Cierpienie może być zadaniemOd chwili wyboru na Stolicę Piotrową Jan Paweł II nie przestawał zwracać się do chorych mówiąc, że na nich liczy; prosi ich, by ofiarowali swoje cierpienia za Kościół. Podczas każdej wizyty duszpasterskiej poświęca im dużo czasu, z miłością się nad nimi pochyla. Ze względu na troskę o cierpiących ustanowił Międzynarodowy Dzień Chorych ustalając, że będzie się go obchodzić 11 lutego, w rocznicę objawień w Lourdes (1858 r.), ponieważ - jak powiedział - Lourdes jest swoistą świątynią ludzkiego cierpienia.Kalwaria bóluOjciec Święty nazwał dzisiejszy świat Kalwarią bólu, gdyż mimo postępu nauki i rozwoju medycyny wiele w nim chorób i cierpień. Rzeczywistość tę potwierdza statystyka z listopada ubiegłego roku. Według niej w samych Stanach Zjednoczonych 32,5 min ludzi cierpi na artretyzm, 27 min na podwyższone ciśnienie, ponad 21 min na choroby serca, 13 min na astmę, 8 min na cukrzycę, 4,5 mln na choroby kręgosłupa, 4 min na chorobę Alzheimera, 3,5 min na choroby umysłowe, 2 min na rozedmę płuc, 1,5 min na niedorozwój umysłowy, 1,5 min na paraliż kończyn, 1 min na chorobę Parkinsona, 600 tys. jest niewidomych, 200 tys. choruje na stwardnienie rozsiane (MS), 190 tys. na chorobę AIDS i wiele innych. Istny ocean cierpienia.Nie ma na świecie człowieka, który by na przestrzeni swego życia nie doświadczył jakiegoś cierpienia fizycznego lub moralnego. Cierpienie widzimy też w życiu Jana Pawła II. Dwa razy był bliski śmierci. Raz w czasie drugiej wojny światowej (w 1943 r.), gdy potrąci! go niemiecki samochód wojskowy i nieprzytomnego wrzucono go do rowu; drugi raz - w czasie zamachu na jego życie na Placu Św. Piotra w Rzymie, w 1981 r. Zamach ten był początkiem jego kolejnych niedomagań i pobytów w szpitalu. Tajemnica cierpienia jest mu zatem bliska. W wywiadzie udzielonym André Frossardowi, Papież powiedział: Mam przed oczyma ludzi nieodwracalnie chorych, skazanych na wózek inwalidzki lub przykutych do loża - ludzi nieraz młodych, a przecież świadomych wyniszczającej działalności choroby, umierających w ciągu tygodni, miesięcy i lat... Wyniszczani i stopniowo umierający, z trudem przyjmują swój stan - powoli dojrzewa w nich świadomość, że cierpienie jest także wielkim powołaniem w tajemnicy Chrystusa i Kościoła [...]. Jednakże nieraz bywałem świadkiem tego, jak ów stan zostaje ostatecznie przyjęty nie tylko jako los, ale jako prawdziwe wybranie i powołanie: Boży projekt własnego życia, w którym człowiek odnajduje siebie, utożsamia się z nim, odnajduje wewnętrzny pokój, a nawet radość i szczęście. Nieraz uderzało mnie to szczęście i pokój w rozmowach z ludźmi po ludzku bardzo doświadczonymi. Cierpienie jako powołanieBóg nie chce ludzkiego cierpienia, gdyż nas bezgranicznie kocha. W wielu przypadkach jednak dopuszcza je dla naszego wyższego dobra. Nie odsłania swych racji, dlaczego przyzwala na cierpienie, chorobę, kalectwo. Ale Kościół w oparciu o Pismo św. ukazuje ich sens i wartość. Bólu doświadcza! sam Zbawiciel, który przyszedł na świat, aby nas zbawić przez cierpienie i krzyż. Podobnie Jego Niepokalana Matka została ochroniona od zmazy grzechu, lecz nie od cierpienia.Już św. Paweł mówił: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24). Paweł wypełniał misję, o której Pan Jezus mówił do Ananiasza w Damaszku: Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. 1 pokażę mu, jak wiele będzie musial wycierpieć dla mego imienia (Dz 9, 15). Myśl o zbawczym znaczeniu cierpienia znajdujemy również w słowach św. Piotra: Krwią [Chrystusa] zostaliśmy uzdrowieni [...]. On cierpiał za nas i zostawił nam wzór, abyśmy szli za Nim Jego śladami (por. 1 P 2,21.24). Misja cierpiącychTakże do chorych Ojciec Święty powiedział: Papież mituje was specjalnie, ponieważ jesteście wezwani do uczestniczenia najbliższego w odkupiającej męce Zbawiciela i dlatego, że do was odnosi się błogosławieństwo ewangeliczne: "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni". Chcialbym, gdyby to było możliwe, przybliżyć się do każdego z was, jak również do każdego chrześcijanina, doświadczonego przez cierpienie, aby posłuchać zwierzeń i żeby osobiście powiedzieć z głębokim przekonaniem "dziękuję" w imieniu całego Kościoła, ponieważ cierpiący chrześcijanin "dopełnia udręk Chrystusa w swoim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół".Ojciec Święty umacnia chorych: Wasz ból nie jest daremny, startowi on bogactwo Kościoła [...]. Wiedzcie, że nie jesteście sami: nie cierpicie na próżno! To cierpienie upodabnia was do Chrystusa, który sam jeden może nadać sens i wartość waszemu życiu. Z nauki o Mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa czyli Kościele wypływa ogromna nadzieja dla chorych. Przez połączenie swoich cierpień z męką Chrystusa stają się bowiem uczestnikami dzieła zbawienia. Cierpienia ich nie są daremne. Przeciwnie, zasługami z nich płynącymi ubogacają Kościół, powiększają Jego skarbiec dla duchowego dobra jego członków. Cierpienie jako lekarstwoNiekiedy cierpienie jest dla człowieka błogosławieństwem, ponieważ przywraca utraconą hierarchię wartości i pozwala patrzeć na rzeczy we właściwej perspektywie, na przykład na bogactwo, sławę, przyjemności, a nawet na rzeczy same w sobie tak wartościowe, jak wiedza i zdrowie.Cierpienie może być doświadczeniem ku oczyszczeniu, może służyć Bogu do uszlachetnienia i uświęcenia człowieka, podobnie jak kamień służy artyście do szlifowania kryształu, a dłuto, piła i młot do rzeźbienia. Zdarza się, że człowiek znajdzie się na dnie swego upodlenia. Wtedy cierpienie, choroba czy inne nieszczęście mogą być dla niego jedyną szansą nawrócenia, tak jak operacja dla pacjenta. Cierpienie może być zadaniemO. Jude Winkler, pracujący w Rumunii, opowiadał o naszym współbracie, którego podczas wieloletniego uwięzienia za czasów komunistów tak dotkliwie pobili strażnicy więzienni, że został sparaliżowany. Od trzydziestu lat leży bezwładnie, lecz - o dziwo - trudno o radośniejszego niż on człowieka. Ojciec ten nie mogąc spełniać funkcji kapłańskich został przeznaczony na spowiednika licznych kleryków i młodych braci zakonnych. Ta jego posługa wkrótce rozeszła się wśród ludzi tak, że do tego przykutego do łóżka starca zaczęli przychodzić nie tylko świeccy katolicy, ale i protestanci oraz prawosławni. W ten sposób został ojcem duchownym o takim oddziaływaniu, jakiego nie miał nigdy wcześniej.Chorzy są darem dla innychDzień Chorych jest przeznaczony także dla ludzi zdrowych. Cierpienie ojca, matki, dziecka, przyjaciela może wyzwolić z egoizmu, zrodzić prawdziwą miłość i dobre uczynki, może zatem prowadzić do świętości. W Lourdes szeroka rzesza woluntariuszy poświęca się służbie samarytańskiej: sprzątają, gotują, podają posiłki, wożą na wózkach inwalidzkich, pomagają przy kąpielach w wodzie ze źródła. Widzą w chorych oblicze cierpiącego Chrystusa.Ojciec Święty wzywa nas: Ludzie chorzy, starzy, niepełnosprawni i umierający uczą nas, że słabość jest twórczym okresem ludzkiego życia i że cierpienie może być przyjęte bez żadnego uszczerbku dla godności. Nieobecność tych ludzi pośród was może stworzyć przekonanie, że zdrowie i siły są jedynymi wartościami, które warto w życiu osiągnąć. Ale mądrość Chrystusa i moc Chrystusa ukazują się w słabościach tych, którzy dziełą Jego cierpienia. Umieśćmy chorych i niepełnosprawnych w centrum naszego życia. Zaś św. o. Pio stwierdzał, że cierpienie złączone z cierpieniem Chrystusa ma zawsze wartość odkupieńczą. Nigdy nie jest daremne. O. Marian Tolczyk
dyrektor Godziny Różańcowej Buffalo, USA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |