Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Znaczenie modlitwy w życiu chrześcijanina

Katecheza Ojca Świętego Benedykta XVI

      Ten, kto się modli, nigdy nie traci nadziei, nawet gdyby się znalazt w sytuacjach trudnych czy wręcz po ludzku rozpaczliwych - powiedział Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej 13 sierpnia w Castel Gandolfo.

     DRODZY BRACIA I SIOSTRY!

     Po powrocie z Bressanone, gdzie mogłem spędzić okres wypoczynku, cieszę się ze spotkania i pozdrowienia was, drodzy mieszkańcy Castel Gandolfo, i was, pielgrzymi, którzy przybyliście właśnie dzisiaj, aby mnie odwiedzić. Chciałbym jeszcze raz podziękować tym wszystkim, którzy przyjęli mnie i czuwali nad moim pobytem w górach.

     Były to dni pogodnego odprężenia, podczas których nieustannie przypominałem Panu o tych osobach, które zawierzają się moim modlitwom. A naprawdę bardzo dużo jest tych, którzy piszą do mnie, prosząc o modlitwę za nich. Przedstawiają mi swoje radości, ale także swe troski, swe plany życiowe, ale również problemy życiowe i zawodowe, oczekiwania i nadzieje, które noszą w swych sercach, wraz z niepokojami związanymi z niepewnością, jaką ludzkość przeżywa w obecnej chwili. Mogę zapewnić, że pamiętam o wszystkich i o każdym, szczególnie w czasie codziennej Mszy św. i przy odmawianiu Świętego Różańca. Wiem dobrze, iż pierwszą posługą, jaką mogę pełnić dla Kościoła i ludzkości, jest właśnie modlitwa, gdyż modląc się, składam w ręce Pana z ufnością swą służbę, jaką On mi powierzył, wraz z losami całej wspólnoty kościelnej i świeckiej. Ten, kto się modli, nigdy nie traci nadziei, nawet gdyby się znalazł w sytuacjach trudnych czy wręcz po ludzku rozpaczliwych. Uczy nas tego Pismo Święte i świadczą o tym dzieje Kościoła. Rzeczywiście, ileż to przykładów moglibyśmy wydobyć z tych sytuacji, w których właśnie modlitwa podtrzymywała wędrówkę świętych i ludu chrześcijańskiego! Spośród świadectw naszych czasów chciałbym przytoczyć dwoje •ciętych, których wspomnienie obchodzimy w tych dniach: Teresę Benedyktę od Krzyża, Edytę Stein, której święto obchodziliśmy 9 sierpnia, i Maksymiliana Marię Kolbego, którego będziemy wspominać jutro, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Oboje zakończyli swą ziemską przygodę męczeństwem w obozie w Oświęcimiu. Pozornie ich istnienie mogłoby być uznane za przegraną, ale właśnie w ich męczeństwie jaśnieje blask tej Miłości, która zwycięża mroki egoizmu i nienawiści.

     Świętemu Maksymilianowi Kolbemu przypisuje się następujące słowa, które miał on wypowiedzieć w całej pełni prześladowań nazistowskich: "Nienawiść nie jest siłą twórczą: jest nią tylko miłość". I z miłości wywodziła się bohaterska próba wielkodusznej propozycji, jaką złożył on z samego siebie w zamian za swego towarzysza więźnia, której uwieńczeniem była śmierć w bunkrze głodowym 14 sierpnia 1941 r.

     Edyta Stein 6 sierpnia następnego roku, na trzy dni przed swym dramatycznym końcem, zwracając się do niektórych ze swych współsióstr z klasztoru w holenderskim Echt, miała powiedzieć: "Jestem gotowa na wszystko. Jezus jest także wśród nas. Dotychczas mogłam się pięknie modlić i mówiłam z całego serca: «Ave crux, spes unica»". Świadkowie, którym udało się uciec z tej strasznej masakry, opowiadali, że Teresa Benedykta od Krzyża, gdy ubrana w habit karmelitański, kroczyła świadoma na śmierć, wyróżniała się swą postawą pełną pokoju i swym pogodnym zachowaniem oraz postępowaniem spokojnym i uwrażliwionym na potrzeby innych. Modlitwa była tajemnicą tej świętej Współpatronki Europy, która "również wtedy, gdy osiągnęła prawdę w pokoju życia kontemplacyjnego, musiała przeżyć aż do końca tajemnicę Krzyża" (list apostolski "Spes aedificandi", w: Insegnamenti di Gkwanni Paolo II, XX, 2,1999 str. 511).

     "Ave Maria!"; było to ostatnie zawołanie na ustach św. Maksymiliana Marii Kolbego, gdy podawał ramię temu, który zabił go zastrzykiem z kwasem karbolowym. Ze wzruszeniem trzeba stwierdzić, jak to pełne pokory i ufności odwołanie się do Matki Bożej było zawsze źródłem odwagi i spokoju. Gdy przygotowujemy się do obchodów uroczystości Wniebowzięcia, które jest jedną z rocznic najdroższych tradycji chrześcijańskiej, ponówmy nasze zaufanie Tej, która z Nieba w każdym momencie czuwa z miłością macierzyńską nad nami. To w istocie mówimy w domowej modlitwie "Zdrowaś Mario", prosząc Ją, aby modliła się za nami "teraz i w godzinę śmierci naszej".


tłum. KAI


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

24 sierpnia 2008



   


Wasze komentarze:
 marek: 14.03.2013, 23:29
 bądż z nami wszystkimi.amen.
 Casimir: 01.03.2012, 21:01
 Pewien Chrześcijanin płynie łódką po wzburzonym morzu.Wiosło jest jego modlitwą. Jego brak spowodowałby że na brzeg nie dostałby się prędko. Nastąpiło by pewne zmęczenie oraz nieuchronny upadek. Dusza jego pogrążyła by się w odmętach zła. Tym chrześcijaninem to jestem Ja: Dlatego wołam za Świętym Piotrem:Panie ratuj Mnie.
 zofia: 05.10.2011, 17:27
 JEZU MARIO JOZEFIE SW ratujcie dusze czyscowe ratujcie moje rodziny KOCHAM WAS I BLAGAM WAS AMEN
 andrzej: 07.07.2010, 14:04
 Jezu Maryjo kocham was ratujcie dusze Obietnice: -1 dusza uratowana -1000 bluznierstw wynagrodzonych a im bardziej go kochacie tym jestescie bardziej szczesliwi
 dorota: 04.02.2010, 23:14
 Maryjo proszę módl się za mnie, potrzebuję
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej