Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Nieugięty do końca

     Stefan Trochta pochodził z licznej chłopskiej rodziny na Morawach. Urodził się w trzecią Niedzielę Wielkiego Postu, 26 marca 1905 r. w miejscowości Francowa Lhota. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczył się w Małym Seminarium. Po zakończeniu I wojny światowej w 1918 r. musiał przerwać naukę. W 1923 r. dowiedział się z lektury jakiegoś czasopisma, że w Turynie salezjanie prowadzą seminaria dla spóźnionych powołań. Pojechał więc do Turynu. W 1932 r. został księdzem. Zdobywa doktorat z teologii w Rzymie na Uniwersytecie Gregoriańskim. Wraca następnie do ojczyzny i tu poświęca się pracy salezjańskiej na terenie Czech i Moraw. W 1939 r. wybuchła znów wojna. Praca salezjańska zostaje zahamowana. 27 maja 1942 r. dokonano zamachu na auto Gubernatora Czech i Moraw generała SS Heydricha. Stało się to w pobliżu domu salezjańskiego w Pradze. Jako odwet Niemcy aresztują ks. dyrektora Stefana Trochtę. Więziono go najpierw w obozie koncentracyjnym Terezin, skąd pod koniec września został przewieziony do Mauthausen, gdzie dostał numer 12.791. Praca i warunki życia obozowego zniszczyły go kompletnie. W początkach 1943 r. ważył zaledwie 47 kg! Oto wspomnienie z tego okresu życia.

     Któregoś ranka na apelu wywołano siedmiu Żydów i więźnia Trochtę. Dostali za zadanie opróżnienie pojemników z odchodami z obozowych ubikacji. Pojemniki byty załadowane na wóz. Więźniowie musieli zawieźć je na miejsce, gdzie zostaną opróżnione. Droga była piaszczysta. Trepy więźniów ślizgały się, a w pewnym momencie koła wozu ugrzęzły w piasku. Pilnujący więźniów "Esesman" wrzasnął na Trochtę: "Żydowska świnio (Saujud), pchaj!" Hdftling Trochta nie miał żółtej gwiazdy na pasiaku, więc nie myślał, że rozkaz odnosi się do niego. Wtedy rozległ się strzał. Trochta poczuł ból w ramieniu. Chwycił mocniej za koło wozu, ale wtedy rozległ się drugi strzał i poczuł ból w nodze. Esesman zaczął strzelać. Trochta zareagował natychmiast. Zwalił się na ziemię i zamarł w bezruchu z zamkniętymi oczami. Nastąpiły dwie minuty ciszy. Wtedy Esesman rozkazał: "Wrzucić go na wóz!" Miał na myśli obok stojący wóz załadowany trupami. Przybył na nim jeszcze jeden zmarły. W czasie jazdy Trochta stracił przytomność. Gdy się ocknął, panowała wokół śmiertelna cisza. Gdzie jestem, co ja tu robię - pomyślał? Zrozumiał po chwili, że jako jedyny żywy znajduje się na wozie wśród stosu trupów. Zaczął zastanawiać się, dlaczego wóz z trupami nie dojechał do miejsca przeznaczenia? Zrozumiał, że zaczęły ryczeć syreny obwieszczając koniec pracy. Więźniowie pozostawili wszystko na miejscu i udali się na apel. Trochta oderwał kawałek materiału z nogawki pasiaka leżącego obok trupa, obwiązał krwawiącą nogę, zsunął się z wozu i poczłapał do izby chorych.

     Dzięki wielu sprzyjającym okolicznościom dostał nowy numer bez "RU" (Rtickkehr unerwiinscht - nie powinien wrócić). Potem został ogrodnikiem w KZ i miał już stosunkowo spokojniejszą pracę. O. Michel Riauet - jezuita, współwięzień - wspomina, że ks. Trochta uratował mu życie starając się o odzież i leki przeciw zakażeniu. Rzeźbiarz Amore natomiast wspomina, że w noc Bożego Narodzenia 1943 r. zauważył, jak kapo wymierzył ks. Trochcie policzek drutem za to, że wyspowiadał polskiego kleryka. Ks. Trochta otarł krew, usiadł na pryczy, życzył wszystkim radosnych Świąt i zaśpiewał kolędę. Podobnych przygód miał wiele, bo nigdy nie ukrywał, że jest księdzem i zawsze chciał służyć współwięźniom jako kapłan.

     Jesienią 1944 r. zostaje przewieziony do Dachau, dokąd 29 kwietnia 1945 r. docierają wojska amerykańskie. 24 maja ks. Trochta jest już w Pradze i w ten dzień poświęcony Maryi Wspomożenia Wiernych wygłasza płomienne kazanie.

     Po powrocie włącza się aktywnie w odbudowę życia salezjańskiego w Czechach. Jest wspaniałym kaznodzieją. 28 września 1947 r. zostaje biskupem Litomierzyc. Tylko krótko mógł pracować dla dobra swej diecezji. W 1949 r. władze zabraniają mu wykonywania funkcji biskupich (rodzaj aresztu domowego), a w 1953 r. zostaje uwięziony i w czasie procesu 22 i 23 lipca 1954 r. oskarżony przez komunistów o zdradę państwa i szpiegostwo. Skazano go na 25 lat więzienia. Przebywał w 6 najsłynniejszych czeskich więzieniach. W 1960 r. zostaje objęty amnestią i zwolniony zwiezienia "pod warunkiem, że włączy się w proces produkcyjny narodu". Musiał podjąć pracę jako zwykły robotnik murarski i cieśla w Pradze. W czasie uczestnictwa w niedzielnej mszy św. w "swoim" kościele św. Krzyża jako zwykły wierny zostaje rozpoznany przez odprawiającego mszę księdza, który ze wzruszenia rozpłakał się. Nie uszło to uwagi "wszędzie obecnej" policji. W 1962 r. dostał zawału serca. Zostaje zwolniony z pracy. Opuszcza Pragę. W 1968 r. w czasie "Praskiej Wiosny" wraca do swojej diecezji. Wkrótce jednak komuniści ponownie dochodzą do władzy. Nastaje "normalizacja". Znów nie pozwalają mu rozwinąć pracy duszpasterskiej. Robią to nie tak brutalnie jak kiedyś, za to bardziej wyrafinowanie. W 1969 r. papież Paweł VI mianuje go kardynałem "in petto", a 5 marca 1973 r. nominacja ta zostaje ujawniona. Otrzymał wtedy pozwolenie na wyjazd do Rzymu. Tam wyraził się, robiąc aluzję do słów Pisma św., że "Mądrość (Boża) zagrała z nami w piłkę" (Prz 8,30 - dosłownie: "igrając na okręgu ziemi"). Słowa te kryją troskę o Kościół i wyrażają cierpienie, jakie przeszedł i jakie na niego jeszcze czeka. Wiedział, że władze mu nie przebaczą wyniesienia do godności kardynalskiej. Choć Paweł VI życzył sobie, by kardynał Trochta został arcybiskupem Pragi, władze kategorycznie sprzeciwiły się. Nie pozwolono odczytać jego listu pasterskiego ani też odprawić mszy św. przy grobie błogosławionej Zdzisławy. Zaczęły mu dokuczać też różnego rodzaju dolegliwości, zwłaszcza choroba oczu. Z tego powodu odwołał przyjazd do Rzymu na posiedzenie Sekretariatu dla Spraw Niewierzących, którego był członkiem, i do Mediolanu na Katolicki Uniwersytet, dokąd go zaproszono z referatem. Musiał iść do szpitala. W sanatorium praskiej kliniki "Bulovka" zoperowano mu oczy. Zabieg udał się tylko częściowo. Kiedy odwiedzający księża zapewniali go, że wielkanocną liturgię odprawi już w katedrze, odpowiedział: "Wielkanocy nie dożyje. Obym tylko w Wielki Piątek mógł uściskać krzyż i razem z nim paść". 6 kwietnia 1974 r. kardynał Stefan Trochta zakończył życie. Okoliczności tej śmierci nie są do końca wyjaśnione. Wiadomo tylko, że poprzedniego dnia do późnych godzin nocnych dręczył go szef Urzędu do Spraw Wyznań z Usti nad Labem (Łabą), Dlabal. Chodziło o to, by Kardynał zabronił pracować z młodzieżą jednemu z salezjanów. Gdy opiekująca się schorowanym Kardynałem siostra zakonna zajrzała o godz. 8.00 do pokoju, był nieprzytomny. Agonia trwała do 15.45. Lekarz stwierdził wylew do mózgu. Na biurku znaleziono projekt kazania lub listu pasterskiego w związku ze zbliżającym się Jubileuszowym Rokiem Świętym 1975. Pismo to kończyło się słowami: "Nie ustawajcie w modlitwie".

     Ani radio, ani telewizja czechosłowacka nie wspomniała o śmierci Kardynała. Datę pogrzebu wyznaczono na wtorek 16 kwietnia. W dniu pogrzebu miasto było zamknięte dla świata. Nie wolno było odprawiać mszy żałobnych ani wywieszać czarnych flag. Obecni na pogrzebie kardynałowie, wśród nich kardynał Kónig z Wiednia i kardynał Wojtyła z Krakowa, nie mogli koncelebrować, a Prymas Polski, kardynał Wyszyński nie dostał pozwolenia na przyjazd na pogrzeb. Kardynał Bengsch z Berlina Wschodniego powiedział wówczas: Żyję już 20 lat w komunizmie, ale dopiero teraz czuję, czym jest komunizm. Partia musi czuć się rzeczywiście słaba, skoro nawet prywatnie nie pozwolono nam odprawić mszy świętej. Kardynałom pozwolono jedynie przystąpić do Komunii św.


ks. Stanisław Szmidt

(por. Pavel Morava, Der Kardinal von Bóhmen, Thaur / Tirol 1987)



Święty romans Święty romans
John Eldredge, Brent Curtis
Święty romans porusza nas do głębi, ponieważ znacznie bardziej niż ludzie żyjący w innych epokach utraciliśmy więź z własnym sercem. Pozostawiliśmy tę najistotniejszą cząstkę nas samych gdzieś w tyle, za dążeniem do kariery, do wydajności, sukcesu, a nawet za służbą Bogu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 gtkrk: 19.04.2014, 03:37
 Jeszcze jeden męczennik za wiarę. Wierzę, że już jest u Pana! Sługo Boży - o ile się nie mylę formalnie nie ma procesu beatyfikacyjnego! - Stefanie, módl się za mną, proszę, i za moją rodziną, by Bóg dał mi siłę i wytrwanie. Proszę!
 Bartosz: 05.01.2008, 13:40
 Kdož jste Boží Bojovníci a zákona Jeho !!!
 ewa: 12.12.2007, 19:52
  Ludzie KOŚCIOŁA - ŚWIĘCI i MĘCZENNICY SĄ ŹRÓDŁEM MOCY KOŚCIOŁA !!! DZIĘKI NIM - BRAMY PIEKIELNE - NIE ZNISZCZĄ KOŚCIOŁA !!! To moje DOŚWIADCZENIE a nie tylko wiedza oparta na WIERZE.. . To moja " Góra TABOR " ... byli "Tam" również CI ... którzy Słysząc "wiedzieli i widzieli"...!!! Amen .
 ewa: 05.12.2007, 18:14
  Ludzie w szczególny sposób przez Boga WYBRANI ...aby dać świadectwo PRAWDZIE ! Ludzie KRZYŻA , MĘczeństwa..Ks.Trocha , O.Maksymilian , O.Pio i Wielu Innych.., którzy za O.Św. Janem Pawłem mogą mówić " POZA TOBĄ ISTNIEĆ NIE MOGĘ..."mogę przed NIMI tylko Uklęknąć i pokornie prosic o Wstawiennictwo u Pana..... .
 ardawl: 05.12.2007, 15:08
 Byc przy tym kogo sie kocha do konca swego ziemskiego zycia, byc nieugietym upartym. Byc Jak Ojciec w Niebie w Milosci na przekor wszystkiemu i trwac, trwac w tym do konca. Zawierzyc Siebie w calosci, to jest wlasnie tajemnica i Sila wiary, cel naszej ziemskiej podrozy. Czy potrafie, czy potrafimy, czy jestesmy w stanie otworzyc swe serca i dusze, zatopic sie w Bozej Milosci i byc, byc takim jak On chce jak od nas oczekuje. Jezu Chryste Nasz Panie, zeslij czastke Swego Ducha, tak jak zeslales Kardynalowi Trochcie i wielu wielu innym. Zeslij pokornie blagamy, podaruj nam mestwo, sile i nieustepstwo w Twej Boskiej Milosci, my ludzie tak ulomni tak slabi, wzmocnij nas Panie. Kardynale Stefanie Trochta szepnij slowo jako Rycerz Niebieski, szepnij slowo za nami jako swym protegowanym oczekujacym na rycerski pas. Chcemy Byc Takimi Jak Ty, Bos nam wzorem z serca za to Tobie dziekujemy, byc moze przyjdzie i dla nas ten czas tak bardzo oczekiwany, tak bardzo upragniony, czas naszego pasowania. Kiedy dostaniemy skromny rycerski pas, bez szafirow, bez zlota - ozdobionego tylko tym cosmy dobrego zrobili, co uczynili dla innych, osnutego naszym wytrwaniem i wiara. Nie ma nic cenniejszego dla nas kadetow codziennosci, szeregowcow szarego dnia.
 ministrant: 05.12.2007, 13:51
 Ten ksiądz bardzo cierpiał na świecie jak Pan Jezus.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej