Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Laureat Nagrody Nobla o istnieniu nieśmiertelnej duszy

     Jeden z największych w świecie autorytetów w zakresie badań ludzkiego mózgu, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny (1963), australijski neurofizjolog John Carew Eccles (1903 - 1997), w oparciu o wyniki swoich naukowych dociekań doszedł do wniosku, że każdy człowiek ma nieśmiertelną duszę.

     John Eccles, opierając się na wynikach swoich wieloletnich naukowych obserwacji i analiz, stwierdza, że materia nie jest w stanie wytwarzać zjawisk psychicznych i nie ma przechodzenia energii fizycznej w psychiczną. Tym samym tylko duchowa rzeczywistość może wytwarzać zjawiska psychiczne. Australijski noblista uświadamia nam, że z naukowego punktu widzenia trzeba jednoznacznie odrzucić twierdzenie materialistów, że ludzka świadomość jest produktem materii. Dla J. Ecclesa stało się oczywiste, że umysł człowieka, jego osobowe ja, istnieje jako duchowy wymiar człowieczeństwa i jest nieśmiertelną duszą. Ten wybitny naukowiec podkreśla, że współczesna nauka przekazuje nam orędzie pokory w obliczu cudu życia i wspaniałości ludzkiej osoby. Prawdziwymi cechami człowieczeństwa są nie tylko inteligencja i mózg, ale przede wszystkim kreatywność i zdolność wyobraźni. Eccles pisze o dwóch pewnikach, a są nimi: niepowtarzalność osoby ludzkiej w jej cielesności i w duchowym istnieniu nieśmiertelnej duszy.


Sir John Eccles
     Bazując na wynikach swoich badań, profesor Eccles zdecydowanie odrzuca materialistyczną teorię umysłu, według której mózg jest rozumiany jako super-skomplikowany komputer, w którym kora mózgowa generuje wszystkie myśli i uczucia. Określa tę teorię jako "zubożałą i pustą", ponieważ posługuje się ona niejasnymi ogólnikami, a przede wszystkim nie jest zdolna uzasadnić cudu i tajemnicy istnienia niepowtarzalności ludzkiego ja wraz z jego duchowymi wartościami: kreatywnością i zdolnością wyobraźni (How the Self Controls Its Brain, ss. 33, 176). "Skoro materialistyczną koncepcja - pisze Eccles - nie jest w stanie wyjaśnić i uzasadnić doświadczenia naszej niepowtarzalności, jestem zmuszony przyjąć nadprzyrodzone stworzenie niepowtarzalnego, duchowego, osobowego «ja», czyli duszy. Wyjaśniając w terminach teologicznych: każda Dusza jest nowym Bożym stworzeniem wszczepionym w ludzki zarodek" (Evolution of the Brain, Creationofthe Self, s. 237).

     Profesor J. Eccles stworzył nową, genialną teorię funkcjonowania ludzkiego umysłu, znaną jako dualistyczny interakcjonizm (dualist-interactionism). Jej autor wyjaśnia: "Stwierdzam, że tajemnica człowieka jest niewiarygodnie pomniejszona przez naukowy redukcjonizm z jego roszczeniem «obiecującego materializmu», który miałby wytłumaczyć istnienie całego duchowego świata w kategoriach wzorców aktywności neuronów. Tego rodzaju wiara powinna być traktowana jako przesąd. Musimy uznać, że jesteśmy istotami duchowymi z duszami istniejącymi w duchowym świecie i równocześnie istotami materialnymi z ciałami istniejącymi w materialnym świecie" (Evolution of the Brain..., s. 241). Twierdzenie materialistów, że myślenie jest wynikiem materialnych procesów, Eccles odrzuca jako przesąd, który nie ma nic wspólnego z ustaleniami nauki: "Im bardziej naukowe badania odkrywają prawdę o pracy ludzkiego mózgu, tym jaśniej możemy rozróżnić jego funkcjonowanie i myślenie - i w tym kontekście widać, jak wspaniałe jest zjawisko myślenia. Przekonanie, że myślenie jest efektem materialnych procesów, jest po prostu przesądem utrzymywanym przez dogmatycznych materialistów. Ma ono cechy mesjańskiego proroctwa z obietnicą przyszłości uwolnionej od wszelkich problemów - coś w rodzaju nirwany dla naszych pechowych następców. Materialistyczni krytycy argumentują, że nieprzekraczalne trudności sprawia hipoteza, iż niematerialne umysłowe wydarzenia mogą oddziaływać na materialną strukturę neutronów. Takie oddziaływanie jest rzekomo niezgodne z zachowaniem praw fizyki, a w szczególności z pierwszym prawem termodynamiki. Ta obiekcja z pewnością mogła być podtrzymywana przez dziewiętnastowiecznych fizyków, neurologów i filozofów, ideologicznie związanych z dziewiętnastowieczną fizyką, która nie jest świadoma rewolucji dokonanej przez fizykę kwantową w dwudziestym wieku" (A unitary hypothesis of mind-brain interaction in the cerebral cortex (1990); art. opublikowany w Proceedings ofthe Royal Society B 240, ss. 433-451). Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły Johna Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe ja - czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg. Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy - czyli duchowy - świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie (por. How the Self Controls Its Brain, s. 38). Profesor Eccles podkreśla zdumiewający fakt, że samoświadomość osobowego ja u każdego człowieka trwa niezmiennie przez całe jego życie, "a ten fakt musimy uznać za cud" (tamże, s. 139).

     Tak J. Eccles pisze o nieśmiertelności ludzkiej duszy, czyli o istnieniu osobowego ja po śmierci ciała każdego człowieka: "Wierzę, że moje istnienie jest fundamentalną tajemnicą, która przekracza każdą biologiczną ocenę rozwoju mojego ciała (również mózgu) z jego genetycznym dziedzictwem i ewolucyjnym pochodzeniem. Byłoby nierozsądnym wierzyć, że ten wspaniały dar świadomego istnienia nie ma dalszej przyszłości oraz możliwości egzystencji w innej niewyobrażalnej rzeczywistości" (Facing Reality: Philosophical Adventures by a Brain Scientist, Heidelberg Science Library 1970, s. 83). W innym miejscu australijski badacz wyjaśnia: "Możemy patrzeć na śmierć ciała i mózgu jako na rozpad naszego dualistycznego istnienia. Mamy nadzieję, że uwolniona dusza znajdzie nową przyszłość o głębszym znaczeniu i bardziej zachwycających doświadczeniach w jakiejś odnowionej ucieleśnionej egzystencji zgodnie z tradycyjnym chrześcijańskim nauczaniem" (Evolution of the Brain..., s. 242); "Nasze zaistnienie jest tak samo tajemnicze jak nasza śmierć. Czyż nie możemy mieć nadziei dlatego, że nasza ignorancja o naszym pochodzeniu jest taka sama jak o naszym przeznaczeniu? Czy nasze życie nie może być przeżywane jako wyzwanie i wspaniała przygoda, której ostateczne znaczenie jest jeszcze do odkrycia?" (Facing Reality: Philosophical Adventures by a Brain Scientist (1970), s. 95).

     Niech to świadectwo o istnieniu nieśmiertelnej ludzkiej duszy jednego z największych na świecie znawców ludzkiego mózgu, laureata Nagrody Nobla prof. Johna Ecclesa, zmobilizuje nas do większej troski o swoją duszę, czyli o własne życie duchowe - o czystość serca, wolność od wszelkiego zła, o życie wieczne. Ma się to dokonywać przez pogłębianie osobistej relacji z Chrystusem w codziennej modlitwie oraz w sakramentach pokuty i Eucharystii. Pamiętajmy stale o słowach Pana Jezusa: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?" (Mt 16, 26).


opr. ks. M. Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 2-2009


Dzieci poznają tajemnicę śmierci Dzieci poznają tajemnicę śmierci
Marielene Leist
Książka podejmuje ważny temat przeżywania żałoby u najmłodszych. Ma charakter praktycznego poradnika. Pokazuje, jak zrozumieć ból dziecka, ukazuje sposoby jego uśmierzania. Adresatami publikacji są rodzice, rodzeństwo, pedagodzy, duchowni. ... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 robertcb: 22.05.2016, 22:41
 Chcę przybliżyć wam fundamentalną prawdę o was i waszym miejscu we wszechświecie. Witajcie. Chcę, byście poznali uniwersalną prawdę, której próżno szukać wśród koncepcji religijnych, i której jeszcze główny nurt nauki nie zatwierdził. Wasze ciała (w tym mózgi) nie są nośnikami świadomości, umysłu, osobowości, pamięci. Podobnie jak Internet nie jest zawarty w laptopie, czy program telewizyjny nie jest zawarty w telewizorze. Człowiek który rozmontuje układy telewizora - nie znajdzie tam nośnika z zapisanym programem. Nie znaczy to jednak, że jego emisja nie następuje. Ciało można porównać do laptopa, a świadomość do danych zapisanych w chmurze, które nie zostaną utracone gdy laptop ulegnie zniszczeniu. Połączenie ciała i niematerialnej świadomości odbywa się poprzez splątanie kwantowe. Wieloświatowa interpretacja mechaniki kwantowej - jako jedyna pozostaje w pełnej zgodności z paradoksami i obserwowanymi dziwnymi zjawiskami w świecie kwantów, i to jej należy się prym, zamiast interpretacji kopenhaskiej. Nasze tzw. marzenia senne - nie są zlepkiem obrazów i dźwięków które rzekomo mózg tworzy w czasie snu. Sny są konsekwencją istnienia Wieloświata. Zbioru wszystkich możliwych scenariuszy, wydarzeń. Wszystkich możliwych tzw. światów, wszechświatów alternatywnych lub równoległych. Jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Każdy z nas ma niezliczoną ilość bliźniaczych kopii o tym samym kodzie DNA - w różnych światach. Na scenariusz naszych snów składają się zmieniające się w trakcie trwania snu zdarzenia, przeżycia i emocje z ich życia codziennego. Dlatego w czasie snu przeżywamy i oglądamy światy alternatywne za pomocą ich (bliźniaczych kopii) umysłów. W rzeczywistości są to splątane kwantowo wcielenia duszy przeżywające życie na wszystkie możliwe sposoby. Deja-Vu jest szczególnym snem, w którym przeżyte zdarzenie, doświadczymy w przyszłości w identycznej postaci na jawie. Jeśli będziemy pamiętali, że mieliśmy ten sen - nazwiemy to relistycznym snem proroczym. Jeśli zapomnimy ten sen - w czasie zaistnienia tego zdarzenia w rzeczywistości - doświadczymy "Deja-vu". Istnienie wieloświata przewiduje kwantowa teoria wielu swiatów, której autorem jest Hugh Everett III. Funkcja falowa nigdy nie ulega redukcji, ale ewoluuje zgodnie z równaniem Schrodingera. Tzw. elektroniczne zjawisko głosowe (EVP) powstaje i ewoluuje w czasie pozornej redukcji funkcji falowej u obserwatora, kiedy z superpozycji odsłuchiwanych próbek losowych dźwięków na urządzeniu - wyłaniane są te, które tworzą modulację podobną do ludzkiego głosu, dającą się zrozumieć jako słowo lub krótkie zdanie. Kot Schrodingera pozostanie w jednym wszechświecie żywy, a w drugim martwy. Paradoks dziadka nigdy nie zaistnieje.
 Lech Jan Weiss: 01.07.2015, 15:28
 Uwtojle Do niniejszej ciekawej dyskusji chciałbym dorzucić kilka uwag. 1. Istnienie Boga jest konieczne. Każda rzecz musi mieć swoją przyczynę, a więc jeżeli istnieje materia, ktoś ją musiał stworzyć. Jeżeli istnieją prawa fizyki, musiał być prawodawca itd. Zaprzeczenia temu sprowadza się do opowiadanego przed wojną kawału: Na czym polega szczyt bezczelności? Odp.: Szczytem bezczelności jest wkręcić psu pod ogon korkociąg, a właścicielowi psa powiedzieć, że „to tak było”. Musiał być Bóg, który świat stworzył, a teraz utrzymuje go i nim kieruje. Z dociekań filozoficznych wynika, że Bóg jest duchem. Może nie bardzo rozumiemy, co to jest duch? Z tym należy się pogodzić (Patrz p. 4). Do czasu dokonanego przez Ecclesa nie mieliśmy dowodu(?) oddziaływania ducha na materię i mechanizm takiego oddziaływania nie był znany. 2. Mamy więc dwa światy: - świat fizyczny (materialny) orz - świat ducha (niematerialny). 3. John Eccles wykrył i uzasadnił, że w przyrodzie istnieje przetwornik umożliwiający oddziaływanie ducha na materię: przetwornik duch-materia; są nim synapsy połączeń nerwowych w mózgu człowieka. Zjawiska zachodzące w synapsach umożliwiają oddziaływanie ducha na materię. Eccles udowodnił, że proces ten nie narusza zasady zachowania energii. (Podobnie działa wzmacniacz elektryczny o nieskończenie wielkiej impedancji wejściowej). Można więc uznać, że synapsy spełniają funkcję inyterfejsu łączącego świat ducha ze światem fizycznym. 4. Jeżeli mimo postępów nauki, w tym odkrycia Ecclesa, człowiek dalej nie rozumie wielu tajemnic lub zagadek bytu, to należy sobie uświadomić, że mózg ludzki, ten podstawowy instrument rozumu na obecnym etapie rozwoju gatunku ludzkiego nie jest doskonały. Można nawet zakładać, że - jak każda rzecz fizyczna – doskonałości nie osiągnie, chociaż nieustannie ku niej zdąża. Dowodem na powyższe jest dotychczasowy rozwój hominidów: Sahelanthropus tschadensis 7mlj. lat, Ardipithecus kadaba 5.8 mlj. lat, A. ramidus 4.4. mlj. lat. Australopithecus afarensi mlj. lat, A. robustus 1.6 mlj. lat, wreszcie Homo Sapiens. Czy rozwój człowieka osiągnął doskonałość i zatrzymał się? Nic takiego nie mamy praw twierdzić. Należy się spodziewać, że za – powiedzmy – milion lat mózg ludzki będzie bardziej rozwinięty, a w związku z tym człowiek będzie mógł więcej zrozumieć. 5. Nie jest poza tym wykluczone, że człowiek skonstruuje przyrząd działający podobnie jak synapsy i dzięki temu stanie się możliwe „obiektywne” stwierdzenie istnienia ducha, a może nawet pomiar jego wielkości.
 Lech: 30.06.2015, 13:02
 Uwtojle Do niniejszej ciekawej dyskusji chciałbym dorzucić kilka uwag. 1. Istnienie Boga jest konieczne. Każda rzecz musi mieć swoją przyczynę, a więc jeżeli istnieje materia, ktoś ją musiał stworzyć. Jeżeli istnieją prawa fizyki, musiał być prawodawca itd. Zaprzeczenia temu sprowadza się do opowiadanego przed wojną kawału: Na czym polega szczyt bezczelności? Odp.: Szczytem bezczelności jest wkręcić psu pod ogon korkociąg, a właścicielowi psa powiedzieć, że „to tak było”. Musiał być Bóg, który świat stworzył, a teraz utrzymuje go i nim kieruje. Z dociekań filozoficznych wynika, że Bóg jest duchem. Może nie bardzo rozumiemy, co to jest duch? Z tym należy się pogodzić (Patrz p. 4). Do czasu dokonanego przez Ecclesa nie mieliśmy dowodu(?) oddziaływania ducha na materię i mechanizm takiego oddziaływania nie był znany. 2. Mamy więc dwa światy: - świat fizyczny (materialny) orz - świat ducha (niematerialny). 3. John Eccles wykrył i uzasadnił, że w przyrodzie istnieje przetwornik umożliwiający oddziaływanie ducha na materię: przetwornik duch-materia; są nim synapsy połączeń nerwowych w mózgu człowieka. Zjawiska zachodzące w synapsach umożliwiają oddziaływanie ducha na materię. Eccles udowodnił, że proces ten nie narusza zasady zachowania energii. (Podobnie działa wzmacniacz elektryczny o nieskończenie wielkiej impedancji wejściowej). Można więc uznać, że synapsy spełniają funkcję inyterfejsu łączącego świat ducha ze światem fizycznym. 4. Jeżeli mimo postępów nauki, w tym odkrycia Ecclesa, człowiek dalej nie rozumie wielu tajemnic lub zagadek bytu, to należy sobie uświadomić, że mózg ludzki, ten podstawowy instrument rozumu na obecnym etapie rozwoju gatunku ludzkiego nie jest doskonały. Można nawet zakładać, że - jak każda rzecz fizyczna – doskonałości nie osiągnie, chociaż nieustannie ku niej zdąża. Dowodem na powyższe jest dotychczasowy rozwój hominidów: Sahelanthropus tschadensis 7mlj. lat, Ardipithecus kadaba 5.8 mlj. lat, A. ramidus 4.4. mlj. lat. Australopithecus afarensi mlj. lat, A. robustus 1.6 mlj. lat, wreszcie Homo Sapiens. Czy rozwój człowieka osiągnął doskonałość i zatrzymał się? Nic takiego nie mamy praw twierdzić. Należy się spodziewać, że za – powiedzmy – milion lat mózg ludzki będzie bardziej rozwinięty, a w związku z tym człowiek będzie mógł więcej zrozumieć. 5. Nie jest poza tym wykluczone, że człowiek skonstruuje przyrząd działający podobnie jak synapsy i dzięki temu stanie się możliwe „obiektywne” stwierdzenie istnienia ducha, a może nawet pomiar jego wielkości.
 Sawa: 16.05.2015, 09:46
 Dla mnie Słowo Boże (Biblia) nie jest żadną wykładnią w temacie DUSZA. Jako substancja nieśmiertelna pojawia się dopiero w Nowym Testamencie, acz jej nieśmiertelność zależna jest od woli Boga. W Apokalipsie mówi się o jej unicestwieniu z woli Boga. Jest więc ŚMIERTELNA. Nie akceptuję również tezy, że to co niewytłumaczalne jest tajemnicze z woli Boga, więc nie powinniśmy podejmować prób rozwiązania zagadki. W dużym uproszczeniu Dusza to świadomość, świadomość to myśl. Myśl ludzka jest bytem niematerialnym wedle współczesnych praw nauki, jest rodzajem jakiejś energii, która podobno kumuluje się w mózgu człowieka, acz pamięć czyli myśl, która zaistniała, zapisywana jest w komórkach nerwowych, a te jak wiadomo występują w całym fizycznym ciele człowieka. Jaka więc część ludzkego ciała jest siedliskliem Duszy? Twierdzenie, że Dusza odłącza się od ciała w chwili jego śmierci, czyli ustania funkcji życiowych, nie jest niczym udowodniona, poza Słowem Bożym. Moim skromnym zdaniem, Dusza czyli świadomość istnieje bowiem to życiowe funkcje ciała ją powołują do istnienia. Kiedy człowiek umiera to jest tak, jakby przepaliła się żarówka. Nieodwracalny koniec żywota danej istoty.
 Arjuna eM: 30.05.2014, 14:41
 do "robertcb" - czytałem fragmenty twojego artykułu i doszedłem do takich wniosków: sen mógł być deja vu. Jeśli nie był... no to nie wiem. Co do pamięci, która trwa mimo wiatru słonecznego, to się mylisz. Wiatr słoneczny na Ziemi nie istnieje w takim stopniu by móc niszczyć pamięć. Gdyby tak było niszczyłby również pamięć komputerów. Poza tym jest mniej więcej stały tak jak pole magnetyczne Ziemi. To co może szkodzić to gwałtowne zmiany o dużej amplitudzie. Założę się że z ludzkiej pamięci osobnika, którego głowę wstawionoby pod wielki magnes, niewiele by zostało. Zresztą pamięć i świadomość to nie dusza. Hindusi to wiedzą. Niewiele o jodze czytałem ale już z tego co czytałem wynika, że prawdziwe JA nie może być naszą świadomością i pamięcią ponieważ JA trwa a myśli się zmieniają. W chrześcijańskiej Ewangelii jest jedna przynajmniej wskazówka co do tego co z człowieka pozostaje po śmierci. Jest to ten fragment gdzie powiedziane jest, że po śmierci ludzie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Christof Koch "Neurobiologia na tropie świadomości". Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego I wydanie 2004 nr ISBN 978-83-235-0331-6. Przeczytajcie. Autor jest naukowcem. Nobla jeszcze nie otrzymał ale, kto wie, może kiedyś otrzyma. Tymczasem, poszukując materialnych korelatów świadomości w mózgu, doszedł do wniosku, że istnienia świadomości poza mózgiem jeszcze wykluczyć się nie da. Wiele natomiast wskazuje, że świadomość mieści się w mózgu i z mózgiem umiera. W tym wszechświecie dusza musiałaby być materialna, bo wszystkie oddziaływania są materialne. Nawet psychiczne mają podłoże w materii. Wieczność dusz mogłaby być wtedy jakąś cechą pewnych konglomeratów subtelnej materii której jeszcze nie odkryto. Istnienie takiej duszy teoretycznie można byłoby udowodnić. Jeśli założymy niematerialność duszy, to jest to czysta metafizyka, której udowodnienie wydaje się niemożliwe bo brak narzędzi do jej poznania. Do "Bom": sny prorocze to nie koniecznie metafizyka. Być może są dostępne ludziom którzy w danej chwili osiągnęli stan nadzwyczajnej wrażliwości (neuronów albo innych, bardziej subtelnych detektorów ludzkiego ciała/mózgu) na świat materialny, w tym na to, co kreuje czas. Czas jest w materii. Natura czasu wydaje się prosta ale naprawdę może być bardzo złożona. Być może czas nie istnieje a wszystko dzieje się w jednej chwili i stąd takie sny? Nauka jest dopiero w powijakach. Czym jest 10 000 lat ludzkiej cywilizacji. A nawet setki tysięcy lat domniemywanej przez Danikena i Sithina cywilizacji kosmiczno-ludzkiej? To wciąż za mało żeby samemu wygenerować życie z martwej materii ale wcale nie jest powiedziane, że to nie nastąpi. W teoriach Danikena i Sithina nawet kosmici nie mogli wygenerować życia i do stworzenia człowieka potrzebowali prototypów już na Ziemi istniejących. A może umieli tylko woleli iść na łatwiznę. Poznanie wszystkiego o wszystkim w tym wszechświecie jednym da spokój ducha/umysłu/świadomości, innym nie da. Dla jednych, po uzyskaniu odpowiedzi na wszystkie pytania typu "jak" nie pozostaną już żadne pytania. Dla innych pozostaną jeszcze pytania "po co", "dlaczego". Dla pierwszych Boga nie będzie, dla drugich Bóg pozostanie. W tym wszechświecie brak narzędzi do uzyskania odpowiedzi na te ostatnie pytania. Odarcie rzeczywistości z metafizyki będzie oznaczało deprecjację życia. Nie tylko ludzkiego. Życia w ogóle.
 Arjuna eM: 30.05.2014, 14:03
 do "robertcb" - czytałem fragmenty twojego artykułu i doszedłem do takich wniosków: sen mógł być deja vu. Jeśli nie był... no to nie wiem. Co do pamięci, która trwa mimo wiatru słonecznego, to się mylisz. Wiatr słoneczny na Ziemi nie istnieje w takim stopniu by móc niszczyć pamięć. Gdyby tak było niszczyłby również pamięć komputerów. Poza tym jest mniej więcej stały tak jak pole magnetyczne Ziemi. To co może szkodzić to gwałtowne zmiany o dużej amplitudzie. Założę się że z ludzkiej pamięci osobnika, którego głowę wstawionoby pod wielki magnes, niewiele by zostało. Zresztą pamięć i świadomość to nie dusza. Hindusi to wiedzą. Niewiele o jodze czytałem ale już z tego co czytałem wynika, że prawdziwe JA nie może być naszą świadomością i pamięcią ponieważ JA trwa a myśli się zmieniają. W chrześcijańskiej Ewangelii jest jedna przynajmniej wskazówka co do tego co z człowieka pozostaje po śmierci. Jest to ten fragment gdzie powiedziane jest, że po śmierci ludzie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Christof Koch "Neurobiologia na tropie świadomości". Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego I wydanie 2004 nr ISBN 978-83-235-0331-6. Przeczytajcie. Autor jest naukowcem. Nobla jeszcze nie otrzymał ale, kto wie, może kiedyś otrzyma. Tymczasem, poszukując materialnych korelatów świadomości w mózgu, doszedł do wniosku, że istnienia świadomości poza mózgiem jeszcze wykluczyć się nie da. Wiele natomiast wskazuje, że świadomość mieści się w mózgu i z mózgiem umiera. W tym wszechświecie dusza musiałaby być materialna, bo wszystkie oddziaływania są materialne. Nawet psychiczne mają podłoże w materii. Wieczność dusz mogłaby być wtedy jakąś cechą pewnych konglomeratów subtelnej materii której jeszcze nie odkryto. Istnienie takiej duszy teoretycznie można byłoby udowodnić. Jeśli założymy niematerialność duszy, to jest to czysta metafizyka, której udowodnienie wydaje się niemożliwe bo brak narzędzi do jej poznania. Do "Bom": sny prorocze to nie koniecznie metafizyka. Być może są dostępne ludziom którzy w danej chwili osiągnęli stan nadzwyczajnej wrażliwości (neuronów albo innych, bardziej subtelnych detektorów ludzkiego ciała/mózgu) na świat materialny, w tym na to, co kreuje czas. Czas jest w materii. Natura czasu wydaje się prosta ale naprawdę może być bardzo złożona. Być może czas nie istnieje a wszystko dzieje się w jednej chwili i stąd takie sny? Nauka jest dopiero w powijakach. Czym jest 10 000 lat ludzkiej cywilizacji. A nawet setki tysięcy lat domniemywanej przez Danikena i Sithina cywilizacji kosmiczno-ludzkiej? To wciąż za mało żeby samemu wygenerować życie z martwej materii ale wcale nie jest powiedziane, że to nie nastąpi. W teoriach Danikena i Sithina nawet kosmici nie mogli wygenerować życia i do stworzenia człowieka potrzebowali prototypów już na Ziemi istniejących. A może umieli tylko woleli iść na łatwiznę. Poznanie wszystkiego o wszystkim w tym wszechświecie jednym da spokój ducha/umysłu/świadomości, innym nie da. Dla jednych, po uzyskaniu odpowiedzi na wszystkie pytania typu "jak" nie pozostaną już żadne pytania. Dla innych pozostaną jeszcze pytania "po co", "dlaczego". Dla pierwszych Boga nie będzie, dla drugich Bóg pozostanie. W tym wszechświecie brak narzędzi do uzyskania odpowiedzi na te ostatnie pytania. Odarcie rzeczywistości z metafizyki będzie oznaczało deprecjację życia. Nie tylko ludzkiego. Życia w ogóle.
 Arjuna eM: 30.05.2014, 09:58
 do "robertcb" - czytałem fragmenty twojego artykułu i doszedłem do takich wniosków: sen mógł być deja vu. Jeśli nie był... no to nie wiem. Co do pamięci, która trwa mimo wiatru słonecznego, to się mylisz. Wiatr słoneczny na Ziemi nie istnieje w takim stopniu by móc niszczyć pamięć. Gdyby tak było niszczyłby również pamięć komputerów. Poza tym jest mniej więcej stały tak jak pole magnetyczne Ziemi. To co może szkodzić to gwałtowne zmiany o dużej amplitudzie. Założę się że z ludzkiej pamięci osobnika, którego głowę wstawionoby pod wielki magnes, niewiele by zostało. Zresztą pamięć i świadomość to nie dusza. Hindusi to wiedzą. Niewiele o jodze czytałem ale już z tego co czytałem wynika, że prawdziwe JA nie może być naszą świadomością i pamięcią ponieważ JA trwa a myśli się zmieniają. W chrześcijańskiej Ewangelii jest jedna przynajmniej wskazówka co do tego co z człowieka pozostaje po śmierci. Jest to ten fragment gdzie powiedziane jest, że po śmierci ludzie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Christof Koch "Neurobiologia na tropie świadomości". Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego I wydanie 2004 nr ISBN 978-83-235-0331-6. Przeczytajcie. Autor jest naukowcem. Nobla jeszcze nie otrzymał ale, kto wie, może kiedyś otrzyma. Tymczasem, poszukując materialnych korelatów świadomości w mózgu, doszedł do wniosku, że istnienia świadomości poza mózgiem jeszcze wykluczyć się nie da. Wiele natomiast wskazuje, że świadomość mieści się w mózgu i z mózgiem umiera. W tym wszechświecie dusza musiałaby być materialna, bo wszystkie oddziaływania są materialne. Nawet psychiczne mają podłoże w materii. Wieczność dusz mogłaby być wtedy jakąś cechą pewnych konglomeratów subtelnej materii której jeszcze nie odkryto. Istnienie takiej duszy teoretycznie można byłoby udowodnić. Jeśli założymy niematerialność duszy, to jest to czysta metafizyka, której udowodnienie wydaje się niemożliwe bo brak narzędzi do jej poznania. Do "Bom": sny prorocze to nie koniecznie metafizyka. Być może są dostępne ludziom którzy w danej chwili osiągnęli stan nadzwyczajnej wrażliwości (neuronów albo innych, bardziej subtelnych detektorów ludzkiego ciała/mózgu) na świat materialny, w tym na to, co kreuje czas. Czas jest w materii. Natura czasu wydaje się prosta ale naprawdę może być bardzo złożona. Być może czas nie istnieje a wszystko dzieje się w jednej chwili i stąd takie sny? Nauka jest dopiero w powijakach. Czym jest 10 000 lat ludzkiej cywilizacji. A nawet setki tysięcy lat domniemywanej przez Danikena i Sithina cywilizacji kosmiczno-ludzkiej? To wciąż za mało żeby samemu wygenerować życie z martwej materii ale wcale nie jest powiedziane, że to nie nastąpi. W teoriach Danikena i Sithina nawet kosmici nie mogli wygenerować życia i do stworzenia człowieka potrzebowali prototypów już na Ziemi istniejących. A może umieli tylko woleli iść na łatwiznę. Poznanie wszystkiego o wszystkim w tym wszechświecie jednym da spokój ducha/umysłu/świadomości, innym nie da. Dla jednych, po uzyskaniu odpowiedzi na wszystkie pytania typu "jak" nie pozostaną już żadne pytania. Dla innych pozostaną jeszcze pytania "po co", "dlaczego". Dla pierwszych Boga nie będzie, dla drugich Bóg pozostanie. W tym wszechświecie brak narzędzi do uzyskania odpowiedzi na te ostatnie pytania.
 Krystyna: 27.10.2012, 23:49
 Najmadrzejszym komentarzem jest wypowiedz piotra : ``Trudno wszystko ogarnąc rozumem a chyba jest to niemożliwe --ale gdym miał sie urodzic tylko po to żeby umrzec - nie było by w tym zadnego sensu. ``
 Aleksandra: 02.10.2012, 20:26
 Choćby nie wiem ile słów za i przeciw napisano, jedno jest pewne, zawsze odejdziemy zawiedzieni. Nikt nie odpowie ,ani nie udowodni istnienia nieśmiertelnej duszy. Ani mądre,wyszukane, czasem wręcz przemądrzałe, ani proste acz uczciwe słowa nie nasycą głodu wiedzy w tym temacie. Jeśli coś jest i mamy to zrozumieć, to się dowiemy po śmierci. Jeśli niczego nie ma, to szkoda naszych obaw, lęków. Nastąpi cisza , której nie usłyszymy tak,jak słyszymy ciszę za życia. Czy istnieje Bóg ? Nie wiem. Chciałabym żeby istniał. Jesli istnieje, to nie ukarze mnie za wątpliwości, jak chcieliby deklarujący wiarę, a szczególnie tzw. przewodnicy duchowi, funkcjonariusze instytucji religijnych. Jeśli jest Bóg biblijny, to jest Miłością. Miłość nie zabja. nie potępia. Jest wyrozumiała. Żaden filozof, fizjolog, teolog, mimo ogromu starań, nie odpowie na pytania dot. Boga, nieśmiertelnej duszy, istnienia lub nie po śmierci ,itp.,itd. Jeśli mamy poznać odpowiedzi, poznamy , ale nie z woli człowieka. Zostawmy to kolejności losu, do konca. Oczywiście dyskutujmy, spierajmy się. Mamy do tego prawo. Ale nigdy. nie mówmy,że to ja,my,mamy rację i znamy prawdę. Nigdy . Urodziłam się i jestem w katolicyźmie. Ja też szukam, pytam.
 Bom: 14.07.2012, 19:15
 Także miałem sen związany z wydarzeniami, o któych nie miałem pojęcia, a które w chwili śnienia miały miejsce na drugim końcu miasta, związane z bliska mi osobą. Mało tego - sam cały czas poddaje w wątpliwość to wydarzenie. Jakże trudno jest mi przyjąć coś, co wykracza poza moje doświadczenie; do czego jestem nieprzyzwyczajony. Trudno podejżewać kamienie o racjonalność, a w końcu sam Einstein zachwycał się racjonalnością wszechświata. Dzięki kongwinistyce wiemy, w jaka jest relacja umysł - ciało, i wiemy, że jest ona niezwykle silna. Niemniej, nie wiemy nawet, jak coś materialnego może myśleć. Nie ma także czegoś takiego, jak algorytm tęsknoty czy miłości. Im więcej wiemy, tym bliżej Prawdy jesteśmy. Nie inaczej!
 piotr: 03.04.2012, 02:49
 Trudno wszystko ogarnąc rozumem a chyba jest to niemożliwe --ale gdym miał sie urodzic tylko po to żeby umrzec - nie było by w tym zadnego sensu.
 Adam: 30.01.2012, 14:45
 Jeśliby spojrzeć w przeszłość, to ludzie raz wyznawali takie poglądy naukowe, później je zmieniali, aby następnie znów do nich powrócić. Biorąc to pod uwagę to należałoby w pewne rzeczy wierzyć, nie licząc na dowód naukowy.
 Bóg: 18.11.2011, 13:21
 "Nie jestem moimi myślami, emocjami i postrzeganiem zmysłowym ani doświadczeniami. Nie jestem treścią mojego życia. Jestem Życiem. Jestem przestrzenią w której wszystko się wydarza. Jestem świadomością. Jestem TERAZ. Jestem."
 krzysiek: 14.04.2011, 22:56
 Twierdzenie, że nauka wyjasnia co raz więcej jest bzdurą. Wręcz odwrotnie, czy więcej odkrywa tym więcej pojawia się pytań. Na bieżąco slędzę najnowsze programy na ten temat to wiem:). Już teraz naukowcy twierdzą, że świat materialny, znany nam jest tylko małą cząstką całego wszechświata..jest tak naprawdę iluzją. Nadal nie rozumieją jak z gwoździa, kawałka węgla, wapnia, wody, magnezu i innych pierwiastków "martwych" tworzy się życie w tak złożonej formie jak choćby trawa. Nie o człowieku i myśleniu. Materia nam znana może być tylko "odciskiem" duszy z innego wymiaru.
 cxz: 09.03.2011, 01:25
 Sluchac starszych np bartoszewskiego? Boze, tylko nie jego, nie bede sluchac kogos dlatego ze jest starszy, musi byc jeszcze autorytetem, a nie opluwajaca polakow kanalią
 robertcb: 01.03.2011, 21:53
 Niestety, ale materialistyczna teoria umysłu nie wyjaśnia natury snów proroczych - a wiem bo miałem, a specyfika zdarzenia będącego podmiotem snu - wyklucza przypadek. Jestem w 100% przekonany o prawdziwości teorii Eclessa.
 Duch: 23.02.2011, 16:11
 Niestety Eccles jest w mniejszości, wychowany w tradycyjny sposób nie chciał i nie potrafił być krytyczny wobec wpojonych mu poglądów. Jego wersja dualizmu nie rozwinęła się, a tymczasem materialiści coraz lepiej opisali procesy myślowe, zrobili tysiące eksperymentów weryfikując swoje teorie, a w lutym 2011 komputer IBM wygrał z najlepszymi ekspertami w teleturnieju wymagającym myślenia skojarzeniowego, czyli Jeopardy (w Polsce nazywał osię to Va Banque). A według Ecclesa maszyny myśleć nie mogą … czy należy się spodziewać, że nagle ten cały postęp się zatrzyma i pozostaną rzeczy niewyjaśnione? Wśród biologów z amerykańskiej Akademii Nauk już 12 lat temu było tylko 5.5% wierzących, teraz pewnie jeszcze mniej, staruszkowie wymarli a młodzi są bardziej krytyczni. Larson EJ and Witham L. "Leading scientists still reject God." Nature 394, 313 (July 23, 1998).doi:10.1038/28478
 robertcb: 23.02.2011, 11:22
 Podpisuję się pod tym wyjaśnieniem. Oto mĂłj artykuł na ten temat. http://radioamator.elektroda.eu/swiadomosc.html
 Bartek: 05.11.2009, 20:06
 Nie rozumiem, po co Wy prowadzicie (prowadziliście) taką dyskusję. Źródłem naszej wiary w duszę nieśmiertelną nie jest przecież ten artykuł, tylko Słowo Boże. Ten artykuł ma tylko tą prawdę w jakiś sposób przybliżyć i myślę, że zrobił to w sposób dobry. Przecież to oczywiste, że świadomość nie jest wytworem ludzkiego mózgu, bo świadomość to "rzecz" duchowa; czy naprawdę fenomen człowieka, jego dążenie do Boga, prawdy, piękna, jego tęsknotę za szczęściem, jego pragnienie miłości i dobra, chęć znalezienia celu swojego życia można sprowadzić tylko do tego, że neurony poszły w takiej a takiej kolejności, sekwencji czy czymś tam innym (przepraszam, nie jestem znawcą biologii)? Czy naprawdę fenomen człowieka i jego odmienność od świata zwierząt można uzasadnić tylko tym, że jego mózg ma inną budowę? Że trochę więcej atomów buduje jego mózg? "A Bóg rzekł: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz podobnego Nam". Oto świadectwo Prawdy. Z Bogiem.
 Dawid: 24.09.2009, 13:38
 Nie zakładam intencjonalności autora, a wręcz przeciwnie. Zdaję sobie sprawę z faktu, że ludzie w znakomitej większości stosują takie metody, nieświadomi że jest to jedynie erystyka. Co gorsze, często sami siebie w ten sposób (nieświadomie) oszukują, bo pozwala im to myśleć, że maja głębokie uzasadnienia swoich poglądów. W tym, co piszę, wypowiadam się jedynie na temat treści artykułu, a nie procesu, który doprowadził do jego powstania. Słowo "wykorzystywany" nie musi oznaczać celowości zamiarów.
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej