Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Dramatyczna sytuacja chrześcijan w Ziemi Świętej (cz. I)

     Media niemal codziennie relacjonują przebieg konfliktu bliskowschodniego, koncentrując się na stronach palestyńskiej i izraelskiej. Zazwyczaj też nikt nie poświęca uwagi losowi chrześcijan mieszkających w Ziemi Świętej - grupy ludności poddawanej naciskowi z obu stron i pozbawionej wsparcia z zewnątrz.

Znikająca populacja

     Konflikt i fala przemocy w Ziemi Świętej od lat przyciągają uwagę światowej opinii publicznej. Media niemal codziennie donoszą o kolejnych aktach przemocy i ofiarach. Zazwyczaj jednak bliskowschodni konflikt przedstawiany jest jako konflikt izraelsko-palestyński (arabski). Najczęściej również jako stronę słabszą i "bardziej prześladowaną" przedstawia się Palestyńczyków (nawet mimo środków terrorystycznych - np. zamachowców samobójców - jakich używają dla osiągnięcia swoich celów). Rzadko uwagę światowych mediów przykuwa los chrześcijan w Ziemi Świętej: grupy ludności poddanej naciskowi z dwóch stron (tj. ze strony władz Autonomii Palestyńskiej oraz Izraela), pozbawionej znacznego wsparcia finansowego z zewnątrz (jak na przykład Autonomia - korzystająca z miliardów petrodolarów płynących z Arabii Saudyjskiej, wspierającej islam na całym świecie, ale również korzystająca z dotacji... Unii Europejskiej) i nie mogącej liczyć na pomoc własnego państwa (jak np. żydowscy osadnicy na Zachodnim Brzegu).

     Paradoksalnie, chrześcijanie i ich cierpienia w ziemskiej ojczyźnie Chrystusa są najmniej znanym fragmentem historii cierpiącego Kościoła w czasach nam współczesnych. A przecież najwymowniejszym wskaźnikiem mówiącym o dramatycznej sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej są liczby. Na początku XX wieku chrześcijanie (różnych Kościołów) w Palestynie stanowili 10% ogółu ludności. Obecnie jest ich mniej niż 2% - około 130 tys. w Izraelu oraz ok. 50 tys. na terytoriach kontrolowanych przez władze Autonomii Palestyńskiej (tj. Strefa Gazy oraz część Zachodniego Brzegu Jordanu - z głównymi ośrodkami chrześcijańskimi w Ramallah oraz Betlejem z okolicznymi miejscowościami). W samej Jerozolimie w 1948 roku żyło 30 tys. chrześcijan. Obecnie mieszka tam ich 15 tys. (przy normalnych tendencjach demograficznych ich liczba powinna obecnie wynieść ok. 120 tysięcy). Dramatyczny spadek liczby chrześcijan w mieście, które było świadkiem Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, nastąpił w latach 1948-1967, gdy miastem (tzn. jego wschodnią częścią, zachodnia była pod władzą Izraela) rządziła Jordania. Liczba chrześcijan we wschodniej Jerozolimie zmniejszyła się w tych latach z 30 tys. do 11 tys.

     Dodajmy, że wyżej zarysowana tendencja cały czas się utrzymuje. W latach 1997-2002 liczba chrześcijan żyjących na terytoriach kontrolowanych na Zachodnim Brzegu przez Autonomię Palestyńską zmniejszyła się z 35 tys. (w r. 1997) do 25 tys. (w 2002) - co stanowi spadek o 29%. W Strefie Gazy liczby te wynosiły odpowiednio: 2,5 tys. (w 1997) i 2 tys. (w 2002) - spadek o 20%. W Izraelu spadek ten jest równie wyraźny. Zdecydowana większość mieszkających w Izraelu chrześcijan to Arabowie (83%). Między 1949 a 1998 rokiem odsetek chrześcijan-Arabów zamieszkujących ten kraj spadł z 21% (w r. 1949) do 10% (w 1998).

     Jakie są podstawowe przyczyny tego dramatycznego spadku liczby chrześcijan w Ziemi Świętej? Nie tylko przecież wskaźniki demograficzne (wskaźniki rozrodczości są jednoznaczne: dla "statystycznej muzułmanki" w Izraelu wynosi on 4,8, natomiast dla "statystycznej chrześcijanki" - 2,6). Na pewno również daleka od stabilności politycznej sytuacja na tym obszarze. Wojny (w latach: 1948, 1956, 1967, 1973, 1982; kolejne palestyńskie intifady (powstania): 1987, 2000) i będące ich skutkiem migracje ludności, zwłaszcza muzułmańskiej (stanowiącej przecież zdecydowaną większość). Palestyńscy muzułmanie po kolejnych przegranych przez siebie (i swoich arabskich sojuszników) wojnach i po kolejnych aneksjach izraelskich byli zmuszani do opuszczenia swoich obszarów i osiedlali się w tzw. obozach uchodźców. Z miejsc tymczasowego schronienia obozy te (z których większość założono po wojnie 1948 r.) przekształciły się w permanentne miejsca osiedlenia. Zmieniało to radykalnie (na niekorzyść chrześcijan) strukturę demograficzną terenów, na których wspomniane obozy powstawały i były utrzymywane (za zgodą władz izraelskich).

     Szczególnym przykładem tego zjawiska jest miasto Nazaret. Do 1948 r. było ono w większości zamieszkane przez chrześcijan (do dzisiaj Galilea stanowi główne, poza Jerozolimą, skupisko chrześcijan w Izraelu). Przybycie w 1948 r. muzułmańskich uchodźców oznaczało radykalną zmianę. Na początku lat 60. chrześcijanie utracili w mieście Zwiastowania status większości. Pod koniec 1995 r. ich liczba skurczyła się do 18 tys., co stanowiło wówczas 36% ludności miasta.

     Napływ Palestyńczyków - muzułmanów - na obszary z chrześcijańską większością szedł w parze z opuszczaniem tych obszarów przez wyznawców Chrystusa. Wiatach 1967-1992 teren okupowanego Zachodniego Brzegu Jordanu opuściło aż 35% zamieszkałych tam chrześcijan. Ten proces emigrowania chrześcijan z Ziemi Świętej nie uległ zatrzymaniu po 1994 roku, tj. po powstaniu Autonomii Palestyńskiej, która od początku swojego funkcjonowania przejęła pod swoją kontrolę główne chrześcijańskie enklawy na Zachodnim Brzegu - tj. Ramallah oraz Betlejem z okolicą. W samym Betlejem (wraz z okolicznymi miejscowościami - takimi jak Beit Jala i Beit Sahur - zamieszkałymi do niedawna głównie przez chrześcijan) tylko w latach 2000-2004 za granicę wyemigrowało ponad 2 tys. chrześcijańskich rodzin, co stanowi ponad 9% ludności chrześcijańskiej tego regionu. Pięćdziesiąt lat temu ludność Betlejem była w ¾ chrześcijańska. Obecnie Chrześcijanie stanowią 25% ogółu ludności.

Ofiara prześladowcą

     Emigracja chrześcijan z Ziemi Świętej jest spowodowana przez szereg czynników. Ciągle trwający konflikt zbrojny (zwłaszcza od rozpoczętej w 2000 r. tzw. drugiej intifady) i zamknięcie w związku z tym perspektyw na prowadzenie normalnego życia. Szczególnie dotkliwie odczuli to na przykład chrześcijanie mieszkający w Betlejem, w dużej części utrzymujący się z tzw. przemysłu turystycznego, który w wyniku intifady i następujących regularnie po każdym palestyńskim zamachu izraelskich środkach odwetowych praktycznie zamarł.

     Nie są to jednak jedyne przyczyny. Często (zwłaszcza w ostatnich latach) przyczyna masowego opuszczania przez chrześcijan Ziemi Świętej leży zupełnie gdzie indziej. Krótko mówiąc: w antychrześcijańskiej polityce realizowanej przez władze Autonomii Palestyńskiej, która w ten sposób z ofiary (prześladowanej przez Izrael -jak twierdzą zgodnie Palestyńczycy) staje się prześladowcą. Na narastającą falę przemocy wymierzoną przez muzułmanów w chrześcijan żyjących pod władzą Autonomii zwrócił uwagę we wrześniu 2005 r. o. Pierbattista Pizzaballa, stojący od niedawna na czele franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej. W udzielonym 4 września 2005 r. wywiadzie dla włoskiego dziennika Corriere delia Sera kustosz Ziemi Świętej stwierdził: Niemal każdego dnia — powtarzam, niemal codziennie - nasze [chrześcijańskie - przyp. G.K.J wspólnoty są na tych obszarach atakowane przez islamskich ekstremistów. Jeśli nie dokonują tego członkowie Hamasu i Dżihadu, to dochodzi do starć ze "ścianą z gumy" wzniesioną przez Palestyńską Autonomią, która robi niewiele lub zgoła nic, by ukarać odpowiedzialnych za ataki. Pewnego razu odkryliśmy nawet, że wśród napastników atakujących nas byli policyjni agenci Mahmuda Abbasa [szefa Autonomii] i bojowników z Fatahu, jego partii, którzy rzekomo mieli nas chronić.

     Według ojca Pizzaballi tylko w latach 2000-2004 chrześcijanie padli ofiarą 93 mniej lub bardziej dotkliwych napaści. Często na murach palestyńskich miast pojawia się napis głoszący: Po ludziach soboty [Żydach - przyp. G.K.] przyjdzie kolej na ludzi niedzieli [chrześcijan]. 13 października 2000 r. podczas modłów (transmitowanych przez palestyńską telewizję) w największym meczecie w Strefie Gazy miejscowy mułła, Ahmad Abu Halabiya, ogłosił: Wszechmocny Allah wezwał nas, byśmy nie sprzymierzali się z Żydami lub chrześcijanami, byśmy ich nie lubili, byśmy nie byli ich partnerami, byśmy ich nie wspierali ani nie zawierali z nimi porozumień.

     Nie kończy się zresztą tylko na zapowiedziach. Oto kilka przykładów: w 2003 r. 16-letnia chrześcijanka z Beit Sahur (koło Betlejem) została zgwałcona przez bojowników z Fatahu. Żaden z gwałcicieli nie poniósł kary, a rodzina dziewczyny została zmuszona do emigracji. W 2002 r. uzbrojeni bandyci powiązani z władzami Autonomii zastrzelili dwie chrześcijanki (17- i 19-letnią) pod zarzutem uprawiania przez nie prostytucji. Sekcja wykazała, że były dziewicami, a przed śmiercią były okrutnie torturowane (przypalane papierosami w intymnych miejscach).

     Dokładnie w dniu, w którym o. Piz-zaballa udzielał swojego wywiadu (tj. 4 IX 2005) miał miejsce kolejny incydent. W miejscowości Taibeh muzułmańscy napastnicy spalili 13 chrześcijańskich domów jako "odwet" za śmierć miejscowej muzułmańskiej dziewczyny — Hiyam Ajai. Tyle że dziewczyna ta została zamknięta w areszcie domowym przez własną rodzinę. Tam była bita, ponieważ "ośmieliła się" zakochać w chrześcijaninie z pobliskiej wioski Deir Jreer - Mehdim Kouriyee. Według szarijatu (prawa koranicznego) związek muzuł-manki z chrześcijaninem powinien być karany śmiercią. Po paru dniach aresztu domowego dziewczyna została znalezioną martwa w swoim pokoju. Rodzina utrzymywała, że popełniła samobójstwo, by zmazać "hańbę". Zważywszy jednak na to, że wcześniej była dotkliwie pobita przez członków własnej rodziny, przebieg wydarzeń mógł być zgoła inny.

     Szarijat nakazuje również karać śmiercią konwersję z islamu, np. na chrześcijaństwo. Islam jest religią oficjalną Palestyńskiej Autonomii. Palestyńskie ministerstwo informacji podało w grudniu 1997 r. następujący komunikat, w którym zapewniając o tym, że władze Autonomii chronią swobodą wszystkich Palestyńczyków do praktykowania swojej wiary, zaraz dodano: Naród palestyński rządzony jest także przez szarijat, gdy chodzi o kwestie natury religijnej. Według szarijatu, stosowanego w całym muzułmańskim świecie, każdy muzułmanin, który odchodzi od islamu lub deklaruje się jako niewierzący, popełnia ciężki grzech karany śmiercią. Władze Autonomii nie mogą zająć w tej kwestii innego stanowiska.

     Z kolei jej historyczny przywódca Jasir Arafat niejednokrotnie deklarował poszanowanie dla chrześcijańskich miejsc świętych w Palestynie, a władze Autonomii regularnie (o ile nie było akurat izraelskich blokad dróg z Zachodniego Brzegu do Jerozolimy) uczestniczyły w największych chrześcijańskich celebracjach liturgicznych w Jerozolimie. Wśród przedstawicieli władz palestyńskich na prominentnych pozycjach znajdowali się także chrześcijanie (np. sprawująca przez pewien czas funkcję rzecznika Arafata Hanan Ashwari). Jednak miłe gesty i deklaracje codziennie konfrontowane są z zupełnie inną rzeczywistością (H. Ashwari oraz inni chrześcijanie już od dawna nie zasiadają w najwyższych władzach Autonomii).

     Powróćmy do wspomnianej kwestii konwersji z islamu. Nie brak przykładów świadczących o tym, że władze Autonomii w codziennej praktyce dalekie są od składanych przez siebie deklaracji. Tylko w 1997 r. (a więc jeszcze za życia Arafata) odnotowano kilka przypadków (m.in. w Ramallah i okolicach Nablusu) aresztowania przez policję Autonomii muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo, których "nakłaniano" do powrotu do islamu. Owo "nakłanianie" polegało m.in. na groźbie rozpuszczenia pogłosek, że są oni izraelskimi szpiegami, co w realiach Zachodniego Brzegu oznaczać by musiało rychłą śmierć z ręki "nieznanych" (ale wiernych Koranowi) sprawców.


Grzegorz Kucharczyk


Publikacja za zgodą redakcji

nr 1-2006


Pamiętnik Pamiętnik
Paweł Jasienica
"Pamiętnik" Pawła Jasienicy jest jego ostatnim, niestety nieukończonym, przesłaniem do czytelników. Najcenniejsze karty tej pracy to wspomnienia z carskiej Rosji, gdzie Lech Beynar urodził się i wychowywał do dziewiątego roku życia, i z życia akademickiego w Wilnie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 USA: 14.07.2010, 13:42
 A zachód liże tyłki muzułom i daje nach utrzymanie.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej