Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pochylić się, by dać nadzieję


     Rozmowa z księdzem Piotrem Lachem MIC, Dyrektorem Hospicjum im. Błogosławionego Stanisława Papczyńskiego w Licheniu.

     Dlaczego w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu powstało hospicjum? To placówka medyczna, a Sanktuarium kojarzy się z działaniami duszpasterskimi.

     W Licheniu prowadzimy różne dzieła duszpasterskie, jest parafia i jest Sanktuarium, działa Lichenskie Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym. Pojawiła się potrzeba, a może i znak czasu, zrealizowania konkretnego dzieła charytatywnego, wyjścia na wzór Chrystusa do ludzi: ludzi potrzebujących, biednych, chorych. Pomysłów było kilka. Może dom samotnej matki? Dom dziennego pobytu dla trzeźwiejących alkoholików? Dom rekolekcyjny? Może hospicjum? Władze zakonne zdecydowały, że w Licheniu powstanie hospicjum stacjonarne dla ludzi nieuleczalnie chorych, w stanie terminalnym, jak się teraz mówi "u schyłku życia". Czyli dla osób, które są u kresu tego pierwszego etapu życia. Dla nas, wierzących jasne jest, że życie jest jedno i nigdy się nie kończy. W momencie śmierci kończy się tylko pewien etap - ziemskiej pielgrzymki. Następuje przejście przez próg życia doczesnego do życia wiecznego.

     Czym jest hospicjum? Zdarza się, że ludzie mylą je z domem spokojnej starości albo zakładem opiekuńczym.

     Hospicjum jest miejscem, do którego przyjmuje się ludzi nieuleczalnie chorych, aby ten czas jaki im pozostał spędzili w możliwie najlepszych warunkach, aby mogli godnie umrzeć. Zewnętrznie przypomina raczej pensjonat niż szpital, chociaż we- w k wnątrz udzielana jest pomoc medyczna, nie po to by wyleczyć pacjenta, ale ^ po to by zapewnić mu dobre warunki i towarzyszenie aż do spokojnej śmierci.

     Jakie są kryteria przyjęcia do hospicjum?

     Zaawansowana i postępująca choroba nowotworowa i inne choroby w ostatnim nieuleczalnym stadium, w którym prognoza przeżycia jest krótka, niemożność złagodzenia dolegliwości związanych z chorobą poza hospicjum, dostarczenie wypełnionego wniosku i kopii dokumentacji medycznej oraz skierowanie od lekarza.

     Czyli o przyjęciu pacjenta nie decyduje ksiądz, tylko lekarz.

     Wyłącznie. Muszą być spełnione kryteria, o których wspomniałem przed chwilą: zakończone leczenie przyczynowe, wniosek i skierowanie od lekarza. Taki wniosek jest rozpatrywany przez konsylium hospicjum. W jego skład wchodzą m.in. lekarz i pracownik socjalny.

     Czy za pobyt w hospicjum pacjenci płacą?

     Opieka hospicyjna jest dla chorych bezpłatna.

     Jakie warunki zapewniacie pacjentom hospicjum?

     Nasze hospicjum posiada 24 łóżka w dziewięciu pokojach dwu i trzyosobowych z łazienkami. Wyposażenie jest całkowicie profesjonalne o najwyższym standardzie technicznym, spełniającym wymogi medycyny paliatywnej. Do dyspozycji naszych pacjentów oddajemy dwie sale pobytu dziennego, terapii zajęciowej i rehabilitacyjną, gabinety zabiegowe, kaplicę, ogród z alejkami do spacerów, z oczkiem wodnym i altanką. Nasi podopieczni są objęci opieką wykwalifikowanego personelu, w którego skład wchodzą lekarze różnych specjalności, pielęgniarki, opiekunowie, salowe, rehabilitanci, psycholodzy, kapelan, dietetyk, pracownik socjalny i w przyszłości również wolontariusze. Pragniemy zapewnić jak najlepszą pomoc medyczną, psychologiczną i duchową wszystkim, którzy zamieszkują w naszym domu. Rodzina, bliscy pacjentów mogą skorzystać z pokoi gościnnych, aby towarzyszyć swoim bliskim.

     Wspomniał Ksiądz o wolontariuszach. W Licheniu też pojawią się "ciche anioły"?

     Jan Paweł II mówi tak: - Miłość i służba nadają sens naszemu życiu i czynią je pięknym, ponieważ wiemy czemu i komu je poświęcamy. Wolontariat jest istotnym elementem pracy hospicjum, dlatego będziemy chcieli, aby u nas również się rozwinął, zarówno medyczny, jak i akcyjny. W medycznym będą mogły działać osoby przygotowane po odpowiednich szkoleniach i kursach. Będą przebywać z chorymi. Będą mogli poczytać im książkę, pójść z nimi na spacer, zrobić zakupy, potrzymać za rękę, słowem: stwarzać poczucie bezpieczeństwa i obecności. Zdajemy sobie sprawę, że będą tacy pacjenci, których nikt nigdy nie odwiedzi, będą czuli się osamotnieni. Wolontariusz zastąpi im kogoś bliskiego.

     Nie każdy ma predyspozycje psychiczne, by z chorymi przebywać. Czy hospicjum można pomóc w inny sposób?

     Tym właśnie zajmuje się wolontariat akcyjny, który organizuje zbiórki na rzecz hospicjum, akcje charytatywne, czy spotkania w szkołach, uświadamiające młodzieży, że istnieje coś takiego jak hospicjum. Tacy wolontariusze mogą również pomagać w administracji - zajmować się korespondencją, redagować biuletyn wolontariusza, zajmować się stroną internetową hospicjum czy innymi sprawami.

     Wszystkie hospicja skarżą się, że kontrakt z NFZ nie pokrywa całości kosztów funkcjonowania placówki i powołują do życia fundacje.

     W Licheniu również powstała Fundacja "Spem Donare", co znaczy "Dawać Nadzieję". To Fundacja powołała do istnienia NZOZ "Licheń" z oddziałem Hospicjum im. bł. Stanisława Papczyńskiego. Fundacja patronuje też działającemu w Sanktuarium Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym. W przyszłości będzie miała pod swoją opieką ewentualne inne dzieła charytatywne, które powstaną. Fundacja zajmuje się m.in. pozyskiwaniem funduszy, szukaniem sponsorów, organizowaniem koncertów charytatywnych, akcji promocyjnych i innych. Od 2010 r. na Fundację jako organizację pożytku publicznego będzie można przekazać 1 procent podatku dochodowego.

     Patronem hospicjum został beatyfikowany w 2007 roku ojciec Stanisław Papczyński, Założyciel Zgromadzenia Księży Marianów. Co zdecydowało o wyborze tego patrona? Nasz Ojciec Założyciel wychodził do człowieka potrzebującego. W Jego czasach sytuacja polityczna, ekonomiczna, społeczna była inna. Nasz Założyciel zabiegał o szerzenie kultu Matki Bożej i modlitwę za dusze w czyśćcu cierpiące. Wtedy ludzie ginęli przez szalejące zarazy, liczne wojny. Działo się to nagle. Umierali bez pojednania z Bogiem. Dlatego ojciec Stanisław Papczyński, pamiętając o tych ludziach, dał nam w charyzmacie modlitwę za zmarłych. Hospicjum doskonale wpisuje się w tę ideę. Wiąże się z towarzyszeniem człowiekowi w tej trudnej chwili przejścia. Hospicjum to jest bycie z tym człowiekiem, to jest obecność. Często padają pytania: co trzeba mówić takiej osobie, jak się zachowywać, co robić? Myślę, że wystarczy być.      Nawet ludzie wierzący w życie wieczne bardzo boją się umrzeć.

     Człowiek boi się śmierci. Może nie tyle samej chwili, ile tego co będzie potem. Rozwój cywilizacji dokonujący się na naszych oczach nie eliminuje tego strachu. Nieraz go zagłusza, lecz mimo tego, człowiek w chwilach szczerości odczuwa wielki lęk. ,JVasz wiek XX jest wiekiem strachu" - pisał Albert Camus. Ów lęk przed śmiercią wynika z braku nadziei.

     Czy pacjenci hospicjum odnajdą tu tę utraconą nadzieję?

     Po to tutaj jesteśmy, aby człowiekowi w ostatnich chwilach, dniach, tygodniach życia dać nadzieję na to, że istnieje * nowe życie, życie bez cierpienia. Wpisuje się w to motto naszego hospicjum. Są nim słowa błogosławionego Stanisława Papczyńskiego widniejące na ścianie ołtarzowej kaplicy w hospicjum: - Jeśli Jezusowi towarzyszą na świecie w cierpieniach, w niebie będą mu towarzyszyć w pociechach. Na wzór Jezusa, który na tym świecie nie był wolny od cierpienia, od męki, który bardzo dobrze rozumie cierpienie, ból, strach człowieka i trwogę konania. On obiecuje nam radość i pociechę nieba, zmartwychwstanie, życie wieczne.

     Jak Ksiądz został dyrektorem hospicjum w Licheniu?

     Poszukiwałem swojej drogi powołania w powołaniu i zastanawiałem się, co mógłbym robić w Zgromadzeniu? Wspomniałem księdzu Prowincjałowi, że chętnie spróbowałbym swoich sił jako kapelan w szpitalu lub przy osobach chorych, starszych, samotnych. Wtedy Prowincjał zaproponował, że skoro w Licheniu powstaje hospicjum, to może będę jego kapelanem. A po pewnym czasie dołożył również obowiązki dyrektora tej placówki.

     Jak czuje się duchowny w roli szefa placówki medycznej?

     Mierzę się z tym nowym wyzwaniem. Uczę się. Zdobywam doświadczenie poprzez kontakty z innymi. Miałem możliwość nabrania doświadczenia w hospicjum im. ks. Dutkiewicza w Gdańsku i w hospicjum św. Łazarza w Krakowie.

     Jakie wyciągnął Ksiądz z tych praktyk wnioski?

     Kapelan hospicjum jest nie tylko potrzebny choremu, chociaż udziela mu Sakramentów, rozmawia z nim, jest na jego wezwanie. Ogromne znaczenie ma też rozmowa z bliskimi, którzy łapią księdza za rękę i chcą z nim porozmawiać, szukają wsparcia, pomocy. Oni zmagają się z tym, że ktoś bliski odchodzi. To nie zawsze jest osoba starsza, z którą byli wiele lat związani. Czasami jest to ktoś młody, kto zostawia małe dzieci, to jest siostra, brat. Jak sobie z tym poradzić? Dlatego do ich dyspozycji będzie w Licheniu kapłan i psychologowie, którzy będą wspierać ich w trakcie choroby bliskich, ale też - co bardzo ważne - później, w czasie żałoby, w okresie osierocenia. Będziemy chcieli z tymi ludźmi utrzymywać kontakt, zapraszać ich na spotkania, nabożeństwa, Msze św. za zmarłych. Raz w miesiącu będziemy odprawiać w kaplicy hospicjum Mszę św. za tych, którzy odeszli w poprzednim miesiącu.

     Również personel hospicjum będzie mógł liczyć na takie wsparcie. Oni wykonują swój zawód, swoje powołanie, ale to tylko ludzie i mają granice wytrzymałości psychicznej. W pracy stykają się z ludzkim cierpieniem, z trudnymi pytaniami, nieraz może ich opanować zniechęcenie, może i pokusa, by ulec rutynie i traktować to wyłącznie jako zawód.

     Jakie są Księdza osobiste doświadczenia z praktyk w hospicjach?

     Bardzo chciałem być przy chorych, umierających. Ale dopadły mnie wątpliwości. Czy sobie poradzę? Jak będę reagował na wygląd osoby, który zmienia się pod wpływem choroby? Na zmianę nastrojów pacjentów, ich emocje? Przełamałem się w sobie, kiedy zobaczyłem, że oni są wdzięczni - powtarzam to już jak refren - za obecność. Za to, że się jest, że się nad nimi pochyli, że poda się rękę. To jest bardzo ważne. Pamiętam, jak bardzo przeżyłem odejście młodego, 33-letniego człowieka. To było takie moje pierwsze doświadczenie. Nie byłem przy tym, ale godzinę wcześniej z nim rozmawiałem. Potem widziałem jak odchodzi młoda matka, którą odwiedzał mąż z dwójką małych dzieci. Widziałem odejścia ludzi starszych. Zaobserwowałem, że odchodzenie jest bardzo różnie przeżywane. Jedni buntują się, inni mają żal do Boga i do wszystkich, że muszą odejść. Inni z kolei odchodzą bardzo spokojnie, pokornie, z nadzieją na spotkanie z Panem. Są przygotowani, uspokojeni przez Sakrament chorych, przez obecność bliskich, przez świadomość, że personel medyczny zrobił wszystko, by uśmierzyć ich ból, że dbał o nich. Muszę podkreślić, że w hospicjum nie dominuje smutek, mówienie o śmierci, cierpieniu i umieraniu. Jest też wiele radości, nawiązują się przyjaźnie, obchodzone są święta, rocznice, imieniny, są robione prezenty, przychodzą dzieci z laurkami, z jasełkami. Jest jak w domu.

     Nigdy nie czuł się Ksiądz bezsilny wobec tego ogromu cierpienia, wobec nieuleczalnych chorób, wobec raka?

     Odpowiem tekstem "Czego rak nie potrafi?" nieznanego autora, który mnie osobiście pociesza. "Rak jest tak ograniczony: nie może skruszyć miłości, nie może zniweczyć nadziei, nie może naruszyć wiary, nie może zniszczyć spokoju, nie może zabić przyjaźni, nie może stłumić wspomnień, nie może uciszyć odwagi, nie może opanować duszy, nie może odebrać życia wiecznego, nie może zwyciężyć ducha"

     Te słowa dają nadzieję, że to Pan Bóg jest wszechmocny a nie rak.

Anna Tomczak

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 9, wiosna 2009



   


Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej