Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nadzieja na cud


     On to wbrew nadziei uwierzył nadziei - o Abrahamie (Rz 4,18). A ty? A twoja nadzieja na cud?

     "To cud, że mi się nic nie stało. Teraz tylko cud może mnie uratować. Cudem uniknąłem wypadku. To chyba cud, że cię znalazłem..." Znamy te powiedzenia bardzo dobrze. Tęsknimy za cudami. Bardzo pragniemy, by w naszym życiu "czasem stał się cud". Cud kojarzy się nam z czymś nieosiągalnym. Często określamy go jako szczęście, które nas ciągle omija. My to zawsze mamy pecha. W końcu stwierdzamy: "Bądźmy poważni - cudów nie ma". A właśnie, że są.

     Obecnie często traktujemy cud na równi ze sztuczką magiczną, zaliczając go do kategorii taniej sensacji. A nawet kiedy usłyszymy np. o cudzie uzdrowienia z ust osoby, której wierzymy, lub nawet gdy jesteśmy jego bezpośrednimi świadkami, trudno jest nam w niego uwierzyć. Wzruszamy ramionami albo - posługując się powyższym przykładem - zaczynamy wątpić w chorobę uzdrowionego człowieka. A co dopiero z tymi licznymi, drobnymi znakami - cudami, których ogromną ilość Pan Bóg dokonuje w życiu każdego z nas. One rozpływają się w tzw. "szarej codzienności". Tak, to prawda - każdego dnia w naszym życiu dzieją się cuda. Jednak - przyznajmy także i to, że sceptycznie podchodzimy do takiego obrazu rzeczywistości.

     Już w czasie, kiedy żył Jezus, cuda i znaki, których dokonywał mogły dawać okazję do "zwątpienia" (por. Mt 11,6). Pamiętamy również, że - mimo oczywistości cudów - Jezus był przez niektórych odrzucany (por. J 11,47-48). Inni oskarżali Go o działanie mocą złego ducha (por. Mk 3,22). Te reakcje nie są nam obce. Trudno nam uwierzyć, że w każdym momencie naszego życia Pan Bóg jest przy nas obecny. Nie pozwalamy Mu się prowadzić. Często to Jego winimy za nasze nieudane decyzje, zmarnowane chwile, stracone życie. Wyolbrzymiamy nasze upadki i zaczynamy narzekać. Zaprzeczamy naszej chrześcijańskiej nadziei.

     Prawdziwa nadzieja rozpoczyna się wtedy, gdy zaczynamy pokładać ufność w Chrystusie. Powierzenie Jemu swojej drogi oznacza wiarę w osiągnięcie szczęścia nieprzemijającego, szczęścia, które nie trwa tylko chwilę i jest jedynie "przeciwieństwem pecha". Ufając Jezusowi mam nadzieję, że każdego dnia będzie się dokonywał w moim życiu cud, który będzie mnie zbliżał do nieba. Wtedy ciągłe narzekanie zmieni się w radosne oczekiwanie zmian. Nie dziw się, że nagle jesteś świadkiem kłótni swoich rodziców czy przyjaciół - za chwilę możesz przyczynić się do cudu pogodzenia. Nie omijaj otwartych drzwi kościoła, gdy przed chwilą ktoś cię zranił - za moment w twoim sercu dokona się inny cud - przebaczenia. Nie bój się nazywać cudami tych drobnych znaków Bożej obecności: gdy dzięki tobie ktoś się uśmiecha, a ktoś inny już nie cierpi. To znak, że Duch Święty rozlewa swój pokój w twoim sercu. Z taką postawą - wrażliwą na drobne znaki - dużo łatwiej będzie ci zrozumieć i uwierzyć w bardziej spektakularne cuda, gdy w szczególny sposób daje się odczuć działanie Bożej Łaski.

     Pełne nadziei oczekiwanie na kolejne znaki Boże w moim życiu, na te cudowne drogowskazy Bożej Opatrzności można porównać do wspinaczki. Małe codzienne cuda to haki, o które zaczepiamy linę, by piąć się wyżej. One wskazują nam drogę, a dodatkowo są oparciem w podążaniu coraz dalej. Czasem z naszej liny przeplecionej przez haki mogą skorzystać inni, by znaleźć swoją drogę na górę. Nadzieja na to, że wciąż będę znajdował miejsca na wbicie haka pozwala mi wspinać się wyżej.

Andrzej Grudzień

Kwartalnik Katolicki

nr 50


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej