Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Cierpienie jako Droga

Cierpienie - to słowo chciałoby się wykreślić ze swojego życia, i to na zawsze. Robimy wszystko, aby je zmniejszyć. Stąd coraz więcej leków przeciwbólowych, różnych technik medycznych, lekarzy specjalistów... Tymczasem jest ono częścią naszego życia. Jest związane z naszym istnieniem. To nie Bóg jest jego sprawcą, jak często się mówi, ale my sami. Nie mają więc sensu pytania, dlaczego umierają dzieci, dlaczego zawalił się dom, spadł samolot, nastąpiło trzęsienie ziemi, pochłaniając wiele ofiar. I nie ma sensu bunt przeciwko cierpieniu. To prawda, że trudno je zrozumieć, ale trzeba uwierzyć w jego sens, aby osiągnąć to, co jest ostatecznym celem naszego życia. Cierpienie może bowiem stać się drogą prowadzącą do Boga.

Jest początek września. Sześć dni temu zakończyła się moja piękna pielgrzymka do Częstochowy szlakiem Orlich Gniazd z kilkunastoosobową grupą. Ciepłe, słoneczne popołudnie, powrót z pracy, oczekiwanie na autobus w centrum Warszawy. W ręku różaniec, żeby nie tracić czasu. Nagle krzyk - "Taka młoda i nie żyje!" Ale ja żyję. To tylko samochód wjechał na chodnik. Głowa ocieka krwią. Leżę pełna bólu, nie mogę się ruszyć.

Miałam wtedy dwadzieścia sześć lat. W tym roku mija trzydzieści lat od tamtej chwili. Już nigdy nie odzyskałam zdrowia. W jednym momencie straciłam tak wiele. Później ciągłe pobyty w szpitalu, kilka operacji i coraz mniej sił, coraz większa niezaradność w podstawowych sprawach. Nie było to wszystko łatwe. Zrozumiałam jednak, dzięki łasce Bożej, że trzeba to przyjąć. Na początku nie przypuszczałam, że będę musiała tak często mówić Jezusowi swoje "fiat". Zobaczyłam, że nie są to przypadkowe doświadczenia, ale moja droga do Celu. Tak, droga! Droga wyboista, pełna kamieni, bólu, często samotności, niezrozumienia, podejrzeń o symulację...

Trzeba było nauczyć się żyć w tej nowej rzeczywistości. Renta przerwała moją pracę zawodową, miałam więc okazję bardziej zaangażować się w sprawy Kościoła, więcej czasu poświęcić na modlitwę, lekturę religijną, kontakt z Bogiem, apostolstwo. W tej chwili kolejna choroba, a są one coraz bardziej skomplikowane i trudniejsze do leczenia, jest dla mnie czymś normalnym. Ośmielam się twierdzić nawet, że cierpienie może stać się powołaniem. I tak staram się je traktować. Muszę przyznać, że często moje "tak" powiedziane Bogu na to, co zsyła, nie ma nic wspólnego z bohaterstwem, zwłaszcza wtedy, gdy po policzkach spływają łzy. Ale On wie, że mimo tego lęku nie chcę odrzucić swojego powołania.

Cierpienie jest drogą, gdyż oczyszcza człowieka z tak wielu spraw tego świata. W szpitalu patrzy się na życie z innej perspektywy. Tam znikają wszelkie ziemskie pragnienia, które stanowią często przeszkodę między Bogiem a człowiekiem. Nie chce się już niczego zdobywać. Radość sprawia każdy samodzielnie zrobiony krok, możliwość umycia się i wykonania podstawowych czynności. I Bóg jest jakoś bliżej, gdyż częściej się o Nim myśli. Nareszcie ma się na to czas.

Cierpienie jest łaską, ale łaską trudną. Jednak z perspektywy lat widać jej owoce. Oby jej tylko nie zmarnować i iść dalej drogą wyznaczoną przez Boga. Dziś jestem wdzięczna Jezusowi, że pomógł mi znaleźć drogę do Siebie.

Teresa


   

Wasze komentarze:
 N: 02.08.2020, 01:10
 Panie Jezu pomóż udźwignąć ten ból, to cierpienie. Dziękuję za rozwiązanie trudnej sprawy. Nie opuszczaj mnie Jezu.
 filos: 03.09.2008, 21:38
 Caly tekst jest nie na temat. Wszystko to, co jest tu napisane mozna strescic to zdania "ewolucja nie stoi w opozycji do wiary i kropka". Nie ma zadnej rzeczowej rozprawy nad problemem.
(1)


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej