Maryja uzdrowiła mnie cudownie z choroby żołądkaOd dłuższego czasu cierpiałam na żołądek. Lekarze mówili, że mam silną nadkwasotę. Jakoś nie mogłam się z tej choroby wyleczyć. Z każdym rokiem czułam się gorzej, a ostatnio, gdy zamieszkałam u brata mego na plebanii, zamęczała mnie silna zgaga i torsje. Nie mogłam zjeść nawet suchej bułki z herbatą. Mimo to wyglądałam bardzo dobrze, nawet tyłam.8 maja br. z okazji moich imienin zebrało się kilka osób na kolację. Tego dnia czułam się niedobrze, żożołądek bolał mię, co widząc, goście wcześniej powychodzili. Zaraz położyłam się do łóżka. Ból nie ustawał, tak że jęczałam głośno. Myślałam, że już umrę, więc zaczęłam wołać: "Maryjo, módl się za mną, gdyż zawsze do Ciebie się uciekałam. Matko, ratuj!" I nagle patrzę z podziwem: ściany zewnętrzne domu znikają, znika też ściana stojącego obok plebanii kościoła i z obrazu schodzi Matka Boska Ostrobramska, chrzęst szat złocistych rozlega się wokoło i drażni niemiłe uszy. Matka Boska staje przy mym łóżku i uśmiechając się, mówi dość łagodnie: "Czy tak bardzo boli?" A ja patrzę i mówię sama do siebie głośno: "Ależ ja muszę mieć gorączkę! Przecież to wszystko widzę w malignie!" A Matka Ostrobramska dalej mówi: "Coś tu się nie zgadza z twymi prośbami. Chcesz na ziemi odcierpieć czyściec swój, a nie umiesz znieść bólu. Więc jak to będzie?" A ja nic, tylko jęczę, a wzywam Maryi. I oto Matka Boska odwraca się tak, że staje do łóżka bokiem i mówi: "Cóż, Synu, trzeba chyba będzie cud uczynić?" Przyglądam się, do kogo to mówi Maryja. O dwa kroki od Niej stoi Jezus, śliczny, dorosły mężczyzna, w białej szacie. Na pytanie Matki z uśmiechem pochyla głowę, jakby mówił: "tak". Lecz głosu Jezusa nie słyszę, przeto jeszcze raz głośno powtarzam: "Ależ mam gorączkę!" Przy tym chce mi się sprawdzić czy zobaczę jeszcze raz ten sam obraz, jak myślałam "w malignie". Widzę naprawdę: Jezus jakby usunął się trochę w mrok pokoju, ale Maryja, Pani Ukochana, pochyla się nade mną i dotyka mego ramienia. W tej chwili czuję, jakby prąd przeszył mię całą. Od palców nóg aż do głowy. Włosy stanęły dęba, a ciało skurczyło się; zwinęłam się w kłębek. Boję się oddychać. Zdaje mi się, że nie mam wcale ciała na sobie, tak mi lekko i dobrze. A Matka znów pyta: "Prawda, jak to dobrze nie mieć ciała?" Nie odpowiadam, bo jest mi za dobrze, tylko dla sprawdzenia, czy naprawdę nie mam ciała, podnoszę jedną rękę, drugą, potem nogi i o dziwo! stwierdzam, że ręce moje, nogi są zupełnie bez wagi. Och, jak dobrze, wołam, teraz tylko usnąć, usnąć! I dalej nie wiem, co się dzieje, gdyż zapadam w głęboki sen. Budzę się o godzinie siódmej rano, zdrowa, wypoczęta, a głodna jak sto wilków! Po Mszy św. i Komunii św. wesoła, zadowolona, siadam do śniadania i pałaszuję wszystko bez wyboru. Mój biedny brat, zdumiony, zwraca mi uwagę: "Wczoraj umierałaś, a dziś nie patrzysz, co jesz!" - "Bo widzisz, chcę sprawdzić, czy naprawdę jestem zdrowa!" i opowiadam mu, co się działo u nas w nocy w moim pokoju. Brat mój zapatrywał się na tę rzecz poważnie i zaznaczył, że uczynić cud Maryi i Jezusowi jest drobnostką i że w tym wypadku otrzymałam pewnie nowe zdrowie jako podarek imieninowy od Najśliczniejszej Pani Matki. Jestem jednak "niewierny Tomasz" i postanawiam zaczekać, a przy tym jeść wszystko, co tylko na stół podadzą. Dziś po czterech miesiącach próby z radością stwierdzam, że jestem kompletnie zdrowa na żołądek. Jakże mam Najlepszej, Najśłiczniejszej Pani dziękować? St. Żurawiecka
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |