Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wszystko powierzyłam Jezusowi

Od dzieciństwa dużo chorowałam, a do tego żyłam w ciągłym lęku przed ojcem alkoholikiem. W domu panowało pijaństwo i wieczne awantury. Tata straszył, że nas pozabija, więc chowaliśmy się z bratem pod łóżko lub pod pierzynę, aby przeczekać. Te minuty wydawały nam się długimi godzinami. W szkole nie mogłam niczego zapamiętać, ale jakoś przechodziłam z klasy do klasy.

W wieku piętnastu lat poznałam chłopaka i w jego towarzystwie było mi bardzo dobrze. Myślę, że to Bóg, który widział mój lęk i bunt, postawił go na mojej drodze. Ten chłopak stracił ojca, gdy miał osiem lat, z ojczymem nie było mu łatwo, dlatego dobrze się rozumieliśmy. Przez kolejne trzy lata szliśmy, podtrzymując się na duchu i ciesząc się swoją obecnością. Mój tata nadal pił, dlatego po ukończeniu osiemnastu lat postanowiłam odejść z domu, uciec od tego wszystkiego. Jedyną drogą był ślub. I tak się stało, mimo sprzeciwu moich i jego rodziców. Chciałam uciec i uciekłam. Nasze życie nie układało się jednak tak, jakbyśmy chcieli. Siedem razy przeprowadzaliśmy się, a prawie przy każdej przeprowadzce byłam w ciąży. Mamy piątkę dzieci. I znów przeżywałam bunt i rozpacz: dlaczego ja, dlaczego my? Tyle dzieci! To były lata 1983-1987, ludzie krzywo na nas patrzyli, dokuczali, a ja zaczęłam zamykać się w sobie. Bałam się kolejnej ciąży. Gdy mąż wracał do domu, udawałam, że śpię, aby nie dochodziło do współżycia. Na Boga nie było miejsca w naszym życiu. Sami chcieliśmy budować miłość, dom. Chodziliśmy w niedziele na Mszę świętą tylko po to, aby ją zaliczyć, aby ludzie widzieli, że byliśmy w kościele. Nic poza tym! To było straszne. Gdy teraz na to patrzę, widzę, jak wiele cierpliwości miał do nas Jezus. Teraz rozumiem, że On jest Dobrym Pasterzem, który szuka zaginionej owcy, ale by to dostrzec, musiałam przejść przez cierpienie trwające do dziś. W 1990 roku urodziłam piątą córeczkę, której miało nie być, bo życzliwi ludzie radzili mi ją usunąć. Mówili: "Głupia jesteś, piąte dziecko, a tak ciężko i lata niepewne". Myślę, że to Bóg dawał mi siły, aby się nie poddać i Urodzić dziecko. Pół roku później zaczęłam chorować na silną nerwicę lękową. Z dnia na dzień narastał we mnie niepokój, lęk, przestałam wychodzić z domu. Bardzo bałam się ludzi i to pozostało do dziś. Kiedy się rozchorowałam, mój tata, który wciąż pił i od trzydziestu lat nie chodził do kościoła, poszedł do spowiedzi i od tego momentu zupełnie się zmienił. Nikt nie wiedział, co się stało, ja sama dopiero po trzech latach zrozumiałam, że to Jezus zaczął działać i uzdrawiać to, co było schorowane.

Przez te trzy lata bardzo cierpiałam z powodu swej choroby, walcząc ze sobą i oskarżając Boga. Prawie nie wychodziłam z domu. Gdy byliśmy w kościele, robiło mi się słabo, serce mi waliło, dłonie się pociły, nogi trzęsły, bolał kręgosłup i nawet z mężem nie odważałam się przejść przez kościół, żeby przystąpić do Komunii świętej. Jeździliśmy do innych kościołów na najwcześniejsze Msze święte, kiedy było mało ludzi, i wtedy przyjmowałam Jezusa. Pogrążałam się w smutku i płaczu. Dostałam od neurologa środki uspokajające i czułam się coraz gorzej. W domu dzieci płakały, a ja leżałam i spałam, nie miałam chęci do życia. Wciąż trawił mnie bunt i żal do Boga. Choroba rozwijała się. Mąż zwolnił się z pracy, bo nie mogłam zostawać sama, byłam niewolnikiem własnego domu.

Tak mijały dni, miesiące i lata. Bałam się telefonu, dzwonka do drzwi; dzieci robiły zakupy, ponieważ ja bałam się wyjść. Na pytanie, czego się boję, nie umiałam odpowiedzieć. Siedziałam przy oknie i myślałam o pięknie świata stworzonego przez Boga. Wcześniej tego nie zauważałam, bo tyle różnych spraw i obowiązków miałam na głowie. Chorowałam od czterech lat, kiedy nowo przybyły do naszej parafii ksiądz zaprosił nas na spotkanie Domowego Kościoła. Poszłam z lękiem i źle się tam czułam. Animatorzy zaproponowali nam wyjazd z dziećmi na rekolekcje. Od dziesięciu lat naszego małżeństwa nigdzie nie wyjeżdżałam, od czterech lat prawie nie wychodziłam z domu, ale ich świadectwo i chęć wysłania nas tam były silniejsze. Pojechaliśmy i odkryłam, że przez tyle lat, choć miałam oczy, to nie widziałam, i choć miałam uszy, to nie słyszałam. Poznaliśmy wspaniałych ludzi, których Panem jest Jezus, i sami przyjęliśmy Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela. Rozmawiałam z ludźmi bardziej chorymi niż ja, a mimo to cieszącymi się każdą minutą, którą daje im Bóg. To, co tam przeżyłam, pozwoliło mi wstąpić do Domowego Kościoła i w następnym roku jechać znów na rekolekcje. W czasie tego drugiego wyjazdu szatan nie dawał mi spokoju. Znów przeżywałam bunt. W ciągu dnia starałam się omijać ludzi, w nocy płakałam, chciałam krzyczeć: "Boże, dlaczego ja?! Ojciec alkoholik, pięcioro dzieci i jeszcze ten lęk, który izoluje mnie od świata". W połowie turnusu chciałam wyjechać, bo czułam, że oszukuję ludzi i siebie, ale codzienna Eucharystia pozwoliła mi wytrwać do końca. Choć byłam niezadowolona z powodu ciągle odczuwanego żalu i pretensji do Boga, po powrocie nadal chodziłam na spotkania, a codzienna Msza święta stała się źródłem radości na cały dzień. Jezus pomału uzdrawiał mnie i nadal uzdrawia, a ja uczę się, że "nie to, co ja chcę, lecz co Chrystus".

W trakcie następnych rekolekcji otworzyłam drzwi Chrystusowi. Wierzyłam, ale wołałam: "Jezu, przymnóż mi wiary!". W połowie turnusu, w czasie modlitwy o uzdrowienie, zostałam uleczona z bardzo silnego bólu brzucha, który odczuwałam od wielu godzin. Następnego dnia w kościele ludzie składali świadectwa po wczorajszej modlitwie. Kiedyś przed tyloma ludźmi słowa bym nie wykrztusiła, ale wtedy ręce zrobiły mi się gorące, ktoś mnie dźwignął z ławki i ku zdumieniu męża zaczęłam mówić, choć sama nie wiem co. Potem powiedział mi, że mówiłam o swoim uzdrowieniu. Wszyscy wysławialiśmy Boga za Jego Syna Jednorodzonego, który był, jest i będzie. Wiedziałam, że Jezus zaradził memu niedowiarstwu. Byłam pełna radości do końca turnusu.

Po powrocie uczęszczaliśmy z mężem na prowadzone w parafii Seminarium Odnowy w Duchu Świętym i tam nauczyliśmy się codziennie czytać Pismo święte. Po przyjściu z kościoła rozważamy, co Chrystus dzisiaj do nas mówi, modlimy się też psalmami.

Przez moją chorobę otrzymałam tyle łask, że nigdy bym się nie zamieniła na tamto życie sprzed choroby. Dzięki Seminarium chodzę do kościoła nie z obowiązku, ale z miłości do Chrystusa. Ból i cierpienie, o które miałam pretensje, stały się radością. Zniknął bunt i smutek. Z większą miłością patrzę na dzieci, nie biorę żadnych lekarstw, które tak mnie osłabiały. Zrezygnowałam też z leczenia u bioenergoterapeutów. Wszystko powierzyłam Jezusowi.

Na kolejnym Seminarium oddałam Mu wszystkie członki mego ciała i cała jestem dla Niego. Z powodu choroby nadal niemal nie wychodzę z domu (ósmy rok), czytam za to dużo książek religijnych. Chrystus niejeden raz już mnie uzdrowił. Nie z lęku, ale z tego, co zagrażało memu życiu rodzinnemu, i z różnych fizycznych dolegliwości, np. z bólu i puchnięcia rąk, bólów wątroby. Wierzę, że z lęku też zostanę uzdrowiona. Teraz Jezus uzdrawia mą dusze, wszelkie zranienia, a ja uczę się przebaczać tym, którzy mnie ranili.

Dzisiaj Jezus jest Panem mego życia. Nie pytam już: "Dlaczego ja", ale dziękuję Bogu za dobrego męża, za każde dziecko, za opiekę. Cały dzień jest przepleciony modlitwą. Dzieci same przypominają: "Już trzecia godzina, czas na koronkę do Miłosierdzia Bożego". Codziennie wieczorem modlimy się wszyscy razem. I tu też widzę Bożą łaskę, bok gdybym była zdrowa, poszłabym do pracy i nie mogłabym dbać o pogłębienie wiary w naszym domu, nie miałabym czasu na codzienne rozważanie "Oremus" i "Słowa wśród nas", i modlitwę. Moi czterej chłopcy są ministrantami, córeczka należy do Dzieci Maryi, ale są dziećmi i rozrabiają jak dzieci. Gdyby tylko im się popuściło, to traciliby czas na telewizję i gry komputerowe. Dzięki temu, że jestem w domu, mam z nimi kontakt, wysłuchuję ich, pomagam, choć czasami jest ciężko.

Dawni znajomi i rodzina odwrócili się od nas, zwłaszcza gdy podpisaliśmy krucjatę trzeźwości, bo uważają, że bez wódki nie można rozmawiać. Ale Bóg postawił na naszej drodze innych ludzi, którzy nam pomagają, którzy są dobrymi przyjaciółmi. Najlepszym i najwierniejszym Przyjacielem jest jednak Jezus; Jego obecność w moim sercu i w moim domu trzyma mnie przy życiu. Kiedy zna się sens cierpienia, o wiele łatwiej jest żyć. Dzięki uczestnictwu w grupach modlitewnych nauczyłam się dostrzegać, jak wiele daje mi Chrystus, i za to jestem Mu wdzięczna. Najtrudniejsze są święta. Chciałabym pochodzić po sklepach, pooglądać wystawy, kupować prezenty, a tymczasem siedzę w domu, patrzę przez okno i jest mi żal. Ale wtedy przychodzi mi na myśl, że przecież jest ze mną Jezus. Wiele zawdzięczam też Maryi; uczę się od Niej cichości, pokory, miłości do męża i dzieci. Człowiek chory rani też innych. Źle się czułam, że mąż przeze mnie zrezygnował z pracy i wszędzie musi ze mną chodzić. On to robi z miłości, a ja myślałam, że się poświęca.

Bóg wie, co jest dla nas dobre w danej chwili, mimo że nam się to nie podoba lub tego nie rozumiemy. Mój lęk trwa nadal, ale jest lżejszy od czasu poznania Jezusa, a ja wielbię Boga i przepraszam Go za me niedowiarstwo. Boże, dziękuję Ci za moje cierpienia, pozwól mi je wytrzymać, i nie moja, lecz Twoja, Panie, niech się dzieje wola.

Teresa


   

Wasze komentarze:
 Amen: 29.11.2020, 19:21
 Polecam Msze sw uzdrowienia Marcina Zielińskiego, duch niewoli i choroby opuści cię. w Imię Jezusa. Jego imię ma moc. weź w nich udział. Poczujesz moc potęgi uzdrawiania Jezusa.
 burza: 18.10.2008, 22:14
 "Pozwólcie dzieciom przyjść do Mnie, do takich bowiem należy Boża rzeczywistość." “Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało (... ), jak wielkie rzeczy przygotował Bóg, tym, którzy Go miłują” Czyż może być miłość czystsza niż dziecka ?? Każde takie ma natychmiastowy przystęp do bram Pałacu Pana.
 wiatr: 08.10.2008, 20:53
  KOŚCIELE ŚWIĘTY = Ukochane ... Mistyczne Ciało ...mojego Pana ... JEZUSA CHRYSTUSA ... zginam ...moje kolana ...i pokornie ... proszę ...PROSZĘ ... BŁAGAM ... ZAMKNIJ SWOJE USZY ...na wszystko , co uderza w Matkę Kościół ... ; ZAMKNIJ SWOJE OCZY ... na wszystko ...co ... pokazuje Kościół ...w negatywnym obrazie ...; ZAMKNIJ SWOJE USTA ... i Nie Wchodź w ...dialog ...z tymi , którzy ...Kościół ...atakują !!!!!! Przypomnij SOBIE ... Czas Sodomy i Gomory ... , co miało URATOWAĆ ...Lota ... ! PAMIĘTAJ ... z szatanem ...się ... nie dyskutuje , ponieważ ta ... inteligentna bestia ... wkradnie się ...tak podstępnie , że trzeba BYĆ ... niezłym specjalistą duchowym , aby ...go rozszyfrować ! KOŚCIELE ŚWIĘTY - JESTEŚ POTĘŻNY ... MIŁOŚCIĄ ... PANA ... ale Tylko Wówczas ...się" OSTANIESZ " ...jeśli Będziesz Trzymał się MOCNO CHRYSTUSA ... i Jego Ewangelii ... oraz ... WSPÓLNIE KROCZYŁ ... RAMIĘ w Ramię ... aby CAŁE CIAŁO ... Mogło ...Spełnić Swoją Rolę ! Trzeba Uważnie Słuchać Ojca Świętego ... Benedykta XVI ! Niech DOBRY BÓG ... Leczy ...Wszelkie Zranienia ... , balsamuje Rany ...Jego Mistycznego Ciała !!! KOŚCIELE ... NIE LĘKAJ SIĘ ... cóż uczynić ...może Ci ... Człowiek ... tylko ... najwyżej ... śmierć fizyczną ...CI ...Zadać ..., ale czymże Ona Jest ... Wobec ...Życia w Wieczności ... z Bogiem ! KOŚCIELE ...nie zajmuj się tymi ... których już ...praktycznie ...NIE MA ... bo ...CZYŻ SĄ ... skoro zdążają ... w wieczne nieistnienie ... unicestwienie ...w przepaściach piekielnych ... , będą krzyczeli ...atakowali ...a niech sobie ... krzyczą ... wymyślają ... szukają ... bo KOŚCIÓŁ JEZUSA CHRYSTUSA ...JEST Święty i Potężny w CAŁOŚCI ...ale ..ludzie tam ... grzeszni , zwyczajni ... modlą się ... upadają ...Powstają ...i do Świętości Zdążają ... jeśli CHCĄ ... niech się NAWRÓCĄ ...i do Pana Wrócą ... Pokutę czynią ...serca Miłością rozpalają ...i od zła odwracają ...ale oni to wszystko wiedzą ...te wilki pazerne , ciągle WYJĄCE ...Ofiar szukające ! Wy ...wściekłe ... duchowe ...internetowe potwory ... nie wysyłacie swoich strzał przeklętych ...w Kościół Święty ...!!! NIECH PIĘKNA PANI ...Maryja ...Dziewica ... Wielka Tajemnica ...Mocą Bożą ...i Archanielską ...ZŁAMIE ..TE strzały ...w piekło wrzuci i NIECH NIGDY To zło ...NIE WRÓCI !!!! W GÓRĘ SERCA !!! SURSUM CORDA !!! Alleluja i DO PRZODU !!! AMEN !!! Niech Bóg Będzie Uwielbiony ...NA WIEKI WIEKÓW !!!
 wiatr: 03.10.2008, 00:09
 .... jak"zwykle" ... jeszcze słówko ...tu jest dotknięty problem ... o Którym ... mówi Św.Jan ..." że są takie grzechy ..." chodzi o to ...że w tak ... TRUDNYCH ... BOLESNYCH ... Stanach ... Niektórzy się ...Modlą ...za innych ...i nie widzą ...owocu ... Należy ... Tylko i WYŁĄCZNIE ... ZAUFAĆ BOGU !!!! ON JEST Panem Czasu ... Działania ... Myśli JEGO ...nie są naszymi ..., ON SAM ... Uczyni ... TO ,CO Należy ... TYLKO UFAJ ... UFAJ ... Całkowicie i Bezwarunkowo !!! Amen !
 wiatr: 02.10.2008, 23:59
  Z Bogiem ... Duchem Świętym ... Należy WĘDROWAĆ ... Ramię w ramię ... od kołyski ...od naszego pierwszego ...płaczu ... Którego ..., gdy Rodzice Usłyszą ... TAK Bardzo się RADUJĄ .... a smucą ... gdy jest ... cisza ...i wówczas PYTAJĄ ... dlaczego ONO ... nie płacze ? Owa Radość ma Swoje Źródło ...w Duchu ... i Tak Wędrujemy ...w Życie ... PEŁNE TAJEMNIC ...Niesamowitych !!! bo WARTO ŻYĆ ... , warto Walczyć ...i się ZMAGAĆ ... "warto ..." upadać" ... , aby Powstać ... dać się przybić do Krzyża i ZMARTWYCHWSTAĆ ... w Chrystusie ! To MA SENS !!!
(1)


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do Matki Bożej Wspomożycielki WiernychModlitwa do Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych

Akt oddania się Maryi Wspomożycielce WiernychAkt oddania się Maryi Wspomożycielce Wiernych

Nie mogę zrozumieć, dlaczego kobiety mają być poddane mężom?Nie mogę zrozumieć, dlaczego kobiety mają być poddane mężom?

Medytacja: U Marii i MartyMedytacja: "U Marii i Marty"

Śmierć świętego pustelnikaŚmierć świętego pustelnika

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej