Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Cierpienie i miłość

     Między cierpieniem a miłością zachodzi bardzo ścisły związek. Nie można kochać, jeśli nie rozumie się tajemnicy krzyża. Nie można w pełni iść za Chrystusem, jeśli nie akceptuje się cierpienia. Jesteśmy powołani do różnych zadań i różnymi drogami ziemskiej pielgrzymki zmierzamy do domu Ojca, ale nie ma w tej wędrówce drogi, która nie byłaby znaczona cierpieniem. Jest ono bowiem wpisane w nasze życie od chwili narodzin aż do śmierci.

     Taka jest rzeczywistość i nikt od niej nie ucieknie. Różne są tylko źródła bólu oraz jego natężenie. Cierpimy z powodu popełnionego grzechu, ponosząc konsekwencje złych wyborów. Cierpimy, bo ktoś inny zranił nas swoim grzechem - i wtedy jesteśmy przymuszeni do dźwigania cudzego krzyża. Cierpimy, kiedy się decydujemy na to, aby radykalnie pójść za Chrystusem. Jego droga jest drogą miłości, która zawsze prowadzi na krzyż: "Sługa nie jest większy od swego Pana: jeśli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J 15, 20).

     Pan Bóg nie chce naszego cierpienia i jak powiedziała św. Tereska od Dzieciątka Jezus, "odwraca głowę" - jakby nie miał odwagi patrzeć na nasz ból. Czasami Pan chce nas "zatrzymać w biegu", przekazać nam coś bardzo ważnego, uczynić w naszych sercach większą przestrzeń dla działania Ducha Świętego i przygotować je na przyjęcie łask. Jest to konieczne dla naszego dobra -zawsze prowadzi do oczyszczenia serca, wzrostu miłości, do bardziej skutecznej służby i czynienia wszystkiego wyłącznie dla większej chwały Boga.

     Są też cierpienia niewinnych. Te bolą najbardziej. Nie ma większej udręki niż patrzeć na cierpienia dzieci, ale to one właśnie uczą nas cierpieć z godnością. W świecie żyją też ukryte dusze - ofiary, które proszą o cierpienie, wynagradzając Bogu za grzechy innych. Są to dusze szczególnie wybrane, rezygnujące ze swojej woli, by pełnić wolę Boga. "Cierpienie jest tak wielką łaską, że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza Mi oddaje, co ma najdroższego - swą wolę" - to słowa Jezusa do Rozalii Celakówny.

     Jak się zrodziło apostolstwo ofiarowania cierpienia?

     Modlitwa ofiarowania cierpienia została napisana podczas bolesnych zmagań z chorobą Ojca Świętego Jana Pawła II, w pamiętnym 2005 roku. Zrodziła się z cierpienia w duchowej łączności z Papieżem oraz z tymi, którzy wtedy płakali. Od tego roku stała się jedną z nowych inicjatyw apostolskich obrońców życia skupionych wokół Centralnego Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze. Była przeznaczona dla ludzi obarczonych chorobą, którzy nie mieli możliwości, by czynnie włączyć się w dzieło obrony życia, a chcieli pomóc, ofiarowując swoje cierpienia w tej intencji. Wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie miał być dla nich umocnieniem w chwilach udręki. Poruszająca historia Chrystusa i to niezwykłe, emanujące pięknem Oblicze (zobacz) kryje w sobie jakąś tajemnicę, przyciąga ku sobie, porusza serca, zapalając je do działania. W chwili obecnej Modlitwę ofiarowania czerpzema podejmujątysiące ludzi wkraju i za granicą: w parafiach i wspólnotach, szpitalach i hospicjach, podczas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Towarzyszą jej piękne świadectwa ludzi i widoczne znaki Bożej Opatrzności.

     Na czym polega apostolstwo ofiarowania cierpienia?

     Idea dotyczy przyjęcia codziennego krzyża i ofiarowania cierpienia w intencjach Kościoła świętego i apostolstwa życia. Modlimy się o pełnię życia wiecznego dla dzieci, którym nie pozwolono się urodzić. Za rodziny - aby przyjęły każde życie i chroniły je od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Za osoby starsze - aby otoczone miłością najbliższych mogły godnie odchodzić z tego świata. Za dusze naszych zmarłych - by jak najszybciej doznały szczęścia wiecznego. Prosimy o nową jakość życia dla nas w wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii. Za umierających grzeszników - aby pojednali się z Bogiem i mogli otrzymać łaskę życia wiecznego. Apostolstwo polega na ofiarowaniu Panu Bogu wszelkich cierpień, których doświadczamy w codziennym życiu. Może to być choroba i związany z nią ból fizyczny, duchowa udręka, upokorzenie, dotkliwa samotność, utrata pracy, zdrada, złośliwa krytyka, krzywda moralna, śmierć bliskiej osoby lub inne bolesne doświadczenia.

     Co to znaczy ofiarować cierpienie?

     Ofiarować - to znaczy zgodzić się na krzyż. W chwili cierpienia powiedzieć: "Panie Jezu, łączę swoje cierpienie z Twoim cierpieniem, wszystko, co jest we mnie bólem fizycznym czy udręką duchową, składam w Twoich ranach, bo w Twoich ranach jest moje uzdrowienie". Można też posłużyć się Modlitwą ofiarowania:

"Jezu, Boski Zbawicielu, przez Niepookaiane Serce Maryi ofiarowuję Ci moje cierpienia fizyczne i udręki duchowe, w intencjach Kościoła świętego, apostolstwa życia... (inne intencje). Proszę, obdarz pełnią życia wiecznego dzieci, którym nie pozwolono się urodzić, otaczaj opieką rodziny, by mocą Twej łaski skutecznie oparły się zasadzkom złego ducha, z miłością przyjmując każde życie i chroniąc je od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Spraw, aby krzyż, który dźwigam, stał się dla mnie źródłem odwagi, wyzwolenia i mocy, by cierpienie nie odebrało mi nadziei, aby wiara moja nie gasła, a miłość nie ustawała. A kiedy nadejdzie kres mego życia, przybądź po mnie i zaprowadź mnie do swego Królestwa. Amen".

     Jeżeli okoliczności nie pozwalają na odmówienie modlitwy, wystarczy spojrzeć na wizerunek Chrystusa (zobacz) i połączyć się z Nim duchowo. Ważne jest, by wizerunek był umieszczony w widocznym miejscu i przypominał nam nie tylko o ofiarowaniu cierpienia, ale także o tym, że w tej trudnej chwili Jezus jest z nami i że Jego Serce cierpi w naszym sercu ("On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści" - Iz 53, 4).      Dlaczego akt ofiarowania jest taki ważny, skoro Bóg i tak wie, że cierpimy?

     To prawda, ale ważne jest, byśmy uczynili to świadomie. Jezus umarł za nas na krzyżu. Był to najbardziej haniebny rodzaj śmierci, ale ta śmierć otworzyła nam drogę do Królestwa Niebieskiego. Nasze cierpienie, jakiekolwiek by ono było - wielkie czy małe, złączone z cierpieniem Boga ma wartość nadprzyrodzoną. Krzyż promieniuje na odległość i ma nieograniczony zasięg. Łaska Boża może dotknąć człowieka w każdym czasie i miejscu. Ofiarowane przez nas cierpienie, mocą Chrystusowego krzyża, może zniewolonemu nałogiem człowiekowi przynieść wyzwolenie, umierającemu grzesznikowi pojednanie z Bogiem, zrozpaczonemu nadzieję, biednemu - pomocną dłoń.

     Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim do chorych napisał: "Słabość wszelkich cierpień człowieka może przeniknąć ta sama Boża moc, która objawiła się w Krzyżu Chrystusa" (Salvifici doloris, 23).

     Jaką wartość ma cierpienie i czego może ono nauczyć człowieka?

     Cierpienie jest próbą wiary. Jest sprawdzianem naszej miłości. Dotyczy to zarówno osoby cierpiącej, jak i tych, którzy razem z nią uczestniczą w doświadczeniu krzyża. Cierpienie upokarza, przygniata ciężarem bolesnych przeżyć, napawa lękiem... Człowiek cierpiący jest trudny; przechodzi okresy kryzysu, buntu, który osłabia wolę, chwile bezradności, przerażenia, zniechęcenia i samotności. Trzeba wielkiej cierpliwości, delikatności i wrażliwości, na którą przy cierpiącym człowieku nie zawsze nas stać, bo cierpienie, którego jesteśmy świadkami, obnaża również naszą własną słabość, nasz egoizm, małoduszność i brak wyrozumiałości. Pokazuje prawdę o nas samych. W swojej bezradności wołamy do Boga, aby nas przemienił, byśmy mogli pomóc cierpiącemu. Uświadomić mu, że ani ból fizyczny, ani duchowa udręka nigdy nie są daremne, że właśnie w tych bolesnych godzinach dusza gromadzi swój największy skarb. Chory jest darem dla nas. Uświadamia nam, czym jest łaska zdrowia, i wyzwala w nas wdzięczność, a także pragnienie dobrego wykorzystania czasu. Ludzie zwykle mówią "czas to pieniądz", natomiast ksiądz prymas Stefan Wyszyński zawsze powtarzał, że "czas to miłość". Cierpienie jest zatem zaproszeniem do głębokiego rachunku sumienia z czasu, który powierzył nam Bóg.

     Czy apostolstwo cierpienia dotyczy wyłącznie ludzi przewlekle chorych?

     Do apostolstwa mogą się włączyć wszyscy, chorzy i zdrowi, ludzie młodzi i w podeszłym wieku. Nie ma takiego człowieka, który w swoim życiu nie przeżywałby bolesnych doświadczeń. Chodzi o to, ażeby zrobić z nich pożytek duchowy. "Nic tak nie ubogaca człowieka, jak bezinteresowny dar cierpienia" - powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II. Ofiarować można każde cierpienie bez względu na to, czy będzie to akt jednorazowy, bo cierpienie było chwilowe (np. ból głowy czy zęba), czy też trwające przez dłuższy czas. Chodzi o to, by tego aktu dokonać. Istnieje tajemnicza więź pomiędzy cierpieniem, ofiarą a darem życia.

     Gdyby ludzie zrozumieli, że bolesne doświadczenia mogą stać się siłą twórczą i źródłem życia dla innych, wybieraliby inne wartości. Nie byłoby przemocy, aborcji i eutanazji, a ludzi chorych, niepełnosprawnych, w sędziwym wieku traktowano by z szacunkiem i miłością.

     Dlaczego w dzisiejszym świecie tak mało mówi się o cierpieniu?

     Dzisiejszy światpromuje inne wartości. Liczy się przede wszystkim przyjemność, kariera, sława, pieniądze i wieczna młodość. Cierpienie to temat niewdzięczny. Człowiek boi się nawet o nim rozmawiać. Stąd też pomija się ten temat w prasie oraz pozostałych mediach. Eliminuje się wszelką słabość, zastępując ją kultem siły, władzy i użycia. Można pięknie o cierpieniu mówić, lecz trudniej je przyjąć. Ludzie uciekają od osób chorych, jakby się bali "zainfekować" cierpieniem. Lepiej się nie angażować, nie patrzeć i nie przeżywać; jak najszybciej pozbyć się problemu. Dlatego jest coraz więcej ludzi bezgranicznie samotnych, lękających się o swoją przyszłość, drżących o to, aby nie znaleźć się w domu opieki społecznej. Wielu ludzi "choruje" dzisiaj na brak miłości. Człowiek chory czuje się bezużyteczny, przytłacza go świadomość, że jest ciężarem dla innych. Czasem w poczuciu winy za to obciążenie, opuszczony przez najbliższych i przyjaciół, godzi się na eutanazję -ale tak naprawdę jest to krzyk jego serca wołającego o miłość.

     Czy człowiek może cierpieć bezużytecznie?

     Jezus powiedział: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mk 8, 34). Przyjęcie cierpienia, tak samo jak jego odrzucenie, jest aktem wolnego wyboru człowieka. Jeśli ktoś odrzuca krzyż, nie może korzystać z jego odkupieńczej wartości. W każdym czasie i w każdym miejscu człowiek może wybrać los dobrego lub zbuntowanego łotra. Przekląć Boga i swój los, czyniąc cierpienie bezużytecznym i beznadziejnym, albo też ofiarować je Bogu. "Najważniejszy jest nie charakter cierpień, lecz sposób przyjęcia ich przez człowieka" - jak napisał św. Augustyn. Pan Bóg nigdy nie pozostawia człowieka samemu sobie, zawsze daje łaskę i moc, by przejść zwycięsko przez trudne doświadczenia. Zawsze też dodaje człowiekowi odwagi, aby ten wypowiedział swoje "tak". Rozświetla drogę pośród ciemności i wyprowadza ku światłu, ze śmierci - ku zmartwychwstaniu i życiu.

     Czy człowiek zawsze potrafi przyjąć cierpienie z miłością? Każdy pisze swoją ewangelię cierpienia sam. Cierpienie jest obce naszej naturze. Trudno je przyjąć. Przychodzi często bez zaproszenia, a kiedy dopada człowieka ból fizyczny czy udręka duchowa, pragnie się tylko jednego - by przestało boleć. Dlatego często dodatkowym obciążeniem jest to, że się je źle znosi. Pocieszające są jednak tutaj dla nas słowa św. Tereski: "Chcielibyśmy wielkodusznie godzić się na cierpienie i nigdy się nie załamywać - złudzenia". Wszyscy potrzebujemy mocy Ducha Świętego i wielkiej pokory, by je przyjąć i uczynić z niego dar. Uczą tego święci oraz dzieci. Jak właściwie przeżywać cierpienie, pokazał nam całym swoim życiem Ojciec Święty Jan Paweł II. A kiedy odchodził do Ojca, świat właściwie odebrał to przesłanie - bo na chwilę zamarł w milczeniu, zatapiając się we łzach i cichej modlitwie.

     Co zrobić, by nie lękać się krzyża?

     Piękną odpowiedź na to pytanie dała Matka Teresa z Kalkuty:

     "Spójrz na krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby cię objąć; Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć cię w swojej miłości. Skoro wiemy, że krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmujemy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać, i oddajemy Mu z radością wszystko, co chce zabrać. Jeśli będziemy tak postępować, świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami, że należymy do Jezusa, że czyny, które wykonujemy, ty i ja, i wszyscy bracia i siostry, nie są niczym innym jak naszą miłością wcieloną w życie" (Rozważania na każdy dzień, s. 100).


Wiesława Kowalska


Publikacja za zgodą redakcji

nr 2-2008



List pocieszenia List pocieszenia
Henri J. M. Nouwen
Sześć miesięcy po śmierci matki Henri J. M. Nouwen, pragnąc ukoić ból ojca po stracie najbliższej mu osoby, zaczął pisać do niego długi list. Snując rozważania nad znaczeniem śmierci, umieścił je w kontekście śmierci i zmartwychwstania Chrystusa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Tomasz: 21.07.2016, 08:43
 Duchu Święty, Boże, Synu Boga Jezusie, Mario, Anioły i Wszyscy Święci - przez swoje cierpienie proszę Was o odkupienie moich dotychczasowych grzechów. Pokornie proszę o łaski Boże dla mnie i dla mojego synka. Boże nie doświadczaj mnie więcej. Moja miłość dla Ciebie jest bezgraniczna. Dziękuje Ci za laski które codziennie od Ciebie dostaję. Chcę nadal być twoim narzędziem w tworzeniu dobra i pomocy innym. Boże jeśli to możliwe to uwolnij mnie od cierpienia żebym żył na chwałę Twoją, głosząc twoje nauki, nawracając innych głosił świadectwa o Tobie które doświadczyłem. Boże ty wszystko możesz - wspomnij na moje słowa ale niech Twoja wola się stanie. Jeśli muszę nadal cierpieć by odkupić swoje grzechy zgadzam się cierpieć, jeśli to możliwe błagam o łaskę i spełnienie moich marzeń najszybciej jak to możliwe. Przebaczam innym i Ty Boże mi proszę przebacz. Amen
 Ula: 19.04.2016, 20:25
 Jezu ko ham cie tęsknie za tobą potrzebuje cie , boje sie swoiej słabości , bez Ciebie nie dam rady przejść przez to życie , umocnij mnie oddaje ci zie cała Ufam Tobie bezgranicznie . Jezu ty mnie znasz na wylot wiesz co dla mnie najleprze kocham cie jak tylko potrafie na dany mo,ent ale chcę więcej bez ciebie nie dam rady naucz mnie żyć tak jak ty byś chciał iść drogą która prowadzi do ciebie
 Szept: 06.09.2014, 14:30
 Ja tam mogę cierpieć... Przywykłam, choć nigdy przyjemne nie jest. Byle to cierpienie nie poszło na marne, tylko w ramach pokuty za innych i siebie...
 Kamilianie=„specjaliści : 18.01.2014, 11:00
 Cierpienie jest trudne! Uciekamy przed nim, choć wcześniej czy później trzeba mu spojrzeć w oczy. Bez cierpienia nie żyje się w sposób prawdziwy: to jakby chodzić po jednej (tej przyjemniejszej) stronie „toru kolei życia”, który prowadzi... do nieba. Cierpienie to też „efekt uboczny” prawdziwej miłości. Kto kocha, chce się „ofiarować”...a to boli... Cierpienie to lek, który przyjęty w odpowiednim momencie życia i we właściwej dawce, pomaga otrząsnać się z choroby zła i otworzyć na nadzieję lepszego jutra z TYM, który nieskończenie miłuje. W Nim też można znaleźć sens tego co jest naprawdę godne miłości i za co można z odwagą zapłacić nawet cierpieniem! Chyba jest prawdą, że cierpienie powierzone drugiemu człowiekowi zmniejsza się, a radość którą się dzielisz rośnie?! Być przy człowieku cierpiącym to wielki dar, który pozwala przewartościować własne życie, znaleźć jego sens i docenić wartość każdej chwili... Jeśli chcesz poznać lepiej „specjalistów od cierpienia” – Zakon Kamilianów, założony przez Św. Kamila, który od ponad 400 lat wierny przesłaniu swego Założyciela troszczy się o cierpiących na ciele i na duszy. Zobacz: http://www.kamilianie.eu/index.php?k=8&p=3 lub napisz: O. Mariusz Kwiatkowski MI ul. Damrota 7 44-145 Pilchowice TEL. 662 142 415 Mail: oscampowol@interia.pl
 Karol: 20.10.2013, 09:13
 Panie Jezu, prosze Cie o pokore, o laske wiary, abym sie juz nie buntowal tylko godnie przyjal to cierpienie i je ofiarowal Tobie, prosze o sile... bo Sam wiesz jak jest...naucz mnie kochac...naucz mnie byc Twoim sluga, nie wiem co dalej bedzie... ale chce tylko zaufac...zawiodlem Cie tyle razy..
  PAULINA: 20.06.2012, 09:11
 Nie ma na świecie większego cierpienia, jak te, gdy matka widzi cierpienie swojego małego dziecka i nic nie może zrobić... bo taka jest Jego wola.... :(
 marek: 15.06.2012, 11:01
 Moje życie to jedno pasmo cierpienia,nie było ani jednego dnia radości.To Bóg tak poukładał moje życie
 karolina: 09.06.2012, 00:02
 Proszę wszystkich odwiedzających tę stronę ofiarujcie swoje cierpienie za osoby z problemem alkoholowym, módlcie się o ich dzieci, o ich najbliższych aby starczyło im sił. Bardzo proszę o modlitwę, bo jak chyba powiedział pan Jezus tam gdzie modli się przynajmniej dwóch tam ja jestem
 aaa: 19.01.2010, 23:02
 Cierpienie jest moim życiem gdyż zostałęm sam moja narzeczona odeszła z innym a ja tylko kochalem Panie iść z toba ramie w ramie to najlepsze co może w życiu spotkać każdego człowieka.
 Adrian: 28.11.2009, 02:20
 Do wszystkich cierpiących Wasze cierpienie napewno się skończy,pamietajcie że gra idzie o wysoką stawke.Cierpimy z Bogiem i Jezusem Panem naszym albo ciepimy sami i nie otrzymujemy najwyzszej nagrody jaką jest Wiecze szczęście...Pomyślcie nad tym gdy w kulminacyjnym punkie waszych problemów najdzie was szalony pomysł przeklinania NASZEGO PANA...dobrze radze wytrzmajcie jeszcze może tylo jeden dzień a nagroda napewno was nie ominie.Wtedy nadejda radosne dni jakich jeszcze nie było, pełne uzdrawiającej mocy DUCHA ŚWIĘTEGO no i zyskanie ogromny plus u NAJWYRZSZEGO.
 bratek: 17.01.2009, 19:14
 Każdy z nas ma wpisane cierpienie w swoje życie, cierpią dzieci i dorośli ale pierwszy za nas wszystkich cierpiał Pan Jezus. Nasze cierpienie jest niczym wobec Jego cierpienia, chociaż dostrzec można w nim i pewne swoje podobieństwo. Cierpimy na ciele i duchu, czasem słusznie a czasem nie kiedy inni nas ranią, kiedy inni co są obok nas cierpią albo kiedy umiera ktoś bliski. Wierszyk Matki Teresy znam już na pamięć, nie lękam się krzyża choć trudno było, nie narzekam ale biorę to co niesie mi życie. Nie załamujcie się w cierpieniach a oddajcie je na Ofiarę Panu, a On razem z Wami będzie go niósł. Udręki duchowe są też niesamowitą walką ale to Pan Jezus zwyciężył śmierć i szatana, w Jego Miłosierdziu możemy się zatapiać a On wysłucha nasze jęki i wołania. Musimy być tylko wytrwali na modlitwie i Jemu ufać nie sobie. Krzyż Pana Jezusa łączy Niebo z Ziemią, w Krzyżu mamy usprawiedliwienie , On jest Drogą, Prawdą i Życiem i to jest ta wąska Droga a mało jest takich , którzy ją znajdują. Pomagaj Jezu tym, co pogubili się w życiu i tym co cierpią, weż ich w Swoje zranione ramiona i przytul do Swego Serca! Maryjo otaczaj nas Swoją macierzyńską troską, naucz nas kochać Jezusa, pomagaj nam i prowadż do Swego Syna!
 xxx: 10.01.2009, 16:42
 św. Jan z Avili († 1569): "Ukochani moi bracia! Niechże Bóg otworzy wasze oczy, abyście zobaczyli, ile nam daje dobrodziejstw poprzez to wszystko, czym świat pogardza, i jakimi jesteśmy otaczani zaszczytami w tym, co uchodzi za godne wzgardy, kiedy szukamy chwały Bożej i jaka jest nam gotowana chwała z utrapień doczesnych. Jakżeż otwarte i przyjazne ramiona Bóg wyciąga do nas, aby przyjąć zranionych w boju, co niewątpliwie przysparza więcej słodyczy od wszelkiego miodu, który może złagodzić wszystkie trudy. Jeżeli to rozumiemy, bardzo będziemy tęsknili do Tych ramion; któż bowiem nie pragnie Tego, kto cały jest godny miłości i pożądania, chyba tylko ten, któremu obce jest wszelkie pragnienie. Jeśli więc znajdujecie upodobanie w tych radościach oraz pragniecie je widzieć i cieszyć się z nich, to wiedzcie, że nie ma do nich innej skuteczniejszej drogi jak cierpienie. To jest droga, którą kroczył Chrystus i wszyscy Jego naśladowcy. Tę drogę nazywa ciasną, ale ona prowadzi prosto do życia. Chrystus naucza, że jeżeli chcemy dojść do Niego, musimy iść tą drogą, którą On kroczył. Skoro Syn Boży szedł drogą hańby, nie wypada, aby synowie ludzcy szukali dróg zaszczytów, ponieważ "nie jest uczeń nad mistrza, ani sługa nie jest większy od swego pana". Oby Bóg sprawił, żeby nasz duch nigdzie nie spoczął ani nie szukał innego pokarmu na tym świecie, jak tylko w trudach, prowadzących do krzyża Chrystusowego." Listy do przyjaciół, 58
 ilona: 07.06.2008, 20:03
 Jezu nie raz doświadczyłam Twojej Opieki a czuję że nie potrafię bezgranicznie Ci zaufać -jest mi żle bo ciągle o wszystko i Wszystkich /rodzinę/ się martwię.Proszę daj mi łaskę szczerej modlitwy do Ciebie i łaskę prawdziwej wiary ,za ktorą bardzo tęsknię.Prawdziwie chcę czuć że Jesteś PRAWDA,DROGĄ ,Życiem.
 sylvia: 27.05.2008, 16:57
 Panie,przepraszam za swoja ozieblosc i egoizm wzgledem moich bliznich-cierpiacych.Dziekuje za te laske ktora uswiadomila mi kim naprawde jestem i jak naprawde umiem kochac .Bo o zmierzchu zycia bedziemy sadzeni -z MILOSCI.
 ;): 23.05.2008, 16:15
 Panie wysłuchaj nas, dodaj sił...bądź wola Twoja.
 sylvia: 18.05.2008, 17:41
 Panie prosze spraw abym mogla niesc swoj krzyz z miloscia bez buntu ktory czesto przyslania mi prawdziwa milosc.Prosze o odwage i wiare.
 Ika: 13.05.2008, 09:47
  Boże ,-proszę o łaskę ciagłej świadomości że cierpienie ma sens , a wtedy łatwiej je znosić i ofiarowywać. Dziękuję za piękną modlitwę ofiarowania , która wyraża wszystko.
 Owieczka: 11.05.2008, 21:20
 Boże, pomóż mi przyjąć cierpienie i zrobić z niego pożytek przez ofiarowanie go za potrzebujących... Pomóż mi także nieść radość i miłosć tym, którzy ich potrzebują - nie pozwól, by ludzie wokoło mnie byli "chorzy" na brak miłości...
 mama: 11.05.2008, 20:59
 panie pomoz mi z miloscia przyjac moj krzyz chryste ulecz mojego syna
 Michał: 10.05.2008, 23:50
 Chryste wiem ze to co czuję przeżywam aby moja wiara bardziej wzrosła.Spełnij moje prosby! Jezu ufam Tobie!
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej