Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czasy Stanisława Augusta w anegdocie

     Stanisław August często bywał porywczy, lecz złość prędko mu przechodziła.

     Pewnego razu gdy pracował w swoim gabinecie, z kominka wydobywał się nieustannie gryzący dym. Pootwierano drzwi i okna, lecz dym nie ustępował. Zniecierpliwiony król odzywa się do kamerdynera:

    - Co się ze mnie zrobi w tym okropnym dymie?!

    - Szynka - odpowiedział bez namysłu kamerdyner.

    Król zerwał się z krzesła i chciał uderzyć śmiałka za jego bezczelnej odpowiedź. Kamerdyner uciekł z gabinetu, a król szybko ochłonął i wszystko się dobrze skończyło.


     Król często drzemał po obiedzie na szezlongu w swoim gabinecie za parawanem z mlecznego szkła, przez który mógł wszystko widzieć dokoła, sam nie bedąc widzianym.

     Pewnego dnia spoczywając w ten sposób usłyszał blisko siebie jakiś szelest; ocknął się i zobaczył wychodzącego z komina kominiarczyka, który, rozejrzawszy się po pokoju, podszedł po cichu do stolika; leżał na nim order brylantowy, pierścienie i zegarek królewski. Kominiarczyk przypiął sobie order do piersi, pierścienie powkładał na palce i z dumą począł przeglądać się w lustrze. Po chwili jednak zdjął z siebie klejnoty, położył je z powrotem na stoliku i zniknął w czeluściach komina, z którego przed chwilą wyszedł.

     Król zainteresował się tym niespodziewanym gościem i kazał sprowadzić go przed swoje oblicze; dowiedziawszy się, ze chłopiec przez pomyłkę znalazł się w kominie królewskim, pochwalił jego uczciwość, którą naocznie stwierdził i suto go wynagrodził. Od tego czasu chłopiec ten był nazywany "kominiarczykiem królewskim".


     Na popisie dorocznym w jednej szkole klasztornej, gdy przyszła kolej na historię naturalną, zapytał ksiądz naturalista jednego studenta:

     - Do kogo małpa najwięcej podobna jest?

     A był łam wśród zebranej szlachty z sgsiedztwa jeden panicz, który tylko co powrócił z cudzych krajów, gdzie jeździł jakoby dla studiowania nauk i przebrawszy się tam z niemiecka, gadał po francusku, nosił gwoli mody, ze zgorszeniem uczciwych ludzi, zamączoną perukę z harcapem (warkocz z kokardką u peruki męskiej w XVIII w.) i kazał nazywać się grafem.

     Ten tedy panicz widząc jak student się krztusi z odpowiedzią, a był to jego krewny, chciał mu na migi pokazać, że małpa najpodobniejsza jest do człowieka i wskazał palcem siebie, co spostrzegłszy on student, wykrzyknie:

     - Małpa najpodobniejsza jest do imć pana szambelanica! A wszyscy w śmiech.


     Jednym z ulubionych dworzan Stanisława Augusta był Wilczewski, gdyż jako głuchoniemy odznaczał się zrozumiałą dyskrecją. Król korzystał często z jego towarzystwa przy różnych swych poufnych eskapadach.

     Zdarzyło się, że Wilczewski zachorował. Stanisław August, zaniepokojony stanem zdrowia ulubieńca, wysłał doń pazia z poleceniem zbadania sytuacji i poinformowania monarchy o istotnym stanie rzeczy.

     Paź, jako że był niezłym szaławiłą, zawieruszył się gdzieś na mieście, i dopiero po czterech godzinach stanął przed obliczem królewskim, nie dotarłszy wcale do kwatery Wilczewskiego.

     - Gdzieś był? - powitał pazia król rozdrażnionym tonem.

     - U Wilczewskiego, któren ma się lepiej, lecz mnie zatrzymał, mówiąc mi o różnych rzeczach; żalił się, że jest głuchoniemy, iż go mogą okraść jak dawniej, bo nic nie słyszy.

     - Jakże co to mógł powiedzieć, kiedy jest niemy? Paź spostrzegł się, że mu się kłamstwo nie udało, lecz postanowił brąc dalej:

     - Toteż właśnie na to narzekał, mówiąc mi: "Patrzaj, jaka to bieda być niemym, nie może się człowiek dobrze wytłumaczyć".

     W tym miejscu Stanisław August uważał za rzecz najstosowniejszą przejść do innego pokoju.


   

Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 kasia: 18.05.2009, 00:57
 najlepsze jest ostatnie :)
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej