Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
 

Edukacja seksualna dzieci

     Edukacja dzieci jest dobra, jeżeli służy ich zdrowiu i życiu. Nie uczymy ich więc używania alkoholu i narkotyków, palenia, nadmiernego jedzenia; wręcz przeciwnie, uczymy o szkodliwości takich zachowań.

     Od 1998 r. obowiązuje w naszym kraju edukacja seksualna typu A. Dostarcza wiadomości o rozwoju seksualności i płodności w kontekście rozwoju fizjologicznego oraz relacji z płcią przeciwną, w kontekście miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka. To pomaga dzieciom zrozumieć etap dojrzewania, który zgodnie z fizjologią przechodzą. W podstawie programowej edukacji typu A są lekcje dotyczące anatomii narządów męskich i żeńskich, prokreacji, aktu seksualnego i działania antykoncepcji. Edukacja A zachęca do wstrzemięźliwości do czasu założenia rodziny, co służy szczęściu małżonków, trwałości rodziny i wyłączności relacji seksualnej. Medycznie ogranicza także choroby roznoszone drogą płciową uczy panowania nad sferą zmysłów.

     Niepokojąca jest próba narzucenia w szkołach edukacji typu B i C, opartej o Deklarację Praw Mniejszości Seksualnych IPPF i Prawa Seksualne Światowej Organizacji Zdrowia. Edukacja ta ma niezgodne z medyczną wiedzą założenia, że "dziecko jest seksualne od urodzenia i należy jego seksualność stymulować już wieku niemowlęcym".

    Fizjologicznie organizm jest seksualny dopiero w okresie dojrzewania. Program C i B zachęcający i uczący, że "rozładowanie napięcia seksualnego jest warunkiem zachowania zdrowia i nie ma ograniczeń wiekowych dla podjęcia aktywności seksualnej", kłóci się z fizjologią, która naturalnie takie ograniczenia czasowe czyni i zapewnia rozładowanie przez polucje. Edukacja B i C uczy, że "nastolatek ma prawo prowadzić aktywne seksualnie życie w oderwaniu od płodności". Jak to pogodzić z karaniem za współżycie z nieletnimi poniżej 15 lat i za gwałty? A jeśliby przyjąć, że dziecko "ma prawo do stosowania antykoncepcji i dokonania aborcji bez wiedzy i zgody rodziców", to o czym w ogóle należałoby informować rodziców, skoro bez ich wiedzy nastolatek miałby prawo zabić ich wnuka? Nie jest także prawdą, że "dziecko rodzi się czystą płciowo kartą i tylko kultura wypisuje na niej swoje znaczenia". To jawne wprowadzenie ideologii gender, niezgodnej z wiedzą medyczną, fizjologią i genetyką.

    Organy samorządu nie mają kompetencji naukowych do regulowania treści programów nauczania w polskich placówkach oświatowych, które przed wprowadzeniem powinny być w zakresie przekazywanej wiedzy medycznej konsultowane z Naczelną Izbą Lekarską. Wspomniane Standardy WHO zalecają m.in., aby dzieci poniżej czterech lat edukować seksualnie na temat "radości i przyjemności z dotykania własnego ciała oraz masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa", co kłóci się z rozwojem psychofizycznym małego dziecka i jest szkodliwe dla procesu prawidłowego dojrzewania do roli ojca czy matki. Onanizm dziecięcy, który najczęściej rozwija się przypadkowo, podlega leczeniu jako szkodliwy nałóg, zwiększający częstotliwość zakażeń układu moczowego i uczący rozładowania stresu, z którym dziecko nie potrafi sobie poradzić, poprzez doznania seksualne. Może to prowadzić do przedwczesnej inicjacji seksualnej i wiecznej zmiany partnerów. A przecież edukacja ma służyć rozwojowi, a nie degradacji do osoby skoncentrowanej na zaspokajaniu popędów seksualnych.

Grażyna Rybak
Autorka jest lekarzem pediatrą
Tekst pochodzi z Tygodnika

24 marca 2019

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej