Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co warto wiedzieć o homeopatii Co warto wiedzieć o homeopatii
ks. Andrzej Sereda
Książka ks. Andrzeja Seredy w sposób bardzo rzetelny - nie tylko z punktu widzenia teologicznego - opisuje niebezpieczeństwa związane z homeopatią, dlatego jest tak istotną pozycją piśmienniczą.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Zagrożenia duchowe <-   -> Zagrożenia duchowe cz. II <-
Joga doprowadziła mnie do przedsionka piekła

     Kiedy miałam dziewiętnaście lat, bardzo interesowałam się jogą. Zgłębianie jej zaczęłam od ćwiczeń, które miały usprawnić moje ciało, ale później ćwiczyłam również moją psychikę, bo tego wymagało pełne zaangażowanie się w jogę. Kupowałam książki, gazety, czytałam, jak krok po kroku dojść do "wielkiego szczęścia", czyli do połączenia się z wszechświatem.

     Ćwiczyłam intensywnie, dzień w dzień, przez wiele godzin. Po trzech latach potrafiłam zgromadzić energię w każdej czakrze bez większego trudu. Teraz należało ją zebrać w jednym centralnym miejscu i otworzyć się na wszechświat. Obiecywano, że jest to szczyt dążeń jogi. Byłam gotowa. Nadszedł wieczór, kiedy byłam sama i nikt mi nie przeszkadzał. Chciałam zasmakować tego szczęścia. Udało mi się szybko zebrać całą energię; moje ciało było strasznie ciężkie, bez czucia, jakby obce. Czułam, jak z niego wychodzę, jak jest mi lekko, dobrze... Moim celem było połączenie się z jakąś bliżej nieokreśloną energią, która miała dać mi obiecane szczęście...

     Naraz poczułam, że coś zaczyna mnie wchłaniać, coś strasznego, czarnego. Nie mogłam się uwolnić, a tak chciałam już wrócić z powrotem! Nie umiem opisać strachu, przerażenia, rozpaczy - chciałam wrócić do swojego ciała, a "to" mnie wciągało coraz mocniej i mocniej. Pomyślałam, że to chyba jest piekło i myśl moja powędrowała do dobrego Boga. W tym samym momencie wróciłam z powrotem. Do rana leżałam jak sparaliżowana; zlana zimnym potem, bałam się własnego oddechu. Miałam wrażenie, że przez chwilę byłam w piekle lub czymś, co to przypomina, pomimo wszelkich podręcznikowych zapewnień, że spotkać mnie miało wymarzone szczęście.

     Kiedy ćwiczyłam jogę, moje życie układało się gładko. Miałam nawet pewne zdolności, np. wiedziałam, co się wydarzy, jak skończy się dana sytuacja życiowa znajomych, jak przebiegnie egzamin... Bawiło mnie to, ale i dawało jakieś poczucie wyższości nad innymi, bo ja potrafiłam wiele rzeczy przewidzieć, a oni nie. Nie zastanawiałam się wówczas, skąd to mam, było mi z tym po prostu wygodnie i to wystarczało.

     Wszystko się zmieniło po tej pamiętnej nocy. Postanowiłam zerwać definitywnie z jogą i nie mieć z tym już nic wspólnego. Najgorsze było to, że nie mogłam o tym z nikim porozmawiać - bałam się posądzenia o chorobę psychiczną czy o zdziwaczenie, bo przecież wszyscy wiedzieli, co obiecywały mi podręczniki jogi.

     Nigdy już do tej praktyki nie wróciłam, ale w moim życiu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Czułam, jak gdyby coś, co mi do tej pory sprzyjało, zaczęło mnie niszczyć. Byłam wychowana w wierze katolickiej, codziennie się modliłam, uczęszczałam co niedzielę na Mszę św., choć robiłam to bardziej z przyzwyczajenia i tradycji niż z potrzeby serca. Teraz każde pójście do kościoła było dla mnie katuszą. Już w drodze na Mszę św. było mi słabo, miałam wrażenie, że coś zabiera mi siły. Zawroty głowy, słabość w nogach, mdłości pojawiały się nagle i nie chciały mnie opuścić, a przecież byłam zdrowa fizycznie. W kościele stawałam zawsze przy drzwiach wyjściowych, bo nie byłam w stanie wejść w głąb. Wiele razy podsuwano mi krzesło, widząc jak bardzo jestem blada. A ja nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Zaczęłam spóźniać się na Msze św., żeby skrócić sobie katusze, którym byłam poddawana. Stałam się nerwowa, noce stały się dla mnie koszmarem, miałam wrażenie, że coś zabiera mi siły i życie. To trwało ponad trzy lata; byłam u kresu sił i podupadałam już na zdrowiu. Nadal bałam się o tym komukolwiek powiedzieć, a bardzo potrzebowałam pomocy, tym bardziej, że nachodziły mnie coraz częściej myśli podsuwające jedyny, zdawać by się mogło, sposób na uwolnienie się z tego koszmaru - śmierć.

     Już jako dziecko żywiłam szczególnie ciepłe uczucie do Matki Bożej, przynosiłam jej kwiaty do ołtarza, rozmawiałam z Nią. Wiele lat temu obiecałam bliskiej mi osobie, że codziennie zmówię choć część różańca. Słowa dotrzymałam, choć kończyło się to przeważnie na jednym "Zdrowaś Mario". I właśnie podczas tego "Zdrowaś Mario" w ciągu owych trzech lat przychodziła mi do głowy wciąż ta sama myśl, która nękała mnie do bólu: "Zacznij przyjmować Komunię św. - ona da ci siłę". Zupełnie w to nie wierzyłam, bo jakże taki mały opłatek może mi pomóc, przecież go już przyjmowałam i nic szczególnego się nie działo. Ta myśl wciąż mnie jednak nękała. Aż wreszcie przyszedł koniec, moje własne siły się wyczerpały i wszystko zaczęło się walić: sam widok kościoła budził dreszcze i strach, a myśl o Matce Bożej sprowadzała od razu do mojej głowy bluźnierstwa, co było dziwne, bo przecież na swój sposób Ją czciłam. Powróciła do mnie myśl o przyjęciu Komunii św. Powiedziałam wtedy: „Dobrze, Panie Boże, niech Ci będzie. Ja obiecuję, że przez cały rok, co niedziela będę przystępować do Komunii św., ale Ty mi pomóż, bo ginę!". Było to postawienie Bogu ultimatum. Słowa dotrzymałam, choć Bóg jeden wie, ile mnie to kosztowało. Każda droga do ołtarza była męką, słabłam wiele razy, ale jednak szłam. Po pewnym czasie zauważyłam, że owa zła siła przestała mnie przemagać, przestała przeważać. Czułam jak obok powstaje we mnie coś nowego, coś większego, coś, co wraca mi siły. Nic z tego za bardzo nie rozumiałam, ale instynktownie czułam, że to moja jedyna deska ratunku.

     Minął rok. Szłam na Mszę św. i cieszyłam się, że "swoje odrobiłam", i że jeśli nie chcę, nie muszę już podchodzić do Komunii i przeżywać po raz kolejny towarzyszących temu katuszy. Ludzie szli, a ja siedziałam w ławce, ksiądz skończył rozdawanie Komunii, a ja uczułam coś dziwnego w sercu, coś, co przyszło do mnie jakby z zewnątrz. Serce ścisnął mi żal nie do opisania, taki, z jakim żegna się ukochaną osobę na dworcu. Łzy popłynęły, smutek ściskał serce i wtedy zrozumiałam: odczułam brak Jezusa, zrozumiałam, że Komunia św. to nie tylko kawałek białego opłatka, że ja przyjmuję żywego Boga. Mój żal wypływał z faktu dobrowolnej rezygnacji z przyjęcia Go do swojego serca. Otworzyły mi się oczy, dopiero wówczas wiele rzeczy zrozumiałam.

     Dziś staram się być blisko Boga, często uczestniczę we Mszy św. Pan często nawiedza moje serce i zalewa je swą miłością, choć nie szczędzi również krzyży i cierpienia, nigdy jednak nie zostawia mnie z tym samej. Moja walka ze złym zabrała mi jeszcze wiele lat i nadal trwa, ale Bóg mnie chroni. Ogarnia mnie tylko paniczny strach, gdy widzę jak wielu ludzi zabawia się we wróżbiarstwo, tarota, magię. Wiem, co to oznacza i jakie są tego konsekwencje. Również dlatego zdecydowałam się napisać to świadectwo, żeby przestrzec wszystkich przed tego typu praktykami.

     Matko Boża, dziękuję za Twą opiekę, że mnie nie zostawiłaś, choć mój obiecany różaniec był taki krótki. Ze względu na moje marne "Zdrowaś Mario", Ty mnie, Matuś, nie opuściłaś.


Krysia


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2003


Odnalazłem zagubione owce Odnalazłem zagubione owce
Tadeusz Kunda
Kolejna książka Tadeusza Kundy zajmującego się od 40 lat prostowaniem dróg ludzi, którzy wstąpili do różnych sekt, głównie świadków Jehowy. Znajduje się w niej ponad 90 świadectw osób, które powróciły do Kościoła... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 xxx: 12.11.2008, 16:43
 o. Joseph - Marie Verlinde o szkodliwości jogi i nie tylko: http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/799/69/ http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=675
 Anna: 25.10.2008, 00:32
 Wydaje mi się Krysiu,że nie byłaś gotowa na takie doświadczenia.Tak łatwo jest nawet w dwudziestym pierwszym wieku tłumaczyć to czego się nie zna działalnością ciemnych sił.Przypomnij sobie chociażby jak ludzie reagowali na odkrycia Mikołaja Kopernika-prosty przykład.Czy dziś ktoś twierdzi że jego odkrycia maja coś wspólnego z diabłem?Nie jesteśmy w stanie na tym etapie wytłumaczyć naukowo czym jest energia wszechświata o której mowa.Choć i to nie do końca prawda.Naukowcy-jesli komus potrzebny ich autorytet -przyznają że przed nimi wiele do odkrycia i skłonni są okazać trochę pokory wobec tego czego wytłumaczyc jeszcze nie potrafią. Tak więc wystarczy troche wyobraźni i więcej ostrożności w obcowaniu z potężnymi i niezbadanymi jeszcze aspektami wszechświata.Nie dotykaj ognia bo się sparzysz-ale możesz się nim też ogrzać.To takie proste Krysiu.Czy ogień jest zły? ;)
 egzystencjalista: 04.09.2008, 22:03
 Ja ćwiczę jogę już kilka lat i nic się ze mną nie dzieje. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem.
 Stanisław: 01.04.2008, 05:54
 Piękne świadectwo o tym jak można wejść na złą drogę całkiem nieświadomie a jak trudno i długo sie z niej wychodzi.
 Martusia: 11.11.2007, 20:56
 Bóg jest wielki.... O wiele silniejszy od szatana i jego mocy:D
 Kasia: 10.05.2007, 16:09
 A czy samo ćwiczenie jogi, bez tych ćwiczeń psychiki też jest niebezpieczne? niet.blog.onet.pl kasia.skrok@onet.eu PROSZĘ O ODPOWIEDŹ
 Nikola: 31.03.2007, 14:36
 Zgadzam się z Kamilem. Piekłem jest życie na ziemi, kiedy widzisz, jak ludzie się wzajemnie niszczą i rozrywają coś, co nigdy nie powinno być rozerwane.
 ciekawska: 08.03.2007, 20:41
 Czy gimnastyka Pilates też jest niebezpieczna?
 Rosette: 17.02.2007, 12:49
 Kochana niech Bóg ma cię w swej opiece i nie opuszcza....modlić się za Ciebie będę! Dobrze że ja na to nie poszlam, nie dałabym rady po prostu....Trzymaj się, ja jestem z tobą!
 antonio.x: 11.02.2007, 21:57
 Niech Jezus będzie PRAWDĄ, DROGĄ I ŻYCIEM.
 była szamanka: 07.02.2007, 18:26
 znam wszystkie techniki i metody new age z doświadczenia i wiedzy. pracowałam w tym temacie kilkanascie lat. zerwałam z tym. metody, jak joga wydają się nieistotnymi ćwiczeniami ale za nimi stoją stare cywilizacje, kultury i religie składające ofiary demonicznym bogom. praktykując daną metodę otwierasz się na wszystko, co za tym stoi. zupełnie nie zdając sobie sprawy!!! takie osoby potrzebują pomocy egzorcysty. sam powrót do Kościoła to może być mało. szukajcie a znajdziecie. We Wrocławiu na ul.Świątnickiej 32 w ostatni czwartek miesiąca o 18 odbywają się Msze egzorcyzmowe. Można tez umówić się po mszy z kapłanem. w każdej diecezji powinien być egzorcysta. Wasz kapłan Was pokieruje.
 Justyna: 07.01.2007, 11:05
 Gdy cwiczylam joge, podobnie czulam sie i ja... bardzo balam sie.. Rozumiem cie Krysiu
 matwiacy sie: 25.12.2006, 16:37
 ma prosbe czy ktos moze mi podac wiecej szczegolow na temat negatywnych aspektow psychicznego oddzilywania jogi.wydaje mi sie ze droga mi osoba staje sie coraz bardziej niezrozumiala dla mnie i naszych wspolnych znajomych.boi sie opuszczac swoj pokoj, unika kontaktu z ludzmi ale nie seksualnych z osobami ktore wg niej wystarczy ze sa dobre i mile dla niej. podejrzeam jakiegos rodzaju urok moze opetanie.niewaista ta jest nie chrzczona ale zanierza wstapic do wspolnoty Kosciola Katolickiego- sa chwile kiedy jest mila i odbra, niecczego nie krytykuje ale coraz czesciej jest werbalnie agrssywne i wulgarna- po jakims czasie twierdzi ze ma jakis problem ale nikt nie jest jej w stanie pomoc-ja probowalem juz wszystkiego i boje sie ze ona moze zrobic sobie krzywde. a przeraza mniejej plan zostania nauczycielem jogi (wg mnie nauczyciel to musi byc osoba spojna psychcznie i fizycznie). licze na Panstwa rady i wskazowki
 Kamil: 10.11.2006, 00:51
 Ja dodam - o jejku, jejku... (moi przyjaciele cwicza joge od wielu lat ale do odprezenia ale nikt jeszcze do piekla nie dotarl). Ja nie musze uprawiac yogi aby zdac sobie sprawe ze w piekle juz jestem a tym pieklem jest tylko otoczenie. Ludzie sami sobie i wzajemnie problemy stwarzaja a zycie mogloby o wiele prostsze byc jezeli by przynajmniej choc jedna osoba sie zastanowila nad tym co robi.
 Lady Of Night: 06.10.2006, 13:51
 Powiem tylko - o jejku...
 
(1)
Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]:
Lost connection to MySQL server at reading initial
communication packet, system error: 111

[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Szatan - rzeczywistość czy mit? Szatan - rzeczywistość czy mit?
Jose Antonio Sayes
Dziś nie jest łatwo mówić o szatanie. Wielu ludzi uważa, że szatan jest tylko fantazją, obcą współczesności. Jednakże Pismo Święte, Tradycja i Magisterium potwierdzają jego istnienie... » zobacz więcej
Egzorcyzmy Anneliese Michel Egzorcyzmy Anneliese Michel
Felicitas D. Goodman
Książka "Egzorcyzmy Anneliese Michel", autorstwa Felicitas Goodman, amerykańskiej profesor antropologii kultury, w sposób przystępny i barwny opowiada pasjonującą historię dziewczyny o imieniu Anneliese, która padła ofiarą przestarzałych intelektualnych przesądów... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej