Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
List do dziewcząt III
chciałbym, aby moja żona była...

     Z Italii pozdrawia Was znowu starszy brat. Cześć! To już mój trzeci list do Was. Piszę pod koniec lipca. Środek wakacji i niedługo spotkanie młodzieży w Rzymie.

     Szkołę we Florencji ukończyłem z wynikiem pozytywnym (nie postawili nam stopni). Uczyłem się, jak może pamiętacie, tylko dwóch przedmiotów: języka i kultury włoskiej. Teraz jestem na rekolekcjach i równocześnie pracuję trochę na swoje utrzymanie. Mieszkam w domu, który jest jednocześnie kaplicą Stygmatów i Pustelnia Św. Franciszka na górze La Verna, około 70 km od Florencji.

     To miejsce stale przypomina mi słowa Pana Jezusa: "Każdego więc, kto tych stów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który swój dom zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skałę był utwierdzany" (Mt 7,24-25). Żeby moje życie było jak dom zbudowany na skale, musi być oparte na nauce Chrystusa. Inaczej może runąć, jak dom zbudowany na piasku.

     Ciekawe pewnie jesteście, co tutaj robię. Sporo się modlę, także za Was. Tymczasem dziękuję za wszystkie listy. Otrzymałem między innymi następujące sympatyczne życzenia (chyba a propos mojego pierwszego listu): "Życzę Ci, Jaśku, żebyś znalazł dobrą żonę." Dziękuję, bardzo miłe... Żony wprawdzie nie szukam, ale te życzenia spowodowały, że zastanowiłem się, jaką chciałbym mieć żonę.

     Najpierw planowałem napisać o tym do chłopców, ale potem jednak doszedłem do wniosku, że mówienie o dziewczynach za ich plecami byłoby nie fair... A więc z Wami dzielę się tymi osobistymi myślami. Temat jest mniej więcej taki: "Jaką chciałbym mieć żonę, czyli jakie dziewczyny podobają mi się najbardziej?" Materia - powiedziałbym - wdzięczna i delikatna. Wybaczcie zatem starszemu bratu słowa, które być może Was urażą i nie gniewajcie się nazbyt długo. Przecież wiecie, że starsi bracia nie mają za grosz delikatności i wyczucia.

     Pierwsza myśl jest taka: Moja żona wcale nie musiałaby być jakąś "miss" konkursu piękności. Wcale! Raczej dobra, sympatyczna, z wdziękiem niż piękna. Te dziewczyny uznawane za piękności przez magazyny mody, jurorów konkursów "Miss...", filmowców z Hollywood (mój gust jest zupełnie inny), to przeważnie bardzo biedne istoty, choć przyznać należy, dumne jak pawie. Jeżeli bezustannie się im mówi, że są piękne i jakie to są piękne, atrakcyjne, godne podziwu, to w końcu zaczynają myśleć, że najważniejszą rzeczą pod słońcem jest być pięknym oraz wzbudzać zachwyty i westchnienia mężczyzn. Wtedy siedzi się przed lustrem i nakłada na buzię kremy, pudry, cienie, szminki, róże, tusze. W końcu ta buzia wygląda jak z muzeum figur woskowych (jest takie muzeum w Londynie).

     A żeby jeszcze być atrakcyjniejszą (bo przecież to jest najważniejsze) i "na topie", trzeba upodobnić się do modelek z pokazów mody. Wiadomo, są one chude jak patyki, więc należy się odchudzać. No, bo co to będzie, jeśli nie będę taka chuda jak one? Nie będę już wtedy taka piękna i może w ogóle przestanę się podobać chłopakom. Ile samozaparcia, poświęceń, wyrzeczeń, ofiar po to, żeby stać się chudą jak patyk! Moja żona nie mogłaby być nawet w 5% podobna do modelek z żurnali mody. Niektóre z pretendentek do "piękności" w ten sposób zagłodziły się prawie na śmierć, a inne nawet na śmierć... A to wszystko nazywa się próżność - straszliwa choroba duszy, na którą zresztą cierpią nie tylko "piękne dziewczyny".

     I kiedy za 10, 15 czy 20 lat owa "gwiazda" zaczyna się starzeć i ci sami mężczyźni, którzy ją tak podziwiali, zaczynają adorować o 10, 15, 20 lat młodsze "piękności", wszystko zaczyna się walić (zupełnie jak dom zbudowany na piasku). Trzeba wtedy nakładać coraz grubsze warstwy pudru i tuszu, trzeba robić operacje plastyczne, ale starzenie i tak postępuje. Wtedy następuje katastrofa, tragedia, depresja. Pustka! Koniec męskich westchnień, koniec zazdrości innych kobiet! Koniec!

     A gdyby ta sama dziewczyna poświęciła tyle samo uwagi i czasu, włożyła tyle samo wysiłków i starań zamiast w upiększanie swojego ciała, w upiększanie swojego charakteru, to teraz po 10, 15, 20 latach miałaby do zaoferowania innym bardzo, bardzo wiele: dobroć, radość, pokój, nadzieję, cierpliwość... Tym na pewno wzbudziłaby autentyczny podziw i szacunek.Chociaż może nie tych mężczyzn, dla których najważniejsza jest przyjemność, łatwe życie i którym zawsze chodzi o "jedno i to samo". Miłość, dobroć, pokój zawsze są w cenie, zawsze są poszukiwane, ich piękno nie starzeje się. Piękno ciała przemija, piękno serca trwa! Uroda serca jest ważniejsza. Cóż mi z tego, że moja żona miałaby piękną figurę, a nieurodziwy charakter? Obawiam się, że szybko by zgasł mój podziw dla jej pięknej figury.

     Jeżeli zbyt wiele uwagi przywiązuje się do własnego ciała, to potem rzecz zrozumiała, że chce się je eksponować. Ja akurat nie przepadam za dziewczynami paradującymi po mieście z gołymi brzuchami , udami w przeźroczystych sukienkach, czy szortach, które do złudzenia przypominają - przepraszam za słowo - majtki. Zaraz dokładnie wyjaśnię dlaczego. Zanim to zrobię, chciałbym powiedzieć za jakimi dziewczynami przepadam... Są takie: pełne kobiecego wdzięku i ciepła, skromne, naturalne, niewinne. Nie zabiegają o tanią popularność, nie rzucają się chłopcom na szyję, wiedzą co jest dobre, a co złe. Łagodne, ale potrafią też być stanowcze. Pracują nad sobą. Kiedy spotykam takiego "anioła", to autentycznie "raduje się serce moje", choć nie muszę wcale nawiązywać z nim znajomości. One nawet nie domyślają się, że ich obecność sprawia mi radość. I nie ma w tym jakiś brzydkich uczuć, pożądania czy czegoś takiego... Niewinne dziewczyny wzbudzają we mnie niewinne uczucia: radość, zachwyt, opiekuńczość, troskliwość, powiedziałbym nawet miłość. Taką Bożą, czystą.

     Zastanawiam się, jak to się dzieje... Adam - ukazuje nam to Księga Rodzaju - także rozradował się na widok Ewy. Mężczyzna rozradował się na widok kobiety niewinnej, dziewiczej. Dlaczego? Ponieważ jego męska natura w naturze kobiety znalazła swoje dopełnienie. Adam potrzebował kobiecego ciepła, wdzięku, łagodności, wreszcie miłości. Przede wszystkim kobiecego serca, duszy, a nie ciała.

     Zapytacie pewnie, jakie uczucia wzbudzają we mnie dziewczyny ubierające się zgodnie z najnowszą modą, czyli takie bardziej rozebrane niż ubrane? Nieskromne dziewczyny prowokują u mnie - nie będę tego ukrywał - nieskromne myśli i dlatego staram się trzymać od nich z daleka. Nie jestem ani z drewna, ani z kamienia (i dobrze), ale z krwi i kości, niestety skażonych grzechem pierwotnym. Na szczęście z Bożą pomocą nauczyłem się radzić sobie z tymi reakcjami. Oczywiście zawsze wymaga to większego czy mniejszego wysiłku, w zależności od tego, jak bardzo modna (czytaj: rozebrana) jest dziewczyna, którą widzę, wewnętrzne zamieszanie spowodowane tym bodźcem muszę uporządkować. A więc zajmuję się tym porządkowaniem, aby doprowadzić siebie do naturalnego stanu ducha. W sumie jest tak: zamiast podziwiać i cieszyć się obecnością dziewczyny, muszę walczyć z samym sobą. I kiedy idę ulicą i co 100 metrów spotykam takiego golasa, to zaczynam się denerwować. Nie można spokojnie przejść! Ta moda jest agresorem!

     Zastanawiasz się może, jak to będzie w takim razie po ślubie. Przecież żona nie będzie chodziła stale po domu z zapiętym ostatnim guzikiem pod szyją. Słusznie! Mam nadzieję, że będzie wprost przeciwnie! Ale też sytuacja będzie zupełnie inna. Narzeczona musi mi najpierw dać szansę, żeby rozwinęły się we mnie do niej pozytywne uczucia, czyli miłość. Taki musi być punkt wyjścia. A więc musi być skromna, jeśli będzie inaczej, to pożądanie zadusi miłość, albo w ogóle nie pozwoli jej nawet zaistnieć.

     Wróćmy do początku. Załóżmy, że mam narzeczoną - anioła. Zaczynam ją kochać ze względu na jej wewnętrzne piękno (ciało na tym etapie można jedynie pożądać). Miłość powoli wzrasta, dojrzewa. Kocham coraz bardziej. Gdyby któreś z nas zaczęło być nieskromne (pokusy są bardzo silne, kuszone są nawet anioły), pożądanie zdominowałoby, uśmierciłoby naszą miłość. Jest ona jeszcze wciąż jak mała, delikatna roślinka, potrzebująca ochrony, ale z czasem, jeśli będziemy cierpliwi, rozrośnie się w potężne drzewo, którego nie złamie żaden wicher. Załóżmy, że byliśmy cierpliwi i potrafiliśmy obronić naszą miłość przed pożądaniem. Kochamy się tak bardzo, że chcielibyśmy być ze sobą na zawsze, w złym i dobrym, w radościach i smutkach. Jesteśmy tego pewni. Wobec Boga, przedstawiciela Jego Kościoła, świadków składamy sobie obietnicę miłości i wierności do końca życia (prawdziwa miłość pragnie trwać na zawsze). Ten akt oddania się sobie na całe życie pogłębia jeszcze naszą miłość, która jest teraz dojrzała, silna. Zaczyna też działać łaska sakramentu małżeństwa. I taka dojrzała miłość, wsparta jeszcze dodatkowo Bożą łaską, uśmierza, filtruje, pacyfikuje pożądanie. Teraz już nie pożąda się ciała współmałżonka, ale się je kocha. Nie ożeniłbym się, dopóki nie byłbym pewny siły mojej miłości!

     Mam wrażenie, że niektóre dziewczyny zagubiły niestety poczucie wstydu. Jakie są tego konsekwencje? Najpierw - między innymi - rozwiązłość, następnie zdrada... Uważaj, co teraz powiem! Moim ideałem żony jest dziewica. I nie tylko moim. Sądzę, że 95% mężczyzn chciałoby mieć za żony dziewice (te pozostałe 5% to - zapewniam cię - naprawdę mało ciekawi faceci). Nie chciałbym być którymś z kolei mężczyzną w życiu mojej żony. Bo jeśli wcześniej bawiła się z innymi w męża i żonę, to może i nasze małżeństwo jest dla niej tylko zabawą? Jeśli jestem którymś z kolei, to może i nie ostatnim? Jeśli pomyliła się w swojej "miłości" 3, 5 czy więcej razy, to może i tym razem popełniła pomyłkę. A jeśli dotąd traktowała seks lekko, to pewnie zdradzi mnie przy najbliższej okazji. Sensowne? Można mieć takie obawy?

     Ty też byś chyba nie chciała mieć za męża kogoś, kto przez lata uganiał się za dziewczynami. Bo jeśli przyzwyczaił się do takiego stylu życia, mała szansa, że go zmieni po ślubie, co najwyżej trochę zmodyfikuje. Czym skorupka za młodu nasiąknie... Nawrócenia głębokie, autentyczne zdarzają się, ale rzadko i liczenie na takie nawrócenie po ślubie przypominałoby trochę grę w toto lotka. Chciałabyś pewnie mieć męża, który potrafił poczekać na Ciebie. Ja chciałbym mieć żonę, która czekała na mnie.

     Za żonę chciałbym mieć dziewicę. Z całą pewnością. Dziewice są piękne! Mówi się: "dziewicza polana", "dziewicze lasy", "dziewiczy krajobraz" i ten właśnie epitet oznacza: naturalność, piękno, harmonię, spokój, ciszę. "Dziewicza przyroda" to znaczy: nietknięta, czysta. Skąd wiem, że dziewczyna jest dziewicą? - zapytasz. Rozróżniam je dosyć łatwo, tak jak rozróżniam dziewiczy las od lasu zaśmieconego, połamanego, pełnego krzyku.

     Są jeszcze dziewice na prostej drodze do utraty dziewictwa (dobrze, że z tej drogi można jeszcze zawrócić). Tylko fizycznie dziewice, ale w głębi serca już nie. Ich sposób zachowania, myślenia, poglądy mówią, że oddadzą się byle komu za miesiąc, za pięć, za rok np. po to tylko by dorównać koleżankom.

     I są też takie dziewczyny, którym zdarzyło się popełnić błąd i doskonale o tym wiedzą. Szczerze żałują pomyłki. Ta skrucha i wyznanie grzechu podczas spowiedzi, oczyszcza je. Jeśli trwają w czystości, na powrót stają się piękne, choć nie będzie to już piękno dziewicze.

     Dużo dzisiaj do Was napisałem. Muszę kończyć, lecz jeszcze dodam to, co najważniejsze. Chciałbym zatem, aby moja narzeczona, a następnie żona, była wierząca. Tak głęboko wierząca, ażeby kochała Jezusa bardziej niż mnie. Dziwne? Ani trochę! Pomijając wiele innych spraw, tylko to jest gwarancją, że jej miłość do mnie byłaby prawdziwa i że byłbym dla niej naprawdę ważny. I ja także musiałbym kochać Jezusa bardziej niż żonę, żeby ją kochać prawdziwą miłością. A tylko na takim uczuciu mi zależy... Trudne do zrozumienia? Wyjaśnię Wam to w którymś z kolejnych listów. I jeszcze opowiem, jak dziewczyna staje się aniołem.

    Niech Pan Cię błogosławi! Coraggio - mówią Włosi. Głowa do góry!


Twój starszy brat, Jaśko Bilewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/2000


   




Wasze komentarze:
 Ania: 25.05.2016, 00:39
 Nie zniosłabym tego bólu, gdybym wiedziała że on, ten mój mąż był tak blisko z kimś innym... Cierpienie ogromne. Dlatego albo mąż prawiczek albo żaden.
 Franek: 24.01.2016, 20:57
 Jaki sens pogrubiania połowy tekstu? Tylko przeszkadza w lekturze.
 gorras planas new era: 02.03.2014, 00:03
 qjvuxzgwomf gorras planas new era http://www.twoja-willa.eu/16-fall-trend678678
 ONA : 05.02.2014, 15:55
 Stracilam dziewictwo jak mialam 19 lat. bardzo tego zaluje. bardzo. nie moge sobie tego wybaczyc. oddalam "to" komus, kto w ogole na to nie zaslugiwal... jak mu sie przyznalam do tego to swietowal jakby w lotka wygral.....bo dziewice zaliczyl......cham !! DZIEWCZYNY czekajcie z ta decyzja !!!!!!! nie robcie tego tylko dlatego, ze 90 procent waszych kolezanek to zrobilo !! nie popelniajcie teog bledu co ja. Te mysli dopieor po czasie przychodza. na poczatku myslalm ze dobrze zrobilam. TERAZ NIE MOGE SOBIE SPOJRZEC W TWARZ
 Sylwia: 18.08.2013, 09:34
 Gorzkniejacy i pozostali Wierzyc i nie tracic nadziei! Ja jestem dziewica, wierze, ze poznam madrego i dobrego mezczyzne, z ktorym stworze wspaniala, kochajaca sie rodzine. Milosc fizyczna jest piekna, ale najpierw musi zrodzic sie milosc duchowa. Wiem, ze Bog sprawi, bym spotkala mezczyzne, z ktorym bede szczesliwa. Modle sie do sw. Jozefa o dobrego meza. Pozdrawiam, kochani. Badzcie blisko Boga, postepujcie zgodnie z Jego slowami a On sprawi, byscie byli szczesliwi.
 gorzkniejący: 15.11.2012, 23:21
 Żyć się odechciewa kiedy pomyślę, że mam już prawie 30 lat, celowo zachowałem dziewictwo i nie mam szans na żonę, która byłaby dziewicą::( Panie Jezu, ratuj! Mam tylko Ciebie!
 Aoife: 11.02.2012, 23:37
 "Ich (dziewczyn) sposób zachowania, myślenia, poglądy mówią, że oddadzą się byle komu za miesiąc, za pięć, za rok np. po to tylko by dorównać koleżankom." Nie wydaje mi się iż taki jest powód tego, że dziewczyny uprawiają sex czy to z kim popadnie czy to ze swoim chłopakiem. Owszem, może w niektórych przypadkach tak jest, ale nie w większości. Moim zdaniem dziewczyny szukają po prostu rycerza na białym koniu, a gdy ów taki się pojawi, decydują się z nim przespać, sądząc, że jeżeli tego nie zrobią ich związek nie przetrwa, a rycerz znajdzie inną księżniczkę. Nie ukrywajmy, ale żyjemy w 21 wieku i dzisiaj trudno o czystość przed ślubem. W końcu jak to mówią "nie kupię kota w worku"...
 BiałaCzekolada: 17.04.2011, 04:37
 Hmm... Osobiście nie zgodzę się co do poglądów autora. Na świecie są jeszcze chłopcy, którym zależy na dziewczynach skromnych, czystych (mam tu na myśli nie tylko ciało ale i duszę), mających szacunek do siebie i do innych. Również chodzi im o takie dziewczyny, z którymi mogą dzielić się swoimi radościami i smutkami, w zamian oferując im swoją pomocną dłoń w trudnych chwilach. Spotkałam kogoś, w kim widzę mojego przyszłego męża. Kochający, czuły, opiekuńczy. Rozmawiamy o wszystkim. Moim zdaniem, aby miłość była prawdziwa, musi być zbudowana na przyjaźni i zaufaniu. Ale są osoby, które w przyjaźń między kobietą i mężczyzną - nie wierzą. Zastanówmy się. Czy możliwa jest miłość bez przyjaźni...? Bez wzajemnego zrozumienia? Bez chęci pomocy? Nie. Nie będę się wypowiadać na temat mojego wieku, bo jestem bardzo młodą osobą i pewnie wielu z was powiedziałoby, że jestem młoda i głupia, że nic nie wiem o życiu i o miłości, że za kolorowo patrzę na świat. Wiek nie musi mówić o doświadczeniach. W życiu nie chodzi tylko o seks! Może on być tylko cząstką dopełniającą tę miłość. I tak jeszcze najważniejsze - nie popełniajmy za szybko błędów. Zamiast zastanawiać się dwa razy - zastanówmy się cztery razy. Bo to, jak postępujemy, zależy od nas samych. Pozdrawiam wszystkich, autora listu również. I proszę nie osądzać pochopnie dzisiejszej młodzieży, bo nie wszyscy są tacy sami - na szczęście! :)
 Grima: 19.07.2010, 11:01
 Egocentryzm przemawia przez autora. Odkryte ciała kobiet wywołują w nim grzeszne myśli i dlatego chce, aby kobiety nie odkrywały ciała? Jeśli twoje oczy są dla ciebie źródłem grzechu, wydłub je sobie, a nie usiłujesz naginać innych według swoich słabości!
 Wiolica: 05.06.2010, 22:02
 Ja czasami, jak parę osób tutaj, też miałam takie wrażenie, że nie pasuję do tego świata, z moimi zasadami, z moją wiarą, z tym, że mam krytyczne podejście do telewizji i mediów ogólnie, że nie chce mi się oglądać głupawych programów, z których nic człowiek nie wynosi.. A jednak gdy tak wnikliwiej się przypatrzeć własnemu otoczeniu, dokładniej przyjrzeć się ludziom obok nas, znaleźć grupy, takie jak Siedlecka AGE czy jakiekolwiek duszpasterstwa, zgromadzenia młodych, tych którzy wciąż szukają i poznają Pana każdego dnia, to przestaje się mieć wrażenie takiego "odizolowania". Fakt, może i mnie jest osób "czekających" z własną czystością na swoją przysłowiową połówkę, ale.. oni jednak n a p r a w d ę są. Nawet może wśród nas, tylko my tego nie chcemy dostrzec. "Prawdziwa miłość do drugiego człowieka jest nie po to, aby go użyć, ale po to, żeby mu służyć." Chyba warto pamiętać, że człowiek, może nasz kandydat na męża/żonę, nie jest przedmiotem, choćby jak kubek, który po wypiciu herbaty odstawia się na półkę.
 Monika: 27.03.2010, 12:33
 Eh ja jestem 24-letnią dziewicą, niczego mi nie brakuje, mam szacunek do własnego ciała ale ciągle spotykam na swej drodze mężczyzn którzy twierdzą że dziewictwo nie przedstawia dla nich większej wartości, dziwne prawda ? :) doszłam do wniosku że wiązanie się z kimś takim jest bez sensu dla mnie, chyba coś bym straciła gdyby mężczyzna nie umiał docenić że czekałam.
 Asia: 13.09.2009, 00:41
 Witam, Ja jestem porządnie wychowana, podobno ładna i sympatyczna, ale bardzo wymagająca. Także mam swój ,,ideał'' chłopaka i myślę że go spotkam w odpowiednim czasie. Przede wszystkim nie może być chamem, absolutnie nie może przeklinać ( u mnie w domu nigdy nie było wulgaryzmów i to jest dla mnie naturalne), musi być przyzwoity i kulturalny. Martwi mnie że tyle prymitywu widziałam ja nie potrafię w tym funkcjonować, trzeba być sobą. Mam nadzieję że trafię na kogoś kto podobnie jak ty nie idzie za modą i pragnie prawdziwej szczęśliwej miłości z kobietą która dobrze się czuje będąc sobą i potrafi być prawdziwą kobietą a nie pustą lalką. Ja akurat mam tak że nie potrafię zrobić pierwszego kroku i kontakt z chłopakiem nawiązuję wtedy gdy on się postara. Kiedyś myślałam że trzeba to zmienić i stać się przebojową, ale przecież u dziewczyny to nie jest takie straszne. Nie ja mam kogoś podrywać. Tak czuję:)
 Salsera: 09.08.2009, 03:39
 Lukasz, wez Ty przestan sie nad soba uzalac i ciesz sie, ze masz dobra zone.
 Łukasz : 15.04.2009, 14:14
 Ja wam drogie kobiety powiem, że jeśli same się nie będziecie sznować to faceci was tez szanować nie będą. I jescze coś dodam, całe życie czekałem na taką kobietę tj. skromną, mądrą i taką która by czekała tylko na mnie... ale niestety nie doczekałem się. Mam piękną, mądrą zone tylko, że to nie ja byłem jej pierwszym. To jednak strasznie boli, mam świadomość, że cos straciłem i to tak gdzieś głęboko tkwi w mojej duszy. Jeszcze nie potrafię sobie z tym poradzić.
 Salsera: 14.03.2009, 00:20
 Z tresci artykulu wnosze, ze autor chyba nigdy tak naprawde nie kochal. Gdy kochasz prawdziwie, nie dbasz o to czy ona jest dziewica czy nie. Przeciez nie pyta sie o takie rzeczy na pierwszym spotkaniu. Poza tym stawialabym pod znakiem zapytania to genialne rozroznianie dziewic od nie-dziewic. Pozory moga mylic. I nie ufajmy zbyt pochopnie swojemu sadowi.
 M: 25.11.2008, 12:09
 też tak myśle, ale tacy faceci są niedojrzali i chyba nie chciałybyście mieć takich mężów, co?? O ni tak naprawdę ponają waszą wartość po ślubie/no może zcasem wcześniej
 Zosia: 08.03.2008, 22:35
 Zgadzam się...faceci praktycznie nie interesują się dziewczynami skromnymi i to jest najsmutnijesze.
 marmolade: 05.07.2007, 13:28
 Ann mam podobnie .. w sumei artykuł wywarł na mnie wrażenie ale w moim otoczeniu raczej nei doceniają chłopcy, mężczyźni takich dziewczyn.. nawet jak wiedzą to powiedzą tylko ze to ładnie i sie chwali itd. ale i tak wolą do związku pewne siebie, wyzwolone dziewczyny ktore nie są szarymi myszkami... :| może myślą że taka szara myszka - dziewica si edo nich przyczepi i w ogoóle że wstyd z taką pokazywac sie :O już sama nie wiem....
 Ann: 11.02.2007, 16:48
 a ja jestem pod wrażeniem, że są jeszcze tacy chłopcy/mężczyźni jak Ty... często mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata... nie jestem jakaś przebojowa, nie piję, nie palę, nie przeklinam, jestem troszkę nieśmiała... ale co z tego?
 ona: 14.12.2006, 19:07
 Piękne to co napisałeś. Ja popełniłam błąd , żałuje teraz widzę że to drań był. Nie znaczy że musiało do tego dojść , głupia byłam tak naprawdę nie miałam świadomości,choć wiedziałam że to złe , widocznie nie byłam dojrzała a on to wykorzystał teraz mam swiadomość, za póżno! Wiem że jesli trafilabym na innego niewykorzystał by mojej niedojrzałości i byłoby dobrze . Bóg mi pomógł prosilam go o swiadomość. Przestałąm co stego, nie odwróci się to co się stało.Straciłam wartość.Przepraszam . Drugi raz nie popełnię tego błędu a możę uda mi się kogo odwieść żeby nie popełnił tego nieodwracalnego błędu bądz przestał brnąc w bagno . Przepraszam , wybacz mi panie bo zgrzeszyłam.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej