochanym, by praca była przyjemna, by nie pozwolić się zranić..by tylko nie cierpieć a czy to naprawdę jest szczęście?
przed chwila czytałam o Merlin Monroe..
zdobyła wiele..doszła do tego o czym niejeden marzy.. miała kilku mężów.. mnóstwo pieniedzy.. dlaczego nie kupiła sobie szczęścia?
ktos ładnie powiedział"Kochać to cierpieć dla dobra tego kochanego.."
Jezus kochał ale tez cierpiał dla nas.. Bóg kocha a jednoczesnie cierpi gdy ludzie krzyzuja Chrystusa..
miłość zawsze idzie w parze z cierpieniem i wyrzeczeniem... a jeśli nie - to nie jest to prawdziwa miłość..
troche za duzo mi sie napisało , bo nie umiem aldna jak Ty w paru zdaniach to wyrazić. Ale to samo mam na myśli:)
(19113)| aldna, lat 31, e-mail: adna25@wp.pl | data: 01.06.2011, godz: 06:56 |
Miłość, rodzina, ktoś bliski...Wszyscy wiemy,jak ważną sprawą w życiu jest to wszystko, jest bycie kochanym i to, aby kochać.Ostatnie moje doświadczenia, potwierdzają tą prawdę,że na niczym, na nikim, nie może nam zależeć tak jak na Bogu, a gdy kocha się bardziej niż Boga, kogoś,niż Boga, i gdy zależy człowiekowi ponad wszystko na czymś innym jak ponad wszystko powinno zależeć na Bogu i na zbawieniu to to się żle skończy.Myślę, że ponad pragnienie kogoś bliskiego zawsze nalezy przedkładać Boga i troszczyć się o zbawienie, a o wszystko inne Pan Bóg się zatroszczy Sam. (19112)
Bardzo nie lubię mężczyzn twardzieli. A jaki był Timmi? Niesmiały ale bez obawy podchodzący do mnie. Prosty i szczery i zabawny. Nie był erotomanem. Na każdej przerwie przychodził do mnie i rozmawiał. Martwiło go że mało się uśmiecham. Mówił że lubi mój angielski. Był portierem ale miał znajomych na całym świecie. Po rodzicach odziedziczył majątek ale nic się nie zmienił. Bezpretensjonalny mężczyzna z takim chciałabym być. (19111)| Dorota Karolina | data: 31.05.2011, godz: 22:42 |
Krzysztofie masz rację-przesadzam, jak zawsze kiedy uświadamiam sobie swoją samotność i pustkę w sercu, którą zapełnić może tylko miłość.
Moniko, chyba wczoraj trochę mnie poniosło, taki chyba czas dla mnie nastał, kiedy siedzę sama w pokoju, jest ciepły wieczór, no i czegoś brak...może czyjegoś dotyku. Z natury jestem samotnikiem i bycie samemu ze swoimi myślami jest mi chyba niezbędne, to po prostu ja, tylko czasem przychodzi pragnienie, które może zaspokoić tylko ta druga osoba. Nie wiem czy koniecznie chcę o tym tutaj pisać, ale chyba sama ten temat sprowokowałam, ale może nikt tego nie czyta...Kiedy staję sama przed sobą taka po prostu ludzka nie potrafię jeszcze przezwyciężyć tego co mnie ściąga w dół, jeszcze nie stawiam zawsze Boga na tym pierwszym miejscu. Czasami chciałabym, żeby o mnie zapomniał i pozwolił mi być sobą. Dziwne co? bo ponoć On czyni nas wolnymi, ale może chodzi o pewien rodzaj wolności, który pozwala na popełnianie błędów.
Marcinie, inni mężczyźni, uwierzcie, że każda kobieta w jakieś choćby małej części siebie pragnie "czułego barbarzyńcy", pragnie chwili uniesienia w ramionach mężczyzny, który ma w sobie coś i szorstkiego i słodkiego i dzikiego. Jednak mądra kobieta, tak sądzę, na męża wybierze mężczyznę, który da jej ciepło i poczucie bezpieczeństwa, który będzie z nią każdej nocy i każdego dnia, na dobre i na złe. Przynajmniej ja tak to czuję. (19110)| Ja | data: 31.05.2011, godz: 19:16 |
Niedawno sobie uswiadomilem jak wiele zmartwien przysporzylem rodzicom,szczegolnie moje niepowodzenia,problemy z praca ich martwily.Chcialbym to jakos naprawic,zmienic ale jakos nie bardzo mi to chyba wychodzi i to powoduje mój smutek:( (19109)| Małgosia, lat 30 | data: 31.05.2011, godz: 15:35 |
Karino, Marcinie,
to faktycznie pewnie zależy od indywidualnych upodobań kobiet-bo o nich teraz piszemy. Ja np. zwracałam uwagę na chłopaków spokojnych, nie całkiem wycofanych, ale też nie będących samozwańczymi animatorami w towarzystwie. Takich, w których można było dostrzec pogodę ducha, ale też bardziej obserwujących niż udzielających się. Takich tajemniczych. Ponurych i stroniących od ludzi było mi po prostu szkoda, a wesołkowaci mnie drażnili. No i wypatrzyłam sobie takiego, jaki mnie tymi lubianymi przeze mnie cechami zmagnetyzował.. :) (19108)| karina | data: 31.05.2011, godz: 10:37 |
Marcin a skąd takie przepuszczenia, to moze byc uogólnianie... ja sie np facetów z kamienna twarzą boję..na odwrót tacy mnie nie przyciągają..
mysle ze zle to ująłęs..nie chodzi o kamienną twarz..ale bardziej o kogoś kto nie jest "łatwy" nie uśmiecha się do kazdej napotkanej ładnej dziewczyny, nie ujawnia sympatii.. nie czaruje... Mysle ze kobieta jesli wybiera powazniejszego to czuje to przyciąganie z jego strony ..potem on dla niej samej staje sie ciepłym i obdarza ją uśmiechem..
poza tym musimy odróznic dumnych, poważnych od niesmiałych, zdystansowanych i niepewnych.. ten z "kamienna twarzą" moze byc po prostu nieufny, zawiedziony albo dumny.
Mojej kolezanki mąż usmiecha sie często do kobiet i czasami flirtuje.. chyba wolałabym tego zdystansowanego.. (19107)| sara do Serca płaczącego | data: 31.05.2011, godz: 08:43 |
Bóg Zapłać . (19106)| Marcin | data: 31.05.2011, godz: 07:16 |
By chwile odpoczac od trudnych tematow posluze sie tym co niedawno czytalem.otoz podobno kobiety bardziej zwracaja uwage na facetow z kamienna niewzruszona twarza niz na tych z mila buzia i umiechem milym.Sprawdzilem,obserwowalem-swieta prawda;) jaki z tego wniosek...trudno to zrozumiec mnie facetowi,moze taki ze to co diaboliczne bardziej.pociaga kobiety i wywoluje u nich dreszczyk emocji;) (19105)
Doroto Karolino nie znam gotowych odpowiedzi.Kiedy byłam na wyspie Orkanach i zobaczyłam kapliczkę zbudowaną przez wojennych włoskich więźniów i przed nią Krzyż Pana Jezusa wiedziałam, że mogę żyć wszędzie gdzie jest Pan Jezus. Jestem Polką i konserwatystką ale to właśnie w Szkocji odkryłam samą siebie. Bardzo tesknie za Timmim. Nagle uświadomiłam sobie, że ten Szkot mnie lubił. (19104)
Przepraszam , że zabieram głos , chociaż nie dotyczy mnie to w sposób bezpośredni .
Czasami czytam na Źródełku , że Ktoś > poszukuje > Kierownika duchowego
lub > Spowiednika i prosi o radę , czy Pallotyna ...czy Jezuitę ...czy Kapucyna czy może Dominikanina a jeszcze Ojca Migacza .
Nawet Nasz Cudowny Pan Tomasz " od Pani Kasi " też Kiedyś Komuś ...
Polecał .... . Trochę mi się tu nasuwa myśl , z listem poleconym i różnicą ... a listem zwykłym . A przecież Zarówno Ważne są Jedne jak i drugie , chociaż
te polecone wydają się nam bardziej wartościowe . I tu J e st Błąd myślenia .
Bóg ...Pan często Ukazywał i Udowadniał ...jak Zwykły list ... Zwykła Osoba ...
może Być > Zasłoną i Cudowną i Ważną i Konieczną . Powoływał często do
Wielkich Zadań Zwykłych ludzi .... i Ukazywał , jak wielkie Dobro może się dokonać , jeśli człowiek Pozwoli Bogu na Wejście w Jego życie .
Droga każdego człowieka Do Boga i Boga do Człowieka Jest Jedna i Niepowtarzalna . Każdego Inna. Ojciec " Migacz " ...może mignąć tu i tam ... i pomóc wielu ale niekoniecznie Tobie . Dlaczego ? Bo Bóg Tak chce. Bo Bó Ma Swój Plan dla Ciebie . Ale Ty >>> O t w ó r z się ...i Zaufaj ...i Oddaj się Przygodzie Swojego Życia ...Dąż z Nim w trudach , zmaganiach , bojach ....do Pełni ... Niech On Ci stawia wymagania ...ale i Ty możesz z Bogiem się " pomocować " , pozmagać , Pytać , wołać , prosić ...błagać , krzyczeć i " wykrzyczeć " ale w Duchu Pokory a nie ... zarzutów i pretensji . Bóg Oczekuje na każdego i każdą z Was . I Nigdy z Nikogo >> N I E Z r e z y g n o w a ł ...> N i g d y ...> P r z e ni g d y > Tego < Nie u c z y n i .....ale ty sam możesz > Wolną Wolą ......... Ale czy Naprawdę możesz ? Czy warto ? I w imię czego ...w imię czego warto ? (19103)| ktoś | data: 30.05.2011, godz: 23:18 |
Ja polecam Paulinów, przynajmniej tych z wrocławia na ulicy św antoniego. Nie wiem, jacy są w innych miastach, ale tu świetnie spowiadają. (19102)| Serce płaczące | data: 30.05.2011, godz: 22:39 |
DO SARY
DZIĘKUJĘ Ci za Twój wpis, niech Ci Bóg wynagrodzi Twoją empatię! Jakie to cudowne otrzymywać pocieszenie nawet taką drogą!... Błogosławię Cię:) (19101)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |