Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Od pół wieku w Jezioranach

     "Jest taka wieś Jeziorany, nieduża ale i nie najmniejsza: 120 numerów, laskiem z jednej strony obrębiona. A największe jezioro krowa przejdzie i nie zamoczy brzucha. Życie tu, no cóż, jak to życie. A ludzie u nas, ooo... - Tacy niby jak gdzie indziej - a nie tacy, warci opisania, tak jak ci wasi Matysiakowie z Warszawy!"

     Tak zaczynał się pierwszy odcinek powieści radiowej "W Jezioranach". Mija właśnie 50 lat, gdy na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia pojawiły się głosy i postaci, znane i rozpoznawane do dzisiaj. Audycja adresowana była do mieszkańców wsi: - No to mamy i my swoją powieść... My - znaczy się ludzie jeziorańscy - a swoją, bo o Jezioranach - zabrzmiał wtedy tubalny glos Janusza Paluszkiewicza, odgrywającego rolę Wiktora Kani, wiejskiego doręczyciela, który według scenariusza miał być serialowym autorem powieści.

     Scenariusz pisali wtedy: Zofia Posmysz Piasecka, prof. Władysław Milczarek i Andrzej Mularczyk, który pracuje nad odcinkami do dziś.

     Nieżyjący już Zygmunt Kęstowicz czyli powieściowy Stefan Jabłoński - tak wspominał te pierwsze dni: "Tego właśnie roku pod koniec kwietnia pan Przemysław Dardziński (reżyser - przyp. red) zaproponował mi wzięcie udziału w czymś dość ryzykownym, co określił próbą "stworzenia konkurencji dla znanej już powieści «Matysiakowie»". W końcu maja spotkaliśmy się na Myśliwieckiej. Dardziński rozdał wszystkim pierwsze odcinki powieści: "W Jezioranach" - bo tak tę powieść ktoś z władzy nazwał. Nagraliśmy je w kilka godzin i z małą nadzieją na dalszy ciąg rozeszliśmy się do domów."

     Emisja tego odcinka odbyła się w niedzielę ,29 maja 1960 r. o godz. 14.40. W założeniu miała to być historia wielopokoleniowej rodziny, z dziadkiem, ojcem, gromadką dzieci, na tle życia podlubelskiej wsi początku lat 60. Od tego czasu przed mikrofonem w rolach głównych i epizodycznych przewinęły się setki aktorów, wśród których były prawdziwe sławy jak Kazimierz Opalinski czy Zygmunt Kęstowicz, którzy grali swoje postacie do śmierci, podobnie jak Krzysztof Kołbasiuk. Wśród tych, którzy grają swoje postacie do dziś są: Janusz Ktosiński, Halina Głuszkówha, Jan Matyjaszkiewicz i Franciszek Pieczka. Inni znani - nawet bardzo - aktorzy to Danuta Stenka, Edyta Geppert czy Artur Barciś. - Byłem z tą powieścią od pierwszego odcinka do dziś. To tak ja bym zawarł ślub na 50 lat! - śmieje się Andrzej Mularczy.

     - Kiedy Zosia Posmysz zaproponowała mi udział w zespole autorskim, powiedziałem że spróbuje. Ale tylko na rok! Minął rok, 10, 20 lat - a ja zacząłem traktować tę powieść jak swoją radiową żonę, którą czasem zdradzałem pisząc książki czy scenariusze dla filmu i telewizji. Ale to była moja naprawdę wielka miłość - powiedział twórca scenariusza.

     KŁOPOTY Z TASIEMCEM

     - Nasza młodzież nie ma pojęcia, jak myśmy zaczynali. O tym mogłaby opowiedzieć śp. pani Zofia Posmysz, która teraz1 pewnie patrzy nas z góry i śmieje się - mówi Andrzej Mularczyk. - Dawniej każdy odcinek musiał być sprawdzony, zaplanowany, musiał mieć swoją "nośność agitacyjną". Robiliśmy wszystko, aby zamienić to w jakąś żywą narrację i dopiero kiedy cenzura zelżała, kiedy puściły jej okowy, rzeczywiście poczuliśmy się panami tej powieści. Bo nikt nam się już nie wtrąca.

     - Kiedyś aktorzy też byli mniej zajęci. Obowiązkowa była próba czytana, żeby każdy mógł wejść w materiał audycji i dopiero następnego dnia było nagranie. Teraz wszyscy są zapędzeni: telewizja, teatr, koncerty - mówi Maria Chludzińska inspicjentka, zajmująca się techniczną i organizacyjną stroną spektaklu. - To do mnie należy zadanie skrzyknięcia aktorów do studia. Kiedy na przykład pan Kłosiński zagada się z panem Pieczką, wołam do nich zawsze: "chłopcy, do studia idziemy!". I starsi panowie od razu przerywają rozmowy i posłusznie idą do studia - śmieje się Maria Chludzińska.

     - Czasem się zdarza, że nasz aktor nie może uczestniczyć w nagraniu, nagrywa więc swoje partie w innym czasie, a my dogrywamy się do niego bądź on do nas. Mówi się wtedy, że "gramy z duchem" - tłumaczy aktor Cezary Kwieciński, a w powieści Adam Jabłoński, jedna z głównych postaci.

     Ale nikt tak naprawdę nie wie, jak mieliby wyglądać bohaterowie. Aktorzy oddają swoje głosy bez twarzy i to, jak wygląda rodzina Jabłońskich, można sobie tylko wyobrazić.

     - Reguła anonimowości wzięła się jeszcze z "Matysiaków", żeby dawało to wrażenie, że to jest autentyk - tłumaczy Maria Chludzińska. - Kiedyś poszłam na bazar i pani sprzedająca warzywa mówi do mnie: "proszę pani, to jest nie do pomyślenia, żeby żona zdradzała męża z weterynarzem, takie romanse na wsi?!". Widać, że ludzie to niesłychanie przeżywają.

     GRAJĄ DO KOŃCA

     Najpierw powstaje plan. Pan Mularczyk, narzekając na swój los, siada na tydzień przy biurku i wymyśla, co będzie się działo w Jezioranach przez najbliższy kwartał. Układa wątkami, a na podstawie tych planów powstaje odcinek. Plan ma zwykle pół strony. Potem grono autorów zabiera się do pisania. Na koniec spotykają się znowu, żeby sprawdzić czy wszystko się zgadza - bo to przecież 50 lat historii! Można się więc pomylić: kto był czyim wujkiem i co się komu zdarzyło 45 lat temu - śmieje się scenarzysta, Marek Ławrynowicz. - "Jeziorany" są trudną formą, bo jest w niej jedność miejsca i czasu. Jeżeli zmienia się miejsce, to zmienia się wraz z postacią. Teraz mamy taki problem, że Stasiek żeni się z Izą. Tylko, że on pracuje w Lublinie, a ona jest tutaj. Stwierdziliśmy, że nie mogą przenieść się do Lublina, bo stracimy dwie ważne postacie. Tylko teraz musimy Staśkowi znaleźć inną robotę...

     Charakter odcinka zależy od postaci. Jeżeli występuje w nim Józef Jabłoński, to wiadomo, że odcinek będzie lekko żartobliwy. Autor bierze wtedy do ręki "Wielką Księgę Przysłów" i potem stryj Jabłoński sypie nimi jak z rękawa. Jeżeli jest Pawlacz, czyli Franciszek Pieczka, to wiadomo że będzie odcinek patriotyczny.

     Najtrudniejsze są chwile, kiedy ktoś umiera. - Jeżeli aktor jest ciężko chory, to my o tym wiemy i ta postać też w powieści choruje. Ale Krzyś Kołbasiuk nagle umarł na serce, a chwilę przed nim Zygmunt Kęstowicz. Nie wiedzieliśmy co zrobić - opowiada scenarzysta. - Wysłaliśmy więc Pułtoraka do Stanów Zjednoczonych i podtrzymywaliśmy przez dłuższy czas, że on tam mieszka, pisze, dzwoni. Część słuchaczy miała nam to wówczas za złe. On w końcu zginął w tych Stanach, w wypadku samochodowym, ale do dziś nie wiem czy postąpiliśmy słusznie. W powieści panuje bowiem taka zasada, że postać odchodzi z aktorem. Kiedy jednak aktor nie może już grać swoje roli, wtedy - jeżeli jest to kluczowa postać - ktoś go zastępuje. - Ale słuchacze akceptują to z dużym trudem. Podobnie jak aktorzy, zżyci z granymi przez siebie postaciami, buntują się wobec pewnych zabiegów autorów scenariusza.

     - Wolałbym, żeby Adam był tak prawy j ak jego ojciec. - mówi Cezary Kwieciński.

     - Chciałbym się mylić ale z tego co widzę, to scenarzyści chcą mnie po raz kolejny wrobić w jakąś zdradę. Też mi się to nie podoba, ale będę musiał jakoś połknąć tę żabę.

     - Jeziorany to drugi dom - twierdzą aktorzy. - Świętej pamięci Zygmunt Kęstowicz to był mój wieloletni radiowy tata, tam jest moja serialowa siostra Ewa Serwa, dziadkowie, przyjaciele i inni - mówi Cezary Kwieciński. - Lata pracy przy mikrofonie przekładają się na grunt prywatny.

     RODZINA JEZIORAŃSKA

     - Teraz nie ma już wielu aktorów, z którymi grałam 20 lat temu. Bo zaczynałam od 2. odcinka, zaraz po studiach, a teraz mija mi 55 lat pracy - wspomina Katarzyna Łaniewska, którą obsadzono w roli, o której niewielu już pamięta: była pierwszą dziewczyną Stefana i nauczycielką panną Bronią. Z czasem stała się panią Bronią, aż w końcu babcią Bronką. Grała w "Jezioranach" aż do stanu wojennego, kiedy aktorzy podjęli bojkot radia, telewizji i filmu. - Część bohaterów autorzy "uśmiercili", inni występowali marginalnie a mnie wysłano wtedy "na ziemie odzyskane" i tam już zostałam - śmieje się Katarzyna Łaniewska.

     - Przyznam się szczerze, że nie wiem, czy ten Józef jest do mnie podobny, czy ja do Józefa. W każdym razie ja go zacząłem prześcigać, bo na audycje zaczęto mnie dowozić wózkiem już wcześniej, a Józef jest na wózku dopiero teraz - mówi Janusz Kłosiński, który jako najstarszy aktor, wygrywa wszystkie plebiscyty na najbardziej lubianego aktora audycji. - Teraz nie wiem tylko, jak będzie z finałem. Ja już jestem blisko 90-tki i tak się zastanawiam, czy ja będę pierwszy czy on - żartuje aktor.

     Joanna Sobieska, grająca Martę Pułtorak wspomina swoją wieloletnią grę z sentymentem: - Czterdzieści lat z hakiem minęło i trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale jak popatrzę na moich synów, to nie mam wyjścia. Nosiłam ich pod pachą na nagrania, jako młoda, zapracowana matka. "Upychało" się ich gdzieś pod fortepianem albo oddawało jakiejś "cioci" do opieki. Ale kiedy Michał podrósł i nauczył się czytać - sam stanął przed mikrofonem jako mój powieściowy syn Krzysio. Nagle okazało się wtedy, że on wszystko wie, co trzeba robić: że tu najpierw światełko, potem mikrofon plenerowy, że tu odjeść tam się zbliżyć. Wszystko wiedział - wspomina aktorka.

     Niektórzy twierdzą, że ich sukces zrodził się po prostu ze zwyczajności. Trudno jednak wytłumaczyć, co sprawia, że tysiące osób, gotując obiad, odpoczywając na działce, czy jadąc samochodem, o godzinie 13.30 włącza nagle radio na program pierwszy. I tak jak w każdą niedzielę słucha kolejnego, już 2542. odcinka powieści radiowej "W Jezioranach".


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

30 maja 2010


Wygnać Chrystusa! [opr. twarda] Wygnać Chrystusa! [opr. twarda]
Rosa Alberoni
"Wygnać Chrystusa" to ostry i pełen werwy pamflet, który znakomicie wpisuje się w toczącą się właśnie debatę na temat relatywizmu kulturowego i upadku moralności. Autorka stara się odpowiedzieć na wiele trudnych pytań, stawianych przez współczesny świat. Począwszy od Kartezjusza, przez Rousseau i Hegla, przez wieki, człowiek wiele razy próbował wyrzucić Chrystusa ze swojego życia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Darek: 28.01.2016, 23:05
 Gdzie można odszukać archiwalne nagrania od 49 odcinka w górę?
 Agata: 23.10.2011, 20:16
 Witam Miałam przyjemność grać W JEZIORANACH przez dziesięć lat Justysię Jabłońską, a mój brat Adasia.My też bardzo mile wspominamy aktorów grających w tym wspaniałym słuchowisku.Mój radiowy tata P.Kęstowicz, był człowiekiem którego się nie zapomina, ciepły, wesoły, cierpliwy.Nie wiem czemu, ale z tych lat (były to lata 70-te)jego wspominam najczęściej i najcieplej
 ela: 27.12.2010, 10:16
 Jeziorany towarzyszą mi od dzieciństwa tzn sluchali je dzidkowie , tato , nieżyjący już dziś , choć on opuścił je dla telewizji , to ja weszłam na jego miejsce i jest fanką tego słuchowiska .Jest ono u mnie na 1 miejscu a potem są Matysiakowie . Wielkie brawa dla aktorów i twórców , dziękuję wam i życzę kolejnych sukcesów.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej