Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Proście, a będzie wam dane

     Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności codziennej modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).

Proście, a będzie wam dane

     Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności codziennej modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).

     Modlitwa jest dla nas tak j niezbędnie konieczna jak pokarm i tlen, abyśmy mogli normalnie funkcjonować i żyć życiem godnym człowieka. Bez modlitwy obumieramy duchowo, gdyż tracimy miłość i życie wieczne. Święta s. Faustyna pisze, że w jakimkolwiek bylibyśmy stanie, zawsze powinniśmy się modlić: Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swoją piękność; modlić się mmi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie dosztaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę (Dz. 146).

Największy dar i przywilej

     Modlitwa to dialog miłości między Bogiem i człowiekiem. Jeżeli Jezus Chrystus nieustannie ofiaruje mi dar życia wiecznego i swoją miłość, to powinienem w codziennej modlitwie te dary przyjmować z wielką radością i wdzięcznością.

     Najważniejszym zadaniem i celem modlitwy jest codzienne wyrażanie zgody na to, aby Chrystus przemieniał mnie swoją miłością i prowadził do nieba. Kto się nie modli, traci skarb wiary i zamyka się w swoim egoizmie, gdyż nie przyjmuje od Boga wszystkich darów Jego miłości. Brak codziennego kontaktu z Bogiem na modlitwie staje się głównym powodem wszystkich życiowych dramatów, nieszczęść i tragedii ludzkich. Pamiętając o tym, trzeba w codziennej modlitwie podejmować trud otwierania się na miłość Chrystusa i całkowitego oddawania się do Jego dyspozycji.

     Z inicjatywą modlitwy zawsze pierwszy wychodzi Bóg. Ojciec Święty Jan Paweł II pisze: Modlitwę zawsze zaczynamy z myślą, że to jest nasza inicjatywa. Tymczasem jest to zawsze Boża inicjatywa w nas. Dokładnie tak, jak pisze św. Paweł. Ta inicjatywa przywraca nam nasze własne człowieczeństwo, przywraca nam naszą szczególną godność. Owszem, wprowadza nas w wyższą godność dzieci Bożych, synów Bożych, którzy są oczekiwaniem całego stworzenia (Przekroczyć próg nadziei s. 34).

     Modlitwa, która jest zawsze Bożą inicjatywą w nas, nigdy nie zaistnieje, jeśli człowiek nie wyrazi na nią zgody, jeżeli nie podejmie trudu osobistej rozmowy z Bogiem i nie będzie chciał przyjąć daru Jego nieskończonej miłości i miłosierdzia, jeżeli na ten dar nie odpowie całkowitym ofiarowaniem siebie. Modlitwa jest bezcennym darem, który daje nam Bóg, abyśmy stawali się Jego partnerami w dialogu miłości. Modlitwa jest równocześnie wielkim przywilejem, gdyż otwiera przed nami niepowtarzalną szansę uczestniczenia w życiu i miłości Trójjedynego Boga. Dlatego Syn Boży stał się prawdziwym człowiekiem, aby przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie umożliwić nam nawiązanie z Nim osobistej relacji miłości - aby każdy człowiek mógł mieć udział w Jego definitywnym zwycięstwie nad szatanem, grzechem i śmiercią, aby mogła dokonywać się w nas przemiana z grzeszników w ludzi świętych, którzy kochają tak, jak kocha Chrystus. Jeżeli podejmiemy Bożą inicjatywę i zaczniemy się wytrwale modlić, wtedy Chrystus będzie mógł nas przemieniać, czynić uczestnikami "swej boskiej natury" (2 P 1, 4), czyli prowadzić do pełni szczęścia w niebie. Codzienna modlitwa jest więc konieczna dla naszego zbawienia, abyśmy mogli dojrzewać do miłości i stawać się ludźmi naprawdę szczęśliwymi.

Wysłuchuje wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą (1 J 5,14)

     Powinniśmy codziennie prosić Chrystusa, aby naszym największym pragnieniem stało się Jego pragnienie naszego zbawienia, byśmy ze wszystkich sił dążyli do zjednoczenia się z Nim w miłości. To jest najważniejszy cel naszego ziemskiego życia i wszystko inne ma być temu podporządkowane.

     Abyśmy mogli otrzymać wszystko, o co na modlitwie Pana Boga prosimy, powinniśmy spełnić następujące warunki:

  1. Całkowicie zawierzyć i oddać siebie Chrystusowi na Jego wyłączną własność.
  2. Bezgranicznie zaufać Jego miłości, ponieważ Chrystus lepiej od nas wie, co jest nam potrzebne do szczęścia.
  3. W pełni zaakceptować decyzje Jego Boskiej woli i podporządkować się im całkowicie.
     Pierwszą naszą czynnością każdego dnia, zaraz po przebudzeniu, powinien być akt całkowitego oddania się Chrystusowi przez Maryję: Totus Tuus - cały jestem Twój (cała jestem Twoja) - tak jak to codziennie czynił Jan Paweł II. Staraj się modlitwę swoją połączyć z Matką Moją - zalecał Pan Jezus św. Faustynie - módl się z serca w złączeniu z Maryją (Dz. 32).

     Przez akt całkowitego zawierzęnia siebie Bogu za pośrednictwem Maryi wyrażam zgodę na to, aby Jezus był jedynym Panem mojego życia, a Maryja moją nauczycielką i przewodniczką na trudnej drodze wiary. Ten akt oddania powinno się powtarzać w ciągu dnia na początku każdej modlitwy wraz z prośbą o światło Ducha Świętego.

     Przystępując do modlitwy, trzeba całkowicie zaufać Jezusowi i powierzyć Mu wszelkie swoje kłopoty, obawy i lęki. W każdej sytuacji żyć nadzieją - a szczególnie wtedy, gdy po ludzku nie ma podstaw do żadnej nadziei - i w pełni ufać Bogu. Pan Jezus poprzez św. Faustynę zapewnia nas: Im więcej zaufasz, tym więcej otrzymasz; Jak bardzo kocham dusze, które Mi zupełnie zaufały - wszystko im uczynię (Dz. 294); Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej (Dz. 1541).

     Największą chwałę oddajemy Bogu, gdy ofiarowujemy Mu swojąwolę i przyjmujemy wszystko, co nas w życiu spotyka, z całkowitym poddaniem się Jego woli. Jeżeli pragniemy osiągnąć życie wieczne, to musi się w nas spełnić święta wola Boga. Dlatego powinniśmy zawsze modlić się o poznanie Bożej woli: Bądź wola Twoja, Panie, a nie moja, ponieważ Ty lepiej ode mnie wiesz, co jest mi najbardziej w życiu potrzebne.

     Jeżeli te trzy warunki zostaną spełnione, to wtedy modlitwa staje się źródłem największej naszej duchowej mocy i szczęścia. Modląc się w takim duchu, uczestniczymy we wszechmocy Boga samego.

     Tak pisze św. Faustyna: Wszystkie moje niedostatki uzupełnia Jezus we mnie - Jego łaska, która działa nieustannie. Trójca Święta udziela mi swego życia w obfitości przez dar Ducha Świętego. Trzy Boskie osoby we mnie mieszkają. Bóg, jeżeli kocha, to całym sobą, całą mocą swej istoty. Jeżeli mnie Bóg tak ukochał, cóż ja na to - ja, oblubienica Jego? (Dz. 392).

     Z Objawienia wiemy, że dla każdego człowieka jedynym źródłem życia i szczęścia jest tylko sam Bóg, który jest jeden w trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jego właściwym imieniem jest: Ojciec, Syn i Duch Święty. Tak więc Pan Bóg objawił się nam jako wspólnota trzech Osób, jako "wieczna rodzina", która staje się naszą rodziną po przyjęciu przez nas sakramentu chrztu świętego. Szczytem naszej modlitwy i całkowitego oddania się Bogu jest uczestniczenie we Mszy św., podczas której jednoczymy się z Chrystusem w tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania. Zostajemy wprowadzeni w wewnętrzne życie Trójcy Świętej i w jedności z Jezusem, w mocy Ducha Świętego, składamy siebie w doskonałej ofierze Bogu Ojcu. W ten sposób podczas Mszy św. uczestniczymy już w rzeczywistości nieba; mocą Ducha Świętego dokonuje się w nas proces naszego przebóstwienia (dopełnienia dzieła stworzenia), który ma trwać przez całe nasze ziemskie życie.

     Naszym pierwszym i zarazem podstawowym powołaniem jest codzienna modlitwa i regularne uczestniczenie w Eucharystii, poprzez którą mamy pozwalać Chrystusowi, by przemieniał nas swoją miłością - abyśmy coraz pełniej kochali i stawali się świętymi.

     Pan Bóg rzeczywiście bardziej nas kocha niż my samych siebie i każdego dnia pragnie dawać nam to wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Dlatego nigdy nie wysłucha naszych próśb, które by utrudniały bądź opóźniały naszą drogę do nieba, czy też się jej sprzeciwiały. Bóg wysłuchuje więc wszystkich naszych próśb, które nie sprzeciwiają się Jego planom naszego zbawienia (por. 1 J 5, 14).

Wytrwałość i dyscyplina

     Trzeba na modlitwie rozmawiać z Bogiem tak, jak się rozmawia z najbliższym przyjacielem - mówić Mu o swoich radościach, kłopotach, wątpliwościach, lękach lub trwać w ciszy w objęciach Jego pokornej miłości. Koniecznym warunkiem dobrej modlitwy jest całkowite zerwanie z grzechem i nieustanna walka z nim oraz z szatanem - przez częste przystępowanie do sakramentu pokuty oraz podjęcie codziennego wysiłku wcielania w swoje życie polecenia Chrystusa: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Mk 8, 34). Zaprzeć się samego siebie to znaczy nie szukać siebie w Bogu, nie szukać na modlitwie uniesień, radości i duchowych słodyczy - to przyjmować z wdzięcznością wszystko, co Bóg daje. Nie można się zniechęcać i rezygnować z modlitwy w okresach całkowitej oschłości i utraty wszelkiej słodyczy w Bogu. Prawdziwa modlitwa nie zależy bowiem od uczuć, ale od mojej woli. Właśnie wtedy, kiedy mi się najbardziej nie chce modlić, mam na modlitwę przeznaczyć dwa razy więcej czasu, ofiarując Chrystusowi moją oschłość, zniechęcenie, wszystkie lęki i wątpliwości.

     Jeśli prosimy o laskę, Bóg ją da, ale chciejmy ją przyjąć; ale aby ją przyjąć, trzeba zaparcia. Miłość nie polega na słowach ni na uczuciach, ale na czynie. Jest to akt woli, jest to dar, czyli darowanie; rozum, wolę, serce - te trzy władze musimy ćwiczyć w czasie modlitwy - pisze św. Faustyna (Dz. 392).

     Święty Jan od Krzyża, jeden z największych mistrzów życia duchowego, stwierdza, że: Utrata wszelkiej słodyczy w Bogu, oschłość, zniechęcenie, trud... to wszystko jest prawdziwym krzyżem duchowym i ogołoceniem w duchu ubóstwa Chrystusowego... Prawdziwy duch wybiera w rzeczach Bożych raczej to, co przykre, niż to, co miłe; skłania się bardziej ku cierpieniu niż ku pociechom; pragnie raczej wszystko utracić dla Boga niż posiadać; są mu milsze oschłości i utrapienia niż słodycz obcowania, bo to jest właśnie naśladowaniem Chrystusa i zaparciem się siebie, podczas gdy wszystko inne jest niczym więcej jak szukaniem siebie w Bogu... Boga w Bogu szukać to znaczy (...) być gotowym dla Chrystusa - zarówno z Boga, jak i ze świata wybierać to, co mniej odpowiada naturze.... Według woli Zbawiciela wyrzeczenie winno być jakby śmiercią i unicestwieniem doczesnym, naturalnym i duchowym wszystkich rzeczy cenionych przez wolę. Kto w ten sposób poniesie swój krzyż, doświadczy, że jest on jarzmem słodkim i brzemieniem lekkim (Mt 11, 30), i znajdzie we wszystkich rzeczach ulgę i słodycz... Jeśli dusza dojdzie odważnie do tego całkowitego Nic, które jest najgłębszą pokorą, dokona się wtedy zjednoczenie duchowe między nią a Bogiem... Polega ono (...) na prawdziwej śmierci krzyżowej w zmysłach i duchu, czyli w zewnętrznej i duchowej części człowieka (Droga na górę Karmel, II, 7, 2-11).

     Jeśli się chce uczestniczyć w życiu Chrystusa, trzeba wraz z Nim przejść śmierć krzyżową: podobnie jak On ukrzyżować własną naturę przez umartwienie i zaparcie się siebie oraz wydać się na ukrzyżowanie w cierpieniu i śmierci, tak jak je Bóg ześle czy dopuści (św. Edyta Stein: Wiedza krzyża, s. 44-45).

Najbardziej podstępna pokusa

     Jedną z najbardziej podstępnych i niezauważanych pokus szatana wobec chrześcijanina jest łatwe dyspensowanie się od obowiązku codziennej modlitwy. Jako człowiek wierzący, jestem zobowiązany, aby codziennie się modlić. Mam tak zaplanować sobie rozkład zajęć na każdy dzień, aby był w nim stały czas przeznaczony na modlitwę. I nie powinniśmy nigdy żałować tego czasu, ponieważ czas przeznaczony na bliski kontakt z Bogiem jest czasem najlepiej wykorzystanym - zapewnia nas Jan Paweł II (Dar i tajemnica, s. 86).

     Trzeba się więc zdyscyplinować i ułożyć plan dnia, w którym będzie zarezerwowany czas na bardzo konkretną formę modlitwy, takąjak np. Eucharystia, różaniec, koronka do Bożego Miłosierdzia, medytacja tekstów Pisma św. czy adoracja Najświętszego Sakramentu.

     Nigdy nie należy zrażać się trudnościami i rezygnować, lecz pomimo licznych przeciwieństw powinno się trwać w postanowieniu codziennej modlitwy. Pamiętajmy, że to, co wystawia naszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość (Jk 1,3). A Pan Jezus zapewnia: Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie (Łk 21, 19). Poznałam, jak bardzo potrzeba nam wytrwałości w modlitwie - pisze św. Faustyna - i od takiej ciężkiej modlitwy zależy nieraz nasze zbawienie (Dz. 157).

     Kiedy ze świata usunie się Boga, nie pozostanie na nim nic prawdziwie ludzkiego - mówił 24 czerwca 2001 r. w Kijowie Ojciec Święty Jan Paweł II. Podobnie będzie się działo w życiu indywidualnym każdego z nas, gdy przestaniemy się modlić. Wtedy zaczniemy żyć tak, jakby Bóg nie istniał. Świadomie i dobrowolnie usuwając Boga ze swego życia, wejdziemy na drogę takiego niszczenia swojego człowieczeństwa, że w końcu nie pozostanie w nim "nic prawdziwie ludzkiego".

     Pan Jezus każdego z nas wybiera i powołuje, abyśmy stawali się świętymi. Brak modlitwy i życie w stanie grzechu (braku łaski uświęcającej) sprawia natomiast, że człowiek wchodzi na drogę prowadzącą do wiecznej zguby.

     Odsłonię ci tajemnicę serca swego - mówił Jezus św. Faustynie - co cierpię od dusz wybranych (...). Miłość ich jest letnia, serce moje znieść tego nie może, te dusze zmuszają Mnie, abym je od siebie odrzucił. Inne nie dowierzają mojej dobroci i nigdy nie chcą zaznać słodkiej poufałości we własnym sercu, ale szukają mnie gdzieś daleko i nie znajdują. To niedowierzanie mojej dobroci najwięcej Mnie rani. Jeżeli nie przekonała was o miłości mojej śmierć moja, to cóż was przekona? Często rani Mnie dusza śmiertelnie, tu mnie nikt nie pocieszy. Używają łask moich na to, aby Mnie obrażać. Są dusze, które gardzą moimi łaskami i wszelkimi dowodami mojej miłości; nie chcą usłyszeć wołania mojego, ale idą w przepaść piekielną. Ta utrata dusz pogrąża mnie w smutku śmiertelnym. Tu duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona mną gardzi; mając wolną wolę, może Mną gardzić albo miłować Mnie. Ty, szafarko mojego miłosierdzia, mów światu całemu o mojej dobroci, a tym pocieszysz serce moje. Najwięcej ci powiem, kiedy rozmawiasz ze mną w głębi serca swego; tu nikt przeszkodzić nie może działaniu mojemu, tu odpoczywam jako w ogrodzie zamkniętym (Dz. 580).

     "Wnętrze duszy każdego człowieka jest wielkim i wspaniałym światem, w którym mieszka tylko on i Bóg" - pisze św. Faustyna. Odkrywajmy w codziennej modlitwie ten skarb i nawiązujmy osobisty kontakt z Bogiem, który nas ukochał aż do szaleństwa krzyża.


ks. M. Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2005



   


Wasze komentarze:
 Justyna: 17.07.2016, 17:52
 Panie Boże modle się bo jestem totalnie załamana swoim życiem i losem. Wiem,że nie mogę podważać twoich decyzji,ale boleję nad swoim losem,jest mi bardzo ciężko,itak jestem za dobra jak patrzę na swoją przeszłość i teraźniejszość,codziennie nawet dziękuję rodzicom,że ich mam czego nie potrafi powiedzieć moja starsza siostra, nie chce grzeszyć ale żałuję że tak mówię swoim rodzicom bo oni nawet mnie nie doceniają, niby mi pomagają,ale ciągle umoralniają, a moja siostra robi co chce, i mam do nich żal bo dużo przeżyłam,a oni chcieli mnie dać na terapie wśród ludzi niepełnosprawnych,a wystarczy mi to że leżałam w szpitalu psychiatrycznym, ale oni nie rozumieją moich uczuć mówią mi że w taki razie będę siedzieć sobie sama. Nie mają sumienia,wiedząc ile przeżyłam tak naprawdę to nic dla mnie nie robią
same pieniądze i lekarze to nie wszystko a gdzie jakieś wsparcie duchowe? Nikt nie wspiera mnie w moich marzeniach, jestem tylko demotywowana to że jestem mało sprawna to nie znaczy,żeby odrazu skreślić i dać wśród ludzi upośledzonych. o Cóż mogę cię panie prosić? O poprawę swojego losu,bo na nikogo liczyć już nie mogę , tak sobie myślę że żeby spełnić swoje marzenia,to musiałabym zmienić rodzinę bo przy nich to nie możliwe, Cóż moja starsza siostra żyje z człowiekiem niewierzącym ostatnio przeniosła się ze swoim chłopakiem do nowego mieszkania, jeszcze rodzice chcą jej pomagać w tej głupocie i remont w blokach robić,jak czuje do kogoś nie chęć to nie bez powodu , Widzisz boże co ja mam począć? Na siostre liczyć w chorobie nie mogę, wyprowadziła się ma swoje życie, tata mój jak ma doła upija się w alkoholu, moja mama też ma już dość lekarzy i chorób, A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Gdzie liczą się moje marzenia i potrzeby? Proszę wręcz błagam cię boże o zdrowie żebym mogła uczyć się tego hiszpańskiego i śpiewać w przyszłości,liczyć mogę tylko na ciebie, nie chcę mieć nic wspólnego z siostrą rodzoną w przyszłości i z jej okropnym partnerem którego nie znosze, mam nadzieje że tak ułożysz boże mój los że będe niezależna i niebęde więcej cierpieć a ja ze swojej strony obiecuje codzienną modlitwe, mam nadzieje że będe kiedyś miała zdrowie,pieniądze i pokaże swojej rodzinie że dałam sobie rade wśród normalnych ludzi a nie upośledzonych, będe miała męża,będę śpiewać a moim rodzicom zostanie tylko moja starsza siostra i pieniądze. Piszę tę modlitwę w bólu, i wiem Boże że tylko ty mnie zrozumiesz i odwrócisz mój los. Powierzam tobie całe swoje życie, od teraz mój los jest panie w twoich rękach.
 matka: 16.07.2016, 19:05
 Panie Boże proszę uratuj związek mojej córki ,który się przeze mnie.Ona bardzo cierpi z tego powodu.
 autor: 11.07.2016, 17:40
 Pan spełnia wszystkie prośby zgodne z jego wolą...
Czyli nasze prośby są nadaremne...
Pomyślcie o tym, zanim zaczniecie się płaszczyć...
 Justyna: 05.07.2016, 23:00
 Panie Boże ja już nie wiem jak mam cię prosić o zdrowie jestem na rencie jest mi ciężko jeszcze mam iść na drugą komisję lekarską,mam tego dość, i tych ciągłych badań co miesiąc. Proszę okaż mi Boże swoją łaskę i zdejmij ze mnie ten krzyż,ból i to cierpienie żebym chociaż miała siłę spełnić swoje marzenia,śpiewać. Dla swojej rodziny jestem tylko ciężarem, niby każdy mi pomaga ale każdy ma już dość mojej choroby,ciągle tylko słyszę pieniądze,pieniądze i nic innego a co ja biedna mam począć jak chciałabym się uczyć i pracować a nie mogę przez chorobę? Także widzisz Boże,że moja sytuacja jest totalnie beznadziejna proszę chociaż o trochę sił żebym mogła jeszcze jakoś przetrwać na tym okropnym świecie.
  Ty wiesz: 04.07.2016, 09:13
  "Panie Ty wiesz czego mi potrzeba"

Przepraszam za to że cię ranię coraz bardziej i grzeszę,
że wątpię .Przepraszam o serce najświętsze Twoje
o mój Jezu przemień mnie na lepsze.
Dziękuje za Twą obecność w moim życiu ,za to że jesteś moim największym przyjacielem, że kochasz mnie bez względu na wszystko.
Proszę roztaczaj błogosławioną opiekę prowadź drogą doskonałości do zbawienia wiecznego.Amen.
 to ja: 03.07.2016, 00:51
 Panie, czemu nie spełniasz swoich obietnic?
To tylko traci Twoja (a może Kościoła?) wiarygodność w oczach wiernych...
 Magda: 27.06.2016, 22:02
 Panie Boże już tyle razy mi pomogłem. Błagam jutro o wstawiennictwo za mnie i pomoc, o czeka mnie bardzo ciężka sprawa. Pomóż mi Boże udowodnić swoją niewinność i żeby ta sprawa się jakoś rozwiązała, bo strasznie mi ona ciąży i odbiera siły.
 Justyna: 24.06.2016, 22:39
 Panie Boże dodaj mi siły bo martwię się o swoją przyszłość,jestem chora,codzienna walka moja z chorobą jedną i drugą jest jak męka,udręka,popadam w depresje sama nie wiem po co żyje i męczę się na tym świecie,czasem chce mi się płakać że nie mogę żyć jak normalni ludzie, robić to co lubię i mieć męża jest mi tak ciężko na tym świecie. Chciałabym poznać odpowiedź po co muszę się tak męczyć jaki to ma cel i sens? Daj mi Boże dużo zdrowia i wytrwałości bo sama nie wiem jak już mam żyć,jestem totalnie załamana. Proszę jeszcze o ochłodzenie temperatury bo w gorączki źle się czuje.
Tak mi dopomóż Bóg.
 ma: 19.06.2016, 00:55
 Boże, proszę o Twą opiekę i zdrowie dla Zosi, Radzia, Dominiki,TS, Tadzia , Sadie i dobre wieści, oraz o ochłodzenie i tempetratury ponizej +30C.
proszę.
 EWA: 13.06.2016, 18:12
 PROSZĘ CIE BOŻE O POMOC W OTRZYMANIU RENTY
 Justyna: 09.06.2016, 21:49
 Panie Boże dziękuje ci za pomyślność w mojej sprawie z komisją lekarską, wiem ,że gdyby nie twoja ingerencja zostałabym z niczym, a takto stać mnie na dalsze leczenie, co prawda dwa lata to mało ale wystarczy że narazie moge spokojnie wracać do zdrowia proszę cię Boże o siły i wytrwałość bo w mojej chorobie jednej i drugiej jest bardzo ciężko, chciałabym mieć silną motywację aby zadbać trochę o siebie kiedyś śpiewać i mieć siłę by pomóc rodzicom.
 ma: 31.05.2016, 00:22
  Boże, proszę o Twą opiekę i zdrowie dla Zosi, Radzia, Dominiki,TS, Tadzia i Sadie oraz dobre wieści.
proszę.
 ma: 31.05.2016, 00:20
 dziękuję za dzisiejsze zachmurzenie
 ma: 28.05.2016, 04:32
 dziękuję za szybkie wysłuchanie mojej prośby, ulewy i ochłodzenie. znów można normalnie oddychać. Proszę o powtórkę w weekend.
 Justyna: 27.05.2016, 21:15
 Panie Boże modle się choć jest mi ciężko, przede mną ciężki okres życia, 7 czerwca mam komisję lekarską, nie mam siły się uczyć ani pracować, traktuję tą wizytę jak wyrok za życia, ale oddaje wszystko panie w twoje ręce, niech się dzieje wola twoja, ja już nie mam na nic siły,proszę o pomyślność w tej sprawie i o zdrowie którego jest mi brak a jest mi potrzebne, proszę też o wytrwałość bo jest mi ciężko mogę liczyć tylko na pomoc rodziców bo siostra związała się z człowiekiem niewierzącym i jest nie do życia, proszę o zdrowie i o to żebym mogła chociaż śpiewać i coś osiągnąć bo bardzo bym chciała pomóc rodzicom. Tak mi dopomóż Bóg.
 ma: 27.05.2016, 17:13
 Dziękuję za ochłodzenie i ulgę dla zwierzaków. prosze o utrzymanie zachmurzenia i temperatury poniżej +30C. proszę
 ma: 11.05.2016, 21:29
 Boże, proszę o Twą opiekę i zdrowie dla Zosi, Radzia, Dominiki,TS, Tadzia i Sadie oraz dobre wieści.
Dziękuję za zniknięcie problemu, ulgę w upalach i proszę o kolejne ochłodzenie.
 Justyna: 09.05.2016, 18:12
 Panie Boże dziękuję ci za to,że zabrałeś mi część bólu z lewej nogi, wierze w ciebie, powierzam swój los tobie panie i mam nadzieje,że zwrócisz mi całkowicie zdrowie abym w pełni mogła cieszyć się życiem. O siebie na przyszłość się nie martwię bo ufam tobie Boże,ale bardzo martwię się o swoją siostrę rodzoną,która jest związana z człowiekiem niewierzącym i trochę pogubiła się w życiu, proszę cię Boże abyś otworzył oczy mojej siostrze i abyś miał nad nią opiekę,żeby zło od niej odeszło i żeby się opamiętała ze swoim zachowaniem,a jej niewierzącego partnera odsuń od naszej rodziny żebym ja i moi rodzice nie musieli cierpieć z tego powodu. Tak mi dopomóż Bóg.
 Alicja: 09.05.2016, 10:18
 Dobry i milosciwy Boze, Drogi Ojcze proszę daj mi dar dobrej modlitwy.Pomoz mi się modlic w skupieniu. Wysluchaj prosb moich.
 Ziuta: 08.05.2016, 17:40
 Panie .Jezu prosze o sprawiedliwy sad o zwrucenie mych kontuw kture sasiedzi zakryli,by by to bylo wrucone by mogla pszeprowadzic wode, wykopac curke u siebie w domu. Boze wszystkie nadzieje w . Twym reku amen
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2016 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej